IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka panny Parker

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Chatka panny Parker   Czw Wrz 29, 2016 5:19 pm



Przybytek Octavii znajduje się nieco na uboczu całego miasta. Na tyle blisko, że można objąć je w granicach miasta, ale na tyle daleko by znalazło się ono poza granicami nawet tej cieszącej się świeżym powietrzem strefy domów arystokracji. Jest skromny, aczkolwiek bardzo zadbany. Nawet wychodek znajdujący się kawałek za domem wygląda na całkiem schludny.
Po przejściu przez próg do środka trafia się do przedsionka, skąd można dojść do izby pełniącą rolę salonu. Obok w dobudówce znajduje się kuchnia. Piętro natomiast mieści w sobie pokój pani domu. Całość jest utrzymana w białej kolorystyce z różnego rodzaju ozdobami ozdobami w postaci kwiatów i roślin różnego rodzaju. W salonie znajduje się natomiast biblioteczka, sofa, fotele, oraz kwadratowy, schludny stół z białą ceratą. Nie wspominając o kominku, nad którym znajduje się słoik z różnego rodzaju piórami, jakie Octavia miała akurat w nadmiarze. Swoją główną kolekcję trzyma gdzieś indziej. Kuchnia jest całkiem dobrze wyposażona i tyle można właściwie o niej powiedzieć.
Ściany jej sypialni są wytapetowane na miętowo z trudnymi do bliższego zidentyfikowania, różnokolorowymi drobnymi plamkami. Obok dużego łóżka znajduje się skromna toaletka.
Pod domem znajduje się również piwniczka, gdzie przetrzymuje różnego rodzaju zapasy konfitur, ziół, i innego rodzaju rzeczy. Przejście do niej znajduje się na zewnątrz.
Jednak istnieje jeszcze jedno wejście na dół i znajduje się ono skrzętnie schowane pod dywanikiem w kuchni. Można by powiedzieć na pierwszy rzut oka - mniejszy schowek na rzeczy potrzebne jej do przygotowywania lekarstw, wywarów, maści, i innych specyfików. Zamknięte pod klapą, wszystko na klucz. Jednak gdy umiejętnie się obsunie podłoże znajdzie się pod spodem kolejne zejście, a przy samym końcu  do kompleksu dorównującemu powierzchnią całemu domowi.
Jej laboratorium. Musiało być duże, by pomieścić cały sprzęt który sprowadziła z domu. To tutaj często zdarza się jej spędzać długie noce nad dopracowywaniem receptur i przygotowaniami do swoich zadań. Udało jej się nawet zamontować drobny system wentylacyjny w postaci drobnych przewodów, które prowadzą pod samą podstawę domu. Gdyby coś poszło nie tak w ten sposób może przewentylować pomieszczenie, czy to pozwalając gazom samoistnie wydostać się na zewnątrz, czy też odciągając to jakąś większą ssawą. Jest to jeden z powodów dla których dom jest tak zadbany - wszystko musi wyglądać schludnie. W końcu jako zielarka co ma innego do roboty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Wrz 30, 2016 7:07 pm

Złapałem koszyk i tak go typowo podźwigałem w jednej ręce. Poważnie noszenie tego jest aż tak męczące? W dodatku jak ona dobrze ukrywa zmęczenie. Gdyby teraz nie zarządziła sobie chwili odetchnięcia, to nawet bym nie zauważył że coś jej doskwiera. Tak bardzo stara się grać silną czy może to całe zachowanie było udawane? Jeśli choć trochę druga opcja jest możliwa, z pewnością jest mało ciekawie. Obserwowałem Ją teraz uważniej, bo kto wie co mnie czeka w środku. Raczej niemożliwe by nagle w środku wyskoczyli inkwizytorzy, chyba.
Przez chwilę stałem na zewnątrz i wyglądałem jak wygląda wewnątrz budynku. Dopiero po chwili wszedłem niepewnie do środka. Nawet jeśli powiedziano mi, że mam się poczuć jak u siebie, to nie było to dla mnie możliwe. Zwyczajnie czułem się nieswojo, nie byłem przyzwyczajony do miłej gościny, nawet jeśli byłaby udawana. Stałem zaraz obok drzwi z koszykiem, którym nie wiedziałem co jeszcze zrobić.

- Naprawdę nie trzeba.
Dodałem tylko skrępowany i zacząłem kontynuować eksploracje salonu. Na końcu i tak przyglądałem się uważnie rozmówczyni.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Wrz 30, 2016 7:49 pm

Ona natomiast cały czas mu się przyglądała. Założyła w końcu ręce na biodrach. Czy coś jej się nie spodobało?
-Jak pan uważa, ja sobie jednak chętnie zrobię-Stwierdziła. Wwiercała się w niego wzrokiem, jak stał dalej w przedsionku-Proszę wejść do środka i usiąść, bo to może chwilkę potrwać-Dziewczę ponownie zaprosiła gestem dłoni do środka. Trzeci raz jednak tego nie robiła, tylko od razu podeszła do mężczyzny i wzięła oburącz koszyk z jego dłoni. Zniknęła potem za drzwiami drugiego pomieszczenia. Otworzyła nieelegancko, bo ramieniem, ale zadziałało.
Dłuższa chwilę krzątała się po kuchni. Słychać było szorowanie ceramiki, brzdęk metalu, i parę innych rzeczy typowo związanych z zajęciami kuchennymi. Po trzech minutach wróciła z zawieszanym czajnikiem i niewielkim pakuneczkiem. Zawiesiła czajnik, dorzuciła trochę drewna i słomianej podpałki, i zapaliła całość za pomocą zapałki.
-Tak więc...-Położyła pakuneczek na stole. Sama usiadła na fotelu-Zapakowałam tutaj panu olejek. Zazwyczaj polecam go wcierać rano i wieczorem na bolące kończyny, ale z uwagi na pana objawy... może będzie lepiej jak będzie pan sobie robił... ummm...
Chwilę się zaczęła zastanawiać. Parownica, tak, ale jak mu to wytłumaczyć...
-Niech pan do... oh, nie, to też nie...-Miała zaproponować parownicę... ale przecież on właśnie się uskarża na dolegliwości spowodowane wilgocią! Położyła palec wskazujący na brodzie. Miała zagwozdkę, chociaż wcale nie musiała nad tym myśleć.
-Niech pan to sobie wciera w klatkę piersiową tak jak mówiłam, i ewentualnie odrobinkę pod nos. Polecałabym wdychanie nad parownicą, ale to może nasilić objawy-Zdecydowała ostatecznie-A ja jeszcze pomyślę, może uda mi się znaleźć coś konkretniejszego jak to nie pomoże. Czy ktoś w rodzinie uskarżał się na podobne objawy? Może to ma właśnie związek z pana dietą?-Zapytała. Dalej jej nie powiedział, co jest w niej takiego niezwykłego.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Wrz 30, 2016 8:27 pm

Popatrzyłem trochę jakby wystraszony, gdy tak nagle zabrała ode mnie koszyk. Czyżbym Ją jakąś zdenerwował i była już zniecierpliwiona? Zaczynam się zastanawiać czy dobrze zrobiłem chcąc korzystać gościny. Co jeśli swoim brakiem wiedzy o obyciu urażam jej osobę? Potaknąłem tylko, gdy zasugerowała sobie samej herbaty. Skoro zażądała bym spoczął, to zwyczajnie usiadłem na... Podłodze. Po turecku. Nie mówiła w jakim miejscu a nie wiem też gdzie mógłbym. Coś czuje, że w niedługim czasie mi się oberwie i nawet nie będę do końca wiedział za co.
Popatrzyłem na pakunek i gdy powiedziała o tym, że jest to olejek, zadrżałem. Tak, nie lubiłem żadnych maści, olejków czy innych podobnych rzeczy. Ale jaki miałem wybór, skoro może mi to pomóc? Może.

- Nie mam akurat problemów z bólem... Chyba.
Wypaliłem tak mimowolnie i westchnąłem przeciągle. Jakąś nie mogłem uwierzyć, że wystarczy tak po prostu wcierać sobie jakiś olejek. W ogóle to dlaczego pod nos? To było dla mnie akurat z całego absurdu najbardziej niezrozumiałe. W dodatku gdy powiedziała o czymś dziwnym co sugeruje, że ma parę, zrobiłem bardzo wyraźną niechętną minę. Taaak, to byłoby bardzo złe.
- Nic nie wiem o rodzinie. Nawet jeśli to wina diety, to i tak nie mogę tego zmienić. Mój organizm ma taką i nie inną tolerancje, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Wrz 30, 2016 10:08 pm

Wróciła i zobaczyła... że siedzi, owszem. Na podłodze, obok stolika. Stanęła na moment mrugając parę razy oczyma, próbując jakoś zareagować na ten widok. Nie zareagowała. Zrobiła co zrobiła. Ale skłamałaby gdyby powiedziała, że była w stu procentach zadowolona.
Potem powiedziała, że to maść. Zauważyła drżenie. Potem przeciągnął reakcje na jej polecenia.
-Mogę przynieść zioła do przygotowywania naparu, jeżeli taka forma panu nie odpowiada-Ułożyła skrzyżowane dłonie na swoich udach, patrząc się... właściwie to tylko trochę w dół. Ten mężczyzna rzeczywiście był duży.
-Chociaż przyznam szczerze, że tego rodzaju dolegliwość nie należy do typowych. Dlatego jak nie pomoże, to proszę przyjść za parę dni-Przyznała szczerze, cicho wzdychając-Może uda mi się coś do tego czasu jeszcze wymyślić. Muszę jednak wiedzieć wszystko, co tylko pan wie o swojej dolegliwości. Przyczyn może być wiele-Kiwnęła, zerkając kątem oka na ogień w kominku. Ładnie błyskało, nawet za dnia.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Wrz 30, 2016 10:56 pm

Popatrzyłem na nią jakby nic się nie stało, jakby takie siedzenie to było coś najnormalniejszego. Grzecznie ładnie usiadłem po turecku nadal dobrze wyprostowany. Gdy tak mrugała, lekko przechyliłem głowę i miałem typowo pytający wyraz twarzy. A teraz mowa o naparze. Czy to nie brzmi jeszcze bardziej wilgotno, co przekłada się na to, że to jeszcze gorsza opcja?
- Nie, nie! Olejek brzmi lepiej... Zioła mają ten sam efekt jak zjada się je tak na... No ten, na sucho?
Wydałem znacznie energiczniej. Czemu wszystkie leki muszą być w takim stanie. Nie mogą być to jakieś okłady... Odpowiednich metali, lub jakieś stosowne ćwiczenia? Albo po prostu wcieranie roślinek? Nie jest zwykle tak jakby się chciało, trzeba z tym faktem żyć.
- Niestety zdaje sobie z tego sprawę. Są jakieś znane sposoby na wstrzymanie się od chęci... Zwrócenia posiłku, gdy już to napadnie? Wiem... Nietypowe pytanie.
Gdy mówiłem ostatnie zdanie, popatrzyłem gdzieś na bok. Tak, było mi głupio pytać o takie rzeczy. Nie mogę jej powiedzieć, że gdy bierze mnie na zwracanie, to mogę przez przypadek zdetonować taki przykładowo dom. Zresztą nie uwierzyłaby mi. No chyba że właśnie by mnie wzięło i by to zjawisko przed oczami. Nie, nie, nie! Aż tak źle by nie mogło być.
- Przyczyn może być wiele? Ja myślałem, że po prostu mam już taki organizm, który tego nie toleruje.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 1:09 am

Ta dolegliwość z pewnością mocno mu doskwiera, skoro nawet perspektywa stosowania olejku powoduje u niego dyskomfort. Według niej jednak nie powinno być źle - nie były one w końcu na bazie wody.
Zanim jednak odpowiedziała, zapytał o następną rzecz. Kolejny problem, który mimo iż był łatwiejszy do zaradzenia, dalej mógł mieć... chyba musiała to jednak wyjaśnić.
-Na sucho... muszę panu coś powiedzieć. Te same objawy mogą być powodowane przez różne schorzenia. Więc... mógłby pan, ale też mogłoby to podrażnić pański żołądek. Nie wspominając, że od formy w jakiej się podaje lek może zależeć jego skuteczność-Tłumaczenie zakończyła dość ogólnie. Generalnie sprawiał wrażenie dość dużego, groźnie wyglądającego, ale jednak dziecka. I to od samego początku.
-Proszę zaczekać, zaraz coś przyniosę-Kiwnęła głową, i ponownie poszła do drugiego pomieszczenia. W międzyczasie czajnik zaczął piszczeć, z początku nieśmiało, ale szybko nabrał rezonu.
Po chwili Octavia wróciła z metalową tacką, a na niej - niewielki flakonik z dozownikiem, metalowe pudełeczko, łyżka oraz filiżanka. Na prawej dłoni natomiast miała grubą rękawicę. Postawiła tackę na stole, i poszła w stronę kominka. Zgasiła ogień wodą z dzbanka stojącego nad kominkiem, i chwyciła czajnik ręką odzianą w ochronny materiał.
Nie wdając się w szczegóły - zalała sobie herbatę. Po odstawieniu czajnika na miejsce usiadła na fotelu, i spojrzała na flakonik.
-Trzy razy dziennie po dziesięć kropel. Jeśli to nie zatrucie albo coś... równie nietypowego jak pańska inna przypadłość, powinno pomóc. Czy jeszcze coś panu dolega?-Zapytała grzecznie, ostrożnie chwytając filiżankę w dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 7:44 am

Uśmiechnąłem się na chwilę głupio, a potem zrobiłem poważniejszy wyraz twarzy. Skarciłem się za swoje zachowanie, ale jednak są rzeczy, które wolałbym unikać. Walka z lękami? Czy to właśnie tak można nazwać w mojej obecnej sytuacji? Nawet nie mogę być tego w ten sposób pewien. Westchnąłem nieco zmęczony. Czy każda zielarka znająca się na swojej pracy mówi tak oschle? Powoli zaczynam się czuć nieproszony gość, który tylko narzeka na czyjeś metody. Mam tylko nadzieje, że jak zwykle przesadzam.
- Nie obawiam się o żołądek. Jadłem wiele gorszych rzeczy. Wolę po prostu uniknąć swoich dolegliwości z którymi się borykam. Domyślam się, że od tego jak są podane czy stosowane, mogą działać różnie. Ale żyje z swoją przypadłością od urodzenia i to chyba oczywiste, że mam już w zwyczaju swoje zastrzeżenia?
Że też muszę się z tego tłumaczyć. No ale powiedziałem coś co chyba jest dosyć oczywiste, przynajmniej dla mnie. Przyglądałem się uważnie jej czynności, chciałem w sumie nawet zaproponować pomoc. Podniosłem rękę i... Opadła, zrezygnowałem. Ostatecznie to wydaje mi się ona zbyt sroga, pomimo chęci pomocy jaką mi okazuje. Jeśli oczywiście nie jest to wszystko zakłamane i po tych środkach nagle nie padnę otruty. Cholera, powinienem mieć trochę więcej wiary w ludzi! Ale gdy jednak zapytała czy coś mi jeszcze dolega, już miałem coś powiedzieć, ale powstrzymałem się. Uśmiechnął się jak zwykle niepoprawnie na swój sposób.
- Nie. Sądzę, że póki co warto spróbować jak na mnie zadziałają zaproponowane specyfiki.
Kolejny płyn, tak? Coś czuje że łapanie próśb od zwykłej zielarki to jednak nie był mądry pomysł z mojej strony. Ja w ogóle robię coś przemyślanego? Podniosłem się ostrożnie. Musze pamiętać że sporo waży moje ciało i lepiej nie testować siły podłogi na nieodpowiedni nacisk. W sumie teraz mogę odebrać i odejść, ale... Teraz powinno chcieć w zamian zapłatę. To, że nie muszę jeść zwykłych posiłków, sporo mi oszczędza, ale ile można zażądać za takie rzeczy? Popatrzyłem na nią wymownie i zacząłem grzebać gdzieś w głąb swojego płaszcza. Gdzieś tam miałem sakiewkę... Byle tylko nie pomylić tą z nowymi kulami strzelniczymi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 1:53 pm

"Wiele gorszych rzeczy". W porządku. Zastanawiała ją jednak tak wielka awersja nawet do tak niewielkiej ilości jakichkolwiek płynów. Czyżby ta dolegliwość była aż tak dokuczliwa? Musiałaby dopytań, a on był tak skąpy w udzielaniu informacji, co... ona sama. Sygnał ostrzegawczy dalej się u niej jarzył, ale nie sądziła by wiele więcej udało jej się uzyskać.
-Ummm... Proszę mnie poprawić jeżeli się myle-Zaczęła jakby się zastanawiała, patrząc się gdzieś w sufit-ale wydaje mi się iż prosiłam pana, by mi powiedział o wszystkich aspektach choroby. Chyba parę kropel doustnie i odrobina olejku na bazie alkoholu nie powinna wywołać objawów, prawda? Obydwoje jesteśmy ludźmi, parę litrów wody i tak należy dziennie wypić, prawda?-Zaśmiała się. Pochuchała trochę w filiżankę, by nieco schłodzić swój napar.
To chyba też rzeczywiście było wszystko. Podniósł się, i zaczął szukać czegoś w swoim płaszczu.
-Co do zapłaty...-Zerknęła na pakunek, popatrzyła na krople-Za olejek na razie nie wezmę, zobaczymy, czy pomoże. Natomiast za krople...
Dziewczyna podała cenę. Niska, niemal symboliczna. Jak pomyślała... nie wiedziała jednego.
-Jeżeli można wiedzieć... jak się do pana zwracać?-Zapytała gdy przyjmowała pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 3:40 pm

Szeroka gama komplikacji, która musi co chwilę się pojawiać. Co Ja mam jej niby powiedzieć? Hello, nie jestem człowiekiem, w sumie to nie wiem czym w ogóle jestem i mam w środku poukładane inaczej niż człowiek. Natychmiast mnie by pewnie wtedy czymś otruła, spaliła, lub inne rzeczy. Tak, nie mam wiary do innych ludzi, zwłaszcza że jednak dalej czuje jej srogie podejście na karku. Ale co mi do jasnej mogiły, niby zostaje? Cóż zostaje poruszyć absurdalną część, westchnąłem zmęczony i jakby nieco zmęczony już jej dociskaniem.
- Nie potrzebuje wody by funkcjonować. Jadam inne rzeczy niż zwyczajni ludzie, wręcz absurdalne i które nie byłyby dla nikogo innego strawne. Przynajmniej nie znam drugiej osoby o takim przypadku jak Ja. Ciężko mi o tym mówić, skoro nie wiem ostatecznie dlaczego tak jest, bo tak zwyczajnie przyzwyczaiłem się żyć. Brzmi głupio, prawda? Ale jakbym powiedział że z podanego posiłku prędzej zjadłbym zastawę stołową niż to co jest rzeczywiście podane, byłoby to dla normalnego człowieka do uwierzenia?
Wypowiadając się, miałem skrzyżowane ręce na klatce piersiowej. Było widać, że mówiłem dość poważnie. Odbierze mnie z jakiegoś psychopatę? Cóż, sądzę że odbiór może być jeszcze gorsze, skoro ludzie gadają o jakiś zabobonach z czarownicami.
- Nie wiem jakby to wyglądało w przypadku tego specyfiku, jednak alkohol najlepiej doprowadza mnie do natychmiastowego zwrócenia.
W trakcie tej wypowiedzi, odliczyłem wspomnianą kwotę, podszedłem, położyłem Ją na stole i zabrałem to co podała. No bo chyba ostatecznie nie zamierza nic mi zrobić?
- Jeśli chcesz, mogę już odejść i nie zawracać Ci głowy swoimi problemami. Już od dawna nie używam miana, że nawet ciężko mi sobie je przypomnieć. Jestem w końcu tylko włóczęgą.
Mówiąc to wycofałem się do drzwi. Nie ma co teraz się wygłupiać, gorzej jeśli Ją teraz wkurzyłem. A może zacznie się śmiać, że wygaduje totalne głupoty? W końcu może śmiało w nic z tego nie uwierzyć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 4:14 pm

Wydawał się być jakkolwiek zirytowany jej pytaniami, i fakt, że mogła to robić ze względu na konieczność dobrania odpowiedniej mieszanki może go nie przekonywać. W końcu jednak jej coś odpowiedział. Coś konkretnego.
Potraktowała to poważnie, chociaż wiedziała, że nie mogła tak zareagować. Jeżeli jednak mówił prawdę... nie, mogła przesadzać. Ale nie było to normalne, owszem. Nie słyszała nigdy o przypadku, żeby ktoś przeżył jedynie na... metalu? O to mu chodziło? Dlatego nie chciał nic innego przyjąć?
Może jest po prostu chory i ma obsesje na punkcie metalu? To by też tłumaczyło jego kolczyki...
-Cóż... to ciekawostka-Uśmiechnęła się niepewnie. Wskazała palcem jakiś punkt na suficie, ale bardziej wyglądało to na gest-Słyszałam o orientalnych sztukmistrzach połykających miecze... taaak...-Kiwnęła głową. Potem usłyszała o jego opinii.
-Nie nie nie, spokojnie, jest to jedynie słaba baza. Lepiej się wtedy przyjmuje-Kiwnęła znowu głową. Przyjęła zapłatę, odsuwając ją na drugi koniec stołu. Odstawiła filiżankę i poszła kawałek w jego stronę.
-Jeżeli by pan czegoś potrzebował to niech pan się zgłosi-Ukłoniła się lekko-Postaram się pomóc
Uśmiechnęła się do niego ciepło, krzyżując przed sobą dłonie.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 5:05 pm

Żadnej wściekłości? Zaskoczenia? Cokolwiek? Odebrała to jak każdą inną informacje? A może po prostu wzięła mnie za połykacza takich mieczy i reszty informacji jakie podałem, nie wzięła za bardzo pod uwagę? Gdyby nie fakt, że to byłoby nie na miejscu, zapewne bym jej klaskał za niesamowity stoicki spokój, tego mógłbym się od niej nauczyć do jakiejś formy perfekcji.
- Zobaczymy, spróbuje tego stosować w jakimś pustym miejscu i może wszystko będzie dobrze. Może.
Bo może coś wyrzucę w powietrze i lepiej by nikogo wtedy nie było. Oczywiście tego jej mówić nie mam zamiaru. Jakby mogła wpuścić osobę, która może jej wysadzić w powietrze dom? Pewnie i tak by w to nie uwierzyła, ale nawet wolę nie ryzykować. Zatrzymałem się w drzwiach i już miałem wyjść, tylko wtedy myślałem że będzie nieprzyjemnie. Odwróciłem się z powrotem i popatrzyłem na nią uważnie z podniesionymi brwiami.
- Panienka Octavia zawsze tak dobrze podchodzi do gości? Dziwi mnie, że tak dobre osoby mają tak daleko usadowiony dom.
Wyrzuciłem zaskoczony, po czym wykonałem ten swój niepokojący nieudolny uśmiech.
- Jeśli potrzebna byłaby pomoc siłowa, z chęcią służę. Może chociaż wtedy do czegoś bym się w tym mieście przysłużył.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 5:30 pm

Pustym miejscu?
Utrzymanie spokoju stawało się coraz trudniejsze, ale dalej radziła sobie bez problemu. Był on zdecydowanie podejrzaną osobą. Być może dobrze by było zająć się tą sprawa jeszcze dzisiaj, ale nie była nawet wstępnie przygotowana na choćby taką obserwację.
Już miał wychodzić, i ona czekała na to aż będzie mogła zamknąć drzwi, ale obrócił się do niej i zadał to dziwne pytanie. Położyła dłoń na swoim prawym policzku, wyraźnie zakłopotana.
-Chyba panu wspominałam... nie można żyć nie dając niczego w zamian za to, co się dostaje. A nie znam bardziej hojnego stworzenia niż natura-Uśmiech się jej trochę poszerzył-Dlatego wybrałam kompromis pomiędzy wdzięcznością a rozsądkiem
Jak się z nim właściwie pożegnała? Roześmiała się serdecznie na jego propozycje, przysłaniając usta dłonią.
-Hahaha, to bardzo miłe z pana strony... chyba jednak w potrzebie pan mnie łatwiej odnajdzie, niż ja pana. Ale dziękuję-Dygnęła do niego wdzięcznie.
Nieobecna? Tak. Oderwana od rzeczywistości? Tak. Nie do wytrącenia z równowagi? Owszem. Drążąca wybrany temat? Prawda. Wszystko tak, jak być powinno.
Niech pan bywa zdrowy!-Stała przed nim, ta drobna panienka, od początku nieporuszona jego olbrzymią, groźną posturą-Mam nadzieję, że chociaż trochę to panu pomoże

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 6:44 pm

No to chyba na tyle, ponieważ nie usłyszałem od niej nic nowego. Nie zawsze dostaje się tego co się oczekuje. Choć w sumie jeśli to wszystko działa, to mogłem uzyskać więcej niż się okazało. Że niby jest bliska z naturą, tak? To być może wiele tłumaczyło, ale po jej wypowiedzi można sugerować sporo. Zresztą, czy naprawdę powinno się wahać właśnie między wdzięcznością o rozsądkiem? Czy to właśnie tak powinno wyglądać? Jak widać w jej oczach jak najbardziej tak.
Kiepski byłem w śmianiu się, praktycznie nigdy tego nie robiłem, a przynajmniej sobie nie przypominam. Jestem aż tak sztywny czy może zbyt mało rozgarnięty? Najgorsze jest to, że może liczyć jeden i drugi przypadek. Zmarszczyłem tylko brwi i zaczynałem się przygotowywać do wyjścia. Wpychałem swoje długie w nieładzie włosy, w głąb swojego płaszcze.

- Być może, ale nigdy nie wiadomo gdzie wędrowne nogi poniosą.
Znowu wykonałem swój jakże bardzo niepoprawny uśmiech. Raczej nie odbierałem by miała się jakkolwiek mnie wystraszyć, ludzie tutaj bardziej traktowali mnie z pogardą, niż strachem. A ona albo to dobrze ukrywała, albo tego zwyczajnie nie okazywała i była bardziej pogodna niż mi się mogło na początku zdawać.
- Panienka również, dziękuje za wszystko.
Odpowiedziałem na miłe pożegnanie, po czym narzuciłem na swoją głowę kaptur. Poprawiłem odpowiednio i uchowałem w głąb płaszcza szanowny od niej pakunek. Odwróciłem się do wyjścia i chwyciłem klamkę(?) od drzwi. Bo nie musiałem zgadywać, że chce się już zamknąć i na spokojnie odpocząć od kogoś takiego jak Ja.
- Ja również taką mam.
Dopowiedziałem na jej ostatnie dodane zdanie i zamknąłem. Mogłem teraz udać się w odpowiedniejsze miejsce, tak by nikogo niepokoić. Tak już mają włóczęgi.

(zt)

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Paź 01, 2016 7:55 pm

Wyszedł. Nawet zamknął za sobą drzwi, czego nie była pewna, że zrobi. Zerknęła jeszcze przez okno by sprawdzić, jak i gdzie idzie.
Wielki, sprawiający wrażenie zagubionego i nieobytego w podstawowych sprawach. Nieludzkie oczy, wiele elementów metalowych, zasugerował, że jada metale, nie chciał przyjąć czegokolwiek innego, nawet z grzeczności. Dziwne przypadłości, dziwne pytania.
Nie miała twardych dowodów, ale to była sprawa której musiała się koniecznie przyjrzeć.
Ale najpierw - zupa. Niedługo zgłodnieje, a na taką ewentualność trzeba było również się przygotować.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Lis 07, 2016 2:21 pm

Jeszcze zanim się wybrały w drogę udało jej się czymś ją zirytować. Nie wiedziała jednak dokładnie czym, bo i przecież starała się być tak miła, jak to tylko było możliwe. Może coś w tym, co powiedziała? Może niepotrzebnie wspominała o tym, że nigdy jej nie opowiadała o swojej przypadłości? To i tak wynikało z tego wszystkiego co się stało.
Jednak znacznie wazniejszym pytaniem było "jak wyciągnąć z niej informacje". Przecież ona może nawet sobie nie zdawać sprawę z tego, że jest wiedźmą.
Informacje z dziennika. Oczywiście. Musiała się jakoś dostać do tego dziennika. Co jednak może być bardzo trudne zważywszy na to, jak dużą rolę w jej życiu pełnił jej dziennik.
Jedynym wyjściem byłoby, jakby znalazła jej kryjówkę i zakradła się przed snem. Problemem mogłoby być jedynie wejście do środka, jeżeli to był zamknięty dom...
...coś wymyśli. Na razie jednak musiała zachowywać się jak wcześniej.
-Oczywiście, że zapraszam!-Rozpromieniła się, jakby bardzo jej było miło z tego powodu. Zerknęła też chyłkiem na staruszkę, która już to niby dawno straciła nimi zainteresowanie. Już szły w obranym przez dziewczynę kierunku, gdy...
-Octavia-Dygnęła leciutko. Poszły dalej, i tym razem nawet nie musiały się zatrzymywać. Kwestia ta natomiast ją rozbawiła na tyle, że musiała przysłonić usta dłonią.
-Hahaha... oczywiście, w końcu "klient nasz pan"...

***

Zajęło im to chwilę, zanim doszły do jej domu. W końcu znajdował się dość spory kawałek. Miały jednak trochę czasu by porozmawiać. Octavia wspominała jej o tym, gdzie mieszka, w jakiej okolicy, i czym się zajmuje. Wybrała takie miejsce bo jednak bardziej jej zależało na świeższym powietrzu niż na zgiełku miasta... i wyszła z założenia, że jak będzie się sprawdzała jako zielarka, to niezależnie od odległości nie będzie miała problemów z klientami.
-Zajmuję się zielarstwem od jakiegoś czasu, ale od zawsze interesowałam się gotowaniem. A gotowanie i sztuka przygotowywania lekarstw są bardzo podobne. Trzeba mieć dobrą rękę, oko, wyczucie... i wiedzieć, czego dokładnie się szuka i oczekuje... o, to tam!-Wskazała palcem niewielki, acz całkiem ładny domek otoczony ogródkiem.
Podeszły do drzwi, które Octavia otworzyła swojemu gościowi. Schludnie, zadbanie, chociaż stosunkowo skromnie jak na tego rodzaju dom.
-Rozgość się... będziesz chciała może zostać na obiad?-Zapytała, ewentualnie wchodząc za nią jeżeli się zdecydowała na przekroczenie progu.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Lis 07, 2016 8:36 pm

| Prosto z pchliego targu |

Ah, gdyby wiedziała, gdyby tylko zdawała sobie sprawę z tego, o czym myślała jej towarzyszka podczas wędrówki do miejsca jej zamieszkania, gdzie sama zaprosiła lalkarkę... No właśnie, co by to było? Czy to by zmieniło wiele? Albo w ogóle cokolwiek? Ale nie potrafiła czytać w myślach (dla Octavii pewnie to dobrze), jej moc dotyczyła głównie ożywiania lalek, tworzonych przez te delikatne, szesnastoletnie ręce.
A dziewczyny szły. Esther dopiero po jakimś czasie wędrówki zorientowała się, że w żaden ze sposobów nie pożegnała się ze staruszką spotkaną na pchlim targu. Tak, staruszką reprezentującą stoisko z ziołami, do którego lalkarka podeszła, chcąc sobie pomóc dojść do absolutnego zdrowia. Ech, no trudno, pomyślała uznawszy że nie rozpacza się nad rozlanym mlekiem. Ale poczuła się trochę winna. Tak, winna, bo nie dała zarobić tej starszej pani. Esther dość często obwinia się o rzeczy niezbyt istotne, o których powinna zapomnieć, a zamiast tego myśli o tym nieustannie, a tego typu myśli wprawiają ją w niezbyt dobry nastrój. Ale tym razem tak nie było. No, może i wręcz odwrotnie, ale obwiniała się przynajmniej przez krótki czas, wiedząc że pewnie czeka ją bardzo miły dzień, spędzony w towarzystwie starej znajomej. Znajomej, której – co już wiemy – nie kojarzy, ale nie można jej się dziwić.


Po jakimś czasie nieustannej wędrówki, dziewczyny znalazły się na miejscu. Trzeba jednak przyznać, że Esther podczas tej dość długawej przechadzki nie nudziła się ani trochę. W końcu były pogrążone w rozmowie. W sumie to więcej do powiedzenia miała jej towarzyszka aniżeli lalkarka, ale tej ostatniej wcale to nie przeszkadzało, ba, było jej to nawet na rękę! Przy tym nie była znużona czy też znudzona. W najmniejszym nawet stopniu, ba, Esther z zainteresowaniem poznawała ją bliżej. W końcu dla niej ta relacja miała charakter rozpoczynającej się, ze względu na to, że zupełnie nie pamięta Octavii. Nic więc dziwnego, że chciała ją poznać ponownie, od samych podstaw. A teraz nadarzyła się taka okazja, z czego panienka Rodriguez bardzo, ale to bardzo się cieszyła.
Miejsce zamieszkania zielarki okazało się być niewielkim domostwem z ogródkiem, a Esther od razu spodobało się to miejsce mając nadzieję, że wystrój będzie równie ładny, co wygląd zewnętrzny budynku. Weszła z ochotą i od razu wzięła się za studiowane wyglądu mieszkania. Musiała przyznać, że jest tu dość estetycznie i od razu zapragnęła pozostać tu dłużej, niż wypada. Czy zielarka pozwoli jej na to? Przyjazne nastawienie Octavii wskazywało, że raczej tak, z czego Esther bardzo się cieszyła. Niewykluczone więc, że zabawi tu dość długo. Ale to dobrze. W sumie, i tak nie miała niczego lepszego do roboty, przynajmniej teraz.
Odwróciła się w jej kierunku.
- Mhm... – podrapała się po przedziałku – dziękuję za ugoszczenie mnie. – posłała jej niezwykle serdeczny uśmiech, taki, jaki jest zdolny stopić każdy lód. - może najpierw zajmiemy się ziołami? Bo poszukuję coś na kaszel i katar... – westchnęła lekko – tak, najpierw, zanim zaczniemy rozmawiać o innych sprawach, jak na przykład temat obiadu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Lis 08, 2016 2:31 pm

Esther chyba jej dom przypadł do gustu. Octavia nie była jednak tym zdziwiona, bo i podobną reakcje widziała wczesniej. Podobny wyraz twarzy. Chociaż dla grzeczności chyba dopyta o to. Im lepiej będzie się układała rozmowa tym lepiej. Jeżeli bowiem mówiła prawdę, to przecież wszystko to co się działo było dla niej nowym doświadczeniem.
Dziennik. Musiała zdobyć dziennik. Nie mogła się jednak spieszyć. To było ważne, ale to była bardziej kwestia okazji niż zaplanowanego działania. Przynajmniej teraz.
Weszli do środka. Dziewczyna rozglądała się z zaciekawieniem. Zapytała jednak o zioła.
-Oczywiście, daj mi tylko chwilkę. Usiądź na razie na sofie bądź fotelu, jak Ci tylko wygodnie-Odwzajemnia uśmiech i poszła do kuchni. Rozpoznała rodzaj kaszlu po jego wydźwięku. Dość charakterystyczny, powinna coś znaleźć... tutaj... nie... może tam... a, tutaj! Jeszcze coś na katar... tylko nie za mocne, w końcu była dość drobna... o, to będzie dobrze. Może tylko jeszcze coś na wzmocnienie.
Octavia wróciła z trzema różnymi rzeczami. Pierwszy to była prosta buteleczka, druga natomiast miała chyba jeszcze pipetę. Trzecia natomiast to był woreczek. Octavia postawiła to wszystko na stoliku, i wskazując po kolei na każdy z przedmiotów zaczęła wyjaśniać.
-Syrop na kaszel, dwa razy dziennie. To jest natomiast olejek do parownicy, to można stosować za każdym razem jak czujesz pogorszenie stanu, powinno pomóc od raz wiesz, jak przygotować parownicę? Gorąca woda do miski, parę kropel olejku, i wdychasz opary pod kocem przez parę minut, koło dziesięciu. To natomiast zioła na zmocnienie, napar również pijesz pijesz dwa razy dziennie... czy jeszcze Ci coś dolega, oprócz kataru i kaszlu? Leczenie objawów to nie wszystko, jeżeli to coś więcej niż zwykłe przeziębienie-Octavia przekrzywiła lekko głowę w lewo. Powinna o to w sumie zapytać od razu, ale trudno. Nic nie szkodzi.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Lis 08, 2016 4:12 pm

Co by było gdyby... zielarka dostała się do dziennika Esther? Tak, kolejne "gdyby". Raczej nic by się nie stało, przynajmniej nic strasznego. Lalkarka nie miała raczej niczego do ukrycia, chociaż fakt faktem nie byłaby zadowolona. W końcu zeszyt należy do niej i tylko do niej, do nikogo innego i tym samym tylko ona powinna mieć dostęp do jego treści.
Usłyszawszy jej polecenie, grzecznie zajęła miejsce na sofie. Czemu wybrała akurat to siedzisko, zamiast fotela? Nie zastanawiała się nad tym zbytnio, wyboru dokonała automatycznie, w ogóle się nad tym nie zastawiając. Rozsiadła się na tej sofie, założyła nogę na nogę i zdjęła z ramienia swoją torbę, która nie należała do lekkich, ale do przesadnie ciężkich też raczej nie. Nie miała w niej zbyt wiele rzeczy: zeszyt, długopis i Zoe. Właśnie.. Zoe! Już chciała wyjąć swoją małą przyjaciółkę, ale w ostatniej chwili zdołała się powstrzymać. Esther gadająca z ożywioną lalką. Taki obrazek na pewno sprawiłby, że Octavia domyśliłaby się, kim jest jej towarzyszka. Mogłaby sama odkryć prawdę sądząc, że to Esther ożywiła tę lalkę. Jaką prawdę? No, że jest wiedźmą. Coś czuła, że ta nie powinna o tym wiedzieć. Dlaczego? Ot, przeczucie. Oczywiście gospodyni niekoniecznie musiała wpaść na taki a nie inny trop. Ale lalkarka coś przeczuwała, że ta jest osobą raczej bystrą i możliwe, że dojdzie do prawdy sama. Ale wolała nie ryzykować, więc zostawiła Zoe w spokoju, w miejscu w którym spędza większość swojego żywota, miejscem tym była oczywiście torba Esther.
Nie zauważyła nawet, jak Octavia ponownie znalazła się w pokoju. Po prostu szesnastolatka zamyśliła się na krótką chwilę i pojęła, że ta już wróciła, po tym jak postawiła na stoliku jakieś trzy przedmioty, którym dziewczyna zaczęła od razu się uważnie przypatrywać.
Pochyliła się by przypatrzeć się uważnie dwóm buteleczkom oraz woreczkowi. Kiedy oderwała od nich wzrok by przenieść go na gospodyni domostwa, ta ostatnia zaczęła jej objaśniać dokładnie działanie poszczególnych lekarstw oraz podała szczegółowe instrukcje, jak ich używać. Słuchała z najwyższą uwagą, chłonąc każde słowo i starając się je zapamiętać jak najdokładniej, by potem nie mieć żadnych problemów. Pojawiło się jedno "ale". Przecież ona o tym zapomni! Ale znalazła wyjście z tej sytuacji, sięgając do torby i wyciągając z niej długopis i zeszyt. Ten ostatni został otworzony przez nią na ostatnio zapisanej kartce i dopóki miała wywód Octavii świeżo w pamięci, zapisała szybciutko w skrócie to, co usłyszała. Potem przeniosła się na wewnętrzną stronicę okładki i podała tam informację o tej notatce, podając również numer kartki (kiedy skończyła pisać, oznaczyła ją liczbą), ot, żeby się nie pogubić. Skończywszy, niezwykle z siebie zadowolona schowała zeszyt i długopis z powrotem do torby. Uważała oczywiście, by tym samym nie zrobić Zoe żadnej krzywdy. Uff, udało się.
- Wybacz, mam nadzieję że nie masz mi za złe że zapisałam twoje słowa? Zrozum, musiałam to zrobić. Przez moją amnezję. – oparła się o oparcie sofy jeszcze wygodniej, niż to było do tej pory. - I nie, wydaje mi się że to tylko przeziębienie... Chyba. – ponownie uśmiechnęła się do niej serdecznie, a może jeszcze serdeczniej? - Ah, zapomniałabym. Jak będziesz chciała pobyć w samotności albo po prostu będziesz miała mnie dość, powiedz, a zmyję się stąd. Wystarczy tylko jedno słowo, naprawdę. – dopiero teraz przypomniała sobie o czymś bardzo ważnym. - A właśnie! Zapomniałam kompletnie. Ile płacę za te wszystkie lekarstwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sro Lis 09, 2016 11:24 pm

Jak Octavia wróciła to pierwsze, na co zwróciła uwagę to jej zamyślenie. Bo chyba to było zamyślenie, prawda? Albo była trochę przyćmiona przez katar. Czasem tak było, jak przytykało zatoki, że ledwo co dawało się myśleć. Jeszcze nie natrafiła na żaden solidniejszy trop. Takich rzeczy nie rozpatrywała pod tym kątem. Jeszcze. Zwłaszcza, że potem wyjątkowo zawzięcie słuchała tego, co też miała do powiedzenia po tych lekach. To było nawet miłe. Potem jednak zaczęła notować, i to z wielką werwą, jakby... pierwsze porównanie jakie jej przyszło to głowy, to "zanim zapomni", ale w tej sytuacji brzmiałoby to dosyć niestosownie. Jeszcze by ją faktycznie to uraziło.
Ale sama potem na to zwróciła uwagę. Kiwnęła głową ze zrozumieniem.
-Nic nie szkodzi, domyśliłam się-Wyciągnęła przed sobą odruchowo ręką i pomachała nią trochę, żeby się czasem tym za bardzo nie przejmowała-Też mi się tak wydaje. Twój kaszel też nie wydawał mi się groźny. Te leki powinny Ci dość szybko pomóc-Zapewniła ją. Powinny. O ile to nie jest jakaś magiczna choroba którą sama na siebie zesłała w czasie jakiś przeklętych eksperymentów.
Ale raczej jest to zwykłe przeziębienie. Trochę się wzmocni, poleży, i powinno przejść. Chociaż jakby się tak nie denerwowała swoją obecnością tutaj, to zapewne poszło by to szybciej.
-I zapomniałam o najważniejszym-Pochyliła się nad nią nieco, i wyciągnęła w jej stronę dłoń układając ją jakby to psztyczka-Masz się tak nie denerwować. Musisz się w miarę możliwości oszczędzać. Niedoleczone przeziębienia to nic przyjemnego-Tym samym nie odpowiedziała bezpośrednio na jej pierwszą prośbę. Co do drugiej... podała cenę. Niezbyt wygórowaną, na pewno taniej, niż by dostała w aptece. Nie wyglądało jednak na to, by jej to przeszkadzało.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Lis 11, 2016 1:57 pm

Ucieszyła się, że ta nie zrobiła jej żadnej awantury po tym, jak Esther wyciągnęła zeszyt i długopis. Również po tym, jak zaczęła notować jak i po tym, gdy skończyła swoje "dzieło". Jeszcze bardziej rozradowały ją słowa. Że nic nie szkodzi, że sama się domyśliła. Domyśliła tego, po co lalkarka postąpiła tak, a nie inaczej. A może chodziło o coś zupełnie innego? Wątpię, pomyślała Esther i ponownie rozłożywszy się wygodniej na zajmowanej przez nią sofie, spojrzała na nią z sympatią. Tak, również ponownie. Ale szesnastolatka nawet nie zwróciła uwagi, że tak wyszło. Często tak miewała. Może takie powtarzanie należało do skutków jej choroby? Niekoniecznie, każdy ma prawo powtarzać pewne czynności wiedząc, że tak właśnie czyni. Powtarzanie to również taki zabieg, który ma na celu... no, wiele rzeczy. Ale głównie chodzi chyba o podkreślenie wagi czegokolwiek.
- Cieszę się – wypowiedziała te słowa po ponownym uśmieszku – cieszę się, że sądzisz że te zioła mi pomogą. Szczerze powiedziawszy, mam już po dziurki w uszach tego kataru, tego kaszlu... – teraz nastąpił u niej nagły atak tego drugiego. Esther męczyła się z nim dobre parę minut, a kiedy kaszel minął, upadła na oparcie sofy (bo chwilę wcześniej siedziała pochylona nad stolikiem), kompletnie wyczerpana.
Po kolejnych słowach zielarki, Esther zrobiła zdumioną minę. Jak to, spokój pomaga w wyleczeniu przeziębienia? Dla niej samej to mało prawdopodobne, ale najwidoczniej nie zna jeszcze tego świata dość dobrze, nie zna zwłaszcza medycyny. Oczywiście, nie pomyślała o tym w ten sposób, nawet do głowy nie wpadło jej to, że nie jest rozeznana. O takim podejściu świadczyły jej kolejne słowa.
- Jak to? – zwróciła twarz zawierającą zdumienie ku obliczu swojej znajomej. - Czyli jak będę spokojniejsza, szybciej wyzdrowieję? – nie mogła się powstrzymać, zachichotała cichutko pod nosem. Nawet nie pomyślała, że może tamtą urazić. I nadal nie myślała o swoich słowach i o swoim subtelnym śmiechu w ten właśnie sposób. Usłyszawszy podaną cenę, czym prędzej sięgnęła do swojej torby, tak, tej samej która mieściła w sobie zeszyt, długopis oraz ożywioną lalkę Zoe i wyciągnęła coś na wzór portfela, chociaż trudno było być w pełni pewnym, że to na pewno portfel. Ale nieważne. Nie wiedząc, że otrzymała zniżkę, przynajmniej w porównaniu z ceną, jakie rządziły w aptekach, wyjęła podaną sumę i podała ją do rąk swojej towarzyszki. Ah, gdyby tylko wiedziała... od razu wyjęłaby więcej pieniędzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Lis 12, 2016 2:37 pm

Atmosfera była przyjazna. Octavia starała się przyjąć dziewczynę najlepiej jak mogła, a tamta odwdzięczała się ciepłym spojrzeniem, serdecznym uśmiechem, i wdzięcznym tonem. Octavia zauważyła parę drobnych rzeczy. Powtarzała pewne czynności, pewne słowa. Pozostawiona sama odpływała myślami do... czegoś. Musiała to sprawdzić jeszcze przy jakiejś okazji, czy to jednorazowe zdarzenie, czy coś stałego. Do tego...
Z toku wytrącił ją kaszel. Dość długi kaszel, podczas którego lekarka nawet przypuszczała, że dziewczyna się czymś zakrztusiła. Obeszła stół i podeszła do niej. Przyjęła zmartwiony wyraz twarzy.
-Czy coś Ci źle wpadło?-Zapytała, prawie gotowa do podniesienia jej do góry i wykonania ścisku. Wiedziała, że ten kaszel jest wynikiem choroby, ale... trwało to tak długo, że aż się zaczęła zastanawiać. Na pewno zmęczył ją, bo opadła, i tak leżała przez chwilę.
I zapytała. Octavia zaśmiała się leciutko.
-Jak ciało ma się skupić na chorobie, gdy musi się zajmować innymi rzeczami?-Zapytała, jakby to była oczywista rzecz-Spraw jest wiele, a zdrowie ma się tylko jedno. Więc to oczywiste, co jest ważniejsze, prawda?

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Lis 12, 2016 6:30 pm

Esther zaczynała czuć się tutaj jak u siebie w domu. Wiedząc jednak, że to nadal nie jest miejsce jej zamieszkania więc powinna zachować maniery oraz pewien dystans. Trzymała się odpowiednich manier. To dobrze o niej świadczyło, nie można zaprzeczyć. No, może oprócz tego rozsiadania się na sofie.
Skończywszy kaszleć, uśmiechnęła się do Octavii którą najwidoczniej zmartwił atak Esther.
- Mhm, nie – nie przerwała swojego uśmiechu – to tylko ten paskudny kaszel – nastąpiła krótka pauza w trakcie której lalkarka układała w głowie słowa, które już po chwili uwolniły się z niej drogą krtani. - ale mam nadzieję, że zioła od ciebie pomogą. Ba, jestem tego absolutnie pewna, bo ci ufam. – nagle pomyślała, że nie powinna mówić tego ostatniego. Co prawda teoretycznie znają się, ale w praktyce Esther zna ją tyle samo co prawie nic. Ah, jak bardzo chciałaby ją bliżej poznać! Miała przy tym nadzieję że uda jej się to. Bo z całą pewnością Octavia zna ją o wiele lepiej, niż to jest w przeciwną stronę.
Pokazawszy po sobie zdziwienie i niedowierzanie, tak, niedowierzanie gdyż nie chciało jej się wierzyć że spokój ma coś wspólnego z chorobą somatyczną, lekarka odpowiedziała jej automatycznie.
Esther spojrzała na nią i odpowiedziała. Musiało jednak minąć trochę czasu, zanim ta zabrała głos.
- Ależ to nie ciało, a duch zajmuje się tymi innymi rzeczami. A zdrowie, przynajmniej te o którym mówimy, dotyczy ciała... – zakaszlała ponownie, tym razem płytko i krótko – ...tak, przynajmniej to zdrowie, o którym mówimy. – ponownie zachichotała cichutko. - Chyba że masz mnie za osobę psychiczną?
Nawet nie pomyślała, że zupełnie źle zrozumiała swoją rozmówczynię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Lis 13, 2016 3:03 pm

Kaszel, w porządku. Czyli jej tutaj nie zejdzie. To by dopiero było, tylko tego brakowało, by się zaczęły po jej domu pałętać służby. Musiałaby bardziej zabezpieczyć swoją piwnicę przed nieproszonymi gośćmi. Może i tak powinna. Ciągle to jednak przekłada na jakąś inną okazje. W końcu tyle jest zawsze do zrobienia.
-To... może nie dobrze, ale na pewno mniej groźne-Zreflektowała się w ostatniej chwili. To by dopiero było... Wybrnęłaby z pewnością, ale brzmiałoby to jeszcze dziwniej. Dziwniej, niż jej stwierdzenie o zaufaniu.
Zaufanie? Dziwne. Dziwne stwierdzenie biorąc pod uwagę jej dolegliwość. Większość ludzi traktowało ją jako miłą, ale "dziwną". Ona natomiast mówi o czymś głębszym.
Tym lepiej dla niej. Chyba, że to wszystko jest tylko i wyłącznie kłamstwem. Czyżby cyrk przeprowadzał kontrwywiad?
-Ahahaha, to się bardzo cieszę!-Octavia aż klasnęła w dłonie-Może jednak Twoja przypadłość nie jest aż tak nasilona!
Co potem jednak zaczęła mówić... to zbiło ją z tropu. Wolała, aż do momentu gdy była mowa o zaufaniu, nic nie mówić o tym, ale...
Nie, będzie musiała po prostu wyjaśnić.
-Czy jak się skaleczysz, to czy rana lepiej się goi gdy się ją co najwyżej czasem dogląda, czy jak cały czas się ją podrażnia?-Zapytała po raz kolejny, pozornie unikając ostatniego zapytania-Gdy całe ciało jest wypoczęte, również i choroby szybciej mijają. Przynajmniej część. Kaszel i katar do nich się zaliczają...-Octavia położyła Esther rękę na ramieniu. Bardzo gładka.
-A ja Cię uważam za pacjentkę, oraz przyjaciółkę. Tylko tyle-Lekarka uśmiechnęła się kojąco do dziewczyny. Odsunęła rękę po chwili, by nie wprawiać ją w zbyt wielkie zakłopotanie.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 60
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Lis 14, 2016 1:58 pm

Nie jest nasilona?
Esther wiedziała, że ma sporo problemów związanych z tą całą jej amnezją. Więc słowa Octavii nie były trafione, lecz lalkarka wiedziała, dlaczego jej towarzyszka (zapewne) pomyślała i powiedziała tak, a nie inaczej. To wszystko przez jej wzmiankę o zaufaniu. Tak, była tego pewna. Ale to dobrze, pomyślała. Przynajmniej gospodyni domostwa nie będzie się o nią martwić aż tak bardzo. Esther nie lubiła robić sobie i innym jakichkolwiek kłopotów. Dlatego uznała, że nawet dobrze się stało. Na jej słowa o rzekomo niewielkim nasileniu amnezji szesnastolatki, ta ostatnia zareagowała lekkim skinieniem głowy i ponownym uśmieszkiem. Sympatycznym, jak to można było się domyślić. Tylko tyle. Nie miała pojęcia, co odpowiedzieć. Ale i to już wkrótce uległo zmianie.
- No cóż – przełożyła nogę na nogę – Ano nie jest, masz rację.
Zaraz potem wysłuchała wyjaśnień Octavii. Słuchała z najwyższą uwagą, z taką samą intensywnością i skupieniem jak wtedy, gdy lekarka podawała jej szczegółową instrukcję dotyczącą stosowania ziół, które od niej kupiła. Kiedy zielarka skończyła, położyła Esther dłoń na ramieniu, co ją całkowicie zbiło z tropu, do tego stopnia że nie zdołała odpowiedzieć jej na jej tłumaczenia odnośnie kwestii, w której były niezgodne. Po części również nie wiedziała, co odpowiedzieć. Ale o wiele bardziej chodziło o gest Octavii.
Zbiło ją z tropu również to, co przed chwilą usłyszała. Przyjaciółkę? No, może ona tak sądzić, ale nie Esther. Zdecydowanie. Przecież ona jej prawie w ogóle nie zna! Zastanawiała się, czy w ogóle jej o tym wspominać, a jeżeli tak, to jak to przedstawić, żeby jej nie urazić? Bo obrazić jej nie miała najmniejszego zamiaru. Kiedy ręka Octavii zeszła z ramienia lalkarki, władająca porcelaną dziewczyna miała już gotową kwestię do wypowiedzenia. Jeszcze tylko raz zakaszlała, westchnęła głęboko i była gotowa, by powiedzieć, co następuje.
- Wybacz, ale ja bym jeszcze trochę poczekała z nazwaniem ciebie przyjaciółką. – przy tym bacznie przyglądała się jej obliczu, chcąc koniecznie wiedzieć, jak ta zareaguje. - Ale to może się nawet szybko zmienić. Wiem, że ty możesz mnie tak nazywać, w końcu znasz mnie dość dobrze, ale... – ponownie zakaszlała – ...ale ja nie znam ciebie. Prawie w ogóle.
Skończyła, mając nadzieję, że wypowiedziane słowa nie urażą jej aktualnej towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Chatka panny Parker
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Kaine Parker
» Chatka Świąteczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: