IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Fontanna   Nie Wrz 18, 2016 10:42 am

First topic message reminder :

Jest wśród szklarni i krzewów jedno magiczne miejsce. Nie wydaje się szczególnie ukryte - znajduje się niedaleko drogi, jednak oddzielono je od niej kilkoma pasmami żywopłotu. Skrywa dużej średnicy, kilkuwarstwową fontannę, zbudowaną z jasnego marmuru.  Z jej szczytu zadziornie patrzą na odwiedzających dwie panny, każda z dzbanuszkiem, z których wylewa się woda.


* * *


 Ogrody miejskie były jednym z tych miejsc, które pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Dosyć spora ilość spotkań towarzyskich arytokracji odbywała się właśnie tutaj, a matka Rachel często zabierala córkę ze sobą. Musiała przecież wiedzieć, jak spędzają czas dorośli, nadęci ludzie. Jak powinna się zachowywać, o jakich rzeczach rozmawiać. Bla bla bla. Oczywiście mała blondyneczka słyszała uwagi rodzicielki, ale bynajmniej nie słuchała. Przynajmniej nie zawsze. Było tu o wiele więcej interesujących rzeczy! Wszystkie drzewa, krzewy, kwiaty wyglądały niesamowicie i aż chciało się przyjrzeć im bliżej. Czasem udawało jej się ubłagać matkę i mogła się oddalić, podziwiając wszystko z bliska.
 Dopiero stając tuż przed wejściem do ogrodów, dziewczyna zdała sobie sprawę, że nie była tu od czasów ucieczki. Mijała to miejsce nie raz, nie raz też zastanawiała się, czy powinna je odwiedzić. Jednak nigdy się nie odważyła. Łączyła z tym miejscem przyjemne chwile z okresu dzieciństwa i obawiała się, że wspomnienia mogłyby zaatakować bezlitośnie. Odkąd porzuciła rodzinny dom i wybrała status wyrzutka, wielokrotnie brakowało jej ciepła. W rezydencji nigdy nie zaznała niewygód, głodu, a jedynym niebezpieczeństwem była możliwość potknięcia się na schodach, podczas prób chodzenia z  gracją godną mlode arystokratki. Teraz jej życie wyglądało inaczej.
 Westchnęła i postanowiła mimo wszystko odwiedzić ten zakątek. Cokolwiek by tam spotkała, da sobie radę. Chociaż o wiele bardziej wolała pokonać wspomnienia, niż coś z krwi i kości. Pocieszyła się myślą, że była noc, księżyc świecil wysoko na niebie. Nikt nie powinien tu spacerować o tej porze.
 Wkroczyła niepewnym krokiem na znane ścieżki. Niewiele się zmieniło, burmistrz wciąż dbał o to, by piękno nie zniknęło z jedynego miejsca, które stawia opór wszechobecnemu brukowi.
 Szła powoli w półmrok, przecinany słabym światłem gazowych latarni, paradoksalnie starając się poruszać jak najciszej. Być może nie do końca wykluczała możliwość, by ktoś się tutaj znalazł. A szczególnie nie chciała natknąć się na wszelkie patrole. Póki co jednak było spokojnie.
 Po jakimś czasie całkowicie odzyskała spokój. Zaskakujące, z jaką radością odtwarzała sceny z przeszłości i wcale nie czuła ochoty wracania do domu. Teraz była panią swojego losu. Spojrzała w górę, w niebo. Ciemne, naznaczone jedynie jasnymi punkcikami gwiazd i srebrną tarczą księżyca wyglądało jeszcze piękniej niż za dnia.
 Rachel swoją wędrówkę zakończyła w malowniczym miejscu. Zatrzymała się przy ozdobnej fontanny z białego kamienia, siadając na jej skraju. Docierał tutaj blask latarni, jednak nie był tak natarczywy jak na ulicach. Idealne miejsce na nocne rozważania. Zafascynowana wyciągnęła przed siebie rękę i zanurzyła ją w wodzie, mącąc jeszcze bardziej ciemną taflę. Nieobecnym wzrokiem obserwowała swoją dłoń, nucąc cichutko.
- Niech każdy pamięta, co głosi legenda.
Jak pewna cyganka, od nocy do ranka,
Księżyc prosiła tak...

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Brendan Flamel
Mistrz Żniwiarzy
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 17/03/2017

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Kwi 15, 2017 9:35 am

Tak. Czemu ludzie oglądają takie spektakle? Na pewno jedni dla rozrywki, inni być może dla zabicia czasu, ale czy każdy jest obecny na egzekucji z własnej woli? Nie. Niektórzy po prostu muszą, ponieważ tego wymaga od nich sytuacja lub urząd, który piastują.
- Czasem nienawidzę swojej pracy. Bycie świadkiem nieludzkiego zabójstwa, a później podpisywania dokumentu potwierdzającego tą całą masakrę. Czemu zostałem wyznaczony na takie urzędnicze stanowisko? Nie wiem, być może dlatego, że nie okazuję uczuć, które takie spektakle we mnie wzbudzają. Cóż od pech. Jednakże zastanawia mnie jakie są Pani pobudki by oglądać kaźnię czarownic skoro nie czerpie Pani z tego żadnej satysfakcji. - Ciągnął cyrkówkę za język, ponieważ chciał wiedzieć co jego rozmówca myśli o takim sposobie uśmiercania.Być może była w jakiś sposób spowinowacona z wiedźmą dlatego patrzyła na jej ostatnie tchnienie by opłakiwać bestialsko zamordowaną kobietę.
- Powiada Pani, że niczego mi nie brakuje tak? A więc niech mi Pani zdradzi cóż takiego mam czego brakuje innym.- Nie ukrywając Brendan lubił otaczać się damskim gronem, które go adorowało, ale który mężczyzna nie lubiłby tego gdyby był na jego miejscu. Każdy lubi jak mu się prawi komplementy, prawda?
- Nie mam nic przeciwko zmiany scenerii, a co do ratunku to raczej nie robiłem tego by wymusić na Pannie obowiązku odpłacenia się ani dla splendoru. Zrobiłem to, ponieważ uważałem, że tak trzeba i tyle. Jednakże zaproszenia nie odrzucę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 94
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Kwi 15, 2017 10:10 am

Urzędnik.
Flamel jako urzędnik. Z jednej strony Fanny nie była przekonana co do tego stwierdzenia, z drugiej zaś...czemu by nie? Może dlatego, że bił się jak żołnierz? W końcu z tamtego wydarzenia wyszedł bez chociażby zadraśnięcia, a przeciwnik miał połamane kończyny. Nie było to jednak w tym momencie najistotniejsze.
- Cóż...Ja czasem oglądam te "spektakle", by upewnić się w jak...złych czasach przyszło nam żyć. Rozumiem, że to mogła być wiedźma, ale na litość Boską. Zbrodniarzy każe się rozstrzelaniem, a nie paleniem na stosie. Nie dość, że byłaby to bardziej ekonomiczna egzekucja, to z pewnością bardziej ludzka. Krótka. Nie, te widowiska są urządzane ku uciesze bestii. - powiedziała, a w jej głosie zabrzmiał gniew, który za chwilę został stłumiony.
- Może nie tutaj, Panie Flamel. Nie chcę, by ktoś pomyślał, że Pana kokietuję. - rzekła, uśmiechając się delikatnie. Co prawda, nie do końca dbała o to, co ludzie o niej myśleli, ale zdawała sobie sprawę z tego, iż było to jednak ważne. W końcu musiała zachowywać pozory bycia normalną kobietą, mieszczką, której głowa jest zaprzątana jedynie przez zmartwienia pokroju tego, co ugotować na obiad. Skinęła głową, gdy mężczyzna przyjął jej propozycję. Była zadowolona, bo jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będzie miała okazję to oderwania się chociaż na chwilę od tej brutalnej rzeczywistości. Miała nadzieję poprawić sobie w ten sposób humor.
- Zatem chodźmy. - powiedziała, po czym wstała z ławeczki, wygładziła materiał swojej spódnicy i, poczekawszy aż mężczyzna również wstanie, ruszyła z nim w stronę swojego mieszkania.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte „Charlie” White
Siewca zwątpienia
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 30/01/2017

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Maj 05, 2017 11:45 pm

(Do fabuły Rachel, Trzepota i Alkahesta~)

Jakaż nuda! Ciekawe, czy „Pod Złotą Kaczką” jest jeszcze otwarte...”
Charlie spacerowała sobie nieśpiesznie przez ogrody, podrygując co chwila, jakby słyszała niezwykle skoczną muzykę. Zaledwie przed kilkoma minutami uciekła z szynku, który wybrała na dzisiejsze miejsce uciech i zabaw. Wieczór zapowiadał się tak cudownie! Kelnerka była nawet czysta, jedzenie nie powodowało odruchów wymiotnych, a towarzystwo... okazało się znośne. Prędko zebrała się grupa do grania w pokera, a Charlie oczywiście nie mogła odpuścić tak cudownej zabawy. Rozgrywka szła jej doskonale! Już prawie wygrała małą fortunę, gdy nagle jakiś podejrzany typ zorientował się, że czarownica oszukuje. Żadne kulturalne słowa nie mogłyby opisać jego złości, jednak, zrywając się od stołu, niechcący potrącił innego, pijanego jak bela jegomościa. Zakończyło się to oczywiście bitką, którą Charlie chwilę poobserwowała, lecz zaraz zdecydowała się ulotnić, porywając ze sobą jeszcze nienapoczętą butelkę jakiegoś mocnego alkoholu. Prawdopodobnie swojski bimber. Ten wieczór wciąż można było uratować!
Podrzucała sobie właśnie swój skarb, gdy nagle usłyszała jakieś głosy dobiegające spod fontanny. Zastrzygła uchem, a jakże! Ogrody o tej porze zwykle były kompletnie puste. Jeśli działo się coś ciekawego, czarownica zdecydowanie musiała to sprawdzić. Zawiodłaby się, gdyby natrafiła na nudną schadzkę kochanków. Może to jakiś inkwizytor męczy wiedźmę? Zbliżyła się bezszelestnie, skryta za żywopłotem.
Zauważyła ciemną, niezbyt wysoką osobę, odwróconą do niej tyłem. Śledztwo? Inkwizycja? Za mało światła, by dostrzec szczegóły ubioru. Poza mroczną postacią znajdował się tam też... ktoś. Charlie stwierdziła, że rozważy jego tożsamość później. A trzecią osobą... Och! No proszę!
Choć półmrok dawał się we znaki, Charlie udało się zauważyć zaniepokojenie blondynki. Czyżby wpakowała się w kłopoty? SAMA? Na szczęście ciocia Charlotte była na miejscu, gotowa wkroczyć do akcji. Czarownica spojrzała po sobie pośpiesznie, oceniając swój strój. Luźna, długa koszula i płaszcz skutecznie kryły jej talię, włosy już wcześniej schowała pod kaszkietem... Idealnie! Plan sam się ułożył!
Cichutko jak myszka zmieniła swoją pozycję, chcąc udawać swoje przybycie. Cała trójka była dostatecznie zajęta sobą, by nie zauważyć. Charlie powstrzymała chichot. Ależ Rachel się zdziwi.
- Najdroższa, jesteś tutaj? - odezwała się wyraźnym, lecz nieco ściszonym głosem. - Nikogo nie widziałem, jesteśmy bezpiecz...
W momencie gdy urwała, wyszła na otwartą przestrzeń fontanny. Z idealnie udawanym szokiem wpatrywała się w zgromadzonych, jakby nie spodziewała się ich ujrzeć. Na końcu utkwiła wzrok w Rachel.
- Najdroższa?... Co tu się dzieje?
Zaraz po tym długim susem pokonała dzielącą je odległość i zasłoniła ją własnym ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Maj 05, 2017 11:47 pm

Mówiąc krótko, Rachel zaczęła powoli panikować. Widać, że wplątała się w niezły bajzel, z którego póki co nie widziała wyjścia, a jakieś musiała znaleźć. Najgorsza była presja, że musi odpowiadać na pytania, zachowywać się w miarę naturalnie - po prostu grać niewinną dziewczynę. Chociaż z drugiej strony... Czy nie była właśnie niewinna? Poza małymi konszachtami z Cyrkiem.
I pomyśleć, że zwykła chęć odwiedzenia po latach tych ogrodów wykiełkuje w coś takiego. Brawo, Rachel, jesteś mistrzynią nagłych zachcianek. Trzeba było zostać w przyczepie. Przynajmniej uniknęłaby dziwnych typów. A skoro już o tym mowa... Jak to jest, że nagle pojawia się dziwny człowiek, a zaraz potem jeszcze dziwniejszy? To kogo tutaj jeszcze przywieje? Brakuje więcej Inkwizycji. Albo Cyrku, o. Gdyby mogła, wywróciłaby oczami na tę myśl.
Wciąż nie była pewna, czy powinna się w ogóle odzywać. Nie wyjawi tak po prostu tego, kim jest. Stała więc w milczeniu, czekając na rozwój wydarzeń. Najwyżej będzie szybko uciekać. To się może udać, prawda?
I nadszedł oto upragniony rozwój. Co prawda nie do końca tego się spodziewała, ale... Nie zamierzała narzekać.
Co prawda chwilę jej zajęlo, by rozpoznać w nowoprzybyłej osobie kogoś znajomego, ale głos nie mógł zwieść. Charlie.
Nad tym, skąd do cholery ona się tu wzięła, Rachel zastanowi się później. Chwilowo była jej wdzięczna, chociaż możliwe, że jeszcze sobie tego nie uświadomiła.
- Kochany! Jesteś nareszcie! - A co jej tam, jest okazja, żal by nie skorzystać. Zaraz się przekona, jak dobrą jest aktorką. Póki co wydawało jej się, że nie jest tak źle, jeśli by nie zwracać uwagi na trzęsące się nogi i suchość w gardle. - Tutaj... pewne komplikacje... - Chciała otwarcie powiedzieć coś w stylu, że czas wiać, ale... sytuacja na to raczej nie pozwalała. Swoją drogą, chyba powinna grać bardziej przestraszoną, więc gdy znalazła się za plecami Charlie, skuliła się nieco i jedynie niepewnie wyglądała zza jej ramienia.
Jak jeszcze raz się rozejrzała, analizując swoją sytuację, nieco bardziej bała się tego dziwnego osobnika w masce niż wędrowca. Z tym drugim, cóż, gdyby znaleźli się w innych okolicznościach...

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV


Ostatnio zmieniony przez Rachel dnia Pon Maj 22, 2017 2:38 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 79
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Maj 13, 2017 6:08 am

Przez cały czas dalej stoję jak wryty. Może dlatego, że dziewczyna zacznie coś więcej mówić, a co ostatecznie wyszło? No w sumie coś więcej, a zarazem nic. Żadnej odpowiedzi nie oddała dziwakowi. Nie, żeby było śmieszniej, zignorowała go! A skoro tak, to czemu Ja mam coś mówić? Być może zostanie mi to niedługo brutalnie uświadomione, ale póki co, marszcząc jedną z brwi, przyglądałem się nowemu zajściu. Od co przypadek spowodował przybycie kolejnej osoby. Bo po tym wszystkim co się dzieje, nie wierze że ta osoba też zaplanowała te przybycie. Jedno jest jednak pewne, znają się i okazują swoją bliskość. A co Ja na to? Nic. Poruszyłem kącikiem ust i pogładziłem się wolną ręką po swojej głowie. Zostaje mi oglądać teatrzyk i być gotowym na nieznane ewentualności. Choć chciałbym po prostu sobie stąd pójść, tak bardzo bym tego chciał.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Miejskie ogrody-
Skocz do: