IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pas owocowo-warzywny.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Sybille
Ofiara
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 11/05/2013

PisanieTemat: Pas owocowo-warzywny.    Sob Sty 25, 2014 3:23 pm

First topic message reminder :

Szereg kolorowych stoisk oferujących wszelakie warzywa i owoce. To jedyne miejsce w mieście, gdzie można dostać egzotyczne artykuły spożywcze. Pomimo kuszących produktów należy uważać na niektórych właścicieli, albowiem mogą się okazać sprytnymi złodziejami.
♦ ♦ ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Pas owocowo-warzywny.    Sro Kwi 12, 2017 3:28 pm

Fanny wiedziała, że została wreszcie dostrzeżona. W końcu wyraźnie widoczne było to, jak Zjawa się w nią wpatrywała, jak ją lustrowała. Zdawała się intensywnie nad czymś myśleć. Kim była zielonowłosa? Po co się do niej zwracała? Jak to możliwe, że ją widziała? A może nad czymś jeszcze innym? Prawdopodobnie, pani detektyw nigdy się tego nie dowie. Zresztą, nie miała zamiaru zatruwać sobie tym głowy.
Gdy usłyszała ten zimny, demoniczny głos, to mimowolnie włoski na karku stanęły jej dęba. Ot, typowo ludzka reakcja. Nie można jednak powiedzieć, iż panna Morland bała się zjawy. Chociaż może powinna?
Była raczej ciekawa tego, z czym (lub z kim) miała do czynienia, jak ona działała i dlaczego nie zdecydowała się na przejście na drugą stronę, w zaświaty. Pani detektyw zastanowiła się przez chwilę nad tym, czy gdyby po śmierci miała możliwość wyboru pomiędzy zostaniem tutaj jako duch, a przejściem na drugą stronę, to którą opcję by wybrała? Musiałaby lepiej poznać te stworzenia. To, czym się kierowały, to, co je tutaj trzymało, to, co było powodem, dla których zrezygnowały z możliwości opalania się na chmurkach, jeśli ta cała bujda głoszona przez klechów i kaznodziei miała w sobie chociaż krztę prawdy.
Patrząc jednak na to, co się działo na tym świecie najpierw, prawdopodobnie zrobiłaby z życia kilku osób horror, a potem poszła dalej. A może w ogóle przestałaby sobie zaprzątać głowę tym światem, tylko od razu skierowałaby swoje oczy ku zaświatom? Któż to mógł wiedzieć?
Fanny zastanowiła się chwilę nad zadanym jej pytaniem, które jednocześnie było groźbą zawieszoną w powietrzu, wplecioną między wyrazy, chociaż niezwykle jasną i klarowną.
- Na początek może powiedz mi czym Ty tak naprawdę jesteś, bym wiedziała co nieco o Tobie, zanim poproszę cię o pomoc. Lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia. - powiedziała, po czym usiadła na jakiejś ławeczce pod ścianą budynku. Wyciągnęła z płaszcza paczkę fajek, po czym wyciągnęła jedną i odpaliła ją srebrną zapalniczką. Założyła nogę na nogę, wolną rękę zaś położyła na oparciu. Noc była chłodna, ale jej to nie przeszkadzało zbytnio. Zaciągnęła się mocno, po czym wypuściła z ust chmurę dymu.
Pozostaje jednak pytanie, dlaczego Fanny zapytała z czym ma do czynienia. Poza oczywistym zaspokojeniem ciekawości, wiedziała, że aby poprosić kogoś o pomoc musiała wiedzieć, kim tak naprawdę była ta osoba. I jaka była cena udzielenia tej pomocy. Nie można było przecież poprosić o pomoc pierwszego lepszego ducha, który się napatoczy, by potem ten duch wrócił i rzekł coś w stylu "dawaj duszę". Lepiej było wiedzieć na czym się stoi. Panna Morland jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, iż prawdopodobnie balansowała na granicy niebezpieczeństwa. W końcu była świadkiem tego, co ta istota potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Pas owocowo-warzywny.    Czw Kwi 13, 2017 1:09 pm

Mściwa nie wiedziała skąd wziął się ten pogląd, że na końcu czeka człowieka to światełko w tunelu. Znała to trochę z innej perspektywy. Wiedziała, że przed samą śmiercią człowiekowi towarzyszy rozgoryczenie, smutek i desperacka chęć przedłużenia własnego żywota. Kiedy jej głowa została odcięta sama Zjawa nie widziała żadnego tunelu, ani tym bardziej nie została postawiona przed sądem bożym, który rzekomo czekał na każdego. Nie widziała bram niebiańskich, w których stał Święty Piotr, ani również otchłani piekielnych z Lucyferem. Widziała jedną rzecz, a była to pustka. Czuła się jakby była zawieszona pomiędzy życiem, a śmiercią. Posiadała swoją świadomość, jednak wokół niej nie było niczego. Jedynie istniała tam ciemność, ból oraz samotność, z których została wyrwana przez swoje wskrzeszenie. W trakcie tego zawieszenia miała naprawdę dużo czasu na przemyślenia i refleksję nad swoim życiem oraz postępowaniem, które doprowadziło ją do tego stanu. Wtedy dostała drugą szansę i powróciła na Ziemie jako Duch Zemsty, by niczym błękitna mścicielka dokonywać sprawiedliwości według swojego uznania, a nie kodeksów moralnych czy ziemskich praw. Dla niej nie miało znaczenia, że coś jest niedozwolone. Nie obchodziły ją skorumpowane sądy czy funkcjonariusze prawa. Ona wymierzała sprawiedliwość dokładnie taką jaką zażyczyły sobie ofiary. W swoim mniemaniu była jedyną osobą, która mogła złamać wszystkie zasady tego świata i nie ponieść żadnych konsekwencji tego czynu.
- Istotnie mniej pysznym bytem lub lekkomyślnym. Jam jest Vengeful Spirit, Mściwy Duch – odpowiedziała jednocześnie komentując w ten sposób zachowanie Zielonowłosej, która jak gdyby nigdy nic rozsiadła się i zapaliła papierosa. Zjawa zastanawiała się czy kobieta traktowała ją poważnie, czy jednak uważała że ma przed sobą kolejny okaz. Dokładnie taki jak w cyrku, jednak jeśli zasugerowałaby Spirit bycie Koszmarem lub co gorsza uniżenie jej do poziomu zwierzątka w klatce to biada jej, oj biada. Nie uciekła jednak, a wystawiała się bezpośrednio na furię błękitnoskórej, która rozejrzała się na boki próbując dostrzec ewentualnych pomocników kobiety. Nic jednak nie zauważyła, ani tym bardziej nie wyczuwała w pobliżu nikogo poza ewentualnymi przestraszonymi ludźmi w domach, którzy mogli słyszeć całe to miażdżenie stoiska jednak nie mieli tyle odwagi, by sprawdzić co się dzieje.
- Czego pragniesz? – zapytała ponownie Zjawa. Musiała mieć do niej jakiś interes, gdyż w przeciwnym wypadku po prostu ominęłaby ją szerokim łukiem lub uciekła. Ludzie nie nawykli do angażowania się w nie swoje sprawy, zwłaszcza gdy mogła im się stać krzywda. Fanny jednak najwyraźniej czegoś od Ducha chciała, a na dodatek nie była przestraszona pokazem umiejętności czy wyglądem Zjawy. Najpewniej ciekawość zaślepiła ją do tego stopnia, że nie zwracała uwagi na takie szczegóły lub najzwyczajniej w świecie widziała już podobne istoty. Równie przerażające oraz niebezpieczne dla śmiertelnika.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Pas owocowo-warzywny.    Sro Kwi 19, 2017 6:57 pm

Nie można powiedzieć, że Fanny miała kiedyś styczność z bytem takim, jaki stał przed nią. A raczej nad nią. Nie była jednak przerażona, gdyż nie raz widziała Koszmary, które wyglądały niesamowicie upiornie, potwornie. Vengeful jednak wyglądała bardziej...ludzko, a zatem i mniej przerażająco, chociaż zielonowłosa wiedziała, że pozory potrafią mylić. Wiedziała również, że tak było prawdopodobnie i w tym przypadku. Zdawała sobie sprawę z tego, iż w tym przypadku, najprawdopodobniej, miała do czynienia z bytem o wiele groźniejszym, o wiele bardziej niebezpiecznym, mimo iż wygląd nieco temu przeczył. Ale czy na pewno?
W końcu, nie Venge nie wyglądała w końcu do końca ludzko. Płomienna czupryna, niebieski odcień skóry...to mogło być przerażające dla niektórych.
Jak jednak zostało dobrze zauważone, pani detektyw była chorobliwie ciekawa. Czy i w tym przypadku okaże się, iż ciekawość to pierwszy stopień do piekła?
Sposób jej wysławiania się przywodził na myśl ludzi, którzy żyli dawno dawno temu. Możliwe również, iż żyła całkiem niedawno. Któż to wiedział?
- Czego pragnę? - zapytała retorycznie. Udała chwilę zastanowienia, chociaż wiedziała, iż mogła być już teraz postrzegana jako osoba pyszna i arogancka. Zresztą, zostało jej to powiedziane wprost.
- Faktycznie, jest coś czego pragnę, ale zanim wyrzeknę swoją prośbę, chciałabym się dowiedzieć jeszcze, jaka jest cena twojej pomocy? Chcę wiedzieć, na czym stoję. - powiedziała, spoglądając na kobietę wzrokiem, który aż ociekał ciekawością. Bo czegóż mógł chcieć duch? Pieniędzy? Nie, to napewno nie to. Względów? Władzy? Na co duchowi takie rzeczy? Wnioskować by można, iż zechce coś, co uczyni ją silniejszą, potężniejszą. Dusze? Wspomnienia? Sama nie wiedziała. Miała przy tym nadzieję, iż Vengeful zejdzie do niej, by zielonowłosa mogła się jej przyjrzeć, bo mimo iż nosiła okulary, to jednak jej wzrok nie był doskonały. Był raczej...przeciętny, więc kobieta musiała wytężać wzrok, by dojrzeć coś więcej, niż tylko sylwetkę ducha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Pas owocowo-warzywny.    Nie Kwi 23, 2017 2:30 am

W Wishtown był doprawdy niezły gabinet osobliwości. Poza tym, że mieszkali tu też zwykli ludzie i paliło się na stosach czarownice, a światem praktycznie rządziła organizacja samozwańczych zbawicieli, to jeszcze były tu takie specyficzne perełki jak chociażby Cyrk. Tamci różnili się nieco od Inkwizycji oraz mieszkańców. Przełamywali tabu i lęk przed nieznanym, byleby dostarczyć ludziom rozrywki oraz wrażeń. Ryzykowali skupiając wokół siebie czarownice oraz nosicieli. Te grupki łapały Koszmary i pokazywały je publiczności w bliżej nieznany sposób. Może po prostu mieli kogoś kto za pomocą swojego daru pozwalał tymczasowo zrobić z kogoś nosiciela? Ważne jednak było to, że zdarzały się w mieście osoby, które nie uciekały na widok Spirit i zarazem nie należały do zaprawionej w bojach Inkwizycji, a do ciekawskich śmiertelników z Cyrku. Sądząc po włosach Fanny i obecnie panującej modzie to chyba tylko tam by zagrzała miejsce.
Nie zdawała sobie jednak sprawy, że Zjawa również zaczęła odczuwać ciekawość oraz fascynację tą śmiertelną duszyczką, a to był już progres. Gniew był stopniowo wygaszany przez pytania rojące się w głowie Ducha. „Jakie są jej pragnienia i czego ode mnie oczekuje? Czyżby była szalona lub łaknęła wrażeń do tego stopnia, że stawia swe życie na szali?”. Mniej więcej takie myśli krążyły po jej głowie i przed dokładnie takim zachowaniem ostrzegała swoją kontrahentkę. Oczywiście zanim potraktowała ją w bardzo nieprzyjemny sposób cząstką swojej mocy, by ukazać jej nieco inny obraz rzeczywistości. Zdarła wtedy z oczu Astaroth te różowe okulary, przez które artystka patrzyła na świat. Jeżeli dla niej było to tak istotne i faktycznie było to jej sensem życia to przetrwa tą próbę charakteru. Vengeful potrzebowała kontrahentów, jednak nie znaczy to, że o nich nie dbała. Wręcz przeciwnie, dla niej byli najważniejsi i pod tym względem nie okłamała Cyrkówki, że jest wyjątkowa. Nie ma dwóch takich samych osób na świecie, a bycie własnością żądnej zemsty Zjawy jest jeszcze dodatkowym atutem podkreślającym ten stan.
- Są trzy zasady. Pierwszą oko za oko, co dasz to otrzymasz z nawiązką. Jeśli którakolwiek z nas zginie to pakt zostanie anulowany. Ostatnia pozwala mi okazać łaskę gdy człowiek, nędzna istota okażę szczerą skruchę za swe czyny. Ceną jest zasada pierwsza oraz bycie naznaczoną przez całe życie – rzekła enigmatycznie Zjawa podchodząc nieco bliżej kobiety, praktycznie zatrzymując się na 10 metrów przed nią i zerkając na nią swymi czerwonymi ślepiami, które gdyby mogły to przebijałyby teraz Fanny na wylot. Chciała się przewiercić do jej wnętrza i zobaczyć cóż Hipnotyzerce roiło się w głowie. Spirit jednak nie powiedziała czego dokładnie będzie chciała w zamian, gdyż po prostu Morland jeszcze nie wypowiedziała swojego życzenia. Duch nie negocjował i po prostu wyceniał jak sprawiedliwy lichwiarz. Człowiek mógł jedynie doprecyzować warunki umowy oraz zakres usług, jednak nie mógł bezpośrednio wpłynąć na cenę. Jedynym realnym wpływem byłoby zwężenie lub poszerzenie zakresu prośby, którą składano duchowi. Nie mógł się jednak potem z tej umowy wycofać, chyba że nie została wypełniona do końca. Rzadko się to zdarzało, jednak było możliwe przy odpowiednich okolicznościach. Stopniowo błękitny płomień Zjawy malał wraz z jej uspokajaniem się. Znikała również powoli biała grzywa, która sięgała wcześniej pleców Ducha, a teraz już tylko ramion. Może to i dobrze, bo kto wie co mogłoby się stać gdyby nadnaturalną istotę rozzłościło cokolwiek w tym momencie. Zwłaszcza po tamtej kłótni, do której pewnie kiedyś jeszcze wróci. W końcu będzie musiała odwiedzić połykaczkę ogni i sprawdzić jak się miewa oraz czy nikt nie położył łapsk na własności Ducha. Niechybnie taka osoba by je straciła.
- Czego pragniesz? - ponowiła Zjawa już odrobinę ponownie zirytowana. Zemsta do najcierpliwszych nie należała. Zwłaszcza, gdy nie odzyskała jeszcze pełni dobrego... no względnie dobrego nastroju.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
 
Pas owocowo-warzywny.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sklep Warzywny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Pchli targ-
Skocz do: