IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drzewo na polnej drodze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lily
Chabrowa Niania
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 14/04/2016

PisanieTemat: Drzewo na polnej drodze   Nie Kwi 17, 2016 7:07 pm


Jest to dość specyficzne miejsce, albowiem niczym dryfujący, nad złocistych i zielonych pól oceanem, statek stoi tu, w okolicy drogi, drzewo. Samotne. Daje cień każdemu, który zapragnie usiąść pod nim i odpocząć, przerywając na moment swą podróż. Droga wiedzie między polami i trawiastymi połaciami, prowadząc dalej, w kierunku dalszych ziem okolic Wishtown. Jest to miejsce niezwykle malownicze i przyjemne.
***

Tego wczesnego popołudnia Lily znowu miała sporo wolnego czasu. Mogła go więc w pełni poświęcić sobie. Przebrała się w swój typowy strój jeździecki, złożony ze zwiewnej białej koszuli, wkasanej w ciemne bryczesy. Wysokie buty jeździeckie i rękawiczki. Jej długie, jasne włosy splecione były w gruby warkocz. Dosiadając Hutsona wybyła z rodzinnego gospodarstwa i pognała na pastwiska, co miała w zwyczaju, bo gdzie lepiej rozwinąć taką cudowną prędkość, jak nie właśnie na tak wspaniałych otwartych przestrzeniach. Jeździła dłuższy czas, pozwalając konikowi rozruszać kości i wyszaleć się nieco. W końcu to było potrzebne tak samo jej, jak i jemu. Czasami po prostu potrzebowała poczuć się jak ptak. Bo dokładnie tak się czuła, gdy jej kasztanek galopował, a ona słuchała jego głębokiego, rytmicznego oddechu, obserwując sunące po ziemi cienie jej i wierzchowca. Po pewnym czasie zwolnili do kłusa. Tutaj Lily pozwoliła sobie na porozglądanie się. Pola zaczynały już powoli wyglądać pięknie. Lubiła to w tej porze roku. Na swój sposób była taka cudownie magiczna. Słońce napawało ją otuchą. Miała ochotę na dużo więcej. Energia ją rozpierała. Lato bywało za gorące, a zima za zimna, choć w każdej porze mogła znaleźć coś co lubiła najbardziej i najmniej... Wiosna czegoś takiego nie miała. Była po prostu wspaniała. Dziewczę nuciło sobie pod nosem jakąś wesołą melodię. Gładziła co jakiś czas konika po szyi i bokach. W końcu zwolniła go do stępa i powolnego kroku, by móc nieco porozciągać się na jego grzbiecie. Przechylała się to w jedną, to w drugą stronę. Obracała na nim raz w jedną raz w drugą. Sięgała do uszu konika, obciągając przy tym palce u stóp. Doskonała dodatkowa rozgrzewka, by potem nie było zakwasów. Znów usiadła na nim jak należało i wrócili tempem do kłusowania. Jak każde popołudnie, to zdawało się, że będzie bardzo dobre i przyjemne.
- Jak myślisz Hutson? Będzie jutro padało?
Przemówiła do swojego konika, zerkając na niebo. Było na nim trochę chmurek, ale tylko domyślać się można było, czy przyniosą jakąś zmianę pogody. Konik zastrzygł uszami, bo dosłyszał swe imię, ale oczywistym było, że nie mógł jej w żaden sposób odpowiedzieć, bo nie rozumiał po ludzku. Lily zaśmiała się perliście i pogładziła zwierzę ponownie
- Też mam nadzieję, że nie. Jeszcze nie oporządziłam ogródka...
Kontynuowała ten jednostronny dialog, kierując kroki konika w stronę tego starego, pięknego drzewa które rosło samotnie między tymi wszystkimi połaciami pól. Był spod niego doskonały widok, a z drobną pomocą Hutsona, może nawet zdoła wdrapać się na najniższe gałęzie i popatrzeć na widoki. Uśmiechnęła się do tej myśli.

___________________

Karta Postaci | Mieszkanie | Relacje | Hutson |  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Pon Kwi 18, 2016 3:52 pm

Pięknie się robi, prawda? Dni stawały się coraz dłuższe. Kwiaty rozkwitały. W powietrzu było czuć zapach wiosny, a śpiew ptaków można był słyszeć coraz częściej. Ludzie chętniej wychodzili na dwór. Ba, rozbiegane i radosne dzieciaki można było zobaczyć na łąkach i ulicach. Wszystko zdawało się rozkwitać i być piękne. Tak, całość zdawała się być idealna i bez zarzutów i tylko prosiła o to, aby z niej korzystać, ale czy wszyscy mogli to robić? No na pewno nie Hawke. Przez ostatni czas coś ciągle miała na głowie. Ba, Selene ostatnio jakby na nią polowała i gdy tylko miała ku temu okazje to ją ćwiczyła i uczyła. Dodatkowo Veilore też nie próżnowała. Kiedy się tylko zdarzyła okazja brała ciemnowłosą włóczęgę ze sobą do pracy. Erin wiedziała, że blondynka chcę jej dobra i tego, aby zarabiała pieniądze w godny sposób, ale czuła się trochę osaczona. Krótko mówiąc - Hawke tak trochę trafiła w sytuacje, gdzie z jednej strony miała dwie osóbki, które chciały dla niej dobrze, ale przez to ona sama nie miała od dłuższego czasu dla siebie, a to było dla ciemnowłosej coś dziwnego i niespodziewanego. Była przyzwyczajona do wolności i włóczęgi, a tu ją ostatnio coś ciągle ograniczało. Czy mogła tak długo funkcjonować. No nie, przecież to Erin. Co najlepiej zrobić w takim przypadku? Oczywiście ukryć się przed obiema paniami i zwiać na jakieś pola wraz ze swoją najbardziej urokliwą i piękną kochanką, którą była jej lutnia. Tak, wizja schowania się pod cieniem drzew z ukochanym instrumentem u boku.
Takim o to sposobem teraz siedziała pod drzewem, wyjmując pokrowca swój instrument, by zacząć go po prostu nastrajać, a następnie robiąc drobną rozgrzewkę dla palców.
- Och, malutka, ledwo kilka dni minęło, a ja się cholernie stęskniłam za twoim dźwiękiem - wyszeptała, uśmiechając się delikatnie. W ów uśmiechu nie było tej typowej nutki łobuzerstwa. Nie, on był o wiele łagodniejszy. Hawke przymknęła powieki i wzięła kilka głębszych wdechów, a jej palce jakby same się poruszały tworząc tylko jej znaną melodię, by zaraz przejść w inną, bardziej melancholijną i delikatną z nutką smutku.
- Na szlak moich blizn poprowadź palec,
by nasze drogi spleść gwiazdom na przekór.
Otwórz te rany, a potem zalecz
aż w zawiły losu ułożą się wzór.
Z moich snów uciekasz nad ranem, cierpka jak agrest, słodka jak bez.
Chcę śnić czarne loki splątane, fiołkowe oczy mokre od łez.
Za wilczym śladem podążę w zamieć
i Twoje serce wytropię uparte.
Przez gniew i smutek stwardniałe w kamień,
rozpalę usta smagane wiatrem...
- śpiewała, dając się ponieść muzyce, którą tak bardzo kochała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Lily
Chabrowa Niania
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 14/04/2016

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Pon Kwi 18, 2016 7:31 pm

Początkowo zdawało jej się, że to może jedynie wiatr. Że jej się zdawało, albo że się przesłyszała, ale im bliżej kroki Hutsona zbliżały się do drzewa, tym melodia stawała się wyraźniejsza, nie mącona szumem traw i gwizdem wiaterku. Zdecydowanie był to czyjś, niezwykle piękny i smutny śpiew. Był tak niezwykle przejmujący... Chwytał za serce. Lily dawno nie słyszała tak romantycznego utworu. Aż zatrzymała konia i zaczęła słuchać, przytrzymując kosmyki włosów, które targały podmuchy. Wręcz wstrzymywała oddech. Po jakimś czasie, częściowo pojęła o czym może być tekst tej piosenki, ale jej wykonanie było tak cudowne, że Lily powoli zsunęła się z konia. Nie chcąc wcześniej przeszkadzać, powoli zbliżyła się do źródła muzyki. A gdy ballada dobiegła końca podeszła do drzewa, klaszcząc w dłonie z gorzko-słodkim uśmiechem pełnym zachwytu
- To było naprawdę przepiękne! Cudowna pieśń. Bardzo jednak smutna. Masz wspaniały głos Pani! Wybacz, że przeszkadzam, ale nie mogłam przejść obojętnie...
Uśmiech chabrowookiej rozjaśnił się nieco i dygnęła delikatnie skłaniając głowę, w powitaniu i w geście przeprosin. Rozumiała bowiem iż samotny muzyk, przebywając w takim miejscu, chciałby może spędzić trochę czasu ze sobą. Hutson zarżał i machnął ogonem. Lily zerknęła na niego i pogładziła go po chrapkach.
- Czy można cię gdzieś usłyszeć w miasteczku Pani? Nie chciałabym przeszkadzać w twej samotności...
Była uprzejma i ciepła i to było widać, kiedy wyraźnie martwiła się bardziej o to, by teraz dziewczynie nie przeszkadzać, niż by jak sporo przypadkowych słuchaczy, zadawać jej milion zbędnych pytań. Lily przegarnęła kosmyk włosów za ucho, oczekując na odpowiedź. Dodatkowo przyglądała się Hawke. Sama była bardzo drobniutka, więc na swój sposób, kiedy dostrzegła tak na oko jej wzrost myślała sobie o tych wszystkich mieszkankach Wishtown... Sporo było tam wysokich pań... Tak sobie podsumowała w głowie. A może ta dziewczyna była jakimś wędrownym grajkiem i poza piękną muzyką miała również piękne opowieści? O tak, zdecydowanie Lily chętnie posłuchałaby jej nieco więcej. Spojrzała na swe ulubione drzewo. No cóż, najwyżej dziś sobie daruje przesiadywanie przy nim, aby nie przeszkadzać. Jej bystre oczka zaraz powróciły do muzyka.

___________________

Karta Postaci | Mieszkanie | Relacje | Hutson |  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Pon Kwi 18, 2016 9:19 pm

Och, jak Erin to kochała. W takich chwilach jak ta, była wdzięczna za swój mały dar do muzyki. Cisza, spokój, promienie słońca przebijające się przez konary drzew, które delikatnie pieściły oblicze swoim ciepłem, cichy świst wiatru i muzyka, wydostająca się spod jej palców. W takich chwila jak te chciało się żyć!! Palce Hawke sprawnie i zwinnie wędrowały po strunach instrumentu niczym w jakimś pięknym tańcu. Śpiewała dalej nie przejmując się niczym i nikim. Tak szczerze to nie sądziła, aby ktoś miał wędrować po okolicy. W końcu kto aż tu by się zabłąkał? Raczej nikt, ludzie zazwyczaj mieli swoje problemy i woleli nie opuszczać swojego ‘bezpiecznego’ miasta dopóki naprawdę nie musieli. Śpiewała dalej i dopiero po dłuższej chwili zrozumiała, że usłyszała tętent kopyt. Zmarszczyła delikatnie czoło, ale nie przerwała swojego małego spektaklu. Nie czuła takiej potrzeby, przecież nie robiła niczego złego, prawda? Nie musiała długo czekać, aby poczuć czyjeś spojrzenie na swojej osobie. Mimo to nie zerknęła na swojego słuchacza dopóki nie skończyła utworu. Kiwnęła delikatnie głową na przywitanie. Huh… No, no, kto by pomyślał, że taka urocza osóbka zawita aż tu? Nie żeby nie wpisywała się idealnie w ten cały piękny krajobraz, ale spory kawałek je dzielił od Wishtown. Ba, Erin zwyczajnie się dłuższą chwilę zagapiła na dziewczynę, która zdawała się nie tak dużo młodsza od niej.
- Nie wszystko co piękne przecież nie musi być, wesołe, prawda? Czasem piękno kryje się w tych smutnych rzeczach. Hawke wystarczy i naprawdę dziękuję za komplement. Miło słyszeć takie słowa. Skądże znów! W ogóle panienka nie przeszkadza. Jak każdy grajek lubię mieć chociaż jednego wiernego słuchacza, a teraz będę mieć aż dwóch! Czego chcieć więcej? - odparła, uśmiechając przyjacielsko, ale i z nutką typowego dla siebie łobuzerstwa. Tęczówki w kolorze burzowego nieba były utkwione w dziewczynie i uważnie jej się przyglądały. - A panienka, jak się nazywa, hm? Miło by poznać imię takiej pięknej niewiasty. Może panienka się dosiądzie? - dodała zaraz, kładąc lutnie na swoich kolanach i poklepała miejsce obok siebie. Palcami przeczesała ciemne, niesforne kosmyki, by odsłonić nieco swoje obliczę. Może, gdy nieznajoma zobaczy obliczę rozmówcy nieco dokładnie to się chętniej dosiądzie?
- Jeśli panienka lubi karczmy i gospody to jak najbardziej tak. Choć czasem również gram na ulicy, ale to rzadziej. Tam nie każdy umie docenić dobre ballady. I powtórzę, że panienka mi nie przeszkadza - powiedziała, a w jej uśmiechu można było zauważyć jakąś małą zachętę. - Lubi panienka muzykę? Może ma jakąś swoją ulubioną balladę? - spytała zaraz, zerkając na swoją  lutnie, delikatnie gładząc przy okazji jej gryf.

SESJA ZAWIESZONA I RACZEJ JUŻ NIE WRÓCI

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Sob Wrz 10, 2016 4:56 pm

Musiała przejść spory kawałek, aby z zatłoczonego i głośnego miasta, stanąć właśnie w tym miejscu. Mimo tego nie żałowała straconego czasu. Chyba potrzebowała ucieczki od tego zgiełku. Usiadła, opierając głowę o pień drzewa. Wzięła głębszy wdech i zamknęła powieki. Ciepły, letni wiatr muskał jej policzki i ciemne kosmyki włosów swoimi delikatnymi palcami. Tak, czuła zmęczenie tym wszystkim. Pewne obrazy zalęgły się w jej umyśle niczym jakiś obrzydliwy obślizgły robak, a ciemnowłosa nie potrafiła się go pozbyć, choć okropnie tego chciała. Jej palce mimowolnie powędrowały na krtań, po którą subtelnie musnęła opuszkami. Skrzywiła się delikatnie i gwałtownie odsunęła dłoń od gardła, jakby to delikatne muśnięcie miało ją wręcz oparzyć. W jej umyśle dalej rysowała się ten sam makabryczny obrazek...
- I w coś ty się wkopałaś, Hawke? No w co? - wymamrotała do siebie, uchylając lekko powieki i wpatrując się w błękit schowany za zielonymi liśćmi. Wpatrywała się tak w nieboskłon przez dłuższy czas. Nie poruszała się zbytnio, po prostu siedziała i rozmyślała. Nie miała ochoty śpiewać czy grać. Nawet nie spróbowała zasnąć jak to miała w zwyczaju robić w taką piękną pogodę w cieniu drzew. Nie, ona cały czas zbierała myśli. Spróbowała złożyć je w spójną całość. Całość, z której mogłaby znaleźć wyjście, albo cokolwiek innego, byle by się z tego wszystkiego jakoś wywinąć.
W pewnym momencie spojrzała na torbę leżącą obok niej siebie. Tak, wzięła swoją ukochaną lutnie, a wraz z nią mały bagaż, w którym schowała pewną rzecz. Niestety dalej nie miała ochoty wziąć lutnie i grać, a przez to zatopić się w oceanie muzyki. Uśmiechnęła się blado i sięgnęła ręką do torby, wyjmując z niej butelkę wina. Skąd ją miała? Nie wasz interes. Dla Hawke było ważne, że ona była. Cóż, straszny sposób upodlenia się i dania sobie momentu na zapomnienie, ale czuła, że tego potrzebuje. Otworzyła butelkę za pomocą scyzoryka, który trzymała w kieszeni, a potem upiła porządny łyk z butelki. Pierwszy, drugi, trzeci i tak kolejne...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Lisbeth De'nar
Mała piromanka
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Sob Wrz 10, 2016 5:33 pm

Miała dość miasta! Na tyle ile można było mieć dość zgiełku, smrodu, brudu oraz inkwizycji! Oj tak Lizze przesiąknęła tym miejscem tak bardzo iż czasem zdawała się czuć owy smród na swym ubraniu co czyniło ją nieczystą. Tak młoda bardka była skalana. Skalana zepsuciem, korupcją, miastem oraz wszystkim co związane, z nim! Nawet ze swoją najlepszą przyjaciółką!
Tak przynajmniej myślała gdy podejmowała decyzje o opuszczeniu tego miejsca i udaniu się do swego domu. Lasu... Jednak Lizze nie była by sobą gdyby w czasie przekraczania bram miejskich nie zmieniła od razu planu i nie ruszyła przed siebie w poszukiwaniu ukojenia oraz ostoi. Miejsca jakie mogło by stać się miejscem w jakim odzyska równowagę oraz wenę! Tak, tak wenę jej zabrali. Złe miasto. Podłe i takie smutne! Zabrało jej wenę oraz przyjaciółkę! Zabrało rodzinę!
Młoda piromanka była przepełniona uczuciami. Od żalu przez złość aż do radości jaką odczuła w chwili gdy zaczęła podpalać pierwsze napotkane rzeczy na swej drodze.... przecież była szczęśliwa za każdym razem gdy mogła być sobą. gdy jej wewnętrzny płomień rozpalał świat, a nie tylko jej wnętrze... Och tak było, to piękne!
Czasem jednak Lizze wykorzystywała swe zdolności do innych celów... Tak było i jakiś czas temu. usłyszała wtedy stukot kół wozu... Zbliżał się ku niej, a ona..? stała pośród spalonej starej farmy. Jednak kto miał wiedzieć, że była ona stara?! Tak już wiecie cóż wymyśliła ta mała... Tak! Zagrała swoją rolę. Zagrała na tyle dobrze by handlarz wracający, z miasta do swego domu zaopiekował się nią. Wszak była małą bezbronną dziewczynką! Jedyną jaka przeżyła owy pożar! Tak, tak... Lizze umiała dobrze kłamać. nauczyła ją tego jej przyjaciółka dzięki czemu przez dwa dni miała pełny żołądek, a i nowe ubranie się znalazło! Wszak było ono męskie lecz nie narzekała. -Mogła bym tak wieczność- Wyszeptała sama do siebie gdy leżała na jednym, z wozów lecz... Wszystko co dobre szybko się kończy...
Może, to z własnej woli bądź z wyrzutów sumienia czy nudy spowodowanej brakiem rozrywki, z podpaleń Lizze postanowiła odłączyć się od karawany przy najbliższej okazji, a ta nadarzyła się w odpowiednim miejscu oraz czasie. Tak przynajmniej myślała w chwili gdy stanęła na twardo ubitej ziemi, a karawana jechała dalej...
Gdy wreszcie ostatni wóz zniknął jej z oczu Lizze ruszyła w przeciwną stronę prowadzącą najprawdopodobniej bardziej w obszary zamieszkane przez farmerów bądź dzikusów, a może nawet wiedźmy?! Och tak. Jej wyobraźnia zaczęła pracować a mały artysta zamknięty w jej sercu powoli budził się ze snu lecz chwila... Cóż, to?! Drzewo...
Nie, nie o drzewo chodziło lecz, o to co leżało pod nim. Istota.. Lizze przyspieszyła mimowolnie kroku dzięki czemu szybko przekonała się iż ową istotą nie jest nic magicznego lecz zwykły człowiek. Kobieta. Dziewczę już miało wzruszyć ramionami z żalu i ruszyć dalej lecz nagle coś przykuło jej uwagę.
Była, to lutnia...
Najprawdziwsza prawdziwa lutnia! Swego czasu pragnęła posiadać taką lecz osoba jaką prosiła ją o nią nie chciała zaspokoić jej zachcianki, a teraz? nie, nie mogła jej zabrać lecz... Młoda nie była typem jaki wiele się zastanawia, a wprost przeciwnie działa pod wpływem impulsu, a ten nakazał jej zabrać lutnie... Wielu na jej miejscu zapewne uciekło by od razu lecz ona uchwyciwszy ją w swe dziewczęce dłonie uśmiechnęła się po czym pociągnęła za struny. Musiała! Musiała przecież sprawdzić jak ona brzmi! I wierzcie lub nie lecz młoda nawet nie pomyślała o konsekwencjach swego czynu....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Drzewo na polnej drodze   Sob Lis 26, 2016 8:42 pm

Po kilkunastu łykach, odsunęła szyjkę butelki o ust i wsadziła w nią z powrotem korek, a następnie odłożyła szkło na bok. Wzrok Hawke po chwili spoczął znów na błękicie nieba. On był w końcu taki piękny... Promienie słoneczne z trudem, ale jednak delikatnie przebijały się przez gąszcz liści, grzejąc subtelnie twarz ciemnowłosej. Bogowie... Jak jej w tej chwili było przyjemnie. Odczuwała spokój, a nie przygnębienie i zagubienie jak jeszcze chwilę temu. Otaczająca natura wyciszyła dziewczynę i dała chwilę wytchnienia. A może był to wina alkoholu, który delikatnie piekł w gardło? Z resztą czy to ważne? Raczej nie w tym momencie. Ciemnowłosa nawet nie miała zamiaru się nad tym rozwodzić.
Nie, w tej chwili miała trochę inny problem jakim był fakt, że jej powieki robiły się jakoś nieznośnie ciężkie. Ba, nawet nie zorientowała się kiedy na dłuższą chwilę przysnęła... I pewnie by dalej słodko spała, gdyby nie to, że coś ją ruszyło...
Dźwięk. Jakiś niewinny i dość prosty, blisko niej. Drgnęła subtelnie, budząc się. Na początku nie rozumiała co się dokładnie stało. Jej zaspany i otumaniony alkoholem umysł działał dość w wolnym tempie. Minęło doprę kilkanaście sekund zanim zrozumiała całą sytuację. Spojrzała się w kierunku wcześniej, dochodzącego dźwięku i doznała szoku. Ktoś trzymał jej lutnie! Jej Angel! Bezczelnie ją trzymał! Momentalnie się podniosła i złapała swoją lutnie.
- Zostaw, to moje - odparła nieco warkliwym tonem. Nie lubiła, gdy ktoś dotykał Angel bez pytania. Ona była jej i tylko jej. Nikt nie mógł jej tknąć bez pytania, a już zwłaszcza ktoś nieznajomy.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
 
Drzewo na polnej drodze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Drzewo Zapomnienia
» Drzewo życzeń
» Hamaki na drzewach
» Wierzba Bijąca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: