IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Selene

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 566
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Selene   Czw Lis 19, 2015 11:58 pm

Wybiła północ, a mimo to, wnętrze popularnej w Wishtown karczmy nie pustoszało; wręcz przeciwnie, rozbrzmiewało dziesiątkami głosów, przyśpiewek, a także brzęku szkła. Dla niektórych noc była jeszcze młoda. Ludzie najczęściej zajęci byli swoimi sprawami, niezwykle ważnymi; chociażby jak zamówienie kolejnego piwa lub wymyślaniem wymówek dla czekającej w domostwie żony. Nikt nie zwracał uwagi na dwóch mężczyzn rozmawiających w najciemniejszym kącie sali, nikt także nie był w stanie dosłyszeć ich rozmowy, ale po ich ożywieniu i zaangażowaniu można byłoby sądzić, że nie widzieli się od lat i usiłują nadrobić wszystkie zaległości, poruszając najważniejsze im tematy; pracy, polityki, czy dawnych kobiet w ich życiu...
- A Selene, twoja córka... Nie przypomina ci o niej? – Zagaił młodszy z mężczyzn, wysoki brunet w eleganckiej kamizelce i poluzowanej chuście pod kołnierzem, po którym widać już było pierwsze oznaki upojenia.
- Sel? W życiu! Nigdy nie dorównywała jej urodą. To dwa różne światy. Jedyne co młoda odziedziczyła po Marianne to włosy. A dokładniej, ich rudy kolor, bo o reszcie nie ma co mówić. Baba z rozpuszczonymi kudłami, rozumiesz? W dodatku wplata w nie bażancie pióra, jak jakaś dzikuska. – Odpowiedział mu natychmiast starszy, na oko ponad czterdziestoletni jegomość, wypadający blado przy swoim szykownym towarzyszu.
- Ale oczy ma twoje, jestem pewien – Zapewnił krótko, zaraz machając ręką na młodą kelnerkę, by podała im na nowo pełne kufle.
- To fakt, oboje mamy te same szare, nijakie tęczówki. Dawno jej nie widziałeś, co? Jeśli kiedyś na mieście zobaczysz zakapturzoną postać w szarym płaszczu, przerastającą normalne kobiety o ponad głowę, to na pewno będzie Sel. Jest już wyższa ode mnie!
Na twarzy młodszego rozmówcy widniało szczere niedowierzanie. Z braku pomysłu na komentarz uniósł wysoko brwi. Mężczyzna z włosami przyprószonymi siwizną kontynuował:
- Wiele się zmieniło od kiedy wyjechałeś studiować. Skończyła akademię, wstąpiła do Inkwizycji, lądując na stanowisku kata. Nawet dostała własną broń! Wiesz, te ich magiczne cacka. Selene jest oburęczna, wybrała sobie więc dwa jednakowe zakrzywione ostrza, zwane... – Przerwał na chwilę, szukając w myślach słowa - Sejmitarami. Wyglądają zjawiskowo, tego nie mogę zaprzeczyć, ale jak na moje oko ze zwykłej szabli byłoby więcej pożytku. Zresztą dziwiłem się, że nie zażądała rewolwerów lub klasycznej dwururki. Dalej uwielbia polowania, wiesz?
- Och, pamiętam tamte czasy. Nigdy nie była zwyczajną dziewczynką. Zamiast bawić się z rówieśnicami, chodziła z nami zapolować na zwierzynę. Koniecznie musimy to powtórzyć! – Młodszy zaśmiał się serdecznie na wspomnienie dawnych lat.
- Obawiam się, że może być z tym problem. Selene pracuje całymi dniami, właściwie częściej nocami. Później chodzi blada jak trup. Wkręciła się w tę robotę. I jest w tym całkiem dobra, nie powiem, że nie. Chociaż, gdy usłyszy, że jesteś w mieście... Nie powinna odmówić przyjacielowi z dziecięcych lat. A przynajmniej mam taką nadzieję. – Odpowiedział tajemniczo mężczyzna, będący najwyraźniej ojcem niejakiej Selene.  
- Oby. Że też do Inkwizycji przyjmują kobiety... Powiedz, nie boisz się o nią? Przecież tyle się słyszy...
- Nie – Odparował natychmiast – Ma zdrowie jak koń – Zaśmiał się beztrosko, jakby w rzeczywistości mówił o zwierzęciu w gospodarstwie. – To silna dziewczyna, z poważniejszych potyczek zostały jej tylko blizny.
- Jest oszpecona? – Młodszy z nich był zszokowany.
- Nic widocznego. Na twarzy, pod policzkiem ma mała rysę, na dłoniach ślady oparzenia. Resztę ukrywa pod materiałem ubrań.
- Nie brzmi dobrze. Nie próbowałeś jej odciągnąć od tego ryzyka?
- Żartujesz? Sam ją do tego namówiłem. To, że trafiła do Inkwizycji jest wyłącznie moją zasługą. Co jak co, ale jej nastawienie napawa mnie dumą.
Na moment zapadła cisza, jakby zaczęli schodzić na niebezpieczne tematy. Podobno istniała wolność słowa, ale niezbyt rozważnym było zdradzanie swojej neutralności do czarownic. Wszystkie z nich trzeba było nienawidzić jednakowo mocno.
- Nic się nie zmieniłeś, co? Czarownice są zgubą tego świata, czyż nie? Dalej tak uważasz i jeszcze wplątujesz w swoje fantazje tę biedną dziewczynę...? – Dopytywał niechętnie.
- Po prostu nie zaprzeczam faktom. Za wiele już w życiu widziałem. – Odpowiedział nieco ozięble, zaraz dodając, z lekką satysfakcją – A Selene... już dawno zatraciła się w swojej obsesji, nie potrafiąc wypowiedzieć słowa „wiedźma” bez krzywienia się. Nikt nie gardzi nimi bardziej od niej.
- Boże... Mała Sel katem. Niegdyś była wrażliwą dziewczyną, niepotrafiącą skrzywdzić chociażby muchy.
- Sel, wrażliwa? Hmm... może były takie czasy. Mógłbyś jej teraz nie poznać. Rzadko się uśmiecha. To dumna, pełna powagi osoba. Brak w niej dawnej niezdarności. Jest skrupulatna jak mało kto. Nigdy nie potrafi odpuścić, wszystko co robi winne dla niej być wykończone perfekcyjnie.
Choć ton starszego mężczyzny nie skrywał pewnego rodzaju zadowolenia, dawny przyjaciel Selene nie dostrzegał w jego słowach cech pozytywnych. Opis prędzej pasował do jednego z demonów, o których w dzieciństwie słyszał opowieści. Starał się nie zdradzać zaniepokojenia, wkrótce naprowadzając rozmowę na bezpieczniejsze ścieżki:
- Pamiętasz jeszcze, że kiedyś byliśmy sobie przyrzeczeni? – Zaśmiał się, choć było w tym coś wymuszonego. – Kiedyś nie odstępowała mnie na krok. I bywała zazdrosna! Chociaż byliśmy wtedy tacy młodzi... – Zawahał się przed ostatnim pytaniem. – Znalazła sobie kogoś, tam w Inkwizycji?
Tym razem ojciec Selene przez moment nie potrafił się wysłowić, a mina jakby mu zrzedła.
- Nie odwiedza mnie już tak często, ale słyszałem, że sprowadza do swojego mieszkania pewną kobietę... Krążą o nich różne plotki, cóż – nie wypytywałem. – Wziął głęboki oddech, czując, że młodszy mężczyzna chciałby wiedzieć na ten temat więcej. – Jeśli masz wobec niej jakieś zamiary... Odpuść sobie, naprawdę. Unikała mężczyzn od kiedy... – Zdania przychodziły mu z trudem, po raz pierwszy od początku rozmowy. – Dowiedziała się o swoim nosicielstwie – Jego głos przeszedł w szept. – Koszmary. Pierw zaczęła je słyszeć, później widzieć. Działo się to na krótko po twoim wyjeździe. Dużo płakała, przestała dobrze sypiać. Została przeklęta, jak te wszystkie skurwiałe wiedźmy...
Ostatnie zdanie niemal wycharczał, w jego wypowiedzi na próżno można doszukiwać się było rodzicielskiej miłości.
- Dlatego unika mężczyzn? Przecież nosicielstwo to nie koniec świata!
- Mądrze postępuje. Po co obciążać tym potomstwo?
- Nie wierzę... Będzie chciała w ogóle ze mną rozmawiać?
- Masz ku temu największe szanse. Ale nie licz na cuda. To zaszło za daleko.
Młodszy mężczyzna dopił do końca zawartość swojego kufla, od razu zamawiając kolejne piwo. Ta rozmowa była dla niego wstrząsająca, jednak nie chciał jej przerywać, aż nie pozna całej prawdy.
- Jej matka też była...? – Nie potrafił dokończyć.
- Nie. Z Marieanne było inaczej. To inna historia. – Uciął temat, spoglądając na swojego rozmówcę lekko podchmielonym wzrokiem.
- Nie powiesz mi chyba, że jej matka była cz... – Przerwał, natrafiając na jego groźną minę.
- Ech, ciekawski dzieciaku – Westchnął ciężko, mimo że mężczyźnie, z którym prowadził rozmowę było nie tak wcale daleko do trzydziestki. – Twój ojciec był mi bliskim człowiekiem. Zasługujesz na prawdę. Mogę opowiedzieć ci jak wyglądała rzeczywistość, skoro właśnie tego chcesz. Jeśli jednak piśniesz choć słówko Selene, zabiję cię, nim zrobi to ona.
Mężczyzna kiwnął głową, usiłując zachować trzeźwość umysłu.
- Zacznę więc od początku, a historia ta wcale krótka nie będzie – Ostrzegł go po raz wtóry, jakby w nadziei, że młodszy zmieni zdanie. – Ech... Marieanne. Wiesz, możesz mieć swoje upodobania, wyznaczony ideał kobiety o smukłych nogach, śnieżnobiałej cerze, kruczoczarnych włosach... gdybyś jednak zobaczył Marieannę... Wszystkie ideały wziąłby szlag i wiedziałbyś, że nie spotkasz nigdy więcej kobiety tak urodziwej jak ona, choćbyś świat przemierzył wzdłuż i wszerz. Zakochałem się w niej i to tak, że gotów byłem dla niej zabić. Długo musiałem się o nią starać, a gdy powiedziała w końcu „tak”, byłem najszczęśliwszym mężczyzną na tym całym zasranym świecie. Tuż przed ślubem wyjawiła mi... tak, zgadłeś – była wiedźmą. – Przerwał na chwilę, z trudem opowiadając tę część. – I wiesz co odpowiedziałem, prawda? Byłem taki głupi... „To nic nie znaczy” – mówiłem, chyba nawet wtedy w to wierząc. Zajmowała się zaklinaniem przedmiotów... Nie będę mówił o szczegółach. Początkowo byłem zaślepiony jej urodą, tym wszystkim... Zresztą wtedy inaczej traktowano czarownice, gdyż Inkwizycja stawiała swoje pierwsze kroki. Rok po ślubie urodziła się Sel i nie mogę zaprzeczyć – początkowo było jak w bajce. Teraz wiem, że to wszystko było pozorem. Nic nieznaczącym wrażeniem, którym zalepiała mi oczy. Zaczęły się polowania na wiedźmy, a ja ją chroniłem, pod moim własnym dachem, rozumiesz? Wraz z upływem lat, stawałem się zgorzkniały. Nienawidziłem jej. Za całe zło, które wytwarzała, za to kim była. Zdarzały się oczywiście chwile, w których spoglądałem na nią z miłością i powtarzałem sobie, że jakoś to przetrwamy, że w głębi duszy jest inna niż wiedźmy, o których mówiła Inkwizycja. Ale zawsze wracałem do tej złości, do obrzydzenia, jakie we mnie wywoływała. Może nie jestem z tego dumny, ale biłem ją. Nie na oczach Seleme, chociaż tego jej oszczędziłem. Zabraniałem jej wychodzić, rozmawiać z sąsiadami. I z każdym dniem miałem do niej większy żal. – Głos mu się na moment załamał, jakby dzielił krzywdę z kobietą, której ją wyrządził. Oczywiście, pomijając najgorsze detale. Nie oddał w całości piekła, jakiego był sprawcą. – Nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Nie chciałem jej wydawać w ręce Inkwizycji i w tym samym stopniu nie chciałem z nią żyć.  I gdy pewnego dnia wróciłem z pracy, Marieanne nie było już w domu. Uciekła bez pożegnania, cóż się dziwić. Selene miała wtedy zaledwie parę latek, podobno zamieniła z nią parę słów. Marie podobno powiedziała, że ma być dzielna, nawet nie wyjaśniając, że odchodzi na zawsze. Ofiarowała młodej drobny zegarek na szyję, który od razu roztrzaskałem o ziemię. Nigdy nie byłem tak wściekły. Wymyśliłem historię o porwaniu Marieanne przez wiedźmy, nie szczędząc szczegółów jej tortur i śmierci. Podarowałem Selene dobre wspomnienia, fałszywy obraz, ale taki, jaki chciała widzieć. Początkowo się bała, nie radziła sobie z tym wszystkim. Jednak wiesz, co osiągnęła teraz. Morduje wiedźmy bez mrugnięcia okiem. Dla zemsty, rozumiesz? Nie mógłbym być z niej bardziej dumny. – Zakończył swą długą historię, trwającą ponad dwadzieścia lat, przeskakując jedynie powierzchownie po istotnych wydarzeniach.
Młody mężczyzna przełknął cicho ślinę, czując, że usłyszał coś, czego nigdy nie powinien słyszeć.
- Marieanne... ona jeszcze żyje? – Bardzo wolno przetworzył informację, którą uznawał za błędną przez niemal całe swoje życie.
- Nie wiem, może tak. Nie widziałem jej od wtedy, gdy... – Przerwał, bo to zbyt oczywiste. – I szczerze gówno mnie obchodzi, czym się zajmuje i czy faktycznie żyje. Cieszę się, że miała na tyle przyzwoitości, by opuścić Wishtown.  
Zapadła cisza, jakiej można było się spodziewać po spowiedzi wypełnionej dawnymi brudami, niewychodzącymi nigdy wcześniej na światło dzienne. Ojciec Selenie nie czuł się lżejszy po wyznaniu wszystkich swoich grzechów, ani młodszy mężczyzna nie mógł stwierdzić, że chciał to wszystko wiedzieć. Był w stanie uwierzyć w ową historię, jednak nieprawdopodobne wydał mu się wpływ na życie, światopogląd i wierzenia Selene. Ukształtowane na kłamstwie. Ślepej nienawiści, skierowanej do niewłaściwej osoby.
Zakrył dłonią usta. To było dla niego zbyt wiele. Nie chciał mieć z nimi już nic więcej wspólnego. Z ewidentnie chorym na umyśle ojcem, skrzywdzonym dzieckiem, ani z tą całą pojebaną organizacją, ani nawet z miastem przepełnionym ludźmi z przesadnie ograniczonymi umysłami.


Skrócona wersja KP:
 

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 191
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Selene   Sob Lis 21, 2015 3:43 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Selene
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Selene Casta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: