IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Teren za namiotem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Teren za namiotem   Wto Paź 11, 2016 5:39 pm

Niewielki obszar za namiotem cyrkowym, nieco bardziej kameralny niż polana. Czasami znajdują się tutaj różne sprzęty i akcesoria, używane do występów.



Rozwinę kiedyś ten opis owo

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Paź 11, 2016 5:45 pm

Las był przepiękny o tej porze roku. Liście zmieniły swoje kolory, radośnie witając swoją nieuchronną śmierć. Niektóre odpadły od macierzystej gałęzi i poszybowały ku ziemi, niekiedy podrywane przez delikatne podmuchy wiatru. Rośliny wydały już owoce, lecz ptaki wciąż śpiewały. Vivian powoli spacerowała, rozkoszując się każdą chwilą. Podążała ku nieznanemu, nie musiała się śpieszyć.
Znalezienie Cyrku nie było prostym zadaniem. Wydawać by się mogło, że im bardziej ci zależy, tym bardziej ten magiczny namiot chowa się przed tobą. Jeśli jednak zawierzyć jej koszmarnym zwiadowcom, tym razem podążała dobrą drogą. Zastanawiała się, czego powinna się spodziewać. Wiele słyszała o tej różnorodnej społeczności. Ciekawiło ją, ile z tych plotek to prawda.
Przystanęła na chwilę i odstawiła na ziemię dwie zgrabne walizki. Poważnie zastanawiała się, czy nie znaleźć sobie pomocnika do noszenia bagażu, ale w tych okolicach widziała tylko marne, słabiutkie Koszmarki, nawet nie osiągające formy materialnej. Dźwigała zatem sama swój dobytek, z każdym krokiem coraz bardziej się niecierpliwiąc. Żałowała też, że nie zdecydowała się na założenie spodni, nie spodziewała się, że wędrówka potrwa tak długo. Miękka spódnica, sięgająca nieco za kolana, momentami stawała się uciążliwa. Na szczęście buty, jej ukochane buty do wędrówek, jak zwykle nie zawiodły.
Ponowiła spacer. Po przejściu kilkunastu metrów zauważyła niewielki prześwit między drzewami w oddali. Mimowolnie przyśpieszyła, licząc, że wreszcie dostała się na miejsce.
- Proszę, proszę… - mruknęła do siebie, gdy wkroczyła na teren Cyrku. Namiot okazał się być dużo większy i bardziej okazały, niż sobie wyobrażała.
Rozejrzała się z zainteresowaniem, instynktownie poprawiając ubranie i włosy ułożone w kok. Gdzieś tutaj na pewno znajdowała się osoba, pełniąca funkcję zarządcy. Tylko gdzie? Ruszyła do przodu, opuszczając bezpieczny cień drzew.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Czw Paź 13, 2016 1:57 pm

Jesień wiąże się z pięknem, które zawsze pociągało Astaroth. Te ciepłe barwy natury, przypominające płomień ogniska, wprawiały ją w nastrój zgoła inny, niż depresyjne otępienie większości ludzi w tym czasie. Minusów było tylko kilka. Po pierwsze deszcz, który lał dzień w dzień, uniemożliwiając normalne poruszanie się po Wishtown i okolicach. Po drugie zdradziecka temperatura, inna o każdej porze dnia. A po trzecie i najważniejsze, nieporządek. Niby większość Cyrkowców to typowi artyści, którzy mieli gdzieś to, w jakich warunkach pracują, jednak wszędzie się znajdzie paru ekscentryków-pedantów, którym wszystko przeszkadza. A co tym razem? Liście! Te piękne czerwone liście leżące na aktualnym terenie Cyrku! I koniec końców wszyscy musieli latać z grabiami, żeby je zebrać w jedno miejsce, odsłaniając chłodną i zabłoconą po ulewach ziemię. Zostało tylko spalenie ich, a jedyną osobą z licencją na spalanie wszystkiego był nie kto inny jak sama Astaroth.
Gdy już skończyła tę ciężką, ale jakże satysfakcjonującą i "potrzebną" robotę, otarła pot z czoła i poprawiła kaszkiet. Nikogo w pobliżu nie było, nikt nie krzyczał, że trzeba zrobić coś jeszcze, co oznaczało jedno.
- Fajrant! - uśmiechnęła się szeroko, przeciągnęła się, a następnie skierowała swoje kroki w stronę głównego namiotu, a raczej do miejsca za nim, pieszczotliwie nazywanym przez nią "rupieciarnią". Nic tak bowiem nie relaksuje, jak odrobina ognistej zabawy, a większość akcesoriów do niej trzymała właśnie tam. Już z daleka widziała jedno ze swoich ulubionych - długi, metalowy kij owinięty po obu końcach szmatami, tylko czekający na oblanie go naftą i podpalenie.
Gdy jednak doszła do niego, coś odwróciło jej uwagę. A może jednak ktoś. Kobieta w jej wieku, a może nawet trochę młodsza, niosąca dwie wyglądające na ciężkie walizki. Wiedźma kojarzyła większość panien z Wishtown i okolic i mogła z pewnością stwierdzić, że tej postaci nigdy nie widziała na oczy. Wzięła kij i oparła się o niego nonszalancko.
- Witam. Pomóc panience w czymś? - zapytała, posyłając jej nieco zaczepny uśmieszek. - Miasto jest w tamtą stronę - rzekła i wskazała jej kierunek, albowiem o to zazwyczaj pytali ludzie, którzy przypadkiem napotykali na swojej drodze cyrkowy namiot, a że ta piękność wyglądała na podróżnika, Astaroth wydawało się oczywiste, że właśnie tam zmierzała. - Mogę panienką zaprowadzić. Albo przenocować - wymruczała i posłała jej oczko.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Czw Paź 13, 2016 8:11 pm

Nie musiała długo szukać, by spotkać pierwszą Cyrkówkę. Zatrzymała się w rozsądnej odległości i badawczo spojrzała na kobietę. Wydawała się być otwarta i pogodna, a w jej spojrzeniu krył się żywy ogień. Prawdopodobnie czarownica, ale Vivian słyszała, że czasem i zwykłych ludzi można spotkać w Cyrku. Postanowiła zachować pewną powściągliwość i kiwnęła głową w geście powitania.
- Miasto nie jest na razie moim celem, lecz dziękuję za wskazanie – odparła spokojnym, nieco cichym głosem, wiedząc, że Cyrkówka i tak ją dobrze usłyszy. Jednocześnie skierowała wzrok na kij. Mówiono jej kiedyś o sztukach wykonywanych z jego pomocą, lecz nigdy żadnych nie widziała.
- Kwestię nocowania na razie pozwolę sobie pominąć – pomimo wewnętrznego speszenia Vivian udała, że nie zauważyła zalotnego gestu kobiety. - Obecnie poszukuję raczej… punktu zaczepienia. Czy jest to właściwe miejsce?
Postawiła walizki na ziemi, bo ileż można je trzymać. Nagle, u celu wszystkich wysiłków, dopadły ją wątpliwości, dotychczas tłumione przez chłodną determinację. Wiele wiedziała o Cyrku i na tej podstawie wytworzyła w głowie pewien obraz jego mieszkańców, ale wcale nie czuła, by do nich pasowała. Było już chyba jednak za późno na zmianę planów.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Pią Paź 14, 2016 9:18 am

Uniosła nieco brwi, jednocześnie nie pozwalając delikatnemu uśmieszkowi zniknąć z jej oblicza. Czyżby dziewczę obrało sobie nie miasto, lecz sam Cyrk za cel swojej podróży? Nie żeby to było coś nowego. Od czasu, kiedy Astaroth dołączyła do cyrkowej świty, zdarzały się przypadki, kiedy ktoś chciał dodatkowo zasilić jej szeregi, jednak częściej ludzie przychodzili tu albo na występy, albo żeby na własnej skórze sprawdzić, czy wszystkie plotki krążące wokół tego miejsca są prawdziwe. Ognista na moment straciła jednak nadzieję, jakoby kobieta chciała się u nich zatrzymać na dłużej, kiedy jej niezwykle kusząca propozycja noclegu została odrzucona. Przez chwilę wyglądała na zawiedzioną, jak dziecko, któremu rodzice nie pozwolili wziąć cukierka, ale smutek nie trwał długo. Szybko ożywiła się i zaciekawiła, zabawnie przekrzywiając głowę o kilka stopni w bok.
- Punktu zaczepienia? - spytała. - To zależy, czego oczekujesz - dodała po chwili, po czym uniosła nieco kij i zaczęła kręcić nim wte i wewte przed sobą i za sobą, jakby zwyczajne stanie w miejscu i rozmowa były dla niej czynnością zbyt trudną lub nudną. - Jeśli szuka panienka schronienia na jakiś czas, to obawiam się, że kwestii nocowania nie powinno się pomijać - zachichotała. Przypuszczała bowiem, że było tak, jak myślała wcześniej. Cyrk był jednym wielkim zbiorem ludzi i czarownic szukających punktu zaczepienia. Mało kto trafiał tutaj dlatego, że bardzo chciał. Z tego co ognista zaobserwowała, raczej działo się to z przypadku, a później zostawali, odkrywszy, że właśnie tego szukali, albo odchodzili, szukając czegoś innego. Z nią też tak było. Nie potrafiła wyobrazić sobie, co byłoby, gdyby nie została cyrkowcem. Zapewne dawno byłaby martwa.
- Czego więc potrzebujesz, piękna? - zwróciła się do niej, ponownie podpierając się o kij i ciepło przypatrując się dziewczynie. Jej postawa nie pozostawiała żadnych wątpliwości, że jeśli ta sobie czegoś zażyczy, As dołoży wszelkich starań, żeby to spełnić i pomóc podróżniczce. A czy będzie oczekiwała od tego jakiejś zapłaty, to już inna sprawa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Pią Paź 14, 2016 6:52 pm

Vivian leciutko uniosła brwi w górę, ze zdziwieniem obserwując żywe reakcje nieznajomej kobiety. Energia zdawała się wręcz ją rozpierać, co Vi zauważyła szczególnie w momencie, gdy Cyrkówka poczęła wymachiwać kijem. Nie można było odmówić jej zręczności.
- Najpewniej nie powinno, jednak są chyba ważniejsze kwestie, czyż nie? - wzrok szatynki podążał za kijem, jakby ulokowała się w nim jakaś hipnotyzująca moc. Ciekawiło ją, czy kobieta równie swobodnie posługiwała się nim, gdy płonął.
- Czego potrzebuję, hmm... - kij został zatrzymany, więc Vivian ponownie przeniosła wzrok na Cyrkówkę. -  Na początek chciałabym dowiedzieć się, czy znalazłoby się tutaj miejsce dla osoby takiej, jak ja?
Nie lubiła odkrywać wszystkich kart na początku, szczególnie w nieznanym środowisku, takim jak to. Niemniej jednak ostatnie słowa Viv w pewien sposób podkreśliły jej odmienność, więc nieznajoma mogła domyślić się wielu rzeczy. Zdaniem Vi powinna też wykazać się choć odrobiną ostrożności, w końcu miała przed sobą obcego człowieka, który mógł być każdym.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Sob Paź 15, 2016 3:08 pm

Czerpała jakąś dziką satysfakcję, gdy kilkoma ruchami mogła tak skutecznie zwrócić na siebie czyjąś uwagę. I niech ktoś śmie twierdzić, że cyrkowe błaznowanie nie jest dla niej. Toć ona się urodziła, żeby stać w centrum uwagi i zabawiać tłumy!
- Niby są... - wywróciła oczami, poniekąd dając kobiecie do zrozumienia, że wcale się z nią nie zgadza. Niby każdy ma w życiu swoje własne priorytety, ale jak w ogóle można uważać, iż jest coś ważniejszego, niż mieć gdzie spędzić noc? Zwłaszcza, kiedy dostało się już taką cudowną, w mniemaniu wiedźmy, propozycję.
- Takiej jak panienka, czyli? Jeśli panienka jest kimś znanym i powinnam to wiedzieć, to proszę wybaczyć moją ignorancję, ale niestety nie czytam w myślach - załamała bezradnie ręce, chociaż nie wyglądała na specjalnie przybitą sytuacją. - Miejsce powinno się znaleźć, ale pani rozumie - ciężkie czasy, wypadałoby się spytać, kogo wpuszcza się do siebie - powiedziała i mrugnęła do niej porozumiewawczo. Pomimo całej jej beztroski i faktu, że zazwyczaj nie patrzyła się specjalnie na to, w jakim towarzystwie się obraca, sprawy Cyrku traktowała nadzwyczaj poważnie. Nie chciała narażać go na niepotrzebne straty, nawet jeśli chodziłoby tylko o kradzież jakiegoś rupiecia. Już raz doświadczyła, co się dzieje, kiedy w szeregi dostaje się wróg i nie chciała tego powtarzać. Niby dziewczę stojące przed nią nie wyglądało na Inkwizytora, lecz na zwykłego podróżnika, ale... Ognista nie chciała nawalić, ot co. - Niech panienka udowodni, że warto, to myślę, że coś się załatwi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Nie Paź 16, 2016 2:01 pm

Vivian uśmiechnęła się tajemniczo i oparła dłonie na biodrach. Chyba nareszcie przechodzą do konkretów.
- Nie, nie jestem jeszcze nikim znanym – odparła z lekką nutką rozbawienia w głosie. - Proszę mi wybaczyć moje złe maniery, jestem Vivian Lambert, czarownica – skłoniła się uprzejmie i wróciła do poprzedniej pozycji.
Doceniła troskę o bezpieczeństwo Cyrku, w sumie oczekiwała jej od samego początku i otwartość kobiety nieco zaniepokoiła Viv. Cóż, nie wszyscy muszą być tacy skryci i nieufni jak ona.
- Chętnie udowodnię, że warto, jednak nie tak od razu. Chciałabym również dowiedzieć się, z kim mam przyjemność – urwała, obrzucając badawczym spojrzeniem Cyrkówkę. Nie miała też zamiaru na ślepo próbować opanować jakiegoś Koszmaru z okolicy. - Gwoli ścisłości, interesuje mnie, czy potrzebujecie kogoś na miejsce…. Treserki bestii, tak to nazywacie?
Przekrzywiła nieco głowę, intensywnie się zastanawiając. Ze swoją mocą miała bardzo wąski zakres możliwości. Te parę sztuczek, których nauczyła się raczej z nudów… Nie, to bez sensu. Nie nadawała się nawet na ucznia iluzjonisty.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Pon Paź 17, 2016 6:14 pm

Oho, jej nowa towarzyszka zaczęła się powoli rozkręcać i nareszcie zaczęła mówić logicznie! Jak dobrze. Nie żeby Astaroth była głupia i niekumata, ale zawsze wolała, kiedy ktoś walił prosto z mostu, czego tak właściwie od niej wymaga.
- Miło poznać, pani czarownico - odrzekła nie mniej rozbawiona, głównie jej pewnością siebie, którą wcześniej się nie chwaliła. Zapowiadała się udana współpraca. - Astaroth, połykaczka ognia i specjalistka od podpalania - ujęła kaszkiet w dłoń i ukłoniła się grzecznie, gdy tylko została zapytana o godność. Była otwarta jak zawsze, ale nadal z pewną dozą zdrowego rozsądku. A gdyby Vivian była jakąś wtyką i As z miejsca powiedziałaby, że jest wiedźmą, hę? W swym zabiegu nie uwzględniła tylko tego, że narażała się Inkwizycji przez samą obecność w Cyrku i przyznawanie się do tej bandy...
- Treserki bestii? - zastanowiła się. - Zawsze jesteśmy otwarci. Zwłaszcza, że ostatnia treserka bestii... Cóż, naprawdę nie wiem, co się z nią stało - westchnęła ciężko i uciekła wzrokiem od swojej rozmówczyni. A szkoda, bo bardzo lubiła tę laskę, a przepadła jak kamień w wodę i nikt właściwie nie wiedział, czy w ogóle przeżyła atak Koszmaru. To był jeden z tych mniej udanych występów, zdecydowanie.  - Tylko skąd mam wiedzieć, że umiesz tresować bestie? - ponownie skierowała srebrzyste tęczówki na Vivian i uśmiechnęła się zaczepnie.
Wskazała dłonią na jedną ze stojących niedaleko klatek, w której szamotał się tajemniczy stwór, widoczny tylko i wyłącznie dla czarownic i nosicieli. Istota ta nie przypominała żadnego ze zwierząt, które As znała. Wyglądała jak kłąb czarnego dymu zbity w ciało z parą nóg zakończonych kopytami, wyjątkowo szkaradnym pyskiem nieco ponad nimi i długimi, zakręconymi rogami na czubku czegoś, co można było nazwać głową. Koszmar wił się, próbował sforsować pręty klatki i wydostać się, a kiedy mu się nie udawało, ryczał przeraźliwie.
- To jest Fluffy, nasz najnowszy, uroczy nabytek - wyszczerzyła ząbki i spojrzała z czułością na stwora, którego chyba nie chciałaby spotkać w środku nocy w lesie. - Pobawcie się razem. Tylko uwaga, gryzie! - zachichotała, bo Koszmar zaczął żuć pręty klatki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Paź 18, 2016 12:32 pm

Vivian zastanowiło miano kobiety, które wydawało się być raczej pseudonimem, aniżeli imieniem. Nie zamierzała wnikać, przynajmniej na razie, szanowała cudze prawo do tajemnic i skrytości. Również wspomnienie o byłej treserce wzbudziło ciekawość czarownicy, jednak zachowanie Astaroth wskazywało, że może być to dosyć drażliwy temat. Być może świeża sprawa. Vivian stwierdziła, że dowie się w swoim czasie.
Skierowała wzrok tam, gdzie wskazała Cyrkówka. Zaiste, w klatce krył się najprawdziwszy Koszmar. Szamotał się i szarpał, wściekły i żądny krwi. Nowy nabytek, jeszcze nie przyzwyczajony do życia w niewoli. Jeśli do tej pory Vivian miałaby jakieś wątpliwości, czy jest we właściwym Cyrku, teraz zostałyby one rozwiane.
- Faktycznie, uroczy – odparła z nieznacznym uśmiechem i poczęła powoli podchodzić do klatki.
Celowo się nie śpieszyła. Zamierzała najpierw zwrócić na siebie uwagę stwora. Nie musiała długo na to czekać, najpierw na moment znieruchomiał, po czym zaczął rzucać się się jeszcze bardziej, chcąc dosięgnąć na pozór łatwego celu. Vivian zatrzymała się w odległości nie większej niż pół metra od klatki.
Nakazała mu zachowanie spokoju. Uległ, stopniowo się wycofując, póki nie przykucnął, bacznie obserwując kobietę. Kłapał paszczą, niepewny, co się właśnie stało. Vivian wyciągnęła rękę i bez krzty zawahania wsunęła ją między pręty, dotykając dłonią łba Koszmaru. Zawarczał, ale nawet nie drgnął. Zaczęła drapać go za rogiem, jakby był jakimś przerośniętym futrzakiem. Poruszał niespokojnie łbem, jakby chciał złapać zębami za tak nagle podsunięte mu ciało, ale jedynie chlasnął po nim parę razy językiem. Wciąż powarkiwał, ale znosił poczynania czarownicy z nakazanym mu spokojem.
Posunęła się dalej i przejęła nad nim kontrolę. Dyrygowany przez wolę Vivian, Fluffy przysiadł grzecznie, następnie stanął na baczność, demonstrując w okazałości swoje rozmiary, przeturlał się, a na koniec grzecznie nadstawił łeb do dalszego głaskania. Czarownica poklepała go. Miał ciekawą konsystencję, niby stabilną i materialną, a jednak dłoń Vivian lekko zagłębiała się w jego ciało. Interesujące stworzenie, nawet poczuła do niego odrobinę sympatii.
Cofnęła rękę i uwolniła Koszmar z okowów swej mocy. Odskoczył na drugi koniec klatki, warcząc i czając się jak drapieżnik. Obserwował ją uważnie, zdezorientowany utratą kontroli nad sobą. Vivian nie przejęła się wrogością bijącą od niego. Odsunęła się od klatki, równie nieśpiesznie co wcześniej, i uśmiechnęła się do Astaroth.
- Milusi jest, gdzie takiego znaleźliście?

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Sro Paź 19, 2016 7:10 pm

Słowa Vivian skwitowała rozbawionym chichotem, stłumionym nieco przez dłoń przyłożoną do ust. W tym momencie resztki jakiejkolwiek jej podejrzliwości odeszły w zapomnienie, bowiem nie miała wątpliwości, że kobieta dojrzała Fluffiego. W związku z tym ognistej zostało tylko przyglądać się z boku z założonymi rękami, aby w razie czego uchronić dziewczynę przed utratą ręki. Niby z Astaroth pogromca był żaden, raczej nie przepadała za Koszmarami i nie widziała w nich prawie nic cudownego, ale zawsze mogła postraszyć je ogniem. Większość z nich reagowała na niego jak spłoszone konie, odsuwając się jak najdalej i próbując uciec. W ostateczności mogła nieco przypalić niesfornego potworka.
Wyglądało jednak na to, że nie było takiej potrzeby. O ile wiedźma zachowywała czujność, kiedy jej towarzyszka wsadziła dłoń między kraty i pogłaskała niezadowolony Koszmar, tak z czasem przekonała się, że Vi wiedziała, co robiła. To, jak obchodziła się ze stworem, do którego większość Cyrkowców bała się w ogóle podejść, niezwykle zaimponowało Astaroth. Nic dziwnego, że po tym krótkim pokazie umiejętności, pokiwała głową z uznaniem i zaklaskała kilka razy.
- Brawo. Kto by pomyślał, że ten szkaradnik może być taki potulny? - uśmiechnęła się, zerkając na Fluffiego. - Właściwie to sam przylazł. Odpowiednia zachęta i Koszmary same włażą nam do klatek - odrzekła. Nie kryła przy tym swoistej pogardy dla głupoty tych stworzeń. Nie żeby sama opierała się, kiedy naga laska siedziała sama w klatce, dając złapać się w sidła tak samo, jak owe Koszmary.
- I wygląda na to, że odnalazłaś swój punkt zaczepienia u nas - podeszła bliżej niej, niespiesznie i z pewną gracją. - Obawiam się, że jeśli przyszłaś do nas z daleka, to nocleg może jednak być przydatny - wymruczała, posyłając jej kokieteryjne spojrzenie. - To też mogę ci załatwić, ale myślę, że wypadałoby jakoś się odwdzięczyć - dodała zaraz, ostatnie słowa mówiąc niemalże szeptem, tak blisko zdążyła zbliżyć się do Vivian. Chyba nie byłaby sobą, gdyby przy pierwszej sposobności nie spróbowała swoich sił. To dla niej prawie jak podanie sobie ręki czy poznawanie kogoś przy kieliszku, a wypadałoby lepiej poznać kogoś, z kim będzie się pracowało, czyż nie?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Czw Paź 20, 2016 4:38 pm

Mimowolnie uśmiechnęła się, słysząc oklaski. Któż nie lubił, gdy doceniano jego umiejętności? Chyba tylko nieliczne wyjątki. Vivian zerknęła jeszcze przelotnie na Fluffiego, który dalej się czaił, niezadowolony z wcześniejszych przeżyć. Przywyknie.
- Nie miał zbytnio wyboru - odparła, lustrując Astaroth wzrokiem. Niezbyt spodobała jej się ta pogarda w głosie kobiety. Widywała już przypadki, gdy ktoś nie docenił inteligencji stwora. To zwykle nie kończyło się dobrze. - Możliwe, jednak nie na każdy Koszmar podziała taka przynęta. Wolą ludzi.
W ciszy przyglądała się Fluffiemu, zatracając się we własnych myślach. Kiwnęła głową, słysząc pierwsze słowa Astaroth, a przez zadumę nie zauważyła, jak Cyrkówka zbliżyła się do niej. Dopiero propozycja sprawiła, że Vivian ocknęła się z zamyślenia. Przez nagłe zmniejszenie dystansu instynktownie cofnęła się się o krok, tylko na moment pozwalając sobie na okazanie zaskoczenia. Szybko jednak na powrót przybrała poważny wyraz twarzy. Nie miała wątpliwości co do intencji Astaroth, ton jej głosu był bardzo jednoznaczny.
Choć odpowiedź miała już gotową, spojrzała na kobietę pod kątem innym niż wcześniej. Zdecydowanie atrakcyjna, wielu mogła zawrócić w głowie. Pewna siebie i swobodna, zdawała się być też beztroska i optymistyczna. Zbyt dominująca. Vivian wolała panny wrażliwe i romantyczne. I przede wszystkim stałe związki.
- Nie potrzebuję wiele, wystarczy mi kącik, gdzie będę mogła rozłożyć swoje rzeczy. W ostateczności mogę dzisiaj udać się do jakiejś gospody - posłała Astaroth znaczące spojrzenie, mówiące wiele o jej stosunku do owego odwdzięczania się. - Wybacz, skarbie, jesteś śliczna, ale nie w moim typie.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Nie Lis 06, 2016 6:06 pm

- Prawie mi go żal - prychnęła i niemalże natychmiast wróciła wzrokiem do pewnego fragmentu ciała Vivian, który wzbudził w niej zainteresowanie już podczas jej zabaw z Fluffym. Wyjątkowo nie chodziło tu o nic zbereźnego, lecz raczej o coś bardziej nietypowego, niż fakt posiadania dużego i jędrnego biustu. - Czy to tak się ich pozbyłaś? Przez zabawę z Koszmarami? - spytała szczerze, bez najmniejszych nawet podchodów, z zaciekawieniem przyglądając się dłoni Vivian, na której brakowało dwóch palców. Może nie powinna poruszać tego tematu tak wprost, nie znając jej za bardzo, ale z drugiej strony, miała udawać, że tego nie widzi i że nie robi to na niej wrażenia? To byłoby tak bardzo nie w jej stylu.
Tak samo jak nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała uwieść pięknej kobiety stojącej tak blisko. Zaskoczyło ją, że ta dała do siebie podejść tak blisko, ale niestety nie trwało to wiecznie. Na widok tej odrobiny zdumienia, uśmiechnęła się szerzej, chytrze wręcz, jak lis, który niezauważony zbliżył się do klatki z królikami. Nie odpuściła nawet, kiedy Viv odsunęła się nieco od niej. Przecież nie da się tak łatwo złamać! Dlatego zdawała się nie słyszeć tego, co dziewczyna do niej mówiła, a przynajmniej do czasu. Wymiękła dopiero widząc nieprzychylne spojrzenie i słysząc słowa, które ugodziły jej dumę i serduszko łaknące przygód. O ile nieraz była nachalna i w swoich wysiłkach nieraz aż męcząca, to jednak wbrew pozorom znała wartość słowa "nie" i wiedziała, kiedy należy się wycofać. Teraz to ona zrobiła krok w tył, zerkając na kobietę z lekkim zawiedzeniem, chociaż owe słowa nie zmyły z ust As tego chytrego uśmieszku.
- Ranisz moje serce, piękna, ale niech i tak będzie. Zdążysz zmienić zdanie - rzekła, tak bardzo pewna swego, że dałaby sobie rękę uciąć. - Myślę, że jeśli chcesz, to póki co możesz rozgościć się w głównym namiocie albo zaprowadzę cię do gospody, a później postaram się załatwić ci jakieś lepsze lokum, bo rozumiem, że miejsce w moim namiocie ci nie odpowiada. Co ty na to? - zaproponowała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Pią Lis 11, 2016 10:12 pm

Tak nagłe zwrócenie uwagi na defekt dłoni sprawił, że Vivian prawdziwie się zmieszała. Zwykle ludzie udawali, że nic nie dostrzegają, a już na pewno nie zadawali pytań. Tylko parę bliskich osób wiedziało, jaka historia stała za tym uszczerbkiem w sprawności i Vivian nie była pewna, czy ma ochotę dzielić się nią ze świeżo poznaną kobietą. Niby nie istniał powód, by to kryć, a jednak...
- Nie ja się ich pozbyłam - uściśliła, mimowolnie splatając ręce za plecami. -  A Koszmarom nie jest tak łatwo mnie skrzywdzić.
Przekrzywiła nieco głowę, świadoma, że taka informacja ani trochę nie zaspokoi ciekawości Astaroth.
- To było dawno. Kiepska historia, nieprzyjemna do słuchania. Być może kiedyś ci powiem, jeśli nadal będziesz zainteresowana - dopowiedziała, licząc, że to wystarczy. - A ty? Też jesteś czarownicą, prawda? - założyła to już wcześniej, ale chciała dowiedzieć się konkretów. - Wykorzystujesz swoją moc na pokazach?
Zerknęła ponownie na kijek, mając wiele podejrzeń co do umiejętności Astaroth. Oczekiwała jednak potwierdzenia swoich domysłów.
Na uśmiech Astaroth po jej próbach zalotów odpowiedziała również uśmiechem, ni to pokrzepiającym, ni przepraszającym. Vivian taka już była, że bardziej ceniła stałe związki od przygód, a nawet jeśli już, to nie z nowo poznanymi osobami.
- Skoro tak twierdzisz - odpowiedziała melodyjnie z lekkim rozbawieniem. Kto wie, może wiele się zmieni, gdy już lepiej się poznają? - Główny namiot w zupełności mi wystarczy, a miasto mimo wszystko wolałabym zobaczyć kiedy indziej - prawdę mówiąc, nie śpieszyło jej się do odwiedzenia Wishtown. Tak wiele lat minęło, odkąd ostatni raz przebywała w mieście, a wcale za nim nie tęskniła. - Dziękuję - dodała na końcu szczerze, wdzięczna kobiecie za pomoc i życzliwość.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 315
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Nie Lis 13, 2016 5:45 pm

Fakt, taka odpowiedź w ogóle jej nie zadowoliła. Wszystkiego, co usłyszała, mogła się domyśleć sama, bez pomocy Vivian. A mimo wszystko nie wyglądała na specjalnie podłamaną, bo kobieta obiecała, że powie jej to kiedyś. Znaczy, powiedziała, że może jej powie, czyli tak jakby obiecała. Czy to istotne? Nawet, jak się nie dowie, to i tak nie będzie źle, bo sama też bardzo nie lubiła mówić o swoich ranach bojowych. A zresztą, kobieta poruszyła kolejny temat, znacznie milszy, więc Astaroth przeskoczyła z anatomicznych braków na cyrkowe tajemnice tak sprawnie, jakby wcześniejszej rozmowy w ogóle nie było.
- Tak i tak. Tak to się tutaj robi i na tym polega nasza wyjątkowość - odrzekła, a szmata, którą owinięty był koniec kija i na której wiedźma przed chwilą trzymała dłoń, zatliła się. As oczywiście musiała skorzystać z okazji do popisania się, więc kilka razy zakręciła przyrządem w powietrzu, wzbijając w nie deszcz iskier, po czym zgasiła materiał o wilgotną ziemię, jakby gasiła wielkiego papierosa. - Chociaż mamy tu paru ludzi i powiem ci, że wcale nie są gorsi. Może z tą różnicą, że nie zauważą pędzącego w ich stronę Koszmaru, więc jeśli coś wymsknie ci się spod kontroli... - zaśmiała się głupawo.
Ja nie twierdzę, ja stwierdzam fakty - pomyślała, ale ugryzła się w język. Ten komentarz był po prostu zbędny, nawet Astaroth to wyczuła, a do tego mógł spłoszyć Vi (cud, że wcześniejsze starania ognistej jeszcze tego nie zrobiły).
- Skoro tak, to chodźmy. Nie ma co stać tu i marznąć! - powiedziała żywo i wskazała na namiot będący tak niedaleko ich obecnej pozycji, że nim niedoszła poskramiaczka bestii mogła się zorientować, cyrkówka już unosiła krawędź namiotu i zapraszającym gestem wskazywała na jego wnętrze.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Lis 15, 2016 4:42 pm

Vivian mimowolnie drgnęła, gdy koniec kija zapłonął. Zawsze czuła respekt względem ognistych czarownic. Naturalnie władały żywiołem wykorzystywanym jako broń przeciwko wiedźmom, plując tym samym Inkwizycji w twarz. Poznała w przeszłości już jedną taką, jednak jej umiejętności były zgoła inne niż te, które właśnie zaprezentowała Astaroth. Moc tamtej czarownicy polegała wyłącznie na kontroli płonącego już ognia. Na szczęście, bo swego czasu dość mocno posprzeczały się z Viv, która mogłaby przysiąc, że czuła wtedy od znajomej czystą chęć spopielenia.
- Imponujące - kiwnęła głową z uśmiechem i uznaniem, gdy kobieta zakończyła swój pokaz. Zdecydowała nie wypowiedzieć się na temat ludzi w Cyrku, do których i tak, niezależnie od słów Astaroth, podejdzie mocno nieufnie. Na wzmiankę o utracie kontroli zareagowała jedynie uśmieszkiem, jakby kobieta powiedziała naprawdę dobry żart.
- Nie martw się, nie zdarza mi się to aż tak często - zażartowała, pozwalając sobie nawet na nieco figlarny wyraz twarzy. Do tej pory nauczyła się radzić sobie z wieloma dekoncentrującymi sytuacjami, więc rola treserki niespecjalnie ją stresowała.
Gdy tylko Cyrkówka uniosła krawędź namiotu, Vivian chwyciła swoje walizki i skierowała się w jej stronę. Chwilę później wkroczyła do zacienionego wnętrza, przesyconego aurą tajemniczości i wyjątkowości. Spojrzała nieznacznie w bok na Astaroth, gdy ta dołączyła do niej, ale zaraz przeniosła wzrok w głąb namiotu.
"Mam swoją nową, czystą stronę" pomyślała nieco ponuro, gdy uświadomiła sobie, jak bardzo odmienne życie teraz ją czeka. "Obym nie chciała potem wracać do starych treści."

zt x 2

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Kwi 25, 2017 1:43 am

Parę dni przed wspólnym występem w Cyrku

Dzisiejszy wieczór zapowiadał się znakomicie. Vivian zapędzała właśnie Koszmary do klatek, z lekkim uśmiechem wspominając dopiero co zakończony trening z Rachel. Wyszło im niemalże doskonale, osiągnęły zgranie, o którym podczas pierwszej próby tylko mogły pomarzyć. Co prawda czarownica wciąż uważała, że wiele pracy przed nimi, jednak na obecną chwilę była niezmiernie zadowolona. Również Rachel ucieszyła się ich wynikami i zaproponowała, by uczciły postępy winem. Vivian nie miała powodu do odmowy, szczególnie przy tak pięknej, w pełni wiosennej pogodzie, idealnej do spędzenia czasu na świeżym powietrzu.
Kiedy treserka już zamknęła Koszmary i uwolniła je z więzów swojej mocy, pozostało jej jedynie czekać na Rachel. W tym celu przysiadła na jakimś większym kamieniu i oplotła kolana rękoma. Kobieta miała nadzieję, że jej towarzyszka już wkrótce wróci, a tymczasem dla rozrywki zaczęła przyglądać się pobliskim drzewom i ich drobnym, zielonym pączkom.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Kwi 25, 2017 1:45 am

Dziewczynę rozpierała energia. Udany trening, poczucie artystycznego spełnienia, ciepło rozgrzanych po wysiłku mięśni - wszystko to składało się na dobry humor akrobatki. Do tego dochodziła ładna, wiosenna pogoda, błękitne niebo! Blondynka poruszała się prawie tanecznym krokiem, jedynie leciutko dotykając ziemi, ale miała wrażenie, że unosi się gdzieś ponad nią. Nie potrzebowała wiele do pełnego wyobrażenia - zamknęła oczy i pozwoliła delikatnemu wiatrowi muskać jej twarz, a ten w niemej odpowiedzi unosił do tańca jasne kosmyki jej włosów. Z gracją balansowała gdzieś pomiędzy rzeczywistością i snem. Właśnie szła po linie, wysoko, wysoko ponad chmurami, a pod sobą miała cały świat.
Otworzyła oczy, przypominając sobie, dokąd właściwie zmierzała. Vivian! Umówiły się przecież na wspólny wieczór.
Z uśmiechem i sylwetką promieniującą szczerą radością dotarła na miejsce spotkania. Zeskoczyła niczym kotka z powalonego konara i zakręciła w miejscu luźny piruet, kończąc artystyczną improwizację kłaniając się wdzięcznie dziewczynie.
- Czy zechciałaby panienka przekroczyć ze mną próg przyzwoitości? - spytała melodyjnie, jednocześnie wyciągając do przodu rękę. Oczywiście miała na myśli wypicie wina.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Kwi 25, 2017 2:32 am

Subtelny szelest, który tylko cudem dotarł do uszu Vivian, skutecznie wyrwał ją z zamyślenia. Czarownica od razu odwróciła głowę, szukając wzrokiem źródła dźwięku. I ujrzała ją, Rachel, wdzięcznie stąpającą po powalonym konarze. Akrobatka wciąż miała na sobie strój, w którym jeszcze chwilę temu ćwiczyła. Mimowolnie spojrzenie treserki przesunęło się po postaci kobiety, na moment zatrzymując się na jej zgrabnych nogach. Spodnie tylko podkreślały ich kształt, a Vivian... Vivian uciekła wzrokiem, nagle zawstydzona.
Nim Rachel podeszła do czarownicy, ta zdążyła już odsunąć od siebie nagłe speszenie i z uśmiechem przyjrzała się krótkiemu popisowi. Kto by pomyślał, że niegdyś spoglądała nieprzychylnie na takie zachowania, a teraz wydawały jej się przyjazne i urocze. Z tą samą, radosną miną ujęła dłoń Rachel, by zaraz wstać i lekko dygnąć w odpowiedzi.
- Ależ owszem, nie śmiałabym odmówić.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Kwi 25, 2017 3:11 am

Blondynka nie mogła zauważyć zawstydzenia drugiego dziewczęcia, które to pewnie wywołałoby falę zadowolenia ze strony Rachel. Wszak lubiła onieśmielać, chociaż sama wyglądała dość niepozornie.
- Zapewniam, że nie będziesz żałować. - Pozwoliła sobie na nutkę szarmancji w głosie.
Gdy pomogła Vivian wstać, z gracją zrobiła kilka kroków w bok, instynktownie zwiększając dystans, i stanęła w luźnej pozycji. Pochyliła się i intensywnie zaczęła przeglądać swoją szmacianą torbę, wyraźnie czegoś szukając. Wciągnęła jedną butelkę i podała ją Vivian, by później znów zagłębić się w bezdennej otchłani zawiniątka. Przez moment skrzywiła usta i zmarszczyła brwi w grymasie niezadowolenia. Zaraz jednak zmieniła wyraz twarzy na bardziej zakłopotany, a sama sytyacja wydała się dość zabawna.
- Masz może kieliszki? - skierowała dość głupie pytanie do treserki. Coś jej podpowiadało, jaką odpowiedź usłyszy, ale wciąż miała cień nadziei.

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Wto Kwi 25, 2017 2:50 pm

Vivian ani trochę nie wątpiła w słowa towarzyszki. Cierpliwie czekała, aż Rachel znajdzie w torbie przyniesione przez siebie rzeczy, jednocześnie rozglądając się po otoczeniu w poszukiwaniu wygodnego miejsca. W sumie... ów pień nie wyglądał źle. Wystarczająco szeroki, by mogły na nim wygodnie przysiąść. Nim czarownica zdążyła podzielić się swoim spostrzeżeniem, Rachel wręczyła jej butelkę wina i wróciła do poszukiwań, które tym razem zakończyły się niespodziewanym grymasem.
- Um... Nie - bąknęła zdziwiona Vivian i zaraz po tym uniosła delikatnie jedną brew. - Potrzebujemy ich?
Dla niej samej picie alkoholu z butelki nie było niczym zdrożnym. Miała jednak świadomość, że Rachel wychowała się w innych warunkach, wśród zasad i reguł, z których większość nie miała najmniejszego sensu dla czarownicy. Jednak uciekła stamtąd, czyż nie? Właśnie przez to Vivian liczyła, iż jej towarzyszka machnie ręką na brakujące szkło.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Sro Kwi 26, 2017 12:20 am

Zastanowiła się chwilę.
- Wydaje mi się, że nie są niezbędne. - Wzruszyła ramionami z beztroską miną. Są w Cyrku, z dala od nadętych zwyczajów ludzi z wyższych sfer. Są wolne.
Westchnęła, uśmiechając się do wspomnień. Dzień, w którym zdecydowała się uciec i spotkała Astaroth, póki co zaliczał się do jednych z najszczęśliwszych. Nie musiała już nikogo więcej słuchać i mogła na przykład siedzieć za namiotem cyrkowym do nocy, pijąc wino w dobrym towarzystwie.
Podobnie jak treserka uznała powalony konar za dobre miejsce do odpoczynku, więc podeszła do niego i wdrapała się zgrabnie. Usiadła po turecku naprzeciw Vivian, wpatrując się intensywnie w butelkę, którą trzymała dziewczyna. Wygmerała jeszcze z torby improwizowany na szybko kawałek drutu, służący za otwieracz.
- Pozwolisz?

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Sro Kwi 26, 2017 9:52 pm

To była odpowiedź, której Vivian oczekiwała. Niezwykle rzadko na jej ustach pojawiał się tak szeroki uśmiech, jak teraz. Od razu ochoczo ruszyła do powalonego drzewa, na którym zaraz przysiadła, zakładając nogę na nogę. Delikatny powiew poruszał materiałem spódnicy czarownicy, jednak ani trochę jej to nie przeszkadzało; lubiła wiatr, szczególnie ten ciepły i przyjemny.
- Czyń honory. - Vivian przekazała butelkę towarzyszce, z ciekawością spoglądając na prowizoryczny przyrząd. Sama miała inną technikę odpieczętowywania butelek, ale nie mogła gardzić nauką nowych umiejętności. Na czas oczekiwania oparła dłonie o pień i odchyliła się nieznacznie, jednocześnie lekko machając nogami. Czuła się teraz tak lekko i beztrosko... To chwila mogłaby trwać wiecznie.
- Wykonałyśmy kawał dobrej roboty - mruknęła z zadowoleniem, jeszcze raz podsumowując ich trening. Prawdę mówiąc, ćwiczenia dawały jej więcej radości niż same występy. Nie lubiła publiczności.

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
Rachel
Akrobatka
avatar

Liczba postów : 92
Join date : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Pią Kwi 28, 2017 12:32 am

Okej, czas popisać się swoją zręcznością! Blondynka, dzierżąc w jednej ręce butelkę a w drugiej bliżej nieokreślony twór inżynierii przypadkowej, spróbowała otworzyć wino. Nie przyszło jej to bez kłopotów, oczywiście. Kilkukrotnie powstrzymywała w ustach przekleństwa, by nie wyjść na zbyt swawolną i nieokrzesaną młodą damę. Zamiast tego zacisnęła mocniej usta i z większym wysiłkiem wyciągała korek. Honory... blech. Trzeba w końcu wybrać się na ten cholerny targ i kupić coś porządnego. Gdzie ona miała głowę, by wcześniej o tym nie pomyśleć?!
- Taaak... - mruknęła z miną pełną skupienia i determinacji, bawiąc się dalej z butelką. - Nasza... współpraca...
Cała scena wyglądała co najmniej śmiesznie, ale nawet gdyby ktoś ją widział, Rachel nie zwróciłaby na to zbyt wielkiej uwagi. Po kilku minutach korek w końcu odpuścił, a blondynka zachwiała się, prawie tracąc równowagę. Zamrugała kilka razy w lekkim zdziwieniu, po czym uśmiechnęła się promiennie.
- Idzie nam tak dobrze, jakbyśmy zostały stworzone specjalnie do tego występu! - ekscytowała się, na chwilę całkowicie zapominając o trunku i szybując myślami gdzieś ponad niebem. - Wyobraź sobie miny tych wszystkich ludzi, którym dane to będzie zobaczyć! Zwalimy ich z nóg!

___________________


-  Czy stoję wystarczająco blisko, żeby twoja iluzja się powiodła?

-  Czy jeżeli zaprzeczę, to podejdziesz bliżej?



SPECJALNIE DLA VIV
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 178
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Teren za namiotem   Czw Maj 04, 2017 4:14 pm

Całą szarpaninę z butelką Vivian obserwowała zaledwie kątem oka, niepewna, czy jeszcze dawać szansę metodom Rachel, czy też może już zainterweniować i spróbować swojej własnej taktyki. Nie żeby cała scena nie wydała się czarownicy zabawna; treserka po prostu uprzejmie powstrzymywała się od jakiegokolwiek komentarza, a jedynym przejawem jej rozbawienia był delikatny uśmieszek, błąkający się po ustach.
Czas powoli upływał, Vivian czekała, na zmianę zerkając a to na towarzyszkę, a to na cudnie błękitne niebo, aż nagle rozległ się charakterystyczny dźwięk, ogłaszający kapitulację korka. Czarownica od razu wyprostowała się i obróciła w stronę Rachel, obdarzając ją pełnym uznania spojrzeniem. Nie musiała wiedzieć, że lada chwila, a treserka przejęłaby zadanie odpieczętowania butelki.
- Tak sądzisz? - Vivian przekrzywiła nieco głowę, sceptycznie analizując słowa towarzyszki. Treserka nie miała artystycznej duszy, publiczność była dla niej jedynie niepotrzebnym dodatkiem. Choć czarownica przygotowywała swoje występy niezwykle skrupulatnie, widząc w tym szansę na doskonalenie swojej mocy, często pytała zaufanych cyrkowców o radę w kwestii samego pomysłu na przedstawienie. Jak dotąd nikt nie narzekał, szczególnie że gotowe już występy cechowały się wysoką jakością.
Nagle wzrok Vivian spoczął na butelce. Po cóż zwątpienie, gdy jest wino?

___________________



Karta Postaci | Relacje | Lista sesji | Teczka | Theme
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494
 
Teren za namiotem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Teren na zachód od Krwawej Bramy
» Stary Dąb [teren skażony czarną magią]
» Miłosny trójkąt w lesie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Cyrk-
Skocz do: