IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stoisko z tkaninami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Esther Rodriguez
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Stoisko z tkaninami   Sob Lip 09, 2016 6:13 pm

First topic message reminder :




Chcesz coś uszyć? Przyszyć łatkę? A może w Twojej głowie rodzą się inne pomysły, jak wykorzystać to, co można w tym miejscu kupić? Proszę bardzo. Stoisko z tkaninami jest całe zawalone różnobarwnymi, wzorzystymi i gładkimi materiałami. Na pewno znajdziesz tkaninę dla siebie, a gwarantujemy, że nie wydasz dużo pieniędzy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Mar 13, 2017 9:41 pm

Owszem, Azazel była dziewczyną o marzeniach, które nie były realne. Pragnęła pokoju między ludźmi a czarownicami. Pragnęła, by zniknęła Inkwizycja, by wszystko było tak jak powinno, by nie musiała się bać niczego i nikogo. Ale nie, wszystko było przeciwko niej. Zacisnęła pięści gdy ta ją wcisnęła niemal w budynek. Chciała wykorzystać to, czego się już nauczyła, ale nie potrafiła. Fanny była dla niej jak ciotka. Za dziecka, mogła się wypłakać jej, biegała do niej, słuchała opowieści. A teraz...teraz nie wiedziała co ma o tym wszystkim sądzić. Wiedźmy były rodziną, która zaczynała się kruszyć przez zdrady sióstr. Przez zdrady, które przez Inkwizycję stwały się chlebem powszednim. Jednak to co usłyszała od Fanny, odnośnie domniemanej zdrajczyni, niemal sprawiło, że wpadła w szał. Ogień, buchnął tak że całą uliczkę rozjanił pomarańczowy blask. Az niemal wściekła nie miała sił by się opanować.
- Znadję...znajdę i spalę...poczuje, to co moja matka.
Fuknęła starając sie uspokoić. Znowu straciła pnowanie nad sobą. Westchnęła pod nosem.
- Skąd...skąd wiedziałaś, że i we mnie jest magia? Od małego szkraba mówiłaś mi, że jestem taka jak Ty. Jak mama.
Zaczęła ciekawa co jej powie. NIe chciała jej bardziej drażnić. Byłą wybuchowa, a już w ogóle jak była przemęczona. Lepiej by poszla się przespać inaczej, marny jej los.
- Dowiem się kto to. Zapłacą za śmierć mojej matki i naszych sióstr. Ale tylko Ci, którzy przyczynili się do ich śmierci. Nikt, kto nie mieszał się w to nie zginie.
Oznajmiła, to była jej decyzja, nie interesowało ją to, czy się to spodoba Fanny czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 113
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Mar 13, 2017 11:58 pm

Wiedziała, że jej słowa trafiły w czuły punkt Azazel. Wiedziała, że ognista jej pomoże chociażby przez wzgląd na swoją nieżyjącą już matkę. Zresztą, pamiętała jak Azazel została znaleziona, pamiętała szok młodej kobiety oraz jej...rozczulenie. Fanny znała matkę ognistej od wielu, wielu lat. Były przyjaciółkami i to ona sprawiła, że zielonowłosa pokochała kobiety. To ona była pierwszą kochanką panny Morland, to ona pokazała jej piękno kobiecego ciała, ale o tym panna Cortez miała się nigdy nie dowiedzieć. Pamiętała, że ten pierwszy raz miał miejsce, gdy pani detektyw miała ledwie czternaście lat. Burza hormonów, dodatkowo przeświadczenie wśród czarownic, iż kobiety są o niebo lepsze od mężczyzn i dużo bardziej godne zaufania, górowało. Mężczyźni nie byli czarownicami, a zatem mogli należeć do Inkwizycji. Spoufalanie się z nimi było zatem ryzykowane. Chociaż, jak wiadomo, nie wszystkie kobiety były czarownicami, ale minimalizacja ryzyka jakim było wykreślenie mężczyzn ze swojego życia, było warte świeczki.
Fanny czuła na swojej skórze żar, który pieścił jej skórę swoim ciepłem. Żar, który buchnął z palenisk rozpalonych wcześniej przez Azazel. To zagranie było bardzo ryzykowne.
- Uspokój się, bo przyciągniesz uwagę. I nie, nie znajdziesz i nie spalisz. Przekażesz informacje mnie. Nie pozwolę ci zostać morderczynią. Pamiętaj, że jak zabijesz mordercę to liczba zabójców pozostanie taka sama. Chyba, że zabijesz ich od cholery, to wtedy inna sprawa. Ale spokojnie, jak znajdziemy zdrajczynię to dopilnuję byś była przy egzekucji. - powiedziała, podchodząc do dziewczyny i kładąc jej dłoń na policzku. Musnęła palcami rozgrzaną skórę dziewczynę i uśmiechnęła się do niej blado. Tak, Fanny była bardzo zmęczona, ale nie mogła spać. Nawet jak kładła się do łóżka to przewracała się z boku na bok. Cierpiała na bezsenność ostatnimi czasy, a to wszystko przez natłok stresu, z którym się zmagała.
- A skąd wiedziałam? Kiedyś, jako dziecko, gdy miałaś może z pięć lat, twoja mama nie pozwoliła ci na coś, na co miałaś szczególną ochotę. Już nie pamiętam co ty było, ale wtedy w kominku buchnął żar, mimo iż wcześniej nawet się tam nie tliło. Nie mogłam to być ja, bo ja mam inną moc. Twoja mama również nie panowała nad ogniem. Więc to byłaś ty. Ogień buchnął z taką siłą, że aż mi brwi przypalił. Napędziłaś nam stracha wtedy. - powiedziała, uśmiechając się do wspomnień. Tak, to był słodki czas, kiedy to Fanny w najgorszych koszmarach nie śniła o takich rzeczach, jakie miały miejsce.
- Mówisz tak, jakbym zamierzała pozabijać wszystkich. Gdyby chciała to zrobić to poczekałabym, aż stąd wyjdziesz, po czym zwaliłabym te budynki na tych ludzi. Nie jestem potworem. Pragnę jedynie sprawiedliwości. - powiedziała, po czym uśmiechnęła się do kobiety. Miał to być uśmiech szczery - wyszedł zmęczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Mar 14, 2017 7:58 am

Wątpliwości, tyle wątpliwości dookoła młodej głowy Az, że dziewczyna po prostu dostawała totalnego mętlika. Mało tego, zakaz przez starszą wiedźmę, musiała wypełnić. Była względem niej dzieckiem, które nie panowało nad swoją mocą, dzieckiem, które już kiedyś pokazało swoje pazurki. A teraz, teraz była zdana na siebie, posiadając siostry, którymi były wiedźmy. Każda żyjąca wiedźma, którą w miarę znała pomogłaby jej, wiedziała to. Niestety matka i ciotka robiły wszystko by nie dopuścić nikogo więcej do grona młodej wiedźmy. Czemu? Tego nie wiedziała, ale miała zamiar się dowiedzieć.
- Traktuję Cię jak moją ciotkę. Wiesz o tym prawda? Jednak...jak...czemu, nie pozwalałyście mi wychodzić poza chatę? Czemu nie mogłam zapuszczać się do miasta? Wiesz, że nie znosiłam nigdy siedzenia w chacie. Prawda była taka, że wymykałam się ukradkiem z chaty by móc zwiedzać przyglądać się otoczeniu.
Dodała i wtuliła się w kobietę. Brakowało jej matki, do niej mogła się zawsze przytulić, wyszlochać. Powiedzieć, jej jak bardzo jest ciężko. A teraz, nie miała nikogo, została sama. Spojrzała na kobietę ponownie cicho westchnęła pod nosem.
- Postaram się, nie zrobić jej krzywdy, ale nie obiecuję.
Dodała już nieco spokojniej, a ogień zaraz się uspokoił.
- Co do dostania się do Inkwizycji, może to jest i zły pomysł, ale raczej skuteczniejszy. Ale dobrze. Najpierw zobaczę, co inni mówią. Jednak jeśli przez najbliższe dwa miesiące nic nie wyjdzie to wcielę w życie mój plan. Jestem też zielarką, nie zapominaj o tym. Matka mnie wiele nauczyła, mam przecież księgi spisane językiem wiedźm. Posiadam wiedzę o truciznach, i wielu innych środkach mogących nie tylko otumanić. Dla Inkwizycji byłabym idealnym kąskiem. Wiedźma Ognia ze zdolnościami zielarstwa. Może i podejście jest ryzykowne, ale może okazać się skuteczne. Nie lepiej tępić zarazę od środka? Jest to skuteczniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 113
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Mar 14, 2017 9:43 pm

Fanny wiedziała, że Azazel traktowała ją jako bliską sobie osobę. Nie sądziła jednak, że była jej jak rodzina, jak ciotka, jak zastępcza matka. A przecież zielonowłosa nie była aż tak stara, kuźwa mać!
Niemniej jednak, gdy dziewczyna wtuliła się w nią, to zadziałał instynkt samozachowawczy, jaki wszystkie kobiety mają wrodzony. Przytuliła więc dziewczynę i zaczęła delikatnie głaskać po głowie, chociaż nie było to łatwe, gdyż tamta była od niej o pięć centymetrów wyższa. Patrzcie, jak ten szkrab wyrósł. Jeszcze niedawno sięgała do kolana, a teraz przerosła pannę Morland. Czas szybko leci i to nie było nic nowego. Zresztą, mimo iż pani detektyw miała dopiero dwadzieścia osiem lat, to przez stres zaczęły jej się pojawiać pierwsze zmarszczki wokół oczu, chociaż nie było to bardzo widoczne. Chyba, że ktoś się przyjrzał.
- Cóż... Raczej nie powinnam ci o tym mówić, ale swojego czasu Inkwizycja kręciła się wokół waszej chatki, więc twoja mama, wraz ze mną zresztą, wolałyśmy cię trzymać w środku. To było jakoś niedługo po tym, jak objawiła się twoja moc. Nie chciałyśmy ryzykować zdemaskowania. - rzekła do dziewczyny. Chciała być z nią szczera. Matka Azazel była przyjaciółką Fanny, ale przecież ognista była już na tyle dorosła, iż mogła wreszcie poznać prawdę, czyż nie?
Gdy usłyszała następne słowa dziewczyny to odsunęła się od niej o krok i spojrzała jej prosto w oczy.
- Czekaj czekaj. Ty chcesz truć ich od środka? Dziewczyno, przecież od razu cię zdemaskują. Może i są oni potworami, ale nie są głupi. Dojdą do tego, kiedy zaczęły się otrucia, kto wtedy został przyjęty i tak dalej. Znajdą cię szybciej niż myślisz. To głupota i, przede wszystkim, samobójstwo. Pozwól działać Radzie Wiedźm. Mają plan. - rzekła odwołując się do przed ostatniego argumentu, który jej pozostał. Miała nadzieję, iż chociaż ten będzie skuteczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Mar 15, 2017 4:38 pm

Spojrzała na kobietę w milczeniu, czyli jednak, już jako dziecko, pilnowali jej chaty. Mieli oko na to, ale nie wiedzieli jeszcze jak zadziałać? Więc co skusiło ich teraz? Czyżby wiedzieli coś więcej? Ale co? Spojrzała na Fanny i cicho westchnęła.
- No dobrze, nie będę ryzykowała, ale zastanawia mnie jedno. Czemu dopiero po osiemnastu latach postanowili zareagować?
Zapytała zerkając na kobietę z ciekawością. Sama się nad tym zastanawiała teraz. W końcu co jak co, ale ingerencja po fakcie i to w takim wieku? Cóż, musieli w końcu się upewnić, kim jest jej matka.
- Obiecuję, że jak się czegoś dowiem, to dam Ci znać. Nie będę pakowała się w gniazdo.
Obiecała, chociaż miała inne plany. Nie miała niczego na świecie więc miała zamiar zaryzykować, co jej pozostało w końcu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 113
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Mar 17, 2017 6:57 am

Azazel zadała doskonałe pytanie. Czemu dopiero po osiemnastu latach zareagowali? Odpowiedź byłą prozaiczna.
- Czemu dopiero teraz? Wcześniej wzięli twoją matkę po prostu za dziwaczkę, która żyje sama z córką na uboczu i robi miksturki dla ludzi. Dopiero....Dopiero... - zaczęła, ale w pewnym momencie zacięła się, a łzy napłynęły do jej oczu, gdy wspomnienia wróciły. Powstrzymała się jednak od płaczu, chociaż było widoczne, iż oczy jej się spociły.
- Dopiero po osiemnastu latach zebrali wiarygodne dowody przeciwko twojej matce popartej również zeznaniami kilku biedaków, którzy po prostu zostali opłaceni, by zeznać fałszywie przeciwko twojej matce. Gdy wyruszyli po twoją matkę, to dowiedziałam się, co się stało. Pognałam więc do waszej chatki, ale było już za późno, a ich był zbyt wielu. Widziałam, jak wywlekają ją z chatki, a ona się poddała bez walki, jakby spodziewała się, że w końcu ten dzień nadejdzie. - powiedziała, wyciągając kolejnego papierosa. Musiała się uspokoić, opanować.
- Resztę już znasz. - dodała. Zawsze dziwiło zielonowłosą to, że jej przyjaciółka nie stawiała żadnego oporu. Gdyby chciała, to mogłaby roznieść ich wszystkich w drobny mak. Ona tego jednak nie zrobiła. Dlaczego? To było kolejne dobre pytanie, nad którym Fanny się głowiła.
- No. Mam nadzieję. Bo jak się wpakujesz w gniazdo, to osobiście po ciebie pójdę i cię przywlokę za te kłaki. - powiedziała tonem surowym, ale nie mogła się powstrzymać od uśmiechu. Położyła dziewczynie rękę na ramieniu i spojrzała jej głęboko w oczy. Ścisnęła jej ramię odrobinę, by dać jej tym samym znak, iż nie była sama. Że mogła do niej przyjść w każdej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Mar 17, 2017 7:44 am

Skinęła głową kobiecie w milczeniu, osiemnaście lat milczenia, by nagle pojawić się pod lepianką i pojmać jej matkę. Czemu? To nie było wyjaśnienie, mogli przecież pojmać ją dużo prędzej od tak, bez wyjaśnień po prostu. Spojrzała na Fanny i pokręciła głową.
- Osiemnaście lat, ale mimo to nie pasuje mi to do końca. Gdyby podejrzewali nawet ją od początku nie czekaliby. Ilu naszych zginęło tylko dla tego, że mieli podejrzenia? Ilu ludzi zostało spalone bo uznali, że to wiedźma? Poza tym...zastanawia mnie fakt, kim jest moja biologiczna matka. Pamiętasz ten wisior, który dostałam w raz z koszykiem, w którym mnie przyniesiono? Należał prawdopodobnie do mego Ojca, jest świadek który widział, że był to mężczyzna więc...kim jest moja matka?
Zastanawiała się przez moment by w końcu westchnąć pod nosem i pokręcić głową.
- Nie wiem, to wszystko jest takie pogmatwane. Muszę dojść do tego, kto jest moim rodzicem, przynajmniej po to by być spokojniejszą to raz. Dwa...odnaleźć biedaków, którzy zdradzili matkę, wyrównać pięknym za nadobne...
Zamilkła bo miała już swój plan, swoje decyzje co dalej zrobi. Przeciągnęła się nieco i spojrzała na Fanny w milczeniu gdy ścisnęła jej nieco ramię. Uśmiechnęła się delikatnie i pogładziła jej dłoń.
- Muszę sobie poradzić...znaleźć pracę, przygotować się na kolejne lata.
Dodała z uśmiechem na ustach. Azia, tylko skinęła głową w milczeniu, nie miała zamiaru do nikogo chodzić z prośbą. Musiała sobie sama dać radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 113
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Mar 17, 2017 12:29 pm

Fanny wiedziała, dlaczego Inkwizycja zwlekała z przyjściem po matkę Azazel tak długo. Nie mogła jednak tego nikomu powiedzieć. Obiecała Irminie, że dochowa tajemnicy. Przynajmniej na tyle długo, aż kobieta dorośnie zarówno fizycznie oraz (a raczej "zwłaszcza") psychicznie. Dodatkowo, gdy Azazel znów wspomniała o swoich biologicznych rodzicach, to westchnęła. Wiedziała, że nie mogła dać się wplątać w tą grę, w której zaoferuje się lub zgodzi, by odnaleźć jej rodziców. Zielonowłosa miała wystarczająco dużo zmartwień na głowie. Nie mogła pozwolić sobie na to, by przybyło jej kolejne. Od takiego natłoku obowiązków mogłaby zacząć siwieć, a tego chciała raczej uniknąć.
- Nie wiem dlaczego tyle czekali, ale wiem jedno. Może to zabrzmi brutalnie, może będzie to nie miłe z mojej strony, ale, kochanie ty moje, nie mogę zająć się szukaniem twoich biologicznych rodziców. Nie dam rady tego wszystkiego zrobić. Nie teraz. Pamiętam to wszystko, ale...po prostu fizycznie nie jestem w stanie zabrać się za jeszcze jedną sprawę. - rzekła. Skronie zaczynały jej pulsować bólem. Coś czuła, że jak tylko wróci do swojej przyczepy, to pójdzie pod prysznic, a następnie prosto do łóżka. A może nawet nie będzie szła do przyczepy, tylko do swojego mieszkania w centrum? W zasadzie to było bardzo blisko. Zastanowi się nad tym wkrótce.
- Nie, moja droga. Masz się nie wychylać. Pozwól mi działać. Mnie oraz Radzie. Zajmuj się tym, czym zajmowałaś się do tej pory, a w razie jakbyś coś usłyszała, daj mi znać. I tyle. - powiedziała, po czym podeszła do dziewczyny bliżej.
- I znajdź sobie pracę. Udawaj normalnego mieszkańca. Nie chcę patrzeć i na twoją egzekucję. - powiedziała, po czym zrobiła coś, czego ognista prawdopodobnie w ogóle się nie spodziewała. Zbliżyła usta do jej ust i pocałowała ją. Krótko, ale gorąco i namiętnie. Na więcej prawdopodobnie nie mogła sobie pozwolić. Zwłaszcza, iż dziewczyna prawdopodobnie zaraz się rozgniewa.
Panna Morland oblizała się, by następnie się uśmiechnąć.
- Mmm... - zamruczała z zadowolenia. - Twoje usta smakują wyśmienicie. Aż żal człowiekowi ściska serce, że wolisz jednak mężczyzn. - powiedziała patrząc się dziewczynie w oczy. Fanny była rozbawiona tą sytuacją, więc rozkoszowała się reakcją ognistej. Jaka by ta reakcja nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azazel
Czarownica Ognia
avatar

Liczba postów : 81
Join date : 10/03/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Mar 21, 2017 7:37 am

Chwila milczenia wiedźmy dawała jej do zrozumienia coraz bardziej, że ta coś skrywa. Zacisnęła pięści i spojrzała na kobietę z uwagą. Znała ją na tyle, że wiedziała doskonale, kiedy ta coś skrywa. Nie podobało jej się to i to bardzo. Spojrzała na nią nie robiąc w jej stronę żadnego kroku. Musiała obserwować, zbadać jej zachowanie.  Była niemal pewna, że coś skrywa. Ale co? Wiedziała coś więcej? Czemu nic nie mówiła?
- Nie możesz? A może bardziej zabrzmi to, że nie chcesz? Prościej jest odrzucić prośbę niedoświadczonej wiedźmy, która jest uzależniona od Was prawda? Od kiedy moja matka zmarła wiecznie słyszę z Waszej strony jakieś pouczenia. Nie jestem taka jak Wy, nigdy taka nie będę. Pomogę Ci, ale wrócę do Ciebie za jakiś czas byś odnalazła mego ojca albo matkę.
Dodała nie spuszczając wzroku z kobiety. Wściekłość jaka pojawiła się w młodej wiedźmie niemal buzowała. Słyszała, jak ogień rozpalony niedaleko nich buchnął niebezpiecznie żarem. Znów traciła kontrolę nad sobą.
- Radzie...
Roześmiała się pod nosem i pokręciła głową.
- Nie obiecuję, że nikt nie zginie. Pierwsze co, musi zapłacić mi ten, który zabił moją matkę, jeśli będzie trzeba...sama wykonam wyrok. Nie pozwolę by niewinni cierpieli. Fakt, zginęło wiele naszych, a Rada co? Rada nadal próbuje wsadzić kij w mrowisko ale im to nie tak wychodzi jak powinno. Wsadzicie za głęboko królowa się wścieknie i zjedzą nas wszystkich. Jedną po drugiej. Sądzisz, że żyjąc w cyrku jesteś bezpieczna? Trafią tam prędzej niż się spodziewasz. Mieszkam przed samym lasem, chata jest magicznie chroniona przez moją matkę a mimo to, przyszli po nią. Mało tego...wiedzieli o mnie! Wiedzieli na pewno i nie uwierzę w to, że tylko zabrali ją bo miałam szczęście. Ukrywasz coś, a prosisz mnie o pomoc? Chcę znać prawdę Fanny. Nie interesuje mnie Rada, nie interesuje mnie Królowa. Może i teraz jestem w twoich oczach buntownikiem, ale nie mam zamiaru służyć radzie. Nie mam zamiaru płaszczyć się przed nimi jak ostatni śmieć. Skrywaliście mnie przez tyle lat...udawaliście, że nie istnieję. Czemu? Wstydziłyście się mnie? Nawet wiedźmy wszystkie o mnie nie wiedzą. To nie jest normalne! Tylko te, które trzymały język za zębami mogły mnie poznać. Tylko te, które były bliskie Twemu i matki sercu. Czemu dzisiaj są martwe? Czemu zostałaś tylko Ty? Sądzisz, że jestem ślepa? Mój Ojciec był człowiekiem, nie mógł być taki jak my. Więc kim jest moja matka? Znacie siebie wzajemnie. Wiecie jak te przekupki kto z kim sypia. Chcę wiedzieć!
Wybuchnęła rozwścieczona. Jednak to dopiero było epicentrum tego, co miało nastąpić. Nagle poczuła usta Fanny na swoich. Zaskoczona nie wiedziała co się dzieje. Jej oczy niemal stały się czerwone, jakby płonęły. Policzki zaróżowione, czerwone jak ogień. A potem dłoń powędrowała na twarz Fanny. Azia zaczęła ciężko oddychać, tracąc cierpliwość. Zaskoczona reakcją kobiety i swoją czuła jak kula ognia zaczyna formować się w jej dłoni. Czuła, jak wpada w szał. Usłyszała kroki, za swoimi plecami, nie zwracając na nic uwagi odwróciła się w stronę zbliżającej się osoby a kula ognia, skierowała się prosto w zbliżającą się ofiarę Az. Obecne osoby mogły poczuć swąd spalenizny, usłyszeć krzyk palącego się mężczyzny. Azazel zaskoczona odskoczyła w tył opierając się o zimny mur.
- Co...co ja zrobiłam?
Jęknęła przerażona lgnąc do zimnego muru budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t433-azazel-cortez#4867
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 113
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Mar 21, 2017 10:57 am

Fanny widziała, jak w Azazel zaczynało się gotować, jak złość, nad którą nie panowała, zaczynała powoli przejmować kontrolę nad ciałem, ognistej, dominować jej zdrowy rozsądek oraz łagodną naturę. Zaczynało się robić niebezpiecznie, ale zielonowłosa wiedziała, jak sobie radzić w takich przypadkach. I byłaby sobie z tym poradziła, gdyby nie ten cały wykład ze strony młodszej wiedźmy. Nawet chłodną, zawsze analizującą pannę Morland zaczynał powoli szlag trafiać, gdy słyszała, jakie głupoty tamta wygadywała. Wstydziły się jej? Rada nic nie robi? Czy ta dziewczyna ma pojęcie o Bożym świecie, czy jedynie plecie trzy po trzy, by dać upust swoim emocjom? Pani detektyw była pewna, że chodziło o tę drugą opcję.
- Właśnie dlatego nic ci nie mówiłam. Bo jesteś porywcza, nie panujesz nad sobą i jesteś...słaba psychicznie. Azazel, kocham cię jak rodzoną siostrę i chcę dbać o ciebie nawet jeśli ty tego nie dostrzegasz i stawiasz mnie w negatywnym świecie. Proszę bardzo, rób sobie tak. Ale ja staram się ciebie chronić tak dobrze, jak tylko umiem. Znajdę twojego ojca i matkę, w porządku. Ale nie teraz. Jak staniesz się silniejsza psychicznie. Dodatkowo, gdybym ci wszystko wyjawiła, to wpadłabyś w szał, a Inkwizycja zorientowałaby się, kim jesteś. Mieliby pewność. I wiesz co jest najgorsze? Jeśli by przyszli po ciebie, to nie dałabyś im rady. Związaliby cię, zasłonili oczy, zaprowadzili do lochów Inkwizycji, a tam torturowaliby cię w taki sposób, że zaczęłabyś błagać o śmierć. - powiedziała również zaciskając dłonie w pięści. Jej spojrzenie ciskało pioruny, a kubły w uliczce zaczęły jakby zapadać się w sobie, gnieść się do wewnątrz. Były miażdżone przez jakąś niewidzialną siłę, której nie mogł się oprzeć. Fanny wzięła kilka głębokich wdechów, by uspokoić się, a gdy najgorsza fala złości minęła, to wyciągnęła kolejnego papierosa i odpaliła go. Kubły przestały się odkształcać.
- Dowiedzieliby, że gustujesz w mężczyznach, więc kazaliby ci sypiać z kobietami. Przychodziłyby czarownice dużo potężniejsze od ciebie i gwałciłyby cię, by cię upokorzyć, upodlić. Dlaczego? Bo niektóre dały się przekonać, iż Inkwizycja jest słuszna. Tak na prawdę jednak jest to zlepek mściwych baranów, którzy tępią to, czego nie rozumieją. - powiedziała, po czym zaciągnęła się papierosem. -Nie pozwoliliby ci się wyspać, budząc cię nieregularnie, kubłem zimnej wody. Rozregulowałabyś się i straciła orientację w porach dnia i nocy. A to tylko początek. Pomijam tortury typu bicie kijem po stopach aż do krwi, zadawanie niewyobrażalnego bólu, którego nikt nie mógłby znieść. Czy naprawdę wolisz skazać się na taki los, niż poczekać jakiś czas, aż ochłoniesz i staniesz się na tyle silna psychicznie, by przetrawić w spokoju pewne informacje? Nie myśl sobie dodatkowo,
że ja czerpię jakąś przyjemność z dochowywania tej tajemnicy. Czuję się względem ciebie jak ostatnia szmata, ale pamiętaj, że wiąże mnie też dane słowo. A wiedz, że ja danych słów dotrzymuję, niezależnie od tego, komu złożyłam przyrzeczenie.
- powiedziała znów zaciągając się papierosem.
- Ale w jednym się z tobą zgodzę. Masz buntowniczą naturę, dlatego zapomnij o tym, że prosiłam cię o pomoc. - powiedziała, po czym spotkała się z reakcją na pocałunek. Fanny miała doskonały refleks, więc mogłaby z łatwością zastrzelić Azazel lub użyć mocy i obezwładnić ją. Wiedziała jednak, że ma przed sobą członka swojej...społeczności. Rodziny. Chociaż, gdyby chodziło o inną czarownicę, nie zawahałaby się. Coś jej jednak podpowiadała, iż nie ma potrzeby interweniować. A szkoda, bo ta chwila wiary w ognistą kosztowała jakiegoś człowieka życie. Fanny wiedziała, że magiczny ogień niełatwo ugasić, więc nie ruszyła mężczyźnie na pomoc. On był już stracony. Zresztą, szok w jakim była, sprawił, że przez chwilę nie mogła się poruszyć patrząc pozornie obojętnym spojrzeniem na płonącego mężczyznę. Dopiero po chwili jednak dotarło do niej, co się tak naprawdę stało. Serce zabiło jej szybciej, wrzuciła papierosa do płonącego kubła.
- M-musimy uciekać. Teraz! - powiedziała, po czym złapała kobietę za rękę i pociągnęła ze sobą w stronę swojego mieszkania. Musiały się ukryć chociaż na chwilę, ochłonąć i pomyśleć co dalej.

z/t ---> http://wishtown.forumpolish.com/t446-mieszkanie-fanny-morland#5025
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Maj 22, 2017 2:36 pm

Cóż za piękny przedwczesny poranek, jeszcze nieco minie za nim słońce wniesie się na tyle wysoko, by oświetlić całe stoiska z tkaninami. Ale to dobrze, jest jasno, ale nie aż tak by to męczyło. Mając kaptur na głowie mogę się swobodnie przemieszczać z swoim niewygodnym wyrazem twarzy. Dlaczego niewygodnym? Na tyle się zwykle innym nie podoba, że są w stanie mnie nazbyt często zaczepiać, a czasami wręcz unikać. Nie chce ani jednego, ani drugiego. W sumie chciałem się rozejrzeć czy znajdę nieco czarnego materiału na mój płaszcz, który miał okazje niefortunnie się podniszczyć. Miałem do tego bardzo dobrego nosa, a nawet język. Może wydawać się to dziwne, ale potrafię doskonale określić jakość materiału. Wystarczyło, że niuchnę nieco zapachu i potajemnie liznę. Mlasnę kilka razy i już wiem co należy. Zniesmaczony odchodziłem od wielu stoisk, bo choć patrzyłem na niezbyt drogie, to w większości przypadków były warte jeszcze mniej niż niby zaniżona cena. Czy nie ma tutaj należytego stoiska? Najlepiej jakieś uprzejmej staruszki bez żadnych uprzedzeń i sprawiedliwie podchodząca do klientów? Ach, jak mi brakuje mojego skromnego miasta... Wzięło mi się na wspominki i przed jednym z straganów, nieco opadła mi głowa. A pomyśleć, że tak narzekałem na miejsce z którego pochodzę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pon Maj 22, 2017 6:17 pm

Nadia nie spała już od świtu, kiedy to wstała, żeby zająć się zwierzętami. To był jej codzienny obowiązek, więc nawet nie narzekała na brak snu czy fakt, że czegoś od niej wymagano o tak barbarzyńskiej porze. Dopiero gdy wszystkie kury były najedzone, a kozy zaczęły paść się na łące za domem, mogła w spokoju wejść do środka i zjeść szybkie śniadanie. Szybkie, bo zaraz później tata miał zawieźć ją do miasta, gdzie musiał załatwić parę spraw i powierzyć Nadii zajęcie się jedną z nich, aby było szybciej.
Gdy dotarli do Wishtown, ojciec zostawił ją w okolicach targu, a sam wyruszył dalej. Nadia przez chwilę krzątała się po różnych stoiskach, oglądając wystawiany towar. Zabawki, owoce z różnych zakątków Anglii, słodycze, a nawet kurczęta i małe króliki, poupychane w klatkach tak, jakby były tylko nieczującym towarem. Zawsze smucił ją widok zwierząt tak traktowanych przez sprzedawców, ale nie mogła nic na to poradzić. Przynajmniej nie tym razem. Nie mogła ich wykupić, bo miała inną rzecz do zrobienia, a gromadka małych pisklaków na pewno by jej nie pomogła.
Wreszcie zaszła w upragniony rejon stoisk z tkaninami i różnorakimi materiałami. Miała kupić mamie dwa metry białego aksamitu na suknię ślubną dla jednej z klientek. Kobieta czuła, jak wielki obowiązek na niej spoczywał. To od tego, jaki materiał kupi, mogło zależeć czyjeś szczęście i powodzenie ceremonii. Dlatego nie kupiła materiału na pierwszym z brzegu stoisku, tylko powoli obchodziła wszystkie, wypatrując tego idealnego. Wreszcie ujrzała stragan, który aż uginał się od dobrej jakości tkanin, również tych aksamitnych. Już chciała podejść bliżej, kiedy zauważyła wysoką postać stojącą przy stoisku, chociaż nie wyglądało na to, żeby rozmawiała ze sprzedawcą. Przyglądała mu się dłuższą chwilę, po czym położyła dłoń na ramieniu mężczyzny, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Przepraszam najmocniej, czy stoi pan w kolejce? - spytała najuprzejmiej jak tylko umiała, po czym uśmiechnęła się przepraszająco. Naprawdę nie chciała przeszkadzać mu w zakupach, ale oto właśnie znalazła stoisko idealne, co ją tak podekscytowało, że nie chciała czekać ani minuty dłużej, by dotknąć miękkich materiałów, jakie oferował sprzedawca. A jeśli mężczyzna się zastanawiał.. Cóż, chyba nie było tu lepszej i bardziej bezstronnej osoby, która mogłaby mu doradzić w wyborze. W końcu znała się na rzeczy, a do tego nie trzymała z żadnym handlarzem, aby przyciągać mu klientów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Maj 23, 2017 9:29 am

Cóż, jeśli byłby to wybór wizualny, z pewnością bym się do tego nie nadawał. Patrze wyłącznie na wytrzymałość i kwestie trwałości barwy, oraz to jak została uzyskana. A że nie nikt by na to nie spojrzał bo wygląda jak kawałek czarnego łachmanu? Zdarzają się przecież i takie osoby jak Ja, które nie mają zbyt dużego gustu. Chociaż tylko Ja jestem zdolny zjeść swoje poprzednie zniszczone nie do użytku ubranie, więc wtedy zrozumiałe dlaczego tak bardzo patrze na inne rzeczy. No ale przecież nikomu tego nie powiem, prawda? Niektórzy chcą aksamit, który spełnia wiele ludzkich potrzeb wygody i wyglądu. Mnie to aż tak nie do końca nakręca coś takiego, dla mnie są znacznie trwalsze materiały. Ale to chyba dobrze, że każdy potrafi szukać czegoś innego? I zwraca uwagę na szczegóły.
No tak, stałem przy stoisku gdzie materiały są bardziej dla dam wysokiego urodzenia, bo mają wyglądać jak trzeba. Chyba aż za bardzo zabłądziłem, bo nie mam w zwyczaju interesować się czymś z takiej półki. Wszystko w sumie i tak było w porządku, do póki nie zostałem zaczepiony. Wzdrygnąłem się lekko przestraszony, aż nazbyt pesymistycznie pomyślałem, że komuś przeszkadza moje włóczenie się po stoiskach. Odwróciłem się powolnie i odruchowo poprawiłem kaptur. Machnąłem przecząco głową i zrobiłem wyraźny krok w tył, chciałem tak przekazać, by się mną ani trochę nie musiała kłopotać. Nawet na chwile otworzyłem usta, jakbym chciał się jakąś wytłumaczyć, ale tylko po krótkim zaobserwowaniu nieznanej dziewczyny, odwróciłem wzrok i spojrzałem bez zainteresowania na resztę wystawionych tkanin. Ech, brakuje mi języka w gębie? Nieogarnięcie i niepewność, poziom Trzepot. Jak się tutaj wziąć w garść bym w końcu wybrał jakiś półśrodek i mógł stąd odejść?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Maj 23, 2017 2:41 pm

Poczuła się odrobinę głupio, gdy mężczyzna wyraźnie drgnął, kiedy pozwoliła sobie na zaczepienie go. Niby mogła jedynie wyrwać go z zadumy albo po prostu zaskoczyć nagłym dotykiem, co nie zmieniało faktu, że sama nieco się speszyła. Szybko cofnęła dłoń i ciekawskim spojrzeniem zlustrowała mężczyznę, a kiedy ten nie wyraził żadnych obiekcji, uśmiechnęła się lekko i skinęła głową. Zaraz dorwała się do sprzedawcy i spytała go o to, czego potrzebowała. Gdy ten zaczął przeszukiwać swój asortyment w poszukiwaniu białego aksamitu, Nadia kątem oka zaczęła przyglądać się tamtemu mężczyźnie. Wyglądał na takiego zagubionego. Stary płaszcz sprawił, że przywiódł jej na myśl wędrowca. Ogółem wyglądał dość nietypowo, jak tak przypatrywała się jego ubiorowi, lecz to jej wcale nie raziło. Nie oceniała ludzi po pozorach, bo sama też nie była idealna.
Sprzedawca sprowadził ją na ten świat, przyniósłszy duży płat materiału. Nadia przejechała palcami po gładkiej i miękkiej powierzchni tkaniny, zapytała o cenę, a gdy ta wydała się być w miarę satysfakcjonująca, poprosiła o odmierzenie odpowiedniej długości. Gdy handlarz udał się na bok, żeby zrealizować zamówienie, dziewczyna ponownie spojrzała w stronę tajemniczego mężczyzny, który nadal stał koło stoiska.
- Pan wybaczy, że znowu niepokoję... - zaczepiła go po raz drugi. - Wygląda pan na kogoś, kto nie jest stąd. Mogę jakoś pomóc? - spytała. Dopiero po chwili zrozumiała, że mogło to zabrzmieć niemiło, dlatego jej policzki lekko poróżowiały i postanowiła to naprawić: - To znaczy, przepraszam, jeśli się mylę. Po prostu znam się troszkę na tkactwie i szyciu, mogę doradzić - zaoferowała już bardziej zgrabnie. Nie czuła się niezręcznie, oferując pomoc obcemu mężczyźnie. Każdy czasami jej potrzebuje, a dobre uczynki wracają do ludzi. Czyż nie to samo zrobiła jej matka wiele lat temu? Nadia uśmiechnęła się delikatnie na tę myśl. Co prawda nie sądziła, żeby człowiek, z którym teraz próbowała nawiązać kontakt miał zostać jej mężem, jednak zabawne było to, jak sytuacje potrafią się powtórzyć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Maj 24, 2017 7:29 pm

Czekaj, ona się zakłopotała? Nie miała nic złego do mnie? I szybko zajęła się swoimi sprawami? Ach te moje ciągłe złe nastawienie do innych. Choć nie mogę teraz twierdzić, że rozgryzłem pierwszą lepszą napotkaną osobę. Dobra, Trzepot ogarnij się! Z pewnością jeszcze nie wszystkie stragany są mi znane, może gdzieś coś jeszcze odnajdę? Muszę tylko tą delikatną fobie na tle ludzi zgasić i zająć się tym co miałem. No dobra, to gdzie teraz? W sumie to nie miałem co więcej do namysłu, nawet w sumie nie zauważyłem kiedy do mnie dotarła. Tym razem opanowałem się od dziwnych strachliwych reakcji, chyba. Bo lekko zatrzęsły mi się ręce, ale może się zauważyła jak byłem nieco bokiem? No dobra, dobra, po rozum do głowy.
Stanąłem ponownie na wprost niej i nieco uniosłem głowę, dzięki temu może z pod cienia kaptura trochę można było lepiej ujrzeć moją twarz, choć trzeba było chociaż nieco skupić wzrok. Pomoc? Ale tak po prostu? W sumie zielarka nie chciała jakąś zbytnio ode mnie, ale żeby zaraz tak każdy bezinteresownie? Nie, nie, najważniejsze być nieco roztropnym. Czas użyć swojego mało przychylnego głosu.

- Pomóc? W sumie nie znam się kompletnie na takich rzeczach jak tkactwo i tym podobne, ale wiem co chce zdobyć, tylko nie mogę tego znaleźć.
Pomimo wszystkiego nie potrafiłbym utrzymać dobrego kontaktu wzrokowego. Dalej wydaje mi się, że mieszkańcy tego miasta są straszni i najczęściej mało przyjaźni. Ale lepiej też nie odpychać za szybko, bo raczej już żadnej tolerancji nie dostane w tym miejscu.
- Nie chce robić nikomu żadnych problemów, jeśli gdzieś jest materiał który pasuje do moich gustów, to z pewnością go odnajdę. Z czasem...
Ostatnie słowo dodałem ciszej i z oczywistą niepewnością. W końcu jestem tutaj po raz pierwszy. Cóż, mogę tylko stwierdzać po zapachu i tak jakby smaku, wzrokowo nie wyłapie gdzie jest to co potrzebuje.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Czw Maj 25, 2017 7:20 pm

Teraz faktycznie mogła lepiej dostrzec twarz mężczyzny, z którym rozmawiała. Kolor oczu, którego wcześniej nie była pewna, teraz napawał ją lekkim niepokojem. Żaden człowiek bowiem nie może mieć ślepi karmazynowych, jak dwa rubiny wetknięte w oczodoły. Gdy przyglądała mu się bardziej, dostrzegła też lśniące kawałki metalu tkwiące w jego skórze, jakby poddał się jakiemuś wschodniemu rytuałowi, który miał dowieść jego męstwa. Poznała już ludzi, którzy wyglądali nietypowo, którzy robili dziwne rzeczy ze swoim ciałem, ale jeszcze nigdy nie spotkała kogoś takiego. Wpatrywała się w niego z ciekawością, ale też szacunkiem i lękiem, jakby nie była do końca pewna, czego może się spodziewać.
Ten mało przychylny głos na moment zmroził jej krew w żyłach, chociaż gdy wysłuchała to, co miał do powiedzenia, z radością stwierdziła, że nie miał wobec niej złych zamiarów. Nie kazał jej iść do diabła ani nie okrzyczał za wścibskość, co już było jakimś plusem. Niby mogła się teraz odwrócić na pięcie, stwierdziwszy "próbowałam" i nie mieć wyrzutów sumienia, że nie zaoferowała mu pomocy, jednak gdy tajemniczy wędrowiec skończył mówić, coś jej podpowiadało, iż nie powinna go zostawiać tak łatwo.
- Znam ten targ jak własną kieszeń - zapewniła go, chociaż może zbyt optymistycznie. Wszak bywała tu już parę razy, lecz stoiska często zmieniały swoje położenie i asortyment, więc nie można było powiedzieć, iż znała go aż tak dobrze. Mimo wszystko była tu od jakiegoś czasu i zdążyła zapamiętać parę straganów, zwłaszcza tych z materiałami. - To nie będzie żaden problem. Czego pan właściwie szuka? - spytała, po czym odwróciła się na moment, aby zapłacić kupcowi i odebrać swój zakup, starannie poskładany i opakowany gazetą, żeby się nie zniszczył w trakcie transportu. Teraz, kiedy miała wszystko, mogła oprowadzać nawet cały tabun zagubionych wędrowców.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Czw Maj 25, 2017 10:13 pm

Sama coś zakupiła, więc ma tutaj jakieś swoje sprawunki. A może po prostu ma swoje pieniądze i robi to tak dla przyjemności? To drugiej mniej prawdopodobne, no ale nigdy nie można czegoś takiego wykluczać. Choć czy osoba z wyższych sfer, tak po prostu sama by rozmawiała z nieznajomymi? Ach, no oczywiście, że nie! Trochę mojej nieuwagi i miała okazje lepiej mi się przyjrzeć, no to w sumie było nieuniknione. Wiedziałem, że raczej swoją twarzą i głosem nie napawam do optymizmu, ale nie wyglądała na tak zniechęconą jak to okazuje większość! Choć i tak nieco odsunąłem wzrok na bok, wystarczy że ma już świadomość, że w żaden sposób nie jestem nikim normalnym.
A tu nagle zaskoczenie. Kontynuowała chęć pomocy. Przynajmniej wiem, że nie warto byłoby tego teraz odrzucać. Nie wiem ile jeszcze zostanę w okolicach tego miasta, ale warto mieć jakieś przyjazne stosunki z niektórymi osobami. Tylko pytanie, czy nie będzie czegoś chciała za ewentualną dla mnie pomoc?

- Nie znam się na krawiectwie i nie mam pojęcia jak określają inni swoje materiały, oraz jakie przydzielają istotne w nim walory. Nazwijmy... Że mam dziwny specyficzny gust tego co chce dostać. Ale może ułatwi to, że szukam czegoś na podobieństwo swojego płaszcza.
Popatrzyłem na swój płaszcz, który chwyciłem dłońmi i lekko nim potrząsnąłem. To w ogóle jej co pomoże? Chyba jednak powinienem się zająć tym sam. Bo przecież ostatecznie nie powiedziałem nic konkretnego! Ach! Mam ochotę złapać się za głowę i najlepiej odejść z swoim problemem daleko. Skrzywiłem wyraz twarzy z oznaki swojej beznadziejności.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Maj 26, 2017 8:54 am

Gdy tylko usłyszała, że mężczyzna uległ i wreszcie zgodził się na pomoc ze strony Nadii, ta ucieszyła się jak małe dziecko, któremu mama pozwoliła pobawić się na placu zabaw. Jej usta rozciągnęły się w wesołym, niemalże dziecięcym uśmiechu. Jeszcze brakowało, żeby zaczęła radośnie podskakiwać i wykonywać zwycięskie okrzyki. Szybko się jednak opanowała, jak na dorosłą pannę przystało i rzuciła okiem na płaszcz wędrowca. Przyjrzała się dokładnie materiałowi, ale to najwidoczniej jej nie wystarczyło.
- Pan wybaczy - mruknęła i najpierw zdjęła z jednej dłoni rękawiczkę, a później delikatnie przejechała palcami po powierzchni płaszcza, naciągnęła go lekko i dotknęła ponownie. Widać było, że się zastanawia, lecz po chwili odsunęła się od mężczyzny i puściła go, najwidoczniej doznawszy olśnienia. - Szuka pan płaszcza czy tylko materiału do naprawienia go? - spytała, w głowie już analizując, czy gdzieś widziała coś w tym stylu. Prawdopodobnie chodziło tu o ciemną, mocną wełnę, chociaż co do tego musiała się jeszcze upewnić u kogoś, kto miał obszerniejszą wiedzę w tym zakresie. Grunt to znaleźć coś podobnego, co nie powinno być problemem w tym oceanie tkanin wszelakich.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sro Maj 31, 2017 7:56 pm

Otworzyłem szerzej oczy, widząc jej dosyć niezrozumiałą radość. Wpadłem w jakieś sidła i właśnie jest z tego dumna? Nie wiem czy powinienem odwzajemnić zadowolenie, czy jednak być zaniepokojonym. W odpowiedzi na jej entuzjazm, drgnąłem kącikiem ust. Tym sposobem jakbym nieco oznajmił swoje zakłopotanie. Teraz za to musiałem stanąć na baczności, bo właśnie przybliżyła się do mojego płaszcza. Potaknąłem tylko głową i niepewnie, lekko podenerwowany obserwowałem jak obchodziła się z materiałem. W dodatku z pewnością mogła poczuć, że jest solidna, lecz tutaj nie chodziło o sam materiał, a o jego przeplataną mieszankę. Nie był zbyt przyjemny w dotyku jak normalna wełna, urozmaicono go pewnie innymi materiałami i w ten dziwny sposób doprowadził do idealnego dopasowania. Choć gdzie wśród normalnych osób, przyjemne byłoby posiadanie niejednolitego materiału? Cóż, dla mojego podniebienia jest idealne, bo ma wysokie urozmaicenie smakowe, a ostatecznie w podróży spisuje się równie należycie. Pomimo, że fizycznie jest to niesamowicie mocne, to jednak taka mieszanka ma 1 radykalny problem. Każdy element materiału który był mieszany, ma podatność większą, lub mniejszą na inne źródła, jak na przykład wilgoć. Dlatego to powoduje, że przy niedbalstwie łatwo niszczą się połączenia i wygląda jakby było w wielu miejscach rozdarte. Od co tajemnica, dlaczego mój płaszcz ostatecznie nie wygląda w dobrym stanie. Ale, przecież Ja takich rzeczy nie wiem, więc Ciiii.
- Planowałem jedno jak i drugie. Mam trochę oszczędności i chciałem sporą ilość materiału, który pozwoliłby mi u jakiegoś szewca uzyskać coś bardziej okrywającego.
Już mój płaszcz wydaje się sporo zakrywać, po co mi coś co spełnia tą rolę jeszcze bardziej? Cóż, być może nie będzie to istotne zdradzać, bo w sumie to kwestia bardzo banalna.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Czw Cze 01, 2017 7:21 pm

Gdy przeszło do oglądania płaszcza, nie miała czasu na przyglądanie się wędrowcowi w poszukiwaniu jakichkolwiek emocji na jego twarzy. Póki nie protestował ani nie zachowywał się bardzo dziwnie, nie miała powodu do obaw. Sama też nie wpadłaby na to, że może swoim zachowaniem robić cokolwiek złego. Ona chciała tylko pomóc, a nie robiła tego bardzo nachalnie, więc...
Pokiwała głową ze zrozumieniem. To brzmiało jak dobra opcja. Bardziej opłacało mu się znaleźć odpowiedni materiał i coś z niego uszyć, niż szukać idealnego płaszcza z tej rzadkiej tkaniny i w dodatku w kroju, który by mu pasował.
- Brzmi jak dobry plan, zaraz możemy go poszukać. Powinien być gdzieś w tamtych okolicach, tutaj są raczej droższe i bardziej... ekstrawaganckie rzeczy - wskazała dłonią w stronę, z której wcześniej przyszła, po czym założyła rękawiczkę. - Co do krawca, to poleciłabym swoją mamę, ale teraz ma trochę rzeczy na głowie i nie uporałaby się z tym w krócej niż miesiąc - skrzywiła się lekko i pokręciła głową. Niestety, sama nie umiała szyć aż tak dobrze, a nie chciała obciążać matki kolejnym nagłym zamówieniem. Mogła jedynie wskazać mężczyźnie jakiegoś innego, ale wciąż zaufanego.
W międzyczasie powoli ruszyła we wskazanym przez siebie kierunku, co chwilę zerkając, czy jej towarzysz idzie obok. Rozglądała się przy okazji na boki, zaglądając na asortyment mijanych stoisk, próbując wypatrzyć coś podobnego do tego, co miał na sobie mężczyzna.
- Nie jest pan stąd, prawda? - spytała w końcu, niezdolna do dalszego milczenia. Na dodatek była ciekawa tego, skąd przybył ten nietypowy facet. Niby kobiecie nie wypada być aż tak wścibskiej, lecz Nadia nie uważała tak ogólnikowych pytań za wyjątkowo złych. Koniec końców, wędrowiec mógł odmówić odpowiedzi i mogli dalej szukać materiału, a później rozejść się w pokoju.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Cze 02, 2017 8:09 am

Zastanawia mnie skąd bierze się taka chęć pomocy? Czy ona z pewnością jest tak bezinteresowna jak wygląda? Zostaje mi samemu przede wszystkim potakiwać i liczyć że zaprowadzi mnie tam gdzie znajdę to co potrzebuje. Przez chwile przyjrzałem się jej rękawiczką. W sumie to nie jest aż tak zimno dla zwykłych ludzi, czyżby taka panowała moda? W sumie to nie wiem po co rozważam takie szczegóły u niej, czas się otrząsnąć i zwyczajnie za nią podążać.
- Więc prowadzony jest rodzinny biznes związany z krawiectwem? Czy Ja z pewnością nie przeszkadzam odtrącając od obowiązków?
Zawsze warto się upewnić. Pomyślmy na tyle absurdalnie, że jest tak miłą osobą, że jak już wypaliła z pomocą, to głupio byłoby jej przerwać, nawet jak ma dużo spraw na głowię. Ale w sumie jeśli by tak było, to pewnie nadal by z grzeczności odmówiła. Mech, po co znowu sobie zawracam głowę takimi rzeczami? I to mało prawdopodobnymi. Machnąłem głową na ocknięcie i już się okazało, że o trochę się oddaliła, szybko nadrobiłem tą odległość szybkim truchtem. Niepewnie patrzyłem na boki, a ostatecznie i tak wracałem wzrokiem w jej kierunku, zwłaszcza gdy zadała mi pytanie.
- Sądzę, że nie trudno się z tym domyślić. Mam za sobą już dość długą podróż.
Nie chciałbym jej mówić skąd dokładnie jestem, w sumie wolałbym tego unikać u każdego rozmówcy. Sądzę, że tak będzie lepiej, zwłaszcza jak kiedyś mi odbije tam wrócić, ale mam nadzieje że do tego szybko nie dojdzie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Nie Cze 11, 2017 2:56 pm

Co zabawne, jej działania nie miały żadnego głębszego celu. Nie kryły się za nimi ani chęć zarobku, ani żadne próby kokieterii czy sprowadzenia wędrowca na manowce. Wszystko brało się z chęci pomocy, ot, bezinteresownej i kompletnie spontanicznej. Taką, jaką powinien nieść każdy człowiek swojemu potrzebującemu bliźniemu. Czyż życie nie byłoby prostsze, gdyby wszyscy byli dla siebie milsi i bardziej pomocni? Tym właśnie kierowała się Nadia. A skoro miała odrobinę czasu, to wdrożenie tego w życie nie wydawało się być wcale złym pomysłem.
- Rodzinny biznes? To dużo powiedziane - zaśmiała się cicho i zbyła jego obawy machnięciem dłoni. - Tylko pomagam mamie. Parę minut w jedną czy w drugą stronę nie zrobią różnicy. Tym bardziej, że już mam to, po co przyszłam - dodała, gładząc dłonią niesiony pakunek. Może to i nawet lepiej? Nie będzie musiała tak długo czekać na tatę, aż ten będzie wracał z miasta i będzie mogła się z nim zabrać.
- Długą? Dłuższą niż w obrębie Anglii? - spytała, wyraźnie zainteresowana tym tematem. Uwielbiała słuchać opowieści ludzi, którzy swoje zdążyli już zwiedzić i poznać. Sama również miała sporo do powiedzenia na ten temat, co ludzie szybko wyłapywali ze względu na jej nietypowy akcent, który musiał świadczyć o tym, że nie była stąd i mogła powiedzieć co nieco o swoich przygodach. Niestety, Nadii wydawało się, iż mężczyzna nie będzie skory do ciągnięcia tej rozmowy i nie usłyszy z jego ust opowieści, jakich sama by się nie powstydziła.
Nagle zatrzymała się, wyraźnie zapatrzona w coś na pobliskim stoisku. Zerknęła na swojego towarzysza, a raczej na jego płaszcz, znowu na materiał na straganie, a później zwróciła się do mężczyzny:
- Niech pan spojrzy. Czy coś takiego mogłoby być? - spytała go.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Wto Cze 13, 2017 8:37 pm

Podniosłem tylko swoje śrubowate brwi jak spostrzegłem jej spontaniczną reakcje. Czy to się nazywa właśnie lekkie, a konkretniej beztroskie życie? Choć oczywiście może swoje problemy głęboko skrywać, to jednak widok takiego lekkiego podejścia do wszystkiego, jest jakby czymś miłym co by się chciało samemu znać. Hah, nigdy nie miałem i nigdy raczej nie będę mieć coś takiego. Ale przynajmniej dobrze wiedzieć, że inni tak właśnie potrafią żyć, chyba znajdę w tym mieście przeróżne odmiany ludzi z wszelkimi odchyłami. Kto by tylko pomyślał, że akurat takich zwyczajnych spokojnych ciężko mi się natrafia.
- Zostaje mi mieć nadzieje, że tak właśnie jest. Nie chciałbym by ktoś miał jakieś problemy, przez pomaganie mi bez żadnych korzyści.
Miałem się w sumie pokrzepiająco uśmiechnąć pod swoim kapturem, ale że wiem jak mi to wychodzi, to nawet nie próbowałem. Nie dość, że nie mam pozytywnej twarzy to miłe wyrazy twarzy nie są czymś co mi wychodzą, pomimo chęci.
No dobra, kazała mi spojrzeć, tak więc podszedłem. Delikatnie przejechałem palcami po materiale, liznąłem dwa palce i przejechałem po nim, po czym z powrotem ich posmakowałem. Poruszyłem niemrawo ustami.

- Nie bardzo... Czyżbym był aż za bardzo wybredny na swój pierwowzór?
Ciężko stwierdzić czy to pytanie kierowałem do mojej towarzyszki, czy do siebie samego. Rozejrzałem się jeszcze na boki.
- Może coś jeszcze jest? Najwyżej zostaje pamiętać o tym i zakupić, jeśli nic bliższemu mojego celu się nie znajdzie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadia Vinogradova
Poszukiwaczka przygód
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 19/05/2017

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Sob Cze 17, 2017 12:52 pm

Pokręciła głową przecząco. Doprawdy, ta troska i niepewność były urocze. Wiedziała, że życie wędrowca nie jest łatwe i nie zawsze przygotowuje człowieka do tego, iż każdy będzie mu pomagał bezinteresownie. Częściej to walka o przetrwanie, bycie zdanym tylko na siebie. Tym ważniejsza była dla Nadii pomoc mężczyźnie. Może dobry uczynek wróci do niej, kiedy sama trafi na szlak i akurat będzie w potrzebie.
Żałowała trochę, że nie dostała odpowiedzi na swoje pytanie o jego podróż. Ale cóż, była na to w pełni przygotowana. Nie miała do czynienia z bardem, który gościł w gospodach i grał na ich deskach, lecz z nieco dziwnym i tajemniczym przybyszem z dziwną miłością do metalu. Jego historie na pewno były ciekawe, lecz najwidoczniej nie były przeznaczone dla byle kogo.
Zdziwiła się, gdy zobaczyła, jak ten sprawdza tkaninę. Spotykała się z przykładaniem materiału do warg, żeby lepiej wyczuć jego fakturę, lecz nigdy z testami "na ślinę". Na dodatek te pozwoliły mu cokolwiek określić! Doprawdy, fascynujące.
- Po prostu nie chce pan brać byle czego - odrzekła niezrażona. - Może mógłby się pan poradzić sprzedawcy? Ma dużo podobnych materiałów, powinien coś doradzić lepiej niż ja - zaproponowała i wskazała na mężczyznę, do którego należało to jakże bogate stoisko. Tak było łatwiej niż krążyć w kółko i szukać igły w stogu siana.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t463-topic Online
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   Pią Lip 21, 2017 12:30 pm

Wychodzi na to, że jej już z pewnością skończyły się pomysły. Nie wiem na ile nadużywam jej dobroduszność, ale fakt. Czas konkretnie zapytać się o co mi chodzi u odpowiedniej osoby, pomimo że mam problemy z sprecyzowaniem co mam na myśli. Tylko, że nie każdy sprzedawca będzie tak miły i uprzejmy jak on sama. No ale z tym jeszcze nie rozmawiałem, może jeszcze nie będzie tak źle? Potaknął twierdząco na jej pomysł i ruszyłem do sprzedawcy.
Gdy podszedłem, odziwo się nie wystraszył jak większość. Okazało się, że to był ktoś o twardym charakterze, który podniósł brwi i wrednie zapytał "czego", jakby podejrzewał że zwiastuje problemy, a nie zarobek. Nieudolnie próbowałem się uśmiechnąć, ale że to nigdy nie działa, zacząłem go pytać mało precyzyjnie czego szukam. Proponował mi tkaniny tego typu, które już sprawdziłem, więc próbowałem iść z pytaniami dalej. Niestety, warknął na mnie mało sympatycznie bo najpewniej uznał, że przyszedłem tylko szkodzić w jego interesach. Był święcie przekonany, że niczego bliższemu mojemu opisowi nie znajdę niż to co ma. Natychmiast się wycofałem bo jak widać już się w nim gotowało. Na końcu rzucił na pożegnanie, że bez chęci kupowania i pełnej sakiewki, nie mam się tutaj zbliżać. Tylko, że miałem pieniądze i chęci również, no ale co poradzić jak charyzmę mam najwidoczniej na minusie.
Wróciłem do wspierającej panienki i tylko popatrzyłem na nią ponuro. Za nim sama zdecydowała coś powiedzieć, albo coś zrobić, powiedział najpierw swoje.

- Nie chce już tutaj przebywać, może innego dnia gdzie indziej...
Zamierzałem się zbierać stąd co było po mnie widoczne, myślałem tylko jak Ją przeprosić i zarazem podziękować, by pożegnanie nie wypadło równie źle co rozmowa z sprzedawcą.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stoisko z tkaninami   

Powrót do góry Go down
 
Stoisko z tkaninami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Stoisko "Rzuć Urok"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Pchli targ-
Skocz do: