IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Skraj lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 161
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Skraj lasu   Pon Lut 22, 2016 10:30 pm

First topic message reminder :



Ot, granica Ponurego boru, do którego tak niespieszno żadnemu mieszkańcowi Wishtown. I nic dziwnego! Nie od dziś wiadomo, że cały ten drzewostan jest siedliskiem potwornych kreatur rodzących się z głów czarownic. Wysokie drzewa i cień pod nimi przytłaczają, zwłaszcza że każdy krok wzmacnia świadomość, że po tej samej ziemi mógł kroczyć Koszmar, a nawet być gdzieś w pobliżu. Koszmar albo niebezpieczna czarownica dybiąca na śmiałka. Już nie mówiąc o oczywistej oczywistości, jaką są dzikie zwierzęta. Dosyć liczne przez wzgląd na to, że w lasy niewielu się zapuszcza. Niekiedy jednak wychodzą na teren pastwisk otaczających Wishtown i wtedy łatwo im stać się zdobyczą człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Lip 27, 2017 6:00 pm

Stała na gałęzi i patrzyła na dziwnego mężczyznę. Jego twarz była inna, niż dotąd, które napotkała na swojej drodze. A widziała już nie jedno. Szczerze mówiąc, wydał się jej istotą bardzo interesującą. Na jego prośbę, runeła z gałęzi na ziemię. Nie ciężko lecz lekko. Podeszła bliżej niego. Chwyciła dwoma rękami sidła mówiąc spokojnym głosem ; - Mam nadzieję, że to nie sprawiło Ci zbyt wiele bólu. - zauważyła, że jego skóra była czymś pokryta. Na pierwszy rzut oka wyglądało jej, to na łuski z metalu. Jednak nie pokazywała tego po sobie. Ostrza sideł były tak ostre, że musiały zostawić nie tylko ślady, ale normalny człowiek ryczał by nie tylko z ogromnego cierpienia, ale tak że kulałby na nogę. - Wybacz mi. Nie wiedziałam, że ktoś tutaj chodzi. Poluję na nie zwykłe zwierzę, które występuję w tych lasach - uśmiechnęła się. Mężczyzna wzbudzał w niej niezwykłą ciekawość.
- Mam na imię Saja. Miło mi poznać. -trzymała nadal rozszerzone sidła w ręce i czekała, aż wyciągnie z niej nogę. - Nie przejmuj się. Mam ich sporo.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Czw Lip 27, 2017 6:14 pm

Pomimo wszystkiego raczej niewiele powinna dostrzec. Bo buty które posiadały płytki i ta wnęka je wygięła, zasłaniały swoje, a poszarpane buty zasłaniają dalej. Można prędzej przyjąć że w środku jest kolejna metalowa część obuwia niż noga. No bo kto normalny nagle uzna, że ktoś ma normalną metalową nogę, którą chodzi sobie jakby niby nic? Poruszyłem dalej niemrawo swoją nogą i stanąłem spokojnie na nogi.
- Oczywiście, że bolało!
Wydałem z siebie wyraźnie oskarżenie, choć w sumie nie byłem tak przejęty jak na to wyglądało. No ale dlaczego by już nie zrobić dramatyzmu? W jakiś sposób mam i tak dobry humor, choć dlaczego akurat musiał na pech natrafić nikomu nie szkodzący but.
- Moje wnętrze! Nie mam butów na zmianę, a nawet nie wiesz ile zajęło ich wzmocnienie i dodanie wielu elementów by wyglądały, oraz były solidne jak widać. Ach... Teraz ten but nadaje się tylko na pożywkę.
Podrapałem się po głowie, jakbym w ogóle nie zdawał sobie z tego sprawy, że normalnemu człowiekowi powinna taka wnęka przebić nogę na wylot, oraz w takim momencie taki nieszczęśnik powinien nieszczęśliwie jęczeć z bólu nad zakrwawioną częścią ciała. A Ja co? Nad butem żale wydaje.
- Dużo tutaj dziwnych zwierząt. Niedawno jakieś dziwadło mnie zaatakowało i z żalem musiałem go uciszyć żelazną kulą z mojej słodkiej Łaski. A chciało się tylko na spacer iść.
Wydałem nieco długą wypowiedź, zwłaszcza jak się tak teraz podsumuje wcześniejsze moje słowa. W trakcie także wskazałem kciukiem za sobą. Co prawda to co mnie zaatakował to było kawałeczek drogi dalej i raczej stąd się nie ujrzy, dlatego tylko pokazuje drogę którą kroczyłem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob Lip 29, 2017 7:33 pm

Nie wystraszyła się jego krzyku. Raczej zrobiła lekki uśmiech, po czym sięgał szybko prawą dłonią do lewej kieszeni płaszcz i wyciągnęła maść w niewielkim słoiczku i bandaż. Maść była specjalnie zrobiona do gojenia się ran, oraz działała przeciw zakażeniu. Bandaż natomiast był elastyczny, co powinno pomóc w łagodzeniu bólu, przy stawianiu stopy. Dziewczyna położyła obok siebie. Następnie wyciągnęła kilka gazików z lewej kieszeni płaszcza w razie zatamowania krwawienia.  trzymając je w ręce. Spojrzała na niego łagodnym spojrzeniem, po czym rzekła opanowanym głosem:
- Wybacz, to moja wina. Jeśli pozwolisz? Opatrzę Ci teraz ranne do której przyczyniły się moje sidła. - przymarszczyła brwi, ale nie traciła z niego oczu. Na temat butów dziewczyna wiedziała naprawdę sporo. Zawsze wybierał najlepsze i najwytrwalsze, które jeszcze nigdy jej, nie zawiodły. But na nodze mężczyzny, wyglądały na bardzo solidnie wykonany, jednak to tylko but, który nie uchroni nikogo przed sidłami. Ostre jego krawędzie przebiją nawet najtwardszą skórę, dodatkowo siła uderzenia robi swoje. Było jej nieco głupio, bo patrząc nie patrząc, to są jej sidła, ale kto mu kazał do nich wchodzić? Trzeba przyznać, że dobrze je zamaskowała. Mimo to Saja była dobrze wychowania i zanim wzięła się za jakikolwiek opatrunek, zaproponowała obcemu spędzenie z nią czasu w obozie, aby mógł odzyskać sił, o ile to możliwe i sidła nie uszkodziły mu kości?
- Zapewne będzie bolało, ale jak widać jesteś dzielnym mężczyzną?Przynajmniej na takiego wyglądasz. Mam nadzieję, że nie będziesz krzyczał, bo spłoszyłbyś mi zwierzynę na, którą właśnie poluję. Teraz zajmę się nie tylko uwolnieniem Twojej nogi z sideł, ale też opatrunkiem. O ile będę wstanie mu zaradzić? - wzruszyła z lekka ramionami, po czym, przykucnęła obok jego nogi. Z całej siły nacisnęła na bok metalowych sideł, które po woli zaczęły się otwierać i wypuszczać z metalowego uścisku jego nogę. Nie wyglądało, to zbyt groźnie, jeśli chodzi o wygląd samego buta. Co do dalszego opatrunku wolała zaczekać na jego decyzję. Może sam zechce opatrzyć sobie nogę? Kto wie? Może należy do tych twardych jak ona? I sam się tym zajmie? Saja podsunęła bliżej zawartość maści uśmiechając się:- Nie masz się czego obawiać, to nie trucizna, tylko dobry lek na różnego typu rany. To prawda Twoja jest głęboka i pewnie trzeba będzie szyć, ale nie przejmuj się też ma odpowiednie nici w razie czego.No to jak zdejmujemy buta i działamy dalej? czy może chcesz sam, to zrobić?.
Nie ukrywała, że zależy jej na czasie. Jedna pułapka zniszczona i tyle hałasu, że lepiej będzie założyć kolejne nieco dalej. Tym bardziej, że jego słowa przy ciągły jej uwagę.
- Mówisz zwierzę? Nie daleko? Ciekawe, czy to ten sam zwierz na, którego poluję? Przydały by się kolejne sidła...Ale najpierw zaopiekujemy się Tobą. Zdecydowałeś już, co dalej?[/b][/b]

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Wto Sie 01, 2017 11:14 pm

Widać nie będzie to takie proste jak się wydawało. Przecież jakbym był widocznie ranny, to by chociaż wnęk, który mi wyjęła, ociekał krwią, albo ogólnie był w jakikolwiek sposób ubrudzony, a jedyne co miał to strzępki buta. Skąd więc ten pomysł z bandażami, jakimiś innymi rzeczami bez większego namysłu? Skoro nie potrafi czegoś takiego prostego zaobserwować, to czemu zabiera się za polowanie na zwierzynę? Nie żebym sam nie był jakiś beztroski, ale w ten sposób sama zostanie upolowana, zwłaszcza jak rozstawia pułapki jak tylko popadnie!
- Niczego nie trzeba opatrywać, jeśli umiesz szyć i masz jakieś solidne kawałki materiału, to prędzej trzeba byłoby poratować mojego buta.
Myślałem, że po prostu jej poziom beztroski zwyczajnie przekracza mój... Zmieniam zdanie, ona jest totalnie głupia! Ale nie mogę zdradzić, że tak o niej myślę. Muszę wybrnąć jak najlepiej z tej problematycznej sytuacji, to jest okropnie kłopotliwe. Jeszcze zaczyna gadać jak do małego dziecka. Może jej egocentryzm nie dopuszcza myśli, że jej pułapka mogła nie zrobić żadnej krzywdy? Że jej specjalne dzieła są niesamowicie potężne. Tym gorzej dla mnie, jeśli chodzi o wybrnięcie.
- Sądzę, że zwierzyna ma inne powody do spłoszenia się. Jeśli gdzieś nie naśmiewa się z boku.
Przewrócił ślepiami i wyraźnie odsunąłem się od niej. Machnąłem rękoma, że nie chce od niej żadnego opatrunku. A jej dalsze chęci będą powodowały dalsze moje oddalanie się od niej. Będę w skrócie wyraźnie unikał jej prób pomocy mi, których wyraźnie nie potrzebuje. W końcu jakbym miał krzyczeć, to już dawno bym to zrobił w momencie zatrzaśnięcia się tego stalowego ustrojstwa na mojej nodze. A było tak? Nie było.
Jaka głęboka? Jakie szycie? Co ona w ogóle wygaduje? Nawet nie wiem jak mam zareagować na to. Ja rozumiem, że to może być absurdalne, że moja noga wyszła z tego bez szwanku, tak sądzę, bo ostatecznie nie wiem jak słabe są ludzkie nogi. Ale żeby bez oględzin stwierdzać takie głupoty? Na wszystkich wynalazców prochu strzelniczego... No dobra, zacząłem się do niej głupkowato uśmiechać, by to jakąś załagodziło to co teraz powiem. Oby nie była zła, oby nie była zła!

- Zdecydowałem. Ja jednak pozszywam swojego buta u należytego specjalisty i uznamy wzajemnie, że tej sytuacji teraz nie było. Będziesz kontynuowała swoje polowania i możesz nawet ode mnie pozdrowić tą bestyjkę, na którą ostrzysz wnęki. Nawet bym nalegał na moją wersje...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 205
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sro Sie 02, 2017 2:36 pm

Saja czuła, że obcy stara się ją obrazić, lecz jego słowa nie miały dla nie żadnego znaczenia. Dosłownie miała gdzieś, to co się stało. Mogła go zostawić i sobie pójść. Zależy jej tylko i wyłącznie na zwierzynie. To nie jej wina, że był na tyle głupi i wszedł prosto w jej sidła. Trzeba być totalny idiotą, żeby ich nie zauważyć. Tracę tu tylko swój cenny czas na kretyna, dla którego nie wiadomo czemu? Chcę być miła. Spojrzała na niego z całą surowością, kiedy wspomniał o swoim bucie.
- Słuchaj mnie uważnie dziwaku pozbawiony manier, co świadczy, o Twoim niskim pochodzeniu, niczym z kamienia łupanego. Nie jestem Twoją krawcową. Sam sobie zeszyj tego śmierdzącego bezwartościowego buciora. Widzę też, że nic Ci nie jest. Sądząc po Twoim godnym po żałowaniu zachowaniu.- chwyciła rękojeść miecza schowanego pod płaszczem. Dłoń kobiety spoczywała na nim, tak delikatnie, ale to zawsze myliło przeciwników. Jednym szybkim ruchem mogłaby pozbawić tego delikwenta głowy.
-Widać, że nie wiesz z kim masz do czynienia? Zapewne nie posiadasz nikogo bliskiego? Prawda? Włóczysz się samotnie? Zresztą to nic dziwnego, bo kto by chciał zadawać się z takim typem człowieka? Który potrafi ino wyśmiewać się z tych z którzy chcą mu pomóc, nie naruszając przy tym Twojej godności czy prywatności. Żaden najlepszy but nie miał prawa zatrzymać tego ostrza na tyle by na ciele, nie pozostawić najmniejszego śladu? No chyba, że nie jesteś człowiekiem? A ciało masz pokryte metalem wtedy ostrza zostałyby skrzywione i tępe. W tym momencie kusiło ją, żeby bardziej skupić się na sidłach, lecz nie miała zamiaru użerać się z kimś, kto nie był godzien jej pomocy, mało tego gardził nią. Co bardziej ją rozwścieczyło. Wyglądał jej na takiego, który ma zero mózgu, a kupę mięśni. Nagle na ustach czarnowłosej, pojawił się szyderczy uśmiech, a wzrok przypominał bardziej szaleńczy, niż wcześniej. Z jej oczu teraz, można było wyczytać, jedynie  rządzę mordu i chęć przelania cudzej krwi. Saja patrzyła w jego kierunku, jak na zwierzynę, którą ma właśnie upolować i oberwać żywcem ze skóry. Nie było w nich deka litości czy szacunku. Szkoda było ostrza na taką padlinę jak teraz odlała się od niej, ale jeśli ją zmusi, to z pewnością odetnie mu ten wstrętny jęzor. Stała spokojnie. Gdyby chciał ją zakatować, to Saja i tak miała nad nim ogromną przewagę, bo rozłożyła wiele rożnych pułapek mało widocznych miejscach. Zresztą zręczność dziewczyny i szybkość uderzenia robiły nie tylko wrażenie, ale też były niespodziewane. Patrzyła spokojnie, wyczekiwała momentu, jednak coś nadal ją powstrzymywało..co to było? Sama na razie nie mogła tego ocenić.
-Nie obchodzi mnie, co zrobisz ze swoimi butem i gdzie się z nim udasz. Dosłownie nie interesuje mnie to, ani trochę. Wolę polować na mojego zwierza, niż zawracać sobie Tobą głowę. Nawet dobrze, że Ci się nic nie stało. Szkoda mojego cennego czasu na kogoś, kto myśli, że nikogo nie potrzebuje i ocenia tak szybko po zachowaniu. To czysta ironiczna głupota. Myślisz, że sam sobie poradzisz ze wszystkim, niech tak będzie. Nie mam zamiaru Cię powstrzymywać. No bo po co? Do niczego mi się nie przydasz ino nie potrzebny zamęt wprowadzasz w moje polowanie. A o polowaniu mało co wiesz najdrobniejszy szelest może spłoszyć zwierzę, a Ty robisz go zbyt dużo. Zresztą po co ja Ci to tłumaczę. Wątpię żeby coś do Ciebie dotarło. Jednym słowem nie potrzebuję kogoś takiego jak Ty. Nie masz mi nic do zaoferowania. A teraz Wracam do swojego bardziej wartościowego zajęcia.-uśmiech szyderczy nadal nie schodził jej z twarzy. Jednym szusem dziewczyna znikła z jego oczu i pojawiła się na powrót pierwszej lepszej gałęzi drzewa. Miała dość takiego towarzystwa. Przez chwilę mógł ją jeszcze dostrzec, ale po minucie znikła w konarach drzew. Jednak nie wiedział czy nadal tam pozostała? Czy po prostu się oddaliła od skończonego kretyna. Myśląc, że  może się zarazić jego głupotą? A może po prostu che go sprawdzić czy jest człowiekiem? I czeka na jego pierwszy lepszy błąd by móc w spokoju zaatakować ?Kto wie co jej teraz w głowie siedzi?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Skraj lasu   Sob Sie 12, 2017 12:00 pm

Auć. Jak po takich słowach ktoś może tak drastycznie zmienić nastawienie z dziwnie niezrozumiale miłej w podejrzliwy sposób, na totalną psychotyczkę? Nie wiem czy to zwierzę któremu zrobiłem krzywdę było jej celem, ale zaczynam mu bardzo współczuć. Takie osoby nie tylko są niebezpieczne, to coś znacznie bardziej szkodliwego. Musiałem odłożyć teraz swój często okazywany innym strach, pomimo że nie bardzo było to widać po mojej dziwacznej twarzy. Zwykle zawsze tak się pokazywałem, jednak teraz po prostu patrzyłem na nią w ciszy. Nie mówiłem nic, nie dodawałem niczego więcej. Słuchałem tylko jak wyżywa się na mnie słownie i wystawia przeróżne pogróżki.
Pytanie, jak traktuje prawdziwego wroga, skoro Ja jestem tylko zwykłym przechodniem, który przypadkowo mógł użyć nieodpowiednich słów, ale bez bezpośrednich wyzwisk? A może już się nim stałem, bo ona łatwo tak łatwo ich doszukuje? Z pewnością jakbym spotkał zwierzę z którym walczy, miałbym ochotę mu pomóc, o ile wolałbym tak wnikać w sprawy innych.
Poczekać aż skończy mówić, najlepiej nawet nie próbować się żegnać, jeszcze to Ją może rozwścieczyć. Przepraszanie teraz też już nie ma znaczenia, to po prostu by kompletnie nie wyszło. Gdy tak chciała zająć się na początku butem z udawanej dobroci, pozostawiłem coś co pozwala mi sprecyzować gdzie się znajduję. Tylko mi to pozwala wyczuć, choć nadal nie wiem co knuje, co planuje i co ostatecznie zrobi.
Będę próbował zwyczajnie odejść i tylko określić czy wyszła by mi coś zrobić czy nie. Jeśli mi odpuszcza to zwyczajnie udaje się do miejsca z którego tutaj przybyłem. Jeśli będzie mnie śledzić, nie będę na to zwracał uwagi to póki nie będę zaatakowany.
Zachować milczenie, co?


(ZT jeśli nie zajdzie nic)

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Skraj lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Skraj lasu
» Południowy skraj lasu
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: