IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Stawek   Sob Sty 25, 2014 9:30 pm

    Mały z piękną krystaliczną wodą stawek. Na pewno wszelakie zwierzęta mogą pić z tego wodopoju. Na jednym z brzegów znajduję się mały pomost, na którym spokojnie jedna osoba mogłaby się położyć. Widać, że był solidnie zbudowany. Czasem jakaś żabka poskacze. W stawku pływają złote rybki. Widocznie ktoś ich dogląda. Wokół jest posadzone kilka drzewek.

___________________


Kobieta musi być piękna i silna.
Łamię regułę, ponieważ jestem brzydka i słaba.
Pozdrawiam, Nimue Heavensword.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexandria
Mistrzyni Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Gru 05, 2015 3:52 pm

Tętent pospieszanych koni roznosił się w przestworzach ponad rozległymi pastwiskami, które okalały teraz przeżółkłymi trawami okolice Wishtown, przypominając o nieustającym cyklu zmiany. Grupa jeźdźców w falujących, czarnych płaszczach z różanymi symbolami nań wyszytymi przemierzała już prawie puste stepy w galopie, goniąc uciekającą przed nimi bandę.
Pędząca na czele o popielatych włosach, z których zleciał kaptur płaszcza, uniosła lewą dłoń ku górze, ściskając mocno lejce w prawej ręce. Na jej sygnał, trzy spośród siedmiu jadących za nią kobiet sięgnęło do łuków i kusz przyczepionych do boków siodeł ich mar w natychmiastowym tempie. Kobieta przewodząca konwojowi, zatoczyła w powietrzu krąg wyciągniętą ręką, a wtedy pozostałe uczestniczki gonu, jak skrzydła ptaka, rozproszyły się na dwie strony, w duetach, wyprzedzając oddział. Prowadząca gwałtownie opuściła rękę do zgięcia i zacisnęła pięść, dając sygnał strzelcom, aby załadowały płonące bełty oraz strzały. Czekały w pełnej gotowości na ostatni sygnał.
Napięcie cięciw. Celowanie.
Oba duety, znajdujące się daleko z przodu, wyprzedziły uciekinierki w łachmanach, a następnie, jak drapieżne ptaki, ścięły gwałtownie tor jazdy, galopując teraz na wprost wiedźm z uniesionym w powietrzu orężem, a przeważały wśród nich włócznie, nie licząc jednej adeptki z prostą szpadą. Odcięły całkiem drogę czarownicom, które w tempie natychmiastowym zawróciły, kompletnie nieświadome losu, jaki zaraz miał je spotkać.
Otworzyła pięść i krótkim ruchem w dół, ścięła nią powietrze, dając sygnał do ostrzału. Strzały o płonących grotach wyleciały do góry, eksplodujące bełty wycelowane w ziemię przed wiedźmami wprowadziły chaos, a także odebrały widoczność uciekinierkom. Były już słabe, ich moce na wyczerpaniu i oczywistym stało się, że lada moment zginą.
Ognisty ostrzał bezbłędnie trafił w desperacko biegnące kobiety. Najszybciej przyjęły ogień ich włosy oraz ubrania. Rozniósł się agonalny wrzask, a cztery Inkwizytorki, które odcięły drogę ucieczki wiedźmom, gdy te płonęły, najechały je, taranując potężnymi ciałami ogierów i wbijając ostrza włóczni w ich szyje, kończąc zlecenie.
Kobieta o jasnych włosach, wraz ze strzelcami, zatrzymała się mniej więcej piętnaście metrów od płonących ciał. Szmaragdowe spojrzenie niewzruszenie oglądało stracenie pięciu czarcich pomiotów, a gdy wszystkie opadły, zeszła ze swojego czarnego konia.
Szelest traw cicho towarzyszył jej krokom, kiedy wyciągała mozolnie miecz z pochwy przy lewym boku. Jego wąskie, srebrzyste ostrze pięknie odbijało obraz płomieni, na swojej powierzchni, zaś mroźna mgła otaczająca miecz, przy zetknięciu z wyższymi źdźbłami traw, naznaczała mroźny szlak.
Obraz nędzy i rozpaczy, tak o tym myślała, widząc płonące jeszcze zwłoki upolowanych wiedźm. Najwygodniej byłoby je teraz zostawić w tym o to miejscu, jako przestrogę dla wszystkich im podobnym, ale nie mogła zaryzykować rozprzestrzenienia się ognia. Mimo wszystko, do jednym z jej obowiązków było również dbanie o bezpieczeństwo miejscowych.
Krótkim cięciem miecza potraktowała po kolei każdą z leżących, martwych czarownic, gasząc tym samym ogień i zamrażając ciała na kość.
Rozkazała zabranie zwłok z pastwiska. Balsamiści zapewne będą potrzebowali nowych materiałów do prowadzenia badań, a liczyła, że dzięki temu skromnemu "podarunkowi", przyspieszą z pracą nad jej przypadłością. Oby pozytywnie.
Wiedźmy zostały przywiązane linami na siodłach strzelców oraz dwóch włóczników, lecz nim wyruszą z powrotem do siedziby, odpoczną przy pobliskim stawie. Rozkaz Generała Śmierci.
Inkwizytorki rozbiły tymczasowy obóz, zaciągając konie do stawu, aby te mogły się napić, a same rozłożyły się na kamiennym brzegu, rozmawiając o dzisiejszym sukcesie, chwaląc przy tym młodą adeptkę. Alexandria natomiast, oddaliła się nieznacznie od grupy, zajmując miejsce pod potężną lipą, która pochylała swą koronę nad taflą wody, jakby się w niej przeglądała od lat. Popielatowłosa ułożyła miecz po swojej prawej stronie, oparty o konar, i usiadła pomiędzy korzeniami, pozwalając sobie na chwilę oddechu, gdy tak oglądała okolicę, w jakiej przyszło jej teraz spędzić chwilę czasu.
Jeszcze nie tak dawno te tereny cieszyły oko soczystą zielenią, zapachem żółtego rzepaku, a śmiech wiejskich dzieci, bawiących się przy stawie, był nieodłącznym elementem, pozwalającym strudzonym wędrowcom przystanąć na chwilę i cieszyć teraźniejszością. Lato przeminęło, zabierając ze sobą ciepłe, pełne słońca, długie dni oraz wspomnienia miejskich festiwali, zaś na jego miejsce zawitała jesień.
Na pozór nie było powodu do ubolewania - drzewa mieniły się złotem i purpurą, wieśniacy rozpoczęli żniwa, natomiast dzieci wracały szybciej do domostw, z racji szybciej chylącego ku końcowi dnia, a nie od dziś wiadomo, że zło oraz potwory uwielbiały czyhać po zmroku na nic nieświadomych ludzi.


___________________


Leshy The Ripper
Hunted or Hunter
you always have a choice.

Karta Postaci


Ostatnio zmieniony przez Alexandria dnia Pią Gru 25, 2015 3:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Gru 07, 2015 12:06 pm

-Zaraza- jej głos brzmiał niczym głos upiora zza świa­tów. Jed­nak czego się dzi­wić skoro pra­wie od tygo­dnia podąża śla­dem swej ofiary, a gdy była już bli­sko jej oczom uka­zała się masa innych śla­dów? Nie, nie była zado­wo­lona, z tego co widziała. Prze­cież ślady wska­zy­wały jasno że nie tylko ona zain­te­re­so­wała się tymi isto­tami. Nie tylko ona poszła ich tro­pem. Z ta oto myślą Sam ruszyła dalej bez odpo­czynku czy wytchnie­nia aż wresz­cie dotarła do miej­sca jakie przy­pra­wiło ją o ból. Prze­cież każda bez­sen­sowna śmierć była przez nią odczu­wana… Każda śmierć istot jakie ści­gała, a jakie posia­dały w sobie ten dziwny gen. Jed­nak czemu odczu­wała ból? Nie, nie wie­działa. Mimo wszystko ból mie­szał się ze zło­ścią gdy do jej noz­drzy doszedł naj­pierw zapach palo­nego mięsa co świad­czyło o jed­nym. Spóź­niła się… Tym razem ktoś ją wyprze­dził i nie był to oddział sie­rot sprze­da­ją­cych cia­steczka lecz ktoś zupeł­nie inny. Jed­nak kto? Ta nie­wie­dza napę­dzała jej kolejne kroki. Spra­wiła iż Sam nie mogła postą­pić ina­czej jak tylko ruszyć dalej mimo iż powinna była zawró­cić. Poszu­kać innego celu.
Ona jed­nak była uparta. Była jed­nostką pozba­wioną jaki­kol­wiek zaha­mo­wań dzięki czemu nie mar­twiła się cóż przy­nie­sie spo­tka­nie, z ta nie­znaną grupą jaką po paru godzi­nach wresz­cie ujrzała skry­wa­jąc się w cie­niu leśnych drzew. Szybki oglę­dziny.
-Zaraza... – Wymam­ro­tała ponow­nie pod nosem wie­dząc z kim ma do czy­nie­nia. Dzięki nauce prze­ka­za­nej przez matkę szybko potra­fiła zwe­ry­fi­ko­wać kto jest kim, a w tym przy­padku miała do czy­nie­nia z czymś czego nie­na­wi­dziła, z całego serca. Żni­wia­rze. Jedna, z nie­licz­nych grup jakimi gar­dziła, z całego serca mimo iż sama pocho­dziła, z grupy o bar­dzo pięk­nej tra­dy­cji lecz cóż zro­bić. Sam albo coś tole­ro­wała albo miała ochotę zetrzeć, z powierzchni ziemi… Opcja druga oczy­wi­ście tyczyła się Żni­wia­rzy.
Pomimo całej swo­jej nie­chęci Samael miała zamiar skon­fron­to­wać ten przy­pa­dek, z dowódcą tej całej hała­stry jakiej nie nazwala by grupą ude­rze­niową… Dla­tego też obe­szła całe obo­zo­wi­sko zacho­wu­jąc przy tym odpo­wiedni dystans tak aby jej nie zwie­trzyli obser­wu­jąc przy tym uważ­nie każdy nawet naj­mniej­szy szcze­gół. Dzięki temu, z łatwo­ścią namie­rzyła jedyną osobę pozo­sta­jącą samot­nie. Mam Cię… Prze­szło jej przez myśl gdy zaczęła spo­koj­nie sta­wiać swe kroki w stronę nie­zna­jo­mej. Ba nie kryła się nawet, z tym iż podąża ku niej. Nie miała zamiaru prze­cież wda­wać się w otwarty kon­flikt, a zwłasz­cza teraz gdy nie wie­działa, z kim tak naprawdę ma do czy­nie­nia.
Kobieta zatrzy­mała sie dopiero w chwili gdy jej cień powi­nien paść na twarz nie­zna­jo­mej. Oczy­wi­ście tak się nie stało ponie­waż nie było mowy o cie­niu. Nie przy tej pogo­dzie oraz warun­kach atmos­fe­rycz­nych lecz mniej­sza, o to. Waż­nym był fakt iż Sam przy­glą­dała się jej z uwaga zacho­wu­jąc przy tym spo­kój. Jej brą­zowe oczy reje­stro­wały na pozór deli­katną oraz spo­kojną twarz dziew­czyny jaka nijak na pierw­szy rzut oka nie zda­wała się mieć coś wspól­nego, z tą bandą nie licząc cha­rak­te­ry­stycz­nego płasz­cza…
Zrób, to… Usły­szała zna­jomy głos w swej gło­wie. Głos nale­żący do jej sio­stry. Znów zachę­cała ją do popeł­nie­nia czynu nie­cnego. Jed­nak Sam nie uczy­niła niczego. Stała dalej nad dziew­czyną pozwa­la­jąc aby deli­katny wiatr muskał jej skórę oraz wdzie­rał się pod szary płaszcz. Pozwa­la­jąc aby cha­rak­te­ry­styczny zapach jaki jej zawsze towa­rzy­szył dotarł do noz­drzy nie­zna­jo­mej jaka zapewne wie­działa, o jej obec­no­ści. Sam, o tym wie­działa. Każdy bowiem kto prze­cho­dził tre­ning orga­ni­za­cji potra­fił wyczuć zagro­że­nie, a powiedzmy sobie szcze­rze każdy wycho­wa­nek inkwi­zy­cji był zagro­że­niem więk­szym niż kosz­mary czy wiedźmy… Jed­nak sama orga­ni­za­cja nie zda­wała sobie, z tego sprawy zapewne… Była ona bowiem ślepa co oczy­wi­ście wyko­rzy­stała Areis two­rząc pod jej nosem kogoś takiego jak Sam.

/krótko ponieważ nienawidzę zaczynać postów/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Kwi 14, 2017 6:41 pm

Szła z nogi na nogę i powoli wdychała do płuc czyste powietrze. Dawno, nie czuła tak czystego powietrza jak w tym cudownym miejscu. Podeszła bliżej w stronę małego mostku. Przystaneła na nim. Oparła się obiema dłońmi na jego poręczach. Zanurzyła wzrok czystym jak łza strumyk. Sam widok napawał ją wewnętrzna radością. Patrząc w głąb strumyk, nagle przeniosła wzrok na osobę siedzącą obok niego. Był to dość przystojny mężczyzna. Wyglądał jakby spał, więc Saja nie miała zamiaru mu przeszkadzać. Wróciła na nowo wzrokiem ku krystalicznie wodzie, zastanawiając się w duchu kim jest ten młody mężczyzna? Kusiło ją, aby podejść i zagadać do niego. Przynajmniej sprawdzić, czy żyje? Wzięła ręce z poręczy i obróciła się w lewą stronę. Szła spokojnym krokiem, a odgłos jej małych obcasów, po drewnianej drodze, oddawał dość głośne echo. Każdy mógł go usłyszeć. W tym miejscu raczej nie było wrogów. Saja mogła sobie pozwolić na chwilę zapomnienia i nie ostrożności. Tak naprawdę mogła przez chwilę być naprawdę sobą. Kiedy znalazła się na końcu ławeczki odezwała się dość głośnym głosem ;
- Nic Ci nie jest? Potrzebujesz może pomocy?
Stała i czekała, aż młody mężczyzna jej odpowie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Kwi 14, 2017 7:21 pm

Dzień był dzisiaj bardzo nudny i leniwy dlatego Brendan wybrał się nad jezioro aby sobie trochę odpocząć i zrelaksować się. Była piękna pogoda i środek lata. Mistrz najpierw postanowił pomoczyć nogi w strumyku, więc ściągnął buty kurtkę i został w samej koszuli oraz spodniach podwiniętych ponad kolana i wsadził nogi do wody. Woda w strumieniu była dosyć zimna, więc Bren usiadł na ławkę tak jak był ubrany i zaczął się opalać. Jakiś czas później usłyszał odgłos butów na deskach mostu. Otworzył lekko oko i zobaczył śliczną kobietę wpatrujacą się w płynący strumyk, była naprawdę przepiękna, lecz cóż miał Mistrz zrobić, iść zagadać w takim stroju? Nie przystawało mu toteż udawał, że śpi i czekał na obrót sytuacji. Liczył na to że kobieta za niedługo odejdzie z pola widzenia, a on będzie mógł się ubrać i ewentualnie pójść za nią. Jednak tak się nie stało. Dziewczyna podeszła bliżej, dopiero teraz dostrzegł, że dziewczyna należy do Inkwizycji, a konkretniej była jego podwładną, należała do Żniwiarzy czyli elitarnej grupy do walki z czarownicami. Kobieta ewidentnie zainteresował się nim i gdy wypowiedziała te parę słów natychmiast otworzył oczy i spojrzał na nią.
- Wszystko dobrze Pani Inkwizytor, może ja mógłbym jakoś Pani pomóc? - Zapytał nie licząc na twierdzącą odpowiedź, więc szybko zmienił front
- A może gdzieś w pobliżu jest jakaś czarownica, a Pani na nią poluje?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Kwi 14, 2017 7:56 pm

Kiedy padły jego pierwsze słowa z czarujących ust dziewczyna zachwiała się troszkę. Można to było zauważyć, jednak nic się jej nie stało. Sama myśl o jego pomocy napawał ją większym entuzjazmem niż sam widok uroczego stawu.
- Nie ale dziękuję. - wykrztusiła lekko. Zdjęła kaptur z głowy, po czym ciągła dalej ;- Nie dzisiaj. Dzisiaj jestem bardziej wolna duchem i siłą. - Uśmiechnęła się znacząco; - Dzisiaj mam wolne.
Dziewczyna kusząco ruszyła biodrami do przodu. Zanim się obejrzał stała obok niego.
- Jeśli nie masz nic przeciwko? Usiądę obok. - nie czekał na jego odpowiedź i usiadła obok. Ściągła oba buty że swoich stóp. Po czym odłożył je na bok, a obie nogi włożyła delikatnie do wody.
- Bardzo tu miło i przyjemnie nie sądzisz? Można w spokoju oddać się całkowitej przyjemność natury.
Wzrok dziewczyny utkwił w wodzie, jednak od czasu spoglądała na twarz przystojnego mężczyzny.
- Mam na imię Saja, a Ty?- Po czym dodała szybko ;- Wybacz, że się nie przedstawiłam.
Wpatrywała się dyskretnie w jego odkryte ciało, a myśli krążyły jej w zupełnie w innym kierunku niż się tego spodziewała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Kwi 14, 2017 8:54 pm

Brendan uśmiechnął się ciepło do kobiety i puścił jej oko
- A więc wszelkiego rodzaju czarownice i koszmary mają również dzisiaj dzień oddechu tak? - Zaczął dopytywać, lecz jego celem nie było onieśmielenie dziewczyny, wręcz przeciwnie chciał by ta poczuła się pewniej w jego towarzystwie i otworzyła się do niego i opowiedziała coś bardziej ciekawego i bliższego jej osobowości.
- Oczywiście, że nie mam, przecież ławka jest dla wszystkich - Rzucił widząc, że było to niepotrzebne. Saja czuła się w jego towarzystwie jak widać dobrze, ponieważ była, lub tylko udawała taka, bardzo rozluźniona. Widział jak Inkwizytorka przygląda się jego odsłoniętym częściom ciała, wiedział co to za wzrok, ale nie planował wykorzystywać sytuacji do "niecnych" zamiarów, bynajmniej na razie. Obserwował poczynania dziewczyny bardzo uważnie i słuchał każdego jej słowa wypowiadanego perlistym głosem.
- Masz rację, lecz jestem ciekaw co masz na myśli mówiąc "oddać się całkowitej przyjemności natury"?- Powiedział z szelmowskim tonem w głosie chcąc pociągnąć kobietę za język do dalszej rozmowy.
- A może tak zrobimy coś szalonego, co? Chodźmy pokąpać się w strumyku. Co ty na to Pani Inkwizytor? - Tym zdaniem mógł uzyskać bardzo dużo lub stracić wszystko, ale przecież kto nie ryzykuje ten nie wygrywa prawda?
- Wybaczam i nie chowam urazy. Ja jestem Brendan Flamel moja droga Pani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 1:06 pm

Dziewczyna była rozluźnieniona i to całkowicie. Noe pamiętała takiej chwili, aby móc choć przez krótki moment zapomnieć o pracy. Wkładają nogi do wody czuła jak jego ciepło opatula jej stopy. To było coś wspaniałego. Słońce opromieniło jej jasno opaloną twarz. Przymrużyła oczy i wsuchiwała się w lekki powiew wiatru, który był ukojenje dla jej duszy i ciała. Dopier po chwili dodtarły do jej uszu słowa mężczyzny.
- Ta pewnie mają wolne i cieszą się, że ktoś ich dzisiaj nie łapie. Mogą odetchnąć zupełnie jak ja. Każdemu, chociaż raz w roku należy się chwila spokoju, czy zapomnienia.- obdarzyła go szczerymy uśmiechem, po czym ciągła dalej. - Nie pamiętam, kiedy tak spokojnie mogłam posiedzieć przy strumieniu. Spojrzeć na niebo, przyglądać się przez chwilę kwitnącym kwiatą. Zatrzymać się bez większego ryzka i posłuchać szumu wiatru, jak budzi drzewa ze snu. Tak dla czystej przyjemności. Moja praca jest bardzo wyczerpującą i mimo, że pracuje w terenie, to nie mam czasu na takie typu rzeczy. - westchnęła lekko. Nagle zniżyła prawą dłoń oraz lewą i powoli podciągła do góry prawą nogawke spodni, a później lewą.
- Nie mam nic przeciwkoi temu. Taka piękna pogoda, że szkoda byłoby nie skorzystać. Szczerze mówiąc sama, o tym wcześniej myślałam, tylko nie przypuszczała, że będę mieć takie miłe towarzystwo. - Uśmiechnęła się, a na jej policzkach pojawiły się dwa nieznaczne rumieńce.
- Może między czasie opowiesz mi coś osobie?
Saja wstała po woli, najpierw ściągła płaszcz i położyła go na ziemi obok miejsca na którym usiadła. Kolejną rzeczą jaką zdjeła, to miecz przylegający jej do pasa. Patrząc ukratkiem na młodzieńca, czuła na sobie jego czarujący wzrok. Nie przejmowała się tym i przeszła spokojnie do kolejnej rzeczy. Mianowicie jednym ruchem ręki zdjeła przylegający do jej ponętnego ciała gorset. Nie wstydził się. Zresztą nic nie można było więcej zobaczyć z pod jej czarnej bielizny. Już miała zamiaru zabrać się za spodnie.
- A Ty nie masz zamiaru się rozebrać? Masz zamiar kąpać się w ubraniu?
Im większa znikała cześć jej garderoby, tym bardziej czuła wzrok mężczyzny na sobie. Nie dawała tego po sobie poznać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 1:55 pm

Oj gdyby tylko wiedziała jak bardzo Brendan znał jej ból. Mężczyzna miał nawet ciężej, ponieważ jako Mistrz Żniwiarzy miał jeszcze więcej obowiązków nie tylko w terenie ale i w mieście. Również odpowiadał za nią i jej podobnych, każdy ich błąd był rozliczany z Flamelem. Widział też, że dziewczyna ma dzień wolny ponieważ on sam wyznaczał przepustki na wolne. Cóż jedna rzeczy dziwiła Mistrza: Czy dziewczyna naprawdę nie wie kim on jest? Cóż może jest to prawdą, więc jeśli w to wierzy to można to wykorzystać. W końcu ktoś go nie rozpoznaje i ma neutralne nastawienie. Z reguły ludzie, którzy go znają darzą go albo nienawiścią albo strachem.
- Ja też mam dzisiaj dzień wolny, dobrze mieć raz na rok zgadzam się, niestety ja mam dni wolne jeszcze rzadziej i każdy z nich muszę sobie wymusić u przełożonych.- Mówił lekko smutnawym tonem. - Ja również nie pamiętam, ale zawsze gdy mam okazję przychodzę właśnie tutaj odpocząć od całej gonitwy tego świata i wszystkich tych chorych rządzy, nienawiści i zła. Niestety praca mi na to nie pozwala, ciągle muszę gdzieś gnać, walczyć o swoje i wykonywać papierkową robotę. - Westchnął i spojrzał dziewczynie w jej przepiękne oczy, a gdy zgodziła się na kąpiel w strumieniu to aż zaświeciły mu się oczy i wyłapał lekko zarysowane różowy wykwity na policzkach kobiety.
- Mogę ci poopowiadać lecz musisz mi panienko powiedzieć co dokładnie chciałabyś wiedzieć na mój temat, a później liczę że odwdzieńczysz mi się tym samym. - Dziewczyna nagle zaczęła się rozbierać ukazując coraz to bardziej intymne części swojego ciała. Każdy jej ruch był przepełniony erotyzmem i gracją co bardzo działało na Brendana, wręcz nie mógł oderwać wzroku od jej powiększającej się nagości. Tak podniecała go i to bardzo, lecz nie mógł dać tego po sobie poznać, nie mógł przecież rzucić się na nią i dokonać gwałtu. Poczeka aż dziewczyna sama będzie chciała tego czego on chce właśnie w tym momencie. Z rozmarzenia wyrwał go głos kobiety na co uśmiechnął się szelmowsko i stwierdził
- Przyglądałem się jak dobrze Tobie to idzie Panienko i pomyślałem, że może ty chciałabyś mnie rozebrać, ale skoro się mylę to zrobię to sam.- Niby nic zwykła aluzja, ale jakże skuteczna i przebiegła. Bren miał nadzieję, że jego taktyka zadziała i zaczął sam się rozbierać. Najpierw ściągnął koszulę odsłaniając swój umięśniony oraz poorany bliznami tors, odsłonił również tatuaże, które posiadał Brendan na ramionach piersi i plecach, potem szybkim ruchem ściągnął spodnie zostając w samej bieliźnie, na koniec puścił oko dziewczynie i skierował się w stronę strumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 3:29 pm

Czemu nadal zwraca się do mnie Panienko? To tak dziwnie brzmi i denerwuje mnie to. Uśmiechnęła się w duchu, że się na nim za to odegra. Podeszła bliżej niego i delikatnie opuściła spodnie na biodra. Tak że wystawały jej aksamitne czarne majteczki. Zrobiła słodką minkę niewiniątka, oraz słodziutkie oczka:
- Oczywiście, że Ci pomogę. Jak mogłaby nie pomóc takiemu przystojnem mężczyźnie jak Ty.
Kołysając kusząco swoimi bioderkami, znalazła się tuż nad nim. Okroczyła jego kolana, po czym usiadła na jego biodrach. Na tyle wygodnie, że mógł odczuć jej słodki tyłeczek. Przechyliła się słodko. Chłopak teraz mógł bliżej, zobaczyć w większej okazałości jej namiętne kształtne piersi, które były dosłownie na wyciągnięcie jego ręki. Czarnowłosa przeszła, do delikatnego wolnego, rozpinania jego koszuli. Robiła to bardzo namiętnie. Uśmiechając się od czasu do czasu. Saja czuła lekkie drgania jego ciała. Kiedy skończyła rozpinać ostatni guzik. Wzięła się za pasek od spodni, oraz ich guzik. Rozpieła go bardziej namiętnie, podnosząc jednocześnie wzrok w prost na niego ;
- Teraz już sobie poradzisz? Czy mam Ci jeszcze w czymś pomóc?
Jej oczy lśniły, a soczyste czerwone usta stały się jeszcze bardziej kuszące. Dziewczyna wolnym ruchem, zeszła z jego bioder. Chwyciła prawą dłonią za bok spodni, a lewą za drugi. Wolnym ruchem obiema dłońmi suneła je z ciała. Odwróciła się do niego twarzą. Skąpane ciało Saji w słońcu było cudownego. Raczej nikt by nie oparł się temu widokowi. Dziewczyna stała w samej bieliźnie i patrzyła na mężczyznę, który nie miał już większego problemu z dolną częścią swojej garderoby. Saja kusiła coraz bardziej nie tylko swoim wyglądem, ale też znaczącymi ruchami ciała.
- Może tak zaszelejem co Ty na to? Wejdziesz do wody jako pierwszy i pozbędziesz się bielizny. Ja zrobię to samo. - potwierdziła lekko kiwając głową. Po czym puściła do niego oczko, oraz namiętnego całusa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 3:53 pm

Patrzył na dziewczynę z zaskoczeniem co ta poczyna wyrabiać, zaczęła go rozbierać i kusić przy tym ruchami swojego ciała. Nie ma co tutaj dużo mówić, dał się porwać. Widok i dotyk jej nagiego ciała doprowadzał go prawie do szaleństwa. Pożądanie aż gotowało się w Brendanie, ale spokojnie dał się rozebrać, nie ingerował, nie interweniował jedyne co robił to przyglądał się i czekał na rozwój sytuacji. Cóż ale co mogło się stać dalej. Dziewczyna zeszła z Brena i pokazała mu jeden z najpiękniejszych widoków jaki miał przyjemność ujrzeć. Jej śliczne i krągłe pośladki przyprawiły go niemal o zawroty głowy, czuł jak powoli jego krew ma chęć odpłynąć z mózgu prosto do innej części ciała. Niestety musiał się kontrolować, mimo, że wiedział kim jest owa nieznajoma musiał trzymać rękę na pulsie i nerwy na wodzy. Gdy Saja znowu stanęła twarzą do Mistrza Żniwiarzy ten obnażył się już do końca i stał w samych bokserkach słuchając jej wręcz niemoralnej propozycji, którą oczywiście miał zamiar przyjąć jednak nie do końca na tak prostych zasadach jakie przedstawiła pomysłodawczyni.
- Mówisz zaszaleć tak? Jeśli masz na myśli to samo co ja to wchodzę w to, ale zmieńmy trochę zasady gry co? Wejdźmy razem i rozbierzmy się wzajemnie. Tak będzie dużo ciekawiej i przyjemniej. Uwierz mi i daj się przekonać.- Na koniec wysłał dziewczynie buziaka i palcem przejechał po lewej stronie jej żuchwy by zachęcić ją do TEGO.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 4:47 pm

Nie zabardzo podobał się jej ten pomysł. Bo już miała niecny plan jak się odgryź na nim za to, że nadal zwraca się do niej Panienko. Działało na nią to bardzo wkurzająco. Patrząc nie patrząc, to zna jej imię. Pomysł był idealny [i]~ Miał wejść jako pierwszy i się rozebrać, a później miała zabrać mu ubrania i zostawić go, przez jakąś chwilę samego, żeby dać mu w ten sposób nauczkę.~[/b]Widocznie przypuszczał, co młoda inkwizytorka kąbinuje skoro nie dokońca przystał na jej propozycję.
- Zaoferowała Ci szaloną zabawę, ale widzę, że mi nie ufasz.- zrobiła smutną minkę słodkiego szczeniaczka.
- Skoro nie dokońca skorzystałeś z mojej propozycji, to pozostaniemy jednak w bieliźnie.
Szła jako pierwsza. Delikatnie prawą stopę zamoczyła w wodzie, co przyprawiło ją o dreszcze. Później włożyła drugą stopę. Szła po woli, żeby nie uślizgnąć na kamieniach. Mimo trudu, to jednak nadal szła do przodu kuszącymi ruchami, zanurzając się coraz to bardziej. Letnia woda zaczęła zakrywać po woli jej rozgrzane ciało. Nie było zbyt głęboko, ale w pewnych miejscach można było nawet popływać z czegi dziewczyna skorzystała. Zamoczyła się cała i po chwili znikła pod wodą. Po czym wynurzyła się dosłownie, tuż przed nim. Podnosiła się bardzo powoli, a woda spływała z jej pół nagiego ciała. Co dawało jeszcze bardziej podniecający efekt niż wcześniej.
- Długo mam jeszcze czekać? Choć już woda naprawdę jest niesamowita.
Z uśmiechem na ustach zaczęła chlapać Brena. Zachęcając go jeszcze bardziej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 5:52 pm

Czyżby faktycznie Brendan jej nie ufał? Cóż na pewno nie bezgranicznie. Był Mistrzem Żniwiarzy nie mógł dać się tak łatwo podejść. Saja miała już gotowy, misternie ułożony plan, jednak nie przewidziała tej zmiennej. Flamel nie wiedział co planuje dziewczyna jednak doświadczenie zawodowe nauczyło go by spodziewać się niespodziewanego w każdej chwili. Widać było też, zę po jego słowach dziewczyna posmutniała i spuściła z tonu, lecz to nie był dla Brendana żaden problem lub przeciwność.
- Rozumiem, będzie tak jak chcesz, ale ja sam sobie nie odmówię odrobiny szaleństwa wiesz o tym? - Patrzył jej głęboko w oczy niemalże hipnotyzując ją wzrokiem i nagle pocałował ją prosto w usta, po czym owinął swoje ręce wokół jej nóg od tyłu i podniósł sadzając sobie okrakiem na biodrach przodem do siebie nie przerywając pocałunku i zaniósł w stronę strumyka. Gdy byli już w wodzie opuścił dziewczynę ale dalej trzymał ją blisko siebie trzymając ją ręką zawiniętą wokół talii.
- I co teraz? Mam odpokutować za swoje szaleństwo? Czy może i ty zaszalejesz? CO powiesz Saja? - Zwrócił się do niej po imieniu. Zrobił to, przełamał pewną barierę między nieznajomymi a kimś znacznie bliższym. Czy obrót sytuacji spodoba się Inkwizytorce? Cóż niedługo na pewno Flamel się o tym przekona
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 7:47 pm

Dziewczyna była w lekkim szoku, bo nie spodziewała się takiego szybkiego obrotu sprawy. Brendon mile ją zaskoczył. Czarnowłosa z początku, nie miała nic przeciwko, bo przystojniaczek całował jej usta z niezwykle namiętnie. Nie chciała żeby przestała. Widać było po jej iskierkach w oczach, że Brendon zna się na rzeczy. Całował cudownie. Kiedy jego silne dłonie splotły się na jej biodrach czuła się dosłownie, jak w niebie. Kład ją po woli do wody. Jej całe ciało zaczęło drgać delikatnie. Kiedy już w końcu puścił Saja oprztomniała wracając z obłoków na ziemię. Czemu tak na mnie patrzy? Wygląda jakby się we mnie zakochał? Nie... Nie to nie możliwe.. Raczej nikt nie jest wstanie pokochać kogoś takiego jak ja.. Uśmiechnęła się z lekka, przygryzając kusząco dolną wargę swych ponętny ust. Dziewczyna bez większych ogródek podniosła prawą dłoń na wysokości jego klatki piersiowej. Delikatnie zaczęła przesuwać palec wskazujący po suchym ciele chłopaka zatrzymując go na dopiero przy biodrach.
- Więc mówisz, że lubisz szaloną zabawę? - wyszeptała te słowa prosto do jego prawego uszka. No i w końcu wypowiedział jej imię, to już było coś. Coś bliższego niż zimne słowo Pani.
- Szaleństwa nigdy za mało. - Przybliżyła się do jego ust i podobnie jak on pocałował go. Jednak nie miała zamiaru pozwolić mu na więcej przynajmniej narazie. Całując jego namiętne usta, wzięła między czasie jego rękę ze swoich bioderk i odsunęła się do tyłu. Dosłownie cała się zanurzyła w krystalicznym strumyk.
- No choć spróbuj mnie złapać? Jeśli chcesz dostać kolejnego całusa. - czrnowłosa starała uciec od niego jak najdalej. Drocząc się z nim tak długo jak mogła. Nie pamiętała już takiej beztroskiej zabawy. Coraz bardziej zaczęło się jej to podobać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Kwi 15, 2017 8:13 pm

Brendanowi spodobała się taka kolej rzeczy Saja była piękna i wręcz podniecająca, a próbując droczyć się z Flamelem i próbując kontrolować sytuację wręcz wspaniała. Patrzył na nią czekając na dalszy obrót sytuacji, widział jak dziewczyna lekko się rumieni, gryzie dolną wargę. Czuł jej porządanie, które rozchodziło się wraz z falami strumyku. Od feromonów powietrze stawało się słodkawe i ciężkie. Saja pachniała przecudownie, aż można by było się zakochać bez pamięci. Aż trudno uwierzyć, że taka osoba właśnie jest w jego ramionach tak nierealna, a mimo to będące w jego ramionach, namacalna, ale mimo to udawała nieosiągalną, gdy nagle złożyła na jego ustach namiętny i gorący pocałunek, który mógłby trwać w nieskończoność. Nieskończona pętla przeplatających się uczuć, namiętności, porządania i czułości. Jednak wszystko co jest aż tak przyjemne kiedyś się kończy tak i tym razem Saj przerwała pocałunek i skoczyła do wody rzucając zachęcające zdanie tuż przed.
- Zabawa w berka? Czemu nie - Dał jej chwilę po czym sam skoczył do wody i zaczął gonić dziewczynę. Brendan był bardzo dobrym pływakiem, a biorąc poprawkę jeszcze na jego wzrost to można tylko sobie wyobrazić jak szybko potrafił płynąć. Jednak tym razem nie dawał z siebie wszystkiego. Nie chciał złapać dziewczyny zbyt szybko, gdy zbiżał się zbyt mocno tak że mógłby złapać dziewczynę ręką za kostkę zwalniał i czekał aż się na nowo oddali. Spodobała mu się ta zabawa i to nawet bardzo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Kwi 16, 2017 11:43 am

Dziewczyna lubiła zabawę, choć w głębi duszy czuła, że Brendon gdyby tylko zechciał mógłby ją złapać w każdej chwili. Cieszyła się jednak, że wziął udział w tej niecodziennej zabawie. Uśmiechała się i odpływała coraz dalej. Może szybciej by uciekała gdyby nie fakt, że pływała na plecach. Ale to nie utrudniało jej zabawy, wręcz przeciwnie. Co jakis czas ukazywała namiętnie i po woli prawą lub lewą nogę, aż do łydki, chcąc w ten sposób jeszcze bardziej zachęcić Brendona do siebię. Miała zamiar pobawić sie znim jak najdłużej się tylko da. Ciężko jednak było jej wytrzymać. Chwila i czas zgrywały się idealnie. Saja jednak nie miała zamiaru rzucać się w jego ramiona tak odrazu, choć widok był niezwykły. Umięśnione ciało mężczyzny skąpane w blasku słońca, a woda delikatnie spływała po jego odkrytych ramonach. Czego można więcej chcieć od życia? Miłości? I tu właśnie pojawił się pewien problem.
- Wiesz mój drogi.
Zaczęła kusząco kiwać mu palcem prawej dłoni, żeby podpłynął bliżej. Nie traciła go, ani na chwilę z oczu, jedna teraz trzymała go na troszkę większy dystans niż do tej pory.
- Wybacz jeśli Cię urażę, ale nie jestem tgo typu dziewczyną, która jak uwidzi przystojnego mężczyznę, to odrazu rzuca mu się na szyję. - Uśmiechnęła się ponownie, po czym zrobiła słodką minkę dodając: - Wybacz mi, ale mam swoje zasady.
Odwróciła się tym razem brzuszkiem do wody i odpłynęła w kierunku brzegu. Wychodząc z wody, kręciła nadal swoimi bioderkami, po czym usiadła obok swojego ubrania. Czekając, aż promienie słońca osuszą jej wilgłe ciało. Patrzyła w jego kierunku. Stał w wodzie, jednak na jego twarzy nie zauważyła rozczarowania, ani złości, tylko tajemniczy uśmiech. Jakby nad czymś myślał? Nagle przesuneła wzrok w zupełnie inną stronę, a dokładnie w kierunku ławki, na której wcześniej stała. Przymrużyła lekko swoje oczy. Po czym oddała się swoim myślą. Zastanawiając się w duch, czy nie odwrócić się na pięcie i czy nie uciec jak najdalej od niego? Blondyn nie był mężczyzna na jedną noc, czy na kilka. On mógł rozkochać czarnowłosą w sobię, a to nie leżała w jej naturze. Uczucia były jej słabą stroną. Nigy nie musiała, ani  nie chciała nikogo kochać. Blodyn stawała się zagrożeniem dla jej spokojniej duszy, dla myśli, dla serca. Saja nigdy, nie wpuszczała nikogo do swojego sreca. Zawsze uważała, że uczucia, to najlepsza broń, która zabjia po woli każdego człowieka. Podobnie jak słowa, których ból pamięta się na zawsze.
Brendon jednak miał coś więcej w sobie niż tylko urok osobisty. Przyciągał Saję do siebię niczym magnez.
To tylko zabawa i nic więcej. Zawsze to tylko zabawa, żadne uczucia.... Tylko zabawa. ~powtarzała te słowa nie ustanie w myślach, lecz nie przynosiło, to żadnego większego rezultatu, ani ukojenia dla starganych jej myśli. Postanowiła jednak zdusić te uczucia w zarodku zanim one  zaczną kiełkować i zapuszczą korzenie na stałe.
Saja wiedziała, że jeśli zostanie tu choć chwilę dużej, to nie skończy się to przelotnym romansem. Brendon mógłby ją w sobię rozkochać. Na samą te myśl  czuła jak serce bije jej coraz, to szybciej i szybciej. Wszyscy obiecują, tylko miłość. Będę Ci wierny i oddany, a potem okazję się, że jest się zdradzanym na każdym kroku. Więc po co mi te uczucia? Lepiej będzie jak sobię pójdę, bo robi się naprawdę niebezpiecznie. Miała zamiar uciec. Wzięła ubrania do ręki i odwróciła się plecami w jego stronę machając mu jedynie na pożegnanie. Nie zatrzymała się ani przez chwilę, również się nie odwróciła. Odeszła nieco dalej od strumyka. Saja oparła się o pobliskie drzwo i zaczęła się ubrać po woli. Mówiąc sama do siebię A było tak blisko.- westchnęła z ulgą Nie mam zamiaru się zakochiwać. Muszę go unikać. Brendon to zbyt niebezpieczny mężczyzna dla mnie.
Ubrała po woli obcisłe spodnie, a następnie buty. Zabierając się za gorset, nagle do jej uszu dobiegł cichy głos zza pleców. Mimo tego Saja zdążyła się już ubrać i być w całkowity ekwipunku wraz z metalowymi rękawicami zakończonymi ostrymi szpikulcami.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sro Kwi 19, 2017 10:31 pm

Brendan obserwował zachowania kobiety z nieukrywaną ciekawością, podobała mu się ta zabawa, jak zabawa w nieco erotyczniejszą wersję berka, w którą można by było grać wręcz godzinami, lecz niestety ta nie trwała aż tak długo, ponieważ Saj wyszła z wody i ewidentnie zaczęła uciekać od Flamela. Mimo, że jej ruchy były pełne gracji i sexapilu to kierowały ją jednak w przeciwnym do niego kierunku. Czyżby wielka Pani Żniwiarz się czegoś przestraszyła? Czyżby naprawdę jedno uczucie wystarczyło by skłonić kwiat Inkwizycyjnego wojska do odwrotu? Cóż... na to właśnie wygląda i do tego samego przemyślenia doszedł również Brendan stojąc w wodzie i obserwując kobietę.
- Coż że się stało Panienko? Czyżbym cię już wystarczająco nie zabawiał dlatego starasz mi się uciec?- Mówił lekko rozbawionym tonem irlandczyk, ponieważ wiedział, że mimo swoich na pewno nie przeciętnych zdolności Żniwiarskich praktycznie nikt z normalnych śmiertelników nie mógł mu dorównać. Widząc, że Saja ucieka ruszył za nią lecz nie myślał teraz jak napalony buchaj, który tylko czekał aż zostanie dopuszczony do samicy, lecz jak łowca polujący na zwierzynę " No, no kochanie, to trzeba mieć duży tupet, żeby teraz tak uciekać, ale spokojnie nie szkodzi. Przecież nie po to tyle lat szkoleń i ciężkiej pracy bym nie potrafił złapać kogokolwiek i cokolwiek co porusza się po lesie. Cóż mój złoty słowiku zbyt prędko a pewno się ode mnie nie uwolnisz i uwierz w to." Myślał zachodząc dziewczynę od tyłu by wziąść ją z zaskoczenia, gdy ta będzie się tego najmniej spodziewać. Nadszedł ten moment i właśnie w nim Brendan postanowił dać znać o swojej dalszej egzystencji i szepnął Inkwizytorce to ucha:
- Cieszy mnie to, że nie wieszasz się każdemu przystojniakowi na szyję jakiego spotkasz, bardzo mnie cieszą również twoje zasady Sajo, lecz nie mogłabyś dać mi jeszcze chociaż cienia szansy na bliższe poznacie Cię?- Brendan działał niczym cień, szybko, sprawnie i morderczo skutecznie, ponieważ zanim dziewczyna zdążyła zareagował pocałował ją również w płatek ucha, do którego przed chwilą jej szeptał. Również robiąc to był przygotowany na atak w każdej chwili ze strony Saji, toteż był gotów do obrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Kwi 20, 2017 3:03 pm

Taka zabawa leżał w naturze sie Saji, tym bardziej, że to ona w tym momencie rozdawał karty, a może tak się jej to tylko wydawało?
Poczuła nagle szept chłopaka za jej plecami, później namiętne musnięcie w uszko. Nagle miły przypływ dreszczyku ogarnął jej całe ciało. Wiedział, że to Brendon, bo nikogo innego nie było przy strumyku, oprócz nich. Szczerze mówiąc była zadowolona, że chłopak ruszył za nią, jednak nadal czuła strach przed jego uczuciem.
- Po prostu taka już jestem Skarbie. - Uśmiechnęła się z lekka. Po czy odsunęła się trochę w bok. Opierając się delikatne plecami o drzewo.
- Zależy o jakim bliższym poznaniu myślisz? Mam nadzieję, że chodzi Ci o moje życie, a nie o coś innego.
Zrobiła krok do przodu, bliżej twarzy Brendona. Patrzyła w głąb jego ślicznych oczu. Jednak nie pocałowała go, tylko stała i patrzyła. Po czym odeszła do tyłu. Zaczęła kiwać palcem mówiąc namiętnym głosem ;
- Chodź może uda Ci się mnie złapać. Jak mnie zlapiesz, to dostaniesz buzi.- puściła w jego stronę oczko i znikła gdzieś za kolejnymi drzewami.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Kwi 20, 2017 3:44 pm

Czyżby znowu zabawa w kotka i myszkę w lesie? Cóż dla Brendana nie sprawiało problemu wytropić kogoś w lesie, krótko mówiąc Saja podjęła się walki, której niestety nie była w stanie wygrać, to też Flamel wcale nie rzucił się za dziewczyną w morderczy pościg, co raczej też przyniosłoby oczekiwany efekt, ponieważ prawie pewnym było, że biegał szybciej od dziewczyny. Spacerkiem jednak będzie dużo zabawniej, a gra potrwa zdecydowanie dłużej. Inkwizytor podszedł do swoich ubrań i ubrał się. - No i teraz czas się ruszyć do zabawy, " Zatarł ręce i ruszył w pościg za dziewczyną idąc z początku jej szlakiem, obliczając w głowie następne możliwe ścierzki, które mogła obrać. Nagle zboczył z wytyczonej przez nią ścierzkę i ruszył swoją obraną na zasadzie samych kalkulacji iścierzkę i kolejnym razem nie mylił się, znalazł Saję, biegnącą w jego kierunku. Nie widziała go, ponieważ zasłaniały jej krzaki, tym lepiej dla Flamela, ale po raz kolejny przydał mu się kunszt łowiecki, którego uczył go jego ojciec, a potem rozwijał go już jako członek inkwizycji. Gdy Inkwizytorka była już na tyle blisko, skoczył na nią i powalił ją na ziemię przygniatając do ściółki. Patrzył jej głęboko w oczy z uśmiechem na twarzy.
- To teraz chyba czas na moją nagrodę prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Kwi 20, 2017 5:50 pm

Szła spokojnym krokiem i chwała się za każdym drzewem jakie spotkała na swojej drodzę. Nie biegła zbyt szybko, raczej wyglądało to jak spacer. Śmiała się wystarczająco głośno, co ułatwiło sprawę poszukiwania Brendonowi. Nie musiał zbytnio zastanawiać się, którą ścieżkę wybrała. Zresztą zapach perfum odrazu mógł ją zdradzić. Przystaneła przy ostatnim drzewie i oparła się plecami o niego. Zabawa była naprawdę świetna, jednak Saja nie potrafiła....nie chciała ustać w miejscu. Dla tego też postanowiła się ukryć za rosnącymi nie opodal niej krzewami. Miała zamiar za nie wskoczyć i ukryć się za nimi na dobre, nie zostawiając rzadnego śladu po sobię. Już brała się do skoku za krzewy, kiedy tu nagle za nich wyskoczył Brendon. Ku jej zaskoczeniu oddrazu powalił ją na ziemię. Naszczęście upadek nie był dla Saji zbyt bolesny i nie ucierpiała przy tym w rzaden sposób. Jedynie co czuła to dość ciężkie ciało Brendona, które przygniatało ją do zimnego, miękkiego podłoża. Uśmiechnęła się z lekka, kusząco zatrzepotała zęsami. I patrząc w prost jego oczy, objęła go za szyję swoimi dłońmi. Po czym zatopiła w jego ustach swój namiętny pocałunek. Wyczekiwała momentu, aż Brendon odda się chwilę namiętności. I tak się też stało zapomniał o tym że trzyma Saję żeby mu nie uciekła, poraz kolejny. Saja trzymając go za szyję, nagle i delikatnie objęła go swoimi nogami, po czy zrobiła przewrotkę, ta że teraz to ona znalazła się na górze.
- I jak podobała Ci się nagroda? Teraz to ja jestem na górze. - Uśmiechnęła się ponownie, po czym bardzo szybko zeszła z Brendona.
- Wiesz fajna ta nasza zabawa, ale zaczyna mi się ona już nudzić. Więc może masz jakiś pomysł na dalsze spędzenie takiego wspaniałego popołudnia.
Usiadła obok i patrzyła przed siebię, a ekki ciepły powiew wiatru delikatnie, muskał jej czarne długie włosy dziewczyny. Nie miała na myśli nic złego, ale pójście razem na spacer, czy coś zjeść lepiej się poznać. Ni z tąd ni z owąd zapytała :
- Masz jakieś rodzeństwo? Jakaś rodzinę? - spojrzała na niego z błyskiem w oku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Kwi 20, 2017 8:38 pm


Oj tak, Brenowi nagroda podobała się nawet bardzo, tak bardzo, że nie chciałby aby kiedykolwiek dobiegła końca, jednak co dobre to się niestety szybko kończy i nagle jednym zgrabnym ruchem zamienili się miejscami i teraz to dziewczyna siedziała na Brenie i patrzyła nań z góry. To również nie trwało długo, gdyż Saja uciekła z Brena i zagaiła nowy temat.
- Hym... Jeśli chcesz to mógłbym coś wymyślicz, lecz czy naprawdę chcesz spędzać cały dzień wolny ze mną? Przecież sama mówiłaś, że nie zdarza ci się on często. Zastanów się czy wolisz ze mną teraz iść na spacer po lesie, iść do karczmy zjeść kolację przy świecach, a później zaprosiłbym cię na kawę albo wino do mojego domu. Cóż a gdybyś jednak wolała spędzać ten dzień sama mogłabyś robić dużo więcej ciekawszych rzeczy. - Pytając z premedytacją chciał zniechęcić Inkwizytorkę do spędzenia reszty tego cudownego popołudnia samej, jednocześnie przedstawił swój szybko lecz nie dokładnie wymyślony plan.
Naprawdę chciał pozostać przy dziewczynie jak najdłużej, gdy nagle Saja zeszła na bardzo drażliwy temat dla Mistrza.
- Nie mam, jestem sam na tym parszywym padole łez i niestety samotny już zostanę. Cóż taki mój pieprzony los.- Powiedział głosem przepełnionym złością i goryczą. Nie potrafił się nigdy pogodzić ze swoją samotnością, tak bardzo chciałby mieć kogoś z kim mógłby stworzyć prawdziwy dom, a nie tylko budynek i 4 ściany, w których można czuć sie bardziej obco niż na targu pomiędzy ludźmi jak właśnie Bren. Wiele razy próbował znaleźć sobie bratnią duszę, która wypełniłaby choć trochę jego pustkę po stracie rodziny lecz niestety na próżno.
- Możemy nie ciągnąć tego tematu? Proszę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Kwi 21, 2017 4:52 pm

Siedziała spokojnie, a na samą myśl o romantycznym spacerze. Przyprawiał Saję, o lekki dreszczyk. Uśmiechnęła się. Odwróciła się twarzą w stronę Bredona. Zatrzepotała słodko swymi rzęsami. Chwyciła jego prawą dłoń i ani przez chwilę nie spuszczała z niego oczu.
- Najpierw może być spacer, a potem kolacja, tylko nie taka zwykła.
Spojrzała tajemniczą miną: - Wiesz świec i ect są nawet bardzo miłe, ale wolę blask księżyca i gwiazd na niebie. Zamiast romantycznych świec, wolę zabawę przy ognisku. Jest bardziej przyjemniej, przytulniej przy najmnie dla mnie. Co do wina osobiście nie lubię.
Saj wolała zapach świeżych kwiatów na łące, dużą przestrzeń, niż sciany swojej rezydencji. Służący, którzy na każdym kroku szwedają się po wili. Przeszkadzali by tylko, a tak to miała ciszę i spokój.
- Znam Twój ból. Ja też nie mam nikogo.
Odwróciła zwrok w kierunki drzew. Szum wiatru i zapach unoszący się rozkwitających się kwiatów, był cudowny, kojący dla duszy i umysłu.
- Nie musimy ciągnąć tego tematu. Szkoda niszczyć złymi wspomnieniam, tak uroczą chwilę.
Trzymała go nadal za rękę, po czym pocałowała z zaskoczenia proto w lewy policzek.
- Więc możesz coś upolować, a ja rozpale ognisko. Co Ty na to? Szkoda tylko, że nie mamy szklanek.
Sięgła do płaszcza i wyciągła dość duża srebrną manierke. Zawartość jej była zpewnością wysoka procentowa.
- Alkohol już jakiś mamy, wrazie czego. - przymrużyła lekko brwi i uśmiechnęła się kusząco.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Maj 11, 2017 9:36 pm

Brendan słuchał coraz to bardziej ciekawie rozwijającego się planu dziewczyny potakując jej w myślach rozbudowując co w głowie.
- Cóż co do spaceru to nie mam nic przeciwko by pochodzić trochę po lesie. Niedaleko stąd jest bardzo przyjemna polanka, na której faktycznie można by było rozpalić ognisku i grzejąc się od niego podziwiać nocne niebo pełne gwiazd oraz Lunę w całej swojej okazałości. Cóż tylko czy moim oczom właśnie teraz nie ukazuje się piękniejszy i bardziej olśniewający widok twojego lica? - Być może nie powinien tak mówić, ale przecież tak właśnie czuł. Flamel bardzo lubił naturę, przyrodę i obcowanie z nimi, jednak jak każdy zdrowy facet wolał patrzeć na najpiękniejszy cud natury - kobietę.
- Cóż samotność na tym padole dla wielu ludzi jest największą karą jaką mogliby tylko dostać, jednak dla innych jest to wręcz błogosławieństwo. Do, której grupy ty należysz Saja? - Zapytał choć odpowiedź nasuwała się sama. Kobieta nie wyglądała na typową pustelniczkę i odludka, przynajmniej jej zachowanie w stosunku do mężczyzny świadczyło całkiem o czymś innym.

Nagle dziewczyna pocałowała go w policzek. Inkwizytor uśmiechnął się w duchu i miał nadzieję może na kolejnego lecz bardziej namiętnego całusa, lecz to się nie stało.
- Nie ma sprawy piękna, a na co byś miała ochotę? Zając czy może jednak coś większego? - Zapytał, lecz jego wywód przerwało mu kichnięcie, które przyszło tak niespodziewanie, że Bren nie zdążył się przed nim uchronić.
- A co do szklanek- mówił tak jakby się nic nie stało - Czy naprawdę uważasz, że są nam potrzebne? - Przecież można pić z gwinta prawda? Być może z jednej strony jest to mało romantyczne, jednak patrząc z drugiej nawet bardziej, bo przecież będą się dzielić jedną butelką prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Maj 22, 2017 7:40 am


Pomysł z ogniskiem wydawał się jej iście romantyczny w dodatku z niebem oświetlonym pełnej gwiazd co można było chcieć więcej? Przystojny, słodki mężczyzna i ona. Tyle pięknej przestrzeni tylko dla nich. Dla ich uroczej zabawy. Wszędzie unosił się zapach rozkwitających kwiatów. Słodka ich woń dodawał jeszcze większego uroku.
- W sumie też tak może być. Czemu nie? W końcu mamy warunki polowe. - Uśmiechnęła się, po czym wstała. Zabardzo nie słyszała jego dalszych słów. Albo nie chciała ich słyszeć. W jej głowie teraz krążyły kuszące myśli. Myśli z które od dłuższego czasu spychała na bok. Miała ochotę żucić sie w jego ramiona. Poczuć jego silne męski dłonie na swym drżącym ciele. Jego czuły dotyk. Namiętnie całować jego usta bez opamiętania. Czarnowłosa miała zamiar oddać się całkowitej chwili zapomnienia. Coraz to bardziej te myśli dawały się jej we znaki. Nie umiała sobie z nimi poradzić.
- To ja rozpale ogień. Jeśli się pośpieszymy, to szybciej ogrzejemy się przy, jego ciepłych płomieniach. Bo zaczyna robić się trochę chłodno. Nie sądzisz? - nie miała dosłownie tego na myśli, raczej chodziło jej zupełnie o coś innego. Im szybciej rozpali ogień tym szybciej znowu będą siedzieć obok siebię. Bliskość Brenna ją podniecała, a zarazem na swój lekki sposób przerażała. Saja lubiła dreszczyk emocji. Od zawsze jej towarzyszył, nawet teraz. Pragnienie mężczyzn brało nad nią górę. Jednak zachowując ostatnie chwilę rozsądku, poszła w kierunku drzew i przyniosła ze sobą sporą ilość drzewa. Przykucła i rozpaliła ognisko. Usiadła obok i od czasu do czasu kładka kilka patyków, aby podtrzymać ogień. Jej oczy szukały Brenna, który gdzieś znikną. Miała nadzieję, że szybko wróci do niej. Młoda inkwizytorka dosłownie usychała z tęsknoty za nim.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Wto Cze 06, 2017 7:36 pm

Brendan wstał i ruszył w kierunku gęstwiny myśląc na co kobieta mogłaby mieć ochotę. Może na zająca? Delikatne mięso, bardzo smaczne lecz jest go dosyć mało. Może jednak sarna? Tak sarna to idealny pomysł lecz sarnę ciężej złapać. Cóż a więc będą jedli to co szybciej wpadnie w ich ręce. Blondyn zaczaił się w krzakach i czekał. Nie trzeba było marnować zbyt dużo czasu, ponieważ już po około kilku minutach znalazł się zdobycz w postaci dwóch szaraków
idących spokojnie po ściółce bez większego celu. Inkwizytor wiedział co w takich momentach należy zrobić. Wyciągnął pas przytrzymujący jego spodnie oraz kilka innych rzeczy włącznie z koszulą i zrobił prowizyrycznął pułapkę w podobie do worka z obciążeniem." No to teraz chwila strachu i będzie po krzyku. Ehh... dawno tego nie robiłem, ostatnio polowałem tylko na ludzi i czarownice. Przypominają się czasy dzieciństwa." Uśmiechnął się po czym potężnym skokiem wyskoczył z zarośli zarzucając połapkę na zające więżąc je w prowizorycznym worku. Teraz zostało już tak naprawdę dopełnić formalności i pozbawić zwierzęta życia. Bren wsadził rękę do worka i skręcił kark najpierw jednemu a potem drugiemu. Rozmontował swoją pułapkę i ubrał się w jej komponenty, złapał zdobycz za uszy i zaczął wracać w stronę Saji. Myślał jak te spotkanie może się skończyć, widział różne scenariusze, niektóre bardzo przyjemne inne wręcz przeciwnie. Ciekawiło go przede wszystkim to jakie Saja ma co do niego plany i czego tak silna i niezależna kobieta mogłaby od niego oczekiwać.
- Już jestem i mam coś na ząb. Jak idzie z ogniskiem? - Powiedział gdy zbliżył się do Inkwizytorki na zasięg głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Stawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: