IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Posąg Kostuchy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lau
Wolny strzelec
avatar

Liczba postów : 35
Join date : 11/12/2015

PisanieTemat: Posąg Kostuchy   Sob Lut 06, 2016 5:07 pm

First topic message reminder :



Wśród wielu starych i mniej lub bardziej zapomnianych części cmentarza, jedno niewielkie miejsce wyróżnia się nietypowym ułożeniem grobów. Nie są one bowiem ułożone w alejkach, nie stanowią też rozrzuconej byle jak zbieraniny. W tym miejscu groby są ułożone w kręgach, wszystkie skierowane w stronę niewielkiej górki na której postawiono rzeźbę przedstawiającą cztery różne postacie, z których każda skierowana jest w inną stronę świata. Sprawia to wrażenie, jakoby postacie te pilnowały grobów, zaś same groby, czy raczej znajdujący się w nich martwi, oddawali im cześć. Poza tym w okół znajduje się mnóstwo starych, spróchniałych drzew które przy każdym mocniejszym podmuchu zaczynają skrzypieć tak strasznie, że niektórzy mogliby pomyśleć iż usłyszeli jęki martwych.
Jako że ziemia w tym miejscu już dawno wyschła tak jak drzewa, niema tu ani padliny ani robaków, nie zapuszczają się tu więc także ptaki czy inne cmentarne zwierzęta i "jęczenie" drzew jest jedynym dźwiękiem przerywającym wszechobecną ciszę.







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Wto Kwi 11, 2017 5:28 pm

Chłopak mimo iż był jednym z koszmarów, to nigdy tak naprawdę nie przestał kochać Saji. Nie mógł się pogodzić, kiedy go porzuciła. Saja wiedziała, że ten związek nie ma przyszłości. Prędzej czy później koszmar się ujawni, a ona będzie musiała go zabić. Więc postanowiła zmusić tą miłość w zarodku zanim zdarzyła się narodzić, przynajmniej tak sądziła. Teraz jednak kiedy ich oczy ponownie się spotkały. Serce blondyna zabiło znowu mocniej. Chciał się rzucić na Saję i wszystko jej wytłumaczyć. Jakby to coś dało? Jednak on łudził się nadzieją, że tak się stanie. Szukał ją prawie wszędzie, lecz nie było mu dane jej spotkać. Kto by przypuszczał, że spotka ją w takim miejscu jak to? No cóż lepsze takie miejsc niż rzadne. Prawie się podnosił z ziemi, kiedy jakaś ręka chwyciła go i rzuciła nim jak marionetką w stronę pobliskiego pomnika. Sarin wstał z brudnego podłoża i delikatnym ruchem prawej ręki, otrzepał spodnie, oraz koszule z kurzu. Spojrzał wściekłym spojrzeniem w kierunku zjawy stojącej u boku Saji. Ciało blondasa posiadało zdolności szybkiej regeneracji, więc zadawany ból fizyczny, nie wyrządził mu rzadnej krzywdy. Chłopak stał spokojnie, a z jego dłoni zaczeły wychodzić długie ostre jak brzytwa metalowe szpony. Sarin był gotowy do walki.
- Nie myśl sobie, że ujdzie Ci, to na sucho " niebieska jędzo"- burknął pod nosem, a jego wzrok stał się bardziej dziki i nieokiełznany. Saja podniosła się ziemi i z niedowierzaniem patrzyła na to, co się właściwe dzieję.
Chłopak przygotował się do ataku. Jego obie pięści uniosła się do góry wraz ze szponami. Rzucił się w prost na zjawię. Wrazie gdyby próbowała go zatakować w ruchu, lub zaskoczenia używając swojej mocy to chłopak spokojnie odskoczy w prawo bądź w lewą stronę, unikając w ten sposób jej fizycznego ataku, natomiast gdyby atak, przybrał bardziej formę magiczną. Sarin stara się uniknąć czarnej mgły i paruje rzucane w niego przedmioty pazurami. O ile nie okażą się wielkim drzewem, lub płytą z grobu. Bo wtedy będzie starał się uniknąć oberwania tymi ciężkim przedmiotami.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Wto Kwi 11, 2017 9:32 pm

Ostatnie czego jej brakowało to regenerujący się Koszmar. Zjawa nie przepadała za użeraniem się z tego typu przeciwnikami w bezpośredniej walce, gdyż zabicie takich zwykle wymagało pozbawienia ich głowy lub innego miejsca, które było centrum regeneracji. Chociaż nie, była jedna rzecz, którą lubiła w tego typu przeciwnikach. Mogła zadawać im ogromne cierpienie, a oni nie umierali. Byli jak idealne worki treningowe, na których Vengeful mogła wyładować całą swoją frustrację. Zresztą sama też posiadała zdolność regeneracji, aczkolwiek było to bardziej zależne od tego jak daleko znajdowały się osoby, które wydzielały jakiekolwiek emocje.
Zjawa uniosła nieco swoje knykcie i nastawiła je sobie. Lekko poruszyła karkiem na bok strzelając nim. Pochyliła się nieco uginając przy tym kolana i wystawiając nieco prawą stopę do przodu. Stała aktualnie profilem do blondyna, który kipiał gniewem. Tą najsmaczniejszą emocją, która zawsze pasowała gustom Vengeful. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że właśnie tymi emocjami karmił Zjawę, na której twarzy właśnie wykwitł uśmiech. Oto znalazła sobie nową zabawkę, którą będzie mogła podręczyć przez najpewniej dłuższy czas. Chłopak posiadał metalowe szpony, jednak jak dużo siły miał w rzeczywistości? Poruszał się dosyć szybko, jednak nie miało to zbytnio znaczenia. Mgła po prostu unosiła się w pobliżu ducha, który jedynie czekał aż przeciwnik się zbliży. Jej błękitny płomień zaczął się żarzyć intensywniej, stopniowo formując się w warkocz z niebieskiego ognia.
- Hmpf, nędzny Koszmarek. Robactwo tego świata. Obedrę Cię ze skóry 100 razy za tą zniewagę – powiedziała, a czarna mgła znalazła się za jej plecami chwytając mniejsze kamienie i miotając nimi w stronę chłopaka. Część mgły sunęła po plecach Vengeful, aż do jej stóp i gleby. Specjalnie robiła to w ten sposób, by własnym ciałem zasłonić widok na mgłę, która wsiąkała w glebę pod nią. Kiedy tylko blondyn dostatecznie się zbliżył, Zjawa odskoczyła w tył, a ziemia, w której znajdowała się czarna energia Spirita miała za zadanie obtoczyć i zamknąć chłopaka w kuli z gleby cmentarnej. Zjawa zmieniła zdanie i chyba najwyraźniej planowała pogrzebać go żywcem, a jeśli udało jej się pojmać Koszmarka w ten sposób to uniosła kulę i wepchnęła ją do dołu, w którym wcześniej tamten był. Tym razem tylko przysypując go dodatkowo ziemią, w której był obtoczony.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Kwi 12, 2017 3:46 pm

Nie czekał ruszył w prost na nią, mimo lecących w niego drobnych kamieni, chłopak używając swoich szponów, jak tarczy, skutecznie się obronił. Jednak nie spodziewał się, tego, że uda się jej go, złapać i zamknąć w czarnej kuli stworzonej z ziemi. Usiłował pazurami przedostać się z powrotem na zewnątrz. Uderzając raz, po raz w czarną glebę. Co jakiś czas można było zauważyć jego szpony, przebijające się przez ziem. Spirit cisneła nim do dołu z którego, wcześniej wyszedł. Przysypując go grubą warstwą ziemią myślała z pewnością, że już po sprawie i że pogrzebała koszmara żywcem. Niestety to nie takie proste, jakby się komuś wydawało. Chłopak po kilku minutach wyskoczył na zewnątrz. Stał na płycie nagrobku przykucnął na nim, jak jakieś zwierzę. Wyczekiwała kolejnego ruchu zjawy. Pazury skierowane do dołu, były gotowości do zadania, jak i sparowania ataku. Sama jego pozycja też na to wskazywała. Wzrok Sarina był bardziej dziki niż wcześniej.
- Nie takie numery ze mną wiedźmo.- syknął przez zaciśnięte zęby.[/b]- Chłopak już wiedział, że zbliżenie się do niej nie jest takie proste, jakby mu się wydawało. Był pod wrażeniem siły i umiejętności Spirit. Jednak nie z takimi już radził sobie wcześniej. Kucał na nagrobku przeszywając spojrzeniem od czasu do czasu Saję.
- Znalazłem coś, co należała do Twojej matki. - odrzekł spokojnym głosem ;
- Kiedy mnie zostawiłaś, co było okrutne z Twojej strony. Postanowiłem poszperać tu i tam. Trwało to dość długo jednak znalazłem coś. - Uśmiechnął się z lekka, kręcąc przy tym głową;
- Pewnie Cię to nie interesuje. - już miała przystąpić do kolejnego ataku, kiedy Saja krzyknęła;
- Więc pokaż mi co tam znalazłeś, a ja to ocenie, czy mówisz prawdę. - W sumie rzeczy Saja nic nie pamiętała. Miała kilka miesięcy, kiedy jej matka umarła. Jednak każdy trop był lepszy, niż rzaden. Spojrzała na Spirit dając jej do zrozumienia, żeby zostawiła go narazie w spokoju, choć wiedziała, że ani jej, ani Spirit to nie pasuję. Podeszła pewnym siebię krokiem bliżej niego. Wyciągneła prawą dłoń, żeby wziąć od niego tą rzecz.
- Więc powiedz mi gdzie to znalazłeś? - mówiąc te słowa dziewczyna, bacznie przygladała się bransoletce. Była bardzo piękna i nie było mowy, o oszustwie z jego strony. Te krwawe rubiny były w posiadaniu, tylko jej rodziny i jej rodu. Ta bezcenna rzecz była przekazywana z pokolenie na pokolenie.
- Nic Ci nie powiem, ale mogę pokazać jeśli chcesz. - Miał nadzieję, że jeśli spędzi znim kilka chwil, jej uczucie do niego powróci. Dziewczyna obróciła się bokiem do Sarina, a twarzą bardziej w stronę Spirit.
- Co o tym myślisz? Bransoletka się zgadza i jest autentyczna. Ma też informację gdzie ją znalazł. - Stała spokojnie i przygladała się każdemu z osobna. Obaj nie przepadali za sobą i współpraca może okazać się niezwykle trudna. Przypuszczała, że Spirit może wpaść w szał i będzie próbowała na każdym kroku atakować Sarina. Zresztą on też nie jest święty i zpewnością spróbuję tego samego, co ona. Najważniejsze jednak dla niej stała się teraz jego informacja, której nie chciał zdradzić.~ Jak znajdę, to czego szukam, to potem mogą się nawet pozabijać~ wymruczała pod nosem, że ciężko można było zrozumieć dokładnie, co powiedziała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Kwi 12, 2017 5:31 pm

Nie spodziewała się, że Koszmar z taką łatwością wygrzebie się z ziemi, którą go zasypała Vengeful. Zdawała sobie sprawę jak dużo to wszystko ważyło, gdyż unosiła cała glebę siłą swojej woli. Na tej podstawie mniej więcej mogła oceniać, że całość najpewniej mieściła się w granicach tej tony, jednak blondyn dal radę się spod tego wykopać.
- Ach no tak, zapomniałam przecież, że robactwo potrafi się z ziemi wykopać – skomentowała Zjawa. Jak mogła popełnić tak wielki błąd? Przecież Koszmary były faktycznie najgorszym robactwem, a ono ryło w ziemi każdego dnia. Niedopatrzenie, jednak Vengeful już opracowywała kolejne metody jak pozbawić jej przeciwnika życia lub je uprzykrzyć na tyle, by ten uciekł w popłochu. Nie mógł się do niej nawet zbliżyć, gdyż jej wzrok za nim nadążał przez co mogła go pochwycić jeśli tylko podejdzie dostatecznie blisko. Kątem oka spojrzała na Saję, z którą robak teraz rozmawiał. Wspominając dawne czasy, za których to byli razem. Naprawdę spodziewała się po inkwizytorce lepszego gustu, jednak może nie wiedziała, że to z czym się umawiała było robactwem. Wiadomo, że nawet najpiękniejsze jabłuszko może być w środku doszczętnie przegniłe i wiedziało się to dopiero po ugryzieniu.
- Naprawdę wierzysz, że robak coś wykopał z ziemi wartego uwagi? – zapytała retorycznie i opuściła nagrobki, które chwyciła. Zbliżyła je jedynie bliżej siebie, by móc w razie czego czym przybić Koszmara do podłoża. Tak na wszelki wypadek gdyby kontrahentka okazała się naprawdę lekkomyślną i dała pojmać temu czemuś. Wtedy najpewniej Zjawa ruszyłaby jej z odsieczą, gdyż nie lubi jak ktoś tyka nieswoje rzeczy. Zwłaszcza te, które należały do niej od jakiegoś czasu. Spojrzała tylko na bransoletkę, którą pokazał blondyn, a następnie na Saję zadającą jej pytanie. Dla Zjawy była tylko jedna korzystna odpowiedź. Nie zdzierży w końcu Koszmara tuż obok siebie i prędzej go zabije niż zacznie z nim współpracować.
- Sądzę, że powinniśmy poharatać jego wnętrzności i zmusić do mówienia. Może się zregeneruje, jednak odczuje ból. Myślę, że podtapianie w wodzie może być również skuteczną metodą, by wyciągnąć z niego informacje – powiedziała Spirit, zaplatając kosmyk swych białych włosów na palec i sugerując inkwizytorce cóż można począć z jej byłym, którego przecież tak trudno było zabić. Nie wpadła w szał, a czuła po prostu obrzydzenie wobec tego czegoś i coraz bardziej kierowała się ku temu, by również mniejszą sympatią obdarzyć inkwizytorkę. Były pewne granice, których Zjawa nie przekroczy nawet jeśli ją o to ktoś poprosi. Teraz nie próbowała atakować, a chciała odgrodzić się od tego paskudztwa, które trzymało bransoletę.
- A i jeśli zależy Ci na tej bransolecie to dokładnie ją umyj. Pewnie przesiąkła smrodem tego czegoś. Jeszcze czymś się zarazisz trzymając ją – dorzuciła szybko już nieco mniej rozgniewanym, a po prostu drwiącym tonem. Zdawała sobie sprawę, że nie tak się zostawało Koszmarem ale wiedziała również o łażących po świecie dziwadłach. Sama była tego świetnym przykładem, gdyż powstała nie z wizji, a po prostu czaru. Swojego własnego czaru, który rzuciła przed śmiercią.
- Jaka jest Twoja decyzja kochanie? - zapytała i specjalnie użyła tego słówka wobec Saji, by wyprowadzić z równowagi jej exa lub po prostu go zirytować. Zrobić cokolwiek, by dać pretekst do ataku i ciśnięcia nim jak szmacianą lalką w stronę najbliższej krypty.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Kwi 13, 2017 4:27 pm

Stała i słuchała słów duszka. Choć wątpiła w to, żeby blondas wyśpiewał, coś podczas przesłuchania. Jego całe ciało się szybko regenerowało, więc z pewnością nie odczuwał większego bólu. Co za tym idzie? Trzeba drania potraktować łagodnie i wyciągnąć od niego informację. Choć, to zbytnio nie leżało w naturze Saji. Wolałaby sama się nadnim poznęcać niż płaszczyć się przed nim. Jednak będąc Żniwiarzem nie raz nie dwa uciekała się do różnych metod, aby zdobyć potrzebną informację. Ale też miała swoje żelazne zasady, nigdy nie sprzedawała swojego ciała. Natomiast często wykorzystywał swój ponętny urok osobisty, oraz kuszące kształty do tego typu rzeczy.
- Myślę, że coś tam jednak wie i należy sprawdzić te wiadomość. Jeśli okażą się błędne, to będziesz mogła znim zrobić, co chcesz.
Chłopak, kucała nadal na górnej płycie nagrobnej zastanawiając się, co dalej będzie? Schował tylko pazury. Kiedy do jego uszu dobiegły słowa Spirit "Kochanie". Dosłownie zastygnął, jak kamień, przez kilka sekund. Przypominając gargulca. Jego wyraz twarzy, też nie należał do przyjemnych.
- Jaja sobie robisz? Moja Saja jest z Tobą? Haha... Zabawna z Ciebię istota. Nawet nie przypuszczałem, że masz poczucie humoru. W końcu już dawno zjadły Cię robaki. - Uśmiechnął się z lekka. Saja też była w lekkim szoku, bo nie przypomniała sobie, żeby duszek się tak do niej tak zwracał. Nie miala zamiaru się nad tym rozczulać. Spojrzała na Sprit i kiwnęła z lekka głową:
- Skoro pokaże nam drogę, to zaoszczędzimy sporo czasu. Więc nie widzę przeszkód żeby nam pomógł. - Tetaz dopiero ruszyła spokojnym krokiem w stronę Spirit. Kiedy znalazła się blisko niej. Wyszeptała kilka słów:
- Mnie też nie leży, taka zabawa. Więc spokojnie przyjdzie i czas na niego. Narazie, go wykorzystam. Takiego zawodnika jak on trudno zabić. Może po drodzę wyjawi mi swoje słabe punkty? Kto wie? - odwrócił się w stronę niego mówiąc surowym głosem ;
- Dalej będziesz stał tam jak sup soli. Czy masz zamiar się ruszyć i pokazać nam, to miejsce?
Chłopak szedł po woli z pomnika dodając ;
- Skąd mam mieć pewność, że ona mnie ponownie noe zatakuje?- zrobił niepewnych kilka kroków w ich stronę. Saja nie tracą go z oczu rzekła ;
- Niestety nie mam rzadnej pewności, co do Spirit. Jednak ufam jej na tyle, że nie skrzywidzi Cię jeśli ją o to nie poproszę. W mojej obecność nic Ci nie grozi. Ale co będzie później? Tego nie wiem nawet ja. - na jej twarzy wymalował się tajemniczy, lecz subtelny uśmiech.
- Jeśli już nic nie macie do powiedzenia?- spojrzała na obojga -- To ruszajmy dalej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Kwi 13, 2017 7:42 pm

Zjawa miała już swoje metody jak wyciągać z kogoś informacje. Saja mogła jeszcze o tym nie wiedzieć, ale Vengeful potrafiła zranić nie tylko ciało, ale również umysł osoby. Najgorsze w byciu praktycznie nieśmiertelnym i regenerowaniu się było stracenie sensu życia oraz ogrom krzywd psychicznych, z którymi trzeba będzie żyć i nie będzie można zakończyć przedwcześnie swego żywota. Oczywiście jeszcze była ciekawa jak Koszmar poradzi sobie, gdy jego głowa zostanie oddzielona od reszty ciała lub gdy przytrzyma się go pod wodą? Na to również regeneracja nie wpływała, gdyż magicznie tlenu w płucach nie wyczaruje, a mózg bez tego będzie obumierał. Czasami nawet zdarzało się, że Spirit kogoś podtapiała. Trzymała go telekinezą za nogi i zanurzała miarowo w wodzie, by wyciągnąć jak najwięcej informacji. Część metod, z których korzystała Zjawa mogło się nawet inkwizytorce spodobać i miałyby wspólne tematy do dyskusji w tej kwestii.
Białowłosa aż przetarła ręce, a na twarzy malował jej się zadowolony uśmieszek. Gorzej, że zaraz zrzedł bo uświadomiła sobie potrzebę spędzania czasu z tym robactwem jakim był Koszmar. Będzie musiała się bardzo dokładnie umyć po tej akcji, gdyż nie chciała by nawet najmniejsza bakteria przeszła na nią z Sarina. Spojrzała tylko tryumfalnie na oburzonego chłopaka i postanowiła się odgryźć – O ile mojego przeżartego przez robactwa mózgu pamięć nie myli to nie zwracała się do ciebie per kochanie lub nie okazywała, że jesteś jej drogi. Łączysz nas coś więcej niż mógłbyś kiedykolwiek zamarzyć – powiedziała Zjawa i jakby nie patrzeć to była prawda. Kontrakt, który miały między sobą był czymś ponad ziemskie więzi. Saja już należała do Mściwego Ducha, aczkolwiek mogła sobie jeszcze nie zdawać z tego pełni sprawy. Nie musiała jednak się bać, gdyż białowłosa godnie traktowała swoich kontrahentów. Nie byli dla niej niewolnikami, a po prostu osobami, z którymi łączyły ją różne typy więzi.
Spirit westchnęła tylko, że jednak będzie musiała przeżyć kilka chwil z tym czymś w pobliżu jednak zrekompensowała sobie to poprzez potencjalnie wiele możliwości karcenia tego robactwa ilekroć spróbuje zbliżyć się do jej własności.
- Oderwij głowę od korpusu lub utop to zobaczymy na jak wiele zda się jego regeneracja – odszeptała Zjawa i założyła ręce na piersi obserwując zbliżającego się niepewnie młodzieńca. Lękał się jej, a to dobrze wróżyło możliwościom jakie posiadała teraz Vengeful, która stanęła tuż obok Saji i położyła dłoń na biodrach kobiety dla podkreślenia tajemniczego uśmiechu tamtej – Jesteś dla mnie jak karaluch, który odmawia zginięcia pod mym butem i jedyny powód, dla którego jesteś żywy to użyteczność – skomentowała spoglądając na blondyna i ruchem głowy wskazała kobiecie, że powinny ruszać.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Kwi 14, 2017 7:16 pm


Saja wiedział, czym pachnie ta współpraca, jednak najważniejsze teraz była dla niej cenna informacje, znajdująca się w jego głowie. Wiedział, co Spirit kąbinuje, trzymając ją za biodra na oczach blondasa. Chciała wyprowadzić go z równowagi. Saja szła w środku. Z jednej strony Sarin z drugiej strony Spirit. Tak było najbezpiczniej, przynajmniej narazie. Nie spuszczała z oka tej dwójki, bo szczerze mówiąc nie wiedziała kiedy wezmą się za "łepy" po nich można było się wszystkiego spodziewać. Chłopak obdarzył Spirit zło wieszczym spojrzeniem mówiącym " Ty stara prukwo zabieraj te łapska od mojej ukochanej "Nie miała zamairu jednak dać się jej sprowokować, przynajmniej narazie i puścił jej słowa mimo uszu. Swoje jednak myślał.
Chłopak szedł spokojnie u boku Saji. Czasami zerkał w jej kierunku rozmarzonymi oczami. Serce młodej inkwizytorki było zimne. Pokazywał, od czasu do czasu, obu kobietą, gdzie mają dokładnie skręcić. Po dłuższym czadie doszły do kolejnej krypty. Trudno było ją dostrzec. Była cała pokryta ziemią i drzewami. Nie wiadomo co mogła skrywać w swym wnętrzu. Sarin podeszedł, jako pierwszy i zaczął odrzucać spore gałęzi zalegające na krypcie. Po czym spojrzał na Spirit mówiąc :
- Może byś mi pomogła usuwając ziem z grobu? - to nie brzmiało, jak prośba, ani też jak rozkaz. Grub był całkowicie zniszczony. Nic nie dało się z niego odczytać. Jedynym wyjściem było zajrzeć do środka. Saja nie miała zamiaru stać z i patrzeć. Wzięła się do roboty i odsuwała kolejne gałęzie. Spojrzała na Spirit mówiąc uroczo ;
- Pomożesz nam? Bo inaczej zajmie nam to wieki. Użyj swoje mocy, by pozbyć się tej zbędnej ziemi. - Uśmiechnęła się w jej stronę na zachęte. Choć wiedział, że prosząc ją o pomoc z pewnością zada jej ból.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Pią Kwi 14, 2017 9:23 pm

Spirit rosła w siłę z każdą negatywną emocją jaką pochłonęła. Nawet jeśli to był Koszmar to emocje, które wydzielał były pyszne. Cóż jednak się dziwić, gdyż nawet te najpaskudniejsze jedwabniki produkują niezbędną do wyrobu tkanin nić, a jak wiadomo wprawny czeladnik potrafi z tego uczynić prawdziwe cuda. Dlatego z wielką chęcią obejmowała w talii Saję, która najwyraźniej nie planowała protestować. Tym bardziej, że Vengeful szła u jej boku i miała do tego naprawdę świetną sposobność, jednak w pewnym momencie takie drażnienie Koszmara jej się znudziło. Wiadomo, że nawet najprzedniejsza zabawa w końcu się nudzi jeśli jest jej w nadmiarze.
Spoglądała tylko kontrolnie gdzież dokładnie szły, od czasu do czasu słysząc w oddali nocne ptactwo. Polujące sowy jak również kruki, które o tej porze jeszcze latały. Noc była zaprawdę piękna, a zza chmur wyszły gwiazdy oraz księżyc. Nadal były na cmentarzu i wszechobecny zapach zwłok oraz zniczy przyprawiał już o znudzenie nos Zjawy. Z początku myślała, że będą mijać ten pagórek, który ostatecznie okazał się po prostu zaniedbanym wejściem do krypty. Przysypanym ziemią oraz porośniętym drzewami i chaszczami. Vengeful nabrała pewnych podejrzeń, jednak nie planowała jeszcze dzielić się nimi z inkwizytorką. Miejsce wyglądało jakby naprawdę nikt do niego nie zaglądał od bardzo dawna, a tym bardziej mało wiarygodne było, że młodzieniec znalazł właśnie tam bransoletę.
Nie planowała z początku pomóc robactwu, które ani nie błagało o jej atencję, ani też również nie nakazywało. Niemniej gdy padła prośba Saji jeszcze dodatkowo udekorowana uśmiechem oraz uroczym głosem, który najpewniej wprawi w zazdrość Sarina, Vengeful postanowiła pomóc. Nie dla niego, a dla swojej kontrahentki, w stronę której Zjawa posłała zalotny uśmiech.
- Oczywiście kochanie – przymknęła oczy i zaczęła się koncentrować. Była znacznie bardziej ambitna niż tylko wyniesienie gleby. Czarna mgła spowiła również gałęzie oraz część krzewów, które zostały wyrwane z korzeniami i odrzucone na bok. Zjawa nie odczuwała dyskomfortu spowodowanego użytkowaniem swojej mocy, a zwyczajnie czuła się czasami głodna jeśli zużyła jej za dużo. Kiedy już krypta stanęła otworem, wtedy Vengeful zapytała – Naprawdę wierzysz, że we wcześniej nieruszanym miejscu znalazł coś? Gdyby tak faktycznie było to nie musielibyśmy teraz tego odkopywać – powiedziała Zjawa ziewając i zakładając ręce na piersi. Obserwowała Koszmara, który mógł jakoś zareagować na jej słowa. W końcu zarzuciła mu teraz kłamstwo.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sob Kwi 15, 2017 1:26 pm

Chłopak trzymając gałąź w ręku, zastanawiał się, czy nie rzucić w nią prosto w twarz Spirit. Trzymała ją dość mocno, ściskając ją od czasu do czasu, coraz to mocniej. Widać było odbite ślady na surowej korze gałęzi, od obracania jej w ręku. Patrzył na nią z ogniem w oczach.
- Zarzucasz mi kłamstwo? Jeśli sądzisz, to tylko po wyglądzie nagrobka, to jesteś w dużym błędzie. Jestem Koszmarem i mam swych przyjaciół, którzy nie potrzebują usuwać takich rzeczy, żeby zajrzeć do środka. - burknął pod nosem. Zarzuca mi kłamstwo? Raczej jest zazdrosna, że nie znalazła tego przedemą. Zaczął myśleć nat tym co ona kąbinuje, po czym dodała z pełnym lekceważącym głosem ;
- Czujesz się zagrożona z mojej strony? I próbujesz rozdzielić mnie ze Sają, aby zostać z nią sam na sam. Lecz ja Ci na to nie pozwolę. Nie ze mną takie numery zły duchu. Wiem do czego jesteś zdolna.
Sarin jeszcze nie wiedział, że Saja już weszła w kontrakt z daszkiem. Nie przypuszczał, że się spóźnił by spróbować odciągnąć ją od tego pomysłu. Saja w pewnej części należała do zjawy, ale nie do końca.
- Dziękuję, że nam pomogłaś. Bez Twojej pomocy byłoby strasznie ciężko się z tym wszystkim uporać. Dobrze że jesteś u mego boku.
Czarnowłosa uśmiechnęła się poraz kolejny i nie przypuszczała, że te słowa mogą zranić Sarina, który zrobił zdziwioną minę ;
- No możesz mi powiesz, że jesteście razem?
W tym momencie czrnowłosa została przez chwilę bez słowa. Bo nie wiedział co powiedzieć, ale nie zastanawiając się duzej rzekła spokojnym głosem ;
- Nie jesteśmy razem, ale łączy nas specjalna więź.
Specjalna, bo nie miała zamiaru się tłumaczyć, co to za szczególna więź.
- Ale kto wie co będzie dalej? Czas pokaże.
Sarin oburzył się na te słowa mówiąc, krótko ;
- To ja chcę Ci pomóc, a Ty mi tu takie rzeczy insynułujesz?- był wściekły na nią. Najpierw go porzuciła bez wyjaśnienia, a teraz okazuje się, że ta okropna zjawa może stać się jej kochanką. Sarin nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Tracił po woli nadzieję, że uda mu się odzyskać ukochaną. W końcu nie wytrzymał i wykrzyczał jej w twarz :
- Jesteś zimną suką, która zamiast serca ma kawał lodu
Saja spojrzała na niego zimnym spojrzeniem :
- A czego się spodziewałeś? Jesteś Koszmarem, a znasz mnie na tyle, że koszmary nie są dla mnie ludźmi. Kiedyś łączyło nas coś wspaniałego, coś pięknego, ale teraz to już przeszłość. Liczy się co jest tu i teraz. A prawda jest taka, a nie inną. Więc zakończmy ten temat - odwróciła się plecami w jego stronę, co nie było zbyt mądrym posunięciem. Sarin wyskoczył i zaatakował Saję od tyłu dodając:- Skoro nie możesz być moja. To nie będziesz nikogo. - wyciągnął pazury i już miał przebić delikatne ciało dziewczyny. Przepływie gniewu zapomniał, że jest jeeszcze Spirit, która czekała na okazję, aby go zabić. Teraz może skorzystać z tej możliwości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sob Kwi 15, 2017 7:18 pm

Oczywiście, że zarzucała mu kłamstwo. Czemu miała ufać, że byle robak byłby skłonny mówić jedynie prawdę by osiągnąć swój cel jakim jest inkwizytorka? Pewnie, że uciekałby się do najpodlejszych sztuczek, byleby zwrócić jej uwagę chociaż na sekundę. Jednak opcja, że Koszmar miał kolegów była bardzo prawdopodobna. Zjawa z chęcią skróciłaby ich męki przebywania na tym świecie i definitywnie rozwiązała wszelkie ich problemy. Bardzo prostą metodą, która wykorzystywana była przez śmiertelników i zwierzęta od zarania dziejów. Zatrzymanie funkcji życiowych pomagało rozwiązać niejeden problem, a w wypadku Koszmarów nawet nie powstaną żadne konsekwencje.
- Schlebiasz sobie i naprawdę myślisz, że jesteś być zagrożeniem dla mnie? – westchnęła zjawa i palcami rozmasowała czoło jakby nie mogąc uwierzyć, że tamten nawet śmiał insynuować możliwą rywalizację między dumnym duchem, a takim czymś. Najpewniej nie znał nawet połowy mocy Vengeful Spirit oraz potencjalnych możliwości, które miała przed sobą jeśli zbierze odpowiednią ilość kontrahentów. Mogłaby siłą woli przenosić góry, a nawet rzucić wyzwanie samemu bogu. Zresztą czy on również nie czerpał sił ze swoich wyznawców oraz ich wiary? To byłoby jedyne logiczne wytłumaczenie, jeśli bogu faktycznie miałoby zależeć na tym, by oddawano mu cześć.
- Drobiazg – odpowiedziała puszczając oczko czarnowłosej. Oczywiście Spirit planowała sobie cały ten trud i stratę czasu wynagrodzić w jakiś sposób kiedy obie zostaną sam na sam. Zastanawiała się jakie myśli wtedy będą krążyły w głowie inkwizytorki? Czy znowu zapragnie fizycznego zbliżenia, takiego jakie odczuły w krypcie? Byłoby niezwykle przyjemnie, gdyby mogły zrelaksować swoje ciała podczas uciech, jednak nie było to niezbędne Zjawie. Vengeful nie odczuwała głodu czy też zmęczenia tak długo jak ktoś był obok niej.
Białowłosa jedynie zachichotała na słowa swojej kontrahentki. Dopowiedziała krótko tylko – Więź, której nigdy nie będziesz miał – posłała Sarinowi tryumfalny uśmiech, gdyż była już kilkanaście kroków przed nim. Z Sają wiązało ją coś co wykraczało poza wyobrażenie Koszmara. Oczywiście zakładając, że jego mały móżdżek mógł przetworzyć dostatecznie dużo informacji i rozwinąć myśl, która kryła się za stwierdzeniem „specjalna więź”. Na dodatek wyrażał się teraz pretensjonalnie wobec osoby, która nie dała mu tego czego zapragnął. Był zapatrzony w inkwizytorkę, niczym pies w swojego pana. Chociaż nie. To zbyt dużo, gdyż te zwierzęta były kochane za swoją lojalność oraz użyteczność. Sarinowi brakowało tego drugiego jak i pierwszego zwłaszcza, że pies nigdy nie zawarczałby na swojego właściciela.
Zjawa była naprawdę rozbawiona widząc ten rozpaczliwy wyraz twarzy oraz odczuwając desperację narastającą w Sarinie. Spirit tylko czekała na okazję, gdy Sarin się odsłoni i ukaże swe prawdziwe kolory. Typowe podejście najżałośniejszego człowieka, który traktował kobietę niczym przedmiot i nie liczył się z jej zdaniem. Błękitnoskóra czuła teraz jeszcze większe zażenowanie blondynem, a chwilę później przypłynął do jej emocji gniew. Czarna mgła oplotła nogi młodzieńca i pociągnęła go w tył. Z daleka od Saji, a następnie uwiesiła go w powietrzu.
- Myślę, że nie będzie nam potrzebny, a martwy pies nie kąsa – powiedziała Vengeful trzymając w powietrzu Koszmara i jednocześnie podchodząc do Saji. Objęła ją w talii i ucałowała w policzek, nadal mając kontakt wzrokowy z wiszącym młodzieńcem. Czekała tylko na sygnał Saji, by się go pozbyć. Może go nie zabiją, jednak Zjawa wiedziała jak zająć mu trochę czasu. Jeśli kobieta zapragnęła, by tamten zniknął to zaczęła nim kręcić młynki, by nabrał pędu, a następnie cisnęła pod kątem 45 stopni w stronę wschodu. Impet był bardzo podobny do katapulty, więc jeśli tamten nie potrafi latać to nieprędko do nich wróci.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Nie Kwi 16, 2017 11:41 am


Saja podzielała słowa Spirit, która właśnie ocalił jej życie, mimo że nawet o ty nie wiedziała.
- Skoro już znamy miejsce, to możesz się go pozbyć. - powiedziała zimnym i znudzonym głosem. Po czym patrzyła jak duszek wymiata Sarinem, a jego wredne cielsko, gdzieś sobie daleko poleciało. Nie było jej żal chłopaka. Wręcz przeciwnie czuła tylko do niego obrzydzenie. Miała nadzieję, że lądowanie było twarde i jak najwięcej przy tym ucierpiał. Po czy zwróciła się w stronę Spirit ;
- No to teraz będzie nam nieco lżej. Inkwizytor noe cofnie się przed niczym, aby zdobyć informację. Chodźmy może się czegoś dowiemy. - Uśmiechając się pod nosem schodziła schodami w głąb kolejnej krypty dodając;- Mam nadzieję, że szybko się znim nie zobaczymy.
Szła ostrożnie, bo w grobowcach zawsze gdzieś są ukryte płapki i nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Nie dotykała scian, patrzyła uważnie pod nogi i starała się z rozsądkiem po woli kłaść stopę na kolejnym kamiennym schodzie. To jedna nie wystarczyło. Dzuewczyna nie chcący uruchomiła jedną z ukrytych zapadni i nagle przed jej oczami, przeleciało kilka szybko wypuszczonych strzał jednocześnie, które powtarzały się co jakiś czas. Zupełnie jakby jakiś ukryty mechanizm nimi sterował.
- Nie wiem co jest tutaj ukryte, ale jedna jest pewne, że ktoś nie chciał, aby ktoś tu wszedł. A jakby mu się to udało, to żeby tu została na zawsze.
Wyczerpującą odpowiedniego momentu dziewczyna bez większego problemu przeszła w nie naruszonym stanie na kolejny stopień. Kiedy zeszła już na sam ich koniec, a oczą ukazało się dziwne pomieszczenia. Saja zrobiła pierwszy krok do przodu. Wiedziała, że uruchomiła kolejną zapadnie. Zauważyła dwa wielkie topory z ostrym jak brzytwa ostrzem zbliżające się bardzo szybko w ich stronę. Saja przykucła w ostatnie chwili, a one przeleciały, tuż nad jej głową. To jednak nie mogło ją powstrzymać i szła dalej. Zatrzymała się dziwnym przy dziwny stole za, którym leżał sarkofag. Spojrzała na Spirit :
- Założę się, że jeśli go otworzymy. Wydzieli się z niego trujący gaz, lub kusza z napiętą cienciwą, albo jedno i drugie połączone razem. Ciekawe kto zadał sobię tyle trudu, do pochowania mało znaczących zwłok?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Wto Kwi 18, 2017 10:25 am

Normalnie Vengeful nie mogłaby skrzywdzić człowieka bez powodu. Jednak w tym wypadku sprawy miały się nieco inaczej. Mogła z Sarinem zrobić cokolwiek by zechciała, gdyż ten nie należał do gatunku ludzkiego. Był Koszmarem i to zadziałało na korzyść Spirit, która mogła odreagować na nim rzucając go w siną dal. Spojrzała tylko z satysfakcją na lecący w powietrzu obiekt, by skontemplować swój rzut. Powinien wylądować dosyć daleko od nich, a jeśli jej się poszczęści to wpadnie na jakieś ogrodzenie lub inny zakończony ostro obiekt. W krajach tropikalnych ponoć jadało się robaki na patyku spreparowane odpowiednim sposobem wcześniej, więc może ktoś zainteresuje się nabitym na ogrodzenie Koszmarem. Może będą miały tyle szczęścia, by jakiś Pies Gończy Inkwizycji dorwał darmowy obiad?
- Jeśli wróci to rozczłonkuje go i rzucę w 4 strony. Ciekawe, w którym miejscu zacznie się regenerować – prychnęła Zjawa kierując się tuż za Sają w dół krypty. Chociaż autentycznie była ciekawa od czego zacznie się regeneracja. Osobiście stawiała, że od głowy, gdyż to najważniejsza część ciała bo tam znajduje się mózg. Niby ten robal może mieć mały móżdżek, ale jednak jakiś jest. Zjawa tylko spojrzała dziwnie na N, a potem na przelatujące strzały ze ścian. Po co śmiertelnicy instalowali pułapki w grobowcach? Na co zmarłym zabezpieczenie zwłok?
- Może pochowano kogoś niczym faraonów, czyli wraz z całym dobytkiem – troszkę analogii w tym Spirit widziała, bo nawet typ pułapek się zgadzał. Mechanizmy musiały być dosyć świeże, pewnie więcej niż setki lat nie miały. Nawet nie musiała być inżynierem, by takie coś ocenić. Zastanawiała się tylko czemu inkwizytorka jej nie poprosiła o rozbrojenie pułapek? Najprostszą drogą do tego było zerwanie całej podłogi co zresztą Vengeful mogła uczynić. Popatrzyła sobie jak kobieta się giba, po czym Zjawa po prostu zerwała część kamiennej posadzki, którą się zasłaniała przed strzałami z obu stron. Przeszła sobie od tak, a potem telekinezą po prostu zatrzymała lecące topory wyrywając je z całego mechanizmu i odrzucając na bok. W końcu Duch również dołączyła do inkwizytorki przy stole, za którym leżał sarkofag.
- Za dużo tu zachodu dla zwykłych zwłok. Zrobili grobowiec niczym dla faraona, więc najpewniej idąc tą analogią będzie tu jeszcze jedno pomieszczenie z dobytkiem, a to jest podpuchą – kucnęła i obejrzała stół ze wszystkich stron w poszukiwaniu jakiegokolwiek przycisku – Oczywiście mogę otworzyć sarkofag z bezpiecznej odległości jeśli tylko chcesz – powiedziała stają za czarnowłosą na palcach i oparła się głową na jej prawym ramieniu jednocześnie obejmując kobietę w pasie.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Kwi 19, 2017 3:29 pm


No fakt mogła poprosić ją o pomoc, ale to by było zbyt proste. Saja lubiła przypływ emocji. Czuć na swym ciele lekki dreszcz i przypływ adrenaliny. Co by, to było? Gdyby wszystko było tak proste? Żadnego odczucia przygody? Gdzie chęć odkrycie, czy zdobycia? Życie byłoby strasznie nudne i upierdliwe. Od samego początku mogła powiedzieć Spirt, żeby weszła do grobowca i sama wszystko zbadała, a ona za ten czas rozpali ogień i zaparzy herbatkę. Posiedzi jak dama, przy ognisku i co jeszcze? Może pomaluje paznokcie? To bez senus. Nie wstylu Saji. Ona lubiła ryzko. W końcu życie bez ryzyka, to nie życie, to udręka.
- Też mi się tak wydaje moja cud istoto, że iście podejrzenie, to wygląda. Nawet ślepy by to zauważył. - kiwnęła głową.
- Owszem jeśli masz chęć spojrzeć do krypty nie zabraniam Ci tego.
Odsunęła się kilka kroków w tył, żeby zostawić pole do popisiu Spirit. Saja nie bała się jej otworzyć. Spirit sama wyszła z tą uroczą propozycją, to dla czego miałaby nie skorzystać? Przystaneła z boku i obserwowała duszka. Spoglądała ukratkiem w jedną i drugą stronę, czy aby nic w jej stronę nie leci. Jakaś sikierka, albo płonące kule. No w sumie po tej krypcie wszystkiego można było się spodziewać, nawet tego, że sufit może zwalić im się na głowy, albo ściany zaczną się kurczć. Dlatego młoda inkwizytorka stała nie daleko schodów, by wrazie czego wydostać się na powierzchnię.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Kwi 19, 2017 5:03 pm

Zjawa nie planowała zbyt długo zabawić w krypcie. Mieszkała w jednej i tam spędzała noce zazwyczaj, więc raczej nie planowała zmienić miejsca zamieszkania. Lubiła ciemne miejsca, jednak po cóż miała się przeprowadzać, gdy już było upatrzone i przytulne gniazdko? Odczuwała tą ekscytację kobiety ilekroć tamta pokonywała każdą z przeszkód, którą zastawiono na korytarzu. Nie zdziwiłaby się, gdyby tamten niedorobiony Koszmarek po prostu przyprowadził tutaj Saję, by sprawić jej przyjemność właśnie poprzez takie wyzwania. Mogło to nawet nie być niczym związanym z rodziną kobiety, a po prostu wcześniej przygotowane mechanizmy w całkowicie losowym grobowcu, byleby tamta miała z tego trochę radości i sam Sarin mógł pokazać się z tej bohaterskiej strony.
- Czy jednak jako bezpośrednio zainteresowana nie powinnaś pierwsza zobaczyć zawartości? – zapytała Zjawa uśmiechając się pod nosem i całując kobietę w jej delikatny policzek. Oczywiście to był czysty żart, gdyż Vengeful nie zależało na błyskawicznym straceniu kontrahentki, która przecież była istotą śmiertelną i niewiele jest potrzebne by ją zabić. Wystarczyłby toksyczny gaz lub inna substancja, dlatego puściła ją i pozwoliła kobiecie zająć miejsce na schodach. Zresztą po chwili do niej dołączyła, stając tuż obok niej i za pomocą czarnej mgły odsuwając wieko sarkofagu. Ściany nie zaczęły się kurczyć, ani również nie latały w powietrzu żadne strzały. Jedyne co się stało to zatrzasnęły się za nimi drzwi, ale na to Spirit pewnie coś poradzi. Zostały tutaj teraz same, w ciemności, którą rozświetlał błękitny płomień na głowie Zjawy. Ujęła swoją kontrahentkę za rękę, by się nie zgubiły i stanęła przed nią z figlarnym uśmieszkiem.
- Ups, chyba zamknęłam nam drzwi. Chodź zobaczymy co chociaż otworzyłam – powiedziała i pociągnęła kobietę w dół schodów do samego sarkofagu, który okazał się być po prostu pustym. Znaczy były tam szczątki, aczkolwiek osoby pochowanej jakieś 70 lat temu gdyż zostały same kości owinięte w szmaty. Nawet niespecjalnie czuć było sam rozkład, a wokół kości leżały tylko martwe robaki, które pożywiały się ciałem nieboszczyka. Sądząc po stroju to chyba był za życia mężczyzną.
- Chyba Twój kochaś Cię wystawił, a może po prostu planował zostać tu sam na sam z Tobą – wymruczała Zjawa i usiadła na stoliku przeciągając się. Chwilę później znudzona Vengeful po prostu się na nim rozłożyła jak na łóżku, gdyż akurat tyle miejsca na nim było by wygodnie móc się położyć. Na tyle wygodnie, na ile pozwalała kamienna płyta ale jednak.
- Skoro już tu tkwimy to może opowiesz mi coś o sobie hmmm? – zaproponowała Zjawa w nawiązaniu do tamtej sytuacji z Koszmarem - Mogę nam otworzyć wyjście z tej krypty, jednak na razie nie chce mi się, ale możesz mnie do tego przekonać jakoś - zaśmiała się.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Sro Kwi 19, 2017 6:56 pm

Spojrzała za siebię i zobaczyła jak drzwi zamykają się za nią. Nie była z tego zadowolona. Jednak fakt, że nie jest sama był dla niej lekkim ukojeniem.
Saja nagle zrobiła się lekko różowa, kiedy Spirit wspomniała o Sarinie, a dokładnie co ich łączyło kiedyś?. Machnął lewą ręką. I podeszła bliżej zjawy leżącej na stole:
- To nic takiego, co by warto pamiętać.- spojrzała na nią, lecz czuła po kościach, że jej to nie wystarczy i będzie drążyć temat do skutku, dla tego też dodała szybciutko. Uprzedzając tym Spirit:
- Sarin zanim się dowiedziałam, kim jest był dla mnie ważną częścią życia.- zrobiła krok do tyłu od stółu, a jej wzrok namacalnie szukał jakiegoś punktu skupienia. Nie mogła chodzić do przodu i do tyłu, jak zawsze. Brak światła, to jednak spory dyskomfort. Ale dobrze, że była obok niej Spirit i dzięki niej widziała różne punkty krypty.
- Miał być tym jedynym. Jednak jak to w życiu bywa. Było to zbyt piękne, aby mogło trwać. I tak po pewnym czasie okazało się, że w jego wnętrzu skrywa się bestia. I tak z kogoś bliskiego stał się moim wrogiem.- wzruszyła ramionami :- Życie na nie rozpieszcza niestety. Ale chyba tak nie było, bo szybko i bez boleśnie zapomniałam o nim. I teraz poluje na niego, jak i na całą resztę. Szczerze to raczej chciałby mnie tu pochować, niż wzbudzić we mnie na nowo uczucie. Zna mnie na tyle, że wie iż nie zrezygnuję z Organizacji. To mój dom, moje życie, mój cel istnienia. - rozglądła się okiem po dalszej ciemnej stronie krypty ;
- Wiesz myślę, że ten sarkofag, to inno podpucha. Tutaj musi kryć się coś więcej? Jak myślisz?- oparła się o stół. Opierając obie ręce na jego blacie.
- A co byś chciał o mnie wiedzieć? Zadaj moja droga pytanie, a ja postaram Ci się na nie odpowiedzieć, jeśli zdołam.
Zdawała sobię sprawę, że na temat Organizacj nic od niej nie wydusi.
Podeszła bliżej więcej oświetlonej ściany i zaczęła delikatnie po niej jeździć pazurami. Przerwźliwy ich odgłos odbijał się echem po pustych murach krypty. Mając nadzieję, że natrafi na jakieś urządzenie, co otworzy ukryte drzwi. Przymajmnie miała taką nadzieję.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Kwi 20, 2017 11:15 am

Zjawa mogła wyczuć te czające się w głębi emocje zawstydzenia Saji, które zresztą widoczne były na jej rumianych policzkach. Nawet jeśli światło by na to nie pozwalało to po samych emocjach mogła wywnioskować cóż właśnie czuła kobieta. Wstydliwa przeszłość, z której teraz się spowiadała. Faktycznie gdyby wyszło, że inkwizytorka miała romans z Koszmarem to niezbyt pochlebnie by o niej myślano. O ile rzecz jasna wcześniej nie zaprowadziliby jej na stos lub do pokoju przesłuchań. Szczerze to Vengeful nie do końca wiedziała jak wewnątrz inkwizycji działają te procesy, ale domyślała się, że na pewno kogoś torturują i palą na stosie oraz, że wszelkie metody obejmowane są tajemnicą.
- No sądząc po jego ostatnich słowach to najpewniej tego chciał dokonać. Sądzę, że gdyby mnie nie było to zamknąłby się razem z Tobą tutaj i najpewniej zrobiłby Ci parę mniej przyjemnych rzeczy – rzekła Zjawa zakładając nogę na nogę i opierając się rękoma o swe kolano. Inkwizytorka była ślepo oddana sprawie, niemalże fanatycznie w oczach białowłosej, a przecież każda organizacja kiedyś przestanie istnieć. Nawet Inkwizycja, która teraz wygląda jakby miała dominować przez resztę tego stulecia, może zniknąć z dnia na dzień. Tak jak chociażby Templariusze. Chociaż może tamci po prostu chcieli, by uznano ich zniknięcie? Cóż każdy jednak miał jakiś cel w życiu. Saja pozostawała lojalna, zaś Vengeful dokonywała zemsty nie zmieniało to jednak faktu, że obie kobiety mogą sobie pomóc.
Zjawa spojrzała w oczy swojej kontrahentki, a potem zza niej na sarkofag i resztę krypty. Nie sądziła, że tutaj może być cokolwiek interesującego. Saja była stosunkowo młodą kobietą, więc raczej w takim miejscu nie powinno być wskazówek na temat jej matki. Co najwyżej gdyby chodziło o jej babkę lub prababkę to wtedy może miałoby to sens.
- Myślę, że ten grobowiec to po prostu pułapka. Mógł wszystko zaprojektować na rok wcześniej i samemu to zmontować. Zauważ, że mechanizmy jak i same strzały czy ostrza nie były specjalnie stare czy poddane korozji – powiedziała wstając ze stołu. Podeszła bliżej do Inkwizytorki, by móc zapewnić jej oświetlenie ściany, po której szorowała paznokciami. Nie zapowiadało się, by w pobliżu był jakiś przycisk, jednak Zjawa postanowiła ją zatrzymać. Stanęła przed kobietą i położyła dłonie na jej ramionach – Może jednak odpoczniesz i poznamy się lepiej? Ja również to zrobię i gdy odzyskam trochę sił to po prostu wywarzę te drzwi swoją mocą – powiedziała ujmując kobietę za rękę i pociągnęła ją w stronę stołu, na którym przysiadła i swym czerwony wzrokiem wpatrywała się w oczęta czarnowłosej – Czemu tak bardzo chcesz poznać prawdę? Nie lękasz się tego, że gdy ją poznasz to cały Twój obecny świat legnie w gruzach? Czego tak naprawdę pragniesz? Nie pragniesz tego, by ktoś przerwał Twój samotny żywot? – zapytała Zjawa. Mogła się w sumie trochę zasugerować tym jakie emocje wywoływał w niej Sarin. Kobieta odczuwała wtedy silne emocje, a mogło to być znakiem tego, że pragnie kogoś dla siebie i jest bardzo samotna. Zresztą samo dochodzenie prawdy w sprawie matki jest formą tęsknoty za tym, że ktoś jej towarzyszył. Tak interpretowała to Zjawa, która powoli oplotła rękoma biodra kobiety.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Kwi 20, 2017 3:09 pm

- Może tak być. Pragną zemsty i zrobił, to wszystko. Ale szczerz w to wątpię. Jest zbyt głupi na to, żeby zmontować tego typu urządzenia. Takie cacka robią u nas Balsamiści. Wątpię żeby szary człowiek mógł, to ogarnąć. No chyba, że nie działa sam? Jednak z Inkwizycji nikt by mu nie pomógł. Nie mam tam wrogów. Zresztą tak mało tam przebywam, że mało kto pamięta jak wyglądam. Pamiętają, tylko moje czyny i sławę mojego imienia. - wzruszyła ramionami.
Nie było jej z tego powodu smutno, raczej była dumna z tego. Może kiedyś stanie się legendą w murach inkwizycji. To byłoby coś wspaniałego. Coś nieoczekiwanego. Nagle pojawił się w błysk w oku dziewczyny ;
- Wybacz mi moja Droga. Ja nie umiem siedzieć bez czynnie. Jeszcze w takiej sytuacji. Jeśli gdzieś jest ukryte przejście z tej krypty, to zpewnością go znajdę. Jeśli mi pomożesz.
Nie miała na myśli wyjścia z grobowca, tylko ukrytego kolejnego pomieszczenia.
- Nie sądzisz, że ten sarkofag, to tylko podpucha, aby zmylić złodziej, albo coś w tym guście? Ja jednak zbadam dokładnie, to miejsce.
Miała nadzieję, że Spirit ruszy za nią i dzięki otaczającemu blasku zobaczy, lub natrafi na coś szczególnego. Coś co przykuje jej uwagę.
- Musi tu coś być. Bo nie wierzę żeby tylko chodziło, o to by nas tu zamknąć. Musi być coś tu schowane. Nie konieczne związane z moją rodziną, ale ja muszę to sprawdzić. - wzruszyła ramionami.
- Taką mam naturę. W szczególności jak mnie coś zaciekawi jak to miejsce.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Czw Kwi 20, 2017 10:20 pm

Prawdę mówiąc Spirit miała nieco odmienne zdanie względem tego któż mógłby zmontować taki mechanizm. Skoro w starożytności dawali radę zbudować taką prostą pułapkę to najpewniej obecnie nie trzeba było być wynalazcą lub Balsamistą, by coś takiego zbudować. Gorzej z materiałami, których jednak trochę potrzeba było i zapewne były one kosztowne, jednak Venge sama powiedziała, że Sarin mógł to knuć od dłuższego czasu, a co za tym idzie stopniowo zdobywać fundusze lub kraść potrzebne rzeczy. Potem wystarczyło, że wynajął kamieniarza, który zrobiłby w ścianach odpowiednie otwory na mechanizmy, a resztę mógł już sam zmontować na podstawie książek i nawet samemu na sobie przetestować. Ot, taka zaleta regeneracji, jednak nie spodziewała się, że ten robal byłby na tyle zdolny żeby samemu wpaść na ten genialny plan. Według Zjawy jego mózg nie był zdolny do przetworzenia tak dużej ilości informacji, a co dopiero wdrożenia całego planu w życie.
- Jeśli prymitywni ludzie w starożytności dali radę to nawet Balsamisty nie trzeba, by zbudować taką samą pułapkę. Rozumiem, że są to osoby uczone wewnątrz inkwizycji – cóż takim oto sposobem Vengeful dowiadywała się nieco o strukturze, która panowała wewnątrz organizacji. To najpewniej nie była tajemnica i nauczano jej w akademii, jednak Zjawa nie chodziła do tej szkoły, a na dodatek sama miała braki w wiedzy. Nie czytała gazet, a jedyne książki, które znała to te przeczytane jeszcze za życia. Nie interesowała się nawet w najmniejszym stopniu współczesnymi osiągnięciami techniki i nie pogłębiała tej wiedzy. Jedyne co ją głębiej wciągnęło to metodologia tortur oraz walka wręcz, którą musiała z oczywistych względów praktykować. Nie wykorzystywała żadnych ostrzy, ani innych głupich rodzajów broni, z których korzystali słabi śmiertelnicy.
- Mógł po prostu kogoś wynająć, by odwalił całą robotę za niego. Sama Inkwizycja ma wielu wrogów, zresztą taka już cecha tych potężnych organizacji, że każdy będzie czyhał na moment zawahania. Taka już ludzka natura – w sercach ludzi czaiła się głównie zawiść. Nie umieli cieszyć się szczęściem bliźniego, a skrycie pragnęli by coś poszło nie tak. Chcieli bogactwa oraz splendoru, a ta sama zasada aplikowała się do wszystkich wpływowych ludzi, którym Inkwizycja mogła być nie na rękę z różnorakich pobudek. Zastanawiała się tylko czy Saji wystawią pomnik skoro pamiętają jej czyny oraz sławę? Czy nie spotka się to z oburzeniem ludzi, którym wmawiać się będzie, że morderczyni była kimś wielkim. A może po prostu ją wybielą i nie wspomną o zawarciu kontraktu z mrocznymi mocami. Najpewniej tak się stanie. Nie zostanie wspomniane to, że Saja wykorzystuje właśnie teraz moc czegoś co ślubowała zwalczać. Dla Vengeful było to bardzo zabawne i interesujące patrzeć na poczynania kobiety. Zastanawiała się tylko kiedy nadejdzie moment, gdy czarnowłosa postanowi Zjawę zdradzić.
- Zauważyłam. Czy wszyscy inkwizytorzy są nadpobudliwi? – zapytała i ruszyła za kobietą zapewniając jej oświetlenie dzięki swojej głowie, a dokładniej płomieniowi z niej buchającemu. Nie planowała w tym miejscu spędzić więcej niż to konieczne, gdyż również Zemsta nie lubiła siedzieć bezczynnie.
- Być może jest tak jak mówisz – powiedziała i podeszła do sarkofagu, z którego po prostu wyrzuciła zwłoki. Nachyliła się i zanurkowała głową w miejscu pochówki tamtych szczątków. Wtem jej oczom ukazał się niewielki otwór. Zjawa pochwyciła jedną z kości i złamała ją w pół. Lekko zaostrzyła o kamienny stół i wetknęła w otwór. Napotkała opór, więc lekko przekręciła złamaną kość co wprawiło mechanizm w ruch. Słychać było dźwięk opadającego kamienia, a jedna ze ścian odsłoniła przejście do kolejnego pomieszczenia, w wymiarach 2x2x2 metra. Taki niewielki graniastosłup, w którym znajdowała się czerwona, zakurzona skrzynia.
Zjawa podeszła bliżej inkwizytorki i spojrzała w kierunku skrzyni – Oto Twój skarb, którego szukałaś. Pytanie tylko czy było to warte zachodu? – zapytała. Skrzynia miała dosyć specyficzny zamek obrotowy. Jak w walizkach, gdzie należało wbić odpowiednią kombinację cylindrów. Skrzynia miała na szczęście tylko 3 więc pozostawało 1000 możliwych kombinacji. Idealna zabawa na całą noc jeśli ktoś chciał się tym bawić. Jednak zanim cokolwiek Inkwizytorka zrobiła to Zjawa postanowiła się upomnieć o coś.
- Nagródź mnie za pomoc i ratunek – powiedziała zakładając ręce na piersi i wyczekując cóż uczyni Saja. Spirit postanowiła się z nią teraz trochę podroczyć, zwłaszcza, że miała do tego idealna sposobność.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Wto Cze 06, 2017 11:37 am


Patrzyła jak Spirit podsówa w jej stronę skrzynię. W jej oczach pojawił się błysk zaciekawienia. Zastanawiała się kto lub co? Zadało sobię tyle trudu, aby ją w taki sposób ukryć? W sumie rzeczy nie chowa się nic zwykłego w takim stopniu zagrożenia. Saja miała nadzieję jak najszybciej wydostać się z grobowca. Nie chciała tam spędzać ani minuty dużej.
- Podziękować? - zapytała, bo patrząc nie patrząc sama zaoferowała pomoc, a teraz oczekuje podziękowań? No cóż w sumie rzeczy bardzo jej pomogła, choć skarb nadal zostawał zamknięty. Miał zawierać jakieś informację na temat jej matki, tak jak jej, to było wcześniej obiecane. Niestety jednak zabawa z otwieraniem skrzyni trochę potrwa. Wzruszyła ramionami, po czym wstała. Znienacka pociągneła ją za ramię i pocałowała ją namiętnie w usta. Trzymała ją tak przez dobrych kilka minut.
- To chyba godne podziękowanie.- Uśmiechnęła się patrząc jej prosto w oczy.
- Zabieramy skrzynię i znikamy z tego ponurego miejsca, gdzie pachnie inno rozkładającymi się zwłokami. Szczerze mówiąc mam już dość tego smrodu. Całe ubranie mi nim przesiąkło na wskroś. - chwyciła za ufyt skrzyni, po czym spojrzała porozumiewawczo na Spirir i obie znalazły się na powierzchni.
- Otworzymy ją przy ratuszu. Dobrze.- zachęcająco puściła oczko w stronę duszka.

[zt]

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Posąg Kostuchy   Wto Cze 06, 2017 9:05 pm

Kiedy jest się duchem, który nie może w łatwy sposób umrzeć to trzeba umilać sobie życie na różne sposoby. Wiadomo, że gdyby żyła samą zemstą to błyskawicznie by się zanudziła na śmierć o ile może umrzeć coś co już nie żyje. W każdej religii jest motyw wspólnego kontaktu zmarłych oraz żywych. Gdyby Venge chciała to mogłaby założyć własny kult oparty na swoich zasadach, a nie tych, które wytyczają jej „wyznawcy”. Nawet nie dała im żadnych przykazań, ani również nie powiedziała jak mają żyć. Po prostu egzystowała i to ludziom wystarczyło. Widocznie te marne istoty potrzebowały kogoś, w stronę kogo mogłyby spoglądać. Bytu, który mógłby być obarczony winą za stworzenie czegoś czego ludzki rozum nie jest w stanie pojąć. Zjawa wbrew pozorom wiedziała niewiele więcej na temat świata niż za życia. Była jednak pewna jednego. Nie ma na nim dobra, ani zła. Jest tylko samo zło i wybieranie tego mniejszego zła. To był cud, że ludzie mimo swojej wojowniczej natury nadal żyli, a nie wyrżnęli się nawzajem co do nogi. Tak długo jak tego nie zrobią ona będzie miała zajęcie. Nie starzała się, nie odczuwała nawet upływu lat. Miała czas, by ich obserwować.
Saja wzięła ducha znienacka, jednak Zjawa zdążyła instynktownie opleść swoje ramiona wokół inkwizytorki. Obejmując ją i zapewniając przyjemne doznania poprzez swój dotyk na lędźwiach, a po chwili piersiach kobiety. Żniwiarz mogła jeszcze jednej rzeczy się nauczyć o duchu. Wszystkie emocje, cała namiętność, którą wkładała w pocałunek wracały do niej ze zdwojoną siłą. To uczucie, które okazywała duchowi w trakcie pocałunku było spotęgowane, a każda, nawet najdrobniejsza rozkosz podwojona. Spirit spojrzała w oczy swojej kontrahentki i zamruczała jak leniwa kotka, która została dopieszczona. Nie dostatecznie dobrze, jednak wstępnie tak.
- Wstępnie godne – podkreśliła, że to tylko początek. Odwzajemniła uśmiech kobiety, by po chwili dodać komentarz od siebie na temat cuchnącego ubrania – Zawsze możesz się go pozbyć – rzuciła przechodząc obok inkwizytorki i szczypiąc ją lekko w tyłek. Nie minęło jednak dużo czasu zanim Zjawa po prostu wyważyła drzwi blokujące wyjście. Czarna mgła dostała się pod skały i po prostu rozłożyła zawiasy na kawałeczki, przez co wystarczyło tylko popchnąć kamień. Opadły z hukiem oraz tumanem kurzu, a dwie kobiety ponownie znalazły się na powierzchni. Zjawa ujęła swoją nową zdobycz pod ramię i niosła z nią skrzynię, która była dosyć lekka. Po drodze od czasu do czasu zerkając w jej stronę porozumiewawczo.
/zt

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
 
Posąg Kostuchy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pomnik tubylców
» Posąg Jednookiej Wiedźmy
» Posąg Anioła
» Posąg Jednookiej Wiedźmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Cmentarz-
Skocz do: