IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśna Dróżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Leśna Dróżka   Pon Sty 11, 2016 7:44 pm

First topic message reminder :





Tak mroźnej nocy jeszcze nie widziała...
Przynajmniej jak żyje i jeśli się nie pośpieszy będzie, to jej ostatni widok w życiu. Nikt przecież nie powiedział, że uciekanie przed inkwizycją będzie przyjemne oraz łatwe jednak ona właśnie, to robiła. W mieście zapewne nie miała by szans lecz tutaj... tutaj była na swoim terenie. Znała każdy zakamarek tego miejsca jakie dla wielu było śmiercionośne lecz nie dla niej. Tu w lesie czuła się dobrze. Można by powiedzieć, że jak w domu lecz domu nie miała. Od tamtego pamiętnego dnia tułała się od miejsca do miejsca zarabiając na swe życie w przeróżne sposoby. Głównie opowiadając historię w karczmach lecz i to najwyraźniej stało się ostatnio mało legalne.
A przecież mogła siedzieć cicho. Gdyby nie złe decyzje zapewne teraz sączyła by jakiś podły trunek i wygrzewała się przy ogniu wesoło strzelającym w karczmie. Jednak nie... Musiała opowiadać swoje historię ponieważ dzięki nim zarabiała aby nie chodzić głodną. Jednak jak już wspomniałam i historie stały się powodem do ścigania, z urzędu... Dobra możliwe, że trochę przesadziła... Mogła nie mówić tak głośno, o oficjalnym buncie czy nawoływać do bojkotu tej wielce znanej wszystkim organizacji jednak... Nie, nie umiała. Nie potrafiła przestać mówić tego co myśli i oto były skutki jej własnej głupoty.
Teraz jednak nie miało, to znaczenia ponieważ najważniejszą rzeczą o jakiej myślała, to przetrwanie. Musiała biec i biegła jak nigdy dotąd. Jej nogi niosły ją samą w kierunku jaki znała. Podświadomie biegła do jednej, z tych kryjówek jakie są najlepsze, a w tym przypadku biegła by odzyskać swój ekwipunek jaki musiała schować przed wizytą w mieście. Przecież co by, to było gdyby weszła tam z łukiem przewieszonym przez plecy?! Zapewne od razu stała by się sensacją a tak przynajmniej mogła przez jakiś czas zarabiać w spokoju... Chyba, że popełni taki sam błąd jak dziś. No nic. Dziewczyna biegła przed siebie nie zważając na drobne rany jakie ozdobiły jej twarz. Nie miała przecież czasu by uważać gdzie biegnie oraz by odgarniać wszystkie gałęzie... Nie miała czasu na nic ponieważ przez cały czas czuła na swoim karku oddech inkwizycji. Zdawał się być on naprawdę irytujący, a zarazem wspomagał jej zmęczone ciało.
-niedobrze- jęknęła sama do siebie gdy wreszcie przykucnęła przy grzbiecie oddzielającym leśny trakt od reszty lasu szybko przy tym odgarniając liście oraz gałęzie jakie zasłaniały wejście do jej schowka, z jakiego wyciągnęła swojego przepięknego przyjaciela wraz, z kołczanem w jakim znajdowało się niewiele szczał. Morigan nie była zachwycona lecz mogła zając się tą kwestią wcześniej, a nie teraz! -Bardzo niedobrze... - szybkim sprawnym ruchem założyła kołczan na plecy mocniej przy tym zaciskając dłoń na drewnie.
Nagle coś przykuło jej uwagę. Ruch w pobliskich krzakach sprawiający iż krew zamarła przez chwilę w jej żyłach. Jednak zaraz chwila! Z krzaków wykicał niczego nieświadomy królik dzięki czemu dziewczyna prawie zdradziła swoją pozycję ponieważ cała ta sytuacja zaczęła ją śmieszyć. Serio? Bałam się królika?! Głupia... Gdy tylko ta przyjemna chwila minęła dziewczę nadal nasłuchiwało lecz jedyne co jej teraz odpowiadało, to cisza. wszechobecna martwa cisza do jakiej przywykła... Jednak czy na pewno wszystko się skończyło, a może to dopiero zapowiedź czegoś o wiele gorszego co miało się jej przydarzyć?
Była świadoma zagrożenia jakie może pojawić się w każdej chwili ponieważ te bezmyślne osoby, z inkwizycji nigdy nie odpuszczają prawie tak samo jak ona... Jednak w tej chwili, to na nią polowali i byli gdzieś tu... tylko gdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Leśna Dróżka   Sro Lip 05, 2017 5:47 pm

Stała i oczekiwała odpowiedzi. Jej oczy nadal były skierowane w jeden znaczący punkt. Podeszła bliżej i nagle za drzewa, ukazała się zupełnie obca kobieta. Co prawda była, to piękna kobieta, która oddrazu zemdlała. Saja nie zauważyła, że jest ranna tak odrazu.. Myślała, że zemdlała na jej widok..cóż pomarzyć sobię jest przyjemnie. Wzruszyła z lekka ramionami i podeszła bliżej nieprzytomnej kobiety. Przygladając się jej, dopiero po chwili zorientowała się, że jest ranna. Cięte rany nie były zbyt głębokie, jednak w ta z lewej strony, pozostawiała wielę do życzenia. Jednego była pewna, że jeśli ją tu tak zostawi, to ona umrze. Nie leżało, to w naturze Saj, żeby zostawić kogoś bez pomocy. Rozejrzał się do okoła. Dobrze znała te lasy i wiedziała, że nie daleko znajduję się pewna jaskinia, o której nikt nie wie, że istnieje. Delikatnie podniosła kobietę z ziemi. Trzymając ją na rękach, patrzyła na jej śliczne rysy twarzy. Kiedy dotarła w ustronie miejsce. Położyła ją delikatnie na ziemi. Ściągła swój płaszcz z ramion i podłożyła jej pod głowę. Następnie używając odpowiednich leczniczych mikstur i bandaża, opatrzył jej ranny. Najbardziej nie pokoiła ją głęboka ranna w lewym boku. Nie trudno zauważyć, że pochodziła, od noża. Napastnik bardzo się postarał. Wiedziała doskonale gdzie wymierzyć cios, żeby zabić. Jednak ta kobieta, miała wielę szczęścia. Rana nie grozi śmiercią, ale trzeba będzie ją zeszyć, żeby się nie wykrwawić. Saja wzięła do ręki nić i igłę. Pierwsze jednak, co zrobiła, to wyciagła manierkę i polała otwartą ranne alkoholem. Następnie przeszła do szybkiego szycia. Po kilku minutach było już po wszystkim. Opatrzoną kobietę zostawiła przez chwilę samą. Nie było wyjścia. Ktoś przecież musiał rozpalić ogień i upolować, coś do jedzenia oraz przeniesienia wody. Saja bardzo szybko sprawiła się ze wszystkim. Kobieta spała. A ona zastanawiała się czy jest przyjacielem? Czy wrogiem? A nawet gdyby była wrogiem? To nie mogła jej zabić w takim stanie. To rzaden honor odbijać leżącego. Czekała, aż się ocknie i jej powie co się stało. Wiedziała, że albo została napadnięta? Albo została ranna w walce? Siedząc przy ognisku, patrzyła w prost na nią. Wygladała tak słodko i uroczo. Saja ruszyła się z miejsca i trzymając w ręku mały metalowy kubek. Zbliżyła jego krawędź do jej ust i delikatnie wlewała jego zawartość do nich. Robiła, to bardzo ostrożnie. Co jakiś czas doglądała jej rann, zmieniając opatrunki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Umbra
Rubin
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 01/05/2017

PisanieTemat: Re: Leśna Dróżka   Czw Lip 06, 2017 4:32 pm

Powoli wybudzała się z snu spowodowanego omdleniem. Co prawda nie śniło się jej nic a przynajmniej niczego nie pamiętała. Jednak zakrztusiła się wodą podawaną przez jakąś osóbkę. Niemrawo otworzyła oczęta, w tym momencie. W sumie była zszokowana że ktoś jej w ogóle pomógł. Co prawda pamiętała że przed omdleniem zobaczyła zarys jakiejś osoby, jednak myślała że to jej się wydawało. Że przez utratę krwi miała po prostu halucynacje. Odruchowo zamiast popatrzeć właściwie na osobę która nomen omen uratowała jej życie popatrzyła na swoje rany i odruchowo je obmacała. Wszystkie były dobrze zabandażowane, wyjątkiem była rana główna. Z początku nie spodobało się jej że rana została zszyta. Umbra zdawała sobie sprawę z tego że przez zszycia nie będzie posiadała tej samej sprawności co kiedyś i zapewne w dłuższych walkach będzie odczuwała skutki zszytej rany. Lecz z drugiej strony wiedziała że prawdopodobnie nie było innego wyjścia. W tym momencie skierowała wzrok na osobę która, z pewnością była to atrakcyjna kobieta, dodatkowo skoro ocaliła jej życie, była dobrą kobietą. Lecz w tym momencie zauważyła logo inkwizycji trzeba przyznać że się przestraszyła w tym momencie. Po chwili jednak połączyła fakty i uznała że dziewczyna nic nie wie o rozróbie której dziewucha o fiołkowych oczach była twórczynią. Najlepiej będzie gdy będzie ten fakt jak najdłużej trzymała w sekrecie przed nią. Inną sprawą że w umyśle rubinu pojawiła się myśl " zabić czy oszczędzić". Chociaż nie był to czas na takie decyzje. Umbra delikatnie położyła rękę na policzku dziewuchy, po czym powiedziała
-Dziękuje, dziękuje za uratowanie życia - akurat podziękowanie było szczere, nawet gdy jej życie ratuje inkwizytorka. Umbra odczuwała chociażby potrzebę głupiego podziękowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t458-umbra-regina
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Leśna Dróżka   Czw Lip 06, 2017 5:18 pm

- Cieszę się, że nareszcie się wybudziłaś. Nie wyglądało, to zbyt dobrze. Miło z Twoje strony, że dziekujesz za okazaną pomoc, ale nie masz za co. Może kiedyś ja znajdę się w podobnej sytuacji i wtedy ktoś? Okaże mi podobną życzliwą dłoń. - odsunęła się od niej, zabierając ze sobą miseczkę z wodą ; - Wybacz, ale zemnie niezdara. Nie chciałam zrobić Ci krzywdy. Wyszłam już sprawy. Mało komu udzielam takiej pomocy jak Tobie.- uśmiechnęła się, po czym wstała i podeszła bliżej ognia. Chwyciła kilka grubych patyków, wrzuciła je jednym zdecydowanym ruchem prosto do ogniska. Obróciła mięsko, które pachniało niesamowicie. Spojrzała kontem oka w stronę kobiety, która usiłowała się podnieść; - Na Twoimi miejscu bym leżała spokojnie. Rana była dość głęboka. Szycie jej zabrało mi trochę czasu. Więc nie szalej za bardzo, bo choć dobrze ją zeszyłam, to może pęknąć z nadmiaru wysiłku i trzeba będzie ją szyć na nowo.- chwyciła gotowe mięso i podała je prosto do rąk kobiety.
- Proszę z pewnością głodna jesteś. Nie masz się czego bać, zemną nic Ci nie grozi. Mało kto wie, o tej jaskini. Więc możesz w spokoju odpoczywać. Saja nagadała się, ale zapomniała, o najważniejszej rzeczy. Mianowicie, o przedstawieniu się. Czarnowłosa usiadła obok dziewczyny i patrząc w jej oczy, po czym rzekła ciepłym głosem; -Mam na imię Saja. Miło mi Cię poznać. Swoją drogą te rany wskazują, że albo zkimś walczyłaś, albo zostałaś napadnięta? Biedna dobrze, że zjawiłam się na czas, bo mogłoby się, to skończyć naprawdę nie ciekawie. - wzruszyła z lekka ramionami, ale nie spuszczała z niej oczu. Fiołkowe oczy kobiety, działały na młodą Inkwizytorkę hipnotyzująco. Ciekawość Saji nie miała końca, chociaż w tym przypadku, może i słusznie. Nie ufała do końca pięknej kobiecie, ale wiedziała, że ranna nie jest w stanie walczyć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Leśna Dróżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Martwe Jezioro-
Skocz do: