IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bestiariusz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Bestiariusz   Czw Lis 19, 2015 12:48 am

(...) Stworzyliśmy niniejszą księgę, aby służyła nam, naszym towarzyszom, uczniom oraz przyszłym pokoleniom, które przejmą po nas obowiązek ochrony ludzkości. Naszym pragnieniem jest utrwalić doświadczenia, które  przeżyliśmy; udokumentować obserwacje i potwierdzone opowieści. Podjęliśmy się ciężkiej, być może niekończącej się pracy opisania nękających nasz świat zmór. Liczymy na to, że zapiski te pomogą w zrozumieniu ich natury, a co za tym idzie – w ich likwidacji. Was, przyszłych inkwizytorów, prosimy o kontynuowanie dzieła, póki świat nie zazna spokoju.

~ fragment wstępu do Bestiariusza. Część tekstu wraz z godnościami pierwszych autorów uległa zniszczeniu. Księgę odnalazła ekipa grabarzy w czasie porządkowania najstarszych zbiorów archiwum Inkwizycji. Zabezpieczony oryginał ciągle jest w posiadaniu organizacji, jednak na co dzień korzysta się z kopii. Podejrzewa się, że istniało więcej tomów tego dzieła, niestety nie zostały odnalezione. Niedługo po tym wydarzeniu wznowiono inicjatywę i do tej pory wypełnia się stronice kolejnych ksiąg opisami spotkanych Koszmarów. Nadal jednak prowadzone są poszukiwania zaginionych tomów.



PŁACZKA

Wielu ludzi żyje w przekonaniu, że Koszmary można odróżnić od innych zwyczajnych żyjących istot już na pierwszy rzut oka i zawczasu zmienić kierunek swej wędrówki. Mylą się jednak ci, którzy przytakną słowom tłumu, bowiem jeśli dobrze się poszuka, znajdzie się relacje przeczące stwierdzeniu, iż z łatwością rozpozna się stwora. Niniejszy przypadek potwierdza aż kilkanaście osób, które przeżyły spotkanie lub były przypadkowymi świadkami działalności Koszmara. Wszystkie opisy mówią o zdarzeniach mających miejsce w lesie. Najwyraźniej ów nieczysty byt wybrał sobie te obszary jako teren łowów dla własnego bezpieczeństwa i nie opuszcza ich, a przynajmniej niezbyt często.

Jedna z dokładniejszych relacji świadków brzmi: Najpierw usłyszysz jej cichy, pełen strachu płacz i prośby o ratunek. Następnie, pośród gęstej ciemności przerywanej jedynie blaskiem księżyca przenikającego koronę drzew,  ujrzysz jej drobny kształt – drżące blade ramionka okryte podartą sukienką. I wtedy masz jeszcze szansę na ucieczkę, skorzystasz z niej, jeśli porzucisz dziecko na pastwę losu, pozostawisz daleko za sobą pochlipywania i błagania. Stracisz szansę, gdy jednak twa głupia szlachetność (albo wrodzona ciekawość) nie pozwolą ci odejść i o drżących nogach podejdziesz do małej istoty, ukrywającej twarz w dłoniach. Intuicja podpowie ci pocieszające słowa, które szeptem padną z twoich ust. W taki sposób to zapamiętałem. Tamten został. Słyszałem: „Cichutko. Nie bój się, zabiorę cię stąd”.  On chyba myślał, że to pomaga. W tym samym momencie, w którym pochylał się nad jej głową, płacz ucichł zupełnie. I wtedy niełatwo powiedzieć, co bardziej przeraża – zapadająca nagle głucha cisza czy może pojawiający się zaraz po niej złośliwy, dziecięcy śmiech. Widok unoszącej się nagle czarnej, zgniłej twarzy o wielkich, żółtych oczach był ostatnim obrazem, jaki dane mu było ujrzeć. Dobrze, że nie znalazłem się na jego miejscu. Od tamtego dnia nie zapuszczam się do lasów, unikam też dzieci. Bez żadnej broni ani nieludzkiej siły, ta istota zdoła wykorzystać twoje zaskoczenie, sięgając długimi na parę cali kłami wprost do tętnicy podsuniętej jej niemal pod sam nos, niczym posiłek na zamówienie.

Wiadomo zatem, że technika Koszmara bazuje na naiwności ludzkiej i dobroci serca. Zamienia je na zgrozę i śmierć. Istnieje prawdopodobieństwo, że może w jakiś sposób oddziaływać psychicznie i wspomagać się tym w wabieniu ofiar.

Typowe miejsca: mroczne puszcze, lasy,
Słabe strony: rozsądek podróżnego lub jego nieczułe serce, odporność psychiczna ofiary, (wysoce prawdopodobne) ograniczenie do obszaru, brak większej siły/lepszych umiejętności walki (technika z zaskoczenia)
Status: żyje
Pomysł/wykonanie: Selene, modyfikacje treści: Devil




OGNIKI

Wielu z nas, Inkwizytorów, miało do czynienia ze szkodami poczynionymi przez rozmaite Koszmary. Posyłano nas i posyła się, by zbadać najróżniejsze incydenty, w których zachodzi podejrzenie, że za jego zajście odpowiadają siły nieczyste. Mamy obowiązek sprawdzić każdy trop, który nam się podsunie. Sumiennie wypełniamy swoje zadania – lecz prawdopodobnie nie istnieją na tym świecie bardziej problematyczne ze względu na swą aktywność a szczególnie powszechność stwory niż owe szkodniki, jak zwykliśmy je nazywać w swoim gronie, przejąwszy nazewnictwo od pospólstwa. Ponieważ znaczna część zgłoszeń ma podobny charakter, zdecydowaliśmy się po raz pierwszy wyodrębnić grupę Koszmarów. Do celów klasyfikacyjnych nadaliśmy im nazwę: Ogniki. Opowieści o nich opisują je najczęściej jako świetliste istoty, w otoczeniu miejskim najczęściej wybierające sobie na kryjówki płomienie świeczek, ogień kominków lub światła ulicznych lamp.

Te niewidzialne byty posiadają wyjątkowo złośliwe usposobienie przez co dla ludzi, stają się nieznośne w życiu codziennym i chociaż niewiele z nich potrafi w znacznym stopniu ingerować w świat materialny, działania, do których się posuwają, prowadzą niekiedy do większej wagi szkód.
Ogniki ograniczają się do tworzenia drobnych iluzji, wydobywania z siebie niezrozumiałych szeptów bądź wcale przyjemnego śmiechu, oraz do zrzucania przedmiotów z mebli. Z obserwacji inkwizytorów można wysnuć wniosek, że celem tych Koszmarów jest utrzymywanie ofiar w stanie ciągłego, umiarkowanego lęku. Preferują swego rodzaju "dokuczanie" niż powodowanie realnego zagrożenia, aczkolwiek bywają przyczyną poważnych w skutkach incydentów.

Za przykład może posłużyć wydarzenie z dnia 15 listopada A.D. 1840. Zacytowana treść to fragment notatek, stanowiących poszlakę w prowadzonym wtedy śledztwie, pochodzi z dziennika Hortensii Barnes – właścicielki kamienicy sąsiadującej z miejscem wypadku.
16 listopada 1840: Nie zdołałam wczoraj napisać ani słowa, a obiecałam sobie czynić to codziennie. Dnia poprzedniego zaprosiłam do siebie Kathy. To moja mała tajemnica, ale wtedy głównym powodem, dla którego nie zniosłabym odmowy z jej strony, było wyduszenie z niej źródła jej problemów. Przez tyle dni nie dowiedziałam się żadnych konkretów z plotek ani od niej samej, więc uczucie to nasiliło się do tego stopnia, że przytłumiło zmartwienie o dobrą sąsiadkę. Zawstydzam się teraz, gdy sobie to uświadamiam.
Katastrofa wydarzyła się w czasie naszej popołudniowej herbaty. Kathy zwierzyła mi się, że w jej kamienicy dzieją się dziwne rzeczy. Zapytałam jakie, a ona pokręciła głową i powtórzyła swoje wcześniejsze słowa, że boi się stracić lokatorów, jeśli wyjdzie to na jaw. Naciskałam, a ona przełamała się. Oznajmiła, że w jej domu prawdopodobnie zamieszkał Koszmar. Ciągle coś się psuje, spada. Mimo napraw dach przecieka. Jeden z lokatorów omal nie popełnił samobójstwa, teraz przebywa w ośrodku dla obłąkanych. Mieszkańcy skarżą się na hałasy i szepty, przez które budzą się ze strachem. Myślą, że któryś z sąsiadów lunatykuje i wszystkim przeszkadza, ale się nie przyznaje. Powiedziała, że sama ma koszmary co noc i nie wysypia się, a za dnia boi się, że straci swoje źródło dochodów.
Biedaczka, gdyby tylko miała sprawnego męża, który mógłby się wszystkim zająć. Próbowałam ją pocieszyć, jak mogłam, ale gdy zorientowałyśmy się, co dzieje się za oknem, Kathy całkowicie się załamała. Jej kamienica płonęła, zarażając pożarem znajdujące się po obu stronach budynki. Dawno nie widziałam takich zniszczeń. A gdy ogień został opanowany, przybyli inkwizytorzy, których tak się obawiała Kathy. Ona jednak nie zdołała ich już zobaczyć. Nie zdążyłam jej zatrzymać. W rozpaczy wybiegła z mieszkania i zaginęła. Czekam na wieści.


Ogniki są tak powszechnymi Koszmarami, że coraz częściej przypisuje się im najmniejsze szkody, co utrudnia inkwizytorom tropienie ich. Ich istnienie stało się również przyczyną powstania najróżniejszych legend mających niewiele wspólnego z prawdą. Popularne stało się straszenie dzieci porwaniami, gdy nie będą piły mleka oraz przekazywanie porad na wypędzanie ich z domostw. Zmyślne sposoby prostych ludzi zaczynają się od klątw bądź run a kończą się na pseudoczarach powiązanych z pseudoobrzędami. Oczywiście niniejsze działania co najwyżej wywołałyby atak śmiechu u ognika, gdyby był on do takiego zachowania zdolny.
Ten rodzaj Koszmarów występuje nie tylko na terenach zamieszkałych przez ludzi. W równym stopniu co miasta, zamieszkują również lasy, ale i tam nie posuwają się do potwornych czynów, jak w zwyczaju mają inne stwory. Na dzikich obszarach zajmują się głównie plątaniem ścieżek, wodzeniem wędrowców na niebezpieczne bagna lub prowadzeniu ich przez lasy dopóty starczy człowiekowi sił, po czym zostawiają go w tym stanie, by radził sobie sam.

Typowe miejsca: Bytują wszędzie, gdzie napotkać można ludzi.
Słabe strony: brak potężnych umiejętności, odporność psychiczna ofiary, trzymanie się przez dłuższy czas jednej ofiary lub stałej grupy (np. mieszkańców jednego domu)
Status: prawdopodobnie nie do wytępienia
Pomysł/wykonanie: Selene, modyfikacje treści: Devil





(Zachęcamy do podsyłania nowych pomysłów/opisów!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Bestiariusz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bestiariusz
» Bestiariusz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Kompendium Wiedzy-
Skocz do: