IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapomniana Świątynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Zapomniana Świątynia   Wto Lip 12, 2016 2:15 pm


Miejsce może nieco straszne, od lat bowiem nie stanęła tutaj ludzka noga. A przynajmniej tak zdawać by się mogło. Ta starożytna germańska świątynia, a nawet śmiało można powiedzieć o jej ruinach, jest bowiem tajemnym miejscem spotkań ludzi zajmujących się magią. W tym miejscu nie ma co się bać, że nakryje ich Inkwizycja. Organizacja nie wie bowiem o tym miejscu. Znajduje się w lesie, trochę od mało uczęszczanego traktu.

Sytuacja ma miejsce cztery i pół roku temu. Isabelle jeszcze troszkę i będzie miała szesnaście lat, niedawno ukończyła szkolenie i dostała swoją pierwszą, samotną misję pod przykrywką, która zaprowadziła ją do ruin świątyni w Prusach północnych. Wolrfik zaś ma dwadzieścia lat i podróżuje po ziemiach niemieckich, gdzie napotyka naszą młodą Inkwizytorkę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Wto Lip 12, 2016 2:16 pm

* 4,5 roku wcześniej *

  To nie będzie łatwe zadanie, powierzone jej przez Inkwizycję. Isabelle przygryzła wargę i ledwo, ledwo wychyliła się zza krzewów. Wyraźnie widziała poszukiwane przez nią obozowisko. Była jeszcze taka młoda, taka niedoświadczona. Ledwo ukończyła szkolenie na Żniwiarza, a już dostała swój pierwszy przydział, całkiem sama, w dodatku poza granicami jej rodzinnego kraju. Oczywiście w związku z tym nie mogła paradować w nowo otrzymanym czarnym płaszczu z charakterystycznym znakiem Świętej Organizacji. Zbyt łatwo byłoby ją rozpoznać i cały plan spaliłby na panewce. Wbrew samej sobie miała więc zielony płaszcz oraz podróżną sukienkę. Dziwne by było gdyby miała spodnie, ponieważ naprawdę mało kobiet spoza Inkwizycji decydowało się na strój inny niż suknia.
  Isabelle była dumna jak paw, że powierzono jej pierwszą misję w tak krótkim czasie. Uważała, że najwyżej postawieni wierzą w jej umiejętności, pokładają w niej swoją wiarę, iż jej się powiedzie. Prawda była jednak nieco bardziej bolesna. Arcymistrzyni chciała po prostu pozbyć się niedoświadczonej dziewczyny, przeczuwając w przyszłości kłopoty związane z niepokorną Isabellą. Wystarczył już ten jej młodzieńczy wybryk. Ale z drugiej strony, skoro w takim młodym wieku udało się ją złamać, może była dla niej jeszcze nadzieja na dumę organizacji.
  Inkwizytorka zmrużyła oczy. Miała rację, że znajdzie tutaj parę poszukiwanych osób. Położyła się z powrotem pod zaroślami i potarła oczy, a potem wycofała się powoli w kierunku swoich rzeczy. Napiła się wody z menażki, a następnie odetchnęła głęboko. Informacje potwierdziły się; podejrzani parali się magią, która była zakazana. Miejsce wybrali sobie wprost idealne: zapomnianą świątynię.
  Isabelle musiała przez chwilę uspokajać swoje rozkołatane serce. Szkolenie nie sprawiło, że nie odczuwała emocji, tylko przez odpowiedzialność spoczywającą na jej młodej osobie. Niedługo miała skończyć dopiero szesnaście lat, dopiero zaczynała wkraczać w dorosłość.
  Dziewczyna zabezpieczyła swoje rzeczy, wzięła broń i zaczęła skradać się w kierunku celów. Zajęła swoje stanowisko obserwacyjne. Dlatego jej płaszcz był w kolorach zieleni, by mogła zlać się w jedno z leśnym poszyciem, by pozostać niezauważoną. Niedługo pora wprowadzić plan w życie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Czw Lip 14, 2016 10:35 pm

Wędrował, wędrował i jeszcze raz wędrował. Starał się wybierać te mniej uczęszczane szlaki, aby dotrzeć do granicy swojej ojczyzny. Przecież nie chciał, by Inkwizycja jednak wiedziała, gdzie jest. Tak, szpiedzy są wszędzie i Johan... znaczy Wolfrik był tego jak najbardziej świadomy. Nie żył na tym świecie od wczoraj, a dodatkowo pochodził z rodziny. W końcu sam nie raz, nie dwa dowiadywał się tego i owego dzięki kilku srebrnym monetą. Tak, nadal miał problem z przyzwyczajeniem się do nowego imienia i nazwiska, choć przecież sam je sobie wybrał. Cóż, przez tyle lat używał swojego starego nazwiska i prostego imienia. Ech... Niestety, przeszłość było trzeba porzucić za sobą i zaakceptować nowy stan rzeczy. Oczywiście można, by było zostać przy starym ładzie, ale Wolfrik był świadomy, że przy takich okolicznościach mógłby długo nie pożyć, a osobiście nie chciał sobie skrócać życia w tak młodym wieku. Przecież tyle przygód i rodzaj piw do spróbowania przed sobą miał!
Wędrował tak przesz ten las z plecakiem zarzuconym na jedno ramie, a przy boku bujał się mu pochwa z mieczem. Oczywiście miał jeszcze w kilku miejscach poukrywane inne ostrza, ale to ciii... Nie przeszkadzało mu ta cała podróż. On wręcz lubił takie podróże. Tylko trochę żałował, że nie ma obok jakiegoś towarzystwa. Nie pogardziłby nawet psem czy koniem. Cóż, żadnego z nich nie posiadał, musiał jakoś to wytrzymać. Pewnym i równym krokiem powoli zbliżał się do ruin, w których stacjonowali podejrzani o magie. Wolfrik nie był tego w ogóle świadomy, że idzie wręcz w paszcze lwa. Ba, on sobie nucił jedną z ballad znanych z wielu godzin spędzonych w karczmach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Sob Lip 16, 2016 8:21 pm

Zastanawiała się przez chwilę, czy nie lepiej byłoby przebrać się w strój wygodniejszy niż ta suknia, lecz po chwili stwierdziła, że nie warto. Skoro misja była pod przykrywką, to ona będzie ją utrzymywała do samego końca. Pojawiły się pierwsze wątpliwości, gdy przeliczyła osoby w obozowisku. Dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Dziewczyna przygryzła wargę, targana przez chwilę sprzecznościami. W końcu jednak uspokoiła się. Przecież ukończyła akademię i była teraz pełnoprawnym członkiem Inkwizycji!
Gdy już powoli zapadał zmrok, wkradła się do ich obozowiska. Obserwowała uważnie zachowania całej trójki. Nie działo się nic niezwykłego. Gdy było już prawie ciemno, postanowili rozpalić ogień. Dwaj towarzysze ułożyli stos drewna, zaś kobieta podpaliła je kiwnięciem palców. Tak, tylko i wyłącznie tym drobnym ruchem. Teraz nie było wątpliwości, z kim Inkwizytorka ma do czynienia.
Jak tylko ujrzała kobietę używającą mocy, Isabelle spanikowała. Po raz pierwszy miała do czynienia z prawdziwą wiedźmą. Zacisnęła dłoń na ukrytym rewolwerze. Wyciągnęła go i, nie namyślając się wiele, postrzeliła kobietę. Nie zdążyła się zorientować, co się stało; padła na ziemię martwa. Dziewczyna bardzo rzadko pudłowała; setki godzin ćwiczeń dały efekty. Ojć, Inkwizycja nie będzie zadowolona. Woleli, kiedy czarownice sprowadzano na przesłuchania, a potem palono na stosie, gdzie wszyscy mogli oglądać ich śmierć, a potem chwalić świętą organizację. Dodatkowo utraciła cenny atut, jakim było zaskoczenie. Nie było szans, by ponownie podkradła się do „sekty”. Dwaj mężczyźni szybko spojrzeli w stronę towarzyszki, a potem tam skąd padł strzał. Dostrzegli młodą dziewczynę, więc ukrywanie się straciło sens.
Dwóch na jednego to niezbyt uczciwa walka. Mimo zaciekłej obrony, młodszy z nich w końcu wykręcił jej obie ręce do tyłu.
- Trzymaj ją mocno, Lucas. I co teraz młoda? - syknął drugi, zbliżając się do niej. Gdy był już wystarczająco blisko, nie myśląc za wiele, kopnęła go w krocze. Uśmiechnęła się, kiedy ten zaczął zwijać z bólu, ale przypłaciła to tylko mocniejszym wykręceniem ramion.
- I co teraz? - szepnął jej na ucho, gdy pisnęła.
W głowie zaczął rodzić się jej desperacki plan. Była młoda, ale nie aż tak głupia. Jeśli nie spróbuje, nie wydostanie się stąd żywa. Nadepnęła Lucasowi na stopę, wyrywając ręce. Wtedy jednak tamten facet w końcu doszedł do siebie, a ona oberwała w brzuch.
- I jak suko? Jak ci się podoba takie traktowanie? - splunął na nią, po osunięciu się dziewczyny na ziemię.
Przez dłuższą chwilę nie mogła złapać tchu. No to wpakowała się na dobre. Chociaż to jeszcze nie przekreślało jej szans na ucieczkę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Sro Lip 20, 2016 10:12 pm

Szedł, szedł i szedł, nie przejmując się niczym. Mogłoby i padać, a on dalej, by podążał wyznaczoną przez siebie trasą. Zbliżał się wieczór, a Wolfrik coraz bardziej był świadomy tego, że powinien się gdzieś skryć podczas nocy. Westchnął wtedy ciężko, nawet się z tym nie kryjąc, nie miał przed kim. W końcu żadnej gospody w pobliżu nie znajdzie, bo była ona zwyczajnie za daleko. Cóż, znów będzie musiał spać przywiązany pasem do drzewa. Niezbyt wygodne rozwiązanie, ale co innego na to poradzić? Lepsze to niż zostanie zjedzonym przez jakiegoś głodnego zwierzaka, który wyczuje okazje na łatwy łup. Ech, uroki podróżowania mniej, a w sumie prawie wcale, uczęszczanymi szlakami. Wolfrik powoli przyzwyczajał się do takiej codzienności. Oczywiście, wcześniej też tak miewał, ale nie tak często.
Nie sądził, że dziś coś przerwie jego monotonie podróży. W końcu jego wędrówka od kilku dni była strasznie monotonna. Ciemnowłosy mylił się jednak co do dzisiejszego dnia i to bardzo. Po prostu los chciał inaczej, a Wolf miał się o tym za niedługo przekonać. Coś mu przemknęło przed oczami, przez co momentalnie znieruchomiał obok drzewa, którego stał. Po chwili zrozumiał, że ów cieniem był człowiek, a dokładnie kobieta sądząc po sylwetce. Zmarszczył lekko czoło i ściągnął brwi. Hola, hola, o co tu chodzi?
- Coś jest nie tak... - mruknął do siebie ledwie słyszalnie. Postanowił bez większego namysłu po cichu podążyć za nieznajomą, trzymając bezpieczny dystans. I oto zobaczył całe zajście. Ujrzał jak nieznajoma mu kobieta używa magii, przez co przez jego plecy przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Cóż, uroki bania się takich rzeczy. Znieruchomiał na dłuższa chwilę, ale zaraz ogarnął do czego to wszystko zmierza. W ogóle mu się to nie spodobało. Dobra, ta dziewczyna zabiła kogoś, ale on wiedział co zrobią tamci dwaj z nią i wcale mu się to nie uśmiechało. Do osądzania są sądy, a nie bezprawie. Dalej zareagował dość instynktownie. Zbliżył się do dwóch typów, wyjmując przy okazji pistolet. Gdy się znalazł w odpowiedniej dla siebie odległości, po prostu strzelił, ale nie tak, aby zabić. Co to, to nie. Prawie po sobie padły dwa strzały, a oba miały unieszkodliwić dwóch typów, a nie ich zamordować.
- Nie ładnie tak dwóch na jedną pannę. Nawet jeśli ta zachowała się karygodnie - zawołał, a w jego głosie było słychać spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Pon Lip 25, 2016 8:14 pm

Zdumienie. Najpierw ogarnęło ją przemożne zdumienie, gdy tylko odzyskała dech w piersiach, że jej jeszcze nie zabili za jej potworny czyn. Najwyraźniej woleli, by najpierw pocierpiała trochę. Nie obawiała się o swoje życie. Może i była młoda, a przed nią znajdowała się perspektywa praktycznie całego życia, ale przed wyruszeniem tutaj nie przełożeni nie omieszkali się uświadomić jej, iż Inkwizytorzy za długo to raczej nie żyją.
Głos najwyraźniej mocno tym dwóm przeszkodził. Starszy otarł usta wierzchem dłoni, a na jego twarzy odbiło się wewnętrzne niezadowolenie. Nie tak miało być.
- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy – warknął.
Isabelle już miała wykonać desperacki zryw, który może dałby jej jakieś szanse na ucieczkę, gdy rozległy się strzały. W sumie, można by pomyśleć, że padły znikąd, a jeden z napastników zaczął zwijać się z bólu. Bardziej wyczuła, niż zobaczyła, jak krew drugiego plami jej suknię. W sumie, co się nią przejmowała? Jeśli tylko wyjdzie z tego cało, raczej już jej nie założy. Chyba, że ktoś ją do tego zmusi.
W kierunku strzelca poleciała siarczysta wiązanka przekleństw, a Inkwizytorka, korzystając z zamieszania, walnęła głową w twarz napastnika. Wyrwała dłonie i, tak jak ją tego nauczono, obróciła się, jednocześnie nabierając rozpędu. Podstawa jej dłoni uderzyła Lucasa w żuchwę. Włożyła w to siłę nie tylko ręki, ale pęd całego ciała. Tak było skuteczniej. Zdumienia mężczyzny nie dało się nie zauważyć.
Odskoczyła.
- Co to cholery? - wymamrotała, mrużąc oczy, by dostrzec sylwetkę nieznajomego. W międzyczasie podcięła Lucasa, który runął na ziemię, niczym worek kartofli. Postawiła stopę na jego piersi i zignorowała bełkot, by oszczędziła go.
- No dobra, dlaczego pan to zrobił? - wypaliła, zamiast 'dziękuję'. Na to przyjdzie czas. Zmrużyła podejrzliwie oczy. To nie było miejsce, gdzie każdy chodzi sobie jak popadnie. - Kim pan jest? - w tonie jej głosu można było wyczuć nutki podejrzliwości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Pon Sie 01, 2016 9:22 pm

Nie miał zamiaru stać i się na to wszystko bezczynnie patrzeć. Nie lubił samowolnych sądów, a zwłaszcza nie w tak poważnych sprawach jak ta teraz. Może źle robił w tej chwili, może jego rozumowanie było w jakiś sposób niepoprawne, ale nie miał zamiaru bezczynnie się przyglądać krwawej jace. Cóż, Wolfrik miał mentalność obrońcy prawa i zbawcy świata, co poradzić? Po prostu lubił porządek i wolał zatrzymać to co się dało, aby nikt jeszcze bardziej nie ucierpiał. Choć to chyba w tej chwili zdawało się niemożliwe...
- Jeśli widzę taką potrzebę, to to robię i nie obchodzi mnie cudze zdanie - odparł, mrużąc lekko ślepia. Na jego obliczu malowała się czysta powaga, niezmącona niczym. Spokój i opanowanie. Można by pomyśleć, że Peters ma stalowe nerwy. Cóż, nie byłoby w tym nic zaskakującego, w końcu był z Niemiec. Strzał był szybki, a dłoń mu nawet nie drgnęła. Mimowolnie uśmiechnął się delikatnie, gdy jego dwa strzały idealnie trafiły w wymierzony cel. Tak, precyzja zawsze cieszyła, a Wolfrika zwłaszcza w takich wypadkach.
Nie ruszyły się nawet o milimetr po strzale. Nie miał zamiaru zbliżać się do nieznajomej, gdy ta obijała pyski tamtym typom. Co jak co, ale ciemnowłosy najemnik nie miał ochoty oberwać w zęby. Lubił je i chciał mieć wszystkie na miejscu. Obserwował uważnie każdy jej ruch. To go tylko upewniło, że wcześniejszy strzał nie był przypadkowy. Tu było widać masę ćwiczeń. Kiedy dziewczyna już powaliła drugiego gościa, Wolfrik, który nadal skrywał się w cieniu drzew, wymierzył lufę pistoletu właśnie w nią.
- Nie lubię samowolki, prawo do czegoś służy. Za to panienka ma się nie ruszać. Nie będę się wahał strzelić, a panienka raczej nie chcesz wylądować obok tych dwóch, prawda? - odpowiedział spokojnie, bez choćby nutki strachu w głosie. - Wolfrik mnie zwą i tyle panience powinno wystarczyć - dodał zaraz. W końcu na to pytanie mógł odpowiedzieć. Zamilkł na chwilę, oceniając całą sytuację. Nie było tu zbyt wiele wyjść, a przynajmniej Wolf nie sądziłby były.
- Panienka przegrzebie ich rzeczy, sprawdź czy nie mają jakieś liny i bez żadnego kombinowania. Jestem gotowy strzelić każdemu z was w nogę, aby nie mógł uciec - odparł, po chwili zerkając na każdego z nich.


Ostatnio zmieniony przez Wolfrik dnia Sob Paź 22, 2016 4:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Sro Sie 03, 2016 9:20 pm

Sytuacja zaczynała robić się dziwna. W dodatku nic nie szło zgodnie z planem dziewczyny! Ta, pierwsza misja i już epicka porażka. Zacisnęła zęby już widząc miny przełożonych. Nie no po prostu wspaniale.
- Czasami jednak powinno – syknęła, zanim zdążyła zastanowić się, co też ona wyprawia. Przecież to nie był ani czas ani miejsce na takie uwagi!
Dlaczego Isabelle w ogóle zgodziła się na taką wyprawę? Ano tak, nie miała wyboru. Nie wolno było jej się sprzeciwić rozkazom, nawet jeśli byłyby mega durne i tak popierdolone, że za żadne skarby nie były możliwe do wykonania. Sytuacji nie poprawiało to, iż miała to do siebie, że niewygodne przepisy, polecenia lubiła obchodzić, wykonywać po swojemu. Takie podejście mogło jej zwiastować poważne kłopoty. Naprawdę źle by było, gdyby ktoś podciągnął to pod niesubordynację. Stos to chyba najłagodniejsza z kar.
Stała więc teraz nieszczęsna, z tą stopą na klatce piersiowej napastnika, nieświadomie racjonując mu ilość tlenu, i przyglądała się wybawcy. Nie wyróżniał się jakoś szczególnie. Po akcencie stwierdziła, że zapewne jest mieszkańcem tego państwa. Tylko co on robił tutaj? Oto jest pytanie. Dlaczego wybrał akurat tę trasę? Ależ jakie to było szczęśliwe zrządzenie losu bo kto wie, co by się stało z Isabelle, gdyby nie on. Jednak widmo śmierci wciął wisiało nad dziewczyną. Tamten nie miał bladego pojęcia z kim ma do czynienia. Zaczęła żałować, że płaszcz Żniwiarza leżał grzecznie zwinięty w jej ukrytym bagażu.
- Och, o to niech się pan nie martwi. Wolałabym jeszcze pocieszyć się młodością – powiedziała, nieco rozbawionym tonem, mimo sytuacji. Odzywała się w niej ta nastolatka.
Ani w głowie jej było drgnąć. Aż tak się jej nie spieszyło, by zejść z tego świata. Albo być kaleką już do końca życia. W końcu tyle jeszcze przed nią. Skinęła tylko głową, gdy ten się przedstawił. Co prawda nie mówiło jej to wiele, lecz lepsze to niż nic. Oby nie przypłaciła tego niewielkiego gestu strzałem w nią. Chociaż chyba nie był on tak zły? Jak na razie nie poczuła rozdzierającego bólu spowodowanego kulą przenikającą jej ciało. Pomyślała więc, że to skinienie głowy mogło być.
Powoli domyślała się, co planuje Wolfrik. Za bardzo nie miała innego wyjścia. Albo spełni polecenie albo kulka. Ach, jakże miło. W co ona się wkopała? Lecz posłusznie podeszła do rzeczy postrzelonych i zaczęła je przeszukiwać. Nie było to przyjemne, ale czego to się nie robi, by ocalić skórę?
Znajdywała różne rzeczy. Monety, ubrania, prowiant, ogólnie prywatną własność, której nikt inny nie powinien widzieć. W końcu znalazła fragment liny. Niestety dość krótki. Podejrzewała jakiś postronek, gdy podróżni mieli konie, który zaplątał się w bagażu, teraz już niepotrzebny. Wolfrik mógł być niezbyt zadowolony. Po przewalała więc rzeczy jeszcze raz, znajdując dobry materiał. Coś mocno jej zależało, by nie oberwać. Związała jego kawałki i ruszyła z powrotem ku mężczyznom. Nagle przystanęła, zauważając coś.
- O ja... - zakryła ręką oczy i zaczęła się śmiać. - Jaka ze mnie idiotka. Tam był cały zwój liny.
Ok, to musiała być reakcja na cały ten dzień. Nie mogła powstrzymać chichotu, który zupełnie nie pasował do całej tej sytuacji. Odwróciła się gwałtownie, rzucając najpierw na ziemię związane tkaniny i wzięła do ręki linę.
- Może być taka? - zapytała z rozbrajającym uśmiechem, próbując powstrzymać głupawkę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Sob Paź 22, 2016 5:22 pm

Wolfrika w ogóle ta cała sytuacja nie bawiła. Wręcz drażniła w jakiś sposób. Za dużo niewiadomych i zagrożeń czekających z tego powodu na niego samego. Nie lubił takich sytuacji, a przecież właśnie przed chwilą się w nią wpakował. Cóż, widocznie poczucie sprawiedliwości jest ważniejsze niż własne życie i wygoda. Hm... W sumie jest w tym jakiś sens...
Pozostawał spokojny, choć jakiś drobny strach w nim zaczął kiełkować. W głowie dalej układał informacje o całym zajściu. Cztery osoby. Dwie kobiety i dwóch mężczyzn...
- Bardzo mnie to cieszy - odparł, choć trochę zaniepokoiło go jej zachowanie. Tak nie zachowują się ludzie, którym grozi możliwość dostania kulki. Czyżby tamta dziewczyna miała nieco nie po kolej w głowie? Trójka się znała. Jedna z kobiet posługiwała się magią. Została zastrzelona przez dziewczynę...
No, nie przesadzajmy nie miał zamiaru do niej strzelać, bo ta kiwnęła głową. Takim przewrażliwionym idiotą nie był. Oddałby strzał, gdyby poczuł się naprawdę zagrożony, a w tej chwili się tak nie czuł. W końcu tamtych dwóch leżało na ziemi, a dziewczyna raczej nie miała zamiaru odwalać niczego wielkiego czy zagrażającego jego życiu. Choć trochę się wahał czy na pewno ta nieznajoma nie jest przypadkiem świrnięta.
Gdy dziewczyna ruszyła w kierunku rzeczy mężczyzn, Wilczek postanowił zrobić coś pożytecznego. Podszedł do jednego z mężczyzn, tego mniej wystraszonego całą sytuacją. Kucnął przy nim, chowając rewolwer do kabury.
- Jeśli ty, albo twój kumpel zrobicie jakokolwiek ruch, który da mi sugestie ataku na moje życie to odstrzelę ci jaja, jasne? - odparł równie spokojnie, patrząc mężczyźnie z powagą w oczy. Tak, było po nim widać, że był gotowy wprowadzić swoją groźbę w życie. Chwilę odczekał, po czym zdjął plecak z pleców, zaczął w nim grzebać, a następnie wziął się za opatrywanie rany gościa. Dziewczyna jest wyszkolona. Na bank, jest wyszkolona i strzelała niczym do celu. Kto to? Kto ją tego nauczył? Najemnik? Niekoniecznie, najemnicy rzadko biorą kobiety do pracy... Z resztą jest za młoda... Płatny morderca? Możliwe, ale czy zabójca załatwił sprawę tak nieprofesjonalnie? Choć to w sumie młode jest. Możliwe, że pierwsze zlecenie. Uch... Myśl Wolfrik, myśl...
Po chwili coś go rozproszyło. W pierwszej chwili nie zrozumiał co to było. Dopiero po chwili dotarło do niego, że to był głos dziewczyny, a potem jej śmiech. Spojrzał na nią, zbity z tropu, marszcząc przy okazji delikatnie czoło. Bogowie w co ja się wplątałem? W żadnym stopniu nie był w stanie zrozumieć w tej chwili zachowania dziewczyny. No, ej o co tu chodziło.
- Tak... Pilnuj go - odpowiedział, wstając od mężczyzny i podchodząc do drugiego, aby i tego opatrzyć. - Ta sama reguła co wcześniej, kolego - odparł i wziął się do pracy.


Ostatnio zmieniony przez Wolfrik dnia Nie Gru 11, 2016 10:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 134
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Zapomniana Świątynia   Sob Lis 19, 2016 6:35 pm

Nie była głupia, mimo wszystko ceniła swoje życie. Śmierć w takim wieku
Powoli zaczynało chyba jej odbijać, a całe szkolenie jakby zniknęło z jej pamięci. W sumie wciąż była młoda, nie zatraciła się w szaleńczej misji Inkwizycji. Do tego dokładała się stresująca sytuacja, a na takie sprawy zazwyczaj reagowała nerwowym śmiechem lub łzami irytacji. To drugie jednak pojawiało się rzadziej; jeśli już to w samotności.
Milion myśli w głowie, dotyczących tego, co Isabelle narobiła. Już widziała to upokorzenie; uszła z niej cała duma z powodu zadania. Jak zwykle zachowała się lekkomyślnie. Ciekawe, czy kiedyś z tego wyrośnie.
Sytuacja na pewno nie sprzyjała wesołej reakcji. Zdumienie mężczyzny było całkowicie uzasadnione. Pewnie brał ją w tej chwili za wariatkę. I słusznie, mogła nią być, kto to wie? Trzymała zwój liny w dłoniach, myśląc, co też on z nią zrobi.
Nie miała siły się sprzeczać. Kiwnęła tylko głową i podeszła do już opatrzonego mężczyzny, stojąc na tyle blisko, by uniemożliwić mu ucieczkę. Wyszczerzyła się do niego, by nie miał złudzeń co do jej intencji.
- Mam go związać? - zapytała, dla pewności, a potem dodała – Co planuje pan z nami zrobić?
Nie miała wątpliwości. Cokolwiek Wolfrik planuje, będzie to dotyczyło także i jej. Ale się wkopała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zapomniana Świątynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Świątynia centralna
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Zapomniana posiadłość
» Zapomniana komnata
» [ME] Zapomniana Kaplica Seatha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: