IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przecznica Kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 11, 2016 4:06 am

First topic message reminder :

Szeroka ulica przecinająca jedną z głównych arterii miejskich ścieżek. Znajduje się ona jeszcze w granicach miasta, ale niespełna 400 metrów od już pozbawionych domostw pustki... co oczywiście nie musi trwać wiecznie – wszakże Wishtown powoli się rozrasta, więc niezamieszkane, naturalne przestrzenie z pewnością stopniowo będą się oddalać od torów biegnących wzdłuż tej przecznicy i ciągnących się hen daleko po sam horyzont.
Od czasu do czasu przy niepozornym, ledwo odznaczającym się od reszty placu rozładunkowo-załadunkowym zatrzymuje się buchająca parą lokomotywa prowadząca szereg wagonów wypełnionych surowcami i towarami. Te konkretnie tory stanowią specjalną linię handlową. Nie zatrzymują się tutaj składy osobowe, co jednak nie przeszkadza "kieszonkowcom" w szukaniu w tym miejscu cennych rzeczy, nie tylko pośród towarów, ale również w kieszeniach handlarzy, pracowników fizycznych czy w końcu urzędników nadzorujących cały proces rozładunku i załadunku.
Nie należy zapominać o innym ważnym elemencie tego krajobrazu – na przeciwko placu znajduje się kilka magazynów należących do tych bardziej liczących się biznesmenów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 24, 2016 1:37 am

Uparte to dziewczę było, Veilore musiała przyznać, ale niestety ciemnowłosa trafiła w ręce osoby równie stanowczej, co nieustępliwej, która jeśli na coś się zaweźmie, to do tego doprowadzi, a wszelkiej maści sprzeciwy tylko opóźniały nadejście rozwiązania problemu i chwili spokoju.
O nie, słońce, to twój problem, że sięgnęłaś po to, co nie twoje. Dlatego ciesz się, że nie każę ci oddać tego bezpośrednio tym osobom, którym ich własność odebrałaś i przy okazji je przepraszać za swoje lepkie rączki. A uwierz mi, jeśli miałabym taki kaprys, doszłabym do tego, co to za persony. Pójdziesz ze mną i oddasz to w odpowiednim miejscu jako rzecz znalezioną – powtórzyła. Koniec kropka, jak to się mówi. – A może chcesz, żebym i ja skorzystała z okazji i oddała cię w ręce władz? – Przemieliła jej własne słowa na swoją wersję.
Najemniczka spoglądała na zamyśloną dziewczynę. Już sama decyzja o pozostaniu na miejscu zdarzenia oraz dalszym na nim trwaniu świadczyła o tym, że nie zamierza zrezygnować z planów, jakie sobie ułożyła pod tą złotą czupryną. Bo jeśli złodziejka nie chciała zostać zaprowadzona prost odo celi, musiała chociaż w części cofnąć swą zbrodnię. Jedyne rozsądne i sprawiedliwe wyjście, jakie mogła złapanej na gorącym uczynku zaproponować.
Ręce są od uczciwej pracy i odrobiny rozkoszy – stwierdziła dodając do tego ów ostatni element, jakiego nie mogła pominąć, choć większość ludzi, z przyzwoitości oraz przez wzgląd na zasady, których powinno się przestrzegać w konwersacjach, z pewnością nie przepuściłaby takich słów przez gardło. Ale Vei bez skrępowania je wypowiedziała z lekkim drgnięciem kącika ust w półuśmieszku.
Kradzież to dla nich ujma. Hańbisz je swą niewiarą w ich możliwości.
Veilore zmrużyła powieki. Jej dłoń w aż do tej pory trwała wyczekująco w powietrzu, ale kobieta nie zamierzała czekać w nieskończoność. Jeszcze jej owo nieznane dziewczę zamarznie, a wtedy już nic nie będzie się liczyło, gdyż wybór przestanie dotyczyć martwego, pozbawionego ducha ciała.
Skoro tak bardzo nie chcesz iść... – Najemniczka zamilkła na moment, lecz nie pozwoliła sobie na bezczynność. Wyciągnęła wytartą wstążkę, którą związała rozrzucone fale włosów, a kiedy zawiązała ostatni węzeł, wróciła do poziomu złodziejki, przykucając i sięgając następnie ku niej rękoma. Mimo sprzeciwów, podniosła ją niczym pannę młodą przeprowadzaną przez próg. Kobieta musiała poświęcić wiele sił na utrzymanie jej i siebie w pionie, zwłaszcza w najbardziej "dramatycznych" momentach, miała jednak nadzieję, że energia ta szybko się skończy, więc jeszcze nie ruszyła w drogę.
Jeśli nie chcesz iść, ja cię poniosę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 24, 2016 12:49 pm

Oczywiście, że była uparta. Z tego właśnie słynęła z upartości i zawziętość. Hawke strzelała, że Selene nieraz miała dość tego szarpania się z nią pod tym względem. W końcu ile można wytrzymywać z takim człekiem jak Hawke? Cud, normalnie cud, że rudowłosa jeszcze nie dała jej takiego porządnego kopa w tyłek i nie zostawiła. Ciekawe na ile starczy cierpliwości tej o to tu złotowłosej kobiecie. Hm… Chyba zostało tylko przyjmować o to zakłady.
- Nie mów do mnie słońce. Nie jestem twoją koleżaneczką. Chrzań się - warknęła zaraz. Cóż, może Hawke w tym momencie nieco przesadziła, ale prawda była taka, że nie miała się ochoty spoufalać z kim popadnie, a tym bardziej nie z typem, który chce ją wpierdzieli do wiezienia. Zacisnęła dłonie w pięści i nic już nie powiedziała, gdy ta przekręciła jej własne słowa. No cóż, Hawke nadal nie chciała iść do więzienia.
Nie on, ciemnowłosa nie wierzyła własnym uszom, gdy ta postanowiła wygłosić swoją mądrość. Głupota, czysta głupota! Och, i tu właśnie też poczuła się obrażona przez Vei. Jak ona mogła powiedzieć, że Hawke nie docenia swoich rąk? Skandal normalnie. Ta zniewaga krwi wymaga! Szkoda tylko, że w tym momencie jakoś nie mogła się odpłacić blondynce pięknym za na dobre.
- Pierdol się! Mam zwinniejsze palce niż większość tych posrańców z miasteczka. Ty pewnie też możesz sobie o takiej wprawie pomarzyć - wyrzuciła z siebie zdenerwowana. Ona nie doceniała swoich rąk? Żart jakiś? Ciemnowłosa bardzo ceniła swoje zwinne palce. Przecież były jej głównym narzędziem pracy. Dzięki nim mogła grać na lutni, kraść i trzymać w dłoni rękojeść ostrza. Erin nie rozumiała jak można nie doceniać taki zwinnych palców. No ale cóż, Hawke była wychowana w środowisku w którym liczyły się całkiem inne rzeczy niż to co uważała Veilore.
Nie, nie miała zamiaru złapać za dłoń blondynki. Miała nadal stać uparcie przy swoim jak osioł. Może to było i głupie, ale pomysł najemniczki w ogóle jej się nie podobał. Nawet jeśli drżała delikatnie z chłodu i mokrych ciuchów. Na początku nie zrozumiała co kobieta ma zamiar zrobić. Zaraz się jednak skrzywiła, gdy kobieta przykucnęła znów przy niej. Próbowała się stawiać przeciwko wzięciu na ręce przez Veilore, ale słabo jej to wyszło. Już po chwili była w powietrzu. W tym o to momencie przestała się stawiać i zwyczajnie wczepiła się w blondynkę. Zrozumiała, że jak teraz będzie się szarpać to może upaść, a to na bank się źle skończy. Strzelała, że jak upadnie to już nie wstanie, a tego nie chciała.
- Zostaw… Nie chcę nigdzie iść… Zostaw… - wymamrotała, drżąc dalej. Tak, zimno robiło coraz bardziej swoje, ale nie chciała być przez nikogo niesiona, a już tym bardziej nie przez kobietę. Zwyczajnie źle się z tym czuła i było jej zwyczajnie głupio. Choć też zostawało pytanie czy taka pobijana i zmarznięta to by daleko doszła...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Pon Sty 25, 2016 11:13 pm

Och, czyżby trafiła w czuły punkt? Zręczne palce, choćby i zasługujące na medal za swój talent i wytrenowanie, złodziejskimi czynami już inną opinię sobie budowały – opinię opartą na odbieraniu ludziom tego, co sami sobie wypracowali. Ów natomiast fakt zaraz prowadził do stwierdzenia, że mniemanie właścicielki kończyn jest zawyżone i albo oszukuje samą siebie, albo szczyci się swą przestępczą działalnością.
Tego drugiego Veilore zrozumieć nie potrafiła, ponieważ dla niej różnica między utrzymywaniem się własnymi siłami a odbieraniem komuś efektów jego pracy była tak duża, jak odległość z Wishtown do Chin. Dokonanie kradzieży, to jak zasugerowanie swoim dłoniom, że są zbyt słabe, aby mogły zabrać się za zajęcie wymagające większego wysiłku i zaangażowania. Wyciąganie brudnych pieniędzy z kieszeni wypatrzonej ofiary, to właśnie uznawała za słabość i pójście na łatwiznę.
Bijesz takim jaskrawym światłem swych głośnych sprzeciwów, że niedaleko ci do tego określenia. Pobudzisz wszystkich dokładnie jak słońce – rzuciła w odpowiedzi, przywołując półuśmieszek na usta. – A może raczej piejący kogut? – Po krótkim namyśle dodała równie drażniącym się z nieznajomą tonem, co przed chwilą.
Veilore obrzuciła ciemnowłosą nieodgadnionym spojrzeniem.
Być może i masz zwinniejsze palce niż wielu tutejszych, ale posługujesz się nimi w sposób dla nich niegodny. Masz zdrowe, młode ręce, które mogą cię utrzymywać pracą. A wolisz degradować je do roli pasożytów. Z tego jesteś taka dumna?
Słowa, jakim dała życie, może i były wredne i dosadne, ale niektórym ludziom trzeba otwierać ślepia, bo sami tego nie zrobią, zaprzeczając temu, że popełniają błędy. Blondynka zamilkła, jednak nie z ich powodu. Musiała wytężyć wszystkie mięśnie i uwagę, aby zachować równowagę z dziewczyną na rękach, której wcale nie podobało się podnoszenie i trafienie w jej ręce. Na szczęście, gdy tylko stanęła wyprostowana, nieznajoma uspokoiła się na tyle, żeby nie sprawiać jej problemu w przeniesieniu jej z jednego miejsca w inne. Gdyby jej rozmówczyni nie przestała się stawiać, z całą pewnością obie wylądowałyby na ziemi, twardo lądując na oblodzonej drodze, lekko tylko pokrytej warstewką śniegu. A jak najemniczka sądziła, złodziejce tym bardziej byłoby to niemiłe przez wzgląd na dzieło Selene, już i tak stłuczony tyłek i wszystko inne.
No... – Uśmiechnęła się lekko. – Ty nigdzie nie idziesz, jesteś niesiona.
Veilore ruszyła powoli. Nie zamierzała odpuścić, o nie. A poprzednia wypowiedź rodziła przekonanie, że kobieta wyznaje określone zasady, a jej poglądy są mocno zarysowane. Przy czym warto rzec, że w tej kwestii jednym z ich "utwardzaczy" była utrata prawej dłoni. W przeszłości sprawiło to, że osłabła, a jednak nie zaczęła uciekać się do niecnych sposobów na przetrwanie. Nawet po operacji włączenia do kikuta protezy, sztuczna, mechaniczna kończyna miała mniejsze możliwości ruchowe niż zdrowa lewa ręka, na którą z czasem się przerzuciła. Każdym zaś zajęciem, które podejmowała, udowadniała sobie, że mimo wszystko jest w stanie dać sobie radę. To nie takie trudne. Wystarczy odrobina wysiłku i pomyślunku!
Ciesz się, przynajmniej nie zamarzniesz, a raczej jesteś tego bliska. Mam nadzieję, że mój szalik chociaż trochę pomaga – powiedziała, kątem oka zerkając na twarz nieznajomej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Wto Sty 26, 2016 2:18 pm

A ona dalej wierzyła w swoje zwinne palce. Dla jej ważny był fakt, bo przecież dłonie wykorzystywała do różnych rzeczy, co nie? Kradzież nie była tą jedyną i najważniejszą pracą. Przecież Hawke na przykład grała jeszcze na lutni, a znalazłoby się kilku takich co by bez wahania pochwaliły ciemnowłosą za jej umiejętność gry.
W pierwszym momencie zmarszczyła brwi, nie podobało jej się ta odpowiedź. Zaraz jednak prychnęła, chcąc pokazać, że nie ma zamiaru bawić się w te głupie zabawy słowne. No bo po co miałaby się tak z nią droczyć? Tym bardziej, że jakoś nie miała ochoty na takie coś. Hm, raczej nie było co jej się dziwić w tym momencie. Zwyczajniej by sobie pewnie nie darowała wrednych odgryzek skierowanych w stronę najemniczki. Hawke rzadko przepuszczała takie okazje bokiem. Cóż, była lekko złośliwą osóbką, ale tym razem ta cecha zeszła na bok, bo przecież i sytuacja była dość niecodzienna.
Była zła. Była zwyczajnie wściekła, że próbuje ją oceniać osoba, która w ogóle jej nie znała. Nie lubiła czegoś takiego, nienawidziła wręcz. No bo jak tak można oceniać człowieka jak się go nawet trochę nie zna? Uch... Hawke miała coraz większą ochotę przywalić swojej starszej towarzyszce. Zazwyczaj takie rzeczy ją nie ruszały, ale w tej chwili jakoś się tak stało, że nie było jej to obojętne. Sama zbytnio nie wiedziała dlaczego.
- Nie wiesz jak postępuję, więc się pieprz, nie mądruj i się zamknij. Nie wiesz co robię w swoim życiu. I dla twojej świadomości ja je wykorzystuję do grania na lutni - warknęła.
Może bywała uparta i zawzięta, ale nie zawsze głupia. Wiedziała, że takie szarpanie nic dobrego nie da, a może jedynie przynieść bolesny upadek, więc chyba było jasne, że już woli się poddać niż znów poczuć cholerny ból. Choć nie można było zaprzeczyć, że ciemnowłosa mimo wszystko się delikatnie krzywiła, gdy Vei ją niosła. W końcu była cała pobijana, a dotyk jednak sprawiał jakiś ból. Może nie taki ogromny, ale był. Hawke mimo to nie narzekała, wiedziała, że to nie jest najgorszy rodzaj bólu. Nie raz, nie dwa bywało gorzej po tych morderczych treningach rudowłosej inkwizytorki.
Nie miała ochoty i siły na dalsze kłócenie się z złotowłosą najemniczką. Nie ma się co oszukiwać, było jej zimno i źle się czuła. Postanowiła, więc darować sobie dalsze wykłócanie. Za to po prostu spróbowała się wtulić w Veilore, by choć trochę się ogrzać o kobietę. Mało to dało, dalej drżała z zimna, ale jakby trochę się uspokoiła. Nawet delikatnie przymknęła te swoje burzowe ślepia. Tak, zmęczeni dawało o sobie coraz bardziej znać.
- Gdzie idziemy...? - spytała tylko cicho po dłuższej chwili milczenia. Wolała wiedzieć, gdzie dokładnie idą. No i rozmowa dawała możliwość zajęcia czymś myśli i nie zaśnięcia.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme || theme || voice


* * * * * * *


Ostatnio zmieniony przez Hawke dnia Sro Sty 27, 2016 7:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 155
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sro Sty 27, 2016 12:29 am

Łażenie po oblodzonym chodniku nie było może najłatwiejszą rzeczą na świecie, zwłaszcza gdy obie ręce oddawały się zajęciu utrzymywania ciężaru równemu masie innego człowieka, ale Veilore nie miała problemu ze stwierdzeniem, że lepsze to od wystawiania się na mróz. Najemniczkę czekało parę nocnych godzin na zimnie, dlatego po zdobyciu towarów, po które zaszła w te okolice, rada byłaby udać się w miejsce, gdzie temperatura okazałaby się milsza dla zmysłów. A tymczasem... została świadkiem sytuacji i to takim, który pozwolił sobie na interwencję. Mogłaby przecież, choćby i po tym wtrąceniu, realizować swoje pierwotne plany, jednak nie zdecydowała się na nic podobnego. To nie byłaby prawdziwa Vei, kobieta o silnym poczuciu obowiązku, sprawiedliwości i – wbrew pozorom – również chęci udzielenia pomocy.
Zabronisz mi? – zapytała, nie oczekując w tym przypadku odpowiedzi. Jeśli coś chciała powiedzieć, czemuż by miała milczeć przez wzgląd na obcą osobę, która nie dała jej żadnych powodów, aby zmienić zdanie i wyrazić się inaczej. Każdy człowiek buduje sobie opinię własnymi czynami, niestety dziewczyna swymi postępkami sama doprowadziła do tego, że przed oczyma blondynki malował się obraz młodej dziewczyny prostą drogą zmierzającą ku upadkowi.
To prawda, nie wiem, co jeszcze robisz w życiu – przyznała jej rację, aczkolwiek nie zapowiadało się na koniec wypowiedzi. Nastąpiła lekka pauza, która została poświęcona na wybranie odpowiedniej uliczki... czy raczej ścieżki, bo po oddaleniu się od placu, drogi stawały się coraz gorszej jakości, aż w końcu przekształciły się one w okrytą śniegiem, ziemistą trasę, w niektórych miejscach nabijaną niewygodnymi kamieniami.
Całe przedmieścia! To co najważniejsze, utrzymywano w doskonałym stanie. Ulice, zmierzające w głąb Wishtown – te, którymi transportowano różnorakie towary z magazynów i kolei prezentowały się nieźle. Ale najemniczka szła raczej w przeciwnym kierunku, najwyraźniej pragnąc jeszcze pozostać na obrzeżach miasta.
Niemniej jednak to, co robisz poza tym, nie wymazuje kradzieży, jakich się dopuściłaś. A i rzekłabym, że tym gorzej wypadasz, bo umiejąc coś więcej poza opróżnianiem czyichś kieszeni, nadal decydujesz się na kimś żerować.

ZT x2 -> ciąg dalszy ZAJAZD

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sob Sty 14, 2017 10:43 pm

Wybrała wydeptaną przez cudze stopy ścieżkę, w lekkim zamyśleniu kierując się do mieszkania, otulona grubą warstwą zimowego płaszcza i szalem wykonanym ze zwierzęcego futra. Dźwięki dopływające ją ze świata zewnętrznego w końcu stawały się na tyle wyraźnie, że nie potrafiła ich dłużej ignorować, wlepiając wyłącznie spojrzenie w poszarzały od brudu śnieg. Podniosła głowę, obnażając zaróżowione policzki na kolejną falę mroźnego wiatru, szukając źródła przyjemnego dźwięku, choć doskonale wiedziała, co ujrzy.
Świat odżył, wbrew pozorom, że o tej porze roku powinien zapaść w głęboki sen zimowy. Śmiech - lekki, dziecięcy, któremu wkrótce zawtórowały inne odgłosy, zwiastujące chwilę beztroski, tak absurdalnie niepasującej do ogarniającego ją zmęczenia i natłoku minionych wydarzeń. Miasto szykowało się do święta, sama już nie kojarzyła jakiego; ludzie pomimo później pory wyszli na uliczki, wykładając wszelakiej maści i rodzaju towary, zdobiąc obskurne budynki i pozbawione wyrazu magazyny. Zwolniła kroku, wzrok zawieszając na gromadce dzieci nieopodal, głośnych i ucieszonych z niezrozumiałego jej powodu, otaczających zaprzężonego konia i dotykając go drobnymi dłońmi, chcąc doświadczyć zeń nieco ciepła.
Przez nieuwagę spowodowaną oczarowaniem tym powszechnym zjawiskiem, potknęła się lekko, w porę jednak odzyskując równowagę. Nieoczekiwane poruszenie sprawiło, że ścisnęła mocniej papierową torbę z zakupami niesionymi do domu, co spowodowało, że dorodny owoc, pomarańcz, znajdująca się na szczycie konstrukcji zbudowanej z przedmiotów spożywczych, wydobyła się na wolność, upadając i turlając się wzdłuż zamarzniętej uliczki… wprost w kierunku wspomnianych wcześniej dzieci.
Przeklęła swoją bezmyślność, otrząsając się i stawiając pierwszy krok w pogoni za utraconym owocem. Dłoń obleczona rękawiczką drgnęła jej lekko, gdy napotkała zainteresowane spojrzenie jednej ze zgromadzonych w pobliżu dziewczynek będącej najwyraźniej świadkiem potknięcia Selene. Widziała, jak się schyla – pomarańcz wylądowała tuż pod jej przemoczonymi trzewikami. Obserwowała jej rozpogodzone, ufne oczy i przyozdobioną szczerbatym uśmiechem twarz, co u inkwizytorki spowodowało przyspieszone bicie serca. Zatrzymała się, dostrzegając jak dziewczę do niej podchodzi, pragnąc oddać upuszczony skarb. Cofnęła w przerażeniu wysuniętą dłoń, wytrzeszczając oczy, jakby desperacko szukała wyjścia z sytuacji.
Nie dała rady i tym razem. Pokręciła głową, spuszczając wzrok, a następnie ruszając prędko naprzód, wyraźnie przyspieszonym krokiem, nie dostrzegając już zdezorientowanego spojrzenia dziewczynki, trzymającej wciąż w lekko wyciągniętych rączkach owoc pomarańczy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 15, 2017 2:56 am

Z namiętnością wpatrywał się w wystawę magazynu z jakimiś importowanymi krawatami, chustami i innymi dodatkami dla mężczyzn. Wraz z westchnieniem spod jego ust wydobyła się również chmurka ciepłego powietrza. Mimo iż mróz dawał mu we znaki w postaci niemalże karmazynowego już koniuszka nosa, on dalej dzielnie przyglądał się dobrocią materialnym zza szyby. Nie wiadmomo w sumie po co, i tak ich nie kupi. Możliwe jest również, że tak naprawdę dyskretnie obserwował świat odbity w oknie.
Dziwne… O ile nie przepadał za tą porą roku, to musiał przyznać, że w tym okresie zawsze ogarniała go jakaś niespotykana nostalgia, może nawet i tęsknota, w szczególności przyglądając się beztroskim dzieciom, skaczącym radośnie wokół konia. Przypomniało mu się jak to on mając z jakieś piętnaście lat mniej, tak samo wesoło przygotowywał by się do świąt, kiedy go to jeszcze obchodziło i nie był to dla niego po prostu kolejny dzień. Pamiętał przesiadywanie w ciepłym domu z rodziną, oraz to jak pewna szarooka kobieta przygrywała przyjemne melodie na fortepianie. Zrobiło mu się jakoś tak cieplej w środku, lecz gdzieś jeszcze głębiej odczuwał smutek. Jakby świadomość, że to wszystko już przeszłość i na zawszę z wiekiem stracił umiejętność odczuwania radości z takich rzeczy.
Wszystko to wpędziło go w jakąś nieprzyjemną melancholię.Jeszcze przez chwilę przyglądał się gromadce dzieci, gdy nagle kątem oka przyuważył znajomy płaszcz. Natychmiast wybudził się ze swojego małego transu. Czyżby to naprawdę była ona? Równie dobrze mógłby to być jakikolwiek inny kat przechadzający się tą drogą. Poza tym tak dawno jej już nie widział, nie daleko odbiegającym stwierdzeniem by było że nawet miesiącami, ciągle jednak o niej myślał, zawsze natrętnie była gdzieś z tyłu jego głowy i nie dawała mu spokoju.
Obrócił się w końcu. Był właśnie świadkiem przedziwnej scenki w której brała udział jedna mała dziewczynka, owa niezidentyfikowana persona, oraz jedna pomarańcza. Nagle rozwiały się wszystkie jego wątpliwości. Tylko Selene mogła zareagować w tak pokraczny sposób. Uśmiechnął się pod nosem, z tym że… co teraz? Dawno już planował z nią rozmowę i spotkanie, lecz teraz wszystkie plany rychły w piach, gdyż musiał działać szybko. Na szczęście jak na razie (o dziwo) los mu sprzyjał.
Matthew przedarł się przez warstwę śniegu na ulicy, by dotrzeć na drugą stronę do jeszcze wstrząśniętej dziewczynki, trzymającej w dłoni cytrusa. Sam wyciągnął swoją spod mufki i wziął ją sobie od dziecka, po czym rzucił coś w stylu, “ja to wezmę”, bądź “dziękuję”, albo równie coś niezręcznego i ruszył za kobietą, próbując dotrzymać jej kroku.
Nie od razu się do niej zwrócił. Czekał, aż nie będzie tyle ludzi w pobliżu (albo też i się wahał), a kiedy stwierdził już, że jest dostatecznie prywatnie, zawołał do niej. - Czyżbyś przypadkiem czegoś nie zgubiła, Selene? - Jej imię wypowiedział bardzo wyraźnie, tak aby go słyszała, a po chwili dodał jeszcze. - Jak widać nawet poza pracą muszę sprzątać po tobie bałagan… - Wyszło mu to dość spontanicznie. W sumie po prostu sam docenił absurd tej sytuacji.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 15, 2017 3:01 pm

Odeszła, jeszcze przez długi czas poruszona prze owo wydarzenie, zawiedziona swoim zachowaniem z jednoczesnym, głębokim wrażeniem, że nawet gdyby miała możliwość cofnięcia czasu, zareagowałaby identycznie. Nie zdążyła się otrząsnąć, nim usłyszała za swoimi plecami głos, który najchętniej zignorowałaby.
Ileż uczuć na raz uderzyło ją w tym samym momencie, gdy odwróciwszy się, ujrzała dobrze znane jej oblicze! Kolejne tyle poczuła, gdy usłyszała pierwsze zdanie mężczyzny, bynajmniej nie stojące w pobliżu powitania. Ile to już minęło? Zbyt wiele, aby próbować to naprawić, niewystarczająco, aby zapomnieć.
Nieco zbyt długo zatrzymała spojrzenie na jego ręce, aktualnie wyciągniętej, ściskającej zaginiony owoc, przywołując mimowolnie wspomnienia, których przez ten cały czas próbowała się wyzbyć. Odetchnęła, choć ulga była chwilowa. Jego zdrowie, sprawna ręka, niezbędna w pracy grabarza, nie zastąpiła jej w całości wypowiedzialnych słów przy ich ostatnim spotkaniu. Czyżby już zdążył o nich zapomnieć i pragnął jej powrotu? Nie, niemożliwe. Zresztą, ona pamiętała je doskonale, gotowa wspomnieć o nich w dowolnym momencie rozmowy, którą jak miała nadzieję – wkrótce zakończą. Znała go już jednak na tyle, aby móc stwierdzić, że nie zatrzymał jej bez powodu. Czegoś od niej chciał, jak zwykle, gdy się do niej zwracał. A ona, w całym swoim żalu i zawiści nie miała zamiaru mu tego oddawać, ani nawet zagłębiać się w szczegóły.
Wyciągnęła dłoń, ale nie odebrała owocu, a gwałtownym ruchem wytrąciła mu go z dłoni, aż pomarańcz wylądowała z powrotem na ziemi, tym razem zatrzymując się na warstwie śniegu, nie poniesiona przez nikogo. Miała jeszcze swoją godność, aby nie dać się przekupić za głupiego cytrusa!
- Nie musisz. Nigdy cię o to nie prosiłam i nigdy nie poproszę – rzuciła tonem tak lodowatym, że pomimo ujemnych temperatur, mógł on wywołać u niego dodatkowe, nieprzyjemne dreszcze. Wiedział, jak ją sprowokować. Tylko… czy właśnie to chciał osiągnąć, skoro już zadał sobie trud podążania za nią? Nim odwróciła się na pięcie, spojrzała na niego po raz ostatni. – Radzę sobie bez ciebie – dodała, tym samym kończąc rozmowę i stawiając na nowo kroki w drodze do domu.
Musiał się bardziej postarać, jeśli miał zamiar ją zatrzymać.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Nie Sty 15, 2017 10:27 pm

Zamurowało go, kiedy ich oczy się spotkały. Tak dawno jej przecież nie widział. Na korytarzach budynku Inkwizycji omijali się szerokim łukiem, nic dziwnego więc, że widok jej twarzy tak nim wstrząsnął. Przez chwilę poczuł się naprawdę ciężki, a jego język zawiązał się na supeł. Widział w jej wzroku całą swoją winę za to co się stało (nawet jeśli to nie była prawda) i jego wyrzuty sumienia za to co powiedział chyba nigdy nie były większe.
Nie był w stanie nic zrobić, kiedy wytrąciła mu pomarańczę z dłoni, nawet nie pisnął słowa. To wszystko przytłoczyło go tak, że po prostu stał przez dłuższy moment w milczeniu. Jej głos był teraz wyjątkowo nieprzyjemny, a treść jej wypowiedzi dotknęła go bardziej, niż wszystkie dotąd obelgi jakie w jego kierunku rzucała. Naprawdę czuł się jakby miał zaraz dostać gorączki. Już od dawna przez nikogo się tak nie czuł. A jeszcze do tego zaczęła się oddalać!
Nie miał wyboru. Musiał się otrząsnąć, wziąć w garść i nie dać jej tak po prostu odejść. Nie wybaczyłby sobie, gdyby teraz stchórzył. Stawka była za wysoka. Nie potrafił zapomnieć o tej sprawie tak samo jak to miał w zwyczaju robić z trudnymi sprawami, lecz to nieporozumienie z każdym dniem stawało się dla niego coraz gorsze. W jego głowie nonstop kłębiły się wspomnienia z ich spotkań, przez które o ile wcześniej zaznawał spokoju, to teraz przyprawiały go wręcz o nieprzyjemne dreszcze, normalnie jak alkoholik, tylko że jego gorzałą było bezprecedensowe, dominujące spojrzenie Selene, oraz co najmniej 10 nowych blizn na plecach. Nawet wolał nie myśleć o tym jakim robakiem się przez nią stał. Ale tak to jest, kiedy chodzi jedynie o popędy seksualne, nieprawdaż? Gdzieś w środku miał szczerą nadzieję, że to tylko o to chodzi.
Podniósł ponownie pomarańczę i schował ją do mufki, po czym nie zastanawiając się długo pognał za nią. Tak łatwo się dziś ona go nie pozbędzie. Szybko wybiegł przed nią i zagrodził jej dalszą drogę, jakby serio myślał, że to mogłoby ją w jakikolwiek sposób powstrzymać. Mimo że ten gest był iście desperacki i głupkowaty, to nie mógł sobie pozwolić, by chociaż przez chwilę jego kuzynka wyczuła jak bardzo jest to dla niego ważne, dlatego postanowił dalej ciągnąć to w “naturalny” dla niego sposób.
Przybrał swój charakterystyczny wyraz twarzy i był gotów nawet stanąć na palcach, by tym razem to on ją zdominował.
- Ależ Selene, ja nigdy w to nie wątpiłem - zaświergotał. - Aczkolwiek... nie sądzisz, że akurat w naszym wypadku jesteś...my sobie winni więcej niżeli tylko dwa zdania na krzyż? - Ciągnął dalej. Postanowił wprowadzić w życie plan, który już kiedyś uknuł, ale nie miał okazji go wykorzystać. - Naprawdę, odchodzenie teraz w takiej sytuacji, jest co najmniej niestosowne, nie wspominając o tym, że niezwykle infantylne… - Uśmiechnął się szeroko, najśliczniej jak potrafił.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Wto Sty 17, 2017 7:12 pm

Potraktowała swoje ostatnie słowa jako zakończenie rozmowy, ale jednocześnie nie była do końca pewna, jak mężczyzna się zachowa; najwyraźniej wciąż, po latach spędzonych razem, nie znała go wystarczająco. Nasłuchiwała jego kroków, gotowa, że nigdy ich nie usłyszy.
A jednak, stało się. Ten chwilowy przejaw desperacji, tak widoczny gołym okiem, zwyczajnie ją rozczulił. Jak dziecko, chwytające matkę na skraj płaszcza, aby poświęciła mu odrobinę uwagi. To sprawiło, że przystanęła, nie wymijając go, ani nie próbując więcej ucieczki. Poświęci mu chwilę, idąc na kompromis z samą sobą. Nieczęsto przecież widziała, jak mu zależy, przygnieciona wiecznym wrażeniem, że to ona daje od siebie zbyt wiele, podczas gdy on nie kwapi się, by kiwnąć chociażby palcem. Pierwszy objaw człowieczeństwa należało wynagrodzić, czyż nie?
Zdołała jednak odtrącić myśli pojawiające się w jej głowie, na nowo przekonując się o jego braku bezinteresowności. Spodziewała się już, dlaczego ją zatrzymał. Przybrała więc groźny wyraz twarzy, wolną rękę ułożywszy na biodrze, a drugą ściskając mocniej zakupy do domu.
- Czego jeszcze ode mnie chcesz, Matthew? – zapytała, przybierając zmęczony ton głosu. – Dwa zdania na krzyż? Powiedziałabym prędzej, że padło o słowo za dużo. Och... Śmiało. Powiedz, że jestem infantylna; nazywaj to, jak ci się rzewnie podoba, wedle uznania. Proszę cię tylko o jedno – nie mieszaj mnie więcej w swoje sprawy – zacisnęła zęby, z lekkim trudem wbijając w niego spojrzenie. Najchętniej uciekłaby wzrokiem w okolice swoich butów, jednak nie sądziła by wziął wówczas jej słowa na poważnie. Musiała mu dać do zrozumienia, że wszystko, czego się dopuścili było błędem, którego nie wolno więcej powtórzyć. Byli świadomi nieuchronnych konsekwencji, mimo wszystko dążąc aż do cierpkiego końca.
- Zejdź mi teraz z drogi. Po dobroci… jako że użycie przemocy w twoim przypadku mogłoby zostać niewłaściwie odebrane… kuzynie. – Ostatnie słowo wypowiedział po krótkiej przerwie, zadziwiona z jakim trudem przeszło jej przez usta. Użyła go celowo, choć nie robiła tego od wieków, jakby chciała przypomnieć mu o chłodnym dystansie, jaki zwykł ich dzielić przez większość życia.
Drgnęła lekko, gotowa do podjęcia dalszej wędrówki. Zamierzała jednak czekać na jego przyzwolenie i błogosławieństwo, w nadziei, że udało jej się przemówić mu do rozsądku. Jak uważała – wszystko zostało wyjaśnione. Na tym etapie potrafiłaby rozstać się bez większego żalu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Wto Sty 17, 2017 10:33 pm

Zaczął powoli żałować tego, że nie wybrał po prostu olania jej i wrócenia do swoich spraw, zapominając o wszystkim. Robił wszystko w swoim życiu, by unikać takich sytuacji, lecz teraz jak zwykle, kiedy dawał zapanować nad sobą swoim emocjom, słono za to płacił. Nie mógł teraz jednak postąpić inaczej, to było silniejsze od niego.
Z każdym jej słowem jego chamski uśmieszek słabł, a widząc jej pełne znużenia i chłodu oblicze, miał wrażenie jakby się kurczył. Co się tu do cholery jasnej działo? Przecież miał ją zdominować, pokazać że on jest tutaj panem sytuacji, a jak na razie to chciał się jedynie zapaść pod ziemię. Widział teraz to wszystko, jej żal, rozgoryczenie, wręcz niechęć do jego osoby, nie był aż taki głupi by tego nie zauważyć, a w szczególności teraz widział to wyjątkowo dobrze. Chciał stąd zniknąć, jednakże opcja ucieczki odpadała… bo tak! Jeszcze większego desperata z siebie nie zrobi, o! Wiedział jednak o tym, że jak tu zostanie to również będzie spalony w jej oczach na zawsze. Sam się usytuował na przegranej pozycji.
Jego poczucie winy sięgnęło zenitu. Oniemiał. Pragnął jej odpowiedzieć, wytłumaczyć, że to będzie dobre, lecz jedyne na co jego ciało pozwalało mu robić to niemarwe, lekkie uchylanie ust i powrotne ich zamykanie, jakby chciał coś powiedzieć, ale przez te parę sekund zapomniał mowy ludzkiej. Denerwowało go to tylko jeszcze bardziej. Brakowało jeszcze, by zaczął się trząść jak to kiedyś miał w zwyczaju.
Nie wiedział teraz całkowicie co robić. Wszystko wskazywało na to, że to już koniec, że go nienawidzi i najlepiej byłoby gdyby puścił ją wolno, lecz nadal był uparty jak osioł i stał w miejscu, chociażby tylko po to, by go mieszała z błotem.
Ostatnie jednak jej słowa, były jak cios nożem, zadane prosto w brzuch, aż jego twarz przybrała niezmiernie osobliwy wyraz, jakby przerażenia. Ścisnął w dłoni pomarańczę tak, że prawie się zgniotła. To był idealny moment, aby spuścić głowę i odejść, lecz wbrew wszystkiemu, jakby na przekór sobie wypalił. - Selene…
I co? To wszystko? Po chwili znowu milczał, ale jak widać tym przełamaniem się zmusił siebie samego do dalszej kontynuacji rozmowy.
- Selene, to nie… W sensie ja… - Kontynuował niezgrabnie, jak za młodu, kiedy był kaleką w kontaktach międzyludzkich, po czym złapał się za łuk brwiowy i westchnął głośno, marszcząc brwi. - Nie chodzi mi teraz o to, by jakkolwiek ciebie teraz nazywać. - Zasłaniał się dłonią na wszelki wypadek, jakby się niekontrolowanie zaczął czerwienić. Postanowił całkowicie nie grać z nią w żadne gierki, to było zbyt ważne.
Wziął głęboki oddech i tonem innym niż zwykle mówił nie patrząc jej na razie w oczy. - Nie chodzi też o to, by znowu cię w coś mieszać, lecz są sprawy, których nie można zostawić bez komentarza. - Sam nie wierzył w to, że takie rzeczy wychodziły z jego ust. - Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym to zostawić, uwierz mi, ale… - Milczał przez jakiś czas, po czym w końcu na nowo spojrzał jej w oczy. Niepewnie. Zupełnie nie jak on. - Nalegam, abyśmy udali się do mojego mieszkania i tam wszystko… byśmy sobie
wyjaśnili.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Sro Sty 18, 2017 10:30 pm

Zmarszczyła brwi, rozumiejąc coraz mniej. Stał przed nią, nie potrafiąc się wysłowić, a ona przyglądała mu się w milczeniu, ani myśląc mu pomóc. Przecież… wiedział, po co ją zatrzymał, czyż nie? Czekała więc na sedno, ale klasycznie, w swoim stylu – niezbyt cierpliwie, wkrótce zaczynając się denerwować. Rozwiązanie nie nadchodziło, a i ona nie czuła się na siłach, aby roztrząsać sprawę bardziej niż było to konieczne. Gdyby tylko mogła, skrzyżowałaby ręce na piersiach, jawnie okazując swoje sceptyczne nastawienie
- Co? – wyjąkała i bynajmniej nie była to prośba o powtórzenie z powodu niedosłyszenia. Komentarz? Dlaczego miałaby tracić czas na coś równie bezsensownego? – Potrzebujesz jakiegoś podsumowania? Nie żartuj – prychnęła na niego, już mając go wymijać, gdy dosłyszała kolejne słowa.
O tak, teraz już wszystko było jasne. Jakże umiejętnie to ukrywał! W pozornej niepewności, w uroczym zażenowaniu, jakie było zwykłą grą. Jak mogła dać się na to nabrać, znowu! Była wściekła. Nie miała zamiaru po raz wtóry poddawać się jego sugestiom, tańczyć jak jej zagra. Dlatego, za nic na świecie nie mogła pojawić się w jego mieszkaniu. A więc mieli skończyć tak jak zawsze? A nawet… gorzej? Gabinet był miejscem nastręczającym ograniczeń, a jeśli wylądują tam, na ulicy Niedzielnej… O nie! Nie mogła na to pozwolić! Co za stary zboczeniec! Jak on śmiał po wszystkim co przeżyli, proponować jej coś takiego?!
- Nigdzie z tobą nie pójdę. Nie mam zamiaru tego powtarzać, jasne? Jeśli wciąż masz do mnie żal o to, co się wydarzyło… daruj mi. Nie powtórzę tego błędu więcej – wypowiedziała twardym tonem, tracąc swoje opanowanie i wbrew temu, co mówiła, trąciła go ramieniem, odchodząc wzdłuż drogi, nie do końca tego świadoma. Była wściekła; jeśli nie zamierzała go skrzywdzić, musiała natychmiast stąd odejść. Bóg jeden wiedział… przecież mogła zacząć, a skończyliby tak jak zawsze, prawda? Nie potrafiła się tego wyzbyć, przez cały czas.
Nie zamierzała się dawać dłużej zatrzymywać. Musiała odejść, nim powie o słowo zbyt wiele.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Czw Sty 19, 2017 4:23 am

Mówiąc swoje ostatnie słowa jawnie spanikował. Czuł jak jego oddech przyspiesza. Kiedyś nie pozwoliłby sobie na takie jawne nie kontrolowanie swoich emocji, a teraz co? Nawet nie chciał nazywać to co z siebie w tym momencie robił. Było trochę podobnie jak podczas ich “zabaw”, ona prowokowała go do przekraczania swoich granic, lecz tym razem rzeczy i uczucia zawarte w tych granicach, były trochę bardziej skomplikowane.
Widząc jej reakcje denerwował się coraz bardziej. Znowu kompletnie go nie rozumiała! Już miał to wszystko prostować i dalej robić z siebie ostatnią kluchę, kiedy powiedziała ostatnie słowa i… ODCHODZIŁA?! Przez chwilę stał wpatrzony w nicość. Teraz oprócz kolejnego noża wbitego w brzuch, czuł jeszcze jak ktoś wylewa mu wiadro lodowatej wody na głowę. Ale jak to? Nie o to mu chodziło, przecież był szczery! Grunt zaczął mu się osuwać spod nóg. Za żadną cenę nie mógł do tego dopuścić.
Całkowicie lekceważąc jakiekolwiek wołania zdrowego rozsądku, zerwał się jeszcze szybciej za nią, niż ostatnim razem i zawołał: - NIE! SELENE, NIE IDŹ!!! - Po czym znowu stanął przed nią murem, lecz teraz przytrzymał ją jedną ręką, opierając ją na jej ramieniu i zaciskając palce. W niedalekiej przyszłości mógł tego bardzo, ale to bardzo żałować, ale w tej chwili potrzeba całkowicie przyćmiła jego umysł.
Kobieta miała w tym momencie jak największe prawo do tego, by się go wystraszyć. Mężczyzna świdrował ją dzikim, a zarazem przerażonym wzrokiem, był miejscami czerwony na twarzy (co pewnie później będzie tłumaczył mrozem) i milczał. Zdążyło do niego dotrzeć zażenowanie i prawdopodobnie świadomość, że mogą mieć widzów, co na pewno go nie uspokajało. Jego waleczny zryw jak na razie kończył się na milczeniu.
- Ja nie chcę niczego powtarzać. - Mówił, póki miał jeszcze w sobie trochę werwy, później było tylko gorzej. - Selene… Ech… Ja wiem doskonale, że nie chcesz o tym mówić, ale uwierz mi! To jest… - Tu niemalże zapomniał po raz kolejny jak wysławiają się ludzie. - W sensie… Są rzeczy, o których muszę z tobą pilnie pomówić i nie cierpią one zwłoki, ale nie mogę tego zrobić tutaj! - Przełknął ślinę.
Zaczął mieć już zawroty głowy od tego wszystkiego co się działo. Nie miał już więcej oporów, by się przed nią płaszczyć, jakby kompletnie już oszalał i gotów byłby zrobić wszystko tylko dlatego, by z nim poszła.
- O-obiecuję… - Głos zaczął mu się łamać. - Przyrzekam, że pragnę tylko i jedynie rozmowy! Nic więcej! - Jeszcze chwila, a zaczną mu drżeć ręce. To był jego koniec.
- Selene… - Ciągnął dalej już kompletnie obcym tonem, jakby wręcz błagając. - ...proszę cię, pójdź ze mną...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Przecznica Kolejowa   Czw Sty 19, 2017 4:16 pm

Jeśli go prowokowała, czyniła to w sposób zupełnie nieświadomy, chociaż otrzymane efekty były dla nich krokiem milowym; czymś znacznie trudniejszym do okazania, niż zmuszeniem do fizycznej czynności. Tu chodziło o obnażenie swojej duszy, pozwolenie na dostęp do swoich najskrytszych myśli, w całym pakiecie z niedoskonałościami. Tylko to sprawiało, że wciąż się wahała. Potraktował ją inaczej niż zwykle: nawet gest uściśnięcia jej ramienia, którego jawnie sobie nie życzyła, uświadomił Selene, że mu zależało. Albo… naprawdę wybitnie grał.
Szarpnęła się mocno, oswobadzając z uścisku i stając natychmiast w bezpiecznej odległości, aby nie mógł powtórzyć tego zuchwałego czynu. Śnieg na nowo zaskrzypiał pod jej stopami, aż ponownie mogła sobie uświadomić, że poza osobą Matta i ich rozmową wciąż istnieje świat zewnętrzny, na który również powinna zwracać uwagę.
- Nie dotykaj mnie! – warknęła wściekle, krzywiąc wargi w grymasie. – Nie masz prawa mi rozkazywać, ani zwracać się do mnie w ten sposób – upomniała go, będąc przy tym śmiertelnie poważna. Po dłuższej chwili emocje zdążyły z niej opaść. Nie przerywała mu, zaczynając powątpiewać, czy nie oceniła go przedwcześnie. Był poważny. Może… właśnie w ten sposób pragnął przeprowadzić ich pożegnanie? A może chciał ją przeprosić…? Zrozumiała jedno – byli już poza gabinetem, na tym samym poziomie, jako równi sobie. Zasłużył na odrobinę szacunku, jednocześnie przez ostatnie wydarzenia i pomimo ich.
Wszystko wskazywało na to, że naprawdę miał do niej jakąś sprawę. Wyglądał, jakby wiedział o czym mówił. Nie domyślała się jeszcze, co mogło być na tyle istotne, aby musiał się przed nią płaszczyć… w miejscu publicznym! Jedynym rozwiązaniem, jakie nachodziło Selene na myśl, to kolejna próba oszukania jej po raz kolejny. Wspomniała słowa, jakimi ostatnio raczyła Lanę… „I mi przestało zależeć”. Była wtedy taka pewna siebie! Jak może być tak naiwna, skoro daje się zwieść mu po raz kolejny, wiedząc, jak potoczyły się ich poprzednie spotkania?
- Ech… - westchnęła, nie mając więcej argumentów na jego żądania. Miała wolny wieczór. Oczywiście, nie uważała za najlepsze spędzanie go na czynności, po której będzie czuła obrzydzenie sama do siebie. Pozostało jej tylko żywić nadzieję, że tym razem był zupełnie szczery. – Dobrze, pójdę z tobą. Ale lepiej dla ciebie, aby było to coś ważnego – zagroziła mu, mrużąc oczy. Wciąż była wobec niego oziębła i zachowywała dystans, nie mając zamiaru ułatwiać mu sprawy. – I poniesiesz moje zakupy – dodała, wciskając mu w ręce papierową torbę z produktami spożywczymi, jakby było to jej jedynym warunkiem, ceną, dla której podąży za nim. Czuła się z tym źle, jakby nie zdołała wytargować się odpowiednio dobrze… jakby sprzedała swoja duszę za niezbyt dorodną pomarańczę.
Ruszyła, tym razem czekając na niego i kierując się wzdłuż uliczek, na których nie pojawiała się już od wieków.

/zt x2?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Przecznica Kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Uliczki-
Skocz do: