IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stawek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nimue
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/01/2014

PisanieTemat: Stawek   Sob Sty 25, 2014 9:30 pm

First topic message reminder :

    Mały z piękną krystaliczną wodą stawek. Na pewno wszelakie zwierzęta mogą pić z tego wodopoju. Na jednym z brzegów znajduję się mały pomost, na którym spokojnie jedna osoba mogłaby się położyć. Widać, że był solidnie zbudowany. Czasem jakaś żabka poskacze. W stawku pływają złote rybki. Widocznie ktoś ich dogląda. Wokół jest posadzone kilka drzewek.

___________________


Kobieta musi być piękna i silna.
Łamię regułę, ponieważ jestem brzydka i słaba.
Pozdrawiam, Nimue Heavensword.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Cze 08, 2017 11:25 am

- Jak widzisz ognisko już jest. Zresztą zwierzyna tak samo. Bardzo dorodne te szaraczki. - puściła oczko w jego stronę. Fakt że udało mu się trafić w jej gust. Mięsko z królika jest nie tylko zdrowe, ale także smaczne. Podeszła bliżej i rzuciła kilka gałęzi do ogniska, aby ogień stał się nieco większy. Spojrzała kuszącym wzrokiem w jego stronę.
- Siadaj i napij się, ja zajmę się Twoją zdobyczą.
Saja miała wyprawę co do patroszenia i skurowania królików. Nawet na ognisku potrafiła zrobić cudowne smaczne mięso. Chwyciła oba królik i jednym ruchem prawej dłoni zdjęła z szaraka skórę i tak zrobiła z drugim. Bardzo szybko też pozbyła się ich wnętrzności. Nabiła oba królik na patyk i położyła nad ognisko. Mięsko powoli się opiekało.
Noc zbliżała się wolnymi krokami. Saja odczuwała na swojej skórze lekki chłód nadchodzący od strony stawu. Mogła ubrać się trochę cieplej? Ale kto by przypuszczał, że spędzi noc u boku takiego przystojniaka? Dziewczyna przysuneła się trochę bliżej Brena.
- Jak Ci się podoba? Można odpocząć na łonie natury i zapomnieć o wszystkim innym. Choć szkoda, że zrobiło się nieco zimno.- Uśmiechnęła się, a na jej policzkach pokazały się dwa niewielkie rumieńce. Miała nadzieję ogrzać się przy ognisku, choć ramiona Brenna byłyby o wiele cieplejsze i przyjemniejsze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Wto Cze 13, 2017 4:55 pm

-Bardzo ładne ognisko kochana- Powiedział przyglądając się temu co Saja zdążyła już przygotować, podobało mu się to jak rozplanowała cały "obóz". Saja przepięknie wyglądała na tle zachodzącego słońca, jeszcze piękniejsza, jeszcze bardziej pociągająca, zachęcała sexapilem. Gdy zaczęła zajmować się ich przyszłym posiłkiem widział z jaką grają to robi, nie mógł oderwać swojego wzroku od niej. Czuł się jakby był zachipnotyzowany ruchami inkwizytorki niczym kobra hipnotyzuje swoje ofiary tuż przed jedzeniem.
- Mówił Ci ktoś kiedyś, że pięknie wyglądasz jak zdzierasz skórę z małych bezbronnych stworzonek? - Powiedział pół śmiechem pół żartem jednak tak właśnie uważał. Usiadł przy ognisku i w końcu przestał się w nią wgapiać. Westchnął i powiedział.
- Masz racje jest tutaj pięknie, zawsze lubiłem spędzać czas na łonie natury, z reguły jednak robiłem to sam, ale muszę jednak przyznać że tak cudownym towarzystwie jest to nawet przyjemniejsze. -- Mówiąc to przytulił dziewczynę do siebie by ją ogrzać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sro Cze 14, 2017 4:35 pm

Spojrzała prosto w jego oczy, po czym mocniej przytuliła się do jego prawego ramienia ;
- Dziękuję, że tak myślisz. To miły komplement. Pewnie tak mówisz każdej dziewczynie... - nagle ugryzł się w język, nie mówiąc dalszych słów. Inkwizytorka nie miała zamiaru tego powiedzieć na głos. Jednak tak się stało.
Uśmiechnęła się znacząco. Odrazu starając się zmienić temat.
- Dużo czasu spędzam na wyprawach, to raczej nie uświadcze pysznego jedzenia, ani wygody. Nie brakuje mi tego w cale. Wolę taką jedzenie, niż wystawne kolacje. Jesteś bardzo kochany. Mało kto dziś docenia pracę kobiety w kuchni. O ile można tak to nazwać.
Na jej twarzy pojawiły się większe dwa rumieńce. Saja odważyła się i wyciągneła obie dłonie w jego kierunku. Zaplotła je wokół jego szyi.Trzymała go dość mocno. Namiętnie pocałowała jego soczyste usta.
- To co tetaz będziemy robić? - odchyliła się troszkę w prawo, po czym wymruczała delikatnie do jego uszka słodkie, czułe słówka.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sro Cze 14, 2017 5:56 pm

Brendan nie zważając na wypowiedziane przez Saję słowa odwzajemnił jej pocałunek swoim i powiedział:
- Cóż wyglądasz jakby było ci zimno więc może trochę rozgrzejemy atmosferę? Co ty na to? - Zadał te pytanie z uśmiechem na ustach i czule pocałował szyję inkwizytorki, nie wiedział co może stać się dalej jednak miał pewne przeczucie. Miał nawet nadzieję, że przeczucie zmieni się w fakt, ponieważ bardzo pragnął po raz kolejny zobaczyć kobietę nago. Tym razem jednak nie chciał zadowolić się jedynie widokiem ponętnego ciała lecz chciał go dotknąć, posmakować. To tak jakby ktoś pokazał mu przepyszne danie po czym je zabrał, to jedynie wzmaga apetyt i chęć na tę właśnie potrawę. Idealna analogia do obecnych odczuć blondyna, wzmagały w nim żądze, z którymi na ogół musi walczyć, ale teraz nie miał najmniejszego zamiaru toczyć z nimi wojnę. Wręcz przeciwnie, chciał je zaspokoić, doznać rozkoszy w towarzystwie Saji, ale również sprawić rozkosz jej.
- Powiedz mi piękna, masz ochotę na to samo co ja teraz? - zapytał wręcz mrucząc inkwizytorce do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Cze 15, 2017 3:35 pm

Wtulała się w jego szyję niczym szał o nią zawinięty. Cieszyła się w duchu na jego słowa. Bo rzadko kto dzisiaj docenia pracę przy przyrządzeniu jedzenia. Oczywiście jeśli chodziło, o króliki, to Saja nie miała sobie równych. Królik z różna, to była jej nie jedyna z nie wielu specjalność, którymi się szczyciła. Zawsze pilnował, żeby mięso było chrupiące jaki i delikatne. Zapach przypiekającego się mięsa z odrobiną przypraw unosił się w powietrzu. Woń była cudowna i rozkoszna.
-Tak też o tym myślę. - wymruczała czuło do jego uszka. Dodając słodkim kuszącym głosem ;
- Kolacja jest już gotowa. To możemy zasiądziemy się do jedzenia.
Saja wiedziała doskonale, o co mu chodzi. Jednak nie dała tego po sobię poznać. Chwyciła manierke do ręki i zrobiła mały łyczek napoju wysoko procentowego. Po czym przybliżyła ją do niego.
- Napij się. Zaraz podam nam pieczonego króliczka. - Uśmiechnęła się kusząco, jakby wiedziała co będzie dalej się działo. Wstała od niego i podeszła bliżej ogniska. Odwracając się twarzą do niego z uśmiechem podała mu porcję pieczeni.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Gru 23, 2017 1:18 pm

Brendan pokiwał głową na propozycję kolacji. Bądź co bądź głodny nie był, ale któż mógłby pogardzić pieczonym królikiem przyrządzonym przez taką piękność jak Saja? Niektórzy wręcz powiadają, że w posiłkach nie ważne jest co się je, lecz ważne jest z kimś się ten posiłek konsumuje.
- Królik pachnie przepysznie, jedyne co mogłoby przytłumić tę woń jest zapach twych pięknych perfum. -
Gdy Saja wstała Żniwiarz odprowadził ją wzrokiem w kierunku ogniska. Pociągnął łyk z butelki i zaczął rozmyślać, co może stać się dalej. Jednego był pewny - pożądał Saji, nie podlegało to żadnej wątpliwości. Te pożądanie było widoczne gołym okiem, ale jednocześnie nie atakowało wybranki, nie przytłaczało jej. Wręcz przeciwnie, działało zachęcająco, co było widać po kobiecie.
- Może mógłbym ci jakoś pomóc piękna? - Zaproponował szarmanckim tonem. Czekając na odpowiedź dokładnie przyglądał się ciału kobiety, obserwował każdy milimetr, każdy skurcz mięśnia i choćby najdrobniejsze drgnięcie.
Czy to już jest miłość? Czy zwykła żądza kierująca członkami Flamela? Ciężko to stwierdzić, ponieważ gdy mówimy o miłości potrzebne jest też poświęcenie, przywiązanie , lecz gdy mówimy o pożądaniu to nie ma mowy o tęsknocie. A Flamel tęsknił za ciałem Saji, za dotykiem jej jedwabistej skóry, za słodkimi i pełnymi ustami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Gru 23, 2017 6:25 pm

- Tak, to prawda, tym bardziej, że ja mam, to szczęście i zjem pyszny kąsek z kimś tak uroczym. - tu zrobiła kuszący uśmiech. Podobała się jej sposób, jaki Brendon próbował zachęcić ją do jeszcze namiętnych pieszczot. Saja jednak, miała zamiar jeszcze się z nim po droczyć. Podeszła w kierunku ogniska i pochyliła się nad nim, dając w ten sposób lepszy widok Brendanowi na jej jędrne krągłości. Czarnowłosa chcąc, sprawdzić, czy pieczeń z królika już doszła? Przyjechała po jego miękkie skórce opuszkami palców prawej dłoni na których został teraz ślad przypraw. Dziewczyna odruchowo zaczęła je oblizywać jeden po drugim. Robiąc to z niezwykłą gracją. Po czym podniosła wzrok w kierunku chłopaka mówiąc.
- Pieczeń już jest gotowa. Zatem możemy nareszcie coś zjeść. Nie..nie..- pokazała palcem przecząco. Nie chciała, żeby jej pomagał, to przecież zwykła pieczeń, nic trudnego. - - Zaraz przyniosę. - wyszeptała namiętnie. Chwyciła mocno zza patyk i skierowała się z jego zawartością na powrót. Tym razem nie usiadła obok niego, tylko okroczyła go swoim długi nogami w pół. Trzymała królika między nimi.
- Możemy teraz zjeść razem. Chyba że taka pozycja Ci nie odpowiada? - po czym podała mu pieczeń do ust, kokietując go jednocześnie swoim słodkim spojrzeniem.
- Nie wiedziałam, że jesteś tak bardzo wygodny?-
Zaczęła przesuwać się powoli do przodu i do tyłu, robiąc mu w ten sposób lekką przyjemność. Mimo to nadal nie dała po sobie poznać, że ma ochotę na coś więcej. No właśnie czy ma ochotę na coś więcej? Czy tylko chce poczuć jego lekkie igraszki na swym ciele?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sro Gru 27, 2017 7:08 pm

Brendan nie był zaskoczony tym co mówi Saja, lecz jednak dla niepoznaki powiedział:
- No cóż nie miałem pojęcia, że jestem wygodny. Nigdy nie miałem okazji tego sprawdzić. Cóż jeżeli to prawda to proszę bardzo nie krępuj się. -rzucił pół żartem, pół serio, tak jakby od niechcenia. Jednak tak naprawdę podobała mu się zabawa, w którą gra razem z Sają - podniecająca kokieteryjność, to jest to co może doprowadzić faceta wręcz do niepowstrzymanej żądzy.

Blondyn ugryzł kawałek mięsa, który kobieta podetknęła mu do ust. Jednocześnie gęsta stróżka soku z potrawy pociekła mu po policzku aż po szyję.
- Hym... jak zwykle musiałem się ubrudzić... Pomożesz mi się tego pozbyć? - zapytał równie kokieteryjnym i zachęcającym głosem co jego partnerka[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Sob Gru 30, 2017 7:50 pm

Dziewczyna dla upewnienia się miękkości nóg Brendon, podskoczyła delikatnie do góry, po czym z powrotem wylądowała na nich. Było to dość urocze, przynajmniej, tak wyglądało i z pewnością przyjemne na swój sposób. Nagle usłyszała słowa przystojnego młodzieńca. Dziewczyna nie wiedziała z początku co ma zrobić? Bo w sumie rzeczy nie przewidywała takiej sytuacji. Czarnowłosa nie miała chusteczki przy sobie, ani nic innego, czym mogłaby otrzeć jego twarz. Bez większego namysłu, zbliżyła się do jego twarzy, delikatnie wysunęła swój języczek i zlizała z niego smaczną stróżkę, która spływała wcześniej z jego z twarzy. Po czym zrobiła słodkie oczka i kuszącym uśmiechem rzekła ;
- Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. Nie miałam niczego, czym mogłabym utrzeć Twoją słodką buzię. I nie chciałam być nie miła.
Uśmiech Saji nie schodził z twarzy i nagle od tak zbliżyła swoją twarz ponownie do jego, ale tym razem zatrzymała się w kierunku jego ust i delikatnie skradła mu buziaka. Po czym wstała i usiadła obok niego mówiąc słodko ;
- Wiesz jesteś bardzo słodki i kochany, ale ja nigdy nie miałam szczęścia do miłości i teraz bardzo ostrożnie podchodzę do drugiej osoby. Saja miała nadziej, że ją zrozumie, choć mężczyźni raczej mało wiedzieli o miłości, przynajmniej tak się jej wydawało. Może jednak Brendon będzie inny i nie będzie nalegał na zbliżenie? A poprosi okaże jej swoje prawdziwe uczucia, które może gdzieś w nim drzemały. Saja nie miała zamiaru zostać tylko zabawką na jedną noc.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 04, 2018 7:37 pm

Brendan patrzył na reakcję dziewczyny, gdy ten poprosił o otarcie policzka, widział jak jej usta zbliżają się nieubłaganie w kierunku jego policzka, widział to jakby w zwolnionym tempie, miał bardzo dużo czasu na reakcję, lecz nie chciał reagować. Pozwolił Saji oblizać policzek. Przez krótką chwilę delektował się momentem zetknięcia się ich ciał. Czuł niemalże euforię połączoną z podnieceniem, gdy po tym zajściu Żniwiarka odezwała się do niego.
- Ależ nic się nie stało. Powiem nawet, że wręcz liczyłem na to co zrobiłaś- rzucił szarmanckim tonem patrząc na dalszy przebieg akcji. Nagle Saja odsunęła się od Brendana, co lekko zmieszało mężczyznę. Nie stracił on jednak animuszu i lekko się do niej przysunął gdy ta tylko usiadła.
[colo=pink]-Ehhh...-[/color] westchnął słysząc słowa kobiety - Rozumiem co masz na myśli. Jednak wiem też, że to co ci powiem nic nie zmieni. Wiem, że w głębi serca już podjęłaś decyzję co chcesz dalej zrobić. Jednej rzeczy jednak nie wiem - nie wiem czego tak naprawdę pragniesz... Nie zdążył jednak dokończyć zdania gdy nagle w krzakach coś się poruszyło. Drugi szmer i w kierunku głowy Saji leciała już wystrzelona z łuku strzała. Bren odepchnął dziewczynę, lecz strzała raniła go w rękę. Mężczyzna syknął z bólu i natychmiast dobył swego miecza, który był ukryty przez cały ten czas i wystrzelił w kierunku zarośli z pistoletu. Tuż po tym następna strzała ukazała się oczom pary, ta jednak miała sięgnąć mostka Żniwiarza. Ten jednak z gracją uchylił się przed nią i strzelił ponownie. Nastała nagła cisza
- Nic ci nie jest - Powiedział do Saji z pełną troską, gdy nagle trzecia strzała zaczęła świstać w powietrzu. Mężczyzna sparował ją klingą miecze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 04, 2018 8:06 pm

Uśmiechnęła się, gdy powiedział o ty, że zdecydowała sam, co się między nim wydarzy. Tak Saja doskonale wiedziała, że ma ochotę na przystojnego mężczyznę siedzącego obok niej. Miała zamiar mu już o tym powiedzieć, że pragnie, aby ich ciała bliżej się spotkały. Jednak lecąca w jej kierunku strzała, której nie zdążyła zauważyć, bo była zbyt zajęta kokietowaniem towarzysza. Kiedy Brendon odepchnął ją dziewczyna, zrozumiała, że coś się dzieję, że zostali zapakowani. Zanim się jednak podniosła z ziemi Brendon,zdążył wszystkie strzały odbić. Oczywiście Saja była pod wrażeniem jego umiejętności. Nagle zauważyła jego ranę na dłoni i rzekła opanowany głosem ;
- O nie jesteś ranny. - oberwała skrawek gorsetu i opatrzył jego ranią dłoń mówiąc ; - Nie nic mi nie jest. Dzięki Tobie. Mój ty bohaterze. - mówiąc ostatnie słowa, zrobiła słodkie oczka i kuszącą minkę, która oznaczała, tylko jedno,aby w końcu się opamiętał i ją w końcu pocałował. O ile jest już bezpieczniej. Bo w sumie czarnowłosa długo, czekała aż mężczyzna w końcu się zdecyduję i zrobi pierwszy decydujący ruch, który o wszystkim zadecyduje.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 04, 2018 8:48 pm

Brendan patrzył w gęsty las oczekując kolejnego ataku nasłuchują i wytężając pozostałe zmysły. ten jednak nie nadchodził. Czyżby to tyle? Napastnicy odpuścili? Czy raczej wszyscy leżą już martwi? Nie mógł być tego pewien, był jednak pewien, że Saji nic się nie stało. Niezmiernie go to cieszyło. Podszedł do dziewczyny, pochylił się nad nią i złożył na jej ustach namiętny pocałunek, przez tą ulotną chwilę nie czuł bólu przeszytej ręki, lecz czuł radość że ją uratował.
- Przepraszam - Wyszeptał gdy tylko pocałunek został przerwany - Muszę ci to teraz powiedzieć.Nie jestem tym za kogo się podawałem. Jestem Mistrzem Inkwizycji, Mistrzem Żniwiarzy i również przez to nigdy nie miałem szczęścia w miłości. Moje stanowisko jest zbyt niebezpieczne by wplątywać w nie osoby postronne, wybacz mi. -
Powiedział to, wyrzucił z siebie słowa, które dręczyły go od samego poznania Saji. Wiedział, że była inna niż pozostałe kobiety, które spotykał na swoich spacerach. To kobieta pokroju żony, a nie jednorazowego zaspokojenia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Sty 05, 2018 12:06 pm

Słuchała jego słów i nagle opadła jej szczęka ze zdziwienia. Nie przypuszczała nawet, że przystojny mężczyzna, który tak namiętnie całuję jej usta, tak po prawdzie jest jej przełożonym. Dziewczyna odsunęła się od niego na bok powoli, co skutkowało tym, że wyrwała się z jego ramion. Nie wiedziała teraz co mu powiedzieć? Ani jak ma się zachować w takiej sytuacji. Brendon był wspaniałym mężczyznom, o którym mogła marzyć nie jedna kobieta. Jednak faktem istotnym jest, to,  że jest jej szefem. Dziewczyna wzięła głęboki oddech do płuc,  poczym delikatnie wypuściła go z siebie myśląc ~ Ale ze mnie głupia gąska.. Czemu oddrazu się nie spostrzegłm?..Jego umiejętności powinny dać mi oddrazu do zrozumienia, że nie jest byle kim..I co teraz mam zrobić? Romans z przełożonym raczej nie dobrze wróży na duszy ciąg mojej kariery.? W takie kłopoty, to inno ja, potrafię się wpakować. - delikatnie podniosła prawą dłoń i pogładziła swoje czarne włosy. Na twarzy pojawiły się lekkie rumieńce, bo trzeba było przyznać, że potrafił namiętnie całować i dla tych pocałunków można było stracić głowę. W głębi jego oczu, można było się zatracić i już nigdy nie powrócić. Saja doskonale wiedział, że Brendon, to nie jest chłopak na jedną noc czy dwie. Czarnowłosa dobrze rozumiał, że może zostać przy jego boku do końca życia. Jednak nie dawała tego po sobie poznać.. Z jednej strony chciała, aby przytulił ją tak mocno w swych silnych ramionach i nigdy jej nie wypuścił, a z drugiej strony słowo "przełożony". To właśnie, to słowo brzmiało w jej w uszach i trafiło w jej serce niczym piorun z jasnego nieba, pozostawiając po sobie tylko jego drobne kawałeczki. Spojrzała na niego łagodnym spojrzeniem mówiąc ;
-Więc od samego początku, wiedziałeś kim ja jestem? Że jesteś moim przełożonym? I nie powiedziałeś mi tego dla czego? Chciałeś mnie w sobie rozkochać, a potem mi to wyznać? Jak mogłeś przemilczeć taką ważna informację?- Nie kryła złości, czuła się oszukana, dosłownie okładzina z własnych uczuć. Usiadła więc na ziemi, oparła swoje dłonie na kolanach, a po chwili jej twarz ukryła się w nich. Saja nie płakał, mogła zrozumieć, że nie chciał, o tym mówić, a skoro nie chciał, to po co jej to wyznał? Ta chwila cudonwa mogła trwać, a teraz od tak została przerwana. Czuła się okłamana, a czarnowłosa nie lubi kłamców. Niestety jednak Brendon zdołała rzucić na nią swój urokliwy, pełny wdzięku urok z pod którego nie mogła się uwolnić, niczym niewolnica. Siedziała i myślała, co ma teraz począć jej ciało i zranione serce pragnęło chłopaka, a rozum to stanowczo odradzał. Nikt nie mówił, że miłość będzie łatwa, ale też nie mówili że tak nie powinno być. Saja wiedziała, że jego żoną miała lub ma zostać Azael pasierbica Arcymistrzyni. W sumie rzeczy ona ją, przygotowywała do służby w organizacji. Nie podnosząc wzroku rzekła spokojnym głosem ;
- Brendon, to Ty miałeś zostać mężem Azael prawda? Wiesz, że to właśnie ja ją przygotowuje do wejścia w nasze szeregi? Zdajesz sobie sprawę z tego co właśnie oboje robimy? Ja nie miałam pojęcie, że to Ty, bo nigdy nie powiedział mi jak jej przyszły mąż ma na imię, gdybym to tylko widział, to nigdy by nie doszło do takiej sytuacji. Nie pozwoliłaby Ci mnie rozkochać w sobie. - trzymając nadal twarz ukrytą w dłoniach, nie wiedziała co ma z tym począć. Nie widziała żadnego wyjścia. Musi być lojalna wobec przełożonych i pragnie miłości mężczyzny, który jak się okazuje nie tylko jest jej przełożonym, ale tak że już zajęty przez inną kobietę. Serce Saji ból sciskała tak mocno, że gdyby mogła sama zabiłaby wszystkich gołymi rękami. Tyle cierpienia i smutku. Tyle bólu i rozczarowań. Kiedy nastąpi temu kres. Czemu jest na tyle nie rozsądna, że zakochuje się w nieodpowiednich mężczyznach. Q co gorsza Brendon przez tych parę chwili, zdążył skraś jej młode serce, które pragnie jedynie miłości. Miłość, ale tej prawdziwej, jedynej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Sty 08, 2018 6:19 pm

Nagle gdy Brendan skończył mówić Saja odsunęła się od niego. Cóż nie ma co się dziwić. Właśnie dowiedziała się, że mogła przespać się ze swoim bezpośrednim przełożonym, a w dodatku niedługo mają się odbyć jego zaślubiny z Azazel. Gdyby tylko dziewczyna znała prawdę zrozumiała by jak bardzo to wszystko jest fikcyjne i nieprawdopodobne. Flamel jednak nie mógł jej wszystkiego powiedzieć, nie mógł wyjawić sekretu, który jest ukrywany przez samą Arcymistrzynię. W ten sposób skazałby tylko ją i siebie na śmierć na stosie za wymyślone i nieprawdziwe konszachty z czarownicami. Mistrz siedział już w tym niestety po uszy i nie miał odwrotu, ale Saja jeszcze o niczym nie miała zielonego pojęcia. Jej życiu nic nie zagrażało z powodu tejże tajemnicy. Brendan musiał ją ochronić przed tym więc rzekł tylko:
[colo=pink] Wiedziałem doskonalę kim jesteś Saja N. albo może lepiej Śnieżynko? Kim że jest dowódca, który nie zna swoich podwładnych? Tak, jestem twoim przełożonym i tak wiem jak bardzo nie moralnie byłoby odebrane nasze spotkanie w lesie przez pozostałych Inkwizytorów. Nie miej mi jednak za złe że nie sprecyzowałem mojego stanowiska, nie mogłem się powstrzymać przed choćby na moment zbliżeniem się do Ciebie. Nie chciałem cię rozkochać w sobie... -[/color] ciągnął odpowiedź za odpowiedzią Flamel Nie planowałem tego, ale twoja obecność odebrała mi resztki zdrowego rozsądku. - Westchnął na koniec i spojrzał w stronę swojej towarzyszki prawie że błagalnym wzrokiem. Wiedział jak się skończy jego wyznanie, wiedział, że teraz Saja nawet gdyby pragnęła go z całego serca rozsądek zabroni jej tego. Był dla niej niczym fort nie do zdobycia, fort który dzieli od niej nieprzebyta fosa prawa. Ktoś mógłby powiedzieć, że to niesprawiedliwe, że przecież to nic złego. Niestety, byłby w śmiertelnym błędzie.
- Co do Azazel to tak, masz rację. Zostałem jej narzeczonym i będę musiał stanąć z nią na ślubnym kobiercu. Szkoda, że nie masz pojęcia jak do tego doszło. Niestety nie mogę ci opowiedzieć tej historii ze szczegółami, ale powiem tylko jedno - dowiedziałem się czegoś czego po prostu wiedzieć nie powinienem i taka jest moja kara.- Bren westchnął ponownie, odetchnął i zaczął mówić dalej co do przygotowywania Azazel nie miałem co do tego wiedzy, rozkaz dostałaś prosto od Arcymistrzyni, a ta dopilnowała bym o niczym nie wiedział. Co do tego czy wiedziałem, że ty nie wiesz, że ja to ja, nie miałem o tym zielonego pojęcia. - Nagle do Flamela powróciło ostatnie zdanie wypowiedziane przez Żniwiarkę, a właściwie to tylko jego urywek "Nie pozwoliłaby Ci mnie rozkochać w sobie." Czyli jednak mu się udało, udało mu się rozkochać ja w sobie, lecz teraz będzie tylko ciężej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Sty 08, 2018 7:09 pm

Czarnowłosa, czuła jak serce jej zamiera. Bren nie mógł, o tym wszystkim wiedzieć. O tym jaką krzywdę jej zrobił. Saja doskonale wiedział, że z tej bliskości nic nie wyjdzie. Kto by pomyślał? A jescze przed chwilą, wszystko było tak pięknie, chwila płynęła cudownie, można rzec mlekiem i miodem płynąca. Można dla tej upojnie chwili, można było stracić tylko głowę, rozum, serce, ale przedewszystkim życie. Siedział spokojnie i słuchała jego słów, które zadawała jej cios za ciosem. Tak silny, że serce gdyby mogło, zaczęło by krwawić w piersi. Nagle podniosła wzrok i spojrzała przed siebie mówiąc ze smutkiem w oczach ;
- Nie powinnam była, Ci pozwolić na zbliżenie się do mnie. Jednak serce rwało się w Twoje ramiona. Ale nie przejmuj się tym. Dam sobie jakoś radę. - dziewczyna, choć z bólem, starał się zachowywać normalnie, mówiąc dalej -- Powiedz mi co to za kara? Pozbawiać kogoś miłości? To bez najmniejszego sensu. Jak można być z kimś kogo się nie kocha? Wybaczy, ale jak wyobrażasz sobie życie u jej boku tej kobiety? - Teraz dziewczyna, trochę się rozluźniła, a napięcie gdzieś uszło. Wiedział, że przyjemna chwila nie mogła trwać wiecznie, to było zbyt cudowna, aby mogła trwać wiecznie.
- Nie wiem jak się mogę zachować w tej sytuacji. Gdybym, chciała powiedzieć Ci, że moje uczucia względem Ciebie są nie prawdziwe, to skłamała bym. Zastanawiam się dla czego zawsze to mnie spotyka? Gdy kogoś pokocham, jest albo zajęty, albo nie zdecydowany. Nie wymaga od Ciebię, abyś mi odpowiedział, o całej tej historii, bo sama wiem co znaczą tajemnicę. A szczególnie rozkazy wydane od Arcymistrzyni. To dla nas Inkwiztorów święte prawo, którego nie możemy złamać niestety. Musimy wykonywać rozkazy, czy nam się to podoba czy nie.- wzruszyła lekko ramionami,po czym poprawiła swoje czarne długie włosy i oblizała usta.
- Nie będę Cię zatrzymywać, ani namawiać do zdrady. - rzekła poważnie, lecz serce jej łkało z tego powodu. Lecz co mogła zrobić? Co? Nic mogła tylko zostawić go w rękach innej kobiety. Ale czy nie warto jednak byłoby walczyć o niego? Nic nie poradziła, że nie wiedziała kim tak naprawdę jest? Po prostu się zakochała.. Chciał tylko wtulić się w jego ramiona, poczuć jego ciało blisko swojego ciała, a jedną los bywa przewrotny i nie oszczędza nikogo.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Sty 08, 2018 7:48 pm

Mistrz słysząc słowa kobiety czuł coraz większy smutek, coraz większą bezradność. Wiedział, że niestety tak musiała się ta sytuacja skończyć, jednak miał cień nadziei, że może Saja będzie chciała walczyć o niego. Przecież on sam nie mógł walczyć, w pojedynkę przecież nie mógł przeciwstawić się prawie wszechpotężnej Inkwizycji, a przede wszystkim Arcymistrzyni. Jeden jej dekret i z szanowanego Mistrza stanie się banitą poszukiwanym w każdym zakamarku, w każdym zaułku i w każdej norze, a gdy już go złapią to zapłonie na stosie. By walczyć trzeba mieć przede wszystkim cel, trzeba mieć ideę za którą warto zginąć, ryzykować wszystko co się ma. Miłość... tak, dla miłości można by było postawić się Arcymistrzyni, lecz tylko po to by mieć kiedyś szansę ją znaleźć nie było to warte.
-Ja również nie powinienem sobie pozwolić na takie zbliżenie, ale moje serce czołgało się w twoim kierunku jak wpół martwy żołnierz do swojej żony by złożyć ostatni pożegnalny pocałunek na jej ustach. Nie mogłem się temu oprzeć, ponieważ widzę w tobie nadzieję by wyrwać się z tego bagna, z tej obłudy Inkwizycji i ślubu z Azazel.- Głos mu się trząsł i przełknął ślinę by móc mówić dalej.
- Moją karą jest wiedza. Konsekwencją kary jest wciągnięcie w grono wtajemniczonych, bez możliwości odejścia. Co do ciebie, to nie chciałem cię karać, nie miałem nawet takiego zamiaru. Moje serce po prostu pragnęło twojej bliskości. - Zrobił krok w stronę Saji, lecz zaraz się cofnął. Wiedział, że nie może naciskać na kobietę. Nie może jej też narzucać swojej woli i obarczaj jej swoimi problemami. Nie chciał tego lecz już po części tak właśnie się stało.
- Ja też nie wyobrażam sobie życia u boku Azazel, wręcz staram się nie dopuszczać do siebie myśli, że tak właśnie może zakończyć się ta cała sprawa. -
Zrobił kolejny krok w stronę kochanki, lecz teraz nie cofnął się, zebrał się na tą cząstkę stanowczości, by chociaż nie odeszła z nad tego stawku z poczuciem winy lub z myślą że jest przeklęta.
- Hym... zadałaś pytanie, które ja zadaję sobie odkąd moja rodzina zginęła. "Dlaczego to zawsze mnie spotyka". Niestety nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, tak samo jak w twoim jak i w moim kontekście. Wyjawiłaś mi swoje uczucia, wiedz, że moje są równe twoim. -
W tej właśnie chwili w mgnieniu oka Brendan wziął w ramiona Saję, przytulił ją i po raz kolejny namiętnie pocałował. Nie wiedział co dziewczyna zrobi, czy może odwzajemni jego pocałunek, a może kopnie w twarz i nawyzywa od nie wiadomo kogo. Nie mógł być pewien niczego, lecz zaryzykował, zaryzykował w imię prawdziwej miłości.
- nie musisz mnie do niczego namawiać kochanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pon Sty 08, 2018 8:03 pm

Z początku jego słowa, sprawiały jej ból, ale im więcej mówił, tym serce czarnowłosej miekkło. Serce ponownie zaczęło bić w szalonym tempie. Tempie, które mogło usłyszeć nawet on, nie zbliżając się z byt blisko. Uśmiech na powrót zagościł na ustach Saji. Teraz wiedziała, że on sam był tak naprawdę, nie szczęśliwy. Był zupełnie podobny do niej. Tyle cierpienia jego serce przeżyły co jej. Kiwała tylko głową na jego słów. Oczy robiły się szeresz z każdym jego dalszym wyznaniem. Teraz na nowo błyszczały jak słońce na niebie, rozpalone na powrót miłością. Saja czuła, że tego żaru nie jest w stanie ugasić i nie miała zamiaru tego robić.
- Jesteś tak bardzo do mnie podobny. Pewnej dla tego tak łatwo się Mo z Tobą rozmawia. Dosłownie czuję, że mogę przy Twoim boku stawić czoła wszystkim i wszystkiemu. - te słowa nie przyszły jej z łatwością, bo nastolatka nie umiała mówić o miłości. Wyznanie ich sprawiały w niej dziwny lęk z którym usiłowała walczyć. Jednak nie zawsze jej to wychodziło. Postanowiła postawić wszytko na jedną kartę. Kiedy chłopak wziął ją w swe silne ramiona, dziewczyna nie wybraniała się, tylko przytuliła się mocno, tak mocno jakby miała za chwilę umrzeć. Nagle gdy jego usta zbliżyła się do jego odwzajemniła go. Po czym jej ręce oplotły jego szyję. Tak z pewności o taką miłości można walczyć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 11, 2018 5:36 pm

I tak właśnie działa miłość. Dwójka zakochanych w sobie osób - kobieta i mężczyzna, dwoje boskim osądem sobie przeznaczeni, lecz prawem ludzkim na wieczność rozdzieleni biorą swój los i uczucia w swoje ręce. Brendan odetchnął z ulgą czując, że młoda kobieta odwzajemniła jego uczucie i już nie pała do niego nienawiścią za jego postępek.
- Tak uważasz? - zapytał dla pewności słysząc słowa swojej ukochanej Jesteś pewna, że byłabyś w stanie wyprzeć się wszystkiego w co wierzysz i stanąć po zupełnie innej stronie barykady w imię tego co właśnie wydarzyło się między nami? - To nie tak, że blondyn jej nie wierzył, nie tak że był zaskoczony. jednak takie postanowienia muszą być trwałe i dobrze przemyślane. Przecież nie mogli walczyć we dwójkę ze świętym prawem Inkwizycji, musieliby całe życie uciekać, lub zgromadzić armię, która przeciwstawiłaby się woli Arcymistrzyni.
- Wiesz kochanie, że od tej decyzji może zależeć nasze życie, ale również i wielu innych osób prawda? Jesteś gotowa zniknąć i żyć w cieniu ze mną juz do końca naszych dni?-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 11, 2018 6:51 pm

Spojrzała na niego z błyskiem na oku, takim że nawet gwiazdy w nocy, tracą swój blask. Blondyn mógł w tej chwili, zobaczyć ogień w oczach kobiety. To nie był zwykły ogień, lecz ogień prawdziwej miłości. Ten płomień nigdy nie wygasa, tym bardziej, że zostaje przez niego coraz, to bardziej podsycany. Przesunęła się do niego jeszcze bliżej tak, że prawie na nowo, wróciła na jego kolana. Patrząc mu w oczy rzekła ; - Dla takiej miłości mogłaby zginąć. Taka miłość jak nasz zdarza się w życiu tylko raz. A pytasz się mi czy mogłabym wszystko dla niej zostawić?. - zrobiła przerwę, po czym dodała słodkim lecz poważnym głosem ;- Tak mogę to wszytko rzucić i zamieszkać nawet na pustyni pod gołym niebem, byle byś był obok mnie. Prawda jest taka, że na co mi to moje bogactwo? Na co mi te wszystkie tytuły i osiągniecia? Skoro nie mam ich zkim dzielić. To wszystko nic... Nicość i czarna rozpacz bez odrobiny światła, ale teraz pojawiło się w moim życiu światło, które nadaję temu wszystkiemu sens. - przesunęła się w trochę w prawo i usiadła ponownie na jego kolanach. Obiema dłońmi chwyciła za jego twarz i patrząc mu głęboko w oczy rzekła z całą pewnością siebie ;
- Jeśli mnie pytasz czy uciekne z Tobą? To moja odpowiedź brzmi tak jak najbardziej. Dla czego mam tu żyć i dla kogo? Mam zginąć w Imię czego tak naprawdę? To nie jest celem mojego życia. Ale dla miłości mogę zrobić wszystko, to ona nadaję sens życia, to ona sprawa, że wszystkie smutki idą precz, to ona sprawia że chce się żyć i dodaje skrzydeł. - uśmiechnęła się i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek. Pocałunek, który miał przypieczętować jej ostanie i wszystkie słowa, które padły wcześnie z jej ust.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Czw Sty 11, 2018 7:12 pm

Brendanowi rosło serce, gdy słyszał kolejne zdania wypowiadane przez Saję, każde następne coraz bardziej zbliżało ich serca do siebie, a żar miłości przeistaczał się w niepowstrzymany płomień gotowy strawić wszystko co stanie mu na przeszkodzie. Tak samo miało stać się z nimi, musieli zniszczyć wszystko i wszystkich, którzy mogliby zakłócić ich szczęście, jednak nagle blondyn coś zrozumiał. Zakochał się to było nie wątpliwe, lecz czy upoważnia go to do tego by narażać tą młodą kobietę na tak prze potworne niebezpieczeństwa ze strony ich własnych sojuszników? Czy byłoby to fer gdyby tak młoda osoba dała się ponieść chwili nie będąc tak naprawdę pewna jakie decyzje podejmuje? Flamel był Mistrzem Żniwiarzy, być może nie był najstarszym ze wszystkich, lecz miał duży bagaż doświadczeń życiowy i rozumiał ogrom sytuacji. Postanowił odłożyć ich ucieczkę.
- Skoro jesteś gotowa to niech tak będzie, lecz najpierw najdroższa musimy się do tego odpowiednio przygotować, musimy stworzyć plan ucieczki, znaleźć miejsce lub nawet miejsca, w których będziemy mogli się ukrywać, rozumiesz? - Starał się wytłumaczyć dziewczynie swój punkt widzenia całej tej sytuacji, którą równie dobrze można byłoby porównać do romansu ucznia z nauczycielem w szkole.
- Zrozum moja maleńka, chce się przy tobie zestarzeć, nie chce z powodu nieprzemyślanych kroków ginąć na twoich oczach, a co gorsza nie chciałbym ujrzeć twojej śmierci, przez głupi błąd. Rozumiesz mnie? - Flamel nie wiedział czy w tym momencie Saja pojmie słowa, które do niej wypowiadał, miał nadzieję że uczucie i decyzja o ucieczce nie zaślepiły jej do końca i pozostało jej na tyle zdrowego rozsądku by się z nim zgodzić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Sty 12, 2018 11:25 am

Słuchała jego słów, które wprawiały ją w lekkie osłupienie. Saja nie lubiła gdy ktoś, próbował ją obrażać mimo młodego wieku. Tak może była młoda, ale zdecydowana na wszystko. Wiek nie przeszkadzał jej w niczym. To ona jako najmłodsza ukończyła akademie z wyróżnieniem. To ona zabijała wiedźmy z pasją, nie przegrywając przy tym żadnej walki. Więc to nie było niczym innym. Doskonale wiedział, że będą tropieni prze swoich. Będą na nich polować dniem i nocą, aż ich nie dopadną i nie zabiją. Oboje byli zbyt cenni, aby zniknąć z szeregów Inkwizycji. Lecz jakie to ma teraz znaczenie? Kiedy mogą cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem. Kiedy chociaż raz w życiu mogą zdecydować za siebie, nawet jeśli ta decyzja wiązała by się śmiercią. Śmiercią, ale za w to co wierzą, a nie dla kaprysu. Zeszła z jego kolan i rzekła ;
- Mój drogi nie jestem dzieckiem i nie traktuj mnie tak. Wiem doskonale na co się piszę i jak to będzie wyglądało. Wiec jednak, że majątek, to nie wszystko. Mam zdrowe ręce oraz nogi. Najbystrzejszy rozum, więc spokojnie sobie poradzę. Co do planu, to masz rację. Trzeba niepostrzeżenie zabrać, to co nam będzie najbardziej potrzebne, jednak nie na tyle aby nas spowalniało. Trzeba będzie zawierać ślady, jak i wybrać drogę, tą którą jest najmniej uczęszczana przez ludzi. Można później zmienić swój wizerunek tak aby zabardzo nie wrzucać się w oczy i zmieszać się łatwo w tłumie. - mówiąc te słowa, które Noe były chwilą uniesienia, lecz szczerą prawdą. Saja wiedziała jaki los czeka uciekinierów. Wiedział bo czasem sama ich torturowała. Patrzyła jak umierają zdrajcy, a teraz sama zostanie zdrajczynią, którą może spotkać podobny los.
- Kiedy planujesz ucieczki? Trzeba wybrać gospodę na uboczu miasta i zatrzymać się w niej przez chwilę, a potem możemy iść dalej w kierunku.. No właśnie w jakim kierunkiem chcesz podążać? W stronę gór? Czy lasu? Ja bym wybrała góry. Są trudno dostępne a w szczelinach, można się ukryć i spokojnie przenocować.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Pią Sty 12, 2018 6:08 pm

- Wiem, że nie jesteś dzieckiem- posmutniał - Ale wiem też, że ognia rozpalonego w tak młodym sercu nie ugasi nawet wodospad mądrości i rozsądku.- Brendan naprawdę wiedział o czym mówi. Może był od niej starszy zaledwie o kilka lat, ale znając historię Saji wiedział, że jednego doznania w życiu jej brakuje, a mianowicie przegranej. Mówią przecież, że zwycięstwo nie uczy niczego, a przegrana tysiąca rzeczy. Te powiedzenie tkwiło teraz blondynowi w głowie. Sam również był taki jak ona, dumny, niepokonany i pyszny. Myślał, że nikt nie jest w stanie go pokonać, że wystarczy mu brutalna siła, bezwzględności i ociupina pomysłu. Pewnego razu jednak znalazła się kobieta, która powaliła go na kolana, była czarownicą , za którą został wysłany w pogoń w celu uśmiercenia. Został pokonany, przegrał z kretesem, lecz owa czarownica rzekła do niego tylko jedno zdanie i odeszła: " Znajdź pokorę w sercu młokosie, nie siłą, lecz śmiałością zdobywaj" i zniknęła. Brendan już nigdy więcej o niej nie słyszał, a kobieta została uznana za unicestwioną.
- Planowałem nie uciekać. Zostałem niedawno poproszony o wydelegowanie trzech osób do polowania na czarownicę. Pomyślałem, że wytypuję ciebie, siebie i jakiegoś żniwiarza. Gdy znikniemy podczas polowania i zabijemy tego trzeciego pozostawiając jego zwłoki zostaniemy uznani za zaginionych lub nie żywych, a sam pomysł na polowanie znacznie przedłuży nasz czas na ucieczkę i zmylenie pogoni. Co ty na to? - Przedstawił jej swój (według niego) idealny plan, wiedział, że ma wiele wad lecz był o niebo lepszy od zwykłego zniknięcia z szeregów Inkwizycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 14, 2018 3:38 pm

Pomysł spodobała się czarnowłosej. Jednak zabijanie swoich, nie wróży nic dobrego. Spojrzała na niego, po czym, rzekła spokojnym głosem ;
- Świetny pomysł, ale zabijanie swoich, to nie dobry pomysł. Widzisz jeśli ich, zabijemy, to z pewnością będą nasz szukać. Zamiast zabicia go, zostawmy pułapkę. Dzięki, której ich spowolnimy. Cień podejrzeń za nasze zniknięcie oraz pułapki rzucimy na czarownice. - wstała i podeszła w kierunku ogniska. Poprawiła swoje długie włosy. Po czym odwróciła się z uśmiechem na ustach.
- Skoro wiesz gdzie odbędzie się polowanie, to mamy sporą przewagę i możemy to wykorzystać. Nasz plan z pewnością się powiedzie. Tylko mój drogi zadbajmy o wszystkie najdrobniejsze szczegóły i nie zapomnijmy o paru rekwizytach, które rzucą cień podejrzenia na czarownice. - tu uśmiechnęła się lekko i złowieszczo. Po czy podeszła do niego bliżej, podała mu srebrną manierką mówiąc ;
- Wypij kochanie, za naszą miłość i wolność. uśmiechnęła się i złożyła pocałunek na jego słodkich ustach.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 174
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 14, 2018 3:56 pm

- Wiem, że świetny - Odparł lecz jego mina nie świadczyła o zadowoleniu, lecz smutku. Plan być może i był świetny, lecz nie należał do najłatwiejszych do wykonania. Zawierał bardzo wiele zmienny, bardzo wiele niepewnych momentów, tak wiele miejsc na pomyłkę, która przekreśla powodzenie ich planu.
[color-pink]- Kochanie też nie chciałbym zabijać Inkwizycji, lecz to jedyna opcja by nie pisnęli ani słowa. Zastawienie pułapki również jest dobrym pomysłem, lecz niewystarczającym. Może być również podejrzane jeżeli któryś ze zwiadów wpadłby na nią podczas rutynowej akcji infiltracyjnej. -[/color]
Nie chciał bombardować pomysłów swojej towarzyszki, lecz nie mógł pozwolić na najmniejszą pomyłkę, lub ułamek podejrzeń ze strony inkwizycji.
- Ich śmierć zostanie upozorowana na atak czarownicy, muszę tylko poczekać na informację jaką mocą owy cel dysponuje, oraz swoją śmierć też upozorujemy.- Przybliżył jej resztę informacji na temat planu.
Wziął manierkę i napił się potężnego łyka, po którym delikatnie skrzywił usta z niesmakiem.
- Eh mocne..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Stawek   Nie Sty 14, 2018 8:43 pm

Saji nie podobał się pomysł zabijania swoich towarzyszy. Nie miała zamiaru tego zrobić. Nawet za cenę miłości. Jak można zabić niewinnego człowiek, który może kiedyś, uratował jej życie? Może nawet i była z nim na wspólnej misji. To nie mieściło się w jej głowie. Jaka ich przyszłość czeka? Gdy już na samym początku i wolności, trzeba odkupić czyjąś krwią. Miłość własną splamić krwią nie winnej osoby. To nie wróży nic dobrego. Dlaczego Brendan nie chciał przyjąć jej pomysłu? Był taki sam. Nie mal że identyczny, tylko bez zabijania. Jak się wyda, że to oni zabili jednego ze swoich, to od razu pójdą na stryczek lub gorzej. Zdrada to jedno, ale zabijanie kogoś ze swoich szeregów, było najgorszym wykroczeniem. Takich ludzi skazywano na śmierć przez rozciąganięci końmi. Śmierć przychodziła w wielkim bólu i cierpieniu. Na samą myśl czarnowłosą przeszły dreszcze. Nieraz widziała jak w ten sposób umierały czarownice. Te okropne błagalne krzyki, nadal tkwią w jej uszach. Kaci ww tedy mają zabawy co niemiara. W sumie, to chyba muszą być psychopaci, bo któż inny? Mógłby słuchać tych jęków katuszy. Saja wiedziała, że jeden plan to za mało, gdyby się nie powiódł, powinni mieć zapasowy. Zdziwiła się jednak, że Mistrz nie wpadł na ten pomysł. Powinien to wiedzieć, bo w końcu jest z nich najlepszy.
- Dobrze niech będzie. Jednak pamiętaj ja nie zabiję tego człowieka, który będzie z nami szedł. Nie potrafię zabijać bezbronnych ludzi. - wyruszyła ramionami, a jej wzrok powędrował w kierunku ogniska.
- Powinniśmy mieć również plan zapasowy, gdyby ten nas zawiódł. Jak myślisz? - chwyciła za jego ciepłą dłoń i w spokoju usiadła z powrotem obok niego. Saja mogła na nowo, poczuć zapach cudownych perfum mężczyzny oraz jego przyjemne ciepło.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stawek   

Powrót do góry Go down
 
Stawek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: