IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skraj lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 166
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Skraj lasu   Pon Lut 22, 2016 10:30 pm

First topic message reminder :



Ot, granica Ponurego boru, do którego tak niespieszno żadnemu mieszkańcowi Wishtown. I nic dziwnego! Nie od dziś wiadomo, że cały ten drzewostan jest siedliskiem potwornych kreatur rodzących się z głów czarownic. Wysokie drzewa i cień pod nimi przytłaczają, zwłaszcza że każdy krok wzmacnia świadomość, że po tej samej ziemi mógł kroczyć Koszmar, a nawet być gdzieś w pobliżu. Koszmar albo niebezpieczna czarownica dybiąca na śmiałka. Już nie mówiąc o oczywistej oczywistości, jaką są dzikie zwierzęta. Dosyć liczne przez wzgląd na to, że w lasy niewielu się zapuszcza. Niekiedy jednak wychodzą na teren pastwisk otaczających Wishtown i wtedy łatwo im stać się zdobyczą człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Lip 27, 2017 6:00 pm

Stała na gałęzi i patrzyła na dziwnego mężczyznę. Jego twarz była inna, niż dotąd, które napotkała na swojej drodze. A widziała już nie jedno. Szczerze mówiąc, wydał się jej istotą bardzo interesującą. Na jego prośbę, runeła z gałęzi na ziemię. Nie ciężko lecz lekko. Podeszła bliżej niego. Chwyciła dwoma rękami sidła mówiąc spokojnym głosem ; - Mam nadzieję, że to nie sprawiło Ci zbyt wiele bólu. - zauważyła, że jego skóra była czymś pokryta. Na pierwszy rzut oka wyglądało jej, to na łuski z metalu. Jednak nie pokazywała tego po sobie. Ostrza sideł były tak ostre, że musiały zostawić nie tylko ślady, ale normalny człowiek ryczał by nie tylko z ogromnego cierpienia, ale tak że kulałby na nogę. - Wybacz mi. Nie wiedziałam, że ktoś tutaj chodzi. Poluję na nie zwykłe zwierzę, które występuję w tych lasach - uśmiechnęła się. Mężczyzna wzbudzał w niej niezwykłą ciekawość.
- Mam na imię Saja. Miło mi poznać. -trzymała nadal rozszerzone sidła w ręce i czekała, aż wyciągnie z niej nogę. - Nie przejmuj się. Mam ich sporo.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Lip 27, 2017 6:14 pm

Pomimo wszystkiego raczej niewiele powinna dostrzec. Bo buty które posiadały płytki i ta wnęka je wygięła, zasłaniały swoje, a poszarpane buty zasłaniają dalej. Można prędzej przyjąć że w środku jest kolejna metalowa część obuwia niż noga. No bo kto normalny nagle uzna, że ktoś ma normalną metalową nogę, którą chodzi sobie jakby niby nic? Poruszyłem dalej niemrawo swoją nogą i stanąłem spokojnie na nogi.
- Oczywiście, że bolało!
Wydałem z siebie wyraźnie oskarżenie, choć w sumie nie byłem tak przejęty jak na to wyglądało. No ale dlaczego by już nie zrobić dramatyzmu? W jakiś sposób mam i tak dobry humor, choć dlaczego akurat musiał na pech natrafić nikomu nie szkodzący but.
- Moje wnętrze! Nie mam butów na zmianę, a nawet nie wiesz ile zajęło ich wzmocnienie i dodanie wielu elementów by wyglądały, oraz były solidne jak widać. Ach... Teraz ten but nadaje się tylko na pożywkę.
Podrapałem się po głowie, jakbym w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy, że normalnemu człowiekowi powinna taka wnęka przebić nogę na wylot, oraz w takim momencie taki nieszczęśnik powinien nieszczęśliwie jęczeć z bólu nad zakrwawioną częścią ciała. A Ja co? Nad butem żale wydaje.
- Dużo tutaj dziwnych zwierząt. Niedawno jakieś dziwadło mnie zaatakowało i z żalem musiałem go uciszyć żelazną kulą z mojej słodkiej Łaski. A chciało się tylko na spacer iść.
Wydałem nieco długą wypowiedź, zwłaszcza jak się tak teraz podsumuje wcześniejsze moje słowa. W trakcie także wskazałem kciukiem za sobą. Co prawda to co mnie zaatakował to było kawałeczek drogi dalej i raczej stąd się nie ujrzy, dlatego tylko pokazuje drogę którą kroczyłem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob Lip 29, 2017 7:33 pm

Nie wystraszyła się jego krzyku. Raczej zrobiła lekki uśmiech, po czym sięgał szybko prawą dłonią do lewej kieszeni płaszcz i wyciągnęła maść w niewielkim słoiczku i bandaż. Maść była specjalnie zrobiona do gojenia się ran, oraz działała przeciw zakażeniu. Bandaż natomiast był elastyczny, co powinno pomóc w łagodzeniu bólu, przy stawianiu stopy. Dziewczyna położyła obok siebie. Następnie wyciągnęła kilka gazików z lewej kieszeni płaszcza w razie zatamowania krwawienia.  trzymając je w ręce. Spojrzała na niego łagodnym spojrzeniem, po czym rzekła opanowanym głosem:
- Wybacz, to moja wina. Jeśli pozwolisz? Opatrzę Ci teraz ranne do której przyczyniły się moje sidła. - przymarszczyła brwi, ale nie traciła z niego oczu. Na temat butów dziewczyna wiedziała naprawdę sporo. Zawsze wybierał najlepsze i najwytrwalsze, które jeszcze nigdy jej, nie zawiodły. But na nodze mężczyzny, wyglądały na bardzo solidnie wykonany, jednak to tylko but, który nie uchroni nikogo przed sidłami. Ostre jego krawędzie przebiją nawet najtwardszą skórę, dodatkowo siła uderzenia robi swoje. Było jej nieco głupio, bo patrząc nie patrząc, to są jej sidła, ale kto mu kazał do nich wchodzić? Trzeba przyznać, że dobrze je zamaskowała. Mimo to Saja była dobrze wychowania i zanim wzięła się za jakikolwiek opatrunek, zaproponowała obcemu spędzenie z nią czasu w obozie, aby mógł odzyskać sił, o ile to możliwe i sidła nie uszkodziły mu kości?
- Zapewne będzie bolało, ale jak widać jesteś dzielnym mężczyzną?Przynajmniej na takiego wyglądasz. Mam nadzieję, że nie będziesz krzyczał, bo spłoszyłbyś mi zwierzynę na, którą właśnie poluję. Teraz zajmę się nie tylko uwolnieniem Twojej nogi z sideł, ale też opatrunkiem. O ile będę wstanie mu zaradzić? - wzruszyła z lekka ramionami, po czym, przykucnęła obok jego nogi. Z całej siły nacisnęła na bok metalowych sideł, które po woli zaczęły się otwierać i wypuszczać z metalowego uścisku jego nogę. Nie wyglądało, to zbyt groźnie, jeśli chodzi o wygląd samego buta. Co do dalszego opatrunku wolała zaczekać na jego decyzję. Może sam zechce opatrzyć sobie nogę? Kto wie? Może należy do tych twardych jak ona? I sam się tym zajmie? Saja podsunęła bliżej zawartość maści uśmiechając się:- Nie masz się czego obawiać, to nie trucizna, tylko dobry lek na różnego typu rany. To prawda Twoja jest głęboka i pewnie trzeba będzie szyć, ale nie przejmuj się też ma odpowiednie nici w razie czego.No to jak zdejmujemy buta i działamy dalej? czy może chcesz sam, to zrobić?.
Nie ukrywała, że zależy jej na czasie. Jedna pułapka zniszczona i tyle hałasu, że lepiej będzie założyć kolejne nieco dalej. Tym bardziej, że jego słowa przy ciągły jej uwagę.
- Mówisz zwierzę? Nie daleko? Ciekawe, czy to ten sam zwierz na, którego poluję? Przydały by się kolejne sidła...Ale najpierw zaopiekujemy się Tobą. Zdecydowałeś już, co dalej?[/b][/b]

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Sie 01, 2017 11:14 pm

Widać nie będzie to takie proste jak się wydawało. Przecież jakbym był widocznie ranny, to by chociaż wnęk, który mi wyjęła, ociekał krwią, albo ogólnie był w jakikolwiek sposób ubrudzony, a jedyne co miał to strzępki buta. Skąd więc ten pomysł z bandażami, jakimiś innymi rzeczami bez większego namysłu? Skoro nie potrafi czegoś takiego prostego zaobserwować, to czemu zabiera się za polowanie na zwierzynę? Nie żebym sam nie był jakiś beztroski, ale w ten sposób sama zostanie upolowana, zwłaszcza jak rozstawia pułapki jak tylko popadnie!
- Niczego nie trzeba opatrywać, jeśli umiesz szyć i masz jakieś solidne kawałki materiału, to prędzej trzeba byłoby poratować mojego buta.
Myślałem, że po prostu jej poziom beztroski zwyczajnie przekracza mój... Zmieniam zdanie, ona jest totalnie głupia! Ale nie mogę zdradzić, że tak o niej myślę. Muszę wybrnąć jak najlepiej z tej problematycznej sytuacji, to jest okropnie kłopotliwe. Jeszcze zaczyna gadać jak do małego dziecka. Może jej egocentryzm nie dopuszcza myśli, że jej pułapka mogła nie zrobić żadnej krzywdy? Że jej specjalne dzieła są niesamowicie potężne. Tym gorzej dla mnie, jeśli chodzi o wybrnięcie.
- Sądzę, że zwierzyna ma inne powody do spłoszenia się. Jeśli gdzieś nie naśmiewa się z boku.
Przewrócił ślepiami i wyraźnie odsunąłem się od niej. Machnąłem rękoma, że nie chce od niej żadnego opatrunku. A jej dalsze chęci będą powodowały dalsze moje oddalanie się od niej. Będę w skrócie wyraźnie unikał jej prób pomocy mi, których wyraźnie nie potrzebuje. W końcu jakbym miał krzyczeć, to już dawno bym to zrobił w momencie zatrzaśnięcia się tego stalowego ustrojstwa na mojej nodze. A było tak? Nie było.
Jaka głęboka? Jakie szycie? Co ona w ogóle wygaduje? Nawet nie wiem jak mam zareagować na to. Ja rozumiem, że to może być absurdalne, że moja noga wyszła z tego bez szwanku, tak sądzę, bo ostatecznie nie wiem jak słabe są ludzkie nogi. Ale żeby bez oględzin stwierdzać takie głupoty? Na wszystkich wynalazców prochu strzelniczego... No dobra, zacząłem się do niej głupkowato uśmiechać, by to jakąś załagodziło to co teraz powiem. Oby nie była zła, oby nie była zła!

- Zdecydowałem. Ja jednak pozszywam swojego buta u należytego specjalisty i uznamy wzajemnie, że tej sytuacji teraz nie było. Będziesz kontynuowała swoje polowania i możesz nawet ode mnie pozdrowić tą bestyjkę, na którą ostrzysz wnęki. Nawet bym nalegał na moją wersje...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Sie 02, 2017 2:36 pm

Saja czuła, że obcy stara się ją obrazić, lecz jego słowa nie miały dla nie żadnego znaczenia. Dosłownie miała gdzieś, to co się stało. Mogła go zostawić i sobie pójść. Zależy jej tylko i wyłącznie na zwierzynie. To nie jej wina, że był na tyle głupi i wszedł prosto w jej sidła. Trzeba być totalny idiotą, żeby ich nie zauważyć. Tracę tu tylko swój cenny czas na kretyna, dla którego nie wiadomo czemu? Chcę być miła. Spojrzała na niego z całą surowością, kiedy wspomniał o swoim bucie.
- Słuchaj mnie uważnie dziwaku pozbawiony manier, co świadczy, o Twoim niskim pochodzeniu, niczym z kamienia łupanego. Nie jestem Twoją krawcową. Sam sobie zeszyj tego śmierdzącego bezwartościowego buciora. Widzę też, że nic Ci nie jest. Sądząc po Twoim godnym po żałowaniu zachowaniu.- chwyciła rękojeść miecza schowanego pod płaszczem. Dłoń kobiety spoczywała na nim, tak delikatnie, ale to zawsze myliło przeciwników. Jednym szybkim ruchem mogłaby pozbawić tego delikwenta głowy.
-Widać, że nie wiesz z kim masz do czynienia? Zapewne nie posiadasz nikogo bliskiego? Prawda? Włóczysz się samotnie? Zresztą to nic dziwnego, bo kto by chciał zadawać się z takim typem człowieka? Który potrafi ino wyśmiewać się z tych z którzy chcą mu pomóc, nie naruszając przy tym Twojej godności czy prywatności. Żaden najlepszy but nie miał prawa zatrzymać tego ostrza na tyle by na ciele, nie pozostawić najmniejszego śladu? No chyba, że nie jesteś człowiekiem? A ciało masz pokryte metalem wtedy ostrza zostałyby skrzywione i tępe. W tym momencie kusiło ją, żeby bardziej skupić się na sidłach, lecz nie miała zamiaru użerać się z kimś, kto nie był godzien jej pomocy, mało tego gardził nią. Co bardziej ją rozwścieczyło. Wyglądał jej na takiego, który ma zero mózgu, a kupę mięśni. Nagle na ustach czarnowłosej, pojawił się szyderczy uśmiech, a wzrok przypominał bardziej szaleńczy, niż wcześniej. Z jej oczu teraz, można było wyczytać, jedynie  rządzę mordu i chęć przelania cudzej krwi. Saja patrzyła w jego kierunku, jak na zwierzynę, którą ma właśnie upolować i oberwać żywcem ze skóry. Nie było w nich deka litości czy szacunku. Szkoda było ostrza na taką padlinę jak teraz odlała się od niej, ale jeśli ją zmusi, to z pewnością odetnie mu ten wstrętny jęzor. Stała spokojnie. Gdyby chciał ją zakatować, to Saja i tak miała nad nim ogromną przewagę, bo rozłożyła wiele rożnych pułapek mało widocznych miejscach. Zresztą zręczność dziewczyny i szybkość uderzenia robiły nie tylko wrażenie, ale też były niespodziewane. Patrzyła spokojnie, wyczekiwała momentu, jednak coś nadal ją powstrzymywało..co to było? Sama na razie nie mogła tego ocenić.
-Nie obchodzi mnie, co zrobisz ze swoimi butem i gdzie się z nim udasz. Dosłownie nie interesuje mnie to, ani trochę. Wolę polować na mojego zwierza, niż zawracać sobie Tobą głowę. Nawet dobrze, że Ci się nic nie stało. Szkoda mojego cennego czasu na kogoś, kto myśli, że nikogo nie potrzebuje i ocenia tak szybko po zachowaniu. To czysta ironiczna głupota. Myślisz, że sam sobie poradzisz ze wszystkim, niech tak będzie. Nie mam zamiaru Cię powstrzymywać. No bo po co? Do niczego mi się nie przydasz ino nie potrzebny zamęt wprowadzasz w moje polowanie. A o polowaniu mało co wiesz najdrobniejszy szelest może spłoszyć zwierzę, a Ty robisz go zbyt dużo. Zresztą po co ja Ci to tłumaczę. Wątpię żeby coś do Ciebie dotarło. Jednym słowem nie potrzebuję kogoś takiego jak Ty. Nie masz mi nic do zaoferowania. A teraz Wracam do swojego bardziej wartościowego zajęcia.-uśmiech szyderczy nadal nie schodził jej z twarzy. Jednym szusem dziewczyna znikła z jego oczu i pojawiła się na powrót pierwszej lepszej gałęzi drzewa. Miała dość takiego towarzystwa. Przez chwilę mógł ją jeszcze dostrzec, ale po minucie znikła w konarach drzew. Jednak nie wiedział czy nadal tam pozostała? Czy po prostu się oddaliła od skończonego kretyna. Myśląc, że  może się zarazić jego głupotą? A może po prostu che go sprawdzić czy jest człowiekiem? I czeka na jego pierwszy lepszy błąd by móc w spokoju zaatakować ?Kto wie co jej teraz w głowie siedzi?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob Sie 12, 2017 12:00 pm

Auć. Jak po takich słowach ktoś może tak drastycznie zmienić nastawienie z dziwnie niezrozumiale miłej w podejrzliwy sposób, na totalną psychotyczkę? Nie wiem czy to zwierzę któremu zrobiłem krzywdę było jej celem, ale zaczynam mu bardzo współczuć. Takie osoby nie tylko są niebezpieczne, to coś znacznie bardziej szkodliwego. Musiałem odłożyć teraz swój często okazywany innym strach, pomimo że nie bardzo było to widać po mojej dziwacznej twarzy. Zwykle zawsze tak się pokazywałem, jednak teraz po prostu patrzyłem na nią w ciszy. Nie mówiłem nic, nie dodawałem niczego więcej. Słuchałem tylko jak wyżywa się na mnie słownie i wystawia przeróżne pogróżki.
Pytanie, jak traktuje prawdziwego wroga, skoro Ja jestem tylko zwykłym przechodniem, który przypadkowo mógł użyć nieodpowiednich słów, ale bez bezpośrednich wyzwisk? A może już się nim stałem, bo ona łatwo tak łatwo ich doszukuje? Z pewnością jakbym spotkał zwierzę z którym walczy, miałbym ochotę mu pomóc, o ile wolałbym tak wnikać w sprawy innych.
Poczekać aż skończy mówić, najlepiej nawet nie próbować się żegnać, jeszcze to Ją może rozwścieczyć. Przepraszanie teraz też już nie ma znaczenia, to po prostu by kompletnie nie wyszło. Gdy tak chciała zająć się na początku butem z udawanej dobroci, pozostawiłem coś co pozwala mi sprecyzować gdzie się znajduję. Tylko mi to pozwala wyczuć, choć nadal nie wiem co knuje, co planuje i co ostatecznie zrobi.
Będę próbował zwyczajnie odejść i tylko określić czy wyszła by mi coś zrobić czy nie. Jeśli mi odpuszcza to zwyczajnie udaje się do miejsca z którego tutaj przybyłem. Jeśli będzie mnie śledzić, nie będę na to zwracał uwagi to póki nie będę zaatakowany.
Zachować milczenie, co?


(ZT jeśli nie zajdzie nic)

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Paź 17, 2017 10:01 pm

//pozwolę sobie przerwać powyższą sesję~
Zaraz miało zmierzchać. A ona błądziła w gęstych zaroślach, niemalże na kolanach. Była bliska płaczu. Po raz pierwszy w życiu zgubiła się w tym lesie. W lesie, który znała jak własną kieszeń. To niemal jak zapomnieć drogi z własnego pokoju do łazienki. Polowała tu niezliczoną ilość razy, odnajdując się wśród tych gęstych drzew wprost doskonale.
Tego dnia nie wszystko szło zgodnie z jej planem. Choć dzień zaczynał się rozkosznie... Miała przetestować nową strzelbę, prezent od ojca, wciąż spoczywającą jej dzielnie na ramieniu. Nie zdążyła upolować ni jednego królika. Nim wybrała dobrą lokalizację, dostrzegła w oddali blady blask, za którym uwiedziona podążyła. Ogniki.
To właśnie one sprawiły, że zabłądziła. Poplątały jej drogę, zsyłając do czarnego, groźnego lasu, z pewnością pozostawiając na śmierć. To one sprawiły, że niemal zapomniała o świecie, a kompas, który nigdy wcześniej nie był jej potrzebny, wypadł z wprost z bocznej kieszeni torby Selene.
Gdy spostrzegła się, że nie może odnaleźć drogi powrotnej, zdecydowała się chociaż na poszukiwania tegoż narzędzia nawigacyjnego. Błądziła po zawiłych, niekończących się i wyprowadzających ją w jednakowe miejsce ścieżkach. Była brudna, uwalona ziemią, a jej ubrania przetarte trawą i mchem. Za nic nie mogła znaleźć kompasu.
Na domiar złego, brodząc w dzikich zaroślach, wpadła w niewielkich rozmiarów norę, wrzeszcząc w głos. Boleśnie obtarła sobie nogę i częściowo porwała spodnie, ale wyglądało na to, że nie spotkały ją większe obrażenia. Zaklęła pod nosem, zastanawiając się, co ten okropny las jeszcze dla niej szykuje.
I wcale nie musiała czekać długo. Na planie pojawiła się kolejna osoba. Dokładnie wtedy, gdy było już niemal szaro, a wkrótce miał zapaść mrok.
Poderwała się gwałtownie, nerwowo, od razu wyciągając broń. Odruchowo sięgając do sejmitara u pasa, mimo strzelby wciąż przewieszonej przez jej ramię. Była pewna, że śmierć w końcu po nią przyszła. Wyglądał przerażająco, szczególnie w tym świetle. I ona nie potrafiła hamować swojego strachu.
- Nie zbliżaj się! - krzyknęła na niego ostro, celując samym czubkiem broni. Gdy odrobinę ochłonęła, zdecydowała się na kolejne z pytań, w jednakowym tonie. - Kim jesteś?!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Paź 19, 2017 3:14 pm

Już kompletnie nie zwracałem uwagi na wszelakie gry świateł ma moimi plecami, kompletnie je zignorowałem. Tak samo postąpiłem za wszelkimi chęciami oglądania się za siebie, więc nie dane było mi dostrzec jak bardzo ładnie zamyka się za mną droga, byłem już tego wystarczająco świadomy. Czy byłem tak zatracony w chęci pomocy? Raczej cieszyłem się, że ostatecznie coś mogło wyznaczyć mi inną drogę. Przerażały mnie de gry świateł, zwłaszcza fakt, że wydawały się mieć swoją własną wolę i wodzić mnie do wybranej przez siebie drogi. Czym one są i o co tutaj chodzi? Miałem trochę czasu na takie przemyślanie, gdy ciągle strącałem nowe gałęzie łokciem i przeskakiwałem przez wystające korzenie drzew.
Tak w końcu wybiegłem na źródło wrza… Tutaj moje myśli bardzo gwałtownie się przerywają, ponieważ wpieprzyłem się na jakiś okrągłe twarde coś, urządzenie w środku lasu? Zgniotłem to o korzenie, najpewniej całe popękało, a że takiej przeszkody się nie spodziewałem, zacząłem się turlać do przodu. Nawet od tego całego zajścia nie dosłyszałem by ktoś się na mnie wydzierał. To tak jakby tylko więcej wiatru wchodziło mi w uszy, szumiąc niemiłosiernie. Śmiesznie wyszło, że gdy się zatrzymałem, upadłem na siedząco. Podniosłem głowę i… Przed sobą, dosłownie prawie ostrze dotykało mojego nosa. Przesunąłbym się tylko kawałek do przodu i już byłby nabity na ostrze, nawet jeśli to szabla.
Nie zwróciłem uwagi, że akurat nie ma ona więcej niż połowy spodni. Poruszyłem tylko kącikiem ust pod kapturem który nosiłem i nawet się głupio wyszczerzyłem, taki upadek nic mi nie zrobił ale bez problemu mnie ubrudził całego w ziemi.

- Dobry… Wieczór?
Wyjąłem wręcz lekko przerażony, nie takiego spotkania z damą w opresji się spodziewałem. Może to była kolejna pułapka tych ogników? Choć co prawda wygląda ona bardziej na ofiarę niż Ja, to jednak Ja jestem przybity do ścia… Do ziemi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Paź 19, 2017 6:10 pm

Tyle strachu o nic. Myślała już, że sama Śmierć zajrzała jej w oczy. I najwyraźniej było to sporym niedopowiedzeniem, bo ta sama postać, która winna być dumna i tajemnicza, zaraz wykonała kosmicznie niezgrabną akrobację, lądując na własnych czterech literach. Tuż przed końcówką ostrza Selene. Oczywiście, w pierwszej chwili odebrała to za dziwaczną próbę ataku, cofając się o krok i szykując do walki... Jednak z każdym fikołkiem dostrzegała, że największym zagrożeniem ze strony jegomościa będzie ból brzucha ze śmiechu, jaki może ją wkrótce spotkać.
Przytrzymała broń, przyglądając mu się czujne zza zmrużonych oczu. Doprawdy, nie wzbudzał jej zaufania. Sam podsunął się pod czarne ostrze, niczym pod topór kata. Zachowała powagę i ostrożność, choć nie sądziła już, aby obrona była konieczna w zaistniałym przypadku.
- Mówiłam ci, abyś się nie zbliżał - oznajmiła mu wyniośle, ignorując przywitanie. - Nieważne - prędko machnęła ręką, odsuwając się nieco i dopiero wtedy opuszczając broń. Skoro jednak los zesłał jej tegoż mężczyznę, zamierzała wykorzystać swoja szansę na wyjście z tego lasu w jednym kawałku.
- Jakim cudem tu trafiłeś? Pamiętasz drogę powrotną? - dopytywała, czując jak mocno bije jej serce. Nie uśmiechało się jej rozmawiać z jegomościem, jednak... była naprawdę zdesperowana. Chciała znaleźć się już za progiem własnego mieszkania. Skurczyła się jakby w sobie, opierając się o pień największego drzewa w okolicy, aby odciążyć zranioną nogę.
Drgnęła, słysząc lekkie poruszenie kilkanaście metrów od nich. Las żył własnym życiem. A ona nie dostrzegała już szczegółów w ciemniejącym z każdą chwilą mroku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Paź 19, 2017 8:21 pm

Jej obronne chwycenie za to narzędzie tortur jest jak najbardziej zrozumiałe. Przez chwilę nie rozumiałem dlaczego sama wrzeszczała skoro wydaje się dość wytrwała. Moje frasobliwe pytanie dostało odpowiedź w momencie kiedy przyjrzałem się jej całej. Pomijając fakt wstydliwie rozdartych spodni i to stanowczo nie celowo, była najzwyczajniej ranna. Została zaatakowana? A może tak jak Ja przed chwilą miała nieoczekiwane starcie z samą naturą? Nie zamierzał wnikać, mogłem tylko zgadywać że nie warto zwracać u niej na to uwagi do póki sama się nie upomni. Kierujmy się racjonalnie i spróbujmy odkryć jaką jest osobą, czy nie jest tak jak 90% społeczności kobiecej w Wishtown, szurnięta.
Jej uwaga była bezsensowna, bo nie miałem aż tak dużego wpływu gdzie się pojawiłem w ciągu kilku najbliższych sekund. Mogę się tylko cieszyć, że przynajmniej odpuściła dalszą widoczną wrogość. Szkoda tylko, że nie pokazała kultury i się nie przywitała, w takim razie też nici z przedstawiania się.

- Oczywiście, że znam.
Zerknął do tyłu i nieco w górę w kierunku miejsca w jakim się naturlałem. Podniosłem się powolnie i otrzepałem w miarę możliwości piach ze swojego ubrania.
- Racjonalnie w całym nieracjonalnym przypadku… Sądzę, że ta wiedza mi się nie przyda.
Nie wiem czy wie to samo co Ja, najwyżej dopiero jak zacznie więcej pytać, będę myślał więcej nad lepiej skonstruowanymi odpowiedziami. Mogę się teraz domyślać, że ona jest w podobnej sytuacji i zwyczajnie nie wie jak stąd wyjść. Ale w sumie nie próbowałem wychodzić z lasu, może coś bym wskórał jednak? Od kiedy potrafię być tak siebie pewny? Przyglądałem się jej i nie reagowałem jakąś bardziej. Byłem na swój sposób przerażony obecną sytuacją, ale zwyczajnie nie było tego po mnie widać. Zawsze mam wredny i często niewzruszony wyraz twarzy, a moje próby uśmiechania są nieudolne jak zły wilk udający słodkiego królika. Co nie zmieniło faktu, że jednak próbowałem się właśnie tak nieumiejętnie uśmiechać. Głupi nawyk.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Paź 19, 2017 9:18 pm

W obecnej sytuacji nie czuła się zobowiązana zachowywać chociażby minimum kultury. Jak się jej zdawało - walczyła o przetrwanie. Dlatego też nie zaoferowała mu herbaty, ani nie dodała ani jednej grzecznościowej formułki. Jedyne, czego pragnęła od tego mężczyzny to informacja, jak opuścić ten przeklęty las. Niemal cała podskoczyła, gdy z taką lekkością oznajmił jej, że zna tę drogę. Chwilowo nawet mu uwierzyła.
- N-naprawdę? - Z wrażenia aż się zająknęła. Jej spojrzenie ożywiło się, a ona sama podeszła odrobinę bliżej. Oczywiście, wciąż zachowując bezpieczną odległość. - Potrafisz odnaleźć drogę do miasta? Nie... Nie zabłądziłeś...? - dopytywała, właściwie niepewna, czy ufając temu przypadkowemu mężczyźnie, nie pogrąży się jeszcze bardziej.
Zadarła głowę do góry, gdy się podniósł, na powrót wracając do bezpiecznej ostoi w postaci drzewa.
- O... O czym ty bredzisz? - jęknęła z brakiem zrozumienia wymalowanym na twarzy. Zaczęła podejrzewać, że stojąca przed nią postać jest również jakimś wytworem tych szatańskich ogników. - I czemu się tak cieszysz? - zapytała podejrzliwie, węsząc spisek, próbę zamachu i bóg wie co jeszcze.
Zapewne pogrążyłaby się w swoich spekulacjach do głębi, gdyby nie dźwięk, jaki wkrótce rozległ się wokół nich. Wycie wilka. Odpowiedziało mu kolejne wycie. Odgłosy dochodziły z oddali i nie były niczym nienaturalnym w lesie, jednak Selene zbladła na twarzy, przybierając naturalny kolor kredy.
- Słyszałeś to? - pisnęła, rozglądając się za najlepszym miejscem do ucieczki. Cholera, z tą nogą na pewno za daleko nie pociągnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Pią Paź 20, 2017 9:02 am

Jak mogła, jak w ogóle śmiała mu nawet nie zaoferować mi herbaty po której bym się porzygał? No po prostu skandal, żołądek czeka aż przyjdą płyny które wprowadzą w moim nieludzkim organizmie kolejną rewolucje i może po drodze nawet utworzą niepodległość. Ale pomijając już ten brak wychowania i jeszcze większy brak gościnności, chyba zrobiła sobie większą nadzieje z moich początkowych słów niż sądziłem. Nie ma już mowy o pomyłce, ona pomimo niby dość mało uprzejmego twardego charakteru, stała się bezradna w tym nieco płatającym figle lasem. Nie dość, że jestem przerażony, to jeszcze nie nowo napotkana osoba nie daje mi nowych opcji. Westchnąłem z odetchnienia, chcąc trochę zaczerpnąć powietrza do swoich niepewnych płuc. Z jej perspektywy mogłoby wyglądać jakbym to zrobił z kompletnej dozy irytacji. Tak to jest jak moje zewnętrze Ja przedstawia się inaczej niż wewnątrz.
- Gubię się w prostych miastach, lecz w lasach a tym bardziej wzgórzach jest u mnie zupełnie na odwrót.
Podsumowałem swoje pierwsze słowa by zapewnić Ją, że w normalnych okolicznościach nawet nie miałbym problemu. W obcych lasach szybko się odnajduje, a co dopiero w takich w których niejednokrotnie byłem. W miastach się wyłączam, dlaczego? Bo tam jestem kompletnie zdekoncentrowany przez obcych masę obcych ludzi. Ktoś mi powie o prostej nie aż tak długiej drodze, a Ja już zaczepie 5 zaułków bez wyjścia.
- Bredzę o tym, że… Będę musiał zrozumieć ten las, a nie przekonam się do póki nie spróbujemy.
Odparłem niczym mądry gajowy, aż byłem z siebie dumny! Popatrzyłem na nią zaskoczony gdy mówiła o mojej radości. Jakiej radości?! Ja tutaj obawiam się o swoje życie a ona mówi, że mnie to cieszy? Zakryłem swoje usta, bo już wiedziałem w czym cała rzecz. Ach moja parszywa gęba… Miałem już otworzyć usta i wytłumaczyć się, bo jednak to tego wymagało. Ha! Ale nie zrobiłem tego. Nie dlatego, że nie chciałem a dlatego, że właśnie groźniejsze zwierzątka dały o sobie znak.
- Tak, słyszałem. Mamy dużo szczęścia, które jak widać jeszcze nas nie opuściło.
Tam gdzie ona widziała niezrozumiałe zagrożenie zapewne związane z brakiem wiedzy, tam Ja przerażony, nagle miałem powody do odetchnięcia z ulgą. Ach, wilki musiały właśnie zakończyć swoje polowania na ten kończący się dzień i właśnie oznajmiły swoje aktualnie podjęte tereny. A to teraz daje mi wskazówki! Chciałbym się nimi podzielić, ale… Czemu ona jest taka wystraszona? Czemu nie odetchnęła jak Ja? Gdybym tylko potrafił obchodzić się z ludźmi tak dobrze, jak znam się na przetrwaniu w lesie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Nie Paź 22, 2017 7:33 pm

Po pierwszej części wypowiedzianego zdania miała ochotę go zamordować, a następnie popełnić samobójstwo, jednak całe szczęście, dała mu dokończyć wypowiedź, a to już wszystko zmieniało. Przez sekundę jej oczy zalśniły i pojawiła się w nich nadzieja, do kiedy tylko nie przypomniała sobie, że podobne mniemanie miała o sobie. Przecież sama bywała w tym lesie niezliczoną ilość razy. Dlatego stwierdziła, że na tym etapie przyda się drobne sprostowanie:
- Och, słuchaj mnie ty... jak ci w ogóle na imię? - zaczęła, w porę spostrzegając się, że nie wymienili podstawowych uprzejmości. Niezależnie od odpowiedzi, wkrótce przeszła do kontynuacji. - Znam ten las jak własną kieszeń. Polowałam na tutejszych terenach niezliczoną ilość razy. I w normalnych okolicznościach, zapewniam cię, mogłabym przewidzieć, co znajduje się za pobliskim drzewem - machnęła żywo ręką na przypadkowe drzewo (za którym swoją drogą, znajdowało się kolejne drzewo), chcąc potwierdzić swoje słowa. - Ale to nie są normalne okoliczności, zapewniam cię - zakończyła twardo, wyrzucając z siebie całą frustrację, jaka zebrała się w niej podczas błądzenia.
Nie chciała zdradzać mu szczegółów przygody z ognikami, bo uznała to za zbyt żenujące. Ona, poważna kobieta, dała się nabrać na jakieś dziecinne sztuczki lśniących żyjątek! Żałosne, ot!
- Ten las jest przeklęty... To robota wiedźm, jak nic - jęknęła żałośnie. Rozgadała się. Właśnie zamieniła z tym strasznym mężczyzną z lasu tyle słów, co rzadko kiedy z innym mężczyzną. Albo po samotnej wędrówce poczuła potrzebę otworzenia do kogoś ust, albo zwyczajnie zaczęła odbijać jej palma. - Jeśli jednak masz jakikolwiek pomysł... wiedzę, która pozwoli mi się stąd wydostać... Potowarzyszę ci - oznajmiła, oczywiście nie pytając o zgodę. Nawet jeśli odmówiłby, uczepiłaby się jego nogi, do kiedy nie odrzuciłby Selene siłą.
- Zrozumieć. Tak... - potwierdziła dość sceptycznie, zerkając na niego jak na szaleńca. Prędko potrząsnęła głową, postanawiając mu zaufać. Przecież próbowała już wszystkiego... Poza zrozumieniem lasu. - Tu naprawdę dzieją się dziwne rzeczy... Od kiedy zabłądziłam, spotkała mnie seria nieszczęść - mruknęła pod nosem, tym również nie chcąc się dzielić, o ile nie zapyta. Porażki wolała zostawiać dla siebie.
Wokół nich chwilowo zapadłą cisza, tak dotkliwa po wyciu wilków. Nasłuchiwała, bojąc się chociażby drgnąć. W końcu powoli odetchnęła.
- Doceniam twój optymizm, doprawdy... - westchnęła. - Od czego proponujesz zacząć? Bo, doprawdy, nie uśmiecha mi się tu spędzić nocy, ani reszty życia... - powiedziała, odważnie spoglądając mu w oczy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Paź 24, 2017 9:15 pm

Patrząc na jej reakcje zaprawdę nie wiem czy nie muszę się jej obawiać bardziej niż samego lasu. Tutaj mamy kolejną część, że prędzej zrozumiem las w którym jestem, niż ludzi z którymi rozmawiam. Zawsze się obawiam ich abstrakcyjnych myśli. Czas jednak przejść do rzeczywistości, bo właśnie popatrzyłem na nią nieco zaskoczony i zarazem zdumiony. W sumie mój wyraz twarzy wyglądał bardziej jak czysta esencja trwogi… Ale może jednak nie zwróci na to uwagi, bo nie zamierzam uciekać wypowiedzią.
- Moje imię brzmi Flutter. Z niezrozumiałych powodów w komplikacji wypowiadania mojego imienia, ludzie lubią nazywać mnie Trzepotem.
Nie dość, że zdradziłem swoje imię to nawet ksywkę z bardzo krótkim wyjaśnieniem, być może dość niewystarczającym, ale gdzie niby czas na dłuższe wypowiedzi? Może jak się umówi na chrupką korę przy ławie, to będzie milsza do tego okazja.
- Czyli mówisz, że twoja znajomość lasu polega wyłącznie na pamięci? Nie próbowałaś pojąć jakimi zasadami kieruje się teren wokół Ciebie? Jako, że często bywam w trasie to mam okazje natrafiać ciągle na nieznane mi lasy. Wymagana jest wtedy wiedza jak szybko obeznać się w sytuacji.
Miałem okazje przedstawić jej swoje spostrzeżenie z nieco dłuższą wypowiedzią. Chce by znała jakie jest moje podejście i może też dość się uspokoi. Nie mam jakiejś niesamowitej pamięci, wydaje mi się wręcz zadziwiające kojarzyć każde drzewo. Coś takiego w sumie jest bardzo wystarczające… Pod warunkiem, że las nie zmieni zdania co do swojego układu ziem, to z pewnością już komplikuje.
- Przykro mi, ale nie wierze z zabobony jakim są wiedźmy. Świat po jest po prostu bardzo dziwnym miejscem.
W sumie jest to druga osoba z którą jeszcze w miarę sensownie prowadzę rozmowę. Tylko jak na ironie, tamta sytuacja była niezwykle spokojna, a tutaj wygląda dość tragicznie. Wracając do mojej nowej towarzyski, po prostu wzruszyłem ramionami a na kolejne potaknąłem.
- Pomysły dopiero się znajdą przy należytych próbach. Wilki wyją więc sygnalizują zakończenie polowań i przemieszczania się. Zwykle potrafią jeszcze do godziny powtarzać wycie, by zasygnalizować watahą, które jeszcze tego nie zrobiły. Zatrzymały się najpewniej w największych skupiskach lasu. Znamy więc kierunek, który jest błędny. Jest tylko jedno ale…
Kaszlnąłem sztucznie i rozejrzałem się na boki, nieco wykrzywiłem wyraz twarzy.
- Jeśli do rana się nie odnajdziemy, wilki najpewniej wznowią ruch terytorialny. Rano już nie zawyją i nie będziemy wiedzieli jak blisko jesteśmy. Ale jeśli optymistycznie myślimy, to do tego czasu będziesz siedziała przy ciepłym kominku swojego domostwa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Paź 25, 2017 8:43 pm

Selene była zdesperowana. Chyba pozostało jej więc zmusić się do szczerości, skoro mężczyzna najwyraźniej znał się na rzeczy i mógł jej pomóc. Nim zaczęła zbierać słowa w możliwie zgrabną historię (aby nie wziął jej za wariatkę), postanowiła odwdzięczyć się przedstawieniem swojego imienia:
- Mi z kolei mówią Selene. - Nie rozgadywała się. Nie dodała, że tylko odważni decydują się na nadanie jej pseudonimów i zdrabnianie imienia. - Nie o tym jednak chciałam... - mruknęła pod nosem, spostrzegając się, że traci już wystarczająco wiele czasu. - Dobra. Powiem ci. Ale zabiję cię, jeśli się zaśmiejesz, przysięgam - zaczęła od drobnego wstępu, mającego uprzedzić Trzepota o absurdalności tematu. - Tuż przed twoim przybyciem... Spotkałam gadającego kosa. Tak. Wróżył mi, że zostanę w tym lesie na zawsze i nikt nie odnajdzie moich zwłok. Śmiał się ze mnie, dziad jeden... W normalnych okolicznościach przerobiłabym go na obiad, ale nie zwykłam strzelać do  gadającego ptactwa, więc wzięłam nogi za pas - tłumaczyła zaciekle, obserwując jego reakcje i ewentualne próby ucieczki. Jeśli został na miejscu, podzieliła się ostatnim z komentarzy. - I to nie była jedyna anomalia. Ten las jest przeklęty, mówię ci.
Zniżyła głos do teatralnego szeptu, jakby cały las był jednym, wielkim organizmem, który mógł ich usłyszeć. Nie zdziwiłaby się, gdyby w rzeczywistości tak było.
- Co...? Nie wierzysz w wiedźmy? - jęknęła głucho, nie sądząc, że takie przypadki jeszcze stąpały po świecie. - Przespałeś ostatnie dwadzieścia lat? Nie wyściubiałeś nigdy nosa poza ten okropny las?
Wytrzeszczała oczy, kręcąc głową i gestykulując. To po prostu było poza jej wyobrażeniami. Mężczyzna wyraźnie urwał się z kosmosu. Chyba że... Doznała właśnie olśnienia. Spojrzała na niego zaskoczona.
- Cholera, przecież nie mam pewności, czy też nie jesteś wymysłem tego lasu albo kolejnym z moich zwidów...
Złapała się za głowę, jakby to miało jej pomóc w rozstrzygnięciu wewnętrznego sporu. Zwariowała? Czy jeszcze trochę jej do tego brakowało?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Paź 25, 2017 9:48 pm

Nie oczekiwałem od niej zbyt dużo skoro była tak wystraszoną kózką, liczyłem tylko że nie będzie stwarzała większego zagrożenia niż to co może być w lesie. Dlatego jak tylko próbowała prowadzić ze mną zwyczajną rozmowę i w miarę odpowiadać na moje wypowiedzi, czułem pewien rodzaj ulgi. Rzadko mam okazje rozmawiać z kimś, kto choć stara się udawać pozory normalności. Na jej pochwalenie się mianem, tylko potaknąłem twierdząco głową. Moje podejście co do jej normalności wcale tak nie upadło gdy rozwinęła sprawę o kosie, potakiwałem tylko głową i czasem podniosłem zwyczajnie brwi. Może to wyglądać jak zwykle drwiącą przy moich wyrazach twarzy, ale w żadnym wypadku tak nie było. Podarłem własną brodę w głębszym zastanowieniu, tak jakby w końcu ktoś podrzucił należyte puzzle do układanki, nawet jak teraz je poukładam, nadal będzie wiele brakujących elementów.
- Będę przynajmniej miał na uwadze, żeby zerkać na okoliczne ptactwo. Jeśli wróżył Ci tak bez najmniejszego powodu, to ciężko w tym i tak znaleźć rozwiązanie.
Odpowiedziałem jakby to było coś jak najbardziej zwyczajnego. Jednak na jej szeptania i mówieniu o przekleństwach tylko podniosłem ponownie brwią. Machnąłem ręką jakbym ani trochę się tym nie przejmował i w tej kwestii to była prawda. Mam inne powody do lęków i ona jest nadal jednym z nich.
- Nie zrzucaj winy na sam las, bo będziemy zaślepieni i nie zobaczymy prawdziwego rozwiązania.
Gdy kontynuowała o kwestiach czarownic tylko patrzyłem na nią tępo. Nie wiedziałem co mogę jej w tej sprawie wiele powiedzieć, wzruszyłem sobie zwyczajnie ramionami.
- Wręcz przeciwnie, byłem w wielu miejscach i spotykałem różne anomalie, które jakąś się wyjaśniały. Jednak nigdy nie napotkałem domniemanych czarownic.
Będzie w stanie mnie zrozumieć? Chciałem właśnie się pocieszyć nadzieją, że nie zacznie z tego powodu coś odwalać i… Za późno. Może mogłem jednak potakiwać na jej wszelkie roszczenia, za nim naprawdę stanie się dla mnie zagrożeniem? Odsunąłem się jeszcze dla bezpieczeństwa i tylko obserwowałem jej zachowanie, trochę bałem się bardziej reagować. Może jej przejdzie?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Paź 25, 2017 10:36 pm

Bynajmniej nie uspokoiła ją łagodna reakcja Trzepota na abstrakcyjne rzeczy, które opowiadała. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że stojący przed nią jegomość jest wytworem jej wyobraźni. Myśli Selene zdradzało wyraźnie podejrzliwe spojrzenie. Naprawdę, nie wiedziała już w co ma wierzyć. Tymczasem, wraz z kryciem się słońca za horyzontem, z każdą minutą ciemność wokół nich pogłębiała się.
Po plecach kobiety przebiegł dreszcz. Fatamorgana czy nie, jeśli mogła jej pomóc wydostać się z lasu, zamierzała z tego skorzystać! Dlatego więc po raz kolejny (z wielkim bólem i trudem) zdobyła się na szczerość:
- Jeśli chodzi o ścisłość... Kos wyśmiewał moją naiwność, bo... dałam się zwieść tańczącym, ekhem... świetlikom. Jak dziecko. Nie zrozumiesz - urwała, machając ręka. Zaczerwieniła się, czując, że osiąga szczyt głupoty. - Nieważne! To długa i zawiła historia, która przekonała mnie, że nic w tym miejscu, nie funkcjonuje tak, jak powinno! - prychnęła, zawstydzona oraz oburzona, że musi tłumaczyć się z tak oczywistych spraw.
Nie dzieliła się z Trzepotem informacją, że na co dzień lubuje się w wyrywaniu wiedźmich paznokci, jako dumny ze swojej fuchy kat. Pozostawiła go w słodkiej nieświadomości jeszcze przez pewien czas. Zamiast tego, nie mogła powstrzymać się od drobnej propozycji...
- Polecam ci więc zajrzeć na egzekucje w sercu miasta. Stosy nie płoną przecież bez powodu - wzruszyła ramionami, już mając się rozgadywać, jako że lubiła ten temat, gdy nagle, tuż za plecami mężczyzny ujrzała bardzo niepokojący element wystroju lasu.
Żółte oczy. Lśniące, osadzone blisko metr nad ziemią, wpatrujące się wprost w nią. Zbladła wyraźnie, tłumiąc pisk. Właściciel oczu znajdował się na tyle daleko, że w leśnej ciemności nie mogła już rozszyfrować do kogo one należą. Cofnęła się o krok, silniej chwytając się kory drzewa, o które dotychczas się opierała. Syknęła z bólu, gdyż ciężar ciała przeniosła na ranną nogę. Dawno nie czuła się równie bezbronna. Jeszcze tylko chwilę miała nadzieję, że obraz ten jest złudzeniem, jednak porzuciła te myśli, gdy do krajobrazu dołączyła kolejna para identycznych ślepi.
Wtedy otworzyła usta, chcąc krzyczeć, lecz zamiast tego wydobyła z siebie wysoki pisk, celując dłonią z wyciągniętym palcem, chcąc wskazać mężczyźnie, co wzbudziło w niej takie przerażenie. I tyle. Teraz przyszła pora na ewakuację. Tylko... z tą nogą!?
- Podsadź mnie - rozkazała niemal płaczliwie, zbliżając się do niego, jawnie dając Trzepotowi do zrozumienia, że zamierza wspiąć się na pobliskie drzewo, ratując się przed tym, cokolwiek czaiło się w oddali.
Drzewo, swoją drogą, wyglądało bardzo solidnie. Jego najgrubsze gałęzie z pewnością mogły udźwignąć kogoś o nadzwyczajnej masie... trzystu kilo?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Paź 25, 2017 11:21 pm

Obserwowałem jej walkę ze sobą, nie wiem jak bardzo wewnętrzny był to w niej konflikt. Nie wiem też ile z tego konfliktu, odbierała mnie za jakieś ewentualne źródło problemu. Czekałem i liczyłem na jej opanowanie, bo z pewnością nie będę, po czym nie utulę niczym ojciec swoją dziecinkę, mówiąc że wszystko będzie dobrze. Pewnie skończyłbym w takim momencie z zadrapanymi oczami, a tego bardzo bym nie chciał, bo ich bardzo potrzebuje. W dodatku tylko tymi burzliwymi reakcjami może sobie zedrzeć już z tyłka do końca spodnie. Nie żebym w jakiś sposób miał na to protestować, ale z pewnością taki dyskomfort nie ułatwi nam komunikacji.
- Możliwe, że w tym co mówisz znajdziemy właściwe rozwiązanie i to łatwiejsze niż by na początku mogło się zdawać, więc nie wiem czy to może być takie nieważne.
Trzeba było przeć dalej do zbierania kolejnych układanek, wolałbym jednak te puzzle ułożyć. Choć w sumie czy poza ognikami, spotkało mnie coś tutaj złego ze strony lasu? Oprócz oczywiście spotkania obłąkanej przerażonej panny z bronią w ręku.
- Nie płoną, powodem są podbierane ode mnie specyfiki dla bardziej widowiskowych buchów ognia.
Zapewne tej części się nie spodziewała. Ale co poradzić jeśli jest się chodzącą fabryką takich produktów, a w jakiś sposób muszę zarobić na jakieś mieszkanie, łaźnie czy inne ludzkie podmioty? A tutaj raczej nie ma zbytnio budynków do rozbiórki, taka praca byłaby dla mnie dogodniejsza.
- Nie bardzo mnie interesuje oglądanie ludzkich oskarżeń o sąsiada, które kończą się takimi pokazami ku uciesze innych. W niektórych miejscach stosowali areny, widocznie taka już smutna natura ludzka. Potrzebują własnej krwi na swoim licu.
Tak, to zapewne kolejna fascynatka możliwych rzezi. Zapewne w przerwie na prace z chęcią oddaje się tym pokazom wraz z znajomymi, wtedy nacieszą swoje oczy i obciera rękawem ociekającą ślinę. Dlaczego musiałem jednak trafić na kolejną wariatkę… Czy jest jakaś nadzieja?
I właśnie w tym momencie wzdrygnąłem się, ponieważ od tych myśli nie zwracałem przez moment na nią uwagę i teraz tylko widziałem jak nerwowo się wycofuje. Chwyciłem swojego garłacza i powoli się odwróciłem, nabity póki co wycelowałem w ziemie.

- Dobry wieczór?
Tak, dzień dobry. Czy jestem debilem? Może i tak, jeśli to zwykłe zwierzątka to po próbach nie rady przebić mojej stalowej skóry. A jeśli to coś bardziej nienaturalnego co może mi zagrozić, no to i tak chowanie się na drzewie nie pomoże. Jest też maleńka wersja na możliwość pertraktacji. Miałbym w sumie ochotę sam uciekać z możliwym tłumionym wrzaskiem, ale gdy ona to zrobiła za mnie, to odczułem że dobrze jak robię coś innego.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Paź 26, 2017 8:02 pm

Mruknęła, obdarzając go pytającym spojrzeniem, wyraźnie nie rozumiejąc, co Trzepot miał na myśli. Z chwilowego zamyślenia i mimo wszystko - braku czasu, nie dopytywała, dopuszczając pomysł, że ten tajemniczy mężczyzna jest stwórcą ognia wszelakiego, łącznie z świętym ogniem płonącym na stosach. Cóż, naiwna była.
Za to wizja walczenia na arenach z wiedźmami początkowo przypadła jej do gustu. A właściwie w tej wersji, w której wiedźmę będzie zrzucało się do koryta z lwami. Najlepiej ze związanymi rękoma. I workiem na głowie. Pokiwała z uznaniem głową, mając wrażenie, że choć w tym temacie odnaleźli wspólny język. Może jeśli wyjdzie z tego cało podpowie przełożonym ten wspaniały pomysł?
Całe szczęście, nie odezwała się, bo została zajęta przez... no właśnie, cóż to było?
Początkowo ślepia po prostu przyglądały się temu ciekawemu zjawisku, a mianowicie beztroskiej pogawędce w ciemnej otchłani lasu. Robiły to jednak na tyle intensywnie, że oboje mogli stwierdzić, że to nie przewidzenia, a faktycznie, ładne kilkanaście metrów dalej coś się na nich czai. Mrok okrywał ich ciało, jednak stworzenia były za wysokie, aby przypisać je do grupy wilków.
Na jakże uprzejme powitanie mężczyzny, z ust jednego stworzenia wydobyło się warknięcie, nie zwiastujące wcale pokojowych zamiarów. Selene zaś nie była zadowolona, że jej rozmówca w tak dosadny sposób zignorował rzucone polecenie, odwracając się do niej tyłem. Musiała więc poradzić sobie sama.
- Dobry-kuźwa-wieczór - powtórzyła z niedowierzaniem, poprawiając broń na ramieniu i odwracając się przodem w kierunku drzewa. Zadanie wcale proste nie było, bo najniższa gałąź znajdowała się gdzieś na wysokości ramion Selene. - Mam nadzieję, że dobrze się bawisz - bredziła jeszcze, choć nie siliła się, aby mężczyzna ją dosłyszał - pochłonięta była próbą wspinaczki.
Połamała sobie resztki paznokci na palcach, obtarła poharataną nogę i spodnie (które oczywiście wciąż nie odsłaniały nic ponad łydkę Sel), ale udało jej się zaczepić nogami o kolejną gałąź, podnosząc się i nabierając odrobinę stabilności. Jeśli chciała poczuć się naprawdę bezpiecznie, powinna wspiąć się o chociaż 2 poziomy bliżej.
- Słuchaj, poczekam tutaj, ty tymczasem się rozpraw z tym... tym, cokolwiek tu idzie! - zarządziła, niemal szczękając zębami ze strachu. Jego wybór, że wolał zakolegować się z wcale przyjaznymi stworzeniami. Ona jednak wolała dożyć jutra. Ewentualnie miała nadzieję, że stworzenia zajmą się osobą Trzepota.
Rozległo się ponowne zwierzęce warknięcie. Stworzenia zbliżały się, lecz nie po prostej, a zmieniając łagodnie tor, zachodząc ich od boku. Z mroku pierwsze wyłoniły się ich srebrzyste zęby. Wyglądem w rzeczywistości przypominały wilki, lecz byle amator mógł dostrzec, że wcale nimi nie były. Na pierwszy rzut oka różniły się rozmiarem - zwierzęta (a może Koszmary?) miały dłuższe od wilków nogi, były wyższe, a przy tym przeraźliwie chude, jakby ledwie utrzymywały się na nogach.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Lis 08, 2017 7:04 pm

Cóż, przyznaję że potrafi bardzo uroczo mruczeć, zwłaszcza jak tak pytająco na mnie patrzy z tą nutką braku rozumienia. I tutaj kończy się jedyne co mogłem na siłę wyłapać u niej pozytywnego. Chyba był moment pogrążenia się w myślach, bo jej miny sugerowały bardzo dziwne rzeczy. Poczułem wiec nieco dreszczu, jak również niepewności. Nie żeby moja gęba w ogóle przedstawiała takie emocje, ale właśnie tak było! Jednak niedane mi już jest obserwowanie tego być może jedynego momentu w którym choć trochę nie wydaje się kimś okropnym. Mam teraz na głowię niezbyt wydające się na tolerancyjne istoty. Nie przejmowałem się komentarzami i dalszymi pomrukami mojej rozmówczyni, zwłaszcza że to co tam wyrabiała pod nosem już nie było dla mnie niczym uroczym, ani w innym aspekcie miłym. Może też dobrze, że nie patrzę w jej kierunku, bo w miejscu gdzie wydaje się jej, że ubranie Ją dobrze zakrywa, jednak przedstawia znacznie więcej ciekawych widoków, ale dajmy jej żyć w świecie pozorów! Udawajmy, że wcale wiele nie widzę prócz tych domniemanych łydek!
Oczywiście ignorowałem kolejne jej wypowiedzi, bo w sumie nie było co na nie odpowiadać. Nie tylko to, że w sumie byłem dość teraz bardzo zajęty i być może właśnie ryzykuje swoim życiem. Choć weźmy jednak fakt, że jej słowa ani trochę nie pomagają, od co wtrąca się w coś, z czym nie chce mieć do czynienia. Ach, jakie jej podejście jest mocno niezrozumiałe! Czekaj, w sumie Ja właśnie rozmawiam z czymś co najpewniej chce mnie wygryźć z tego planu istnienia. Jak ona jest porąbana, to Ja właśnie jestem szalony!
Złapałem oddech i byłem gotowy by w ostatniej chwili wyrąbać kilka krzaków z drzewem jednym czy drugim. By tylko się upewnić, że istota raczej nie będzie próbowała przebijać się przez moją stalową skórę. Oczywiście normalny garłacz nie doprowadzi do takiej destrukcji, ale tutaj jednak mówili o mnie, a Ja lubię dodawać coś od siebie. Jednak, bardzo bardzo wolałbym tego nie używać, tylko jak mam wyjść z tej sytuacji inaczej? Zostało mi czekać, bo niestety nie umiem komunikować się w warczącym żargonie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Lis 09, 2017 10:13 pm

Wspinała się na wyższe gałęzie w iście żółwim tempie, czego zasługą była obolała noga. W końcu usadowiła się wysoko, uznając pozycję za bezpieczną. Usiadła okrakiem na drewnie, wypatrując swojego dziwacznego towarzysza z przypadku. Nie rozumiała, dlaczego po prostu nie ukrył się z nią. Nie zasługiwał na zostanie pożywką dla drapieżników, nawet jeśli niespecjalnie się dogadywali. Cóż, Selene obiecała sobie docenić po wszystkim jego heroiczne poświęcenie, kopiąc mu przyzwoity grób, jeśli okoliczności na to przyzwolą.
Zmrużyła oczy, wypatrując tajemniczych stworzeń, ledwie widocznym w zapadłym mroku, a również przez zwiększoną odległość. Zdjęła karabin z ramienia, ustawiając się wygodniej w pozycji półleżącej.
- Cholera, nic nie widzę... - mruknęła sama do siebie. Zamierzała strzelać tam, gdzie pojawi się dowolne poruszenie albo gdzie dostrzeże złote ślepia stworzeń. - Przepraszam, skoro jesteś już ewidentnym samobójcą, czy mógłbyś chociaż mi czymś poświecić? Wolałabym widzieć, co czego strzelam... - poprosiła go rzeczowym i donośnym głosem. Empatia u Selene stała jak zwykle na wysokim poziomie.
Wychyliła się jeszcze bardziej, ale uważając, aby nie spaść i o nic nie zahaczyć, by nie pogłębić swojej drobnej dziurki w spodniach, przez która, swoją drogą, nie było widać niczego interesującego.
Zwierzęta albo Koszmary oczywiście nie próżnowały, ani nie czekały aż Selene spokojnie skończy swoja wypowiedź. Jako że Trzepot był bardziej dostępnym kąskiem, zaczęły od niego, otaczając go, zbliżając się z każdą chwilą bardziej. Warczały, nie zwiastując pokojowych zamiarów. Była ich para, dopiero teraz mężczyzna mógł się im lepiej przyjrzeć. Wyglądami przypominały chude i wysokie wilki, lecz w zachowaniu nie do końca im odpowiadały.
Czekały na odpowiednią chwilę. Na okazję, którą przyniesie im los albo brak czujności u mężczyzny. Poruszały się bokiem, nie zbliżając się po prostej linii. Każdy ich krok zdradzał skupienie. Może krążyłyby tak bez końca, gdyby nie....
Powietrze przeciął strzał, wyjątkowo donośny. Wszystko działo się w jednej chwili. Z wyższych partii drzewa dobiegł głos:
- Trafiłam!?
Nie widziała rezultatu, ale miała nadzieję, że Trzepot ją o tym poinformuje. Albo i nie, jeśli niechcący trafiła w niego.
Strzał sprowokował pierwsze ze stworzeń do ataku. Rzuciło się ono na mężczyznę, usiłując zatopić zęby w pierwszej z kończyn, na jaką natrafi - a z pewnością była to jedna z nóg Trzepota wraz z niezbyt wytrzymałym materiałem jego spodni.

//przepraszam, musiałam X"D

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Lis 14, 2017 1:33 pm

Było ciemno i z pewnością dość zimno. Ale tak naprawdę nie jest tak źle! Wszystko jest w porządku, naprawdę! Wiecie kiedy byłoby bardzo i to bardzo źle? Kiedy by się rozpadało. Leżałbym walcząc o przytomność, być może nawet uznałaby mnie za martwe i ruszyłyby wtedy na panienkę. Ale nie zmieniałoby faktu że byłby na tyle bezbronny i bezsilny, że mógłbym tylko czekać na osąd stworzeń, które niekoniecznie przypominają mi zwierzęcą faunę, którą do tej pory dość bardzo dobrze znałem. Na szczęście i teraz niebo wydaje się co najwyżej tylko nieco zachmurzone ukazując w pełnej krasie księżyc, na przestrzeni godzin może się to zmienić, ale mam nadzieje że tak nie będzie.
Jej krzyki, narzekania i wręcz bzdurne wypowiedzi mogłyby tylko i wyłącznie frustrować. Czy poważnie, niemalże żadna kobieta w tym głupim mieście nie wie nic o dobrym wychowaniu? Czy to czego mnie uczyła własna matka poważnie nie ma żadnego znaczenia? Tak, zaświeć… Jak Ja bym jej tam zaraz zaświecił i należałbym do tych złych, to ujrzałaby baaaardzo jasne światło. Ostatnie w swoim życiu. Aaaaghrr! Precz złe myśli, mam problem i muszę go tutaj przed sobą rozwiązać a nie myśleć o irytu…

- Auuu…
Zajęczałem bo właśnie poczułem jak coś chciało mi spenetrować prawy pośladek. Na szczęście stalowa część skóry jakąś zrykoszetowała niesioną przez wiatr kulę. Już myślałem, że to jakiś napad i będę pod całym gradem ostrzałów! Że to inkwizycja z swoimi jakimiś dziwnymi wytresowanymi zwierzątkami. Ale nie, to nie inkwizycja. Dał mi o tym znać beznadziejny krzyk dziewuchy za drzewa. Czy ona już postradała zmysły? Tak dostała znać ode mnie, że trafiła w postaci mojego mało przyjemnego odgłosu pełnego goryczy. Chciałem móc do niej krzyknąć jak bardzo jest kretynką, chciałbym się teraz wytłumaczyć, że jednak się opanowałem bo jestem bardzo przyzwoity… Ale to nie to. Zrobiłbym niemalże zaraz pod siebie, ale nie wiem czy jednak mam bardzo silne tam mięśnie czy jej kula cofnęła wszelkie takie chęci.
Wystrzeliło z garłacza! Kula naładowana moimi chemikaliami! W sumie mogłem wcisnąć tam więcej ładunków do kuli niż podejrzewałem, nagły ból pośladków mógł mi trochę nie dać kontroli nad tym. Koszmar nawet jeśli jakąś wytrzymał uderzenie, to został poniesiony wraz z kulą w stronę drzewa i… Rozbłysło chwilowe światło, a zarazem też dźwięk który zwiastował ogromny huk. Taki strzał powinien rozbebeszyć ogromnego grubego niedźwiedzia i ubrać pobliskie gałęzie drzew w okoliczne fekalia. Dodam jeszcze, że drzewo nie było z pewnością zadowolone z siły jaką dokonałem, ponieważ zaraz się obaliło. Było na tyle długie bądź krótkie, że praktycznie walnęło końcem przede mną, ugh!
To jednak nie zmienia faktu, że Garłacza szybko zarzucam za ramie i wyciągam swój mniej już niebezpieczny rewolwer. W sumie, to chciała światła? Dostała niedaleki solidny błysk, może jej starczy by została usatysfakcjonowana? Najważniejsze co zrobi druga bestia, przeładowanie Garłacza i przygotowanie go do strzału zajmuje sporo cennych sekund, których owa istota może mi nie dać. Byłem też dość pewny, że tamta nie mogła przetrwać tak widowiskowego ostrzału mojego wykonania, ale kto wie czym tak naprawdę są te istoty?


___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 690
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: śmietnik   Sro Lis 22, 2017 4:38 pm

Samobójca skrzętnie ignorował próby przyświecenia pola widzenia Selene z całkiem dobrego punktu strzeleckiego, a dochodzące ją odgłosy nie zapowiadały nic dobrego. Po strzale padł okrzyk bólu, ale natychmiast wykluczyła opcję postrzelenia Trzepota. Na pewno nie mogło być tak źle. Mrużyła więc oczy dalej, w nadziei, że dane jej będzie dostrzeżenie szczegółu, który pozwoli Selene wyjść z opresji cało.
- Żyjesz jeszcze? - ponowiła serię pytań, w nadziei, że tym razem dostanie odpowiedź twierdzącą.
Całe szczęście nie znała myśli Trzepota o jej ewidentnym braku manier, który swoja drogą, w tej sytuacji, był jak najbardziej zasadny. Oczywiście i tak nie zaprzątałaby sobie tym głowy dłużej niż ułamki sekund.
Była właśnie na etapie wypatrywania chwilowych przebłysków w mroku, gdy całą okolicę dosłownie zalała fala światła. A jej wkrótce po tym towarzyszył huk, jakiego nie słyszała nigdy wcześniej, w całym swoim krótkim życiu. Uderzenie było na tyle potężne, że odrzuciło otaczające mężczyznę stworzenia o ładne kilkadziesiąt stóp. Na pierwszy rzut oka ciężko było określić ich stan, gdyż zniknęły im z oczu, ginąć gdzieś w gąszczach lasu.
Selene oczywiście krzyczała. Tym bardziej krzyczała, im bardziej było pewnie, że drzewo, na którym się skryła, ma się zawalić. Runęła w krzaki, twarzą do dołu, a wkrótce po tym spadło na nią kilka gałęzi. Nic nie zapowiadało się na jej powrót na równe nogi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 87
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Cze 05, 2018 9:04 am

Błyski, eksplozje, ostrzały, opadające i jednocześnie rozlatujące się drzewa wraz z krzewami. Huki, trzaski, a czasem nawet wrzaski. Tyle efektów, tyle dźwięków. Jakby jakieś zwierze miało jeszcze wątpliwości czy zostać, czy jednak się chować... To teraz rozwiała się wątpliwość i odkryła chęć do czmychnięcia tym dalej jak to tylko możliwe. Cóż, jestem jedno-armijnym oddziałem, do póki przynajmniej nie będę musiał ukrywać się przed deszczem. Oczywiście też wolałbym uniknąć niszczenia lasu na strzępy by się z niego wydostać, oj jak bardzo by się to rzucało w oczy! Póki wszystko może zrzucić na swoje zabawki, tak jest lepiej, choć ciężko mogłoby komu zawierzać, jakby oczywiście wizja tego miejsca była dość rzetelna.
Nie widziałem stworzeń, uciekły, schowały się, czekają na moment ataku? A może rzeczywiście je rozgromiłem albo przynajmniej tak wystraszyłem, że oddaliły się na tyle znacząco, że może już nie wrócą? Nie wiem, która opcja jest tutaj możliwa. One są w końcu wystarczające straszne i problematyczne. Wróciłem w okolice drzewa w którym siedziała krzykliwa nieprzyjemna ruda panna. Co ujrzałem? Zawalone drzewo... No niech to, poważnie? Może uciekła? Tak, musiała uciec! I choć tak sobie wmawiałem to pomimo wszystkiego podbiegłem bliżej w okolice upadku. No niech to, może jest martwa?

- Żyjesz? Jak nie usłyszę żadnej złośliwości to uznaje że mogę iść dalej...
Jeśli rzeczywiście będą to długie sekundy ciszy... Pójdę. Możliwe, że straciła przytomność. Ale co Ja jestem. lekarzem? Jeśli tylko coś jęknie, wyda dźwięk, to cóż. Podejdę, pozbędę się tego co Ją ugniata, pamiętajmy że mam żelazne zębiska o mocnym zacisku a drewniany skład drzewa jest jednym z elementów mojego pokarmu. Powinienem sobie poradzić. Jak tylko wtedy usunę co trzeba, odsunę się i pozwolę jej wstać samej, z bezpiecznej odległości. No chyba da radę?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skraj lasu   

Powrót do góry Go down
 
Skraj lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Południowa część lasu
» Bajeczna część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: