IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Różana Kawiarenka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Różana Kawiarenka   Sob 25 Sty 2014 - 16:15

First topic message reminder :


    Do drzwi kawiarni prowadzą trzy stopniowe. Na białych drzwiach fikuśnie ozdobionymi motywami roślinnymi widzimy karteczkę Otwarte/Zamknięte. Gdy otwieramy dwuskrzydłowe drzwi, dochodzi do nas zapach róż, a także odgłos dzwoneczka. Wnętrze jest schludnie urządzone - różowe ściany, na których jest wiele półek z kwiatkami. Na drewnianej podłodze widać wiele dobrze pielęgnowanych kwiatków. Przy białych stolikach znajdują się śnieżne krzesła. Na blacie znajduje się kilka serwetek i szklany wazon ze stokrotkami, a także menu kawiarni. Przy ladzie krzątają się panie, które przygotowują zamówienia dla klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob 28 Sty 2017 - 21:14

Rozglądała się po przytulnym miejscu, jakim, była owa kawiarenka. Wzrok Saji błądził tu i tam, po czym zatrzymała się na Nyxi.
- Tak jak najbardziej mi odpowiada, Twoja propozycja, co do obiadu, chociaż dodałbym jeszcze lekką strwną zupę na przystawkę, co o Tym sądzisz? - Już nie pamięta, kiedy jadła taki obiad. Niedawno, co wróciła z misji, a wiadomą rzeczą, że w terenie człowiek jest zdany wyłącznie na siebię. Szczególnie jeśli chodzi, o misję poza obrzeżami miasta. Raczej takich pyszności nikt sobie nie jest wstanie zaserwować. Spojrzała w kierunku młodej barmanki i skinęła w jej stronę delikatnie głową. Młoda kobieta spokojnym krokiem podeszła do drewnianego, okrągłego stolika. Saja jako pierwsza zabrał głos mówiąc:
- Poproszę jedną czarną herbatkę i drugą z owoców leśnych. Jeśli, to Pani nie przeszkadza, za chwilę złożymy resztę zamówienia dobrze?- Rudo włosa barmanka uśmiechnęła;
- Zaraz przyniosę Panią zamówienie. Oczywiście mogą Panie, za chwilę dokończyć zamówienie. Jeśli mogę specjalnością dnia jest pyszny deser. Życzą sobie Panie? - Saja odrazu odpowiedziała :
- Tak jak najbardziej, raczej dwa kawałki ciasta nam nie zaszkaodzą. - młoda kobieta jak szybko się pojawiła, tak też szybko znikneła.
- Jak wróci, to jeśli zechcesz możesz dokończyć zamówienie, o ile masz ochotę. Wybacz mi, że nie zapytałam Cię wcześniej, czy masz ochotę na ciasto?  Ale myślę, że taki mały kawałek nam nie zaszkodzi, a nawet przyda nam się, po wyczerpującym nie co dniu. Jak sądzisz? - Opierając się nadal, o dość wygodnie opieradło, rozsprostowała trochę nogi dodając:
- Pewnie nie długo wyruszę w teren, o ile mampa jest prawdziwa. Najpierw muszę zanieść tę informację, do organizacji, a tam zdecydują, czy ruszam na polowanie czy też może oddadzą tą sprawę komuś innemu, a mi przydzielą zupełnie coś innego. Tego nikt nie wie, tak do końca, co go czeka. Wszytko co robimy, to wypełnianie rozkazów naszych zwierzchników. Cóż począć, takie jest moje życie, ale nie narzekam. Nie chciałabym robić nic innego niż to.- zmarszczyła lekko brwi dodając:
- Wybacz, ale nic więcej nie mogę Ci powiedzieć. Reszta niestety, to tajemnica, dla tego zbieramy informację, a ktoś zupełnie inny może ją wykonać lub nie. Zawsze jest, to nie wiadoma. -  Szpiedzy inkwizycj musieli napierw zweryfikować mapę, dokładnie sprawdzić, czy miejsce pobytu " Czrnej Wiedźmy " jest nadal aktualne.
- Ale nie będziemy przecież rozmawiać, o pracy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Czw 11 Sty 2018 - 18:13

Nie spodziewała się, że kawiarenka do której pójdą będzie tak przytulna. Nie tylko wygląd zachwycał, a i zapach. Już, gdy tylko weszły do środka, nie mogła się doczekać spojrzenia w menu. O dziwo, trochę mieszka w mieście, lecz nigdy nie miała okazji odwiedzić tego miejsca. Wszystko co najlepsze, omija Col w jakiś dziwny sposób. Trzeba temu zaradzić!
Wybrały jakieś miejsce i tam się rozsiadły. Colette zdjęła płaszcz, aby powiesić go zaraz na swoim krześle. Gdy tu zmierzały, jak zwykle buzia wiedźmy nie zamykała się nawet na moment. Czasem nachodziło ją dziwne uczucie, że może męczy biedne uszy oraz umysł Antosi. Jednakże, owa myśl znikała bardzo szybko. Wchodząc na niewygodne tematy, była upominana przez rudowłosą i tyle starczyło, by dziewczyna zmieniła temat. Aktualnie, bardzo uważnie studiowała wręczone przez kelnerkę menu. Mieli tu tyle smacznych rzeczy!
- O właśnie! Tyle gadałam, a nie wspomniałam o tym co chcę zrobić z twoimi włosami. W mojej głowie pojawiła się wizja. Wizja tak jasna, że nie mogłabym tego zignorować. Konkretnie, chodzi mi o dwa koki na twojej głowie. Reszta włosów może być rozpuszczona, bo wiadomo, iż nie weźmiemy wszystkiego w koki. Ponadto, bardzo chcę cię zobaczyć w dwóch kucykach! Przebiłabyś wszelkie kanony bycia uroczą. Przynajmniej, tak mi się wydaje. Mylę się?
Spytała, jakby siebie i wróciła do jadłospisu. Było tyle rzeczy, które mogłaby zjeść! Mieli rację, że kiedy jest się głodnym, myśli się o każdej potrawie. Ciasto? A może coś bardziej obfitego? Tak dawno nie miała okazji na coś słodkiego! Tak naprawdę, miała wczoraj. To i tak długo. Podeszła do nich w końcu ponownie kelnerka, lecz brązowowłosa nadal się nie zdecydowała. Czas uciekał.
- Czy mogę przyjąć już zamówienie?
Col spojrzała na nią odrobinę się stresując. Czemu? Czemu pojawiła się tu tak szybko? Powinni przychodzić po dziesięciu minutach, a nie pięciu!
- W-więc... Patrzyłam na napoje i sądzę, że herbata z miętą będzie dla mnie idealna. Tak. Co do ciast... Wasza oferta jest bardzo bogata, to się chwali. Im większy wybór, tym trudniejszy. Sernik. Wybieram sernik, moja ostateczna decyzja. Kawałek ma być spory, bardzo. Do tego wszystkiego deser kanarkowy.
Chciała brzmieć poważnie, ale nie wychodziło. Nie tylko brzmieć, a i wyglądać! Nawet wyprostowała się mocno. Wszystko przez tą kobietę! Wyskoczyła z pytaniem znienacka i wytrąciła pomarańczowooką z równowagi. Pfy. Oczywiście, zaraz zwróciła się z tymi samymi słowami do Antoinette.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 15 Sty 2018 - 19:11

| Z pastwisk |

W końcu dziewczęta odeszły od drzewa, pod którym siedziały, gdzie Antoinette uczyła Colette sztuki wyszywania, co tej ostatniej szło całkiem nieźle... a przynajmniej jak na pierwszy raz. No ale to nie jest teraz ważne. Najważniejsze, że dotarły do jakiejś kawiarenki która, jak się potem okazało, jest bardzo przytulna, ma swój klimat no i jest tu naprawdę ciepło. Dziewczęta dość szybko wybrały stolik i zdjęły wierzchnie odzienia, wieszając je na oparciach własnych krzeseł.
Kiedy już czekały, aż kelnerka przyniesie menu, Colette poruszyła temat włosów Antoinette.
- To koki czy kucyki? Jedno albo drugie. Zdecyduj się... – odparła sucho, z uśmiechem który mógłby sugerować, że wcale nie chce, by tamta bawiła się jej włosami... mimo, że słowa mówiły coś innego – Poza tym nie mam najmniejszego zamiaru być urocza oraz postrzegana w ten sposób, więc... – tu popukała się wymownie w czoło, patrząc uważnie w jej oczy – ...więc jeśli tak wyjdzie, to daruj sobie. - Mogła tymi słowami obrazić Colette, ale, jak to ona, nie przejęła się tym zbytnio. Czyżby jej natura, prawdziwa natura ponownie budziła się do życia, by boleśnie uderzyć pomarańczowooką? Cóż, w sumie i tak to musiało, prędzej czy później, nadejść. Mimo, że tamte słowa Antoinette nie były jakoś specjalnie chamskie. Dziewczynę stać na więcej. Zdecydowanie więcej. Tak więc, rodzi się pytanie, czy ujawni to przed koleżanką, z którą przywędrowała do pewnej uroczej kawiarenki?
Tak czy owak, kiedy podeszła do nich kelnerka, tym razem po to by odebrać zamówienie, Antoinette aż korciło, by powiedzieć "kobitko, zlituj się, za mało czasu nam dajesz" czy też coś w ten deseń, ale w ostatniej chwili powstrzymała się, mimo że i te słowa nie były przesadnie chamskie, ale fakt faktem, przez takie coś i tak mogłaby zostać wygoniona z lokalu. O, tak jak to było przed paroma dniami w pewnej drogiej restauracji, do której zawitała z Fransem. Niby nie powiedziała nic tak aż tak bardzo bezmyślnego, a jednak, wyrzucono ją z tamtego miejsca. Dlatego nauczyła się, że w miejscach publicznych lepiej trzymać język za zębami. Czy długo będzie się do tego stosować? Może zapomni, albo nie wytrzyma? Tak czy owak, tu i teraz była tego w pełni świadoma. Dlatego była miła względem personelu.
Poczekała, aż Colette złoży zamówienie. Kiedy już dokonała wyboru i kelnerka była już pewna, czego tamta chciała, Antoinette odchrząknęła i posłała kelnerce zniewalający uśmiech.
- Tak więc... ja poproszę latte macchiato, a do przegryzienia poproszę kawałek ciasta rafaello. I tak samo chciałabym by ów kawałek był sporawy. – zamknęła z hukiem karę menu i podała ją pracownicy. Kiedy ta ostatnia odeszła, by, zapewne, zrealizować zamówienia dziewcząt, Antoinette rozsiadła się wygodniej i chciała rozpocząć jakąkolwiek rozmowę ze swoją aktualną towarzyszką, ale – niestety – na usta nie cisnęły jej się żadne, po prostu żadne słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Wto 16 Sty 2018 - 13:47

- Oooo, rozumiem! Więc, postaram się o to, by wyszło nieuroczo. Nie martw się, po prostu mi zaufaj! Wiem, że nie jest to łatwe, ale nie zawiodę. Najpierw zrobię kucyki, a potem zobaczymy, jak będzie ci w kokach. Będę tak delikatna, jak nigdy. Nie bój się! Nie powyrywam ci włosów, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne są. Hmmm...
Na szczęście, wszystko przebiegło bez problemu! Kelnerka była ogarnięta, więc nie dopytywała o nic i odeszła z zamówieniami. Col odetchnęła głęboko i zaraz znów obserwowała Antosię z uśmiechem na ustach. Zaczęła bardziej się przyglądać twarzy koleżanki, a nawet sama się trochę zbliżyła. Nie było to łatwe, ponieważ wszystko utrudniał stolik między nimi. W tym świetle wszystko było lepiej widoczne, a rudy kolor włosów Antoinette zachwycał jeszcze bardziej. To chyba pierwszy raz, gdy widzi tak wyrazistą, ognistą barwę. Oddaliła się zaraz, opierając głowę na swych rękach.
- Tak myślałam. Większość fryzur będzie dla ciebie idealna. Kształt twarzy, oczy, te kości policzkowe... Tak! Też poprosiłaś o spory kawałek ciasta, czyli coś nas łączy. Tak samo jak ja uwielbiasz wszelkie słodkości? Ciastka, ciasteczka, placki, wszystko co słodkie, jest takie cudowne.
Odparła, rozglądając się wolno po pomieszczeniu. Nie było dużo ludzi. Jakieś pojedyncze jednostki przewijały się tu i ówdzie. Pewnie jeszcze nie ta pora, zapewne po wieczornych spacerach wstąpi tu kilka osób więcej. Po zmroku świat wyglądał tak samo pięknie, jak za dnia. Chociaż, nie do końca. Ciemność była o wiele bardziej elegancka.
- Mieszkasz z kimś, czy sama? Masz siostrę? Brata? Kota, albo tą bestię, która pojawia się w koszmarach? Ukochanego? Ukochaną? Aaaah, chciałabym cię znacznie lepiej poznać. Nie mogę się doczekać kolejnych spotkań z tobą!
Nadeszła fala pytań, a niektóre z nich mogły być dziwne dla rudowłosej. Na przykład, porównanie psa do bestii. Niecodzienna analogia. Ponadto, nie było trudno ujrzeć czystą prawdę w słowach Colette. Czy istnieje osoba, która potrafiłaby tak kłamać? Pewnie tak, jednakże nie jest to pomarańczowooka. Kiedyś starała się okłamać Rem, ale szybko się wygadała. Tyle z niespodzianki urodzinowej dla blondynki. To było takie smutne! Musi być to jakieś zaklęcie, lub choroba gadulstwa na którą nie ma antidotum.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie 21 Sty 2018 - 21:54

A Antoinette coraz bardziej wkurzało to, jak rozlegle Colette planowała, co zrobi z jej włosami. Co ona, pacjentka przed operacją, by rozważyć gdzie naciąć skórę, jak mocno przycisnąć skalpel, i tak dalej, i tak dalej? Antoinette, żeby się uspokoić wzięła głęboko haust powietrza, wypięła brzuch, przeniosła owo powietrze do przepony, by następnie długo i powoli je wypuścić. I spojrzała rzeczowo na swoją koleżankę.
- Słuchaj. Zgadzam się, byś pobawiła się moimi włosami tylko z dobroci mojego serca. – ah, jak bardzo typowe dla Antosi było wypowiedziane właśnie przez nią zdanie! - Ale kiedyś moja cierpliwość się skończy, więc... więc lepiej nie planuj zbyt wiele, tylko to, co najbardziej chcesz z nimi zrobić. – na jej twarzy pojawiła się mina, po której trudno było cokolwiek odczytać. - Więc lepiej jeśli będziesz się streszczać. – teraz jej mina była ewidentnie sroga, ale już wkrótce została złagodzona. Słysząc kwestię o słodyczach, Antoinette uśmiechnęła się równie słodko. I można nawet uznać, że tak samo słodko, jak słodkie będą zapewne kawałki ciasta, które pewnie już niedługo dostaną.
- Dawno nie jadłam ciasta  Rafaelo, więc ucieszyłam się, że mają to w karcie dań – uśmiech ani na moment nie znikał z jej warg... a przynajmniej na razie – Mam nadzieję że ciasto, które ty zamówiłaś będzie też wyborne. Aaa, czekaj! Mam pomysł – poprawiła się na siedzeniu – Może, jak już dostaniemy nasze słodkości, ty spróbujesz łyżeczką moje zamówienie, a ja twoje? Co ty na to? – najwidoczniej złość, wcześniejsza złość dotycząca włosów, jej pięknych, rudych włosów ulotniła się... a może to tylko tak wyglądało? A może jednak rzeczywiście tak było? Może po prostu zapomniała o swoich wcześniejszych słowach. Przez chwilę błądziła wzrokiem po wystroju lokalu który, jak już wiemy, bardzo przypadł jej do gustu. Do rzeczywistości przywróciły ją kolejne słowa Colette. Przez chwilę ruda nie wiedziała, co powiedzieć. Rozważała kłamstwo, ale do głowy, niestety, nie przychodziła jej żadna barwna historyjka. Tak więc, odpowiedziała tak, jak odpowiedziała. Niestety, i teraz do głosu doszła jej prawdziwa natura.
- Może mieszkam z kimś, może sama. Może mam rozległe kontakty, może nie mam nikogo bliskiego. – wycedziła przez zęby – To nie powinno cię interesować. – spojrzała wrogo w jej oczy, ale już po chwili na jej twarzy wykwitł radony, pokrzepiający uśmiech. Ale... o czym myślała? Może ten uśmiech był upozorowany? Bardzo możliwe, chociaż to nie jedyna możliwa opcja.
Mimo tego, Antoinette zaczynała przyzwyczajać się do stylu bycia Colette i chodzi tu oczywiście o jej rozległe monologi, jej manię zadawania wieluset pytań na minutę, więc powoli przestawała mieć jej tego za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 22 Sty 2018 - 19:26

Kiwała potwierdzająco głową na każde słowo o włosach Antoinette z wielkim uśmiechem. W jej planach nie było wprowadzenia jakiejkolwiek szkody na głowie dziewczyny. Cieszyła się, że chociaż dostała małą szansę na wykazanie się. Na pewno jej nie zmarnuje! Co więcej, jest przekonana, iż po wszystkim Antosia zareaguje wielkim entuzjazmem. Trochę odważne podejście ze strony Col, ale co może pójść nie tak? To tylko nieszkodliwa fryzura. Przecież, farbowanie nie wchodzi w grę.
Wiedźma zdążyła już zauważyć kawałek charakteru rudowłosej koleżanki, ale to wciąż nic! Niczym góra lodowa, osobowość każdego jest tak wielka i głęboka. Coraz lepiej idą dziewczynie porównania, a to bardzo dobry znak. Jej słownictwo poszerzy się jeszcze bardziej. Kto by na to narzekał?! Nikt! Albo każdy.
- Tak! Wspaniały pomysł. Wiesz, po znajomości mogę ci odstąpić nawet większą część. Tylko ani słowa nikomu! To będzie nasz sekret. Rafaelo... Nie miałam okazji spróbować jeszcze tego ciasta. Dopiero teraz sobie uświadomiłam, jak wiele przez to straciłam. Czytałam o nim i w wyobraźni smakowało bosko! To była wyobraźnia, czy sen? Bardzo ciekawe. W każdym razie, tu i tu było pyszne. Jest twoim ulubionym ciastem? Czy może masz inne?
Zadała kolejne pytania. Kelnerka przyniosła zamówienia, po czym oddaliła się. Brązowowłosa nie mogła się powstrzymać i wzięła ostrożnie herbatę w dłonie. Po pierwszym łyku już wiedziała, że to miejsce będzie przez nią odwiedzane częściej. Musiał być rzucony jakiś czar na ten gorący napój, ponieważ niemożliwym jest taki smak. Niewielu ludziom udawało się osiągnąć tą esencję. Tylko wybrani potrafili.
- Oooo, tak... Chcesz spróbować i herbaty? Rzadko można trafić na tak idealnie wydobyty smak. Mięta, wręcz uzupełnia każdy malutki brak. Śmiało!
Wyciągnęła ręce w przód, kierując tym samym napój w jej stronę. Po czasie spędzonym na zewnątrz, taka kawiarnia to zbawienie. Miło, ciepło, przytulnie... Nie da się narzekać! Gorące napoje były jeszcze lepsze, gdy Colette unosiła się gdzieś w powietrzu. Zmęczone i schłodzone ciało, mogło wtedy porządnie się zrelaksować.
- Mam wielką nadzieję, że sernik będzie równie cudowny! Zaraz się przekonamy.
Dodała zerkając na ciasto przed nią. Serniki to cud. Serniki to życie. Świat bez sernika byłby złym miejscem. Co prawda, nie jest za dobrym i z nim, lecz na pewno lepszym!

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Czw 25 Sty 2018 - 18:35

Antoinette energicznie pokręciła głową.
- Nawet o tym nie myśl – rzekła, na wpół surowa, na wpół rozbawiona. Doprawdy, trudno było to ocenić, przynajmniej teraz, przynajmniej tutaj, w takich okolicznościach. - Każda z nas dziobnie kawałek ciasta tej drugiej i na tym zakończymy dzielenie się. – jednak owa cząstka surowości zniknęła bezpowrotnie, gdy Antoinette wypowiedziała kolejne słowa. - Rafaelo to moje ulubione ciasto, ale to nie oznacza oczywiście, że nie lubię innych... – podrapała się po głowie – ...Tak, te, które zamówiłam, jest moim ulubionym, najlepszym z najlepszych, tak, lubię też inne... tyle że nie lubię dwóch rodzajów ciast. To sernik oraz karpatka. – zarzuciła nogę na nogę i uważnie przyglądała się koleżance. - Ale nie bierz tego do siebie – wyszczerzyła się, raczej z rozbawienia, chociaż nie można być tego pewnym. I już czekała na kolejny grad pytań, aż tu nagle do ich stolika doszła kelnerka, ta sama, która uprzednio przyjmowała od dziewczyn zamówienia. Antoinette utkwiła pełen pożądania wzrok w swoim kawałku ciasta. Wzięła łyżeczkę i skosztowała kawałek, i zamknęła oczy czując się jak w niebie. Potem upiła łyk kawy, by dopełnić smak. Kiedy otworzyła, poznała się że i Colette jest zachwycona z tego, co zamówiła. A kiedy zaproponowała Antoinette, by spróbowała herbaty, ta ochoczo wzięła naczynie i upiła niewielki łyczek, aby nie marnować Colette tego, co przecież ta ostatnia zamówiła, za co potem zapłaci sama z własnej kieszeni. Ruda uświadomiła sobie, że napar jest bardzo pyszny, więc powiedziała koleżance, by nie spieszyła się, żeby się delektowała, zwłaszcza, że mogą tutaj spędzić mnóstwo czasu. Potem uśmiechnęła się nieśmiało (kolejna dziwna rzecz u Antosi) i zaproponowała, by spróbowała jej latte. A Colette? Mogła skosztować, mogła odmówić. Tak czy owak, Antoinette zaraz potem przypomniała o ich planach co do częstowania siebie wzajemnie zamówionym ciastem. Zanim spróbowała sernika, przeczuwała że, jak zwykle, nie będzie jej smakować. Pewnie dlatego nie było jej tak spieszno, by go spróbować... a jednak, zaskoczyła samą siebie. Znaczy się, zaskoczyła swoje kubki smakowe. Fakt faktem, sernik mistrzowski to nie był, no ale... no ale dość zjadliwy. Zaraz potem poinformowała o tym Colette. Chciała, by jej się przyjemnie zrobiło, zwłaszcza po tym, jak usłyszała z ust rudej, że nie przepada za tego typu ciastem. Chciała zrobić jej przyjemność, tak? Ah, kolejna dziwna rzecz u Antosi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią 26 Sty 2018 - 15:04

O dziwo, ze spokojem wysłuchała do końca wypowiedzi koleżanki i dopiero, po skosztowaniu jej ciasta, wróciła do rozmowy. Powrót musiał być mocny i taki oto zaprezentuje Colette.
- Boskie! Wszystkie ciasta są takie pyszne! Zaraz, nie lubisz sernika? Jak to możliwe? Od zawsze? Może coś sprawiło, że go znielubiłaś? Niby wszystko da się naprawić, lecz akurat tego raczej nie dam rady... Szkoda! Zapamiętam na przyszłość, aby robić kokosowe wypieki na twoje urodziny, czy inne święta. Czuję, że jest pełno takich przepisów, więc będziesz mogła się potem delektować i wskazać najlepszy z nich. No chyba, że na wieki wieków to ciasto zostanie bez konkurencji! Taka opcja również jest możliwa, poza tym...
Przerwała i znów wzięła łyk herbaty. Wcześniej za mało posłodziła i musiała to poprawić. Dodała jeszcze dwie łyżeczki, a po nich napój osiągnął całkowite mistrzostwo. Naszła ją myśl, iż potem może kupić coś do domu. Remilia pewnie nadal siedzi nad maściami. Miała dziś sporo zamówień.
- Deser, który zamówiłam jest równie pyszny. Mówię deser, lecz prawidłowa nazwa to pudding kanarkowy. Spokojnie! Nie ma w sobie żadnego kanarka. W środku biszkoptu znajduje się cytrynowy krem, a wszystko polane jest sosem. Równie cytrynowym, co środek. Nazwa jest idealnie dopasowana, ponieważ kanarki mają tak żywy żółty odcień... Oh. Ohooo! Mam przezwisko dla ciebie! Antosia jest cudownym zdrobnieniem, ale teraz mam najidealniejsze! Rudzik!
Odparła rozweselonym tonem. Jak to się stało, że wcześniej na to nie wpadła?! Miała tyle okazji, gdy przyglądała się rudym włosom Antoinette! Mowa o ptakach od razu zbudziła większą wyobraźnię Col, a co za tym idzie dawała tysiąc myśli i pomysłów na minutę. Czarownica nadal była w wielkim podziwie, jak profesjonalnie dopasowała owe przezwisko do towarzyszki. Rozmyślała nad powiązaniem też charakteru małego stworzonka do niej.
- Hmmmm, jest odważny i niepłochliwy, ale też skryty. Potrafi walczyć o swoje i nie poddaje się tak łatwo. Ma piękny głos! Jeden z najpiękniejszych wśród ptasiej społeczności. Tak mi się wydaje...
Myślała nadal intensywnie, czasem biorąc kawałek ciasta i rozglądając się wolno po pomieszczeniu. Bardziej trafnej nazwy nie mogła znaleźć! Nie, nie było to możliwe. Wiewiórka jest również pasująca, jednakże nie tak oryginalna. I jakoś osobowość gryzonia nie pasuje do osobowości Antosi, choć i tak Colette zna ją tylko dwie godziny. Intuicja!

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 29 Sty 2018 - 20:50

Antoinette, wysłuchując kolejnego rozległego monologu koleżanki, westchnęła z niecierpliwienia. Myślała jednak, że ów monolog będzie dłuższy, tak więc zaskoczyło ją niemało gdy zauważyła, iż Colette zamilkła, więc ruda uznała, że może teraz jej odpowiedzieć.
- Nie lubię sernika. Po prostu nie lubię. – przewróciła oczami – Nie ma w tym żadnej filozofii. Ani podtekstów. Ani niczego. – poprawiła się na siedzisku które, nie da się tego ukryć, jest bardzo wygodne. Przynajmniej dla samej Antosi. - To trochę tak, jakby gdybać, dlaczego na świecie panują takie, a nie inne prawa fizyki. – uśmiechnęła się krzywo. Po skosztowaniu jej ciasta, dodała po chwili jeszcze coś. - No, ale akurat ten kawałek sernika jest zjadliwy... może trochę inna receptura, albo nie jadłam sernika tak dawno, że zmieniły się moje upodobania smakowe? – wzruszyła rękami – Naprawdę nie wiem.
Wszystko szło fajnie i miło, ciepło lokalu działało kojąco, podobnie jak i wystrój tego miejsca. Aż w końcu Colette ponownie zabrała głos, a Antoinette zauważyła, że przestała się aż tak bardzo denerwować z powodu jej rozległych monologów. Zaczęła je tolerować, a może jeszcze coś innego? Większego? Bardziej znaczącego? Może... po prostu zacznie je lubić? Bardzo możliwe, zwłaszcza że nasłuchała się Colette wystarczająco, by zmienić zdanie – na temat jej samej oraz na temat tego, co opowiada. Chociaż fakt faktem, czasami bredzi od rzeczy. No ale nieważne. Jeśli rzeczywiście Antoinette to polubi,, polubi pomarańczowooką oraz jej gadulstwo, no to... no to są na dobrej drodze do zawarcia przyjaźni.
I gdyby Colette nazwałaby ją rudzikiem wcześniej, ta ostatnia na pewno by tego gorzko pożałowała. Ale teraz to teraz, Antoinette zaczęła tolerować również jej dziwaczne pomysły, tak więc, słysząc swoje nowe przezwisko, uśmiechnęła się rozbrajająco.
- Rudzik? – w jej głosie oraz mimice twarzy było wiele życzliwości – Ciekawe ile jeszcze dzisiaj wymyślisz przezwisk, które nadasz mojej osobie. – i zachichotała cichutko. A że jej sympatia względem nowo poznanej dziewczyny rosła z każdą chwilą, z każdym usłyszanym od niej słowem, nie czuła oporu, gdy powoli wyciągnęła dłoń ku Colette i pogłaskała ją po głowie. Miała nadzieję, że ta ostatnia nie odczyta tego negatywnie. Ale raczej tak nie będzie. Antoinette była tego prawie pewna, poznając się coraz bardziej na charakterze pomarańczowookiej. Posłuchała kolejnych słów dziewczyny i podświadomie zrobiło jej się smutno, że tym razem jej wypowiedź nie była długa. No ale nic. Przynajmniej coś wnosiła do dyskusji.
- Mogę być dla ciebie rudzikiem. Tyle że... – zaczęła błądzić wzrokiem po ścianach lokalu, jakby gdzieś tam była zapisana podpowiedź – ...że ja nie wiem, jak mam nazwać ciebie. Ty wykazałaś się nienaganną wyobraźnią, a ja... – krótka pauza, w czasie której Antoinette spojrzała na znajomą błagalnym spojrzeniem – ... a ja nie ma niczego w zanadrzu. Przykro mi.
Ale po chwili wpadła na pomysł, jak zamazać, chociażby chwilowo, to, co teraz odczuwa. Odezwała się do niej nad wyraz optymistycznym głosem.
- I smacznego sernika. I smacznego puddingu – uśmiechnęła się ponownie – Za spotkanie! – mówiąc to ostatnie, uniosła do góry naczynie z pysznie wyglądającą i smakującą kawą i miała nadzieję, że Colette podłapie, co ruda ma na myśli, co ruda pragnie zrobić, i podniesie filiżankę ze swoją herbatą.
Oby...
Nie chciała marnować kilku kolejnych cennych sekund swojego życia na tłumaczeniu jej, czym jest toast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Wto 30 Sty 2018 - 17:35

- Można gdybać na każdy temat! Gdybyśmy tego nie robili, to co by nam zostało? Użalanie się nad własnym losem i światem. Strasznie smutna oraz nudna perspektywa. Bezkompromisowo, gdybanie to najlepsze co mogło nas spotkać! Możemy nawet analizować te serwetki, które stoją na stole. Jednak, nie są tak przejmującym obiektem, jak przypuszczałam... Pewnie receptura! Każda osoba wykonuje takie same ciasta w zupełnie inny sposób. Wystarczy dodanie jednego składnika, aby zmienić całą strukturę! Czyż to nie zadziwiające? Można to porównać do życia. Jeden krok, by odmienić swój los.
Pokiwała głową, jakby na potwierdzenie swych słów. Nie trwało to długo, a ponownie wróciła do jedzenia. Rozkoszowanie się smakiem sernika trwało dalej i nie zapowiadało końca, niemniej zakończyła wkrótce posiłek. Odstawiła pusty talerzyk na bok, lecz pod jej nosem pojawił się znienacka deser.
- Nie mam już żadnych! Postanowiłam zostać przy rudziku. Jak będzie okazja pokażę ci go i sama się przekonasz, co do podobieństwa między wami. Hmm? Ależ, nie musisz! Często wymyślam innym przezwiska. Taka już moja natura. Nic się nie stanie, jeśli na nic nie wpadniesz. Nie martw się! Samo moje imię w zupełności starczy. Czy chciałabym mieć przezwisko? Myślę... Myślę, że żadne nie będzie do mnie pasowało! Niektórzy ludzie mają specyficzne cechy, które idealnie łączą się na przykład ze zwierzętami. W moim przypadku, byłoby ciężko. To wyjaśniałoby, dlaczego żadnego nie mam!
Odparła, śmiejąc się pod nosem. Tyle już żyje na tym świecie i nie ma przezwiska, to znak! Znak, iż nie jest jej potrzebne. Cóż, jakoś specjalnie nie będzie się zadręczać z tego powodu. Dobrze, że może wymyślać takie połączenia innym. Jest wesoło.
- A dziękuję, dziękuję! Również życzę ci smacznego jedzenia i picia... Owszem! Za spotkanie. Oby nasze drogi zawsze się krzyżowały i nie miały powodu do rozstania! Teraz o tym myślę i wierzę, że nic nie dzieje się przez przypadek. Los ma plany dla nas i to wielkie. Dziwne gdyby nie miał! Niech zaskakuje nasze osoby każdego dnia.
Przemówienie się zakończyło, a Colette stuknęła swoją filiżanką o szklankę Antosi.
Lada moment, upiła trochę herbaty i westchnęła głośniej. Takie dni, jak ten mogły się zdarzać o wiele częściej.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob 3 Lut 2018 - 12:59

- Masz absolutną rację – Antoinette upiła kolejny łyk swojej przepysznej kawy. Odnosiła się oczywiście do słów Colette, gdy ta wspomniała o różnych recepturach ciast. Jak można było już zauważyć, ruda nie komentowała wszystkich słów koleżanki, gdyż ta ostatnia po prostu... gadała za dużo i zbyt szybko. Trudno było niekiedy się w tym wszystkim połapać. To nie zmieniło jednak jej nowego podejścia do osoby Colette oraz tego, co wygaduje, bo wiemy już przecież, że Antoinette zaczęła obdarzać ją sympatią. Oby tak pozostało... jak najdłużej. Bo w takim przypadku rozmawiało się o wiele łatwiej i przyjemniej. - A skoro ta receptura mi pasuje, to nie sądzisz, że powinnam poprosić kelnerkę, by mi przyniosła przepis? – uniosła nieznacznie lewą brew ku górze, i miała nadzieję, że Colette odczyta to prawidłowo. Że Antoinette po prostu sobie żartuje. - Przyniosła przepis, ich przepis na ten sernik – i ponownie roześmiała się pod nosem, po czym wiedźma już na pewno nie mogła mieć wątpliwości, jakie są intencje rudej – ot, że nie mówi zbyt serio... bo nie zamierzała tego robić. Może dlatego, że to po prostu nie pasuje? Całkiem prawdopodobne. Chociaż, z drugiej strony to od kiedy Antosia bierze pod uwagę to, co pasuje, a co nie?
Jej ostatnie jak na tę chwilę słowa mocno zastanowiły Antoinette. To porównanie do życia. Tak, to może pobudzić myślenie, skłonić do głębokich refleksji. Ale nie teraz. Nie tutaj. Teraz nie ma czasu na takie gdybanie na temat życia i losu. Teraz powinna zająć się rozmową z uroczą koleżanką. Uroczą przynajmniej od jakiegoś czasu. Wiemy przecież, że Antoinette polubiła ją dość niedawno. I raczej dobrze, że stało się tak, a nie inaczej. A tymczasem kobiety spożywały powoli swoje ciasta. Antoinette zauważyła, że Colette jako pierwsza skończyła swój sernik. Czy to zdziwiło Antoinette? Chociaż troszeczkę? Raczej nie. No bo ruda miała skłonność do przesadnie powolnego delektowania się czymkolwiek.
- Ale... jeśli wpadnę na pomysł, jakikolwiek pomysł, jak mogę cię zwać, to na pewno ci o tym powiem. - powiedziała, również odkładając na bok talerzyk po kawałku ciasta Rafaelo. Sama, w przeciwności do Colette, nie zamówiła niczego więcej. Ot, tylko ciasto i kawa. Antoinette nie lubiła się obżerać. Poza tym poczuła, że wystarczy jej słodkości, przynajmniej na razie. Upiła kolejny łyk swojej kawy, miło przyglądając się czarownicy. Ale, oczywiście, nie wiedziała, iż ta jest czarownicą. Na razie. Chociaż, w sumie... teraz było dobrze. Czasami lepiej jest czegoś nie wiedzieć i Antoinette doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
Teraz nadszedł czas na toast. Ruda ucieszyła się zdając sobie sprawę z tego, że nie będzie musiała tłumaczyć pomarańczowookiej, o co jej chodzi, co pragnie uczynić. Tak, ucieszyła się widząc, jak Colette unosi ku górze swoją filiżankę. Dziewczyny stuknęły się naczyniami. Wcześniej Colette przemówiła ponownie, i, co było oczywiste jeśli chodzi o jej osobę, dość rozlegle, ale, jak już wiemy, Antosi to nie przeszkadzało. Już nie przeszkadzało.
- Masz rację. Oby nasze drogi krzyżowały się jeszcze wiele razy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 5 Lut 2018 - 20:40

Spędzanie czasu z Rudzikiem uświadomiło Colette, że mogła przesiedzieć z nią całą noc i nawet nie zorientowałaby się, iż nadszedł świt. Mimo wszystko, o to właśnie chodzi. Tak powinno się nawiązywać wszelkie przyjaźnie. Rozmowa. Klucz do sukcesu.
Gadulstwo brązowowłosej jest pełne negatywnych cech, lecz znajdują się momenty w których pomaga, niczym najlepsze lekarstwo. Większość tego nie pojmie, ale to dość zabawny sposób bycia, a wszelkie problemy schodzą na drugi plan.
- Musisz to zrobić! Obawiam się, że to nie będzie tak proste. Każda kawiarnia oraz restauracja ma swoje tajemnice, których strzeże po sam koniec swych dni! Zawsze możemy się podkraść w nocy i rozejrzeć po lokalu. Nie jest to zbyt mądre i bezpieczne, ale kto wie co znajdziemy!
Sama zaczęła się śmiać, zaś wcześniejsze słowa starała się wypowiadać cicho. Miała nadzieję, że nikt nie był zainteresowany ich rozmową i nie nadstawiał uszu.
Do głowy wiedźmy wpadła kolejna genialna myśl, która nie dawała spokoju. Niekoniecznie musiały łamać prawo, by szukać skarbów. Wystarczyło wybrać się na spacer do lasu, czy jakąś polanę w górach. Jest mnóstwo miejsc wokół, zachęcających do zwiedzenia i poszperania, tu i ówdzie.
- Będę wyczekiwać z niecierpliwością! Jest na co. W końcu, będziesz pierwszą, która coś dla mnie wymyśli. O ile wymyśli! Marne szanse, iż ktoś cię prześcignie. Nie posiadam wielu znajomych, więc możesz być spokojna o swoje miejsce na podium!
Rzekła wesoło, jak ma to w zwyczaju. Można rzec, że Antoinette miała zapewnione zwycięstwo. Rem nie śpieszy się do nadania przezwiska przyjaciółce od lat, zatem to się nie zmieni. Dobrze, że niektóre rzeczy się nie zmieniają.
- Wracając do wcześniejszego tematu... Uwielbiam przygody! Także, gdybyś miała plan wyruszyć na jakąś, to z chęcią dotrzymam ci towarzystwa. Nawet szukanie igły w stogu siana może być naprawdę fascynujące! Mając przy boku towarzyszy... idealne składniki na przepis do dobrej zabawy. Zgodzisz się ze mną, Antosiu?
Spytała zaciekawiona. Konsumowała dalej deser, nie spuszczając oczu z dziewczyny. Weszły na tematy, które niesamowicie działają na Col. Po części, to dobrze. Gorzej, jak czarownica wkręci się bardziej i wyciągnie bezbronnego Rudzika na wyprawę jeszcze dziś. Ciężko będzie odmówić tak podekscytowanej kobiecie.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro 7 Lut 2018 - 17:22

Antoinette pokręciła energicznie głową. Nie zamierzała raczej prosić o przepis. Zwłaszcza że, co stwierdziła sama Colette, pracownicy miejsc takich, jak ta mają swoje sekrety, w co zresztą ruda bardzo wierzyła.
- Lepiej nie... – odparła przyciszonym głosem – W sumie, ja rzadko kiedy piekę ciasta. Praktycznie chyba w ogóle... – nagle z najwyższą uwagą zaczęła przyglądać się swoim paznokciom, które były w opłakanym stanie. - I jakoś nie uśmiecha mi się opcja skradania się gdziekolwiek. – teraz swoje spojrzenie przeniosła na jej pomarańczowe oczy, a wzrok miała stanowczy, ale nie myślała teraz o tym. A powinna – powinna zastanowić się, czy Colette nie proponuje jej tego, co proponuje dla zwykłego żartu. Mimo tego, Antoinette w ogóle o tym nie myślała. A powinna. Naprawdę powinna.
Dopijała właśnie swoją kawę, gdy usłyszała kolejne słowa wiedźmy. A Apsley... naprawdę nie wiedziała, co jej odpowiedzieć. Mimo, że wachlarz różnych opcji był doprawdy obszerny, to dziewczyna uważała, że żadna z jego części nie jest tu dobra i poprawna. Tak więc, usprawiedliwiając się piciem kawy, przemilczała kwestię koleżanki, kwestię odnośnie przezwiska. O tym, że Colette najjaśniej pokazała, że nie ma żadnych przezwisk i że Antoinette będzie tą pierwszą, która będzie mogła w tej kwestii pochwalić się kreatywnością. Nie odklejała warg od szklanej postaci. Chciała zataić, że tak naprawdę nie ma tu nic do powiedzenia. A kiedy usłyszała jej kolejne słowa, Antoinette przeniosła swoje zagadkowe spojrzenie na jej osobę, początkowo nie "odklejając" się od kawowego napoju, lecz to ostatnie już po chwili uległo zmianie. Ruda położyła naczynie na stoliku z dość donośnym hukiem, co jednak nie było jej celem. Nie chciała zwrócić uwagi innych klientów na swoją osobę, ale niestety, tak właśnie zrobiła. Westchnęła głęboko.
- Dobra przygoda nie jest zła. – puściła jej porozumiewawcze oczko – Jasne, możemy kiedyś gdzieś wyruszyć, by jej zaznać. Chociażby odrobinkę. – i tu przerwała, zdając sobie ze strachem sprawę, że zaczyna gadać odrobinę jak sama Colette. Przeraziło ją to trochę, ale nie zamierzała tego po sobie poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob 10 Lut 2018 - 19:13

- Hmmm... Wcale? Na pewno kilka razy ci się zdarzyło! Ja też nie posiadam nadzwyczajnych umiejętności w gotowaniu. Co prawda, potrafię przyrządzić większość potraw, jednak nie są tak dobre, jak te z restauracji. Długa droga przede mną! Będę starała się dojść do perfekcji.
Odparła, kolejny raz z kolei pogrążając się w myślach na moment. W sumie, gotowanie nigdy nie należało do prostych czynności. Potrzeba nie tylko rąk oraz składników, a i serca! Tak, jedzenie smakuje zawsze lepiej, gdy się włoży w nie swe pozytywne uczucia. Bywa i tak, że dzięki wypełnieniu tego przesłania, praca idzie znacznie lżej. Absolutnie, nie można podchodzić do tworzenia smacznego dzieła ze smętnym nastrojem. Dla przykładu, kuchnia Colette jest bardzo głośna. Czasem śpiew i nucenie dziewczyny, czasem brzdęk talerzy, a nawet skwierczenie składników na patelni.
Wiedźma zareagowała nagle z lekkim zdziwieniem, gdy Antosia odłożyła niezbyt delikatnie naczynie. Całe szczęście, jej słowa skutecznie wróciły Col wcześniejszy radosny wyraz twarzy.
- Odrobinkę? A gdzie tam! Zaznać całą masę przygód, które nie raz sprawią, iż nasze włosy staną dęba i będziemy się cieszyć, że jeszcze żyjemy! Nie no, może trochę przesadzam. Nie mam zamiaru zaciągnąć nas prosto w paszczę śmierci, spokojnie! Zawsze można uciec. Ponadto, widzę to malutkie podobieństwo między nami. Nigdy nie mów "nie" przygodzie! Większość osób zwykle nie decyduje się na takie wyprawy, choć nie za bardzo to rozumiem. Coś takiego urozmaica życie i daje pełno możliwości. Sprawia nawet, że ludzie się do siebie bardziej zbliżają! Dorośli powinni mieć w sobie więcej z dzieci, nie uważasz?
Zakończyła na chwilę swoją wypowiedź pytaniem w stronę rudowłosej. Z tego mogła się rozwiązać poważniejsza dyskusja! Czy to dobrze? Dziewczyna będzie musiała sobie z tym poradzić, zaś przy jej gadulstwie takie sprawy w ogóle nie są większym problemem. Są tematy, które omija i nigdy nie będzie potrafiła na nie rozmawiać. Jest to szok dla tych, co odkryli słaby punkt Colette.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro 14 Lut 2018 - 16:31

- Na pewno – odparła oschłym tonem – Na pewno jeszcze nigdy nie próbowałam. Chyba wiem sama, co mówię, nie? – podniosła nieznacznie lewą brew do góry. A jednak tamta Antosia, typowa Antosia nie zniknęła trwale. Pojawiła się, i to było raczej do przewidzenia. Że już wkrótce powie coś, co ją najbardziej charakteryzuje, ale trzeba przyznać, że tamte słowa Antoinette nie były jakoś szczególnie bardzo nacechowane jadem. Potrafiła być o wiele, o wiele, o wiele bardziej niemiła. I nie żałowała tego, jak przed chwilą ją potraktowała.
No ale nic. Antoinette wolała skupić się na chwili obecnej, tamto odsyłając w niepamięć. A jeśli tak się nie da, to chociażby w najmroczniejsze zakamarki własnego umysłu i miała nadzieję, że Col postąpi podobnie. W sumie, nie wyglądała na taką które przejmują się takimi bzdetami.
Kawa wypita, ciasto zjedzone. Miała nadzieję, że ich nie wygonią, gdy już zapłacą rachunek. No bo było tu tak przytulnie... miło, ciepło, kojąco, intymnie. Jednak jej obawy zostały zepchnięte na drugi plan, z chwilą gdy Colette podjęła nowy wątek. Antoinette lubiła jej gadaninę coraz to bardziej i bardziej. Aż dziwne, że na początku ich znajomości Antosia nienawidziła jej gadania! Oto, co z człowiekiem może zrobić brak uprzedzenia oraz bliższe poznanie drugiej strony.
Najbardziej urzekły ją ostatnie słowa czarownicy. To ta kwestia o dzieciach. Przez chwilę milczała. Do czasu...
- Tak – poprawiła się na siedzeniu – masz absolutną rację. W końcu każdy ma w sobie coś z dziecka, tyle że czasami, jeśli chce się to znaleźć, trzeba sięgać naprawdę bardzo głęboko – i uśmiechnęła się do niej szeroko i szczerze.
Pomilczały przez chwilę, lecz to była wyjątkowo krótka chwila. Aż w końcu coś się Antoinette przypomniało.
- Słuchaj, wołamy kelnerkę by przyniosła rachunek, czy poczekamy z tym? – spytała, a z mimiki jej twarzy oraz oczu nie dało się niczego wyczytać. - W sumie, jeśli poprosimy teraz, ryzykujemy, że wygonią nas stąd, skoro niczego nie jemy ani nie pijemy... a tu jest miło i pewnie też chciałabyś tu posiedzieć dłużej? Tak, jak ja? – podrapała się wymownie po przedziałku – Wybór pozostawiam tobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sob 17 Lut 2018 - 20:12

Wszelkie słowa nacechowane dość niemiłym tonem, wiedźma przyjmowała ze spokojem i radością wymalowaną na twarzy. Zdążyła przywyknąć do pewnych odchyłów Antosi, więc nie zwracała szczególnej uwagi na takie odzywki. Nawet jeśli miałaby, to usposobienie niezbyt jej na to pozwala. Może to i lepiej.
- Hmm, w takim razie... Nie wołajmy jeszcze kelnerki! Może za jakiś czas się zorientuje i tu przyjdzie. Zawsze można mieć nadzieję, a nawet trzeba! Na zewnątrz jest strasznie nieprzyjemnie. Spędźmy tu jeszcze jakiś czas, no chyba że... Masz jakiś plan. Może na coś wpadłaś? Gdyby było już ciepło, zaproponowałabym więcej zajęć na zewnątrz. Zdecydowanie! Wtedy siedziałybyśmy tam ciągle i grzały się w słońcu, lub wylegiwały się pod drzewem. Aaaaaaah, chcę już wiosnę!
Rzekła odrobinę rozpaczliwie, po czym westchnęła głęboko. Skierowała swój wzrok na ludzi przechodzących za oknem. Wszyscy wyglądali tak smutno, a sama aura tworzyła ponury nastrój.
- Przydałoby się znacznie więcej słońca...
Mruknęła pod nosem, lecz chwilę po tym wróciła pomarańczowymi oczętami do wpatrywania się w towarzyszkę.
- Zjadłabym jeszcze coś słodkiego, albo zajęła się czymś, by nie myśleć o jedzeniu słodkości! Tylko czym możemy się zająć? W tym miejscu, raczej niczym. Chociaż, czytałam w jakiejś książce o origami! Wiesz co to, prawda? Sztuka składania papieru. Można zrobić zwierzątko, lub roślinkę. Długo nad tym przesiaduję, gdy nie mam co robić!
Zaśmiała się. Prawda taka, że miałaby co robić zawsze. Pomaganie w pracy Remilii, to też jakieś zajęcie. Powinno być pierwszorzędne, ale jak widać u Colette obowiązki rozkładają się naprawdę różnie. Bywa i tak, że dzień nie pomaga. Jednak, to nie jej wina! Sama blondynka czasem mówi, iż nie potrzebuje pomocy i da sobie radę ze wszystkim. To kłamstwo? Teraz dopiero oświeciło brązowowłosą!

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 19 Lut 2018 - 14:17

- Planu ani planów nie mam. Masz rację, lepiej poczekać na kelnerkę, aż sama się zorientuje. – zaczęła jak nigdy przedtem przyglądać się jej oczom. Temu bezkresnemu, wręcz fascynującemu odcieniu pomarańczy. Były niezwykłe, a ona... jakoś wcześniej nie zdała sobie z tego sprawy. Skarciła się za to w duchu mimo, że w istocie nie miała za co. Dziwne, to do niej nie pasowało. Ale jeśli ktoś z góry na nie teraz patrzy, ten Ktoś na pewno by się nie zdziwił. Dzisiaj Antoinette już wiele razy zachowywała się przeciwnie do swojej natury. No ale chyba każdy tak czasami ma, prawda? Trudno, żeby być cały czas taką samą osobą.
- Wiesz... jak chcesz jeszcze coś słodkiego i masz jeszcze kasy, możesz spokojnie coś sobie zamówić. Zwłaszcza, że sama zaraz tak samo zrobię. Mam wielką ochotę na wielką szklankę z mleczną czekoladą. – puściła ku niej oczko. Miała więc nadzieję, że kelnerka podejdzie jak najszybciej, i wtedy Antosia będzie mogła ponownie złożyć zamówienie. Miała kasę. W jej torbie, kiedy tylko nią ruszała, w niewielkiej saszetce pobrzękiwały monety.
Z jej ust usłyszała wzmiankę o sztuce składania papieru. Do głowy Antoinette zaczęły nadbiegać wspomnienia. Całkiem miłe wspomnienia, bo robienie origami kojarzyło jej się tylko z przyjemnymi sytuacjami. Zaśmiała się serdecznie, radośnie.
- Owszem, wiem, co to origami. Kiedyś nawet sporo się tym zajmowałam. – i, tak jakby na potwierdzenie własnych słów, sięgnęła ręką po serwetkę i zaczęła coś z niej składać. Kilka zgięć... i tym oto sposobem na dłoni Antosi stało pudełeczko o prostokątnej podstawie, bez przykrycia. To taka podstawa w nauce origami, doskonale o tym wiedziała, ale po prostu chciała udowodnić Colette, że wie, o co chodzi i że cokolwiek w tej dziedzinie umie.
- To dla ciebie – wyciągnęła ku niej dłoń z gotowym origami. Po prostu nie wiedziała, co z tym zrobić, a pomyślała, że tego typu gest może być, no, uroczy.
Przypomniała sobie coś jeszcze. Słowa Colette, na które nie odpowiedziała, a na które bardzo chciała odpowiedzieć.
- Co do wiosny, całkowicie się z tobą zgadzam. Teraz jest tak zimno... tak nieprzyjemnie... – wyciągnęła rękę i położyła na stole, a po chwili namysłu pochyliła się nad stolikiem i złapała ją za dłoń, ściskając ją. Był to gest ciepły i przyjazny. Może zwiastujący coś, co zwie się powszechnie przyjaźnią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pią 23 Lut 2018 - 15:07

Obsługa sama powinna się zorientować po jakimś czasie, więc nie trzeba było się wysilać w tym kierunku. Słowa dziewczyny ożywiły Col jeszcze bardziej, a ta nie kryjąc się z tym zaczęła swój wywód.
- Szklanka z mleczną czekoladą zawsze i wszędzie! Hej! Pani kelnerko, poproszę cztery szklanki mlecznej czekolady! Mają być duże i pięknie udekorowane! A wracając do tematu... Ekhem. Pieniędzy jest pod dostatkiem, choć nie one dają szczęście. Jednakże, za pieniądze możesz kupić słodycze i inne słodkości, a to już wprowadza w stan błogostanu, więc... Cieszmy się i pijmy czekoladę do upadłego! Gdyby istniał konkurs jedzenia, na pewno zajęłaby wysokie miejsce. Byłabym czarnym koniem, podczas takich wydarzeń. Mam nadzieje, iż owe zawody wkrótce się pojawią. Czekaj, czy przypadkiem nie ma ich w wybranych restauracjach? Wiesz, coś na zasadzie... Wygraj i nie płać przez określony czas?
Zastanawiała się, a gdy kelnerka przyniosła zamówienie, serce Colette podskoczyło mocno w górę. Przysunęła w stronę Antosi dwie, sporych rozmiarów szklanki i natychmiast nastawiła swe uszy, oraz oczy na dłonie rudowłosej. Naprawdę robiła origami! Zapewne, mina wiedźmy w tej chwili była przekomiczna i przypominała minę dziecka, które odkrywało coś nie z tej ziemi.
- Dla mnie?! Dziękuję! Zachowam i postawię na szafce przy łóżku! Będzie idealnie się prezentowało, tudzież stanowiło komplet kolekcji różnych uroczych rzeczy. Mam ich sporo. Czasem wystarczy tylko błysk przez szybę w sklepie i już wiem, że to musi być moje! Głupie podejście, lecz niektóre rzeczy przypominają mi dobre i spokojne czasy. Co nie znaczy, że teraz nie jest sympatycznie! Zyskałam nową przyjaciółkę. Tak sądzę. Nie mam racji?
Spytała niepewnie. Nie chciała urazić Rudzika, więc starała się ostrożnie dobierać słowa. Wydaje się to niewykonalne w przypadku Col, jednak wkłada w to dużo starań. Najwidoczniej obawy kobiety były nietrafne, bo po tym geście ze strony Antoinette od razu nabrała pewności. Sama ścisnęła odrobinę mocniej dłoń towarzyszki i posłała jej mały, ależ jakże szczery uśmiech.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro 28 Lut 2018 - 15:21

Antoinette zrobiła wielkie oczy, słysząc że koleżanka zamawia nie dwie... a cztery szklanki z czekoladą! Początkowo sądziła, że sobie zamówiła trzy, a jedną dla panienki Apsley, ale zrozumiała swój błąd w myśleniu nad tym, gdyż tu i teraz dwa, a nie jedno naczynie spoczywało na stoliku tuż pod nosem nosicielki. Spojrzała na czarownicę jakby ta ostatnia urwała się z księżyca. No ale nic. Tylko bardziej się zasłodzi, tylko wyda więcej pieniędzy. Kompletne nic. Naprawdę.
Tak czy owak, nie skomentowała tego.
Ostrożnie przyłożyła szklaną postać do swoich warg. Warg, które w opinii wielu osób uchodziły za co najmniej ponętne. No ale nic. Smak był cudowny. Dziewczyna zamknęła oczy i rozkoszowała się nim, poruszając językiem i tym oto sposobem rozprowadzając gęsty płyn po całej jamie ustnej. Dopiero potem to połykała. Musiała po prostu oszczędzać, by móc trwać w tym błogim stanie jeszcze dłużej, niż przewidywały normy społeczne. Nie szkodzi, że ma aż dwie szklanki. Nawet wychodziło na dobre, gdyż dzięki temu będą miały pełne prawo zostać tu jak najdłużej. Ale to założenie wtóruje opinii, że po spożyciu tego, co się zamówiło i opłaceniu rachunku możliwe, że je stąd "wykopią". Nie, to było zbyt brutalne słowo.
Cieszyła się, że Colette spodobało się to małe "dzieło". A może tylko tak mówiła, udając że wytwór Antoinette naprawdę jej się podoba. No ale nic. Nieważne. Nie będzie się tym zamartwiać... przynajmniej nie tu i teraz. Teraz przede wszystkim miały miło spędzić czas w towarzystwie swoim oraz gęstej, słodkiej czekolady.
Jednak jej kolejne słowa zbiły nieco rudą z tropu.
- Przyjaciółkę? – podniosła nieco do góry lewą brew, ale nie chciała by Colette zinterpretowała to negatywnie. - Wiesz, za krótko i za mało się znamy, by użyć tu i teraz tego słowa... słowa na opisanie naszej relacji – po chwili uśmiechnęła się do niej kojąco – Ale sądzę, że jesteśmy na dobrej drodze do zawarcia przyjaźni.
I już miała jej tu robić wykład o tym, iż sądzi że za życia lepiej nie nazywać nikogo swoim przyjacielem, ze względu na cytat, który kiedyś wpadł jej  do uszu: "ten, kto przestał być twoim przyjacielem, w rzeczywistości nigdy nim nie był". Idąc tą drogą, Antoinette uważa że stwierdzić prawdziwą przyjaźń można dopiero na łożu śmierci. Ale nie powiedziała o tym Colette. Jeszcze się bidulka zmartwi bądź wystraszy, a Antosi naprawdę podobało się to, jak trwa w jej towarzystwie. Podoba się od chwili, kiedy zaczęła lubować się w tych jej rozległych monologach.
- A ten gest... gest uściśnięcia dłoni... – założyła pasmo rudych włosów za ucho – ...po prostu chciałam by ci było miło. To nie sugerowało niczego większego. – posłała jej pokrzepiający uśmiech. Najwidoczniej Antoinette po raz pierwszy od dłuższego czasu była aż tak dosadnie miła. I martwiła się. O to, jak ktoś ją postrzega, a nigdy tak nie było... no, może jednak były już takie przypadki, ale nie aż tak bardzo ociekające czułością i kulturą, jak teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Nie 4 Mar 2018 - 19:22

- Hm? Wybacz! Za bardzo się pośpieszyłam. Masz rację! Czas, czas jest najważniejszy w takich relacjach. Mimo wszystko... Będę się starać, aby w zupełności zasłużyć sobie na twą przyjaźń. W końcu, czyny mówią więcej niż słowa i tego się należy trzymać. Nie zawiedziesz się! Może i mam sporo negatywnych cech, lecz można na mnie polegać. A obietnice są ponad życie, nie można ich łamać. Oj, tak!
Odparła, biorąc wieki łyk czekolady. Jak się okazało czekolada również była pyszna! Mogłaby się nawet pokusić o to stwierdzenie, że była lepsza niż herbata. Jednak po dłuższym zamyśle, obydwa napoje idealnie koiły wnętrze Colette. Przeszło jej przez myśl, iż teraz takie rzeczy, jak koc i poduszka odegrałyby bardzo ważną rolę.
- I jestem dobrej myśli. Nie uciekłaś, choć zdążyłaś się przekonać, jak denerwująca i gadatliwa jestem. Mam tego świadomość. I wiesz... To naprawdę dużo dla mnie znaczy. Możliwe, iż nawet nie jestem w stanie pokazać tego "dużo", a wiadomo słowa, to słowa. Mniejsza! Ten gest był bardzo miły i podziałał na mnie, wręcz błyskawicznie! Zrobiło mi się dziwnie, ciepło na sercu. To przeziębienie? O nie! Początki? A może tylko radość? Ciężki wybór. Wiesz, co? Lubię twoje towarzystwo i nie wyobrażam sobie spędzenia tego popołudnia, w tej kawiarni z kimś innym. Pasujesz!
Rzekła optymistycznie, aby zaraz wrócić do picia gorącego napoju. Słowa Colette mogły być interpretowane na ogrom sposobów, także Antosia też pewnie wybierze odpowiedni dla siebie. Wiedźma uniosła głowę i spojrzała prosto na rudowłosą, przybierając dość poważny wyraz twarzy.
- Dziękuję.
Dodała, lecz po tym od razu się rozweseliła. Zapewne nie chciała, by tak ważne słowo zostało odebrane jako żart.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 5 Mar 2018 - 13:49

Sącząc powoli swoją porcję czekolady, Antoinette z uwagą i największym skupieniem słuchała wywodu koleżanki. Szczerze powiedziawszy pani marionetkarz już całkowicie zapomniała o tamtych chwilach, gdy miała ewidentnie dość jej gadaniny. Wtedy... chętnie by zrobiła jej jakąś krzywdę, oczywiście nie cielesną. Antoinette nie jest od tego. Zdecydowanie.
No dobra. Zrobiła jej kilka drobnych krzywd za pomocą słów, ale nie były one jakoś bardzo... niepoprawne? Czy to dobre określenie? Tak czy owak, wtedy była dla niej niemiła trochę, to trzeba przyznać. Bardziej chodzi o to, że nie zraziła i pewnie nie zrazi jej do własnej osoby, że Colette aż opuści pomieszczenie. Chociaż nawet gdyby pokazała całkowitą, swoją prawdziwą część osobowości, pomarańczowo oka pewnie i tak by została. Coś tak przeczuwała. Ot, takie niewinne przeczucie. Niewinne, a może wręcz odwrotnie?
Tak, sączyła powoli gęsty płyn, i słuchała jej, chociaż mogłoby się wydawać, że jest odwrotnie. To wszystko przez to, że nie zawarła głosu. Do czasu...
- No widzisz – Antoinette wzięła kolejny łyk, jak zwykle mały, jak to robiła od samego początku – Nie uciekłam, bo osoby takie jak ja, kulturalne i nad wyraz inteligentne, nie robią takich rzeczy. Kiedyś pewnie zrozumiesz, że jestem naprawdę kimś. – ostatnie słowo uwydatniła nieco podniesionym tonem. Ale ten podniesiony ton nie mógł przestraszyć Colette, obrazić jej ani w ogóle zrazić. To był po prostu podniesiony ton, tyle. Nie ma co się nad tym rozwarstwiać. - I mi jest miło w twoim towarzystwie – w ciągu zaledwie kilku minut pokazała obydwie strony osobowości Antoinette. Dobra i być może również szybka jest, nie ma co... a może po protu cwana? Albo po prostu pokazuje, że taka po prostu jest, i raczej nic ani nikt tego nie zmieni?
Jeszcze lepiej się poczuła, gdy usłyszała iż jej aktualna towarzyszka stwierdziła, że nie wyobraża sobie spędzić tego czasu z kimś innym. Antoinette uśmiechnęła się nieśmiało. A kiedy jej mina spoważniała, Antosia uznała że coś z nią nie tak, zwłaszcza gdy wypowiedziała to, ociekające lodem, "dziękuję", lecz już po chwili dziewczyna wypowiadająca to słowo po prostu się rozweseliła a ruda pannica poczuła, jakby kamień spadł jej z serca. No bo już się bała, że utraciła pierwotną Colette. Radosną, rozgadaną, infantylną... a jednak, powróciła. I Antoinette miała nadzieję, że tak pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Sro 7 Mar 2018 - 17:40

- Już to widzę! Jesteś naprawdę niesamowita, tak jak ta czekolada na naszym stoliku. Piję ją i piję, a ona nadal jest równie pyszna. Mam w planach zrobić z przepisu taki napój w domu. O! Może przy twojej wizycie, to ty też spróbujesz i ocenisz. To nie byłoby głupie. Im więcej pozytywnych głosów, tym będę szczęśliwsza i bardziej zainspirowana.
Powiedziała przed kolejnym sporym łykiem słodkiego trunku. Gdyby miała możliwość, mogłaby pić taką czekoladę bez przerwy. Na śniadanie, obiad i kolację, a do tego wszystkiego ciasta i już ma swój kawałek nieba na ziemi! Niewiele potrzeba do zadowolenia Col, ale z drugiej strony to dobrze. Mało kto podziwia tyle rzeczy co ona.
- Doceniam to! Poza tym, liczę na kolejne lekcje z haftowania. Uważam, że jesteś bardzo dobrą nauczycielką. Wystarczyła chwila, a dzięki twoim cennym wskazówkom potrafiłam tak dużo! Jestem pod wielkim wrażeniem, ponieważ moja mama nawet nie zdążyła pokazać mi, jak to powinno wyglądać. Może tego nie potrafiła? Hm... Nie, nie.
Zamyśliła się na moment, stukając paznokciami delikatnie o stolik. Robótki ręczne szły matce naprawdę dobrze. Dużo razy robiła swetry, czy szaliki dla brązowowłosej i ojca. Mniejsza, nie ma co się nad tym głowić.
- Mam pomysł! Możemy się ścigać, a konkretnie... Chodzi mi o jak najszybsze wypicie tej drugiej szklanki napoju. Tylko nie wiem co miałoby być wygraną, a co karą. Jakieś pomysły?
Spytała zaintrygowana i podekscytowana ową ideą. Cóż, dla Colette taka mała rywalizacja była urozmaiceniem spędzania razem czasu. Nie chciała, by rudej zaczęło się nudzić, więc wyszła z inicjatywą. Nie znaczyło to, iż wiedźma się znudziła, o nie! Ona mogłaby ciągle siedzieć i gawędzić o wszystkim, lecz na to i tak przyjdzie czas.

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Czw 8 Mar 2018 - 13:32

Spojrzała na nią, zastanawiając się czy Colette czegoś nie... knuje.
- Przepraszam że spytam, ale czy ty... sarkazmujesz... to znaczy, robisz sobie ze mnie jaja? – dlaczego tak pomyślała i powiedziała? Powód jest prosty. Pierwsze słowa czarownicy miały taki wydźwięk. A Antoinette to tak jakby... uwydatniła. No nieważne, po krótkim czasie zapomniała o tym. Teraz Colette podjęła nowy wątek, z czego nosicielka bardzo się ucieszyła.
- A wiesz, że z wielką chęcią? – ruda wzięła kolejny mały łyczek ze szklanej postaci, wypełnionej po brzegi ciepłą, gęstą, niesamowicie słodką czekoladą. - Z chęcią napiję się tego jeszcze nie jeden raz, a perspektywa przygotowywania czegoś takiego w czyimś domu bardzo przypadła mi do gustu. – dziewczyna odchyliła się nieco bardziej, niż to było dotychczas na oparciu siedzenia. Ale krzesło najwidoczniej było ciężkie, więc tym samym solidne, dlatego oparcie wytrzymało próbę, kiedy czuło na sobie ciężar pleców Antosi.
- A ja się cieszę, że tak szybko się uczysz. – założył pasmo rudych włosów za ucho, które tak sterczało już od jakiegoś czasu i najwidoczniej dopiero teraz zaczynało jej przeszkadzać. - Jeszcze trochę, a będziesz takim mistrzem, jak ja – wyszczerzyła się w jej kierunku, jednak nie był to uśmiech nieszczery ani nic podobnego. Ale teraz jej twarz stała się jakby kamieniem, i z morderczym wzrokiem wpatrywała się w Colette.
- Wyścigi? Na to, kto wypije szybciej? – uniosła nieznacznie lewą brew do góry - Żartujesz sobie? Po takiej dawce słodkości byłoby mi niedobrze, to raz, dwa że chcę się tym smakiem jak najdłużej delektować, a trzy to to, że szkoda mi pieniędzy, którymi potem zapłacę, by wszystko spożyć tak szybko i nie będzie po tym śladu... – teraz Antoinette pochyliła się nieco nad stolikiem, a oparcie krzesła mogło "odpocząć". Spojrzała głęboko w te oczy o pomarańczowych tęczówkach. - Mam nadzieję, że mnie rozumiesz? – ale ruda nie czekała bynajmniej na odpowiedź. Zamiast tego, upiła kolejny mały łyczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette
Wiedźma Wiatru
avatar

Liczba postów : 169
Join date : 12/11/2017

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 12 Mar 2018 - 14:53

- Robię... jaja? Skąd taki pomysł? Uraziłam cię? Wybacz mi! Nie miałam najmniejszego zamiaru. Nawet nie przeszło mi to przez myśl! Zaraz, co ja... Nie kłamię!
Zapewniła odrobinkę wystraszona. Nie spodziewała się, że Antosia odbierze jej słowa w sposób negatywny. Ciągle nie mogła się przyzwyczaić do jej podejrzeń. Zdążyła zauważyć, iż praktycznie wszystkie osoby, które spotkała nie są ufne. Rozumiała to, ale z drugiej strony pewna myśl nie dawała spokoju wiedźmie. Konkretnie, czy naprawdę wygląda tak podejrzanie? Zachowanie? Nie można tego wykluczyć, w końcu każdy człowiek widzi świat na swój sposób.
- Naprawdę?! To bardzo mi miło i dam z siebie wszystko!
Rzekła głośniej, aby zaraz powrócić do picia czekolady. Nie trwało to długo, a znów powróciła do mówienia. Jakby mogła milczeć w tak żywej pogawędce!
- To prawda, mogę się mnóstwo nauczyć, jednakże nigdy nie wejdę na taki poziom jak ty. Niemożliwym jest pobicie twojego wyniku! Um... To nie jest sarkazm!
Odparła lekko zarumieniona. Musiała upewnić rudowłosą, że jej intencje są czyste i nie ma żadnych haczyków. Nie można tego powiedzieć o umowach, oraz wszelkich dokumentach dotyczących domu. Jako iż, to Colette zajmuje się wszelkimi sprawami i papierami, wie dokładnie z czym to się je. Na początku wcale nie było łatwo, lecz jedna, porządna lekcja starczyła i już jest łatwiej.
Ciemnowłosa mogła się pożegnać z myślami o wyzwaniach, bowiem dostała solidną odpowiedź na ten temat. Niczym skarcone dziecko, pochyliła głowę i przybrała skruszoną minę. Nie spuszczała wzroku z Antoinette.
- Rozumiem, przepraszam. T-to... był głupi pomysł. Nie przemyślałam tego dobrze. Zapamiętam na przyszłość.
Odpowiedziała nieco ciszej, niż powinna. Miała na uwadze to, że mogła podpaść swą propozycją towarzyszce. Dlatego musiała to naprawić jak najszybciej!

___________________
Życie nie ma sensu.
Miłego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 215
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   Pon 12 Mar 2018 - 20:29

Antoinette zaśmiała się cichutko. Aż zakrztusiła się słodkim, gęstym płynem, jednak już po chwili doszła w pełni do siebie.
- Nie przejmuj się. Po prostu moje domysły były błędne, tyle. Nie powracajmy do tego... dobrze? – Antoinette dopiero teraz zauważyła, że każdej z dziewcząt dali po łyżeczce. Sprytnie i elegancko zawinięte w serwetki łyżeczki leżały na stole aż kusząc, by ich użyć. Wyjęła jedną z papieru i zaczęła z najwyższą uwagą się jej przyglądać. Solidna robota, nie ma co... dokładnie rzeźbiona, z ciekawymi wzorami, które przypominały wijące się pnącza winorośli. Westchnęła głęboko i odłożyła łyżeczkę na serwetkę, jednak nie chowając jej tam, gdzie była zawinięta. Na razie nie była jej potrzebna. Na razie... uznała, że, kiedy już opróżni tę szklankę, za pomocą łyżeczki "wygrzebie" to, co pozostało na samym dnie. Ot, żeby nie zmarnować żadnej kropli słodkiego napoju.
Na kolejne słowa Colette, Antoinette uśmiechnęła się od ucha do ucha. Teraz już wiedziała, że jej towarzyszka nie kłamie, chwaląc ją, co mile połechtało duszę Zoe. Jej uśmiech mówił samo za siebie, ale Colette równie dobrze mogła pomyśleć, że w jej wykrzywieniu warg chodzi o coś zupełnie innego. Cóż, to od niej zależy, jak to zinterpretuje.
No ale nic. Antoinette już całkowicie zdążyła zapomnieć o łyżeczce, która jeszcze przed chwilą tak ją fascynowała. Upiła kolejny mały łyk ze swojej szklanki i ze strachem stwierdziła, że jest już bardzo blisko połowy. Po chwili jednak przypomniała sobie, że ma jeszcze jedną porcję, która stoi na tym samym stoliku, czekając, aż Antoinette opróżni i ją. Pewnie minie jeszcze wiele czasu, aż to się stanie. Tym lepiej dla niej.
- Spookojnie – odstawiła szklankę na stolik – Nie przejmuj się. Po prostu nie pomyślałaś o konsekwencjach takiego wyścigu, tyle. – poprawiła nieco swoje włosy, odgarniając je do tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Różana Kawiarenka   

Powrót do góry Go down
 
Różana Kawiarenka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Kawiarenka Babuni
» Kawiarenka pani Imbryk~
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: