IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przecznica Kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 11, 2016 4:06 am

Szeroka ulica przecinająca jedną z głównych arterii miejskich ścieżek. Znajduje się ona jeszcze w granicach miasta, ale niespełna 400 metrów od już pozbawionych domostw pustki... co oczywiście nie musi trwać wiecznie – wszakże Wishtown powoli się rozrasta, więc niezamieszkane, naturalne przestrzenie z pewnością stopniowo będą się oddalać od torów biegnących wzdłuż tej przecznicy i ciągnących się hen daleko po sam horyzont.
Od czasu do czasu przy niepozornym, ledwo odznaczającym się od reszty placu rozładunkowo-załadunkowym zatrzymuje się buchająca parą lokomotywa prowadząca szereg wagonów wypełnionych surowcami i towarami. Te konkretnie tory stanowią specjalną linię handlową. Nie zatrzymują się tutaj składy osobowe, co jednak nie przeszkadza "kieszonkowcom" w szukaniu w tym miejscu cennych rzeczy, nie tylko pośród towarów, ale również w kieszeniach handlarzy, pracowników fizycznych czy w końcu urzędników nadzorujących cały proces rozładunku i załadunku.
Nie należy zapominać o innym ważnym elemencie tego krajobrazu – na przeciwko placu znajduje się kilka magazynów należących do tych bardziej liczących się biznesmenów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 11, 2016 5:05 am

Już co najmniej od miesiąca nie zawitał na stacji żaden pociąg, a powietrze w okolicy wręcz zapomniało co to takiego wielkie obłoki pary. Niemniej jednak magazyny wybiedzone nie były i część towarów z poprzedniego transportu jeszcze w nich zalegała, choć wróżyła im rozejście się w maksymalnie dwa tygodnie.
Z samego rana po cichaczu wybyła z wynajętego pokoju tak, aby nikt nie zorientował się co do jej wymknięcia się z przybytku. Pora była na tyle wczesna, że na niebie jeszcze ciążyła ciemność, która wywoływać mogłaby u co wrażliwszych odczucie, że coś magicznego i szatańskiego powstrzymuje słońce przed rozjaśnieniem pokrywy ciężkich chmur. Tymczasem po prostu trwała zima. Na ziemi leżała jeszcze niewydeptana warstwa świeżego śniegu, który spadł w nocy, a mróz szczypał skórę w każdym odsłoniętym miejscu. I w sumie nie tylko. Veilore czuła jak drętwieją jej palce nóg i lewej ręki.
Jeszcze trochę i zacznie mi zamarzać smar w stawach protezy – pomyślała, obserwując ciche otoczenie, które w miarę zbliżania się do magazynów, zyskiwało kolejne dźwięki wytwarzane przez uwijających się ludzi.
Dlaczego jednak kobieta postanowiła przyjść tutaj tak wcześnie, w porze, w której temperatura z zasady jest niższa niż w późniejszych godzinach? Mogła przecież załatwić swoje sprawy na przykład po południu. Pracę zaczynała dopiero późną nocą. Powód był jeden. Dzisiejszy dzień był dniem płatności za wynajęcie lokum, a Vei wolała uniknąć sprzeczek z właścicielem gospody. Wypłata miała nastąpić dopiero za dwa dni. Na jutro już załatwiła sobie kąt, ale jeśli w kolejnym... Jęknęła cicho, co jednak zostało stłumione przez szal. Pozostanie jej po ciemku wrócić do chatki w Ponurym Borze.
W końcu blondynka wyrzuciła z głowy zmartwienia. Stanęła przed drzwiami jednego z magazynów... a kiedy weszła do środka, przekonała się, że wewnątrz warunki są nie lepsze niż na zewnątrz.
Przybycie najemniczki zauważył jeden z mężczyzn stojących nad jednym siedzącym przy biurku przed stosem dokumentów. Ten ostatni chwilę później podniósł wzrok.
Dzień dobry, nie za zimno wam tutaj? – zapytała, ruszając w stronę biurka. Jedni przekładali towar do mniejszych skrzynek, inni zliczali go w sektorach, do których zostali wyznaczeni, a ci tutaj ogarniali całość cyferek oraz plany na najbliższą przyszłość, każdy jednak, czy akurat biegł, stał, czy siedział, robił to w kożuchu i w wełnianych czapkach na głowach.
Spóźnia się transport drewna. A mieli dzisiaj przywieźć wozami. Przez ten mróz maszyneria siada. Biada nam! – ponarzekał ten siedzący, nerwowo ciągnąc brązowego wąsa. Cóż innego mu pozostało?
Przyszła zima, pracy mniej. W dodatku cholernie zimno, to nikomu nie chce się iść samemu narąbać drewna. Nie zdziwiłabym się, gdyby udało im się przejąć taki wóz wjeżdżający do miasta.
Ha, może to i prawda – mruknął. – Dawno tu nie zaglądałaś, a przecież nie musisz się krępować. Czego potrzebujesz?
Powiedzmy, że wolę nie polegać zbytnio na uprzejmości żony mojego dawnego pracodawcy. W każdym razie potrzebuję amunicji i prochu. Kończy mi się, a wypłatę mam dopiero za dwa dni...

No i zdobyła to, co chciała, a przy wyjściu zagadała jeszcze sprzątającą tu dziewczynę. Po krótkiej rozmowie, pożegnała się z nią, słowa wypowiadając twarzą do niej, a krocząc do tyłu, po czym obróciła się na pięcie, uszła parę kroków i wydostała się na ulicę.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Veilore dnia Pią Sty 15, 2016 12:37 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 11, 2016 3:28 pm

Biegnij, Hawke! Biegnij jakby od tego zależało twoje życie! wrzeszczał jakiś głosik w głowie ciemnowłosej. Szczerz? Hawke nie zdziwiłaby się nic, a nic, gdyby tak na prawdę jej życie zależało tym razem od tego pędu na złamanie karku... Klnęła co chwila jak gorzej niż niejeden szewc. W końcu ulica drogi były śliskie i niezbyt odpowiednie do biegu. Bała się, że się za jakiś czas wyczajenie wywali i wszystko pójdzie na marne... Była wściekła na siebie samą. Huh... A pomyśleć, że dzień zapowiadał się tak pięknie i błogo...
Hawke już od jakieś godziny kręciła się po okolicy. Były godzinny poranne, a słońce jakby chciało, ale nie mogło wstać spoza linii widnokręgu. Zdążyła już okraść palu podchmielonych typów, którzy postanowili wynieść się z karczmy, kto wie, może ktoś im w tym pomógł. Była w sumie zadowolona, mimo marnych łupów. W końcu zarobiła jakąś pieniądze. Ze spokojem starczyłoby jej na piwo w barze. Wędrowała sobie tak, mijając kolejne osoby, którym czasie coś zwinęła, jeśli nadarzyła się okazja. Ogólnie nie miała co narzekać, nawet jeśli było troszkę zimno. Okej, nie wszystko musiało być piękne. Nic, postanowiła przejść się w nadziej, że tam znajdzie jakiś naiwniaków do okradzenia i znalazła nawet kilku. Może nieco mniej niż jakby to zrobiła koło południa, ale jednak. Oczywiście żaden z nich jej nie złapał na gorącym uczynku. Niestety tylko do czasu, a i tak kto nie był nikt z okradzionych. Tak, dojrzał ją Selene, od razu się wściekła i zaczęła się zabawa.
Takim o to sposobem Hawke teraz uciekała przed złością Inkwizytorki na złamanie karku. Wiedziała, że kobieta jest ewidentnie nie zadowolona z powodu tego co zobaczyła, przecież poruszały kwestie kradzieży przy ostatniej ich rozmowie kilka dni temu. Hawke była aż zbyt świadoma, że tym razem nie skończy się na rozróbie w barze, a potem nauce czytania. Nie... Teraz będzie coś o wiele gorszego, aż z tego powodu po plecach ciemnowłosej przechodziły nieprzyjemne ciarki. Szczerze się bała tego co Selene wymyśli jak ją dorwie. To musiało być coś okropnie nieprzyjemnego dla niej i strzelała, że na morderczym treningu z masą siniaków się nie skończy. Upewniały ją w tym wrzaski za jej plecami.
Może i udało by się Hawke uciec od Selene, w końcu wyśmienicie znała każdy skrawek tego przeklętego i zapyziałego miasteczka, jednak pojawił się mały problem w postaci jednej osóbki, której nie zdążyła wyminąć i po prostu z impetem wpadła. Ciemnowłosa ogłuszona i lekko ogłupiona upadkiem, jęknęła głucho. Dopiero po dłuższej chwili zrozumiała, że powinna się zebrać z ulicy, ale na to było już raczej za późno...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Czw Sty 14, 2016 8:28 pm

Humor miała względnie dobry, co bynajmniej nie oznaczało, że chociażby cień uśmiechu odbił się na jej twarzy. Wracała do mieszkania, mijając szare uliczki i częściowo opustoszały z powodu mrozów targ. Jej wzrok błądził po spuszczonych twarzach przechodniów, spieszących, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłym domu, jednak myślami błądziła w nieco innym świecie. Wracała do minionych dni, krótkich wydarzeń, jakie miały niedawno miejsce. Wspomniała nawet naukę czytania i jak na zawołanie - między grupką ludzi dostrzegła postać Hawke. Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia, unosząc lekko rękę, aby zaraz zawołać:
- Hej, H... – Głos się jej urwał, mina automatycznie jej zrzedła, gdy dotarło już do niej jakiej sceny była właśnie świadkiem. – Hawke? – Dodała pod nosem,mimo że stała w znacznej odległości od dziewczyny, iście zszokowana. Chwilowo była tak skołowana, że trybiki w jej głowie zdawały się na moment zatrzymać, skrzypiąc jedynie żałośnie.
Dziwnym trafem była jedyną, która akurat musiała skierować spojrzenie na Hawke, przyglądać się w osłupieniu całemu zdarzeniu. Nikt nie reagował, żaden sprzedawca nie wołał za nią „złodziej!”, nikt nie rzucił się za nią w pogoń. Stała jak wryta jeszcze tylko chwilę, tylko po to, aby wkrótce warknąć jak wściekły pies i wrzasnąć na całą ulicę:
- CZY CIEBIE JUŻ DO RESZTY POGRZAŁO!? – Nie czekając dłużej zaczęła biec, aby ją zamordować, w pierwszej kolejności sięgając po broń, dopiero po paru krokach się opanowując. Ale nie wystarczająco. Żądza mordu wcale nie odeszła, uznała, że wymierzenie kary gołymi rękoma usatysfakcjonuje ją bardziej. I wkrótce zaczęła się gonitwa, jako że Hawke posłuchała swojego instynktu samozachowawczego, biorąc nogi za pas. Słusznie, po co oddawać się w ręce śmierci dobrowolnie?
- Wracaj tu i to natychmiast!!! – Wrzeszczała, równie dużo siły wkładając w pracę nóg, jak i siłę głosu. Goniła ją poprzez wąskie uliczki, ignorując reakcje ludzi wkoło. Wpadając między wysokie, brudne budynki, zdawało jej się, że jest tu po raz pierwszy, mimo że mieszkała tu od zawsze. Nie zastanawiała się jednak długo, przecież miała inne rzeczy do roboty.
Nie zauważyła nawet, gdy minęła znajomą jej postać, tylko cudem na nią nie wpadając. Nie ma co się dziwić, przed oczyma miała tylko postać uciekającej dziewczyny, a w głowie wyobrażenia dotyczące jej niechybnej śmierci.
- Hawke!!! TYM RAZEM CI NIE DARUJĘ! – Wołała, zaraz z żywą rozkoszą przyglądając się jej bolesnemu upadkowi. Podbiegła jeszcze parę kroków, rzucając się na nią całym ciałem, aż obie przeturlały się o ładnych parę kroków, lądując pod jedną z gazowych lamp. Zaraz usiłowała wstać, szarpiąc ją za wszystkie mniej lub bardziej wystające części; włosy, ubranie, obie ręce. Właściwie nie była pewna, co z nią zrobić, ale wszystko mogłoby się źle skończyć, gdyby w porę nie została powstrzymana...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pią Sty 15, 2016 8:38 pm

Przez otwierane przejście prowadzące na zewnątrz przedostał się zimny podmuch, od którego najbliżej znajdujący się pracownicy aż zadrżeli i jakby pospiesznie zabrali swoje skrzynki i zaczęli oddalać się w kierunku nowego miejsca, w dalszej części pomieszczenia. Vei wyszła i prędko zamknęła drzwi, aby oszczędzić im oddechu zimy.
Mechanizm w klamce stuknął, zatem blondynka mogła spokojnie oddalić się od magazynu. Oderwałaby się od drzwi i ruszyła przed siebie, zupełnie bez żadnych niespodzianek... gdyby taka jedna właśnie nie nastąpiła. Coś gwałtownie zderzyło się z jej plecami. Impet, z jakim się to stało, zaburzył równowagę kobiety i niechybnie zaryłaby twarzą w śnieg. Ale zacisnęła palce na trzymanej klamce. Zmrożone palce zapiekły. Niewielka, wytrącona skrzyneczka spadła na ziemię, a kiedy Vei runęła na kolana przez ślizgające się obuwie, tuż obok wylądował szalony sprinter.
Cholera...
Kobieta dopiero wtedy puściła klamkę i rozpoczęła próby podniesienia się z ziemi. Podpierała się obiema rękami, w tym samym czasie starając się stanąć pewnie na ugiętych nogach. Mające styczność ze śniegiem i lodem kolana szczypały zarówno od zimna, jak i uderzenia. A gdy już stała wyprostowana, miała wrażenie, że zaraz znowu ją coś powali, bo nieopodal przemknęła druga biegnąca istota.
Padło wam na... – mruknęła, ale nie dokończyła. Nikt i tak jej nie słuchał, a krzyki skutecznie zagłuszyły jej uwagę. Dwie pędzące osóbki zwarły się na podłożu i najwyraźniej nie przewidywały odczepienia się od siebie w najbliższej przyszłości. Potoczyły się po śniegu parę metrów dalej, a do ich ubrań przyklejał się śnieg. Jeszcze trochę i wspólnymi siłami stworzyłyby jedną wielką, białą kulę. Może nawet do tego by doszło, choć ta bryła mogłaby się w niektórych miejscach zabarwić na czerwono, ale Vei nagle uświadomiła sobie, że chyba dostrzega coś znajomego w plątaninie rąk, nóg i ciał.
Gdyby nie ów szczegół, Veilore zabrałaby swoje "zakupy" i oddaliła się. Miała obowiązki na głowie, nie potrzebowała mieszać się w bójki obcych ludzi. Tymczasem... pochylona po skrzyneczkę blondynka zamrugała kilkukrotnie powiekami.
Sel...!? – rzuciła bezsensownie. Rude kosmyki szalały w powietrzu, reszta ciała pierwszej i drugiej kobiety przecinały powietrze, siłowały się, to znowu próbowały wyszarpać to i owo. Przesunęła swój nabytek pod ścianę magazynu, po czym ruszyła w kierunku szamoczącej się pary, a mającą przewagę inkwizytorkę, najpierw pociągnęła za płaszcz, krzycząc jej do ucha:
SEL!
Kiedy to nie podziałało, dostając przy okazji parę razy, objęła dziewczynę pod pachami i zaczęła odciągać od tej, która u rudzielca miała raczej przechlapane. Chociaż może nie aż tak? Jeśli tamta druga byłaby czarownicą, z pewnością już by nie żyła, zaś Selene nie latałaby bez broni w ręku. Tu musiało chodzić o coś innego. Mniejsza...
Selene! Co ty, u licha, wyprawiasz? – Veilore nie zmniejszała uścisku wokół inkwizytorki. Odeszła na jakieś dwa metry, prowadząc ze sobą kipiącego złością rudzielca. – Hej! Opamiętaj się!
Pętla z jej rąk zacisnęła się mocniej na dziewczynie.
Czemu rzucasz się na tę biedną dziewczynę? To chyba nie czarownica? – wyrzuciła z siebie, już trochę sapiąc przez to ciągnięcie inkwizytorki i powstrzymywanie od powrotu w pierwotne miejsce. Chciała powiedzieć coś jeszcze o ucieczkach kobiet przed tą oto rudą panną, ale z tego zrezygnowała, ewentualnie przyjdzie na to pora później, mianowicie wtedy, gdy wojowniczka będzie już w stanie zrozumieć przekaz, bo teraz zdawało się Veilore, że nic do niej nie dociera.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sob Sty 16, 2016 9:13 am

Nic, a nic nie robiła sobie z krzyków kobiety. Nie, Hawke starała się jeszcze szybciej biec. Słowa wykrzykiwane przez Inkwizytorke upewniały ją tylko w tym, że nie ma się co zatrzymywać, a tym bardziej grzecznie podejść do Selene jak gdyby nigdy nic. W ogóle nie zainteresowała się przechodniem, którego potraciła. Miała ważniejsze sprawy na głowie, którymi było ratowanie swojej skóry i możliwe, że życia. Ba, trudno stwierdzić czy ciemnowłosa w ogóle w tym całym zamieszaniu zrozumiała, że walnęła o człowieka, a nie o jakiś słup czy coś. Cóż, nie zbierało się jednak, by miała przeprosić czy coś. Może było to chamskie, no ale bywa, co nie? Nie zawsze można była wypełnić wszystkie zasady dobrego wychowania… W sumie to Hawke takiego nie posiadała, bo i od kogo?
Hawke! Hawke, do kurwy nędzy, wstawaj, jeśli ci życie miłe! wrzasnął jakiś głosik w jej głowie. Ciemnowłosa miała straszną ochotę go nie posłuchać i zwyczajnie się poddać. To byłoby łatwiejsze, co nie? Ale kto wie jakby się to skończyło, więc Erin jednak postanowiła stoczyć do końca tę walkę, a nie się poddać. Ba, udało jej się już podnieść na kolana z białego puchu, na który tak boleśnie upadła, i chciała zerwać się do dalszego biegu. Jednakże nie było jej to dane. Zaraz znów zaryła twarzą o śnieg, jęcząc przy tym z bólu spowodowanym upadkiem i zimnym puchem na twarzy. Zaraz jednak zaczęła działać instynktownie, niczym zwierze uwiezione w klatce albo takie wystraszone, które próbuje zwyczajnie uciec z pułapki lub przed myśliwym. Zaczęła się szarpać, kopać i bić. Chciała uciec, zwyczajnie zwiać przed gniewem Inkwizytorki. Bała się, po prostu bała tego jak to mogłoby się dla niej skończyć. Ale oczywiście nie mogłoby być aż tak łatwo zwłaszcza z takim człowiekiem jak Selene. Cóż… Taki już jest jak się człowiek zadaje z osobami, które są szkolone przez inkwizycje do walki. Tak… Nie było się co oszukiwać co do szans Hawke w tym starciu. Ciemnowłosa była słabsza, niższa, wystraszona i zdezorientowana. Zawsze było jasne, że ciemnowłosa nie ma większych szans w starciu z Seleną w uczciwej walce, a tym bardziej nie w takiej w której zdążyła już zdominować rudowłosa. Tak, ewidentnie to wszystko nie mogłoby się dobrze skończyć, gdyby ktoś jednak nie postanowił powstrzymać Selene.
Poczuła, że Selene gwałtownie została od niej zabrana. Na początku nie wiedziała co się dokładnie stało. Sama Hawke po prostu opadła na śnieg, dysząc ciężko i zamknęła oczy, próbując się uspokoić. Nie miała już siły, wszystko ją bolało. Nawet cebulki włosów ją bolało. Tak, czuła się cała pobijana. Czuła, że już nie ma siły na ucieczkę. Leżała dalej na śniegu, nie przejmując się tym, że z zadrapania na policzku powoli ciekła ciepła, szkarłatna krew. Dopiero po chwili dotarło do niej, że jednak Selene została przez kogoś potrzymana, a nie przestała sama, bo do uszu ciemnowłosej dotarł czyjś obcy głos. Uchyliła powieki i zerknęła w stronę nieznajomej, która trzymała Selene. Hm… A może jednak powinna uciekać dopóki ma do tego sposobność?

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sob Sty 16, 2016 9:38 pm

Nie słyszała wołającego ją głosu, była do reszty pochłonięta szarpaniem się z Hawke. Nie zwróciłaby nawet najmniejszej uwagi, gdyby w zasięgu metra ktoś spełniał życzenia lub rozdawał pieniądze; póki co jej jedyną potrzebą – którą natychmiast musiała spełnić – było skrzywdzenie tejże dziewczyny.
Gdy poczuła na swoich ramionach uścisk, zirytowała się jeszcze bardziej, początkowo się wyrywając, a dopiero po chwili zaczynając rozumieć kto dołączył do ich szopki. Tylko zdziwienie spowodowało, że dała się odciągnąć na niewielką odległość, bo nie zamierzała niczego swojej podopiecznej darować, nawet jeśli stała pomiędzy nimi sama Veilore.
- Zostaw mnie! – Wrzasnęła do niej, gdy już pojęła sytuację i zrozumiała, że rychło musi wracać do mordowania pięściami dziewczyny. – Odpieprz się, Vel; to moja sprawa! – Dyszała przez zaciśnięte zęby, chyba po raz pierwszy zwracając się w ten sposób do kobiety, którą miała za swoją przyjaciółkę. Emocje zrobiły swoje. Uścisk za jej plecami był silny, jednak Sel miała na to swoje sposoby. – Czarownica? Nie, to tylko, kurwa, złodziejka od siedmiu boleści!!! – Warknęła, zagadując ją, po czym silnie wbiła jasnowłosej obcas w stopę, w tym samym momencie wbijając jej łokieć w żebra. Udało jej się wyrwać na wolność, gdzie w końcu w spokoju mogła dać upust swojej monstrualnej złości.
Jeśli przez głowę Hawke przebiega pomysł, aby dać nogę, to prawdopodobnie należy ten plan zrealizować tuż po zidentyfikowaniu pierwszego impulsu, bo po paru sekundach spędzonych w bezczynności może być już za późno. Rzuciła się na nią ponownie, ignorując przeszywający mróz i rany, jakie odniosła przez samą siebie, a może i dzięki Haw. Adrenalina spowodowała, że nie czuła bólu, również zdarte kostki na rękach nie wymagały chwili przerwy od tłuczenia dziewczyny na kwaśne jabłko.
- Co ja ci mówiłam!? – Zawyła, a szkarłat zalał jej pole widzenia na jednym oku – najwyraźniej miała rozcięty łuk brwiowy lub czoło Inkwizytowki natrafiło na coś wcale nie miękkiego. – Wiedziałam, kurwa, żeś ciężki przypadek... – Wrzeszczała pomiędzy szarpaniem i tarzaniem się po śniegu z dziewczyną. – Ale że aż tak!? TOBIE TRZEBA WSZYSTKO ŁOPATOLOGICZNIE! – Ostanie słowo właściwie podzieliła już na sylaby, nie będąc w stanie wypowiedzieć go na jednym tchu. Ale pomiędzy kolejnymi ciosami, kopnięciami i warknięciami, jak najbardziej dała radę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 17, 2016 1:19 am

Veilore jeszcze chyba nie miała okazji ujrzeć Selene w takim amoku, jaki teraz opanował dziewczynę. Inkwizytorka wiła się i wyrywała, chcąc znów znaleźć się nad swą ofiarą. Ale najemniczka trzymała ją mocno i czekała na opadnięcie emocji... co jednak nie miało miejsca, a rudzielcowi udało się oswobodzić z jej uścisku.
Najpierw poczuła kant obcasa na palcach swojej stopy. Tu akurat niewiele poczuła, jedynie tępy ból, bo poszkodowane części ciała były częściowo zdrętwiałe od zimna. Inaczej stało się w przypadku ciosu w żebra. Chwyt zelżał wręcz natychmiast, a blondynka zgięła się w pół, powoli wypuszczając powietrze. Zanim jednak Veilore doszła do siebie, oszalałej ze złości inkwizytorce udało się ponownie dopaść ściganą dziewczynę.
Fala bólu ustąpiła tak szybko, jak nagle dotarła do najemniczki, która już prostowała się, aby po raz kolejny wkroczyć między Selene i tę drugą, całkowicie nieznaną jej z twarzy istotę. Ile to problemów z tą Inkwizycją! Sami sobie opinię szargają, a potem dziwią się, że ludzie od nich stronią. Biedna Sel. Nie wróżyła jej w najbliższym czasie zbyt wielu łóżkowych spotkań. O dzisiejszej aferze do południa usłyszy pół miasta. Dałaby sobie za to drugą rękę odebrać, że niejeden raz dzisiaj o tym usłyszy podczas swoich zwiadów.
Od kiedy to jesteś pieprzoną gliną!?
Wkrótce po tej uwadze, Vei uczyniła parę susów. Może już niedługo tego pożałuje, a może jedynie skończy się na tym, że zostanie zaprzęgnięta do masowania pośladków inkwizytorki (co akurat nie byłoby takie złe, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co mogło stać się innego). Uruchomiła mechanizm w protezie, a z otworków w szwach rękawiczek dyskretnie pojawiły się około trzycentrymetrowe ostrza-igiełki, które skierowała w mniej szlachetną część pleców Selene.
Chwilę potem i tak nastąpił ogłuszający wystrzał z rewolweru, który naprędce wyciągnęła z kabury.
Opamiętaj się, Sel! – zawołała tuż nad jej uchem. – Jak chcesz wymierzać kary, to odejdź z tej swojej Inkwizycji. Masz ścigać czarownice, a nie zajmować się rzezimieszkami. Nie za to ci płacą, do cholery!
Schowała prędko swoje igiełki, aby nikt inny ich nie dostrzegł. Nie lubiła publicznie pokazywać swojej protezy czy też tego, że cokolwiek nie tak jest z jej prawą ręką. Zresztą wystarczająco zwracały na siebie uwagę! Złapała rudzielca za kołnierz, a lufę pistoletu wymierzyła w ofiarę Selene.
Ty tam się nie ruszaj. Bez takiej nogi na przykład już nic nie ukradniesz. – To dla jej własnego dobra. Nawet gdyby zwiała, Selene prędzej czy później dopadłaby dziewczynę i dokończyła robotę, zaspokajając swe pragnienie. Lepiej, jeśli teraz wszystko się rozwiąże, a emocje opadną.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 17, 2016 11:50 am

Próbowała uspokoić rozszalała bicie serce i oddech, gdy tamte dwie panie się szarpały. Bogowie, jakie to było trudne zadanie. Delikatnie się skrzywiła i zmarszczyła brwi na wykrzyczane słowa Selene. Pięknie będzie musiała się przez jakiś czas ukrywać, by nikt nie powiązał ją od razu z tą sytuacją i nie brał na każdym kroku za złodzieja. W ogóle nie uśmiechało jej się wylądowanie w więzieniu. I wypraszam sobie! Ja jestem świetnym kieszonkowcem! przeszło przez jej myśli. Oprócz kilku małych potknięć to mało kto był w stanie złapać ją na kradzieży, a to coś znaczy, nie?
Złudna nadzieja Hawke, że to już po wszystkim, bo Selene się uspokoi trzymana przez tę nieznajomą, a ona sama zaraz ucieknie, została szybko zniszczona i rozwalona na miliony malutkich kawałeczków. Od razu pożałowała, że nie posłuchała głosiku w głowie i nie wykorzystała sytuacji do ucieczki, gdy rudowłosa znów się na nią rzuciła i przy okazji tak uderzyła, że rozcięła ciemnowłosej wargę. Hawke od razu jęknęła, a po chwili poczuła metaliczny smak krwi w ustach. No nic, nie pozostało jej nic innego jak próby zrzucenia z siebie Selene po przez kopniaki, ale dużo jej to nie dało. Za mało w nich siły było, więc Hawke zostało bronienie się i chronienie twarzy przed większymi uszczerbkami. Niby mogła dać się już zbić, ale była pewna, że wtedy Selene w ogóle się nie hamowała i zwyczajnie ją zmasakrowała, nie patrząc na to czy ją przez to oszpeci czy nawet zabije, a ciemnowłosej mimo wszystko zależało na tych obu rzeczach. W końcu była kobietą, nawet jeśli czasem się tak nie zachowywała.
Gdy poczuła, że kobieta znów została z niej zabrana ciemnowłosa po prostu w pierwszej chwili chciała uciec i nie popełniać tego samego błędu co wcześniej z wahaniem się. Ba, nawet już podniosła się na kolana, by choć trochę odsunąć się od tamtej dwójki. Udało jej się to nieco, ale z trudem, bo czuła wszechobecny ból w każdej części ciała. Szybko została od odwiedzona od pomysłu ucieczki z tego miejsca i zrozumiała, że raczej tu już przyjaciół nie ma. Zwróciła swoje burzowe tęczówki w stronę, nieznajomej trzymającej Selene. W ślepiach Hawke można było zobaczyć czysty strach przed tym jak może się cała sytuacja skończyć. Była teraz jak wystraszone poobijane zwierze, które nie wiedziało co zrobić. Skuliła się, chowając twarz w ramionach, bojąc się tego, że albo zostanie zaraz skatowana, albo zastrzelona bądź trafi do więzienia.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 17, 2016 2:21 pm

Nie zamierzała tracić oddechu na odpowiedź w stronę Veilore, chociaż nie w celu wyjaśnienia czegokolwiek (jako zwolenniczka wbijania swoich racji do głowy, dosłownie), a raczej była zła również na nią, że nic nie rozumiała i właśnie w tej chwili nie oklepują z nią leżącej dziewczyny. Przecież to było lepsze od zaprowadzenia złodziejki za ucho w ręce władz! Dodatkowo, powątpiewała, aby sama Veilore odpuściła komuś, kto zdecydowałby się położyć łapy na jej majątku. A póki co nie mogła wiedzieć kogo obrabowała ciemnowłosa.
Oderwała się od niej dopiero wtedy, gdy na swoim tyłku poczuła coś, czego na pewno się nie spodziewała, nie tylko przez to, że bardziej oczekiwała ataku z frontu. Zawyła głośno, bo ból choć nie był przesadnie bolesny, z pewnością należał do tych najmniej przyjemnych. Natychmiast złapała się w miejsce ukłucia, odwracając się w przeciwną stronę. Drgnęła lekko na dźwięk strzału, ale nie mogła powiedzieć, że była zaskoczona.
Początkowo miała to zignorować, znając Vel na tyle, by wiedzieć, że nie posunie się dalej; co by się teraz nie działo, nie zastrzeli żadnej z nich. Dopiero jej kolejne słowa dotknęły ją do żywego, jak właściwie każda wzmianka o Inkwizycji, odbiegająca od jej pięknych wyobrażeń. Stanęła naprzeciw Veilore, aż lufa rewolweru była wycelowana wprost w nią, nie w leżącą na ziemi Hawke. Wbiła wściekłe spojrzenie wprost w oczy blondynki, czując jak po brodzie spływa ciepła struga krwi, co nie odbierało jej powagi tak, jak trzymanie się jedną dłonią za pośladki.
- Słucham? – Zaczęła spokojnie, jednak głos Selene drżał od złości. – Co do tego ma Inkwizycja? Ze względu na organizację mam udawać ślepą na to, za co można spędzić piękne parę lat w więzieniu? Może powinnam słać jej pozdrowienia, zamiast przekleństw? Zawrócić w przeciwnym kierunku, a nie gonić? O nie... – Warknęła. – Zresztą nic nie wiesz! Ona... – Wskazała dziewczynę za sobą, wyglądając, czy już zdążyła się podnieść na nogi. – Gdyby wieszano ją za każdą kradzież, egzekucje znudziłyby się każdemu, a jej nie starczyłaby setka żyć.
- Nie wtrącaj się – Powtórzyła żądanie ponownie. – Ona jest moja – Bynajmniej nie chodziło o to, że nie zamierza się dzielić wymierzaniem kary za ten czyn. Selene uważała się właściwie za jedyną osobę na świecie, która może bezkarnie bić Hawke. Rościła sobie do niej pewne prawa, za te wszystkie wspólnie spędzone lata i próby wychowania, najwyraźniej niezbyt udane. Odwróciła się ponownie do ciemnowłosej, uznając, że na chwilę obecną starczy, co wcale nie oznaczało, że jej wybaczyła. Nie, ma z nią jeszcze do pogadania.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 17, 2016 9:24 pm

Widziała wykrzywioną przez złość buzię Selene i zbolałą, kształtowaną przez strach twarz należącą do ofiary rudzielca. Strzał padł, oczywiście, a jego dźwięk rozszedł się po otaczającej je przestrzeni. Wbrew pozorom Veilore nie miała zamiaru strzelać nigdzie indziej niż w powietrze i to wyłącznie raczej ten jeden raz. To chyba jasne, że nie zastrzeliłaby osoby, którą uważała za swego rodzaju kompankę, ani też nieznajomej dziewczyny stłuczonej na kwaśne jabłko przez wytrenowane kończyny inkwizytorki. Sel dobrze o tym wiedziała, jej ofiara już nie. Bardzo możliwe też, że nie zdawała sobie sprawy z łączącej ich znajomości.
Blondynka opuściła rękę, w której trzymała rewolwer – teraz skierowany w ciało wojowniczki. Gdyby postrzeliła rzekomą złodziejkę, czym różniłaby się od Selene? Byłby to czyn takiej samej rangi, akt czystej hipokryzji.
Vei zmarszczyła lekko brwi.
Jak to: "co ma do tego Inkwizycja?". – fuknęła. Że niby Selene nie dostrzegała swego zapędzenia się? – To ma, że nie jesteś od wymierzania kar pospolitym przestępcom! Nie wiem, co zrobiła tobie – ...i czy w ogóle coś zrobiła. – że tak rzuciłaś się za nią w pogoń, ale to nie należy do twoich kompetencji. Skoro tak bardzo zależy ci na wizerunku Inkwizycji, to sama zachowuj się tak, aby nie pozostawiać wątpliwości co do jej świetności.
Prawdopodobnie znowu nadepnęła Selene na odcisk, ale Vei nieszczególnie się tym teraz przejęła. Jednakże nie kontynuowała dalej tego wątku, automatycznie przechodząc dalej. Kto jednak wie, co stałoby się, gdyby zaczęła wyrzucać wszystkie brudy organizacji, którą rudzielec tak bardzo wielbił?
Następujące kolejno po sobie pytania wywołały na twarzy najemniczki lekki grymas. Jej wzrok wręcz przejął umiejętność mowy od ust i rzucał znaczącym spojrzeniem: A myślałam, że znasz mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie uznaję odpuszczania przestępcom. Nie kazała przecież Sel być ślepą, a jedynie oczekiwała tego, że dziewczyna pozwoli działać odpowiednim służbom.
Veilore w pewnym momencie zaczęła się zastanawiać, czy kat, zbyt długo będąc pod intensywnymi wpływami Inkwizycji, przypadkiem nie zaczął żyć poza rzeczywistością. Tutaj, w świecie "niemagicznym" jeszcze rządziło prawo.
O nie, Sel. Nie w mojej obecności! – Kobieta wyminęła szybko inkwizytorkę i stanęła między brunetką a rudzielcem. – Szkoda, że siebie nie widziałaś. Chyba zakatowałabyś ją na śmierć!
I niczym tarcza stała twardo tyłem do skulonej dziewczyny. Nie mogła tak po prostu obserwować z daleka całego zdarzenia ani też oddalić się ze świadomością, co czeka, niewinną czy winną, nieznajomą.
Od wyroków był sąd i jeśli rzeczywiście Sel wiedziała coś o kradzieżach, to powinna iść z tym gdzie indziej, a nie do własnych rąk.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 17, 2016 11:02 pm

Oczywiście, że nie mogła wiedzieć, że nieznajoma kobieta do niej nie strzeli. W końcu w ogóle jej nie znała, a tym bardziej nie była pewna czego może się spodziewać po znajomych Selene. No bo w sumie nigdy z żadnych z jej towarzyszy nie miała do czynienia, a jeśli przypuszczać, że byli oni równie nieprzewidywalni co rudowłosa to raczej nie było co ryzykować. Jej na prawdę życie było jeszcze miłe, a noga potrzebna do chodzenia, więc zwyczajnie się kuliła w tym śniegu, a z jej ran na twarzy dalej ciekła ciepła, lepka i metalicznie pachnąc ciecz, która swoim krwistym kolorem ozdabiała biały śnieg. Hawke zamknęła oczy, by nie widzieć tych plam krwi, pojawiającej na ziemi.
Słuchała tej ostrej wymiany zdań między inkwizytorką, a najwyraźniej jej znajomą. Milczała, nie wtrącając się w to wszystko. Nie chciała dolewać oliwy do ognia, bo czuła, że takie coś mogło, by się dla niej skończyć jeszcze gorzej niż teraźniejsze pobicie. Na razie przecież nie było najgorzej, bo przecież wszystko miała na swoim miejscu, co nie? Może była mocno pobijana, ale żyła i to się liczyło! Żyła i na razie nikt nie groził jej odebraniem życia przez stryczek. W ogóle nie podobało się jej, gdy Selene stwierdziła, że Hawke jest jej. Nie, ona była niczyja. Ona była przybłędą, włóczęgą, którego nawet jej właśni rodzice nie chcieli, a przynajmniej tak sądziła Erin. Ciemnowłosa po prostu uważała się za wolnego człowieka, którego do nikogo nie można było przywiązać. Cóż… w pewnym stopniu się w tej kwestii myliła. A jak już mowa o stryczku… Hawke przełknęła nerwowo ślinę i delikatnie zadrżała, gdy Selene o nim wspomniała. Ciemnowłosa mimo wszystko bała się śmierci. Nie chciała jej tym bardziej w taki sposób. Nie, nie mogła trafić do więzienia. Miała na koncie zbyt wiele tych karalnych czynów, a pewnie znalazło, by się kilkanaście osób, które chciały aby Hawke zawisła. Nie, nie chcę do więzienia… Nie mogę… Nie chcę zawisnąć... przebiegło przez jej myśli, a palce Erin delikatnie zacisnęły się na ciemnych kosmykach dziewczyny. Strach w Hawke z każdą chwilą rósł. Sama Erin czuła, że jeśli czegoś sama nie zrobi to będzie skazana na decyzje tej nieznajomej, która chyba najchętniej za tę kradzież to by ją wrzuciła do więzienia, a ona nie chciała. Przełknęła nerwowo ślinę, oceniając szybko swoją sytuacje i to co mogła zrobić. Otworzyła oczy i spojrzała na blondynkę, która stanęła między nią, a Selene. Chwilę siedziała nieruchomo, po czym z trudem wstała, krzywiąc się i co jakiś czas wydając siebie pomruki bólu, by nieco chwiejnym krokiem opaść znów na kolana z pochyloną głową przed stopami Selene. Tak, Hawke stwierdziła, że ruda będzie najlepszym rozwiązaniem. Może będzie chciała ją znów zbić, albo postanowi znów jej zrobić awanturę, a potem wysłać na morderczy trening, ale inkwizytorka raczej nie wyśle jej do więzienia, a przez to potem na stryczek.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 1:23 am

Ignorowała spragnionych rozrywki gapiów, najwyraźniej zwabionych tu przez strzał. Zawsze była przekonana, że postępuje dobrze, godnie reprezentując Inkwizycję. Miała swoje wady, może nawet przykrywały one wszelakie zalety, ale ona jakby tego nie zauważała, uznając się za rękę prawa i strażnika cnót wszelakich.
Nic jej się nie podobało z owej sytuacji. Ani Vel na drodze, o kradzieży nawet nie wspominając. Bezradność irytowała ją tylko bardziej, pozostawiając za sobą uczucie bezsilnej złości, w której mogła co najwyżej zacisnąć silnie pięści w bliżej nieokreślonym geście. Ich pozycja nieco się zmieniła, tym razem Sel mogła obserwować obydwie, bez oglądania się przez ramię.
- Nie będę tolerować kradzieży. Nie u niej – Cały czas zwracała się do jasnowłosej, jakby Hawke wcale tu nie było, bo właściwie takie wrażenie się odnosiło, od kiedy ta kuliła się ze strachu, którego Sel początkowo nie dostrzegała. – Całe pierdolone Wishtown powinno być mi wdzięczne! Nie zamierzam przyglądać się biernie kradzieży, o nie, Vel. – Dalej wbijała w nią swoje uporczywe spojrzenie, po raz pierwszy w życiu odczuwając taką wrogość do kobiety. – Dlaczego tego nie rozumiesz!? – Wykrzyknęła, wyraźnie już zdesperowana, zauważając, że nie uda jej się przekonać kompanki do swoich racji. Obie nie zwykły ulegać, w przypadku odmiennych zdań.
- Zasłużyła na coś stokroć gorszego! – Odwarknęła w odpowiedzi na kolejny zarzut, tym razem obrzucając Hawke wzrokiem. Nieco się przestraszyła, widząc dziewczynę w tym stanie. Czyżby…przegięła? Przekroczyła niewidzialną granicę, po której złodziejka nawet nie ma krzty ochoty na pyskowanie i wygłaszanie słów na swoją obronę? Wyglądała naprawdę żałośnie, jak zbite zwierzę, niechętne do dalszej walki, za to z błaganiem o litość w oczach.
Mówiąc o większej karze, miała na myśli więzienie, przymusowe zrezygnowanie z wolności przez zaledwie jedną, drobną głupotę. Nie sądziła, by posłano złodziejkę na stryczek, na równi z czarownicami, ale śmierć nie była wiele gorszym rozwiązaniem od długoletniego gnicia w lochach. Nigdy nie pozwoliłaby na to, karząc ją na swój sposób, by nie powtarzała tych samych błędów parę razy. W słowach jednak była inna. Potrafiła grozić dziewczynie, zapewniać, że jeszcze raz i na pewno wyląduje w rękach straży. Hawke nie mogła wiedzieć; te obietnice nigdy nie znajdą swojego odbicia w rzeczywistości.
Nie była z siebie dumna. Jak zwykle zareagowała zbyt impulsywnie, a podczas walki przez myśl nie przeszło jej, że może zadać jej poważniejsze rany, stałe urazy i blizny, które na wieki będą jej przypominały o tej idiotycznej potyczce… „Co ja uczyniłam…” – Zamyśliła się, walcząc ze sobą, by żal na twarzy nie przybrał głębszego wyrazu.
Kolejny gest rozczulił ją do reszty. Przeklinała siebie i wszystko co zdążyła zrobić. Żałowała, że akurat musiała obdarzyć ją spojrzeniem, gdy chowała sakiewkę z pieniędzmi za pazuchą. Że też nie mogło to być kilka sekund później! Dokończyłaby swoje przywitanie, może nawet obdarzyłaby ja uśmiechem! Nikt nie mógł wiedzieć, jak paskudnie się z tym czuła. Ale nie byłaby sobą, gdyby po wszystkim zdobyła się na przeprosiny, o nie.
Ułożyła dłoń na policzku dziewczyny, delikatnie, chcąc zadać jak najmniej bólu, ale podejrzewała, że w tej chwili każdy, nawet najmniejszy dotyk będzie nieprzyjemnym. Pochyliła głowę, brwi zadrżały jej nieznacznie.
- Hawke… - Tylko tyle zdołała wyszeptać, aby głos się jej nie załamał, jednak w porę opamiętując się i przypominając o całym świecie zewnętrznym i Veilore, na którą jeszcze przed chwilą warczała ze wściekłości.
Oderwała się, cofnęła o krok, wzrokiem wracając do jasnowłosej. Twarz Selene ponownie nabrała surowego wyrazu, a ruchy znów stały się gwałtowne i zamaszyste.
- Świetnie. Po prostu świetnie. – Wrzasnęła, uderzając otwartą ręką o własne udo. – Niech tak będzie, zignoruj wszystko, Vel. I ja nie zamierzam dłużej w tym uczestniczyć. – Głos miała twardy i ciężki, nawet na sekundę nie myśląc o tym, aby ulec. Odwróciła się na pięcie i ruszyła w przeciwną stroną, zostawiając za sobą obie kobiety.
Spodziewała się, że teraz każda rozejdzie się w swoją stronę; Hawke po raz kolejny się upiecze, a Vel… nie wiedziała, co może począć tamta, ale pewne było, że jeszcze przez długi czas nie jej nie wybaczy.
Potrzebowała się czegoś napić, nie poprzestając na jednym kieliszku, a kończąc dopiero, gdy cała ta sytuacja wyda jej się niespecjalnie śmiesznym żartem.
/zt – jeśli nikt nie będzie Selci gonił, ha ha xD

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 3:21 pm

Ani w tym, ani w przyszłym życiu (jeśli takowe by dostała) nie pozwoliłaby sobie na zignorowanie przestępstwa. Różne zdarzały się przypadki, nie przeczyła temu, bo brało się pod uwagę możliwość wystąpienia okoliczności obciążających albo też usprawiedliwiających sprawcę. Przecież innym czynem było morderstwo, a innym zabójstwo w obronie własnej lub kogoś bliskiego. Z kradzieżą było tak samo... ale jednak. Blondynka zacisnęła wargi w linię. W żadnym wypadku nie zamierzała sprawy pozostawić tak, jakby w ogóle nie miała miejsca, jak myślała Selene... Co to, to nie!
To dalej nie usprawiedliwia twojego ataku! – Vei zerknęła na skuloną dziewczynę. Trwające niespełna sekundę spojrzenie, jakim ją obdarowała, zrodziło w jej umyśle swego rodzaju współczucie. Owa emocja mogła być nawet widoczna na twarzy kobiety, ale to nie oznaczało, że zamierza nagle zmienić zdanie i postąpić wbrew sobie. Gdyby nie podjęła żadnych kroków, uczyniłoby ją to jedną z tych biernych osób, które nie reagują na przejawy zła, a przecież ono szerzy się najczęściej dlatego, że nikt, kto jest jego świadkiem, nie sprzeciwia się mu – nie staje mu na drodze, tym samym przyzwalając na nie.
Czy któryś z kilku gapiów, którzy zebrawszy się nieopodal w bezpiecznej odległości, wtrąciłby się, spróbował uspokoić oszalałą inkwizytorkę? Wątpliwe. Dlatego też przekraczali wszelkie granice. Brak konsekwencji deprawuje, a skoro Inkwizycja tak chętnie przyjmowała w swoje szeregi najgorszych przestępców, nierzadko skazanych na śmierć – o! – tych to doprowadzało do samego dna zepsucia, choć zdawać by się mogło, że całą głębię doliny już zdobyli.
Wdzięczne za pobicie, które nie rozwiąże problemu!? – Tylko to jeszcze z siebie wyrzuciła.
Nie wiedziała, co łączy Selene i rzekomą złodziejkę, nie rozumiała również tego, czemu inkwizytorka po prostu nie zaciągnęła dziewczyny pod komisariat, skoro tak bardzo gardzi kradzieżą i wykrzykuje, że nie ma zamiaru tego typu aktów ignorować i puszczać w niepamięć. Coś jednak musiało być na rzeczy, skoro rudzielec nie pociągnął nieznajomej prosto pod odpowiedni budynek... Niestety, odpowiednia pora na zadawanie jakichkolwiek pytań nie nadeszła. Zaczęła się oddalać wraz z wojowniczką.
Veilore zacisnęła dłonie; jedną dosyć sztywno, acz dobrze maskowała to wytrzymała rękawiczka, drugą zaś na uchwycie rewolweru. Spuściła wzrok na dziewczę, przez sytuację zmuszoną do błagalnego gestu skierowanego do inkwizytorki, której Veilore znów dostrzegła plecy, gdy ta odwróciła się i ruszyła do nieznanego celu.
Świetnie – powiedziała sama do siebie. Odchyliła materiał płaszcza i wsunęła za niego do tej pory trzymaną broń. Nie chciała się kłócić z Selene. Lubiła ją mimo wszystko, jej towarzystwo... jednakże skłamałaby, gdyby stwierdziła, iż nie liczyła, iż nie miała żadnej skromnej nadziei, że inkwizytorka kiedyś w pewnych sprawach zmieni zdanie.
Powinna ją capnąć za skraj płaszcza i zatrzymać? Powstrzymać od wyjścia z obecnego, trudnego obrazu, jaki się rozrysował? Najemniczka przyłapała się na dalszym zaciskaniu dłoni, więc rozluźniła je, zaczynając pozbywać się swego wzburzenia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 4:27 pm

Patrz, Selene, uległam ci. Zadowolona? Rób co chcesz. Już nie mam siły na walkę… Wygrałaś... przeszło przez myśli, gdy jej burzowe tęczówki, były wbite w buty inkwizytorki. Siedziała z pochyloną głową pod stopami Selene. Była przygotowana na to, że może zaraz po raz kolejny oberwać, ale już się jakoś tym bardzo nie przejmowała. Oczywiście drżała delikatnie, ale to z powodu otaczającego ją zimna. W końcu śnieg miała na całym ubraniu, a i pewnie we włosach dziewczyny można, by znaleźć jakieś jego odrobiny, jeśli jeszcze nie stopniał.
Skrzywiła się delikatnie, gdy Selene dotknęła jej policzka. Bolało, może nie jakoś super mocno, ale jednak. Spojrzała na nią niepewnie, gdy ta wypowiedziała jej nazwisko. Nie była pewna czy zaraz znów nie dostanie po pysku, ale uświadomiła sobie właśnie, że tu dzieje się coś dziwnego. Rzadko widziała u rudowłosej taką delikatność tym bardziej w stosunku do swojej osoby. To ją trochę zaskoczyło i zbiło z tropu. Zmarszczyła delikatnie brwi, próbując zrozumieć zachowanie Selene. Za cholere tego wszystkiego nie rozumiała. No bo co takiego mogło to oznaczać? Ciemnowłosa nie miała bladego pojęcia. Nie rozumiała całej sytuacji. Zaraz jednak przestała zastanawiać się nad tym wszystkim i znów się lekko skuliła, gdy inkwizytorka znów ryknęła tym swoim tonem głosu. Znów miała ochotę się schować w jakieś w miarę bezpieczne miejsce, ale nie zrobiła tego. W końcu stwierdziła, że lepiej się trzymać rudowłosej, co nie? Kolejne zaskoczenie u Hawke miało chwilę po tym, kiedy Selene wyrzuciła z siebie to wszystko i zwyczajnie odwróciła się i ruszyła w swoją stronę. Nie, nie, nie… Nie zostawiaj mnie to, do cholery! Przecież przyszłam, poddałam się! Hawke poderwała się gwałtownie na nogi, krzywiąc się i cicho jęcząc. Nie mogła tu zostać, nie przy nieznajomej kobiecie, która najwyraźniej najchętniej wpakowałaby ją do więzienia z tę kradzież. Nie i już!
- Selene… - wydusiła z siebie i nie czekając na reakcje kobiety Ruszyła za nią, choć nogi jakoś nie chciały jej usłuchać i zwyczajnie drżały. Tak, to nie był rozsądne pomysł ze strony ciemnowłosej, bo kończyny postanowiły już po chwili odmówić całkowitej współpracy przez co Hawke rąbnęła jak długa na ziemię. Nie w tym momencie Hawke już nie wytrzymała. Nie wstała z ziemi nie miała na to siły. Coś w niej pękło i zwyczajnie po jej obolałych policzkach popłynęło kilka słonych łez.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 7:11 pm

Veilore przymknęła oczy. Może nie chciała patrzeć na to ukorzenie się nieznajomej przed inkwizytorką, a może miała nadzieję, że jak otworzy oczy, okaże się, iż z dachu budynku spadło na jej głowę trochę ubitego śniegu i tak naprawdę zaraz miała powrócić do żywych.
Rozchyliła powieki. Nie, snem trudno cokolwiek tu nazwać i kobieta znakomicie zdawała sobie sprawę. Musiała tylko zebrać myśli. Oczyścić się.
Ponownie utkwiła spojrzenie niebieskich tęczówek w nieznajomej, która nieudolnie próbowała podnieść się z lodowatego podłoża i rzucić się w pogoń za Selene. Zaskakujące! Jak gęsto i mocno macki strachu przed więzieniem oplatały tę dziewczynę, że pragnęła ponownie wpaść w ręce swego oprawcy? Może w takim razie powinna poważnie zastanowić się nad tym, co robi? Żeby uniknąć i jednego i drugiego? To było zadziwiające i lekko irytujące jednocześnie. Wolność wywalczało się własnymi siłami. Niektórzy też wcale na nią nie zasługiwali...
Hej! – Veilore natychmiast podbiegła do poobijanej ofiary złości inkwizytorki. Co prawda nie miała szans złapać jej w odpowiednim momencie, aby uchronić od upadku, ale przyklękła przy dziewczynie i dotknęła delikatnie jej ramienia. Zupełnie tak, jakby wcale nie rozważała powierzenia jej osoby odpowiednim organom władzy.
Żyjesz? Wszystko w porządku?Głupie pytanie. Oczywiście, że nic zapewne nie rozegrało się zgodnie z planami nieznajomej, która raczej nie podejrzewała, iż los tak ją doświadczy w ciągu dzisiejszego dnia. – Nieważne, zapomnij o tym pytaniu. Poczekaj chwilę.
Najemniczka zgarnęła złociste kosmyki spływające falami ze skroni i otulające dotychczas jej twarz, po czym przewróciła ranną na plecy i podsunęła pod ścianę jednego z tutejszych magazynów. Kobieta postarała się o to, aby stabilnie ją oprzeć o pionową powierzchnię, po czym sięgnęła do kieszeni i wyjęła za niej czystą chustkę złożoną dwa razy.
Niezbyt to wygląda... – szepnęła na pół do siebie, na pół do nieznajomej. Przed blondynką rysowała się obita twarz, umazana tu i ówdzie krwią oraz pozostałościami śniegu, a także zarumieniona od mrozu. Veilore zagryzła lekko wargę. Strzepnęła z ciemnych włosów dziewczyny grudki przybrudzonego, zmrożonego puchu, po czym użyła chusteczki do otarcia jej twarzy z bladoczerwonych smug.
Westchnęła głośno.
I co ja mam z tobą zrobić?
Ścierając lnianą tkaniną brudu i wilgoci, tej pozostałej po kontakcie z lodem i śniegiem oraz tej, która napływała z oczu.
Wybór rozwiązania okazał się niezwykle trudny. Z jednej strony współczuła dziewczynie starcia z Selene, która chyba nieco zapomniała się w swym szale. Myśląc, wodziła ciemnoniebieskimi oczyma po skórze nieznajomej. Nie mogła też przejść obojętnie obok faktu popełnienia przestępstwa. Odbierać komuś jego własność lub pieniądze, na które sobie zapracował? Jak można robić coś takiego? Albo idzie się do pracy, albo dąży do tego, aby móc samemu o siebie zadbać w uczciwy sposób, o własnych siłach, a nie poprzez żerowanie na innych ludziach, opierając swe życie na ich krwawicy.
Rzuciła okiem na drobną wypukłość w materiale odzienia ciemnowłosej, gdzie zapewne lądowało to, co zdarzało się jej kraść, ale Vei szybko przeniosła spojrzenie na zaczerwienioną, zadartą do krwi wargę. Przytknęła do niej złożony parokrotnie skrawek chusteczki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 9:02 pm

Szlochała cicho, bogowie jak ona tego dawno nie robiła, a zmarznięte palce zaciskała na ciemnych i momentami mokrych kosmykach jakby chciała je sobie wyrwać. Czuła się cholernie zmęczona i obolała, a do tego ten cały strach nie pomagał ogarnąć jej całej sytuacji i się zwyczajnie wyciszyć. Cholera, przecież dzisiejszy dzień zapowiadał się tak dobrze. Czemu, więc Hawke teraz leżała na zimnym i brudnym śniegu, cicho szlochając, będąc cała poobijana i umazana w śniegu i krwi? Czy na prawdę coś takiego mogło mieć miejsce, czy może był to jednak jakiś senny koszmar ciemnowłosej z którego miała się zaraz wybudzić? Nie, to raczej nie wyglądało na zły sen. Upewnił ją w tym dotyk na ramieniu, przez który delikatnie się skrzywiła i próbowała przez chwilę bezskutecznie od niego uciec. No zwyczajnie spanikowała, że nieznajoma od tak, bez większego zastanawiania się, będzie chciała ją zaciągnąć do więzienia. Trochę się pomyliła co do blondynki, bo ta jednak nie zaczęła prób przetransportowania jej do aresztu. Niby to trochę uspokoiło ciemnowłosą, bo nie rzucała się, ani nic w tym stylu, ale nie zmieniało to faktu, że Erin najchętniej schowałaby się w jakimś ciemnym kącie i tam skulona, przesiedziałaby to wszystko w nadziej, że Selene nie dorwie jej dopóki organizm Hawke będzie w stanie normalnie pracować. Co do pytania kobiety… Nie, nic nie było w tej chwili w porządku w oczach ciemnowłosej i chyba nie było trzeba tłumaczyć dla czego, co nie? To było już widać na pierwszy rzut oka, gdy spojrzało się na pobijaną Erin.
Wracając, dała się oprzeć o ścianę, co nie obyło się bez krzywienia i co jakiś czas cichych jęków. Kolejne słowa nieznajomej jakoś nie wywarły na niej większego wrażenia. W końcu Hawke sama wiedziała, że czuje się okropnie, a jak się czuła tak, a nie inaczej to raczej nie mogła wyglądać świetnie. Nic, przymknęła lekko powieki, kiedy nieznajoma postanowiła pozbyć się śniegu i brudu z jej włosów. Nie stawiała się jej po prostu pozwoliła na działanie blondynce, delikatnie krzywiąc się lub wydając z siebie ciche pomruki niezadowolenie i syknięcia, gdy kobieta trafiła na nieco bardziej, bolące skrawek ciała u ciemnowłosej.
Nic nie odpowiedziała na jej słowa. No bo co miała, by rzec? No raczej nie mogła niczego mądrego, więc zwyczajnie zamknęła zmęczone powieki, czekając na decyzje nieznajomej. Może ta będzie na tyle litościwa i odpuści pobitej Hawke? Hm… Ciemnowłosa mogła mieć zawszę taką głupią nadzieje, co nie? W końcu tamta podobno umiera ostatnia… Przynajmniej łzy przestały, płynąć po twarzy Erin.
Kiedy poczuła, że wzrok nieznajomej spoczął na jej małej skrytce od razu zakryła to miejsce dłonią przez co sama sobie sprawiła ból i syknęła z tego powodu. Sam nie była do końca pewna czemu to zrobiła. Cóż, może jednak się obawiała tego, że ktoś spróbuje zwędzić jej łupy? W końcu jednak musiała się trochę natrudzić aby skraść swoje małe zdobycze. Ba, nawet w obronie swoje zwędzonej własności, spojrzała z pewnym buntem na nieznajomą. Mimo wszystko to dalej była Hawke tylko nieco pobijana. Wcześniej czy później musiała się ukazać ta bardziej butna i waleczna strona ciemnowłosej. Zaraz jednak Erin się uspokoiła, gdy zrozumiała, że nic nie grozi jej łupom i znów zamknęła powieki, krzywiąc się delikatnie, gdy kawałek materiału wylądował na jej rozciętej wardze.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 18, 2016 11:08 pm

No... przynajmniej udało się pozbyć tych śladów krwi, przez widok których co wrażliwsze damy mogłyby zejść na zawał, a już na pewno zemdleć prosto w ramiona przypadkowych (celowo upatrzonych) dżentelmenów. Siniaki i opuchlizna jednak pozostaną jeszcze przez jakiś czas widoczne na skórze ciemnowłosej. Jeżeli istniała jakaś istota wyższa, to tylko ona znała liczbę śladów kryjących się za oblepionym śniegiem, przemoczonym odzieniem po całej tej bójce z Selene.
Kiedy krawędź chustki już trochę nasiąkła, Veilore zwinęła drugi róg materiału i przytknęła go do wargi dziewczyny.
Przytrzymaj, jeszcze krwawi, ale chyba zaraz przestanie – powiedziała spokojnie, skupiając się już nie na pojedynczych fragmentach buzi nieznajomej, ale na całości jej oblicza. To, co tam zastała, nie było grymasem bólu... a przynajmniej nie wyłącznie. Zatwardziała złodziejka, co? – przewinęło się jej przez umysł.
Na szczęście nikt tutaj nie posiadał zdolności odczytywania myśli, a co za tym idzie – nie zdawał sobie sprawy z jej planów. Kobieta w swej głowie ani na sekundę nie przerwała opracowywania jakiegoś rozwiązania, mimo że skupiała się na tym, aby nie sprawiać poszkodowanej zbędnego cierpienia pracą swoich rąk. A że poświęciła prawie całą uwagę wykonywanej czynności, jej twarz nie zdradzała, żadnej nieproszonej emocji. Nie powstała na jej czole najmniejsza zmarszczka trudnych rozważań czy zwątpienia. Ot, wyglądała spokojnie, nie ponuro, ale też nie wesoło. W szlachetnych rysach brakowało również rozluźnienia, ale zniknęło ono już wcześniej, przez próby znalezienia kąta na parę godzin snu po pracy.
Veilore odwinęła ze swojej szyi ciepły szal, a następnie owinęła go kilka razy wokół gardzieli zziębniętej dziewczyny. Uśmiechnęła się delikatnie, miło i prawdziwie przede wszystkim, ale gdy tylko węzeł szala został lekko związany, stanowczo wczepiła w niego palce. Pewne konsekwencje winna ponieść musiała. Ale że Selene w jakiś dziwny sposób zależało na złodziejce, najemniczka postanowiła nie prowadzić nieznajomej od razu na policję. Zresztą... niekoniecznie chciała to robić. Dziewczyna wystarczająco dużo dzisiaj przeszła.
Zauważyłam, że bardzo boisz się więzienia, a jednak chyba powinnaś tam trafić. Nie musiałabyś kraść, miałabyś dach nad głową i trochę strawy codziennie, aż na kilka lat. Nie rozumiem, dlaczego Selene tak bardzo się przed tym wzbraniała.
Westchnęła ciężko.
Ja jednak nie mam przed tym żadnych oporów. Zaprowadzę ciebie tam siłą, jeśli będzie trzeba. Niektórzy nie zasługują na wolność – stwierdziła, spoglądając nieznajomej prosto w oczy. – Ale jesteś młoda. Możesz sobie zasłużyć. Naprawdę myślisz, że kradzież, to sposób na życie? Nie zarobisz na tym kroci, nie odłożysz na czarną godzinę, a gdy ręce zaczną ci się trząść od wlewanych w siebie litrów alkoholu, nie będziesz już w stanie zarobić na ten kawałek chleba i piwo do popicia, nie mówiąc już o ciepłym zakątku.
Trzymała mocno materiał szalika, dwoma palcami zahaczając dodatkowo o okrycie złodziejki.
Zdajesz sobie sprawę, że odbierasz innym ich środki do życia? Ich własność? – zapytała. – Nie chcesz trafić do więzienia. Obie to wiemy, ale tylko do ciebie zależy, czy to stanie się rzeczywistością, czy nie. Nie zbiję cię jak Sel, ale nie lubię się patyczkować.
To rzekłszy zamilkła na chwilę, oczekując jakiejś reakcji. Wielu błądzi, również przez los, ale wiele rzeczy zależało od człowieka. Veilore za jedyną dobrą opcję uznała szansę. I propozycję.
Możesz wybrać: chcesz pozbyć się obaw przed kolejnym ciosem i zapomnieć o strachu przed kratkami czy nadal martwić się i jednym, i drugim? Pomyśl. Żadna to wolność, mieć nad głową sąd i czyjeś pięści.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Wto Sty 19, 2016 1:29 pm

Miała ochotę tu zemdleć, zasnąć cokolwiek, by dzisiejszy dzień jej zwyczajnie przeleciała, a nie musiała się teraz i tu męczyć. Z resztą kto chciał się męczyć przez ból i zimno, ogarniając całe ciało? Raczej nikt, a ciemnowłosa na pewno nie miała ochotę tego robić. Już wystarczająco czuła się źle z powodu tego co się dzisiejszegi dnia wydarzyło. Uchyliła znów delikatnie powieki, by spojrzeć na nieznajoma kobietę, gdy ta przemówiła i przytknęła czysty kawałek materiału do jej wargi. Leniwie podniosła dłoń aby wykonać polecenie. Cóż szkoda, że nie potrafiła czytać w myślach, bo pewnie nie czekałaby na okazje i próbowałaby uciec przed pomysłem jasnowłosej, no ale nie umiała. Czekało ją kolejne zaskoczenie i to wcale nie przyjemne. Ba, ona w ogóle nie wyczuła złych zamiarów ze strony blondynki. Erin się nawet do niej delikatnie uśmiechnęła. Zaraz tego pożałowała tego ruchu. Spróbowała się wyszarpać z uścisku kobiety, przez co lniany skrawek materiału wylądował na ziemi, ale bezskutecznie. Nie starczyło jej do tego siły, a nieznajoma raczej nie miała zamiaru odpuścić.
Zaśmiała się cicho, a na jej ustach pojawił się lekko drwiący uśmiech. Nie rozumiała czemu nieznajoma tak dobrze myślała o więzieniu. Nie, Hawke to miejsce w ogóle się miło nie kojarzyło. Ona w nim widziała tylko i wyłącznie zagrożenie oraz pewną niewolę.
- Dach nad głową, jedzenie...? Czy ty słyszysz co ty mówisz? Dla mnie tam jest świat za karatami, a pewnie po nie długim czasie stryczek za to, że komuś kiedyś podpadłam. Myślisz, że ktoś by się przejmował jakby jakaś wielmożna gruba świnia rzucił niepostawne oskarżenia, bo ważyła się nie okazać mu odpowiedniego szacunku? Z reszta pewnie znalazłby się taki strażnik, co bez skrupułów postanowiłby mnie zgwałcić, bo czemu nie? Jeśli chcesz mnie zabrać do więzienia to już lepiej zaoszczędzi sobie, mnie i innym problemów i mnie zastrzel... - wydusiła z siebie. Bała się cholernie bała. Nawet jeśli starała się tego nie pokazywać to zwyczajnie się bała. Przecież nie było się co dziwić po tym względem ciemnowłosej, była w końcu nadal tylko człowiekiem. Zwykłym, zmęczony i wystraszonym typkiem. Nie spuściła jednak wzroku, gdy kobieta wbiła swojej spojrzenie w jej burzowe tęczówki. Nie, dzielnie się na nią patrzyła, a w jej oczach można było zobaczyć iskierkę buntu. Słuchała słów kobiety. Nic nie powiedziała na jej kolejne słowa, milczała jakby złożyła jakieś śluby czy coś.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *


Ostatnio zmieniony przez Hawke dnia Sro Sty 20, 2016 6:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sro Sty 20, 2016 4:23 pm

Blondynka, choć liczyła na podłapanie tej lekkiej ironicznej nuty w tonie, w jakim się wyraziła, aczkolwiek swą miną nie pokazała, iż nie do końca miała na myśli to, co powiedziała. Znała obraz zakładu więziennego, choć doświadczała go tylko przez krótki czas i to nie przez niewielki otworek w ciężkich drzwiach celi, ale z korytarzy, gdzie przez niecały miesiąc w zastępstwie pełniła służbę i gdzie również doznała bolesnego zawodu, pewnego dnia zastając w dotąd niezajętym pomieszczeniu jedną ze swoich kochanek. "Mogłam ci pomóc" – rzekła wtedy. "Dlaczego nie przyszłaś z tym do mnie?" – pytała, ale konkretna odpowiedź nigdy nie padła z ust więźniarki. Spuściła nieco wzrok, gdy dopadło ją to wspomnienie i z wielkim trudem przełknęła ślinę o gorzkim posmaku.
Jednak na przeglądanie pamięciowego albumu zdjęć nie był to odpowiedni moment, dlatego też Veilore ponownie skupiła się na osobie nieznajomej; na dziewczynie, która prędzej czy później do tego całego więzienia trafi, do zimnej celi z twardym "łóżkiem", gdzie jedynym jej okryciem byłaby cienka, podziurawiona i poszarzała od setek prań derka, która jako tako prezentowała się tysiąclecia temu... czyli wtedy, kiedy żadne ręce jeszcze nie doprowadziły do jej powstania.
Wbrew pozorom, nie wiesza się ludzi z błahych powodów... – rzuciła. A i nawet ci, którzy powinni zawisnąć, w końcu unikają należnej im kary. Szczególnie wtedy, gdy wtrąca się Inkwizycja. Co tam jakieś kradzieże. Na wolność wychodzili seryjni mordercy! – Także wbrew temu, co ci się wydaje, nie płonie we mnie ogień nieposkromionego pragnienia podrzucenia cię strażom. Nie tylko dlatego, że z jakiegoś powodu Selene wcześniej tego nie zrobiła.
Wolna ręka Veilore skierowała się ku chustce, która opadła na lód zakryty śniegiem. Zamarznięta woda przebijała się tylko gdzieniegdzie. Strzepnęła pozostałości kryształowych drobinek, choć stwierdziła, że taki lekko chłodny materiał przyda się na opuchnięte miejsca na obliczu nieznajomej. Wpierw jednak kobieta starła zbierające się na uszkodzonej wardze krople krwi. Najwyraźniej okoliczności nie przeszkadzały najemniczce w tych drobnych oznakach troski.
Chcę pozwolić ci podjąć decyzję – rzekła spokojnie. – Drogi są dwie, w przypadku ruszenia jedną, gdy staniesz u jej końca, będzie nim więzienie. Jeśli zaś chodzi o drugą... Na początek wyjmij wszystko, co udało ci się zwinąć.
Blondynka użyła tonu nieznoszącego sprzeciwu. Nawet jeśli nie dane jej było wcześniej poznać ciemnowłosej dziewczyny, która tu przed nią marnie próbowała się buntować, nie miała zamiaru dopuścić do ostatecznego upadku nieznajomej. Jako żywo! Veilore widziało się wcisnąć drugą opcję, choćby i pobitej nie chciało się niczego wybierać. Zdążyła zawiązać wiele przydatnych znajomości w swym życiu, mogła je w tym celu wykorzystać.
No dalej. Przekonaj mnie, że nie trzeba umieszczać cię w celi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sro Sty 20, 2016 6:44 pm

Zdziwiło ją nieco zachowanie kobiety. Uniosła nawet lekko brwi, nie rozumiejąc tego wszystkiego. Czyżby nadepnęła kobiecie na jakiś bolesny odcisk, czy coś w ten desent? Nie… Chyba nie. Nieznajoma przecież po chwili wyglądała jakby w ogóle nic się wcześniej nie stało. A szkoda, Hawke trochę żałowała, że nie dopiekła blondynce.
O nie, nie, nie! Hawke nie miała zamiaru nigdy wylądować w więzieniu. Przecież tyle razy jej się udało z niego wywinąć. Prawie zawsze jej wychodziło, ale coś gorzej, gdy w okolicy pojawiała się Selene. Hm… Inkwizytorka na bank musiała mieć jakieś urządzenie czy szósty zmysł, który podpowiadał jej kiedy jest najmniej dogodny dla Hawke czas na spotkanie z nią. No bo jak wytłumaczyć te wszystkie wpadki, kiedy w pobliżu była rudowłosa? A może to była po prostu jakaś magia? Licho wie…
- Ludzie są mściwymi skurwysynami. Nie takie rzeczy umieją zrobić, by dopiąć swego - warknęła w akcje odpowiedzi. - Jakoś tego, kurwa, nie widać - dodała zaraz, w ogóle nie przekonana słowami blondynki.
Od razu dość negatywnie zareagowała na ponowne zbliżenie się dłoni nieznajomej do jej twarzy. Na prawdę nie trzeba było długo czekać aby Hawke zwyczajniej odtrąciła jej rękę, trzymającą chusteczkę. Nie chciała pomocy nieznajomej. Nie po tym jak właśnie przyszpiliła ją do muru i kazała wybierać między wiezieniem, a niewiadomą. W ogóle Hawke miała teraz dość mało przyjemne mniemanie o nieznajomej. No ale w sumie czego miała się spodziewać po znajomej Selene? Kogoś takiego jak ona sama? No raczej nie uwierzyłaby, gdyby inkwizytorka zadawała się z jakimś typem pokroju Hawke.
W ogóle, kurna, co to jest za wybór? Żaden, do cholery! "Albo zrobisz co ci każe, albo skończysz w zimnym lochu" - o to był wydźwięk tego całego wyboru. Ciemnowłosej się on nic, a nic nie podobał, bo nie dawał prawdziwego wyboru. I co ona miała zrobić, hm? Wpakować się w kolejny układ, którego nie będzie potrafiła dotrzymać? Nie, ona czegoś takiego nie chciała… Już miała wystarczająco problemów z umową Selene. Nie chciała sobie dowalać kolejnych kłopotów. Cholera... Czuła rosnącą wściekłość, bezsilność i frustracje. Szczerze nienawidziła tych dwóch ostatnich uczuć. To właśnie przez nie czuła się słaba. Na prawdę nie chciała się bawić w grę, którą właśnie jej podsuwała nieznajoma. Czemu miałaby oddawać komuś swoje łupy? Przecież musiała się trochę namęczyć i nachodzić w zimnie, by je zdobyć… Z drugiej strony nie miała ochoty wylądować w więzieniu. Bała się takiej opcji. Ta… Chyba już wolałaby mieć jakaś awanturę u Selene, a nie siedzieć tu teraz z tą blondynką.
Huh... Wahała się cholernie długo zanim lekko drżącą dłonią wyjęła z kieszeni dwie sakiewki z pieniędzmi, srebrny pierścionek i zdobioną broszkę. Przy tym wszystkim Hawke patrzyła na nieznajomą z ewidentną wrogością. Ciemnowłosa nawet nie próbowała chować tej niechęci skierowanej w blondynkę. Nie czuła takiej potrzeby. Ta, raczej nie zapowiadało się na to by miała zamiar kiedykolwiek potraktować czy zapałać cieplejszym uczuciem do tej kobiety.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sro Sty 20, 2016 11:34 pm

Ludzie to mściwe istoty, lecz wszystko, co potrafi odczuwać jakieś emocje, doświadczyć może pragnienia odpłacenia się za krzywdę i niesprawiedliwość. Tyle że prawo było jedno. I prędzej ktoś, wyskoczywszy z ciemnej uliczki, wbije nieznajomej nóż w żebra, skłoni karczmarza do dosypania do zupy jakiejś trucizny lub wynajmie osiłków do powieszenia jej na jej własnym pasku niż będzie robił sobie większy problem ze znalezieniem sędziego, który ulegnie łapówce. Nie wspominając o tym, że wiązałoby się z pewnym ryzykiem, prawie nie istniejącym w drugim przypadku. Jakaś tam śmierć nikogo znanego na ulicy nie zostanie zbytnio rozgłoszona.
Ludzie bywają mściwi, ale również leniwi i skąpi. Bo po cóż kombinować i przepłacać za zwykłego złodziejaszka? Strata nierówna wydatkowi, a efekty obu opcji te same.
Nie mogę się z tym nie zgodzić. Aczkolwiek są też inne kwestie, których nie wzięłaś pod uwagę.
Veilore westchnęła cicho, kiedy dziewczyna odtrąciła jej dłoń, acz właściwie to się temu nie dziwiła. Postawiła ją przed ultimatum i jeszcze nie zdążyła wyjaśnić, co właściwie ma na myśli, proponując poza oddaniem jej osoby w ręce władz, drugą opcję.
Spokojnie, przecież nie każę ci wybierać między młotem a kowadłem, choć co prawda jedna z tych dwóch opcji takim młotem faktycznie jest – rzekła, a kiedy złodziejka spełniła jej polecenie, najemniczka odebrała te zdobycze trzymane przez drgającą dłoń nieznajomej. Kobieta nawet nie zajrzała do wnętrza sakiewek, pobieżnie przesunęła po nich wzrokiem, nie odnalazłszy jednak tego, co chciałaby tam zastać, przeszła do pierścionka, a później broszki. Tutaj już dało się na czymś oprzeć. Na biżuterii znajdowały się wręcz mikroskopijne znaki autorskie. Jednego twócę kojarzyła, drugi był dla niej tajemnicą, acz jeśli się chce, wszystko można znaleźć, a Veilore sprawnie szło wyszukiwanie informacji. Twórca powinien dobrze pamiętać, komu sprzedał dany towar. Każdy dobry sprzedawca był pamiętliwy co do swoich klientów.
No dobrze, już na czymś stoimy. – Zachowanie blondynki raczej nie wskazywało na to, iż ma zamiar przywłaszczyć sobie skradzione przez ciemnowłosą przedmioty, o czym wkrótce poinformowała, podając nieznajomej nieco wiedzy na temat jej najbliższej przyszłości.
Pójdziemy to zwrócić.
Powiedziała tak, acz nie od razu chciała ciągać zmarzniętą i zmęczoną nieznajomą po mieście. Może coś ciepłego? – myślała. Przydałoby się również coś na stłuczenia, których ciemnowłosa z pewnością zarobiła od Selene niemało, ale to w miarę możliwości... Vei przy sobie nie miała niczego. Skromne jeszcze przez dwa dni zasoby raczej nie starczą na wiele, a ze skradzionych pieniędzy nie zamierzała nawet tknąć.
I oto rysował się wstępny szkic kobiety. Veilore nie chciała się żywić trudem innych. Znała bogactwo, prawda. Jej poprzednie życie byłoby wręcz, według niektórych, idealne, gdyby blondynce nie brakowało w nim tego, czego naprawdę pragnęła. Teraz była wolna... Ale musiała radzić sobie sama, ale przy tym postępować zgodnie z sobą. Wolność to też przyjmowanie konsekwencji własnych wyborów.
Nie potrzebowała wiele, mimo że przez długi czas przepych nie był jej obcy. Sprytnie znajdowała sobie kolejne dorywcze prace, sprzedawała informacje, a jeśli akurat tego brakowało... no cóż. Zawarła różne znajomości. To po pierwsze. A po drugie, od czego miała ręce? Ciepły kąt zbudowała sobie sama z czasem nieco go przebudowując. W lesie roiło się od zwierząt, więc jedzenie to tylko kwestia przechadzki między drzewami, wypatrywania i nasłuchiwania. A i to przecież dawało czasem garść pensów, kiedy odpowiedniej osobie zanieść skóry albo takie rogi na przykład.
Pomogę ci w stać – dodała szybko. Sięgnęła zawczasu po niewielką, drewnianą skrzyneczkę, którą pozostawiła w bezpiecznym miejscu nieopodal i wcisnęła ją w drugą kieszeń płaszcza. W drugiej umieściła zdobycze nieznajomej.
Dasz radę iść? – zapytała. – Mogę cię ponieść.
Kobieta wyciągnęła w stronę nieznajomej lewą rękę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Czw Sty 21, 2016 3:49 pm

Było jej coraz bardziej zimno. Ta… powoli zaczynało to Hawke przeszkadzać, bardzo przeszkadzać. Przemoczone ubrania i temperatura zaczynały robić swoje, a zmęczenie pogłębiały cała niechęć do wszystkiego. Tak, z każda chwilą odechciewało jej się wszystkiego. Najchętniej to by się schowała w jakimś ciepły miejscu… Tia... Co ona by teraz dała za ciepły kąt, suche ubranie oraz miejsce na spanie. Patrzyła z pewnym żalem w spojrzeniu na przedmioty, które właśnie oddała w ręce kobiety. Kurna, tak bardzo tego żałowała. W końcu sporo mogła dostać za tę broszkę. Było po niej widać staranne wykonanie i dłoń artysty. Tak, ludzie lubili takie rzeczy, pewnie znalazł by się nie jeden kupiec na takie cacuszko. A za te dwie sakiewki mogłaby sobie spokojnie zapewnić jedzenie i schronienie. Ech… Szkoda, na prawdę szkoda.
Prychnęła tylko na jej kolejne słowa. Ciemnowłosa wiedziała swojej i nie miała najmniejszej ochoty słuchać jakiś głupich wywodów nieznajomej kobiety, która pewnie nigdy tak na prawdę nie była w takiej sytuacji jak ona.
Nadal jej nie ufała i nie wierzyła. Nie miało się to raczej zmienić w najbliższym czasie. W końcu zaufania nie zdobywała się od tak przez pstryknięcie palcem, a nieznajoma raczej nie zachęcała Hawke do polubienia swojej osoby. No bo kto byłby chciał się zaprzyjaźnić z typem, który próbował go zaprowadzić do więzienia? No raczej nikt, a tym bardziej nie Hawke. Dla ciemnowłosej ona była nadal zagrożeniem, którego dziewczyna najchętniej zwyczajnie, by się pozbyła.
- Nie karzesz? To są, kurwa, jakieś żarty?! Ja nawet do cholery nie wiem między czym wybieram! - warknęła, widocznie zdenerwowana. Skąd miała widzieć czy nie wybiera między młotem, a kowadłem, gdy tak na prawdę nie znała drugiej opcji? Mogła się tylko domyślać, a domysły jej nie uspokajały.
Szczerze? Udawała, że nie interesuje ją to, gdzie kobieta schowa jej łupy. Tak, będzie udawać, że nie interesuje ją to, a gdy nadarzy się okazja to może uda jej się zwinąć te rzeczy i uciec? To było by najlepsze rozwiązanie dla ciemnowłosej.
Kolejne słowa blondynki zaskoczyły Hawke. Zaraz jednak otrząsnęła się z tego małego szoku.
- Nie, nie, nie! Nie mam zamiaru niczego oddawać. Wal się! Ja nie mam zamiaru tego oddawać! - warknęła od raz, gestykulując nieco przy tym oraz kręcąc głową.
Nie złapała dłoni nieznajomej Nie, ona znów się wahała. Nie była pewna co kobieta będzie chciała zrobić, gdzie zaprowadzić. W końcu ta nie powiedziała co chciała zrobić nieznajoma. Burzowe spojrzenie ciemnowłosej były skupione na blondynce jakby próbowała samymi myślami dowiedzieć się co knuje tamta.
- Gdzie chcesz iść…? Po co...? - postanowiła w końcu zapytać o to nieznajomą. W końcu przecież najprostszym rozwiązaniem było zwyczajne zapytanie, prawda? Potem najwyżej będzie się buntować czy stawiać. - Kim ty w ogóle jesteś? - burknęła po chwili.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Czw Sty 21, 2016 10:40 pm

Veilore tylko wzniosła oczy ku górze, jednak nie czuła się w żaden sposób zdenerwowana bądź wyprowadzona z równowagi, co samo w sobie wielu znajdujących się w podobnej sytuacji doprowadzałoby do wrzenia.
Wstrzymaj swoje nerwy, bo gotowa jestem uznać, że bardziej niż więzienia potrzebujesz środka uspokajającego. W psychiatryku takie mają – odparła zaczepnie, po czym dodała, już bardziej poważnie: – Nie zamierzam ci nic zrobić, jak również zaprowadzić do więzienia, jeśli skorzystasz z szansy na jego ominięcie. Nie obawiaj się, nie chcę też zapisać cię do żadnej sekty.
W przeciwieństwie do ciemnowłosej, blondynka nie obdarzała złodziejki wrogim spojrzeniem, nie kryła się w nim najmniejsza nuta nienawiści albo złości. Dwa lekko lśniące od matowej poświaty poranka szafiry zdawały się raczej pragnąć zapewnić, że nie przyjdzie złodziejce dokonywać dramatycznego wyboru żywcem wyciągniętego z tragedii greckiej.
W kolejnym momencie prowadzonej rozmowy, najemniczka uniosła lekko brwi.
Podobno ktoś tutaj miał mnie przekonywać, że nie trzeba go umieszczać w celi – przypomniała. – A twoje nastawienie niezbyt mnie przekonuje. Pójdziemy to oddać. Te rzeczy wrócą do prawowitych właścicieli – oznajmiła, wracając do stanowczego tonu, co gdzieś w sferze domysłów mogło po prostu oznaczać "chyba że wolisz, aby użyć ich jako dowodów w twojej sprawie". Nic dziwnego, gdyby nieznajoma to właśnie sobie dopowiedziała. Z pewnością jednak Vei się o tym nie dowie.
Och, wreszcie jakiś pierwszy krok – zainteresowanie tematem. Znakomicie. Na to czekała i o to Veilore chodziło, żywiła również nadzieję na jako takie chęci, bo te na drodze życia są niezwykle istotne. Z chęciami i inicjatywą można przejść do konkretnych przedsięwzięć. Nie cofnęła więc dłoni, trzymała ją na wyciągnięcie ręki ciemnowłosej dziewczyny. No śmiało – jakby mówiło oblicze najemniczki delikatnie uśmiechnięte, w pewien mały sposób na pewno usatysfakcjonowane tymi pytaniami. Ale przede wszystkim gest ów próbował zachęcić złodziejkę do zaryzykowania i obdarzenia złotowłosej kobiety chociaż kroplą zaufania. Niektórzy ludzie twierdzili, że nigdy nie wiadomo, co kryje się w umysłach napotykanych osób ani czy ich uśmiech oszukańczo nie maskuje zgoła odmiennej myśli. Jednakże w tym przypadku, chyba tylko najbardziej nieufne persony uporczywie doszukiwałyby się oznak zdrady.
Kim? Sądzę, że uważasz mnie za kolejną upierdliwą osobę spotkaną w swoim życiu – stwierdziła bez ogródek nieco żartobliwym tonem. Zdziwiłaby się bardzo, gdyby okazało się, że nic podobnego wcześniej jej nie spotkało w jej "zawodzie".
...Veilore, tak mam na imię – dodała po chwili, swoje własne zajęcie przemilczając. Zresztą i tak nietrudno byłoby się domyślić co i jak. Materiał płaszcza lekko uwypuklała rękojeść szabli, przy sobie miała co najmniej jeden rewolwer (w trakcie próby rozdzielenia w końcu wyciągnęła tylko jeden). Ot, zapewne jakiś najemnik, choć czasem niektórzy by powiedzieli "srebrna rączka"; zamiast "złota" ze względu na metalową protezę – to w przypadku naprawdę niewielkiego grona – bądź modyfikując to wyrażenie przez nazwisko jakim się posługiwała.
Przejdziemy się oddać twoje znaleziska, tak na początek. – Słowem jeszcze nie wspomniała o małym odpoczynku. Trzeba było się przekonać wpierw, czy coś będzie otwarte o tak wczesnej porze. Wolałaby, aby jakiś lokal trafił im się po drodze. Inaczej musiałaby zajrzeć do gospody, w której pomieszkiwała, a czego nie miała w planach robić przez najbliższe dwa dni.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 325
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pią Sty 22, 2016 4:52 pm

Była zła. Mało kto nie był by wściekły na całą sytuacje, która miała miejsce. Ludzie raczej nie lubili najpierw uciekać, potem upadać i dostawać manto, a na koniec musieć wybierać między nieznanym, a więzieniem. Choć przecież nie mogło być aż tak źle... A nuż pokaże się jakaś o wiele przyjemniejsza opcja niż siedzenie samotności w zimnym, ciemnym lochu przez kilka lat, co nie? Może wcale nie miało być tak źle? Licho wie, a ciemnowłosa dalej obawiała się o swój los.
Zaraz zacisnęła dłonie w pięści. O nie, w ogóle jej się kolejne słowa kobiety nie spodobały. Nawet jeśli nieznajoma mówiła to w żarcie Hawke jakoś nie czuła się na tyle bezpiecznie przy nieznajomej, by od tak uwierzyć, że ona jej by tam jednak nie podrzuciła.
- Pierdol się - warknęła tylko przez zaciśnięte zęby i odwróciła spojrzenie od blondynki.
Trochę ją zdziwiło, że nieznajoma nie była na nią zła lub zwyczajnie nie okazywała niechęci co do osoby ciemnowłosej. Przecież przeciętny człowiek, by już to dawno zrobił. No i oczywiście już dawno straciłby cierpliwość do Hawke i zwyczajnie zaprowadziłby dziewczynę do odpowiednich służb. Ta kobieta to jednak dość spore pokłady cierpliwości. Hm... Czyli z zachowania złotowłosej wynikały jakieś korzyści dla Erin. To raczej dobrze.
- Co nie zmienia faktu, że nie mam zamiaru czegokolwiek oddawać. Jak chcesz oddać to se idź, ale beze mnie. Ich problem, że nie byli uważni. Ja tylko skorzystałam z okazji - burknęła. Nie, nie miała zamiaru niczego oddawać, no bo czemu miałaby to robi? Złodzieje nie oddają tego co ukradną. To byłoby głupie, okropnie nielogiczne.
Zerknęła znów na kobietę, gdy ta nie zabrała swojej dłoni od niej. Zaraz zmarszczyła lekko brwi. Czemu czuła się tak jakby powinna zwyczajnie zaufać nieznajomej? Po prostu wstać z jej pomocą i ruszyć tam gdzie ta ją poprowadzi i co najwyżej zadawać co jakiś czas pytania? Tak, w Veilote teraz było coś takiego przyjaznego i godnego zaufania.
Naglę ciemnowłosa potrząsnęła lekko głową jakby chciała coś wyrzucić z głowy. Nie Hawke, nie... To cholerne pozory! Wcześniej też była miła, uśmiechnęła się i niby dała szalik, by zaraz kazać ci wybierać. Nie, nie wolno jej ufać
Skrzywiła się delikatnie. Nie, ją w tej chwili nie bawiły takie gierki.
- Nie o to mi chodziło - burknęła. Zaraz zmarszczyła brwi w zamyśleniu. Zdawało jej się, że kojarzy to imię. Hm... Ale skąd? Chwila, chwila czyli to ona? Och... Była zaskoczona, ale ów zdziwienie i lekki podziw mimo wszystko starała się schować. Nie miała zamiaru pokazywać tego przed Vei. Kobieta jej by wykorzystała przeciwko niej ten podziw.
- Już ci mówiła, masa se idź zanieść - warknęła, uparcie stojąc przy swoim.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
 
Przecznica Kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: