IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Łaźnia publiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Łaźnia publiczna   Pon Sie 29, 2016 3:30 am

First topic message reminder :


Łaźnia publiczna. Miejsce uczęszczanie przez wielu mieszkańców, nie tylko z okazji obowiązku (choć nie przez wszystkich przestrzeganego) mycia się. Budynek jest sporych rozmiarów, a już na samym holu, poza szatnią, widzimy rozgałęzienie na dwa korytarze, pozwalające na segregację płci. W strefie przeznaczonej dla płci pięknej w przebieralniach zastaniemy rząd drewnianych półek, gdzie można zostawić resztę swoich rzeczy. Przechodząc dalej, możemy trafić do specjalnie wydzielonych loży ze stolikami, gdzie w spokoju można napić się herbaty. Sama strefa łaźni jest wiecznie zaparowana, dzieląca się na kilka pomniejszych, marmurowych basenów i drewnianych bani. Cebrzyki z zimną wodą, misy z różnej maści balsamami i kremami to tu chleb powszedni. Niczym dziwnym nie jest też wynajęcie usług łaziebnej, jeśli potrzebuje się pomocy w umyciu.

Pierwsze, niezbyt fortunne spotkanie Selene i Erin. Pierwsza ma lat 19, druga 17. Jest wyjątkowo mroźna zima. Inkwizytorka jakiś czas temu zaczęła swoją pracę na poważnie, i cóż - zdążyła się doskonale w nią wczuć, poświęcając jej o wiele więcej czasu, niż jest to konieczne. Dopiero co wprowadziła się do wynajmowanego pokoju na poddaszu, rezygnując z uroków internatu przy akademii. Zaczyna się kolejny, coraz bardziej samodzielny etap w jej życiu. A Erin? No właśnie, jak to było z nią...?

***

Swoje rzeczy ułożyła w zgrabny stosik, materiałem koszuli przykrywając najcenniejsze, co posiadała – sztylet, kilka wąskich nożyków, trochę grosza, klucz i zegarek na wisiorku, ze stłuczoną szklaną pokrywką, przez którą można było dostrzec tarczę z nieporuszającymi się wskazówkami. Aktualnie to był cały jej dobytek; bogactwo to to nie było, jednak klucz i zegarek wyglądały na ozdobne, z pewnością były solidnie wykonane. Może ktoś byłby skłonny zapłacić za nie niewielką sumkę. Oczywiście, nie zastanawiała się nad tym nawet przez moment. Teraz zasłużyła na chwilę relaksu i bez większych wyrzutów sumienia opasała się ciasno ręcznikiem i podążyła do łaźni.
No i ta chwila relaksu minęła zaskakująco szybko. W przeciwieństwie do innych kobiet nie siedziała w gorącej wodzie z rozmarzoną miną, myjąc się szybko i bez większego zastanowienia. Tarła nagą skórę aż do zaczerwienienia, gdzieś w odosobnionym kąciku, by nikt nie mógł jej zobaczyć. Po wszystkim chlusnęła się zimną wodą, zmywając resztki piany i ponownie okrywając się ręcznikiem. Już w drodze do przebieralni suszyła wycierała mokre kosmyki włosów, nie pozwalając sobie nawet na chwilę bezczynności. Musiała je porządnie wysuszyć, gdyż wychodzenie z mokrą głową na panujący ziąb była samobójstwem. Całe szczęście – miała krótkie włosy, prawie jak u chłopaka. Kobiety krzywo na nią patrzyły, ale dzielnie znosiła te spojrzenia, do kiedy taki wygląd był praktyczny.
Wróciła do szatni, natychmiast kierując się do swoich rzeczy, już prawie sucha, nie licząc wilgotnych kosmków włosów. Chwilę przerwy miała już za sobą. Teraz mogła wrócić do pracy.

___________________



Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Pon Lis 07, 2016 2:35 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Pon Gru 26, 2016 9:10 pm

Nic nie mówiła. Po prostu się myła. Jakoś nie wierzyła w te wszystkie słowa kobiety. Zwłaszcza tym słowom o pomocy z rąk pani kat. Może to było spowodowane faktem, że rudowłosa mówiła to z ogromną niechęcią i jakiegoś rodzaju obrzydzeniem. Było mnie zostawić... Zbić i zostawić... Obie byśmy miały mniej problemów w tej chwili, ale cóż... Kaptury muszą pokazywać, że jest po ich, nie? Heh... Sama sobie problem stworzyłaś... przeszło jej przez myśli.
Oczywiście, że nie pogardziła jedzeniem. Erin wychowywała się na ulicy i na pewno nauczyła się jednego. Nie marnuje się możliwości zjedzenia za darmo. W końcu nie wiadomo kiedy znów będzie można zjeść, nie? Po prostu gdy dają jeść to się bierze i nie dyskutuje. Sama dziewczyna nie rozumiała zaskoczenia kobiety.
- Dobrze - odparła tylko, aby kobieta nie myślała, że Hawke ją ignoruje czy coś. Jeszcze jej brakowało kolejnej awantury z tak błahego powodu jak ten.
Momentalnie znieruchomiała, gdy kobieta się ponownie odezwała. Siedziała tak w bezruchu, dopóki Selene nie zaczęła szukać w jej włosach małych żyjątek.
- Nie mam wszy... - mruknęła tylko, ale pozwoliła kobiecie przeglądać swoje włosy. Lepiej, żeby tamta się sama przekonała niż miała jej zaraz obcinać włosy na łyso, nie?

A ciemnowłosa przez te dwa dni zdążyła wypocząć i wyspać się za wszystkie czasy. Serio, dawno nie miała takiej okazji do odpoczynku. Jednakże nie było to takie przyjemne dla ciemnowłosej włóczęgi jakby mogło się to zdawać. Ba, powoli się niecierpliwiła. Była przyzwyczajona do czegoś innego niż ciągłego siedzenia w jednym budynku. Ciągnęło ją na zewnątrz - do ludzi. No cóż, mimo wszystko miała w swojej duszy coś z poszukiwacza przygód i lubiła towarzystwo innych. Trudno było jej usiedzieć w miejscu, zwłaszcza w tak nudnym miejscu jak pokój Selene. Tu nie było nic ciekawego. A dodatkowo miała wrażenie, że każde łażenie po pokoju rudowłosej było dla pani kat pretekstem do podejrzewania Hawke o kolejną próbę kradzieży czy ucieczki. Cóż jej pozostawało? Niewiele. Dużo siedziała przy oknie, albo spała. Najchętniej pograłaby na lutni, ale z powodu jej braku oraz uszkodzonej ręki nie mogła tego robić. Nic więcej nie porabiała. No chyba, że obok kręciła się ta młoda i ładna pokojówka. Wtedy raczej jej wzrok był skupiony na dziewczynie. Tak, próbowała ją kilka razy nawet poderwać, ale ta raczej oblewała się delikatnym rumieńcem na jej komplementy.
Drzemał sobie spokojnie, dopóki nie usłyszała głosu Selene. W pierwszej chwili chciała zignorować kobietę, ale coś tam w jej mózgu stwierdziło, że to nie jest zbyt dobry pomysł. Potarła dłonią oczy, a następnie powoli usiadła.
- Nie... Nie wyciągnę... Nie jestem psem, żebyś musiała mnie prowadzać na sznurze. Sama pójdę... - oparła. No ej, nie chciała być traktowana jak jakiś burek spod płota. - Jakbym chciała uciec, zrobiłabym to już dawno - dodała zaraz.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Wto Gru 27, 2016 3:10 am

Była naprawdę zmęczona. Zmęczona, zła i nieszczęśliwa. Zamrugała oczyma na słowa dziewczyny, jakby miała nadzieję, że się przesłyszała. Nie odpowiadała dłuższą chwilę nic, bo choć dotarło do niej, że te okropne słowa padły naprawdę, wciąż miała nadzieję, iż złodziejka po prostu zdecyduje się je wycofać, obrócić w żart. Nie wiedziała nawet jak to skomentować. Rozpuściłam ją. Byłam zbyt dobra, myślała, popadając w coraz to większe niedowierzanie.
Żadne z towarzyszących jej od dłuższego czasu negatywnych uczuć nie przeszło, ale dołączyła do nich wściekłość tak ogromna, aż zdołała zapomnieć o braku sił, trawiącej ją gorączce. Zdołała skomentować to w charakterystyczny dla siebie sposób, nawet nie otwierając ust, a wydobywając słowa zza silnie zaciśniętych zębów:
- Nie wkurwiaj mnie nawet... – dyszała ciężko, gdyż sam dialog sprawiał jej niemałą trudność. – Czy ja wyglądam, jakbym ci ufała? Po prostu… mnie… nie… - nie zdołała skończyć, decydując się na zostawienie resztek sił na mniej defensywne rozwiązania. Trzeba było działać, skoro miała doprowadzić ją do bram Inkwizycji jeszcze raz. A za nic na świecie nie puściłaby dziewczyny wolno.
Rzuciła się na nią z pięściami, tak jak stała, w ułamkach sekund, właściwie nie wiedząc, co chce osiągnąć, a nic nie zapowiadało się na to, że uda jej się związać Hawke. Właściwie jej plan, nawet gdyby takowy istniał, nie miałby wielkich szans na spełnienie. Szarpała się chwilę z dziewczyną, popychając ją całym ciałem na stojącą za nimi komodę, z hukiem przewracając pusty wazon. Wiele więcej nie zdążyła zrobić, bo jeżeli Erin wykazała choć trochę woli obrony, Selene zwyczajnie nie miała siły dłużej walczyć, mimo że ledwie co zaczęła. Uścisk dłoni na koszuli złodziejki omsknął się jej, a ona sama zaryła głową wprost w ścianę własnego pokoju.
Nie było już czego zbierać. Straciła świadomość, padając na ziemię jak długa. Gdyby Erin wiedziała, że tak łatwo pójdzie z rudowłosą inkwizytorką, zapewne podjęłaby próby walki wielki temu. Tak czy inaczej, niepokojące odgłosy; od stłuczenia wazonu, a na upadku ponad sześćdziesięciu kilo żywej masy kończąc, spowodowały poruszenie wśród służby. Nim złodziejka zdążyła zastanawiać się, gdzie ukryć zwłoki Selene, do pomieszczenia wtargnęła młodziutka pokojówka, ta sama, która tak uroczo reagowała na zaloty Erin. Z przerażeniem oceniła całą sytuację wzrokiem, nie przekraczając progu pomieszczenia. Na werdykt nie trzeba było czekać długo:
- Aaaaa! MORDERSTWO! MORDERSTWO, NA POMOC! – wydarła się wniebogłosy, natychmiast zatrzaskując za sobą drzwi i uciekając korytarzem w przeciwnym kierunku, aby „morderczyni” nie dopadła też jej, oczywiście cały czas panicznie wrzeszcząc. Erin mogła próbować uciekać, najlepszą w tym wypadku drogą było okno lub próbować reanimować Sel. W każdym razie na pewno musiała słyszeć odgłosy dochodzące z wnętrza domu, a z czasem przenoszące się na ulicę. Już wkrótce całe miasto będzie huczało od plotek o morderstwie inkwizytorki, za późno było na próby powstrzymania tejże fali.
Szczęśliwym trafem, do mieszkania Selene, wraz z dobrą nowiną zmierzała niejaka Christine, z wyśmienitym humorem, który zniknął niczym śnieg na szybie, gdy dostrzegła wybiegającą z domu pokojówkę informującą wszystkich wkoło o rzekomym zabójstwie, za pomocą krzyków. Stanęła jak wryta, tylko po to, aby w jednym momencie postanowić wziąć sprawy we własne ręce. Sięgnęła do kabury przypiętej do uda po broń, zrywając się do biegu, w zupełnie przeciwną stronę niż służki wybiegające z mieszkania, chcące najwyraźniej znaleźć się z dala od całego zamieszania.
Spodziewała się tego, co zobaczy. Wiedziała, że Selene jest porywcza i daleko jej do podjęcia jakiejkolwiek współpracy, zwłaszcza z kimś, do kogo od początku była uprzedzona. Chris przeklinała samą siebie, żałując, że w ogóle zgodziła się na ich układ i puszczenie tej biednej dziewczyny z Sel. Dlatego, gdy przekroczyła już próg pokoju inkwizytorki, stanęła jak wryta, zupełnie nie spodziewając się takiej zmiany ról. Niezależnie od tego, co aktualnie robiła Erin, grabarz wycelowała w nią broń, chcąc zapanować nad całą sytuacją.
- Ani drgnij. Strzelę jeśli wykonasz jakikolwiek ruch – ostrzegła ją twardo, chociaż nie zamierzała decydować przedwcześnie. Spuściła wzrok na leżącą na podłodze Selene. Oddychała, było to doskonale widoczne. Grabarz zmarszczyła więc brwi, coraz mniej rozumiejąc. Nie wahała się jednak zadawać pytań przed jakimkolwiek działaniem. W razie czego wolała mieć czyste sumienie. – Co się tu, do cholery, stało?

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Sro Gru 28, 2016 12:41 am

Nie, nie żartowała. Nie miała zamiaru się dawać prowadzać na sznurze jak jakiś pies. Była przecież człowiekiem. Zwyczajnym człowiekiem. Może trochę pogubionym, który nie trafił na początku życia na dobrych i odpowiednich ludzi, ale nadal była człowiekiem. Z resztą Erin wiedziała jak skończy się to związanie. Obtarcia po linie nie były niczym przyjemnym. Zwłaszcza, gdy nie miało się w tym momencie zbytnio sprawnych obu dłoni.
Wszystko zadziało się za szybko. Hawke nawet nie potrafiła powiedzieć ile to trwało i co tak naprawdę się do końca stało. W jednym momencie siedziała, by już za chwilę szarpać się z rudowłosą, która próbowała ją popchnąć na komodę. Czy dziewczyna próbowała się bronić? Oczywiście, że tak. Choć zrobiła to bardziej mimowolnie niż świadomie. Niż zdążyła się tak naprawdę zrozumieć co się stało Selene już leżała na podłodze, a ciemnowłosa musiała analizować kolejną sytuację. Dopiero po chwili dotarło do niej fakt upadku młodej inkwizytorki. Była w szoku. W pierwszej chwili nie wiedziała co robić. Dopiero po sekundzie ogarnęła ją ogromna wściekłość. W Hawke obudziła się chęć zemsty na tej kobiecie. Za to co kilka dni temu jej zrobiła i do czego zmusiła. Miała ochotę złapać za ostrą skorupę stłuczonego wazony i zwyczajnie zemścić się, kalecząc inkwizytorkę. Jednak nie zdążyła tego zrobić. Oprzytomnił ją pewien krzyk, a dokładnie był to głos tej słodkiej, młodej pokojówki, do której przecież niedawno się zalecała. Jej głos był przepełniony strachem, a samo słowo "morderstwo" jakoś tak ostudziło zapał ciemnowłosej. Przecież ona nie była morderczynią... Ona była zwykłym grajkiem włóczęgą, czasem tylko złodziejem, ale nie kimś tak złym jak morderca... Nie dużo myśląc kucnęła przy kobiecie, chcąc sprawdzić czy ta jeszcze żyje i czy ma całą głowę, ale no cóż... Nie było jej to dane zrobić...
Trzask i kolejny krzyk, który zmusił dziewczynę do momentalnego zamarcia w bezruchu.
- Rzuciła się na mnie... Bo powiedziała, że nie dam się związać jak pies... Ja nic nie zrobiła... Naprawdę nic nie zrobiłam... - wydukała po chwili. Miała wrażenie, że to wytłumaczenie jest strasznie pokraczne, a sama kobieta jej nie uwierzy i zwyczajnie sprzeda kulkę w głowę za ruszenie inkwizytorki. Cholera, było próbować ucieczki, a nie bawienie się w dobrego i miłosiernego Samarytanina... Może udałoby jej się spieprzyć z Wishtown, a następnie z samej Wielkiej Brytanii? Pewnie byłoby to trudne, ale przynajmniej spróbowała walczyć o życie. Było to przecież lepsze od teraźniejszej sytuacji, prawda? Teraz była zdana na łaskę i niełaskę tej kobiety. Wzięła głębszy wdech i po prostu zamknęła powieki, spodziewając się najgorszego. Ramiona jej subtelnie drżały. No ej, ona się zwyczajnie bała. Nie chciała umierać, a miała wrażenie, że zaraz straci życie niczym jakiś niechciany, zapomniany kundel. No i za co to wszystko?

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Czw Gru 29, 2016 5:07 am

Zmarszczyła brwi jeszcze bardziej, nie wiedząc z której strony powinna ugryźć sprawę. Nie była łatwowierną osobą, nie tylko brała poprawki na słowa innych, ale także przekornie doszukiwała się kłamstwa. Taki miała zawód. Jednak w tym przypadku dowody przemawiały same przez siebie. Selene leżała nieprzytomna, ale oddychała ciężko, a jej policzki były na oko rozgrzane. Erin, owszem, mogła jej dopomóc wylądować na ziemi, jednak większość czynników wskazywała na wypadek.
- Wierzę ci – wypowiedziała, jedynie przez moment przenosząc wzrok na dziewczynę. Zabezpieczyła broń na znak, że nie chce jej skrzywdzić. – Tyle zamieszania o nic… Gdyby Sel zechciała okazać minimum cierpliwości, sprawa rozwiązałaby się znacznie szybciej – zaczęła mówić, w tym samym czasie przewracając kobietę do bezpieczniejszej pozycji. Rozpięła jej koszulę i chwilę nasłuchiwała oddechu. Nie spieszyła się, wszystko czyniła pieczołowicie, ale też bez większego zastanowienia, mechanicznie. – Już kolejnego dnia po naszej rozmowie do Inkwizycji wrócił posłaniec. Resztę informacji zebrałam później… Mówiłaś prawdę, cóż… – przytaknęła Erin, wracając do niej spojrzeniem.
Gdy zbadała stan rudowłosej inkwizytorki i oceniła go na zadowalający, a przynajmniej nie wymagający nagłej interwencji, odsunęła się nieco, nie podnosząc się jednak z podłogi. Miała całkiem sporo do powiedzenia dziewczynie, a wolała skorzystać z nieprzytomności Selene, więc zaczęła się spieszyć:
- Pamiętają cię jeszcze w sierocińcu – mówiła, na dowód, że w rzeczywistości wszystko zostało sprawdzone. – Ale nie tęsknią tam za tobą, łagodnie powiedziawszy. Miałaś coś wspólnego z kradzieżą posrebrzanych sztućców? – zaśmiała się lekko, zaraz przykrywając usta dłonią i poważniejąc. – Nieważne. Próbowałam też zbadać pochodzenie twoich rodziców, co interesowało mnie najbardziej. Nie mam wątpliwości, nie jesteś nosicielem, jeśli tylko moje źródła mówiły prawdę. Wszystko się zgadza, jednak… - przerwała na moment, zbierając słowa. Dochodziła do trudnego momentu. Zerknęła na Selene, upewniając się czy ta wciąż nie kontaktuje ze światem. – Nie musisz tego robić. Inkwizycja wie już o tobie całkiem sporo, ale… jeśli uciekniesz, i nie mówię tu o ucieczce na pobliską wieś, a ukryciu się w innym kraju, nikt na tym etapie nie wyciągnie z tego konsekwencji. Jednak im dalej, tym będzie ci trudniej. Z Inkwizycją wiążesz się na całe życie, nie krócej. Możesz próbować, wybór należy do ciebie – zakończyła wypowiedź, zdradzając ostatecznie swoje nastawienie do świętej organizacji, nie charakteryzujące się ślepym oddaniem, jak bywało to w przypadku Selene.
- To dobra opcja, jeśli chcesz się odbić od dna… ale i jednocześnie pakt z diabłem – wzruszyła ramionami, podsumowując całą sprawę. Wstała w końcu na równe nogi, chowając broń i poprawiając skórzaną torbę na granatowym płaszczu. – Zrobisz jak zechcesz, a póki co pomóż mi znieść ją ze schodów, w zamian za dobre rady. Złapiemy powóz i przysięgam, tym razem zostanie przywiązana do łóżka, do kiedy lekarz nie da jej błogosławieństwa na opuszczenie szpitala – zapewniła ostrym tonem, obdarzając inkwizytorkę sceptycznym spojrzeniem.
Chwyciła Selene pod pachy, z trudem unosząc ją kilka cali nad podłogą. To nie będzie łatwa przeprawa.
- Później będziesz wolna. Jeśli zdecydujesz się zostać… Och, znajdziemy cię, o to się nie martw. Póki co możesz korzystać z ostatnich dni bez jej towarzystwa – mrugnęła do Erin zza nieprzytomnej inkwizytorki, spodziewając się już, jakiego wyboru dokona dziewczyna.

/zt

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   Sob Gru 31, 2016 1:02 am

Nie poruszyła się ani przez moment. Została w tej samej pozycji co wcześniej. Z zamkniętymi powiekami czekając na osąd. Ten się jednak dłużył, a Hawke czuła jak to wszystko ją pomału zżera. Czuła się jak na jakieś torturze. Spodziewała się szybkiego osądu i nie męczenia jej osoby, ale widocznie tak nie miało być.
Jednak po chwili usłyszała coś czego się nie spodziewała, a jakiś ogromnie ciężki kamień spadł jej z serca. Otworzyła oczy i spojrzała na kobietę. Chwilę patrzyła na nią z niedowierzaniem, po czym po prostu położyła się na podłodze i zamknęła powieki. Dobrze czuła jak szybko bije jej serce. Potrzebowała na prawdę dłuższej chwili, aby się uspokoić.
Na początku nie do końca dochodziły do niej słowa kobiety, ale z czasem coraz bardziej się im przysłuchiwała.
- A ja za nimi... - burknęła, krzywiąc się delikatnie. Nigdy jakoś nie tęskniła za sierocińcem. Nie wiązała z nim jakiś przyjemniejszych chwil. Nie, było wręcz odwrotnie. W jej głowie rysowały się same przykre i nieprzyjemne momenty. Nie dziwiła się wcale, że za nią tam nie tęskniono. W końcu ona sama tego nie robiła. Uśmiechnęła się krzywo na wspomnienie kobiety o tych sztućcach. - To był głupi zakład... Z resztą i tak mnie nie mogli za to ukarać. Nie mieli nic na moją winę. Mogli se w dupę wsadzić te całe oskarżenia - odparła tylko. Nie ważny był szczegół, że je potem opchnęła i schowała kasę na ucieczkę. Gdyby nie te pieniądze prawdopodobnie dalej by się tam męczyła. Karana i bita za byle co... Uch, Hawke potrząsnęła głową jakby chciała się czegoś pozbyć z myśli. Nie miała zamiaru wracać do wspomnień z sierocińca. Miała o wiele bardziej przyjemnych chwili w życiu.
Zamilkła, momentalnie zamilkła i przestała wstrzymała oddech na chwilę, gdy usłyszała o swoich rodzicach. Momentalnie poczuła jakieś ukucie w okolicach serca. To była dla niej drażliwa kwestia. Nie lubiła jej poruszać. W pierwszej chwili przebiegło jej przez myśl, aby zapytać kobietę o swoich rodziców, ale powstrzymała się od tego. Przecież już lata temu przyjęła, że oni jej nie chcieli, więc czemu miałaby się nimi interesować?
Słuchała kobiety, a w między czasie powoli zebrała się z ziemi. Od samego początku nie podobała jej się wizja przyłączenia do Inkwizycji, ale sądziła, że już nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Dodatkowo zaskoczyło ją podejście do sprawy Christine. Spodziewała się czegoś innego. Cóż, nie mogła narzekać. Nastawienie kobiety bardziej jej się podobało niż to Selene. Kiwnęła tylko głową na znak zgody, że pomoże jej z znoszeniem rudowłosej. Choć to wcale nie zapowiadało się na takie łatwe zajęcie, patrząc na stan jednej z dłoni ciemnowłosej włóczęgi.
Co było dalej? Hawke spróbowała ucieczki, mimo braku środków, ale to już raczej historia na kiedy indziej.

/zt

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łaźnia publiczna   

Powrót do góry Go down
 
Łaźnia publiczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Szkoła publiczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: