IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...   Sro Paź 05, 2016 2:51 pm

Selene napisał:

Miejsce wielu spotkań, codziennie mijane przez setki ludzi, zapełnione po brzegi przez tłumy w niemal każdej porze dnia. Sporych rozmiarów plac, wyłożony kocimi łbami, od którego odchodzą główne ulice. W jego centrum wybudowany jest ratusz miasta, a w pobliżu znajduje się siedziba Inkwizycji, rynek i stos, czyli wszystko, co przeciętny mieszkaniec Wishtown potrzebuje do szczęścia.
Plac okalany jest na całej długości lampami gazowymi, zapalanymi przez latarnika, gdy zacznie się ściemniać. Cała przestrzeń jest utrzymywana w czystości, wraz z idealnie zadbaną roślinnością; jest to w końcu miejsce reprezentujące całe miasto.

Tu jest post \o/

Maj, cóż za piękny miesiąc w roku, nieprawdaż? Ptaszki śpiewają, kwiatki kwitną, a ludzie i zwierzęta chętniej wychodzą ze swoich norek, aby zaczerpnąć rześkiego powietrza, grzejąc się w blasku ciepłych promieni słonecznych. Większość już raczej zapomniała o niedawnych mrozach, śniegu i trudach tegorocznej zimy, a brak śniegu dokoła na pewno w tym pomagał. Jedna pora roku przeminęła i nastała kolejna. Zwyczajny krąg życia, który powtarza się co roku, czyż nie? Ale dla Hawke nie było w tym wszystkim czegokolwiek zwyczajnego i monotonnego. W jej życiu coś się zadziało, a ciemnowłosa do tego momentu nie potrafiła stwierdzić czy było to lepsze czy gorsze wyjście.
Uniknęła śmierci głodowej. Nie chodziła w podziurawionych i zepsutych ciuchach. Ktoś się nią opiekował. Piękny obrazek, zwłaszcza dla takiej przybłędy jak Hawke, nie? Czego mogła chcieć więcej? Pewnie niczego. Przecież wszystko fajnie, oczywiście pomijając mordercze treningi, masę siniaków i prawie ciągłe kontrolowanie. Ciemnowłosa nie była do końca pewna tego jak się czuje w tej całej sytuacji. Co miała powiedzieć, że jej się podoba? No, nie do końca. To może stwierdzić, że jest całkowicie do dupy? Tego też nie mogła powiedzieć. Hawke czuła się po prostu zagubiona. Nie umiała się do końca odnaleźć w całej sytuacji. Cóż, najważniejsze, że nie było najgorzej, nie?
Selene ostatnio coraz mniej ją pilnowała. Znaczy, że rudowłosa inkwizytorka nie siedziała na 24/7 z ciemnowłosą. Erin miała zwyczajnie czas dla siebie i to jej jak najbardziej pasowało. Zwłaszcza dlatego, że mogła w końcu sobie na spokojnie pograć na swej ukochanej lutni. Zostawało tylko pytanie gdzie. W sumie odpowiedź przyszła dość szybko. Hawke po prostu stwierdziła, że potrzebuję nieco grosza, a gdzie mogła go zdobyć? Najlepiej tam, gdzie jest masa ludzi. Padło więc na plac przed ratuszem. Dziewczyna stanęła po prostu w miarę widocznym miejscu, ale z którego w razie potrzeby mogła szybko czmychnąć i zwyczajnie zaczęła grać, opierając się plecami o ścianę najbliższego budynku.
- Nightingale’s eyes —
What secret lies
In their worth?
Raven’s tears they cry,
But all the while
They softly lie and spy on you.
Nightingale’s eyes —
What will they find
Left behind?
Craven master spy,
With heart remiss
For those who could not find the truth.
We’re blinded,
So we’re hiding
Dying to be...
- nuciła dalej, mając delikatnie przymknięte powieki. Mimo to obserwowała uważnie okolice i zerkała na ludzi, który rzucali jej drobne na leżący na ziemi pokrowiec od lutni.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *


Ostatnio zmieniony przez Hawke dnia Sro Paź 12, 2016 3:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...   Pią Paź 07, 2016 7:32 pm

Tłumy ludzi wypełzły na ulicę pod wpływem słońca niczym zbudzone ze snu zimowego robaki. Maszerowali tu i tam, każdy w sobie tylko wiadomym celu i kierunku, załatwiając sprawunki, rozmawiając  bądź podziwiając ulicznych grajków. Zwłaszcza to ostatnie stanowiło doskonałą okazję żeby trochę zarobić.
Obolała Freya powoli, wręcz mozolnie, wędrowała przez miasto bez lepszego pomysłu na spędzenie popołudnia, popalając papierosa. Plecy ciągle jej dokuczały, rany, choć miały już kilka dobrych dni, ciągle się jątrzyły, otwierały i generalnie ich upierdliwość można by przyrównać do ropiejącego wrzodu na dupsku. Jak widać ludzka głupota boli nie tylko właścicieli, muzykantka nigdy już nie spojrzy na inkwizytorów tak samo. Ponadto futerał ze skrzypcami musiała nieść w ręce, co było dość niewygodne. Granie na nich też stanowiło swoiste wyzwanie.
- Banda skurwieli... – syknęła cicho, z nieukrywaną nienawiścią, uważając żeby nikt nie usłyszał. W końcu damie nie przystoi tak publicznie rzucać mięsem (cóż, teoretycznie). Chociaż na chwilę obecną rudowłosa miała to w głębokim poważaniu.
Każdy ruch ręką lub tułowiem przeszywał dziewczę falą nieznośnego bólu, w dodatku z plecami owiniętymi bandażami czuła się jak starożytna mumia. Najgorsze było to uczucie gdy krew wsiąkała w materiał opatrunków i przyklejała wraz z nimi do ciała. Weź to potem zdejmij. Gross… Ponadto nie miała nikogo do pomocy. Te ćwoki, konowały zasrane, – nie do wiary, że wciąż znajdywała coraz to lepsze określenia na angielskich lekarzy – nakazali leżeć i odpoczywać. Dobre sobie! Wylegiwanie w łóżku nie daje pieniędzy (WYLEGIWANIE, TYLKO), zwłaszcza w przypadku gdy nie posiada się własnych czterech kątów. Pokój w gospodzie sam za siebie nie zapłaci a spanie pod gołym niebem w tym przypadku byłoby samobójstwem. Zimna, nierówna ziemia nie pomogłaby w rekonwalescencji. Zresztą wydatki można by wymieniać i wymieniać bez końca…
Kilka osób rzucało jej zbulwersowane spojrzenia widząc trzymaną w jej dłoni używkę. Wściekła muzykantka z dziką, wręcz sadystyczną rozkoszą, dmuchała im dymem w twarz. Do tej pory nawet nie podejrzewała, że ma w sobie tyle negatywnych emocji. Mało brakowało a skoczyłaby na jednego młodzika, który wyraził o niej dość niepochlebną uwagę, i po prostu obiła mu mordę, gdy dość niespodziewanie do jej uszu doleciała muzyka i kobiecy śpiew. Zupełnie ignorując obcego ruszyła w kierunku śpiewaczki. Freya umiała docenić dobrą muzykę a nieznajoma bezsprzecznie była świetna w swoim fachu.
W końcu ją dostrzegła. Pozornie niepozorna, zwyczajnie niezwyczajna. Ale jaki talent! I ten głos. Zachwycona rudowłosa (muzyką jak i muzykantką) bez większego wahania, acz z trudem spowodowanym bólem, wyjęła skrzypce, rzucając futerał gdzieś na bok i dołączyła do nieznajomej, nie mając większego problemu w dopasowaniu się z melodią. Chwilowo zapomniała o bólu oraz  potrzebie zarobku chcąc się po prostu dobrze bawić muzyką i odstresować.
Miała nadzieję, że śliczna nieznajoma nie potraktuje jej jak konkurencji.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...   Sro Paź 12, 2016 6:53 pm

- We’re hiding
From the fighting,
Longing to see.
We’re waiting
For someone to speak
And set us all free
- śpiewała dalej niezrażona niczym. Nie, nie zwracała uwagi większej uwagi na ludzi mijających ją czy nawet stojących i słuchających jej popisów muzycznych. Oni nie byli ważni. Byli tłumem, morzem twarzy, których nie dało się zapamiętać, a nawet jeśli można było to zrobić to po jakie licho? Oni dla niej mogliby nawet nie istnieć w tej chwili. Liczyła się muzyka i przyjemność, która łączyła się z grą i śpiewem. W takich chwilach jak te Hawke na prawdę nie potrzebowała niczego więcej.
- Nightingale’s eyes
Can free the ties
On our hands.
Craven master spies —
Can they find
The key that can unlock the past?
- śpiewała, nie będąc zbytnio świadoma, że w pewien sposób właśnie uwiodła pewną ognistowłosą damę z tłumu ludzi dzięki swojemu głosowi i wyglądowi. Sama zerkała tylko co jakiś czas na ludzi, by sprawdzić co się wokoło niej dzieje i czy przypadkiem jakiś stróż prawa i porządku nie spróbuje przerwać jej małego koncertu. To jednak nie nastąpiło, a ona sama została zaskoczona dalszym rozwojem akcji. Usłyszała coś co ją wręcz zdezorientowało przez chwilę. Ba, ktoś z dobrym słuchem mógł przez moment wyłapać fałszywą nutę z tego powodu. Spojrzała na swoją nową towarzyszkę. Postanowiła nie przerywać piosenki.
- We’re hiding
From the fighting,
Longing to see.
We’re waiting
For someone to speak
And set us all free… free...
- zabrzmiały ostatnie dźwięki, a ona sama zaprzestała gry i patrzyła się dość badawczo skrzypaczce. O co tej kobiecie chodzi? Konkurentka czy jak? A może typ co się chce pochwalić, że potrafi grać? Hawke nie wiedziała, ale podświadomie już stwierdziła, że tamta jest dość ładna.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...   Sob Paź 15, 2016 12:43 am

Chwila, która trwała wokół skrzypaczki, była na swój sposób magiczna. Co się dziwić, zawsze gdy grała świat dookoła przestawał mieć jakiekolwiek znaczenie. Mijający ją - a teraz je - ludzie, zwierzęta, pogoda czy cokolwiek innego znikali, zastąpieni każdą nutą wygrywaną smyczkiem lub szarpaną palcem po cienkich strunach, dźwięki ulicy rozpływały się w słowach śpiewanych przez uzdolnioną nieznajomą a czas zwalniał, pozwalając cieszyć chwilą. Freya uciekła umysłem gdzieś na równiny, góry, spokojne lasy czy inne piękne obrazy dzikiej natury, które od dziecka kojarzyła z muzyką. Była spokojna i całkowicie odprężona. Nawet ból pleców gdzieś zniknął.
Słowa piosenki, które padały z ust towarzyszki rudowłosej, w dziwny ale zarazem mocny sposób trafiały do serca skrzypaczki. Zamknęła oczy, na moment przypominając sobie Bruna i całe te sielskie czasy, gdy spokój ducha dziewczyny zagłuszały jedynie zmartwienia o to czy znajdzie on klientów lub poświęci jej kolejny wieczór. Umysł samoistnie podsunął też bardzo odległe wspomnienie rozmazanej twarzy, którą mogła być nigdy nie poznana matka. Popłynęłaby zapewne i dalej gdyby nie fakt, że kobieta przestała śpiewać. Rudowłosa urwała melodię w połowie nuty, przez około sekundę wodząc dookoła mocno zdezorientowanym wzrokiem, jak człowiek obudzony z głębokiego snu.
Obróciła głowę w bok z zaskoczeniem zauważając, że nieznajoma wbija w nią skonsternowane spojrzenie. Chyba jednak Freya została uznana za konkurencję.
Patrzy na mnie! pomyślała z ekscytacją podobną do tej jakie odczuwa dziecko na myśl, że dostanie zaraz cukierka. Mało brakowało a zaczęłaby pewnie podskakiwać z radości. Serce rudowłosej nieznacznie przyspieszyło. Opuściła skrzypce przywołując na twarz najbardziej sympatyczny uśmiech na jaki była w stanie się zdobyć.
- Umm... - mruknęła, próbując pozbierać rozbiegane myśli do kupy. - Pięknie śpiewasz, panienko... - zaczęła, nie końca tak chcąc zacząć. Nieznaczny ruch ręką obudził do tej pory uśpiony ból pleców, który zadziałał orzeźwiająco, jak zimny prysznic.
Podrywać czy nie podrywać?...
- Pewnie zastanawiasz się, panienko, co ja tu właściwie robię i czemu... Hmm... - urwała na moment, próbując znaleźć odpowiednie słowo. - ...Wkraczam na panienki rewir.
Próbując zrobić to jak najbardziej beztrosko - w czym przeszkadzały palące żywym ogniem plecy - schyliła się po pokrowiec i zaczęła powoli chować instrument, wbijając weń wzrok.
- Normalnie gram dla pieniędzy, zapewne tak jak ty, panienko. - Wolną ręką mimochodem wskazała na miejsce, które ciemnowłosa wyznaczyła na napiwki. Wróciła spojrzeniem na twarz towarzyszki. - Ale tym razem stwierdziłam, że po prostu się przyłączę i wraz z tobą, panienko, pobawię muzyką. Ciężko się oprzeć słysząc tak cudowny głos. Ciężko też nie docenić panienki wspaniałych umiejętności gry na lutni.
Przez chwilę milczała, po prostu uśmiechając się do muzykantki. Freyę szalenie ciekawiło co ta sobie teraz myśli.
- Może poznamy się lepiej...? - zaproponowała, zamykając futerał od instrumentu i kiwnięciem głowy wskazując najbliższą gospodę. - Ja stawiam - dodała, ignorując wrzeszczący rozpaczliwie w głowie głos, że będzie musiała po takich kosztach mocno zaciskać pasa.
Są rzeczy ważne i ważniejsze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 340
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...   Sob Paź 22, 2016 11:59 am

Czuła się jakoś dziwnie. Nigdy wcześniej nie doświadczyła czegoś podobnego. W końcu nikt raczej nie miał zamiaru z nią grać. Raczej częściej strażnicy porządku ją zwyczajnie wyganiali, bo niby zakłócała porządek. Chociaż Hawke nie rozumiała czemu tak twierdzili. W końcu grała całkiem nieźle, nie? To nie była jakaś kocia muzyka bez taktu i stylu. Nie raz udawało jej się oczarować nie jedną osobę dźwiękami, wydobywającymi się z jej lutni i gardła. Wracając jednak do rzeczywistości, dziewczyna czekała na wyjaśnienie nieznajomej piękności. W spokoju wysłuchała słów dziewczyny. Nie miała przecież zamiaru być wobec niej agresywna tylko dlatego, że ta zagrała razem z nią. Dobrze, Hawke była awanturnikiem, ale nie aż takim. Z jednej strony była skora uwierzyć czerwonowłosej, ale mimo wszystko dalej jakaś nutka niepewności w niej siedziała. Cóż, ciemnowłosa wychowywała się na ulicy, a ta ją nauczyła, że nigdy nie należy do końca ufać obcym. Nie skomentowała komplementów. Sama nigdy nie była do nich do końca przekonana. W końcu zawsze uważała, że mogła zrobić coś lepiej. Z resztą one ją w jakiś sposób krępowały, a nauczyła się, że mówienie o zwyczajności swojego daru do muzyki nic nie daje. Ba, w takich momentach ludzie ją zapewniali jeszcze bardziej, że to coś niesamowitego.
- Tak, zastanawiała i nie jestem panienką. Nazywam się Hawke - odparła spokojnie, dalej skupiając swoje burzowe spojrzenie na kobiecie. Widziała, że coś jest nie tak w ruchach nieznajomej. Były jakieś takie... ostrożne i sztywne. Ciemnowłosa nie mogła zrozumieć o co chodzi. Postanowiła więc czekać na rozwój sytuacji, a może się dowie o co chodzi, nie? Zerknęła kątem oka na swoje nazbierane pieniądze, ale te ją w tym momencie nie zaciekawiły. Myśli jej się trochę plątały. Nie wiedziała jak powinna zareagować na to wszystko, a do tego wpatrywanie się na rudowłosą nie pomagało. Tak, uroda nieznajomej ją trochę rozpraszała i nie dawała zebrać myśli w całość.
- Rozumiem. Choć osobiście twierdzę, że nie mam jakiegoś nadzwyczajnego głosu i umiejętności gry - odparła w końcu. Stwierdziła po prostu, że jest to najbezpieczniejsza opcja ze wszystkich i tyle. Oderwała spojrzenie od kobiety. Schyliła się po pieniądze, które zaraz schowała je, a następnie spakowała swoją lutnie do etui, które zaraz zarzuciła na ramię. Zaraz po tym na jej buźce pojawiło się zaskoczenie, a jej spojrzenie znów skierowało się na nią. Nie spodziewała się czegoś podobnego.
- Em... Czemu by nie? - odparła nadal lekko zaskoczona, wstając z ziemi. Zaraz nawet podeszła do rudowłosej. -Zdradzisz wreszcie swoje imię? Na mnie już wiesz jak wołają. Chciałaby wiedzieć jak na ciebie mówią - dodała zaraz. W końcu chyba najlepiej rozpocząć poznawanie od przedstawienia się, prawda?

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
 
Dawno, dawno temu... Czyli jakieś półtora roku temu...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...
» London Eye
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.
» Zielony potwór zazdrości czyli co się dzieje kiedy rozmawiasz z Blackiem
» Dzikie seksy w krzakach i zakopywanie trupów w piachu, czyli wypad nad morze.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: