IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Selene

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Mieszkanie Selene   Nie Gru 27, 2015 4:26 pm

First topic message reminder :


Mieszkanie Selene ogranicza się właściwie do pokoju na poddaszu, który wynajmuje od pewnej starszej kobieciny. Łazienka, kuchnia i jadalnia są wspólne, jednak nikomu to nie przeszkadza, gdyż rozmowy między mieszkańcami ograniczają się do ewentualnych powitań i któtich wymian formalnościami. A jeśli chodzi o pomieszczenie, w którym sypia Inkwizytorka... poza tym, że jest przestronne i znajduje się w nim wszystko co powinno – biurko z ciemnego drewna, wygodne łóżko, szafy i półki na książki, to panuje w nim artystyczny nieład. Tak to nazwijmy, aby uniknąć określenia: wieczny burdel. Wszędzie widoczny jest brak kobiecej ręki, na biurku i wokół nie znajdziesz ani skrawka wolnej przestrzeni, wszystko od góry do dołu zasłane jest papierami, przyrządami do pisania i księgam. W całym pomieszczeniu pachnie jakby pastą do butów lub czymś podobnym. Broń wszelakiej maści jest dosłownie wszędzie. W połowie ostrzenia nieopodal okna, wisząc dumnie na ścianie, nawet znajdzie się jakiś sztylet ukryty pod poduszką, dlatego należy uważać, gdzie się siada. Całość pokryta jest mniejszą lub większą warstwą kurzu, pościel smętnie leży w połowie na łóżku, a w połowie na miękkim dywanie. Ususzone kwiaty na parapecie są idealnym uzupełnieniem tego smętnego obrazu, jaki widzi się po przekroczenu progu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Sob Sty 16, 2016 10:34 pm

Obudziła się z ręką na głowie, właściwie czując ją jeszcze we śnie, dlatego w pierwszej kolejności wzięła owy dotyk jako naturalny stan rzeczy, dopiero później załapując, że to nie do końca zawsze tak wyglądało. Odsunęła się, zupełnie rozkojarzona, zmęczona jeszcze bardziej niż przed pójściem spać. Żaden element z tej porannej układanki nie pasował do siebie, aż nie potrafiła zupełnie stwierdzić, czy może dalej nie błądzi we śnie.
Aż naszedł ten kolejny gest. W późniejszym czasie zapewne potraktuje go jako złudzenie, jak kolejną, zamazaną część snu, równie nieprawdopodobną co inne. Zakończył się równie szybko i niespodziewanie, jak się pojawił, co tylko wzmocniło wrażenie ułudy, która nigdy nie miała miejsca w rzeczywistości.
- Co...? – Wyjęknęła jedynie, nie potrafiąc już nic więcej z siebie wydusić. Co to wszystko miało znaczyć? To jakiś nowy sposób na żegnanie się? Gdyby spędziła w tym uścisku parę sekund dłużej, mogłaby nabrać pewności, że obie usiłują trenować zapasy, ale wszystko szybko dobiegło końca, a cały pokój ogarnęło gęste, wyjątkowo widoczne zażenowanie.
Ogarnęło ją zwątpienie. Może jednak znów rzucała się przez sen? Może Hawke była świadkiem całej ten sceny? Ta myśl napawała ją przerażeniem. Ale... nie pamiętała wyraźnie żadnego ze snów, miała wrażenie, jakby leżała po ciemku, a sam sen nie zdążył ująć ją w swe objęcia na dłużej niż chwilę. Wolała odrzucić tę myśl, inaczej... mogłaby stać się bardzo nieprzyjemna. Jako osoba o wypaczonym poczuciu dumny, nie zniosłaby tego rodzaju porażki, wyżywając się na dziewczynie jeszcze bardziej niż zwykle.
Tym razem udało jej się zignorować całą sprawę, ochłonąć i nie pozwolić emocjom wziąć góry. Cisza po owym geście była już na tyle długa, że o wszystkim równie dobrze można było zapomnieć i udawać, że nic takiego nigdy nie miało miejsca. I to było o wiele łatwiejsze dla Selene
- Tak, mam dziś trochę pracy... Przede mną naprawdę długi dzień – Nie miała na myśli tylko męczarni podczas zleceń oraz tłumaczeniu się ze swoich raportów, ale także egzystowanie podczas ewidentnego niewyspania, w końcu dokuczającego i jej. – Umyjmy się i chodźmy. I tak przecież spotkamy się niedługo – Posłała jej znaczące spojrzenie, bo nawet, gdy zazwyczaj natrafiały na siebie w mieście w mniej lub bardziej sprzyjających warunkach, to i bez pozostawiania wszystkiego przypadkowi, potrafiły się odnaleźć.
Zaczęła sprzątać swoje rzeczy, pakując się na kolejny dzień w robocie, wkrótce odwracając się do niej, z miną, jakby dopiero co sobie coś przypomniała:
- Ach, Haw. Jest już zimno... Zajrzyj do szafki, tak, tej wielkiej. Wybierz sobie jakieś cieplejsze buty, mamy chyba podobny rozmiar. – Zmarszczyła brwi, nie będąc pewna, czy na miejscu jest oferowanie tego typu rzeczy. Dodała więc: - Jeśli tylko chcesz.
Nie czekała na jej reakcję, spieszyła się, więc zeszła na dół do kuchni, zostawiając Hawke w pokoju, dając jej wolną rękę.
/ztx2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Wto Lut 16, 2016 2:45 am

Najemniczka już z końca ulicy spoglądała na ten jeden domek spośród wszystkich tych, które zbudowane zostały przy drodze. Nie wyróżniał się niczym specjalnym, no może poza tym, że pod jego dachem pomieszkiwała inkwizytorka, a dokładniej Selene, która taką zwyczajną personą wcale nie była i już sam fakt jej obecności mógł świadczyć o pewnej ponadprzeciętności wspomnianego miejsca.
Chwila konfrontacji zbliżała się tak nieubłaganie, jak ona wraz z Hawke zmniejszały dystans dzielący je od budynku. Veilore nie pokazywała tego po sobie, ale wcale nie była pewna, co stanie się, kiedy obie zjawią się w mieszkanku Selene. Jedyna nadzieja w tym, że wojowniczka nie będzie chciała narobić zbyt wiele hałasu nad głową swojej współlokatorki, która jednak młodość miała dawno za sobą, bogowie raczą wiedzieć kiedy dokładnie, a co za tym idzie – jeśli zmęczony życiem słuch ją zawodzi, to i tak na nic nie zwróci uwagi.
To chyba nie było takie trudne, co? – powiedziała do ciemnowłosej dziewczyny, wspominając dwie wizyty w dwóch różnych salonach jubilerskich, gdzie dokonał się zwrot skradzionych przez jej towarzyszkę rzeczy. Pytanie ot, takie na ponowne nawiązanie do tematu, ale nie oznaczało to, że Vei nie brała pod uwagę różnych aspektów zaszłych niedawno wydarzeń. I raczej nie pozostawiało wątpliwości to, że przez podjęte działania Hawke utraciła wszystkie środki, jakie miały jej umożliwić w miarę wygodne przeżycie kilku następnych dni. Bo jeśli tak sprawy w ogóle nie ruszyć? Co by z tego wynikło innego niż kolejna kradzież? Veilore wolała temu zapobiec, dlatego też pogłębienie tematu uznała za konieczne.
...Tylko jakoś tak szybko znalazły się pod domem, którego poddasze zamieszkiwała Selene. Wchodząc na niewielkie podwórko, najemniczka rzuciła okiem na okno wychodzące z najwyższego piętra budowli. Nic jednak nie odpowiedziało na zadane sobie w umyśle pytanie: Czy inkwizytorka jest u siebie?. Przez szybę nikt nie wyglądał, a żadna najmniejsza poświata nie przebijała się przez nieco przybrudzoną, przeźroczystą powierzchnię. Nikt jednak nie mógł nieomylnie stwierdzić, czy Selene nie siedzi w głębi pomieszczenia i podejrzewając, że Vei i Hawke zjawią się pod jej drzwiami, przypadkiem nie ostrzy na nie jakiegoś sztyletu bądź nie szykuje innego niebezpiecznego przedmiotu.
Kobieta westchnęła. Zanim zdążyłoby przycichnąć jedno zdanie, znalazły się tuż przed wejściem do domku. Najemniczka wyciągnęła lewą dłoń i zastukała właśnie jej knykciami, nie chcąc zbyt mocno obijać drzwi, co prawda ukrytą w rękawiczce, ale prawą ręką cięższą niż naturalne ciało, co dałoby podejrzaną różnicę.
Chwilę odczekała, po czym zapukała ponownie i dopiero wtedy rozległo się gdzieś na przedpokoju wołanie staruszki.
Juuuż...! Już idę!
Drzwi wkrótce otworzyły się, a w nich stanęła właścicielka domostwa, która z pytającym wyrazem twarzy przyjrzała się przybyszkom, jakby je kojarzyła, ale nie do końca. Cóż, może kiedyś mignęły jej w kąciku oka ich twarze.
Dzień dobry. – Veilore uśmiechnęła się subtelnie. – Czy Selene jest u siebie?
Przepraszam, niedawno wróciłam z rynku. Nie mam pojęcia. Proszę, możecie sprawdzić.
Staruszka usunęła się z przejścia, aby przepuścić obie młode dziewczyny. Najemniczka powoli przekroczyła próg, choć miała nadzieję, że od właścicielki dowie się, czy inkwizytorka wróciła do domu, czy jednak zostaną zmuszone do oczekiwania na jej powrót.
Dziękujemy – rzekła i skinąwszy następnie głową ruszyła ku schodkom prowadzącym na poddasze.
Będzie czy nie będzie? Oto jest pytanie! Może rzucimy monetą? Ach właśnie... – Blondynka westchnęła. – Masz co ze sobą potem zrobić...? – zapytała w trakcie wspinaczki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Wto Lut 16, 2016 10:44 am

Ciemnowłosa szła powoli i niechętnie ze wzrokiem wbitym w ziemię. Tak, w ogóle jej się nie speszyło do konfrontacji z Selene. Ba, ona starała się jak najmniej myśleć o tym gdzie się zbliżają. Z każdym krokiem miała ochotę stąd uciec i schować się gdzieś tak jak to miała na początku w planach. Ucieczka i odwrót była łatwiejszym rozwiązaniem niż pójście teraz i oberwanie. Może to i było jakieś tchórzostwo ze strony Hawke, ale jak najbardziej uzasadnione pewnym strachem wobec rudowłosej inkwizytorki oraz dbaniem o swoją własną skórę.
Przeniosła swoje burzowe spojrzenie na złotowłosą, gdy ta do niej przemówiła. Hawke po chwili tylko wzruszyła ramionami. Na pewno na dobre jej to nie wyszło. Tego była pewna. Nie miała znów pieniędzy, a i pewnie na jakiś czas będzie musiała się powstrzymać od kradzieży dopóki ta sprawa z rana nie przycichnie. No i czuła, że przez najbliższy czas może mieć na sobie parę czujnych spojrzeń na dłoniach. Słabo jej się to uśmiechało. Roboty ostatnio nie znalazła, więc pozostanie granie po karczmach, a obawiała się tego, że po konfrontacji z Selene nie będzie miała siły nawet na granie, a to by zapowiadało przez przynajmniej kilka dni pusty żołądek, albo jakieś słabo pożywne trawy, i brak ciepłego kąta nad głową. Otuliła się bardziej płaszczem, coś czuła, że ten będzie jej znów robić za ciepłą kołdrę.
Nawet nie spojrzała na okno od mieszkania Selene. Szczerze? Nigdy nie wierzyła w żadnych bogów czy inne licha, ale teraz się na prawdę błagała w duszy, by jakaś siła wyższa sprawiła żeby Selene nie było w domu. To mógł być jakiś sposób wykręcenia się od tego wszystkiego. Chęć ucieczki wzrosła znów w Hawke, kiedy stanęła przed drzwiami do domu. A może... może na prawdę uciec?Cholernie się wahała i właśnie przez to nie zdążyła się zdecydować przed przyjściem starszej pani, która otworzyła im drzwi. Kiwnęła tylko głową na powitanie staruszce, po czym nadal milcząc weszła do środka. Ruszyła za Veilore po schodach prowadzących do pokoju inkwizytorki.
- Nie wiem... - mruknęła tylko. Byleby jej nie było, może wtedy uda mi się wywinąć od tego wszystkiego... dodała zaraz w myślach.- Nie - odparła lakonicznie.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Wto Lut 16, 2016 7:52 pm

Nie należała do osób przesadnie stabilnych emocjonalnie, jednak nie upadła na tyle nisko, aby upijać się do nieprzytomności przez jedno, bardziej frustrujące wydarzenie. Nazajutrz czekała ją praca i to powodowało, że stała się odpowiedzialna, kiedy polowania na czarownice pozwalały na zapomnienie w niemal tym samym stopniu co gorzałka. Dlatego więc wróciła do swojego mieszkania o całkiem przyzwoitej porze, a nawet nie było to spowodowane tym, że początkowo przez poharatany tyłek nie mogła usiąść jak człowiek przy stole. Nie, alkohol nie przynosił ukojenia, a bynajmniej nie w samotności.
Umyła przesiąknięte dymem tytoniowym włosy, rozczesała wilgotne kosmyki i wszystko mogłoby wskazywać na to, że wkrótce ułoży się do snu, co oczywiście nigdy nie miało miejsca, bowiem Selene zwykła zasypiać tylko wtedy, gdy aż słaniała się z nóg. Zajęła się ostrzeniem pierwszych z brzegu sztyletów, ostatecznie uznając, że nie nudzi się tak bardzo, aby ogarnąć chaos obecny w każdym kącie tego jej pokoju.
Siedziała przy biurku, ubrana w białką, lekko rozpiętą koszulę z podwiniętymi rękawami i proste, materiałowe spodnie, stopy miała gołe. Na jej ciele na próżno było już szukać śladów walki, która odbyła się tego samego dnia, czego ona nie uznała nawet za osobliwe. Przynajmniej mogła zrobić użytek ze swoich pośladków, w końcu nieobolałych.
Pogrążyła się zupełnie w zajęciu, jednak pośród obecnej ciszy spokojnie dosłyszała głosy nadchodzące z korytarza, a następnie serię lekkich, powolnych kroków. Drzwi staruszki, od której wynajmowała mieszkanie przymknęły się piętro niżej, więc wywnioskowała, że to nie ona zmierza w stronę jej pokoju. Veilore? – Zapytała się w myślach. A może Hawke? Tylko takie rozwiązania przychodziły Selene do głowy, o inne nie były wcale prawdopodobne. Następnie usłyszała fragment rozmowy, bez zrozumienia poszczególnych słów. Ale to dało kobiecie kolejną wskazówkę. Zmierzały do niej zapewne razem. Po co? Pojęcia nie miała, jednak zdążyła się już zdenerwować i pewne było, że nie wszystkie argumenty do niej przemówią.
Wstała delikatnie od biurka, starając się o ciszę. Ścisnęła trzymane w dłoni ostrze mocniej. Wstrzymała oddech. Jeśli tylko nie stchórzyły i w końcu udało im się przekroczyć próg pokoju Inkwizytorki, niezależnie, która z nich poszła przodem – Selene rzuciła ściskanym ostrzem przez całe pomieszczenie, wprost we framugę drzwi. Rozległ się donośny huk, a potem charakterystyczny dźwięk drgającego metalu. To był w jej wykonaniu strzał ostrzegawczy, jako że była zwolenniczką broni białej.
- Co wy tu robicie!? – Warknęła przez zaciśnięte zęby, wcale nie starając się być cicho. To jeszcze nie pora, aby być cicho, więc zamierzała dobrze wykorzystać te ostatnie przyzwoite minuty. Była wściekła na staruszkę, że wpuściła je bez większych sprzeciwów, akurat dziś. Ale owa wściekłość nie imała się tej, jaką odczuwała wobec znajdujących się naprzeciw kobiet.
Dłoń drgnęła jej w kierunku drugiego ostrza, jednak nie oszukujmy się – cela aż takiego nie miała, aby ciskać sztyletami gdzie popadnie bez strat na ludziach. Powstrzymała się, podchodząc do swoich niewątpliwie mile widzianych gości, z wielce nietęgą miną.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Sro Lut 17, 2016 2:56 am

Tak jak Veilore podejrzewała, ciemnowłosą dziewczynę czekały długie, trudne dni. Żadne to pocieszające wieści. Było jej szkoda młodszej towarzyszki, ale nie mogła postąpić inaczej, niż dyktowało jej sumienie, to jest, skłonić złodziejkę do oddania rzeczy, które do niej nie należały. Po co od razu rzucać się na najgorsze rozwiązanie, jakim niewątpliwie byłoby zaprowadzenie dziewczyny do odpowiedniej instytucji? Skoro przeczuwała, że tamta w końcu ulegnie, Vei mogła oszczędzić soczyście pobitej podobnych widoków.
Rozumiem... – odparła. Obiecała jednak pomoc, jeśli zaistniałaby taka potrzeba. Co prawda Hawke nic nie napomknęła o skorzystaniu z tego, ale najemniczka coś czuła, że towarzyszka nie przejdzie szybko do wspomnianego tematu albo po prostu w chwili obecnej nazbyt mocno przejmuje się wizytą u Selene.
Veilore popatrzała się zamyślona na drzwi, których obraz zbliżał się z każdym pokonanym stopniem.
Jeśli nie będziesz się bała, możesz zajrzeć do mojej chatki... Nie wiem kiedy dokładnie tam wrócę, muszę być w pracy. Chyba że chcesz się wybrać ze mną? Pewnie znajdzie się jakieś miejsce.
W tym jednak momencie schody się skończyły, a blondynka stanęła przed drzwiami, za którymi kryła się nieznana część piekła. Oczywiście kobieta nie stała jak słup soli i nie wpatrywała się bezsensownie w drewnianą powierzchnię. Zaraz zastukała delikatnie. Nikt jednak nie odpowiedział. Może Sel się myje albo coś? – tak myślała. Głupio byłoby trafić na mniej odpowiedni moment, za jakiego przykład można by wziąć baraszkowanie w łóżku. Acz Vei miała wrażenie, że nastrój raczej nie zachęciłby Selene do złapania jakiejś dziewczyny. No cóż, raz kozie śmierć, jak to się mówi! Najemniczka pchnęła drzwi i zanim jeszcze zdążyła cała przekroczyć próg pokoju, do uszu dobiegł ją charakterystyczny dźwięk. Aż drgnęła i odruchowo przesunęła się odrobinę w prawo. W końcu miała tylko jedną w pełni sprawną rękę, podświadoma obawa o nią nie pozwoliła jej zastygnąć w miejscu.
Tymczasem wyobrażenia Veilore o tym, co porabia inkwizytorka, w jakiś nadzwyczajny sposób okazały się zbieżne z prawdą, bo gdy wreszcie oderwała wzrok od sterczącego z framugi sztyletu, dostrzegła za drugą kobietą stół z wyrzuconymi nań broniami oraz ostrzałką. Na koniec powróciła już na stałe do postaci wojowniczki, do jej umalowanej złością twarzy.
Sel... – zaczęła, nie wiedząc za bardzo jaką strategię obrać, bo w sumie przecież nigdy wcześniej nie miała do czynienia z rozwścieczoną Selene. – Spokojnie – rzuciła natychmiast, kiedy tylko rudzielec zaczął się zbliżać po tym, jak chciał sięgnąć po drugi sztylet. Umyślnie nadal stała przed Haw, aby nawet jeśli nie sztyletem, to pięścią, nie oberwało się już i tak pobitej dziewczynie.
Nie przyszłyśmy tutaj, żeby doprowadzić do takiej samej akcji, jak pod magazynami. – Najemniczka szybko to zaznaczyła, szafirowe tęczówki kierując, już pewnie, prosto w oczy inkwizytorki.
Hawke oddała skradzione błyskotki. Przez cały ten czas jej towarzyszyłam. Możesz mi wierzyć, że tak się stało. Wkrótce, jeśli nie już, trafią w prawowite ręce. Byłyśmy u ich twórców, poznali, komu te rzeczy sprzedali – oznajmiła, streszczając historię. Nie wspominając o niechęci dziewczyny do zwrócenia łupów. Sel albo się domyśli, albo i nie, ale po co zbędnie ubarwiać opowieść. Nadprogramowe emocje były teraz zbędne.
Nie masz już o co być zła.
Veilore powątpiewała, aby tak od razu te słowa zaczęły mieć realne znaczenie, dlatego dalej robiła Hawke za tarczę. Nieważne, że sama również była powodem takiego a nie innego humoru inkwizytorki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Sro Lut 17, 2016 2:33 pm

Tak, Hawke raczej nie miała powodów do cieszenia się. Czuła, że będzie miała w najbliższym czasie masę kłopotów zwłaszcza z pieniędzmi, a spotkanie z Selene wcalej jej nie podnosiło na duchu.
Zerkneła na Veilore, gdy ta zaproponowała jej swoją pomoc. Tak, nie spieszyło jej się schodzić na temat upominania się o pomoc że strony najemniczki. Nadal jakoś podchodziła doś steptycznie do tego wszystkiego. Hawke jej do końca nie ufała. Co powodowa, że ciemnowłosa nie chciała w jakikolwiek sposób być dłużna złotowłosej. Po prostu nie chciała i tyle. Może i kobieta miała dobre zamiary, ale jeśli kiedyś postanowi jednak domagać się czegoś za wcześniejszą pomoc? Przecież nigdy nic nie jest do końca pewne, prawda?
- Nie chcę robić problemów... - mrukneła tylko, wbijając z powronam na podłogę. I co dalej Hawke? Co zrobisz będąc pobijana i bez grosza przy duszy? Erin nie znała na razie odpowiedzi na to pytanie, ale musiała coś w najbliższym czasie wymyślić.
Spojrzał na drzwi przez którymi stanęły. Drgneła nieco niespokojne i przełkneładość nerwowo ślinę. Coraz bardziej chciała stąd iść, ale coś czuła, że Veilore jej teraz nie puści. Nie interesowało ją co teraz ta robi inkwizytorka. Ciemnowłosa miała nadal tę głupia nadzieję, że może Selene nie będzie w mieszkaniu. Cóż, Hawke szybko została odwiedził na od tej nadziej. Stanęła jak wryta, gdy sztylet wbił się z charakterystycznym brzdękiem o ścianę. Nawet trochę pobladła, gdy zobaczyła Selene z ostrzem w ręku. Cofnęła się kilka kroków, kuląc się że strachu. Wiedziała, wiedziała, że to był fatalny pomysł. Lepiej było się gdzieś zaszyć, a nie iść tu grzecznie z Veilore.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Sro Lut 17, 2016 6:39 pm

Zatrzymała się, ściskając mocno brwi. Jak nic będzie miała zmarszczki, jak nic! Chciała pokazać, że i ona potrafi rozmawiać jak człowiek, nie krzycząc i nie usiłując nikogo zabić, no ale się nie dało! Nie teraz, a już na pewno nie po tym co usłyszała. I tak wyszło całkiem dobrze, bo udało jej się nie przerywać wypowiedzi Veilore, choć parę razy było blisko.
To miało ją uspokoić? A może powinna uścisnąć im dłonie, wołając „Skoro tak, to nie ma problemu! Wszystko już gra, a ja zaparzę nam herbatki, o siadajcie!”? Nie, z tej sytuacji wyjścia nie było. Sposób na ugłaskanie Sel nie istniał, postąpiły źle przychodząc tutaj, a wcale nie lepiej byłoby gdyby omijały ją przez resztę życia. Musiała swoje powiedzieć, najlepiej wykrzyczeć, zmęczyć się i dopiero wtedy myśleć o ewentualnym zawieszeniu broni.
- Świetnie, Vel – Wrzasnęła, klaszcząc raz w dłonie, choć dalsze brawa się nie rozległy. – Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna. Przyszłaś tu po order, czy co!? – Musiała zrobić małe wprowadzenie, nim dojdzie do sedna.
Może i jej to imponowało. Ona nigdy nie osiągnęła podobnego rezultatu. Ale to nie było odpowiednie uczucie na obecną chwilę. Nawet gdyby Veilore udało się odwieść Hawkę od kradzieży, zapewne poczułaby się dotknięta, a nawet zazdrosna, o to coś co wymagało więcej nakładu, a dawało gorsze wyniki.
- Spodziewasz się, że ten mały złodziejaszek wstąpi nagle do zakonu i będzie świecił dla innych przykładem!? Nie, kurwa. Znam ją, nie minie dzień, a już będzie próbowała opchnąć skradziony towar za marne grosze. – Wypowiedziała prawie na jednym tchu, oczywiście podniesionym głosem. I choć mówiła do Veilore wpatrywała się przeszywająco w Hawke, w końcu ruszając z miejsca i stając naprzeciw niej. Bardzo blisko. Po czym odwróciła twarz do blondynki i podsumowała swoją wypowiedź:
- Mam więc, o co być zła i zła jestem. Ach, co ja mówię. Jestem wkurwiona, Vel. WKURWIONA.
Czekała na kolejne argumenty, którym i tak przecież nie da się przekonać, niezależnie od tego jak racjonalne by one nie były. Już nic do niej nie przemawiało, a przynajmniej ona sama nie sądziła, że cokolwiek jeszcze wyniknie z tej „rozmowy”.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 2:02 am

Blondynka zaczęła się zastanawiać, czy aby wystarczająco dużo razy zapewniła, że nie będzie niczego oczekiwać od Hawke i że ta może się do niej zwrócić, kiedy znajdzie się w takiej sytuacji, jaka w najbliższej przyszłości ją czekała. Westchnęła cicho.
To nie byłby żaden problem. Moja stopa nie postanie tam, prawdpodobnie, przez najbliższe dwa dni. Pora, o której przyjdzie mi wracać, będzie na tyle późna, że lepiej nie szwendać się po lesie. No...ale potem jeszcze o tym porozmawiamy... – Zakończyła, jak zakończyła, wszak teraz musiały zająć się czym innym... Bo gdy selciny pokój stanął przed nimi otworem, nie zrobiło się zbyt miło.
Wygłaszając swą wypowiedź, Veilore nie miała wielkiej nadziei na to, że inkwizytorka nagle spotulnieje jak baranek. A pewniejsze było to, że napięcie raczej urośnie, niż zmaleje.
Ja... – Najemniczka zawahała się nieco pod ostrzałem słów rudzielca. Wskazało na to owo drobne załamanie głosu i przerwa. Zagryzła lekko wargę, słuchając do końca Selene. – Oczywiście, że nie, na co mi jakiś order!?
Co ona mi w ogóle sugeruje!? Że przyszłam, aby mnie pogłaskała w nagrodę!? – przemknęło jej przez myśl. Kobiecie zależało jedynie na tym, żeby inkwizytorka dowiedziała się, jak potoczyły się sprawy, w końcu na temat późniejszych losów pozostawionych pod magazynami znajomych mogła tylko snuć domysły. Vei chciała, aby Haw nie była narażona na opóźnioną w czasie karę, jaką trzymająca w sobie złość Selene byłaby w stanie wprowadzić w życie.
Niczego się nie spodziewam, Sel. Wybrałam rozwiązanie, które uznałam za najsłuszniejsze. Nic nie zostanie już sprzedane, bo niczego już nie ma. czyn został odwrócony. Czego od niej chcesz? Nie masz już powodów, dla których byłaś na nią zła. Masz zamiar karać za coś, co zostało naprawione?
Veilore nie ociągając się, dopilnowała, aby inkwizytorce zagradzać drogę do złodziejki. Krótko mówiąc wepchnęła się między nie.
Czyli co? To nie pierwszy raz tak, Hawke? – zapytała, po czym się zwróciła do wojowniczki. – I ile osiągnęłaś swoim podejściem? A może za każdym razem wylewasz na nią swoją frustrację, powodowaną bezsilnością? Bo nic nie możesz zrobić? Jak dużą ulgę ci to sprawia?
Najemniczka mówiła, stojąc twardo i blisko. Niemalże stykały się piersiami. W tych warunkach Veilore musiała jednak lekko unosić podbródek, aby spoglądać w oczy Selene i przy tym zachować nieustępliwy charakter spojrzenia.
Jesteś na mnie wkurwiona, tak? – Rzecz jasna było to pytanie retoryczne. – W porządku, wyżyj się na mnie. Uderz mnie! Inaczej się tego nie pozbędziesz, może byś trzymała to w sobie do usranej śmierci. No dalej. Uderz mnie, miejmy to już za sobą.
Zaprawdę, chyba wolała dostać nawet i w twarz, byle wróciła znana jej wersja Selene. Lepiej zdrowo sobie przydzwonić nawzajem niż chować urazę, męczyć się z trującą myśli kluchą, o której trudno zapomnieć i której pozbycie się jest równie nieefektywne, bez wyładowania. Wyładowania otwartego, bo sama intryga zatruwała życie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 12:34 pm

Nic nie odpowiedziała na jej słowa, bo zwyczajnie nie zdarzyła, jednak nie zmieniało to faktu, że nie chciała być dłuższa Veilore, ani nie uśmiechnało jej się siedzenie samej w jakimś domu w środku niezbyt bezpiecznego lasu.
Aż za dobrze widziała wściekłość na obliczu rudowłosej. To nic dobrego nie wróżyło, zwłaszcza dla niej. Utkwiła swoje spojrzenie w połodze, gdy Selene mówiła i wbijał w jej osobę swoje spojrzenie. Męczył o ją to i coraz bardziej utwierdzało, że jednak powinna była tu nie przychodzić. O wiele lepszym rozwiązanie było się schowanie i unikanie Selene. Może wtedy tamta, by nieco złagodniała, a ciemnowłosa chociaż załatwiła sobie pieniądze za które mogła, by przeżyć te kilka dni, kiedy będzie pobijana z powodu kary inkwizytorki. Zaraz znów mi się oberwie, zaraz znów mnie uderzy i będzie mieć gdzieś to, że ją nie mam tych skradzionych rzeczy i pieniędzy. To nie miało sensu... I tak mi się oberwie, a tamta mnie nie obroni. Niepotrzebnie uwierzyła jej, jak nie teraz to oberwie mi się potem... Już lepiej było wziąć ze zdobyczą i mieć pieniądze na kilka dni... przeszło jej przez myśli, kiedy Selene stała tuż naprzeciwko niej. Skuliła się delikatnie, przełkneła nerwowo śline i przymknęła subtelnie powieki oczy, jakby to miało ją ochronić albo chociaż złagodzić cios, którego się spodziewała że strony inkwizytorki. To jednak nie nastąpiło, przynajmniej teraz, bo Veilore znów stanęła między paniami. Uchyliła delikatnie oczy i spojrzał na plecy złotowłosej. Nic nie powiedziała na słowa kobiety. Co miała jej powiedzieć? Potwierdzić to, że ona coś odwala, a Selene ją za to karała za każdym razem? Po co mówić rzeczy oczywiste? Lepiej było milczeć i nie nagrabić u rudej inkwizytorki. Co do kolejnych pytań Veilore. Cóż, odpowiedź była dość jasna i obie, ona i Selene, znały na nie odpowiedź. Obie wiedziały, że nic to nie dawało i nie zmieniało, a Selene miała swoje sadystycznego zapędy.
Szczerze? Chyba nie chciała oglądać tej całej zbliżającej się bójki, ale jakoś nie potrafiła wziąć i po prostu uciekać. Sama nie wiedziała czemu nie potrafiła zwyczajnie zwiać. Może bała się tego co Selene mogłaby zrobić, gdyby tamta ją złapała po tym.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 5:46 pm

Choć ciskała kpinami jak łaskawa pani chleb kaczkom, nie zamierzała wyjaśniać Veilore, że żadnego orderu nigdy nie było, chociaż ten za zasługi dla Wishtown w walce ze złodziejstwem mógłby wypadać blado przy reszcie jej świecidełek nabytych po walce na froncie. Nie zagłębiała się w temat bardziej.
Nie wyszło tragicznie, przecież początkowo Selene spodziewała się, że jej przyjaciółka po prostu wypuści Hawke wolno, jakby nic się nie stało. Za bardzo broniła dziewczynę, to dało Inkwizytorce sporo wątpliwości. Nie mogła oczekiwać po niej tak silnego poczucia sprawiedliwości.
Zrobiło się nieco ciasno, więc ustąpiła, cofając się o krok. Póki co. Rozmowa, nawet w złości, nie była zbyt komfortowa, gdy dzieliły je marne cale.
Na moment straciła rezon, a w uporczywym spojrzeniu pojawiło się pytanie. Nieprawdopodobne było dla niej zmierzyć się z jasnowłosą. Myśl ta wydawała się jej aż komiczna. Już samym szokiem dla Sel był fakt, że kobiecie udało się przekląć, właściwie cytując wcześniej wypowiedziane słowa. To przecież ona była szewcem naczelnym w tymże związku!
- Nie uderzę cię, Vel. Tutaj… to tak nie działa. Czy sama nie sugerujesz, że taka postawa jest bezowocna? Nie chciałabym tego robić. Między nami… to niczego nie zmieni. Mam do ciebie żal o coś innego. Wtrąciłaś się w moją sprawę, mój wybór. Nie pozwoliłaś, na to, co uważam za słuszne. – Nigdy nie była dobra w dawaniu upustu swoim myślom, a już na pewno nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego tak odmiennie traktuje Veliore i Hawke, mimo że zna je podobnie długo i do każdej z nich żywi – czasami wbrew pozorom – jakieś cieplejsze uczucie.
Denerwowało ją to, że dalej to robi. Stoi między nimi, jakby Sel miała się w każdej chwili rzucić na złodziejkę i po raz setny wymierzyć karę. Właśnie o tym mówiła. Ceniła sobie swoja niezależność; aż za dobrze wiedziała, że jej światopogląd różni się o całe lata świetlne od wyobrażeń Veilore. Zawiodła się teraz i miała wątpliwości, czy gdy staną naprzeciw poważnej sytuacji, Vel dalej postawi na swoim. Nie mogła na to pozwolić, nie z jej pełnym oddaniem w pewnych kwestiach oraz brakiem możliwości pójścia na kompromis.
- Mogę ci wybaczyć tylko w jeden sposób. Nigdy więcej tego nie rób. Nie wtrącaj się w moje decyzje, niezależnie od tego, jak absurdalne ci się nie wydają – Zakończyła twardo, mrużąc oczy. Innego rozwiązania nie widziała, mimo że obie drogi nie mieniły się dla Vel w kolorowych barwach.
Stawiała sytuację jasno, przez całe życie. Nigdy nie kryła swoich urazów, a emocje okazywała przecież możliwie głośno i dosadnie. Miała problemy z ułożeniem swoich pragnień w spójną całość, ale nie udawała, że wszystko było dobrze. Dlatego posunęła się do ostateczności; wyboru, który wszystko zmienić, nie pozostawiając za sobą żadnych wątpliwości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 9:03 pm

Najemniczka zacisnęła dłonie, aby po chwili ponownie je otworzyć. To napięcie związane z reakcją Selene stawało się nieznośne. Naprawdę, ostatnim czego pragnęła, była właśnie taka sytuacja, tak dobrze się dogadywały! Widocznie zbyt dobrze, bo los postanowił całą ich trójkę zebrać w jednym miejscu i w takich okolicznościach. Czego Sel wtedy oczekiwała? Że zatrzymam się obok i będę patrzeć, jak pastwi się nad dziewczyną, którą nie taka kara powinna spotkać? A może że się przyłączę do niej? – Veilore zadawała sobie takie pytania. O nie, kobieta nie byłaby w stanie przyłożyć ręki do czegoś takiego! Również ciężko przyszłoby jej nie zareagować w ogóle lub odwrócić wzrok.
Dobrze słyszałaś, widocznie nie daje to żadnego efektu. Ale skoro ciągle robisz to samo, licząc przy tym na odmienny obrót spraw, to albo jesteś szalona, albo daje ci to ulgę i leczy frustrację. Więc śmiało! Może teraz też ci ulży! Zlać komuś tyłek, tak jest najłatwiej!
Blondynka zacisnęła zęby aż nieprzyjemnie zazgrzytało jej w buzi i poczuła dreszcze przebiegające po karku.
Sel! Co ty mówisz? Miałam stać i patrzeć spokojnie, jak bezsensownie kogoś katujesz!? Popatrz na nią uważnie. Hawke, pokaż jej te wszystkie ślady po razach, bo może niedowidzi. I jak myślisz, Sel? Pomoże jej to w uczciwym zarobieniu paru pensów? Zamkną jej drzwi przed nosem! – Nie każdemu różne sińce i krwiaki znikały po kilku godzinach, jak wojowniczce, przed którą stała. Bo w istocie, zdawało się, że jakiekolwiek ślady po walce zbladły niemalże do niewidoczności, a niektórych to chyba w ogóle już nie było. Czary normalnie! Albo coś tam im w tej inkwizycji robią z wnętrznościami.
Vei zamilkła nagle, słysząc odpowiedź inkwizytorki. Wciągnęła w płuca uspokajający wdech, zakończyła go powolnym wydechem, po którym jakby zamarła, wstrzymując na parę sekund proces oddychania. Pięści najemniczki ponownie się zacisnęły. Selene postawiła ją przed niebywale trudnym wyborem, bo Veilore obok niektórych rzeczy po prostu nie mogła przejść obojętnie. Rudowłosa dziewczyna umyśliła sobie zażyczyć zbyt wiele. Blondynka spuściła wzrok. Opcja ze spełnieniem żądania inkwizytorki nie wchodziła w grę, kobieta nie brała jej nawet pod uwagę, gdyż oznaczałoby to wyrzeczenie się własnego sumienia, części własnego "ja". Nigdy nie przyszło jej do głowy, że kiedyś tam w przyszłości, Sel może kazać jej decydować w takiej sprawie – między utratą szacunku do siebie, koniecznością godzenia się na najgorsze, choć kłóciłoby się to maksymalnie z wyznawanymi zasadami, a... czym? Co właściwie zrobi Selene, jeśli zadecyduję nie tak, jak oczekuje? Czy do końca życia będzie czuć urazę? Veilore obawiała się najbardziej tego, że ich relacje nigdy nie wrócą do normy. Nie bała się pobicia, jak tego właśnie. Ale tak czy inaczej, nie zamierzała nie wykazywać sprzeciwu wobec takich wydarzeń, do których należało dzisiejsze.
Obejrzała się na chwilę za siebie, aby zerknąć na stojącą za nią, milczącą dziewczynę. Teraz też nie chciała dopuścić do ataku na ciemnowłosą. Z pewnością w jakiś sposób jej towarzyszka musiała wierzyć, że zapobiegnie kolejnej agresywnej zagrywce na jej ciele. Świadomie, podświadomie, nieważne. Wbiła wzrok w brudną podłogę.
Ja... czegoś takiego... – zaczęła. – Nie mogę ci czegoś takiego obiecać... Oczekujesz ode mnie zbyt wiele – mówiła. – Nie każ mi tak wybierać. Nie mogę porzucić swoich przekonań.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 10:55 pm

Stała ze wzrokiem wbitym w ziemie. Męczył ją to wszystko. Słuchała tej całej kłótni, choć najchętniej znalazła się od tego jak najdalej tylko mogła, bo ta rozmowa wcale, ale to wcale jej nie pocieszał. Wiedziała, że to wszystko przez nią, a każda chwila upewniała ją w tym, że Selene łatwo nie dopuści i nie ominie jak kolejne zbicie przez rudowłosa, ale nie tylko to zrozumiała. Hawke zrozumiała jak nisko w tym wszystkim stoi. Inkwizytorki nie miała zamiaru bić Veilore, ale w jej przypadku nie miała z tym żadnych problemów. Tak, to ona była tym chłopcem do bicia, pieprzonym workiem treningowym na ktorym mozna się było wyżyć. Psem, którego można było skopać i zostawić czy całkowicie olać i mieć w dupie. Jakoś tak zrobiło się jej nieco... smutno. Sama nie wiedziała dlaczego. Bo przecież nie powinno tak być. Przecież powinna być świadoma tego, że nikim ważnym dla Selene nie była. Łączył je tylko ten cholerny układ z przed kilku lat i wspólnie spędzony czas na nauce, treningach, więc dla czego ją to zabolało?
Nie była chętna do pokazywania siników, krwiaków i innych tego typów rzeczy znajdujących się na jej ciele z powodu inkwizytorki. Nie ma się co oszukiwać, raczej nikt nie był chętny do pokazywania czegoś takiego.
Wystraszyła się gdy usłyszała kolejne słowa Selene. Jej się zwyczajnie słabo zrobiło i nawet delikatnie pobladła. Przecież to wszystko miało aż za jasny przekaz, który mówił: "Przestań mi przeszkadzać i daj mi skończyć to co zaczęłam!". A ona tego wszystkiego nie chciała, już wystarczyło, że większość ciała ją bolała. Ja nie chcę... Ją nie chcę... Nie chcę... w kącikach oczu ciemnowłosej zabłakały się łzy. Łzy bezradności. Erin czuła się fatalnie. Co było najgorsze? Czuła się cholernie bezradnie. Wiedziała, że nic nie może zrobić nic, a teraz już ją nawet ucieczka nie uratuje. Była w sytuacji bez wyjścia, na która w żaden sposób nie mogła wpłynąć, a jej los leżał w dłoniach całkowicie jej nie znanej kobiety, a odpowiedź z ust Veilore jej wcale nie uspokoiła. Pochyliła głowę tak, że włosy znów spadły jej na twarz, wbijając wzrok w swoje buty. Oczy zaraz zamknęła. Niech już ma być co ma być... Byleby było już po wszystko... tak, znów się poddała. Nie miała już do tego siły. Chciała mieć to już wszystko za sobą. Nie zależało jej już na tym co się stanie. Ona po prostu chciała, żeby było po wszystkim, by móc się zwinąć w kłębek w jakimś kącie i zwyczajnie zasnąć. Dać sobie po prostu odpocząć.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Czw Lut 18, 2016 11:16 pm

- Mam inne zdanie na ten temat. I właśnie o tym mówię; to moja sprawa, jak zachowuję się wobec Haw oraz w co wierzę – A wierzyła, głęboko wierzyła, że pewnego dnia dziewczyna przestanie kraść, wyjdzie na prostą, a następnie spotkają się w inkwizycyjnych szeregach, walcząc ramię w ramię. – Zawsze miałaś wolną rękę, Hawke. Wystarczyłoby słowo, pomogłabym ci na początek. Ale wiem, że za bardzo cenisz sobie takie życie. A ja nie potrafię się z tym pogodzić. – Zwróciła się do młodszej z nich, stojącej dotychczas na uboczu, niczym dziecko mimowolnie przysłuchujące się kłótni rodziców. Chciała sądzić, że ze wszystkiego się wyrasta, a setna z kolei kara da jej powód do przemyśleń; czy to się w ogóle opłaca? Czy nie byłoby lepiej w końcu zająć się czymś odrobinę bardziej dojrzałym?
Żałowała, że Vel postawiła to wszystko, cały ich związek dla dziewczyny, którą niedawno poznała. Ale nie mogła ustąpić, mimo że na tym etapie wystarczyłoby machnięcie dłoni, może parę słów wyjaśnień, krótkie przeprosiny. Była na to zbyt dumna, świat chciał ją widzieć twardą i nieustępliwą, więc taka pozostawała. Z każdym słowem pewne drzwi się zamykały, odwrót stawał się niemożliwy.
Rozumiała konsekwencje, nie przychodziło jej to łatwo. Nie wyobrażała sobie życia, codzienności, w której nie pojawiałaby się Veilore. Jednak cały czas krążyły nad nią sprawy, które były ponad wszystko; jej dziecięce słabości i marzenia, jakich zrealizować nie mogła. Musiała być ponad to, nie pozwolić, aby cokolwiek, nawet ona, odwiodły ją od celu, jakiemu poświęciła całą siebie.
- A więc obrażasz mnie i wybory, jakie podejmuję. Nie chcę cię widzieć na oczy, teraz, ani nigdy więcej. -  Wypowiadała słowa, które miały zmienić tak wiele, a jednak głos jej nie zadrżał. Był twardy jak stal, chłodny niczym zimowy poranek.  
Nie musiała dodawać niczego więcej, nie czuła potrzeby wyjaśniania, że gdyby nie postawiła takiego wyboru, straciłaby na tym ona. Jej przekonania, za przekonania przyjaciółki. Jeśli żadna z nich nie potrafiła ulec, to musiało się zakończyć. Spoglądała na nią z powagą, głucha na wszelakie kompromisy i półśrodki. Była dorosła, doskonale świadoma swoich czynów, zawsze przekonana, że wybiera dobrze.
Skrzyżowała ręce na piersiach, odsuwając się o kolejny krok. Szykowała się na wszystko, ale swoją postawą dawała kobiecie do zrozumienia, że nadszedł czas ich ostatecznego pożegnania.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pią Lut 19, 2016 4:43 am

Pozwolić, aby coś podobnego, co rozegrało się pod magazynami dzisiejszego ranka, powtórzyło się także tutaj? Nie, bez względu na to, czy Selene zareagowałaby wybuchem, czy tak jak teraz, jednym z tych tragicznych wyborów, Veilore nie mogła dopuścić do takiej sceny. To nie byłoby w jej stylu. Zawiodłaby dziewczynę, po której stronie się opowiedziała, a przecież nie widziało się najemniczce zostać fałszywym przewodnikiem prowadzącym prosto w niebezpieczeństwo, a który obiecywał bezpieczną drogę. Nawet jeśli w tym przypadku nie padło żadne konkretniejsze przyrzeczenie, a jego złożenie nastąpiło w większej mierze w jej umyśle, gdzie postanowiła młodszą obronić własnymi rękoma i ciałem. W końcu tamta zrobiła to, do czego ją przekonywała. To byłoby nie w porządku, gdyby uległa teraz inkwizytorce i przeszła na jej stronę, przyzwalając na wprowadzanie w życie "sposobów Selene". Widziała, jak dziewczyna kuli się w sobie, oczekując zapewne przykrych ciosów.
Sel... – szepnęła cicho. Ważniejsze dlań było obijanie komuś mordy w nadziei, że przyniesie to jakiś pozytywny skutek w zachowaniu, chociaż od pierwszego razu nic się nie zmieniło? Ważniejsze od przyjaźni, która je łączyła? Veilore w swoim życiu przekonała się, że do problemu należy podchodzić z różnych stron, jeśli początkowe próby nie przynosiły pożądanego efektu. Czy Selene widzi tylko jeden sposób? Najemniczka zaczęła się zastanawiać nad tym, czy również by się jej dostawało, gdyby na przykład, o, zaczęła kraść (chociaż oczywiście było to niemożliwe ze względu na jedną niesprawną rękę, a właściwie to protezę). Albo gdyby inkwizytorka dowiedziała się, że pomaga niektórym czarownicom. Czy za każdym razem dochodziłoby do rękoczynów? Co uczyniłaby rudowłosa, jeśliby się dowiedziała? Bo chyba według skali przestępstw Selene, sprzyjanie wiedźmom plasowało się na najwyższym miejscu. Zabiłabyś mnie, gdybyś wiedziała o mnie wszystko. – powiedziała do kobiety naprzeciwko, lecz w myślach. Rudzielec nie mógł wiedzieć, co odbija się jej od ścianek mózgownicy.
Oczekujesz ode mnie czegoś, co kazałoby mi działać wbrew sobie...
Blondynka zamilkła, usłyszawszy kolejne słowa dobywające się z ust inkwizytorki. Rzeczywiście, poczuła, jakby coś lodowatego i posiadającego ostrą krawędź, przesunęło się po jej duchu, a na sam koniec wbiło. I było to okropne wrażenie. Dotąd nie sądziła, że jeszcze kiedyś jakakolwiek wewnętrzna rana stanie się porównywalna z bolesną goryczą upokorzenia, jakiego doznała po wyrzuceniu z wojska.
Vei uniosła lekko głowę, bo mimowolnie ją opuściła chwilę temu. Spojrzała się na inkwizytorkę, lecz błądziła po jej twarzy, unikając zetknięcia się spojrzeń. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że dziewczyna mówi poważnie i nie odwoła wypowiedzianych zdań. Wargi Veilore drgnęły, jakby chciała coś powiedzieć, ale ściśnięte gardło na to nie pozwoliło za bardzo. Zresztą zadecydowała się nie ponawiać tej próby. Spuściła szklane spojrzenie, tęczówki połyskiwały od wilgoci niczym prawdziwe szafiry. Najemniczka z lekko pochyloną głową zbliżyła się do inkwizytorki. Niepewnie klepnęła ramię Selene.
To... Trzymaj się, Sel – powiedziała, przywołując wysilony uśmiech, mało mający wspólnego z pogodnym wyrazem twarzy, jaki zazwyczaj gościł na twarzy złotowłosej. Jeszcze przez chwilę spoglądała na postać inkwizytorki, ale teraz jakby przez nią niż na jakąś część jej ciała, a już zdobyć się na podniesienie podbródka, a wraz z nim oczu.
Rozumiem... – rzekła. – Informacje będę ci przekazywała listownie. Trzymaj się – powtórzyła czując, że wkrótce zacznie jej się łamać głos. Cofnęła się i odwróciła, a kiedy zrównała się z nadal trwającą w ciszy Hawke zatrzymała się i popatrzała na nią.
Hawke? Idziesz ze mną? Praca będzie na ciebie czekać, a chyba coś ci się przyda – powiedziała, chcąc dziewczynie dać racjonalny powód na opuszczenie pomieszczenia, w którym pozostanie być może zakończy się niemiłym doświadczeniem. Nie zmusi jej przecież, a zostawszy wyproszoną, Veilore nie da rady dopilnować, aby nic się jej nie stało z ręki inkwizytorki. Teraz jeszcze tak, ale nie kiedy wyjdzie, a opuścić ten pokój musiała. Miała nadzieję, że ciemnowłosa zdecyduje się w miarę szybko, co ze sobą zrobić.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pią Lut 19, 2016 12:00 pm

Nic nie powiedział na słowa Selene skierowane w jej osobę. Co miała odpowiedzieć? Skłamać i powiedzieć, że jej coś takiego nie pasowało? Pasowało jej takie życie, bo było jedynym jakie znała prócz tego czasu, który spędziła w sierocińcu. Ciemnowłosa nie znała innego sposobu na życie jak ten, który wiodła, a bała się spróbować czegoś innego. W końcu teraz było dobrze, a życie które pokazywała jej inkwizytorki nie wyglądało zbytnio przyjemnie. Nie czuła, by to było to czego pragnęła, a ona nie chciała się męczyć przez resztę swojego istnienia, bo przecież takie coś nie miało sensu. Przynajmniej tak to widziała Erin.
Czuła się okropnie słuchając tego wszystkiego. I to wszystko ją jakoś zaczęło boleć. Na początku nie rozumiała czemu. Przecież to nie była jej relacja. Na, ją nie powinna interesować więź jaka łączyła te dwie. Ale przecież każdy wie, że patrzenie się na kłócące osoby nie jest przyjemne, a już na pewnie nie wtedy, gdy tamci są przyjaciółmi i kłócą się z powodu osoby trzeciej, która stoi obok i tego wszystkiego słucha. Tak, Hawke czuła się okropnie właśnie z tego powodu, bo to było przez nią. Przecież one były przyjaciółkami, a kłóciły się z jej powodu! Hawke nie chciała aby Selene straciła kogoś bliskiego właśnie przez nią. No i żal jej było Veilore, której najwidoczniej bardzo zależało na rudowłosej inkwizytorce. Spojrzała na złotowłosą. Jeszcze bardziej zrobiło jej się jakoś ciężko na serduchu. Szybko wytarła dłonią oczy, zanim jeszcze najemniczki zdążyła się odwrócić w jej stronę. Szczerz? Najchętniej, by poszła z Veilore. Przecież to była najbezpieczniejsza opcja. Mało, że Selene jej nie dorwie i nie wymierzył kary to jeszcze może uda jej się zarobić trochę grosza? Przecież to by było takie łatwe, ale czuła, że musi coś zrobić. To przez nią się to wszystko stało i powinna coś na to poradzić, prawda? Może chociaż w taki sposób uda jej się odwdzięczyć Veilore za tę pomoc.
- Zaczekaj... - powiedziała dość cicho i wymieneła najemniczke, by stanąć naprzeciwko Selene. Spojrzała pewnie w oczy kobiety, choć najchętniej, by tego nie robiła. Po czym nie czekając na reakcje rudowłosej zwyczajnie strzeliła jej w twarz.
- Co ty robisz, głupia!? Ranisz ją! Przestań do cholery! Tak się nie robi przyjaciółom! Głupie poglądy w mojej sprawie mają was poróżnic? Każdy ma prawo postępować jak chcę i ani ty, ani Veilore nie możecie wymagać, żeby któraś zrezygnowała ze swoich poglądów, ale to nie znaczy, że nie może się z nimi zgadzać, więc przestań Selene! Do kurwy nędzy, przestań! Przestań robić z siebie wielką, nieomylną damę. Nie rań jej, ona jest dobrym człowiekiem, ona na to nie zasługuje! Chcesz mnie, to proszę! Ale nie zrywaj z nią przyjaźni przeze mnie! Bo przyjaźń jest ważniejsza niż sprawa jakiegoś psa z ulicy - wyrzuciła z siebie na jednym tchu. Wiedziała, ona była pewną, że oberwie, ale chciała spróbować przemówić do rozsądku Selene.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pią Lut 19, 2016 7:26 pm

Była już pewna, że chwila rozstania właśnie nastała, więc postanowiła dać Veilore trochę więcej swobody, na wszelki wypadek, gdyby chciała rzucić ostatnie spojrzenie na jej pokój, wypowiedzieć kilka słów pożegnania, a może odebrać książkę, którą pożyczyła Sel wieki temu. Nie okazała wdzięczności za brak dramatów, jakie mogła odegrać, ale krótkie pozdrowienie, jakim było „trzymaj się” ukuło ją bardziej niż setka słów i próśb. Nie odpowiedziała, nie potrafiłaby. Za bardzo bała się, że wszystko co teraz usiłowała odegrać runie, a ona złamie się i ulegnie, chyba po raz pierwszy w życiu. Nawet nie drgnęła, wpatrując się w nią czujnie, ale zza lekko uchylonych powiek.
- Nie ma takiej potrzeby – Machnęła w końcu ręką, ustalając już raczej ostateczny warunek. Wiadomości od Veilore bywały niekiedy bezcenne, jednak listy przypominałyby nieustannie o osobie, o której przecież musi zapomnieć.
Najeżyła się dopiero na kolejne słowa kobiety. Samotności po tym wszystkim nie brała pod uwagę. Hawke tak dobrze wtopiła się w tło, aż można byłoby się spodziewać, że zostanie w tym pokoju na wieki. Odwróciła się lekko, aby zaprotestować, ale dostrzegła drobne poruszenie u ciemnowłosej.
Ocknęła się dopiero wtedy, gdy w pomieszczeniu rozległ się donośny trzask, któremu towarzyszył piekący ból. Włosy opadły jej na oczy, natychmiast przyłożyła dłoń do policzka. Była w szoku, po raz wtóry tego dnia. Jakie to dziwne rzeczy wychodziły z ludzi, gdy przyparło się ich do muru!
Spojrzała jej w oczy, jeszcze chwilę nie potrafiąc wypowiedzieć słowa. A później ogarnęło ją rozbawienie, tak niepasujące do obecnej sytuacji. Ciemnowłosa tak się bała, że oberwie… a jednak jakby nie pojmowała tego, że istniał rodzaj bólu, który nie miał w sobie nic z fizycznymi urazami; mienił się on o wiele bardziej dotkliwie. W czym wobec tego była lepsza od Veilore ingerującej w jej sprawy? Było już za późno na zmiany, nie mogła cofnąć wypowiedzianych słów.
Owszem, widziała cierpienie wymalowane na twarzy jasnowłosej, ale nie robiła tego przecież dla przyjemności! Nie chciała się z nią rozstawać ani teraz, ani nigdy. Raniła tez siebie, wypowiadała słowa wbrew swej woli, kierowana przez wyższe cele, jakie ustanowiła sobie na początku obranej drogi.
- Nie wtrącaj się w sprawy, których twój umysł nie jest w stanie pojąć – Wywarczała, aż dysząc z wściekłości, przeplatanej setką innych uczuć. – Może też powinnaś już iść, Hawke – Najwyraźniej nie miała żadnego zamiaru mścić się za cios; uznała go za zasłużony albo przynajmniej wolała doprowadzić rozmowę do końca. Oczywiście, miała ochotę dać upust rosnącej złości - zacząć rzucać przedmiotami, zmęczyć się, aż opadnie z sił.
- Swojego zdania nie zmienię – Dodała twardo, choć nieco podirytowana, że musi jeszcze raz to udowadniać. – Możesz iść, Haw – Powtórzyła, czy też raczej wypluła te słowa. – Jeśli jednak z nią odejdziesz, nigdy już tu nie wracaj.
W końcu odjęła dłoń od policzka, cały czas się w nią wpatrując, nie tracąc chwili nawet na mrugnięcie okiem. Ostatnią decyzję podjęła bez pomyślunku, pod wpływem szalejących w niej emocji. Zupełnie samolubnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pią Lut 19, 2016 10:49 pm

Kobieta została jeszcze w miejscu, w którym się zatrzymała, lecz nie była pewna ile jeszcze tak wytrzyma oraz ile czasu zdoła zachować w miarę normalną, spokojną postawę, bo smutek i gorycz gromadziły się wewnątrz niej. Czuła gęstą gulę w gardle, ciężko przełknęła ślinę i skinęła ciemnowłosej głową. Veilore zupełnie nie wiedziała, co Hawke sobie umyśliła zrobić, ale przeczuwała, ba, doskonale wiedziała, że nic już nie da się zaradzić na to, co się stało. Nie było żadnego sposobu na puszczenie niedawno wypowiedzianych słów w niepamięć. Zapisały się już w historii znajomości najemniczki i inkwizytorki. Selene nie wybaczy, rozumiała to z jej nieugiętej postawy. Ze stanowczości, jaką odznaczała się sama i którą dobrze znała, przez jej objawianie się w różnych sytuacjach. Także w tej.
Miałaby pozwolić inkwizytorce skatować Hawke? I wiele innych osób, jakie mogłoby zdarzyć się Veilore ochraniać? To chyba było nieuniknione. Tym bardziej przez świadomość istoty problemu ból stawał się intensywniejszy, aż wszystkie jej wnętrzności piekielnie się skręcały i rozdzierały. Jednakże nawet teraz zdecydowałaby się ruszyć przeciwko rudej, gdyby ta rzuciła się na złodziejkę.
Nienawidzi mnie – pomyślała. Trudno było jej ocenić, czy Selene mogło coś takiego przyjść do głowy, ale blondynka stwierdziła, że w sumie nie spełnia kryteriów na bezpiecznego znajomego, takiego, który w nic by się nie wtrącał, nie odwodził od podjętych decyzji, a także nie wpływał jakoś na światopogląd. Z konfrontacji stron coś zawsze wychodziło, a przecież dla inkwizytora zwątpienie mogłoby się okazać zabójcze. Veilore nie wiedziała, czy Sel tak o tym teraz myśli i dlatego została postawiona przed takim wyborem. Może tak będzie lepiej. Może rzeczywiście powinna usunąć się w cień i nie pokazywać przyjaciółce na oczy.
Przyjaciółce?
Czy miała prawo rudowłosą nadal tak nazywać? Mimo wszystko to, co się wydarzyło, jakoś nie była w stanie płonąć złością na dziewczynę za plecami. Nie znielubiła jej w tym momencie. Ale musiała iść, nie istniało poprawne wyjście z tej sytuacji. To jak znaleźć się między Scyllą a Charybdą. Bez względu bliżej której się przepłynie i tak się na tym straci. Niech to!
Będę czekać w pobliżu jeszcze pięć minut, Hawke – powiedziała, po czym ruszyła do wyjścia, a później powolnie, stopień po stopniu, zaczęła schodzić po schodach. Mięśnie pracowały bez zarzutu, ale jednak Vei miała wrażenie, że są jak z waty. Nie obejrzała się więcej. Najemniczka nie chciała pozostawiać po sobie wspomnienia naprawdę bliskiej płaczu. Wystarczyło pozdrowienie i uśmiech, na który ledwo co się zdobyła. Pewnie i tak wyszedł kiepsko.
Szybko zaczęła się zastanawiać, co teraz ze sobą począć. Chyba najlepiej wrócić do chatki? Albo poszwendać się przed robotą? Tak, później tam wróci, nawet jeśli będzie to niezbyt bezpieczna pora. Nieszczególnie miała ochotę na odwiedzanie znajomej. Zacisnęła palce rękawie drugiej ręki, myśli wróciły do chwili obecnej.
Czy to naprawdę koniec?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Sob Lut 20, 2016 6:12 pm

Czekała aż dostanie po twarzy od Selene za ten swój zuchwały czyn. Nie doczekała się tego jednak. Tak, inkwizytorka ją w tym momencie zaskoczyła. Ba, nawet jej przez głowę przeszło, że właśnie przemówiła do rozsądku kobiety. Cóż, szybko ją ta myśl opuściła, gdy usłyszała kolejne słowa kobiety. Zacisnęła dłoń w pięści, kiedy słuchała słów rudowłosej. Czuła rosną złość i jakąś bezsilność. Czemu ona musiała być taka uparta nawet w przypadku przyjaciół? Przecież tak się nie powinno być. Nie podobało jej się to wszystko. Mimo to darowała sobie przywalić jej jeszcze raz rudej. Hawke stała jak wryta. Nie wiedziała co zrobić. Na jej obliczu rysowało się pewne niedowierzanie i skołowanie, a w samej dziewczynie siedziała masa sprzecznych odczuć. Czyli co jak wyjdzie z Veilore już więcej nie spotka Selene...? Skończą się cholerne kary, piekielnie ciężkie treningi i wszystko inne co ją męczyło? Mogła się od tego wszystkiego uwolnić, a przy okazji w jakiś sposób utrzeć nosa inkwizytorce? A do tego Veilore zdawała się być dobrym człowiekiem. Przecież chciała jej pomóc i nie stosowała tych pieprzonych kar jak rudowłosa. Okej na początku nie podchodziła do kobiety zbyt przyjaźnie, ale przecież tamta chciała dobrze. Przecież to była przecudna sytuacja! Czego mogła pragnąć więcej? Niczego. To czemu więc, po mimo tych wszystkich zalet stała w miejscu i nie wiedziała co zrobić? Przecież wystarczyło odwrócić się plecami do Selene i ruszyć za Veilore, a ona stała i patrzyła się na inkwizytorke. Nie potrafiła od tak odejść. Psia lojalności swoje robiła i Hawke jakoś nie potrafiła zostawić Selene, nawet jeśli ta ją nie raz, nie dwa ją skrzywdziła. No i mimo wszystko bywały te milsze momenty z inkwizytorka. Zwyczajnie nie potrafiła odejść od tak na zawsze. No po prostu nie i już.
Zerkneła w kierunku wychodzącej kobiety. Naprawdę jej było żal Veilore. Z chęcia dotrzymała, by jej teraz towarzystwa, ale z a
drugiej strony ta groźba Selene... Cholera... Nienawidzę takich wyborów...
- Ranisz ludzi, którym na tobie zależy Selene... - mrukneła ledwie słyszalne i puściła dłonie luźno, wbijając spojrzenie w ziemie.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Nie Lut 21, 2016 4:06 pm

Domyśliła się, że dziewczyna już nigdzie się stąd nie ruszy, chociaż nie obwieściła tego jednoznacznym postanowieniem. O dziwo, nie ulżyło jej, nie poczuła się z tego powodu lepiej. Jak od teraz wszystko miało wyglądać normalnie?
Odwróciła się, swoją złość w końcu wyładowując na drewnianych panelach na ścianie, w które przywaliła pięścią. Oczywiście, nie pomogło. Zdarła sobie kostki, a huk z pewnością rozległ się jeszcze piętro niżej, aż do uszu nieświadomej niczego staruszki i Veilore, która mogła potraktować dźwięk za początek krzywd Hawke, dokonującej nieodpowiedniego wyboru.
Odczekała trochę czasu, nabierając pewności, że kobieta, z która doszło do rozstania, znajdzie się na odległości, gdzie już nie będzie potrafiła rozpoznać treści wypowiadanych słów:
- Och, zamknij się – Syknęła, zaraz powstrzymując się od kopnięcia szafki, co ze względu na jej bosą stopę mogłoby być bardziej bolesne. Wzięła głęboki oddech, tylko po to by móc zamienić groźny ton w krzyk – Myślisz, że to dla mnie proste? Że robię to przez głupi kaprys!? – Ryknęła na nią, rzucając dziewczynie niemal szaleńcze spojrzenie.
Nie wyjaśniła jak jest naprawdę, nawet nie czuła się na siłach, aby to robić. Odwróciła się do niej tyłem, twarz chowając w skrzyżowanych ramionach, wspartych na panelach, które jeszcze niedawno były obiektem jej ataku. Nie mogła pozwolić, aby Hawke widziała jej twarz. Nie teraz.
- Przepraszam, Erin. – Zaczęła, ściszonym, niewyraźnym tonem przez ręce, zasłaniające usta Inkwizytorki. – Nie powinnam kazać ci wybierać. Nie chciałam tego powiedzieć… - Przerwała, a w pokoju zapanowała ciążąca, przykra cisza. – Możesz iść z Vel, nie będę zła. Ja… będę na ciebie czekać, ale teraz idź. Idź, zaopiekuj się nią. – Słowa przychodziły kobiecie z trudem, ledwo wypełzały na światło dzienne; tylko cudem nie grzęznąć w ściśniętym gardle.
Ramiona drżały jej lekko, niezauważalnie. Nie chciała do tego dopuścić, o nie. Jednak teraz wierzyła, że Veilore przyda się bardziej ktoś, komu będzie mogła się zwierzyć, może wypłakać, a może zwyczajnie pomilczeć, razem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Nie Lut 21, 2016 8:04 pm

Podeszwy butów najemniczki zetknęły się wreszcie z podłogą. To było trudne. Z każdym pokonanym stopniem schodów robiło się jej ciężej. Świadomość, że nigdy więcej nie zamieni słowa z inkwizytorką; że jeśli zobaczy ją kiedykolwiek, to ewentualnie mimochodem, po czym będzie zmuszona ukryć się w tłumie; że dobiegły końca spotkania połączone z wymianą informacji, wspólne biesiadowanie. A w chatce, w której mieszkała, dziewczyna z rudą czupryną nie usiądzie już przed rozpalonym kominkiem.
Veilore uniosła nieco wzrok, aby odszukać drzwi w tym lekko rozmazującym się świecie. Przetarła wierzchem rękawiczki oczy. Ale nie ruszyła się jeszcze w ich kierunku. Zaraz po zejściu ze schodów kobieta zatrzymała się w miejscu. Do jej uszu dobiegł głośny huk. Nie! Nie... Miała nadzieję, że Hawke nic teraz nie grozi. W końcu miało nie dojść do tego, że zostanie ponownie zbita. Gdyby teraz Vei wbiegła na górę, walczyłaby ze łzami w oczach, ale zrobiłaby to. W końcu ciemnowłosa na pewno pokładała w niej jakieś małe nadzieje.
Z dłonią ułożoną na poręczy, najemniczka zastygła w miejscu. Nasłuchiwała dalszych podejrzanych odgłosów, lecz żaden nie dotarł do jej uszu. Bójka najwyraźniej się nie rozpoczęła. Z pewnością rozpoznałaby ją po dźwiękach dolatujących do niej z pokoju na poddaszu. Nie od dziś przecież wędrowała po mieście, starając się wyłapywać interesujące szepty. Na szczęście nie miała okazji usłyszeć następnych uderzeń. Na szczęście...
Ruszyła w kierunku drzwi dosyć szybkim krokiem. Chciała znaleźć się na zewnątrz, na świeżym, zimnym powietrzu, który wysuszyłby jej oczy i może pozwolił przetrzymać cisnącą gulę w gardle do czasu, aż wróci po pracy do domu, gdzie w spokoju będzie mogła wyrzucić z siebie nagromadzone emocje, potem zaś zmęczyć się, choćby na przykład bezsensownie powiększając i tak nie zużyte jeszcze zapasy pociętego drewna. Na sam koniec zaś – zasnąć.
Zaraz więc stanęła przed domem starej kobieciny. Zamknęła za sobą drzwi i wzięła parę głębszych wdechów. Zwilgotniałe oczy piekły. Poprawiła chustę na szyi, wokół której rankiem dodatkowo zawiązany był szal, w późniejszych wydarzeniach oddany zziębniętej złodziejce.
Kiedy wznowiła chód, śnieg zaczął skrzypieć przy każdym jej kroku. Nogi poprowadziły ją poza posesję, a kiedy Vei stanęła na chodniku, korzystając z ulic pozbawionych dorożek, przysiadła na krawężniku.
Wsparła czoło na dłoniach, końcówki palców wczepiając w złotawe kosmyki włosów. Mogłaby błagać na kolanach... ale obiecać coś, w przypadku gdy słowa nie byłaby w stanie dotrzymać..? Albo jeśliby miała obietnicy nie złamać, ale pozwolić na coś, z czym nie mogłaby się zgodzić? Czuła, że wybrała dobrze, a jednak pozostawiło to po sobie pełen goryczy posmak i ciężar niemożliwy do opisania. Straciła przyjaciółkę. Życie, jakie pędziła, właśnie stało się biedniejsze o tę pojawiającą się u boku rudawą czuprynę.
Tak będzie lepiej? Dla Sel? Selene musiała to wiedzieć. Inkwizytorom nie byli potrzebni ludzie, którzy w istotnych sprawach, stawaliby im na drodze.
Dłonie, na których Veilore wspierała czoło nie drgnęły, ale poruszyła kciukami, żeby z okolic oczu zebrać tkaniną rękawiczek pojedyncze krople.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Nie Lut 21, 2016 9:47 pm

Stała wbijając wzrok w podłogę, czekając na to co teraz się stanie. Już sama nie wiedziała czego ma się spodziewać po rudowłosej inkwizytorce. Oberwie jej się czy nie? Tamta wyciągnie ją na kolejny morderczy trening, czy Hawke będzie po prostu zmuszona patrzeć na to jak Selene w złości demoluje swój pokój? Co będzie teraz, hm?
Trzask! Hawke drgnęła niespokojnie, przymykając przy tym lekko powieki. Dopiero po chwili zrozumiała, że jednak cios nie był skierowany w jej stronę tylko w biedną nic niewinną ścianę. Niepewnie zerknęła w stronę Selene żeby już zaraz znów zwiesić łeb. Posłusznie milczała, dalej wbijając burzowe tęczówki w podłogę, czując na sobie to przeszywające spojrzenie rudowłosej. Nic nie odpowiedziała na słowa kobiety. Nie widziała w tym sensu. Ona była pewna, że Selene wcale nie musiała wybierać Veilore, ale to właśnie zrobiła, a przez to zraniła blondynkę i jak sądziła teraz Hawke siebie również. Mimo to milczała nadal i posłusznie czekała na to co przyniesie los, a kolejna rzecz chyba miała ją zdziwić najbardziej z pośród tych, które się dziś wydarzyły.
Spojrzała dość niepewnie w kierunku inkwizytorki. Nie była w pierwszej chwili pewna czy się przypadkiem nie przesłyszała. Selene nazwała ją po imieniu i jeszcze przeprosiła? Przecież to coś… niemożliwego… Selene taki rzeczy nie robi! Nie przeprasza jej, ani tym bardziej nie nazywa po imieniu, do cholery! Kto ją podmienił?! Co się tu do cholery dzieje?! Słuchała, a na jej twarzy malowało się coraz większe niedowierzanie. Przez dłuższą chwilę nie wiedziała co zrobić. No bo co powinna uczynić w takiej sytuacji? Widziała, że coś jest ewidentnie nie tak. Była pewna, że Selene mimo tego, że chcę udawać twardą teraz cierpi, ale przecież ten ból był spowodowany przez nią samą. Jednakże dość szybko się pozbierała, podeszła do Selene i przytuliła się do jej pleców. Ba, objęła ją nieco zaborczo. Trwała tak przytulona do pleców Selene w milczeniu, jakby to miało jakoś poprawić humor kobiecie. Jednakże po dłuższej chwili przemówiła.
- Zaopiekuję się, obiecuję. I wrócę, ja zawsze wracam - szepnęła. W końcu tle razy wróciłam, choć nie raz, nie dwa mnie zbiłaś czy wymęczyłaś na treningu. Zaraz odsunęła się od Selene, choć to w sumie nie było takie łatwe jakby się zdawało i ruszyła w kierunku wyjścia. Nie potrzebowała dużo czasu, aby pokonać schody i znaleźć się na dworze. Rozejrzała się, ale nie musiała długo szukać wzrokiem postaci Veilore. Podeszła do niej szybkim krokiem, przy okazji zdejmując szal, który wcześniej dała jej najemniczka. Kucnęła obok niej i delikatnie pogładziła dłonią plecy Veilore. Hawke musiała przyznać, że złotowłosa wyglądała teraz strasznie żałośnie. Tak, Erin by ją najchętniej w tej chwili przytuliła, ale nie była do końca pewna jak ta mogła na to zareagować.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Nie Lut 21, 2016 11:18 pm

Zareagowała dosyć osobliwie na lekki, ciepły dotyk; naprężyła mięśnie, zesztywniała, jakby ukuło ją coś nieprzyjemnego. Nie reagowała, czekała aż dziewczyna ją puści, a duszący uścisk ustanie. Bała się zostać sama, a jednak nie dodała już ani słowa więcej, aby zatrzymać Hawke. Przecież nie mogła tego robić na siłę, zwłaszcza teraz, gdy tamta wykazała odmienną wolę. Selene zostało tylko zazdrościć przyjaciółce… byłej przyjaciółce, towarzystwa, jakie niedługo dostanie.
Wysłuchała słów dziewczyny w milczeniu, jeszcze dokładniej zakrywając twarz, pozwalając rudym kosmykom opaść na niemal całą jej długość. Bolało ją to, ale wiedziała, że postępuje właściwie. Gdy dotyk ustał, uderzył ją przeraźliwy chłód, który jednak nie dorównywał rosnącej natychmiast samotności, zalęgającej się w każdym, najmniejszym kącie i skrawku jej pokoju.
Drzwi zamknęły się cicho, a ona osunęła się bezsilnie na podłogę, w końcu odkrywając twarz mokrą od łez. Nie miała już nikogo; ta przerażająca świadomość krążyła nad nią od pewnego czasu, tylko po to, aby zawisnąć nad nią jak czarna chmura przed deszczem. Powrót do normalności wydawał się być równie absurdalny, co niemożliwy. Pociągnęła nosem, żałując każdego momentu, który miał miejsce w tym fatalnym dniu. Żałowała, oczywiście, wiedząc równie dobrze, że gdyby stanęła przed podobnym wyborem jeszcze raz, powtórzyłaby to samo, bez mrugnięcia okiem.
Zwinęła się w kulkę, sama, w pokoju, który nagle wydał się ogromny i obcy. Płakała cicho, przeklinając niesprawiedliwość tego świata i zadając sobie pytanie, na które nawet nie próbowała odpowiedzieć; dlaczego do tego doszło? Och, taką wybrała drogę.
Jej oddech zaczął zwalniać, łzy toczyły się po policzkach, ginąc gdzieś w gąszczu dywanu. Trwała tak, z jedną myślą, z jednym imieniem na ustach, do kiedy nie zasnęła…

/zt boru zielony, osiągnęłam szczyt emostwa XD

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 160
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pon Lut 22, 2016 7:51 pm

Jakby nie dochodził do niej mróz, który panował na zewnątrz. Owszem, czuła go, ale niejako zza szyby. Wzięła jeden głębszy wdech, a po wydechu kolejny. Co teraz będzie? – w myślach zapytała siebie samą. Wbiła spojrzenie w kocie łby, którymi wyłożona została jezdnia, na której tu i ówdzie zalegał rozmemłany śnieg zmieszany z piaskiem, ziemią i solą. Minęło zaledwie kilka chwil, a Selene oddaliła się tak bardzo. Veilore nie chciała tego, nie chciała zamykać wrót, które między nią a inkwizytorką wyrosły. I nawet jeśli Selene to uczyniła, Vei byłaby gotowa przedrzeć się przez nie, gdyby przyjaciółka po drugiej stronie znalazłaby się w potrzebie. Z bólem, ale byłaby też gotowa grzecznie po wszystkim wrócić do siebie, znowu usunąć się z pola widzenia dziewczyny, która uznała za koniecznie stworzenie takiego dystansu.
Najemniczka nie potrafiła znielubić inkwizytorki. Nawet jeśli tamta postawiła ją przed tak trudnym wyborem, ani dlatego, że nie podobało jej się brutalne podejście do Hawke i sprowadzenia jej na inną drogę, ani wobec tego, że kiedyś mogłoby dojść do walki po przeciwnych stronach.
Wcisnęła lekko dolne części dłoni w oczodoły, aby obsuszyć oczy materiałem rękawiczek. Uspokój się Veilore i idź. Nie siedź jej pod oknem – powiedziała do siebie w duchu. Nie wiedziała, ile dokładnie już minęło czasu, odkąd wyszła z domu starszej pani, ale chyba wystarczająco dużo, by dalej nie czekać. Hawke nie przyjdzie. A może przyjdzie później, skorzystać z ciepłego kąta w chatce w lesie, kiedy emocje w towarzystwie Sel nieco opadną. W końcu nie chciała psuć im znajomości, nieco osobliwej, ale jednak. Coś ze sobą wspólnego miały. Vei nie byłaby w żaden sposób zawiedziona, gdyby poznana dziewczyna skorzystała z tej małej pomocy, jaką najemniczka mogła zaoferować, nieco później.
Dlatego blondynka drgnęła lekko, gdy nagle poczuła dotyk czyjejś dłoni na plecach, a miała zamiar wkrótce podnieść się na nogi i odejść sama w mroczne uliczki Wishtown.
Przetarła mocno oczy i twarz, na którą opadały pojedyncze blond kosmyki. Dopiero potem Odwróciła się w stronę ciemnowłosej dziewczyny.
Właśnie miałam się zbierać... – powiedziała, przemagając jakimś cudem ciasne ścianki gardła. – Jestem gotowa. – Chociaż dopiero co wytarte oczy jednak wskazywały co innego.
Nie licząc na to, że jakoś jeszcze wygląda, dźwignęła się do pionu, po czym otrzepała płaszcz na wysokości siedzenia.
Ja... – zaczęła nieco ciszej. – ...mam ochotę przejść się po mieście. Mamy jeszcze parę godzin.

~ ZT x2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Pon Kwi 18, 2016 5:25 pm

Co ona tu robiła samotnie, siedząc na łóżku Selene i to jeszcze z zabandażowanym nadgarstkiem, strupem na wardze i siniakami na całym ciele? To było bardzo dobre pytanie! Ale spokojnie, spokojnie już śpieszę z wytłumaczeniem co i jak. Faktem było to, że Hawke zanim ruszyła za Veilore obiecała rudej inkwizytorce, że zaopiekuje się złotowłosą i sama jej nie porzuci i wróci do Selene. Jak wiadomo ciemnowłosa nie jest osobą, która tak po prostu rzuca słowa na wiatr i tym razem też miała zamiar dotrzymać słowa, które dała. Stawiła się się tam, gdzie zazwyczaj się spotykały z Selene, gdy miały się uczyć czy trenować. Zdziwiła się jednak, gdy przez parę dni kobieta się nie pojawiła się ani razu. Ba, Erin jej nawet zaczęła szukać po mieście, a po kilku dniach zwyczajnie zawitała do mieszkania Selene. Tu jednak nie czekała jej żadna miła niespodzianka. Ba, babunia, która już nie raz widziała ją w towarzystwie inkwizytorki, tym razem nie chciała jej wpuścić. Dodatkowo w ogóle nie chciała jej wytłumaczyć co i jak. Zwyczajnie zbyła ją słowami, że nie powinna wpuszczać obcych bez zgody rudej. Erin tego wszystkiego nie rozumiała. O co chodziło? Co się tu dzieje? Co to wszystko miało znaczyć? Hawke tego nie rozumiała, a jak najbardziej jej przestawało się to wszystko podobać. Takim o to sposobem postanowiła załatwić sprawę po swojemu. Zwyczajnie się włamała do budynku i po cichu dostała do pokoju Selene. Miała trochę utrudnione zadanie, bo przy ostatnim zadaniu wraz z Veilore trochę jej się oberwało, ale udało jej się!
Teraz siedziała w ciszy, czekając cierpliwie na powrót kobiety. Szczerz? Strzelała, że już dobre pięć godzin tu była jak nie dłużej. Nie miała jednak zamiaru tak po prostu stąd pójść. Chciała porozmawiać z Selene i pokazać, że umie dotrzymać obietnicy. Jej osobiście nie podobał się fakt, że prawdopodobnie inkwizytorka tak po prostu postanowiła zerwać kontakt. Hawke westchnęła cicho i poruszyła się nieznacznie na łóżku, opierając się plecami o ścianę. Czuła się zmęczona i najchętniej o by teraz przysnęła, ale wiedziała, że nie może.
- Uch... - burknęła, zdrową dłonią przecierając twarz. Przecież nic się nie stanie jak zamknie na chwilę powieki, prawda? No bo co się może takiego stać...? Nikt mnie nie zje, a Selene przecież nie zrobi mi za to krzywdy. Nikt cię nie skarci za to, że na chwilę przymknęła oczy by odpocząć, prawda...? Nie, Hawke nie zdążyła odpowiedzieć sobie na te pytanie, bo przysnęło jej się.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 611
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Selene   Wto Kwi 19, 2016 7:24 am

To nie tak, że usiłowała zerwać kontakt z Erin. Po prostu mówiła sobie, że to nie jest jeszcze ten dzień. Może jutro. Może kolejnego dnia. Chwila spotkania nie nadchodziła. Nie pojawiała się w miejscach, w których zazwyczaj się widywały. Powrót do domu przychodził jej ciężko, poświęciła pracy każdą z możliwych chwil, nie pozwalając sobie na zamyślenie. Nie czuła się na siłach, aby wrócić do wszystkiego po raz kolejny; nigdy nie była dobra w wyznawaniu uczuć, a sytuacja wymagała określenia paru szczerych słów. Postanowień, przyrzeczeń. Zrobiła więc to, w czym była najlepsza – dała się porwać robocie, jakby w nadziei, że problem rozwiąże się sam albo przynajmniej przywyknie do niego lub o nim zapomni.
Wróciła do domu szarym świtem, gdy mrok powoli ustępował. Nie spodziewała się nikogo wewnątrz, nie zwróciła uwagi na ślady włamania, jeśli Hawke w ogóle takie zostawiła. Coś musiało w tym być, ale była zbyt zmęczona, aby chociażby objąć myślami taką możliwość.
Zmieniła się. Przed te kilka-kilkanaście dni, w których się nie widziały; schudła, chodziła blada jak płótno, wycieńczona. Aż za bardzo widoczne było, jak sytuacja ją stresowała i przerastała. Jak bardzo się nią przejęła. Nawet nie chcieli jej już w pracy. Nie mogła spędzać tam każdej minuty swojej doby, jej przełożeni uważali, że potrzebowała chwili relaksu, rozrywki.
Po przekroczeniu progu swojego pokoju i w drodze do łóżka zdjęła buty, odłożyła broń oraz ściągnęła spodnie, rzucając je w przeciwległy kąt pokoju i zaczęła rozpinać guziki koszuli, pragnąc zwalić się na miękką pierzynę i nigdy z niej już nie powstać. I może doszłoby do tego, gdyby tylko ktoś w jej łóżku już nie leżał.
Gdy oswoiła się już z pierwszym szokiem (i przy okazji zaczęła się już domyślać, co jest grane), szarpnęła ramię tajemniczego intruza, aby zwrócił się do niej twarzą. Gdy oczy przyzwyczaiły się już do lekkich ciemności, zauważyła, że w pokoju znajdowała się Hawke, nikt inny, pomimo wyraźnych instrukcji dla staruszki, aby ta nie wpuszczała żywej duszy, niebędącej nią samą. A młoda w całej swojej bezczelności postanowiła się jeszcze zdrzemnąć w łóżku Sel.
Skrzywiła się, nie próbując być uprzejmą. W końcu – czy śpiącą można zbudzić grzecznie?
- Co ty tu robisz!? – syknęła na początku pozostając cicho. Poważniejsze tematy, które obiecała sobie poruszyć przy kolejnym spotkaniu, zjechały na dalszy plan. A później, pomimo szarego mroku w pomieszczeniu, zdołała dostrzec poranioną twarz i rękę. Wtedy huknęła na nią, nie siląc się już na zachowanie ciszy nocnej:
- Co ci się stało!? Jak ty wyglądasz!? Jak niby zamierzasz trzymać broń w zabandażowanej łapie!? – ot, cała Selene. Pierwsze co przyszło jej na myśl, widząc Hawke w takim stanie – jak będzie wyglądał ich trening. Obawiała się tego spotkania, ale aktualnie przez myśl jej nie przeszło, że jest niezręcznie. Może jeszcze chwile będą udawały, że nic się nie wydarzyło? Oby.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Mieszkanie Selene
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Selene Casta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: