IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Różana Kawiarenka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Różana Kawiarenka   Sob Sty 25, 2014 3:15 pm


    Do drzwi kawiarni prowadzą trzy stopniowe. Na białych drzwiach fikuśnie ozdobionymi motywami roślinnymi widzimy karteczkę Otwarte/Zamknięte. Gdy otwieramy dwuskrzydłowe drzwi, dochodzi do nas zapach róż, a także odgłos dzwoneczka. Wnętrze jest schludnie urządzone - różowe ściany, na których jest wiele półek z kwiatkami. Na drewnianej podłodze widać wiele dobrze pielęgnowanych kwiatków. Przy białych stolikach znajdują się śnieżne krzesła. Na blacie znajduje się kilka serwetek i szklany wazon ze stokrotkami, a także menu kawiarni. Przy ladzie krzątają się panie, które przygotowują zamówienia dla klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob Kwi 30, 2016 7:12 pm

| Przed wydarzeniami nad rzeką |

Nie mając akurat niczego lepszego do roboty, Antoinette wałęsała się po mieście, właściwie bez żadnego celu. Ot tak, powoli, nie spiesząc się nigdzie, stawiała kolejne kroki na betonowej nawierzchni. Po co miałaby robić to szybko? Co by jej to dało? Nie zastanawiając się nad tym zbytnio, rozmyślała nad paroma sprawami, jednak nie były aż tak istotne, by musiała się nad nimi dłużej i bardziej dogłębnie zastanawiać.
Mijała budynki różnego rodzaju, przechodziła przez różnorakie ulice i uliczki. Przyglądała się temu wszystkiemu z niezbyt wielkim zainteresowaniem, co było dość dziwne, Antosia należała do osób, które zachwycają się niemalże wszystkim. No właśnie – niemalże, słowo te jest tu i teraz słowem kluczowym. No ale nieważne. Przyglądała i zastanawiała się, ile czasu musiało minąć od kiedy ktoś wpadł na pomysł stworzenia tego miasta, do chwili obecnej, w której Wishtown prezentuje się nienagannie. Pewnie musieli harować dzień i noc, by postawić te wszystkie zabudowania, i nie tylko, rozmyślała. A przynajmniej coś w ten deseń.
Zgarnęła z twarzy rude pasmo włosów, które znalazło się na niej pod wpływem wiatru. Mimo, że ten nie był zbyt znaczący, dzisiejszy dzień nie był przesadnie wietrzny. To dobrze, pomyślała i  uśmiechnęła się nieznacznie, jakby do siebie, co było najszczerszą prawdą.
Po jakimś czasie nieustannej wędrówki poczuła, że chodzi już zbyt długo, o czym przypomniał jej ból stóp. Przystanęła, rozejrzała się wokół siebie i w oko wpadło jej jedno z zabudowań. Białe, dwuskrzydłowe drzwi aż kusiły, by przekroczyć ich próg. Nie mogąc się powstrzymać, Antoinette weszła do zachwycającego (przynajmniej ją samą wprowadzał w zachwyt) pomieszczenia. Oh, jak tu uroczo! pomyślała i odkrywszy, czym właściwie jest owo pomieszczenie, zajęła miejsce przy jednym z białych stolików. Powąchawszy kwiaty wystające z wazonu, ujęła menu kawiarenki w szczupłe palce swoich dłoni i otworzywszy książeczkę, zaczęła uważnie przeglądać ofertę. Trzeba przyznać, że intrygowało ją wiele nazw napojów i posiłków. Chętnie spróbowałaby wszystkiego po troszku, ale wiedziała, że to – niestety – niezbyt wykonalne. Westchnęła głęboko i po chwili przy jej stoliku znalazła się jedna z kelnerek, która, obdarzając rudą nieziemsko sympatycznym uśmiechem, spytała się, czy może już odebrać zamówienie. Antosia czym prędzej wybrała gorącą czekoladę i powiedziała o tym pracowniczce. Kiedy ta odeszła, Antoinette jeszcze dokładniej, niż to było do tej pory przyglądała się wystrojowi pomieszczenia. Zostało zaprojektowane i umeblowane na pewno za pomocą czyjegoś swoistego wyczucia i dobrze rozwiniętego zmysłu estetycznego. Tak, to było więcej, niż pewne. Do tego ten zapach... ah, coś cudownego. Miała nadzieję, że kelnerka nie zjawi się zbyt prędko z jej zamówieniem. Miała nadzieję zabawić tu jak najdłużej. Nie czuła się skrępowana, że siedzi samotnie, podczas kiedy inne równie białe stoliki są zajmowane w większości przez pary. Najczęściej zakochane pary, a przynajmniej tak wyglądały, a Antoinette starała się nie patrzeć w ich stronę, czując się jakoś dziwnie, jako że siedzi sama, nie ma żadnego kompana do rozmów. Po części cieszyła się z tego, po części było wręcz odwrotnie. Ah ta Antosia... dość często zaprzeczała samej sobie. Już taka była, co poradzić.
Jeszcze bardziej nieswojo poczuła się z chwilą, w której zauważyła, że przy jednym ze stolików siedzi co najmniej siedem osób: gawędzą, popijają jakieś trunki, śmieją, klepią się wzajemnie po plecach i puszczają do siebie potajemnie oczka. Starała się nie patrzeć w tamtą stronę, gdyż, robiąc to, czuła się taaka samotna... nie lubiła tego stanu. Mimo, że lubiła samotność, nie lubiła chwil takich jak ta, chwil w których może komukolwiek pozazdrościć. Postanowiła skupić się na kwiatach umiejscowionych w wazonie. Podziwiała je i zachwycała się ich zapachem i teraz coś się zmieniło. A mianowicie, zapragnęła stąd zniknąć, i to jak najszybciej. A że złożyła zamówienie, musiała czekać, aż kelnerka postawi przed nią gorącą czekoladę. Wypije, zapłaci i wyniesie się stąd jak najprędzej, chociaż... gdzieś w środku tliła się jeszcze myśl, że chce dalej podziwiać wystrój pomieszczenia. Antoinette dość często zaprzeczała samej sobie, jej myśli, pragnienia, potrzeby były istną mieszaniną sprzeczności, jakie kłębią się w jej umyśle.
Tak czy owak, czekała na zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celine
Błękit Południa
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 19/02/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob Maj 07, 2016 9:26 pm

Już czas. Spojrzała na zegarek - jeden z dwunastu - posrebrzany, z małą tarczą. Mimo upływu lat dalej wyglądał jak nowy. Niektóre rzeczy zwyczajnie się nie zmieniają. Nieistotne zresztą. Już czas. Jeśli ma znaleźć Sophię, to tylko pod wieczór. O jej ulubionej porze. To przecież oczywiste, prawda? Sama Celine nie przepadała za wieczorami, wolała poranki pachnące rosą. O zmierzchu powietrze bywało ciężkie, wymęczone całym dniem tak jak ludzie dookoła. Chociaż najgorsze były południa. Nic nie było tak drażniące jak duszne, przytłaczające południe. Cóż, Cealie bywała trochę wybredna jeśli chodzi o pogodę. Nie lubiła także powietrza w miastach - zwyczajnie śmierdziało. Ale to w miastach miała klientów, musiała więc wpadać do nich od czasu do czasu. I tylko tam miała szansę na znalezienie tej, której szuka. Tak właściwie jej wieczorne spacery przerodziły się w rutynę. Wychodziła codziennie, spacerowała przez godzinę czy dwie, znajdywała nowe sklepy, ulice a potem wracała do siebie. Nie do domu, gdyż go nie miała - nieopłacalne dla osoby w podróży. Wracała do wynajmowanego na tydzień czy dwa pokoju, a potem opuszczała miasto.
Tej miejscowości jeszcze nie znała zbyt dobrze, chociaż odnosiła wrażenie, że nie ma tu też zbyt wielu miejsc do zwiedzania. Jak wszędzie zresztą. Już dawno zauważyła, że znając jedno miasteczko, właściwie znała także dziesiątki innych. Oczywiście, różniły się detalami, lecz wszędzie był rynek, sklepy, piekarnie, karczmy. Norma.  Spacerowała więc po jednakowych miastach, mijając niemal jednakowych ludzi. Mając nadzieję, że zauważy kiedyś nie-jednakową twarz w tym szalonym tłumie. A wiadomo, jak to z nadzieją - umiera jako ostatnia.
Dzisiejszy spacer jednak nie różnił się od wczorajszego. Nie bolały jej nogi, nie czuła się zmęczona. Jednak ta rutyna powoli zaczynała ją męczyć. Może powinna spróbować się integrować z otoczeniem? Nigdy nie była w tym dobra - jak już, to otoczenie integrowało się z nią. Ale to przecież nic trudnego, prawda? Spotykasz ludzi, rozmawiasz, bawisz się. Akurat! To niewykonalne. Przecież z ludźmi są tylko problemy. Już woli spędzić wieczór na tkaniu i szyciu. Niestety, skończyły jej się prawie wszystkie tkaniny, a na nowe musiała poczekać. Rozejrzała się dookoła. Cóż, może i powietrze jest słabe, ale przynajmniej ładnie się te kamienice prezentują. O, a co to? Kawiarenka? Właściwie, to co jej szkodzi? Może mają tam jakieś ciasta? Słodyczom się nie odmawia. Przynajmniej umilą trochę wieczór.
Od progu uderzył ją intensywny zapach róż. W pomieszczeniu było dość tłoczno i głośno, jednak to przecież normalne. Ba, to raczej dobry znak, że podają tu smaczne rzeczy. I - trzeba przyznać - wnętrze było całkiem przytulne. Niestety, większość stolików była zajęta, może powinna wpaść później? Uniknąć tego gwaru? Tutaj i tak tylko same pary i jakaś podejrzanie radosna banda. Cóż, nie będzie stać w drzwiach przez cały dzień. Sięgnęła więc po menu, kątem oka szukając krzesła, by usiąść. Och, jest wolny stolik! Zajęła miejsce i zabrała się do przeglądania karty. Tarta różana z czekoladą? Brzmi wybornie! A może ptysie? Albo kawałek tortu cytrynowego z bezą? Serniczek? Jabłecznik? Tyle pyszności. Jak miała się zdecydować tylko na jedną rzecz? Zamaszyście zamknęła menu i spojrzała przed siebie.  Dopiero wtedy dostrzegła, że nie jest jedyną samotną osobą tego wieczoru. Naprzeciw niej, przy sąsiednim stoliku siedziała śliczna, ruda dziewczyna. Przebiegła jej przez głowę myśl, czy się nie dosiąść, lecz od razu skarciła się w myślach za tak głupi pomysł. To byłoby nietaktowne. Zamówi tartę różaną, posiedzi tu chwilę i pójdzie precz. Tylko tyle i nic więcej. Sama siebie zaskoczyła, podchodząc do sąsiedniego stolika.
- Można się dosiąść? - spytała, jak gdyby nigdy nic. Bo przecież to było nic, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie Maj 08, 2016 11:50 am

Tak czy owak, czekała na zamówienie.
Wciąż delektowała się tym urodziwym zapachem kwiatów, ale starała się nie patrzeć na innych, również przebywających w tym samym czasie w różanej kawiarence ludzi. A tym bardziej na tę co najmniej siedmioosobową ekipę. Trzeba przyznać, że tego typu widok przyprawiał ją o przykrość, wiadomo, z jakiego powodu. Nie myśleć o nich, nie patrzeć na nich. Tylko czekać, aż kelnerka przyniesie zamówienie, postanowiła sobie w myślach, wbijając spojrzenie w blat stołu, co jakiś czas przenosząc je na kwiaty. Co innego mogła przecież robić? Robić, trwając w oczekiwaniu. No właśnie. A świadomość, że już niedługo umoczy wargi w – zapewne – wyśmienitej czekoladzie sprawiała, że czas dłużył jej się niemiłosiernie. Ten stan jest znany każdemu, kto kiedykolwiek trwał w oczekiwaniu na coś, czego nie może się doczekać. Rozumiała, czemu tak się dzieje i starała sobie jakoś umilić ten okres. Znaczy się, okres oczekiwania. Nie było to zbyt łatwe zadanie, wiadomo, dlaczego. Ten, kto był świadom tej przykrej zasady doskonale rozumiał Antoinette. I z pewnością nie chciałby trwać w podobnym oczekiwaniu. Z całą pewnością chciałby od razu dostać to, co zamówił i rozkoszować się, nacieszyć podniebienie.
Westchnęła, spojrzała wprost siebie i zauważyła, że przed nią stoi jakieś dziewczę. Na dodatek dość ładne dziewczę z blond włosami. Uważnie przyjrzała się jej sylwetce, gdy usłyszała pytanie. Zgodzić się, czy nie zgodzić?..., zachodziła w głowę. W sumie, co jej szkodzi? A co, jeśli ona jest z mafii albo coś w tym stylu? Na samą tego typu myśl po ciele Antosi przeszedł dreszcz. Mogła się, oczywiście, mylić. Całe szczęście, wszystko wychodziło na to, że Antoinette nie uruchomi w głowie kolejnych bredni, w które potem całą sobą uwierzy. No, może będzie odwrotnie, ale na pewno nie znacząco. Trzymajmy kciuki, by blondynka nie miała powodów, by nazwać ją wariatką. Ale Antosia nie myślała o tym w ten sposób... ba, nie myślała o tym w ogóle. Jak mogłoby być inaczej, skoro nie była świadoma własnych zaburzeń?
- Czemu nie? - odpowiedziała tonem niezbyt uprzejmym, co nieco kolidowało z treścią jej dwu słownej wypowiedzi. - Proszę zająć miejsce i się nie krępować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celine
Błękit Południa
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 19/02/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Maj 09, 2016 9:49 pm

Cóż, odpowiedź dziewczyny, mimo, że wypowiedziana niezbyt przyjemnym tonem, była pozytywna. Znów przez głowę Celine przebiegła myśl, by wynosić się z kawiarni, ale, ale! Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć też nie. Przecież nie stwierdzi teraz, że "dobrze wiedzieć, ale jednak chyba usiądę sama". Wariatką przecież nie jest. Z drugiej strony - to miasto wcale nie jest takie małe. Jakie są szanse, że spotka dziewczynę ponownie? Och, bardzo duże - pomyślała ironicznie - gdy kogoś szukasz, nie znajdujesz, gdy unikasz, los ciągle krzyżuje wasze ścieżki. A fortuna wystarczająco często płatała jej figle, wolała więc nie stwarzać ku temu okazji. Usiadła więc na krześle naprzeciwko, posyłając rudej lekki uśmiech. Uśmiechy pomagają, prawda?
- Dziękuję - stwierdziła spokojnie. Chciała jeszcze coś dodać, jednak akurat pojawiła się kelnerka z filiżanką gorącej czekoladą, którą postawiła przed jej nowo poznaną towarzyszką. Następnie zaś zwróciła się do Celine, która jeszcze nie miała okazji złożyć zamówienia. Cóż, przynajmniej niech będzie smacznie. Co to za wieczór, bez słodkiej przekąski? A tarta różana wydawała się być idealna na dziś. Choć miała drobne przeczucie czające się z tyłu głowy, że po dzisiejszym dniu przez jakiś czas będzie miała dość róż. Zapach w kawiarni był słodki, choć dość intensywny. Na pewno lepszy niż powietrze na zewnątrz, zdecydowanie. Nie zmieniało to jednak faktu, że jej ulubionym zapachem był brak zapachu. Czyste powietrze, pachnące niczym. Inne wonie szybko ją nużyły. - Na zdrowie - powiedziała. Teraz nadszedł jej czas czekania na zamówienie i miała cichą nadzieję, że przynajmniej nie będzie on się jej dłużyć. Kiedy mowa o słodkościach, blondynka była niczym małe dziecko. Może to dlatego, że kojarzyły jej się z dzieciństwem?
- Powiedz... - głośna salwa śmiechu zagłuszyła resztę wypowiedzi Celine. Ach, no tak. To ta felerna szóstka przy stoliku obok. Doprawdy, wystarczy zebrać kilku ludzi w grupę, by zaczęli zachowywać się jak stado i zapomnieli o dobrych manierach. Spojrzała na nich chłodno, jednak niczego nie skomentowała. Zamiast tego, powtórzyła pytanie - Powiedz mi, barwisz włosy nagietkiem, czy to twój naturalny kolor? - spytała całkowicie poważnie. W przeszłości zdarzało jej się ingerować w barwę tej blond czupryny, jednak z różnym skutkiem. Raz, gdy przesadziła z hibiskusem i szafranem, zamiast delikatnej czerwieni uzyskała... Różowy. Jak rzodkiewka. I, niestety, musiała tak chodzić przez ponad miesiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro Maj 11, 2016 9:19 am

Sama nie wiedziała, jak się w to wpakowała. Czemu? Po jakimś czasie uznała, że woli samotność, przynajmniej teraz. A tymczasem musiała dzielić stolik z jakąś nieznaną jej kobietą. Musiała znosić jej obecność, ale wiedziała, że co się stało, to już się nie odstanie, nie płacze się nad rozlanym mlekiem. Co jej pozostało? Spróbować znaleźć jakieś pozytywy. Wiedziała, że w każdej sytuacji, nawet tej najbardziej beznadziejnej, można wyłapać coś dobrego. Antoinette zauważyła to, na dodatek w ciągu swojego dwudziestoletniego życia znajdowała się w takich okolicznościach nie raz i nie dwa razy. Ba, tego typu sytuacji nie można naliczyć na palcach obu rąk. W sumie, jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie (i nie tylko ludzkie), Antosia była dość doświadczoną osobą. Ah, kogo ona nie poznała... na liście spotkanych istnień można znaleźć tak wiele osobistości... czarownice, nosiciele, ludzie... i wiele, wiele innych. Nie będziemy ich wszystkich tu wymieniać, bo po co? Wystarczy jedno słowo, a raczej dwa: bardzo dużo.
Zignorowała jej słowo, które życzyło rudej smacznego. Zamiast tego układała w swojej głowie słowa, które już wkrótce ulotniły się z jej ust.
- Mogę ci odpowiedzieć – odparła – jednak chciałam ci najpierw zwrócić uwagę, że nie mówi się na "ty" do osoby, której się nie zna, no ale skoro już zaczęłaś stosować tę formę, to... - podrapała się po przedziałku – ...to okej, zwracajmy się do siebie właśnie tak. - skwitowała swoje słowa lekkim uśmieszkiem. Trzeba jednak dodać, że i on nie był zbyt sympatyczny. - A co do twojego pytania... nie sądzisz, że pierwszym pytaniem, jakie powinno wyjść z ust jednej z nas, to pytanie o imię? Ewentualnie imię i nazwisko? Doprawdy nie wiem, kto cię tak wychował. – westchnęła głęboko, a oplatając naczynie z czekoladą szczupłymi palcami swoich dłoni, podniosła go do góry i przybliżając je do warg, upiła odrobinę rozkosznego napoju. Postawiła, by po chwili ponowić czynność. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Jeszcze raz... zrobiła to jeszcze z dziesięć razy, zanim odpowiedziała na zadane jej pytanie. Zabierając się do odpowiedzi, spojrzała blondynce głęboko w oczy.
- To mój naturalny kolor – nie przestawała świdrować jej wzrokiem – A co? Pewnie mi zazdrościsz. W sumie, nie dziwię ci się. Blond to taki pospolity kolor... – wyszczerzyła się nienaturalnie – jestem szczęściarą, że los obdarował mnie taką barwą włosów.
Westchnęła, upiła kolejny łyczek ze zdobnej, zapełnionej czekoladą filiżanki, odłożyła, westchnęła ponownie, na dodatek o wiele głośniej i spojrzała ponownie na swoją towarzyszkę. Tym razem jej twarz przybrała nieco przyjemniejszy wyraz, a z każdą nadchodzącą sekundą stawał się coraz bardziej przyjacielski. Po minucie oblicze rudej było zupełnie niepodobne do oblicza, jakie można było zaobserwować u niej jeszcze tak niedawno. Jakby... to nie była ta osoba.
- Powiedz mi – serio to ona powiedziała? A jednak... -  tlenisz sobie włosy, czy to twój naturalny kolor? Bo przyznam, że jest ciekawy. – dziwne, bardzo dziwne zważywszy, że jeszcze tak niedawno wyrażała się o jej fryzurze w zupełnie inny sposób. To było, można powiedzieć, przed nieco dłuższą chwilą. A jednak, chwilą. Ponownie spojrzała w jej oczy, ale w oczach Antosi nie było tego czegoś, co czaiło się w nich, kiedy wypowiadała się tonem i słowami niezbyt grzecznymi. To trochę jak z jej dziwną odmianą mitomanii – najpierw jest jedno, potem drugie, zupełnie do siebie niepodobne. Tyle że nic nie wskazywało, że będzie dzisiaj, tu i teraz wypowiadać jakieś brednie. To dobrze, i tak blondynka pewnie ma o niej już własnoręcznie wyrobioną opinię. Jak może być inaczej, skoro ruda najpierw zachowuje się tak, jakby nie była zachwycona tym spotkaniem, a zaraz potem zmienia swoje nastawienie niczym kameleon.
- Ładna dziś pogoda – odparła Antoinette, spoglądając w kierunku wielkiego okna, które ukazywało, jak śnieg zaczyna znikać, odsłaniając przy tym przyjemną dla oka zieleń. - A ty? Jak sądzisz? – odwróciła głowę w kierunku swojej towarzyszki, uśmiechając się do niej przyjaźnie, wykrzywieniem warg, które potrafiłoby samodzielnie stopić te resztki śniegu. - Mam pomysł. Może, jak już zabawimy trochę w tej kawiarence, przejdziemy się na spacer, co? – puściła w jej kierunku przyjazne oczko. O ile można to tak nazwać. - Pochodzimy, posiedzimy na jakiejś ławce... – serdeczny uśmiech ani na moment nie zniknął z jej twarzy. - ...no, chyba że nie chcesz, a ja to doskonale zrozumiem.
Czekając na odpowiedź, ponownie upiła łyk czekolady. Nawet, jeżeli ta odpowiedziała automatycznie, dla Antosi czas ten dłużył się niemiłosiernie. Już tak jest, że czas tworzy złudzenia, którym ludzie, i nie tylko ludzie, potrafią ulec, nabrać się na tę "gierkę". Upiła znowu i oparła się wygodnie na równie wygodnym oparciu siedzenia. Założyła ręce za głowę, splatając palce w koszyczek i rozkoszując się tą pozycją. Wpatrywała się przy tym w blondynkę, uśmiechając się nienagannie i czekając na to, co ta odpowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Celine
Błękit Południa
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 19/02/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Maj 13, 2016 12:17 pm

Ostatnimi czasy Celine była dość... Roztrzepana. Dopóki wszystko robiła zgodnie z planerem, wydawała się być bardzo sumienna i dokładna. Jednak kiedy kończyła swe codzienne obowiązki i zajmowała się sobą, cóż. Lepiej przemilczeć temat. Jej roztrzepanie niestety nie zaliczało się do typowego lekkoduchostwa, pełnego optymizmu i dziecięcej spontaniczności. Wręcz przeciwnie - było ciężkie i na swój sposób - usypiające. Co jak co, ale po trochu szło to w parze z jej naturą.
Kiedy dziewczyna nie odpowiedziała na jej "smacznego", nie przejęła się tym zbytnio. Jej prawo, czyż nie? Jednak Celine nie mówiła cicho - spokojnie, owszem, zatem była pewna, że ruda ją usłyszała i zwyczajnie postanowiła puścić to mimo uszu. Co ciekawe, nie zignorowała jej pytania, choć najpierw poczuła się w obowiązku zwrócenia uwagi blondynce na temat jej manier. Cóż, czyż to nie jest zabawne i na swój sposób urocze? Można by debatować, co jest większym nietaktem - niepowiedzenie "dziękuję", czy zwracanie się do obcej osoby na "ty". Dla Keane obydwie te rzeczy były tak samo istotne jak to, co wczoraj jadła na śniadanie. Czy była niewychowana? Pyskata, bezczelna? Cóż, sama się za taką nie uważała. Przecież zawsze postrzegamy nas samych w superlatywach, czyż nie? Sama twierdziła, że szkoda strzępić język i marnować czas na uprzejmości. Zresztą, nie wiedziała, czy jej rozmówczyni jest już panią, czy jeszcze panienką, a zwrócenie się niewłaściwą formą mogłoby być jeszcze gorsze, niż zignorowanie tej kwestii. Z drugiej strony, wiedziała też, że porzucając zwroty grzecznościowe znacznie skracała dystans pomiędzy nimi, czego ruda mogła sobie nie życzyć.
- Zwyczajnie stwierdziłam, że mówienie na "ty" jest prostsze - opowiedziała z uśmiechem, który nie był ani wesoły, ani specjalnie nieprzyjazny. Ot, uniesienie kącików ust w górę. Jak już, to więcej zdradzały jej oczy utkwione w towarzyszce, patrzące na nią z ogromnym zainteresowaniem. - Natomiast imię, to najnudniejsza rzecz, której można się o kimś dowiedzieć, nie sądzisz? - dodała. Raczej nie miała pamięci do imion, do twarzy już prędzej. Dopiero, gdy poznawała kogoś bliżej zadawała sobie trud zapamiętania imienia, chociaż zdarzało się, że znała kogoś parę lat, spotykała tę osobę regularnie, a mimo to, ciągle nie wiedziała, jak powinna się zwracać. - W każdym razie, skoro pytasz, Celine. - wyciągnęła nad stolikiem do niej dłoń, ciekawa, czy ten gest jej nowa koleżanka - jeśli mogłaby ją tak nazwać - także zignoruje. Zdecydowanie dziewczynie się nie spieszyło - popijała spokojnie czekoladę, jakby sprawdzając cierpliwość blondynki. Niech śmiało próbuje. Mało komu ta sztuka się udaje, może akurat jej się poszczęści? Obserwowanie kobiety było dość przyjemnym zajęciem. Keane miała wrażenie, że zachowanie tej humorzastej istoty było wystudiowane, wyćwiczone. Oczywiście dopuszczała możliwość, że wydaje błędny osąd, choć cały czas z tyłu głowy miała myśl, że ludzie się tak nie zachowują. Zazwyczaj.
- Masz rację, zdecydowanie tobie zazdroszczę. Rzadko widuje się tak piękny, naturalny kolor - uśmiechnęła się szerzej - aż mogłabym go podziwiać godzinami - skwitowała, opierając podbródek na dłoniach. O zgrozo, trzymała łokcie na stole! Gdzie jej maniery? Narcyzm zawsze ją bawił. Nie miała nic przeciwko niemu, zawsze zabawnie było obserwować ludzi zakochanych w sobie i uważających się za lepszych. Właśnie, obserwować. O ile do podziwiania w naturze był to typ wdzięczny, o tyle do robienia interesów, typ najgorszy. Całe szczęście, że nie wiążą ich sprawy biznesowe. Czy lubiła swój kolor włosów? Owszem. Czasami przez niego zbyt bardzo wyróżniała się z tłumu, co bywało kłopotliwe, lecz gdy patrzyła na swoje odbicie, podobało jej się to, co widziała. Z drugiej strony nie miała problemu z prawieniem komplementów i doceniania piękna innych.
Z rozbawieniem przyglądała się, jak ruda wzdychała raz po raz, a jej twarz z każdym westchnieniem przybierała przyjaźniejszy wyraz. Oczywiście, że tak musiało być. Całkiem ładnie tu pachnie, a oddychanie zawsze pomaga. Po chwili zmiana była ogromna, czyż to nie niezwykłe? Gdy Celine usłyszała pytanie, omal nie parsknęła śmiechem. To jednak ta blond czupryna jest pospolita, czy ciekawa?
- Możesz winić słońce, rozjaśnia mi włosy. Latem bywają prawie białe. Jednak po za tym, nic z nimi nie robię. Ostatnio - odpowiedziała, siląc się na powagę. Od czasu tych nieszczęsnych różów na głowie, wolała nie ryzykować. Kolor przez długi czas nie chciał zejść, dlatego po paru miesiącach, gdy odrost był już wystarczająco długi, ścięła się. Już lepiej chodzić z krótkimi włosami, niż z maliną na głowie. Akurat, gdy zastanawiała się, czy wspomnieć o swoich nieudolnych eksperymentach z farbowaniem, kelnerka przyniosła jej ciasto. Celine grzecznie podziękowała, po czym zjadła kawałek tarty. Czyż może być coś lepszego niż pyszne kruche ciasto, z musem różanym i czekoladą? Sama lepiej gotowała niż piekła, a z resztą, danie przyrządzone przez kogoś zawsze smakuje lepiej. Trudno wyjaśnić, skąd wzięło się to przekonanie, a jednak idealnie przedstawiało sytuację.
- Wygląda ładnie, ale pachnie jak w mieście - odpowiedziała lakonicznie. Co mogła więcej powiedzieć? Oczywiście walory wizualne były istotne, ale mogła oślepnąć i żyć, a bez powietrza przecież umrze. Właśnie to był największy problem miast - zaduch, zapach uryny w dzielnicach garbarzy. Mnóstwo kurzu w powietrzu.  Gdyby nie to, że to właśnie w miastach mieszkała jej klientela, w ogóle by ich nie odwiedzała. Kolejne pytanie zaskoczyło blondynkę. Czy na pewno to ta sama osoba, która chwilę temu wypominała jej brak manier i krytykowała włosy? Doprawdy, o co tu chodzi? Spojrzała na dziewczynę z powątpiewaniem, ale ta pytała ją całkowicie poważnie, do tego przybierając pogodny i przyjacielski wyraz twarzy. - To zależy, czy znasz jakieś miejsca, gdzie można normalnie oddychać - skwitowała, biorąc kolejny kęs ciasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Maj 13, 2016 5:20 pm

Wiemy już, że Antoinette w ciągu naprawdę krótkiego odcinka czasu zmieniła się nie do poznania. W sumie, nie ma się czemu dziwić, dziewczyna miała naprawdę ciekawą osobowość. Potrafiła zaskakiwać i zdumiewać, więc takie zdumienie każdej osoby, która byłaby tu i teraz na miejscu Celine, nie było pierwszą taką sytuacją. Szkoda tylko, że tę niecodzienność zawdzięcza pewnym problemom z psychiką. Do tego te jej przeświadczenie o własnej doskonałości i wspaniałości... Wszystkie te elementy, łącząc się, tworzyły naprawdę wybuchową mieszankę. Mieszankę, która odpowiada za jej osobowość, owszem, ale nie jest tak nieustannie. Gdyby tak było, sama Antosia stałaby się – nie oszukujmy się – osobą dość nudnawą. A tak nie jest. Nigdy nie było i miejmy nadzieję, że nigdy nie będzie. Że jeszcze wiele razy zaskoczy osoby, z którymi będzie dane jej obcować.
Wpatrywała się w nią z sympatycznym uśmieszkiem, o czym już wiemy, chcieliśmy tylko zaznaczyć że nie zmieniło się to, w najmniejszym nawet stopniu. Ciekawe, czy znowu zacznie zachowywać się tak, jak wcześniej. Cóż, czas pokaże.
- Prawda, ale chciałam zauważyć – wypowiedziała to tonem niezwykle uprzejmym – że powinnyśmy wiedzieć, jak się do siebie zwracać. - ponownie upiła łyk czekolady. Jej łyki były malutkie, Antoinette nie zamówiła czekolady po to, żeby się napić. Antoinette zamówiła ją, by się delektować. I żeby to delektowanie się trwało jak najdłużej, dlatego za każdym razem, kiedy jej wargi dotykały naczynia, trzymała gorący płyn w swoich ustach jak najdłużej się dało. Dopiero potem połykała czekoladę, i dopiero po jakimś czasie ponawiała czynność. - A ja jestem Antoinette. - również się przedstawiła – dokładniej to ujmując, Antoinette Apsley. Nie. Dokładniej będzie, jeżeli powiem: Antoinette Zoe Apsley. – odparła, wcale nie ignorując gestu Celine. Ba, uścisk dłoni Antosi był wyjątkowo silny jak na tak drobną rękę. Prawda była taka, że ogólnie nie cierpiała na niedowagę ani na nadwagę, jedynie jej górne kończyny wyglądały tak, jakby należały do anorektyczki. Albo jeszcze gorzej, ale... czy gorzej się da? Owszem. U osób zagłodzonych na śmierć, z których już uleciała dusza. Uleciała właśnie z tego powodu.
- Ah – teraz jej przyjemny uśmiech zyskał coś z chęci pocieszenia – twoje włosy też są cudowne. - Dziwne, nieprawdaż? Jeszcze tak niedawno wypowiadała się o fryzurze tej drugiej w niezbyt pochlebny sposób. To tylko pokazuje, jaka jest Antosia. A jak taka zmiana nastawienia mogła wyglądać w oczach Celine? Antoinette nie była świadoma aż tak znaczącej metamorfozy swojego podejścia, ale na pewno nie uszło to uwadze blondynki. Po co panienka Apsley miałaby o tym wiedzieć? W jej świecie nie ma tak, że jest świadoma w pełni swojej natury, swojej zmienności oraz tego, że niekiedy wychodzące na światło dziennie narcystyczne podejście często jest zbyt uwydatnione. Może pewnego dnia... pozna prawdę. A raczej – zbiór prawd o niej samej. Jednak, czy to byłoby dla niej dobre? Dla społeczeństwa owszem, byłoby. Ale wtedy nie byłaby już tak ciekawą osobistością. Czasami trudno wybrać, co jest lepsze: bycie szczęśliwym ale nieświadomym, czy przygniecionym przykrą prawdą, nieszczęśliwym ale za to dobrze poinformowanym. To zależy od wielu czynników.
Kelnerka przyniosła blondynce jej zamówienie, a Antosia przez jakiś czas nie potrafiła oderwać zachłannego wzroku z ciasta, które za chwilę zostanie skosztowane przez Celine. Pachniało wybornie, a jak wyglądało! Coś cudownego, pomyślała i zaraz potem przeniosła wzrok z potrawy na coś innego. Wypadło na przypadkowych ludzi zajmujących inne, liczne stoliki wchodzące w skład wystroju różanej kawiarenki.
- Nie znam – ponownie upiła łyk czekolady, by móc ponownie się nią delektować – albo po prostu nie mogę sobie przypomnieć. Pewnie wiesz, jak to jest. Jak o czymś intensywnie myślisz, próbujesz sobie coś przypomnieć, jak na złość nie potrafisz znaleźć w głowie odpowiedzi. Dopiero, jak dasz sobie spokój, nawet na krótki czas, pomysły i tego typu sprawy nadchodzą do twoich myśli tonami. – nie mogła być pewna, czy słowo "tona" jest tutaj odpowiednim słowem, by wyrazić to, co miała na myśli. No ale nieważne, powiedziała to, co powiedziała i raczej nie cofnie słów. Znaczy się, słowa, chociaż sama nie wiedziała, czy chce je cofać, może to określenie było w tych okolicznościach idealne? Kończąc, ponownie napiła się czekolady i starała się nie patrzeć, jak jej nowa znajoma konsumuje ciasto. Po pierwsze, takie wpatrywanie się nie należy do grzecznych zachowań (jej aktualna osobowość zakazywała jej takiego zachowania... gdyby nie doszło do tej całej "metamorfozy", na pewno niegrzecznie wpatrywałaby się, jak ta je), po drugie, gdyby spojrzała na nie jeszcze raz, nabrałaby ochoty na tę samą potrawę. A tego nie chciała. Jakby to wyglądało, gdyby zamówiła to samo? Celine mogłaby o niej pomyśleć coś niezbyt pochlebnego. O, na przykład uznałaby, że Antoinette ma zamiar ją naśladować, co oczywiście było dalekie od prawdy.
Spoglądając w zawartość filiżanki ze smutkiem uświadomiła sobie, że zostało jej naprawdę niewiele napoju. Z drugiej strony, ma to swoje plusy, jak chociażby to, że szybciej wyjdą stąd i wybiorą się na spacer (nieważne, że nie wiedziały jeszcze, co będzie ich celem podczas wędrówki). Ale zaraz... Celine! Przecież mają wyjść stąd razem, a ta dopiero zaczęła kosztować swoje zamówienie.
No trudno, poczeka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie Lis 13, 2016 4:09 pm

Fanny nie bez powodu wybrała właśnie to miejsce. Po pierwsze, było według niej dosyć romantyczne, a przy tym popularne tylko w określonych porach dnia. Teraz raczej nie powinno tam być zbyt wiele osób. Dodatkowo, sam wystrój był gustowny, a atmosfera przepełniona była spokojem oraz zapachem kwiatów. To było dobre miejsce na kawę. Zielonowłosa weszła jako pierwsza do pomieszczenie i skierowała się do stolika. Miała rację, poza nią i Octavią były tutaj tylko dwie osoby, które siedziały w kącie sali. Czarownica zdjęła z siebie futerko i odwiesiła je na wieszak. Torbę z zakupami zaś położyła przy stoliku. Usiadła wskazując miejsce nowo poznanej kobiecie, która tak bardzo zaintrygowała ją zarówno wyglądem jak i charakterem.
- To czego się napijesz? - zapytała chwilę przed przyjściem kelnerki. Ona sama zamówiła zwykłą, czarną kawę, bez cukru oraz mleka. Kawa wszakże nie po to była czarna i gorzka, by ją słodzić i wybielać.
- Spieszysz się do kogoś, czy masz może czas na to, by...poświęcić mi odrobinę czasu? - zapytała, chociaż było to pytanie, które można było różnie zinterpretować. Mogło być zupełnie niewinne, a mogło i też być niezwykle dwuznaczne. Jak to jednak Octavia zrozumie? To już leżało jedynie w jej gestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 14, 2016 1:03 pm

Lokal ten nie był jej obcy. Czasem tu przychodziła, chociaż głównie w sprawach służbowych, gdy potrzebowała zdobyć jakiś informacji. Bardzo sporadycznie... by po prostu trochę się odprężyć przed następnym zadaniem. Rzadko odpoczywała. Bardziej traktowała wszystkie wypady do placu po zioła, żywność czy materiały za formę relaksu. Ewentualnie gotowanie obiadu, chociaż tu też musiała zwracać uwagę na to, co je.
Nigdy nie mogła być całkowicie rozluźniona, bo i nie wiadomo gdzie i w czym czai się zło.
Mało osób. Dwie w rogu, zajęte sobą. Musiała mieć to na uwadze, kiedy by pojawił się powód do zadawania pytań... czy też raczej wyłuskiwania informacji. Na razie jednak... było normalnie. Pomijając fakt, że została zaproszona do bardzo... klimatycznego lokalu przez kobietę.
Powoli zapalała się żółta lampka.
-Herbaty, czarnej-Ciekawym zbiegiem okoliczności to samo zostało zamówione przez tamtą. Również bez cukru czy mleka. Przypadek? Może.
To pytanie? Niekoniecznie. Robiła za odrealnioną, ale stąpała w gruncie rzeczy twardo po ziemi. Do kogoś? Poświęcić odrobinę czasu? Nie było to regułą, ale rozwiązłe w swoich obyczajach, i to z kobietami zazwyczaj...
...więcej dowodów. Powinna mieć więcej dowodów, albo przynajmniej poszlak. Bo to jedynie sugestia, być może kreowana przez jej umysł, wyczulony na tego rodzaju sprawy. Musiała jednak uważać.
-Oh, nie, nie spieszy mi się nigdzie... właściwie w planach miałam jedynie przygotować obiad i zacerować spódnicę, która mi się ostatnio rozerwała w lesie...-Położyła luźno swoje dłonie na sobie, układając je na udach-Zatem... jestem do Pani dyspozycji-Uśmiechnęła się niewinnie. Potem natomiast położyła zagięty palec wskazujący na swojej brodzie.
-Tak się zastanawiam... hmmmm... ciekawe, skąd mają liście herbaty-Wyjrzała dyskretnie za kelnerkami. wręcz zaintrygowana.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 14, 2016 2:31 pm

Fanny często zasięgała informacji od swoich informatorów, w takich właśnie miejscach, gdyż były one dosyć neutralne i nie wzbudzały podejrzeń. Jeśli ktoś zauważał Fanny z informatorem (lub informatorką) to rzadko kiedy mógł wpaść na pomysł, iż właśnie następuje wymiana informacji. Zazwyczaj wyglądało to jak zwykłe spotkanie znajomych, a czasem nawet jak randka. Ale nic innego.
Zielonowłosa przestała zwracać uwagę na kelnerkę, gdy tylko Octavia złożyła swoje zamówienie. Wróciła wzrokiem do swojej towarzyszki, która zdecydowała się poświęcić jej trochę czasu. Tym lepiej dla Fanny, w końcu może pozna kogoś ciekawego, gdyż jej ostatnie znajomości okazywały się niezwykle nudne. Ludzie stawali się coraz bardziej pozbawieni charakterów. Takiego...wewnętrznego pazura. Czyżby bali się czegoś? Inkwizycji? Bali się tego, że zostaną przez jakieś własne dziwactwo posądzeni o bycie czarownicą? To było całkiem możliwe, dlaczego nie.
Wysłuchała kobiety, gdy ta opowiadała jej o tym, jak "pasjonująco" zapowiadał się jej dzień. Gotowanie obiadu i cerowanie spódnicy.
- Nie mam pojęcia. Jeśli to jest dobra herbata to może nawet i z Chin sprowadzają, ale bardziej prawdopodobne jest to, iż gdzieś z okolic Manchesteru. Nie wiem, nigdy się tym zbytnio nie interesowałam. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, wzruszając przy tym lekko ramionami. Po kilku chwilach zostało przyniesione ich zamówienie. Herbata została postawiona przed Octavią, kawa przed Fanny. Pani detektyw upiła drobny łyk parząc sobie przy tym język i przełyk. Tak, kawa była zdecydowanie zbyt gorąca, by ją teraz pić. Odstawiła zatem filiżankę.
- Czym się zajmujesz na co dzień, Octavio? Czymś ciekawym? - zapytała dla podtrzymania rozmowy. Nie zdawała sobie przy tym sprawy z tego, iż cały czas była oceniania, cały czas jej towarzyszka szukała dowodów na to, iż panna Morland była czarownicą. Cóż, prawdopodobnie takich dowodów nie znajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 14, 2016 5:47 pm

Temat podchwycony. W porządku, jej to nie przeszkadzało.
-Próbowałam i takich i takich, ale jednak nie ma nic przyjemniejszego niż picie swoich wyrobów, wzrastających dzięki własnej opiece, trosce i miłości. Chociaż miałam kiedyś okazje próbować takich z rozwijanych kwiatów, to jest to i radość dla ducha i dla oka-Ciągnęła to dalej, mimo iż rozmówczyni nie wyglądała na specjalnie zainteresowaną. O czym bowiem miały rozmawiać? Jako lekarka zajmowała się ziołami, lekami, oraz ewentualnie wszystkimi rzeczami, która panna na wydaniu powinna się zajmować. Czyli domem, sprzątaniem oraz gotowaniem. I zamierzała się tego trzymać.
Otrzymały herbatę. Octavia delikatnie podmuchała parę razy i upiła delikatnie. Była w porządku. Bez jakiś specjalnych rewelacji, ale można było przy tym miło spędzić trochę czasu.
Zapytała o to, co robiła. Niczym to pytanie się nie wyróżniało, a ona mogło na nie odpowiedzieć. Przymknęła oczy i przekrzywiła głowę, jakby nie było właściwie o czym mówić.
-Oh, niczym szczególnym. Mieszkam na uboczu miasta i przygotowuje różne lekarstwa na bazie ziół. Dużo z tego nie mam, zwłaszcza, że lokalizacja jest trochę niewygodna dla klientów, ale wystarczająco by z tego wyżyć-Octavia zaśmiała się pod nosem i upiła jeszcze trochę płynu z filiżanki. Wiodła spokojne, proste życie na uboczu, zajmując się pomaganiem innym ludziom gdy tego potrzebują. I tak ma pozostać.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro Lis 16, 2016 9:38 pm

Wbrew pozorom, temat herbaty wydał się Fanny bardzo interesujący i zajmujący, gdyż czarownica uwielbiała eksperymentować z tym napojem. Uwielbiała unikalne smaki i poszukiwała ich. Miała okazję do tej pory pić wiele herbat, ale raczej były one parzone na liściach sprowadzanych. Nigdy zaś nie próbowała takiej, która została wyhodowana w okolicy tego miasta. Może by tak...spróbować? Tylko, czy Octavia się na to zgodzi? Warto zaproponować.
- Jeszcze nigdy nie piłam takiej z rozwijanych kwiatów. Chociaż chętnie bym zmieniła ten fakt. Nie mam jednak okazji na to. - rzekła wzdychając lekko.
Fanny popełniła pewien błąd psychologiczny, pytając się o to, czym też jej towarzyszka się zajmowała. To mogło wymusić pytanie w drugą stronę. A co miała zielonowłosa powiedzieć? Że była czarownicą - iluzjonistką pracującą w objazdowym cyrku? A może miała powiedzieć, że zajmowała się tropieniem Inkwizycji? Nie nie nie. Obie te opcje odpadały. Zatem w razie pytania ze strony Octavii, musiałaby wymyślić coś na szybko.
Na szczęście jednak to pytanie nie padło.
Kobieta natomiast powiedziała czym się zajmowała. Fanny upiła łyk swojej kawy, która już przestygła na tyle, by dało się pić bez ryzyka dotkliwego poparzenia przełyku. Upiła zatem jeszcze dwa łyczki zanim zabrała głos.
- Lekarstwa mówisz? To może bym i nawet miała do ciebie interes. Otóż... - zaczęła, ale ugryzła się w język. Wciąż siedziały tutaj te dwie osoby, które przecież mogły coś usłyszeć.
- Ale może zaprezentowałabyś mi swoją kolekcję lekarstw, a w drodze byśmy pogadały? Mam bowiem problem z... - dodała,ale zaraz potem nachyliła się nad stolikiem i niemalże szepcząc powiedziała - ...typowo kobiecymi sprawami. - po tych słowach wyprostowała się i upiła jeszcze jeden łyk kawy. Zastanawiała nad odpowiedzią Octavii, chociaż miała nadzieję, iż zielarka się zgodzi. W końcu obie były atrakcyjnymi kobietami, a w takich sytuacjach mogło zdarzyć się...naprawdę wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Lis 18, 2016 9:48 am

-Nie jestem pewna czy jeszcze mam... ale od czasu do czasu udaje mi się sprowadzić, to mogę odłożyć dla Pani-Pytanie tylko, czy właściwie będą miały okazje czy powód na jakiekolwiek inne spotkanie. W końcu jednak... to może być klient jak każdy inny. Nie powinno się bez potrzeby odcinać potencjalnych kontaktów.
A wydawało się, że bardzo szybko chciała ten potencjalny kontakt nawiązać. I to właściwie od zaraz. Jednak prezentacja "kolekcji" lekarstw... po co jej to? Jak czegoś potrzebowała to niech jej po prostu powie, chyba, że to coś... nielegalnego? W takim razie tym bardziej nie powinna tego tutaj podejmować.
Zamiast tego, powiedziała o kobiecych sprawach. Coś przeczuwała, że typowo kobiece sprawy nie są aż takie typowe, ale postanowiła dalej udawać głupią.
-Ooh, taki interes... cóż, myślę, że coś się da na to poradzić... tak myślę. Sama czasem potrzebuję z tym pomocy-Chciała zagrać głupią, ale w sumie... jak tak pomyślała, wyszło jeszcze lepiej. Bo może w końcu sie dowie, o co jej chodzi. Tylko troche później.
-Bardzo... bolesny jest to problem?-Dopytała upijając trochę herbaty. Widziała różne rzeczy, pracowała z jeszcze bardziej nieprzyjemnymi, więc rozmowa o tym przy kawie i herbacie jakoś ją nie odrażało.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 21, 2016 5:11 pm

- Byłabym bardzo wdzięczna. - powiedziała, zamykając w ten sposób temat herbaty. W końcu, jeśli by miała takową, to Fanny chętnie by jej spróbowała, co powodowało, że stałaby się potencjalną klientką Octavii. Zatem, Octavia coś by zarobiła, a Fanny mogłaby wreszcie spróbować czegoś nowego.
Zielonowłosa patrzyła się na twarz swojej towarzyszki, podziwiając jej piękno, ale starała się to ukryć za maską zwykłego zainteresowania konwersacją Nie wypadało okazywać nudy. Zresztą, pani detektyw takowej nie czuła. Upiła kolejny łyk kawy, która była teraz ledwie letnia. Dopiła więc resztę i odstawiła pustą filiżankę na bok.
- Tak, bardzo bolesny. Sama nie wiem, dlaczego te problemy tak przechodzę. Po prostu czuję się jak trup, gdy mi się to zaczyna. - rzekła, wyjaśniając pokrótce w czym tkwi jej problem. I nie, nie był to tylko sposób na przeniesienie się do mieszkania nowej znajomej. To było coś, z czym faktycznie Fanny sobie nie radziła. Zatem, pierwotnie, zamierzała po prostu poderwać Octavię. Teraz jednak liczyła na to, że będzie mogła uzyskać faktyczną pomoc z tymi miesięcznymi bólami, które wyłączają ją z życia na dwa dni każdego miesiąca.
A może i...przy okazji dowie się czegoś nowego o zielarce? Bo niby dlaczego nie? Raczej mało prawdopodobne było jednak to, iż odkryłaby, zapewne trzymany w ścisłej tajemnicy, fakt, iż właśnie siedziała przeciwko osobie, która powinna być jej wrogiem numer jeden. No, może dwa. Wrogiem numer jeden była wszakże Inkwizycja. Cała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 28, 2016 3:37 pm

Ciekawa zmiana tematu. Bardzo pasujące do pobytu w bardzo kameralnym, romantycznym lokalu przy herbacie. Zabawne, że albo z tym trafiła, albo zostało to pociągnięte w jakiegoś powodu. Bo miała jakiś cel. I jej obowiązkiem było zorientowanie się, o co dokładnie jej chodziło.
O wiele więcej się jednak dowie, gdy będzie grała w jej grę wedle jej oczekiwań.
-Może bym coś na to znalazła, a w najgorszym wypadku bym musiała przygotować na następny dzień-Octavia miała jeszcze sporo herbaty. Nie spieszyło jej się, upiła jeszcze troszeczkę. Mogłaby teraz zapytać o konkrety, ale w tym miejscu? Jeszcze będzie na to czas. To nie jej przecież na tym zależy tylko tamtej, a po mowie widać było, że nie chciała mówić o szczegółach tutaj.
-A czym się Pani zajmuje? Pewne dolegliwości są naszymi wrodzonymi przypadłościami, ale dużo jest związanych z naszym stylem życia. Nawet najlepsze lekarstwa mogę nie pomóc, jeżeli nie uzupełni się ich odpowiednią troską o samego siebie-Przypatrzyła się jej bliżej. Miała dobrą cerę, zadbane włosy, brak przebarwień. Nie zauważyła również symptomów suchot. Kąciki ust nieznacznie jej się uniosły-Lecz na pierwszy rzut oka nie widzę nic, co by mogło wskazywać na to drugie

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon Lis 28, 2016 6:33 pm

Fanny przyjęła do wiadomości to, co mówiła jej Octavia. Możliwe, iż faktycznie znała się na rzeczy, gdyż jej słowa brzmiały sensownie.
Octavia mogła myśleć, iż Fanny grała w jakąś grę, której zasady mogłyby być niejasne dla zielarki. Jednakże, zielonowłosa w żadną grę nie grała. Po prostu chciała uzyskać pomoc w postaci leków na swoje comiesięczne dolegliwości. Dodatkowo, gdyby się udało to może...mogłyby przeżyć kilka ciekawych chwil razem? Ale na to raczej się nie zanosiło, sądząc po zachowaniu łowczyni.
- Całkowicie mnie to satysfakcjonuje, gdyż do moich...boleści jeszcze zostały dwa tygodnie. Także na razie się nie pali. - powiedziała i chwyciła za filiżankę, by upić z niej łyk kawy. Wtedy to też zerknęła do środka i zdała sobie sprawę, że nic w niej nie było. Odstawiła ją jeszcze dalej na bok, by nie pomylić się po raz kolejny.
Wysłuchała następnej części wypowiedzi swojej nowej towarzyszki, po czym zastanowiła się chwilę. Co mogła powiedzieć? Że zajmuje się poszukiwaniem Inkwizycji? Że jest czarownicą i pracuje w cyrku zrzeszającym takie osoby?
- Mam nietypową pracę, która wiąże się z dużą satysfakcją, ale i często z pewnym wysiłkiem fizycznym, chociaż nie jest to nic bardzo wycieńczającego. - powiedziała. Uznała, że w ten sposób nieco nakreśliła to, jak się czuła wykonując ją. Oczywiście, praca detektywa "delikatnie" wykańczała ją psychicznie, gdy trafiła na trudny orzech do zgryzienia. Tak, była to niesamowicie stresująca praca. Ale za to jakże satysfakcjonująca.
- Poza tym, dbam o siebie. Lubię dobrze wyglądać czy to dla siebie, czy dla innych - dodała wspominając o tym, iż miała czas na to, by usiąść przed lustrem i nasmarować swoją skórę balsamami oraz różnymi innymi specyfikami. Na to nie mogła narzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Gru 02, 2016 11:50 pm

Dwa tygodnie. Przynajmniej wiedziała, acz sama też dokładnie monitorowała wszelkie zmiany w jej organizmie, zwłaszcza "te" cykliczne. W jej przypadku to było jeszcze istotniejsze z uwagi na te dolegliwości. Przygotuje na następny dzień. O ile coś ją nie powstrzyma.
A na razie coraz bardziej się na to zapowiadało. Duża satysfakcja? Pewien wysiłek fizyczny? Sądząc po jej zachowaniu przychodził jej na myśl jeden zawód, który by również w jakiś sposób tłumaczył jej zachowanie jak i taką dyskrecję. Czego ona jednak u niej szukała? Mogłaby wyciągnąć dalsze wnioski, że czymś się zaraziła i potrzebowała na to lekarstwa.
Albo było to coś innego. Nie będzie szkodziło pociągnąć tematu.
-Tyle słów, a tak mało konkretów-Dopiła herbatę i odstawiła filiżankę na spodek-Zagrajmy może w małą grę, co by Trochę ułatwić Pani zadanie?-Oparła podbródek na splecionych na stole dłoniach, pochylając się nieco z stronę Fanny
-Lekarka, zielarka, farmaceutka. Tak bym opisała moje zajęcie. Trzy słowa-Wskazała na kobietę. Octavia była mocno rozbawiona i ciekawa, w jaki sposób tamta będzie chciała wybrnąć-Pani kolej.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob Gru 03, 2016 12:59 pm

Fanny bardzo pilnowała swoich comiesięcznych dolegliwości. Co prawda, nie sypiała już z mężczyznami, ale jednak zaburzenia miesiączek mogły być objawem czegoś poważnego. Poza tym, musiała wiedzieć, by bóle nie złapały jej nagle na niedługo przed występem. Musiała się przygotowywać do tego, by móc ten trudny czas przetrwać i by nie przeszkodził jej w pracy.
Panna Morland wiedziała, że podała mało konkretów, chociaż, teoretycznie, jej odpowiedź spełniała wszystkie warunki, jakie postawiło pytanie. Dla Octavii jednak to nie było wystarczające. Dlatego też zaproponowała pewną grę, w której w trzech słowach miała opisać swój zawód. Przeczucie podpowiadało zielonowłosej, że kobieta siedząca naprzeciwko niej nie zdradziła wszystkiego, chociaż nie miała ku temu żadnych powodów.
- No dobrze, zagrajmy w tę grę. - powiedziała, po czym zastanowiła się nad tym, co powinna powiedzieć.
- Cyrkowiec. W zasadzie to jedno słowo, ale to jest mój zawód. Daje mi dużo satysfakcji, ale i jest to dosyć męczące zajęcie. - rzekła. Bycie prywatnym detektywem musiała zachować w całkowitej tajemnicy. W końcu nie mogła powiedzieć, że i tym się zajmowała. To by mogło naprowadzić pewne osoby na dosyć niewygodne tropy, gdyby to wyciekło. Dodatkowo, Fanny tak naprawdę nie znała Octavii, więc nie mogła mieć pewności, że tamta nie jest członkiem Inkwizycji. Co nie znaczy, że nie spotkałaby jej chętnie w swoim (lub jej) łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie Gru 04, 2016 2:18 pm

Cyrkowiec?
Momentalnie zapaliła jej się żółta lampka, a jej samej puls podskoczył do stanu gotowości. W tych czasach już sam fakt występowania w jakimkolwiek cyrku rzucałoby pewien cień podejrzeń, a co dopiero w tym mieście które zdawało się być wręcz polem bitwy pomiędzy ludźmi a wiedźmami.
Słyszała wystarczająco duży o Cyrku by wiedzieć, że na ten moment pakowanie się tam mogłoby się dla niej skończyć na bardzo wiele sposobów. Nie wiedziała tylko, które wyobrażenie nie podobało jej się bardziej. Zatem ostrożnie. Bardzo ostrożnie. W pewnym momencie zbierze wystarczająco dużo informacji by przypuścić atak, ale ten czas jeszcze nie nadszedł.
Oczywiście była znacząca szansa, że pracowała w jednym z cyrków które odwiedzały to miejsce. Wiedziała, jak to rozegrać.
-Oh, teraz wszystko rozumiem!-Adrenalinę ukazała jako ekscytacje. Oczy jej się znacznie ożywiły, klasnęła w dłonie, wyprostowała się-Faktycznie wygląda Pani bardzo, um... reprezentatywnie, tak, haha!-Przekrzywiła głowę zakłopotana. Jej oko wyłapywało sprawne nogi, ale zostawiła tą informacje dla siebie.
-To rozumiem, że Pani jest tutaj tymczasowo?-Większość cyrków jednak podróżowała pomiędzy miastami. Poza nielicznymi-Kiedy macie następny występ? Może bym nawet przyszła zobaczyć! Kiedy ja ostatnio byłam... już sama nie pamiętam...-Odgarnęła włosy z czoła, które jej nachodziły spod chusty. Mogłaby poprawić...
...
Moment, dlaczego ona to powiedziała? Życie jej było niemiłe?!

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie Gru 04, 2016 4:06 pm

Wiedziała, że w dzisiejszych czasach postrzegało się cyrkowców raczej jako wybryki natury lub potencjalne wiedźmy. One jednak, w cyrku, w którym pracowała, potrafiły się dobrze kryć ze swoimi mocami. Ot, były jedynie kilkoma panienkami, które potrafiły zrobić pewne sztuczki kuglarskie, ale nic poza tym. Tak oczywiście mogłoby się wydawać. Prawda jednak była zupełnie inna. Astaroth, przy odpowiednich warunkach, mogłaby puścić całe to miasto z dymem, ona sama mogłaby każdego przeciwnika zmiażdżyć kilogramem puchu. Ciężko byłoby Inkwizycji dobrać się do nich. Z drugiej strony, zawsze ciekawe byłoby to, co by się stało, gdyby Inkwizycja przypuściła atak na Cyrk. Zresztą, to było niemożliwe, by przypuścili atak z zaskoczenia. Fanny zbyt dużo wiedziała, miała informatorów, którzy donieśliby jej o planowanej akcji. Nie, to było niemożliwe.
Gdy tylko panna Morland wspomniała o swojej pracy, to dostrzegła pewne ożywienie w swojej rozmówczyni. Było to dziwne, bo, jakkolwiek do tej pory tamta zachowywała się jakby była znudzona, tak teraz nagle się ożywiła. Rozszerzenie źrenic, uniesienie brwi, kilka innych odruchów bezwarunkowych mogły znamionować przypływ adrenaliny.
Lub ekscytację.
- Tak, w zasadzie to jesteśmy tutaj na jakieś trzy tygodnie. Wiesz, Octavio. Jakiś tydzień, dwa tygodnie występów, potem odpoczynek i ruszamy dalej. Takie jest życie cyrkowca. - powiedziała wzruszając ramionami. Była to oczywiście nie prawda, ale wolała ukryć prawdziwe miejsce swojej pracy. W końcu i tak zaczynano je podejrzewać.
- A kiedy następny występ? Teraz mamy kilka dni przerwy w związku z problemami zdrowotnymi naszej połykaczki ognia, także ciężko mi powiedzieć, kiedy wznowimy działalność. - powiedziała, chociaż w zasadzie nie minęła się tak bardzo z prawdą. Astaroth ostatnio cierpiała na chroniczny brak czasu w związku z tym, iż sporo przesiadywała u Fanny. Może nie były to problemy zdrowotne, ale jednak....to były jakieś problemy.
- To może przyszłabyś na jakiś występ? Tylko... nie wiem kiedy takowy nastąpi. - powiedziała, uśmiechając się lekko. Co prawda, nie miały teraz jakiś długich przerw, bo robiły dwa występy w tygodniu, zatem w zasadzie nie do końca skłamała.

***

Fanny nie martwiła się o swoje bezpieczeństwo, skoro potrafiła zrobić z ubrania przeciwnika śmiercionośną broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie Gru 04, 2016 11:06 pm

Wędrowny. Tak mogła powiedzieć, a tak też mogło być. Jak będzie miała okazje... nie, sama nie da rady. Może i byłoby to dla niej wspaniałym prezentem, ale musi myśleć realistycznie. Gdyby to było takie proste to Inkwizycja już dawno by rozniosła to w drzazgi. Sama musiała by coś zor... nie, myśl realistycznie...
-Oh... rozumiem. Trzy tygodnie... połykaczka ognia to... ile jeszcze tu będziecie?-Troszkę się uspokoiła. Dalej jednak była widoczna ekscytacja.
Musiała się czegoś więcej o niej dowiedzieć. O ile to co usłyszała było jej prawdziwym imieniem. O ile są jakieś ślady o niej gdziekolwiek. Mógł być z tym problem.
Zaproponowała jej w każdym razie przyjście. Paszcza lwa, albo po prostu wolny wieczór. Tak czy owak mogłaby skorzystać... tylko musiała mieć plan. I musiałaby się przygotować.
-Ummmm... zobaczę. Dużo rzeczy mi umyka bo mieszkam mocno na obrzeżach, tam też pracuję, więc... ale nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w cyrku-Octavia splotła swoje dłonie z wyraźnym klaśnięciem-Kiedyś nawet sama się zastanawiałam czy by... ponoć byłam dość gibka, ale to tylko takie dziecięce marzenia, wie Pani...-Zaczęła tłumaczyć zakłopotana. Kłopot, bo nie do końca wiadomo jak to dalej pociągnąć. Jeżeli to faktycznie tylko cyrkowiec - to dobrze. Jeżeli to Cyrkowiec - to nasilała problem.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyxi Ravencloud
Kat
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 16/01/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Sty 27, 2017 8:29 pm

Spokojnie. Ja najlepiej wiem że czasem trzeba skłamać aby coś wskórać w rozmowie. Przy okazji dobry blef z tą dziewczyną, nie wpadłabym na to. - puściła do niej oczko i lekko się uśmiechnęła, jakby gratulując jej sprytu.
A co do bransolety, faktycznie, trochę przesadziłam próbując ją dać w zastaw. Nie przemyślałam tego, nigdy jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, szukałam racjonalnych rozwiązań. - rzekła próbując się tłumaczyć. W końcu nie codziennie otrzymywała prezenty na czarnym rynku, a tak na prawdę to pierwszy raz w życiu.
Cóż, jak na pierwszy dzień to chyba jest całkiem w porządku, chociaż trochę jeszcze mi serce wali, te emocje. - kontynuowała zdanie kończąc je krótkim śmiechem.
Nyxi weszła do środka kiedy Saja przepuściła ją w drzwiach.
Dziękuję Sajo. - i od razu zajęła pierwszy stolik przy wejściu, czekając aż Saja także usiądzie.
Co zamawiasz? - rzekła nim zdążyła jeszcze usiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Sty 27, 2017 9:18 pm

- Ależ proszę. - odpowiedziała szarmanckim głosem jak na dziewczynę. Odsunęła delikatnie krzesło, jednocześnie podnosząc, go trochę do góry, aby nie szurać nim po drewnianej podłodze. Usiadła zza stolikiem zastanawiając się na co ma ochotę, jednak nic nie przychodziło jej specjalnego do głowy.
- Może zrobimy tak. Ja zamówię coś dla nas do picia, a Ty zamówisz nam coś do jedzenia. Myślę, że tak będzie najlepiej. - Zdjęła kaptur z głowy i uśmiechnęła się mówiąc :
- Może uda mi się zgadnąć czego byś się napiła? - oparła obie ręce, splatają przy tym ich końce palców. Oparła się o blat stołu i wpatrywała się w oczy Nyxi jakby chciała z nich wyczytać, na co ma ochotę :
- Może tak na początek zamówimy herbatkę z leśnych owoców. Ta kawiarenka słynie właśnie z tej niesamowitej herbaty, a później do obiadu możemy zamówić kieliszek dobrego, czerwonego wina jak wolisz oczywiście? - Saja nie miała zamiaru upić swojej towarzyszki, ale dobre wino do obiadu ma dobry wpływ na organizm i samopoczucie.
- Nawet ładnie tutaj. Jeszcze nie miałam okazji zajrzeć, do tej kawiarenki. Szczerze mówiąc, to jestem tu pierwszy raz. Bardzo miły i ekskluzywne miejsce muszę przyznać. A Ty jak uważasz? - oparła się plecami o drewniane opieradło zakładając nogę zza nogę. Ta pozycja była o wiele wygodniejsza niż wcześniej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyxi Ravencloud
Kat
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 16/01/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią Sty 27, 2017 10:02 pm

Uśmiechnęła się do Saji i odparła:
- Herbata owszem, ale zwykłą czarną poproszę, nie lubię eksperymentować. A wino, czemu nie, pomaga na trawienie. - po czym zaczęła się zastanawiać na co ma ochotę.
- Ja wezmę klasycznie pieczeń z ziemniakami i surówki. Będzie to Tobie odpowiadać? - powiedziała po czym przełknęła ślinkę na myśl o takim obiedzie.
- Byłam tu kilka razy, rzeczywiście to bardzo ładne miejsce, właściciel widać bardzo dba o wizerunek kawiarni. - rozglądając się po kawiarence.
- A więc co teraz planujesz? Kolejne wyciąganie informacji czy coś innego? Powinnam się obawiać? - lekko się zaśmiała, choć widać w jej oczach cień obaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Różana Kawiarenka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Kawiarenka Babuni
» Kawiarenka pani Imbryk~
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: