IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Główna sala   Wto Sie 25, 2015 4:59 pm

First topic message reminder :



Ostatnio zmieniony przez Veilore dnia Nie Lut 21, 2016 9:17 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Główna sala   Nie Sie 28, 2016 10:10 pm

Nie wiedziała już, co to wyrzuty sumienia, jeśli chodziło o życie wiedźm. Było to dla niej równie nieistotne, co życie najmniejszego owada. Nawet nie kierowała się żadnymi emocjami. Zdążyła przywyknąć, nie przywiązywała do tego już żadnych myśli, kierując się przyzwyczajeniem i w tym przypadku działając po prostu jak mechanizm, automatycznie. Jedno słowo jej wystarczyło, aby pozbyć się przeświadczenia, że ma do czynienia z człowiekiem. Nie wahała się, nie dopuściła ni jednej myśli. Zabawne, jak niewiele potrzebowało jej do zmiany nastawienia. Podobnie byłoby z Angelą… Teraz siedziały przy jednym stoliku, usiłując razem rozmawiać, jednak gdyby dostała powód, nie omieszkałaby zmienić swojego nastawienia o sto osiemdziesiąt stopni.
Zarejestrowała wypowiedź Hawke, ale nie zamierzała na nią odpowiadać, jeżeli nie liczyć drobnego uśmiechu. Skoro miały załatwić swoje sprawy prywatnie i ona nie będzie się dłużej rozwodzić. Była jednak ciekawa, co dziewczyna ma jej do powiedzenia.
- Tego jeszcze nie wiem, Angelo. Pozwól mi ocenić Waszą „idealność” po zakończonej rozmowie. W razie czego, nie omieszkam odejść po angielsku, jeśli nie spełnicie moich oczekiwań – Uśmiechnęła się blado, właściwie nie do końca żartując, na co wskazywałby ton jej głosu. Nigdy nie bawiła się w grzeczności, jeśli coś Selene wyraźnie przeszkadzało, nie trzymała tego w sobie.
Niespecjalnie spodobała jej się wypowiedź An. Nie w guście było wypowiadać się o kimś w trzeciej osobie, mimo dzielącego rozmówców jedynie blatu i kufla piwa. Miała ochotę przypomnieć o swoim istnieniu, choć ograniczyła się jedynie do uniesienia brwi, jeszcze nieprzekonana, czy wypowiedź w tym stylu spowodowana była niewiedzą czy złośliwością.
Nie wiedziała, co stało się z nią w następnej kolejności. Nie znała jeszcze swoich możliwości i ograniczeń, zwyczajnie nie pijąc w życiu zbyt wiele. Ale gdyby ktoś ją zapytał, czy wypiła na tyle dużo, aby odpowiadać głupoty, z pewnością by zaprzeczyła, nawet nie kłamiąc. Sama jednak spostrzeże się o tym dopiero, gdy zakończy swoją opowieść. I wtedy zrozumie, że stało się tu coś bardzo niedobrego, zapewne za sprawą jednej ze swoich rozmówczyń. Nim doszła jednak do poważnych oskarżeń… zachichotała głośno, zaczynając:
- To przypomina mi… o moim pierwszym przesłuchaniu! – wypaliła, zupełnie niespodziewanie, a oczy zaszły jej mgłą. Zaczęła się chichrać, aż ciężko było rozróżnić jej słowa. – Biłam tę durną wiedźmę drewnianą chochlą… Gdy do lochów weszła moja mama i przypomniała mi, że zapomniałam śniadania do pracy. Kochana kobiecina… Ale najadłam się wstydu! Matthew, mój kuzyn – wyjaśniła grzecznie w kierunku An, jako że Haw zdążyła już poznać tego mężczyznę. – Nie dał mi później żyć. Śmiał się ze mnie i nieustannie pytał, czy zjadłam już swoją owsiankę. Piękne czasy… - westchnęła na koniec, spoglądając na nie niemrawo, gotowa kontynuować swoją opowieść, w którą właśnie miała wplatać coraz to bezsensowniejsze elementy.
Nie tylko Erin mogła wyłapać z wypowiedzi sporo nieścisłości, mimo że doskonale była świadoma - o swojej rodzicielce Sel mówiła niechętnie, jednak było pewne, wedle jakichkolwiek zapewnień Inkwizytorki, nie żyła ona już od wielu lat.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sro Sie 31, 2016 8:27 pm

Tak, była pewna, że Selene się zdziwi przy ich prywatnej rozmowie, aż jej nieprzyjemny dreszcz przeszedł przez plecy, ale postanowiła nic więcej rudowłosej kobiecie nie mówić. Wolała poczekać, spróbować to zrobić na spokojnie i takie tam. Ta... Lepiej to zrobić później. Później i na spokojnie...
O nie, ciemnowłosa w tej chwili w ogóle się nie oszukiwała. Ona dobrze wiedziała, gdzie jest jej miejsce i była świadoma, że na pewno nie tam, gdzie znajdywali się właśnie znajomi Selene. Erin ani przez moment nie pomyślała, że mogłaby pasować do tamtego towarzystwa. Przecież no, oni... oni byli z Inkwizycji, wszyscy tam pewnie byli w jakiś sposób sadystami i psychopatami. A ona? Ona przecież taka nie była, prawda? Dobra, dobra, nie była aniołkiem, ale nie bawiły ją tortury na innych ludziach. Co to, to nie.
O bogowie... W tej chwiki to się przestraszyła, gdy usłyszała odpowiedź Angel. W tym momencie Hawke na serio sądziła, że ta kobieta oszalała. No, ej! Jak można chcieć słuchać takich rzeczy? Zwłaszcza w karczmie przy jedzeniu i piwie?! Nie, nie rozumiała z tego nic, a nic. Dla ciemnowłosej to zdawało się istnym szaleństwem. Naprawdę nie chciała brać w tym udziału, już chciała się nawet wykręcać w jakiś sposób, gdy naglę zamarła, a następnie spojrzała na rudowłosą inkwizytorkę. Chwila... Czy ona zachichotała? No, normalnie nie wierzyła swoim uszom, a z każdą chwilą coraz bardziej czuła się zmieszana i zaskoczona. Ile rudowłosa musiała wypić? Kurna, no co to wszystko miało znaczyć. To w ogóle jej nie wyglądało na opowieść z pierwszego razu z tortur Selene. Zwyczajnie fakty się nie zgadzały...
Momentalnie wstała i odruchowo postanowiła jakoś zaradzić na obecny stan Selene, bo jak to inaczej wytłumaczyć jak nie wypiciem za dużej ilości alkoholu? Złapała kobietę za ramie.
- Selene, wiesz co? Tobie już chyba starczy. Chodź, odprowadzę cię do domu. Odpoczniesz sobie, pójdziesz spać... - powiedziała, jakby całkowicie zapominając w tym momencie o całej reszcie rzeczywistości. Dopiero po chwili zrozumiała, że przecież jest obok nich jeszcze Angela. Spojrzała na nią i uśmiechnęła się przepraszająco.
- Przepraszam, ale muszę ją nieco ogarnąć... Będziemy musiały to chyba odłożyć na kiedy indziej, przepraszam najmocniej - rzekła szybko. Miała nadzieje, że nie uraziła przez to tej kobiety.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Angela
Szkarłatna Wiedźma
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 17/06/2016

PisanieTemat: Re: Główna sala   Pon Wrz 12, 2016 8:47 pm

Wyszło idealnie, a nawet lepiej niż przewidywała. Czyli Angela nie wyszła jeszcze z wprawy. Ryzykowała wiele, lecz było warto, gdy ujrzała jak Hawke miesza się, podczas opowieści Selene. Sama by się zdziwiła, słysząc taką historię. W Inkwizycji chyba nie miały prawa mieć miejsca takie sytuacje? Nie wiedziała tego do końca, ale coś jej mówiło, że jednak nie. A w sumie nawet ktoś jej mówił. W końcu Cole był obecny w umyśle jej siostry podczas przesłuchania.
  Kiwała z głową, nawet zdobywając się na uśmiech, gdy Selene zachichotała.
  - Och, nie wątpię, że były to wspaniałe czasy – przytaknęła Inkwizytorce, wcześniej koncentrując się na nietypowych elementach.
  Udała zdziwienie, gdy Hawke wstała, łapiąc Selene. Jakby zapomniała o trzeciej osobie, co w sumie nie było niczym dziwnym. Pokiwała ze zrozumieniem głową.
  - Och, nic nie szkodzi – powiedziała niewinnie – rozumiem doskonale sytuację... Nie każdy ma dobrą głowę, jeśli chodzi o alkohol – stwierdziła jeszcze. - Naprawdę, Hawke, nic nie szkodzi... To ja się już może też będę zbierała? – wstała lekko od stołu, patrząc na towarzyszki.
Skłoniła się na pożegnanie i sprawnie lawirując wśród stolików, podążyła ku drzwiom, a potem wyszła z gospody.

// z/t

___________________
Mowa, Głos w głowie, Myśli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sro Lip 26, 2017 6:12 am

Fanny była dzisiaj w parszywym nastroju. Nic jej się nie udawało. Gdy strzelała, chybiła dwa na pięć razy co dawało jej skuteczność jedynie w sześćdziesięciu procentach. To był wynik karygodny, gdyż zazwyczaj jej skuteczność była bliska stu. Po porannych ćwiczeniach udała się pracy, to jest do tej zleconej przez wiedźmy. To jednak wcale nie pomogło. W sprawie zabójstwa jednej z wiedźm, która nie została spalona, ani powieszona, a niemalże wypatroszona, była w kropce. Wiedziała, że dziewczynie odcięto nogi i ręce jeszcze za życia, czemu musiał towarzyszyć niesamowity ból. Zatem morderca miał dom albo gdzieś na uboczu, albo było w nim pomieszczenie doskonale wyciszone. I z odpływem na krew.
Krzyki dziewczyny lub jej błagania widocznie mu bardzo przeszkadzały, gdyż jej język został wyrwany. Przypalona skóra na plecach oraz brzuchu świadczyła o tym, że czarownica była torturowana przynajmniej przez kilka dni. Zadawano jej jednak ból w sposób metodyczny, uważając by jej nie zabić. Zatem morderca miał wiedzę o anatomii człowieka. Lekarz? Nie wiedziała. Następnie rozpłatano jej brzuch tak, że jej wnętrzności wypłynęły na wierzch. Zostało to zrobione w taki sposób, iż nie zabiło jej to, a zakażenie, które się wdało. Zatem dziewiętnastolatka, która padła ofiarą mogła patrzeć godzinami na własne flaki walające się po podłodze.
Zielonowłosa nie chciała sobie nawet wyobrażać, co przeżyła ta dziewczyna za życia. Mogła się jednak założyć, że skoro duchy istnieją, to prędzej czy później powróci jako coś w rodzaju Vengeful Spirit.
Od tego wszystkiego musiała uciec. Chociaż na chwilę, chociaż na jeden krótki moment. Postanowiła więc dzisiaj przyjść do knajpy i się upić. Podeszła do baru, zamówiła najlepsze whisky, jakie tutaj mieli, po czym wypiła duszkiem całego drinka pokazując barmanowi, że chce dolewkę. Ten spojrzał na nią wyraźnie zdziwiony, ale bez słowa spełnił jej prośbę. Poprosiła, by otworzył jej rachunek. Zamierzała zapłacić jak będzie wychodzić. Po chwili namysłu zamiast męczyć się z pojedynczymi drinkami, postanowiła kupić całą butelkę. Usiadła przy barze i zaczęła się odstresowywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jacob Arthur Stevenson
Balsamista
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 18/01/2017

PisanieTemat: Re: Główna sala   Sro Sie 09, 2017 12:42 pm

Doktor Stevenson nie mógł narzekać na brak pracy. Wręcz przeciwnie - ostatnimi czasy poczekalnia przed drzwiami jego gabinetu była jakby pełniejsza, a co trzeci pacjent wymagał jeszcze wizyty domowej, najczęściej prosząc o nią w imieniu krewniaka, który nie był w stanie pofatygować się do lekarza bezpośrednio. To w połączeniu z pracą w Inkwizycji sprawiało, że Jacob nie miał dla siebie ani chwili wytchnienia. Wracał do domu późnym wieczorem, wychodził na krótki spacer z Terry'm, a później padał jak długi lub zasypiał w fotelu, aby z samego rana zerwać się i lecieć do murów organizacji, aby ratować życie innych lub pomagać przy odbieraniu go.
Nie inaczej było tego dnia. Po praktyce w inkwizycyjnym szpitalu musiał przejść całe miasto, aby odwiedzić jednego ze swoich pacjentów. Podejrzewał jednak, że to była jedna z jego ostatnich wizyt u owego mężczyzny. Złamana noga i silne zakażenie, rodzina zgłosiła to zbyt późno, próbowali leczyć na własną rękę, bo nie było ich stać na lekarza. W najlepszym przypadku skończy się amputacją, lecz doktor Stevenson był przygotowany na najgorsze. Zwłaszcza, że pacjent przeżył już swoje najlepsze lata i teraz, podczas jesieni swojego życia, jego odporność nie była w tak dobrym stanie co gdy był w kwiecie wieku. Po drodze Inkwizytor widział zamieszanie wokół jednego z budynków, z którego niedługo później na noszach wyniesiono zwłoki. Prawdopodobnie były w niezbyt ciekawym stanie, bo okryto je czarną płachtą tak szczelnie, aby nie było widać ani skraweczka ciała.
Jakże kruche jest ludzkie życie.
Był zmęczony. Do tego stopnia, że nie miał siły uśmiechać się do witających go ludzi, a z kieszeni jego płaszcza smętnie zwisała końcówka stetoskopu, którego wcześniej nie schował do torby, a o którym teraz kompletnie zapomniał. Początkowo planował wrócić od razu do swojego mieszkania, lecz gdy po drodze zobaczył gospodę, przystanął przy niej i zamyślił się. Nie zwykł bywać w takich miejscach, a takie miejsca nie przywykły do obecności ludzi jego pokroju. Czuł jednak, że musi odpocząć, napić się czegoś, wyjść do ludzi, aby całkiem nie sczeznąć. To powinna być miła odmiana po spotykaniu samych chorych i smutnych ludzi oraz wywyższających się Inkwizytorów.
Otworzył drzwi gospody i od razu zakasłał pod wpływem papierosowego dymu, który wdarł się do jego nozdrzy. Paru ludzi spojrzało na niego i mruknęło coś w swoim gronie, aby zaraz zaśmiać się głośno. Jacob nawet na nich nie spojrzał. W końcu widok dobrze ubranego mężczyzny, a do tego lekarza, nie był dość częsty w tym miejscu. Co innego widok Inkwizytora, lecz doktor Stevenson nie miał w zwyczaju nosić swojego płaszcza Balsamisty w miejscach publicznych, toteż nie budził teraz zbyt wielkiego poważania poprzez swoją funkcję. Mężczyzna od razu zajął miejsce przy barze i poprosił o szklankę whisky. Gdy gospodarz nalewał mu alkoholu, Jacob rozejrzał się po sali. Najbardziej jednak przykuła jego spojrzenie kobieta o zielonych włosach siedząca dwa metry dalej. Lekarz próbował sobie przypomnieć, gdzie wcześniej go widział, lecz daleko szukać nie musiał. Widział ją w pobliżu domu, z którego wynoszono zwłoki. Rodzina? Ciężko powiedzieć. Po ilości alkoholu, jaką zamówiła, nie mógł tego wykluczyć. Nie chciał jednak się wtrącać, toteż gdy tylko stanęła przed nim szklaneczka alkoholu, skupił się wyłącznie na niej, spokojnie degustując whisky w otoczeniu radosnych rozmów i dymu papierosowego.

___________________
"Życie uczy nas jak żyć" - Il Etait Une Fois... La Vie


“The life so short, the craft so long to learn.”
- Hippocrates

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Główna sala
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki :: Gospoda pod Złotą Kaczką-
Skocz do: