IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stoliki na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 5:53 pm


Parę połączonych ze sobą stołów, znajdujących się przy ścianie mniejszej z sal, przeznaczonych głównie dla gości przekładających spokojną rozmowę ponad zabawę lub dla tych, którym alkoholu na ten wieczór starczy. Siedzenia znajdują się w pobliżu kominka z wiecznie płonącym ogniem, nadającym przyjazną, nieco domową atmosferę całemu miejscu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 5:55 pm

Szaro, buro i ponuro. Dzisiejszy dzień wlekł się Hawke niemiłosiernie. Nie wiedziała co ze sobą ma zrobić. Z jednej strony nie miała ochoty nic robić, najchętniej by przeleżała cały dzień, z drugiej nie mogła usiedzieć w miejscu i czuła, że musi zrobić cokolwiek, by nie zdechnąć z nudy. W końcu postanowiła poszwendać się po mieście, by znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nie szło jej to za dobrze. Oczywiście odwiedziła kilka miejsc, w tym targ na którym okradła kilku sprzedawców, bo przecież czemu nie? Przy okazji zwinęła jednemu, wielce 'mądremu', 'przystojnemu' jegomościowi kieszonkowy, srebrny zegarek… Całkiem ładne cacuszko, zdobione… Nie znalazła jednak dla siebie żadnej roboty, ani innego ciekawego zadania. Znajomych twarzy też na horyzoncie jakoś nie zauważyła. Smutne, ale prawdziwe. Nawet podsłuchane przez nią plotki nie były jakieś bardzo interesujące, by je sprawdzić. Co z tego, że jakiś gościu z bogatego domu znalazł sobie kolejną kochankę z którą zdradza żonę? Hawke nie miała zamiaru bawić się w szantaże. Taka zabawa mogłaby się dla niej źle skończyć, a ona miała i tak już dużo problemów na głowę.
W końcu jednak zbliżał się wieczór, więc wypadałoby coś zjeść i się napić, co nie? Ba, że tak. Dobre piwo na wieczór zawsze jest genialnym rozwiązaniem. Z resztą podstawą każdej gospody były kelnerki, a sprytny gospodarz wiedział, że ładne panie na to stanowisku to inwestycja sukcesu.
Hawke weszła do gospody, zdejmując z głowy kaptur. Rozejrzała się po pomieszczeniu, szukając wolnego miejsca. Nie musiała długo się rozglądać, znalazła sobie miejsce nieco w cieniu. Pasowało jej to dzisiejszego dnia. Nie miała ochoty na awantury i bijatyki. Szybkim krokiem skierowała się w tamtym kierunku. Po niedługim czasie zamówiła sobie coś do zjedzenia oraz porządny kufel piwa. Trochę minęło zanim dostała swoje zamówienie, ale Hawke nie miała co narzekać. Mogło być przecież gorzej, a w tym lokalu chociaż serwowali dobre żarcie. Jednak zanim wzięła się za jedzenie, chwilę się przyglądała wdziękom odchodzącej kelnerki. Jadła w spokoju rozmyślając nad tym co będzie jutro. Musiała sobie znaleźć znów jakieś zajęcie. Dzisiaj zwinięte rzeczy opyli, ale przydałoby się nieco więcej pieniędzy w kieszeni. Chociaż… Wyjęła z kieszeni zegarek, który dziś ukradła, zaczęła się mu przyglądać. W między czasie dalej jadła. Naprawdę jest ładny i widać, że dobrej roboty… A jakby sobie załatwić takie cacuszko… Raz na jakiś czas mogłabym zaszaleć przebiegło jej przez myśli, gdy obracała przedmiot w dłoń.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 7:33 pm

Była wkurwiona i to niemiłosiernie. Krocząc przez miasto słyszała wokół żale i rozmowy na temat nasilenia się kradzieży. Dobra, Wishtown nigdy święte nie było – tanie dziwki stały na każdym rogu, nie tylko po zmroku można było dostać po ryju, a umiejętność kradzieży mieszkańcy wysysali tu chyba z mlekiem matki. Jednak nie miała wątpliwości, o kim mówią dwie przekupki, bo choć dały się okraść, to ślepe nie były i podejrzenia wokół tajemniczej, krótkowłosej postaci mogły wysuwać.
Nie miała żadnych wątpliwości, strzygła uszami na samo słowo „kradzież”, od kiedy tylko zapoczątkowała swoją niezbyt fortunną znajomość z niejaką Hawke. Może podejrzewała ją o zbyt wiele, każdy niegodziwy czyn przypisując tejże osobie, ale doskonale wiedziała, że dziewczyna swoje na sumieniu ma i nawet jeśli pomyliła się teraz, to nazajutrz nie minie się z prawdą.
Nie widziała Hawke od kilku dni, co tylko potęgowało zdenerwowanie i chęć wyjątkowo brutalnego morderstwa na jej osobie. Dziś jednak, gdy zakończyła swą pracę, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. I może popadła już w obsesje, ale zaczęła jej szukać, zaczynając od najgorszych spelun w mieście, poprzez rynsztoki i burdele, aż po najsławniejszą w Wistown karczmę.
Wparowała do jej wnętrza z niemałym hukiem, niemal warcząc i rozglądając się wkoło jak wygłodniały wilk. Żądzę krwi miała wymalowaną na twarzy, a to w połączeniu z Inkwizycyjnym płaszczem, łopoczącym za nią, gdy kroczyła do mniejszej z sal – rodziło mieszankę wybuchową, na widok której ludzie jakby kurczyli się w swoich siedzeniach.
Dostrzegła ją, siedzącą w ciemniejszym kącie pomieszczenia. Na moment poczuła ulgę i zdawać by się mogło, że zaraz dosiądzie się do krótkowłosej i obalą razem niejedno piwo, ale w porę zobaczyła co Hawke trzyma w dłoniach. Tym razem nie powstrzymała warknięcia, groźnego, wydobywającego się z jej silnie zaciśniętych zębów. Niemal doskoczyła do stolika dziewczyny, zwracając na siebie uwagę kilku ludzi, co miała kompletnie gdzieś. Uderzyła dłońmi w blat, po raz wtóry zwiastując swoje przybycie, na wszelki wypadek; gdyby któryś ze ślepców tego nie pojął.
- Bez, kurwa, jaj. Bez... – Chciała się powtórzyć, cisnąć srebrnym zegarkiem o ziemię i przywalić dziewczynie w twarz. Jednocześnie. Ostatecznie usiłowała się uspokoić i rozegrać sprawę dyplomatycznie. – Hawke. Zamorduję cię kiedyś, przysięgam. I chwila ta jest blisko. – Warczała, nadal stojąc nad nią i uporczywie wbijając w nią swoje spojrzenie.
- Siedzisz sobie tu, jak gdyby nigdy nic, chlejesz i oglądasz się jak zwykle za karczmarkami... – Zaczęła ciężko, tylko ostateczną siłą woli nie chwytając Haw za kołnierz i nie szarpiąc w swoją stronę. – Trenowałaś wczoraj? Nie widziałam cię nigdzie. Miałaś codziennie, kurwa, codziennie trenować. – Wyliczała jej dalej, a właściwie był to początek. – Za to ile ja o tobie słyszałam! – Wykrzyknęła, jakby było to coś pozytywnego. – Co ma znaczyć ten zegarek!? Chyba każdy mieszkaniec tego skurwiałego miasteczka wie już o twoich wyczynach, rozumiesz!? Kiedy w końcu weźmiesz się za porządną robotę?! Ile razy mam ci... – Znów urwała, w końcu wyrównując oddech, ale nadal nie przerywając wściekłego spojrzenia, z którego niemal sypały się iskry.


___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 9:17 pm

Tak, sytuacja jak teraz jej jak najbardziej pasowała. Ciepło i spokojnie. Mogła sobie tak siedzieć, jeść, popijać piwo, zerkać na resztę towarzystwa i przyglądać się zegarkowi, zastanawiając się ile jakiś cwaniaczek za niego będzie chciał dać. Miała nadzieje, że sporo. Nie miała zamiaru opchnąć go zbyt tanio. Miło mieć nieco więcej grosza przy duszy niż zazwyczaj. No i przydałoby się kupić porządne buty na zimę, co nie? Ba, że tak. Cóż, niestety ten cały sielski obrazek miał zaraz prysnąć niczym mydlana bańka. A szkoda… Wieczór zapowiadał się tak miło i przyjemnie... Nawet jej się zdawało w pewnym momencie, że jedna ładna dama daje jej sygnały do zaczepki. Huh… No nic, trudno się mówi. Będą w końcu jeszcze inne sytuacje.
W pierwszej chwili jakoś nie zwróciła uwagi na nowo przybyłego osobnika do gospody. No co? Zamyśliła się. Tak, Hawke się to zdarza zrobić. Zareagowała dopiero wtedy, gdy Selene postanowiła dać o sobie znać. Erin momentalnie się spięła, niespokojnie drgnęła, skrzywiła się i prawie wypuściła z dłoń sztuciec oraz zegarek. Z jej ust od razu zniknął ten lekko zawadiacki uśmieszek. Szczerze? Momentalnie wzrosła w niej chęć ucieczki. Zwyczajnie poczuła się zagrożona, a dobry złodziej w takich chwilach się zwyczajnie wycofuje. Mimo to Hawke coś czuła, że w tym przypadku to nie byłby zbyt dobry pomysł. Wiedziała już nieco jaką osobą jest Selene. Widziała, że kobieta jest wściekła. To raczej nie wróżyło nic dobrego dla niej. Chyba nie chciała zbytnio się zbliżać do ostrzy jej szabli. Z resztą licho wie ile ta kobieta miała przy sobie stali. Pewne było jedno - Hawke nie miała ochoty witać się z ostrym ekwipunkiem swojej mentorki.
Choler jasna… przeszło jej przez myśli. Pierwsze co zrobiła to zwinnym ruchem schowała zegarek do rękawa koszuli. Miała tę głupią nadziej, że może pani Inkwizytor nie zauważyła tej małej błyskotki. Cóż… Nadzieja matką głupich. Odłożyła łyżkę na stół i uniosła dłonie w obronnym geście.
- Heh… I po co przysięgać takie nieprzyjemne rzeczy? Po co te nerwy i agresja, moja droga...? - powiedziała, starając się brzmieć zwyczajnie. Ba, spróbowała przywołać na twarz swój typowy uśmiech. Tak, próbowała robić dobą minę do złej gry, jak zawsze. Mimo wszystko wyszło to dość nerwowo.
- Ten… Nie chleje. Kulturalnie piję - powiedziała nim zdążyła się ugryźć w język. Głupia, Hawke, głupia. Po cholerę, ją prowokujesz? Mało Ci? Postanowiła na razie przemilczeć te mnie wygodne pytania. - Jaki zegarek? O mnie? I ja na prawdę nie wiem o co Ci chodzi - powiedziała, udając zdziwioną. Tak, postanowiła udać głupią, a kij-patyk się może uda! W końcu czy Selene miała na nią jakieś dowody? Nie! Prawda...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 10:04 pm

Mogła zwiewać, gdy miała ku temu okazję. Teraz było na to za późno, gdyż Selene zasłaniała swoją posturą cały świat zewnętrzny kobiecie, która chciała przecież jedynie zjeść w spokoju posiłek. Może nieco histeryzowała, nadawała sytuacji poważnego wydźwięku, mimo że to było przecież codziennością, nieprawdaż? Ludzie zwrócili ku nim swoje spojrzenia, mniej lub bardziej dyskretnie. Komentowano poczynania Selene, nie do końca wiedząc, czy ta jest oprawcą i może należy biednej krótkowłosej pomóc. Inkwizycyjny płaszcz prędko jednak rozwiewał wszelakie wątpliwości, dając za to złudzenie, że rudowłosa być może właśnie ma do czynienia z wiedźmą. Wkrótce usłyszała za swoimi plecami męski, przemądrzały głosik:
- Oho, będzie kolejna egzekucja. Ogrzejemy się przy stosie.
Natychmiast odwróciła głowę, wzrokiem rzucając autorowi tych słów ostrzeżenie tak groźne, że nie tylko on, ale wszyscy – jak jeden mąż -  zgromadzeni w mniejszej sali nagle wbili spojrzenie w swoje kufle piwa lub we własne stopy, jakby pojawiło się na nich coś niesamowitego. Parę osób, niepotrafiących wytrzymać ciążącej na nich presji opuściło lokal.
Wróciła do Hawke. Na czole brakowało jej tylko napisu „ZA-MOR-DU-JĘ”, ale naprawdę, to było dziecinnie proste do odczytania i bez dodatkowych informacji.
- Po co?! – Wrzasnęła z furią. Kolejne osoby zaczęły wychodzić. Z Inkwizytorami lepiej było nie zadzierać, a co dopiero z wkurzoną kobietą, która była Inkwizytorką. -  Może po to, abyś w końcu wzięła swoją leniwą dupę i zaczęła robić coś pożyteczniejszego od marnowania życia w towarzystwie tych pijanych, życiowych zjebów?! – Krzyczała dalej, machając ręką w kierunku tym razem już zupełnie opustoszałej sali. Tak, Selene wiedziała, jak zyskać odrobinę prywatności, w sposób niezwykle wysublimowany i grzeczny. Szkoda tylko, że jej głos było słychać też w pomieszczeniu obok. I kto wie, może na ulicach również.
Kolejnym zdaniem Haw przełamała w Inkwizytorce wszelakie opory, jakich twardo usiłowała się trzymać. Dłonią szarpnęła ją za koszulę, ciągnąc silnie w swoją stronę. Krótkowłosa mogła poczuć na swojej twarzy oddech Selene, gdyż dzieliła je naprawdę nieznaczna odległość. Wbiła wściekłe spojrzenie głęboko w jej oczy, po raz pierwszy będąc w stanie policzyć rzęsy dziewczyny.
- Nie udawaj głupiej, Hawke. – Często zwracała się do niej po imieniu, co chyba podkreślało jej próby naprowadzenia swojej... podopiecznej, tak to nazwijmy, na dobrą drogę. – Nie jestem ślepa. Ani tym bardziej głucha. Oj, kiedyś się przejedziesz, zapewniam cię. Trafisz na kogoś, kto nie jest takim frajerem jak ja... – Wychrypiała, ale w porę się opamiętała, zwyczajnie nie przepadając za powrotami do spraw zakończonych. Nie chciała jej wypominać sytuacji, którą zdążyła już wybaczyć. Puściła uchwyt na koszuli, w tym samym czasie sięgając do miejsca, w jakim zniknął tajemniczy zegarek. Wyszarpała go wcale delikatnie, czując nowy przypływ złości. Nie podobało jej się, że Hawke robiła z nią kretynkę. Odsunęła się o krok, z siłą ciskając przedmiot o ziemię, zaraz wbijając w niego twardy obcas buta. Nie spojrzała w dół, ale usłyszała głuchy trzask i metaliczny brzdęk. Miała nadzieję, że to będzie wystarczającą karą. Oparła się o stół, przy którym krótkowłosa niedawno jadła swoją kolację.
- Dam ci wycisk przy kolejnym treningu, masz to jak w banku. Przez tydzień nie będziesz mogła poruszyć żadną kończyną, może to oduczy cię kradzieży... – Dopełniła już spokojniej, ale dalej twardym, ciężkim jak stal tonem. Tak, wstęp już miała za sobą, teraz mogła trochę odsapnąć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Gru 25, 2015 11:44 pm

Hawke na prawdę nie rozumiała czemu Selene robiła jej takie awantury o kradzieże. No bo o co chodziło? Przecież to nic nadzwyczajnego. To wręcz normalne. Każdy w jakiś sposób próbował zarobić, mniej lub bardziej uczciwą pracą. Z resztą czy to jej wina, że wychowywała się na ulicy, a samo życie nauczyło ją tego, że czasem trzeba zarobić przez kradzież? Dla niej zwinięcie zegarka czy jakiś drobnych było normalne. Tak samo jak to, że kupcy na targu oszukiwali, nie raz kupujących by zarobić więcej. Lepiej kogoś okraść niż sypiać z kimś za pieniądze, prawda? Ona po prostu wybrała mniejsze zło dla swojej osoby. Czasem trzeba podejmować takie, a nie inne decyzje. Zjesz albo zostaniesz zjedzonym, czyż nie?
Źle się czuła, gdy uwaga tłumu była skupiona na jej osobie oraz Selene. To było jakoś... Krępujące i denerwujące. Zwłaszcza, gdy tamten palant się odezwał. Momentalnie wzdłuż kręgosłupa Hawke przebiegł nieprzyjemny dreszcz, a ona sama tak trochę pobladła. Jakoś tak słabo jej się zrobiło i całkiem odechciało jeść. Proszę jak to dwa zdania potrafią zniechęcić człowieka do jedzenia...  Na prawdę nigdy nie bawiły ją te publiczne egzekucje. Unikała ich jak tylko mogła.
Huh... Widziała, że jednak sytuacja się pogarsza. Nawet jej próby jakiegoś pozytywnego wpłynięcia na kobietę się nie powiodły. Smutne, nawet bardzo. Zwiesiła lekko łeb, a włosy delikatnie przysłoniły jej obliczę, gdy ta krzyczała. Nie no, serio teraz żałowała, że nie uciekła, gdy była ku temu okazja. Dzień przynajmniej by miała mile zakończony i bez stresu! Same plusy by były, a zamiast tego siedziała spięta i słuchała, jak ktoś się na nią drżę. Czuła się cholernie spięta. W ogóle jej się to nie podobało.
- Nie jestem leniwa… I robię coś pożytecznego, zarabiałam na swoje utrzymanie i jadłam kolację... - wymamrotała. Można było się zastanawiać czy wypowiedziane słowa były bardziej skierowane do blatu czy do kobiety. Choć można by przypuszczać, że to jednak było do Selene. W końcu to z nią rozmawiała. Choć czy rozmową da się nazwać wrzaski jednej osoby skierowane na tą drugą? Chyba nie…
W pierwszej chwili, gdy Inkwizytorka złapała ją za koszulę, Hawkę zwyczajnie miała ochotę stawić opór, spróbować się wyrwać czy zrobić cokolwiek innego. Jakimś cudem się od tego powstrzymała. Trochę się jednak bała tego ile kości byłaby w stanie złamać jej starsza kobieta. Lepiej nie ryzykować aż tak, co nie? Mimo to oddech Hawke lekko przyśpieszył, a sama ciemnowłosa zwyczajnie całkowicie się spięła. Selene była ewidentnie za blisko… Jeszcze to jej mordercze spojrzenie. Bogowie, aż po plecach Erin przeszły kolejne nieprzyjemne ciarki. Po kolejnych słowach kobiety Hawke już nie wytrzymała, jak przez większość czasu jakoś jej się udawało wytrzymać spojrzenie Selene, to teraz już zwyczajnie uciekła wzrokiem gdzieś w bok. Hawke czuła się zwyczajnie źle. Sama nie wiedziała zbytnio dlaczego. Przecież w swoim mniemaniu nie zrobiła niczego złego. No może prócz tego, że wkurwiła osobę, która darowała jej kiedyś niezbyt miłe spotkanie z przedstawicielami władzy miejskiej. Okej, gdy ta ją pociągnęła to ciemnowłosa się jej nie stawiała, ale sprawa z zegarkiem była trochę inna. Tu miał zamiar walczyć o swoje.
- Zostaw... - warknęła. Ten mały przedmiot mógł jej się bardzo przydać, nie miała zamiaru oddać go od tak. Tamten cham, któremu go zabrała mógł sobie zapewnię kupić nowy, a dla Hawke mógł być to przedmiot za który kupiłaby sobie nowe ciepłe buty i ubrania. Właśnie kupiłaby sobie, bo niestety nie udało jej się obronić zdobyczy... Zaraz jęknęła, gdy zobaczyła jak Selene niszczy jej drogocenny zegarek. Szczerze? Miała ochotę rzucić się z pięściami w tej chwili na Inkwizytorkę, ale zamiast tego stała ze wzrokiem wbitym w ziemie z przyśpieszonym oddechem i zaciskając dłonie w pięści, wbijała paznokcie w ręce. Lekko drżała, powstrzymując się od gwałtowniejszych ruchów. Wiedziała, że nie może tknąć Selene. Nawet jeśli bardzo by chciała, to nie może. Czuła wściekłość i pierdoloną bezradność.

/ przepraszam za wszystkie błędy. Późna pora, nie sprawdzałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Sob Gru 26, 2015 2:06 am

Obiecała sobie, że wyprowadzi dziewczynę na prostą i postanowienia zamierzała dotrzymać. A znalezienie sobie fuchy, opierającej się na uczciwym zarobku oraz ciężkiej pracy uznawała za podstawę, pierwszy krok ku nowej drodze. Nie zamierzała odpuszczać, do kiedy tylko będzie miała siły się z nią szarpać.
- Zarabiałaś, Hawke? Nie. Ty kradłaś, a to dwie odmienne sprawy. Stać cię na więcej niż to. Fdybyś tylko chciała wykorzystać swój potencjał... – Znów dążyła do tego samego, wbijając jej do głowy, tę samą kwestię; Hawke była ponad zalewanie się trupa wieczorami, czy wieczną zabawę z udawaniem, że dzień kolejny wcale nie istnieje. Znała ją. I nie chciała tego zmarnować.
- Patrz na mnie, gdy do ciebie mówię! – Wrzasnęła, gdy dziewczyna zamiast odpyskować, jak spodziewała się tego Selene, spuściła wzrok i ukryła twarz pod grzywką. Natychmiast jednak tego pożałowała, jak zwykle po fakcie, cała ona. Narwana, pierw robiąca, a dopiero później myśląca lub co gorsza, żałująca.  
Czyżby przesadziła? Nie spodziewała się po niej podobnej wrażliwości! Prędzej kolejnej riposty, udawania, że problem wcale nie istnieje. Może nerwowego śmiechu i zmiany tematu. Na pewno jednak nie tego. Natrafiła na potulność, jakiej u Hawke nie często miała okazję oglądać. Widziała jej silnie zaciśnięte pięści, które obecnie akurat musiały ją świerzbić, tak chętne do spotkania się z twarzą Sel. Miała ochotę powiedzieć – „Proszę bardzo, uderz mnie, jeśli chcesz.”. Dostałaby parę ciosów na otrzeźwienie, zapewne później sprałaby swą kompankę w odpowiedzi i obie poczułyby się lepiej. Wolne od negatywnych emocji, obolałe, ale i szczęśliwe. Tym razem jednak postawiła na pokojowe rozwiązanie problemu.
Westchnęła ciężko, krzyżując ręce na piersiach, na znak, że nie zamierza jej już tknąć. Usiadła wygodniej, cały czas przyglądając się dziewczynie badawczym wzrokiem.
- Powiedz mi... po co ci był ten zegarek? – Zapytała, bardzo starając się, by jej głos zabrzmiał spokojnie. Chciała zrozumieć, poznać punkt widzenia Haw. Dopiero później dopuścić się ewentualnego morderstwa, ha!
Może za bardzo miała nadzieję, że Hawke wkrótce dołączy do niej w Inkwizycji? Wtedy miałaby wszystko, o ile tylko potrafiłaby pohamować swoje nawyki. Robota może nie była zbyt wdzięczna, ale płacili całkiem dobrze. Co jednak najważniejsze – pieniądze pozostawały uczciwie zarobione, przynajmniej w mniemaniu Selene, jeśli tylko tak można było nazwać zarobek opierający się w dużej mierze na zabójstwach.
- Dokończ swój posiłek. Idziemy zaraz z tej speluny – Rozkazała twardo, nadając nowe określenie najlepszej z gospód Wishtown. Nogą przysunęła sobie taboret, siadając blisko dziewczyny. Niech ma coś od życia, skoro już za pożyteczne uważała jedzenie kolacji... Na tyle była gotowa przystać, nie więcej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Sob Gru 26, 2015 11:10 am

Komentarze Selene nie pomagały jej się uspokoić, wręcz przeciwnie Hawke miała jeszcze większą ochotę jej przywalić czy zrobić cokolwiek byle ta się zamknęła, przestała ją pouczać i się czepiać. Wkurwiało ją to. Jakim prawem ktokolwiek miał nią rządzi!? Ona była wolnym człowiekiem! No dobra prawie… Tamta objetnica złożona przed kilku lat jednak ją trochę przywiązywała do Selene. Stety albo niestety… Ciemnowłosa coraz bardziej żałowała, że jednak próbowała wtedy okraść kobietę.
- Odpieprz się! Każdy zarabia na swój sposób. Ja robię to tak. Ja przynajmniej nie okradam ludzi z pieniędzy, by upchnąć im swój towar - warknęła. Tak, było widać złość po całym zachowaniu Hawke. Nie było co udawać i kryć złości. To by nic nie dało, a tylko bardziej męczyło Erin. Cóż, jeśli Selene by coś takiego powiedziała, to Hawke raczej by się nie hamowała. Zwyczajnie by się rzuciła na kobietę, nie myśląc o konsekwencjach. I raczej trudno by było stwierdzić, że Hawke byłaby szczęśliwa, gdyby została pobita.    
- Spierdalaj - warknęła znów, gdy się nieco uspokoiła, a żądza mordu nieco zmalała, nie spoglądając nawet na Selene. Schyliła się, wzięła w dłoń rozwalony przedmiot. Miała głupią nadzieje, że może jednak się coś uda z nim zrobić z tym zegarkiem. Nieco naprawić, tam się wyklepie, wymieni szkiełko i trybiki... i może pójdzie nieco taniej, ale jednak. Obejrzała go uważnie. Co ja się oszukuje… Już po nim… pomyślała, chowając zepsuty zegarek do kieszeni. Dłonią przeczesała włosy, próbując w ten sposób najwyraźniej zebrać myśli i obmyślić kolejny plan na życie. Znajdzie znów jakiegoś bogatego frajera, okradnie go i z głowy, prawda? Genialny plan! Idealny wręcz, ale musi to zrobić tak by Selene o niczym nie usłyszała, ani nie zobaczyła. To nie powinno być raczej trudne, co nie...? Może nawet jeszcze dziś wcieli swój plan w życie… Potrzebowałaby tyko pozbyć się z głowy Inkwizytorke. Huh… to mogło być trudne zadanie.
- Nie twój zasrany interes - warknęła, wstając z podłogi. Nadal nie spojrzała na starszą towarzyszkę. Chyba chciała jej w ten sposób zrobić na złość. Czemu nie chciała powiedzieć Selene po co był jej ten zegarek? Bo zwyczajnie nie chciała pokazywać kobiecie, że potrzebuje jakiejkolwiek pomocy. Przecież pokazałaby przez to jakąś słabość, nie? A Hawke zwyczajnie tego nie chciała. Radziła sobie z różnymi efektem, ale jednak. Erin raczej nie uśmiechało się szybkie dołączenie do Inkwizycji. Zwyczajnie nie. Hawke nie podobały się metody tej organizacji… No i było tam zbyt sztywno - za dużo zasad jak dla ciemnowłosej. Ona miała swoje, którymi się od lat kierowała, a one jej pasowały.
Przez chwilę kalkulowała co mogłaby zrobić. Miała trzy opcje - próbę ucieczki, grzeczne zrobienie co Selene od niej chciała albo siedzenie tu i sprzeciwianie się woli kobiety. Hm… Ucieczka raczej nie była takim złym pomysłem. W końcu Hawke była szybka, może dotarła by do drzwi zanim Inkwiztorka ją dorwała. Z drugiej strony mogłaby ją jeszcze bardziej rozgniewać i przez to mocno oberwać, nie? Usiadła z powrotem na swoim miejscu, powróciła do jedzenia swojej kolacji.
- Jak chcesz to se idź. Ja nie mam zamiaru się stąd ruszać - powiedziała, zdając się w ogóle nie przejmować wcześniejszym tonem Selene. Tak, Hawke postanowiła, więc robić na złość kobiecie, bo czemu by nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Nie Gru 27, 2015 12:12 am

Mogła zwracać się do niej jak tylko chciała. Słowa nie potrafiły zranić Selene, spływały po niej jak po kaczce; za nic miała próby pyskowania, niezależnie jakim tonem nie byłyby wypowiedziane. Przekleństwa pozostawały dla niej codziennością, nie tylko ze względu na Hawke, która klęła jak szewc (co właściwie czyniło z dziewczyny bratnią duszę Sel, gdy już wpadła w furię), ale i też przez nawyki, jakie zdążyła już wynieść z Inkwizycji. Szkolenie tak naprawdę niczym nie różniło się od wojskowych męczarni. Twardy, podniesiony głos, pełen gróźb, trafnych wyzwisk i wulgaryzmów był podstawą, bez której nie dało się zyskać respektu u podopiecznych.  I choć sama kiedyś drżała, gdy ktoś odważył się na nią krzyknąć, teraz nabyła zupełnej obojętności, o wiele większą wagę przypisując treści słów niż ich formie.
Natychmiast pożałowała godzenia się na ustępstwa. Zdążyła już zapomnieć, że z Haw nie można po dobroci. Ona wymagała brutalnych rozwiązań. I takie zamierzała jej właśnie zaprezentować. Wzięła głęboki oddech, wyraźnie zwiastujący ciszę przed burzą. Zmrużyła rozkosznie oczy, przyglądając się dziewczynie zza wachlarza ciemnych rzęs, lekko przechylając głowę. Wtedy zdarzyło się coś absolutnie niepasującego do sytuacji – Selene uśmiechnęła się, w sposób czarujący i przyjacielski. Gest ten objął nawet szare tęczówki kobiety, co mogło zapowiadać rozejm. Jednak Hawke znała Inkwizytorkę już parę lat i być może zdążyła się nauczyć, że w ten sposób w myślach Selene uwieńczany jest plan długich i bolesnych tortur.
Wstała ze swojego siedliska, mimo że nawet go nie nagrzała. Przestąpiła parę kroków w jedną ze stron, lekkim, nieco tanecznym chodem zawracając w drugą. Zaśmiała się cicho, co mogło już świadczyć o niezbyt dobrym zdrowiu psychicznym. A wariatów, w ich całej nieobliczalności i braku zahamowań, należało się obawiać.
- Ach, tak – Zachichotała, jak nierozgarnięta trzpiotka, zaraz zakrywając usta dłonią. Zgodziła się z nią, co mogło być jeszcze bardziej nadzwyczajne niż owe zachowanie. Zdawać by się mogło, że posłucha rady dziewczyny i odejdzie sama, śmiejąc się w głos i kto wie co jeszcze. Ale nie, nic takiego się nie wydarzyło. Nastał koniec komedii, niestety bez żadnych oklasków.
Uśmiech zrzedł z jej twarzy, w oczy wstąpił dawny, groźny błysk, co prawdopodobnie może wyglądało mniej przerażająco od uśmiechu, bo przynajmniej jasne było na czym się stoi. Zacisnęła mocno szczęki, oddech ponownie zaczął jej przyspieszać. Z impetem kopnęła taboret, na którym niedawno siedziała, aż ten potoczył się w stronę kominka, tylko cudem pozostając w jednym kawałku. Po pierwszym huku nastąpiła cisza, nie na długo. Ruszyła w jej stronę, taranując przy okazji każdy element wystroju, jaki stanął jej na drodze.
Gdy znalazła się bliżej Hawke, w pierwszej kolejności sięgnęła po jej talerz z kolacją, rzucając nim w ścianę. Sztuce z głuchym łoskotem wylądowały na drewnianej podłodze, naczynie – jak można było się spodziewać – rozsypało się na setkę kawałków, a resztki jedzenia żałośnie spływały po cegle i wyeksponowanym obrazie przyozdabiającym pomieszczenie. Nie czekając długo, sięgnęła po kufel z częściowo wypitym piwem, ciskając nim w przeciwnym kierunku. Nie miała czasu zachwycać się piękną smugą cieczy tworzącej się za naczyniem, dążącym wyraźnie do spotkania z kolejną twardą powierzchnią.  
Brzęk tłuczonego szkła zwabił nawet pomieszczenia karczmarza, który póki co nie odważył się przejść doń w całości, jedynie wychylając swoją łysą głowę i z trwogą w oczach przyglądając się poczynaniom Inkwizytorki. Westchnął, szacując i zapamiętując szkody, aby organizacja mogła mu je zrekompensować. Znał zasady, wiedział tyle, że nie należy przerywać Inkwizytorom w swojej pracy.
A Selene nie próżnowała, wykorzystując swoje przywileje. Zamaszystym ruchem przewróciła stół, przy którym jadła Haw, zaraz kopniakiem przewracając kolejne z krzeseł. Zatrzymała się na moment, podziwiając swoje dzieło. Wszystko wokół dziewczyny było zniszczone, połamane, zbite i znajdujące się nie tam, gdzie powinno. Uderzyła otwartą dłonią w ścianę, twardo spoglądając w jej oczy.
- Gdy mówię ci, że masz iść, to idziesz. Gdy zadaję ci pytanie, odpowiadasz. Gdy twierdzę, że złodziejstwo jest złe, ty nie wpierdalasz wszędzie gdzie popadnie swoich lepkich rączek i starasz się zachować chociaż resztki jebanych pozorów, zrozumiałaś!? – Ryknęła na nią, wyrzucając z siebie wszystko, co aktualnie jej nie odpowiadało.
- A teraz grzecznie mówię; chodźmy stąd. Po drodze opowiesz mi historię zegarka – Dodała ciszej, ale ton jej głosu wyraźnie dawał znać, że nie przyjmie sprzeciwu, jeśli w ogóle znałby takie słowo jak „sprzeciw”. Dopiero, gdy skończyła mówić, wyprostowała się, oddalając się i w końcu nie naruszając przestrzeni osobistej Hawke. Rzuciła jej ostatnie wściekłe spojrzenie i odwróciła się, by postawić parę kroków w kierunku wyjścia.
/wybacz długość tego posta, poniosło mnie >

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Nie Gru 27, 2015 12:32 pm

Na początku, gdy zobaczyła ten uśmiech na twarzy Selene zastanawiała się czy kobiecie już całkiem odwaliło. Trochę już znała kobietę i coś jej mówiło, że ta musi wcześniej czy później oszaleć. Cóż, smutne, że tak myślała Hawke, ale co innego miała sądzić, po niektórych zachowaniach Inkwizytorki? Serio, cudem był dla niej fakt, że Selene jeszcze trzymała się jako tako zdrowych zmysłów. A może ona ich już w ogóle nie miała i tylko jakaś część kobiety starała się utrzymać jakiekolwiek pozory tego wszystkiego? Licho tam wie.
Burzowe ślepia bacznie przyglądały się każdemu kolejnemu ruchowi i krokowi kobiety. Na obliczu Hawke malował się spokój i opanowanie, choć każdy mięsień w jej ciele był spięty i gotowy w razie co do ucieczki. Coś tam w jej pustym łbie podpowiadało ciemnowłosej, że powinna się spodziewać najgorszego. Hm… Chyba było jednak spróbować tej opcji z ucieczką. Może ona byłaby bardziej skuteczna i udałoby się jej uwolnić od wrzeszczącej i wściekłej Selene. Cóż, czasu nie cofnie, nie? Niestety. Z każdą chwilą coraz mniej podobał jej się ten cały teatrzyk. Chyba już wolała, aby Inkwizytorka po prostu przeszła do sedna. Męczyła ją te niepewność, nawet jeśli starała się wyglądać na spokojną i wyluzowaną. Mimo wszystko nie była jakoś bardzo ucieszona, gdy zobaczyła ten wcześniejszy błysk w oczach kobiety. Teraz naprawdę żałowała, że nie spróbowała uciec albo chociaż jakoś się wymknąć od samego początku...
Skrzywiła się, gdy pierwsze rzeczy wylądowały na ziemi, ścianie i innych miejscach w gospodzie. Nie ruszyła się jednak z miejsca, siedziała dalej, starając się wyglądać na spokojną. Co z tego, że chęć ucieczki w niej coraz bardziej rosła? Przecież to nic wartego uwagi… Nie podobała jej się ta cała niepotrzebna rozpierducha robiona przez Selene. Jeszcze bardziej się skrzywiła, gdy jej piwo i kolacja, za którą musiała zapłacić, wylądowały na ścianach. Zacisnęła dłonie w pięści, znów powstrzymując się od przywalenia jej. Hawke miała ochotę powiedzieć Inkwizytorce, że ta ma jej w najbliższym czasie stawić kolacje, ale się od tego powstrzymał. Na całe szczęście ugryzła się w odpowiednim momencie w język. Jakieś resztki rozsądku zostały w tym jej pustym czerepie. Raczej nie było co bardziej pyskować Selene. Milczała, patrząc w oczy kobiety, choć miała cholerną ochotę spuścić wzrok. Jakimś cudem się jednak powstrzymała od tego. Drgnęła tylko nieco niespokojnie, gdy ta wyrzuciła z siebie wszystko co jej nie pasowało. Na całe szczęście kobieta nie miała zamiaru za długo męczyć ciemnowłosą swoją bliskością. Hawke odetchnęła z ulgą, gdy Selene w końcu się od niej odsunąć. Mimo wszystko nie czuła się komfortowo, gdy stała nad nią rozwścieczona Inkwizytorka, która pewnie jakby mogła to by ją zamordowała. Mięśnie dziewczyny lekko się rozluźniły. No i znów zaczęła szybko kalkulować całą sytuacje. Mogła pójść z Selene, może to wszystko dziś się nie skończy tak bardzo tragiczne albo dalej się buntować, co mogło się skończyć dość nieprzyjemnie dla niej, a i pewnie potem i tak wyszło po myśli Inkwizytorki. Obie opcje były prawdopodobnie ryzykowne, ale chyba pierwsza w tej chwili zdawała się bezpieczniejsza, prawda? Wstała powoli i niechętnie, biorąc przy okazji swój pokrowiec z lutnią i w milczeniu ruszyła za kobietą. Selene mogła próbować wyciągnąć z niej informacje, ale ta nie miała zamiaru jej nic opowiadać.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Nie Gru 27, 2015 3:45 pm

Właściwie nie była pewna, czy dziewczyna pójdzie za nią. Nie miała wobec Hawke opracowanych schematów, nie pojmowała jej nastrojów ani toku myślenia. Zawsze działała intuicyjnie i jak dotąd sprawdzało się w mniejszym lub większym stopniu. Gdyby dziewczyna nie ruszyła się z miejsca, może nie szarpałaby jej siłą. Odeszłaby, z zadartym nosem, głośno tupiąc obcasami. Ale to oznaczałoby zemstę. O wiele bardziej dotkliwą niż ciągnięcie po ziemi w kierunku wyjścia.
Czasami myślała sobie, że paskudna byłaby z niej matka. Haw nieraz zachowywała się jak dziecko i nie tylko to sprawiało, że Selene czułą obowiązek opieki nad nią. Może przesadzała. Stosowała system kar i jeszcze gorszych kar, nie nagradzania. Inaczej nie potrafiła.
Gdy usłyszała niosące się za nią kroki, przymknęła na moment oczy. To nieco ułatwiało sprawę. Stąpała dumnie, zbliżając się do drzwi, zupełnie ignorując wbite w nią spojrzenia, jakby to wszystko, co usłyszeli, nigdy nie miało miejsca. Nim nacisnęła klamkę, wyjęła z głębokiej kieszeni płaszcza mieszek z pieniędzmi i wyłożyła z niej monet na ladę, zza której stał karczmarz, znacznie przebijających wartość szkód, które wyrządziła. Za milczenie.
Wyszła na ostry mróz, nie oglądając się za siebie. Jeśli Hawke zdecydowała się iść cały czas za nią, w końcu zwolniła kroku, aby mniej więcej iść na tej samej linii. Poprawiła swój płaszcz, opatulając się ciasno wokół szyi i przerwała milczenie:
- Dobrze. Nie chcesz to nie mów. – Oznajmiła twardo, choć nie mogła powiedzieć, że nie obchodził ją to wcale. – Skręcamy tu – Dodała zaraz, wchodząc w boczną alejkę. Hawke mogła się spodziewać, gdzie zaraz wylądują, dobrze znała drogę do mieszkania Inkwizytorki.
Szły szybko, zapewne niespecjalnie skore do rozmowy, po tym wszystkim co wydarzyło się w karczmie. Selene w całej swojej prostocie stwierdziła, że trening będzie nie tylko idealną karą, ale też błogosławieństwem, po którym zwyczajnie nie będą miały siły się na siebie denerwować.
Kątem oka dostrzegła, co dziewczyna trzyma w dłoniach. Nie pochwalała tego, jednak miała w sobie na tyle przyzwoitości, aby w szale jaki ją niedawno ogarnął, nie tknąć lutni Hawke. Znała wartość owego instrumentu, a życie było jej jeszcze miłe. Dziewczyna może nie byłaby w stanie pokonać Selene w otwartej walce, ale nocy, podczas snu...? To już zupełnie inna bajka.
Ruszyły wgłąb brudnych i szarych uliczek Wishtown.
z/t x2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 5:53 pm

Wiedziała, doskonale wiedziała, że pojawia się tu ostatnimi czasy zbyt często. Podejrzewała, że w robocie zaczęły już krążyć plotki o jej rzekomym alkoholizmie i właściwie nie robiła nic, by im zapobiec, wtóry wieczór spędzając właśnie w karczmie. Co jak co, ale opiniami innych Inkwizytorów się przejmowała, czego nie można było już powiedzieć o reszcie świata zewnętrznego.
Dlatego, nim przekroczyła progi gospody „pod Złotą Kaczką”, rozejrzała się wkoło, w poszukiwaniu znajomych twarzy i jak zwykli to mówić co odważniejsi – kolorowych kapturków. Podążyła od razu do mniejszej sali, znajdującej się na uboczu, starając się ukrywać swoją twarz i nade wszystko starając się unikać spojrzenia karczmarza. Jej ruda czupryna i obecność oczywiście nie pozostały niezauważone. Nikt nie ośmielił się komentować głośno, ale co poniektórzy zdążyli się już nauczyć – Inkwizytorka zwiastowała kłopoty, nawet jeśli zostawiła swoją dumę, czyli szary płaszcz w domu.
Dziś naprawdę nie zamierzała robić niczego, co społeczeństwo uważało za niepoprawne. Po prostu wypije swój trunek, nie wyrządzi żadnych kłopotów i wróci do domu, tak? Głęboko wierzyła, że tym razem się uda, chociaż równie mocno podejrzewała o istnieniu ciążącego na nią fatum. Każdy pobyt Selene w owym miejscu kończył się chaosem, tłuczonym szkłem, połamanymi krzesłami. A następnie przeprosinami w stronę karczmarza; „To naprawdę nigdy więcej się nie powtórzy!”.
Niemal się uśmiechnęła, klaszcząc cicho w dłonie, gdy dostała swój kufel piwa. Już wkrótce jej problemy miały zejść na nieco dalszy plan…

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 6:32 pm

Raporty, raporty, raporty! Ostatnio cały jej świat kończy się na pieprzonym biurku. Nie po to Jess wstępowała do inkwizycji żeby wypełniać cholerne papiery!
Drzwi karczmy się otworzył, w nich pojawiła się białowłosa kobieta, która mlnąc przekleństwo machnęła do karczmarza, który już dobrze wiedział co i gdzie zanieść. Rozejrzała się po obecnych, jak zawsze, w głównej sali nie było nikogo interesującego, przeszła więc do mniejszej sali.
Szeleszczenie ogniw w kolczuce towarzyszyło każdemu jej krokowi, lubiła ten dźwięk, był zarezerwowany tylko dla niej. W końcu nikt w tych czasach nie używał już zbroi.
Mała sala pachniała stęchłym piwem, tytoniem i rybą, któs musiał zamawiać te specjalną potrawkę w której znajdują się wszystkie rodzaje ryb, z zeszłego tygodnia...
Wzrok Jessici zatrzymał się na jednej osobie, kobieta samotnie popijająca piwo przy jednym ze stolików wydawała się znajoma. Inwkizytorka podeszła do rudowłosej i dosiadła się, wtedy dopiero rozpoznała podkomendną.
- Jak ty dziecko miałaś na imię? Selecja... Selzacja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 7:29 pm

Nie zdążyła upić nawet pierwszego łyka. Nie, ledwie co poczuła lodowaty płyn na wargach, gdy kątem oka dostrzegła białą, wyróżniająca się czuprynę. Od ładnego roku, kiedy mistrzynią katów została niejaka Jess, Selene miała najprawdziwszy radar w głowie na postacie podobne do swojej mentorki. I właściwie tym razem ów radar zawiódł, bo ostrzegł ją przed zagrożeniem, gdy to znajdowało się tuż za jej plecami. Dobra, może nie uważała Jess za zagrożenie, ale jej obecność zobowiązywała do pewnych zachowań. Tym razem jednak przeszła samą siebie.
Gdy tylko usłyszała słowa swojej mistrzyni, poderwała się na równe nogi, choć właściwie lepiej będzie powiedzieć – na baczność, podrywając za sobą cały stół i wylewając na blat calusieńką zawartość kufla, nawet nie upijając z niego łyka. Właśnie tak działała na nią Jess. Tylko cudem powstrzymała się od zasalutowania, ale nie mogła uniknąć z swojej strony iście przerażonego spojrzenia zza wytrzeszczonych oczu.
Była urzeczona, iście urzeczona, że mistrzyni zapamiętała jej imię. Dobra, nie zapamiętała, ale była blisko. Wypięła pierś, wyjątkowo dumna, jakby w końcu dostrzegli ją bogowie. Gwiazdki rozbłysnęły w jej oczach, wciąż zszokowanych.
- Selene, mistrzyni – ukłoniła się przy wypowiadanych słowach, a właściwie niemal zgięła w pół. Ona naprawdę ją uwielbiała. Kiedyś chciałaby być taka jak Jess. – Co tutaj robisz, pani? Potrzebujesz pomocy? – zapytała natychmiast gorliwie, czując, że tego się od niej wymaga.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 7:42 pm

Dziewczyna zachowywała się... nadgorliwie. Jess patrzyła na dziewczynę nieco oczarowana tym niezwykłym urokiem. Selene, ładne imię... zaraz, Selene?
Wstała szybkim, sztywnym, żołnierskim ruchem i podeszła do dziewczyny.
Jess okazała się być o głowę niższa od Selene, jednak to nie przeszkodziło mistrzyni w żadnym wypadku.
Pogłaskała jej gładki policzek w miejscu w którym ona sama miała bliznę, delikatnie zaczęła odgarniać jej włosy za ucho, patrzyła cały czas w jej oczy.
Ręką zjechała na jej kark, delikatnie zaczęła go głaskać po czym żelaznym uchwytem zacisnęła na nim dłoń, która szybkim ruchem zaczęła zbliżać twarz inkwizytorki w strone blatu.
- Nie wierzyłam jak usłyszałam plotki! Myślałam, że mogę ufać moim ludziom! Jedna z katów alkoholiczką!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 8:05 pm

Nieco zgłupiała na ten niewinny dotyk, bo za nic na świecie się tego nie spodziewała. Gdyby ktoś wczoraj powiedział Sel, że mistrzyni spojrzy na nią, wypowie jej imię, a następnie zacznie cierpliwie badać dotykiem fakturę jej skóry, z pewnością wyśmiałaby taką osobę i wsadziła podobną historię tam, gdzie jej miejsce – w sferę fantastyki i marzeń sennych. Szok odbijał się na twarzy rudowłosej kobiety, zupełnie nie wiedzącej, jak powinna zareagować. Ukłonić się jeszcze raz? Uśmiechnąć się, podziękować? Czy może posądzić ją o zbytnie spoufalanie się?
Żadna z wymienionych opcji nie doszła do skutku, bo przyjemny dotyk zmienił się w ułamku sekundy w żelazny uścisk, któremu początkowo nawet nie próbowała się opierać. Usłyszała zarzuty i serce stanęło jej w miejscu. Poddała się kobiecie, uznając co za najlepszą opcję.
- To nie tak!!!! Ja… To tylko jedno niewinne piwo wieczorem! MIAŁAM CIĘŻKI TYDZIEŃ! Matko i córko… - wrzeszczała, będąc nie tyle wkurzona, co przerażona, że niewinne w jej mniemaniu postępowanie, mogło nieść za sobą konsekwencje. Usiłowała się tłumaczyć szybko, wyrzucając z siebie słowa w zawrotnym tempie. Dopiero ostatnie zdanie wyszeptała pod nosem, powołując się na jakiś nieznane bóstwa. – NIE JESTEM ALKOHOLICZKĄ!!! Nigdy! Mistrzyni…! Czy nie spełniłam się w swojej roli? Czy nie dotrzymywałam swoich obowiązków!? – Krzyczała dalej, wypominając minione wydarzenia, w których wcale nie wypadała blado.
Mimo wszystko przyjmowała karę z godnością, wspominając piękne czasy w akademii, gdy podobne sytuacje były chlebem powszednim. Jej duma pękła, klienci zebrani w gospodzie przyglądali się temu nawet z satysfakcją, ale ona zacisnęła zęby i pozwoliła swojej twarzy i włosom docisnąć się do blatu, na który uprzednio wylała piwo.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 8:14 pm

- Rekruci się śmieją, że w katach jest pijak, ludzie na ulicy się śmieją, że w katach jest pijak. Żołnierze się śmieją, że w katach jest pijak. Twierdzisz, że Ci wszyscy ludzie kłamią? - Jess dobrze wiedziała, że musiała ją ukarać, jednak kary fizyczne nie miały najmniejszego sensu, w końcu ukończyła akademie, tam została zahartowana.
- Mówisz, że lubisz pić? - Jess odwróciła głowę w kierunku wgapionego w nich karczmarza, dalej dociskała twarz Selene do blatu.
- Przynieś beczkę piwa i toporek do otwierania. - odwróciła głowę z powrotem do kobiety.
- Już ja ci się napije. ROZBIERAJ SIĘ, RAZ. - puściła uchwyt, odsuwając się kawałek do tyłu, dała jej przestrzeń dla siebie.
- A wy - spojrzała po zebranych - wypierdalać. - Mimo wszystki była inkwizytorem, choć odrobina godności jej się należała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 8:39 pm

Gdy puściła ja „wolno”, znacznie pociemniała na twarzy, a łzy upokorzenia zalśniły jej w oczach. Dawno nikt jej tak nie dotknął. Czuła się jak ostatni śmieć z ulicy, jak wiedźma, którą poddaje się torturom, czerpiąc satysfakcję z jej hańby. A mimo to, powinna, nie – musiała, przyjąć wszystko ze spokojem. Była stopnień niżej w hierarchii Inkwizycji, między nimi. Zwykły szeregowy, na każdą posyłkę. Na najgłupszy rozkaz, każde skinienie. Musiała zrobić, co jej przykazano, nawet jeśli mistrzyni zażyczyłaby sobie, aby skoczyła w ogień. Była na skraju złamania rozkazu, ceniąc swój honor ponad inne wartości. Uporczywe spojrzenie Jess przypominało jej, że taką wybrała drogę i innego życia niż w Inkwizycji nie widziała.
Z ta myślą silnie szarpnęła za żabot i kamizelkę, aż część z guzików rozsypała się z głuchym stukotem po podłodze. Oddychała ciężko, jakby zaraz miała runąć na ziemie i umrzeć. Ostatnim pocieszeniem okazali się być zgromadzeniu ludzie, w pośpiechu opuszczający gospodę. Wszyscy chcieli zobaczyć goły tyłek tego rudowłosego szatana, ale nikt nie miał wystarczająco dużych jaj, aby sprzeciwić się białowłosej.
- Naprawdę, nie ma takiej potrzeby, mistrzyni. Nie twierdzę, że ktokolwiek kłamie. To nic takiego. Nieporozumienie i przedwczesna ocena. – mówiła przez zaciśnięte zęby, ale utrzymywała spojrzenie wbite w tęczówki Jess. Pozbyła się kamizelki i koszuli, dysząc, jakby ktoś ją gonił. – To konieczne? – odważyła się zapytać, choć nie przestawała się rozbierać.
W milczeniu zdjęła buty, rozsznurowała spodnie i zrzuciła z siebie bieliznę, stając przed nią, jak ją matka natura stworzyła. Nie okazywała wstydu, pozbyła się go już wieki temu. Zaciskała jedynie szczęki, drżąc z zimna, mimo buchającego z jej twarzy gorąca ze złości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Jess
Mistrzyni Katów
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 17/04/2016

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 8:52 pm

Widok był pierwsza klasa, ta młoda miała śliczne ciało. Jednak to nie był czas na romanse, uniesienia i głębokie westchnienia. Jess czekała tylko na jeden element potrzebny do ukończenia układanki, który jak na złość nie chciał się pojawić. Kobieta z rękoma skrzyżowanymi na piersi obserwowała rudowłosą, po chwili podeszła do niej.
- Pytasz czy to konieczne? - o dziwo w jej głosie brzmiał spokój, ponieważ dobrze wiedziała co się stanie.
- Nie wierzysz w moje polecenia i śmiesz je kwestionować? - pięść jak kamień wypuszczony z procy runęła w stronę nosa Selene, pieść okuta w utwardzaną skórę.
Rozmasowując dłoń, Jess patrzyła jak do pomieszczenia wturlana została beczka, do rąk podano jej toporek.
- Moje polecenia są absolutne, powinnaś je wykonywać w milczeniu. - trzonek toporka uderzył w splot słoneczny młodej inkwizytorki.
- Jednak znaj moje dobre serce, tak to jest konieczne. Inkwizytorzy nie mogą mieć słabości, a alkoholizm taką jest, nawet jeśli to prawda, że nie jesteś alkoholiczką, muszę zareagować nawet jeżeli to tylko cień szansy. - ostrze wbiło się w drewniane wieko, pomieszczenie zalał aromat alkoholu, padło drugie uderzenie, które poszerzyło otwór, wszędzie w około walały się drzazgi.
Jessica na spokojnie pozbierała ubrania Selene by następnie przekazać jej osobie za drzwiami.
- Twoje ubrania zostaną dostarczone do twojego mieszkania, więc możesz na spokojnie się napić. - powiedziała z uśmiechem.
- Ale użyj do tego samych ust. Ah, uważaj na drzazgi jak będziesz podchodzić do beczki. - powiedziała opierając się o futryne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Pią Kwi 22, 2016 9:55 pm

Myślała, że zdoła przyjąć każdy cios z pokorą. Jednak ledwo zdołała przetrawić pięść na swoim nosie, od której krew po prostu lunęła z jej twarzy, zalewając niczym płótno nagie ciało Selene ciemną smugą, jakby starając się zachować przy niej te resztki godności. Nie wiedziała, że będzie aż tak źle. A co najgorsze – nie mogła odpyskować, ani oddać ciosu. Zdołała powrócić do spojrzenia kobiety, jednak uderzenie w brzuch powaliło ją na kolana, aż straciła dech i zdawało jej się, że wkrótce wypluje wnętrzności.
Dusiła się i kaszlała, natychmiast usiłując wstać na równe nogi. Była silna, wytrzymała. Potrafiła znieść wiele, rany na ciele nie robiły na niej większego wrażenia. Gorzej było rysami na dumie, te będzie przeżywała jeszcze długo.
- Tak, mistrzyni – odparła automatycznie, choć nie zgadzała się z jej słowami w żadnym stopniu. Już nie obchodziły ją cudze spojrzenia, bardziej obawiała się samotnego powrotu do domu, bez broni, zupełnie bezbronna. Wielu czekało na jej potknięcie. Chociaż wątpiła, by po wypiciu takiej porcji alkoholu, byłaby w stanie się czymkolwiek przejmować.
Niepotrzebnie wstawała, bo do picia bez rąk lepiej było pozostać nieco bliżej ziemi. Doprawdy, nie wiedziała jaki związek był pomiędzy jej nagością a „spokojnym piciem” i nie wiedziała, co pomoże to w upodobaniu do kufla piwa. Wolała jednak nic nie mówić, nie bojąc się kolejnych uderzeń, a złości samej Inkwizytorki. Nie wiedziała, jak po wszystkim spojrzy w oczy komukolwiek z organizacji, ale póki co najważniejsze było wykonanie tego absurdalnego rozkazu. Po raz pierwszy jednak przez głowę przeszło jej, że mistrzyni nie wiedziała, co czyni.
Ostrożnie podeszła do beczki. Piła gorliwie napój, odrzucając zębami większe kawałki drewna, a łzy pociekły jej kącikami oczu, mieszając się z piwem i krwią z nosa, tworząc obrzydliwą mieszankę. Było jej tak źle, że nawet nie zwróciła uwagi na chwilę szczęścia, dzięki któremu żadna z drzazg nie wbiła się w stopę rudowłosej. Skrzyżowała ręce za plecami, tuż na pośladkach, aby nie kusiły ją, aby sobie pomóc.
Chłeptała dziko, czekając i wysłuchując najmniejszego skinienia ze strony Jess, wyczekując momentu, w którym będzie mogła przestać. Przepełniała się, a mimo to posłusznie spełniała polecenie, starając się, by chociażby najmniejsza stróżka nie spłynęła jej po brodzie. Póki co nie odczuwała żadnych skutków upojenia, ale dla odmiany pobladła na twarzy, gdy Selene zaczęło się robić niedobrze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoliki na uboczu   Sob Sie 13, 2016 11:21 am

Dziewczęta znalazły wreszcie lokal, w którym mogły się schronić przed burzą. Złota Kaczka zdawała się posiadać renomę wśród mieszkańców miasteczka, dlatego Fia nie zdziwiła się widząc tłumy ludzi tworzące gwarną gromadę wewnątrz. Pociągnęła Esther do wolnego stolika pod ścianą, blisko kominka, żeby mogły szybciej wyschnąć.
- Przyjemne miejsce - powiedziała Fonti, rozsiadając się na ławie - Obyśmy tylko się nie przeziębiły od tego deszczu.
Ona na pewno się nie przeziębi. Dzięki swojej mocy nie odczuła za bardzo zimna i wilgoci, nie wiedziała jednak jak jej towarzyszka.
- Będziesz coś zamawiała?

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Stoliki na uboczu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki :: Gospoda pod Złotą Kaczką-
Skocz do: