IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka panny Parker

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Chatka panny Parker   Czw Wrz 29, 2016 5:19 pm

First topic message reminder :



Przybytek Octavii znajduje się nieco na uboczu całego miasta. Na tyle blisko, że można objąć je w granicach miasta, ale na tyle daleko by znalazło się ono poza granicami nawet tej cieszącej się świeżym powietrzem strefy domów arystokracji. Jest skromny, aczkolwiek bardzo zadbany. Nawet wychodek znajdujący się kawałek za domem wygląda na całkiem schludny.
Po przejściu przez próg do środka trafia się do przedsionka, skąd można dojść do izby pełniącą rolę salonu. Obok w dobudówce znajduje się kuchnia. Piętro natomiast mieści w sobie pokój pani domu. Całość jest utrzymana w białej kolorystyce z różnego rodzaju ozdobami ozdobami w postaci kwiatów i roślin różnego rodzaju. W salonie znajduje się natomiast biblioteczka, sofa, fotele, oraz kwadratowy, schludny stół z białą ceratą. Nie wspominając o kominku, nad którym znajduje się słoik z różnego rodzaju piórami, jakie Octavia miała akurat w nadmiarze. Swoją główną kolekcję trzyma gdzieś indziej. Kuchnia jest całkiem dobrze wyposażona i tyle można właściwie o niej powiedzieć.
Ściany jej sypialni są wytapetowane na miętowo z trudnymi do bliższego zidentyfikowania, różnokolorowymi drobnymi plamkami. Obok dużego łóżka znajduje się skromna toaletka.
Pod domem znajduje się również piwniczka, gdzie przetrzymuje różnego rodzaju zapasy konfitur, ziół, i innego rodzaju rzeczy. Przejście do niej znajduje się na zewnątrz.
Jednak istnieje jeszcze jedno wejście na dół i znajduje się ono skrzętnie schowane pod dywanikiem w kuchni. Można by powiedzieć na pierwszy rzut oka - mniejszy schowek na rzeczy potrzebne jej do przygotowywania lekarstw, wywarów, maści, i innych specyfików. Zamknięte pod klapą, wszystko na klucz. Jednak gdy umiejętnie się obsunie podłoże znajdzie się pod spodem kolejne zejście, a przy samym końcu  do kompleksu dorównującemu powierzchnią całemu domowi.
Jej laboratorium. Musiało być duże, by pomieścić cały sprzęt który sprowadziła z domu. To tutaj często zdarza się jej spędzać długie noce nad dopracowywaniem receptur i przygotowaniami do swoich zadań. Udało jej się nawet zamontować drobny system wentylacyjny w postaci drobnych przewodów, które prowadzą pod samą podstawę domu. Gdyby coś poszło nie tak w ten sposób może przewentylować pomieszczenie, czy to pozwalając gazom samoistnie wydostać się na zewnątrz, czy też odciągając to jakąś większą ssawą. Jest to jeden z powodów dla których dom jest tak zadbany - wszystko musi wyglądać schludnie. W końcu jako zielarka co ma innego do roboty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Czw Gru 29, 2016 3:38 pm

Można było powiedzieć, że Octavia była bardzo, bardzo blisko wyprowadzenia go z równowagi. Wyglądało jednak, że trafił w złym momencie i tak naprawdę to się chuja dowie. Świetnie.
- Mimo wszystko bym prosił by, Pani nie uogólniała. Miałem do czynienia z czarownicami wiele razy i idiotyczne plotki mnie nie interesują. Od po prostu słyszałem co słyszałem. - Westchnął i ponownie skupił wzrok na twarzy Octavii. Coś mu w niej nie pasowało ale nie widział problemów by ją zatrudnić nawet jeśli by mało co potrafiła. I tak był dość majętny a nie miał w zwyczaju wydawania większych ich ilości więc można było powiedzieć że byłaby to miła odmiana. Poczekał aż się trochę uspokoiła i uśmiechnął się do niej. Tym razem jak najbardziej szczerze.
- Bardzo bym prosił o herbatę. I dziękuje, że pani Pyta. A co do plotek to najpewniej niektóre mieszczanki są zazdrosne o Pani urodę. Jedyne co mogą zrobić w takim przypadku to plotkować - Stwierdził po jakiejś chwile i zastanowił się gdzie mogli usiąść. Jednak wolał zostawić wybór by dodatkowo się nie zdenerwowała. Musiało wyglądać na to, że trafił na dość zły moment, ale mimo wszystko nawet mu to pasowało. Zielarka nie była aż nazbyt miła co niektórzy Anglicy. Zaprawdę momentami nie rozumiał tego i obłudy, która momentami tutaj planowała, ale nie mógł też narzekać. Było to nowoczesne państwo a Norwegia była państwem połowowym. Znaczy byłaby jeśli by istniała.
- Tak więc gdzie moglibyśmy usiąść ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Czw Gru 29, 2016 5:55 pm

A to ciekawe akurat co powiedział. "Miał do czynienia z czarownicami wiele razy", huh? Chyba to nikt z inkwizycji, prawda? Nie, oni zazwyczaj się przedstawiają... chyba, że śledza. Chyba, że szpiegują.
Pomimo bólu istnienia w tym tygodniu, Octavia przestawiła się teraz na nieco bardziej analityczne myślenie.
Pierwsza refleksja - kompletnie niepotrzebnie odstawiła teraz tą dramę. Ale co teraz poradzi, nic nie poradzi. Może jedynie próbować ignorować swoje bóle i próbować być miłą dla gościa.
Próbował poratować sytuacje komplementem. Niech mu będzie, niech ma poczucie, że ma kontrolę nad sytuacją. I że potrafi po trudnościach osiągnąć to co chce. To może się przydać, to może dać jej więcej przewagi, niż początkowo sądziła.
-Może i tak-Westchnęła. Wskazała potem na jeden z foteli w salonie-Możemy tutaj. Proszę chwileczkę zaczekać...
Octavia poszła do kuchni wszystko przygotować. Chwilkę jej to zajęło, ale robiła to już tyle razy, że robiła wszystko automatycznie. Zanim jednak się woda zagrzeje będą mieli chwilę czasu na rozmowę. Prawdopodobnie nic konkretnego nie ustalą, ale... a może. Zobaczy w praktyce.
-Woda niedługo powinna się zagrzać...-Szatynka nie przypominała siebie sprzed paru chwil. Dalej wyglądała na zmęczoną, ale przynajmniej była znacznie bardziej przyjazna i pozytywniej nastawiona. Przeszła do stolika tak, by gość nie musiał się obracał za nią głową, ale jeszcze nie usiadła-Jeżeli można zapytać, Panie Anker... od dawna Pan przebywa tutaj, w Wishtown? Podoba się tu Panu?-Zagaiła. Norweg, wojskowy. Działało na wyobraźnie, podsuwało podejrzenia. Nie wspominałby o tym gdyby to nie miało w ogóle znaczenia. A może potrzebował tak "silnych" argumentów by ją uspokoić, kto to wie. Mężczyźni...

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Sty 01, 2017 2:18 pm

Frans pokiwał głową i usiadł na wskazanym mu miejscu. Można było powiedzieć, że był dość zaskoczonym tym, jak Octavia ot, tak zmieniła do niego nastawienie. Wyglądało na to, że tym sposobem potrafiła od tak ukryć co naprawde o nim sądzi. Niedobrze. To by byt było dobre. Frans Anker zostałby pokonany w walce na słowa ze schorowaną zielarką, która ledwo ukrywała, że ją boli jakaś część ciała.    Eh te kobie...właśnie. Już wcześniej zauważył jakoby w mieście znajdowało się  więcej kobiet niż mężczyzn, co ktoś mógłby uznać za Raj. Rzeczywiście. Raj. Ale jaki ? Ostatnio nawet zauważył dwie dziewczyny, które całowały się próbując się ukryć w jednej z uliczek. Jemu to nie właściwie nie przeszkadzało, bo sam uznawał, że nadanie równych praw kobietom było właściwie kwestią następnych stu lat, ale i też widok był całkiem (bardzo) przyjemny. Inkwizycja, wiedźmy i większa ilość kobiet. Stwierdzenie jakoby to wszystko miało się łączyć brzmiało idiotycznie, ale coraz bardziej wydawało mu się prawdziwe.
- Jest to ciekawe miejsce. Wydaje się jakby żyło swoim własnym życiem i prawami nie przejmując się tym, co się dzieje na świecie czy w samej Wielkiej Brytanii. W sam raz dla różnych dziwaków, ludzi chcących zacząć od nowa czy chcących żyć według własnych przekonań - Mężczyzna się lekko uśmiechnął rozluźniając się lekko. Też jego ton zmienił się na normalniejszy. W tym czasie zastanawiał się o co chodzi zielarce. Ładna młoda kobieta, która dała dość imponujący pokaz ataku werbalnego w jego stronę. Do tego stopnia, że go zakłopotała i jednocześnie zaimponowała mu.
- Wiedziała pani, że jeszcze nie opisano przypadku przedstawiciela płci męskiej operującego magią ? Wiele osób pomija ten fakt, ale staje się on naprawdę ciekawy, jeśli porównamy do tego populacje Wishtown, w którym większość stanowią kobiety. Dlatego też wspomniałem, że to miasto żyje własnym życiem. Mężczyzn jest mniej to i też kobiety wydają się mieć więcej praw. Oraz więcej czarodziejek. Ironiczne, że siedziba Inkwizycji wydaje się dla nich najbezpieczniejszym miejscem w okolicy - Stwierdził i zamyślił się przez chwile wpatrując się w oczy Octavii. Gdyby jego przekonania wyszły na światło dziennie mógłby wyjść na tym bardzo źle. Ktoś, kto myśli, że wiedźmy mogłyby być przydatne w niektórych momentach ? Nie przysporzyłby sobie dobrych opinii, przynajmniej nie wśród normalnych ludzi. No i coraz mocniej mu się wydawało, że Octavia zyskiwała coraz większą przewagę nad nim. Kolejna porażka, którą musiał po prostu przełknąć. I dopiero w tym momencie zauważył, że jego wpatrywanie się mogło przysporzyć mu problemów.
- Ahm. Wybacz…..zamyśliłem się. Ostatnio dzieje się to zbyt często - Wygaił i pokręcił głową, zaczynając poprawiać krawat.
- Niech to szlag Frans. Jeszcze pomyśli, że próbujesz ją podrywać i wypierdoli cię z domu. - Pomyślał i spojrzał ponownie na dziewczynę, próbując się przygotować na jej bardzo negatywną reakcje.
- To na czym skończyliśmy ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Sty 01, 2017 10:04 pm

Oczywista rzecz dla niej, niekoniecznie dla niego. Ale jej również było z początku nieco trudno przywyknąć do specyficznych zasad panujących w tym miejscu. I mogła być na tyle miłą osobą, by go trochę w to wtajemniczyć.
-Ponieważ jest to miasto w którym mieści się siedziba jednej z większych i bardziej skutecznej organizacji paramilitarnej, wiele rzeczy jest dostosowanych do jej potrzeb-Wyjaśniła mu pokrótce. Tak naprawdę nie wyobrażała sobie sytuacji w której ktoś mógłby powiedzieć inkwizycji, że ma coś zmienić. Mieli siłę która mogłaby przejąć władzę w całej Wielkiej Brytanii, i tylko większe zainteresowanie służbą niż władzą ich od tego powstrzymywało. Chociaż kto wie, może nie na długo.
Dalej jednak zorientowała się, o co mu może chodzić. Sprawdza ją. To, co mówił wydawało się być zbyt konkretne i nakierowane na działalność inkwizycji i wiedźmy. A skoro mówił o tym właściwie na wstępie, to... czy to możliwe, by mógł cokolwiek wiedzieć? Nie, akurat jeżeli chodzi o niezostawianie śladów kładła na to szczególnie duży nacisk, a nie widziała by ktoś się włamywał do jej pracowni... zatem nie, to jest wykluczone. Zatem co też może chcieć od Octavii-zielarki?
-Faktycznie, jak tak o tym pomyśleć to jest to dosyć dziwne, prawda?-Dziwnym było, że akurat wspomniał o CZAROWNIKACH. Sugerował jej coś? Że jest jednym z nich? Niemożliwe. Szansa... jedna do tysiąca? Biorąc pod uwagę samą liczbę czarownic, spotkanie takiego było nieprawdopodobne.
Oczywiście wiedziała, dlaczego czarownica tak tu garną. Cyrk, który jest tu szczególnie aktywny. Wiedźmy najpewniej zbierają siły na szerzej zakrojone działania. Kto wie, może nawet będzie tutaj otwarta wojna. Może tak naprawdę inkwizycja jest pod skrytym oblężeniem wiedźm, i toczy się tu terytorialna wojna. Nikt nic nigdy nie mówi o przypadkach, kiedy wiedźma triumfuje nad inkwizycją, a ta druga bardzo dobrze tuszuje takie sprawy. Tak, że i ona nie ma dostępu do takich informacji.
Ale musi się tak dziać. Niektóre wiedźmy są naprawdę potężne.
Mimo to, patrzyła na niego tak, jak on patrzył na nią. Przerodziło się to w faktyczne zastanowienie graniczące z irytacją, ale...
-Na pewno pan nie myśli, że jestem czarownicą? Cały czas pan o nich mówi-Nie było strachu w jej głosie. Więcej uprzejmego, ale jednak rozdrażnienia-Mogę przysiąc, że...
Przerwał jej gwizd czajnika.
-O, za chwilkę wrócę!-Przeszła szybko do kuchni. Gorącą wodę przelała do imbryczka, do którego wrzuciła liście herbaty. Wyciągnęła również dwie filiżanki, łyżki, i cukiernicę. Wszystko to położyła na srebrnej tacy i wróciła do salonu, ostrożnie kładąc to na stole. Nalała herbaty do każdej z nich.
-A o czym rozmawialiśmy...-Sama dobrze wiedziała, ale nie dostała odpowiedzi na swoje pytanie. Udała zastanowienie, po czym odpowiedziała-Nie jestem pewna, ale chyba pytała o pańską propozycję

Złączone nogi, ręce spleciona na udach. Wyprostowana, ale skromna postawa. Usiadła na fotelu przed Fransem, oczekując, że w końcu ją wtajemniczy.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Sty 01, 2017 11:12 pm

- No tak. Zapomniałem, że Inkwizycja w tym kraju nie ogranicza się do kilku miast portowych i nagonki na niej ze strony szlachty i króla - Odpowiedział i już miał coś odpowiedzieć na temat czarowników, ale gwiżdżący czajnik mu w tym przeszkodził, no i został sam. Wyglądało na to, że przez ten moment oboje wpatrywali się sobie w oczy, a raczej oboje się zamyślili i zawiesili na wpatrywaniu się sobie w oczy. Nawet się ucieszył, że nie tylko on momentami odpływał, ale też, kiedy Octavia opuściła salon przyłożył otwartą dłoń do swojej twarzy i ciężko westchnął. Co prawda nie dostał od niej opieprzu, ale sam zaczął czuć się...głupio nie wiedząc czemu. Ale czas było przejść do tematu, który spowodował że, w końcu tutaj przyszedł. Poczekał więc chwile aż zielarka wróci z Herbatą, i gdy już podała herbatę i usiadła wrócił do rozmowy.
- Dziękuje. I Nie. Uważam ten temat za ciekawy. Nie boję się wiedźm i też nie boje się o nich otwarcie mówić w przeciwieństwie do połowy mieszkańców miasta. - Frans powoli podniósł filiżankę i napił się herbaty. Mimo wszystko mógł trochę poczekać, bo była trochę zbyt gorąca.
- A wracając do mojej propozycji. Jestem w trakcie zakładania Agencji Ochroniarskiej i Najemniczej, i chciałbym panią zatrudnić jako cóż. Zielarkę czy tam Chemika. W zasadzie przez większość czasu wymagałbym tego, co pani i tak zwykle robi, Incognito czy też nie. Wszystko zależy od ci... Pani. Co do wynagrodzenia to byłoby pięćdziesiąt funtów tygodniowo, czterysta miesięcznie z możliwością wyboru czy chce pani dostawać pieniądze co tydzień, czy co miesiąc. No i mógłbym służyć pani pomocą, jeśli potrzebowałaby pani ex-oficera albo jeśli trzeba by było coś naprawić. - Frans uśmiechnął się i skończył swój wywód. Z jego strony brzmiało to nawet atrakcyjne, ale był on przyzwyczajony do różnych utrudnień, które zresztą były częścią służby.
- Co prawda nie mam pojęcia czy cały zamysł się w ogóle uda, ale raczej nie odczuwałaby pani niedogodności z tym związanym. No chyba, że chciałaby pani mi towarzyszyć na misjach - Dodał i zaśmiał się lekko próbując jeszcze bardziej rozluźnić konwersacje. Nie to że udało mu się to wcześniej.
- I to właściwie ta cała propozycja. Można by nawet powiedzieć, że jest dość antyklimatyczna w porównaniu do wcześniejszej części naszego spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Sty 02, 2017 5:07 pm

Tak wyglądało w jego stronach? Może i problem nie był tak nasilony. Na pewno gdyby było tam więcej wiedźm inaczej by mówił. Tu natomiast miewała czasami wrażenie, że to nie inkwizycja jest tam gdzie czarownice, a czarownice tam gdzie inkwizytorzy. Niczym niepotwierdzona hipoteza biorąc pod uwagę jak wystraszone niektóre z nich są gdy się dowiadują, że ich nikczemny sekret wyszedł na jaw, ale tutaj było to możliwe.
-Nie mieszka pan tutaj zbyt długo, prawda?-Na jej twarzy wykwitł wyrozumiały uśmiech-Pytanie o wiedźmy to jak proszenie się o kłopoty. Prędzej czy później zwróci to czyjąś uwagę. Inkwizycji albo i gorzej-Nie słodziła sobie, a i sama jedynie podmuchała trochę w gładką powierzchnię nalanego przez nią płynu. Po co to powiedziała? Dała sobie furtkę do działań. Mogło to zabrzmieć dziwnie w przyszłości, ale skoro był taki otwarty wobec osoby którą pierwszy raz widzi na oczy, to będzie mógł się spodziewać CZYJEJŚ wizyty. Oczywiście, jak go najpierw w swoim zakresie sprawdzi.
Na razie wysłuchała oferty z uwagą. Agencja najemnicza? Nie dziwiło ją to w tym sensie, że czegoś takiego można było się spodziewać po wojskowym, ale w mieście opanowanym przez wiedźmy i inkwizycje wymagania mogą być dosyć... wysokie.
Poza tym, jeżeli to była prawda... ta osoba dziwnie swobodnie mówiła o czarownicach. Nie zamierzała tutaj się dzielić swoimi wątpliwościami. Musiała natomiast zachowywać się tak, jak powinna przykładna pani domu.
-Ależ skąd, dobrze, że jest pan konkretny, panie Anker-Skinęła głową upijając troszkę herbaty-Z zasady wolę nie wchodzić w bardziej zażyłe relacje z jakimikolwiek grupami. Jednak nie odmawiam też osobom w potrzebie, chociaż charakter pańskiej Agencji... no nie wiem...-Miała wyraźnie jakieś wątpliwości. Zastanawiała się.
-Jeżeli mnie pan o coś poprosi, to o ile nie będzie to coś... wątpliwej legalności i będę w stanie to zrobić to nie odmówię. To mogę panu obiecać-Przytaknęła wyraźniej głową. Odpowiedź mało konkretna. Może powie coś więcej.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Sty 02, 2017 9:52 pm

- Nie. I całe dwa trzy tygodnie. I nie wiem czemu to zły pomysł. W Skandynawii jesteśmy otwarci, jeśli chodzi o większość rzeczy. To czy jesteśmy ufni to inna sprawa. - Odpowiedział krótko i pokiwał głową parę razy. Miała rację. Jego otwartość w końcu spowoduje, że ktoś się nim zainteresuje. I też najprawdopodobniej bardzo złym pomysłem było otwieranie się do Octavii skoro ją ledwo znał...znaczy poznał ją 30 minut temu. Świetnie. Gdyby mógł to by westchnął bo czuł się trochę zrezygnowany. W końcu sam powiedział, że jego pomysł ma niskie szanse powodzenia. Nie było to krzepiące, szczególnie że mało co potrafił oprócz bycia oficerem, obsługą broni, szermierką, naprawą i znajomością trzech języków, z których dwa były używane tylko w Szwecji.
- Rozumiem. W zamyśle miałoby to działać w pełni legalnie, a raczej na granicach prawa. Takie firmy stety czy niestety się na tym opierają z powodu bycia czymś nowym. Nie można ich jednocześnie wpasować w prawo.- Stwierdził i ponownie napił się herbaty. Teraz była chłodniejsza więc i mógł ją pić bez problemów.
- Ja wolę stać na uboczu i się przyglądać. A potem spróbować wykorzystać obie frakcje na swoją korzyść. W założeniu brzmi to idealnie, problem jest tylko, że takie szanse rzadko się zdarzają - Dodał i odłożył w pół pełną filiżankę na tace. Uznał, że czas było zakończyć rozmowę współpracy. Nawet jeśli chciał porozmawiać z nią o czym innym. Tylko o czym ?
- Tak więc mógłbym liczyć na współprace z Panią ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Sty 02, 2017 10:57 pm

Trzy tygodnie. Bardzo mało na poznanie tego, w jaki sposób działa to miejsce, i na jakiekolwiek głębsze wnioski na temat tego, co i jak powinno się robić. Ale nie przerywała mu w żaden sposób, póki miał ochotę rozmawiać i raczyć ją informacjami. Właśnie dlatego zajmowała się zielarstwem za prawie bezcen - by takie osoby same przychodziły do niej i mówiły, czym powinna się zainteresować. Początek to połowa sukcesu, a na to czasem nie musiała nawet wychodzić z domu. Ból jakby się przytępił gdy skupiła się na wyłapywaniu informacji.
A jedna była szczególnie istotna.
"Spróbować wykorzystać obie frakcje na swoją korzyść"
Prawie jej się coś wymsknęło. Atmosfera trochę stężała po tym jak to powiedział, ale dalej miała uśmiech na twarzy. Zdecydowanie musiała mu się przyjrzeć. Niedługo. Takich nienawidziła chyba najbardziej. Cwaniaków którzy myśleli, że na abominacjach da się osiągnąć jakieś korzyści.
-Tak jak wspominałam... nie odmówię pomocy, jeżeli od niej będzie zależało czyjeś życie lub zdrowie. Ale nie zgadzam się, by moja praca miała się przyczynić do czyjejś krzywdy-Popatrzyła surowo na Fransa-Mam nadzieję, że jest to zrozumiałe?

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Sty 02, 2017 11:37 pm

Frans po dłuższej chwili w końcu uśmiechnął się w stronę Octavii i pokiwał lekko głową. Był pewien, że został przez nią ograny i nie mógł nic z tym zrobić. Najpewniej mieszkała tu na tyle długo by wiedzieć o rzeczach, które dość mocno go deklasyfikowały, ale co mu tam. Z dwojga złego to przynajmniej zawarł pierwszą lepszą znajomość w mieście, a to już coś...prawda ?-
- Oczywiście. Jest to zrozumiałe i pani praca nie będzie miała nic wspólnego z krzywdzeniem innych - Odpowiedział i zlustrował Octavie wzrokiem. Skoro to udało mu się załatwić to właściwie nie wiedział.
- Czyli to mamy ustalone. Chciałaby pani porozmawiać na jeszcze jakiś temat czy lepiej bym dał pani odpocząć? - Zapytał właściwie parę sekund po tym jak jej odpowiedział, po czym podniósł znowu filiżankę i dopił znajdującą się w niej herbatę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Sty 03, 2017 6:11 pm

-W takim razie nie widzę problemu-Skwitowała to krótko. Mogła teraz zrozumieć jego wolę do zachowania dyskrecji, ale skąd niby miał pewność, że to nie pójdzie dalej? Ciche założenie, że nie powie nikomu z powodu potencjalnych konsekwencji? A skąd może wiedzieć, że czasem nie ma o wiele bardziej wpływowych, a na pewno bardziej bezpośrednich sprzymierzeńców?
Poczeka jednak jeszcze trochę, aż może zacznie coś organizować. Ale może być pod obserwacją i tak... przydałoby jej się więcej ludzi, niż ona sama i paru nieudaczników za parę pensów.
-Ja pana nie wyganiam. Co więcej, mam przygotowany rosół jeżeli byłby pan chętny-Kobieta zachęciła go do skosztowania, chociaż sama nie dawała mu poza tym żadnego innego powodu do pozostania. To nie był jej dzień, ale była przecież dobrą gospodynią.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Frans
Skandynaw
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 18/12/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Sty 03, 2017 8:00 pm

No. Czyli sprawa była załatwiona. Octavia wyglądała na dość mądrą więc i nie miał też problemów z tym, że jej “pensja” była nawet spora. Wydawała się kompetentna, a i też jako zielarka mogła od czasu do czasu dostarczyć informacji. Frans powoli odłożył pustą już filiżankę z powrotem na tacę i wstał z fotela. To był moment, w którym raczej już chciał wyjść i się przespać albo odpocząć. Był zmęczony a dość mroźny dzień nie pomagał w byciu wypoczętym mimo dziesięciu godzin snu.
- Było mi bardzo miło u pani gościć. Bardzo się też cieszę, że zaakceptowała pani moją propozycję. Można powiedzieć, że jesteśmy wspólnikami - Odpowiedział i uśmiechnął się szeroko w jej stronę lekko odchodząc od fotela. Cóż. Był to nawet dobry start. Teraz wystarczyło zatrudnić mechanika, lekarza, paru żołnierzy. Cóż trochę to potrwa, ale może mu się uda ? Może.
- Jako że mnie pani ugościła chciałbym też panią zaprosić do mojej posiadłości w najbliższych tygodniach. Jeszcze nie jest umeblowana i potrzebuje paru szlifów, ale jak będzie gotowa to na pewno dam pani znać, by też ustalić, kiedy mógłbym panią gościć w swoich bokach. Dowidzenia i miłego wieczoru. Bardzo było miło panią poznać - Dodał po chwili i dalej się uśmiechając po prostu się odwrócił i wyszedł przez drzwi wejściowe ruszając w stronę swojego domu. Co prawda wyszło to strasznie nietaktownie….ale uznał, że lepiej będzie o tym nie myśleć.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sro Sty 18, 2017 8:44 pm

Cierpliwie czekała, aż Octavia będzie gotowa do dalszej drogi, w międzyczasie wzruszając ramionami z uśmiechem w odpowiedzi na komentarz o paleniu. Nie było tak do końca pewne, czy owa blondynka będzie następną skazaną na śmierć. Przesłuchanie mogło się przedłużyć, czarownica mogła okazać się użyteczna lub po prostu… nie przetrwać wizyty w katowskich lochach. Różne rzeczy się zdarzały.
Z czystej przezorności jeszcze chwilę obserwowała czujnym i troskliwym wzrokiem postać kobiety, po czym ruszyła zaraz za nią. Po drodze Lana próbowała zagadywać Octavię, jednak gdy tylko zorientowała się, że zielarka nie ma ochoty na rozmowę, przystopowała z gadatliwością. Oczywiście słuchała i odpowiadała, gdy lekarka komentowała ważne, mijane przez nie miejsca, lecz starała się nie przytłaczać jej swoją obecnością. Informacje o sąsiadach przyjmowała bardzo chętnie, odnotowując co ważniejsze w pamięci. Na przyszłość.
Męczennica każdą chwilę milczenia wykorzystywała, by analizować dotychczasowe zachowanie Octavii. Nie miała jak na razie zbyt wielu obserwacji, ot, zwykłe punkty zaczepienia. Priorytetem było nawiązanie trwałego kontaktu, który umożliwi częste spotykanie się i zacieśnianie więzi, co otworzy Lanie bramę do znacznie ciekawszej wiedzy.
Trafiły na miejsce. Męczennica przyjrzała się domostwu, przywołując na twarz wyraz podziwu i zainteresowania. Octavia mieszkała w normalnym, lecz zadbanym domu, to należało przyznać. Lana przeniosła wzrok na zielarkę i kiwnęła głową z delikatnym uśmiechem.
- Jest naprawdę urokliwy – odpowiedziała ochoczo i, korzystając z zaproszenia, wkroczyła do wnętrza budynku. - I okolica jest cudowna… Zupełnie tu inaczej niż w centrum!
Zastanowiła się chwilę, słysząc pytanie. Popołudniowa herbata, wręcz idealna okazja, by porozmawiać, może nawet mniej formalnie niż do tej pory. A odmowa byłaby straszliwym nietaktem z jej strony.
- Tak, chętnie się napiję, dziękuję – odparła z lekkim skinieniem, czyniąc zadość tradycyjnym uprzejmościom.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Sob Sty 28, 2017 12:20 am

...hm. Może tylko jej się tak wydawało, ale coś swobodnie zareagowała na tą informację o paleniu. Może przesadzała. Może przeszła z tym do porządku dziennego, ale jak na osobę dla której to stosunkowo nowa sprawa, dość lekko do tego podeszła. Ale uśmiech...
...coś jej tu nie pasowało. Bardziej by to pasowało do niej. Dla niej takie sprawy to właściwie codzienność. Nagroda za ciężką pracę, najlepsza z możliwych. Egzekucja wiedźmy. Najlepiej jeszcze dokonana własnymi rękoma.
Odpowiadała na pytania tak, jakby odpowiadała uczynna lekarka. W pełni, ale czasem zwyczajnie nie wiedziała. Miała ograniczone pojęcie co się tutaj działo, ponieważ mieszkała na uboczu. Do tego jej kontakty były prawie wyłącznie nawiązywane pocztą pantoflową - miała dobrą reputację, a przynajmniej przygotowywane przez nią leki. Nie było to jednak nic nadzwyczajnego, ot, to co się kiedyś nauczyła od ludzi od niej mądrzejszych, i co potem było przez nią samodzielnie zgłębiane.
-Owszem, i do tego o wiele lepiej tu wszystko rośnie. Nie muszę chodzić po te najbardziej podstawowe rzeczy zbyt daleko... chociaż to już ta pora roku, gdzie nie ma to większego znaczenia-Przyznała rację klientce-I widok na niebo jest o wiele przyjemniejszy bez towarzystwa dziesiątek budynków...
Octavia ucieszyła się na herbatę. Dobra okazja, by... właśnie. Przyszła tu przecież po leki. Ale to za chwilę.
-Doskonale, proszę chwileczkę zaczekać!-Zielarka powędrowała do kuchni, by wszystko przygotować. Słychać było, jak przebierała po półkach w poszukiwaniu sprzętu-Proszę mi przypomnieć, jakich leków Pani potrzebowała?
Zaraz sama sobie przypomni, ale może ta jej trochę w tym pomoże.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Czw Lut 02, 2017 4:31 pm

Lana przystanęła w salonie, dyskretnie lustrując wzrokiem całe pomieszczenie. Jako że nie miała pewności, jakie podejście do etykiety ma Octavia, męczennica zdecydowała się poczekać, aż gospodyni wskaże jej miejsce spoczynku, choć było nader widoczne. Wolała wyjść na przesadnie grzeczną, niż na bezczelną.
- Zatem wybrała sobie panienka idealne miejsce do zamieszkania – odparła wesoło. - Chociaż czy z drugiej strony nie jest ciężko podróżować do miasta zimą?
Kiedy tylko zielarka przeszła do drugiego pomieszczenia, Lana dużo odważniej rozejrzała się po salonie, choć wciąż z ostrożnością. W końcu ustawiła się tak, by częściowo móc wciąż widzieć gospodynię, a więc sama też mogła być zauważona. Dostrzegła biblioteczkę, zatem Octavia na pewno posiadała jakieś wykształcenie. Niby mogło wydawać się to oczywiste ze względu na jej zawód, jednak wciąż można było spotkać zwykłych szarlatanów lub też znachorów, za których wiedzą kryło się jedynie doświadczenie, a nie długa nauka. Uwagę męczennicy przyciągnęły też pióra na kominku, poza tym jednak pokój wyglądał zupełnie normalnie, skromny, ale schludny.
Nasłuchiwała czujnie dźwięków kuchennej krzątaniny, analizując każdy najmniejszy. Nie żeby spodziewała się podstępnego ataku już w tym momencie, jednak w takiej pracy należało być nieco przewrażliwionym.
- Och, oczywiście. Potrzebuję mieszanki z kozłkiem i krwawnikiem, a także przy okazji herbaty z pokrzywą i bratkiem – przypomniała pokrótce, gotowa w razie czego dokładniej opisać swoje zmyślone potrzeby.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pią Lut 03, 2017 11:54 pm

Octavia z kuchni odpowiadała na pytanie swojej klientki. Wiedziała mniej więcej gdzie co jest, acz ostatnio w jej kuchni panował spory bałagan. Trochę roztrzepanie spowodowane nieprzespanymi nocami, trochę ogólny brak czasu. Dobrze, że na dole panował o wiele większy porządek.
-Nie będę ukrywała... w zimę wychodzę tylko wtedy, gdy jest to konieczne-Zamknęła szafkę. Zaczęła przygotowywać całość-Ale jeżeli taka nastąpi, to... zazwyczaj mi się udaje
Zapytała też o leki. Dobrze, chyba powinna je mieć. To nie było nic szczególnie niezwykłego, więc może nawet będzie miała coś gotowego.
-Kozłek i krwawnik... pokrzywa i bratek...-Jak się okazało, o ile tą pierwszą miała przygotowaną, drugą musiała wymieszać. Niby nic trudnego, ale...
Wróciła do pomieszczenia gdy dziewczyna się rozglądała po mieszkaniu. Stojąc.
-Proszę, niech Pani usiądzie gdzie Pani wygodnie-A niosła ze sobą cały zestawić do zagotowania wody. Musiała tylko jeszcze zapalić w kominku. Poszło jej to całkiem sprawnie, chociaż palce były jeszcze trochę zmarznięte. Zawiesiła naczynie z wodą...
-Jeszcze chwilkę, muszę coś jeszcze zrobić-Wróciła potem do kuchni by przygotować drugą mieszankę. Tak naprawdę nie wymagało to zbyt dużo pracy - odważyć jedną część, drugą, wymieszać i zapakować do torebeczki. Dało to jej gościu trochę czasu na obserwacje. Troszkę, bo po minucie-dwóch wróciła.
-Proszę!-Octavia z uśmiechem postawiła mieszanki na stole. Usiadła naprzeciw Janet, kładąc dłonie na swoich kolanach.
-Na herbatę trzeba będzie chwilkę poczekać... jaką Pani preferuje?-Standardowe pytanie wypowiedziane z dosyć klasycznym, uprzejmym ale ciepłym wyrazem twarzy. Mimo jej wcześniejszych wątpliwości, zdawała się być kolejnym klientem. No nic, może jej wrażenia jednak były jedynie wrażeniami.
Nie podejmowała już również tego tematu z krzywej ulicy. Chciała może o tym zapomnieć, i ona... też powinna się tak zachować. Zwłaszcza gdy ją aż tak mocno poruszyło.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Lut 05, 2017 8:01 pm

Splotła dłonie za plecami i z lekkim uśmiechem przysłuchiwała się odpowiedziom Octavii. Nie czuła się niekomfortowo, stojąc, co można było poznać po jej zrelaksowanej twarzy i rozluźnionej sylwetce. Na wypadek, gdyby gospodyni miała przyłapać ją na rozglądaniu się, ciekawości mającej odzwierciedlenie w oczach starała się nadać jak najniewinniejszy wyraz. W końcu jest teraz porządną kobietą, może nie damą z wyższych sfer, ale jednak dobrze ułożoną i kulturalną. W dobrym guście leży zwiedzenie i podziwianie przybytku, do którego po raz pierwszy zawitano.
- Rozumiem - odparła, zerkając kątem oka w kierunku kuchni. - Zima zapewne jest tutaj prześliczna, mylę się? W centrach miast śnieg prędko staje się brudny i aż szkoda na niego spoglądać.
Choć Octavia akurat nie patrzyła, Lana automatycznie kiwnęła głową, słysząc powtórzenie swoich słów. Męczennica dobrze zapamiętała jedno ze swoich najważniejszych na tę chwilę kłamstw, gdyby omyliła się w tej kwestii, musiałaby na szybko wymyślać jakieś wiarygodne usprawiedliwienie. A w takim przypadku, gdyby nawet gładko wybrnęła ze swojej pomyłki, ziarno niepewności zostałoby zasiane.
Octavia wróciła do salonu, a spojrzenie Lany natychmiast ku niej powędrowało, choć przed sekundą jeszcze  z zainteresowaniem przypatrywała się biblioteczce, starając się dojrzeć, jakie książki widnieją na półkach. Uśmiechnęła się do zielarki promiennie i wdzięcznie przyjęła zaproszenie do spoczęcia. Usiadła na jednym z foteli, a cała uwaga męczennicy skupiła się na gospodyni. Ta tymczasem sprawnie rozpaliła ogień, przez co Lana była już prawie pewna, że zielarka nie zatrudniła służącej i ze wszystkim radzi sobie sama.
- W porządku - kiwnęła głową ze zrozumieniem, a w duchu poczuła napływ ciekawości, co do poczynań zielarki. Domyślała się, że ma to związek z owymi mieszankami, jednak chętnie zobaczyłaby ewentualne przygotowywanie ich na własne oczy. Czy przypadkiem nie ma gdzieś powierzchni, w której odbijałaby się postać Octavii w kuchni? Lana nie zaryzykowałaby teraz podkradania się, nie po tym, jak ledwo zdążyła usiąść. Na całe szczęście, gdyż gospodyni prędko wróciła.
- Och, serdecznie dziękuję - męczennica uśmiechnęła się z wdzięcznością, po czym posłała kobiecie pytające spojrzenie. Pozwalała jej zadecydować, czy sprawy finansowe omówią teraz, czy na koniec spotkania.
- Najchętniej pijam czarną - odpowiedziała uprzejmie na pytanie, podejmując grę w urocze, kobiece spotkanie przy herbacie. Niegdyś, gdy jeszcze mieszkała w domu rodzinnym, w takich okolicznościach musiała stosować gotowe kwestie, by nie popełnić żadnej towarzyskiej gafy. Teraz mogła pozwolić sobie na pewną swobodę, szczególnie, że widać ją było i po Octavii.
O ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, miała plan skupić się na wzbudzeniu w zielarce sympatii do swojej osoby. Tak, by w przyszłości zechciała spotkać się ponownie, zapoznać bliżej, zaufać, otworzyć się... By wpuściła wilka w owczej skórze na swoje pastwisko. Dlatego też męczennica nie podejmowała na ten moment tematu walki na Krzywej ulicy i osłabnięcia Octavii, choć chętnie dowiedziałaby się nieco więcej o poglądach lekarki na tamte wydarzenia. Nie miała jednak powodu, by to teraz roztrząsać; na to przyjdzie czas wkrótce. Być może Lana pracowała powoli, jednak na tyle skutecznie, by jej działania spotykały się z akceptacją przełożonych.
- Ma panienka naprawdę gustownie urządzony salon - zagadnęła niby od niechcenia, a jednak wciąż poruszając się w obrębie typowych, bezpiecznych tematów. Liczyła, że rozmowa wkrótce rozwinie się w naturalny sposób, pozwalając Lanie dowiedzieć się nieco więcej o życiu Octavii.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Lut 05, 2017 8:37 pm

-Czarna? Oczywiście-Zielarka klasnęła w dłonie. Musiała tylko wrócić się po do kuchni po wspomnianą herbatę, i mogła usiąść. Przynajmniej na razie, zanim się woda nie zagotuje. Przy okazji przyniosła cukiernicę i łyżeczki.
-Zima... jest dosyć uciażliwa i groźna-Złapała się za brodę, zerknęła za okno. Wygląda na dosyć zmartwioną-Przyroda wtedy albo umiera, albo zastyga w śnie... tak samo jak i ludzie, którzy nie mają na tyle szczęścia by móc grzać się przy kominku przy herbacie
No i oczywiście krycie się w tych warunkach jest koszmarem. Powinna przygotować sobie do tego jakiś biały wariant stroju, ale zupełnie nie ma na to czasu. Zwłaszcza, jak cały czas ktoś ją nachodzić.
-Ale rozumiem, że kryje się w tym jakieś piękno... osobiście wolę jesień. Chociaż wszystko zamiera, jest to jedynie przygotowanie do wiosennego odrodzenia. I te kolory...-Rozpogodziła się nieco. Para zaczęła buchać z kurka.
-Oh, już woda jest gotowa!-Znowu klasnęła. Przeszła się do kominka, ostrożnie chwytając naczynie. Rączka była drewniana, prawda, ale wysoka pozycja na szczęście uniemożliwiała zapłon. Przygotowała herbatę i zalała ją wrzątkiem.
-I bardzo dziękuję. Nie jest zbyt bogato, ale też nie spędzam tu aż tak dużo czasu. Wolny czas wolę spędzać w swojej sypialni... proszę się nie krępować. Słodzi Pani?-Przymknęła oczy, samej chwytając filiżankę i dmuchając na jej zawartość.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Lut 06, 2017 10:02 pm

Po raz kolejny Lana obrzuciła czujnym spojrzeniem sylwetkę Octavii, gdy ta udała się po herbatę i inne niezbędne rzeczy. Męczennica wiele by dała, by móc w spokoju rozejrzeć się po całym domu, a szczególnie kuchni, która w pewien sposób jawiła się jej jako centrum życia i działania w posiadłości zielarki. Innym intrygującym miejscem mogła okazać się sypialnia. Ludzie mają skłonności do chowania swoich sekretów w tak intymnych pomieszczeniach jak sypialnie czy garderoby, więc kto wie, może Octavia nie różniła się od nich? Na spokojne szperanie jednak prędko się nie zapowiadało.
Przekrzywiła głowę, słuchając refleksji gospodyni. Sama Lana nigdy nie oddawała się podobnym rozmyślaniom, lecz przytaknęła rozmówczyni, odszukując w pamięci wspomnienia podobnych rozmów.
- Umiera... Jako i serce Demeter umierało za każdym razem, gdy traciła swoją córkę - nawiązała do mitologii, nie będąc w sumie pewną, czy Octavia gustuje w dziełach i wierzeniach starożytnych. Po owych słowach uśmiechnęła się do zielarki, a następnie przeniosła wzrok na okno. - Jednak na razie nie zapowiada się na wielkie śnieżyce.
Lecz zapewne już wkrótce. W praktyce Lanie taka pogoda niczym nie szkodziła, wręcz przeciwnie - zimą o wiele więcej podróżnych zachodziło do gospody, nawet jeśli jedynie na chwilę, by się ogrzać i wzmocnić ciepłym napitkiem. Dzięki temu Lana jako kelnerka miała szansę podsłuchać więcej pogłosek i informacji, niż przeciętnie.
- Jesień jest przepiękna - zgodziła się z Octavią, zerkając jednocześnie na gotującą się wodę. - Choć osobiście wolę wiosnę. Aż chce się żyć, gdy wszystko dookoła się zieleni, a kwiaty rozkwitają - uśmiechnęła się, jakby pewna, że gospodyni zgodzi się z jej zdaniem.
Subtelnie spoglądała, jak Octavia przygotowuje herbatę, na bieżąco analizując jej ruchy. Drobne czynności mogą wiele powiedzieć o człowieku. Sama, gdy tylko herbata została zalana, kiwnęła głową w podzięce, po czym delikatnie przysunęła do siebie filiżankę. Zamierzała jeszcze chwilę poczekać, nie nawykła pić wrzątku.
- Nie, dziękuję - odpowiedziała serdecznie i oplotła dłońmi naczynie, przez moment je grzejąc. - Salony są stworzone do spotkań towarzyskich, a gdzież indziej miałyby kobiety spędzać swój samotny czas, jeśli nie w sypialni bądź kuchni? Ja sama większość swojego dnia spędzam właśnie tam, czy to krzątając się, czy też oddając rozrywkom.
Owe zdania wypowiedziała tak, jakby doskonale rozumiała pobudki Octavii, a na dodatek utożsamiała je z typową dla przeciętnych kobiet rolą. To w pewien sposób zabawne, jak Inkwizycja pozwalała swoim członkiniom na zasmakowanie zupełnie innego życia, niedostępnego dla zwykłych panien, przeznaczonych do małżeństwa i pielęgnowania rodziny. Przez to zewsząd rozlegały się głosy oburzenia, głoszące o wynaturzeniu niewieściego istnienia. Lana ani trochę się z tym nie zgadzała. To nie wynaturzenie. To czysta wolność. Lecz czy w pewien sposób podobnie nie było z czarownicami? Męczennica spojrzała na Octavię skupioną na swojej herbacie, doszukując się w niej czegoś, co zdradziłoby jej odmienność.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Lut 07, 2017 3:03 pm

Co dało się zauważyć po tym, jak przygotowywała herbatę? Dla przeciętnego zjadacza chleba ta czynność prawdopodobnie nie dostarczała zbyt wielu informacji, ale wprawne oko męczennicy dostrzegło parę szczegółów.
Przede wszystkim była dosyć precyzyjna i miała sprawne dłonie. Wiedziała też bardzo dobrze co trzeba kiedy zrobić, i wykonywała to automatycznie, chociaż patrzyła na to co robi.
Z jej własnej perspektywy robiła podobne rzeczy tyle razy, że nie przywiązywała do tego większej wagi. I prawdopodobnie mocno by się zdziwiła, gdyby stało się coś nieoczekiwanego w trakcie.
Sama w sobie o dziwo nie miała zbyt wielu podejrzeń. To co do tej pory najbardziej ją męczyło to właśnie to podobieństwo, ale nie mogła sobie przypomnieć. Dlatego na razie nie zaprzątała sobie tym głowy.
-Oby. Sama przecież bardzo łatwo choruję-Usiadła sobie po wykonaniu przykładnej roli gospodyni. Jak to zwykle bywa w drobnych rozmowach gdzie nie wiadomo właściwie od czego zacząć, rozmowa zeszła na pogodę. Trudno było się nie zgodzić z tym ogólnym stwierdzeniem.
-Prawda... I całe szczęście, że stwórca oszczędził mi z moich problemów alergie. Zielarka z alergią robiłaby raczej kiepskie wrażenie, prawda? Prawda?-Dopytała dla rozluźnienia atmosfery. Typowa rola kobiet, no tak. Wcale aż taka typowa w jej przypadku nie była, chociaż pokrewna. Ale o tym nie musiała wiedzieć.
-Przyznam, że nie mam zbyt dużo czasu na oddawanie się rozrywkom. Samotne życie nie ułatwia niczego, a bez wsparcia mężczyzny dużo rzeczy zabiera mi więcej czasu... i sił-Westchnęła na samą myśl. Tyle wysiłku wkładała w swój rozwój, a dalej nie mogła oszukać swojej kobiecej, delikatnej natury. Na nieszczęście.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Lut 20, 2017 12:38 am

Lana dostrzegła sprawność dłoni zielarki, co nie było zaskakujące przy jej zawodzie. Przyrządzanie leków wymagało pewnej ręki i dokładności, te drobne szczegóły, które zauważyła inkwizytorka, przemawiały za autentycznością profesji Octavii, choć ta wciąż mogła wspomagać się odrobiną magii. Poza wysnuwaniem wniosków, męczennica zwróciła uwagę na jeszcze jedną istotną rzecz - czy gospodyni nie postanowiła wzbogacić czymś herbaty swojego gościa. Lana nie zdołała jednak zarejestrować niczego niepokojącego. Na dodatek ruchy jej towarzyszki wyglądały na automatyczne, co zmniejszało ryzyko podstępu.
Męczennica zdecydowała się na wdzięczny chichot w reakcji na komentarz o alergii u zielarki. Zaraz po tym zmrużyła filuternie oczy, również podejmując się próby rozluźnienia atmosfery.
- Być może i prawda.. Lecz co jeśli kichnięcia wskazałyby drogę do rzadkich, a cennych ziół? Wtedy taka zielarka to skarb! - zażartowała, lekko przekrzywiając głowę i obdarzając Octavię przyjaznym uśmiechem.
Wyznanie gospodyni bardzo opowiadało męczennicy, gdyż pozwalało jej swobodnie zacząć pewien intrygujący temat. Milczała jeszcze przez moment, układając myśli w słowa i ponownie oceniając temperaturę filiżanki dłońmi. Wciąż za gorąca, aby spokojnie pić.
- Nie myślała panienka o zatrudnieniu służby lub przyjęciu uczennicy? - zagaiła lekko, jakby z czystej ciekawości.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Mar 26, 2017 11:17 pm

Jakoś rozmowa zeszła na takie poważne i mało przyjemne tematy. Sama do tego doprowadziła, opowiadając o swoich problemach zdrowotnych... trochę przesadzonych, fakt, ale rzeczywiście nie mogła się pochwalić doskonałą kondycją i zdrowiem, a jej praca jej w tym nie pomagała. Obydwie, by być konkretnym. Dlatego też nie powinna się dziwić, że jej rozmówczyni podjęła próbę obrócenia tego w żart. Może i sama powinna do tego dołączyć? Nie brzmiało to tak źle.
-No wie pani... może i byłby to skarb, ale gdyby ktoś się o tym dowiedział... dość powiedzieć, że okoliczności naszego spotkania mogłyby być zgoła inne!-Częściowo zakamuflowana sugestia, doprawiona śmiechem, jakby powiedziała coś absurdalnego, ale zabawnego. Mieszkali w końcu w Wishtown, miejscu styku dwóch frontów. Ktoś mógłby nawet powiedzieć, że epicentrum. Ale najciemniej ponoć jest pod latarnią.
Tak. Gdyby faktycznie tak było, pewnie by się zobaczyły z poziomu stosu. Mało przyjemna perspektywa, a powinna mieć ją na uwadze. Cały czas. Kto wie, kiedy w końcu inkwizycja zainteresuje się osobą samotnej zielarki żyjącej na obrzeżach.
Aż tu zapytała o dziwną rzecz. Nie było czasu na wymyślenie dobrej wymówki, a przyjęta poza zastanowienia nie mogła trwać za długo.
-Wie pani... na służbę nie mam pieniędzy... a na uczennicę... sama jestem młoda. Ponoć zdolna, ale mimo to mam jeszcze wiele do zrobienia. Nie czułabym się na siłach-Zakłopotała się znacznie. Czy brzmiało to przekonująco, mogła się jedynie domyślać. I ukrywać swoje zmieszanie za chwyconą filiżanką z herbatą. Trochę pochuchała, by schłodzić.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Wto Kwi 04, 2017 6:06 pm

Zaiste, Lana chciała wpleść w ich rozmowę nieco więcej humoru, jednak zupełnie nie spodziewała się takiej odpowiedzi zielarki. Niby niewinny żart, a jednak... Czyżby jakimś cudem Octavia domyślała się tożsamości swojego gościa? Męczennica nie powiązała tej sugestii z publicznymi egzekucjami czarownic, jako że skoncentrowana była przede wszystkim na swoim zadaniu. Na moment skupiła się i przeanalizowała swoje dotychczasowe zachowanie, próbując znaleźć chwilę, w której popełniła błąd. Jednak czy to logiczne, by Octavia zdradzała się ze swoją znajomością prawdy? Może to przypadek? A może test?
Burza, która przeszła przez umysł Lany po odpowiedzi lekarki, ani trochę nie odzwierciedliła się na twarzy inkwizytorki. Jeśli jednak Octavia zwracała uwagę na szczegóły, mogła dostrzec, jak dłoń jej gościa, dotychczas spoczywająca nieopodal filiżanki, lekko zaciska się w pięść. W tym drobnym geście wyraziła się cała nerwowość Lany, gdy jej oblicze pozostało pogodne.
- Cóż, skarby zwykło się ukrywać - odrzekła ze śmiechem. - Ach, ale to tylko takie gdybania... Podobno Inkwizycja jest niezwykle czujna, szczególnie tutaj.
Udała zadumanie nad swoimi słowami. Nawiązanie do świętej organizacji po tak niejasnej wypowiedzi zielarki mogło okazać się dosyć ryzykowne. Lana oczekiwała odpowiedzi gospodyni, aby przekonać się, czy faktycznie sytuacja przedstawia się gorzej, niż przez cały czas zdawało się męczennicy.
Reakcja zielarki na pytanie o służbę częściowo zadowoliła Lanę. Głaskała delikatnie opuszkami palców ugrzaną porcelanę, jednocześnie darząc Octavię uśmiechem pełnym empatii.
- Och, rozumiem - odparła i wreszcie uniosła filiżankę w górę. - Zdradzę panience, że służba to nie zawsze samo dobro. Mój wuj mógł pozwolić sobie na zatrudnienie służącej, ale och! Cóż to była za niezgrabna gęś! Przyniosła więcej szkody niż pożytku. Długo nie popracowała, a wuj długi czas wzbraniał się przed zatrudnieniem następnej.
Więcej kłamstw. Zmyśliła to tylko po to, by nadać sobie wiarygodności. Więcej kłamstw, więcej do zapamiętania. Jak dobrze, że posiadała tak dobrą pamięć.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Pon Kwi 10, 2017 11:27 am

Kolejne żarty. Całkiem celne, całkiem błyskotliwe. I prawdziwe, co mogła sama poświadczyć, chociaż odnosiło się to do zupełnie czegoś innego. Kto wie, czy czasem sama nie miała gorzej niż te, o których istnieniu właśnie w tak zakamuflowany sposób rozmawiały. Miała bowiem na głowie nie tylko wiedźmy, ale i inkwizycję. Nie przepadała za konkurencją, zwłaszcza taką, która jest skuteczna i daje o swojej odrębności mocno znać.
Może i dlatego taka błyskotliwość trochę ją zaniepokoiła. Dziewczyna ta zdawała się całkiem bystra. Odpowiadała zmyślnie. I nawet nie wiedziała, dlaczego i jak ich rozmowa potoczyła się właśnie w tym kierunku. Jakby była sterowana przez jakąś siłę, która pragnęła by tory tego spotkania zostały pokierowane właśnie tak, a nie inaczej. Jednak nawet ona wątpiłaby sens w tego rodzaju zdarzenie, ale... trzeba było to skończyć.
Pech chciał, że w pierwszym odruchu pociągnęła to dalej.
-Ah, tak, jest... czasem jest to dosyć niepokojące, prawda?-Czemu odpowiedziała tak? Dlaczego traciła kontrolę? Dlaczego wychodziła z roli?! Może nie wychodziła, może tak właśnie powinna zareagować kobieta w jej sytuacji. A może nie. Zakłopotanie ciągle się utrzymywało.
W międzyczasie usłyszała anegdotę o wuju. Czemu, gdy zasugerowała jej zatrudnienie służby albo ucznia, wspomniała o ich niekompetencji? Nieprzemyślenie, czy też wcale nie miała takiego zamiaru?
-Ummm... proszę się nie śmiać, ale co do tamtego... to miasto jest trochę jak ogród. Ogrodnik dbając o kwiaty, daje też podłoże do chwastów... i chociaż stara się je pielić, to cały czas odrastają. Póki będą takie ogrody, to będą też chwasty... i jak ogrodnik niedoświadczony, to i kwiaty zniszczy...-Opuściła wzrok. Widziała swoje odbicie w powierzchni herbaty. Gorąca, ale już nie parzyła.
Upiła. Zamilkła. Musiała się uspokoić. Zastygła trochę. Nie wiedziała co dalej powiedzieć. Może powinna coś zaoferować?
Może powinna piec częściej ciasta.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Czw Kwi 20, 2017 4:52 pm

Kiedy udawała zadumanie, skierowała niby niewidzący wzrok w stronę kominka, w rzeczywistości obserwując gospodynię kątem oka. Widziała na tyle zadowalająco, by we właściwym momencie udać ocknięcie się z głębokich myśli i skierować spojrzenie na Octavię. Wyraz twarzy mógł powiedzieć więcej niż słowa, a Lana spodziewała się, iż zielarka odpowie wymijająco. Prawda okazała się inna. Wystawiła się... Teraz przed męczennicą stanęło kolejne wyzwanie: by delikatnie pociągnąć wątek, nie wzbudzając większych podejrzeń. Potem zapewne zmieni temat.
- Cóż niepokojącego jest w chęci zapewnienia bezpieczeństwa ludziom? - odparła z lekkim zdumieniem, jakby wierzyła Inkwizycji pomimo ich przerażających metod. Jeśli jednak Octavia chciała dostrzec w tej wypowiedzi coś więcej, mogła odkryć w tonie głosu rozmówczyni jakąś zakamuflowaną kpinę. Było to celowe zagranie ze strony Lany. W niebezpośredni sposób chciała sprowokować zielarkę do czegoś więcej. Mimo to męczennica nie spodziewała się satysfakcjonującej odpowiedzi. Nie na tym etapie znajomości.
Opowiedziała o wuju, gdyż chciała odciążyć nieco ich rozmowę czymś, co mogło przypominać zwykłe plotki między dwiema gospodyniami. Zauważyła jednak prędko, że Octavia nie pochwyciła tematu. Wypowiedziała za to słowa, które wprowadziły Lanę w prawdziwą konsternację.
- Och... Obawiam się, że nie do końca rozumiem panienkę...
Mogłaby zrozumieć. Na swój sposób. Żadna z możliwych interpretacji nie pasowała jednak do obrazu Octavii, jaki wytworzyła sobie do tej pory męczennica. Niezwykle interesujące. W głowie Lany pojawiła się myśl, że poznanie sekretów zielarki może być warte wysiłku. Wciąż spoglądała na rozmówczynię pytająco i również upiła swoją herbatę.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Chatka panny Parker   Nie Kwi 23, 2017 10:56 pm

Zapędziła się w kozi róg. Zupełnie bez potrzeby. Niepotrzebnie podejmowała temat, który chociaż dyskretnie wszechobecny, to jednak poboczny. Musiała jakoś z tego wybrnąć, ale w sposób który by nie wzbudził zbyt dużo podejrzeń, ale też był wiarygodny.
-Heheh... wyraziłam się trochę niezręcznie...-Nie podniosła spojrzenia. Bo i musiała jeszcze chwilkę pomyśleć-Pewne ofiary są konieczne. Dla dobra wszystkich... Kto to jednak wie, które takie są, a których da się uniknąć...-Zaczęła obracać filiżankę w dłoniach. Nieznacznie, raz w jedną, raz w drugą.
-Przepraszam, przyszła pani po leki, a ja o takich rzeczach... Jeszcze myślę o tym co widziałyśmy. Tak się złożyło w moim życiu, że mam wobec Inkwizycji dług wdzięczności... Nawet, jeśli jest on właśnie jak ten ogród, który wypielony jest niczym goła, rozkopana ziemia...-Odsłoniła się. Bardzo, bardzo mocno. Ale jeżeli pozwoli jej to na wybrnięcie z niezręcznej sytuacji, to świetnie. Odzyskała większość pewności siebie. Połowa herbaty została dopita.
-Ale po co sobie psuć popołudnie takimi rzeczami. Ma może Pani na coś ochotę? Powinnam mieć w kuchni ciastka, jeżeli by sobie Pani życzyła-Obdarowała swojego gościa jednym z tych bardziej zapraszających, ciepłych uśmiechów. Odzyskiwała kontrolę. Przynajmniej tak jej się wydawało.

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Chatka panny Parker
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Kaine Parker
» Chatka Świąteczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: