IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Krzywa ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Szarlotka
Żongler
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 14/12/2015

PisanieTemat: Krzywa ulica   Czw Gru 17, 2015 7:39 am

Krzywa ulica posiada swą nazwę głównie od budynków się na niej znajdujących, nie wspominając już o drodze. To miejsce wygląda, jakby jakiś budowniczy czy architekt zapomniał całkowicie o tym, jak wyglądają normalne drogi. Tak, tutaj ulica to było morderstwo dla ludzkich nóg, dla kopyt koni i kół powozów. Nic dziwnego, że niewiele osób chciało tędy przejeżdżać.
______________________________

Weszła w uliczkę, niewiele się w ogóle zastanawiając. Szukała kogoś? Nie, niekoniecznie. Ale wiedziała, gdzie można znaleźć jakąkolwiek pracę, aby dorobić sobie odrobinę drobnych na nowe noże do rzucania. Przecież każdy czasami potrzebował pieniędzy na jakieś ulubione przedmioty... A u tej kochanej Szarlotki, były to właśnie ostre przedmioty do rzucania. W cel, w ludzi, do tarczy, w jabłka... W cokolwiek. No i nimi rzucać także wypada! Przecież nie bez powodu w Cyrku zajmowała się żonglerką! W gruncie rzeczy to bardzo lubiła swoje zajęcie.
Rozglądała się spokojnie za krzywą kostką brukową, a kiedy tylko ją zauważyła - znów skręciła w odpowiednią uliczkę, znajdując się na ulicy krzywej. W sumie to ta miała na pewno jakąś inną nazwę, ale... Nie chciało jej się rozglądać za tabliczką informującą by o takich sprawach.
Wchodząc do środka, poprawiła swoją brunatną marynareczkę, a już nieco szarawą koszulę wsunęła mocniej w ciemno-brązowe spodnie. Trochę marzła, owszem, jednak... Nie mogła narzekać, bo z własnej głupoty wyszła nieco nieodpowiednio ubrana. Owszem, miała rajstopy na swoje, miała także nieco wyższe i ocieplane buty, ale wzięła złą kurteczkę, bo pourywanymi guzikami. Ciężko było ją więc dopiąć, ale nie przejęła się tym za bardzo. Szybki krok stanowczo pomagał jej się rozgrzać, a żeby ten efekt wzmocnić, zaczęła także podskakiwać przy każdym kroki. Jej zielone pasemka włosów radośnie przy tym podskakiwały, a niektórzy ludzie spoglądali na nią ze zdziwieniem. No bo jak tak można w ogóle chodzić? Co to za dziwak? No i nie zimno jej? Otóż, mili państwo, jak komuś jest zimno to się rusza, żeby rozgrzać, a nie siada w kącie i płacze nad tym! Płacz nie rozgrzeje!
W końcu, po krótkim czasie, zauważyła pewną rudowłosą kobietę. Kojarzyła ją... Chyba. Nie była pewna czy to ta, czy to nie ta. Zwracała uwagę na otoczenie i osoby, które się w nim znajdują, ale nie tak do końca... Zapamiętywała jedynie szczegóły! A kiedy ostatnim razem przechodziła niedaleko burdelu, także widziała rude włosy. No dobra, może i jest nieco bardziej... Hmm... Stereotypowa? Tak, można tak powiedzieć, bo rude kobiety uważa zawsze za wiedźmy bądź dziwki. Ale jeżeli się nie myli i kobieta jest faktycznie kurtyzaną to widać coś w tych stereotypach jednak prawdziwego jest. No bo przecież każdy się skądś wziął, a wzięły się z plotek, które ktoś zapoczątkował, widząc jakąś konkretną rzecz. Poczta pantoflowa może być przydatna, chociaż najczęściej prezentuje się w sposób nieco komiczny.
Podeszła do nieznajomej, wpatrując się w nią intensywnie. Dwu kolorowe oczy bacznie obserwowały każdy krok rudej, a sama Szarlotka na ten moment sprawiała wrażenie niemowy. No bo kto normalny do kogoś podchodzi i nic nie mówi? No dobra, złodzieje, płatni mordercy i jeszcze kilku innych ludzi, pracujących w określonych zawodach... No bo taki mim także nie może się odezwać! Ale chwila, chwila. Bo Charlotte chyba tego nie jest świadoma, nieprawdaż? Jednak my możemy śmiało powiedzieć, że nie każdy, kto się nie odzywa i do ciebie podchodzi, musi od razu dla ciebie chcieć źle! Choć naturalnie ta dama na żadnego błazna nie wyglądała.
- Szukam pracy. Nie stałej, chcę sobie dorobić. Masz coś? Bo jesteś tą taką co się daje, no nie? Czy nie? - zapytała, mając nadzieję także rozwiać swoje wszystkie wątpliwości. Potrzebowała pieniędzy na własne zachcianki, ale... Nie, nigdy by nie wzięła pieniędzy, na które nie zapracowała. Chyba właśnie dlatego nigdy się nie zniżyła do kradzieży, szantażu czy morderstwa. Byłą dosyć uczciwą damą, choć często widziane potwory odcisnęły się na jej psychice. Czasami wolała posiedzieć cicho, przeczekać aż zjawy miną... Ale z drugiej strony, chyba je nawet lubiła. W przeciwieństwie do ludzi, nie oszukają cię. Jeżeli chcą ci coś zrobić to raczej zrobią...
No i zwierzęta są cudowne. Ludzie nawet się do nich nie mogą porównywać! One zawsze są takie szczere, niewinne... Urocze! Tak, urocze także! Jak można im robić krzywdę? Jak można na nie polować? Jeżeli chce się zjeść mięso to powinno się wyhodować zwierzaka, a nie mordować takiego na wolności! To zupełnie tak, jakby ktoś przyszedł nam do domu, zabił nas, a po tym zaczął jeść... No, dosyć dziwnie to brzmiało, ale kochana Locia nie widziała tego na inny sposób, więc co poradzić? Okłamywać przecież nikogo nie będzie, choć potrafi to robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Sob Gru 24, 2016 3:17 pm

Spojrzała na nią jedynie z pocieszającym wyrazem twarzy i nic nie odpowiedziała, jakby nie chciała drążyć osobistego, a zarazem niezbyt przyjemnego dla rozmówczyni tematu. Nie chciała wyjść na zbyt wścibską, a także nie widziała w tym momencie korzyści płynących z drążenia sprawy.
Poruszały się całkiem sprawnie, coraz bardziej przybliżając się do celu. Mijały niewielu ludzi, o tej porze większość miała ciekawsze zajęcia niż szwendanie się po ulicach, dzięki czemu dwie kobiety mogły rozmawiać w miarę swobodnie. Octavia zdawała się wierzyć w bajeczkę o bracie, zresztą nie miała na razie powodów, by dopatrywać się kłamstw. Lana nie miała zamiaru dopuścić do zmiany tej sytuacji.
- Tak, niestety słyszałam już o tym… - odezwała się z westchnieniem, na moment spuszczając wzrok. - Jak na razie wszystko jest w porządku, a Matthew jest bardzo ostrożny. Okazało się, że pewien mężczyzna z naszej kamienicy pracuje w tym samym miejscu, więc po zmroku zwykle wracają razem.
Rzuciła pierwszym męskim imieniem, które przyszło jej do głowy, co uświadomiła sobie dopiero po paru sekundach. Sprawa pewnego grabarza zbyt często zajmowała jej myśli po tym, jak wdała się w nieco ryzykowną grę pamiętnego wieczora na wieży. Westchnęła jeszcze raz, niby do swoich poprzednich słów i zerknęła na Octavię z niepewnym uśmiechem, zaintrygowana jej dziwnym zachowaniem. Nieomal je przegapiła. Jednocześnie wreszcie dotarły do celu swojej wędrówki.
- Proszę mnie nie straszyć, naprawdę wolę móc ufać ludziom – odezwała się nieco żartobliwie, po czym przeniosła wzrok na architektoniczną ciekawostkę. - Och… To jest… Cóż, niezwykłe. Nie kłamano, mówiąc, że budowniczy musiał mieć niesamowitą fantazję. Albo być kompletnie pijanym.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Sob Gru 24, 2016 5:52 pm

Więc jej brat nazywał się Matthew. Mało konkretnie, chociaż dawało jej to już jakiś początek. Kawaler Matthew. Mogłaby dopytać o jego obowiązki, ale byłaby zbyt wścibska. Chociaż może? Może. Później.
-To wszystko powinno być w porządku. Znikały głównie osoby, które chodziły same... chociaż oficjalnie się o tym nie mówi-Szła dalej. Może by mogła wystawić parę osób... nie, to było o wiele trudniejsze niż to. Porwania były przypadkowe... może to nawet wcale nie były porwania? Może chodziło o coś zupełnie innego?
W każdym razie, właśnie przechodziła przez wewnętrzny kryzys, gdy dotarły do celu. Została "zganiona", ale nie przejęła się tym zbytnio. Zwłaszcza, że brzmiało to jak żart.
-Oh, ja też bym bardzo chciała. Zawsze mam nadzieję, że to co robię nie przysparza ludziom więcej bólu już pożytku... skąd mogę wiedzieć, kto co zrobi gdy odzyska pełnię swoich sił?-Octavia miała już odpowiadać na komentarz "Janet", ale coś jej przerwało. Usłyszała coś, i to bardzo niepokojącego.
Dziwny, metaliczny dźwięk. Potem odgłos tłuczenia szkła. I znowu. I to coś zbliżało się do nich.
Niewiele myśląc złapała ją za rękę
-Szybko, tutaj!-Octavia pobiegła z nią w stronę niewielkiej uliczki naprzeciwko. Była niemalże pewna, że coś tam się działo. Cokolwiek by to nie było... właśnie i tak to miała okazję ujrzeć.
Z uliczki wybiegła niewielka blondyneczka. Była zdyszana i wyraźnie przed czymś uciekała. Za nią wyskoczyła postać ubrana w czarny płaszcz.
Żniwiarz. Wiedźma. Znała ją. Śledziła ją. Wiedziała. WIEDZIAŁA! CHOLERA JASNA, WIEDZIAŁA! DLACZEGO ZATEM NIE MOGŁA...
Octavia zrobiła wielkie oczy gdy oglądała tą scenę zza rogu. Cała się spięła i oddychała powoli. Natomiast jeżeli chodzi o tamtą wiedźmę... próbowała się opędzić od inkwizytora tworząc odłamki szkła na jego drodze i miotając nimi jak pociskami, ale ten przebijał się przez nie za pomocą metalowej pałki, zmniejszając coraz bardziej dystans.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Wto Gru 27, 2016 1:07 am

Kiwnęła głową, słysząc uspokajające słowa Octavii. Nie było tajemnicą, że samotnie włóczące się osoby mają najmniej szans, chociaż nikt oficjalnie tego nie potwierdził. Lana obdarzyła kobietę wdzięcznym uśmiechem.
- Dziękuję za pokrzepiające słowa. Mam nadzieję, że wkrótce sytuacja w mieście nieco się uspokoi…
Tajemnicze zniknięcia mało interesowały Lanę. Przynajmniej dopóki nie dotyczyły jej celów. Raz zdarzyło się, że wiedźma, którą inwigilowała, z dnia na dzień przepadła jak kamień w wodę. Męczennica przez kilka dni chodziła wściekła i wyżywała się na przypadkowych osobach, gdyż niewiele brakowało, a zdobyłaby dowody całkowicie pogrążające czarownicę. Kobieta westchnęła, odpychając od siebie nieprzyjemne wspomnienia.
Przekrzywiła nieco głowę, słysząc interesujący komentarz zielarki. Intrygujące, że miała takie rozterki, spora liczba lekarzy, których Lana znała lub kojarzyła, leczyło ludzi bez względu na to, kim byli. Ewentualnie przez wzgląd na zawartość sakiewki. Skąd to rozdarcie u Octavii?
- Nikt tego nie jest w stanie przewidzieć… - odpowiedziała zadumanym tonem, uważnie obserwując towarzyszkę. - Każdy może uczynić coś złego, jeśli nie teraz, to za pięć, za dziesięć lat… I ani to nie zależy od panienki, ani nie jest panienki winą. A niesienie pomocy ludziom jest chwalebnym uczynkiem.
Uśmiechnęła się ciepło, niecierpliwie oczekując reakcji Octavii. Męczennicę ciekawiło też, kogo zielarka uważała za tych „złych”. Jeśli faktycznie była wiedźmą, mogła mieć na myśli Inkwizycję, jednak członkowie organizacji leczyli się głównie w szpitalu w zamku. Interesujące.
Lekarka zareagowała tak szybko, że Lana przez chwilę nie mogła zorientować się w sytuacji. Pozwoliła pociągnąć się w ukrycie, a serce automatycznie zaczęło jej szybciej bić, gdy kobieta zwietrzyła jakieś niebezpieczeństwo. Spojrzała się tam, gdzie wzrok utkwiła Octavia.
Lana przez moment miała ochotę się roześmiać, lecz zachowała powagę, nawet przybierając grymas przerażenia. Początkowo zdziwiła ją postać niepozornej blondynki, lecz gdy ujawnił się żniwiarz, wszystko zrozumiała. Znała go i szczerze nim gardziła, jednak trzeba było przyznać, że w swojej robocie był skuteczny. Za to jego ofiara… Męczennica widziała ją pierwszy raz na oczy, więc nawet nie poczuła żalu, że ktoś inny zaraz pozbędzie się wiedźmy. Może nie tak zaraz. Czarownica utworzyła szeroką, szklaną ścianę, która miała kupić jej trochę czasu, lecz jednocześnie taki akt magii pozbawił blondynkę sporej części energii. Wydawała się jeszcze bardziej zmęczona niż przed chwilą, lecz mimo to nadal próbowała uciec. Uwaga Lany tymczasem skupiła się na Octavii.
Wydawała się być wzburzona. Jeśli nie wściekła. Próbowała się właśnie uspokoić, lecz nie szło jej to zbyt sprawnie. Męczennica odnotowała to w pamięci.
- To.. straszne... -  wyszeptała, udając zaniepokojenie uliczną walką.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Czw Gru 29, 2016 2:26 pm

Co powiedziała to powiedziała - wszystko to zniknęło i stało się całkowicie nieistotne przez wydarzenia które miały miejsce przed nimi. Octavia stała niczym posąg, nieruchomo. Jej strona łowcy dawała o sobie znać, a tak dokładniej jej duma. Kolejne żmudne godziny wywiadu zostały właśnie zaprzepaszczona. Godziny, które mogłaby poświęcić na inne sprawy niweczone w pył z każdym uderzeniem w szklaną powierzchnię przeszkód, i z każdym krokiem dzielącą inkwizytorkę od swojego celu. Lekko pochylona, z przykurczonymi dłońmi, oczy nawet jej nie mrugały. Coś dochodziło do niej ze strony swojej klientki, ale nie wiedziała co i prawdopodobnie i tak by nie zwróciła teraz na to najmniejszej uwagi.
Kolejne uderzenia. Trzaski szklanek powierzchni. Wiedźma męczyła się coraz bardziej, a w końcu któreś z uderzeń posłało odłamki tak, że wbiły się w jej twarz. Zasłoniła ją z krzykiem, co wykorzystał inkwizytor chwytając ją za ubrania i rzucając ją w ścianę. Głos uwiązł jej w gardle, które zaraz zostało pochwycone silną męską dłonią. Szarpała się i machała niezgrabnie rękami usiłując się uwolnić, ale po paru chwilach opadły one bezwładnie na ziemię. Inkwizytor przerzucił ją wtedy przez ramię i zaczął iść przez krzywą ulicę w stronę swojej siedziby.
Octavia pragnęła krzyczeć. Wręcz zaskrzeczeć jak rozgniewany ptak, któremu zabrano zdobycz. Obsiąść tego przeklętego inkwizytora. Co się z nią stanie? Prawdopodobnie wyląduje na stosie, prawdopodobnie to zobaczy. A jak nie? A jeżeli wedle tej przeklętej organizacji będzie coś wiedzieć i zostawią ją żywą? Powinna to skończyć tu i teraz, póki jest jeszcze na to okazja. Zabij ją, przeklęty! Zabij wiedźmę! Nie odchodź! Nie będzie mogła spać spokojnie, dopóki nie zobaczy jej martwego ciała pod swoimi stopami! Zabij! Czy naprawdę trzeba Cię w tym wyręczyć?

Z perspektywy obserwatora Octavia wyglądała jak w jakimś transie. Czy to był szok, czy strach, czy coś zupełnie innego - trudno było powiedzieć. Ale od pewnego momentu gdy zaczęli odchodzić Octavia wyglądała jakby się miała zaraz rzucić. Do ucieczki?
W końcu zaczęła się uspokajać. Minęła chwila, a ona sobie przypomniała, że przecież ktoś obok niej stoi. Jak... jak teraz zareagować.
Opadła na kolana. Oddychała ciężko, udając opadnięcie z sił. Krew napływała do jej twarzy, która pomimo makijażu robiła się czerwona. Trudno było jednak to zobaczyć z powodu opuszczonej głowy.
-Haaa... moment... m-moment... nie mogę się ruszyć, h-haha... nie wiem co się dzieje...-Głos miała rozedrgany i zmęczony, jakby miała w każdej chwili stracić przytomność-To był p-pierwszy raz... pierwszy raz...-Oparła się dłońmi o zakurzoną ziemię, niby by powstrzymać swój ewentualny upadek. Czuła ekscytacje, owszem, ale nie było to nic obezwładniającego. Prędzej mobilizującego, ale nie mogła dać po sobie tego poznać.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Pią Gru 30, 2016 12:15 am

Octavia zdawała się nawet nie usłyszeć słów Lany, która chciała skłonić ją w ten sposób do jakiegoś komentarza. Męczennica skrzywiła się nieznacznie i kątem oka zaczęła obserwować zielarkę. Ta nie zwracała najmniejszej uwagi na cokolwiek innego niż walka w uliczce, więc inkwizytorka pozwoliła sobie na więcej śmiałości i przypatrywała się kobiecie jawnie, oceniając reakcje. Lekarka stała nieruchomo, wzburzona, targana gwałtownymi emocjami, trudnymi do zidentyfikowania. Lana oczywiście miała swoją teorię, którą zamierzała w jak najbliższym czasie sprawdzić. Czyżby Octavię bolało, że na jej oczach pokonana zostaje inna wiedźma? Czyżby pragnęła ją uratować, lecz wiedziała, że jest bez szans?
Wkrótce jednak żniwiarz dokończył swego dzieła i przerzucił czarownicę przez ramię. Zaintrygowało to Lanę, gdyż spodziewała się, że zakończy żywot wiedźmy tu i teraz. Być może wiedziano coś o owej blondynce. Być może to robota innej męczennicy? Niezależnie od motywacji inkwizytora, gdy skierował swe kroki w stronę siedziby, Octavia zdawała się wyjść z dziwnego transu. Inkwizytorka dostrzegła, że jej towarzyszka chyba dochodzi do siebie i już chciała zagaić rozmowę, gdy zielarka nagle upadła na kolana.
Lana przez moment nie miała pojęcia co się stało. Spojrzała na kobietę ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, lecz zaraz odzyskała rezon i kucnęła obok niej. Delikatnie złapała Octavię za ramię, niby chcąc ją przytrzymać, a jednocześnie wyrażając gotowość pomocy przy wstawaniu.
- Panienko, co się dzieje? - zapytała, barwiąc głos przerażeniem i niepokojem. Naprawdę była ciekawa tego niespodziewanego osłabnięcia. - Może lepiej gdzieś przysiąść, aby mogła panienka odpocząć?
Rozejrzała się po okolicy. Dostrzegła jedynie parę skrzyń, ustawionych pod ścianą. Miejsce niegodne damy, lecz jeśli sytuacja wymagała… Lana spojrzała badawczo na zielarkę. Musiała dojść do siebie, męczennica bardzo chciała dowiedzieć się, o jakim pierwszym razie była mowa.
- Da radę panienka się podnieść?

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Pią Gru 30, 2016 12:58 am

Pytanie "Janet" wydawało się dosyć nie na miejscu, zwłaszcza, że jedną z pierwszych rzeczy które z siebie wydusiła było to, że nie wie dlaczego osłabła. Miała wytłumaczenie na to "osłabnięcie", ale to nie był jeszcze moment by je ujawniać. Dawała sobie generalnie furtkę na to, jak przykryć jej dosyć dziwną reakcje na ten spektakl.
W każdym razie, klęczała tak jakby miała tam zaraz stracić przytomność. Stopniowo jednak zachowywała się tak, jakby nabierała coraz więcej sił.
-Nie nie, spokojnie... zaraz będzie lepiej...-Nie pozwoliła się ostatecznie podnieść. Chwilkę tak klęczała. Poczekała tak z pół minuty oddychając głęboko i odzyskując normalnych kolorów. Bez makijażu pewnie byłaby czerwona wtedy jak burak, teraz jednak odzyskała bladą cerę. Powoli sama się podniosła, wspierana przez Janet. Oparła się jednak o ścianę.
-D-dziękuję za troskę... jak tak o tym myślę, to zawsze byłam słabowita-Uśmiechnęła się zakłopotana-Zabawnie to brzmi, chorowita lekarka... ale taka to prawda. Po trochu to dlatego teraz się zajmuję tym, czym się zajmuję. By inni nie musieli się męczyć tak samo jak ja... tak...-O dziwo tu... również skłamała. Ktoś mógłby pomyśleć, że poluje na wiedźmy właśnie dlatego... ale nie.
Inni ludzie nie mieli dla niej aż takiego znaczenia. Przynajmniej nie na poziomie personalnym. Poluje na wiedźmy, bo to abominacje. Nie powinny istnieć, bo są potworami. Potworami które za nic mają jakiekolwiek prawa i istnieją tylko po to, by niszczyć ten świat. A skoro zniszczyły jej...
...to ona zniszczy ich.
-Ehehe... dziwnie to zabrzmi, ale chyba za bardzo się podekscytowałam. Niecodziennie widzi się magię, nie wspominając już o walce inkwizytora z wiedźmą. Właściwie to pierwszy raz, gdy coś takiego widzę...-Przyznała, podnosząc się ze ściany. Wyglądała już dużo lepiej niż przed paroma chwilami-Ale dlaczego tak mocno zareagowałam... nie wiem, trochę to dziwne. Może to przez tą krzywdę? Niby to wiedźma, ale... a zresztą, nieistotne!-Machnęła parę razy nerwowo ręką. Brnie w niebezpieczne terytorium, a biorąc pod uwagę rozchodzące się o niej plotki dalsze ich sycenie było wysoce niewskazane. Jeszcze za nią kogoś faktycznie poślą by ją spra...
...nie, raczej nie. Chociaż?
Nie. Moment. Momencik. Nie. Musiała to przemyśleć. Musiała sobie przywołać to, co się działo. Ale to na spokojnie. W każdym razie...
-Ummm... to chwileczkę, gdzie my właściwie miałyśmy pójść?-Zapytała zdezorientowana. Oczywiście, że do jej domu, miała jej dać lekarstwa... ale chciała zobaczyć, czy będzie się pytać o jej zdrowie, czy będzie naciskać.
Praca łowcy nigdy się nie kończy.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Pon Sty 09, 2017 1:43 am

Lana po chwili dopiero zorientowała się, jak absurdalna mogła wydać się jej reakcja przez to, że Octavia zdążyła odpowiedzieć na jej pytanie, nim w ogóle ono padło. Męczennica nie miała jednak zamiaru się tym nadmiernie przejmować, w emocjach ludzie nierzadko zachowują się nielogicznie, więc w razie czego miała zamiar usprawiedliwiać się troską o los zielarki.
Kucała przy niej wytrwale, póki Octavia sama nie zdecydowała się wstać. To zdawało się przyjść jej z lekkim trudem, gdyż wsparła się o Lanę, a zaraz potem oparła o ścianę. Męczennica obserwowała ją uważnie, analizując każdy najmniejszy grymas, a swoje działania kryła zmartwionym wyrazem twarzy.
- To prawdziwie szlachetne – odpowiedziała ciepło, w myślach interpretując tę wypowiedź w każdy możliwy sposób, chcąc z niej wyciągnąć jak najwięcej informacji i możliwych punktów zaczepienia. Jeśli w przyszłości słabość fizyczna zostanie potwierdzona… Tym lepiej. Wada kobiety ułatwi późniejsze działania, o ile jej ewentualna moc nie okaże się przeszkodą. Istniało pewne prawdopodobieństwo, że jest uzdrowicielką, a wtedy Inkwizycja może zechcieć zachować ją przy życiu. To wszystko to jednak tylko domysły, prawdziwe śledztwo dopiero się zacznie.
- Tak, to naprawdę rzadki widok – odparła męczennica nieco poważnym tonem. Cały czas czujnie przyglądała się lekarce, jakby upewniała się, czy osłabnięcie się nie powtórzy. - I zarazem wstrząsający dla zwykłego człowieka… Ja również odczułam słabość, jakbym lada moment miała omdleć.
Zerknęła w bok, na miejsce starcia, gdzie widniały pokruszone kawałki szkła. Wzdrygnęła się lekko, jakby nawiedziło ją świeże i nieprzyjemne wspomnienie walki, lecz zaraz wróciła spojrzeniem do Octavii. Chwilę wcześniej zakłopotała się swoimi słowami, które nawiązywały do krzywdy wyrządzonej wiedźmie. Interesujące. Ale na pewno nie przesądzające o niczym.
- Do panienki domu, o ile nie zechce mi panienka czegoś po drodze pokazać – przypomniała uprzejmie, po czym zawahała się – Jednak czy nie woli panienka jeszcze odrobinę odpocząć? Czy już wszystko w porządku?
To byłoby dziwne, pośpieszać, naciskać, szczególnie, gdy grała kobietę ciepłą i troskliwą. Lana nie miała jednak zamiaru oponować, gdyby Octavia potwierdziła chęć wyruszenia w dalszą podróż.

___________________
"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Krzywa ulica   Pią Sty 13, 2017 12:28 am

Szlachetne. Może. Była szlacheckiej krwi, ale to tyle. Wykonywała może zawód chwalebny, a jej działania przyczyniały się do polepszania świata. Czy jednak to było szlachetne? Jej praca była brudna, ciężka, i powodowała mnóstwo "bałaganu". Zdecydowanie by tak tego nie nazwała.
-Skoro tak pani mówi...-Zbierała jeszcze siły. Może by się czuła lepiej gdyby faktycznie tam wkroczyła i coś zrobiła. Zamiast kotłować emocji w sobie to by je skierowała gdzieś indziej. Teraz musiała faktycznie ochłonąć, zanim zrobi jakąś głupotę.
Odczuła słabość. Nie zauważyła tego, nie zwróciła uwagi. Była zbyt skupiona na tym co się działo by zauważyć. Tak chciałaby myśleć, ale nie. Tak naprawdę pochłonęła ją złość.
-Przynajmniej wiadomo, kogo można się spodziewać na następnym paleniu-Kiwnęła głową. Uspokajała się już, a przez to sprawiała wrażenie jakby nabierała więcej sił. Musiała naprawdę wyglądać wtedy dziwnie. Czy aby na pewno? Nie widziała się. Jedyne co mogła robić to zachowywać się jakby nic się nie stało. Już za chwilę...
...tyle czasu zmarnowane. Za dużo srok, za mało rąk.
-Już mi lepiej, dziękuję, że pani pyta-Podniosła się na nogi. Otrzepała swoją sukienkę, poprawiła chustę na głowie... właściwie to ją zdjęła i założyła ponownie-Możemy już iść do mojego domu

Po drodze Octavia była raczej milcząca, chociaż po drodze wspominała o pewnych miejscach według niej godnych uwagi. Tu kawiarnia, tam szewc, a jeszcze kawałek za rogiem zaufany rzeźnik... zajmowało to trochę czasu.
Potem jak weszły na obrzeżach Octavia wspominała trochę o sąsiadach. Niewiele, tyle, kto gdzie mieszkał, jak się zrobiło za cicho. W końcu dotarły do jej domu
-O, tutaj mieszkam. Jak się pani podoba?-Zapytała przechodząc do drzwi. Otworzyła je zapraszając gestem dłoni do środka, uśmiechając się wdzięcznie.
-Proszę się czuć jak u siebie. Będzie pani chciała herbaty?

[z/t x2]

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Krzywa ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: