IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój przesłuchań

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Pokój przesłuchań   Czw Maj 19, 2016 7:57 pm

First topic message reminder :



Pokój przesłuchań, zwany również pokojem zwierzeń. Tak, to całkiem przyjemna nazwa dla miejsca wypełnionego po brzegi wymyślnymi narzędziami tortur, zalanego również ciepłem wiecznie żarzącego się kominka, ewidentnie nie w celu zadbania o komfort przesłuchiwanej. Pomieszczenie, w którym wyznasz, ba - wykrzyczysz na głos swoje grzechy, a właściwie nie tylko swoje, bo przyznasz się do wszystkiego, co jest ci zarzucane, łącznie z zamachem na królową Wiktorię.
Pokój umieszczony jest przy lochach, w najciemniejszych inkwizycyjnych piwnicach. Co z tego, odbijane echem o kamienne ściany, wrzaski torturowanych wiedźm często słychać u samych bram siedziby. Ku uciesze Inkwizytorów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 11:29 am

Saja siedziała spokojnie przy stole i oczekiwała spóźnionej dziewczyny, która jak wynikało z teczki jest przybraną córką Arcymistrzyni. Ta wiadomość była szokiem dla Saji. Jeszcze większym było to, że to właśnie ona będzie odpowiadać zza jej przygotowanie. Nie wiedziała, czy to wyróżnienie, czy jakaś kara zza coś? No cóż nie było się dużej nad tym zastanawiać jak tylko wziąść się do pracy. Czarnowłosa nerwowo spoglądała na zegar stojący w rogu, który pokazywał jej kwadrans po dwunastej, a dziewczyna miała się pojawić o równej dwunastej. Saja bardzo przywiązywała uwagę do punktualność i bardzo tępiła innych zza spóźnienie. Widząc że dziewczyna już jest odezwała się dość stanowczym głosem w jej stronę, z czego odrazu mogła odczuć, że nie przejdzie jej to spóźnienie płazem.
- W końcu zaszcyciłaś mnie łaskawie swoją obecnością i nareszcie dane było mi Cię zobaczyć. Podejdź bliżej i siadaj. - obdarzyła ją surowym, przenikliwym wzrokiem.
- Nazywam się Saja N. I od dziś to ja odpowiadam zza Twoje szkolenie. Jeśli czegoś nie będziesz rozumieć masz zwracać się z Tym wyłącznie do mnie. Podobnie jak będziesz mieć z czymś problem. Mam nadzieję, że w tej kwestii się rozumiemy?
- Tak więc pokoleji najpierw muszę się Cię przesuchać. Czy w ogóle się nadajesz do wstąpienia w nasze szeregi.  Mam tutaj zestaw pytań na które musisz odpowiedzieć, ale szczerze mnie interesują tylko cztery znich. - sięgła prawą ręką po kubek i zrobiła kilka łuków czarnej kawy. Po czym ciągła dalej.
- O to pierwsze pytanie. Dlaczego chcesz wstąpić w nasze szeregi? Tylko mnie nie tutaj nie czaru. Radzę Ci mówić prawdę, bo doskonale wyczuje kiedy będziesz starała się mnie zrobić w balona. - usiadła wygodnie na drewnianym krześle i bacznie przygladała się niewiele starszej od siebie dziewczynie.
- I jeszcze jedna taka maleńka prośba, jeśli chcesz żyć że mną wzgodzie i przejść do kolejnych etapów, to nigdy więcej się nie spoźniaj jasne!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 11:56 am

Szok, nie tylko miała sama Saja, Az jak dowiedziała się o tym, sama nie mogła uwierzyć. Ale co zrobić? Wszystko co mówiła Ad okazało się prawdą. Mało tego, wiadomość o tym, którego bardzo pragnęła poznać, okazała się bardziej bolesna i brutalna niż się spodziewała. Ojciec był martwy od dawna, a ona...ona miała macochę, która była dla niej o wiele bardziej matką niż kto inny. Wychowana przez wiedźmę, uczona wszystkiego co potrafiła tamta. Azazel był wiedźmą Ognia, Czarownicą Ognia, która nie miała zamiaru odpuszczać. Ona mogla sobie wyczarować ogień w każdej chwili, zniszczyć wszystko i wszystkich. Ale ją interesowało jedno. Chciała być teraz bliżej matki, bliżej ukochanych osób. Rodziny. Spojrzała nieco zmieszana na Saję i bez słowa usiadła. Przepraszać? Nie...to nie w jej zakresie, o ile nikt nie jest uprzejmy dla niej, ona nie miała zamiaru przepraszać. Zmieniła się i to bardzo. Nie była już tą Azazel co kiedyś. Panikującą, wystraszoną. Teraz była pewna siebie i zdecydowana. Wiedziała, że musi być bardzo ostrożna, byle nie wyskoczyć z ochroną wiedźm, które jakby nie patrzeć były jej rodziną, siostrami. Ale mimo to miała wątpliwości od dawna co do sposobu postępowania kobiet. Ludzi traktowali jak śmieci, niszczyli ich chociaż była pewna niemal, że to robota Inkwizycji ale jednak nie. Na pytanie Saji, Azazel nie spuszczając z niej wzroku odezwała się ze spokojem.
- Wiedźmy zniszczyły moje życie, zabiły mi matkę tylko dla tego, że miały taki kaprys. Chcę na nie polować. Chcę pomóc Inkwizycji pozbyć się tego ścierwa z Ziemi. Przecież to one są winne śmierci wielu ludzi, którzy zginęli przez Koszmary. To one są wszystkiemu winne, trzeba je wyplenić.
Odezwała się ze spokojem. Urwała na chwilę po czym dodała zaraz.
- Do tego, moja matka jest Inkwizytrką, chcę również jej pomóc.
Dodała zakładając dłonie ze spokojem na kolana. Częściowo prawda. Częściowo ściema jakich mało. Ale to było najodpowiedniejsze i najbardziej realna odpowiedź by nie podpaść. W części tylko winny spalenia był zupełnie inny. Ale o tym, nikt nie musiał wiedzieć. Spojrzała na kobietę z powagą i skinęła głową.
- Przepraszam, ale zostałam wprowadzona w błąd. Powiedziano mi, że widziano Panią w Sali Ćwiczebnej.
Dodała obojętnie wpatrując się w twarz kobiety z totalnie obojętną miną. Ona sama musiała mieć pewność, że kobieta jest godna jej zaufania. Dopiero wtedy byłaby bardziej otwarta i spokojniejsza. Wiedziała też, że matka nie dałaby jej pod piecze niezaufanej kobiecie więc...pozostało mieć nadzieję, że Saja faktycznie jest zwolenniczką matki a nie przeciwniczką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 12:43 pm

Saja nie traciła zimnego wtorku z dziewczyny, ani przez chwilę. Bacznie obserwowała jej każdy najdrobniejszy ruch. Czekała, aż usłyszy jej drżący głos, jednak tak się nie stało. Była nieco rozczarowana, bo chciała ją więcej podręczyć, ale jak nie teraz, to trochę później. Mogła wiele ukryć przed innymi, jednak przenikliwym wzrok Saji wszystko zauważy.
- Tak odpowiedź godna podziwu, jak najbardziej, gdyby nie fak, że spuściłaś wzrok w dół. Nigdy nie wolno tracić rozmówcy z oczu. Z jego twarzy bądź z gestów można wiele wyczytać. Ale to przyjdzie z czasem. - Saja dokońca nie mogła zaufać Az. Mogłaby uśpić jej czujność przy tym pytaniu, gdyby patrzyła jej w oczy jednak, tak się nie stało. Tak samo splecione ręce. Dobry trik, aby się nie denerwować itd...Ale jednak to oznacza, że coś jeszcze ukrywa i nie była szczera do końca. Cóż zrobić, będę mieć ją bardziej na uwadze. Zrobiła kolejny łyk zimnej już kawy i spojrzała na nią nieco cieplejszym spojrzeniem z lekkim uśmiechem na twarzy, o ile można było nazwać ten dziwny wyraz czarnowłosej na twarzy uśmiechem. Nagle w pomieszczeniu odbiło się echo torturowanej wiedźmy zza ścianą. Jej krzyk był na tyle przerwźliwy, że nie jednemu włosy zjeżyły by się na głowie. Smród swądu przypiekającego ciała przedostawał się przez zakamarki drzwi. Odur był wstrętny, ale Saja już dawno przywykła do tego typu rzeczy. Jednak bardziej teraz interesowało ją zachowanie Az, która raczej nie miała jeszcze z tym do czynienia. Echo błagalnego wołania o pomoc stawało się bardziej wyraźne niż zza pierwszym razem. Saja uśmiechnęła się szyderczo mówiąc zwięźle
- To raj dla moich uszu. Niezwykła i niepowtarzalna ta muzyka jest niczym słodki nektar zwycięstwa. Nie da się go zastąpić niczym innym. - uśmiech czarnowłosej w tym momencie przyprawiał o dreszcze. Jej znieczulenia była godna podziwu.
- Dobrze moja Panno. Idziemy dalej chyba, że chcesz mnie o coś zapytać między czasie, to pytaj śmiało. Nie gryze. Jestem tu po to aby Ci pomóc. - odsunęła się nieco od stołu i założyła nogę zza mogę. Mówiąc już nieco spokojniejszym głosem ;
- Kolejne pytanie. Wyobraź sobie, że jesteś na bardzo ważnej misji, od której zależą losy naszego miasta. Nagle dostajesz wiadomość, że Arcymistrzyni została porwana, przez wiedźmy. Pytanie jest co w tym momencie robisz? Kończysz misję? Czy rzucasz wszystko by ratować matkę? - To było trudne i bardzo skąplikowane pytanie, ale jednak miało wyłonić czy jest godna zaufania? I czy nie porzuciła by swojego przyjaciela, który powierzył jej swoje życie i całego miasta, po to by ratować tylko jedno życia, po mimo że to cenne życie bliskiej jej sercu. Życie składa się z trudnych wyborów, nikt nie mówił, że będzie ono lekkie i przyjemne.
Saja teraz bardziej obserwowała jej zachowanie miała nadzieję, że się złamie, albo wybierze matkę wtedy mogłaby z czystym sercem spisać ją na straty.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 1:06 pm

Ukrywała i to bardzo dużo, nie mogła się zdradzić a nie było to proste. Nawet wrzaski i błagania wiedźmy na torturach nie mogłaby być dla niej niczym, co mogłoby sprawić, że nagle zacznie bronić przeciwnika. Musiała być zobojętniała dla tych, z których krwi się zrobiła. Musiała być dumną Inkwizytorką nie Wiedźmą. Musiała pokazać się z innej strony inaczej spłonie w raz z matką. Ona za to kim jest, matka za ochronę jej. Nie mogła do tego dopuścić. Spojrzała na Saję w milczeniu, gdy usłyszała głos wydobywający się zza drzwi nieco wzdrygnęła się. Jednak czy było jej żal? Nie, z tego wyleczyła się. Stała się zimną, chłodną osobą jeśli o wiedźmy chodziło, musiała postawić je przed siebie nie inaczej. One mogły ginąć jedna po drugiej, ona musiała żyć. Uśmiechnęła się z tymi ognikami ekscytacji w oczach gdy słyszała jak wiedźma błaga o życie. Musiała przezwyciężyć samą siebie, swoje emocje musiała zamknąć w przedziale, w którym klucz zaginął. Nie inaczej.  Kolejne pytanie było cholernie ciężkie. Miała wybierać między bliskimi a ocaleniem świata od wiedźm. To samo gotowa była zrobić w przeciwną stronę jeszcze jakiś czas temu. Czyli dostać się do Inkwizycji i zabić Arcymistrzynię oraz wszystkich, którzy byli odpowiedzialni za spalenie jej matki.
- Pytanie jest dość...specyficzne. Wybór między rodziną a całym światem jest bardzo trudny, jednak...prawda jest taka, że jedno życie w zamian za tysiące jest o wiele bardziej korzystne. Otrzymując misję, nie odeszłabym ze stanowiska mimo wiadomości. Natomiast kazałabym powiadomić Mistrza Żniwiarzy by ten wyznaczył odpowiednie osoby do pościgu.
Wyjaśniła ze spokojem. Tak, była zdecydowana i pewna, nie opuściła wzroku, jak radziła jej kobieta. Wpatrywała się w nią z powagą i pewnością siebie. Była zdecydowana i pewna tego co mówi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 2:22 pm

Saja roześmiała się dość głośno. Na ostatnie jej ostatnie słowa.
- Uwierz mi na słowo, zanim byś otrzymała tą wiadomość, to już nasza najlepsza straż ruszyłaby w pościg za nimi. Więc nie miałabyś się czym martwić. Chyba nie przypuszczałaś, że tak ważną i cenną osobę jak Twoja matka zostawiliśmy na pastwę losu? To pytanie miało pokazać, czy jesteś gotowa poświęcić najdroższą osobę dla ratowania innych i muszę przyznać, że sobie poradziłaś z tym pytaniem teoretycznie, choć nie chciałabym sprawdzać tego w praktyce, ale w naszej branży trzeba być przygotowanym na wszystko i na największe poświęcenie niestety. Saja wstała z krzesła i rzekła ciepłym głosem.
- Dość tych pytań na dziś jutro będzie kolejna ich część. Teraz zabiorę Cię na małą wycieczkę po pokoju przesłuchań. No chyba, że masz jeszcze jakieś pytania do mnie? Jak nie? To ruszamy. Czarnowłosa nie mówiła jej, ale to też był kolejny test sprawdzenia jej wiarygodności. Kolejne pytania nie miały pojawić się jutro, tylko jeszcze dzisiaj, ale trzeba uśpić trochę jej czujność.
- Musisz czuć się samotna po śmierci ojca. - rzuciła od tak otwierając drzwi. Smród przypalonego ciała teraz jeszcze bardzie dawał się weznaki niż wcześniej. Saja wiedziała doskonale, co oznacza utrata kochanej osoby. Jednak oni nie mogą zawracać sobie tym głowy, ani przez chwilę, ich celem było jedno chronić miasto i tępić największą zarazę tego świata.
- Co myślisz o czarownicach? Tak bez większego namysłu. Nie żal Ci ich ani trochę? Te krzyki nie wzbudzają w Tobie litości?
Szła spokojnym krokiem w dłuż długiego korytarza i zatrzymała się na jego końcu. Otworzyła drzwi, zza którymi była bliska przyjaciółka Az wiedźma, którą właśnie mieli podać torturą. Siedziała przywiązania grubymi sznurami do krzesła. Jej ręce, od nadgarstka, do łokci otaczały szpiczaste łańcuchy, które zadawał ogromny ból. Za każdym razem gdy chciała poruszać ręka szpikulce wbijały się głębiej w jej ciało rozcinając go samoczynnie. Podobnie było z jej nogami. Pod krzesłem można było zauważyć sporo krwi. Jej usta jednak nie były zasłonięte, więc mogła mówić do woli. Saja odwróciła się twarzą w stronę Az mówiąc poważnym głosem ;
- To jest Twój obiekt. Masz wyciągnąć zniej ważne dla nas informację. Nie ważne jakich metody się dopuścisz. Ma ona zostać tylko przy życiu. Taki jest mój rozkaz, który Ty teraz musisz wypełnić.
Saja stanęła z boku i pokazała jej różne narzędzia tortur, które znajdowały się w jej zasięgu ręki, oraz w tym pokoju. Nie tracąc jej z oczu obserwowała dalsze poczynania swojej podopiecznej.
- Wiesz dla czego Cię tu przeprowadziłam i dla czego wybrałam tą czarownice, a nie inną?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 2:57 pm

Wybór między bliskimi osobami był bardzo poważną ale i znaczącą decyzją. Wiedziała, że matka była tutaj bezpieczna, ale mimo wszystko gdyby tylko wówczas wróciła do siedziby, nie czekałaby dłużej tylko ruszyła śladem by dobić skurwiela, który ośmieliłby się porwać jej matkę. Nie darowałaby tego nigdy, nikomu. Skinęła tylko głową na słowa Saji. Chociaż wiedziała, zawsze wolała na zimne dmuchać. W końcu sama zrobiła matce wisior, który miał ją chronić przed wiedźmami.
- Nie, nie mam pytań. Możemy iść jak najbardziej.
Zgodziła się wstając z miejsca. Miała dziwne przeczucia i długo nie musiała się zastanawiać co ją czekać będzie za moment. Bo chwilę potem usłyszała pytanie.
- Nie znałam Ojca, oddał mnie pod opiekę rodziny kupieckiej. To Oni mnie wychowali. Z dala od wioski. Wychowałam się na przedmieściach miasteczka. Byłam wtedy w miasteczku po pieczywo i mięsiwo. Gdy wróciłam znalazłam ich martwych. Był świadek, który widział jak wiedźma wychodziła z chaty gdzie mieszkaliśmy.
Wyjaśniła bez ogródek. Boże, dobrze że Azia w Ciebie nie wierzy, inaczej by pewnie za kłamstwa płonęła w piekle. Ale na szczęście, nie musiała się tym przejmować.  Nagle znalazły się przed drzwiami do pokoju. Azazel karciła samą siebie w duszy, by nie spanikowała, nie ważne co zobaczy, nie ważne w jakim stanie. Nie ważne kogo. Musiała dać radę.
- Wiedźmy? To jedne wielkie szumowiny, powinno się je tępić. Swoim spaczonym umysłem sprowadzają na świat potwory, które trzeba tępić by nie zabijały niewinnych.  Czemu miałoby mi być ich żal? A czy one jak zabijały moich rodziców żałowały ich? Czy mordując niewinnych żałują tego? Wątpię.
Odezwała się ze spokojem i uśmiechnęła nieco do Inkwizytorki. Gdy drzwi stanęły otworem a smród doszedł do jej nosa skrzywiła się z niesmakiem. A potem, potem dostrzegła siedzącą Ivett. Uniosła brew przyglądając się dziewczynie. Znała ją bardzo dobrze, wychowały się niemal razem. Dla tego musiała być zimna i obojętna, nie spanikować, nie wycofać się. Jej wyraz twarzy był obojętny.
- Jest w moim wieku, mniej więcej. Młoda, pełna wigoru...chęci do życia. Chcesz, bym się poddała, złamała. Nie ja. Nie znam jej, nie interesuje mnie kim jest. Wydałaś rozkaz, spełnię go.
Wyjaśniła by po chwili przyjrzeć się dziewczynie. Przyciągnęła sobie taboret i przysiadła sobie na nim.
- Imię i nazwisko.
Odezwała się do dziewczyny przyglądając się jej uważnie. Splotła dłonie ze sobą obserwując jej zachowanie, jej reakcję gdy ją zobaczy. Azia obecnie była obcą osobą, nie tą spokojną i cichą wiedźmą co kiedyś.
- Odpowiadaj mi grzecznie na pytania a obiecuję, że nie sprawię Ci dużo bólu.
Dodała spokojnie czekając na odpowiedź dziewczyny. Jej mimika twarzy nie zdradzała nic. Kompletnie nic. Na razie nie brała żadnych narzędzi w dłonie, czekała aż ta zacznie się rzucać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 4:23 pm

Saja stała z boku i obserwowała jej zachowanie. Zdziwił ją fakt dla czego nie zapytała, czemu akurat ta wiedźma, a nie inna? Cóż skoro ją to nie interesuje. Odsunęła się jeszcze kilka kroków w tył, aby dać jej większe pole do popisu.
Siedząca pokaleczona dziewczyna nie wierzyła własnym oczom, kogo widzi. Nie mogła uwierzyć w to, że jej najlepsza przyjaciółka, która była dla niej niczym siostra, teraz stanie się jej oprawcą. Była w szoku i zaczęła krzyczeć, a łzy spływały jej po obu policzkach :
- Jak możesz mnie, o to pytać? Przecież mnie znasz, to ja. Nie wierzę, że mnie nie pamiętasz.- płacz stawał się coraz bardziej rzewliwy, a słowa zaczeły się jej używać.
- Ja..k.. możes...z mi t..o ro..bić. Była..ś dla mni..e jak rodz..ona.. sios...tra.
Saja stała z boku i była w lekkim osłupieniu wyznaniem dwudziesto letniej dziewczyny. A więc czy to może okazać się prawdą? Czy tylko tak mówi, żeby wzbudzić w Az litość? Choć muszę przyznać, że niejedneo słyszałam, ale takich słów jeszcze nie. Saja nie wierzyła zbytnio niebiesko okiej czarownicy, każdy wie, że przy torturach można usłyszeć wszystko, co się tylko zechce. Jednak Az jeeszcze nie zaczęła tortur, a tu takie szokujące wyznanie. I to wystarczyło, aby wzbudzić lekkie zainteresowanie Saji. Lecz nie miała zamiaru się wtrącać. Czekała cierpliwie na dalszy rozwój sytuacji.
- Przecież Cię kocham. Pamiętasz jak byłyśmy małe zawsze chroniłyśmy się nawzajem, a teraz...- z trudnością przełykała ślinę. Po czym zaczęła krzyczeć przeraźliwie, patrząc jej prosto w oczy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 4:49 pm

Była przygotowana na takie reakcje, jednak mimo to ją nieco to zaskoczyło chociaż nie dała po sobie tego poznać.  Czy ją pamiętała? Owszem, tylko głupi by nie pamiętał jak bawił się z najlepszą przyjaciółką śmiejąc się i psocąc matce, która zabraniała wychodzić z domu Az. To dzięki niej mogły poszaleć razem po mieście gdy tylko były nieco starsze. To ona pomogła jej wyjść z domu bez wiedzy matki. Jednak nie miała zamiaru teraz panikować. Wiedziała, że kiedyś przyjdzie czas, że będzie miała przed twarzą znajome osoby, wiedźmy, które przychodziły do matki, z którymi się uczyła. Spojrzała na nią z kpiną wymalowaną na twarzy. Wtedy też coś w niej pękło. Natłok ściskanych wiadomości odnośnie tego, kim jest. Do tego ciągłe wiadomości, które wpajano jej w ostatnie dni, że to Inkwizycja jest zła, że mieszają w głowach. Chociażby Fanny, przekonana że jest jej siostrą. Gdzie Az nadal w to nie wierzyła. NIe zaprzątała matce głowy tymi domysłami. Azazel postanowiła wziąć to w inne obroty. Gdy dziewczyna zaczęła się drzeć Azazel bez ostrzeżenia zdzieliła ją w twarz z taką siłą, że ta musiała nieźle to odczuć. Pamiętając przy tym, że nie może stracić cierpliwości i się poddać. Mało tego, nie mogła też zrobić nic w tej chwili co mogłoby spowodować, że padnie na nią jakikolwiek cień podejrzeń.
- Nie wydzieraj się idiotko. Bo inaczej pomówimy. Zaczęłaś piszczeć jak zarzynany prosiak. Myślisz, że to Ci coś da? Po co Ci te kłamstwa? Sądzisz, że co z tym zrobisz? Jestem córką Arcymistrzyni.  Przyszłą Inkwizytorką...takie nieme błagania nic na mnie nie robią. Pytam jeszcze raz. Imię i nazwisko.
Odezwała się sięgając do kieszeni. W kieszeni miała pióro. Zwyczajne pióro, o ostrej stalówce. Spojrzała na stalówkę a potem na wiedźmę.
- Więc, jeszcze raz. Podaj mi swoje Imię i nazwisko.
Odezwała się czekając. Jeśli nie miała zamiaru się przedstawić Azazel miała asa w rękawie, stalówka w porównaniu z ostrzem jest o wiele gorsza..a już na pewno jeśli wbije się ją w podbródek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 6:04 pm

Dziewczyna patrzyła na twarz przyjaciółki, raczej byłej przyjaciółki. Jej uderzenie w twarz odbiło się tylko echem w śród kamiennych ścian pokoju. Ivett przestała już płakać, a jej twarz zrobiła się oziębła.
- Nie mam Ci nic do powiedzenia. Ty podstępna obślizgła żmijo. Zdrajco własnej rasy. - zacisneła zęby, była gotowa na wszystko;
- Gdyby nie związane ręce, to bym Ci pokazała gdzie raki zimują. Ty wstrętna podstępna flondro. Żal mi się robi i nie dobrze, kiedy patrzę na Twą zdradziecką mordę. Jesteś największą szują. Przynosisz wstyd i hańbe nam wszystkim. - kobieta mimo czującego bólu nie miała zamairu na tym poprzestać. Zaczęła się miotać na krześle. Starając się choć na chwilę uwolnić choćby jedną rękę. Krew kapała na podłogę, coraz to szybciej i szybciej. Nie zwracała już uwagi na poszarpaną skórę. Teraz miała inno jedno w głowie jak zemścić się na zdrajczyni.
Saja nadal stała z boku. Przygladała się całej sytuacji. Zastanawiała się w duszy, dlaczego Arcy chciała, aby bezpośrednio do niej zgłaszał wyniki testu swojej córki. Nie wolno było Saji znikmi na ten temat rozmawiać. Cała wiedzą na temat jej szkolenia, była ogarnięta ścisłą tajnością. Jednak nadal nie miała zamiaru się wtrącać i czekała spokojnie. Mrużąc od czasu do czasu swoje słodkie oczęta.
Kobieta nadal się wierciła na krześle, po chwili wykrztusiła kolejne obelgi w stronę Az.
- Takie ścierwo jak Ty powinny zdychać na największych torturach. - rzucając te słowa, czuła jak w głębi duszy jej serce krzyczy z bólu, którego nie dało się opisać. Smutek i żal przycmił rozum kobiety.
- Kiedyś mogłam oddać zza Ciebię życie. Nigdy nie myślałam, że przyjdzie mi żałować ty słów. I cieszyć się tym,że jednak tego nie zrobiłam. Bo moja ofiara poszłaby na marne. Nie jesteś warta niczego. Śmieć jest cenniejszy dla mnie niż Ty.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Saja dnia Sob Kwi 08, 2017 6:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 08, 2017 6:23 pm

Azazel nie wiedziała o tym jaki był rozkaz jej matki. Ona się starała, robiła wszystko by nie zdradzić tego kim jest. Tak, jak obiecała Ad. Na słowa dziewczyny po prostu roześmiała się tylko. Spojrzała jej prosto w oczy i uśmiechnęła się niewinnie.
- Widzisz złotko...problem w tym, że to nie ja jestem na Twoim miejscu jeśli chodzi o ścierwa.
Pogładziła ją po policzku i złapała za włosy tym samym wbijając drugą ręką z całej siły pióro w podbródek. Ostra stalówka, była aż gorąca i czerwona. Czemu? Azazel posiadała moc Ognia, władała nim. Dla tego trzymając stalówkę w dłoni rozgrzała ją do maksa i wbiła ją w impetem w ciało dziewczyny. By zaraz potem wyrwać pióro z jej podbródka.
- Imię i nazwisko. Podaj nam nazwiska innych wiedźm. Dość zabawy. Moja cierpliwość się skończyła.
Wycedziła przez zęby spoglądając na nią z zadumą.
- Radzę Ci mówić. W przeciwnym razie zabawimy się jeszcze lepiej.
Wytarła stalówkę pióra w szmatę podchodząc do stolika z narzędziami.
- Więc jak będzie? Porozmawiamy sobie? Czy może masz ochotę na coś bardziej...smakowitego?
Zapytała unosząc brew. W dłoniach trzymała już ostry nóż, który nosił ślady krwi. Podeszła do niej nieco bliżej.
- No więc jak? Wiedźmo...odpowiesz na moje pytanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 8:11 am

Saja nadal stała w koncie i przygladała się reakcji swojej podopiecznej. Dziewczyna siedząca na krześle wycedziła inno przez zęby kilka słów:
- Niczego się nie dowiesz.
Siedziała spokojne, gotowa na śmierć. Cios Aż wymierzony prosto w podbródek sprawił, że dziewczyna zemdlała. Saja widząc, to podeszła bliżej mówiąc opanowanym głosem ;
- Jeszcze wiele musisz się nauczyć. Ta wiedźma wzięła Cię za swoją przyjaciółkę i mogłaś, to wykorzystać. Dosłownie dzięki temu zdobyłabyś łatwo i sprawnie wszystkie istotne informację. Jednak teraz już nic nie da się zrobić przynajmniej narazie póki, nie odzyska przytomności. - podeszła niej jeszcze bliżej, a jej prawa zimna dłoń, skrywana przez metalową rękawice, spoczeła na lewym ramieniu Az. Saja zniżyła się do lewego ucha dziewczyny szeptając jej do niego kilka słów ;
- Następnym razem moja droga radzę Ci nie celować w podbródek, bo kończy się to właśnie w ten sposób. Wybierz inną cześć ciała. Najlepsze są dłonie, oprócz zadawanego bólu, dodatkiem jest to, że nasza ofiara widzi, jak zadajesz jej rany i może szybciej mówić.- klepiąc ją po ramieniu, zdjeła rękę i odsunęła się w bok. Dziewczyna niestety nie odzyskiwała świadomości, co działało na nie korzyść Az. Saja nie lubiła marnować czasu, więc po chwili zdecydowała :
- Dziś już raczej nic się nie dowiemy. Choć wracamy do naszego pokoju. Mamy jeszcze kilka pytań do nadrobienia. Myślałam, że zaczniemy znimi jutro, ale kto by się spodziewał, że na dzień dobry znokautujesz wiedźme. Takich błędów nie możesz popełniać, gdyby ta informacja była potrzebna na już, byłoby nie ciekawie. - Czarnowłosa pokręciła lekko głową dodając ;
- Nie martw się jeszcze do niej wrócimy, może nie teraz, ale nieco później jak się obudzi. - otworzyła drzwi i wyszła ponownie na korytarz zastanawiając się nad tym wszystkim, co usłyszała. Jednak nie dawał niczego po sobie poznać.
- Zadam Ci jeszcze dwa pytania na dziś i będziesz mogła na chwilę odpocząć, przynajmniej do jutra. Powiedz mi zapoznałaś się z tymi wszystkimi pomieszczenia, które tutaj są? Każde znich służy do czegoś innego? Jeśli nie mogę Cię po nich oprowadzić. Ja miałam sześć może siedem lat jak ojciec mnie tutaj zabrał.- wróciły wspomnienia Saji o ojcu, jak i zarówno matki, której nie znała.
Szła długim korytarzem przed Az. W milczeniu. Kiedy dotarły na miejsce ponownie, otworzyła drzwi zastanawiając się jakie tym razem zada jej pytanie. Lista pytań leżała w jej zakresie więc mogła pytać o wszystko, co tylko zechce. Usiadła zza stołem jak wcześniej i czekała, aż Az dołączy do niej. Spojrzała na kubek zimnej kawy, później na zegar stojący w kącie, a na samym końcu na Az.
- Jesteś nawet dość twarda zobaczymy, co będze dalej. Gotowa na kolejne pytanie?

___________________


Ostatnio zmieniony przez Saja dnia Nie Kwi 09, 2017 10:01 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 10:00 am

Zemdlała, tego się nie spodziewała, ale co zrobić? Gdzieś tam czuła tę pustkę, która nieznośnie ją męczyła. Spojrzała na Saję w milczeniu gdy ta wyjaśniała jej, że powinna to wykorzystać. Uniosła brew spoglądając na nią zaskoczona.
- Spoufalanie się z wiedźmami jest karygodne. Te ścierwa nie mają prawda by porównywać mnie do swoich przyjaciół. Może i kiedyś jej pomogłam, może...ale wtedy jeszcze nie byłam tutaj, nie stałam się taka jaka jestem.
Odezwała się ze spokojem. Musiała jakoś to wszystko ogarnąć, jakoś zwrócić z tropu kobietę, jeszcze by tego brakowało, by i ona połapała się kim jest Azazel. Wystarczy, że Mistrz Żniwiarzy wie kim jest tak na prawdę. Jednak z nim to zupełnie co innego. A ona? NIe miała pewności czy nie poleciałaby zaraz donieść o poziom wyżej o zaniechanie przez Ad swojego stanowiska. A do tego narażenie matki nie było w interesie Az. Dla tego wiedziała jak się z tego wybronić. Spojrzała na Saję z powagą na twarzy.
- Kiedyś, jako dzieci owszem bawiłyśmy się. Pomogłam jej kilka razy gdy była chora, opiekowałam się nią. Ale od kiedy dowiedziałam się, że jest wiedźmą...postanowiłam ją dopaść i się jej pozbyć. Ale dobrze, skoro to ma pomóc. Mogę spróbować jeszcze raz jak się ocknie.
Zgodziła się, dla Az wystarczyło, że po prostu wylałaby wiadro pomyj na wiedźmę a ta sama by się ocknęła w tryb miga, ale no ona się uczyła. Nie jej było decydować. Idąc za Inkwizytorką czuła wściekłość na siebie i ból, którego nie potrafiła opisać. Ale musiała stać się twardą  suką, która zacznie stawiać swoje priorytety nad innych. Gdy stanęły przed drzwiami Azazel pospiesznie przybrała minę spokojną i pewną siebie.
- Nie miałam okazji by obejść wszystko. Starałam się unikać tych miejsc by nie przeszkadzać podczas przesłuchań. Z chęcią skorzystam z Twojej propozycji. I tak, jestem gotowa na kolejne pytania.
Zgodziła się, nie miała powodu by odmawiać spaceru po budynku. Chciała zobaczyć więcej niż już widziała. A takie oprowadzenie było o wiele lepsze niż błądzenie po omacku. Do tego chciała to mieć za sobą by odetchnąć i wyżyć się u siebie za to wszystko. Ale prawda była taka, że musiała się przygotować na takie możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 10:47 am

Bez większych ogródek przeszła do kolejnego pytania,  choć nie trudnego pytania ;
- Więc tak powiedz mi jeszcze... I tu zobaczyła, że na kartce czegoś brakuje. Dosłownie szczegółowych danych. - spojrzała na nią z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Wybacz, ale musimy uzupełnić jeszcze kilka danych, których tutaj nie mam, a jednak są one bardzo istotne. - Uśmiechnęła się pod nosem sama do siebię, bo szczerze mówiąc nie widziała w tym nic istotnego, ale jak trzeba, to trzeba.
- Podaj mi proszę ; Drugie imię jeśli masz?, numer buta?, wzrost, wagę? I to jest najlepsze. Muszę przyznać sama. - I tak Saja wybuchła nagle śmiechem - Mianowicie jaką lubisz bieliznę, rozmiar biustu oraz biżuterię? - czrnowłosa zaczęła mamrotać pod nosem; ~Po co to komu wiedzieć? Jak umrze, to co? Będą ją szukać po numerze buta czy rozmiarze biustu? Szok co tu już nie wymyślą? Pierwsze pytania na kartce są odgórnie jej przekazane, więc musi się do tego dostosować, chcąc, czy nie chcąc musi je zadać. Szczerze mówiąc zza przygotowanie pytań, dla potencjalnych rekrutów odpowiada sam Mistrz Żniwiarzy. Lepiej było się nad nimi nie rozczulać, tylko je uzupełnić, dla świętego spokoju. Dopiero kolejne leżały w rękach Saji. Trzymając w ręku pióro wyczekiwała odpowiedź Aż. Uśmiechając się od czasu do czasu, nie mogąc uwierzyć w to co właśnie przeczytała.
- Nie traćmy więcej czasu kolejne pytanie dotyczy zabijania: "Zabiłaś już kiedyś wiedźmę? Uczestniczyłaś może w polowaniach? Jaka najbardziej Broń Ci odpowiada podczas walki? I najważniejsze jak dla mnie.. Do której grupy chcesz należeć? Dzięki temu będę wiedzieć do czego mam Cię bardziej przygotować, a które rzeczy pominąć na naszej liści. - Wzięła łyk kawy, nie zauważając, że już jej tam prawie nie ma i nabrała się fusów w usta. Po chwili zrobiła kwaśną minę i zaczęła pluć fusami, obok stolika. Sytuacja była dość zabawna wszczególności niesmaczona mina młodej inkwizytorki, łudząco przypominająca napuszonego indyka.
- Cholra jasna... Nie miało mnie co dostać jak piepszone fusy z kawy... Fuj jakie to okropne dziadostwo. Od dziś przerzuce się na herbatę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 12:34 pm

Uniosła wzrok zerkając na Inkwizytorkę i jej roześmianą twarz. Co tam mogło być? Zastanawiała się chwilę ale nie musiała czekać nie wiadomo jak długo. Chwilę potem usłyszała pytanie i no serio...nie wytrzymała i roześmiała się.
- Nie rozumiem po co komu wiedzieć jaki mam rozmiar biustu czy jaką lubię bieliznę...
Roześmiała się ale też cholernie poważniejąc, bo pytania były takie dość...osobiste.
- Serio? Muszę na to odpowiadać? O Królowo za co mnie ukarałaś...
Roześmiała się i westchnęła pod nosem.
- No to skoro tak bardzo jest to ważne...więc tak..jeśli chodzi o drugie imię to nie posiadam takowego. Numer buta...40, wzrost hm...będzie jakieś 180cm, waga...około 50kg. Biżuterii nie noszę, nie licząc ozdób do włosów, kilka grzebieni ozdobnych, ewentualnie jakieś zapinki czy wstążki. Co do bielizny...nie noszę takowej. Biust...nie wiem...średni...taki...ja wiem.
Zamruczała łapiąc się za pierś i zastanawiając się co ma odpowiedzieć.
- No nie wiem, no nie za duży, nie za mały taki idealny.
Umilkła i spojrzała na Saje gdy padły kolejne pytania.
- Nigdy nie zabiłam nikogo. Nie uczestniczyłam też w żadnych polowaniach. Nie wiem prawdę mówiąc...nie myślałam nad tym.
Przyznała ze spokojem i uśmiechnęła się nieco widząc na to co robił roześmiała się lekko. Przyglądając się jak ta pluje na lewo i prawo. Sytuacja wyglądała dość zabawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Kwi 09, 2017 1:14 pm

Otrząsając się z nie miłego doświadczenia ciągła dalej.
- Uwierz mi, akurat te pytania nie zależą odemnie. Mi też wydają się one nieco dziwne, oraz irytujące. - Uśmiechnęła się poraz kolejny i dzięki temu można było pierwszy raz uwięzić w Saji normalną dziewczynę, a nie surową, zimną, bezwzględną suke, która żyję tylko po to by zabijać wiedźmy.
- Dobra na dziś darujmy sobie dalsze pytania. Przez te fusy mam sucho w gardle. Mamy tutaj mała kuchnię. Może chcesz się czegoś napić, albo coś zjeść? Jedzenie nie jest idealne, ale to zawsze coś. Po drodzę pokażę Ci jeszcze dwa moje ulubione pokoje przesłuchań. Między czasie zastanów się do jakiej grupy chcesz należeć. Pod koniec dnia muszę, to wiedzieć. Twoja matka będzie chciała znać dzisiejszy rezultat Twoich poczynań więc chyba sama rozumiesz. Lubi mieć czarno na białym.- patrzyła na dziewczynę, lecz uśmiech zniknął jej już z twarzy. Znowu powróciła surowa i zimna twarz, jak wcześniej. Bezduszna inkwizytorka rzekła dość poważnym głosem ;
- Jak uda Ci się przejść pozytywnie pierwszą część, a na to się zanosi, to druga jego część składa się z bólu. Musimy sprawdzić czy wrazie czego nie zdradzisz nas, chyba rozumiesz.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sro Kwi 12, 2017 5:46 am

Milczała chwilę, bo to co usłyszała a mianowicie, że to nie ona wymyśliła te pytania to pierwsze co przyszło jej do głowy to pytanie "kto do cholery ma takie wymogi?". W pierwszej chwili nie chciała pytać, ale w końcu nie wytrzymała z ciekawości i spojrzała na nią.
- Skoro nie Ty, to w takim razie kto ma takie pytania? Moja matka?
Zaciekawiła się unosząc brew. No ciekawe, ciekawe...zastawiała się po co jej takie informacje. W końcu no sorki, ale raz bielizny nie nosiła bo nie miała takiej potrzeby, nie czuła się w niej wygodnie. Na dalsze słowa Inkwizytorki nie odezwała się potrzebując właściwie chwilę na przetrawienie tej informacji. Fakt, wiedziała, że to ją czeka. W końcu sama gdyby była na miejscu Inkwizycji i osób, które muszą przetestować osobiście domagałaby się upewnienia czy na pewno, w razie czegoś nie wydadzą ich. Jednak Azia była na to gotowa.
- Nie, nie miałam okazji na to by obejść cały Instytut. Zatem będę wdzięczna za oprowadzenie. A co do kolejnego etapu...osobiście jestem za taką taktyką. Nigdy nie wiadomo co może się stać. Lepiej być gotowym na wszystko.
Zgodziła się z Inkwizytorką by po chwili przenieść wzrok w zadumie na kubek z fusami. Myślała rozważając przez chwilę, w końcu przygryzła dolną wargę i wzruszyła ramionami.
- Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, może doradzisz mi? Zaproponujesz coś?
Zapytała spoglądając na Saje.
- I z chęcią, napiłabym się czegoś. Głodna nie jestem, jadłam przed przyjściem tutaj.
Uśmiechnęła się lekko do niej. Mogła się napić, czemu nie. Siedzenie na suchym gardle nie jest przyjemne. Więc z przyjemnością zgodziła się na herbatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sro Kwi 12, 2017 9:46 am

Wstała powtórnie od stółu. Podniosła prawą brew do góry mówiąc ;
- Pytania nie są ustalone, przez Twoją matkę, tylko przez Mistrza Żniwiarzy. Nic dodać, nic ująć. Pewnie się domyślasz, czemu wstawił tu takie pytania? Strzeże mówiąc, nikt wcześniej przed Tobą, nie odpowiadał na tego typu rzeczy. - Saji wyraz twarz nagłe się zmieniłi stał się bardziej surowy. Czarnowłosa doskonale wiedziała, że Mistrz i ona mają, wziąść ślub i pewnie, chciał się czegoś więcej dowiedzieć, aby sprawić jej niespodziankę. Nic jej do tego, ale sama myśl, że musi ją potraktować łagodnie, przy każdym etapie ją wkurzała. Nikt przed nią, nie zgodził się na przygotowanie Az do wstąpienie w szeregi. W sumie rzeczy nie ma się czemu dziwić. Matka Arcymistrzyni, a mąż to ich przełożony. Obawiali się tego, że mogą oberwać, jak coś nie pójdzie po ich myśli, lub owa ślicznotka, poleci na skargę za brutalne traktowanie. Tak Az to był ciężki przypadek, lecz Saja lubiła wyzwania. Zawsze to jakieś urozmaicenie. Cieszył ją fakt, że obstaję za tą techniką, ale Saja teraz miała dylemat jakim torturą ją poddać? Aby nie uszkodzić ciała dziewczyn. Najlepsze byłyby w tym przypadku tortury psychiczne? Lecz na bolesne, też powinna być przygotowana. Najgorsze, to że nadal nie określiła się gdzie chce należeć. Wzruszyła z lekka ramionami :
- Chodźmy, po drodze zerkniemy, czy wiedźma doszła już do siebię. Wychodząc jako pierwsza ponownie, kierowała się długim wąskim zimnym korytarzem. Na ścianie, widniał jedynie ręcznie malowany portret jej matki, oraz herb ich Organizacji. Idąc dalej zobaczył pierwsze drzwi z prawej strony.
- Do tych drzwi nie wchodź, przynajmniej narazie. Później może powiem Ci dla czego. - Za tymi drzwiami skrywało się tak zwane "łoże tortu". Szły dalej, a Saja pokazywała jej kolejne dziwi, do których jej radziła narazie nie zaglądać. Nagle zatrzymała się:
-No do tych mogę Cię wpuścić.- weszła do środka jako pierwsza. Pomieszczenie było dość duże. W prawym koncie stało narzędzie tortu zwane " kołyską Judasza ", a obok niego stał wygodny skórzany fotel. Urządzenie, nie wyglądało przerażająco, raczej dość łagodnie. Zbudowane z trzech drewnianych grubych nógi. Na samym jego górze można było zauważyć metalowy ostry trójkąt. Saja zaczęła tłumaczyć spokojnie do czego ono tak naprawdę służy :
-To jedno z moich ulubionych tortur. Niech Cię nie zgubi jego prosty i łagodny wygląda. - Uśmiechnęła się pod nosem mówiąc dalej:
- Ofiarę zawiesza się w uprzęży pod sufitem, po czym powoli opuszcza się kroczem na pokrytą metalem, ostrą piramidę. Jeśli masz taki kaprys, kat może, też zrzucać ofiarę z wielką szybkością w dół.-spojrzała na Az, która trochę zbladła na twarzy.
-Nie podoba Ci się? A szkoda. Wyobraź sobie jak, to wygląda. Może uda mi się Ci pokazać, to cudowne urządzenie podczas kolejnego przesłuchania. - Chwilę jeszcze została w pomieszczeniu, aby Az mogła spokojnie obejrzeć z bliska, to wymyślne narzędzie. Następnie przeszła do kolejnych drzwi. Za nimi skrywał się tylko drewniany stół i krzesło. Jednak narzędzie leżące na skraju stołu było również niepozorne. Trzy metalowe przedmioty. Przypominały wyglądem "gruszke"
- Brdzo przemyślne urządzenie podobne nieco w działaniu do korkociągu, ale odwróconego - kręcenie śrubą powodował że jego końcówka wkładana w naturalne otwory ciała rozszerzała się z wielką siłą. Miała wersję sprężynową podobną w działaniu do parasola.Nie muszę tłumaczyć o które otwory ciała chodzi prawda?- ponownie spojrzała w jej kierunku, a dziewcyna wyglądała jakby miała zaraz zwymiotowć.
- Dobrze na dziś wystarczy tego zwiedzania. Jak będziesz grzeczna, to może pokażę Ci jeszcze "Metalową dziewice" To jest mojej najbardziej ulubione narzędzie, do zadawania tortur. Chociaż, już nie pamiętam, kiedy ostatnio go używałam. Większość czasu spędzam na polowaniach i poza murami tego miasta. - wyszła z pokoju i skierowała się wąskim korytarzem w kierunku schodów. Schodząc po nich dotarła do kuchni.
- Usiądź zrobię Ci herbaty. Saja szybko zrobiła herbatę i usiadła przy stole obok Az.
-Więc wychodzisz za mąż nie długo? Może teraz w końcu mi powiesz do ,której grupy mam Cię przydzielić?- chwyciła za uszko kubka i zrobiła maleńki łyk gorącej herbaty.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pon Kwi 17, 2017 8:50 am

Zaskoczona uniosła brew spoglądając na kobietę. Jak to, Mistrz Żniwiarzy?! Co to...oj, dopiero ona sobie z nim pomówi...oj pomówi. Skoro nie miał odwagi sam osobiście się jej wypytać o takie rzeczy to na pewno sobie z nim pomówi...Oj jeszcze da mu popalić. Spojrzała na Saje i skinęła głową. Domyślała się też, że kobieta ma swoje nakazy wydane przez jej matkę oraz męża. Dla tego spojrzała na Saję z poważną miną na twarzy.
- Nie wiem, jakie moja matka wydała Ci polecenia odnośnie szkoleń, ale...mam prośbę, bym nigdy się nie poddała, wyszkol mnie tak bym była bezlitosna dla wiedźm. Bym nigdy nie poddała się pod ich torturami. Nie ważne jak bardzo będzie to bolesne...mam...sposoby by sobie ulżyć w bólu.
Uśmiechnęła się tajemniczo. Owszem, miała wystarczyło kilka odpowiednich ziół przygotowanych w wywarze oraz maściach i będzie po problemie. Chociaż obawiała się, że ta się nie zgodzi mimo wszystko. W końcu gdyby było za ostro na pewno któreś z jej bliskich musiałoby jej doglądać a to..oznaczałoby dla Saji niezłe manto. Jednak młoda wiedźma nie  miała zamiaru być traktowana łagodnie. Gdy ruszyły mijając kolejno obrazy oraz pokoje, usłyszała zakaz wchodzenia, przynajmniej na obecną chwilę. Zaraz potem, weszły do innego pokoju a tam dostrzegła znany jej przedmiot tortur. Pamiętała jak matka ostrzegała ją przed Inkwizycją i torturom jakie stosują. Wówczas nieboszczka nie była zachwycona z tego, że dziewczyna była gotowa ruszyć w wir nieznanego. A sama Az czuła się dość...nieswojo. Teraz jednak ciekawość i pewność tego co i jak niemal ją paliła od środka. Spojrzała na przedmiot tortur i uśmiechnęła się lekko.
- Kołyska Judasza.
Odezwała się gdy ta wyjaśniała na czym polega stojący przed nią przedmiot do tortur. Uśmiechnęła się lekko i skinęła głową. Niestety w momencie jak sobie wyobraziła scenę momentu, gdy kat rzuca ofiarę na "siedzisko" Azia zbladła a potem zieleniała. Miała przed oczyma tak krwawą scenę, że chyba się jej to po nocach będzie śniło. Nie miała możliwości oglądania tego co się działo w trakcie tortur dla tego wyobrażenia przerażały ją do takiego stopnia, że robiła się blada. Mimo to, nie zwymiotowała, była o wiele silniejsza niż mogłoby się zdawać. W końcu wyszły kierując się do kuchni, gdy usiadła a Saja zajęła się przygotowaniem herbaty Az mogła odetchnąć chociaż odrobinę. Przez moment zastanawiała się nad pytaniem odnośnie przydziału.
- Owszem, jeszcze trochę chcemy wszystko przygotować w miarę możliwości tak, by każdemu pasowało. Zresztą większości wszystkim zajmuje się moja matka oraz narzeczony.
Uśmiechnęła się lekko nadal rozważając nad decyzją jaki kierunek ruszyć. W końcu spojrzała na Saje z zadumą.
- Myślałam nad tym od długiego czasu, ale przyznam uczciwie, że sama nie wiem. Może Kat, może Grabarz...nie wiem. W prawdzie...czułabym się idealnie mogąc palić je na stosie. Obserwować je...widzieć ten lęk gdy ogień pochłania powoli kawałki drewna...
Zamilkła zdając sobie sprawę, że mówiła jak piroman zafascynowany podkładaniem ognia i cieszącym się jak małe dziecko z tego, jak ogień pochłania powoli kawałek po kawałku swój cel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pon Kwi 17, 2017 1:07 pm


Słuchała jej pierwszych słów dotyczących prośby. Młoda inkwizytorka, jednak nie mogła się do niej przychylić. Ona musi dostosować się do rozkazu bezwzględu na wszystko. Gdyby tego nie zrobiła mogłoby, to spowodować ciężkie dla niej skutki, nawet wydaleniem ze służby. A na to sobię nie mogła pozwolić. Jej autorytet nie może być podważany wrzaden sposób. Rozkaz to rzecz święta dla Inkwizytora.
- Uwierz mi na słowo, gdyby to zależała odemnie, to zpewnością by tak się stało. Jednak mam od górny rozkaz, do którego muszę się zastosować. To dobrze, że masz swoje sposoby na zatrzymanie bólu, bo każdy Inkwizytor powinien mieć takie rzeczy przy sobie. - Uśmiechnęła się, kiwając lekko głową. Postawa godna podziwu.
- Pamiętaj jednak, że nie zawsze uda Ci się je zastosować i wtedy musisz zdać się wyłącznie na siłę własnego umysłu i ciała. To bardzo trudne. Mało kto wytrzymuje tortury i prawie każdy z nas ma mała zawartość arszemiku, aby wrazie konieczność go użyć. Zawsze sowany w sygnecie, a w miom przypadku w zawieszce na łancuszku. Każdy nas musi być przyszykowany na najgorsze.
Podała jej kubek z ciepłą herbatą, po czym usiadła. Patrzyła spokojnym wzrokiem :
- Więc chcesz być Katem. Podziwiam Cię, to trudna profesja. Musisz być wytrzymała psychicznie. Zresztą sprawdzimy, to po przez przybliżeniu Ci tych obu profesji.
- Skoro jetem twoim nauczycielem. To może opowiesz mi coś o swoimi życiu? A dokładnie przed tym jak tu dotarłaś?.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pon Kwi 17, 2017 1:22 pm

O tak, rozkaz to rozkaz, nie ważne przez kogo wydany. Jeśli go się nie stosuje mimo próśb innych to niestety, nie jest się osobą, której można powierzyć odpowiednio swoje polecenia i życie bliskiej osoby. Jednak...tego nawet Azazel by nie powierzyła najbliższej osobie. Mieć pewność wykonania odpowiednio roboty to wykonanie jej osobiście. Wówczas ma się pewność, że jest wszystko tak jak powinno. Tym razem jednak to Az musiała zaufać chociaż częściowo. Jednak na pytanie odnośnie swojej przeszłości uśmiechneła się pod nosem. Gdyby mogła powiedzieć jej prawdę, musiałaby ją potem zabić. A tego raczej matka by nie chciała, mało tego, informacje jakie posiadała sama Azazel były dość...poważne więc nie miała możliwości wydania własnej osoby na katowski topór. Jednak wiedziała, że w razie czego do obrony ma narzeczonego oraz matkę. Tych dwóch ocaliłoby ją bez słowa o ile jeszcze rozchodziłoby się o tutejszych Inkwizytorów. Gdyby przybyła góra...oj raczej jej los byłby skreślony w raz z losem jej bliskich.
- Jak już wspomniałam wychowałam się poza miasteczkiem. Uczyłam się w domu, moja matka starała się mi jakoś zapewnić naukę i wychowanie. Gdy skończyłam szesnaście lat zaczęłam się wymykać z domu, potem zaczęłam pomagać na mieście potrzebującym osobom. Leczyłam chorych i rannych. Tak wyglądało moje życie.
Uśmiechnęła się pod nosem, nie mówiąc nic więcej. W końcu nie mogła jej powiedzieć o tym, jak uczyła się magii, nie mogła powiedzieć jak wysadziła na cmentarzu znicze, jak podpaliła niewinnego w furii. Była wiedźmą, nie mogła przecież wydać na siebie wyroku.
- Po prostu moje życie nie jest takie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Pon Kwi 17, 2017 1:44 pm

Spojrzała ma nią stanowczą surowością, że można byłoby jej się przestraszyć: - Twój życie jest tak samo cenne jak życie każdego w tym mieście. Każdy z nas poświęca swoje życie dla ratowania ludzi takich jak ja, Ty, czy zwykły bezdomny w znajdujący się w tych murach. - Musi się jeszcze wiele nauczyć. Nam nie przystoi przywiązywać się do codziennego uroczego życia, do ciepłej pieżynki, ciepłej miękkiej pościeli, czy śniadania do łóżka. My musimy być gotowi na wszystko. Na każde poświęcenie. Życie rodzinne, to trudna sprawa.
- Moim zdaniem bardziej pasuje Ci praca w tych murach, blisko rodziny niż życie poza jego murami. - Teraz dopiero z lekka się uśmiechnęła :
- Ciesz się każdą chwilą spędzoną u boku swojej rodziny, bo nigdy nie wiadomo, co się zdarzy, kiedy zły los może was rozdzielić
Saja doskonale wiedziała o czym mówi. Wiedziała i znała znaczenie tego bólu.
- To co chcesz robić jeszcze dzisiaj? Masz ochotę wrócił, do dalszego przysuchiwania wiedźmy? Czy masz na uwadze dalsze zwiedzanie?
Saja dał jej wybór na co ma ochotę. Jeśli by to chodziło o nią to wybrała by opcje z wiedźmą.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sob Kwi 22, 2017 12:58 pm

Miała racje, musiała cieszyć się chwilą, nie myśleć co może być, czy też co musi. Wszystko mogło się przytrafić, w każdej chwili, w każdym momencie. Spojrzała na Saję z zadumą na Inkwizytorkę i nieco się uśmiechnęła.
- Może w takim razie wrócimy do wiedźmy?
Zdecydowała i spojrzała na resztki herbaty. Dopiła ją do końca i przeciągnęła się leniwie.
- W murach...niby zawsze bezpieczniej, jednak czym miałabym się tutaj zajmować?
Zapytała zerkając na kobietę z zadumą. Gotowa była podjąć się dalszego szkolenia.
- Więc ruszajmy, niema co zwlekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Sro Maj 17, 2017 12:33 pm


Spojrzała na nią mówiąc;
- Siedzenie w murach Inkwizycji nie jest takie złe. Masz pewność przynajmniej, że przeżyjesz, natomiast praca w terenie tego Ci nie zagwarantuje. Z początku pewnie będziesz pracować w z kimś, żeby nabrać doświadczenia, a później dopiero sama. Choć w terenie są niezapomniane wrażenia.- uśmiechnęła się dość znacząco, pod nosem. No tak wracamy do naszej pracy. Szły spokojnym krokiem obok siebię w ciszy. Saja spoglądała na nią tylko ukratkiem. Doszły do drzwi. Otworzyła je z wiekszym zamachem. Spojrzała na dziewczynę siedząca za stołem. Odzyskała całkowicie świadomość. Inkwizytorka uśmiechała się na samą myśl.
- No to pokaż na co Cię stać. - mrugneła oczkiem w jej kierunku, po czym odaliła się do tyłu.
- Znowu wróciłaś. Ty wredna podstępna suko.. - sykneł przez zęby.
- Nie boję się Ciebię, ani śmierci. Niczego sie oddemnie nie dowiesz.
Saja stała i obserwowała dalsze jej poczynania. Miała nadzieję, że tym razem ją nie znokałtuje i będzie miała większą zabawę niż poprzednio.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Nie Cze 04, 2017 3:09 pm

Azia stanęła przed swoją ofiarą i spojrzała na nią z góry. Dopiero po chwili usiadła przed nią przystawiając sobie krzesełko. Spojrzała w jej oczy i uśmiechnęła się delikatnie.
- Uważasz, że jest to dla mnie przyjemne? Owszem, masz rację skoro tak uważasz, mogę zostać dla Ciebie wiedźmą. Nie widzę w tym żadnego problemu.
Zaczęła wpatrując się w nią uparcie i uśmiechnęła się delikatnie do niej. Postawiła wszystko na jedną szalę. Co jej tam, najwyżej zmyśli że czerpię energię z wisiorka i tyle. W końcu wiedziała, że takie możliwości też są więc czemu nie skorzystać? Spojrzała na swą przyjaciółkę, dawną przyjaciółkę. Musiała się pogodzić z tym, że dla niej nie ma już przyjaciół. Była sama, a jej przyjaciółmi oraz rodziną była teraz Inkwizycja. Spojrzała na wiedźmę łagodnie i skupiła się na jej dłoni szepcząc kilka słów pod nosem. Jej dłoń zaczęła płonąć, ogniem który nic jej nie robił jej ran, ale nieznośnie palił.
- Podaj proszę imiona i nazwiska wszystkich wiedźm. Jeśli zaczniesz mówić, przestanę Cię męczyć.
Uśmiechnęła się lekko do niej i pogładziła ją po policzku, na którym pozostała paląca smuga od jej dotyku spowodowana ogniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 170
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój przesłuchań   Wto Cze 06, 2017 11:49 am

- Jeśli Ci powiem Twoja znajoma odrazu mnie zabiję. Tak jest okrutna prawda. Chyba, że jakimś cudem przejdę na waszą stronę. - uśmiechnęła się z lekka pod nosem. Oczy nagle zrobiły się smutne. Czuła jak całe dotychczasowe życie przelatuje jej przed oczami.
- Co mi to da, że zdradzę swoich. Jak nie zginęła z ręki Inkwizycji, to zpewnością zabiją mnie swoi. Patrząc nie patrząc nie ma dużego wyboru. Jak umrzeć tutaj. Dumna ze swoich wartości. Godna śmierci byłaby na polu bitwy. Jednak znalazłam się tutaj i pewnie też tu wyzione ducha. - Jej wzrok znowu się zmienił na ostry godny pogardy.
- Rób ci zechcesz, a o tak Ci nic nie powiem. Umrę w bólu za sprawę. Przynajmniej nie nazwią mnie po śmierci zdrajcą. Siostry wiedźmy zemszczą się prędzej czy później. Nastanie nowy spokojny czas, jak kiedyś. Może moje oczy już tego nie zobaczą, ale dumnie jest umierać za to kim się jest i za wolność.
Saja stała z boku i słuchała jej słów. Wiedziała doskonale, o czym ona mówi. Zrobiła by tak samo na jej miejscu. Jeśli umierać, to z honorem i pełną godnością.
- Widać, że nasz więzień nie jest skłonny do rozmów, ale to pewnie dlatego, że ja tu jestem. Zostawię Cię z nią na pięć minut. Może uda Ci się coś z niej wyciągnąć.
Czarnowłosa dała Az jeszcze większe pole do popisu zostawiając ją sam na sam z wiedźmą. Wyszła za drzwi dodając z cicha.
- Masz pięć minut i ani minuty dużej. Jeśli coś będzie nie tak wezwij mnie dobrze. - uśmiechając się zamkła za sobą drzwi, czekała cierpliwie za nimi, aż upragnione minuty przejdą. Miała cichą nadzieję, że Aż sobie poradzi i przyniesie jej jakieś wiadomości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Pokój przesłuchań
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań
» Sala przesłuchań #2
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Siedziba Inkwizycji-
Skocz do: