IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stoisko z tkaninami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Stoisko z tkaninami   Sob Lip 09, 2016 6:13 pm




Chcesz coś uszyć? Przyszyć łatkę? A może w Twojej głowie rodzą się inne pomysły, jak wykorzystać to, co można w tym miejscu kupić? Proszę bardzo. Stoisko z tkaninami jest całe zawalone różnobarwnymi, wzorzystymi i gładkimi materiałami. Na pewno znajdziesz tkaninę dla siebie, a gwarantujemy, że nie wydasz dużo pieniędzy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Lip 09, 2016 6:55 pm

| Po spotkaniu Rosaline w Domu Lalek |

Doskonale wiedziała, gdzie iść, w końcu pchli targ nie jest dla niej miejscem obcym. A w szczególności stoisko z tkaninami, które odwiedza często z powodu dość oczywistego: jako osoba tworząca lalki, musi również w coś ubrać gotowe już twory porcelanowe, które wyszły spod jej malutkich, sprawnych manualnie dłoni.
Tak, odwiedza to stoisko dość często, więc tym samym miła, starsza sprzedawczyni stojąca wśród tkanin zawsze wita ją miłym słowem i miłym spojrzeniem. Podobnie było z pewnym przystojnym mężczyzną, który pracuje na zmianę ze swoją matką, która nie może przecież cały dzień sterczeć w tym miejscu. Głównie przez wzgląd na jej zdrowie które, zważywszy na jej sędziwy wiek, nie dopisywało jej tak dobrze, jak jej synowi.
Tak, oboje znają Esther i zawsze witają ją uprzejmie i wylewnie. A nasza małoletnia czarownica? Musi udawać, że zna ich długo, więc zachowuje się tak, jakby tak było. Bo tak w istocie jest. Ale nie można się jej dziwić, że to dla niej niemałe wyzwanie, jako że choruje na amnezję dysocjacyjną, więc, budząc się każdego ranka jest mocno zdezorientowana, nie wiedząc kim jest, gdzie jest... dlatego każdego wieczora, przed zaśnięciem, zdaje relację z minionego dnia swojemu opasłemu, staremu zeszytowi, bez którego nigdzie się nie rusza. Opisuje, co robiła, jakich ludzi poznała, co udało jej się osiągnąć... po prostu pisze o wszystkim. Kiedy rano się budzi, jest zdezorientowana, to fakt, ale zawsze wieczorem kładzie zeszyt tuż obok łóżka, by, po przebudzeniu, mogła go otworzyć i przeczytać z wewnętrznej strony okładki podstawowe informacje o niej samej, oraz polecenie, by zajrzała na ostatnio zapisaną stronicę i przeczytała, co robiła dnia poprzedniego.
Dzięki temu ma jako takie pojęcie o sobie i otaczającym ją świecie. Oczywiście, są pewne fakty które trzymają się jej pamięci nieustannie i nie chcą opuścić jej głowy za żadną cenę. To dobrze, czy źle? Zależy, o których faktach mówimy. Te są doprawdy różne.
Ale to nie czas ani miejsce, by się nad tym rozwodzić. Szła z uśmiechem na twarzy w kierunku stoiska z tkaninami.
- Witaj, Esther. Jak się dziś miewamy? - zagadała ją staruszka, o której dziewczyna przeczytała na wewnętrznej stronicy okładki. Tak, to musi być ona, doszła do dobrego wniosku. Odwzajemniła uśmiech, odpowiedziała i zaczęła rozglądać się po tkaninach. Niektóre z nich dotykała, by sprawdzić ich fakturę, inne zostały jedynie dobrze zbadane wzrokiem młodej czarownicy.
- Pozwoli pani, że trochę się rozejrzę? – była osobą wychowaną, więc mówiąc do starszej pani, podniosła wzrok i wlepiła go w jej oblicze. Kiedy sprzedawczyni przytaknęła cichutko, Esther zaczęła badać materiały, które te oferowała, z jeszcze większą uwagą i skupieniem. Pozwoliła sobie niektóre z nich rozłożyć, a że była osobą która ceni porządek, po chwili złożyła je bardzo starannie.
Dotknęła swojej przewieszonej przez prawe ramię torby. Musiała wyciągnąć kartkę z wymiarami tkanin, jakich potrzebowała, żeby uszyć sukienki dla swoich lalek, jednak zanim to zrobiła, sprawdziła czy oby na pewno ma tam wszystko. Klucze, ożywiona przez nią lalka Zoe... tak, te rzeczy są na swoim miejscu, ale najważniejszym przedmiotem był dla niej gruby, zniszczony zeszyt, bez którego nie poradziłaby sobie w życiu ze swoją chorobą. Odetchnęła z ulgą upewniwszy się, że i on, wraz z długopisem, jest tam, gdzie być powinien. Podziękowała w myślach Bogu i wyjęła kartkę z wymiarami. Ale zanim poprosiła o pożyczenie miarki, musiała wybrać tkaniny. Które będą najlepsze? Wzorzyste czy gładkie? Czarne, białe albo kolorowe? Ma czas, nie musi się spieszyć i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Wiedziała również, że musi się poważnie zastanowić nad doborem tkanin, żeby potem, biorąc się do szycia, niczego nie żałować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Lip 12, 2016 11:05 pm

Taki tłum! Taki gwar! Dzień targowy w Wishtown to coś niesamowitego. Fia, która do tej pory omijała większe miejscowości, takie jak to miasteczko, pierwszy raz widziała tyle ludu na własne oczy. Przez unikanie Inkwizycji omijało ją tyle ciekawych rzeczy! Stragany, jakich nie widać na wiejskich targach. Z jedzeniem, z gratami, które ludzie sprzedają, bo nie są im już potrzebne, bydło i wszystko inne co można sobie wymarzyć. I większe niż na nich! Czemu w ogóle odmawiać sobie takich rzeczy przez głupich łowców czarownic? Dziewczyna, przepychając się przez tłum ludzi, rozglądała się na wszystkie strony, nie tylko będąc pod wrażeniem wszystkiego, ale także rozglądając się za czymś, co było jej potrzebne. Jakimś straganem z tkaninami. Podczas ostatniego "wypadu" na Koszmary płaszcz dziewczyny uległ zniszczeniu. Podarty na strzępy, nie był już w stanie spełniać swojej roli.
Jakiś czas zajęło jej wyłuskanie się z tłumu zakupowiczów i przejście w trochę spokojniejszą, boczną uliczkę. Tam, udało jej się wreszcie trafić na stoisko, którego poszukiwała. Prowadzone przez starszą panią, zdecydowanie będzie miało to, czego ona potrzebowała.
- Dzień dobry! - zawołała na powitanie, stając obok jakiejś dziewczyny, która wydawała się rozglądać na stoisku. Fia wyciągnęła z torby strzępki swojej peleryny i pokazując ją kobiecinie zapytała - Przepraszam panią, czy znajdzie się może jakiś materiał taki jak ten? A może coś konkretniejszego nadającego się na płaszcz?
Staruszka z serdecznym uśmiechem, po przyjrzeniu się szczątkom poprzedniego kawałka ubioru odpowiedziała, że chyba ma coś odpowiedniego, po czym zniknęła w czymś na rodzaj namiotu, prawdopodobnie by to przynieść. Tymczasem Fia, oczekując jej powrotu, postanowiła zająć się czymś ciekawym.
- Szukasz jakiegoś konkretnego materiału? - zagadnęła dziewczynkę, która kręciła się przy stoisku jeszcze zanim Fonti się pojawiła.

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Lip 13, 2016 3:27 pm

Tak. Badała tkaniny zarówno wzrokiem, jak i dotykiem. Jak już wiemy, robiła to powoli, nie spiesząc się. Jak już wiemy, musiała wybrać idealną tkaninę. A raczej, tkaniny. Chciała zrobić zakupy na zapas, żeby nie przychodzić tu zbyt często... bo, w sumie, po co? Jeżeli chodzi o szycie, robiła to dość szybko. Tak, te było, w jej przypadku, dość szybkie, w końcu Esther miała wprawę, i to dość dobrą. W końcu zajmuje się tym nie od dziś, prawda? Prawda.
Kiedy badała tkaniny, zauważyła, że przy stoisku pojawił się ktoś nowy. Jakaś dziewczyna o krótkich, ciemnych włosach. To, co ją wyróżniało, to szkarłatne oczy, ale lalkarka nie miała jeszcze szansy, by bliżej poznać się tej osobie, więc o tym nie wiedziała.
Jeszcze. Ale czy w ogóle do tego dojdzie? Pożyjemy, zobaczymy.
Po jakimś czasie można było przyznać, że już wybrała odpowiednie materiały: czerwoną w białe kropki, niebieską bez wzorów oraz w zielono-błękitne paski. Wybrała niewiele, bo trzy, ale trzeba przyznać, że te były dość obszerne, w takim razie nie potrzebowała więcej. Zauważyła, że staruszka sprzedaje również guziki oraz nitki. Igły nie potrzebowała, bo miała ich wiele, w razie czego gdyby któraś z nich nagle by się jej zawieruszyła. Była osobą uprzedzoną, przynajmniej jeżeli chodzi o rzeczy, których potrzebowała, by uszyć sukieneczki dla swoich porcelanowych tworów. Tych, które były nieubrane, było dość sporawo, w końcu ostatnio miała wenę do ich tworzenia. Każda z nich ma inne oblicze: miały duże nosy, małe nosy, tęczówki w różnych barwach. Barwach, które nadała za pomocą farb akrylowych, użyła ich również do zaznaczenia zazwyczaj lekko uśmiechniętych ust.
- Poproszę te trzy tkaniny – zwróciła się do staruszki, wskazując je palcem – i pięć tych białych guzików, trzy czerwone i sześć niebieskich – je również wskazała, by starsza ekspedientka nie miała żadnych wątpliwości, które przypadły Esther do gustu i które planuje zakupić. Kobieta właśnie skończyła pokazywać innej klientce materiały, o które zapytała, więc mogła spokojnie dobić targu z Esther. Lalkarka już wyjmowała pieniądze ze swojej torby, która trzymała w sobie również zeszyt, długopis oraz lalkę imieniem Zoe. Już miała to zrobić, gdy nagle jej obiektem zainteresowania stała się ta dziewczyna. Niezbyt wysoka, ale niska raczej też nie. Najwidoczniej była tą drugą klientką.
Kiedy już lalkarka zakupiła to, co miała zakupić, zauważyła, jak dziewczyna pyta się o konkretną tkaninę, pokazując na wzór inną, nieco poszarpaną. Tkaninę, która najwidoczniej była wcześniej jakimś strojem, a kiedy powiedziała coś kolejnego, Esther zrozumiała, że ta potrzebuje czegoś, by uszyć płaszcz. Trzymając już reklamówkę z tkaninami i guzikami, które wybrała, położyła pewną sumę pieniędzy na blacie stołu, ale staruszka jeszcze nie wydała jej reszty gdyż, na słowa szczupłej dziewczyny o krótkich, ciemnych włosach ta zniknęła nagle w niewielkim namiocie. Esther zainteresowała się nowo przybyłą i już miała do niej zagadać (po co, nie wiadomo, po prostu naszła ją taka ochota), usłyszała, jak ona sama zwraca się do lalkarki.
- Właściwie już wybrałam – powiedziała, unosząc nieznacznie do góry rękę, w której trzymała reklamówkę. już miała zapytać, czemu pyta, ale nagle zdała sobie sprawę, że tego typu pytanie może ją odstraszyć. A nie chciała tego robić. Skąd wzięło się u niej podobne wrażenie? Nie wiadomo. - A ty? – puściła do niej oczko – Może ci pomóc? – właściwie nie wiedziała, po co to powiedziała. Dziewczyna przecież już poprosiła staruszkę o obsłużenie. Tak więc, postanowiła podtrzymać rozmowę. Coś jej bowiem mówiło, że powinna to zrobić. - A ty, z tego, co słyszę, potrzebujesz czegoś na uszycie płaszcza. Dobrze usłyszałam? – przełożyła reklamówkę z prawej ręki na drugą, lewą. Wtem znów przed nimi pojawiła się staruszka, z paroma tkaninami pod pachą. Kiedy rozłożyła je na blacie, po czym zgarnęła pieniądze otrzymane od Esther, wydając jej resztę, dziewczyna schowała owe pieniądze do kieszeni. - Jak chcesz, mogę pomóc ci w wybraniu odpowiedniej tkaniny. – uśmiechnęła się do niej przyjaźnie – Chyba że nie chcesz i nie potrzebujesz rady. W pełni to zrozumiem.
Miała okazję bliżej jej się przyjrzeć i musiała przyznać, że dziewczyna, która ją zagadała, bynajmniej do brzydkich nie należała. Coś ją kusiło, by bliżej ją poznać. Po co?
Sama nie potrafiła odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Lip 29, 2016 9:59 pm

- Huum... - Fia zamruczała, zastanawiając się, czy potrzebuje pomocy. Nie znała się zupełnie na materiałach, a kobieta przyniosła ich kilka. Fajnie, że wszystkie były brązowe jak jej stary płaszcz.
- Myślę, że zapytanie cię o zdanie nie zaszkodzi - powiedziała w końcu, zwracając się do dziewczynki przyjaźnie. Odsunęła się, aby tamta mogła swobodnie podejść i obejrzeć płachty tkanin.
- Szukam czegoś wytrzymałego, ale żeby nie było nieprzyjemne w dotyku. Peleryna ma mi służyć w podróży, więc dobrze by było, gdyby nie namiękała łatwo, lub chociaż żeby nie zepsuła się szybko po traktowaniu jej trudnymi warunkami.
Wygórowane życzenia jeśli chodzi o ubrania. Ale właśnie takie coś było jej potrzebne. Dziewczyna rozejrzała się dookoła, chcąc uchwycić w międzyczasie jakieś inne, ciekawe stoisko, do którego mogłaby się udać potem. Zauważyła jednak coś innego, przez co ciarki przebiegły po jej plecach.
Charakterystyczne płaszcze Inkwizycji. Nie byli to chyba Żniwiarze. Chyba, bo Fia nie orientowała się w ich oznaczeniach. Szybko odwróciła się ku stoisku, starając się nie wyglądać podejrzanie (chociaż z takim kapeluszem?). Oby tylko nie zbliżyli się do niej. Oby tylko nie odkryli kim jest.
Zacisnęła nerwowo dłonie w pięści, oczekując na to co nadejdzie. W tym na poradę odnośnie swojego przyszłego ubioru.

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Nie Lip 31, 2016 6:37 pm

Ucieszyła się ze słów dziewczyny. Najbardziej jednak z tego, że jej rada (jakakolwiek by nie była) pewnie pomoże komuś innemu. Lubiła pomagać, dawało to jej sporo satysfakcji. W sumie, chyba każdy tak ma, ale u pewnej młodej czarownicy, zwanej Esther Rodriguez, było to szczególnie uwydatnione. Może to przez jej charakter? Bo raczej nie przez chorobę: w jaki niby sposób wpływ na coś takiego może mieć amnezja dysocjacyjna? Albo w ogóle jakakolwiek amnezja. Albo w ogóle jakiekolwiek inne, acz podobne zaburzenie, chociaż nie można być tego pewnym. Świat potrafi zaskakiwać – to jedno z jej ulubionych powiedzonek. Lubiła je, bo mimo swej prostoty, zdanie to zawierało w sobie najszczerszą prawdę.
- Cóż – podrapała się po przedziałku i przejechała otwartą dłonią po równo obciętej grzywce tuż nad brwiami, by poprawić ją i nadać jej pierwotny wygląd, gdyby okazało się, że ta rozwiała się na boki. Nie wiedziała, ale wolała być uprzedzona. Zawsze taka była. Może to właśnie dlatego kolejnym z jej ulubionych powiedzonek było "lepiej nosić niż się prosić"? Bardzo prawdopodobne. Można nawet uznać, że to jedyne racjonalne wytłumaczenie. - Pomyślmy... – zaczęła ponownie badać wyłożone tkaniny swym młodym, uważnym spojrzeniem. Wytrzymałe, miłe w dotyku, odporne na opady atmosferyczne, myślała intensywnie, by nie zapomnieć, jakie warunki postawiła stojąca tuż obok dziewczyna, która zgodziła się na pomoc od Esther. Ta ostatnia nie znała jej imienia, nie znała nazwiska, nie znała wieku (mogła się domyślić, ale wiedziała, że wygląd w tej kwestii może być zgubny, wiedziała, ponieważ często wspominała o tym w swoim zeszycie), ale nie było to aż tak istotne, przynajmniej jak na chwilę obecną.
Badała wzrokiem i dotykiem. Zajęło jej to dość sporo czasu, że nawet nie zauważyła, gdzie właściwie teraz patrzy towarzyszka. Ale... czy można ją nazwać towarzyszką Esther? Chyba raczej tak, ale nie można przesadzać z innymi określeniami. Niech "towarzyszka" zostanie. W sumie to bliskie prawdy. Stały obok siebie i rozmawiały. Może nie zagłębiły się jeszcze zbytnio w tę rozmowę, na razie ta dotyczyła jedynie wyboru tkanin, ale – nie wiadomo, dlaczego – Esther chciałaby by, po jakimś czasie, dyskusja rozwinęła się i zaczęła dotyczyć innych tematów. Czy jej niewielkie marzenie się spełni, nie wiadomo. Ale nie traciła wiary i nadziei, powracając w myślach do swojego ulubionego powiedzonka.
Tak, nie wiedziała, że wzrok rzekomej towarzyszki skupił się na kilku osobach, które mogły być członkami Inkwizycji. Całkowicie pochłonięta badaniem tkanin, była jakby w innym świecie, co zmieniło się, gdy znalazła materiał który, jak jej się wydawało, doskonale wpasował się w wymogi zgadzającej się o otrzymanie porady. Jeszcze tylko przejechała po nim swoimi zdolnymi manualnie palcami lewej ręki, aż w końcu odwróciła się do dziewczyny, by oznajmić jej, że chyba znalazła coś, co ją zainteresuje.
- Może ten materiał będzie dob... – urwała, podążając za wzrokiem swojej towarzyszki. Co prawda, kiedy wypowiadała te słowa, pytająca właśnie odwracała spojrzenie, jednak Esther zdołała zrozumieć, gdzie ta uprzednio patrzyła. Panienka Rodriguez przełknęła głośno ślinę. Wiedziała, kim najprawdopodobniej są ci ludzie. Przecież wielokrotnie opisywała typowy dla nich ubiór w swoim wielkim, zniszczonym zeszycie, będącym esencją jej życia i najlepszą pomocą w radzeniu sobie z amnezją.
Nie skomentowała tego widoku. Szybko odwróciła spojrzenie, postanawiając powrócić do swojej pierwotnej czynności. Dokończyła urwane zdanie, patrząc wesoło i uprzejmie w jej źrenice, jakby nie była świadoma zagrożenia, co było oczywiście nieprawdą. Chciała zamaskować lęk i obawę o własne bezpieczeństwo uznawszy, że jak na chwilę obecną to najlepsze, co może teraz zrobić.
- I jak? – uśmiechnęła się z jeszcze większą słodyczą – Czy chcesz wybrać tę tkaninę, czy szukamy dalej?
Była przygotowana na każdą odpowiedź... a przynajmniej tak jej się wydawało. Po prostu chciała zachowywać się naturalnie, by nie wzbudzić podejrzeń tamtejszych osobników i żywiła wielkie nadzieje, że jej towarzyszka obierze podobną taktykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Sie 02, 2016 3:10 pm

Fia przejechała dłonią po materiale, próbując ocenić czy pasuje do jej opisu. Nie był jakiś niesamowicie delikatny, jednak czuć było, że to wytrzymała tkanina, która nie rozsypie się ani nie podrze od tak. Wciąz nie mogła zapomnieć o ludziach w płaszczach, którzy w każdej chwili mogli zrobić coś niespodziewanego. Niemal czuła na sobie ich wzrok (ale czy było to prawdziwe, czy wyimaginowane uczucie, nie wiedziała). Kropla potu spłynęła po jej policzku.
- Myślę... Myślę, że się nada - powiedziała do dziewczynki, jednocześnie odwracając się w kierunku właścicielki stoiska, wręczając jej kawałek materiału - Potrzebuję cztery łokcie tego materiału.
Kobiecina odmierzyła wymaganą ilość, po czym zniknęła na "zapleczu" by dokonać cięcia. W tym czasie Fia ponownie zwróciła się do nieznajomej,
- Jestem Fiammetta. Dziękuję ci za pomoc w wyborze materiału na płaszcz.

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Sie 03, 2016 2:37 pm

Obserwowała, jak jej towarzyszka bada zaproponowany jej przez Esther materiał. Ucieszyła się, i to nawet bardzo kiedy usłyszała, jak ta postanowiła wybrać właśnie tę tkaninę. Najwidoczniej jej porada odniosła pożądane skutki. Nawet nie wyobrażacie sobie jej szczęścia, że zrobiła coś pożytecznego. Nieważne, że w ogóle nie znała tej dziewczyny. Ważne, że jej pomogła, a fakt, że powinna poznać jej imię (ewentualnie do tego nazwisko) stoczył się na drugi plan, ale fakt faktem, i to było dla Esther dość ważne. Na razie nie wiedziała, że już wkrótce dziewczyna sama się jej przedstawi. Że nie będzie musiała robić tego jako pierwsza. Ale skąd mogła wiedzieć? Mimo, że była czarownicą, nie miała mocy czytania w innych myślach, więc nie mogła przedwcześnie poznać jej zamiarów. W sumie, gdyby nawet było odwrotnie, jej towarzyszka mogła zechcieć się jej przywitać dopiero tuż przed wypowiedzeniem własnego imienia. Esther nie mogła tego wiedzieć.
I tutaj doskonale pasuje jej ulubione powiedzonko.
- Cieszę się – powiedziała do niej z uśmiechem na ustach. - Mam nadzieję, że tkanina się przyda w tym, co chcesz uszyć. – skończywszy tę kwestię, dziewczyna, do której kierowała te słowa, poprosiła panią sprzedawczynię o ucięcie materiału, a wtedy odezwała się ponownie.
Teraz Esther ucieszyła się jeszcze bardziej – poznała imię swojej towarzyszki! Więc nie musiała ujawnić jej swojego jako pierwsza. Prawda była taka, że trochę bała się zaczynać ten temat. Pewnie obawiała się, że dziewczyna ją wyśmieje albo nie będzie chciała odpowiedzieć, co z pewnością byłoby strasznym psychicznie przeżyciem, przynajmniej dla naszej lalkarki. Przecież Esther należała do szczególnie wrażliwych osób, co nierzadko przysparzało jej problemów z własnymi myślami. No ale cóż poradzić, już taka się urodziła.
- Miło mi, ja jestem Esther. – uśmiechnęła się do niej ponownie tym samym uśmiechem, no, może trochę zmienionym, ale tylko trochę. Na dodatek nie wiadomo nawet było, czy jej nowa koleżanka zauważyła taką nieznaczną metamorfozę. Kończąc zdanie, które wieńczyło słowo zawierające jej imię, wyciągnęła ku niej prawą dłoń żywiąc wielkie nadzieje, że Fiammetta odwzajemni gest i ją uściśnie. Teraz nie myślała już o tym, że może się gorzej poczuć, jeżeli jej towarzyszka nie zrobi tego, na co liczyła Esther. Za późno, już po ptakach, nawet nie pomyślała o tym w ten lub podobny sposób.
Spojrzała na nią ponownie.
- Mamy dziś piękny dzień, nie uważasz, Fiammetto? – puściła do niej porozumiewawczo oczko, co sugerowało również przyjazne zamiary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Sie 05, 2016 12:58 pm

Fiammetta spojrzała w niebo, chcąc ocenić swoje odczucia odnośnie aury tego dnia. Owszem, poranek był całkiem ładny, jednak teraz na niebie kłębiły się gęste i ciemne chmury.
- Deszczowe dni też mogą być przyjemne - odpowiedziała, a zawtórował jej niezbyt głośny grzmot, najpewniej zwiastujący burzę. Dźwięk ten, niczym znak dla wszystkich na targu, spowodował że zakupowicze, którzy wcześniej tłumnie zbierali się przy stoiskach, teraz jak jeden mąż zaczęli opuszczać teren targowiska. Ku uldze Fiammetty, Inkwizytorzy również zawrócili i najwyraźniej poszli tam skąd przyszli.
- Wygląda na to, że wykrakałyśmy - dodała, a spora kropla deszczowa spadła prosto na jej nos. Dziewczyna opuściła głowę i zaciągnęła kapelusz głębiej na czoło. Dobrze, że szerokie rondo ochroni ją choć przez jakiś czas przed niechcianą wilgocią. Wciąż jednak pozostawał problem znalezienia schronienia przed deszczem. Na dłuższą metę kapelusz raczej nie zda egzaminu. Dlatego, gdy tylko starsza kobieta wróciła z fragmentem materiału, dziewczyna bez wiekszego targowania się zapłaciła.
- Powinnam już lecieć, zaraz rozpada się na dobre - rzekła do Esther - Miło było Cię poznać. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy! Też lepiej znajdź sobie jakieś schronienie. Pa!
To powiedziawszy, ruszyła w stronę tłumu, machając do nowej znajomej energicznie na pożegnanie.

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Sie 06, 2016 4:04 pm

Nie spodziewała się, że pogoda zmieni się nie do poznania od tak, w niezwykle krótkim czasie. Jak widać, tutejsi ludzie zrozumieli, że zaraz mogą zmoknąć do suchej nitki, co można było poznać po ich zachowaniu. Co robić? Co robić?, zastanawiała się, chociaż odpowiedź była prosta: powinna jak najszybciej znaleźć jakieś schronienie przed deszczem. Na dodatek ten grzmot, który co prawda nie był zbyt głośny sprawił, że Esther zaczęła się panicznie bać o swoje życie. I nie tylko swoje, jako osoba która nie myśli tylko osobie, obawami tymi obejmowała również innych ludzi. Nie wiedziała, że prawdopodobieństwo, że piorun trafi w kogoś z tych tu obecnych (i nie tylko, przecież burza nie szalała tylko na stoisku z tkaninami, nie tylko na terenie targu, który bynajmniej nie zajmował małej cząstki gruntu) jest małe. Ale skąd mogła wiedzieć? Nie chodzi o to, że jest młoda (w sumie, powoli można zaczynać nazywać ją inaczej, szesnaście lat to nie wiek dziecka). Bardziej o to, że nie zna zbyto mechanizmów napędzających życie, a tym bardziej nie znała się dobrze na pogodzie. Gdyby opisała to w swoim zeszycie, i dzisiaj przeczytała, może byłoby inaczej? A może... zrobiła to? Kiedyś. W bliższej albo dalszej przeszłości.
Obserwowała, jak Fiammetta dokonuje zakupu, wręczając starszej kobiecince pewną sumę pieniędzy i odbierając z jej rąk starannie obcięty i starannie złożony materiał. Z Esther ani na moment nie uleciała radość spowodowana świadomością, że pomogła jej w wyborze tkaniny. Niestety, jej uśmiech zbladł, kiedy usłyszała że ta zamierza ją opuścić. Nie chciała do tego dopuścić, gdyż gdzieś w głębi jej serca tliła się nadzieja, że spędzi z nią jeszcze chociażby kilka chwil. A tu proszę, nowa znajoma naszej szesnastolatki właśnie żegnała się z nią i powolnym krokiem zaczęła opuszczać to miejsce, więc tym samym opuszczała również samą Esther.
Tak, postanowiła, że zatrzyma Fiammettę.
Biec czy krzyczeć? Oto jest pytanie. Nie wiadomo czemu, zdecydowała się na tę drugą opcję. Złożyła dłonie i przyłożyła do ust, mówiąc podniesionym głosem (nie, nie krzyczała – nie było takiej konieczności, dziewczyna nie oddaliła się jeszcze znacząco od lalkarki):
- Fiametta! Co ty na to, byśmy obie znalazły schronienie w jakiejś kawiarence, albo coś w tym stylu? – uśmiechnęła się przyjaźnie do swojej nowej znajomej, powolnym krokiem coraz bardziej zmniejszając dzielący ich fizyczny dystans. Ah, tak bardzo chciała by dziewczyna nie odrzuciła jej propozycji... miałoby to dwie negatywne strony, po pierwsze, zniszczyłoby szanse Esther na bliższe poznanie Fiammetty, po drugie, na pewno uraziłoby lalkarkę i sprawiło, że ta będzie zamartwiać się tym odrzuceniem jeszcze przez długi okres czasu, aż do chwili kolejnej utraty pamięci. O ile, oczywiście, wspomni o tym w swoim nieśmiertelnym zeszycie, ale nie była taka głupia, więc pewnie tego nie zrobi. Chyba że... owo wspomnienie zostanie w jej głowie na zawsze i nie puści za wszelką cenę. Cóż, zdarzały się u niej i takie przypadki. Myśląc, że raczej zapomniałaby o takim odrzuceniu, stwierdziła, że jej amnezja ma również swoje plusy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fiammetta
Kuglarka
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/06/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Sie 12, 2016 8:22 pm

Fia nie zastanawiała się długo. Przyjęła zaproszenie dziewczyny i już niedługo mogły się ewakuować z targu. Gdyby nie spore tłumy ludzi, którzy tak jak one próbowały opuścić plac targowy, dałyby radę zrobic to w kilka minut. Teraz jednak zajęło im to niemal pół godziny, przez co deszcz zdążył sie rozpadać na dobre. Kapelusz Fii, niczym parasol, chronił ja na szczęście aż do momentu, w którym dotarły do jakiejś gospody.

z/t

___________________
Sesje:
~ Sesja#1 ~ Sesja #2
Linki:
~ Karta Postaci ~ Relacje ~ Teczka
------------------------------------------------------------------

Kolorki:
~ Mowa: #cc0000 ~ Inne: #cc3300
Soundtrack:
Bohaterska Czarownica, Oko w oko z Koszmarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Paź 29, 2016 12:28 pm

Trochę czarnego, trochę zielonego... jeszcze ten fioletowy... o, i ta koronka wyglądała dobrze...
Zakupy na targu okazały się całkiem owocne tego dnia dla Octavii. Potrzebowała materiałów by mieć z czego później wycerować dziury w ubraniach, albo też wyszyć coś zupełnie nowego w bardziej ekstremalnych przypadkach. Nici na szczęście jeszcze ma.
Dni mijały stosunkowo spokojnie. Brak większych postępów. Odnalazła ostatnio trzy cele, którym trzeba się będzie przyjrzeć bliżej. W jednym poszlaki są mocne, w dwóch pozostałych będzie musiała jeszcze nazbierać. Musiała przeprowadzić prowokacje... tylko kto by się zgodził, i kto będzie wystarczająco silny by doprowadzić do takiego stanu...
...trudno znaleźć dobrych pracowników. Zwłaszcza na więcej niż jeden raz.
Szła tym samym zamyślona przez rynek, trzymając oburącz koszyk z zakupionymi rzeczami. Poza tkaninami był tam jeszcze chleb oraz niewielki pakuneczek z przyprawą. Trzeba pójść do domu przygotować obiad.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Lis 01, 2016 11:43 am

Fanny wybrała się na miejski targ, gdyż potrzebowała kupić kilka rzeczy. W końcu raczej nikt tutaj nie przychodzi tylko po to, by popatrzeć na wystawione towary i liczyć w pamięci rzeczy, na które nie mógł sobie pozwolić. Charakteryzatorka cyrkowa wysłała ją po kilka rzeczy, które były potrzebne do kostiumów oraz charakteryzacji. Zielonowłosa długo wybierała odpowiednie tkaniny, ale wreszcie po jakimś czasie zapakowała wszystko w torbę, zapłaciła i grzecznie ruszyła w swoją stronę. Wtedy przypomniała sobie, iż miała kupić jeszcze jedną tkaninę, z której miało zostać uszyte ubranie dla czarownicy, która chciała się na jakiś czas przyczaić. Podejrzewała, że ktoś zbierał przeciwko niej dowody na to, iż była owym "wynaturzeniem". Co ciekawe, ponoć to nie Inkwizycja działała. W zasadzie, to gdyby tak było, to owa czarownica już siedziałaby w lochach torturowana. To musiał być zatem ktoś inny, jakiś wolny strzelec, który działał na własną rękę. Panna Morland, jak zwykle w takich sytuacjach, zdecydowała się pomóc. W końcu od tego była w cyrku. Nie tylko miała tropić Inkwizycję i tych wolnych strzelców, ale i zacierać ślady działalności paranormalnej. A w tym przypadku było to koniecznie. Wróciła się więc w kierunku stoiska, ale była kompletnie zamyślona i nie zauważyła osoby, na którą ułamek sekundy później wpadła. Upadła na bruk, na tyłek, który boleśnie sobie wtedy obiła.
- Boli.... - powiedziała bardziej do siebie niż do kogoś innego. Kilka ciekawskich osób zwróciło na nią uwagę, jeszcze kilka uśmiechnęło się pod nosem. No tak...to co najbardziej bawi ludzi to ludzkie cierpienie.
Spojrzała w górę na osobę, z którą się zderzyła.
- P-Przepraszam... - wydukała. Nie miała pojęcia, że właśnie spotkała wolnego strzelca polującego na jej przyjaciółkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Lis 01, 2016 4:14 pm

Straciła czujność? Nie, prędzej nie myślała aż tak bardzo w kategoriach łowieckich gdy nie polowała. Byłoby to szkodliwe, i ściągałoby podejrzenia NA NIĄ. Dalej pamiętała, ale... i tak przecież by nie mogła wiele zrobić. Dlatego przeglądała rzeczy, pogrążona w swoich myślach, gdy nagle...
Coś większego w nią uderzyło. W każdym razie wyższego. A potem upadło. A skoro tak, to tym bardziej i ona musiała się przynajmniej zachwiać. Całe szczęście jedynie było w tym, że miała sporo wprawy w odzyskiwaniu równowagi, to miała nawet sporą szansę...
Szybko jednak pomyślała. Logika w takiej sytuacji nakazywała, by upaść. To i po przestąpieniu krokiem do tyłu upadła, również na swoje siedzenie, rozkładając ręce na boki.
-Aj aj aj...-Zajęczała. Zabolało, ale bywało gorzej, chociaż trochę jej się zakręciło w głowie. Wyraźnie zdezorientowana popatrzyła na to, co na nią wpadło. A było to... Kobieta. Wyższa od niej, fakt, i też konkretniej zbudowana. Dobrze, że upadła. A jak wyglądała poza tym...
...Bardzo kobieco. Tyle potrafiła stwierdzić, pomimo stroju.
-Ooo... oh, nic nie szkodzi... chyba...-Wymęczyła jakoś, trochę zdezorientowana po upadku. Toczył się u niej dość mętny, acz jednak ukierunkowany tok myślowy.
Zerknęła na bok. Z koszyka wystawał kawałek zielonej i czarnej tkaniny. Dała sobie jednak trochę czasu, aż dojdzie do siebie.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Lis 02, 2016 4:12 pm

Fanny bolał tyłek. Dziwne by było, gdyby nic nie odczuła, gdyby wylądowała jak na poduszkach. Fakt jednak pozostawał taki, iż prawdopodobnie boleśnie obiła sobie kość ogonową, chociaż miała nadzieję, że skutkiem tego niefortunnego zdarzenia będzie jedynie siniak na pośladku. Spojrzała na kobietę, w którą wpadła. Ta była nieco niższa od niej, ale zaokrąglenia tu i ówdzie miała. Była atrakcyjna, co znaczyło, że jej wygląd był przyjemny dla oka.
- Nic się pani nie stało? - zapytała, zbierając się powoli z bruku. Tak, zdecydowanie będzie miała siniaka na pośladku. Zostawiła swoje rzeczy tak, jak upadły, po czym wyciągnęła rękę w kierunku ofiary swojej niezdarności. Chciała pomóc kobiecie wstać. Zielonowłosa zerkała na nieznajomą i starała się ukryć swoją fascynację. Miała właśnie do czynienia z kobietą tak atrakcyjną, jakiej nie spotkała od dawna. Może warto byłoby nawiązać z nią jakąś znajomość? Chociażby po to, by móc ją bliżej poznać, by móc popatrzeć na to cudowne ciało. Och tak...to brzmiało jak plan.
- Nazywam się Fanny. - powiedziała wciąż stojąc nad niższą kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Lis 02, 2016 9:51 pm

Pojawiło się pytanie. I podczas gdy ona dalej siedziała na bruku, tamta osoba już zdążyła wstać. Uderzyła konkretnie, jak tak teraz oszacowała, bo poza oczywistym miejscem bolał ją również i bok. Mniej, ale w stopniu wartym do odnotowania. Cóż to jednak?
Została wyciągnięcia w jej kierunku dłoń. Miło. Pewna wątpliwość pojawiła się jedynie przez ułamek sekundy, zanim ją chwyciła by się podnieść. Zrobiła to troszkę niezdarnie, podpierając się drugą ręką.
-Nie nie, chyba nie...-Brzmiała nieco pewniej niż przed paroma chwilami, aczkolwiek dezorientacja była widoczna. Przyglądała się jedynie przez moment kobiecie, ponieważ... matko, jak ona się zakurzyła!
-Przepraszam, momencik!-Zaczęła otrzepywać swoją suknię z ledwo widocznego kurzu z ziemi. Zerkała na tym co jakiś czas na swój koszyk. W końcu było tu trochę tłoku. Włosy były bardzo dobrze przystrzyżone, jednak mimo to parę kosmyków opadło na twarz gdy to robiła. Gdy skończyła, chwyciła swoje zakupy oburącz i trzymała przed sobą.
-Oh, hmm... pani Fanny, tak? Dobrze usłyszałam?-Upewniła się. Już jej "oszołomienie" przeszło. W każdym razie stwierdziła, że już powinno. W większości-W takim razie... Octavia-Ukłoniła się lekko, przykrywając cokolwiek się działo pod jej głową grzecznym uśmiechem. Potem jednak uśmiechnęła się szerzej, przymykając oczy.
-Nie gniewam się, ale niech pani następnym razem uważa, dobrze?-Wyprzedzając jej słowa przeprosin, których się spodziewała już od razu jej wybaczyła. Bywa. Jedynie ciekawe, w jakich okolicznościach na nią wpadła. Hm.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Lis 04, 2016 11:18 pm

Kobieta skorzystała z pomocy Fanny i wstała, chociaż trzeba było przyznać, iż zrobiła to w sposób niezdarny. Fanny zauważyła, jak przez moment nieznajoma otrzepywała się z wyimaginowanego kurzu, który, ponoć, spoczywał na jej sukience. No cóż, zielonowłosa nie komentowała, czekała jedynie cierpliwie. Można było jednak wysunąć pewne wnioski na podstawie tego zachowania. Octavia, bo, jak się później okazało, tak nazywała się owa piękna nieznajoma, była zapewne perfekcjonistką, która dbała o to, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, by wszystko do siebie pasowało i było utrzymywane w należytym porządku. Tak, to były wnioski, które można było wyciągnąć na szybko. Po chwili kobieta przedstawiła się. Czyli haczyk psychologiczny zadziałał.
- Miło mi Panią poznać, Pani Octavio. - rzekła, uśmiechając się lekko.
Kosmyki, które opadły na twarz kobiety dodawały jej pewnego uroku, ale i pewnej pikanterii, figlarności. Podobało jej się to i...kręciło ją. Tak, Octavia jej się podobała.
- Dobrze, postaram się. Zamyśliłam się nad... - powiedziała, już chcąc wspomnieć, iż myślała nad śledztwem, ale w ostatnim momencie ugryzła się w język. - ...czymś. - dokończyła, chociaż ewidentnie po prostu nie chciała się zdradzać z tym, o czym myślała.
- Spieszy się Pani gdzieś, czy mogłabym Pani postawić kawę w ramach przeprosin? - zaryzykowała tym pytaniem. Bo dlaczego miałyby się teraz rozejść każda w swoją stronę? Zwłaszcza, iż Octavia wpadła Fanny w oko. Jaka jednak będzie odpowiedź kobiety?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Lis 07, 2016 3:43 pm

Kobieta była dość... zwyczajna. Chociaż te włosy wyglądały dość podejrzanie. Nie takie jednak rzeczy widziała na swojej drodze. W końcu jej sios...
...mimo wszystko. Spotykała osoby, które miały pewne niestandardowe kolory i wynikało to z jakiś innych przyczyn. Więc o ile to była poszlaka, to bardzo niespecyficzna.
Problem jednak pojawiał się zawsze, gdy na kogoś pojawiał się choćby cień wątpliwości. Gdy gdzieś pojawi się skaza, to z biegiem czasu będzie się ona pogłębiać. A ta skaza, chociaż niewinna, właśnie się stała.
Chociaż na razie nie miała absolutnie innych podstaw. Kobieta się zamyśliła. Wpadła na nią. Przeprosiła. W porządku. Poprawiła swoje włosy, by schować niesforne kosmyki pod swoją chustę.
-Nie, w gruncie rzeczy nie-Zaprzeczyła. Obiad może poczekać, zwłaszcza, że robiła go tylko dla siebie. Propozycję kawy przyjęła... hm.
Teoretycznie nie powinna się tym przejąć, ale to była kwestia doświadczenia. Skaza właśnie zaczęła się pogłębiać. Co to oznaczało?
Że absolutnie nie powinna odmawiać. Nawet, jeżeli to będzie tylko strata czasu. Wyraźnie się zastanowiła, opuszczając swoje spojrzenie. Zwróciła tym samym uwagę na wystający fragment materiału. Przerwała wtedy swoje mruczenie i wetknęła go głębiej. Po co ma wystawać.
-W sumie, jeżeli to w ramach przeprosin... to bardzo chętnie!-Wróciła spojrzeniem do kobiety. Uśmiechnęła się dygnąwszy głową. Była w mało wyjściowym stroju (Chociaż dalej schludnym) ale to nie to było tutaj najważniejsze.
Nie szkodziło jej to w większym stopniu, a mogła się czegoś dowiedzieć.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Lis 12, 2016 9:25 pm

Fanny nie spodziewała się, że właśnie o to stała przed jednym ze swoich najświeższych przeciwników. I trzeba było przyznać, że stanęła oko w oko z niezwykle urodziwą morderczynią. Ale o tym przecież nie mogła wiedzieć, bo skąd? Nie wiedziała również, że przez jej słowa padły na nią jakiekolwiek podejrzenia. Wszakże każdy ma prawo do tajemnic, każdy może mieć coś do ukrycia. Chociaż, w dzisiejszych czasach i w tej okolicy było to dosyć niebezpieczne prawo. Wszakże to tutaj Inkwizycja była najsilniejsza. Dlatego też zielonowłosa tutaj była. Najlepsza była infiltracja i zniszczenie wroga od środka. Ale...to nie teraz o tym.
Niemniej jednak, czarownica musiała się pilnować na każdym kroku, także i teraz starała się absolutnie niczym nie zdradzić z tym, iż była "dziwadłem", "córką szatana". Wiele osób tak myślało o czarownicach. Ludzie zawsze bali się tego, czego nie rozumieli. Oczywiście, w pewnych przypadkach był to strach uzasadniony, ale nie we wszystkich. Często ginęły czarownice, które nie były niczemu winne. Ginęły tylko dlatego, że urodziły się inne, że posiadały moce, nad którymi też ledwo panowały.
Octavia zgodziła się na wyjście na kawę. To dobrze, Fanny była usatysfakcjonowana. Podniosła torbę ze swoimi zakupami i zastanowiła się przez chwilę, gdzie mogłaby zabrać "ofiarę" swojego zamyślenia. Wybór padł na Różaną Kawiarenkę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Mar 10, 2017 7:36 pm

Początek/
Zimno przeszywało szare, ciemne uliczki. Na końcu stoiska z materiałami, znajdowała się ciemna uliczka, do której weszła zakapturzona postać. Ci, do których zmierzała znali ją, wiedzieli kim jest.  Znali swoją "Tajemniczą Panią". Nigdy nie zdejmowała peleryny, zawsze tajemnicza i spokojna kroczyła między potrzebującymi. Teraz jednak było nieco inaczej, jej ruchy były bardziej zmęczone i zdenerwowane. Mimo tego, nie poddawała się rozpaczy, która ściskała jej gardło. Wzięła głęboki wdech, musiała pomóc maleńkim dzieciaczkom, które czekały kolejnej nocy, na ciepło jakie mogła im dać. Jak? Zaraz się dowiecie. Wkraczając w ciemną alejkę, dostrzegła biegnące w jej stronę zaniedbane dzieci. Mała dziewczynka i chłopczyk w obdartych spodenkach. Matka leżała wycieńczona pod budynkiem. Az przykucnęła przed nią i podała jej kilka ziół, które tamta schowała oraz napar, po którym kobieta zasnęła. Chwilę później rozejrzała się dookoła upewniając się,czy nikogo niema, czy nikt się nie zbliża. Bezpieczeństwo ponad wszystko, tym bardziej, że to co miało miejsce w chacie dało jej do myślenia. Wszak, przypadek czy coś z nią było nie tak? Rozpaliła ognisko a ogień, znów niepozornie wzbił się ogromnym tumanem w niebo. Jednak zaraz potem opadł, spokojny i delikatny dając ciepło dzieciom. Dała im koce, jedzenie, by zaraz potem wyjść kierując się przed siebie. Musiała w końcu coś też kupić dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Mar 11, 2017 12:59 am

Fanny potrzebowała informacji.
Jedna myśl przez ostatnich kilka dni zatruwała jej umysł bez ustanku. Nie mogła się jej w żaden sposób pozbyć. Była tak idiotyczna i irracjonalna, że aż śmieszna. Z biegiem czasu jednak, siedząc jak robak w mózgu, drążąc tunel, doszła do takiego momentu, w którym zaczęła być brana pod uwagę. Zielonowłosa łamała sobie głowę myśląc nad tym, starała się znaleźć alternatywną odpowiedź. Na nic.
Prawdopodobnie, czarownice miały szpiega.
I starając się dojść do jakiś wniosków, potwierdzić lub obalić tę teorię, panna Morland kroczyła teraz ścieżkami miasta, by znaleźć osobę, która mogła jej pomóc. Nie było trudne domyślenie się, gdzie ona mogła przebywać, gdyż znając jej charakter, właśnie sprawiała, iż czyjeś życie stawało się lepsze.
Przynajmniej dzisiaj.
Ubrana była w obcisłe, brązowe, skórzane spodnie zapinane na trzy miedziane guziki. Ponadto miała na sobie gorset, pod którym, oczywiście, nie nosiła stanika. Dodatkowo miała narzucony na siebie długi, czarny płaszcz, który sięgał jej aż do samych kostek. Szukając Azazel, od czasu do czasu rzucała ukradkowe spojrzenia na bok, by zorientować się, czy nie przyciąga zbytniej uwagi. Na szczęście, była niczym cień. Przemykała między ludźmi nie rzucając się w oczy, unikając kontaktu osobistego, unikając pytań. Była ostrożna w swoich działaniach, a ostrożność sprawiła, iż Inkwizycja jeszcze nie wpadła na jej trop. Co więcej, sypiając z jedną z Inkwizytorek, nie wzbudziła w niej żadnych podejrzeń. Co więcej! Rozkochała ją w sobie. Ale to był materiał na inną pogawędkę.
Dotarła wreszcie do bocznej uliczki, gdzie kurwy stały co jakieś piętnaście metrów oraz gdzie ubogie dzieci, a nawet całe rodziny, tłoczyły się w każdym możliwym kącie, który dawał chociaż odrobinę ciepła.
Wreszcie, dostrzegła dziewczynę, której szukała. Czarna, charakterystyczna peleryna mignęła jej gdzieś w oddali. Fanny przyspieszyła więc kroku, by dogonić dziewczynę. Nie było to łatwe, gdyż co rusz jakieś dzieci plątały jej się między nogami, żebracy błagali o datek, a dziwki patrzyły pożądliwie dostrzegając potencjalny zarobek.
- Nie dzisiaj maleńka. - rzekła do jednej, szczególnie nachalnej pani lekkich obyczajów. Pani detektyw odrzuciła propozycję nie dlatego, iż nie było jej stać. Po prostu nie miała w zwyczaju płacić za seks.
Wreszcie, po kilku minutach utrudnionego marszu, dogoniła Azazel.
- Wiedziałam, że cię tutaj znajdę. - rzekła do dziewczyny, gdy tamta akurat rozniecała jakieś ognisko, by ogrzać biedotę. - Może dzisiaj skorzystasz z mojego zaproszenia do wspólnego...poznania siebie? - zapytała, podchodząc do dziewczyny i kładąc rękę na jej płaszczu. Nie spodziewała się przy tym odpowiedzi twierdzącej. Wiedziała bowiem, że Azazel była heteroseksualna i chociażby Fanny stanęła na rzęsach i przyklasnęła sobie uszami, to nie przekona tej czarownicy do pójścia z nią do łóżka. Panna Morland traktowała Azazel jako swoją osobistą porażkę, gdyż ta młoda kobieta była jedną z niewielu osób, które miały na tyle samozaparcia, by odrzucić względy zielonowłosej. Było to jednocześnie w pewien sposób imponujące oraz...drażniące dla pani detektyw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Mar 11, 2017 8:36 am

Uśmiechnęła się do dzieci nie zwracając uwagi czy się ktoś zbliża czy nie. Zajęta była ogrzewaniem biedoty. Nagle ogień znów się wzniósł na wysokość, jakiej nigdy nie powinien osiągnąć. Rudowłosa zaskoczona odskoczyła w tył jednocześnie siadając na stopach kobiety, która kładła jej właśnie dłoń na jej ramieniu. Co do kur...odwróciła ukrytą twarz pod kapturem i spojrzała na Fanny.
- Ty...co tutaj robisz? Po co mnie szukasz?
Wybuchła podnosząc się na nogi jednocześnie otrzepując swój zadek. Spojrzała na czarownicę unosząc brew.
- Raczej znasz moją odpowiedź więc nie rozumiem pytania.
Odezwała się z delikatnym uśmiechem na ustach nerwowo zerkając na dziewczynę. Pamiętała ją jak przychodziła nie raz i nie dwa do jej matki. Ostatni raz zresztą tuż przed jej spaleniem.
- Wiesz, że to jest niebezpieczne dla Ciebie.
Szepnęła spoglądając na nią z naganą. Owszem, Azia panicznie bała się o tych, którzy trzymali stronę jej matki. Bała się bowiem byli dla niej jak rodzina.
- Wiesz, że niektórzy oskarżają mnie o to kim nie jestem więc proszę Cię...nie narażaj siebie. To głupota.
Fuknęła na nią. By zaraz przenieść wzrok na siedzące przed ogniskiem dzieci, które dzięki ziołom jakie im podała zaczęły zasypiać. Odwróciła się w stronę Fanny stojąc zdecydowanie na nogach.
- Czego chcesz? Już raz wspomniałam, nie dam Wam żadnych ksiąg matki. To jedyne co po niej mam. Zresztą niema tam nic co mogłoby Was zainteresować.
Westchnęła wychodząc z zaułka powoli ostrożnie kierując się ku samemu sercu targu. Jednak nim wyszła stanęła w połowie drogi i spojrzała za siebie.
- Zobacz co z nimi się dzieje. Umierają zapomniani przez wszystkich.
Szepnęła cicho i zacisnęła pięści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Mar 13, 2017 1:23 pm

Fanny bawiła reakcja Azazel na to, co zielonowłosa zrobiła. Zajście ją od tyłu i wystraszenie dawało jej pewną perwersyjną satysfakcję. Uśmiechnęła się widząc minę dziewczyny, która wyrażała zdziwienie.
- Ja cię nie szukam. Ja po prostu wiedziałam gdzie będziesz. Pamiętaj, czym się zajmuję dla naszych wspólnych przyjaciółek. - powiedziała takim tonem, jakby to było całkowicie oczywiste. I, poniekąd, było.
Przewróciła oczami, gdy usłyszała następne słowa kobiety, która wciąż odrzucała jej zaloty. Cóż, próbować nigdy nie zaszkodzi, prawda?
- A ty dalej idziesz w zaparte. Powinnaś spróbować kiedyś przespać się z kobietą. Już nigdy potem nie chciałabyś wpuścić mężczyzny do swojego łóżka. Ale to twój wybór. - powiedziała, po czym wyciągnęła papierosa i odpaliła go sobie od ogniska, które buchnęło wcześniej wysokim płomieniem. Zaciągnęła się mocno, po czym wypuściła dym z płuc. Wiedziała, że czas przejść do rzeczy, chociaż kolejne słowa wypowiedziane przez ognistą sprawiły, iż Fanny chciała się roześmiać. Powstrzymała się jednak.
- Moja droga. Ja nie chcę twoich ksiąg, gdyż o zielarstwie wiem tyle samo co o okresie lęgowym pingwinów. Czyli nic. - rzekła, po czym zaciągnęła się papierosem raz jeszcze. W jej okularach odbijał się blask płomienia, który ogrzewał dzieci wraz z rodzinami. Westchnęła, po czym wysunęła się o krok przed Azazel i spojrzała jej w oczy.
- Inkwizycja bierze grube pieniądze od państwa. Pieniądze, które mogłyby iść na pomoc dla tych twoich kochanych sierot i biednych rodzin. Dlatego musimy ich zniszczyć, a nie możemy tego zrobić gdy mamy szpiega wśród czarownic. Tak...mamy szpiega i to ja muszę go znaleźć. - powiedziała, po czym zrobiła pauzę, by Azazel przyswoiła te informacje. Wiedziała, jak zagrać dziewczynie na uczuciach i zmusić ją do pomocy, ale musiała zrobić to delikatnie. - Dlatego też potrzebuję twojej pomocy. Kręcisz się po mieście wśród biedoty. A ci ludzie często mogą usłyszeć coś, co może być ważne. Zarówno w znalezieniu szpiega, jak i osoby, która wydała wyrok na twoją matkę. - dodała. Kolejny as z rękawa został wyciągnięty. Kolejna pauza, kolejne zaciągnięcie się papierosem. - Uprzedzam pytanie. Nie proszę cię o wypytywanie, czy zwracanie na siebie uwagi. Proszę cię o to, byś nadstawiła ucha i w razie, gdybyś coś usłyszała, przyszła z tym do mnie. Umowa stoi? - zapytała, a na jej ustach pojawił się życzliwy, ciepły uśmiech. Fanny miała dobre intencje, ale nie cofnęłaby się przed niczym, by wypełnić swoją pracę. W końcu to poniekąd od niej zależało bezpieczeństwo innych czarownic. Z matką Azazel...cóż, nie można uratować wszystkich. Zielonowłosa jednak wiedziała, iż osoba, która wydała tamten wyrok, zostanie znaleziona i ukarana. W bardzo bolesny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Mar 13, 2017 5:26 pm

Spojrzała na czarownicę w milczeniu, chciała jej pomocy. Cóż...gdyby nie powiedziała o jej matce, pewnie by odesłała ją z kwitkiem, ale w końcu skinęła głową. Co miała zrobić? Szpieg, tego była pewna i to od bardzo dawna. Jednak co zrobić? Nikt, nikogo jeszcze nie przyłapał. Nic nigdy nie wiadomo, wszak wszędzie czai się menel, który pragnie uszczuplić grono wiedźm. Chociaż ona sama nie znosiła tego miana, nie była wiedźmą, była czarownicą. Wiedźma, zawsze się jej źle kojarzyła, zawsze przypomniała jej o tym, kim nigdy nie będzie, kim nie stanie się. Czarownice natomiast, jak określała te "dobre" osoby były dla niej o wiele bardziej...bezpieczniejsze, chociaż jak to mówią. Im spokojniejsza tym bardziej niebezpieczna.
- Owszem, idę w zaparte i nigdy nie będę z żadną kobietą. Możesz sobie wykreślić mnie z listy złociutka. Ja jestem niedostępna i taka pozostanę.
Odparła ze spokojem uśmiechając się do kobiety. Zaraz potem przeniosła na nią wzrok obserwując w milczeniu jak zaciąga się papierosem.
- O tym, że jest szpieg, wiem od dawna. Od jakiegoś czasu widziałam jak pod naszą chatą kręcą się jacyś ludzie. Jak na razie, nie wiem nic ważnego, jak tylko czegoś się dowiem, na pewno Cię powiadomię. Jednak obecnie mam nieco...inne plany. Zastanawiam się, jak dostać się do gniazda os. W końcu, chcesz wiedzieć kto jest zdrajcą, dostań się do gniazda szerszeni i zacznij bzyczeć tak jak one, a dowiesz się więcej niż chcesz wiedzieć. Nie ukrywam, jest to ryzykowne, ale jedynie skuteczne.
Dodała spoglądając na kobietę w zadumie. Czy miała zamiar się dostać do Inkwizycji? Owszem, miała zamiar się tam dostać, znaleźć winnego zabójstwa jej matki i wielu innych jej sióstr.
- Ale coś za coś, dowiedz się kim byli moi biologiczni rodzice, oraz to, jaki mężczyzna przyniósł mnie pod chatę matki. Muszę to wiedzieć.
Dodała, nie wyjaśniając nic więcej. Chciała wiedzieć i tyle. W końcu nic za darmo prawda?
- Poza tym, nie rozumiem...jak możecie być takie podłe dla nich? Nic Wam nie zrobili a traktujecie ludzi jak ostatnie ścierwa. Owszem, może i gdyby nie to, że pomagam im, byliby dawno martwi, ale to nie jest powód, do tego by ich gnębić. Jak zauważyłaś mam nadzieję, są zastraszeni przez pierdoloną Inkwizycje. Gdyby nie oni, wszystko byłoby inne. Nie oni mają tutaj też winę. Nasza wina też jest gdzieś pomiędzy.
Dodała cicho spoglądając w oczy Fanny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Mar 13, 2017 9:25 pm

Fanny porzuciła temat ich wspólnego seksu. Lubiła się droczyć z Azazel w ten właśnie sposób, gdyż wiedziała, że tamta zaczynała się w pewnym momencie irytować co wyglądało... słodko. Ale dość o tym, czas przejść do rzeczy. Nie zamierzała jednak drążyć dalej tego tematu, by doprowadzić dziewczynę do tej słodkiej irytacji.
Fanny zaciągnęła się papierosem i wysłuchała tego co ognista miała jej do powiedzenia. Chciała dostać się do Inkwizycji? Co ona, głupia jest? Przecież od razu wykryją na testach, że ona jest wiedźmą. Zostanie spalona zanim w ogóle przekroczy próg budynku. A jeśli go w ogóle przekroczy, to nigdy z niego już nie wyjdzie, chyba, że na pokazową egzekucję ku uciesze tłumu.
- Nie radzę. Wykryją cię. Lepiej mieć wtykę tam, niż samej się tam dostać. Zbyt duże ryzyko i to zupełnie nie potrzebne. Znam twoją moc i wiem, że osoby, które posługują się ogniem są raczej narowiste. Ale powinnaś mimo to zastanowić się nad tym pomysłem. - powiedziała, patrząc dziewczynie prosto w oczy. Azazel była młodziutka i przepełniona żądzą zemsty za śmierć matki. Było to całkowicie zrozumiałe, ale zemsta powinna zostać przeprowadzona w odpowiedni sposób.
Przez chwilę panowała cisza, która zaczynała ciążyć zielonowłosej. Gdy jednak została przerwana, to na ogół spokojną i chłodno kalkulującą panią detektyw szlag trafił. Złapała dziewczynę za płaszcz (czy co to to tam miała na sobie) i pchnęła ją na ścianę budynku. Dodatkowo sprawiła, iż ściana budynku zaczęła mocniej przyciągać ubranie Azazel, co spotęgowało uderzenie. Zapewne ognistej odebrało oddech. A Fanny i tak użyła jedynie cząstki swojej mocy. Nachyliła się nad nią.
- Ty kretynko! To nie jest koncert życzeń, rozumiesz? To nie jest tak, że ja w takiej sprawie proszę cię o pomoc, a ty stawiasz swoje żądania. - wysyczała jej do ucha blada z wściekłości. Jej spojrzenie ciskało pioruny. Rzadko można było dostrzec taką pannę Morland, która kojarzyła się ze spokojem i opanowaniem. Ostatnio jednak była przemęczona i zestresowana. Miała bardzo wiele na głowie i kto jak kto, ale Azazel powinna wiedzieć o tym sporo. Zapewne słyszała o ostatnich wydarzeniach. Po kilku sekundach zielonowłosa opanowała się jednak i odstąpiła o krok dziewczynę, po czym odwróciła się od niej i zapaliła kolejnego papierosa. Westchnęła.
- Przepraszam za to. Ja...ostatnio nie jestem sobą. Zrozum, że również w twoim interesie leży to, żeby znalazła szpiega jak najszybciej. Pamiętasz przecież, co stało się z Juliet w zeszłym tygodniu. To ta dobra osoba, która została spalona na stosie tylko dlatego, że urodziła się z magicznym genem. Mam dodatkowo na głowie dwa brutalne morderstwa na czarownicach, ale nie będę ci o tym opowiadać, bo by cię zemdliło. - powiedziała, po czym potarła skronie. Głowa zaczynała jej pulsować bólem, który za jakieś dwie godziny przerodzi się w migrenę. Worki pod przekrwionymi oczami Fanny oraz blada cera jasno mówiły o tym, że panna Morland nie sypiała najlepiej od wielu nocy.- Dodatkowo, mam pewne dowody na to, iż osoba, której poszukuję wsypała twoją matkę przez co...wiesz co się z nią stało. Zależy mi na pomszczeniu twojej opiekunki tak samo jak tobie. Wszakże była moją przyjaciółką i nie waż się o tym zapominać. - dodała. Miała nadzieję, że to przemówiło nieco dziewczynie do rozumu. Gdy jednak usłyszała kolejne słowa Azazel, to już nawet nie miała siły ani ochoty się z nią kłócić.
- Traktujemy ludzi dokładnie tak, jak sobie na to zasłużyli. To oni założyli Inkwizycję, to oni zaczęli nas tępić jako pierwsi. To oni nam wypowiedzieli wojnę, nie my im. Nie zapominaj o tym. Mam ci przypomnieć jak doskonale bawił się ten tłum na egzekucji twojej matki? Osoby, u której wcześniej zasięgali rady, która im pomagała, bo kochała ich tak samo jak ty. I gdzie ją to zaprowadziło? - dodała równie cicho, wytrzymując spojrzenie Azazel. Lubiła tą wiedźmę, ale dochodziła do wniosku, że czasem żyła w innym, całkowicie nie rzeczywistym świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Stoisko z tkaninami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Stoisko "Rzuć Urok"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Pchli targ-
Skocz do: