IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kaplica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Kaplica   Sob Sty 25, 2014 8:58 pm

    Niedaleko zamku na małym wzgórzu wznosi się mała, wybudowana w stylu romańskim kapliczka. Zachowała się nawet w dobrym stanie. Trzeba przejść przez duże drewniane drzwi, żeby poczuć zapach staroci i wilgoci. W środku czerwony dywan prowadzi do ołtarza. Jest mniej więcej sześć drewnianych ław. Pełno kurzu i pajęczyn. Widać, że rzadko ktoś tam zagląda.

___________________


Kobieta musi być piękna i silna.
Łamię regułę, ponieważ jestem brzydka i słaba.
Pozdrawiam, Nimue Heavensword.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eve
Burdelmama
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 30/11/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pon Cze 27, 2016 2:08 pm

Wieczór.
Słońce jeszcze przez parę godzin walczyć będzie, z mrokiem o dominację na nieboskłonie... Lecz i tak ją przegra. Przecież jak dobrze wiadomo świat spowity jest cieniem tworzonym przez zachmurzone niebo. Przykrywa on wszystko. Ulice, domy, karczmy, a nawet tak dobrze wszystkim znane miejsce jak dom uciech... To tu właśnie przed paroma minutami na stół zostało odłożone pióro dzielnie dzierżone przez młodą kobietę. Po minie jaka malowała się na jej ustach można było stwierdzić iż nie był, to list miłosny a tym bardziej nie adnotacje o przychodach lecz coś bardziej złowrogiego...
Eve bowiem zawsze gdy knuła przyodziewała się w ten wszystkim dobrze znany uśmiech. oczywiście wielu uważało go za naturalny delikatny, a czasem i wręcz dziewczęcy lecz rudowłosa wiedziała lepiej.
-Maszyna ruszyła...- Wyszeptała pod nosem w chwili gdy na pięknie złożonym pergaminie odbijała jakże, to wszystkim dobrze znaną pieczęć swego przybytku. Tak...
Była staromodna. Lubowała się w pieczęciach ręcznie kaligrafowanych pierwszych literach, a co najważniejsze czciła piękno treści i obrazu. Każdy jej list musiał być zadowalający, oszałamiający... Musiał. Inaczej nie wysłała by go bądź nie podała dziecku wraz, z monetą oraz adresem pod jakim ma go dostarczyć... Czemu akurat tak kochała dzieci? Najprawdopodobniej dostrzegała w tych drobnych istotach i złodziejaszkach coś więcej niż tylko sieroty. Dostrzegała w nich samą siebie dzięki czemu tak bardzo im ufała... oczywiście z pewnym marginesem błędu jednak była tylko człowiekiem.
-Pamiętaj zaraz po dostarczeniu wiadomości poczekaj na odpowiedź. Jeśli nie zechce ci jej dać wracaj natychmiast...- Poinstruowała swego młodego podopiecznego nim ten ruszył w swoją trasę tak jak i ona.
Można by powiedzieć iż dziś Eve była pchana niczym na skrzydłach... I owszem trafne było, to określenie ponieważ kroki jej zmierzały ku pewnej starej zatęchłej kaplicy gdzie nie oddawała się modlitwie jak wielu mieszczan lecz... załatwiała pewne interesy. Tak było zazwyczaj lecz dziś... Dziś pragnęła udać się tam by spełnić dwa warunki tyczące o jej dalszych losach.
Pierwszym jest oczywiście zaduma w ciszy oraz majestacie tego miejsca.
Drugim i najważniejszym. Spotkanie, z osobą jaką spodziewała się tam dziś zastać.
Przecież... Przecież wysłała jej list. One zawsze skutkowały. Nikt bowiem nie odmawia młodej burdelmamnie, a w szczególności ktoś tak rozpuszczony jak panienka Apsley. Ta bowiem była niczym dziecko, a czasem nawet "gorsza niż jej własne kurwy" jak mawiała czasem Ev w chwilach gdy była wręcz wkurzona zachowaniem dziewczęcia.
Zabawne. Nazywała ją dziewczęciem oraz dzieciakiem mimo iż owa osoba była starsza od niej. Uśmiech. To właśnie on pojawił się na ustach młodej kobiety w chwili gdy po raz pierwszy dzisiejszego dnia pchnęła surowe drewniane drzwi kaplicy jakie zaskrzypiały radośnie obwieszczając wszem i wobec iż ktoś właśnie nawiedził tą zapuszczoną świątynie.
-Pięknie...- Wyszeptała gdy przenikliwy chłód otoczył jej ciało, a zapach zgnilizny uraczył nozdrza. Jednak mimo wszystko nic ją nie odstraszało. Przecież... Przecież nie raz tu bywała. Dlatego też ze spokojem ducha zamknęła za sobą drzwi by zaraz potem udać się w stronę ołtarza. Tu przyznać jednak trzeba jedno. Ev czuła się niczym jakaś wielka pani stąpając po ciemnoczerwonym dywanie jaki przynosił jej na myśl tego zabrudzonego ludzką krwią. Lecz czy przejęła się tym? Nie. Przecież dobrze wiedziała, że tak nie jest. Dobrze zdawała sobie sprawę, z faktu że teraz gdyby ujrzała ją inkwizycja spalili by ją od razu za siedzenie na ołtarzu bo jak, to tak? Tylko odstępstwa od normy nie zachowują wyżej ustalonych norm. Jednak ona miała, to gdzieś... Przecież była tylko dzieckiem siedzącym w centralnej cześć kościoła radośnie przy tym wymachującym nogami. Coś przecież musiała robić w oczekiwaniu na swoją... No właśnie jak ją nazwać? Ach tak... Antoinette
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pon Cze 27, 2016 4:07 pm

| Przed spotkaniem Lynna |

Nie wiadomo jak, z jakiej racji, przez kogo lub przez co, ale Antoinette znalazła się na terytorium przynależącym do ruin zamku. Tak nagle, ku jej ogromnemu zdziwieniu. Prawda była taka – prawda, która była w stanie wyjaśnić, jak doszła akurat do tego miejsca, do którego w ogóle nie zamierzała iść – że finalnie doszła do kaplicy. Była wściekła na samą siebie. Głównie przez lęk, że nie zdoła znaleźć drogi powrotnej. Skoro przyszła tu w wielkim zamyśleniu, a teraz mogła pochwalić się najwyższą trzeźwością umysłu, zabłądzenie było jak najbardziej możliwe. Chociaż na pewno wyszłaby z tego cało, pytając się przypadkowych przechodniów o drogę bądź wchodząc do okolicznych domostw z tym samym pytaniem, przy czym jej rzekoma trzeźwość umysłu prędzej jej w tym pomoże, niż zaszkodzi. Była tego niemalże w stu procentach pewna.
Ale nie odchodziła. Uznała, że skoro doszła aż tutaj, warto zaufać przeznaczeniu i zwiedzić to miejsce, które w jej oczach uchodziło za coraz bardziej urokliwe, ciekawe, fascynujące... można tu użyć jeszcze wiele słów opisujących, jak panienka Apsley zaczynała postrzegać teren, na którym stoi. Czując, że bolą ją nogi, usiadła na jakimś kawałku głazu, wzdychając ciężko i rozprostowując obolałe kolana. To niestety nie pomagało całkowicie, więc przeszła do ich masowania, a ból stawał się coraz mniejszy. Kiedy mogłoby się zdawać, że zniknął na zawsze, poczuła dyskomfort stóp. Cholera, pomyślała i rozmasowała dokładnie pięty, palce oraz szparki między nimi. Pragnąc się odprężyć, odchyliła nieco tułów do tyłu, opierając się na wyprostowanych rękach. Zamyśliła się nieco bardziej, niż planowała, dzięki czemu po ocknięciu się przez krótką chwilę nie potrafiła nawet samej sobie odpowiedzieć na pytania w stylu "gdzie jestem" czy też "jaki jest dzisiaj dzień tygodnia". Całe szczęście, już wkrótce uległo to zmianie, a ruda pannica wstała powoli, a po chwili, po momencie chwiania się na własnych nogach, zdobyła równowagę i otworzyła drzwi prowadzące do wnętrza kaplicy.
Co jako pierwsze rzuciło jej się w oczy? Czerwony dywan. Antoinette z rozkoszą powędrowała nim aż do ołtarza. Zaczęła rozglądać się po wystroju pomieszczenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Kaplica   Nie Maj 14, 2017 6:15 pm

Umbra dosyć niedawno przyjechała do tego bądź co bądź miasteczka. Pierwszą rzecz którą postanowiła zrobić to dokładnie je zwiedzić i zyskać orientację w nowym, przynajmniej dla niej środowisku. Wpierw przeszła się po centrum miasta, a gdy uznała że wie gdzie może się bezpiecznie poruszać a gdzie niekoniecznie powinna nawet przebywać postanowiła zrobić rekonesans po obrzeżach miasteczka. Prawie że od razu rzuciły się jej w oczy ruiny zamku. Ciekawość po prostu pchała ją w to miejsce. "Ciekawe kto kiedyś tutaj mieszkał, książę czy może po prostu jakiś arystokrata. Czemu go zostawił, może zbankrutował albo ktoś go zabił a że nie miał dzieci nikt nie mógł przejąć majątku?" Takie myśli przez pewien  moment zaprzątały moment cienistej pannie. Gdy doszła do zamczyska  powoli lecz uważnie  rozglądała się po terenie który ją po prostu urzekł.  Przechodziła korytarze  posiadłości i widziała oczami swej wyobraźni jak to kiedyś wyglądało. Jaki urok musiała mieć ta budowla za czasów swej świetności.  Kątem oka zauważyła jeszcze jedną budowlę, która wyglądała na kapliczkę.  Prawie że od razu poszła w jej kierunku. Gdy zjawiła się na wzgórzu obok kaplicy straszliwie bolały ją nogi od wchodzenia po tej dosyć dużej ilości schodów nie wspominając nawet o liczbie przebytych dnia dzisiejszego kilometrów. Gdy weszła do kapliczki od razu zauważyła jakąś osóbkę przy ołtarzu. Nie wiedziała kim ona jest ani jakie ma zamiary. Może jest z cyrku lub tej parszywej inkwizycji. Czas pokaże. Ja w tym momencie szybko usiadłam w koncie kaplicy i czekałam na reakcję albo i brak osóbki będącej przede mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pon Maj 15, 2017 6:08 pm

Przestała przejmować się bólem. Może to dlatego, że zniknął? Ale niekoniecznie. Mógł nawet istnieć dalej, a ruda pannica mogła go po prostu ignorować.
Podziwiała szkarłatny dywan, a nawet odważyła się po nim przejść. Nie czuła, że nie jest tego godna ani niczego w tym stylu. Godna czuła się zawsze. W końcu wiemy, za jaką uchodzi we własnych oczach. Ah te jej narcystyczne podejście...
Najbardziej inteligentna. Najpiękniejsza... można by tak wymieniać w nieskończoność. Ale nie warto dalej się nad tym zastanawiać. Nie warto wspominać to, co oczywiste. Bo po co? Skupmy się na tym, co tu i teraz. Skupmy się na fakcie, że kiedy Antoinette obserwowała ołtarz, jednak wyczuła – i to prawidłowo – czyjąś obecność. Odwróciła się gwałtownie i zobaczyła jakąś kobietę, która zajmuje kąt kaplicy. Otworzyła na jej widok szeroko oczy, jakby nie dowierzała. Miała prawo, w końcu rzadko kto i rzadko kiedykolwiek zapuszcza się w tereny ruin zamku. A tym bardziej miała tu na myśli ową kapliczkę. Przetarła oczy, jakby sądziła (i tak zaiste było) że to umysł płata jej figle (tak jakby była świadoma tego, że nie jest do końca zdrowa psychicznie... ale nie, nie zastanawiała się nad tym w ogóle, i nigdy nie powątpiewała w swoje domniemane zdrowie, ba, nigdy tego typu myśl nie przeszła przez głowę skrytą pod długimi, rudymi włosami), jednak po kilkunastu sekundach zrozumiała że to rzeczywisty "obrazek". Uśmiechając się w jakiś tajemniczy, nieodgadniony sposób zaczęła kroczyć w jej kierunku. A kiedy znacznie zmniejszyła dzielący ich dystans, przechyliła nieznacznie głowę na lewy bok, jakby zastanawiając się, z kim właściwie ma do czynienia.
- Ej ty – wskazała ją palcem wskazującym prawej dłoni – Tak, do ciebie mówię. Po jaką cholerę tak eksponujesz swój biust, co? – zachichotała cichutko pod nosem – Może to jedyny twój atut? Zasłaniasz tym braki w... – udawała, że się namyśla, co tylko w połowie było prawdą, o ile można to tak nazwać – ...no, w innych kategoriach. – wyszczerzyła się do niej w istnie psychodeliczny sposób i popukała się palcem wskazującym drugiej dłoni po skroni. Dość wymowny gest, nieprawdaż?
Nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Kaplica   Wto Maj 16, 2017 9:52 am

Obserwowała każdy ruch dziewuchy. Najmniejszy szczegół który mógłby wyjawić jej przynależność do jakiejś grupy. Niestety nie objawiła swojej przynależności. Chociaż i tak jej zachowanie było co najmniej dziwne a wręcz niepokojące. Nie przywitała się tylko od razu wyskoczyła z próbą jakiejś obelgi. Swoją drogą głupia dziewucha. "Myśli że słowa mnie zranią? Jest w wielkim błędzie. Już w tym miejscu widać że ma za wielkie ego jak na swoje możliwości. Może tak zaraz pokażę jej, moją potęgę a tym samym potęgę królowej?  Nie... jeszcze  nie przyszła na to pora. Chcę się wpierw dowiedzieć do jakiej właściwie grupy ona należy.  Nie chcę szkodzić na ten  moment niewinnym obywatelom. Niech się oni cieszą wolnością i sielanką póki jeszcze mogą.  Zajmę się  najpierw tą dziewuchą. Niech ta słabiutka dziewka sobie nie myśli że może sobie mną pogrywać." - Pomyślała sobie kobieta o fiołkowych oczach.  
- Po prostu jestem zdania że ludzie mają prawo widzieć naturalne piękno kobiety. Oj, dziewuszko  nawet nie wiesz do kogo rozmawiasz i już próbujesz pokazać swoją wyższość nad moją osobą.  Starasz się mnie wystraszyć lub onieśmielić. Jaka szkoda że nie trafiłaś na typ tchórza. - Umbra pewnie podeszła do rudowłosej dziewczyny bardzo pewnym i zdecydowanym krokiem.  Po czym obsypała ją zimnym spojrzeniem z fiołkowych oczów. - Śmieszne że próbowałaś mnie obrazić sama pielęgnując o swoje włosy jak tylko to się da.  Smutne jest to że po widocznym  czasie jakim przy nich spędzasz. Wygląda to nadal jakby ktoś tobie wylał na głowę  rdzę  która przyległa do twoich włosów. - Uśmiechnęła się szyderczo - Nie mówiąc o tym że sama z siebie wyglądasz żałośnie. - Chciała jej dopiec i zburzyć jej samoocenę - Tak właściwie do jakiej grupy należysz inkwizycji czy cyrku? morderców czy debili?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pią Maj 19, 2017 1:42 pm

Nie mogła wiedzieć, co takiego wędruje z jednego kąta umysłu tej kobiety do drugiego. Mogła się jedynie domyślać, ale trzeba przyznać że poniekąd z czasem zaczynała domyślać się dość trafnie. No ale co z tego, skoro... skoro nie mogła być pewna? Mimo idealizowania samej siebie, była świadoma, że czasami może się mylić. W końcu była tylko człowiekiem. Tyle, że zazwyczaj z zawyżonym ego.
Ciekawe, czy były czasy, gdy było z nią inaczej. Ale nawet sama Antoinette nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Może to częściowo przez to, że nie chce się zagłębiać w swoją przeszłość? To dla niej zbyt bolesne. Zdecydowanie zbyt bolesne.
Słysząc jej słowa, nie roześmiała się, choć mało brakowało (uratowało ją przed tym ugryzienie własnego języka oraz lęk, że odstraszy tę kobietę, a tego zdecydowanie nie chciała), dlatego przez jej oblicze przeszedł jedynie cień uśmiechu. Wykonała kilka kolejnych kroków w jej stronę. A po chwili ta druga postąpiła tak samo. Ale Antoinette nie odpowiadała. Na razie nie odpowiadała. Czekała, aż ta kobieta wypowie się do końca, dopiero wtedy doda coś od siebie. Musiała przyznać, że tej kobiety o fiołkowych oczach chciała wysłuchać w pełni, zanim znowu zacznie coś mówić. Ale Antoinette nie żałowała jak na razie żadnych z własnych słów.
Postanowiła zagrać.
- Ja? – udała zaskoczenie. Dobrze zagrała, czy nie? Żeby uwiarygodnić własne słowa, przyłożyła dłoń do własnej piersi i spojrzała głęboko w te piękne, fiołkowe oczy. Bo musiała przyznać, że mają swój urok. Musiała przyznać że... no, nie owijajmy w bawełnę: są piękne. Ale Antoinette ani myślała jej o tym powiedzieć. Nie należała do osób, które chwalą innych, nie mając w tym żadnych nikczemnych powodów. - Ja? Próbowałam cię obrazić? A niby z jakiej racji miałabym to robić, co? – puściła do niej oczko – A ty obrażasz mnie z byle powodu. Co ja Ci zrobiłam? No co? – w jej oczach szklił się sarkazm. Był wyczuwalny dość mocno, ale czy dla Umbry też? - Ja do ciebie z sercem, ty do mnie z widelcem... no wiesz, co... – podeszła do niej powoli i położywszy dłoń na policzku kobiety, pogładziła ją leciutko po tej części twarzy. Umbra miała teraz szansę lepiej zajrzeć w oczy Antoinette. Oczy, w których kryły się: spryt, rozbawienie, sarkazm oraz wiele tego typu... słów? Emocji? Jak to nazwać? Nieważne. Jeśli Umbra była osobą inteligentną, mogła poznać się na zamiarach rudzielca.
- A jak sądzisz, do jakiej grupy należę? – uśmiechnęła się do niej tajemniczo. - zagramy w zgaduj-zgaduja, co? – po raz kolejny puściła ku niej oczko, lecz nietrudno było wyłapać jej niecne zamiary. - Dajesz, piętnaście punktów za zgadnięcie całkowite, dziesięć za częściowe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Kaplica   Nie Maj 21, 2017 9:23 am

Umbra z kolei uważała siebie za istotę prawie że idealną. Wiedziała o swoich wadach, jednakowoż je zawsze ignorowała. Jej ideologia zakładała sama w sobie że czarownice są istotami wybitnymi. Są tworami które są wręcz stworzone aby rządzić nie mówiąc o tym że ona sama jest drugą najważniejszą wiedźmą w hierarchii, prawą ręką najpotężniejszej wiedźmy zwanej królową. W końcu nie może od swojej przybranej matki być gorsza ma być pod każdym aspektem równa jak nie lepsza. Lecz czy to jej nie zgubi?
Jakie czasy? Czasy gdy wierzyłam w ludzkość która z własnej woli współpracuje z wiedźmami? Czasy mojej słabości i nieświadomości. Tak chcę zapomnieć o tej żałosnej farsie. Teraz liczy się to co jest i będzie. Liczy się to że niedługo korona w końcu będzie działać.  W końcu projekt mojego życia i mojej pani mnie wejdzie w życie. Piękna perspektywa, przynajmniej według mnie.  
Jeśli zaś chodzi o rudowłosą. Sprytna bestia.  Dziewczyna o fiołkowych oczętach nie mogła jej tego odmówić. Jednakowoż widać było jak że cały czas stara się wobec niej grać.  Nie pokazuje do końca swojego prawdziwego ja. Owszem widać że jest istotą która nie może wytrzymać bez używana ironii i sarkazmu. Dodatkowo zdradza ją mowa własnego działa. Jej pozycja w pewnym momencie mówiła "Na pewno nie próbuje ciebie zmylić, aż dam rękę do swojej piersi aby to udowodnić". Nie mówiąc o oczach dziewuchy które zdradzały jej naturę.
- Jesteśmy podobne, obydwie naużywamy sarkazmu oraz ironii. Nie, twoje gierki tobie nie wychodzą zbytnio bo wiem czego mogę się spodziewać. A więc proszę cię abyś zaprzestała ponieważ mnie nie zaskoczysz. - Gdy lisica gładziła mnie po policzku już chciałam już ręką dać jej znak aby tego nie robiła. Lecz koniec końców nic nie powiedziałam tylko patrzyłam jej prosto w oczy swoim fiołkowym spojrzeniem.
- Należysz prawdopodobnie do Cyrku. Na pewno nie Inkwizycja. Gdybym inkwizytora nazwała mordercą już by mnie zwyzywał albo wziął do centrali aby prać mi mózg.  Wmawiać że oni walczą o lepsze jutro. Gówno prawda.  Cyrkowcy z kolei na określenie wcześniejsze się zazwyczaj uśmiechają i co najwyżej delikatnie prostują. Staracie się być naiwnie pokojowi do wszystkiego co istnieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Nie Maj 21, 2017 10:46 am

Spojrzała na nią z istnym rozbawieniem w oczach. Umbra to zauważyła, a może nie – nieważne. A może... wręcz odwrotnie?
- Ah, jak świetnie potrafisz prześwietlić drugiego człowieka – przechyliła nieznacznie głowę na lewy bok, po czym zaprzestała i tym samym wyprostowała szyję. - Aaale... kto powiedział, że uciekam się do ironii i sarkazmu, co? – oczywiście, kłamała, bo istotnie uciekała się do tych metod. Trudno ją okiełznać, zaiste. - Nie znasz mnie zbyt dobrze. I źle oceniasz samą siebie, to, co mówisz, nijak ma się do sarkazmu i ironii. – założyła pasmo rudych włosów za ucho – Jeszcze jedno, a kto powiedział że chcę Cię zaskoczyć, co? – przygryzała dolną wargę, byle tylko nie wybuchnąć nieposkromionym śmiechem. Śmiechem, który byłby istnie wieloznaczny. I nie wytrzymała. Z jej ust, drogą krtani uwolnił się parszywy chichot, który już po chwili przemienił się w głośny śmiech. Aż z jej oczu poleciały łzy, które wytarła wierzchem prawej dłoni. Po jakimś czasie doszła w pełni do siebie, spojrzała ponownie prosto w te piękne, fiołkowe oczy i stanęła w lekkim rozkroku, bo tak było jej wygodniej.
- A teraz słuchaj. Używanie sarkazmu i ironii wiąże się z posiadaniem wysokiego wskaźnika inteligencji. A ja tego u ciebie nie wyczuwam, więc, z łaski swojej, przestań się wywyższać. I Zrozum, że jestem bardziej bystra od ciebie, kobiecino której głównym, o ile nie jedynym atutem są wydatne piersi.
Nie skomentowała tej całej gadki o inkwizycji, cyrku i co tam jeszcze powiedziała. Czyżby Antoinette nie wiedziała, co odpowiedzieć? Znając ją, to dość mało prawdopodobne. A może tak właśnie było? Zakamarki jej umysłu są często nieodgadnione. A może dlatego, że ruda pannica nie zgadzała się z tymi ostatnimi słowami Umbry, a dokładnie – z ostatnim zdaniem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Kaplica   Nie Maj 21, 2017 12:23 pm

Umbra obserwowała ją z dystansem. Zauważyła że jest dziewuchą która chce zyskać przewagę przez delikatne pogrążenie przeciwnika przez ogłupienie lub po prostu ośmieszenie. Tak przynajmniej się jej wydawało.  Obserwowała jej poczynania. "Niesamowite, ona naprawdę myśli że od razu wyprowadzi mnie z równowagi. Zobaczymy kto w tym pojedynku dłużej wytrzyma. Aczkolwiek zauważyłam że dziewczyna się we mnie zauroczyła może właśnie to ją pogrąży?" - Pomyślała sobie panna o fiołkowych oczętach.
- Widzisz rudzielcu, ja wiem kiedy tych dwóch czynników używać, mam wyczucie. Ty starasz się cały czas implementować te elementy do dialogów, przez co jesteś przewidywalna. Przez co cały urok sarkazmu i ironii pryska.... Nikt tak nie powiedział to tylko moje wnioski.- Cienista osóbka patrzyła na kolejną akcję z politowaniem. Dla niej było to po prostu żałosne. Starała się zachować powagę jednakowoż  ledwo jej się to udało. W jej oczach ruda mogła zobaczyć znudzenie tą sytuacją.  Po czym odpowiedziała ponownie dziewczynie.
- Widzę że  jesteś istotą wybitną która idealnie potrafi trafić w punkt takiej głupiej istoty jak ja. Pozwól że nie widziałam twej racji wcześniej... I kto tutaj ma za wysokie poczucie samooceny lisico? - Po tych słowach Umbra wiedziała co robić. Jak zamurować kobietę o kasztanowych włosach. Jedną ręką delikatnie pogładziła policzek dziewczyny po czym pocałowała ją w drugi. Na jej ustach można było zobaczyć lekko zaakcentowany uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Wto Maj 23, 2017 4:27 pm

Była istnie ciekawa, co takiego dzieje się pod czachą tej kobiety. Nie wiedziała bo nie mogła tego wiedzieć bez słów, ale obydwie są w tym samym wieku. A Antoinette dałaby rękę uciąć, że ta jest od niej starsza. Cóż, najwidoczniej nie ma co kierować się zasadą "na oko".
Gdyby kobieta o wydatnych piersiach wypowiedziała na głos kwestię o rzekomym zadurzeniu, Antoinette po prostu by ją wyśmiała. Ale nie, nie poprzez zakłopotanie. A przez to, że ruda pannica nie czuła niczego w ten deseń. Ciekawe, skąd wzięła tego typu wnioski... w sumie, panna Apsley też często tak robiła. Ale fakt faktem, nie była w niej zadurzona. Ani trochę. Nawet minimalnie. Nie oznacza to oczywiście, że nigdy się w niej nie zadurzy. Wszystko może się zdarzyć.
- Po pierwsze – przeszła niewielki krok w jej kierunku – Nie mów do mnie per rudzielec. – kolejny mały kroczek – Po drugie, szkoda że siebie nie słyszysz... bo byś tarzała się teraz ze śmiechu po podłodze. Ja tak nie zareagowałam, gdyż jestem wytrzymała na starcia z osobami z ilorazem inteligencji poniżej przeciętnej. – puściła jej porozumiewawcze oczko, lecz można było się domyśleć, jakie przesłanie ukryła w tym z lekka tajemniczym geście. Nie przyglądała jej się zbytnio. Gdyby było odwrotnie, z pewnością Antoinette zauważyłaby, że tamta jest po prostu... no, nie owijajmy w bawełnę – po prostu znudzona.
Wszystko szło swoim rytmem, aż do czasu, aż towarzyszka Antoinette podeszła do tej ostatniej, a rudzielec poczuł dotyk jej dłoni na własnej policzku. Antoinette aż wzdrygnęła się, prawie podskoczyła w miejscu, lecz nie doszło do tego. To jeszcze nic. Ona ośmieliła się ją pocałować! W policzek – ale jednak. Pocałunek to pocałunek. Tak miała w zwyczaju mówić jej siostra, ale używając do tego różnych słów, w zależności od okoliczności. Przykład? O, chociażby "sen to sen". Tę ostatnią kwestię siostra rudej wypowiadała dość często, wyznając zasadę, że nie ma to jak zdrowy, regenerujący sen. Każdy ma fioła na jakimś punkcie, prawda?
Prawda?
Stała i wpatrywała się w nią, zamurowana. Po jakimś czasie doszła jednak do siebie. Kiedy Umbra wzięła rękę, Antoinette wnet ją złapała i położyła tam, gdzie owa ręka wcześniej leżała – na jej policzku. Ruda pannica ruszała dłonią swojej towarzyszki, pocierając nią własną twarz. Na twarzy Antoinette pokazał się nieodgadniony uśmiech. Tak, nieodgadniony – w końcu ona sama nie wiedziała, co ten miał ukazać.
- No dalej, dajesz – zamruczała. Przestąpiła z nogi na nogę. Wpatrywała się w te piękne, fiołkowe oczy. Potem sięgnęła po jej drugą dłoń... i uczyniła tak samo z drugim swoim policzkiem. Antoinette odpływała w ekstazie. Tak, z powodu takich błahostki. Ale podobało jej się to, nie ukrywała, chociaż zazwyczaj wstydziła się tego typu odczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 23
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pią Maj 26, 2017 3:49 pm

Antoinette była ciekawa tego co w zasadzie każdy inkwizytor który z nią walczył. A w jej głowie siedziała tylko i wyłącznie prawda wpajana przez jej mistrzynię od przygarnięcia oraz nienawiść do inkwizycji jak i kompletna pogarda dla zwyczajnych ludzi. Zawsze była także osobą do bólu poważną oraz szczerą. W końcu brak powagi i subordynacji byłby zapewne karany przez królową. Tego nie wiedziała ponieważ nikt z korony nie podważył zdania królowej, najwyżej delikatnie ona lub inne członkinie dawały przywódczyni sugestie. Były w tym samym wieku lecz było widać że wydarzenia które przeżyły i warunki w jakich były wychowywane odznaczyły w obu przypadkach swoje piętno.
Między kolejnym pocałunkiem odpowiedziała rudej na jej dialog. Chociaż ich zdania w obu przypadkach przypominały raczej monologi z tezami.
- A czemu mam na ciebie tak nie mówić rudzielcu? - Uśmiechnęła się z delikatnym ironicznym uśmiechem. - I znowu próbujesz się wywyższać swoim intelektem?- spojrzała na dziewczyną z politowaniem ale też pożądaniem. Czuła dziwne uczucie, którego chyba nigdy nie doznała. A jeśli tak, to musiało to być strasznie dawno temu. Dodatkowo odczuła pożądanie które w jej przypadku było dosyć normalnym uczuciem. Pożądała zazwyczaj władzy czy sprawiedliwości rozumianej tylko na jej sposób. Lecz nigdy nie pożądała osoby, a była to osoba z którą właśnie się kłóciła. Gdy ta dała obie rączki na swoje policzki chwile patrzyła zaskoczona na jej oczy. Po czym namiętnie pocałowała rudą. Był to długi pocałunek pełny pożądania i uczucia które nie było jej do tej pory znane. Patrzyła w jej piękne niebieskie oczka i w piękną twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Antoinette
Marionetkarz
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 24/04/2016

PisanieTemat: Re: Kaplica   Czw Cze 08, 2017 2:26 pm

(Proszę wybaczyć tak długi poślizg. To mój przedostatni albo ostatni, nie wiem jeszcze, post przed zapewne długą nieobecnością, którą zgłosiłam w odpowiednim miejscu)

Tak. Dokładnie tak. Nie mogła wiedzieć, co dzieje się w głowie tamtej. Przecież ciało to tylko pojemnik na duszę, jaźń nie zawsze pokazuje za pomocą owego pojemnika tego, co jest prawdą. Ah, dziwnie skonstruowany jest człowiek... a Antoinette, mimo że nie była żadnym filozofem czy też naukowcem badającym istotę ludzkiego życia, lubiła pogłówkować na ten czy też inny temacik. Nie chodziło tu tylko o problem jaźni i ciała. Chociaż sama wyznawała zasadę, że jaźń jest zamknięta w ciele, a wszystkie zmysłowe uciechy, którymi rozkoszuje się nasze ciało, to tylko złudzenie szczęścia. Tylko zaspokajanie potrzeb jaźni to klucz do sukcesu, jakim jest cel życia. A cel życia? I na ten temat Antoinette miała sporo do powiedzenia. Ale nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, lepiej jeśli przejdziemy do momentu, w którym Umbra odezwała się, a Antoinette odpowiedziała jej niemalże automatycznie, w końcu tak mają osoby inteligentne. Tak, była bystra, ale według siebie samej była jeszcze bardziej inteligentna. Naprawdę, bez porównania. Ah to jej poczucie wyższości... czy kiedykolwiek Antoinette zmieni się? Nie wiadomo. Ale nieważne, przejdźmy do zaistniałej sytuacji: dwie kobiety stoją w kaplicy ruin zamku i dyskutują, i wygląda na to że... nie tylko dyskutują.
- A dlaczego masz tak na mnie mówić? – uśmiechnęła się kącikiem ust, ale ponownie nie był to raczej szczery uśmieszek. Mógł sugerować wszystko, doprawdy wszystko. - W ogóle dlaczego sądzisz, że to określenie jest dobre i nikogo nie obraża, kobietko z wydatnymi piersiami? – zamiast "piersiami' chciała powiedzieć "cyckami", ale uznała że lepiej być kulturalnym. Ale nie, nie chodziło o to że tak wypada. A o to, że Antoinette miała w tym swój własny, jasno określony cel. Da nam go odkryć, czy wręcz odwrotnie?
Pogładziła ją po policzku, a mimika jej twarzy nie zmieniła się w ogóle. Do czasu... aż tamta złożyła na ustach Antoinette namiętny pocałunek. Ta ostatnia nie wyrywała się. Pozwoliła, by jej język subtelnie tańczył z językiem drugiej. Oplatały się wokół siebie, dając Antoinette wiele przyjemności. Wiedziała (o czym mówiliśmy na początku) że przyjemności cielesne to tylko miraż, złudzenie, iluzja. Ale nie przejmowała się tym, bo czuła że owa rozkosz przelewa się do jej jaźni. To było cudowne. Antoinette ciała, by ta chwila trwała... i trwała. Położyła dłoń na jej brodzie. Dłoń powoli powędrowała na szyję kobiety, potem ręka Antoinette przeszła na piersi Umbry. Ah, tak naprawdę to chciała to zrobić od początku, ale kryła się z tym. Ba, ukrywała to nawet przed samą sobą!
Trzymając wciąż dłoń tam, gdzie trzymała, powoli, lecz stanowczo zaczęła masować jej pierś. Obserwowała przy tym uważnie jej twarz, chcąc się w ten sposób dowiedzieć, czy tamtej to się w ogóle podoba. Cóż, wszystko mogło być możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Kaplica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczona Kapliczka
» [ME] Zapomniana Kaplica Seatha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Ruiny zamku-
Skocz do: