IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zagajnik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hebi
Pies Gończy
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 12/09/2016

PisanieTemat: Zagajnik   Sro Paź 05, 2016 9:45 pm



U podnóża góry, niedaleko obrzeży lasu, znajduje się niewielki zagajnik. Niewiele osób wie o jego istnieniu, przeważnie w tę okolicę przybywają jedynie leśne zwierzęta. Teren jest dość nierówny ale wszechobecny spokój, pomieszany z delikatnymi, ledwo słyszalnymi dźwiękami lasu, tworzą magiczną atmosferę sprzyjającą wypoczynkowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Zagajnik   Sro Paź 05, 2016 10:04 pm

Mijało wiele dni i borykania się z tym miastem. Jednak czemu nie wpadłem na coś tak oczywistego, by znaleźć sobie miejsce w mniej cywilizowanych miejscach? Kwestie z grobami niestety odpadły, opuszczone ogrody do których miałem dziwne chętki uciekać, również. Lasy, drzewa. Cóż, jeśli jakieś zwierzęta nie poirytują się moją osobliwością, to może nieco odpocznę. Po drodze pozwoliłem sobie oderwać trochę suchej kory, która już nie przyda się zniszczonemu drzewu. Po co mi to? A to zaraz zdradzę, trochę cierpliwości.
Kolejne kroki w głąb, ptaki, gdzieś w oddali spłoszone zwierzęta. Cóż, może dla wielu zwierząt pachnę na wiele metrów niebezpieczeństwem? Wcale im bym się nie dziwił. Najważniejsze że było tu dość kojąco i obudziła się we mnie chęć poleniuchowania. A może bardziej trafne będzie powiedzenie, że wręcz mam ochotę przymknąć oczy i dać sobie uśpić czujność dla dobra odpowiedniego wypoczynku? Tak, to jest idealna koncepcja. W zagajniku znajdowało się grube drzewo, dąb? Nie mam pojęcia, nie znam się. Ale miał przed sobą w miarę przyjemny skrawek równej ziemi, bo wszędzie indziej raczej ciężko się doszukać. Podszedłem, usiadłem na moment po turecku, by po chwili jednak wyprostować nogi. Wpadały tylko skrawki światła, które jakąś przemknęły między gęstymi liśćmi w koronach drzew.
No tak, a pamiętacie ten urwany kawałek kory? Zaczynałem go sobie na spokojnie przegryzać, tak jakbym podjadał najzwyczajniejszego sucharka. No bo czemu nie? Mnie takie rzeczy odżywiają jak nic innego!


Wersja skrócona:
"Trzepnął się na trawnik, bo fajny gajnik."
"Wpieprza korę, bo dobra na tą porę."

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Zagajnik   Pią Paź 07, 2016 9:11 pm

Jeśli chodzi o Freyę to dzień zdecydowanie nie należał do udanych. Korzystając z dużej ilości wolnego czasu jakimś cudem znalazła i odwiedziła wędrowny zamtuz, o którym usłyszała od właściciela gospody w centrum miasta. Jak zwykle narobiła sobie zbyt dużo nadziei. Od pracownic w tym niechlubnym miejscu nie dowiedziała się niczego co posunęłoby poszukiwania jej matki choćby o krok. W dodatku wychodząc ze środka wozu przypadkowi przechodnie – w głównej mierze mieszkańcy najbliższego małego miasteczka – obrzucili ją takimi spojrzeniami jakby co najmniej przenosiła dżumę. Najwyraźniej w tych okolicach nie ma sensu dawać koncertów bo na bank znajdzie się ktoś kto skojarzy rudowłosą z tym zamtuzem. Co za kicha.
Pogoda dopisywała, słoneczko wisiało wysoko na niebie w nielicznym towarzystwie chmur a wiatr buchał w twarz muzykantki przyjemnym ciepłem. Od razu do głowy przyszło jej jedyne miejsce, w którym zawsze odpoczywała lub ćwiczyła, nie będąc nękana przez nikogo. Cóż, mało kto miał w ogóle pojęcie o jego istnieniu. Z odrobiną otuchy w sercu ruszyła do zagajnika.
Jakieś było jej zdziwienie gdy nie dość, że znalazła tam bardzo wysokiego mężczyznę, to w dodatku najwyraźniej rannego. Początkową irytację spowodowaną intruzem w jej ulubionym miejscu zastąpiła panika. Fakt jedzenia przez niego kory drzewa póki co nie został dostrzeżony.
Upadła na kolana obok leżącego nieznajomego, z ogromną troską i delikatnością dotykając dłońmi jego twarzy. Swoją drogą - rany jakie on miał długie włosy!
– MÓJ BOŻE CO CI SIĘ STAŁO? – krzyknęła, zdrowo przestraszona. Po krótkiej chwili cofnęła szybko ręce, najwyraźniej uświadamiając sobie, że być może go coś boli. – Wszędzie masz powbijany metal… Kto ci to zrobił? – spytała ze zmartwieniem, dopiero teraz dostrzegając rzecz, którą jadł.
Freya, mówiąc kolokwialnie, dostała mindfucka.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Zagajnik   Nie Paź 09, 2016 3:56 pm

Zapowiadało się tak przyjemnie, może nawet dojdzie moment, w którym najzwyczajniej w świecie się zdrzemnę? Jak Ja dawno tego nie robiłem w spokojnym miejscu bez większych obaw. Do połowy dojadłem już wybraną przeze mnie korę i tak jakby niby nic spojrzałem w bok. Słyszałem jakieś dźwięki i pomyślałem, że może jakieś zwierzątko czy coś podobnego się czai. Ale czekaj, pachnę ewidentnie prochem strzelniczym, lub innym mniej przyjemnym świństwem. Jakie zwierze by niby było na tyle blisko? Człowiek. Za nim wstałem, za nim się pozbierałem by być gotowym do ewentualnej ucieczki. Ona już była przy mnie. Kiedy miałem jęknąć wystraszony, bo końcu kobieta, choć chłopięco ubrana, jest właśnie niemal przed moim nosem! I nie mam zielonego pojęcia kim może być, jakie może mieć zamiary. Dotknęła mnie... Dotknęła mnie?! I to nie kijem! Zrobiłem tylko zszokowaną minę, nawet wzięły mnie lekkie dreszcze. Trzeba brać pod uwagę, że mam większą temperaturę ciała niż człowiek, ale to tylko taka łatwa do odczucia rzecz. Cholera, przecież nie powinienem pozwolić nikomu do mnie tak podejść. Tylko czy ona mi okazuje kompletnie niezrozumiałą troskę? Jej krzyk, choć najpewniej nie był jakiś przepotężny, to mnie nieco oszołomił i tym bardziej byłem niepewny tego co mam teraz zrobić. Jak mam się niby zachować? Jeszcze przed chwilą bez problemowo jadłem metalowym uzębieniem, a teraz nawet nie wiedziałem czy nie rzucić tego gdzieś na bok.
Moja pierwsza dość opóźniona reakcja? Głupio się uśmiechnąłem, co w sumie ani trochę dobrze nie wyglądało. Miałem ostre rysy twarzy i wyglądało u mnie to dosyć niepoprawnie, tak jakby moja twarz w ogóle nie była dostosowana do przyjaznych uśmieszków. No ale chyba liczą się starania, prawda? Pachniała z pewnością przyjemniej niż Ja i to rzucała mi się z nozdrza, a zarazem jeszcze bardziej zawstydzało.

- Mam tak... Odkąd pamiętam.
Moje pierwsze słowa po dość długim milczeniu. Przełknąłem jeszcze przed tym resztki kory, które tkwiły mi tak jakby w gardle. Położyłem na bok mój posiłek, po drugiej stronie niż napadła mnie niespodziewanie dziewczyna. A miałem jeszcze wypróbować swoje leki, a tutaj przysłowiowa kicha. Co jeśli będzie mi po nich źle i mógłbym coś zrobić komuś nie związanemu z sprawą?
- Jest panienka blisko, nie boisz się, nie brzydzisz?
Skoro byłem trochę minimalnie bardziej opanowany, mogłem zarzucić pytaniem. Rozpoznanie się chyba będzie odpowiednie. Tylko czy powinienem się teraz odsunąć, oddalić... A może Ją tym obrażę? Stresujący moment.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Freya
Wagabunda
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 13/04/2016

PisanieTemat: Re: Zagajnik   Sob Paź 15, 2016 1:01 am

Przez dłuższy moment Freya po prostu stała, wbijając w nieznajomego tępe spojrzenie. Nie miała pojęcia co powiedzieć lub zrobić, to wszystko było takie... dziwne, inne, nienormalne. Magiczne. Jakby ktoś chwycił ją za ramiona i wrzucił do jakiejś baśni, które Bruno opowiadał jej do snu gdy była dzieckiem.
Był szalenie wysoki. Ponadto jego skóra była gorąca, przywiodło jej to na myśl rozgrzane drewno, gotowe do obróbki. Gorączka? Czy on po prostu nie jest zwyczajnym człowiekiem? A może te bajki były prawdziwe? To naprawdę jakaś magia. Czarownik? Ale papa rzadko opowiadał o czarownicach i to bardzo nielogiczne historie. Co do kur...
Zęby też miał dziwne. Srebrne...
Freya poczuła się znowu dzieckiem, wprowadzanym opowieściami w świat swojej bujnej wyobraźni. Na twarz wstąpił jej ciekawski, podekscytowany uśmiech.
O, uśmiechnął się!
Powoli, żeby go nie przestraszyć, klęknęła obok niego, nie przestając szczerzyć zębów w szczeniackiej radości. Jej tolerancja na rzeczy dziwaczne była najwyraźniej nieograniczona. Delikatnie, opuszkami palców, dotknęła jego policzka, szybko cofając dłoń.
Gorące! pomyślała z zaskoczeniem, co tylko wzmogło ciekawość dziewczyny. Na jego słowa zareagowała ogromnym zdziwieniem, unosząc wysoko brwi.
- Czego mam się bać? Albo brzydzić? - powiedziała niemalże z oburzeniem, siadając przed nim po turecku. Wciąż badawczo obserwowała wszystkie metalowe elementy jego twarzy. - Jesteś niesamowity! - rzekła z zachwytem. - Kim jesteś? Co potrafisz? - spytała z zaciekawieniem, wskrzeszając w sobie dziecko, które ma iść spać i oczekuje na bajkę na dobranoc.



//Freya pachnie kwiatami xd

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t261-wagabunda-zwana-freya
Trzepot
Włóczykij
Włóczykij
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 20/07/2016

PisanieTemat: Re: Zagajnik   Sob Paź 15, 2016 4:22 am

Miałem jeszcze na jakiś czas wrażenie, że najzwyczajniej w świecie zdała sobie sprawę, z jakim to dziwadłem teraz przebywa. Jest obok mnie jak jakiś słup i może zbyt dużym szoku? Teraz będzie krzyczeć? Albo po prostu ucieknie? A może zrobi coś jeszcze innego, mniej dla mnie wygodnego? Okropny ze mnie pesymista, nie ma co. Ale to chyba dobrze, że jestem gotowy na różne mniej przychylne możliwości, prawda? Wszystkie oczywiście moje wymysły zostały cofnięte gdzieś w czarne odmęty niepotrzebnych koncepcji. Czy ona właśnie uśmiecha się jak dziecko? Czy ona jest w ogóle zdrowa na umyśle? Nie, nie. Napotykając tak przeróżne osobistości na tym forum, to już nie takie zachowania mogą mnie zaskoczyć. No ale do ciężkiej armaty, dlaczego ona akurat wykazuje aż tyle niezrozumiałej sympatii? Zwykle to żadne dziecko nie potrafiło nawet do mnie podejść, chyba że na rzut kamieniem.
Nie wiem czy miałem dobrze odebrać jej uśmiech, bo ostatecznie mnie trochę niepokoił. Gdy wysunęła rękę, wzdrygnąłem jakby w pewnej obawie i nieco uważniej przyglądałem się jej czynności. Zabrała? Bez przesady, przecież Ja nie parze!... Czy Ja przypadkiem właśnie się nie zawiodłem, że tak szybko zabrała rękę? Nie, nie. Nic nie zawiodłem, przecież najlepiej jak każdy ma ręce tam gdzie trzeba i nikomu nic się nie dzieje.

- Bać, bądź brzydzić ze względu na to jak wyglądam i jak dziwaczny jestem.
Wytłumaczyłem jej najzwyczajniej, nieco marszcząc brwi i drapiąc się po własnym podbródku. Dalej nie wiedziałem co mam o niej sądzić. Nawet tak głupia sytuacja, jest nieco stresująca. Do momentu kiedy nie poruszyła o niesamowitości, bo właśnie w tym momencie wywaliłem ogromne oczy, bo tak szeroko otworzyłem powieki, co mi się zwyczajniej nie zdarza. Co z nią jest nie tak?!
- Kim jestem? Emm... Zwyczajnym włóczykijem?
A teraz chwila zastanowienia. Co ma na myśli, pytając mnie, co takiego potrafię? Mam jej odpowiedzieć, że mam uzdolnienie w robienie gofrów, tylko że z wykładziny w której są wsadzone zniszczone elementy porcelany, mebli i tym podobne? Lepiej nie. No ale dobra, wdech i wydech. Czas na moje pytania!
- Wyglądasz na całkiem uroczą panienkę, jesteś mieszkanką miasta i tak daleko się zapuściłaś?
Wypaliłem, wypaliłem, wypaliłem...

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Zagajnik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zagajnik Tytanów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Wish Mountain-
Skocz do: