IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pusta klatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rabbit
Królik z kapelusza
Królik z kapelusza
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 15/06/2013

PisanieTemat: Pusta klatka   Pią Maj 20, 2016 5:54 pm

Każdy z nas zapewne widział cyrkowe klatki, często zdobione na brzegach i posiadające kółka do przewozu. Taka właśnie stała nieopodal głównego namiotu, pusta, z lekko zardzewiałymi kratami, acz ze świeżym siankiem na podłodze. Otwarta, jakby czekała na nowego więźnia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Pusta klatka   Pią Maj 20, 2016 8:02 pm

Astaroth wałęsała się po terenie całego cyrku bez absolutnie żadnego celu. Tak jak miała w zwyczaju, szukała zaczepki lub kogoś, kto poświęciłby jej chociaż odrobinę atencji. Nic nowego, każdy z jej trupy doskonale wiedział, czego się po niej spodziewać wtedy, kiedy była bardzo znudzona i jeszcze nie poszła szukać wrażeń gdzieś w głębi miasta. Być może dlatego byli już przygotowani i albo się pochowali po kątach, albo jak jeden mąż odpowiadali "nie mam teraz czasu, idź do kogoś innego", co tylko bardziej ją irytowało i nakręcało, przez co była jeszcze nachalniejsza niż zwykle, ale w końcu skończyły jej się możliwości.
Snuła się więc bez celu między kolejnymi namiotami i klatkami, co rusz kopiąc leżące pod jej stopami kamienie albo podpalając niewinne ździebełka trawy, kiedy usłyszała jakieś dziwne dźwięki. Ostatnio, kiedy miała podobną sytuację, spotkała dziewczynę jedzącą pręty, a później to w ogóle był kosmos, więc spragniona wrażeń Astaroth od razu ruszyła w stronę hałasu, który w żadnym przypadku nie brzmiał jak wtedy. Dopiero jak doszła w miarę blisko rzekomo pustej klatki, zobaczyła ruch w sianie i mnóstwo krwistoczerwonych plam zdobiących wszystko wokół. Jeszcze parę kroków i jak na dłoni ujrzała, co się właściwie działo. Oto na sianie siedział kompletnie nagi nowy nabytek Cyrku, które to stworzenie jak gdyby nigdy nic jadło biednego kotka. Piromanka aż zakryła usta dłonią, pod którą skryło się bezgraniczne obrzydzenie i odeszła o kroczek do tyłu. Powinna już się przyzwyczaić, że Rabbit lubi sobie pojeść mięsko, no ale żeby kotka? Biedne zwierzątko. Jednak nie na tym skupiła się najbardziej, tylko na nagiej sylwetce kobiety, po której brodzie powoli spływała szkarłatna ciecz w dół i w dół... Chyba tylko to spowodowało, że Astaroth jednak nie odwróciła się na pięcie i nie odeszła, zostawiając bestię w spokoju. I zostawała jeszcze jedna kwestia, ale o tym może później.
- Cześć, Króliczku. Nie przeszkadzam ci? - zapytała i uśmiechnęła się zaczepnie, gdy już pierwszy szok związany z martwym zwierzątkiem minął, zastąpiony przez żywe zainteresowanie ciałem tej kobiety. O ile to naprawdę była kobieta, bo z eksperymentami Inkwizycji nigdy nic nie wiadomo. A zresztą, głupie pytanie zadała. Oczywiście, że jej przeszkadzała. Wszystkim wokół przeszkadzała i miała to absolutnie gdzieś. Miałaby tak po prostu sobie pójść, skoro miała wspaniałą okazję to pozaczepiania Królika? Hahaha.
Podeszła najbliżej krat jak tylko się dało, wręcz wsadzając buzię między nie i chwyciła dłonią jeden z prętów, przez co teraz całkiem wyglądała niczym więzień. Obrzydzenie związane z widokiem flaków martwego zwierzątka odeszło na bok, zastąpione wyraźnym, dziecięcym zaciekawieniem.
- A nie wolisz na ciepło...? - wyszczerzyła ząbki i pstryknęła palcami wolnej ręki, a tuż obok niej zapaliło się kilka suchych słomek, które po paru sekundach zostały przez nią ugaszone, aby nie zajęło się całe siano. Chciała tylko pobłaznować, nie spalić Rabbit żywcem niczym własną matkę!
Co za beznadziejne porównanie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Rabbit
Królik z kapelusza
Królik z kapelusza
avatar

Liczba postów : 49
Join date : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Pusta klatka   Sro Maj 25, 2016 7:53 pm

Znalezienie bezdomnego i na dodatek całkiem zjadliwie wyglądającego kocura w tym mieście graniczyło z prawdziwym cudem. Mogła ukraść domowego pchlarza, oszczędzić sobie poszukiwań i roboty, ale... Te są jakieś takie ble i fuj. Cholera wie, czym właściciele je karmią, raz próbowała, posmak obrzydliwy, jakby je specjalną trutką na takie osobniki jak Rab karmili. Te "dzikie" jakoś lepiej smakują, jakby owa wolność im tego aromatu dodawała, sowicie przyprawiała za trudy napotkane w ich życiu... Matka natura jest cudowną opiekunką... I zajebistą kucharką.
Pół dnia spędziła na szukaniu tego właściwego dania na kolację. W przeciwieństwie do ludzi, wystarczał jej jeden posiłek dziennie, a na upartego mogła to rozłożyć na trzy części, tudzież śniadanie, obiad i kolację. Jednak komu się tam chce ciągle czegoś szukać do żarcia? Tak, żywi się jedynie tym, co żyło jeszcze tego samego dnia. A mięso ze sklepów jest bardziej fuj od tego hodowanego w ludzkich domach. Patrzcie no, jaka wysublimowana panienka z niej! Od niedawna hasa sobie wolno i już się taka wybredna zrobiła, menda jedna.
Cyrk stał się jej domek, kiedy zrozumiała, że nie ma dla niej innego miejsca. Mogła zostać w dziczy i tam wieść samotne życie, ale dzięki Esther tak się nie stało. Dlatego to właśnie tu przyszła ze swoją, martwą już, zdobyczą. Nie patrzyła na kota, gdy kładła go na sianie w klatce, coby usadowić wygodnie swoją zacną rzyć obok. W końcu w dalszym ciągu była człowiekiem, zabicie kota... Cóż, lekkie to nie było, ale jeść musi, by żyć. Tak już w końcu w naturze jest, że silniejsi zjadają słabszych... Nie?
Ucztowała, jak zwykle po swojemu, czyli niechlujnie nieco. Nie potrafiła inaczej - jeść sztućcami, na talerzu, mały kawałek po kawałeczku? Od dziecka traktowano ją jak zwierzę, bardzo trudno to teraz zmienić. Dlatego nie dziw, że się upaćkała cała krwią. Ciepła jeszcze posoka spływała po jej brodzie, kilku kroplom pozwoliła pobrudzić szyję, piersi, a z dwie powędrowały nawet dalej, ku miejscu zakazanemu między jej udami. Przydałaby jej się kąpiel, kurde mol.
Wyczuła zbliżającą się postać. Kto to mógł być? Dziwnie się czuła, jak ktoś ją obserwował podczas posiłku, ale na szczęście już skończyła. Szkoda tylko, że nie miała czasu się jakoś wyczyścić, zanim kogoś napotkała. Cóż, może i w te części cyrku nie zachodzili goście, ale zawsze któryś z cyrkowców mógł się tutaj zapodziać... W sumie do tej pory nie wie, ilu ich tu jest. Wypadałoby się dowiedzieć, czy có.
Zamlaskała z udawanym niezadowoleniem i wbiła swoje dzikie ślepia w Astaroth. No akurat ona... Już widziała ten ślinotok na widok jej ciała. Ba, Rabbit wiedziała, że było całkiem sexy... Jest tego jak najbardziej świadoma. Chyba właśnie dlatego nie odczuwała wstydu, że była naga. Ot, zwierzęta cały czas tak biegają, tylko ludzie są jacyś tacy... spaczeni. A ona w dalszym ciągu czuła się bardziej stworzeniem, niżeli istotą ludzką. W odpowiedzi na pytanie ognistej jedynie pokręciła przecząco głową. Nie przeszkadzała. Tylko denerwowała. No, jeszcze pamiętała, jak przy ostatnim spotkaniu próbowała się do biednego Króliczka dobrać... Miluchne słówka wypowiadane przez kusicielski głos diabła... Cholera, na to wspomnienie aż jej się ciepło w podbrzuszu zrobiło. Skrzywiła się lekko. Bywały takie chwile, że nawet własnego ciała nie ogarniała. Więc jak ma rozumieć innych?
Widząc jak kobieta zbliża się do krat, postanowiła zrobić to samo, acz wpierw zaczekała na to, co ma do powiedzenia.
Mięso na ciepło?
Wzdrygnęła się zszokowana. Najobrzydliwsza rzecz pod słońcem. Jak tam można kaleczyć wspaniały smak surowego mięsa? Te ludzie to chore barbarzyńce są.
- Nie - burknęła, naburmuszając poliki na widok ognia. Podobnie jak zwierze, nie czuła się komfortowo w jego pobliżu. Dlatego do pordzewiałych prętów zbliżyła się dopiero, gdy nie widziała już żadnego płomyka na sianie. Chwyciła mocno za kraty, kolejne te od dłoni Astaroth. Siadła wygodnie na klęczkach, spoglądając na czarownicę wyzywająco. Specjalnie lub nie, teraz ta zboczona podpalaczka ma lepsze widoki. A niech patrzy. Co w oczy nie koli, to je łagodzi. Zmarszczyła brwi, przybliżając twarz do twarzy Astaroth blisko, zbyt blisko.
- Potrzebujesz czegoś? - zapytała, choć widać było, że nie takie słowa miały paść z jej ust. Coś ją gryzło, spokoju nie dawało, przez co podejrzliwe ślepia błądziły po twarzy pani płomiennej.
- Nie potrafię określić, czy mnie po prostu wkurzasz, czy wzbudzasz we mnie jakieś dziwne zainteresowanie, którego nie rozumiem - mruknęła niezrozumiale dla samej siebie. Biedna Rabcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Pusta klatka   Nie Maj 29, 2016 3:51 pm

Ślinotok na widok nagiego, poznaczonego kocią krwią ciała pięknej kobiety? Oczywiście, że nie! Przecież Astaroth nie byłaby w stanie patrzeć na kobiece ciało w ten sposób i... Oh, wait. To faktycznie było bliskie ślinotoku, nosebleeda i wszystkiego innego, ale nikt nie powinien się temu dziwić. Ognista to w końcu zbok jak żaden inny w tym mieście, a Rabbit miała w sobie coś niezwykle pociągającego. Cała ta jej dzikość od samego początku powodowała, że gdyby cyrkówka miała cokolwiek w gaciach, na pewno znalazłoby się to w pozycji masztowej. A teraz jeszcze nie miała nic na sobie, była sama za kratkami klatki, a po jej ciele powoli spływała krwista posoka... Mniam. Również nic nie było dziwnego w tym, że nawet widząc ten niezadowolony grymas na twarzy niezwykle uroczej bestii w ogóle nie wzięła pod uwagę odwrócenia się na pięcie i odejścia, tylko uśmiechnęła się szeroko. Tu trzeba podkreślić, że przy rzeczonym ostatnim spotkaniu została pogryziona za to, że ośmieliła się tknąć powabne ciałko biednego Króliczka, a teraz Astaroth postanowiła poigrać z ogniem po raz kolejny.
Zachichotała cicho, gdy tylko zobaczyła reakcję Rabci na niewielkie płomyki. Typowe zwierzę, które z jednej strony pędzi do ognia, aby później zwiewać gdzie pieprz rośnie, widząc morderczy żywioł w akcji. A jednak dziewczyna zamiast uciec od wiedźmy, przybliżyła się do niej jeszcze bardziej, co podziałało na nią jak kocimiętka, wzbudzając w niej jeszcze większe pożądanie. Nie była pewna, czy Króliczyca robiła to specjalnie czy zupełnie przypadkiem poruszała dokładnie te struny, które powodowały, że Astaroth aż chciała zatańczyć z nią tango. Nago. Na słomie. W pozycji horyzontalnej. Póki jednak dzieliły je kraty, musiała zadowolić się pożeraniem Rabbitki wzrokiem. Może to i dobrze? Już zorientowała się, że w tym przypadku wszelkie szybkie zagrania nie miały sensu, jeśli nie lubiło się ostrego sado-maso z odgryzaniem palców w roli głównej, więc może jeśli powstrzyma się przez chwilkę, to będzie jej łatwiej. Nie mogła bowiem odejść, mając ją już na talerzu, głównie z dwóch powodów. Raz, że musiała ją przelecieć, bo inaczej plułaby sobie w brodę, a po drugie słyszała o tym, że ich Króliczek miał nietypową... Zdolność? Moc? Tak czy siak, As chciała sprawdzić, czy plotki były prawdziwe, czy ktoś znowu zrobił ją w konia tak jak wtedy, kiedy powiedzieli jej, że pewien facet w mieście jest w rzeczywistości kobietą... Nie, nie był. Dobrze, że Astaroth umiała szybko uciekać, bo inaczej niewątpliwie zostałaby skalana do końca życia.
Pokręciła lekko głową, wpatrując się w ślepia bestii, które tak uporczywie unikały jej spojrzenia.  Wielka szkoda, ale to w jakiś sposób chełpiło ognistą, tak samo jak następne słowa dziewczyny, których ten zbok by nie usłyszał, gdyby ich twarze nie były aż tak blisko. A że dzieliła je taka mała odległość, to zrozumiała wystarczająco dużo, aby na jej twarz zaraz wstąpił jeszcze szerszy i bardziej zboczony wyszczerz. No i to jej się podobało!
- Ja też nie mam zielonego pojęcia. Mam zostać dłużej, żebyś mogła sprawdzić? – wymruczała niewinnie, po czym koniuszkiem języka zlizała kocią krew z jej brody, nie przestając patrzeć jej przy tym w oczy. Jeśli teraz Rabbit widziała ten błysk w jej ślepiach i umiała go połączyć z całą resztą symptomów, mogła jednoznacznie postawić diagnozę: nieuleczalne zboczenie i chęć przelecenia wszystkiego, co się rusza. Zwłaszcza nagiego, uroczego stworzenia z puchatym ogonkiem. Tylko to potwierdziła, gdy ostrożnie starła krew z mostka dziewczyny palcem, a następnie odsunęła się nieco od krat i zlizała posokę, oczywiście nie przestając spoglądać na Króliczka i uśmiechać się kusząco. I całe podkradanie się i ostrożność szlag trafił. Najwyżej znowu zostanie ugryziona, no trudno, ale nie mogła się powstrzymać! Przynajmniej była szczera w swoich słowach i czynach.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
 
Pusta klatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pusta Klasa
» Stara, pusta klasa
» Pusta klasa
» Pusta klasa
» Klatka schodowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Cyrk-
Skocz do: