IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jaskinia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Jaskinia   Sob Wrz 10, 2016 5:57 pm

First topic message reminder :


Zapada zmrok, nadziei brak...
Ciemność niczym całun zakryła trupa jakim jest ten świat lecz mimo wszystko dla wielu noc jest wybawieniem. Odpoczynkiem od kieratu życia codziennego. czymś dającym nadzieję iż z kolejnym świtem świat zmieni się choć na chwilę.
-Naiwność- przeszło przez myśl kobiety owe jedno słowo podsumowując cały ten świat. Był on bowiem tak naiwny niczym małe dziecko! Wiecznie pragnący czegoś oraz goniący za tym co nieuchwytne lecz zaraz... Czy właśnie ona nie robi tego samego? Nie, nie może być...
Chyba...
Jednak wraz, z zapadnięciem zmroku ona przywdziała swe odzienie szczelnie przy tym zakrywając siebie oraz broń płaszczem jaki dla wielu zdawał się być przekleństwem. Ona jednak przywdziewała go wtedy gdy wyruszała na łowy. Gdy działała na pograniczu samej siebie... kiedy na nowo stawała się inkwizytorem mimo iż już dawno wydano na nią wyrok. Jej ciało przypominało jej, o tym od wielu dni. Blizny te starsze oraz świeże zdawały się piec, krzyczeć by nie wyruszała! Ona jednak jak zwykle nie słuchała ani ich ani swej siostry szepczącej jej do ucha... Dziś, to ona zdawała się być nieugiętą... Czemu?
Dziwne pragnienie prowadziło ją do miejsca jakiego nie znała. Pragnienie jakiego przyszło jej nie rozumieć lecz mimo wszystko wyjechała, z miasta obserwując przy tym zasypiający świat, z grzbietu swego konia. Świat jakim gardziła, a jaki zdawał się być dla niej jedynie zbędnym paprochem... Lecz czy było, to ważne?
Dla kobiety pozostawiającej miasto za plecami wszystko zdawało się być tylko nieznaczącą chwilą... Prawie tak samo jak góra rosnąca, z każdym krokiem konia. Góra, która jak mówią legendy jest siedliskiem wiedźm lecz Sam dobrze wiedziała, żę tak nie jest, a nawet jeśli...
Gdzie dom twój jest? Czy zgubiłaś się?
Słyszała te słowa wielokrotnie. Były szeptane w każdej chwili gdy tylko myśl jej skierowała się ku wspomnieniu domu. Tego jakiego pozostawiła daleko za sobą tak samo jak pozostawiła tam siebie samą... Zapewne rozmyślała by dłużej gdyby nie szept mówiący "spójrz w górę". Sam uczyniła, to bez sprzeciwu, a jej oczom ukazał się widok jaki nigdy nie przestanie ją zadziwiać. Gwiazdy... Wiele tysięcy gwiazd... Każda, z nich  nosiła zapewne swoją historię. Każda zdawała się spoglądać na nią oraz oszołamiając na tyle by przestała władać na koniem, a ten wyczuwszy okazje zboczył, z trasy...
Zdawać się mogło iż był on wiedziony tą samą siłą jaką dziewczyna znała. Siłą nakazującą jej uciekać czy też walczyć. Czymś czego nie mogła nigdy określić... czymś co czuła wiele razy w swoim życiu lecz uczucie jakie towarzyszyło jej w chwili gdy koń zatrzymał się przed wejściem do groty było nazbyt znajome.. Jak wtedy...
Gdy przyszło jej pozostawić coś ważnego...
Gdy wybrała obowiązek...
Zawsze, to robiła...
Zawsze...
Gdy tylko stopy kobiety dotknęły kamienistej ziemi ona wiedziała. Musiała wejść do tej ciemnej dziury. Przeczuwała przecież, a jej przeczucia nigdy nie kłamały. miała ona bowiem dar... Zawsze widziała, to czego nie widzą inni. Zawsze potrafiła odnaleźć się w sytuacji jaka pakowała ją w kłopoty, a to tutaj pachniało kłopotami.
Sam naciągnęła kaptur na głowę tak aby ciepły letni wiatr nie muskał jej skóry po czym ruszyła ku ciemności... Ruszyła bez słowa.

***

Zapadł zmrok...
Nie, to ciemność ogarnęła w końcu jej zmysły oraz świat w jakim się znalazła. mrok sprawił iż jej dusza była wreszcie wolna. Przecież im dłużej wpatrujesz się w przepaść tym przepaść bardziej cię pochłania.
Tak było i w jej przypadku.
Siedziała bowiem w owej jaskini pewien czas. Ile? Nie, nie wiedziała. Mrok bowiem cały czas trwał, a delikatne światło jakie padało od skał zdawało się być nienaturalnie przyjemne. Wręcz zachęcające do kontemplacji...
Może... Może, to świątynia? Przemknęło jej przez myśl gdy po raz kolejny przesuwała spojrzeniem po naciekach wodnych jakie rzeźbiły, to miejsce od wielu lat.
-Czuje Cię...- Wyszeptała, a słowa jej ruszyły w szaleńczy bieg po tym miejscu tak samo jak jej myśli w chwili gdy po raz pierwszy usłyszała kroki dochodzące, z wejścia do tego miejsca. Sam jeszcze parę lat temu czy nawet tygodni zerwała by sie z ziemi zaszywając w cieniu lecz dziś... Dziś dobrze wiedziała, że nie musi tego czynić bowiem czuła znajomą obecność...
Czyżby przybycie w to miejsce nie było przypadkiem, a może po prostu los na nowo zakpił, z niej?
Czy, to ważne?
Liczy się przecież chwila, a Sam miała szczęście do tych dziwnych oraz wywołujących kłopoty... Czy tak będzie i teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pią Lip 07, 2017 6:49 pm

Całej tej sytuacji przyglądał się Frisk, który od pewnego czasu zwyczajnie siedział, patrzył się i próbował zrozumieć co się tu dzieję. Nie rozumiał czemu jego pan tak dba o tą panią, której zapach był naprawdę nietypowy. Mimo to cała sytuacja go ciekawiła, w przeciwieństwie do konia, który spokojnie konsumował swoje śniadanie w postaci świeżej trawy lekko mokrej od porannej rosy.
Czuł się lekko spięty, może trochę skrępowany. Sam nie wiedział czym było to spowodowane. Zaraz jednak ściągnął delikatnie brwi, a na jego rysy przybrały ciut oburzonego charakteru.
- O nie, tobie się coś pomyliło. W tym stanie nigdzie nie idziesz. Pewnie nawet na nogach nie wytrzymasz przez 5 minut – odparł, a w jego tonie było słychać lekką irytację, ale i zwykłą troskę. Co jak co, ale Wolfrik na takie coś by nie pozwolił. On się o nią zwyczajnie martwił, nie chciał, aby stała się jej jeszcze większa krzywda. W końcu byli przyjaciółmi, prawda…? To chyba dobre słowo na ich dziwną więź, czyż nie? - Możemy pojechać, ale dopiero jak ci się trochę poprawi – dodał dopiero po dłuższej chwili, a jego ton był o wiele bardziej łagodniejszy niż wcześniej.
W jego spojrzeniu można było zauważyć lekkie zdziwienie, nie do końca rozumiał o co chodziło w tej chwili dziewczynie. Czyżby nie nauczyła się, że jego dom był tam gdzie on sam? Był podróżnikiem, włóczęgą, nigdzie nie zostawał na dłużej. Oczywiście zdarzały się mu dłuższe postoje, ale zawsze po jakimś czasie ruszał w drogę.
- Dobrze wiesz, że mnie tu nic nie trzyma – odparł tylko, bo czy było coś tu co trzymało go w miejscu? Raczej nie. - Ale nigdzie się nie ruszę i ty też nie, dopóki ci się nie polepszy – dodał zaraz, biorąc z ziemi kawałek materiału na, którym leżało trochę suchego mięsa i sucharków, po czym położył je na kolanach Sam. - Zjedz, to nic powalającego, ale lepsze to niż nic.

___________________

4863AD || theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pią Lip 07, 2017 8:42 pm

Przyjaźń? Czyżby?
Nie, to nie było dobre określenie. Przyjaźń polega na dawaniu i braniu a nie tylko na braniu. Zresztą ich relacje można podzielić na parę różnych etapów. Jedna owszem można nazwać przyjaźnią. Inną wyzyskiem, a jeszcze inna czymś więcej. Interpretacja bowiem należała do tego kto by obserwował ich zachowania lecz w tej chwili nie było nikogo poza zwierzętami dlatego też nikt nie miał prawa nazwać ich relacji. Była ona i tyle. Tak po prostu.
-Chyba mnie nie znasz- Skomentowała jego słowa z cicha tak iż jej głos balansował pomiędzy dźwiękiem słyszalnym. Przecież nie raz udało się jej wracać z poszukiwań czy wyzwań w gorszym stanie. Podróżowała wyniszczając swe ciało więc i tym razem nie miała powodu by postąpić inaczej. Wystarczy przecież nałożyć zaklęcie spowalniające akcje serca spowodowane wychłodzeniem i proszę możne jechać nawet na koniec świata. On najwyraźniej jednak znał ją zbyt krótko. Zresztą jego nędzna troska była przeszkodą ku temu aby uciec już teraz. Dlatego pozostało jej czekać. Nabrać siły oraz pozwolić sobie na ponowną naukę własnego ciała. Przecież teraz należało ono tylko do niej.... najprawdopodobniej.
-Zakładam, ze nie mam wyboru?- Było, to pytanie retoryczne okupione ciszą przekutą an niechęć w jedzeniu ponieważ to co jej podano było nędzne! Owszem wiedziała iż nie ma tutaj nic więcej jednak jej dziwne zapędy oraz chęci nie przyjmowały tego za coś dobrego pomimo faktu iż wpychała w siebie wręcz najmniejsze kawałeczki jedzenia tylko po to by jak najszybciej wrócić do formy. Przecież miała cel. Ucieczka od świata.
***
Dni mijały, a jaskinia stała się jej domem. Przecież według swojej niani nie miała siły na nic, a było wprost przeciwnie. Z każdą dobą jej ciało się regenerowało. Nazbyt szybko lecz od dziecka miała tak iż wszystkie mniejsze urazy czy zadrapania znikały prawie jak na psie. Inaczej było, z jej psychiką. Ta nadal była spustoszona, a sama Sam zdawać sie mogło iż była zupełnie inna osobą niż dotychczas. Owszem nadal posiadała chęć wyjazdu i tyle. Całe dnie przesiadywała w jaskinie, z jakiej można było słyszeć rzucane przekleństwa czy też wielogodzinną cisze, a gdy tylko jej towarzysz chciał by tam zajrzeć był momentalnie wyrzucany przez coś na wzór małego śnieżnego stworka pilnującego wejścia. Ot taka drobna ochrona. Owszem mógł on z łatwością go zniszczyć lecz czy wtedy nie stracił by w jej oczach? Tych samych jakie jakiś czas temu wpatrywały się w niego z tym dziwnym blaskiem? Te same oczy również wbijały się w jego oblicze każdej nocy gdy zasiadali do ogniska. W jakim celu? W wielu przypadkach było, to milczenie połączone z posiłkiem. Czasem udawało im się rozmawiać i tyle. Czas biegł... Coraz bliżej wyjazdu... Coraz bliżej nowego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolfrik
Wilczek
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 21/05/2016

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pią Lip 07, 2017 9:28 pm

I na co były mu ostatnio te dni? Czy warto było od tak wziąć swoje wszystkie rzeczy tamtej nocy i teraz siedzieć tu bez zajęcia? Raz próbował wejść do jaskini, ale gdy stanął przed nim stworek z śniegu zrozumiał, że nie był tam mile widziany. Od pewnego czasu zastanawiał się czy w ogóle powinien tu jeszcze być. Sam zdawała się nie potrzebować jego pomocy czy towarzystwa, a sam Wolfrik siedział większość czasu sam przed jaskinią. Oczywiście chodził jeszcze po wodę, jedzenie z lasu, drewno na opał czy na polowania. To ostatnie robił coraz rzadziej, miał za mało amunicji i musiał raczej zdać się na wnyki własnej roboty. Mimo wszystko starał się, aby dziewczyna miała urozmaiconą dietę, która nie ograniczałaby się tylko i wyłącznie leśnych owoców, sucharów i suchego mięsa.
Słońce lekko grzało swoimi promieniami, a na niebie gościły pojedyncze puchate chmurki. Koń znów w pewnej odległości skubał trawę. Od dłuższego czasu Wolfrik siedział pod jednym z drzew i czytał książkę, drapiąc Frisk za uchem. Wilk leżał tuż obok niego z przymkniętymi ślepiami, merdając delikatnie ogonem. On też próbował się przez jakiś czas dostać do jaskini, ale po kilku nieudanych próbach zrezygnował i trzymał się u boku swojego pana. Za to sam ciemnowłosy starał się odgonić myśli, które od jakiegoś czasu błąkał się po jego głowie. Trudno było mu się skupić na słowach. Przyłapywał się na myleniu linijek, kilkukrotnym czytaniu tego samego zdania, mimo tego wytrwale czytał, choć każdy inny rzuciłby już książkę w cholerę i próbował się zająć czymkolwiek innym.

___________________

4863AD || theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t287-czym-bys-wilka-nie-karmil-zawsze-na-las-spoglada
Desideria
Nieokreślony Twór
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 13/11/2015

PisanieTemat: Re: Jaskinia   Pon Wrz 04, 2017 10:05 pm

-Zbieraj się- Rzuciła w jego stronę tonem nieznoszącym sprzeciwu w chwili gdy wyłoniła się wreszcie z jaskini co musiało wyglądać naprawdę bardzo marnie ponieważ nadal wyglądała niczym żywy trup albo ktoś kogo trzeba pochować już na teraz jednak Sam, to uparta bestia jaka nie daje sobie pomóc. Tak było i w tym przypadku. Była uparta a zarazem inna nisz wszyscy. Była przecież figurą na szachownicy życia a nie pionkiem takim jak on. Pionkiem jaki swobodnie przesuwała do tej pory lecz czy teraz tak się stanie?
-Chyba nie chcesz kwitnąć tu dłużej? - Spytała jednocześnie płonią mierzwiąc jego włosy niczym matka drażniąca się z dzieckiem. On jednak dzieckiem nie był, a bynajmniej tak nie traktowała go. Dobra przyznam, że lepiej traktowała jego psiaka jakiemu pozwalała wchodzić do siebie niż jego lecz cii nie od razu można wyzbyć się starych nawyków jakie kształtowały ją przez lata pomimo tego iż niedawno pozbyła się pewnego pasożyta z siebie.
I stała tak nad nim wpatrując się w świat migoczący jej gdzieś z boku. Tak wszystko było dlań teraz takie odległe. Ludzie, wyprawy, pozostałości po starej sobie. Jedyne co było tak bardzo dobrze wyczuwalne, to znamię jakie skrzętnie skrywała przed oczyma swymi oraz świata. Można by powiedzieć iż traktowała je gorzej niż znaki wypalane więźnia no ale cóż była więźniem własnej siebie.
-Wybacz ze kazałam Ci czekać- Wyszeptała na tyle głośno by tylko on usłyszał. Tak, to były przeprosiny. Pierwsze od początku ich relacji. Zresztą tutaj wszystko z wolna się zmieniało... Jednak czy na lepsze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Jaskinia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Lodowa jaskinia
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli
» Smocza Jaskinia
» Jaskinia Jormunganda

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Wish Mountain-
Skocz do: