IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łaźnia publiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Łaźnia publiczna   Pon Sie 29, 2016 3:30 am

First topic message reminder :


Łaźnia publiczna. Miejsce uczęszczanie przez wielu mieszkańców, nie tylko z okazji obowiązku (choć nie przez wszystkich przestrzeganego) mycia się. Budynek jest sporych rozmiarów, a już na samym holu, poza szatnią, widzimy rozgałęzienie na dwa korytarze, pozwalające na segregację płci. W strefie przeznaczonej dla płci pięknej w przebieralniach zastaniemy rząd drewnianych półek, gdzie można zostawić resztę swoich rzeczy. Przechodząc dalej, możemy trafić do specjalnie wydzielonych loży ze stolikami, gdzie w spokoju można napić się herbaty. Sama strefa łaźni jest wiecznie zaparowana, dzieląca się na kilka pomniejszych, marmurowych basenów i drewnianych bani. Cebrzyki z zimną wodą, misy z różnej maści balsamami i kremami to tu chleb powszedni. Niczym dziwnym nie jest też wynajęcie usług łaziebnej, jeśli potrzebuje się pomocy w umyciu.

Pierwsze, niezbyt fortunne spotkanie Selene i Erin. Pierwsza ma lat 19, druga 17. Jest wyjątkowo mroźna zima. Inkwizytorka jakiś czas temu zaczęła swoją pracę na poważnie, i cóż - zdążyła się doskonale w nią wczuć, poświęcając jej o wiele więcej czasu, niż jest to konieczne. Dopiero co wprowadziła się do wynajmowanego pokoju na poddaszu, rezygnując z uroków internatu przy akademii. Zaczyna się kolejny, coraz bardziej samodzielny etap w jej życiu. A Erin? No właśnie, jak to było z nią...?

***

Swoje rzeczy ułożyła w zgrabny stosik, materiałem koszuli przykrywając najcenniejsze, co posiadała – sztylet, kilka wąskich nożyków, trochę grosza, klucz i zegarek na wisiorku, ze stłuczoną szklaną pokrywką, przez którą można było dostrzec tarczę z nieporuszającymi się wskazówkami. Aktualnie to był cały jej dobytek; bogactwo to to nie było, jednak klucz i zegarek wyglądały na ozdobne, z pewnością były solidnie wykonane. Może ktoś byłby skłonny zapłacić za nie niewielką sumkę. Oczywiście, nie zastanawiała się nad tym nawet przez moment. Teraz zasłużyła na chwilę relaksu i bez większych wyrzutów sumienia opasała się ciasno ręcznikiem i podążyła do łaźni.
No i ta chwila relaksu minęła zaskakująco szybko. W przeciwieństwie do innych kobiet nie siedziała w gorącej wodzie z rozmarzoną miną, myjąc się szybko i bez większego zastanowienia. Tarła nagą skórę aż do zaczerwienienia, gdzieś w odosobnionym kąciku, by nikt nie mógł jej zobaczyć. Po wszystkim chlusnęła się zimną wodą, zmywając resztki piany i ponownie okrywając się ręcznikiem. Już w drodze do przebieralni suszyła wycierała mokre kosmyki włosów, nie pozwalając sobie nawet na chwilę bezczynności. Musiała je porządnie wysuszyć, gdyż wychodzenie z mokrą głową na panujący ziąb była samobójstwem. Całe szczęście – miała krótkie włosy, prawie jak u chłopaka. Kobiety krzywo na nią patrzyły, ale dzielnie znosiła te spojrzenia, do kiedy taki wygląd był praktyczny.
Wróciła do szatni, natychmiast kierując się do swoich rzeczy, już prawie sucha, nie licząc wilgotnych kosmków włosów. Chwilę przerwy miała już za sobą. Teraz mogła wrócić do pracy.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Pon Lis 07, 2016 2:35 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pią Paź 07, 2016 9:16 pm

Siedziała skulona, pochlipując cicho, drżąc z zimna i z negatywnych emocji. To wszystko było dla niej o wiele za dużo. Dochodziły do niej słowa żniwiarki, ale sama dziewczyna nie szukała w nich sensu. Chciała by to wszystko się skończyło. Po prostu skończyło, a ona sama była bezpieczna, opatrzona i najedzona. Niczego więcej nie chciała.
Nie zwracała uwagi na Mary Jane. Nawet nie próbowała wstać, gdy zrozumiała, że ta przysnęła. Nie, ona siedziała dalej płacząc cicho. Oczywiście przeszło jej przez głowę taka myśl, ale zrezygnowała z niej. W końcu może by jej się udało, jednak z drugiej strony była świadoma, że nie zna budynku, jest cała pobijana, we krwi z ze bezwładna rękę. W takiej sytuacji każdy w budynku zwrócił, by na nią uwagę i znów trafiłaby w ręce rudowłosej. Chyba już wolała zostać tak jak teraz. Przynajmniej chyba już nie oberwie więcej, nie?
Powieki powoli stawały się ciężkie, a cichy szloch powoli zanikał. A jakby tak po prostu zasnąć? Bez niczego i tak po prostu zamykając oczy i tyle. Zapomnieć i dać sobie odpocząć? A może ten sen dałby jej już całkowite ukojenie w tym wszystkim? Zakończyłby to wszystko? Hawke pociągnęła po raz ostatni nosem, jej wzrok spoczął na dłoni bez czucia. Po chwili zamknęła powieki w nadziej, że to wszystko za chwilę minie, zniknie...
Trzask! Erin otworzyła gwałtownie oczy i jakoś mimowolnie wtuliła się bardziej do ściany. Z początku nie chciała, aby rudowłosa inkwizytorka ją dotykała, ale chyba nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia. Czuła się jak zwierze, które oglądano podczas sprzedaży... Już kiedyś, dawno temu coś takiego widziała... Nigdy nie sądziła, że będzie musiała się czuć jak ten pies, który został wystawiony na sprzedaż...
W tym momencie Hawke była jakaś otępiała. W ogóle nie podobna do siebie. Słowa Selene zdawały się do niej nie docierać. Ba, Erin zdawała się na nie wcale nie reagować. Siedziała skulona i zgarbiona przy ścianie, wbijając spojrzenie w kamienną, zimną podłogę. Tak, można było mieć wrażenie, że dziewczynę już nic nie odchodziło. Nawet to co mogło się z nią w tej chwili stać.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Mary Jane
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 01/09/2016

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Paź 16, 2016 9:36 pm

Leżała na podłodze wpatrując się w Selene z wyrazem absolutnej dezaprobaty na twarzy. Zero zabawy, zero odpoczynku i jeszcze to... Była w stanie zrozumieć strach złodziejki, ale żeby rudowłosa tak się bała o los nic nie wartego śmiecia, którego chwilę temu sama chciała skatować? To zachowanie zakrawała na tak dalece idącą hipokryzję, że Mary Jane ostentacyjnie powoli podniosła się i poszła w kierunku stołu, na którym usiadła. Wpatrywała się w ostrze kosy, jakby nie obchodziło ją nic poza tym. W pewnym momencie skrzywiła się jednak, zeskoczyła ze stołu dźgnęła końcem kosiska Selene w mostek. Nie na tyle mocno, by zrobić jej krzywdę, bardziej jak pacnięcie mające przywołać do porządku.
- Gardzę tobą - warknęła, odsunęła się, zmierzyła wzrokiem rudowłosą i niewzruszona obserwowała jak ta ukrywa twarz w dłoniach. Prychnęła, lekkim ruchem zarzuciła kosę na ramię, mrugnęła do złodziejki i wyglądała, jakby chciała kopnąć Selene. Zmełła w ustach parę przekleństw, powstrzymała się najwidoczniej i nic więcej nie mówiąc do dwóch kobiet po prostu odwróciła się i wyszła. Rozmawiając z kosą, a jakże.
- Niedobra Selene, obiecuje dobre rzeczy a potem ich nie daje. Niedobra. Ale trochę ciachnęłaś, prawda? Dobra, dobra Śmierć - zachichotała wychodząc i cmoknęła ostrze po czym zniknęła w zamkowych korytarzach.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pon Paź 17, 2016 5:07 pm

Tym razem zrozumiała oburzenie Mary Jane. Wyprostowała się, rzucając jej twarde spojrzenie, zaciskając zęby, aby powstrzymać się od komentarza, który na pewno nie załagodziłby sprawy. Wiedziała, że łatwo tego nie naprawi, zbyt otwarcie pokazała swój brak zaufania.
Jednak aktualnie… nie potrafiła się tym przejąć; nie ratowała sytuacji, kiedy jeszcze miała ku temu okazję, czując na sobie ciężar innego, poważniejszego zadania. Gdy drzwi zamknęły się z trzaskiem, odetchnęła głęboko, mając przynajmniej jeden problem z głowy. Podrapała ukłute miejsce, podnosząc się w końcu ze stołu. Pozwoliła ciszy wypełnić pomieszczenie, rozglądając się po nim, mimo że znała je jak własną kieszeń. Obcęgi, trochę liny, przewrócone krzesło. Nic nowego. Układała w głowie słowa, przeklinając jednocześnie chwilę, w której złodziejka upatrzyła sobie akurat jej rzeczy.
Podeszła do dziewczyny, unosząc jej głowę do góry, zmuszając do utrzymywania kontaktu wzrokowego. Spojrzenie miała nieustępliwe, nie pozwoliła sobie chociażby na moment słabości, pomimo porozrzucanych myśli i coraz częstszych dreszczy.
- Spójrz na mnie. Nie, nie waż się teraz odpływać. Musimy coś uzgodnić. Słuchaj mnie – zarządziła twardo, mrużąc oczy w pełnym skupieniu. – Nie planowałam tego. Nie chciałam się zobowiązywać, tak samo, jak ty nie chciałaś na mnie trafić. Stało się jednak. I siedzimy w tym razem – wypowiedziała z trudem prawdę, co uderzyło ją jeszcze bardziej. – Nie zabiję cię, nie wsadzę do więzienia, ani nie skrzywdzę bardziej niż to konieczne, bo od teraz jestem za ciebie odpowiedzialna. Nie chcę naginać zasad i mogę obiecać jedno… Nie zrobię tego, jeśli nie dasz mi powodu. Z twojej strony też czegoś oczekuję. Odrobinę poświęcenia. Posłuszeństwa. Nie musimy sobie wzajemnie utrudniać życia, jeśli już jesteśmy na siebie skazane… Postaraj się. Możesz oddać mi chociaż tyle? – zapytała kwaśno, nienawidząc się po stokroć za to, że kosztem swojej dumy musi ubiegać się o pakt. Nawet jeśli przed niecałą godzinę prowadziła złodziejkę tam, gdzie zdecydowanie było jej miejsce.
Czekała na odpowiedź, nie zamierzając ruszać do przodu bez uzgodnienia na tym etapie kompromisu, który z pewnością nie będzie satysfakcjonował żadnej ze stron.
- Wyciągnij teraz zdrową dłoń – rozkazała oficjalnym tonem (mając na myśli rękę, której nie złamała), jakby od tego momentu miał zostać dopełniony ich oficjalny pakt.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pon Paź 17, 2016 6:23 pm

Dalej siedziała skulona pod ścianą. Nie obchodziło ją w tej chwili nic, a nic. Chciała tylko, aby wszyscy zostawili ją w spokoju, a ona mogła w jakikolwiek sposób odpocząć i choć trochę zapomnieć. Nie interesował ją fakt, że od dłuższej chwili rudowłosa, którą wcześniej Mary nazwała Selene, milczała rozglądając się po pomieszczeniu. Pewnie, gdyby w tym momencie była zainteresowana bardziej całą sytuacją, podejrzewałaby, że inkwizytorka chciała przetestować jeszcze jakoś swoje katowskie umiejętności za pomocą narzędzi znajdujących się w pomieszczeniu. Teraz jej to jakoś przez myśl nie przeszło. Zamiast tego Hawke czuła, że zaczyna jej się trochę kręcić w głowie, a przed oczami robić ciemno.
Nie upierała się, gdy rudowłosa kobieta złapała ją za podbródek i skierowała jej twarz w swoją stronę. Do uszu Erin docierały słowa inkwizytorki, ale zdawały się one jakieś dalekie i nieco niewyraźne. Tak, Selene mogła sobie mówić co chciała. Mogła jej kazać coś zrobić, jednak w tej chwili nie miała jakiejkolwiek władzy nad ciemnowłosą. W sumie sama się do tego przyczyniła. Cudem było, że ciemnowłosa tak długo wytrzymała bez stracenia przytomności. Jednak to musiało się stać prędzej czy później, prawda? Każdy ma jakieś granice wytrzymałości. Organizm musiał się zbuntować.
Hawke się starała, naprawdę się starła utrzymać trzeźwość umysłu i wysłuchać co tamta ma do powiedzenia, podświadomie bojąc się kolejnego bólu zadanego z ręki młodej pani kat. Jednak nie wytrzymała i pod sam koniec wywodu straciła przytomność.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Sro Paź 19, 2016 7:32 pm

Gdy już nabrała pewności, że żadne próby przemawiania nie dojdą do umysłu dziewczyny, wpadła w istny szał. Chwilę jeszcze trzymała jej podbródek, wkrótce pozwalając jej opaść bezwładnie na podłogę wyłożoną kamieniem. Zaciskała zęby w bezsilnej złości, doskonale wiedząc, że nie może sobie po prostu ulżyć piorąc ją po twarzy lub wylewając na nią kubeł ziemnej wody, jeśli miały jeszcze przeżyć podróż do szpitala. Zresztą, w katowaniu nieprzytomnej nie było żadnej zabawy.
Wstała, szamocząc się ze sobą, klnąc i kręcąc głową, niczym istny szaleniec, aż w złości w końcu kopnęła walające się po podłodze krzesło. To opadło z głośnym łoskotem kilka metrów dalej, jednak czyn nie przyniósł jej ulgi, a nawet – jak można było się spodziewać – spowodował ból w okolicach wielkiego palca u stopy. Wróciła spojrzeniem do dziewczyny, sięgając po jeden, zupełnie niegroźny przedmiot, leżący na stole tortur. Linę. Przewiązała ją zręcznie wokół swojego nadgarstka, zostawiając trochę luzu i to samo czyniąc z nadgarstkiem złodziejki, ostatecznie wiążąc groźnie wyglądający supeł, należący do takich, których łatwiej się pozbyć przez rozcięcie niż rozplątanie.
Chwyciła ją za ramiona, zaczynając swój rytuał budzenia – trzęsła nią potężnie, chociaż trochę starając się, by głowa dziewczyny nie latała za bardzo na boki i nie obijała się o kamień. W razie czego, powtarzała działanie aż do skutku.
- Wstawaj, kretynko! – wrzasnęła na nią, nawet na moment nie przerywając. – Nie będę cię nigdzie niosła. Wstawaj i odpowiedz mi! Zgadzasz się?! - starała się mówić głośno i wyraźnie, co by zwiększyć swoje szanse na przytrzymanie złodziejki przy rzeczywistości. - Nie ruszę się stąd, do kiedy mi nie odpowiesz. Pójdziemy zaraz do szpitala, tylko… odpowiedz mi – dodała, już odrobinę spokojniejszym tonem, co właściwie nie było w jej stylu, gdyż zazwyczaj, jeśli czegoś chciała – po prostu sobie na to pozwalała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Paź 20, 2016 8:03 pm

Pusta... Ach, ta błogosławiona pustka, której Hawke w tej chwili tak bardzo potrzebowała. Chwilę odpoczynku, zapomnienia o wszystkim w nicości. O głodzie, bólu i zimnie, tylko o tym potrzebowała zapomnieć. Nie, nie było w jej umyśle w tym momencie nic. Nic, a nic. Tylko mrok, który w tej chwili zdawał się niezwykle przyjemny i na swój specyficzny sposób kojący. Bodźce zewnętrzne na nią przez tą chwilę nie działały. Nawet nie poczuła jak po raz kolejny tego dnia wylądowała na zimnym i twardym podłożu.
Ale przecież to nie mogło trwać wiecznie, prawda? Ciemnowłosa powinna się przyzwyczaić, że jej życie nigdy nie mogło być łatwe i przyjemne, czyż nie? Tym bardziej nie mogła na to liczyć, mając przy sobie inkwizycyjnego kata, prawda?
Najpierw poczuła silne wstrząsy, a może pierwszy był ten kaleczący uszy krzyk? Nie, Erin nie wiedziała co było pierwsze. W sumie to nawet nie była pewna co się wokół niej dokładnie dzieje. Czuła się mocno skołowana i chwila minęła zanim złodziejka zrozumiała całe zajście. Powoli jej się wszystko przypomniało. Skrzywiła się mimowolnie i próbowała w jakiś sposób oswobodzić. Nie trwało to jednak długo, ciemnowłosa nie miała na to zwyczajnie siły. Przez chwilę nawet miała wrażenie, że nie jest w stanie podnieść powiek. Te zdawały się jakieś cholernie ciężki, jakby same prosząc, aby Hawke nie reagowała na to wszystko i po raz drugi odpłynęła w nicość. Tak jednak nie mogło się stać. W końcu tamta kobieta nie dawała za wygraną. Ciemnowłosa chcąc czy nie po prostu uchyliła ledwo powieki, co dla dziewczyny zdawało się w tej chwili lada wysiłkiem. Słowa Selene dotarły do niej dopiero po dłuższej chwili. Mimo to Hawke nie miała siły się jej sprzeciwiać. Nawet jeśli inkwizytorka rozkazałaby jej coś okropnego. Choć w sumie czy za chwilę i tak nie miała zawrzeć paktu z diabłem?
- Zr..zrobię co.. co ze chcesz... Ty-tylko mnie już zo-zostaw - wydukała, dość słabym i zmęczonym głosem. Naprawdę dałaby wszystko, aby rudowłosa w końcu ją zostawiła i nawet dała umrzeć na tej zimnej, śmierdzącej posadzce.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pią Paź 21, 2016 3:42 pm

Podróż od pokoju przesłuchań do szpitala wcale nie należała do najprzyjemniejszych, mimo że te dwa miejsca znajdowały się blisko siebie. Ciągnęła ją za sobą, klęła i groziła, gdy trzeba było, ostatecznie nawet przystając na moment i jak zwykle – wcale nie przejmując się spojrzeniami innych.
Przekraczając bramy szpitala, zastał ją standardowy widok, leżących na głównej sali chorych, krzątających się wszędzie pielęgniarek i ogólnego chaosu. Pracujący tu balsamiści mieli pełne ręce roboty jak zawsze. Rozejrzała się wkoło. Miała tu czekać na grabarz, która zobowiązała się zająć sprawą złodziejki, jednak w obecnym zamieszaniu nie potrafiła dostrzec żadnej znajomej twarzy. Stała na uboczu, aż usłyszała za sobą:
- Selene, tutaj! – Przed oczyma stanęła im nieco starsza kobieta, na oko jeszcze sporo przed trzydziestką. Podeszła do nich przyspieszonym krokiem, wyłaniając się gdzieś z głębi pomieszczenia, najwyraźniej na nie czekając. Miała przyjemną dla oka, lekko dziecięcą twarz i kruczoczarne włosy, spięte wysoko. Nosiła granatowy płaszcz z podwiniętymi rękawami i narzuconą nań torbą. – Wyglądasz tragicznie, Sel – przywitała ją z tymi słowami, obdarzając ją szerokim uśmiechem, na co rudowłosa inkwizytorka przewróciła jedynie oczyma. Kobieta zerknęła na Erin, a dłoń drgnęła jej w podstawowym odruchu podania ręki. Prędko jednak zrezygnowała, widząc, że jedna dłoń dziewczyny jest przywiązana z dłonią Sel, a druga… cóż, trochę posiniała i spuchła. Mimo to, próbowała ratować swój przymusowy nietakt, kłaniając się uprzejmie w stronę złodziejki i mówiąc:
- Na imię mi Christine, będę zajmowała się twoją sprawą – uniosła spojrzenie, obdarzając dziewczynę łagodnym uśmiechem. – Jak się nazywasz? Och, nie musisz się bać, tutaj trafisz w dobre ręce… Jesteś głodna, panienko? – zapytała, wkrótce rzucając potępiające spojrzenie Sel, mówiące wprost, że jak zwykle posunęła się o krok za daleko. – Chodźcie za mną – dopowiedziała wkrótce, gdy Hawke zdołała już odpowiedzieć (albo i nie).
Siła rzeczy, ruszyły razem, a właściwie inkwizytorka ciągnęła za sobą dziewczynę. Kręciło jej się w głowie, miała ochotę zrzygać się gdzieś w kącie i dokończyć swojego żywota, ale starała nic nie dawać po sobie poznać.
- Selene, doprawdy… - zaczęła z lekkim przekąsem, prowadząc ich do oddzielnego pomieszczenia; skromnej sali szpitalnej, z miejscem jedynie dla trzech łóżek. – Takie środki bezpieczeństwa nie są koniecznie. Przecież ci nie ucieknie… nie w tym stanie… - ściszyła głos do szeptu, ale jako że Hawke znajdowała się cały czas blisko, z pewnością mogła to usłyszeć.
Rudowłosa zbyła ją krótkim prychnięciem, jak zwykle wiedząc wszystko najlepiej. Skierowała się do jednego z łóżek, wcale delikatnie ciągnąc za sobą złodziejkę. Przykazała jej twardym tonem:
- Siadaj. – Zupełnie zignorowała westchnięcie grabarz. Sama stanęła w pobliżu, na ile tylko pozwalała ciasno spleciona lina wokół ich nadgarstków.
- Zaraz przyprowadzę lekarza, zostaniesz zbadana. – Grabarz zwróciła się do młodszej z nich. – Masz siłę odpowiedzieć mi na kilka pytań? Jeśli nie chcesz, możemy odłożyć to do jutra lub wtedy, gdy poczujesz się lepiej, ale to znacznie przyspieszyłoby sprawę… - doradziła jej cicho, zapewne sugerując, że im szybciej załatwią formalności, tym szybciej będzie mogła się wyrwać z kontroli Selene.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pią Paź 21, 2016 8:20 pm

Nie, to wszystko w ogóle nie było przyjemne. Naprawdę nie miała siły na to wszystko. Każdy krok stawał się dla niej męczarnią, a ciągnięcie spowodowane działaniem inkwizytorki wcale nie pomagało. Hawke miała wrażenie, że gdyby upadła, rudowłosa by się tym wcale, ale to wcale nie przejęła i ciągnęła ją dalej. Czuła się podle jak ten pies na sznurze, a może nawet gorzej niż to niewinne zwierze, które dostało taką haniebną 'prace'.
Nie rozglądała się, gdy weszły do szpitala. Stała po prostu wbijając spojrzenie w podłogę. Nie czuła potrzeby rozglądania się, a tak to mogła chociaż na chwilę przymknąć powiekę, ale nawet na to sobie nie mogła zbyt długo pozwolić. Drgnęła niespokojnie, gdy usłyszała jakiś nawołujący głos, po czym przelotnie zerknęła na nową kobietę, a następnie wbiła z powrotem wzrok w posadzkę. Mimowolnie uniosła delikatnie ramiona ku górze, jakby bojąc się kolejnej możliwości oberwania. Z resztą chyba łatwo było się domyśleć jak była niedawno traktowana, patrząc na zaschniętą krew na twarzy, ślady po łzach, rozwaloną wargę, uszkodzoną dłoń i brudną od krwi i błota koszulę dziewczyny. Ewidentnie nie była okazem zdrowia i siły.
- Hawke - odparła tylko cicho. Kłamie... Kłamie... Kłamie... tylko to przeszło jej przez głowę na pierwsze słowa, padające z ust kobiety. Nie wierzyła, że może zostać przez kogokolwiek tu dobrze potraktowana. Nic nie podparła na temat jedzenia, choć była cholernie głodna. Nie pamiętała kiedy miała coś pożywnego i ciepłego w ustach.
Zaraz poczuła kolejne pociągnięcie i po prostu ruszyła, za Selene nie zwracając uwagi na nic. Po prostu szła, milcząc i wpatrując się w podłogę. Nie zdawała się w ogóle zwracać uwagi wygłaszane przez Christine. No bo co miała z ich powodu począć? One nic nie zmieniały, a sama Hawke tak czy siak czuła się gorzej niż jakiś kundel uwiązany na łańcuchu. Ciemnowłosa chciała mieć to już za sobą. Naprawdę miała się ochotę nawet skulić się w jakimś kącie, opatulona płaszczem i zasnąć. Choć oczywiście z chęcią, by coś przed tym zjadła, ale no cóż...
Posłusznie usiadła, nie żeby od dłuższego czasu nie marzyła, aby po prostu dać odpocząć drżącym nogą dla których każdy krok zdawał się być nie lada wysiłkiem. Nadal nie miała jakieś odwagi, aby spojrzeć na drugą kobietę. Mimo wszystko było po niej widać, że się boi. Sama Hawke miała ochotę zaprzeczyć i po prostu się zwinąć w kłębek na tym łóżku, nie miała ochoty na żadne badania i inne bzdety, ale coś czuła, że to by nie przeszło z powodu rudowłosej panny tuż obok.
- Mam - odparła cicho, ale nawet wtedy nie było jej stać na to, aby spojrzeć na twarz kobiety.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Paź 23, 2016 12:57 pm

Grabarz o imieniu Christine wyjrzała z pokoju, wołając młodziutką pielęgniarkę. W progu drzwi można było dostrzec, jak dogadują kilka kwestii szeptem, aż jedna kiwnęła głową i wyszła. W pomieszczeniu na powrót zostały we trójkę, a kobieta w granatowym płaszczu wyciągnęła z torby kajecik z niedbale spiętymi kartkami oraz ładne gęsie pióro z futerału. Oznajmiła, że lekarz przyjdzie, gdy tylko skończy zabieg. Zarządziła przejście do konkretów, ku zadowoleniu Selene.
- Hawke to twoje nazwisko, prawda? – upewniła się na początek, przystawiając sobie drobny taborecik i zasiadając po drugiej stronie łóżka, na którym spoczywała złodziejka. Zerknęła na nią zza swoich papierzysk. Postanowiła najwyraźniej sprawdzić, czy dziewczyna nie podała jej swojego przydomku. – Jak masz więc na imię? – sprecyzowała, gotowa zapisać odpowiedź. Sel prędko zniszczyła ten krótki moment (być może) współpracy, przez zaciśnięte zęby warcząc:
- Nie waż się kłamać. Wszystko zostanie sprawdzone. Jeśli w kartotekach nie znajdą nic o żadnej „Hawke”… - nie dokończyła swojej groźby, bo grabarz spiorunowała ją spojrzeniem, po raz pierwszy odzywając się ostrzejszym tonem, najwyraźniej tracąc cierpliwość.
- Sel, wyjdź i poczekaj na zewnątrz, jeśli masz zamiar mi przeszkadzać. Naprawdę, nie pomożesz mi w ten sposób… - Nawet przesunęła nogi, aby rudowłosa inkwizytorka miała wolną drogę do wyjścia. Na moment zapadła cisza, aż Selene uśmiechnęła się blado, unosząc nadgarstek przepleciony liną z ręką złodziejki.
- Nie mogę. Jestem przywiązana – wyjaśniła, kładąc z powrotem rękę, zadowolona ze swojego wybornego żartu. Młoda grabarz nie wyglądała jednak na rozbawioną, więc postanowiła sprostować. – Będę już cicho. Skoro muszę.
Faktycznie zamilkła, choć lekko obrażona. Kobieta spisująca odpowiedzi Erin na papier przeniosła na nią pytające spojrzenie, czekając na uzupełnienie zaległego pytania, korzystając z okazji, że nikt jej już nie przerwie.
Wkrótce po tym w lekko uchylonych drzwiach rozległo się pukanie, a w progu stanęła pielęgniarka, która już wcześniej na krótko zawitała w tym pokoju. Niosła ze sobą tacę z lekko parującym naczyniem, całkiem pokaźnych rozmiarów.
- Została jeszcze jedna porcja z obiadu… Musisz mi wybaczyć, panienko, nie jest już gorące, ale cóż… zawsze coś, prawda? – zapytała, zbliżając się do niej z nieśmiałym, pogodnym uśmiechem. Gdy zobaczyła stan jej obydwu dłoni, nieco zgłupiała, zastanawiając się, gdzie położyć tacę z posiłkiem. – Mogę?– grzecznie zapytała, ostatecznie stawiając ją na kolana złodziejki, kłaniając się lekko i czym prędzej czmychając z pomieszczenia, wyczuwając napiętą atmosferę.
Przed dziewczyną leżała pełna miska znośnie wyglądającego gulaszu, z podaną również metalową łyżką, jednak jej obie ręce…
- Rozwiąż linę, Selene. – Grabarz dostrzegła prędko problem, rozkazując twardo znajomej.
- To nie będzie koniecznie. – Rudowłosa odparła prędko, równie upartym tonem. – Użyczę ci trochę swojej ręki, złodziejko – prychnęła, potrząsając dłonią.
Christine wstała zamaszyście, odwracając spojrzenie i podchodząc do okna, wyjrzała na inkwizycyjne błonia przed budynkiem. W dłoniach mocno ścisnęła swój zeszyt.
- Nie mogę na to patrzeć – oznajmiła zdenerwowana i zażenowana jednocześnie. – Do toalety też będziecie razem chodziły? – zapytała kpiąco, ale nie oczekiwała odpowiedzi. Selene nie zrozumiała kąśliwej uwagi, więc odpowiedziała zupełnie poważnie:
- Do kiedy będzie trzeba… czy raczej do czasu, aż nie potwierdzicie jej tożsamości. A teraz, z łaski swojej, nie przedłużaj.
Grabarz westchnęła ciężko, najwyraźniej poważnie żałując, że została przydzielona do tego zadania. Zebrała myśli i na powrót odwracając się do Hawke, poprosiła:
- Jedz spokojnie. I w międzyczasie zastanów się… Chciałabym, abyś opowiedziała o swoich rodzicach.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Paź 23, 2016 8:18 pm

Nie zwracała na nic więcej uwagi, po prostu siedziała, wgapiając się w swoje zniszczone buty. Ile już je miała? Z trzy lata, a może trochę dłużej? Pewnie dłużej... Już dawno powinna sobie sprawić nowe. Tak, w końcu chociaż stopy by jej nie marzły przez ten cały czas. Łatwiej by się chodziło i stało na tym mrozie... Kiedyś widziała takie ładne buty u jednego szewca... Pewnie były wygodne i ciepłe... Wygoda i ciepło... Ciepło i wygoda... Bogowie... Co ona by dała, aby móc się teraz schować pod ciepłą pierzyną w łóżku... Z zamyślenia wyrwały ją kolejne słowa kruczowłosej pani grabarz, a sama Erin przyłapała się na tym, że powieki zaczęły jej się przymykać. Dopiero po chwili dotarło do niej pytanie. Tak, ewidentnie jej mózg potrzebował chwili odpoczynku i czegoś ciepłego do jedzenia.
Pokiwała zaraz delikatnie głową, ale od razu tego pożałowała, bo delikatnie się zaraz po tym skrzywiła. Już delikatnie otworzyć usta i wypowiedzieć swoje imię, gdy momentalnie je zamknęła i skuliła się jeszcze bardziej w sobie. Miała wrażenie, że zaraz znów jej się oberwie, choć nie wiedziała naprawdę za co miałoby się to stać tym razem. Przecież nie była, ani nieposłuszna, ani nie próbowała uciec... Chciała się w tym momencie gdzieś schować. Cokolwiek, byle ta rudowłosa inkwizytorka w końcu od nie sobie poszła. Dopiero po chwili zerknęła na drugą kobietę, a sama nie była do końca pewna co się tak naprawdę w tym momencie stało. W końcu czemu tej kobiecie puściły nerwy? Czyżby w jakiś sposób jej zależało na Hawke? Nie, Hawke tu nie chodzi o ciebie. Tu chodzi o szybkie wykonanie zadania. Pozbycie się niepotrzebnej pracy... przeszło jej przez myśl i dalej się lekko kuląc, wbiła z powrotem wzrok w buty.
Zaraz na jej ustach zawitał grymas bólu, gdy Selene podniosła jej dłoń. Za szybko, zbyt gwałtownie. Posiniaczone i pobite ciało nie miało zamiaru okazywać litości.
- Erin... Erin Hawke - wypowiedziała cicho swoje imię i nazwisko, jakby bojąc się, że kolejna jej wypowiedź może spowodować jakieś ciosy wobec jej osoby, a naprawdę nie marzyło jej się coś takiego.
Podniosła zmęczone spojrzenie na pielęgniarkę. Nawet nie miała siły, by odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech, co by w zwyczajnych okolicznościach na pewno zrobiła.
- Dziękuję - odparła tylko i spojrzała na miskę z jedzeniem. Już chciała złapać za łyżkę i zrozumiała, że nie może. Poczuła się w tym momencie okropnie. Niczym szczuty pies. Przecież miała na wyciągnięcie ręki jedzenie, a tak naprawdę było dla niej ono niedostępne. Czuła się okropnie, a do tego nie pomagał fakt, że była przedmiotem spornym między tymi dwoma paniami. Do tego nie do końca rozumiała postępowanie kruczowłosej kobiety...
Gdy już wszystko w miarę u cicho, postanowiła spróbować jeść, ale znów robiła to cholernie ostrożnie, bojąc się, że zbyt gwałtowny ruch obudzi bestię w Selene.
Hawke momentalnie się spięła, słysząc tylko jedno słowo. Jedno słowo wystarczyło, aby dziewczyna na dłuższą chwilę jakby przestała całkowicie reagować na całą resztę świata. Jedno, cholerne słowo... Rodzina... Słowo, którego znaczenia Hawke tak naprawdę nie miała okaz nigdy poznać dokładnie i przekonać się o nim na własnej skórze.
- Nie mam rodziców... Nie znałam ich nawet... - odparła w końcu. Nigdy nie lubiła się zagłębiać w tę historię. Za mało o niej wiedziała. Z resztą cały czas miała wrażenie, że jej rodzice jej po prostu nie chcieli i to było przyczyną porzucenia Erin.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pon Paź 24, 2016 2:39 am

Lekko chwiała się na nogach, co nie uszło uwadze jej znajomej. Ze zmarszczonymi brwiami przyglądała się Selene, nie za bardzo wiedząc, jak ugryźć temat, aby uniknąć jej gniewu. Ostatecznie korzystając z zamyślenia Hawke, zamiast propozycji podjęcia się leczenia, oznajmiła:
- Podsunę ci łóżko, skoro nie chcesz nas opuścić nawet na moment… - W jej głosie brzmiał wyrzut, ale to pozwoliło skupić się inkwizytorce na tej drobnej złośliwości, niż na próbie zmuszenia jej do odpoczynku, co Sel uważała za marnotrawstwo czasu. Odsunęła się od parapetu, za pomocą nogi zaczynając przesuwać jedno z pobliskich łóżek, co nie wychodziło jej zbyt sprawnie, bo łóżka, choć należały do tych, w których można było przenosić pacjenta między salami, z pewnością nie należały do lekkich. W końcu udało się podsunąć je łaskawie pod tyłek Selene, na co ta równie łaskawie skorzystała, nieumiejętnie ukrywając ulgę malującą się jej na twarzy.
Założyła nawet nogi na poręcz łóżka, zostając w pozycji półleżącej, z ręką wyciągniętą w kierunku Erin, pozostawiając ją nieco bezwładną, do kiedy dziewczyna ruszała nią przy korzystaniu z posiłku. Nie mogła też stracić zupełnie czujności, szczególnie wobec wrażenia, że z każdym podniesieniem dłoni, złodziejka może ją ugryźć, zamiast części gulaszu.
Zrobiło się jej nieco przykro na wieść o rodzinie dziewczyny, ale pozostawała nieufna, starała się utrzymywać w przeświadczeniu, że każde słowo, które pada z jej ust jest kłamstwem. Mimo to, nie potrafiła pozbyć się przykrego ukłucia w sercu, nawet jeśli nie okazała jawnie żalu. Grabarz zrobiła to za nią:
- Przykro mi, Erin – szepnęła, notując dotychczas kilka słów w swoim kajeciku. Kobieta za to sprawiała wrażenie wierzącej w tę historię albo po prostu była na tyle rozumna, aby nie oskarżać jej o kłamstwo na tym etapie. – Wychowywałaś się więc w domu dziecka, tutaj w Wishtown? Nie miałaś… nikogo z rodziny, kto mógłby się tobą zająć? – kontynuowała wywiad, schodząc powoli na coraz bardziej istotne dla Inkwizycji kwestie. W końcu pokrewieństwo z kimkolwiek obdarzonym zmutowanym genem nie wpływało na korzyść. Gdy padła już odpowiedź, Christine w swoim uprzejmym tonie kontynuowała:
- Wybacz mi bezpośredniość. Rozumiesz, jak ważna dla Inkwizycji jest ta wiedza, prawda? Nie możemy pozwolić sobie na wtajemniczanie byle kogo… - mówiła, a Selene aż musiała się ugryźć w język, aby powstrzymać się od komentarza, że Erin jest doskonałym przykładem „byle kogo”. Jak sądziła, Inkwizycja miała już swoje sposoby na sprawdzenie czy ma się do czynienia z człowiekiem, czy nosicielem, dlatego też milczała. – Musisz być zmęczona po tym wszystkim. Ale, zapewniam cię, zmierzam już do sedna. Wkrótce zostaniesz zbadana i spędzisz tu spokojną noc – obiecała życzliwie, zupełnie ignorując pełne sprzeciwu spojrzenie Selene. Nie miała planów na wieczór, ale na pewno nie chciała tu zostawać dłużej niż na zbadanie złodziejki! Coraz bardziej musiała się powstrzymywać przed odezwaniem.
- Także… powiedz mi, czy jesteś w stanie zobaczyć istoty, które powszechnie nazywamy „Koszmarami”? – zapytała, wpijając w nią uważne spojrzenie, przytykając gęsie pióro do papieru, gotowa notować każdy, najdrobniejszy szczegół.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Sob Paź 29, 2016 6:28 pm

Nie zwracała uwagi na to co robiły te dwie. Co ją to miało interesować? To nie jej sprawa, co nie? Gdyby miało jeszcze w jakiś sposób na nią oddziaływać, ale tego nie robiło. Nie miała zamiaru pchać się między rozmowę tych dwóch. Nawet jeśli była ona z jednej strony bezgłośna. Wolała się skupić na zupie, która jej coraz ciężej wchodziła. Chciała zjeść jak najwięcej, ale jej żołądek się coraz bardziej stawiał. Hawke wiedziała, że nie może sobie pozwolić na marnotrawstwo jedzenia. Nie wiedziała za jaki czas będzie znów mogła zjeść coś w miarę pożywnego...
- Mi też jest przykro, ale to nic nie zmieni... - odparła tylko, podnosząc zmęczone spojrzenie na kobietę. Tak, ta na krótką chwilę mogła obejrzeć w całej okazałości obitą twarz ciemnowłosej dziewczyny. Hawke zaraz wróciła do wbijania spojrzenia w swoje zupę. Nie wiedziała co z nią zrobić. Nie zjadła nawet połowy zawartości miski. - Nie... Nie tu - zamknęła delikatnie powieki, starając sobie najwyraźniej coś przypomnieć. Wzięła kilka głębszych wdechów, marszcząc delikatnie czoło w zastanowieniu. - Nie tu, z jakieś cztery wioski stąd, na wzgórzu z widokiem na góry i jeziorko - odparła, wygrzebując te informacje z odmętów pamięci. Tyle pamiętała. Była w końcu jeszcze szczeniakiem, gdy zwiała z sierocińca. Z resztą sama starała się zepchnąć te wszystkie wspomnienia w głąb umysłu. Nie lubiła tego okresu w swoim życiu.
Nie, nie rozumiała tego. Nie chciała tego wiedzieć szczerze mówiąc. Może to i ignorancja z jej strony, ale przecież nie była tu z własnej woli. Gdyby to był jeszcze jej wybór... Nigdy jakoś nie przepadała za Inkwizycja. Wolała się od nich trzymać z dala, ale no cóż... Coś nie wyszło. Ba, Hawke raczej zwyczajnie bała się tych fanatyków w różnokolorowych płaszczach. Teraz się tylko upewniła co do swoich przypuszczeń.
Na jej usta wpełzło coś na podobieństwo kpiącego uśmiechu. Byle kogo... Jestem byle kim, pobitym szczeniakiem i zabranym z ulicy z widzimisię inkwizycyjnej świni. Nie jestem ani fanatykiem, ani seryjnym mordercą, gwałciciel czy innym ogromnym zbrodniarzem, których tak chętnie przyjmujecie w swoje mordercą... przeszło jej przez myśl.
- Nie jestem - odparła. Naprawdę miała nadzieję, że będzie to ostatnie pytanie zadane przez kobietę. Naprawdę chciała już się położyć.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Paź 30, 2016 1:08 am

Kiwała głową ze zrozumieniem, spisując na papier każde podane słowo w znacznym nadmiarze – jakby dopisując również swoje uwagi i przemyślenia na temat dziewczyny. Selene nie potrafiła rozszyfrować jej pisma, nawet jeśli wyprostowała szyję i zerknęła kobiecie prze ramię. Choć nie była dla niej miła, grabarz budziła jej szacunek; jedno musiała jej przyznać – znała się na rzeczy oraz miała co nieco w głowie. Zapewne wiedziała, co robi z tymi z pozoru prostymi pytaniami.
- Opowiedz mi, w jaki sposób znalazłaś się w Wishtown – poprosiła ją grzecznie, czekając na odpowiedź, z ogromną cierpliwością się w nią wpatrując. Jeśli Erin zaczęła mówić, wkrótce w pomieszczeniu rozległo się pukanie dochodzące ze strony drzwi. W końcu zobaczyły postać pielęgniarki w towarzystwie starszego mężczyzny w fartuchu, najwyraźniej będącego lekarzem, którego wyczekiwały. Przedstawił się, pochylając lekko głowę i z widocznym zmęczeniem podszedł do Erin. Jeśli dziewczyna skończyła albo przestała już jeść, pielęgniarka odebrała od niej talerz, układając go póki co na szafce nocnej w pobliżu. Lekarz bez pardonu przeszedł do oględzin.
- Może panienka poruszać palcami? – zapytał, widząc wyraźnie opuchnięcie całej dłoni, jakby chciał sprecyzować, co dokładnie zostało złamane. – Trzeba będzie usztywnić – mruknął jeszcze do siebie, podczas gdy pielęgniarka zajęła się oczyszczaniem ran na twarzy dziewczyny.
- Och, pójdę już w takim razie. Odpoczywaj, Erin. – Christine poderwała się z miejsca, nie czując się komfortowo, aby kontynuować swój wywiad przez ręce lekarzy. Zresztą, zapewne wiedziała już niemal wszystko, co chciała. – A ty, Sel… wiesz, co robić. Zorganizuj jej cieplejsze ciuchy. – „I nie zakatuj jej na śmierć” – dodała w myślach, co dokładnie zdradzało spojrzenie kobiety. Miała już odchodzić, gdy nagle podetknęła dłoń pod czoło Selene, odgarniając jej krótkie włosy. – Panie doktorze, inkwizytorkę też należy zbadać. Ma gorączkę – rzuciła jeszcze na odchodne, mrugając radośnie. Zamknęła swój zeszyt i ze stukotem obcasów opuściła pomieszczenie. Na badawcze spojrzenie mężczyzny, rudowłosa zareagowała prędko:
- Ani mi się waż. Zajmij się dziewczyną, nie mamy tyle czasu – zagroziła mu jawnie, a mina jej stężała. Wystarczyło już to, że muszą tu siedzieć i marnować cenne godziny na opatrywanie dziewczyny, której nigdy nie chciała poznać. Z zadowoleniem przyjęła, że lekarz nie silił się namowy. Zajął się dziewczyną, raz co raz wydając rozkazy swojej pomocnicy. Po zajęciu się większością obrażeń, zapytał:
- Boli panienkę gdzieś jeszcze?
Po skończeniu całego zabiegu, podaniu kilku lekarstw i usztywnieniu złamanej ręki, lekarz wraz z pielęgniarką opuścili pokój, zostawiając Selene i Erin same. Na dłuższy moment zapadła cisza. Inkwizytorka odezwała się dopiero wtedy, gdy zauważyła, że za oknem się ściemnia.
- Prześpij się. Jeśli ja zasnę… Obudź mnie, nim będziesz próbowała udać się gdziekolwiek sama. Zabiję cię, jeśli spostrzegę się, że chcesz się wyrwać, jasne? – warknęła na nią, zsuwając buty i rozpinając płaszcz, z wiadomych powodów nie mogąc go zdjąć do końca. Z obrażoną miną położyła się obok, nawet na moment nie spuszczając z niej wzroku. Zamierzała ją pilnować całą noc, pomimo ciążącego zmęczenia. Nie wykazywała już najmniejszych chęci do rozmowy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pon Paź 31, 2016 11:29 pm

Zmęczenie przeradzało się powoli w irytacje. Ile można zadawać pytań? Hawke one tylko męczyły i nic jej nie dawały. Chciała odpocząć, a pytania padające z ust kobiety jej na to nie pozwalały.
- Normalnie... Uciekłam stamtąd, a potem wędrowałam z wioski do wioski lub do miasta... Czasem na nogach, czasem na wozie albo czymś innym - odparła, mając nadzieje, że kobieta nie będzie jej wypytywać o szczegółowe relacje z jej podróży. W końcu minęło kilka lat, a ona sama nie chciała się też zbytnio wszystkim chwalić. To była jej mała wędrówka i nikt nie musiał znać jej szczegółów.
Gdy usłyszała pukanie przeniosła spojrzenie na drzwi. Po chwili zobaczyła w nich pielęgniarkę i lekarza. Z pewną ulgą przyjęła ich przybycie. W końcu to był znak zbliżającego się odpoczynku, nie? Już całkiem straciła zainteresowanie jedzenie. Nie mogła w siebie już więcej wepchnąć, a nie chciała zwymiotować jak kot na podłogę. Jeszcze tego brakowało. Pielęgniarka bez problemu mogła wziąć miskę z jej kolan.
- Mogę - odparła cicho, krzywiąc się podczas, gdy kobieta oczyszczała jej rany na twarzy. W sumie to nie zazdrościła w tym momencie pielęgniarce. Tyle krwi zmieszanej z brudem do zmycia. W sumie strzelała, że kobieta musi mieć sporą tolerancje na takie widoki. Pewnie nie raz widziała coś gorszego niż obitą i poranioną Hawke.
Zaniepokoiło ją odejście Christine i to nawet bardzo. Tak, to chociaż miała jakąś nić nadziej, że kobieta nie pozwoli jej skrzywdzić jej bardziej. Przynajmniej tak się zdawało Hawke, że grabarka nie zgodzi się na dalsze bicie. Przez chwilę nawet chciała zatrzymywać ją w jakiś sposób, ale nie wiedziała jak by miała to zrobić. No bo co? Powie, że się boi rudowłosej kat? I co to miałoby zmienić?
- Wszystko mnie boli - mruknęła tylko, a przecież nie kłamała. Była cała pobijana, nie? Przynajmniej mężczyzna dał jej jakieś leki. Hawke przypuszczała, że któreś z nich musiały być przeciwbólowe. Miała też cichą nadzieje, że może dostała jakieś nasenne... Chciała szybko zasnąć i tyle.
Hawke siedziała i milczała, wpatrując się znów w swoje buty po wyjściu lekarza i pielęgniarki. Zwyczajnie bała się odezwać. Kto wie czy jej słowa nie zostałby odebrane jako kolejny powód do zadania kolejnych ciosów wobec jej osóbki. Dziewczyna tego ewidentnie nie chciała.
Pokiwała tylko subtelnie głową na znak, że dotarły do niej słowa kobiety. Choć nie da się ukryć, że przez nie przez plecy Erin przeszły nieprzyjemne ciarki. Zdjęła buty za pomocą stóp, po czym się położyła na łóżku. Nie miała odwagi odzywać się do inkwizytorki, po prostu położyła się na plecach i zamknęła oczy z nadzieją, że szybko zaśnie. Czuła, że może to być dość trudne... W końcu Selene przez cały czas się na nią gapiła...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Lis 03, 2016 12:23 am

Lekarz opatrywał ją tak długo, jak trzeba było. Jeśli bolało ją „wszystko”, właśnie na to „wszystko” starał się zaradzić. Nie mógł jej jednak podarować uniwersalnego lekarstwa, zwłaszcza, że większość ze zranień dziewczyny wymagała po prostu odrobiny odpoczynku i czasu na zagojenie. Zrobił, co mógł, łącznie z próbą nastawienia i usztywnienia przetrąconej ręki, co niewątpliwie było najbardziej bolesnym zabiegiem z szeregu czynności, jakie wykonał w swoim rutynowym, ale sprawnym tempie. Gdy skończył, wyszedł, jeszcze kawałek drogi wyznaczając szczegółowe instrukcje swojej pomocy. Wróciła wkrótce sama, stawiając przy szafce pomiędzy Erin i Selene dwie szklanki nieco mętnej wody. Poleciła im odpoczywać.
Jeśli złodziejka nie zamierzała się odzywać, Sel z pewnością też nie poruszyła żadnego tematu jako pierwsza. I jeśli trzeba było, wstawały razem, zawsze razem, bo innego wyboru inkwizytorka jej nie ofiarowała. Kładły się, nawet przewracanie się z boku na bok podczas snu było zależne od drugiej osoby. Wszystko w zupełnej ciszy, przerywanej ewentualnie twardymi rozkazami. Inkwizytorka nie zmrużyła oka, więc rankiem wyglądała jakby ktoś ją przeżuł i wypluł. Wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca pociągnęła dziewczynę za rękę, budząc ją, jeśli nie spała.
- Możemy już stąd iść? Nie zemdlejesz po drodze? – pytała, ale w jej głosie nie krył się nawet cień troski. Chciała się dowiedzieć w celach iście praktycznych, nie mając zamiaru tu już wracać. Wiedziała, że Christine będzie bardzo niepocieszona, gdy zobaczy ich puste łóżka, jednak miała to w głębokim poważaniu; skoro ona się zajmuje złodziejką, to ona będzie decydowała, co mają robić! – Jeśli zmarnuję tu choć jeszcze moment, zacznę warczeć, przysięgam – zagroziła, co w jej wyobrażeniach miało brzmieć ironicznie. I może stałoby się tak, gdyby tylko jej słowa miały w sobie więcej prawdy, w końcu przecież warczała prawie non stop. – Mamy do zrobienia naprawdę sporo… - dodała ciszej, zerkając na nią znacząco, jakby chcąc zagrozić „lepiej, abyś czuła się dobrze, bo jak nie…”.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Lis 03, 2016 5:23 pm

Grzecznie dawała się badać. Nie sprzeciwiała się lekarzowi. Ba, starała się jakoś mu pomóc w pracy. Choć łzy i tak poleciały przy nastawianiu. Na początku też się chwilę stawiała przed tym, aby lekarz dotykał jej uszkodzonej dłoni, ale to tylko przez chwilę. Przecież była świadoma, że jeśli mężczyzna teraz nie zrobi swojego to potem będzie jeszcze gorzej. Lepiej by teraz bolało, prawda? Słuchała słów lekarza. Sądziła, że nie dane jej będzie mimo wszystko dane odpocząć. Może ta jedna noc dziś, a potem? Miała wrażenie, że kobietą będzie ją próbowała wymęczać. Dziewczyna chwilę się przyglądała cieczy w szklance, która przyniósł lekarz. Postanowiła zaryzykować i wypić wodę. W końcu co mogło się stać?
Nie, nie miała zamiaru się odzywać do Selene. Cóż, chyba się zwyczajnie bała. Z resztą o czym miałaby rozmawiać z rudowłosą inkwizytorką? Raczej nie miały wspólnych tematów. Większość nocy spokojne i twardo przespała. Nawet zbytnio się nie przewalała na boki. Tak, taki odpoczynek był jej potrzebny. Spokojny i bez potrzeby czatowania w zimnie. Tak, to był o wiele lepszy sen niż to czuwanie po nocach przez ostatnie tygodnie.
Oczywiście wszystko co przyjemne musiało się skończyć, a Hawke został zbudzona ze snu. Dziewczyna leniwie uniosła powieki, nie rozumiejąc a początku co się stało. Ba, nawet chciała przetrzeć dłonią twarz, ale nie zrobiła tego, bo przecież zbytnio nie miała jak.
- Niech pani da mi odpocząć... Źle się czuję... - mruknęła, zamykając z powrotem powieki. Mimo wszystko dalej czuła się dość kiepsko. Nic nie powiedziała na jej groźby. Cóż, przecież kobieta przez cały ten czas warczała, a raczej nie mogła spotęgować bardziej ów dźwięku. Szczerze mówiąc nie wiedziała co niby miała robić z tą kobietą. Niby ćwiczyć czy się uczyć w takim stanie? Dobre żarty. Z resztą... Gdyby rudowłosa wiedziała co Hawke potrafi to pewnie przeraziłaby się podstawowymi brakami w nauczaniu dziewczyny.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Lis 03, 2016 11:16 pm

Nozdrza zaczęły drgać jej niebezpiecznie, gdy usłyszała słowa dziewczyny, ale w porę zdołała powstrzymać swój wybuch złości. Czuła się okropnie. Zmęczenie poważnie dawało jej się we znaki. Zazwyczaj nie miała problemu z unikaniem snu możliwie długo, teraz jednak czuła ogarniającą ją z wolna chorobę. Wiedziała, że będzie to jedna z gorszych zim jej życia, którą będzie wspominała jeszcze długo. Milczała dłuższą chwilę, nie dlatego, że nie wiedziała co powiedzieć, a raczej z powodu niedowierzenia, że dziewczyna ma czelność jej odmówić, pomimo że spała jak zabita całą noc! Selene potrafiła pracować (niewątpliwie fizycznie) przez większość doby i szczerze dziwiła się, gdy ktoś za nią nie nadążył.
- Proszę bardzo, możemy spędzić tu jeszcze trochę czasu, aż poczujesz się lepiej… nie, aż wyzdrowiejesz, dla spokoju. Zdrowie to ważna sprawa… - przytaknęła jej, kiwając głową. I to był pierwszy raz od początku ich znajomości, kiedy Selene uśmiechnęła się. Erin dopiero z czasem miała nauczyć się, że ów uśmiech nie wróżył niczego dobrego. Odczekała przyzwoite pięć sekund, po czym szarpnęła ją tak silnie, że dziewczyna musiała wykazać się dobrym refleksem, aby nie runąć na podłogę przez szparę pomiędzy ich łóżkami.
- Myślałaś, że tak ci odpowiem?! Ty kretynko, idziemy czy ci się to podoba, czy nie – syknęła na nią, choć miała ochotę wrzeszczeć. Wolała jednak, aby nie zbieli się tutaj lekarze, usiłując zatrzymywać ją na siłę. – Dość już zmarnowałam czasu, wstawaj – rozkazała, zsuwając się ze swojego łóżka i ciągnąc rękę, pomimo wyraźnych otarć, które czuła przez linę. Podciągnęła swój zdjęty płaszcz, nie zarzucając go ostatecznie na ramiona. Prowadziła ją za sobą, jeśli trzeba było, ciągnąc po ziemi. Gdy dotarła do drzwi, przeciągnęła przez ich ręce szare nakrycie wierzchnie; oznakę przynależności do katów, ostatecznie narzucając ją na ramiona złodziejki, jako że z powodu ich ostatniej szarpaniny straciła swoją kurtkę.
- Nawet nie próbuj mdleć. Jeśli ktoś się zapyta, jak się czujesz, odpowiesz, że nigdy nie czułaś się lepiej, jasne? Nie waż się wzywać pomocy, krzyczeć i prosić kogokolwiek o pomoc. Jesteś skazana na mnie i tego się trzymajmy – wydała dziewczynie szereg instrukcji, świadoma, że w drodze do wyjścia spotkają wielu lekarzy, zapewne zdziwionych widokiem ewidentnie niewyleczonych pacjentek, kierujących się w stronę drzwi. Od ich (być może przymusowej) współpracy zależała przyszłość misji. Wyszła z pomieszczenia, trzymając Erin blisko siebie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Lis 06, 2016 1:01 am

Może i spała dość długo i prawie nic nie było jej w stanie obudzić, ale miała ku temu powody. Jej ciało jak i sam umysł potrzebował długiego i porządnego wypoczynku. Czym jest przy tym jedna noc, przed którą się miało ewidentnie za dużo wrażeń? To mogła być tylko kropelka w misce. Przecież patrząc na nią nie można było powiedzieć, aby była przykładem zdrowia, nie? Wręcz przeciwnie, raczej mogła konkurować o tytuł nędzy i zmęczenia. Selene naprawdę nie powinna się jej czepiać w tej chwili. Tym bardziej, że sama się przyczyniła do takiego, a nie innego stanu ciemnowłosej dziewczyny.
Znów pomału przysypiała i sama z chęcią oddawała się w tej chwili w ramiona krainy Morfeusza. Tak, nie potrzebowała teraz niczego więcej. Starczało jej to łóżko, kołdra i cisza. Nawet nie przejmowała się związana dłonią. Była pewna, że kobieta da jej odpocząć. Przecież sama ledwie się trzymała na nogach. Z resztą co rudej szkodziło zatrzymać się w szpitalu na dłużej? Nic, a nic, prawda? Ba, po kolejnych słowach kobiety była wręcz pewna, że ta sobie daruje. Cóż, myliła się i to grubo, a dodatkowo zaraz miała się o tym boleśnie przekonać. Nie minęła nawet dłuższa chwilą, a ona uderzyła ciałem o zimną podłogę. Tak, była zbyt zszokowana cała sytuacją, aby zdarzyć zareagować. Poczuła tylko cholerny ból, a potem kolejny związany z upadkiem, który całkiem ją ogłupił. Jeknęła cicho z bólu, ale nie zdarzyła nic więcej zrobić, bo poczuła jak kobieta ją ciągnie w kierunku drzwi. Hawke nawet nie założyła butów. Ba, Erin przez dobry kawałek była wręcz ciągniętą po podłodze. Bała się odezwać, gdy już udało jej się stanąć na nogach. Zwłaszcza, że rudowłosa wyglądała na nieźle wkurwioną. Skuliła się, gdy Selene zarzuciła na jej ramiona swój płaszcz. Była świecie przekonana, że ta zaraz zrobi jej coś złego... Cóż, nie było co się dziwić ciemnowłosej dziewczynie.
- Ale... ale ja nie mam butów na stopach... - wyjąkała, krzywiąc się, gdy kobieta ruszyła w kierunku wyjścia ze szpitala. Hawke wiedziała, że wyjście na taki mróz bez butów to istne samobójstwo. Zaraz odmroziłaby sobie stopy, a dziewczyna tego ewidwntnie nie chciała. One jej były potrzebne i to bardzo.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Lis 06, 2016 11:51 pm

Gdy myślała już, że jej poziom wkurwienia osiągnął apogeum, dziewczyna właśnie udowodniła, że ma w zapasie jeszcze jakieś niespożytkowane granice. Naprawdę, była już bliska morderstwa, mimo że w obecnym stanie zapewne nawet nie potrafiłaby porządnie zacisnąć palców na szyi złodziejki. Oddychała głęboko, ale w końcu nie wytrzymała i wydarła się na nią, zaraz modląc się, by nie słyszał tego lekarz dyżurujący w pobliżu ich sali:
- Nie denerwuj mnie! Masz pięć sekund i ani chwili dłużej! – Łaskawie pozwoliła jej nałożyć buty, zdenerwowana, że dziewczyna nie mogła zrobić tego po drodze. Jeśli pięć sekund nie wystarczyło, poganiała ją, ciągnąc nieustannie za przywiązaną rękę. W końcu udało im się wyjść na korytarz, o ile tylko znowu Erin nie próbowała czynić kolejnych wymówek. W razie czego zignorowała je. Po raz kolejny kazała jej zachować milczenie, w nadziei, że przemkną się niezauważone przez szereg lekarzy i pielęgniarek. Jej nadzieja była jednak złudna, bo ledwie co przestąpiły kilka kroków, a dobiegł je zdziwiony, męski głos, które obie już znały:
- Wybierają się panie gdzieś? – zaświergotał wesoło, gdyż najwyraźniej ich próba ucieczki okazała się być zbyt oczywista. Serce Selene podskoczyło do gardła, ale miała do stracenia zbyt wiele (a mianowicie kolejny dzień w szpitalu aż do ponowienia próby), aby nie uciec się kłamstwa. Odwróciła się, zerkając na lekarza, stając pół kroku za złodziejką.
- Tak, Erin potrzebowała zaczerpnąć świeżego powietrza. Okno w naszej sali się nie otwiera. Wrócimy za mniej niż kilka minut – oznajmiła tak sztucznie, że doktor aż zmierzył ją zaniepokojonym spojrzeniem. Czuła przypływ gorąca, wiedząc, że się wkopała. Pociągnęła dziewczynę za rękę. – Prawda, Erin? – dodała, jakby to miało potwierdzić jej słowa. Mężczyzna przeniósł wzrok na młodszą z nich, czekając na reakcję, gdyż Selene najwyraźniej zdawała mu się niezbyt wiarygodnym źródłem. To że coś knuła, miała wprost wymalowane na twarzy.
Jeśli złodziejka zaprzeczyła, z pewnością wylądowały w szpitalnej sali, ponownie, wraz z obrażoną Selene. Jeśli potwierdziła… udały się pospiesznie do mieszkania inkiwizytorki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Wto Lis 08, 2016 8:00 pm

Kiedy miała to zrobić? No, kiedy? Przecież Selene nie dała jej nawet wstać po upadku na podłogę. Widziała tę wściekłość malująca się na twarzy inkwizytorki. Miała wręcz wrażenie, że ta się zaraz na nią rzuci i zrobi kolejną krzywdę. Skuliła się mimowolnie chcąc chociaż trochę się osłonić przed ciosem. One jednak nie padły, ale sama dziewczyna nie czuła się przez to jakoś bardziej lepiej. Bez protestów po prostu założyła jak najszybciej buty na nogi, choć było to mimo wszystko nieco trudne. Poczym zwyczajnie dalej poddawała się woli kobiety. Przecież w tej sytuacji było to chyba najlepsze rozwiazanie, nie? Tak przynajmniej coś podpowiadał Hawke.
Ciemnowłosa jedna nie musiała długo czekać, aby po raz kolejny stanąć w dość niekomfortowej dla siebie sytuacje, w której nie wiedziała co ma zrobić. Do jej uszu dobiegł głos lekarza, a dziewczyna nie wiedziała czy się cieszy z tego powodu czy wręcz przeciwnie.
Hawke nie miała zamiaru stać i tłumaczyć się za Selene. Nie, ona po prostu stała i milczała wbijając spojrzenie w podłogę. Bała się, cholernie się bała. Nie chciała stąd iść, naprawdę. Chciała wypocząć. Miała wcześniej nadzieję, że dostanie pielęgniarka jakieś śniadanie. Ba, że dostanie ciepły i dobry obiad. Będzie mogła odpocząć, wyspać się, wygrzać, ale przecież w tym momencie nic na to nie wskazywało. Bała się jednak sprzeciwić rudowłosej kobiecie. Zwyczajnie bała się po raz kolejny oberwać od niej. W końcu już na własnej skórze przekonała się czym zajmuje się młoda inkwizytorka. Czuła, że kolejne sprzeciwy będę się wiązać karą i biciem. Nie chciała tego. W żadnym stopniu. Wybrała, więc milczenie. Milczenie zdawało się w tej chwili najlepszym rozwiązaniem. Przynajmniej najbezpieczniejszym. Chyba...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Lis 27, 2016 10:06 pm

Milczenie nie było dobrym wyborem w tej sytuacji. Rozjuszyło Selene jedynie bardziej, gdyż oczekiwała posłuszeństwa i grzecznego przytakiwania, zwłaszcza że wyraźnie tego oczekiwała. Milczenie mogło oznaczać wszystko. Dla dobra Erin, nie mogła zareagować od razu, jeszcze moment odgrywając przed lekarzem teatrzyk zatroskanej opiekunki.
- Sam pan widzi, słowa nie może wydusić – zapewniła go gorąco, nie czekając już na odpowiedź, a kłaniając się lekko i ruszając w stronę wyjścia. Nie miała już w sobie wiele siły, właściwie samymi jej resztkami ciągnęła za sobą dziewczynę.
Gdy wyszły na zewnątrz, dopiero odetchnęła z ulgą. Walczyła z ogarniającą ją słabością, ruszając w głąb uliczek Wishtown. Nie mogła już tego wiedzieć, ale chwilę później w szpitalu zainteresowano się ich zniknięciem, zwłaszcza po wtargnięciu Christine wraz z potwierdzeniem prawdziwości słów Erin wraz z dodatkowymi informacjami na jej temat. Inkwizycja działała szybko, nawet Selene nie spodziewała się takiej sprawności, urządzając sobie więcej kłopotów niż to byłoby tego warte. Jak sądziła, jeszcze przynajmniej przez kilka dni będzie musiała się nią zająć bez możliwości zmrużenia oka. W szpitalu powstało niemałe zamieszanie; sprawdzano wszystkie sale, łaźnie, tereny wokół, podczas gdy one znalazły się już w dzielnicy mieszkalnej. Wkrótce jednak zatrzymały się przed jedną z kamienic, jednak nie wchodząc od razu do środka, a pukając kołatką do drzwi.
- Normalnie użyłabym klucza, ale jakiś patałach mi go ukradł – warknęła w wyjaśnieniu, szarpiąc ją zamaszyście za nadgarstek. Wkrótce drzwi otworzyła im pokojówka, ze zdziwieniem zapraszając je do środka. – Obiad będzie wkrótce gotowy? – zapytała się kobiety w fartuchu, na co ta uprzejmie przytaknęła. Nim poprowadziła złodziejkę na wzdłuż schodów do góry, rzuciła służce jeszcze jedno polecenie. – Poproś, proszę, Mary, aby podgrzała wodę na kąpiel.
Wkrótce dotarły do pokoju Selene, gdzie zostały już zupełnie same. Wtedy Hawke po raz pierwszy miała okazję rozejrzeć się po pokoju, który ewidentnie należał do inkwizytorki, która okradła. Tyle że nie było po czym się rozglądać, całe pomieszczenie było urządzone surowo, bez zbędnych ozdób, jakby rudowłosa wprowadziła się tu zaledwie wczoraj. W końcu wydobyła ostrze o pięknej, nawęglanej stali zza pasa, rozcinając krępujące ich nadgarstki więzy, zaczynając oczywiście od siebie.
- Trzymaj ręce przy sobie. Jeden podejrzany ruch, a wyrzucę cię przez okno – wydała jej proste instrukcje, choć bynajmniej nie wyglądała na taką, co mogłaby spełnić swoje groźby. Erin miała całkiem dobrą okazję, aby obezwładnić inkwizytorkę i wziąć nogi za pas. Jeśli tego nie zrobiła akurat wtedy, rudowłosa kontynuowała, podchodząc do wysokiej, dębowej szafy, otwierając ją na oścież. – Wybierz sobie komplet ciepłych ciuchów. Albo ja zrobię to za ciebie – przykazała jej w następnej kolejności. Wewnątrz mebla zastać mogły szeroki wybór ubrań, choć oczywiście nie było co oczekiwać sukien, gorsetów, ani niczego co było choć trochę niepraktyczne. W górnej części wisiały kamizelki, koszule, marynarki i pojedyncze płaszcze, a na dolnych półkach spoczywały spodnie, szale, pantalony i bielizna.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Sro Lis 30, 2016 8:33 pm

No i co ona miała w tej chwili zrobić? Zaprzeczać i narazić się na kolejny gniew Selene? Może nawet oberwać po raz kolejny w późniejszym czasie. Choć i tak w sumie już w pewien sposób zdenerwowała ją, obierając złą taktykę obronną... Cóż, wszystkim się najwyraźniej nie dogodzi, nie? Szkoda tylko, że ten doktor nie był bardziej konsekwentny i dbały o pacjentów w swoich działaniach, ale w końcu kto by się przejmowała jakąś przybłędą z ulicy? Przecież nie warto, nie? Ma się o wiele więcej godnych uwagi rzeczy niż jedno drobne, styrane życiem istnienie.
Szła ciągnięta przez rudowłosą inkwizytorkę. Miała już tego ewidentnie dość. Obtarty nadgarstek niemiłosiernie piekł, a w niej samej rosła po cichu chęć przywalenia kobiecie, która przez ostatni czas ją tak skrzywdziła. A przecież pogarszający się stan pani kat tylko zachęcał do zemsty i to bolesnej oraz długotrwałej... Mimo jednak wszystko Hawke nie miała odwagi tego zrobić. Kończyło się na gniewnych i morderczych spojrzeniach rzucanym ukradkiem w kierunku inkwizytorki. Możliwe, że po prostu w głowie ciemnowłosej zachowały się choć resztki zdrowego rozsądku, które powstrzymywały ją od najbardziej beznadziejnego czynu w swoim życiu, za które mogłaby zapłacić swoim marnym istnieniem. Nie oszukujmy się - ona byłaby pierwszą i ostatnią podejrzaną w przypadku takiego rozwoju sytuacji, a Inkwizycja raczej należała do mściwych. Erin mogłaby mieć dodatkowo drobne problemy z kryjówką, patrząc na fakt ostatniej spowiedzi o sobie przed panią grabarz w szpitalu.
Dreptała w miejscu, by choć odrobinę się ogrzać podczas tego postoju przed drzwiami. Nie patrzyła się na Selene. Tęczówki koloru burzowego nieba były skupione na szarym i brudnym śniegu. Na jej twarzy zawitał grymas bólu, gdy tamta postanowiła się po raz kolejny wyżyć na jej niej. Milczała niewzruszona słowami kobiety. Chyba wolała przemilczeć fakt, że mimo wszystko miała przy sobie jeszcze kilka fantów z ostatniej kradzieży w tym ów klucz schowany w torbie, która jeszcze jakimś cudem się ostała. Nie miała zamiaru jakoś bardzo ułatwiać życia kobiecie. Ciekawe dlaczego, nie?
Na jej twarzy pojawił się cień ulgi, gdy weszły do pomieszczenia. Ciepło, które je przywitało na pewno było pozytywnym odczuciem dzisiejszego dnia. Zwłaszcza po tym chłodzie, którego doświadczyło jej ciało podczas tego w miarę krótkiego spaceru. Ta... Pokojówka raczej zastała dość... niecodzienny widok. Pobijaną, zaniedbaną i opatrzoną dziewczynę, przywiązaną do ewidentnie wykończonej inkwizytorki. Tak, takie widoki chyba nie należały do najczęstszych. Sama Erin jedynie zerknęła na kobietę, wyglądając sama na dość zmęczoną tym wszystkim. Cóż, cała sytuacja raczej nie trwała dość długo, a Hawke była znów zmuszona podążała za Selene.
Nie zwróciła większej uwagi na cały wystrój pokoju. Nie interesował on ją. Nie, ona wolałaby się po prostu jeszcze trochę przespać. Nie przeszkadzałby jej nawet fakt możliwości spania na podłodze. Może to nie wpłynęło dobrze na jej leczenie, ale dałoby choć chwilę ponownego spokoju w objęciach Morfeusza. Odetchnęła z ulgą, gdy jej dłoń została uwolniona od więzów. Miała już ochotę zwinąć się w kłębek w jakimś wolnym kącie pokoju, gdy jej uszu doszły kolejne słowa rudowłosej. Zerknęła w jej stronę i po prostu ruszyła w kierunku szafy. Chwilę patrzyła na jej zawartość, po czym po prostu wybrała rzeczy, które jej złodziejski instynkt uważał za wartościowe i przydatne - koszule, spodnie, kamizelkę, płaszcz, porządne, ocieplane buty poniżej kolano i czystą bieliznę. Wszystkie te części ubioru zdawały się być solidne i ciepłe, na czym Hawke bardzo zależało. W końcu nie wiedziała kiedy zdarzy jej się kolejna tego typu okazja, nie? Ale wiecie co było w tym wszystkim najciekawsze? Erin przyglądała się tym rzeczą jakby były to jakiś niezwykły i cenny skarb z głębin oceanu. Ba, w jej spojrzeniu można było wyłapać jakąś nutkę nadziej.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pią Gru 02, 2016 11:35 pm

Przyglądała się jej, a nie temu co wybierała. Miała jedno zadanie – nie pozwolić jej uciec. I bardzo się tego trzymała. Myśli Selene powoli odpływały w nieświadomość, brak snu i powoli trawiąca ją gorączka robiła swoje. Gapiła się więc na Erin, a tamta mogła wybrać i po dziesięć różnych koszul albo i dokopać się do słomianego kapelusza, jaki cudem został tu przyniesiony z rodzinnego domu, w każdym przypadku zupełnie nie zwróciłaby na to uwagi, gdyż ta została całkowicie poświęcona dziewczynie. Gdy skończyła, inkwizytorka również sięgnęła po parę świeżych ubrań, nie przywiązując do tego żadnej uwagi, a robiąc to w sposób mechaniczny, z przyzwyczajeniem. Odsuwając się na pół kroku, oznajmiła:
- Pójdziemy teraz do łazienki. – Oczywiście nie składała jej propozycji ani prośby, po prostu mówiła, co będą robić, co i tak w jej oczach mieniło się łaską, gdyż mogła nie odzywać się wcale. – Ty przodem – pokierowała ją, nie chcąc nawet na moment spuszczać Erin z oczu. Wkrótce znalazły się w skromnej, ale przytulnej łazience, po której krzątała się jeszcze starsza kobieta w białym fartuchu. Selene, przyzwyczajona do obecności służby, zupełnie ją zignorowała, rzucając ciuchy na taboret, odwracając się, a następnie przechodząc do rozwijania szala. Do uszu dochodził ją dźwięk nalewanej wody, który wkrótce ustał. Drzwi przymknęły się, co oznaczało, że na powrót zostały z Erin same w pomieszczeniu. Zerknęła na nią.
- Rozbieraj się i wskakuj do wody – wskazała na napełnioną wannę, sama pozbawiając się ubrań, pomimo że nie zamierzała dołączać do jej kąpieli. Zamierzała skorzystać z cebra wypełnionego ciepłą wodą. – Od teraz będziesz się kąpać codziennie, jasne? – kolejny warunek, bez którego by się nie obyły. Niewątpliwie planowała postawić ich jeszcze przynajmniej z tysiąc. – Za dzień lub dwa wrócimy do Inkwizycji, sprawdzić czy udało się już potwierdzić prawdziwość twoich słów… Do tego czasu ustalimy parę zasad naszej… ekhem, współpracy. – Coraz bardziej nachodziło ją wrażenie, że mówi do siebie, mimo to nie przestawała, wytyczając jej kolejne punkty do zrealizowania w trakcie ich owocnej przyszłości. – Jesteś głodna? – postanowiła się ostatecznie upewnić. Całkiem solidną zaletą ich znajomości będzie fakt, że Erin nigdy nie będzie chodziła z pustym brzuchem, jeśli zgłosi się do inkwizytorki. Do treningów potrzeba siły, a siłę czerpie się z solidnego obiadu, nieprawdaż? Sama jadła sporo i nie wątpiła w jedno – złodziejka w jej towarzystwie nabierze trochę zdrowego wyglądu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Nie Gru 11, 2016 11:28 pm

Rany... Jak miło było trzymać w rękach czyste i pachnące ubrania, a do tego mieć świadomość, że zaraz będzie się mogło je założyć... No, po prostu coś niezwykłego. Nie no, była na tyle uczciwym człowiekiem i wybrała sobie tylko komplet, który prawdopodobnie miał jej posłużyć jeszcze przez kilka lat. Oczywiście, przydałoby jej się jeszcze trochę innych ciuchów. Miała w końcu bardzo mało ubrań w swojej małej kryjówce, ale wolała przypadkiem nie naginać cierpliwości i 'dobroci' kobiety, z którą prawdopodobnie będzie musiała dzielić ogromną ilość czasu. Nie uśmiechało jej się to wcale. Zwłaszcza z tego powodu, że Selene obdażała ją przez cały czas czujnym spojrzeniem. A jakby tak uciec i zrobić jej na złość? Nie wygląd na taką co by w tej chwili mogła mnie gonić, co nie? Tak, strasznie ją to kusiło, ale trochę rozsądku, który został w jej głowie odwodził ją od tego pomysłu.
Dalej milcząc, ruszyła posłusznie w kierunku łazienki i w sumie przez większość czasu je wędrówki szła w podanym kierunku gapiąc się w podłogę, przyciskając do siebie czyste ciuchy. Naprawdę czuła się jak jakiś skazaniec, a przynajmniej podejrzewała, że oni się tak czują, gdy są w więzieniu. Zerknęła tylko na kobietę krzątającą się w łazience. Hawke stanęła w pokoju i w milczeniu się wszystkiemu przyglądała. Nie była przyzwyczajona do służby, ani niczego podobnego. Cóż, tak jest, gdy się człek wychowuje na ulicy i starcza mu na zaspokojenie wyłącznie swoich potrzeb. Zerknęła na wannę. Rany... To był tak rzadko spotykany przedmiot... Ta babka naprawdę musiała być przy kasie... Cóż, szkoda, że żałowała jej tych kilku rzeczy, które Hawke jej zwinęła. Stała tak, a gdy usłyszała jak tamta każe jej się rozebrać poczuła się jakoś taka skrępowana. No ej, miała się od tak rozebrać przed jakąś obcą kobietą? Okej, co innego jest podczas seksu, a co innego od tak zrzucać z siebie ciuchy przy kimś. Wahała się dłuższą chwilę, po czym zdrową ręką zaczęła rozpinać guziki koszuli, a potem zdejmować kolejne ciuchy. W końcu nie miała chyba większego wyboru.
- Ale to nie jest takie łatwe do spełnienia... Nie stać mnie na to... - mruknęła tylko. Cóż, uroki pomieszkiwania w zapyziałych knajpach, gdzie mało kto interesował się higieną. Weszła do wody, krzywiąc się delikatnie. Woda była nieco cieplejsza niż Hawke się spodziewała w pierwszej chwili. Dziewczyna przez cały czas starła się nie zamoczyć zabandażowanej ręki.
- Jestem - mruknęła tylko, nie patrząc na kobietę, a wbijając spojrzenie w tafle wody. Zaraz zmąciła ją ruchem stopy.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Gru 15, 2016 11:16 pm

Zerkała na nią tylko okazjonalnie, gdy usłyszała dochodzące ze strony dziewczyny niepokojące dźwięki lub dostrzegała kątem oka ruchy, mogące świadczyć o tym, że szykowała się do ucieczki. Nie, nic takiego się nie wydarzyło. Erin była grzeczna, dlatego Selene mogła zająć się sobą, przelewając odrobinę letniej wody do mniejszej, drewnianej balii, którą umieściła na marmurowym blacie łazienki. Rozbierała się, aż w oczach jej zawirowało i nad taflą wody dostrzegła kolorowe majaki. Zaklęła pod nosem, usiłując się jeszcze trochę skoncentrować. Halucynacje były jej potrzebne jak sól w herbacie. Niemrawo przepłukała twarz wodą, rozbierając się do naga. Stała gołymi stopami na swoich ubraniach, drżąc lekko na całym ciele. Przemywała się kawałkiem zmoczonego ręcznika, odwrócona plecami do Hawke.
- Inkwizycja ci pomoże, skoro już… - przerwała, kaszląc. Nie wiedziała, jak ująć to w słowa, a nazwanie ich relacji „współpracą” nie chciało przejść jej kolejny raz przez gardło. – Jesteśmy na siebie skazane – dokończyła, jednocześnie chlapiąc się wodą. – Przynajmniej na początek… Inkwizycja dba o swoje dzieci, na pewno nie umrzesz z głodu. W zamian jednak oczekiwane będzie od ciebie trochę zaangażowania – tłumaczyła jej niejasno, chociaż była już spokojna. Brzmiała, jakby zaczynała się godzić ze swoim losem i przyzwyczajać do nowego stanu rzeczy, w którym przez dłuższy czas będzie gościła ta oto dziewczyna. – Ja również ci pomogę… - Ostatnie zdanie jednak wypowiedziała z trudem, przez lekko zaciśnięte zęby. Wspólne wykonywanie zadań to jedno, ale poświęcanie swojego wolnego czasu wykraczało poza jej wyobrażenia.
- Och – odparła jedynie, szczerze zdziwiona. Zaproponowała jedzenie raczej z grzeczności, nie wierząc, ile ta dziewczyna może jeść. Nie zamierzała jej jednak tego odmawiać. – Dobrze, po kąpieli zejdziemy na dół. Przedstawię cię reszcie domowników, dam komuś do przypilnowania, a sama chyba… chyba powinnam się zdrzemnąć – zarządziła niepewnie. Powieki mocno jej ciążyły, jednak nie sądziła, że bez porządnego związania Erin będzie mogła w ogóle zasnąć. Zerknęła na nią przez ramię, przenosząc wzrok na jej mokre kosmki włosów. Wtedy do głowy uderzyła ją pewna myśl.
- Hej, poczekaj – niemal zawołała. W ułamkach sekund znalazła się tuż przy niej, za plecami dziewczyny, przytykając palce do jej włosów. – Mam nadzieję, że nie masz wszy…!? – jęknęła, iście załamana, jakby to było najgorsze, co mogło ją spotkać. Grzebała w czarnych pasmach, szukając żyjątek.

Po zadbaniu o Erin i zakończeniu ich kąpieli, spędziły w domu Selene dwa dni, nie wyściubiając nosa poza drzwi mieszkania inkwizytorki nawet o nieznaczne cale. Nie rozmawiały wiele, trzymając się jedynie tematów ich wspólnej przyszłości i planując pierwsze próby podjęcia nauki. Jak się spodziewała – nie spała przez ten czas zbyt wiele. Ograniczała odosobnienie złodziejki do minimum, niespecjalnie ufając na tym polu pokojówkom, które się nią zajmowały, gdy zmuszona była spać. Gdy udało im się przebrnąć, wyglądała jak wypisz wymaluj trup. Rankiem stanęła nad Hawke, z czarnymi cieniami pod oczyma i wydukała z trudem:
- Myślę, że możemy już wrócić do Inkwizycji. Sprawdzimy, ile w twoich słowach było prawdy – powiedziała, mając na myśli jej ostatni wywiad. – Wyciągnij rękę – rozkazała, wydobywając z czeluści jej pokoju linę, zarządzając standardową procedurę chodzenia razem wszędzie. W aktualnym stanie Selene zdawać by się mogło, że to ona będzie ciągnięta przez Hawke, nie na odwrót.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Łaźnia publiczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Szkoła publiczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: