IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 195
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"   Pią Mar 04, 2016 3:05 am




...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 195
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"   Pią Mar 04, 2016 3:50 am

Albinoska zjawiła się w umówionym miejscu jeszcze przed czasem, jakieś dwadzieścia minut. I szczerze... nie wierzyła w to, że właśnie tu przyszła, aby spotkać się ze swoją niedawną, kłopotliwą pacjentką. Mimo propozycji, jaka zdążyła paść podczas ich rozmowy oraz zapewnień uregulowania należności czy oddania płaszcza, jaki jej podarowała, kiedy okazało się, że następnego dnia świat skrył się pod bielą, nie sądziła, że kiedykolwiek dojdzie do kolejnego spotkania. No chyba, że sama by takie sprowokowała, chcąc dać do zrozumienia czarnowłosej kobiecie, że nadal o niej pamięta i ma ją na oku.
Dziwna sprawa. Skąd zainteresowanie u tej całej Mary Johnson, u osobliwego tragarza książek w bibliotece miejskiej. Intuicja już na początku podpowiadała Deneve, że coś jest na rzeczy i owo podejrzenie potwierdziło się w momencie odkrycia intruza w rezydencji, ba, w samej bibliotece!
Kiedy otworzyła drzwi, zadźwięczał charakterystyczny dzwonek uczepiony nad nimi. W pomieszczeniu dominowały ciepłe barwy drewna i gdzieniegdzie cegły. Choć lokal został urządzony dosyć prosto, to jednak właścicielom udało się uzyskać małym kosztem charakterystyczny styl. Osoby pokroju Deneve nie musiały wstydzić się zajrzenia do takiego miejsca i przed niepochlebnymi spojrzeniami tłumaczyć się, dlaczego ich stopy stanęły na wyłożonej panelami posadzce. Wiedźma mając jednak trochę do czynienia z elitami, stwierdziłaby, że z całą pewnością znalazłyby się jakieś narzekające snoby.
Dżentelmenik, ściągnąwszy cylinder z śnieżnobiałej głowy, ruszył ku jednemu ze stolików. Zajęła jedną z krzeseł i zaczekała, aż kelnerka uwolni się od realizowanego zamówienia. A skoro do przyjścia nibyzłodziejki ciągle pozostawało sporo czasu, postanowiła zamówić sobie filiżankę herbaty. Tak na dobry początek do przejrzenia kupionej na rogu gazety, którą kobieta trzymała pod pachą.
I kiedy już nawet przyjemna szatynka przyjęła od niej zamówienie, Dev wzięła w ręce zwinięte w rulon strony, po czym zaczęła przeglądać krótkie informacje zachęcające do zajrzenia na rozwinięcie treści.
Hmm, dziękuję... – mruknęła, śledząc ciągi zdań jednej z wiadomości, kiedy usłyszała dźwięk kroków i stawianej na blacie filiżanki na spodku. Gazeta prawie w całości zasłaniała górną połowę ciała albinoski, siedzącej na krześle z założoną nogą na nogę. Znad krawędzi pisma wystawało blade czoło i gładko zaczesana w tył czupryna.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarna Dama
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 62
Join date : 29/09/2015

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"   Sob Mar 12, 2016 9:07 pm

Kłopotliwa pacjentka była naprawdę kłopotliwa. Leżała w łóżku grzecznie przez cały dzień i noc, zanim nie postanowiła się poruszać, a przez tydzień już zdążyła zaliczyć dwie bijatyki. Co prawda, Mary nie czuła, żeby stan kostki polepszył się, ale zadziwiającej poprawy też nie odczuła, bo jak już nadwyrężyła ją raz i drugi, to za tym ostatnim nie przeszło jej na drugi dzień. Mimo to, smarowała ją regularnie i korzystała z jakiś dziwny metod, którzy zabójcy z inkwizycji jej polecali, przez co mogła ponownie delikatnie zetknąć stopę z ziemią, nie krzywiąc się ani trochę.
Za to podczas biegów lub jakiś czynności, które wymagały balansu, bolało jak cholerrra.
Piekielny ból nie przeszkodził jej w umówieniu się z potencjalną-czarownicą-nie-czarownicą na małe randez vous. Biała kobieta była pierwszą myślą członkini inkwizycji, która miałaby to odwrócić jej uwagę od bólu lub nie daj bogom, odciągnąć od kolejnej bójki, której zapewne kosteczka już by nie zniosła. W końcu, Mary była żniwiarzem i na tym zaczynało się i kończyło istnienie, dlaczego więc nie połączyć przyjemne - spotkanie z urodziwą Deneve - z pożytecznym - podejrzenie o bycie czarownicą?
Dlatego, gdy w końcu dokulała na miejsce, w sobie znany sposób nie zwracając na siebie uwagi, jak  zwykle zresztą, w końcu przekroczyła próg herbaciarni. Poczuła na sobie spojrzenia ludzi ze środka, przez co skrzywiła się nieco, a jej wzrok powędrował gdzieś po panelach. Szybko straciła zainteresowanie innych, a Mary, jak na zawołanie, niemal od razu się wyprostowała, szukając wzrokiem swojej towarzyszki. Nie było aż tak trudno ją znaleźć, bo wystarczyła sama sylwetka i potem - jak się zbliżała - sama biel, aby mieć pewność, że to właściwa osoba. Czarnowłosa zachowała pokerową minę, gdy szła do stolika, nawet tak bardzo nie kulejąc, ale ledwo co pohamowała ulgę, która wpłynęła na jej twarz, gdy w końcu mogła usiąść, nie obciążąjąc kostki.
Szczerze, nie czuła się ani trochę niekomfortowo, że Deneve jak zwykle była elegancka i przystojna, a sama niekoniecznie się wystroiła, bo w sumie nie leżało to w jej naturze.
- Witaj, Deneve. Dziękuję, że przyszłaś - powiedziała beznamiętnie, chociaż odrobinę oschle. Głównie dlatego, że wciąż TO pulsowało, a Deneve miała przenikliwy wzrok, więc musiała wykrzesać z siebie więcej, aby zachować pokerową minę.
Nie minęła chwila, a już miała w ręce swoje menu, a kelnerki nawet nie zaszczyciła spojrzeniem. Wpatrywała się tępo w menu, jakby w sumie nie wiedziała co z tym zrobić lub pytała siebie co ja tutaj robię, mimo że to ona zaprosiła białą kobietę na spotkanie... Aż  w końcu postanowiła zapytać:
- Czego sobie życzysz, panno Noita? Ja płacę - rzekła dumnie, niemal dziarsko, jakby dopiero co ukradła jakiś diamentowy pierścionek. Jak złodziejka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Devil
Kryptowiedźma w kitlu
avatar

Liczba postów : 195
Join date : 09/08/2013

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"   Sob Mar 19, 2016 12:23 am

Dwadzieścia minut to całkiem sporo czasu, nawet jak na kulturalne, przedwczesne zjawienie się w umówionym miejscu. Ktoś mógłby dojść do wniosku, że albinosce mocno zależało na ponownym zobaczeniu się z niedawną pacjentką, co by nie mówić, prawdopodobnie knującą coś przeciw jej osobie. Jednak ów wniosek byłby daleko od prawdy, choć nie do końca mijający się z nią, jako że tak się złożyło, iż Deneve ciągle interesowały powody, dla których dziewczę odważyło się myszkować po jej domu. Acz jednocześnie spodziewała się, że przy herbatce niczego się nie dowie.
Od dowiadywania się są inne sposoby. Lekarka przyszła przed czasem, bo akurat tak jej pasowało. Gdyby zechciała zjawić się o idealnej porze, właściwie zostałaby zmuszona zajrzeć do herbaciarni później. Z całą pewnością zatrzymałby ją jakiś kolejny pacjent lub inna niecierpiąca zwłoki sprawa.
Oczekiwanie na pierwszą filiżankę herbaty zabrało jej ledwie kilka minut spośród tych, które miały nadejść i po których powinna zjawić się Mary. Przez kolejne paręnaście czytała co istotniejsze artykuły z gazety, a przyswojoną treść popijała jednym bądź dwoma łykami aromatycznego, naparu, kiedy zaś naczynie zostało opróżnione, białowłosa zerknęła na zegarek na łańcuszku, po czym wezwała kelnerkę, aby zabrała spodek oraz filiżankę. Deneve oczywiście od razu zapłaciła za zamówienie, które umiliło jej lekturę oraz zajęło do nastania "godziny zero", po czym poinformowała, że jeszcze na kogoś czeka. Zamieniła pozycję nóg i powróciła do treści gazety.
Wkrótce drzwi otworzyły się, a herbaciarnia wpuściła do swego wnętrza kolejną osóbkę, pragnącą skorzystać z oferowanych dóbr. Albinoska dyskretnie i szybko rzuciła spojrzeniem znad górnej krawędzi pisma i utkwiła je w czarnowłosej kobiecie, która przekroczyła właśnie próg i zmierzała ku jednemu ze stolików. Do tego, gdzie siedziała również ona. Deneve przekonała się, że jej mała, pseudozłodziejka nie rozmyśliła się w ostatniej chwili.
Lekarka złożyła gazetę, a zaraz potem wstała z krzesła, kiedy już towarzyszka znajdowała się ledwie dwie trzy kroki, może cztery, od stolika.
Dzień dobry, Mary. I cóż, zaskoczyłaś mnie tym zaproszeniem, jeśli mam być szczera. Znalazłam jednak wolną chwilę – rzekła, zajmując swoje wcześniejsze miejsce, gdy inkwizytorka usadowiła się na drugim krześle.
W pewnym sensie potwierdziły się jej domysły. Prawdziwy rzezimieszek zmyłby się w miarę możliwości, jak najszybciej i nie dawał o sobie znaku życia, po tym jak złapano by go na nielegalnym zwiedzaniu czyjejś posiadłości. Nie dążyłby do kontaktu ze swoim celem. Jednakże Deneve nie zdradzała w tym momencie żadnych podejrzeń względem kobiety naprzeciwko.
Właściwie myślałam, że nieco się spóźnisz. Twoja noga chyba jeszcze ci dokucza? – zwróciła uwagę i przy okazji w domyśle zdradziła, że tak właśnie sądziła, że ruchliwa Mary Johnson nie usiedzi w jednym miejscu po wypuszczeniu z kliniki.
Doktoryna usiadła, przesunęła gazetę na skraj stolika, gdzie nikomu parę arkuszy papieru nie przeszkodzi i spokojnie wpatrzyła się swym chłodnym spojrzeniem w towarzyszkę.
Wystarczy herbata z mlekiem – odpowiedziała, co można by wziąć uprzejmość i oszczędzenie portfela byłej pacjentki. Na co dzień Dev preferowała nie dodawać niczego do tego wspaniałego napoju. W tym momencie nawet pasowałoby stwierdzenie, że Deneve zachowuje się "surowo", obcowanie z nią jest dosyć "surowe", to i nic dziwnego, że taka wersja herbaty przypadła kobiecie do gustu. Bez zbędnych ulepszaczy, które tylko przysłaniały oryginalny smak naparu. Ale cóż, taką piła od dziecka. Im mniej ktoś dodawał do herbaty mleka, tym większą oznaczało to zamożność. Jeśli dana osoba nie dolewała w ogóle, lub dosłownie ociupinkę – chyba nie trzeba już nic więcej mówić.
Słodzić herbatę, to jak grzech – zagadnęła. – To może czerwona?
Bez pośpiechu przesuwała spojrzenie po twarzy swej towarzyszki, z którą miały trochę złamać zwyczaj five o'clocka. Przyszło im się zobaczyć nieco wcześniej niż tradycyjna piąta po południu.
A może wolisz coś bardziej rozgrzewającego niż gorąca herbata?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"   

Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia "Po drugiej stronie rzeki"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ujście rzeki
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Prawy brzeg rzeki
» Księgarnia Esy i Floresy
» Herbaciarnia Rozmarzony Hipogryf

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Wish River :: Miejski odcinek Wish River-
Skocz do: