IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posąg Kostuchy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lau
Wolny strzelec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 11/12/2015

PisanieTemat: Posąg Kostuchy   Sob Lut 06, 2016 5:07 pm



Wśród wielu starych i mniej lub bardziej zapomnianych części cmentarza, jedno niewielkie miejsce wyróżnia się nietypowym ułożeniem grobów. Nie są one bowiem ułożone w alejkach, nie stanowią też rozrzuconej byle jak zbieraniny. W tym miejscu groby są ułożone w kręgach, wszystkie skierowane w stronę niewielkiej górki na której postawiono rzeźbę przedstawiającą cztery różne postacie, z których każda skierowana jest w inną stronę świata. Sprawia to wrażenie, jakoby postacie te pilnowały grobów, zaś same groby, czy raczej znajdujący się w nich martwi, oddawali im cześć. Poza tym w okół znajduje się mnóstwo starych, spróchniałych drzew które przy każdym mocniejszym podmuchu zaczynają skrzypieć tak strasznie, że niektórzy mogliby pomyśleć iż usłyszeli jęki martwych.
Jako że ziemia w tym miejscu już dawno wyschła tak jak drzewa, niema tu ani padliny ani robaków, nie zapuszczają się tu więc także ptaki czy inne cmentarne zwierzęta i "jęczenie" drzew jest jedynym dźwiękiem przerywającym wszechobecną ciszę.







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lau
Wolny strzelec
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 11/12/2015

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sob Lut 06, 2016 5:48 pm

Lau zmierzała do Wishtown, niestety źle określiła odległość do miasta i czas jaki powinno jej zająć dotarcie do niego. W ten sposób gdy dotarła do obrzeży miasta było już niemal po zachodzie słońca. Dziewczyna w obawie przed czającymi się przy głównych drogach grupami bandytów polujących na karawany czy też nawet zwykłych podróżników, postanowiła zejść z gościńca i zrezygnował z próby dostania się do miasta. Bezpieczniej było pozostać na jego obrzeżach, zwłaszcza że zaczęła się zbierać mgła więc i tak nie byłaby w stanie do niego trafić.
W ten oto sposób przy ostatnich promieniach słońcach udało jej się trafić na cmentarz. Wielokrotnie zdarzało się jej już nocować w takich miejscach, dzięki czemu nauczyła się panować nad swoim umysłem i ignorować dźwięki wiatru czy też nocnych zwierząt, a także odrzucać wszelkie straszne wizje jakie jej podsuwał. Zwłaszcza, że przez całe życie widziała prawdziwe potwory, nie musiała się bać tych zmyślonych.
Jednak właśnie swej przerażającej aurze, cmentarz był dobrym miejscem ponieważ odpędzał większość ludzi, a na tym jej zależało. Co prawda pozostawała jeszcze kwestia złodzieji którzy mogliby akurat okradać groby i wiedźm które mogły odprawiać jakieś swoje rytuały. Jednakże szansa na spotkanie tych pierwszych była mniejsza niż na spotkanie rabusiów a w to drugie nie wierzyła. Właściwie, to nawet nie była do końca przekonana czy wiedźmy istnieją. Koszmary widziała na własne oczy, a wiedźmy jakoś nigdy żadnej nie spotkała. nie znała też nikogo wiarygodnego kto by potwierdził ich istnienie. A nawet jeśli istniały, to po co miałyby się spotykać na obskurnych cmentarzach? Lau zakłada że wiedźmy zasilają szeregi arystokracji oraz elity społecznej i zapewne spotykają się na zamkach podczas wystawnych przyjęć.
Dodatkowo, szansę na spotkanie cmentarnych hien zredukowała wybierając jakąś starą część cmentarza gdzie nie było nic ciekawego. Żadnych grobowców, zdobień, wszystko stare i kamienne. Po co ktokolwiek miałby tu przychodzić?
Mgła okryła także to miejsce i robiła się coraz gęstsza, co ucieszyło dziewczynę. Kolejna zasłona. Teraz mogła być spokojna o ludzi. pozostawał jeszcze tylko jeden problem - Koszmary. Jednak na te istoty i tak nie mogła nic poradzić, ponieważ nie wiedziała jak je zwalczać. Pozostawało jej zatem wierzyć, że świętość tego miejsca je odpędzi.
Lau usiadła za jednym z większych nagrobków, na tyle dużym i szerokim by całkowicie zasłonić ją z jednej strony. Jednocześnie zaraz przy nim wyrastał krzew, teraz co prawda ususzony ale wciąż stanowiący dobrą osłonę. Tak więc nawet gdyby ktoś potrafił widzieć w ciemności i przenikać wzrokiem przez mgłę, mógł ją zobaczyć tylko z dwóch stron. Dziewczyna oczyściła swój umysł i zamknęła oczy, zapadając w bardzo płytki sen. Dzięki temu mogła choć trochę odpocząć, a jednocześnie mając świadomość wszystkiego co dzieje się w okół.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shilvia
Hodowca
avatar

Liczba postów : 131
Join date : 04/02/2016

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sob Lut 06, 2016 7:40 pm

Przez gęstą jak zupa mgłę przedzierała się niska czarnowłosa postać, rozglądając się dookoła. Dziewczyna była już zmęczona hałasem w mieście, a jakie jest najcichsze miejsce miejsce na świecie? Cmentarz oczywiście! Zawsze uważała to miejsce za najlepszą skrytkę przed inkwizycją (i światem). Spokój to jednak nie był jedynym powodem dlaczego tu przyszła. Krążyła nerwowo wśród nagrobków szukając czegoś do zjedzenia. Nie był to jednak najmądrzejszy z jej pomysłów, bo gdyby naprawdę chciała skonsumować jakiś metal to zajrzała by na bardziej użytkowaną część cmentarza, ale jest to jednak zbyt ryzykowne posunięcie zważywszy na to, że prawie cały czas ktoś się tam kręci.
Nagle stanęła w miejscu jak porażona. Nerwowo szukała czegoś w swojej kieszeni. -Cholera.- Powiedziała dość głośno. Nie mogła znaleźć pieniędzy, które dzisiaj zarobiła. Na dodatek wymacała jeszcze dziurę. Lepiej być nie mogło. Może jeszcze niech zacznie padać i przyjdzie po nią inkwizycja, by ją do końca dobić?
Zrezygnowana usiadła pod posągiem i okryła się kocem. Dopiero wtedy usłyszała, że wcale nie jest tu tak cicho jak myślała. Kruki krakały tutaj tak donośnie jak jeszcze nigdy. Mówiono, że jest to oznaką klątwy rzuconej na ziemię. Nie bała się jednak. Jedyna rzecz jakiej powinna się lękać to żywi ludzie, a ich tu raczej nie było. Zaczęła się rozglądać za ptakami i dostrzegła je na wyschniętym drzewie, a było ich chyba z piętnaście. Przyglądała się im jeszcze przez chwilę, aż do chwili gdy mgła przysłoniła wszystko. Shilvia pogrążyła się w myślach. Co ona teraz zrobi? Nie ma pieniędzy, ani niczego do jedzenia, ani dachu nad głową, a do sierocińca nie wróci. Spojrzała w górę na zimną twarz posągu. Najchętniej sama zmieniłaby się w kamień i nie musiała o nic martwić. Nikt by właściwie nie zauważył, że jej nie ma, przecież jest tylko karaluchem społeczeństwa. Wcisnęła wtedy głowę między kolana, by zagłuszyć swoje myśli. Miała ochotę zasnąć, lecz jej głód metalu nie dawał jej spokoju i myślała tylko o nim. Spojrzała na swoje dłonie, aż drżały ze zdenerwowania.Szybko wstała, by jeszcze raz obejść nagrobki i sprawdzić, czy czegoś nie ma.
Na tym nic niem, na tamtym nic nie ma. Już miała się poddać, gdy nagle coś wyczuła. Nie widziała niczego, ale jakby poczuła czyjąś obecność i co więcej coś metalowego. Skierowała głowę w stronę dość dużego nagrobka i powoli do niego podeszła. Za nim siedziała śpiąca dziewczyna, ale to nie było ważne. Miała ona ze sobą wielki miecz i to była rzecz, która interesowała czarownicę. Ostrożnie chwyciła broń ów dziewczyny, ale szybko spostrzegła, że nie śpi ona tak głęboko jak jej się wydawało. Szybko więc cofnęła rękę z powrotem i tak się wystraszyła, że uciekła.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Lut 22, 2017 8:14 pm

Mrok spowijał całą okolicę, wszyscy mieszkańcy smacznie spali, tylko w jednym domu nadal odbijało się światło. Młoda inkwizytorka, przeglądała właśnie papiery ojca. Nieoczekiwanie do jej ręki, wpadł czarny mały skórzany dziennik. Skrywał go zawsze przed wszystkimi. Saja trzymając go w dłoni zastanawiała się w głębi duszy czy go przeczytać? Czy może go spalić z całą jego zawartością? Minęło kilka dobrych minut za nim ucichły w niej na dobre wyrzuty sumienia. Decydującym ruchem ręki, czarnowłosa padnica otworzyła dzienik w samym jego środku. No właśnie czemu w środku? A nie na początku lub na końcu ? Dobre pytanie? Może właśnie, to tam chciał ją zaprowadzić ślepy los? Kto wie co będzie?
W całkowitej ciszy zanurzyła się w czytaniu. Nagle natrafiła na coś bardzo interesującego. Ojciec opisywał w nim prz dziwną postać, która mogła spełniać najskrytsze pragnienia z głębi duszy zza niezwykła opłatą. Ojciec nie umieścił w nim szczegółowego opis, co do wyglądu itd.. Ale opisał dokładnie gdzie można ją znaleźć. Postać wydała się Saji niezwykle wyjątkowa oraz interesująca. Ta tajemnicza postać mogłaby przydać się inkwizycji...Muszę to dokładnie zbadać pomyślała i obróciła kolejną kartkę na której widniało ostrzeżenie:
"Uważaj dobrze czego sobie życzysz, bo przydzie Ci gorzko zza to zapłacić "
Dziewczyna nie miała zamiaru siedzieć i rozmyślać nad tym kim jest ta niezwykła postać? I kim tak naprawdę jest? Jednak ostrzeżenie napisane przez ojca wzięła sobie głęboko do serca.
Wyruszając z domu wzięła ze sobą dzienik i lampę naftową. Wolnym krokiem wyszła z miasta i znalazła się na jego obrzeżach, po czym skierowała się w stronę cmentarza zastanawiając się czy owa postać w ogóle istnieje? Czy to może tylko jakaś legenda? Zanim się obejrzała była już na miejscu. Zapaliła lampę.
Miejsce to raczej nie wyglądało na przyjazne, ale czego można się spodziewać po cmentarzu? Idąc nieco dalej zauważyła unoszącą się gęsta mugłe. Musiała delikatnie stąpać po ziemi, aby nie zapaść się w pobliskie mokradła. Lampa, teraz dawała większe światło niż wcześnie na całe nieprzyjazne otoczenie.
Stare pomniki były lekko zniszczone i pokryte zielonym mchem.
Widać było, że mało kto tutaj zaglądał. Stare opuszczone krypty straszył niemiłosiernie swym wyglądem. Mało tego wszędzie unosił się smród rozkładająceje się padliny. Saja się tym nie przejmowała taki widok i zapach miała na codzień podczas swoich misji. Szła dalej spokojnym krokiem, aż dotarła do opisanej w dzieniczku krypty. Odsunęła delikatnie wejście do krypty. Wszystkie pochodnie znajdujące się na ścianach niewyjaśniony sposób zapaliły się, jakby ktoś to zrobił jednym pstryknięciem palca. Dziewczyna wyciagła miecz z pochwy, bo dobrze wiedziała, co to dokładnie oznacza. Zostawiając lampę z boku, kierowała się dalej w głębi kamiennego pomieszczenia. Na ścianach widniały stare zniszczone malowidła przedstawiające no właśnie co? Nic za bardzo nie można było znich wyczytać ani dostrzec. Jedank Saja nie dawała za wygraną i przypatrywała się owym malowidłą, aż dotarła do centrum grobowca. Czyżby owa postać była duchem? Pomyślała przez chwilę w skupieniu, jednak do jej uszu dobiegł cichy zbliżający się głos.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Lut 22, 2017 8:50 pm

Za życia Vengeful Spirit była czczona niczym bogini. Przynoszono jej podarki, usługiwano, a ona odwzajemniała się swoim wyznawcom spełnieniem ich prośby. Kiedyś kult był bardzo popularny, a miejscami spotkań były różne miejsca. Główne te trudno dostępne gdyż kościół katolicki tępił wyznawców jak tylko mógł. Nakładano ekskomuniki, biczowano, a nawet palono osoby na stosie za herezję lub bycie w konszachtach z wiedźmą. Jednym z takich miejsc była pewna krypta, w której mieściła się niewielka świątynia. To tutaj ludzie z Wishtown oddawali cześć tej spełniającej życzenia bogini. Niegdyś nie łączył się z tym żaden koszt poza przysługą i czcią.
Wszystko zmieniło się kiedy nastąpił znaczny pogrom kultu przez Inkwizycję. Wymordowali większość kultystów oraz zabili wiedźmę, którą była niegdyś Vengeful Spirit. Spalono jej świątynie, a dobytek zagarnięto w ramach konfiskaty dóbr heretyków. Kult jednak przechrzczono i zmieniły się przy tym również świątynie. Były teraz znacznie lepiej ukryte, a część z nich kompletnie przeniesiono poza Wishtown. Jedna z nich znajdowała się wewnątrz krypty, którą właśnie przemierzała Saja. Przy wejściu pochodnie zapaliły się dzięki prostemu mechanizmowi, który umieszczony był w jednej z płyt. Na ścianach nadal były pozostałości po tamtych pięknych malowidłach, które przedstawiały kobietę sprowadzającą urodzaj na swoich wyznawców. Zostały jednak one w większości zakryte wizerunkiem… cienia, zjawy z długimi szponami oraz potarganymi włosami, która nabijała śmiertelników na swe pazury. Wyglądało to bardziej jak kult jakiegoś demona, a z każdym krokiem Inkwizytorka mogła utwierdzić się w tym przekonaniu. Niektóre malowidła przedstawiały składanie ofiar. Te, które były zdecydowanie starsze ukazywały proste dary jak owoce lub kobiety baraszkujące ze sobą w jednym łożu. Nowsze były nieco inne. Widocznie składano tutaj ofiary z ludzi, a ryciny pokazywały podrzynane gardła oraz tego samego demona, który żywił się mięsem tych osób, a następnie ruszał na polowanie.
W centrum grobowca znajdował się posąg przedstawiający dosyć wysoką kobietę. O ostrych i gniewnych rysach twarzy oraz czarnych skrzydłach wyrastających z jej pleców. Była naga, a jej paznokcie u rąk czy też nóg były przerośnięte do rozmiarów szponów. Poza tym na posadzce widać było zacieki po dawno zaschniętej krwi. Pośrodku, tuż przed posągiem znajdował się nawet ołtarzyk zrobiony z jednego grobowca. Składano na nim najwyraźniej ofiary przedstawione na wcześniejszych rycinach.
Cichy zbliżający się głos, który usłyszała Saja był w rzeczywistości piosenką. Nie była to żadna pieśń żałobna ani też nic popularnego. Głos, który słyszała był niczym dźwięk strun dobrze nastrojonej harfy. Jednak sama piosenka była bardziej znajoma. Zwykle takie piosenki matki śpiewały swoim dzieciom kiedy te nie chciały zasnąć lub bały się.
Vengeful Spirit wracała właśnie z polowania. Zrealizowała pakt i właśnie zabiła jednego człowieka. Rzemieślnika, który zalegał z pieniędzmi oraz zgwałcił córkę kontrahenta. Po prawej dłoni nadal ściekały resztki krwi. Zresztą czego się spodziewać skoro Mściwy Duch pozbawił rzemieślnika serca. Teraz jednak niesiona melancholią tamtych dni postanowiła odwiedzić cmentarz. Miejsce, w którym niegdyś istniał jej kult. Tutaj najpewniej byłaby pochowana gdyby wiedźmie przysługiwał pochówek. Schodząc w dół schodami nuciła piosenkę, którą śpiewała jej własna matka. Czuła, że coś ją wzywa do tej jednej konkretnej krypty. Przeznaczenie lub chęć powrotu do dawnych czasów. Być może wywołane to było emocjami, które właśnie sobie przyswajała od Saji.
Mściwy Duch w końcu ukazała się inkwizytorce. W swojej pełnej postaci. Błękitny płomień trawił jej białe włosy, a jednak nie spalał ich. Czerwone ślepia lustrowały dziewczynę od góry do dołu, a niebieska skóra ducha nadawała całemu obliczu chłodu. Przyjrzała się ciemnowłosej dziewczynie o zielonych oczach, która była może o czoło wyższa. Trzymała w ręce miecz, który na zjawie nie zrobił najmniejszego wrażenia. Była dosyć przeciętnej budowy, ale nie mogła jej odmówić kuszących dla śmiertelników kształtów. Najwidoczniej również widziały się wzajemnie dlatego Spirit postanowiła odezwać się pierwsza.
- Nie ma tu nic do szabrowania od długich lat. Czegóż szukasz w świątyni tej, która niegdyś spełnia życzenia a dziś egzekwuje zemstę? – zapytała postępując krok bliżej. Kropla krwi kapnęła z jej ręki i rozbryzgała się na posadzce krypty. Postać nie nosiła butów, a jej ubiór jedynie składał się z lekkiego pancerza, który mimo wszystko odsłaniał całkiem sporo. Nie miała wrogich zamiarów wobec kobiety, jedynie patrzyła na nią swymi czerwonymi ślepiami, które błyszczały w półmroku krypty.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Lut 22, 2017 10:13 pm

Nie przestraszyła się pojawiwniem dziwnej postaci, wręcz przeciwnie oczekiwała jej pojawienia się. Miecz to tylko zabezpieczenie w końcu nie wiadomo kto mógłby się jeszcze znajdować w krycie oprócz nich? Może ktoś jeszcze wiedział o tym miejscu? Nagle odwróciła się twarzą do kobiety, której skóra była cała niebieska, a oczy czerwone. Wygladało to dość przerażająco w cieniu mroku krypty, jednak dla Saji nie robiło to jakiejś większej różnicy. Schowała miecz z powrotem do pochwy, po czym zaczęła odpowiadać spokojnym głosem :
- Nie mam zamiaru Cię okradać, raczej chciałam sprawdzić czy to czego się dowiedziałam niedawno to prawda. - Przymarszczyła lekko brwi. Odrażający odur z krypty dawał się nieco we znaki, jednak nie dawała tego po sobie poznać. Ciągła dalej opanowanym, pewnym siebię głosem :
- Jednak stoisz tu przedemą więc, to prawda, że istniejesz.- podeszła bliżej światła mówiąc :
- Kim tak dokładnie jesteś? Bo z tego co mi wiadomo podobno spełniasz życzenia? Czy to prawda? - Stała i obserwowała najdrobniejszy ruch dziwnej postaci, im bardziej ona pochodziła bliżej światła tym bardziej Saja mogła się jej coraz lepiej przyjrzeć. Nie mogła wyjść ze zdumienia, że ktoś taki istniejie? Ktoś bezstrony? Jednak nie miała pewności więc zadała kolejne pytanie :
- Ta krypta wygląda, lub wyglądała bardzo okazjonalnie, z czego odrazu można zrozumieć, że traktowano Cię jak boginie. Ciekawi mnie czemu teraz Cię tak nie traktują. Nawiedzasz w samotności to opuszczone i już dawno zapomnianej miejsce. Prawie nikt już Ciebię nie pamięta. - Saja lubiła zbierać najdrobniejsze fakty, który wydawały się dla niej bardzo istotne.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Lut 22, 2017 10:40 pm

Zjawa była nieco zasmucona faktem, że jednak nie będzie mogła wystraszyć potencjalnego szabrownika. Zawsze uciekali z piskiem ilekroć działy się wokół nich zjawiska paranormalne. Ludzie bali się nieznanego, a zwłaszcza tego czego zobaczyć lub dotknąć nie mogli. Byli jak Niewierny Tomasz, który nie uwierzy póki nie dotknie ran Chrystusa. Oczywiście w tym wypadku również tak było chociaż nie dla każdego. Nie wszyscy byli w stanie zauważyć Mściwego Ducha, a tym bardziej praktycznie nikt nie był w stanie się przed nim ukryć kiedy już obrał kogoś za cel.
Jałowe również było ukrywanie swoich odczuć i emocji. Duch żywił się nimi i mógł niczym koneser powiedzieć co odczuwa teraz dana osoba po prostu dzięki smakowi.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – odpowiedziała pouczająco Zjawa. Niewielu chciałoby ją spotkać pośrodku krypty z ograniczonymi możliwościami ucieczki. Stworzenie, które wyglądało jakby w każdej chwili mogło pozbawić człowieka życia zdecydowanie nie plasowało się wśród tych najbardziej przyjaznych. Niemniej Inkwizytorka musiała być zaprawdę zuchwała lub pewna swego. Vengeful z każdym krokiem stawianym krokiem zbliżała się do kobiety, aż w końcu zatrzymała się. Pół metra od niej, tak by ta w pełnym świetle mogła podziwiać Zjawę. Jej rynsztunek, bladoniebieską skórę, czerwone ślepia oraz każdy najdrobniejszy widoczny mięsień.
- Czyżbyś nie była już Niewiernym Tomaszem? – rzuciła zjawa uśmiechając się delikatnie. Było to lekko sarkastyczne oraz prześmiewcze, aczkolwiek bawiło ją to niebywale. Śmiertelnicy rzadko zdawali sobie sprawę w jakim niebezpieczeństwie są, jednak tej aktualnie Vengeful Spirit nie mogła zrobić krzywdy, a nawet nie chciała. Było zabawnie krótko ujmując.
Zjawa złączyła ręce za sobą i zaczęła powoli iść po łuku w stronę statuy. Każdy jej krok teraz odbijał się echem pośród grobowej ciszy krypty. Duch wziął oddech i zaczął mówić nieco melancholicznym tonem, a może nawet troszkę znudzonym.
- Mam wiele imion. Vendetta, Furia ale najprościej Vengeful Spirit lub Ucieleśnienie Zemsty. Spełniam życzenia jednak nie takie o jakich myślisz. Nie uczynię Cię bogatą, ani nieśmiertelną – powiedziała i teraz skróciła dystans i zataczała półokręgi wokół Saji. Wbijała w nią swe czerwone ślepia niczym szpilki w poduszeczkę.
- Do zemsty ma prawo każdy. Biedny, bogaty, młody bądź stary, głupi i inteligentny. Wszyscy w mych oczach równi, jednak zemsta ma swoją cenę. Oko za oko, ząb za ząb zważ na me słowa – nie mówiła tutaj jedynie o karmie, która zawsze wracała do człowieka. Vengeful miała tu dużo głębszą rzecz na myśli niż tylko opłacenie jej jak byle jakiego zabójcy. Kluczowym było powiedzenie, które interpretowała dosłownie.
Westchnęła cicho na wspomnienie o tamtych czasach. Aż przysiadła na ołtarzu i spojrzała na kobietę z politowaniem.
- Tak. Jednak nawet w najwierniejszym stadku znajdą się zdrajcy. Gdyby nikt o mnie nie pamiętał to ludzie nie toczyliby wojen, nie istniałyby niesnaski między nimi, a nawet inkwizycja… byłaby zbędna – powiedziała błękitnoskóra istota, która teraz bujała nogą na boki.
- Nadal traktują mnie jak boginię sądząc po rycinach, ale są najwyraźniej ostrożniejsi. Nie sądzisz? Musisz mieć mnóstwo pychy w sobie lub odwagi przychodząc tutaj samej. Rozumiem, że chcesz skorzystać z moich usług? – zapytała siadając po turecku na ołtarzu. Wywnioskowała to z poprzedniej kwestii związane ze spełnianiem życzeń. Dłonią klepnęła w ołtarz na znak, że pozwoli kobiecie usiąść obok siebie. Mściwy Duch czuł aktualnie wszystkie emocje jakie trawiły inkwizytorkę. Każdą najdrobniejszą z nich.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 12:20 pm

Saja nadstawiała ucha na każde słowo zjawy, która najwyraźniej lubiła jak traktuję się ją ze szczególnym uwielbieniem. Miała nieco mieszane uczucia, co do niej. Wiedziała, że nie zaufa jej tak szybko jakby sobie tego chciała.
- Może ciekawość, to pierwszy stopień do piekła, ale nie raz, to właśnie ona uratowała mi życie. Z drugie strony gdyby nie ona, to nie byłoby mnie tutaj. Nie sądzisz? - skrzywiła lekko swoje czwrwone usta.
Rozglądła się kontem oka po krypcie, która nie wyglądała wcale okazale, no może kiedyś. Teraz wszystkie malowidła i ryciny raczej odstraszały niż przyciągały uwagę. Każdy zwykły człowiek patrząc na nie mógłby paść na zawał i uciekły by gdzie pieprz rośnie, jednak nie czarnowłosa ona raczej czuła się jak usiebie w domu.
- Wybacz mi moja droga, że Cię rozczaruje, ale pychy u mnie raczej nie znajdzesz. Nie chwalę się tym kim jestem, raczej wolę pozostać w ukryciu, jednak moja sława mnie znacznie wyprzedza.- Powinna być dumna, z tego, że w środowisku czarownic i koszmarów sieje postrach i lęk. W końcu sama chciał tego chciał, ale jednak nie lubiła rozgłosu na swój temat. Saja jest pokorna i ślepo wykonuje każdy rokaz jaki wyda jej organizacja.
- Odważna, tak to słowo lepiej do mnie pasuje. Nie mam zamiaru Cię okradać. Pochodzę z bogatego rodu, więc nie brak mi niczego. Grabiene grobów to wieczna hańba nie godna mojego tytuł. Zresztą takie zachowanie karana jest śmiercią i biada temu jak zostanie na tym niegodnym czynie przyłapany.- Zauważyła jak owa postać kiwnęła jej ręka na znak, aby usiadła obok niej, ale młoda inkwizytorka, wolał pozostać na swoim miejscu. Dokońca nie wiedziała co ona kąbinuje. Saja wolała pozostać czujna na wszystko inne. Mam wiele imion, ale nie słyszała o żadnym z nich.
- Wybacz nie przedstawiłam się mam na imię Saja. - Była tak zaciekawiona postacią, że zapomniała się przedstawić. Zrobiła drobrny ruch ciałem, podeszła bliżej ołtarza i zastanawiała się w głębi duszy czy ludzie składali na nim krwawe ofiary? Marszcząc brwi rzekła :
- Jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałabym Cię bliżej poznać zanim skorzystam z Twoich usług? Kim byłaś zza życia? I co sprawiło, że teraz stałaś się duchem zemsty? Mówisz, że spełniasz życzenia, więc co dokładnie bierzesz w zamian? Bo Twoje słowa " oko zza oko " mało co przejawiają do mnie.
Dziewczyna wiedziała o co jej chodzi, jednak chciała, to usłyszeć w prost od niej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 2:27 pm

W takim razie wychodziło, że kobieta cechowała się zuchwałością. Bardzo rzadki talent, który objawiali ludzie w obecności Mściwego Ducha lub Koszmaru. Zwykle od tych drugich uciekano gdzie pieprz rośnie ze względu na to, że były łowione przez inkwizycję, a jak wiadomo… na stos może trafić nawet osoba mająca z czymś konszachty.
- Istotnie – jednak czy będziesz chciała tutaj być na koniec spotkania? Dodała w myślach drugą część. Nie oczekiwała zaufania, wszakże kontrahenci zwykle spotykali się z nią jednorazowo. Z drugiej strony Saja była kolejnym interesującym przypadkiem, który najwyraźniej nie chciał chwilowo zawrzeć paktu, a po prostu spotkać się i porozmawiać. Tak jak przystało każdemu kupcowi, który najpierw zapoznaje się z ofertą.
- Sława? To przemija bardzo szybko lub nie dociera do świata duchów Sajo – skomentowała kiedy już przedstawiła się Duchowi. Vengeful nie miała wobec niej złych zamiarów. Mało tego nie mogła jej zrobić krzywdy o ile nie zostanie zmuszona do samoobrony, ale o tym wolała nie mówić. Taką informację można bardzo łatwo wykorzystać dlatego skoro tamta nie skorzystała z okazji by usiąść to Mściwy Duch rozłożyła jedną nogę wzdłuż ołtarza. Po co miała sobie ograniczać miejsce obecnie?
- Nie zrobię Ci krzywdy o ile nie zechcesz uczynić tego samego mnie. Zresztą nie jesteś w stanie tego uczynić – widziała, że Saja zabiera się do niej jak kot do jeża. Podchodziła powoli, trzymała dystans. Duch za to jej się nie obawiała, bo cóż może zrobić jej zwykły śmiertelnik, który pozostaje sam na sam z nią. Jednak to miło, że negocjacje handlowe zaczyna od wypytania handlarza o jego dane. Venge gdyby chociaż trochę zależało na tym kim była za życia to pewnie by na to pytanie odpowiedziała. Jednak przeszłość nie była teraz czymś istotnym. Liczyło się tu i teraz.
- Za życia znana byłam jako Quod Miraculum. Wiedźma spełniająca życzenia śmiertelników. Leczyłam choroby oraz zapewniałam wiernym to czego potrzebowali. Tchórzliwi ludzie oraz nędzni inkwizytorzy lękali się, że zastąpię ich boga dlatego postanowili mnie zabić – ot przykład tego, że ludzie pozbywają się tego czego nie rozumieją lub lękają się. Mimo, że coś nawet nie stwarza zagrożenia, a nawet pomaga im. Pomyśleć tylko jak bardzo ludzkość mogłaby skorzystać na tym, że miała taką wiedźmę po swojej stronie. Może nie chorowaliby i nie umierali tak szybko na byle jaką chorobę. Podczas opowiadania cały czas patrzyła się swoimi czerwonymi ślepiami w zielone oczęta Saji.
- Narodziłam się ponownie z własnego pragnienia zemsty, które było tak silne by zabić tamtych skrytobójców. Życzenia, które spełniam to pragnienia zemsty. Odbieram coś komuś ale w zamian zabiorę ci coś równie cennego, by została zachowana równowaga. Jeśli postanowisz kogoś zabić, ja wezmę twoją duszę po śmierci – wytłumaczyła zjawa. Koszty były różne. Czasami Venge nawet torturowała swojego kontrahenta, gdyż tamten zapragnął by cel cierpiał katusze ale jednak przeżył. Wtedy Mściwy Duch pozwalała doświadczyć tego samego wymiaru cierpienia kontrahentowi. Miecz jakim była zemsta jest obosieczny i Saja mogła się teraz o tym przekonać. Żaden czyn nie pozostaje bez odpowiedzi. Oczywiście najwyraźniej chodziło o czyny negatywne.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 6:33 pm

Dziewcyna stała spokojnie i słuchała słów zjawy. Wzczerze mówiąc, to wyglądem wcale nie straszył. Mimo niebieskiej skóry i czerwonych oczu. Przygladała się jej coraz uważnie. Na głowie zauważyła dziwne wystające rogi. Może miało to wzbudzać postrach wśród jej kontrachętów? A może była to tylko jakaś ozdoba? Kto zrozumie dzisiejszą modę? Napewno nie Saja. Podniosła delikatnie rękę do góry i przyjechała nią metalowymi końcami po ścianie. Zrobiła to na tyle cicho, że nie wydała przy tym żadnego dźwięku. Można było od razu zauważyć jej metalowe rękawiczki w blasku palących się pochodni. Nie miała zamiaru ich pokazywać jednak ten odruch był nie kontrolowany, chciała sprawdzić z czego zostały wykonane ściany grobowca. Słuchała bacznie każdego słowa zjawy. Dodając spokojnie :
- Sława przemija? Jesteś tego pewna?  Bo o nie których powstają legendy, pieśni i na zawsze zapisują się w kartach historii. - przymrużyła oczy tak jakby blask płomienii ją na chwilę oślepił.
- Bardzo interesuję się zjawami podobnymi do Ciebie. Zastanawiając się jak dokładnie powstajecie? Czy ktoś musi przywołać was do życia używając do tego magii? Wydaje mi się, że sami nie możecie wrócić do życia? Nawet pod postacią koszmaru czy zjaw? Mówisz, że widzą Cię tylko osoby, te które chcą od Ciebię życzenie, to bardzo interesujące.- Czarnowłosa starała się jak najwięcej dowiedzieć, aby później zebrać istotne fakty dla siebie :
- Traktują Cię jak bustwo. Dajesz ludziom to czego chcą, a Ty dzięki temu żyjesz i rośniesz w siłę z każdym dniem pożerając ich kawałek po kawałku. Jednym słowem dajesz spróbować swoich możliwość, a potem wykorzystuje ich chciwość do tego stopnia, że oddają Ci zastaw swoją duszę.
Saja spoglądała na zjawię od czasu do czasu i czuła jakby ta siedziała w jej myślach. Nie dawał tego po sobie poznać. Jednka zaczęła się zastanawiać czy ona ma w sobie coś takiego, aby skusić się na pakt między zjawą, a sobą? Jedynym jej pragnieniem jak narazie było odnalezienie matki? W ogóle czy żyje? Kim była? I dla czego ją porzuciła? Tyle pytań jednak to nie było pragnieni zemsty. Wzruszyła lekko ramionami mówiąc ;
- Nie chcę być niegrzeczna, ale Ty jesteś zjawą zemsty, a ja narazie jej nie szukam. Nie jesteś wstanie mi pomoż. - podniosła wzrok do góry gdzie widniały jeszcze inne ryciny, które ledwo co mogła dojrzeć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 7:12 pm

Dla Mściwego Ducha niczym były pancerze lub innego rodzaju próby ochrony ciała. Z perspektywy tego co mogła zrobić zjawa to nawet utrudniały walkę z nią. Zbroja czyniła człowieka praktycznie konserwą, którą duch mógł zgnieść lub uczynić z pancerza trumnę dla takiego nieszczęśnika. Nie wspominając już o tym, że potrafiła zaatakować umysł, który żadnym opancerzeniem raczej nie był chroniony.
Odzienie, które przywdziewała oraz rogi znajdujące się na głowie miało być jedynie dodatkowym elementem budzącym strach. W końcu któż nie przestraszyłby się istoty odzianej na czarno, z ornamentami przypominającymi skrzydła oraz czerwonymi ślepiami podczas szybkiego biegu, który skracał dystans. Przez te wszystkie czynniki w biegu Vengeful mogła wyglądać jak żarłoczny ptak lub anioł śmierci, który przedziera się do swojego celu. Duch spojrzał na metalową rękawiczkę, która dotykała skałę w której wykuty był grobowiec. Następnie podniosła swoją dłoń i zerknęła na dłuższe paznokcie, które przypominały bardziej pazury. Zatoczyła nimi dwa półkola na ołtarzu, a następnie zaczęła sobie pukać harmonicznie o płytę. Puknięcie szło jak fala od palca wskazującego, aż po najmniejszy i z powrotem.
- Większość to brednie opowiadane przez bardów w celach zarobkowych lub czysta propaganda – odpowiedziała. Na swoim przykładzie miała świadomość, że część opowieści, które tworzył kult mogło być zmyślonych. Wierzyli, że Zemsta jest jedynie ich prywatną obrończynią i zostaną przez nią zbawieni. Vengeful Spirit miała tylko jedno określenie, którym mogłaby uraczyć tych ludzi, którzy ślepo wierzyli że zemsta należy się tylko im – nazywała ich głupcami.
- Jestem pierwszym duchem i to ode mnie pochodzą pozostałe. Jeśli kogoś uznam za godnego lub będę w posiadaniu jego duszy wtedy stanie się tym czym jestem. Koszmary są prymitywnymi wytworami waszych fantazji sennych, zaś ja jestem pragnieniami. Najskrytszymi, których pożąda każdy człowiek niezależnie od wieku – naprostowała nieco informacje Saji. Ona była pierwszym duchem i praktycznie każdy następny musiałby powstać za jej sprawą. Zdarzyło jej się raz czy dwa podpisać pakt mający kogoś uśmiercić, jednak te osoby jeszcze żyły. Poza tym nikt nie okazał się godny tego, by Vengeful utrzymała go przy życiu. Jeszcze nie teraz.
- Traktowaliście również słońce jak bóstwo oraz każdą inną siłę przyrody. Czy dzięki temu istnieją? – zapytała retorycznie. Słońce jak również inne elementy świata będą istniały niezależnie czy pyszni ludzie oddadzą im cześć czy też nie. Wszystko we wszechświecie może równie dobrze istnieć bez ich przyzwolenia i udziału no chyba, że powstało przez nich i wymaga ich do dalszej reprodukcji.
- Nie zawsze. Jeśli cena nie jest tak wysoka, wtedy nie biorę duszy. Czasami po prostu okaleczam lub daje odczuć to co chcieli zrobić bliźniemu. Myślałam, że w waszej śmiesznej wierze chrześcijańskiej funkcjonuje to powiedzenie „nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe” – och tak, Vengeful mogła siedzieć tutaj i cały dzień rozprawiać o tym jakie wady ma ta religia oraz jak źle w praktyce wychodzą jej założenia. Jednak nie była tutaj od tego. Ona była od egzekwowania zasady oko za oko.
- Jednak szukasz czegoś innego. Inaczej byś tutaj nie przyszła. Nie szukałabyś ducha zemsty, który spełnia pragnienia. Nie próbowałabyś wypełnić tej pustki, którą nosi każdy człowiek w sobie. Targają tobą wątpliwości oraz desperacka próba odnalezienia czegoś – rzekła zjawa nieco znudzonym tonem głosu. Czuła te wątpliwości oraz niepewność, którymi emanowała Saja. Po prawdzie czuła każdą emocję i degustowała po kolei. Rozkładała na czynniki pierwsze i niczym wytrawny smakosz oceniała mniej więcej z czego jest.
- Zemsta niejedno ma oblicze. Czego zatem szukasz? – ponowiła i ziewnęła przeciągle, a jej błękitny płomień zatańczył w powietrzu.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 7:59 pm

Znając konsekwencję paktu, który nie wyglądał na korzystny, zastanawiała się po co się mścić na innych zza sprawą ducha, który potem zrobi to samo mi? Albo przyjedzie mi zapłacić jeszcze gorzej.
- Jaki w tym jest większy sens. Mam na myśli pakt z Tobą. Skoro zrobisz to samo mi? Masz jakiś kontrachętów? Jak tak to te osoby naprawdę muszą być zdesperowane.- wypowiedziała te słowa na głos z pewnością siebie. Tak dziwna zjawa jakoś nie brzmiała zbyt przekonujaco, ani nie nalegała na zawarcia z nią paktu. Była raczej inna, wszytko tłumaczyła spokojnie, aby można było zrozumieć, co Cię czeka zza wypowiedzenie życzenia. Nie spodziewała się tego, raczej sądziła, że duch będzie robił wszystko, aby ją nakłonić do podpisania paktu. Może to był jakiś ukryty podstęp. Spojrzała na nią i nie mal że czuła jak ona czerpię z niej siły życiowe.
- Czego szukam, to z pewnością nie jest zemsta. To raczej coś innego. Dla tego sądzę, że mi w tym nie pomożesz, ale skoro pytasz, to odpowiem Ci na to pytanie. - podeszła bliżej krypty i delikatnie usiadła na w prost Spirit. Saja bezwzględną na wszystko lubiła patrzeć rozmówcy w oczy z nich mogła wiele wyczytać, ale czy da się coś wyczytać z oczu ducha? No cóż przekona się o tym nieco później. Zanurzająć swój wzrok prosto w głąb czerwonych oczu zjawy. Rzekła spokojnym głosem ;
- Kiedyś ojciec opowiadał mi, że miałam matkę, która zginęła podczas pożaru naszego domu. Chciałaby się czegoś o niej dowiedzieć. Kim była? I dla czego doszło do pożaru?
Saja nic nie wiedział o swojej matce. Ten temat był zamknięty w jej rodzinie odkąd sięgała pamięcią. Jednak raz w roku wracała do tego tematu. Szczerze mówiąc to w dzień własnych urodziń, ten temat powracała do niej jak bumerang. Dlaczego ojciec nigdy nie chciał jej nic powiedzieć?  Czemu robił z tego taką tajemnicę?  
- Zaczekaj chwilę jeśli jakimś cudem uda Ci się rozwiązać tą zagadkę, chociaż szczerze w to wątpię. Bo to nie jest zemsta, to co będziesz chciał w zamian zza informację?  Muszę to wiedzieć zanim się zdecyduję na na pomoc z Twojej strony.- Chciała wiedzieć na czym stoi. Duch wyglądał jej na bardzo chytrą oraz sprytną osobę w końcu przeżyła tyle lat. Chodź nadal wyglądała bardzo młodo i pięknie na swój sposób. Jej skóra dosłownie lśniła od blasku ognia, podobnie jak oczy. Nie wyglądała jakoś strasznie czy okropnie. Wydawała się na miła i bardzo inteligentną osobę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 8:21 pm

- Czasami jeśli jesteś osobą bezsilną, która sama jej nie może dokonać to zemsta sama w sobie jest nagrodą, która warta jest każdego poświęcenia. Posiadam kontrahentów jednak nie zdradzę ich tożsamości – miała pewien rodzaj etykiety, której nie wolno było złamać. Tylko osoba, która była obiektem zemsty mogła w ostatnich chwilach poznać imię osoby, która zesłała Mściwego Ducha. Tylko po to, by sama mogła pragnąć dokonania zemsty i zamknąć to błędne koło. Aktualnie kontrahentką Mściwego Ducha była pewna dziewczyna z Cyrku.
- Nie sądzisz, że matka oddałaby wszystko by ukarać morderców własnego dziecka oraz że osoba okaleczona i pozbawiona cnoty gwałtem nie chciałaby się odegrać na oprawcach? – zapytała retorycznie odwołując się do pierwotnych instynktów jakie posiadali w sobie ludzie. Dużo słabiej rozpamiętywali chwile przyjemne i radosne, a krzywda zapadała im w pamięć na lata. To nie był stereotyp jedynie o kobietach, które są pamiętliwe. To był cały gatunek ludzki. Zjawa na gwałt nie potrzebowała kontrahentów dlatego mogła pozwolić sobie na spokojne tłumaczenie zasad gry. Mogła istnieć nawet bez wykonywania żadnych zleceń, ale to dokładnie tak samo jakby bogaty człowiek przestał pomnażać swój majątek. Życie byłoby puste oraz nudne gdyby nie mogła się realizować dalej. Zemsta nie była czymś do czego Spirit miała nakłaniać. To było coś czego każdy musiał zapragnąć samemu.
Vengeful podkuliła nieco kolano żeby dać Saji więcej miejsca do siedzenia. Mściwy Duch była ucieleśnieniem zemsty jednak nie oznaczało to, że jest wyprana z manier. Chociaż to, że właśnie siedziała sobie na obiekcie kultu jej niespecjalnie przeszkadzało. Faktycznie to co mówiła Saja nie było czymś co leżało w kompetencjach ducha, jednak… pożar? Zazwyczaj same się nie wywołują. Może to był jakiś punkt zaczepienia dla paktu? Zjawa cmoknęła lekko i założyła ręce na piersi myśląc o tym czego mogłaby chcieć za taką informację. Niby nie leżało to w jej usługach jednak da się to podpisać pod pragnienie zemsty.
- Cena ulegnie zmianie zależnie od tego co będziesz chciała zrobić z piromanem, który podpalił dom o ile wykorzystasz mnie do tego. Samej informacji nie mogę od tak zapewnić, ale jeśli Twoim nadrzędnym celem będzie ukaranie osoby odpowiedzialnej za pożar wtedy mogę Ci pomóc jak tylko zechcesz. Informacja nie jest płatna, zaś to co mam zrobić podpalaczowi, bo chyba nie jesteś taka głupia by uwierzyć, że ogień sam się zaprószył? – zapytała retorycznie. Podciągnęła nogę i przysunęła się bliżej kobiety tak, by siedzieć praktycznie tuż obok niej. Spojrzała na nią swymi zielonymi ślepiami i wyciągnęła rękę w jej stronę.
- Pragniesz odwetu na osobach odpowiedzialnych za pożar? Po drodze może poznasz przyczyny, jednak nie jestem bogiem i nie mogę tego zagwarantować. Mogę jedynie zagwarantować to, że zostanie Ci blizna z paktu oraz doznasz tego samego co osoba, którą mi wskażesz. Nie jestem tym waszym śmiesznym, biblijnym demonem – prychnęła. Czuła się obrażana jeśli ktokolwiek przyrównywał ją do szatana albo innego demona. Tymczasem Saja mogła tak naprawdę wprowadzić modyfikacje do warunków kontraktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Lut 23, 2017 9:22 pm

- Zemsta potrafi zaślepić człowieka, to prawda. Rozumiem, że każdy na swój sposób szuka sprawiedliwość zza krzywdy jakie zostały im wyrządzona. Nie mogę postawić się w zupełności w ich sytuacji, ale mogę jedynie starać się zrozumieć jakoś ich uczucia, które wtedy nimi miotają. Są gotowi na wszystko, po to aby tylko dopaść mordercę, złodzieja itp..- Nie widziała najmniejszego sensu wymieniać wszystko dalej po kolei.. Duch z pewnością wiedział o co chodzi.
- Szczerze, to chciałaby tylko żebyś dla mnie zbadała tą sprawę, a zemstą zajmę się sama, bo wtedy ona smakuje najlepiej, jak osobiście zatopię w niej swoje metalowe pazur.- Mówiła to z wielki przekonaniem i pewnym siebie glosem, jednak nie przemawiał przez nią pycha. Teraz zjawa mogła poczuć jeszcze większy przypływ negatywnej energii, która wydzielała Saja. Złość i nienawiść miotały teraz nią na prawo i lewo, nie dopuszczając zdrowgo rozsądku do głowy. Kiedy się już uspokoiła i dała upust nerwą, wróciła do dalszej konserwacji z duchem. Patrząc tym razem lodowatym spojrzeniem;
- Z pewnością nie jesteś Bogiem, on raczej w całej swej majestatycznej osobie nigdy nie by tego nie uczynił. Raczej przekazuję nam większe wartości życiowe, niż zemsta czy zabijanie. Szatanem też nie jesteś, ale śmiercią też nie. Nie mam dokładnego określenia co do Twojej postaci. - rzekła z lekkim oburzeniem jak mogła pomyśleć, że porównam ją do Boga? On stworzył życie piękne w całej jego okazałości, to ludzie są sobie winni, że istniej ktoś taki jak my. Gdyby nie uprawiali czarnej magii, gdyby nie powstały koszmary, świat stałby się piękniejszy i wtedy nie potrzebowałby kogoś takiego jak ona. Uśmiechnęła się ;
- To jak zgadzasz się na te warunki?- nagle dodała coś jeszcze -Wiesz w czym jesteśmy do siebie podobne?- wyczekiwała jej dalszej odpowiedź. Siedziała spokojne i co jakiś czas dziwnie podstępnie się uśmiechała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Lut 24, 2017 6:52 pm

- Szanuję za chęć wymierzenia sprawiedliwości samej. Jednak czy masz dostatecznie dużo sił by dokonać zemsty? – Vengeful zaśmiała się delikatnie, gdyż wiedziała dokąd to zmierza. Saja emanowała teraz gniewem i złością. Nienawiść, która gościła w jej sercu wypływała na wierzch a to oznaczało, że jednak będzie miała na kim się mścić. Spirit miała tylko uczynić zemstę realną i możliwą do wykonania. Swoją drogą nietypowa prośba, ale mieściła się w zakresie jej kompetencji.
Nie przeraziła się lodowatego spojrzenia, a nawet odebrała je jako otwarte wyzwanie. Rzuciła jej również lekko lekceważące spojrzenie, albo raczej mówiące „prowokuj mnie dalej”. Spirit zdawała sobie jednak sprawę, że nie może jej w chwili obecnej uczynić żadnej krzywdy za nieważne jaką zniewagę.
- Gdyby bóg był majestatyczny to stworzyłby was bez wad ani nie wymagałby waszej czci. W końcu jako byt idealny nie powinien łaknąć czci tak niskich istot jak ludzie. Jeśli szukasz dla mnie określenia to potraktuj mnie jak… ślepy los – Zjawa pozwalała sobie na coraz więcej. Miała swoje podejście do różnorakich kultów, bo w końcu czemu na przykład jej kult miałby być mniej ważny niż ten chrześcijański, który równie dobrze mógł być zbudowany na kłamstwie? Wszystkie te udokumentowane cuda mogły być jedynie fałszem potrzebnym podtrzymaniu religii. Koszmary i duchy nie były uwzględnione w tej ich śmiesznej książeczce, a jednak istniały. Wiedźmy również nie zostały opisane, a były większym zagrożeniem niż sam Szatan, którego ludzie lękali się jak ognia.
Wtem śmiertelniczka zarzuciła bardzo ciekawym pytaniem. Mściwy Duch bez głębszego namysłu odpowiedziała – Nosimy te same blizny oraz pragniemy tego samego. By sprawiedliwości stało się zadość. Czuję Twój gniew, furię, frustrację i złość. Są całkiem smacznym kąskiem – powiedziała i stanęła tuż przed Sają, opierając się dłońmi o ołtarz, będąc praktycznie twarzą w twarz ze swoją przyszłą kontrahentką.
Uśmiechnęła się delikatnie pokazując swe białe zęby i ułożyła swoją dłoń na dłoni kobiety. Nachyliła się bardziej, jednak nie na odległość pocałunku ale na tyle blisko by móc bezpośrednio spojrzeć w jej szmaragdowe oczęta – Zgadzam się pomóc ustawić scenę tej zemsty. W zamian za taką możliwość nie wezmę zbyt wiele. Ot, przysługę o którą będę mogła zgłosić się każdego dnia i każdej nocy. Zgadzasz się? – zapytała. Nietypowa prośba wymagała również dosyć nietypowej ceny. Postanowiła zabutelkować sobie właśnie jedno życzenie, które być może Saja kiedyś będzie mogła spełnić. Oczywiście jeśli się zgodziła to właśnie w ten sposób kontrakt został zawarty. Na wierzchu dłoni pojawiło się rozcięcie, a krew ducha wymieszała się z Saji. Chwilę później mogła poczuć intensywny, palący ból na dłoni, gdy mała spirala wypalała się na niej. Vengeful jedynie odsunęła swoją dłoń i zlizała jeszcze cieknącą krew kobiety.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Lut 24, 2017 7:37 pm

- Nie badam istnienia Boga. Po prostu wiem, że tak jest. Gdyby nas stworzył bez wad, bylibyśmy posłuszni mu niczym maroinetki sterowane przez marionetkarza. A On tego nie chciał. Dała nam prawo wyboru. To odnas zależy czego dokonamy w życiu. Co do czarownic, to z pewnością mają kontakty ze złymi mocami, bo to co robią nie jest dobre. Szkodzą ludziom i wszystkim do około. Chełpiąc się władzą i wysysają esencję życia z nawet ziemi. Niszcząc wszystko, co kiedyś było piękne. - Saja uwielbiała tematy tego typu. Posiadała bardzo obszerną wiedzę na ich temat. Najbardziej teraz fascynował ją temat koszmarów, na których miała już w głowie własną teorię. Ta niezwykła teoria, coraz bardziej się sprawdzała, tylko jeszcze nie wiedział w jaki sposób ich się pozbyć raz na zawsze, aby już się nie odradzały.
- Mogłabym rozmawiać z Tobą bardzo dług na ten tema, jednak nie o to tu chodź, choć może po drodzę Cię jeszcze o coś poproszę, ale nie teraz.- znowu przymarszczyła brwi.
Nie czuła strachu jej bliskość, raczej była to lekka fascynacja z jej strony. Duch choć w części pokazał swoje prawdziwe skrywane obilcze, ale nawet, to nie wzbudzało w Saji żadnego lęku. Dotyk dłoń ducha, był zimny, wręcz lodowaty, pozbawione jakich kolwiek emocji czy życia. Raczej przypominało jej to dotyk dawno nieżyjącego trupa. Czy tak właśnie wygląda dotyk ducha?Saja wpatrywała się w jej lśniące wystrzeżone białe kły, które nie jednego przyprawiały by o mdłośći czy o inne emocję, ale nawet to nie wstraszyło dziewczyny ;
- Niech będzie.- czuła jak jej dłoń przenika palący ogień, to nie było zbyt miłe uczucie. Wypalana pieczęć była dość bolesna. Saja nie jedno już w życiu przeszła więc ten ból nie odcisną większego pietna.
- Tak w tym jesteśmy podobne do siebie, ale zapomniałaś o jednym, że nigdy się nie podajemy do póki do puty nie wykonamy zadania.- Podobała się Saji jej zapalczywość, to nie wzruszenie, to zimno, które można było wyczuć w jej każdym oddechu, ta bezwzględność. Wszystkie te cechy były im bardzo bliskie i miały z nim do czynienia na codzień.
- Ta pieczęć na mojej ręce, będzie widoczna dla kazdego czy tylko dla mnie? - Nie chciała, aby ktoś widział, tą dziwną pieczęć na jej ręce. Cieszyła się jednak, że Spirit jest na jej usługach. Dzięki niej będzie mogła się wiele dowiedzieć na inne tematy. Dręczyła ją tylko myśl zapłaty zza jej niezwykłe usługi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Lut 24, 2017 8:01 pm

Mogłyby nie wyjść z tej krypty w tym, ani następnym stuleciu gdyby cały swój czas poświęciły rozważaniom teologicznym. Najtęższe umysły filozofów od wieków rozważały aspekty boskości, a część z nich była indoktrynowana prze wiarę. Vengeful była wyzwolona spod tego jarzma bo również miała inny wgląd w sprawy wiedźm czy koszmarów. Niektóre było jak robactwo. Nieszkodliwe i pragnące sobie żyć w spokoju, ale jednak robactwo, które rozpełzało się po całym świecie.
Ona chyba naprawdę wierzy, że ludzie nie robią tego samego. Zwłaszcza, że sama teraz zawierasz przymierze z czymś co określiliby jako złe moce – pomyślała Spirit. Ironiczna sytuacja, w której osoba powołująca się na wiarę w boga oraz wierząca w sprawiedliwość, spółkuje właśnie z czymś co kościół określiłby mianem złych mocy, a nawet grzechem. Vengeful widziała jak ludzie wydzierają lasom z ich zielonych łap coraz więcej terenów pod grunty rolne, po których ziemia była czasami nieurodzajna i niezdolna do wydawania kolejnych plonów. Wtedy zmieniali miejsce i wycinali kolejny kawałek lasu. Czy wiedźmy niszczyły lasy, w których się ukrywały? Raczej nie, tak samo koszmary, które na ten świat się nie wpraszały. Były niechcianym tworem jaźni wiedźm.
Ciepłota ciała inkwizytorki kontrastowała z grobowym chłodem dłoni Mściwego Ducha. Stopniowo dłoń zjawy odbierała coraz więcej ciepła, które było przyjemne aczkolwiek duch i tak nie czuł dyskomfortu z powodu zimna. Być może dlatego mogła sobie pozwolić na bieganie przy minus dziesięciu w samym skórzanym pancerzu oraz bez butów. Chociaż trzeba przyznać, że spodziewała się krzyku tak jak ostatnio w trakcie wypalania pieczęci na ciele. Saja miała najwyraźniej wysoki próg bólu co było dobrym znakiem. Spirit oblizała tylko wargi na myśl co będzie mogła z nią zrobić kiedy tylko pakt zostanie zrealizowany! Jękom bólu oraz przyjemności nie będzie końca i być może nawet obie strony ostatecznie będą usatysfakcjonowane.
- Zemsta musi być dopełniona, a osoba winna wiedzieć za co musi odpokutować – Mściwy Duch raczej nie brał pod uwagę, że ktoś okaże otwartą i niepokierowaną strachem skruchę. To była jedna z możliwości ucieczki ze szponów tejże zjawy. Były dokładnie trzy, o których być może kiedyś wspomni Saji jeśli ta zdobędzie na tyle zaufania u istoty duchowej.
Spojrzała tylko dziwnie na inkwizytorkę, która zadała dosyć w sumie głupie pytanie. Zjawa zachichotała złowieszczo i ujęła w dwa palce podbródek dziewczyny uśmiechając się do niej szelmowsko – Każdy ją ujrzy. Wiedźma, człowiek, nosiciel, koszmar. Każdy kto rozpozna znamię będzie wiedział, że zawarłaś ze mną pakt. Nie pozbędziesz się tego piętna do końca swoich dni – powiedziała patrząc jej swymi czerwonymi ślepiami prosto w oczy, po czym na moment zbliżyła usta do jej ust jednak nie złożyła pocałunku, a postanowiła się podroczyć. Odsunęła twarz od niej, ale nadal opierała się dłońmi o ołtarz – Jeśli zginę ja lub Ty, wtedy kontrakt zostanie zerwany. Tak na wypadek gdybyś w trakcie się rozmyśliła, jednak jeśli dostarczysz mi… - przeciągnęła się jak kocica, ocierając piersiami o pierś Saji – dostatecznie dużo rozrywki i wrażeń to może zostanę na dłużej.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Mar 03, 2017 4:00 pm


- Trochę ciepło się zrobiło nie sądzisz? - Wstała i delikatnie odsunęła się od zjawy. Spojrzała ukratkiem na dłoń, po czym wzruszyła z lekka ramionami myśląc w duchu: ~ I tak w sumie rzeczy nikt tego nie zobaczy z pod moich rękawic.~ . Odwróciła sie twarzą do zjawy dodając pewnym siebie głosem ;
- Jeśli dojdzie do skutku i poproszę żebyś, to uczyniła. Jednak z pewnością tak się nie stanie.
A jeśli ona ma rację? I zawładnie mną chciwość? I żądza zemsty? Nie tak się nie stanie pomyślała i szybko odrzuciła swoje wątpliwości na bok. Mimo to będę się mieć cały czas na baczność, jej siła potrafi niezwykle kusić człowiek. Gdzie kolwiek znajduje się mój wróg ona, może go dopaść i zabić w mgnieniu oka. Ale to jest droga na skróty, która wiąże się z przerażającymi na konsekwencjiami.
Dziwczyna nie miała zamiaru czerpać korzyści inno dla siebię, jak z pewnością teraz myślała o tym Spirit. Miała namyśli zupełnie coś innego. Na swój sposób była dobrym człowiekiem i wierzyła w to co robi dla innych. Stara się ze wszystkich sił chronić miasto i jego mieszkańców, nawet jeśli wiąże się, to z paktem ze złym duchem. ~Nie jest źle mieć takiego ducha po swojej stronie~- westchnęła z cicha. Dobrze, że jestem odporana na ból, przynajmniej nie miała satysfakcji z nadawania mi pieczęci.
- Wiesz moje życie bywa zabawne i bardzo ryzykowne. Jeśli lubisz ostrą jazdę, to myślę, że się dogadamy. - Uśmiechnęła się szyderczo. Tak życie Saji jest bardzo urozmaicone. Niezliczone polowania, więcej przelewu krwi, więcej mordobicia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sob Kwi 08, 2017 7:53 pm

Zjawa zachichotała pod nosem. Istotnie atmosfera stawała się coraz gorętsza, gdyż to było dosyć nietypowe, by inkwizytorzy szukali pomocy u stworzeń Koszmaropodobnych. Zazwyczaj zwalczali wiedźmy, a przy okazji starali się tym powstrzymywać powstawanie tych nędznych stworzeń, które czasami występowały w cyrku jako zwykłe zwierzątka. Teraz Venge wyczuła wątpliwości czające się na dnie serca Saji. Właśnie owe uczucia najpewniej zgubią czarnowłosą. Nie będzie pewna co począć ze swoją ofiarą, a to otwierało duchowi pewne furtki do manipulacji kobietą. Z każdym kontrahentem stawała się coraz silniejsza, a kiedyś może nawet przerośnie w sile samego boga. Stanie się władczynią tego świata i ustali własny, sprawiedliwy porządek, gdzie każdy niezależnie od stanu będzie mógł się zemścić na swoich oprawcach.
Zjawa nawet odczuła tą próbę pocieszenia się, albo raczej wytłumaczenia swoich czynów przez Saję. Nie znała dokładnie jej celu i nawet nie musiała. Wiedziała, że osoby, które mogą utrzymać całe narody w ryzach robią dokładnie to samo. Wmawiają sobie iż coś zrobili dla ogółu. Czasami jednak przybierało to formę usprawiedliwienia się i rozgrzeszenia z popełnionych błędów. Spirit nawet nie miała żadnej satysfakcji z torturowania osób, a co dopiero patrzenia jak uginają się. Tak długo jak nie było to obiektem zemsty kontrahenta, tak długo nie odczuwała z tego żadnej przyjemności. Zemsta była dla niej formą sztuki lub po prostu spektaklu, od którego była uzależniona. Żyła tylko po to, by mścić się i oddawać się tej formie rozrywki.
Białowłosa istota zaśmiała się na słowa kobiety, która zaoferowała jej naprawdę ciekawe warunki pracy. Duch odczuwała znużenie prostymi problemami ludzi, a teraz zaoferowano jej nową zabawkę w postaci zagadki oraz spędzania czasu z inkwizytorką. Błękitnoskóra zakręciła biodrami i z uśmieszkiem na ustach usadowiła się tuż obok kobiety, przejeżdżając swoją chłodną dłonią po jej udzie. Drażniąc i drapiąc ją. Nawet przez spodnie, które nosiła Saja czuć było pazury ducha, jednak nie były to ruchy mające uczynić krzywdę, a raczej pewien rodzaj przyjemności.
Przybliżyła twarz do ucha kobiety i dmuchnęła chłodnym powietrzem ze swoich ust, jednocześnie kuszącym głosem mówiąc - Zatem utrzymasz mnie przy sobie dłużej. Wiesz, że poza zemstą mogę zapewnić Ci niezapomniane wrażenia. Gdzie tylko zachcesz – oczywiście nie chodziło tu tylko o czyste rozkosze cielesne, ale również niezmierzone cierpienie, które Zjawa mogła komuś zadać w przeciągu krótkiego czasu. Tak ogromne, że każda chwila mogła wydawać się wiecznością i torturowany mógł pragnąć skrócenia swoich cierpień poprzez śmierć.
- Jaki będzie Twój pierwszy ruch moja droga inkwizytorko? – zapytała czerwonooka istota, wpatrując się jednocześnie w oczęta swojej kontrahentki wyczekując odpowiedzi lub jakiegoś rozkazu. Nie zdjęła dłoni z uda Saji, które drapała co i rusz swoimi pazurami zostawiając na ubraniu ślady oraz drobne rozcięcia.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Nie Kwi 09, 2017 12:31 pm


Saja siedziała spokojnie i wsuchiwała sie w ostatnie słowa zjawy. Miała wrażenia, że duch chce czegoś więcej, niż tylko wypełniania rozkazów. Nie ma się, jednak czego dziwić, w końcu każdy na swój unikalny sposób, pragnie czyjegoś ciepła. Choć nad tym ciepłem, można byłoby się grubo zastanowić. Zimna dłoń Spirit była tego najlepszym dowodem. Saja siedziała nieruchomo, można rzec, że pieszczoty Spirit w pwenym stopniu jej odpowiadały. Mogła nawet przeboleć jej zimną dłoń na swoim ciele. Choć w sumie rzeczy Saja nie należała do grupy wrażliwych lub ciepłych osób. Patrząc w oczy zjawy dodała spokojnym głosem :
- Tak zpewnością zatrzymam Cię przy swoim boku na dużej. - powtórzyła te słowa jeszcze raz, a w głowie miała tysiąc myśli na minutę. Serce zaczęło, jej delikatnie przyspieszać.
- Jaki następny ruch masz namyśli? - Była niepewna tych słów, bo raczej nie umiała czytać w myślach, a zachowanie Spirit zdradzało, coś zupełnie innego. Szczerze, to była w lekkim szoku, że zjawa może mieć ochotę na tego typu rzeczy. Z drugiej strony mogłoby być to zupełnie nowe i ciekawe doznanie. Choć miała co do tego małe wątpliwości mówiąc;
- Lubię się dobrze zabawić, ale jakieś sadystyczne rzeczy nie wchodzą w grę. - rzekła dość spokojnym głosem. Nagle przed oczami pojawiła się jej delikatna wizija zbliżenia się Spirit.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Nie Kwi 09, 2017 1:51 pm

Powodem zbierania kontrahentów wokół siebie przez Vengeful Spirit mogło być to, że w jej kulcie za życia byli zdrajcy, a teraz po śmierci chciała wokół siebie zebrać osoby, do których będzie miała pewność. Istniała na to szansa, chociaż bezpośrednio zapytana Zjawa odmówiłaby i zasłoniła się tym, że taki jest warunek jej pomocy. Pragnęła siły, którą zapewniały jej ludzkie dusze, a bez tej potęgi nie będzie mogła kontrolować lub ochronić niczego. Gdzieś w głębi mogła odczuwać tą samotność i smutek, gdyż powstała tak naprawdę z tych negatywnych odczuć oraz czaru rzuconego przez dawną siebie. Zemsta była najsłodszym z trunków, którymi się upijała jednak zawsze potem przychodził kac. Prędzej czy później, ale jednak Venge czasem odczuwała wyrzuty sumienia lub była w stanie okazać łaskę swojemu celowi. Problemem jednak dla niej było rozróżnienie emocji. Nie wiedziała, które należą do niej, a które do osoby przebywającej w jej pobliżu. Jej serce nie biło, a ciało nie wydzielało ciepła, a by się rozgrzać musiała mieć kontakt fizyczny z drugą żyjącą istotą, od której to ciepło brała. Wszystkie krzywdy, które wyrządzono jej za życia ukształtowały obecną formę Mściwego Ducha. Każdy kontrahent, który zawarł z nią pakt również nieco wnosił do osobowości tejże mrocznej istoty, którą można określić jako dzieło szatana.
Tymczasem Saja potwierdziła, że zatrzyma ducha u swego boku. Zjawa tylko zamruczała z aprobatą czując ten mętlik w głowie kobiety, a następnie wątpliwości i narastającą ciekawość, która zakiełkowała w inkwizytorce. Białowłosa tylko uśmiechnęła się kusząco i szybkim ruchem przeniosła się na kolana Saji, przysiadając okrakiem na dziewczynie. Kolanami opierając się o płytę. Momentalnie jej ręka znalazła się na karku kobiety, który poczęła mimowolnie pieścić i głaskać. Mrucząc przy tym i delektując się tą nutką erotyzmu, o którym wcześniej Saja pomyślała. Błękitnoskóra zakręciła kusząco biodrami i pogładziła ciepły policzek kobiety swą chłodną dłonią. Czule, delikatnie, cały czas spoglądając jej w oczy z narastającą lubieżnością.
- Miałam na myśli co planujesz zrobić teraz w kwestii paktu, jednak jeśli tego pragniesz możemy się zabawić – powiedziała przysuwając lekko twarz do twarzy kobiety i szepcząc jej bezpośrednio w usta – Jednak zważ, że wtedy nie będziesz pragnęła pieszczot z rąk innych niż moje – wplotła palce we włosy inkwizytorki patrząc swym przenikliwym, czerwonym wzrokiem wprost w oczy czarnowłosej. Jakby dając jej wolną rękę w tym czy chce kontynuować pieszczoty, a może wziąć się do pracy? Czy Venge miała sprawić jej teraz przyjemność, a może dopiero potem?

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Nie Kwi 09, 2017 4:01 pm


Zjawa podsuneła bardzo kusząca propozycje, a szczerze mówiąc była bardzo urocza i na swój sposób umiała, to bardzo wyraźnie okazać. Nie miała zamiaru ruszać się gdy zjawa usiadła na jej kolanach. Bardzo spodobał się jej cudowny zapach włosów. Przypominał jej zapach wiosny i wszytkich kwiatów razem wziętych. Ten zapach, to cudowna rozkosz dla Saji. Przypominał jej beztroskie życie wśród łąk i lasów. Niezapomniane chwilę. Delikatnie musneła jej długie białe włosy, swoją prawą ręką. Zastanawiała się w duchu czy nie pocałować jej czerwonych ust. Cała zaistniała sytuacja była idealna, tylko miejsce raczej pozostawiało wiele do życzenia. Saja nie odwracając wzroku od niej rzekła ciepłym głosem ;
- Nie mam nic przeciwko, ale jednak napierw praca, a później przyjemności.- Trudno było odmówić zjawie był atmosfera robiła się coraz bardziej gorętsza. Wiedziała, że jeśli tak dużej pójdzie to pewnie praca zejdzie na drugi plan. To jednak nie wchodziło narazie w rachubę, przynajmniej narazie. Nie zmienia, to jednak faktu, że młoda inkwizytorka nabrała chęci na uroczego duszka.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Nie Kwi 09, 2017 4:57 pm

Spirit odczuwała wszystkie emocje swojej kontrahentki, które odwzajemniała zresztą. Miała okazję ją pocałować i kuszenie ust kobiety okazało się naprawdę silne. Ciepły głos Saji zadźwięczał w uszach Zjawy niczym złote dzwoneczki, a pozytywne emocje zaczęły wlewać się do jej wnętrza niczym słodki trunek. Błękitnoskóra mruknęła lekko niezadowolona i ułożyła dłoń na ramieniu kobiety jednocześnie opierając się o jej czoło swoim. Dalej zerkała w jej oczęta swoim psotnym, czerwonym wzrokiem. Teraz Saja mogła przyjrzeć się samej budowie oczu Vengeful, które jednak nie odbiegały zbytnio od tych ludzkich. Były białka, siatkówka, tęczówka. Wszystko było tylko, że w różnych odcieniach czerwieni przez co z daleka nie widać było jakiejkolwiek różnicy. Teraz dało się to dostrzec.
- Och, dobrze wiesz, że zapragnęłabyś więcej. Powiedzmy, że moja duchowa intuicja mówi mi o twych pragnieniach – czuła narastające w kobiecie pożądanie i zamruczała niczym rozleniwiona, pragnąca pieszczot kotka, ponownie przysuwając usta w pobliże ust inkwizytorki – To czy zabierzemy się do pracy teraz, czy za pół godziny nie zmieni zbyt wiele. Wiem, że tego chcesz – powiedziała skubiąc dolną wargę inkwizytorki, zaplatając dłonie wokół jej szyi, którymi machinalnie zaczęła drapać skórę jej karku. Jednocześnie drugą ręką, która była opuszczona znacznie niżej poczęła wędrować wzdłuż kręgosłupa swojej kontrahentki.
- Ostateczna decyzja moja droga. Praca – zrobiła udawaną znudzoną minkę – czy przyjemność? – powiedziała przybliżając usta praktycznie do ust swojej inkwizytorki, czekając czy ta podejmie pocałunek.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 194
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pon Kwi 10, 2017 4:00 pm

Kuszące myśli wirowały jej teraz przed oczami. W głowie krótkie fragmenty ich wspólnych igraszek wyświetlały się niczym w jakimś filmie. Siedziała i przez krótką chwilę oddawała się miły rozkosznym myślą. Jednak jakimś cudem udało się wrócić czarnowłosej z obłoków na ziemię.
- Wiesz jednak niech przyjemności jeszcze zaczekają przez chwilę. Zresztą jeśli się duzej czeka tym większe przychodzą później doznania. Nieprawdaż? - Uśmiechnęła się, po czym wstała i ponętnie się obróciła w stronę wyjścia mówiąc spokojny lecz namiętnym głosem.
- Choć Skarbie najpierw praca. Zpewnością się zabawimy jak nie tak to tak. Zawsze to w końcu jakaś przyjemna rozrywka. - szła po woli z noni na nogę, kręcąc od czasu do czasu swoimi idealnymi kształtami. Wychodząc na zewnątrz miała nadzieję zaczerpnąć świeżego powietrza. Smród rozkładających się zwłok gdzieś w pobliżu stawała się nie do wstrzymania. Podniosła wzrok ku górze i dopiero teraz zauważyła, że słońce po woli zaczęło wychodzić zza chmur. Nie przypuszczała, że tyle czasu siedziała w grobowcu. Nagle do jej uszu dobiegł drobny szelest łamanych gałęzi. Obróciła się powoli zza siebię. Nic jednak nie zobaczyła. Podeszła bliżej, nie pewnym krokiem w prawą stronę. Spojrzała przed siebię. Nic nie zauważyła, więc odwrócił się plecami i odeszła nieco dalej. Głos ponownie powtórzył się, tym razem bardziej wyraźny niż wcześniej i bardziej przypominał ludzki.
- Grrrrr.... Zaczęło coś jęczeć i wydawać dziwne, oraz przerażające odgłosy na swój sposób. Dziewczyna ponownie odwróciła się zza siebię i zobaczyła nowo wykonaną głęboką dziurę w czarnej ziemi. W duchu zaczęła się zastanawiać, czy podejść bliżej? Dopiero po chwil zdecydowała, że jednak tak zrobi. Nie upłynęła minuta jak czarnowłosa znalazła się tuż przed nią. Patrząc do środka niczego nie dostrzegła. Nagle z grobu znienacka, wyskoczyła ludzka ręka, która uporczywie starała się chwycić górnej części wykonanego dołu. Saja nie wstraszyła się. Podeszła jeszcze bliżej niż wcześniej. Przykucła powoli i ostrożnie, aby sama nie wpaść do środka. Chwyciła mocno zza rękę, aby pomóc się wydostać osobie, która się tam znalazła. Ciągnęła z całej siły i po chwili wydostała osobę, która wylądowała tuż na niej, a ich usta zbliżyły się do siebię na tyle, że owa tajemnicza postać odrazu ją pocałowała.
Spoiler:
 
Oczy obojga się spotykały. A Saja mogła mu się na tyle przyjrzeć z bliska, że odrazu zorientowała się kim on jest. Była w lekkim szoku kiedy tajemnicza postać okazała się być jej byłym chłopakiem. Dziewczyna wzięła większy rozmach i rzuciła go siebię na ziemię, tak by mógł odczuć jej złość. Chłopak robiąc zdumioną minę wykrztusił z siebię parę słów ;
- Ty?  Myślałem, że już nigdy Cię nie spotkam. - burknął pod nosem. Starając się podnieść z ziemi. Saja nie nawidziła go z całej siły, jednak gdzieś na dnie jej czarnego, jak noc serca budziły się do życia rozkoszne ich wspomnienia. Kiedy razem spędzali słodkie upojne chwilę przy blasku księżyca. Romantyczne kolacje przy blasku świec. To były niezapomniane chwilę. Blond włosy chłopak zapadł w pamięci Saji nie tylko dla tego, że był kiedyś jej chłopakiem, ale też pierwszą miłością. Jednak skrywał przed nią brutalną prawdę, która na tyle była wstrząsająca, że dziewczyna postanowiła go zostawić.
Chłopak o imieniu Sarin zpoczątku był nosicielem, ale dopiero później wyłoniło się jego prawdziwe skrywane oblicze... Oblicze koszmaru.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pon Kwi 10, 2017 8:29 pm

Vengeful Spirit nakręcała się namiętnościami, które odczuwała Saja. Były pewne plusy i minusy bycia istotą, która absorbuje wszelkie emocje w pobliżu. Spirit jest właśnie taką gąbką, która pochłania wszystko wokoło, jednak najbardziej przypadają jej do gustu te negatywne. Co do samych ciepłych emocji miała zupełnie inne podejście, gdyż na przykład miłość do kogoś sprawiała, że mogła czuć się przesłodzona, a następnie po prostu zwymiotować wyrzucając z siebie te pozytywne emocje. W ten sposób stabilizowała poziom negatywów i pozytywów wewnątrz swojego organizmu, a wyrzucone z siebie emocje po chwili rozpływały się niczym dym. Miały materialną formę w postaci białej mgły, która rozwiewała się na wietrze.
Właśnie te rozkoszne myśli zachęcały Zjawę do pogłębienia czułości, które już teraz ofiarowywała swojej kontrahentce. Zamruczała niezadowolona, gdy kobieta wyślizgnęła się spod niej i ruszyła w stronę wyjścia, jednak namiętny głos i ponętne poruszanie się inkwizytorki zaraz nadrobiło tą stratę. Na dodatek pieszczotliwe określenie oraz obietnica, były naprawdę kuszące. Nawet jeśli jedyne co w tym będzie przyjemne to sprawienie komuś cierpienia. Mściwy Duch jedyne co ze sobą niosła to cierpienie, które sprowadzała na swoich kontrahentów oraz innych ludzi. Bliżej jej było w sumie do klątwy niż do błogosławieństwa zesłanego przez niebiosa, jednak czasami właśnie takie coś mogło odmienić życie człowieka.
- Tak… kochana – odpowiedziała zjawa i przyśpieszyła kroku zrównując się z Sają. Obserwowała jej ponętne kształty, które poruszały się z każdym krokiem. Mając chęć złapania za nie i przygwożdżenia inkwizytorki do ściany, by ofiarować jej niezmierną rozkosz. Odczuwała również ten dyskomfort, który w kobiecie wywoływała krypta. Vengeful przywykła do tego miejsca i już tak bardzo ten zapach zgnilizny jej nie uderzał. Teraz kiedy zbliżał się wieczór, a wilgoć wzrastała ten zapach stawał się coraz bardziej intensywny. Obie w końcu wyszły na górę, a do uszu Zjawy doszedł odgłos łamanych gałązek. Rozejrzała się, jednak nic nie zobaczyła. Wyczuwała emocje tej czającej się osoby, a były one dosyć niejasne aczkolwiek całkiem smaczne. Spirit pociągnęła nosem jakby próbując wyniuchać skąd pochodził ten zapach. W tym czasie Saja poszła sprawdzić źródło hałasu. Sama białowłosa nie była specjalnie poruszona, gdyż lęk był czymś obcym dla niej. Zwykle to jej się bano, dlatego na twarzy malował się absolutny brak poruszenia obecną sytuacją.
Zjawa podeszła bliżej inkwizytorki, gdy z grobu coś zaczęło wyłazić. Z początku Venge myślała, że był to jakiś niedorobiony eksperyment inkwizycji, który właśnie się odkopał jednak wyglądało to na coś z grubsza innego. Saja pomogła temu czemuś wyczołgać się z dziury, a zaraz potem została przewrócona na ziemię i pocałowana. O ile Zjawie było wszystko jedno co robiła jej kontrahentka, o tyle już dotykanie jej własności było tematem tabu. Biała brew ducha drgnęła lekko w górę, a twarz przybrała zirytowany grymas. Spirit zaczęła podchodzić ku dwójce, gdy chłopak został zrzucony z Saji. Czuła teraz ten paskudny zapach. Odór Koszmara, który był w pobliżu. To była jedyna rzecz, którą bardziej gardziła niż kłamcami. Uznawała te istoty jako coś niższego, niczym najgorsze możliwe robactwo, które pełza po tym świecie i oczekuje bycia zdeptanym. Poczuła również ten mętlik w głowie kobiety, te pozytywne emocje, od których Zjawie zrobiło się niedobrze. Poczuła jak skręca ją w żołądku, jednak to nie był jedyny czynnik. Była zła z powodu, że ktoś śmiał dotknąć jej własności, mało tego był to Koszmar. Plugawe robactwo wpełzło na jej piękną kontrahentkę i myślało, że ujdzie mu to na sucho. Wokół Vengeful bardzo szybko zaczęła pojawiać się czarna mgła, a jej płonąca grzywa zaczęła się powiększać, stopniowo wydłużając ognistą koronę włosów, by stworzyć pelerynę z niebieskiego ognia na jej plecach.
- Czy Ty właśnie śmiałeś splugawić moją własność? Nędzny robaku! Przepadnij – wysyczała złowrogo Mściwa, która po chwili cisnęła chłopakiem niczym szmacianą lalką w stronę pobliskiego nagrobka, na którym się zatrzymał. Duch wyglądała na naprawdę rozjuszoną, a czarna mgła przyciskała Koszmara do nagrobku w kształcie krzyża. Niemalże w takiej samej pozie, w jakiej Chrystus został ukrzyżowany. Spojrzała kątem oka na inkwizytorkę, a potem na młodzieńca. Planując już najgorsze okropności, które planowała mu uczynić.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
 
Posąg Kostuchy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pomnik tubylców
» Posąg Jednookiej Wiedźmy
» Posąg Anioła
» Posąg Jednookiej Wiedźmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Cmentarz-
Skocz do: