IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sam

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 90
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Sam    Sob Lis 14, 2015 6:45 pm

Imię i nazwisko: Samael
Pseu­do­nim: Desi­de­ria (Des), Art’rein, Ostatnie Życzenie
Wiek: 22
Rasa: Czarownica

Grupa: Wyrzutek
Ranga: Nieokreślony Twór
Zawód: Tropiciel Istnień

Moce:

-Przy­wo­ły­wa­nie śnieżycy – Jest to dość kosztowna umiejętność przez wzgląd na długość działania. Efekt jest zależny od skupienia, siły witalnej jaką posiada. Śnieżyca jednak ma to do siebie, iż tworzy coś na wzór płaszcza ochronnego, dzięki czemu szybko i spraw­nie można zmy­lić prze­ciwnika bądź uciec z pola walki.
-Śnieżny Towa­rzysz- Mówiąc pro­ściej, cho­dzi o małego bał­wana. Moc ta obja­wiła się już w dzie­ciń­stwie gdzie, była wyko­rzy­sty­wana w chwilach, gdy dziew­czyna czuła się samotna. Wtedy wła­śnie two­rzyła małego bał­wana, jaki był dla niej kom­pa­nem w trud­nych momentach życia. Oczy­wi­ście, z wie­kiem zasto­so­wa­nie czaru ule­gło zmia­nie, dzięki czemu teraz towa­rzysz może mieć rów­nież zasto­so­wa­nie mili­tarne, lecz i tak Sam głów­nie używa go, gdydy potrze­buje towa­rzy­stwa.
-Kula Śniegu – Jest to przeciwieństwo kuli ognia, jaką każdy zapewne zna. Zasto­so­wa­nie również jet podobne, lecze w tym przy­padku Kula Śniegu może przekształcić, się w kulę z lodu co Oczywiście zależne jest, od sku­pie­nia, zde­ner­wo­wa­nia oraz wyczer­pa­nia orga­ni­zmu.

Broń:
-
Umie­jęt­no­ści:
-Bezbłędnie rozpoznaje czy ktoś został dotknięty magiczną mocą, przekleństwem, czy jest nosicielem (tutaj mowa, o klątwach, upiorach etc.).
-Opanowała do perfekcji umiejętność czytania, pisania oraz kryptologii.
-Potrafi otwierać zamki. Oczywiście te nieskomplikowane.
-Włada energią magiczną (zna całe trzy sposoby manipulacji żywiołem, mimo iż matka uczyła ją wielu innych)
-Jest zwinna kosztem siły, jakiej nie posiada prawie wcale.
-Jej uśmiech podobno potrafi poruszyć niejedno serce. Najpierw jednak trzeba sprawić, by się uśmiechnęła...
-Jest szczera do bólu.
-Posiada dość mocną głowę, dzięki czemu nie można jej łatwo upić.
-Kom­plet pro­stych szy­tle­tów uży­wa­nych przez Assa­sy­nów
-Inte­lekt.

Cha­rak­ter:
Jestem niczym tafla wody. Spokojna oraz opanowywana. Można we mnie się przejrzeć, lecz jedyne co ujrzysz, to własne odbicie. Nigdy nie uzewnętrzniam swych myśli ani uczuć. Nigdy nie pokazuje obcym mojej prawdziwej twarzy. Jest ona bowiem ukryta za czymś pięknym. Za maską wymalowywaną z przeżyć, jakie mnie ukształtowały. Maska ta jest pełna spokoju… Jedynak pod nią kryje się wulkan emocji, uczuć, pragnień, pożądania… Pod maską skrywa się coś więcej niż tylko inna osobowość pragnąca kochać oraz być kochaną. Kryje się pod nią wzburzone morze. Chaos, który tworzy maelstrom… A w nim? Gdy tam dotrzesz jesteś tylko zdany na siebie. Jesteś zdany na to, co odkryjesz lub będzie Ci dane poznać, lecz licz się z tym, iż konsekwencje mogą być tragiczne… Przecież porusz taflę, a woda się cof­nie. Zmiażdży Cię falą tak potężną i dziką. Utkaną z emocji i nie­na­wi­ści. Stworzonej z samozaprze­cze­nia… Prze­cież nikt nieprze­wi­dział, że narodzi się dziewczynka obdarzona talen­tem, wielką bazą emo­cji oraz co naj­waż­niej­sze poryw­czo­ścią godną samego wul­kanu. Jej tem­pe­ra­ment potrafi się zmie­nić w ułamku sekundy, a wystar­czy tylko iskra, spoj­rze­nie czy też gest. Wystar­czy, to „coś”, aby maska opadła… Jed­nak tak naprawdę pod maską spo­koju oraz falą cha­osu kryje się coś wię­cej. Coś na wzór trze­ciej oso­bo­wo­ści… Jed­nak do niej dotrzeć mogą jedy­nie nie­licz­ni… Wybrane osoby, któ­rym można powie­rzyć jeden z naj­waż­niej­szych sekre­tów swojego życia oraz oso­bo­wo­ści… Odwa­żysz się? Poznasz mnie, a może uciek­niesz, gdy tylko zoba­czysz wielką falę? Pamię­taj jed­nak. Nie daj się zwieść pozo­rom. Moja twarz może i wygląda tak pięk­nie… Mami cię jed­nak tak samo, jak zacho­wa­nie, abyś stał się moją ofia­rą… Prze­cież moja twarz nie może kła­mać prawda? Jed­nak co jeśli wszystko co o mnie wiesz jest fik­cją i ilu­zją? Co, jeśli cały mój cha­rak­ter jest tylko kolej­nym kłam­stwem. Jed­nak… Gdzieś tam zasia­łam w Tobie ziarno… szu­kasz odpowiedzi… czy się mylisz, a może jednak wszystko, co już wiesz jest prawdą? Co zrobisz?


Wygląd:
Od czego by tu zacząć… mamy do czy­nie­nia z młodą przedstawicielką płci pięknej i spróbuj twierdzić, że nie „pięknej” to naj­praw­do­po­dob­niej oberwiesz czymś ciężkim jak na przykład butem, kamieniem leżącym obok, krzesłem, a gotowa jest podnieść i drewniany stół, kiedy się zdenerwuje. Zaczynając od czubka, widzimy czarne włosy, a nawet bardziej pasuje tu nieokreślenie „kruczoczarne”, bowiem niczym upierzenie kruków wpadają czasem w odcienie granatu. Owe kosmyki sięgają jej do ramion, z przodu zaś są nieco postrzępione, tworząc zasłaniającą jej czoło grzywkę, przy czym część opada niesfornie na boki stopniowo okalając jej twarz. Oczy dość duże, piwne, nos prosty, usta wyraźnie zarysowywane, barwy jakby nieco pomarańczowej. Chociaż to już właściwie młoda kobieta, to rysy twarzy ma jeszcze dziewczęce z trochę mocniej zarysowywanym podbródkiem. Cera jasna, aczkolwiek nieprzesiadanie. Wzrostem panienka może się pochwali, bowiem mierzy nieco ponad metr sie­dziem­dzie­siąt, dokładnie z pięcioma centymetrami w końcówce. Jest to więc imponujący wzrost, a ponieważ i buty nosi na płaskim obcasie, typowo nadające się do dłuższych wędrówek. Co do budowy ciała to na szczęście nie jest z niej takie chucherko. Nie pochwali się długimi nogami i na dodatek krągłościami w nadmiarze też ją natura nie obdarzyła, o czym w jej obecności wspominać to niczym wydać na siebie wyrok śmierci. Pewnym mankamentem może być również blizna na udzie ciągnąca się na długość kilkunastu centymetrów, której dzięki odpowiedniemu ubiorowi na szczęście nie widać. Mimo szczupłej budowy ciała ćwiczenia wymagające sprawności fizycznej pozwoliły jej wypracowywać giętkość, zwinność i nawet siłę. Oczywiście nie może równać się z mężczyzną, ale może czasem zaskoczy mocą, z jaką przywali z pięści. Jeśli zaś chodzi o ubiór, niezdecydowanie bliżej jej do męskiego stroju, nie wliczając ciemnego gorsetu wykonanego ze średniej grubości materiału. Mianowicie nosi na sobie jasny, krótki płaszcz w lekko szarawym odcieniu i ciemne spodnie przewiązane pasem. Buty w typowo męskim kroju, nadające się do dłuższych wędrówek. Zdarza się jej obwieszać czy to na szyi, czy na nadgarstnikach talizmanami bądź amuletami, jeżeli takowe akurat wpadną jej w ręce.

Histo­ria:
Moje życie było niczym puch. Zostało zgaszone oraz zapomniane. Me serce wyparło je wraz z pierwszymi kroplami krwi, jakie spłynęły na me sine usta. Krew. Pamiętam do tej pory jej zapach oraz smak. Pamiętam, co mi uczyniła. Jak pozbawiła mnie ludzkich odruchów, myśli, pragnień. Jak wyparła wszystko, co znałam do tej pory. Krew. Była piękna. Ciemnoczerwona, gęsta, o lekko cierpkim smaku. Umierałam. Z każdą kolejną kroplą me ciało pozbawione było życia. Duch jak do tej pory nieposkromiony zdawał się być niczym zgwałcone dziecko. Wypruto ze mnie resztki godności oraz ludzkiego myślenia, by zaraz potem zdeptać je poprzez pragnienie, jakie narosło w mym ciele. Pamiętam straszliwy ból, pustkę oraz chęć zato­pie­nia swych kłów w ciepłej szyi. Wtedy było mi wszystko jedno. Wtedy byłam młodym nic nieznaczącym ist­nie­niem. Dzieckiem obdarzanym przez los nowym rodzicem oraz nowym światem. Narodziłam, się jak się okazuje by, zmienić swe życie tyle razy, ile zachodziła takowa potrzeba
Geneza mego imienia leży gdzieś w literaturze tal­mu­dycz­nej, jak i późniejszej literatury kabalistycznej, gnostyckiej i religijnej. Samael. Moje imię utożsamiane jest z aniołem śmierci, dostarczycielem wyroków śmierci, ale i powstrzymując egzekucję. Inni zaś pod moim imie­niem widzą coś o wiele innego. Coś kontrowersyjnego: oskarżyciela, uwodziciela, ducha zniszczenia. Ja natomiast jestem jedynie pokornym sługą mej pani. Żyję, by służyć mojemu rodowi oraz by być młotem na mych wrogów. Mie­czem godzącym w intrygantów oraz sędzią dla wszystkich, którzy pobłądzili.
Jestem Owocem zrodzonym, z ostatniego życzenia wypowiedzianego przez parę jaka darzyła się uczuciem… Jestem kimś, o kim już dawno zapomniano, a zarazem wielu pragnęło, aby moje istnienie było niczym paląca się kartka jednak stało się inaczej. Stałam się symbolem łączącym zwaśnione frakcje, a wszystko przez, to kim byłam…
Historia ta rozpoczęła się dwadzieścia dwie zimy temu, gdy świat wezwał mnie ku sobie. Przecież nie każdy wie jak działają życzenia wypowiedziane przez wiedźmy, czarownice czy osoby obdarzone tą cząstką sprawiającą, iż świat jest zupełnie inny. Życzenia, jakie nie powinny mieć miejsca, w świecie gdzie trwała wojna… Zakon czy jak kto woli Inkwizycja roztaczała swe sieci, a każdy, kto był, choć w minimalnym stopniu posądzony, o czary był palony na stosie bądź kończył o wiele gorzej. Czarownice musiały się ukrywać, a osoby obdarzone darem widzenia tego, czego nie można było ujrzeć zdawały się być traktowane na równi, tymi, co władają magią… Był to straszliwy czas. Śmierć, strach, niepewność towarzyszyły ludziom co dzień, a nagroda za doniesienia na swego sąsiada była niczym otwarcie królewskiego skarbca… I wierzcie mi lub nie, lecz w tych oto czasach stało się coś, co na zawsze zmieniło bieg historii… Któż, z nas bowiem nie pamięta wspaniałych legend o bohaterach, skarbach, mitach czy choćby o pro­roc­twa­ch… Któż z nas nie zna opowieściowi gdzie pojawiała się wzmianka o Lirei oraz Are­is…
Zapewne każdy z nas słyszał ją w oryginale bądź w zmie­nio­nej wersji. Jedynak nieważne. Wszystko bowiem, co sły­sze­li­ście było prawdą przekazywaną z ust do ust na przestrzeni lat… Prawdą niewygodną, a zarazem straszną. Prawdą, o jakiej istnieniu inkwizycja nakazała zapomnieć, a wszelakie wzmianki zostały zatracone w oczyszczającym ogniu… Jedynak… Jednak czarownice wciąż pamiętają… Nie, nie mogły zapomnieć o kimś, kto wywodził się od nich samych. Nie mogły zapomnieć, o Lirei.
Była, to młoda zdolna kobieta posiadająca niezdrową chęć jaka zaprowadziła ją ku poznaniu. Jej całe życie było niczym pasmo odkryć dzięki, którym stała się żywą legendą, a wszystko dzięki temu, co uczyniła, lecz zanim przejdziemy do sedna trzeba wspomnieć, iż Lirei nie wyróżniała się wśród swoich sióstr oraz braci. Była wręcz przeciętną istota obdarzoną talentem  obja­wia­ją­cym się głównie na manipulacji lodem… Wśród swoich znana była jako Lodowa Nie­wia­sta. Nikt jednak nie podejrzewała, iż ta drobna przeciętna dziewczyna stanie się w przyszłości drzazgą w oku obu społeczności...
Świat.
Wyglą­dał wtedy zupeł­nie ina­czej. Prze­śla­do­wa­nia, aresz­to­wa­nia, prze­słu­chi­wa­nia czy morderstwa. Ludzkość ginąca bez śladu czy choćby strach to, czy osoba Ci najbliższa wróci wieczorem… Terror zasiany w sercach ludzi… To jedyne, co postawiła nam Pierw­sza Wielka woj­na… To jedyne, co jest pewne w każdej powieści. Świat pozostał podzielony na dwie części. Tę magiczną oraz tę, która chce zniszczyć wszystko, co odbiega od przy­ję­tej normy… jednak spytacie gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Moja historia rozpoczynana się w tych nie­spo­jo­nych czasach i ma związek, z legendą o małej Lirei. Jak już zostało wspomniane była ona czarodziejką. Młodą, ambitną, pragnącą poznania oraz zakochaną… Jej miłość zdawała się ponad cały świat, jaki znała oraz uprzedzania… Jej miłość bowiem była ukierunkowana w stronę Areis. Spytacie więc, kim jest Areis? Któż z nas nie zna Inkwi­zy­cji. Któż nie drży ze strachu na wieść, iż płaszcze zmierzają ku nam… Areis była właśnie jedną, z nich… Była znałą inkwi­zy­torką w służbie jej wysokości… Była oddana swej misji, powołaniu oraz co najuważniejsze miłości…
Wielu, z Was teraz powie, iż miłość nie istnieje w tym czasie oraz miejscu. Że została ona porzucona wiele tysiącleci wcześniej, a teraz jest jedynie słowem. Dla tej dwójki była czymś, co połączyło zwaśnione strony… Czymś, co nie miało prawa istnieć. Przecież jakim cudem sławna i doceniana inkwi­zy­torka mogła pokochać kogoś takiego, jak ta nic nieznacząca wiedźma? Jak?! Szcze­rze? Legendy ani prze­kazy nie mówią jak to się stało, ani czym było spowodowane. One bowiem ni­gdy nie prawią, o tych sprawach, mimo iż świat zapewne nie zapomniałby tak ważnej kwestii i wierzcie bądź nie Zakon nigdy nie przymknąłby oka na taką drobną niesubordynację, a wprost przeciwnie. Zrobi wszystko by ukarać każdego...

***

Wojna oraz świat nigdy się nie zmienią, nie to co istoty ludzkie… I nie na darmo zapisano w księgach zakonu, iż ludzkie są najbardziej nienarażonymi jednostkami. Podatnymi na sugestię, ból, szantaż, emocje, etc… To właśnie ludzie wbrew obiegowej opinii kreują swój świat… tak było, z tą dwójką, jakiej poznanie nie było przypadkowe. Przecież Areis otrzymała oficjalne zlecenie na pozbycie się pewnej niewygodniej czarownicy zamiesz­ku­ją­cej południowe góry. Czarownicy, jaką według wywiadu oraz doniesień podżegała swoich podopiecznych ku powstaniu przeciw Najświętszej Inkwizycji. Areis jak przystało na posłusznego sługę ruszyła bezzwłocznie w stronę wyznaczanego celu przemierzając wiele stai bez wytchnie­nia. Zmie­nia­jąc konia przy każdej nienadarzającej się chwili aż wreszcie dotarła do wioski znaj­du­jącej się u podnóża gór. Na pierwszy rzut oka cel jej podróży nie różnił się niczym od tego, co znała, a wprost przeciwnie zdawała się naprawdę normalna, chyba że nie liczymy mieszkaniowców skorych do pomocy i nie wiadomo czym było, to spowodowane? Czy świadomością, iż w mieście znajduje się posterunek Inkwi­zy­to­rium, czy może raczej faktem posiadania miejscowej legendy, o jakiej plotkowano nawet w murach świętobliwej Inkwi­zy­cji. Legendy tyczącej o pewnej drodze poło­żo­nej pomiędzy górami… Drodze, z której się nie wraca…
Areis jednak nie wierzyła w te brednie, jakie porozpowiadali mieszkańcy czy o jakich szeptali jej bracia i siostry Inkwi­zy­to­rzy. Bred­nie. To jedno słowo powtarzała sobie przez cały czas, gdy wyruszała, w góry, których nie doceniła…
I tutaj kończy się historia Areis, a zaczyna zupełnie inna. Nikt bowiem nie przewiedział, iż konsekwencje decyzji pod­ję­tych przez Inkwi­zy­torkę będą odczuwalne przez wiele lat, a wybór Lirei stanie się podłożem do opowieści, jakie zostaną śpiewane przez bardziej pod­chmie­lo­nych i odważnych bardów…
Jedynak Tej opowieści nie usłyszcie…
Zaka­zano jej tak samo, jak zakazano wspo­mi­na­nia tych dwóch imion. Histo­ria Areis oraz pamięć o jej czynach została wymazana, z kro­nik Inkwi­zy­cji tak samo, jak zniszczono jej podobizny stojące, w głównej bibliotece oraz na dziedzińcu i wierzcie mi lubnie, lecz pamięć o Areis została do skrzętnie wymazana z historii Inkwi­zy­cji, a jakiekolwiek wzmianki na jej temat są karane gorzej niż prze­stęp­stwa… Jednak to nie ozna­cza, iż mło­dzi adepci czy adeptki chowane przez Zakon nie mogą spo­tkać się z jej ist­nie­niem… Nikt oficjalnie nie przyzna się do tego, lecz podobno ist­nieje jeden egzemplarz książki, jakiej nie udało się zniszczyć Wielkiemu Inkwi­zy­to­ro­wi… Egzem­plarz ten jest prze­ka­zy­wany, z rąk do rąk tylko tym, którzy pragną poznania oraz wiedzy. Tej praw­dzi­wej, a nie tej, jaką wpaja im Zakon…
Spy­ta­cie więc, co stało się z Lirei? Ją także spo­tkał podobny los. Została zapo­mniana przez swoje sio­stry, a jej imię stało się syno­ni­mem naj­więk­szego zła, jakie spo­tkało świat magiczny. Ba do tej pory opo­wiada się mło­dym czarodziejom czy też, jak kto woli wiedźmą skrzy­wioną wer­sję dzie­jów Leire, zastę­pu­jąc jej imię jakimś innym tylko i wyłącz­nie po to, aby żadna, z nich nie dowiedziała się, iż ta bajka dla dzieci była praw­dzi­wa… Bajka mówiąca, o odwa­dze, chęci pozna­nia oraz miło­ści jaka sprawiła, iż dwie zwa­śnione strony nie były wsta­nie złą­czyć się w wynisz­cza­ją­cym boju… Histo­ria ta roz­po­czyna się sło­wami „A działo się, to na dro­dze, z któ­rej nie ma powrotu”. Wielu spyta, o co cho­dzi… Już spie­szę, z wyja­śnie­niami. Chodzi tutaj bowiem o to, jaką legendę prze­ka­zy­wali sobie wio­skowi. Opowieść ta mówi, o tym, iż gdy raz wej­dziesz na jedną, z dróg nie możesz się już cof­nąć, a Twoja decy­zja sta­nie się Twoim cię­ża­rem… Prze­kleń­stwem. I wie­cie… Mieli oni rację. To była droga bez powrotu, łącząca ze sobą dwie zwa­śnione frak­cje w jed­nym zada­niu. Oka­zało się bowiem, iż owa droga była waż­nym han­dlo­wym punk­tem zagro­żo­nym przez coś, co miesz­kańcy zwali marą, lecz tak naprawdę było to ogni­sko epi­de­mii, jaka do tej pory toczy tę kra­inę… Skąd wiem? Osobami, jakie po raz pierw­szy zetknęły, się z ów plagą byli moi rodzice nale­żący do dwóch zwa­śnio­nych frak­cji… Owa pla­ga… To wła­śnie ona sprawiła, iż nie walczyli ze sobą, lecz szu­kali roz­wią­za­nia pro­blemu, jaki zbli­żył ich do sie­bie. Jaki spra­wił, iż nie pra­gnęli już wró­cić do świata, jaki znają, lecz wprost prze­ciw­nie zapra­gnęli podą­żać dalej na przód. Razem… Ich chęć pozna­nia spra­wiła, iż odrzu­cili swoje uprze­dze­nia dzięki czemu, z cza­sem ich przy­jaźń zamie­niła się w coś wię­cej… Miłość.


***
Wiele spojrzeń towarzyszyło Areis, gdy przekraczała próg siedziby inkwizycji. Nikt bowiem nie spodziewał się, iż powróci ze swojej misji. Minęło prze­cież parę lat i szczerze mówiąc wielu uważało ją już za zmarłą, lecz ona powróciła szokując przy tym każdego wierzącego w jej śmierć. Szok, jaki wywołała między swoimi braćmi i siostrami był niczym, w porównaniu z plotkami jakie pojawiły się zaraz po jej przy­je­ździe. Plot­kami wywo­ła­nymi przez małą dziewczynkę, jaką przy­wio­zła ze sobą. Dziewczynkę, jaką natych­miast pozostawiła, w miejskiej gospodzie.
Lata mijały, a Areis prawie nie opuszczała głównej siedziby od czasu swego powrotu skupiając się przede wszystkim na szkoleniu młodych adeptów oraz adeptki. Wieczory oraz każdą swą wolną chwilę spędzała,z dziewczynką jaką  przy­wio­zła parę lat temu. Co robiła? Plotki były różne. Jedne mówiły, iż zrobiła, z niej swoją kochankę. Inne prawiły o jakiś  naukach co by młodą wychować na swoją następ­czy­nię. Jed­nak poja­wiały się i śmiel­sze plotki takie jak te o nauce opanowywania darów natury tuż zaraz pod nosem Wiel­kiego Inkwi­zy­tora czy choćby pokre­wień­stwie mie­dzy Areis a dziew­czyn­ką… Ci, któ­rzy wie­rzyli w ich pokre­wień­stwo, mogli mieć prawo do swych teo­rii, ponie­waż dziew­czynka z każ­dym rokiem zaczęła coraz bar­dziej przy­po­mi­nać Areis nie tylko pod względem cha­rak­teru jak i wyglądu, dzięki czemu świat oparty na plot­kach oraz domy­słach zda­wał się żyć swoim życiem, jed­nak Areis nic sobie z tego nie robiła.
Wszystko zmie­niło się jed­nak pew­nej zimy, gdy obie wyru­szyły na szlak tro­pem zada­nia, z któ­rego to Areis nie powró­ciła. Pogło­ski mówią, iż została zabita. Inne prawiły o jej ucieczce w stronę drogi, z któ­rej się nie wraca, a jesz­cze inne pra­wią o tym, jakoby dziew­czyna, z jaką wyru­szyła miała wessać jej duszę… Jaka jest jed­nak prawda? Chyba ni­gdy jej nie pozna­cie. Znam ją prze­cież jedy­nie ja. Samael. Córka Areis i Leirei. Prze­gniły owoc stwo­rzony poprzez osta­nie słowa mojej matki brzmiące „abyś ni­gdy nie była sama…”.
Czym jestem?
Tak naprawdę nikt nie jest wsta­nie okre­ślić czym jestem. Nie należę jednak do świata zwykłych ludzi. Wychowała mnie prze­cież inkwi­zy­cja w postaci Aries oraz energia… Pły­nie ona w mych żyłach. Jest nie­odzowną mnie samej tak samo niczym obec­ność, jaką wyczu­wam. Obecność, jaka towa­rzy­szy mi od dnia naro­dze­nia. Wyczu­walna nama­calna, z wła­sną wolą… To wła­śnie dzięki niej nie jestem samotna. To wła­śnie, z nią prze­mie­rzam świat oczny przez kon­flikt frak­cji, do jakich nale­ża­łam, a jakie tro­piły mnie, aby zga­sić we mnie życie… Czym jestem? Kim jestem? Czy poznam odpo­wiedź na te pyta­nia?

Cie­ka­wostki:
-Wychowana przez los i czas
-Nie lubi walczyć. Gdy już musi najczęściej posługuje się wtedy sztyletami, w których to osiągnęła stopień prawie mistrzowski.
-Jak już przy walce jesteśmy Jej główną bronią jest wiedza na temat, o jakich przeciętna jednostka nie miałaby prawa wiedzieć. Jest urodzonym tak­ty­kiem oraz dyplomatką lubującą się w pojedynkach słownych.
-Od dziecka nie­na­wi­dzi spotkań rodzinnych, mimo iż dzięki rodzinie stała się tym, kim jest.
-Nigdy nie żałuje swoich decyzji oraz nigdy nie zastanawia się „co by było, gdyby”, ponieważ najzwyczajniejszej nie ma na to czasu.
-Jej pasją są książki. Może je czytać co dzień i mimo wszystko nigdy się nie znudzi. W planach ma także stworzenie wielkiej  biblioteki niezawierającej wszystkie księgi, jakie wydane zostały na świat.
-Posiada piękny Rapier, jaki jest pamiątką po Areis.
-Jak już mowa, o pamiątkach posiada również prosty srebrny wisior w kształcie pentagramu, który zaś jest pamiątką po Leirei.
-Mimo iż w jej żyłach płonie magiczna moc Sam opanowała jedynie trzy sposoby manipulanci żywiołu przez całe swoje życie. Możliwe, iż jest, to spowodowane tym iż była wychowywana na inkwizytora.
-Przez całe swoje życie dziewczyna nie dała rady zidentyfikować siebie jako osoby nie mówiąc już o swej seksualności czy innych sprawach.


Ostatnio zmieniony przez Desideria dnia Sro Lis 18, 2015 4:32 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 191
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Sam    Pon Lis 16, 2015 5:15 pm

Przeczytałam i wskazałam, mam nadzieję, wszystkie błędy. Ale że trochę się namęczyłam, czegoś mogłam po prostu nie zauważyć. Dla wygody utworzyłam dokument w google, gdzie porozmieszczałam stosowne komentarze (po kliknięciu na zaznaczony tekst wysunie się odpowiedni wpis).

* Kolor żółtawy oznacza głównie uwagi wskazujące błąd, w niektórych wstawiłam wyjaśnienie co i jak.
* Zakreślenie na barwę ciemnopomarańczową zostawiłam dla fragmentów niezgodnych z realiami forum.
* Podkreślenia to najbardziej wyraźne powtórzenia, ale trochę zbyt często używasz "iż" tu i "iż" tam itd.
* Wyrazy napisane czerwonym kolorem to mniejsze "kwiatki" w pisowni.

Oto link:
http://docs.google.com/document/d/1aBM_2zC-GmUnfR6vCy56sqWVLmGNm_iPODmThFrRbfA

Na samym końcu w tabelce zawarłam podsumowanie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 191
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Sam    Sro Lis 18, 2015 5:29 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Sam
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: