IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Utopijny Ogród Lam-Esena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sobika
Służąca idealna
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 12/08/2016

PisanieTemat: Utopijny Ogród Lam-Esena   Pon Sie 15, 2016 8:36 pm

Przed wieloma laty istniał mężczyzna, który znalazł się wśród jednego procenta urodzonych chłopców, którzy poczęci z krwi wiedźmy mieli szanse żyć. Za młodzieńca wywoływał potężne efekty magiczne, które wraz z wiekiem rozwijały się w błyskawicznym tempie. W starych zapiskach można znaleźć, iż wielokrotnie przewyższał zdolnościami pierwszą królową wiedźm, swoją matkę. Historia o nim jest pełna dziur, nie wiadomo, dlaczego opuścił matkę i czy ją zabił, ale powiada się, że stworzył magiczny ogród, by w spokoju od świata odpocząć i pomyśleć nad własnym przeznaczeniem.

Ktoś odnalazł jego pustelnię i musiał uciec.

Ogród jest przepiękny, mimo iż od wieków ludzka dłoń nie czyniła w nim zmian. Kiedy cały bór otacza mrok, tu niebo jest jasne nawet nocą. Nieprzerwanie kwitną wszelkie kwiaty i drzewa rodzą owoce przez cały rok. Zaklęcie rzucone przez Lam-Esena po dzisiaj sprawia, że ogród nigdy nie zasnął od zimowego wiatru.

*

Sobika znajdowała się sama pośrodku ogrodu. Leżąc na kocu, okryta rozciągniętym letnim szalem, praktycznie naga oglądała poranne niebo. Czuła się swojsko. Z każdym ruchem ciepły wiatr ruszał turkusowy materiał, co chwila inaczej pieszczą ciało. Jak nie wiatr, to niewielkim wysiłkiem mogła przeciągnąć materiał po własnej piersi. To szybko uzależniająca przyjemność, warta wypróbowania.

Zaśmiała się do samej siebie i sięgnęła po małą poduszkę, którą położyła pod głowę. Natura naturą, a Sobika wolała odpoczywać, trzymając głowę na czymś miękkim.
Przypomniało się jej, że osoba śpiąca nago wytwarza nocą więcej ciepła niż ta w piżamie czy bieliźnie. Owocuje to lepszym krążeniem, równą dystrybucją ciepła i o niebo lepszą kondycją seksualną. Gdyby rozpoczęła się na ten temat dyskusja, z pewnością pochwaliłaby się dokładniejszą wiedzą.

Zamknęła oczy, odpoczywała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Pon Sie 15, 2016 9:07 pm

Nie podobał mi się pierwszy kontakt jaki nawiązałem w okolicach tego miasta. Wariatka na cmentarzu? Okazało się, że jednak mogło być to lepsze towarzystwo niż jakiekolwiek by mnie tutaj czekało. Dlaczego? Gdy zamierzałem drzemać pod jabłonią, okazało się że jacyś wieśniacy nie bardzo byli zadowoleni. Kogo wezwali? Inkwizycje. Z wszystkiego co najgorsze, akurat właśnie to? Nie będę ich winił, więc wziął nogi za pas i bieg. Rozległy się strzały, po jakimś czasie dziwne huki. Nie ważne było jak próbowałem się uratować z tej sytuacji. Byle nie spowodować już większej katastrofy i się uratować.

Pewna dziewczyna raczej nie musi się przejmować, odgłosy jakichkolwiek huków czy strzałów były odpowiednio oddalone. Ćwierkanie ewentualnych ptaków które były na drzewach, mogły być ze spokojem nieco głośniejsze. Co by nie było, po ponad kwadransie dotarł do starych ogrodowych murów, nie kto inny niż Ja sam. Miałem płaszcz brudny od ziemi, błota i niewielkiej ilości krwi. Pokaleczone dłonie i noga od postrzału, kulałem. Jeśli zostanę na widoku dojrzą mnie w końcu z daleka. Ale nie mam co się martwić! Oto piękna dziura dzięki której wślizgnę się do środka, jestem uratowany!
Przecisnąłem się, idąc połamałem kilka gałązek i wyraźnie głośno oddychałem. Byłem zbyt wycieńczony i potrzebowałem odpoczynku. Nie miałem możliwości by akurat zauważyć, że gdzieś nie daleko za krzakami kryła się istne piękno i to w dodatku bez nakrycia. Padłem, ale na szczęście nie drastycznie. Moje plecy natrafiły na drzewo, przez co mogłem zjechać po nim do pozycji siedzącej. Może teraz zamknę oczy i oddam się morfeuszowi? Nie, nie mogę. Mam kule w nodze, muszą Ją wyjąć... Cholera, ten ból. Złapał się nerwowo za nogę i wydałem siarczyście "Cholera...", po czym cicho jęknąłem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sobika
Służąca idealna
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 12/08/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Wto Sie 16, 2016 9:16 am

Usiadła na trawie, zasłaniając najważniejsze atrybuty kobiecości, kiedy w ogrodzie pojawił się intruz. Patrzyła na niego z szeroko otwartymi oczyma, gdyż nie spodziewała się, by ktokolwiek oprócz niej odwiedzał ogród Lam-Esena, a już na pewno, że będzie to mężczyzna.

Przez chwilę czasu patrzyła na umięśnionego, wręcz atletycznego jego mościa, który spełnia warunek, jakim był wzrost wyższy od niej samej.

- Ranny. - Powiedziała cicho, wyrywając się z własnego świata fantazji.

Na wyciągnięcie dłoni miała jasną lnianą koszulę, którą założyła, okazała się długa za kolana i dokładnie zarysowująca kobiece kształty, w tym przebijający się róż twardych sutków jędrnych piersi.

- Zostaw, zostaw. - Boso podbiegła do poszkodowanego. - Kuli na własną rękę lepiej nie wyciągać. Niedaleko jest uzdrawiające źródełko. Możesz iść. - Ostatnie zdanie było stwierdzeniem faktu, w końcu mężczyzna się tu przyszedł o własnych siłach, wiec jeszcze kilkanaście kroków nie powinno mu zrobić większej różnicy.

Mira uklękła przed mężczyzną, biorąc go pod ramię z zamiarem podniesienia go na równe nogi.

- Ciężki jesteś i to bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Wto Sie 16, 2016 9:44 am

Momentami miałem nieco mało sympatyczne myśli. Bo co się stanie jak na moment stracę przytomność? Co się stanie, jeśli właśnie wyjdzie na mnie inkwizytor i za nim zdążę podnieść rękę, postrzeli mnie? Bądź coś jeszcze gorszego i obudzę się zakneblowany, gotowy do torturowania? Nerwowo zagryzłem usta swoimi stalowymi zębami, na całe szczęście nie zrobiłem to do krwi. Ale jakie ma to znaczenie? "Dam sobie radę, muszę tylko zawrzeć usta i wyjąć kulę... Tylko tyle...". Pokrzepiłem się tak prostymi myślami i po chwili otworzyłem szeroko oczy, zerknąłem w kierunku słyszanego głosu. Ktoś spostrzegł, że jestem ranny! Cholera, odnaleźli mnie i będzie zaraz po mnie... Szybko próbowałem dźwignąć się na rękach, lecz nieudolnie i... Zamurowało mnie. Niewiele mająca na sobie ponętna panienka? I tak nie miałem czasu na zwracanie uwagi na jej kształty, dręczył mnie ból i jeszcze nie znałem jej zamiarów.
- Uzdrawiające źródełko? Co... Nie rozumiem...
Cholera, ona poważnie chce mi pomóc? Powinienem się posłuchać? Przecież to musi być bujda, nie może istnieć coś aż tak nierealnego i to w tak łatwo dostępnym miejscu. A ona może jeszcze jest nimfą? Czekaj, wodne nimfy przypadkiem nie uwodziły, po czym nie topiły ofiary? Dziwne bym miał wierzyć w takie bajki, ale to równie może być prawda, jeśli takie źródełko niby istnieje. Starałem się dalej trzymać głowę wysoko, by patrzeć na jej twarz a nie niżej.
- Jakąś nie wierze w to. A nawet jeśli, to kula musi być wyjęta. Jeśli coś potrafi zregenerować rany, to kula by i tak została.
Ej, ej... Cholera, nie dość że ciężko mi trzymać wzrok tam gdzie trzeba, to jeszcze z tym ciałem podchodzi. Robi to specjalnie, prawda?
- Nie masz szans pomóc mi wstać, nawet na diecie ważę jakieś sześćset funtów.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sobika
Służąca idealna
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 12/08/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Sob Sie 20, 2016 10:45 am

Zbyt mała imersja w postać? To może też zmienię narrację.
- O, rzesz w orzech twardy. Nie dam rady bez twojej współpracy. – Zaniechałam prób podniesienia rannego. Skoro nawet nie mogę go podnieść z ziemi, to nie ma mowy, bym zaniosła go pod źródełko.
- Woda płynąca ciurkiem z pękniętej skały. Jak zostałam pchnięta na kamień, rozbiłam nos i straciłam przednie zęby, tak po kontakcie z magicznym źródełkiem wszystko wróciło do normy, a nawet lepszego stanu niż sprzed wypadku. Znikły zmarszczki, a zęby zrobiły się bielsze. Widzisz? – Wyszczerzyłam ząbki, do mężczyzny, by udowodnić uzdrawiające właściwości miejsca.
- To nie możliwe, by człowiek ważył 600 kilogramów, czy czego tam innego, nawet w ciężkim pancerzu. Wiesz, przyniosę ci tę wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Pon Sie 22, 2016 10:12 am

Otworzyłem szerzej usta jak i również oczy. Czy ona nie dość, że wymyśla jakieś dziwne wszechmocne studzienki, to jeszcze sobie dowoli rymuje? Jak Ja mam tutaj załapać powagę sytuacji?... Nie, o powadze nie było mowy. Przecież jak mam interpretować to jak przy mnie siedzi? Ciężko mi uwierzyć, że coś takiego istnieje, a ona jest tak po prostu przyjazną osobą bez większych skaz. Więc co tu jest nie tak w tym wszystkim?
- Lecząca tak po prostu woda? Gdzie więc haczyk? A może panienka nie wie co ona zabiera w zamian? Wydaje mi się, że w życiu zawsze jest coś zamian.
Westchnąłem nieco zmęczony tym wszystkim co się tutaj dzieje. Ja po prostu nie za bardzo nadążam, ale przecież nie mogę się tak z tą słabością zdradzić. W sumie jest też jeden niezbyt ciekawy fakt. Jestem ranny i ból mi doskwiera. Z tymi nieprzyjemnościami ciężko mi się skupić na czymkolwiek niż na samym źródle tego co mi nieznośnie doskwiera.
- Kilogramów? Mam sporo braków w edukacji. Z miar wagi znam wyłącznie funty. A ważę wielokrotnie więcej niż człowiek z pewnych powodów. Zresztą, chyba mogłaś się przekonać przy próbach, prawda?
Zrezygnowany westchnąłem i potaknąłem na jej słowa o przyniesieniu wody. Zresztą, gdy po nią pójdzie mam w planach w bólach i męczarniach wyjąć tą cholerną kulę. Jeśli woda to mi, to i tak będę po prostu musiał jakąś się obandażować oraz pocierpieć. Ale jeśli jakimś cudem to zadziała jak mówi, to problem z głowy i nie muszę się bać, że rana się zagoi z kulą w środku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sobika
Służąca idealna
avatar

Liczba postów : 7
Join date : 12/08/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Wto Sie 23, 2016 9:29 am

- Tak. – Kiwnęła głową i poszła.
*
Kobiecina weszła w malutki sad, aż znikła ci z oczu za jedną z dorodniejszych jabłoni. Wspominała, że źródełko uzdrawiające jest niedaleko, więc pewnie wróci za krótki czas. Mocno ufała w magiczną moc, ty jednak nie chciałeś ryzykować zaklejeniem ran z kulą w środku.
W jaki sposób i przy pomocy czego zabrałeś się za wyciąganie pocisku z nogi, to już najlepiej wiesz ty sam. Grzebani we własnej ranie, i to bez znieczulenia, wymaga niezłomnych marali oraz energii, która wraz z potem i jękami ulotni się z twojego organizmu.
Nie przedłużając, zacząłeś masochistyczny zabieg.
Naruszone nerwy wysyłały informację o potwornym bólu, jaki z konieczności sobie sprawiałeś. Jęki i stęki, a kulę tylko znaleźć i wyciągnąć. Te proste w założeniach zadanie nie okazało się łatwe i przyjemne. Na wyczucie chwyciłeś nie kule, a jakiś element siebie. Mimowolnie zakląłeś, nawet jak tego nigdy nie robisz.
- E! To chyba tam! – Jakiś dziewczęcy głos, nieobecnej osoby ledwo dotarł do twoich uszu.
- Dobrze, idę przodem. – Odpowiedziała komuś, kto się nie odzywał lub mówił tak cicho, że nie byłeś w stanie usłyszeć.
Głos się więcej nie odezwał. Po czasie, na polanę, gdzie dłuższą chwilę temu leżała naga nimfa, pojawiła się niska inkwizytorka z kuszą. Młoda i gładka z twarzy, mocno przyciskała kolbę ciężkiej broni do obojczyka, celując w torbę zostawioną przez... Nimfę. Odwróciła się dwa razy nerwowo za siebie, pewnie patrząc na osobę jej towarzyszącą, której ty ze swojej pozycji nie widziałeś. Kopnęła w torbę, by wysypały się z niej rzeczy. Przesuwała je nogą. Dziewczyna nie rozejrzała się, więc ciebie nie zobaczyła. Możliwe, że blond jej włosów nie jest przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Utopijny Ogród Lam-Esena   Sro Sie 24, 2016 4:07 am

(Miałem po przeczytaniu tego posta sporo dylematów. Nie mam nic do MG'owania naszą fabułą, wtedy nawet widać jakieś zaangażowanie i się chwali. Ale... Chciałbym jednak być jedynym autorem kreowania poczynaniami mojej postaci. Wszelkie reakcje i zachowania chce sam opisywać. Dlatego żeby nie przedłużać z zmianami posta, ponieważ ciężko mi Ciebie na osobności złapać, zwyczajnie napisze posta, który będzie przedstawiał moją wersje.)

Czyżbym zagadał się aż za bardzo i nie chciała kontynuować tego co właśnie powiedziałem? A może zwyczajnie należy do osób, które bardziej interesują czyny niż jakiekolwiek słowa? Ale to wtedy przedstawia, że jak najbardziej może mieć niezbyt ciekawe do mnie plany. Zostało mi najzwyczajniej westchnąć i pożegnać Ją na ten niedługi moment wzrokiem.
No dobrze, skoro już jej przy mnie nie ma, to czas zabrać się za najlepszy moment bólu. Wyjąłem grubą rolkę bandaży, tak mam jej baaardzo dużo! Wsadziłem bokiem do ust i mocno ugryzłem. Nie chciałbym przypadkiem z bólu czegoś sobie odgryźć. Zrobiłem sobie metalowe końce palców, dlaczego? Ułatwią one wejście w głąb ciała i bez problemowo wyczuje nimi kule, jak również przechwycę. Metal był zimny i w jakiś sposób łagodził olbrzymi ból. Niestety bandaże to jednak było i tak za mało, moje stalowe zęby bez problemowo je przegryzały. Czy to nie kpina? Gdy wyjąłem w końcu kule, wyplułem zmielone kawałki bandaży z ust. Dyszałem i byłem cały spocony, a to było niezdrowe, pot musiał zostać z powrotem wchłonięty przez moją skórę. Jednak łudziłem się, że już po tragedii. Trzęsącą ręką ujrzałem swoje źródło nadzwyczajnego bólu. Rzuciłem kulę gdzieś na bok i zacząłem dokładnie się bandażować, gdy już to zakończyłem, miałem teraz ogromną nadzieje, że te źródło to nie żadne mity. Rana pulsowała i była bólem ciągle obecna, co zdradzał mój grymas.
Wzdrygnąłem się i jak tylko usłyszałem inny głos a zaraz po nim następny, owinęły mnie najgorsze obawy. No niech to! Nie dość, że nie udało mi się odpocząć bo tym głupim zabiegu, to jeszcze pojawiły się tutaj inne osoby? Zostałem więc zdradzony? Niby znęca się nad przedmiotami mojej niby niedoszłej wybawicielki, ale zawsze mogła na mnie ich zastawić. A może zbyt bardzo Ją krytykuje i mnie złapały po swoich tropach? Co by nie było, wydaje mi się, że boją się wysadzenia torby a to oznacza, że to może być pościg znający moje utalentowanie w materiałach.
Próbowałem przeczołgać się za jakieś krzaki. Wolę mieć jeszcze większą pewność, że mnie nie zobaczą. Tylko dlaczego mi się wydaje, że to jak najbardziej bez owocne? Ranna noga, plus ogromny ból uniemożliwi mi w ogóle chodzenie, a co dopiero bieganie. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłem w tak niekorzystnej sytuacji. Jawi się też ostatecznie pytanie, gdzie jest ta Nimfa?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Utopijny Ogród Lam-Esena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kwiecisty Ogród
» Hamaki na drzewach
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: