IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karczma na północnych obrzeżach Danii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Nie Lip 10, 2016 7:48 pm

Jak długo się już włóczył, łapiąc dorywcze pracę i zlecenia? Nawet już nie liczył. To po prostu trwało. Było już jakąś rutyną, do której się przyzwyczaił i się jej nie sprzeciwiał. Dawno już nie zagościł nigdzie na dłużej. Załatwiał co musiał i ruszał w dalszą wędrówkę. Było tylko kilka drobnych wyjątków, gdy w okolicy znalazło się nieco więcej zleceń niż zazwyczaj. Mimo to nadal nie znalazł swojego miejsca w tym świecie. Ba, chyba nawet zapomniał jak to jest mieć swój własny ciepły i przytulny kąt. Nie miał w końcu już żadnej bazy i ludzi. Nie było do czego wracać. O bezpieczeństwie już nie wspominając. Cały czas obawiał się zostać gdzieś dłużej z powodu tych przeklętych kapturów. Niby wyglądało, że ci o nim zapomnieli, ale czy tacy ludzie kiedykolwiek cokolwiek puszczają w niepamięć? Wolfrik w to wątpił i zwyczajnie obawiał się o swoje życie. Nie oszukujmy się, nie miał zamiaru ginąć z powodu jakiś zasranych inkwizycyjnych fanatyków.
Takim o to sposobem siedział jednej z karczm znajdujących się na północnych obrzeżach Danii. Nie był to lokal nie wiadomo jakich lotów. Ba, kilku typów wyglądało mocno niepokojąco, ale cóż poradzić? Nic się raczej nie dało. Co tu robił Wolfrik? Chciał się dostać do krajów skandynawskich w nadziej, że może tam na coś zdadzą się zdobyte przez niego umiejętności. Oczywiście podczas takiej podróży od czasu, do czasu trzeba gdzieś odpocząć i zjeść coś ciepłego. Właśnie przez to ciemnowłosy w tej chwili siedział przy stole kończąc swoją kolację, którą popijał piwem. Nie zdawał się jakiś bardzo zaciekawionym tym co się działo w pomieszczeniu. Z resztą siedział on w kącie, gdzie było najwięcej cienia. Tak, to była jego próba niezwracania na siebie uwagi. W sumie to chyba dobrze mu szło. Wyglądał po prostu na zmęczonego typa, który nie szuka towarzystwa i w spokoju chcę zjeść kolacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 161
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Czw Wrz 15, 2016 5:56 pm

Nie każdy dzień obfitował w jakieś ciekawe wydarzenia i nie każdy przynosił ze sobą jakieś wyzwania. Tak to już bywało na tym świecie. Ale Veilore często zdarzały się dni, w których miała ciekawe zajęcie. Pracując dla kogoś jako ochroniarz nietrudno było o atrakcje, przecież nikt nie stawiał u swego boku stróża, jeśli nie miał ku temu żadnego powodu. Po cóż miałby to robić? Dla zabawy? I owszem, wielu ludzi marzyło o dostawaniu pieniędzy za nic praktycznie, więc każdy podjąłby się pracy na takich zasadach, bez zagrożeń. Ale pracodawca z tego miałby niewiele pożytku, a tylko wydatek. Ewentualnie uzyskałby też towarzysza, ale ktoś musiałby być naprawdę samotną osobą, aby wynajmować sobie ochroniarza nie dla zabezpieczenia swojej osoby, a dla zaspokojenia potrzeb towarzyskich.
Dzisiejszego dnia Veilore miała do załatwienia parę spraw. Zaczęło się od momentu, w którym dowiedziała się o potencjalnie nowym dostawcy wina swojego chlebodawcy. Miała złe co do tego przeczucia. Niekoniecznie względem samego importera, natomiast inaczej było z człowiekiem, który został przedstawiony jako jego lokalny asystent. Jej intuicja mówiła, że coś z nim jest nie w porządku, a ku takiemu myśleniu skłoniła ją rozmowa między nim a jednym z krewnych hrabiego.
Dlatego zanim zostanie podjęta jakakolwiek decyzja, postanowiła zbadać sprawę – potwierdzić albo obalić obawy, jakie zrodziły się w jej głowie. Przez ostatnich parę dni dokonywała obserwacji otoczenia asystenta, czyniąc to podczas rozmów swego pracodawcy z niniejszym człowiekiem. Oczywiście ostrzegła go, aby pochopnie nie podejmował decyzji.
Nie dowiedziała się zbyt wiele na samym początku, ale trafiło do niej kilka wskazówek, jakoby jegomość oszukiwał swoich klientów poprzez rozcieńczanie trunku, co spowodowało że postanowiła bardziej zagłębić w się w problem, a w tym celu znalazła sobie odpowiednią "ofiarę".
Dzisiaj miała się z nią spotkać. Od godziny już pili alkohol przy jednym ze stołów w kącie karczmy. Tylko że na razie jeszcze nie zdążyli przejść do tych tematów, które Veilore uważała za interesujące, więc kiedy mogła, po prostu rozglądała się czasem po otoczeniu. I piła. Właściwie nawet to pomagało przebrnąć przez to całe ględolenie mężczyzny, z którym się spotkała – Rosjanina, z akcentem mówiącego w tutejszym języku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Pią Lip 07, 2017 8:27 pm

Jadł spokojnie, bez zbędnego pośpiechu. Ludzie nie interesowali się jego skromną osobą, więc nikt się do niego nie dosiadł, a on w samotności mógł obserwować całą resztę gości. Pasowało mu to, w końcu pragnął nie zwracać na siebie większej uwagi, czyż nie?
Na początku nie zauważył nic ciekawego. Od to zwyczajne widoki, które można by zobaczyć w każdej karczmie: ludzie odpoczywali po ciężkiej pracy, jedli i pili, ktoś powoli gotował się do pijackiej bójki, inni śpiewali zbereźne przyśpiewki i śmiali się w wniebogłosy, następny typ bezowocnie próbował poderwać karczmarkę, kolejny zapijał smutki. Jednak dwie osóbki po pewnym czasie przykuły jej uwagę. Mężczyzna i kobieta, pijący alkohol i rozmawiający. Wolf widział jak kobieta się rozgląda po sali, była ewidentnie nie zainteresowana tym co mówił do niej tamten typ. Tamten jednak zdawał sobie nic z tego nie robić i dalej nawijał. Naprawdę on nie widzi, że ona ma go w poważaniu? przeszło mu przez myśli, gdy brał do ust kolejny kawałek mięsa umazany w pysznym sosie. Postanowił się przyglądać tamtej dwójce, ale nie robiąc tego w upierdliwy sposób. Byłoby głupio, gdyby tamten typ poczuł się zagrożony czy coś i próbowałby wlać Wolfrikowi. Oczywiście ciemnowłosy strzelał, że nie miałby większego problemu w powaleniu gościa, w końcu ten od dłuższego czasu pił i pił, a sam Peters popijał tylko piwo.

___________________

4863AD || theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 161
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Sob Lip 08, 2017 2:16 pm

Dlaczego Rosjanie musieli tak wolno się upijać? – zapytała siebie w myślach, kiedy ten wygłaszał zapewne monolog swego życia i jeszcze rad był z towarzysza, który mu nie przerywał nazbyt. Veilore próbowała zwiększać swoje szanse, pijąc nieco wolniej niż jej rozmówca. Nie stroniła jednak od alkoholu, wiedziała bowiem, że zostanie to dostrzeżone i wywoła to odwrotny efekt od upragnionego. Uwaga mężczyzny skupi się na wlewaniu w nią większej ilości trunku miast na mówieniu. Veilore potrzebowała słów, konkretnych, które zdawały się nie nadchodzić, a wręcz przeciwnie – jej towarzysz rozkręcał się w zupełnie innym kierunku. Może zaproszenie do gospody nie było dobrym pomysłem? – pomyślała, zatrzymując wzrok na pustym naczyniu. Powinna go jakoś naprowadzić.
Ach, cholibka! Czemu nic nie mówisz!
Drgnęła lekko, sądząc, że ma na myśli jej nikły dział w rozmowie, ale Rosjanin tylko sięgnął po butelkę i napełnił jej kubek trunkiem.
– Takich historii nie słucha się o pustym gardle!
Blondynka odetchnęła i uśmiechnęła się przepraszająco, tak anielsko jak tylko można.
Wybacz, panie. Zamyśliłam się – powiedziała. – Wspominałeś, że pracujesz w tej branży. Podobno wasz alkohol dobrze się sprzedaje. Bardzo mnie to interesuje.
I tak oto mężczyzna zaczął opowiadać o wszystkich winnicach i nutach wyczuwalnych w powstającym produkcie. Opowiedział o całym procesie od zebrania winogrona, do zakorkowania butelki. Jednak na sam koniec, gdy jego umysł był już mocniej otumaniony, słowami prostego człeka stwierdził, że gdyby tylko mógł, sprowadzałby rodzimą wódkę i sabotował cały ten winiarski biznes.
Veilore czuła, że jeśli ta rozmowa potrwa choć odrobinę więcej czasu, niż chciała jej poświęcić, to nie wyjdzie dzisiaj z tej gospody.
Może miałabym dla was nowego klienta – upiła kolejny, miała wrażenie, że setny, łyk procentów. Odkaszlnęła, bo przekonała się, że została jej nalana wódka, mimo że dotąd pili wino, prawdopodobnie pochodzące z importu, który kobietę interesował.
Mocne...
Czuła, jak zakręciło jej się w głowie.
Dlatego wolałbym otworzyć swój biznes. Lecz niestety nie stać mnie na to – rzekł z pijackim smutkiem, popijając owe słowa wiadomo czym. – Ale może kiedyś coś uzbieram... – mruknął pod nosem. – Co tam mówiłaś?
Że chciałabym się dowiedzieć, do kogo się zwrócić w interesach. Może miałabym klienta.
Najemniczka zmrużyła lekko oczy, bo podana jej godność nijak nie zgadzała się z nazwiskiem osoby, która przyszła do jej pana, proponując swój produkt. To był chyba moment, w którym powinna pomyśleć o ulotnieniu się, zanim stoczy się pod stół.
To może teraz toast za biznes?
Oczywiście – rzekła. W takiej sytuacji nie można odmówić. Interesy to interesy, nawet jeśli tę historyjkę sobie wymyśliła.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Pon Lip 10, 2017 9:35 pm

Wolfrik nigdy nie był wścipskim typem. Wolał stać z boku i nie wchodzić komuś w życie buciorami. Wyjątki stanowiło łamanie prawa i takie oto ciekawe sytuacje jak ta teraz. Wilczek nadal przyglądała się tej dziwnej parze, nie przerywając swojego posiłku. Jadł powoli, zastanawiając się o co tu chodzi. Postanowił jednak teraz nie interweniować i zrobić to tylko wtedy, gdy sytuacja przybierze dziwnego i niepokojącego obrotu.
Minuty mijały, a między tamtą dwójką nic się nie działo. Ba, nawet rozmowa, a raczej monolog nieznanego typa, którą udało się usłyszeć ciemnowłosemu, zdawał się dość banalny, nawet nudny. Nic nie zapowiadało interesującego obrotu sytuacji. Właśnie przez to Wolfrik postanowił się bardziej skupić na swoim talerzu, jednakże dalej miał tamtych na oku.
Gdy Niemiec już całkiem wyczyścił swój talerz, wziął w dłoń kufel z piwem i w spokoju popijał sobie złoty trunek, przyglądając się gościom karczmy bez większego zaciekawienia. Nic w tym budynku nie zdawało się interesować Wolfa. Jego brązowe oczy bez większego celu przesuwały się z jednego punktu na kolejny i kolejny. Tylko czasem na dłuższą chwilę spoczywały na jasnowłosej damie, która pija alkohol. Cały czas miał wrażenie, że komuś go przypomina i powinien ją pamiętać, ale nie mógł w tej chwili skojarzyć z kim mu się blondynka kojarzy.

___________________

4863AD || theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 161
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Wto Sie 01, 2017 1:58 am

Tak, zdecydowanie był to najwłaściwszy moment na zakończenie spotkania, póki była jeszcze w stanie ruszyć się z miejsca i jako tako poruszać kończynami. Gdyby podjęła inną decyzję i w ciągu dalszym drążyła temat lub po prostu dała się wciągnąć w bezsensowną paplaninę pijanych osób, chyba zostałaby starą alkoholiczką, bo nie miałoby to końca.
Velore wypiła toast i naraz poczuła, jak jej organizm zaczyna wzbraniać się przeciwko temu i wiedziała już, że niczego więcej w siebie ani nie wleje, ani też niczego nie zje, bo przy kolejnej próbie wszystko podejdzie jej do gardła.
Wybacz mi, panie, lecz czas już na mnie – rzekła, gdy toast się dopełnił.
Ależ po co się tak spieszyć! Proszę jeszcze chwilę zostać, dokończymy, co mamy i wtedy się rozejdziemy.
Najemniczka uśmiechnęła się, choć ledwo znalazła na to siły, które skupiała na czynności wstawania z krzesła. Pomyślała jednocześnie, że jej rozmówca chyba nie miał za bardzo z kim pić i rzadko się zdarzało, by ktoś tak długo przy nim wytrzymał. Vei nie posiadała jednak takich umiejętności, by dalej dotrzymywać mu kroku. Wystarczy. Musiała dojść do siebie, gdyż dosyć słabo wyglądałoby zjawienie się na czworakach przed swoim pracodawcą. A wcale niedaleko temu obrazowi było do stanu faktycznego. Już teraz podpierała się rękoma o stolik, by utrzymać się na miękkich nogach.
Do momentu, gdy wstała, blondynka sądziła, że spokojnie oddali się gdzieś, gdzie spokojnie przesiedzi chwilę słabości, a potem wyruszy w drogę powrotną. Jednak kiedy już przeniosła ciężar swego ciała na nogi, przekonała się, że wypiła znacznie więcej niż na początku myślała.
Obowiązki wzywają – oznajmiła, panując nad plączącym się językiem i myślami.
– Obowiązki, obowiązkami, ale daleko tak nie zajdziesz. Dzisiaj już możesz sobie odpuścić, ha! – powiedział. – Zostań ze mną, słońce, dopijmy co mamy.
Niestety, muszę iść... Pewnie jeszcze spotkamy się w interesach. – Chociaż pewnie nie... w końcu dowiedziała się, czego chciała i więcej nie musiała spotykać się z jegomościem, który próbował ją zatrzymać.
Uciekła protetyczną ręką przed potencjalnym pochwyceniem, które miało nastąpić, lecz zapobiegła mu, odsuwając się od stołu. Poza tym trzeba zachowywać czujność. Po ludziach wszystkiego można się spodziewać.
Oczekują mnie, do zobaczenia! – pomachała ręką, po czym odwróciła się i ruszyła niepewnym, ostrożnym krokiem przez pomieszczenie, aż do baru, gdzie poprosiła o szklankę zwykłej wody.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Wto Wrz 19, 2017 1:24 pm

Bez zbędnego pośpiechu pił złoty trunek, nie musiał się na razie nigdzie śpieszyć. Raczej nikt z obecnych tu ludzi nie mógł go powiązać z osobą poszukiwaną przez Kapturki. Miał chwilę spokoju tylko i wyłącznie dla siebie. Ale czy na pewno? Z czasem zaczął się dokładniej przyglądać jasnowłosej kobiecie, która była z Ruskim alkohol. Miał okropne wrażenie, że z kimś ją kojarzy, ale nie wiedział z kim. Nawet nie zauważył, gdy jego brązowe tęczówki skupiły się tylko i wyłącznie na niej. Jego myśli skupiły się na wynajdowaniu nazwisk i imion, które mogły się wiązać z ów damą.
Dopiero po chwili zorientował się, że blondynka wstała, aby skierować swoje dość chwiejne kroki w kierunku baru. Wolfrik zawahał się. Powinien mieszać się w to wszystko? W końcu mógł na siebie w jakiś sposób ściągnąć problem, ale z drugiej strony kobieta zdawała się cholernie pijana, a podróż do domu mogła być dla niej zbyt ciężka i zwyczajnie niebezpieczna w tym stanie. Mężczyźni... Nie, zwyrole, albo raczej niewyżyte zwierzęta, bo kogoś takiego trudno było nazwać człowiekiem, lubiły wykorzystywać takie sytuacje jak ta.
W końcu jednak postanowił, wstał z miejsca, zostawiając zapłatę za posiłek i skierował swoje kroki w kierunku baru. Stanął obok nieznajomej kobiety, zachowując odpowiednią odległość, aby tamta nie wzięła tego za atak czy coś w tym stylu, po czym przemówił.
- Witam, może pomogę Pani dotrzeć do mieszkania? Z uszanowanie, Pani osoby,
ale kiepsko Pani wygląda
- przemówił, a na jego ustach widniał delikatny, przyjacielski uśmiech.

___________________

4863AD || theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Veilore
Panna srebrna rączka
avatar

Liczba postów : 161
Join date : 22/08/2015

PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    Pią Paź 06, 2017 1:22 am

"Powrót do domu" – jakże to pięknie i prosto brzmiało! Gdyby tylko w jej ciele nie płynęła teraz spora dawka alkoholu, nogi najemniczki od razu powędrowałyby w stronę wyjścia... a tak... Żeby w ogóle móc mówić o spotkaniu z pracodawcą, musiała chwilę odsapnąć, wytrzeźwieć na tyle, by spokojnie dotrzeć do celu oraz nie wstydzić się za stan, w którym stawiła się przed tym, który jej płacił. W końcu posiadała istotne dlań informacje, ale przecież nie wypadało ich przekazywać głosem zdradzającym nietrzeźwość.
Właściwie Veilore nawet przestała już przejmować się swoim dotychczasowym rozmówcą, który przecież widział, że nie skierowała się prosto do drzwi, a do baru. Nie spoglądała ku niemu, ale możliwe, że zrozumiał wszystko po tym, jak blondynka odebrała od stojącego za ladą mężczyzny szklankę wody. Vei była wdzięczna losowi, że jej dotychczasowy towarzysz zrezygnował z dalszego wciskania jej alkoholu.
Upiła kilka łyków niesmacznej, nieprzegotowanej wody i oparła czoło na dłoni. Żywiła nadzieję, że nie nabawi się jakiegoś choróbska, bo nie podejrzewała właściciela o posiadanie w zasięgu ręki jakiegokolwiek innego normalnego napoju. Najemniczka nie chciała też wiedzieć, ile zarazków właśnie pochłonęła. Jednak w gruncie rzeczy było jej to obecnie dosyć obojętne, bo pracowała nad tym, by wziąć się w garść.
W pewnym momencie usłyszała obok siebie czyiś głos. Zrozumiała, że słowa zostały skierowane do niej, lecz w pierwszej chwili pomyślała, że to Rosjanin, z którym piła. I że z proponowania trunków przeszedł do nachalnych propozycji, może wynikających z uprzejmości, a może niekoniecznie. Tak czy owak, najemniczka nie życzyła sobie więcej uwagi z jego strony. Nie teraz, gdy po prostu czuła się gorzej, a śpieszno było jej do pracodawcy. Jednakże głos brzmiał inaczej i nie przypominał tego, który należał do pracownika przy ladzie.
Wydała z siebie trudny do określenia dźwięk – coś pomiędzy zmęczonym stęknięciem i westchnieniem – i odwróciła twarz w stronę nieznajomego.
Yhm... Jestem w pracy. Nie idę do domu – powiedziała.
Po połączeniu odpowiedzi na pytanie i widoku blondynki, zapewne jedyną słuszną reakcją okazałoby się spojrzenie nań z politowaniem. Bo co też ta kobieta wygadywała? Że w pracy? Kto pije w pracy? A może miała na myśli, że musi do tej pracy iść? Ale to też, jakby nie patrzeć, wyglądało śmiesznie, niewiarygodnie, trochę jakby bredziła pod wpływem.
Niedługo dojdę do siebie. – A przynajmniej taką Veilore miała nadzieję. Odwzajemniła uśmiech, coby pokazać, że nie jest z nią tak źle, jak przed chwilą wyglądało. Wolała zachować ostrożność, niż dać się poprowadzić nie wiadomo komu i nie wiadomo gdzie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma na północnych obrzeżach Danii    

Powrót do góry Go down
 
Karczma na północnych obrzeżach Danii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: