IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Leśna Droga Śmierci

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Leśna Droga Śmierci   Sob Paź 22, 2016 8:40 pm

Leśna Droga Śmierci.
Mało widoczna wydeptana ścieżka, rzadko uczęszczana, która prowadzi w głąb ponurego, mrocznego lasu. Nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych dróżek. Zwyczajna, przy której można spotkać ślady stóp, kopyt czy wózków. Czasem przejdzie wilk lub coś bardziej groźnego. Im głębiej, tym mroczniej, lecz jest to już specyfika Ponurego Boru. Jednak z czasem można dostrzec coś, co wyróżnia się wśród reszty. Są to barwy złota i nie pasującego brązu,  litery U oraz symbole oznaczające smoka zjadającego swój własny kolor. Gdy ktoś jest w stanie to zobaczyć, jego los może być już policzony.
Symbol ten należy do grupy dość dobrze zorganizowanych bandziorów, którzy wierzą w nowy porządek. Nie są znani, choć zdążyli już zyskać odpowiednie dobrodziejstwa materialne, aby móc zbudować sobie dość przestronną, dobrze wyposażoną kryjówkę. Nowi na kryminalnej ścieżce i niezwykle niebezpieczni. Miejsce zostało określone przez liczne zgony.

Popołudnie. Leśna Droga Śmierci.
Kilka listów, plotek i wiadomości zostało przesłanych wprost w paszczę Inkwizycji. Informacje w nich zawarte mówiły o tym, że na terenie lasu grasuje coś niezwykłego, trudnego do opisania, ale niebezpiecznego. Dokładniej chodziło o Wiedźmę korzystającą z czarów lub Koszmara. Były to słowa, których nie można byłoby zignorować lub potraktować jako nieśmieszny żart. W nich umieszczono dokładne położenie, gdzie widziano ponoć jegomościa w magicznej otoczce. Miejsce było zlokalizowane głęboko w lesie, na mapach nie było mowy o ścieżce. Okoliczni jednak świadom byli, że do tegoż miejsca można dojść pewną drogą. Nazywała się Leśną Drogą Śmierci, a wszystko przez częste mordy w tamtym miejscu. Niekiedy można było tam spotkać świeżą krew, wilki zjadające truchła, a w nozdrze drażnił swąd gnijących, o ile odeszło się wystarczając od ścieżki by znaleźć jakiegoś starszego trupa.
Dlatego też osoba, która miała przystąpić do ewentualnego zadania, otrzymała dokładne informacje, które mogły zostać uznane za pomocne i wysłana w teren. W szczególności by zachowała szczególne bezpieczeństwo, gdyż zagrożenie nie jest znane, a w razie dominacji przeciwnika, wycofać się jak najszybciej.
Nikt raczej nie spodziewał się, że ktoś przygotował niespodziankę dla łowcy.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Nie Paź 23, 2016 11:30 am

Cisza, dookoła panowała dziwna cisza, gdy Isabelle szła w kierunku Ponurego Boru. Dlaczego ona musiała się tym zająć? Odpowiedzi ni widu ni słychu. Wezwano ją do wyżej postawionych, przedstawiono sprawę i pouczono. A dalej? "Radź sobie sama. Bądź ostrożna". Wielce pomocne, naprawdę.
  Na terenie Wishtown udało jej się złapać powóz, lecz teraz szła piechotą, ponieważ podobno konie mogły się spłoszyć, przerazić ujrzawszy dzikie zwierzę. Pewnie jednak nie to było głównym powodem; nie zwierzęta, a strach dorożkarza przed zdradziecką ścieżką. Po co narażać swoje życie, kiedy nie trzeba? Niech Inkwizycja to robi.
  Isabelle uśmiechała się w duchu, patrząc przez chwilę na oddalający się pojazd, chociaż tak naprawdę nie było jej do śmiechu. Stała przez chwilę, potem jednak ruszyła.
  "Prawdopodobnie wiedźma. Lub Koszmar. Zajmij się tym." Jakiś miły, zatroskany obywatel postanowił spełnić swój obowiązek wobec walki z mutacją. Ciekawie.
  Drzewa zamknęły się nad nią, pozostawiając w niej poczucie jakiegoś zamknięcia. Zadrżała lekko i ciaśniej opatuliła się płaszczem. Miała złe przeczucia, a ta droga nie cieszyła się dobrą sławą. Rozejrzała się niespokojnie. Nie było to miejsce, w które poszłaby dobrowolnie, ale rozkazy to rozkazy.
  Liście powoli zmieniały kolory, a oddech dziewczyny ulatywał do nieba pod postacią ledwo widocznej pary. Nie było jej jednak jakoś szczególnie zimno; marsz ją rozgrzewał, zresztą płaszcz też dodawał nieco od siebie, a nałożony kaptur chronił głowę, chociaż jednocześnie ograniczał troszkę pole widzenia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Nie Paź 23, 2016 1:37 pm

Wbrew pozorom, miejsce to nie powinno budzić jakiegoś szczególnego strachu, poza złą renomą. Wokół pełno złotych, powoli opadających liści, wydeptana dróżka, kiepawo zadbana przez rzadkość jej użytkowania, a ponadto nic specjalnego. Zwykła, ot co. Długa i kojąco cicha, gdzie jedynym dźwiękiem był szum drzew targanych przez jesienny wiatr. Lecz jej natura okazywała prawdziwe oblicze dopiero po zagłębieniu się wewnątrz lasu.
Wraz z przekroczeniem bezpiecznego progu zapuszczenia się w głąb, kolejnym krokom towarzyszyło potęgujące się, niepokojące uczucie obserwacji. Jakby ktoś czaił się w odległych krzakach, patrząc wprost w nasze oczyska. Co gorsza, rozglądając się wokół nie można było dojrzeć niczego, poza ponurym pięknem lasu. Dodatkowo, było tu o wiele więcej drzew, gęściej, a to powodowało, że głosy z miasta nie dochodziły, a wiatr stanowczo osłabł. Wcześniejsza kojąca cisza została wymieniona na dość przygnębiającą głuchotę. Zero dźwięków poza własnymi stopami, łamiącymi trawy i zgniatającymi gałęzie. Nawet krzaki zatraciły malowniczość przez swe wietrzne poruszanie, zdając się być martwe. Mówiąc w skrócie, atmosfera zrzedła, nafaszerowana uczuciem braku bezpieczeństwa. Coś tu było i ewidentnie nie miało pozytywnych zamiarów.
Wtem, gdy wszystko wydawało się stracić życie, gęste i długie krzaki nieopodal kobiety zaczęły się ruszać. Z nich nagle wyskoczyła bardzo niepasująca do tegoż miejsca istota. Była to łania, piękna, żywa, pełna energii, wylądowała blisko inkwizytora. Jednak nie na tyle, by ta mogła sięgnąć jej dłonią. Oczyska przepięknego stworzenia łupnęły na Żniwiarkę, pełne niewinności i czystości, której inne potworki mogły tylko pozazdrościć. I wraz z ich wymianą spojrzeń, ta uciekła prędko, w popłochu, siną w dal, prosto przed siebie, pozostawiając po sobie mierną atmosferę z przed chwili. Czyjejś misternej obserwacji, która prowadziła przed siebie.
I jeśli Inkwizytorka rozpoczęła chód przed siebie, po paru chwilach rozszedł się niezwykle mroczny, cholernie smutny dźwięk.
Był to nieprzyjemny odgłos pisków sarny, która jeszcze chwile temu czmychnęła przed Żniwiarzem. Coś pełnego bólu, prawdopodobnie została właśnie upolowana i zjadana żywcem przez coś nieprzyjemnego. Choć jeśli kobieta postanowi przybyć możliwe jest że uratuje niewinne stworzenie. Mogła też iść przed siebie, kontynuując misje.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Nie Paź 23, 2016 8:42 pm

Zła renoma. A czy to nie ona właśnie przyczynia się do omijania takich miejsc? Obawiania się ich i śmierci? Najwyraźniej dla tego dorożkarza sam fakt, że ludzie tam ginęli wystarczał, by omijał to miejsce szerokim łukiem. Może nawet się go bał? Mniejsza z tym, szczerze, nie obchodziło to Isabelle ani za grosz.
Inkwizytorka nie wiadomo dlaczego zaczęła iść ciszej, ostrożniej, jakby nie chciała zakłócać królestwa ciszy. Do tego to uczucie bycia obserwowanym. Nie polecała, zdecydowanie. Isabelle próbowała zastosować pewną sztuczkę, mianowicie jeździła wzrokiem po otoczeniu, kątem oka usiłując dostrzec ruch. Niestety, oczy płatały jej figle, a ona sama nic nie zobaczyła oprócz wszechobecnych drzew, skutecznie ograniczających widoczność i zlewających się w jakby ścianę. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Oblizała nerwowo usta, jednak nie zatrzymywała się.
Serce zaczęło jej niespokojnie bić, gdy krzaki nieopodal zaczęły się ruszać. Chwyciła prawą ręką rewolwer, nie wyjmując go póki co z pokrowca, lecz będąc gotową uczynić to w każdej chwili. Momentalnie uspokoiła się jednak, widząc stworzenie. Powoli wyciągnęła rękę przed siebie, patrząc w oczy zwierzęcia i uśmiechając się delikatnie. Nie zdążyła zrobić nic więcej, gdyż umknęła równie szybko, jak się pojawiła.
Kobieta odczekała chwilkę, lecz zaraz ruszyła dalej. Nie przybyła tu na podziwianie lokalnej fauny; miała misję do spełnienia. Zdążyła zrobić ledwie kilka kroków, gdy coś zmroziło jej krew w żyłach. Piski sarny. Tego wspaniałego stworzenia. Inni pewnie powiedzieliby, że taka kolej życia. Cóż, łańcuch pokarmowy nie wybiera.
Wahała się. Żniwiarz wyraźnie wahała się czy pomóc zwierzęciu, czy iść dalej. Jednak miała w sobie jeszcze resztki empatii. W końcu co ma do stracenia? Rozejrzała się po raz ostatni dookoła i ruszyła szybko w kierunku pisków.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Pon Paź 24, 2016 12:33 am

Rozejrzenie się dookoła niewiele dało. Niczego nowego na terenie wokół nie było, a piski biednego zwierzęcia nie cichły, będąc cały czas tak samo głośne. Żniwiarka miała dość dużo czasu na zainterweniowanie. Dlatego też nie dziwne, że po paru chwilach doszła do odpowiedniego miejsca, gdzież znajdowało się strudzone życiem zwierzę z jasno wyrysowanym problemem. I było to mniej poważne niż mogło się zdawać.
Pies, dość duży, z rodziny pinczerów. Praktycznie cały czarny, z elementami brązu na paszczy i łapach. Doberman, trzymający we swych żelaznych szczękach nogę leżącej sarny. Mocno, nie pozwalając uciec zdobyczy. Mimo że gryzł, to nie z myślą o rozszarpaniu i zabiciu, a przytrzymaniu biedaczyska w miejscu. Widać, że był wytrenowany i zapewne doświadczony w tej dziedzinie. Mogło to oznaczać tylko jedno. Musiał mieć właściciela, więc kogoś, kto jest gdzieś w tym rejonie. Lecz mimo tego, ani słychu, ani widu. Żniwiarz mogła rozejrzeć się, szukając właściciela, czy też nawet krzyczeć, niestety bezskutecznie. Mógł to być również myśliwy, który nie miał szczęścia i padł ofiarom tego, z czym miał poradzić sobie inkwizytor. Teraz jednak musiała zadecydować. Mogła odejść z tego miejsca, powracając bardziej na teren misji, pozostawiając gryzącego psa i sarnę na pastę losu, albo jakoś zareagować. Doberman nie wyglądał na takiego, który z chęcią odda swoją ofiarę, a gdy tylko ktoś mu przeszkodzi, zostanie również przez niego zaatakowany. Z drugiej strony łania będzie cierpiała i jeśli ktoś jej nie pomoże, czekają ją jeszcze długie godziny umierania.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Pon Paź 24, 2016 8:04 pm

Gąszcz drzew utrudniał trochę orientację w terenie, lecz Isabelle nie poddawała się. Złote liście niekiedy spadały z roślin wokół niej; nawet kilka razy zamierzyły się na twarz dziewczyny.
Nie było to jednak daleko, gdyż zwierzę nie przebyło wcale wielkiej odległości, zanim coś je dopadło. Kobieta miała wciąż wątpliwości co do słuszności swojego postępku. Serce biło jej szybko, jakby pragnęło ujrzeć na własne oczy świat dookoła. Oczom Inkwizytorki ukazał się iście niepokojący widok. To nie dzikie stworzenie było przyczyną cierpienia sarny, lecz dobrze wyszkolony doberman.
Isabelle miała ochotę zakląć, jednak nie zrobiła tego. Stanęła tylko w pół kroku, oceniwszy sytuację. Najwyraźniej ktoś mógł się wybrać na polowanie, a ona utrudniała to zadanie, jednocześnie nie wykonując powierzonej misji. Z tym, że gdzie był myśliwy? Czy nie powinien być zaraz za psem, by ukrócić cierpienia nieszczęsnej łani? A co jeżeli pupil wykonywał zadanie, a jego właściciel ma kłopoty, przez jej ociąganie się.
Serce ścisnęło jej się z żalu, widząc jaki ból sprawiają zwierzęciu szczęki psa. Nie mogła jej tak zostawić, po prostu nie mogła. Ale co mogła zrobić? Nie była medykiem. A sarna z chorą nogą nie przeżyje długo, a nawet ten krótki czas będzie naznaczony cierpieniem.
- Dobry piesek, spokojnie – zwróciła się półszeptem do drugiego ze zwierząt, jednocześnie powoli kierując prawą, lekko drżącą rękę w stronę kabury i wyjęła rewolwer. Rozległ się metaliczny szczęk, gdy go odbezpieczyła. Teraz wystarczyło tylko strzelić i ukoić ból sarenki, prawda? Prawda?!
Nie, nie mogła. Nie mogła po prostu strzelić do bezbronnej istoty. Postąpiła krok do przodu.
- Piesku puść ją – przemówiła łagodnie, w sumie nie licząc na pozytywną reakcję. Czuła się nieco idiotycznie. Powinna iść dalej, a tymczasem wyrzuty sumienia nie pozwalały jej się stąd ruszyć. Za bardzo szkoda jej było sarenki. W sumie mogłaby spróbować odciągnąć psa, narażając tym samym siebie. Ale co tam. Wolną ręką sięgnęła powoli i urwała jakąś gałąź. Podjęła już decyzję.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Sro Paź 26, 2016 3:46 pm

Łania piszczała z bólu. Coraz intensywniej krwawiła przez pogłębiające się rany. Pies trzymał jej nogę dalej w stalowym uścisku, którego żadna siła teraz by nie rozwarła. I choć zwierz zwrócił na nią uwagę, unosząc wzrok na tyle, ile mógł, strzygnął uszyskami na szepty, tak ani myślał o zaprzestaniu powierzonego zadania, nie rozumiejąc też prawdopodobnie kobiety. Robił to, co miał robić, w przeciwieństwie do pewnej Inkwizytorki, która mogła ponieść tego konsekwencje. Do tego nawarstwiające się uczucue obserwacji. Ktoś tu był, lecz nie jeden, a kilku. Co gorsza, ewentualne rozglądanie się wokół nic by nie dało. Las zdawał się być po prostu nieżywym w dalszej mierze, pozbawiony dźwięków miasta czy targającego drzewami wiatrem. Niespokojna atmosfera.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Sro Paź 26, 2016 9:03 pm

Stróżka potu spływała jej po plecach, a serce biło niespokojnie, gdy tak stała z tym patykiem. W głowie milion myśli, czy postępuje dobrze. Zmrużyła lekko oczy, w skupieniu wysuwając koniuszek języka. Nie mogła strzelić ani do łani, ani do psa, chyba że ten ją zaatakuje, co było raczej pewne.
Opuściła dłoń z rewolwerem. Powolutku, wsuwając go do kabury, tak, by w razie potrzeby móc go szybko dobyć. Jakiś zbłąkany kosmyk wpadł jej do oczu, więc spróbowała odgonić go dmuchnięciem. Nie na wiele to się zdało, więc poprzestała, całą swoją uwagę skupiając na psie. Rozejrzała się ostrożnie wokół, choć znowu nic nie dostrzegła.
Odetchnęła głęboko;na jej twarzy malował się już całkowity spokój, gdy kucnęła i prawą ręką jeździła po podłożu, szukając kamyka. Gdy już jakiś miała w ręce, wstała, podeszła bliżej psa, na tyle, ile miała odwagę. A z drugiej strony tak daleko, by nie dopadł jej pierwszym skokiem.
Wszystko to nie trwało jakoś szczególnie długo. Przymknęła oczy, a jej twarz w tym momencie nie wyrażała jakichkolwiek emocji. Odchyliła do tyłu ramię i, równocześnie z otwarciem swoich ocząt, zamachnęła się, rzucając kawałkiem skały tak, by trafić psa w nos. Wiedziała, że to go zaboli. Jeśli jej się udało, to świetnie. Jeśli zaś spudłowała? Cóż, od czegoś ma patyk w ręce.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Sob Paź 29, 2016 2:02 pm

Pies szargał dalej swą piszczącą ofiarą, nie mając zamiaru jej wypuścić w dalszej mierze. A atak w postaci kamienia niestety spudłował. Nie trafiła w nos, bardziej w czaszkę, a to nie było dla niego specjalnie bolesne na tyle, by wypuścić taką pyszotę spod swych zębisk. Jednak sprawiło, że zwiększył ilość powarkiwań, traktując ją jak wroga. To natomiast zwiastowało atak z jego strony, jeśli dziewczyna postanowi dalej brnąć w swoim celu uratowania łani, a nie ewentualnego człowieka. Jednak los miał dla niej jeszcze inną przygodę. O wiele mniej przyjemną, którą lada chwila miała rozpocząć.
- Piękny pies, nie? Doberman. Dobrze wytrenowany, robi dokładnie te rozkazy, które zostaną mu wydane. I to chyba w przeciwieństwie do Inkwizycji, co? - rozszedł się dojrzały, męski głos, basowy i z szczyptą chrypki. A zza krzaków za Isabelle wyłonił rosły mężczyzna, ubrany w długi, skórzany płaszcz i podobne temu wytrzymałe obuwie. Na ramieniu żółto-brązowy sygnet z napisem pod "Uroboros". W rękach dzierżył dubeltówkę, której lufa wymierzała wprost w dziewczynę. I jeśli ta znała się choć odrobinę na broni palnej, powinna wiedzieć że otrzymanie ran z tego typu broni, skończyłoby się dla niej cholernie tragicznie. Lecz co gorsza, nie tylko ten mężczyzna wyszedł zza krzaków, a parę innych z podobnym ubiorem. Trzeba było ich pochwalić, że byli wcześniej świetnie ukryci. Mieli oni spory arsenał. Rewolwery, strzelby, które nadawały się perfekcyjnie pod polowania czy na średnią odległość, w której się aktualnie znajdowali. Sześć przeciwników. - A teraz... Powolutku, nie odwracając się, weeeź odepnij kaburę i wyrzuć pistolet. Wiesz, dziewczynko, nie chciałbym teraz nacisnąć świerzbiącego mnie palca przez myśli, że i Ty mogłabyś pociągnąć za spust. Już, już, nie ociągaj się. Jesteś tu sama, nie ma nikogo wokół, a szkoda tracić tak życie - ten sam głos przemówił po raz drugi.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Nie Paź 30, 2016 9:49 pm

Drgnęła na ludzki głos, chcąc się obrócić. Coś jednak podpowiedziało jej, żeby tego nie robiła.
- Wprost wspaniały – zaczęła głośno. - I jak podejrzewam upodobanie do zadawania bólu ma po właścicielu? - pstryknęła palcami. - Och, no tak, przecież pies ma po części taki charakter jak właściciel. Co do Inkwizycji? Nie dla plebsu przeznaczone są metody jej działania. Przecież jej członkowie to nie zwierzęta.
Zerknęła przez ramię uśmiechając się słodko do mężczyzny. Tylko chwilowe zmarszczenie brwi sygnalizowało, że zdawała sobie sprawę z wymierzonej w nią broni. Ręka drgnęła jej w kierunku rewolweru. Wyjęłaby go, gdyby mężczyzna był sam. Wtedy bez problemu by z nim sobie poradziła
Była otoczona, co do tego nikt nie miał wątpliwości. Zbadała czujnym wzrokiem przeciwników, przyglądając się każdemu z nich i posyłając im pełne wyższości spojrzenie spod uniesionych brwi.
- Oho, cóż za miłe towarzystwo – powiedziała. - Podejrzewam, że raczej nie jesteście myśliwymi, tylko popierdoleńcami odpowiedzialnymi za trupy przy drodze. Jakieś słowa na usprawiedliwienie? Chociaż nie sądzę, by takim cholernikom coś one dały – wzruszyła ramionami.
- Booo? - przeciągnęła sylabę. - Słońce, jeśli mnie nie sprowokujesz, to was nie zabiję – mówiła ze sztuczną pewnością, której wcale tak do końca nie odczuwała. - Skąd pewność, że w pobliżu nie ma innych Inkwizytorów? - uśmiechnęła się kpiąco, próbując ugrać co nieco na czasie.
Nie obejmowała wzrokiem rozmówcy, a gdyby mogła stanąć z nim twarzą w twarz, z ogromną radością pokazałaby mu środkowy palec. Odpięła jednak zręcznie pasek, opuszczając kaburę kawałek od siebie. Zaraz potem zamachnęła się i rzuciła patykiem w kierunku jednego z napastników. Kto powiedział, że jest normalna? Jeśli udało jej się trafić, uśmiech na jej twarzy stał się jeszcze szerszy. W tym czy w innym wypadku miała przerąbane.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Czw Lis 03, 2016 2:31 pm

Z każdym jej kolejnym słowem, cholernie nieadekwatnym do sytuacji i rzekomym przeszkoleniu w inkwizycji, misja oddalała się od wykonania jej pomyślnie. A to wszystko przez to, że szajka bandziorów nie była bezmózgimi istotami, nie wiedzącymi z kim stoją w parze. Świetnie zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie sprawiał osobnik płci żeńskiej przed nimi stojący. Dlatego też pewność siebie, która była co najmniej alarmująca, a później jeszcze rzut patykiem... został potraktowany jak atak. To z kolei sprawiło, że wszystkie pukawki wypuściły ołów prawie w tym samym momencie. Strzelby napędzane amunicją gauge 12 typu buckshot, które rzuciły dość solidną grupę kul. Do tego rewolwery, ale nie byle jakie, gdyż kalibru .44 magnum. Pociski wzmacniane, mogące bez problemu przebić się przez ciało, pozostawiając po sobie bardzo ohydną ranę wylotową. Na miejscu można było powiedzieć, że misja właśnie skończyła się niepowodzeniem. Tylko szczęście uratowało ją na tyle, by mogła przeżyć te solidne przestawienie, nie dostając żadnym z pocisków krytycznie. Zła, wręcz głupia decyzja, która zapisała ten dość tragiczny finał.
Szajka bandziorów postanowiła odejść, nie licząc na to, że ta osóbka przeżyła.
- Nie nasza strata... Naprawdę to zrobiła...? - mruknął jeden z nich.
- Jak widać... Spenialiśmy, ale kurwa! Jak mogła rzucić po prostu kijkiem? Porypana jakaś?! - rzucił drugi.
- Zostawmy to, ruszajmy. Nie wzięliśmy żywcem, trudno, poszukamy następną ale już nie z inkwizycji... To są kurwa tępe świry! - zakrzyknął. Odeszli daleko.

Rany Isabelle:
Strzelba używała amunicji śrutowej, czyli wystrzeliwała kilkanaście pomniejszych pocisków. Jako, że był to dość wysoki kaliber - bo gauge 12, śruciny były dość duże i w ilości... 12. Z odległości 20 metrów, nabyła poważnych obrażeń w okolicach pleców, lędźwi, pośladków i ud, pamiętając też o tym, że broni tego typu były dwie, nie jedna. Pociski wbiły się w ciało, nie za głęboko, żaden nie przebił ciała na wylot. Ran jest sporo.
Rewolwery kalibru .44 magnum. Nie jest to malutki i niegroźny kaliber. Pociski .44 magnum są potężne, a przez to wzmacniane. Pociski te przebiły się przez ciało Isabelle. Dostała w plecy, tworząc bardziej groźną ranę wylotową na brzuchu. Jelito zabolało. W prawe ramie, lewe przedramię i nogę. Jeśli chodzi o ramię i przedramię, niefortunnie pociski zderzyły się z kośćmi, łamiąc je. Dzięki temu rana wylotowa nie była już taka groźna, lecz mimo to powodująca groźne obrażenia.
Wymaga szybkiego leczenia i zatamowania krwawienia. Pamiętając też o tym, że sama będzie miała wielkie trudności z zatamowaniem krwawienia.
(Ciekawostka.
Gauge to kaliber we strzelbach. Lecz w przeciwieństwie do zwyczajnych, tutaj im mniejsza cyferka, tym większy pocisk. Gauge 20 jest mniejszy od gauge 12. Przy okazji, ilość kul w środku, o ile jest to buckshot - śrutowa - jest większa w większych gaugach, choć kulki w tym przypadku są mniejsze. Zdarzają się przypadki nadania nazwy normalnego kalibru, lecz przeważnie używają właśnie gaugów.)

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Isabelle
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 133
Join date : 11/03/2016

PisanieTemat: Re: Leśna Droga Śmierci   Nie Lis 13, 2016 10:03 pm

Gdy tylko wypowiedziała te słowa, od razu gorzko tego pożałowała. Przez myśli przeleciało jej pytanie, dlaczego zawsze musi działać pod wpływem chwili. Dodatkowo ten patyk. Gdyby mogła, palnęłaby siebie w łeb, zanim rzuciłaby tym patykiem. Tego typu zachowanie nigdy nie przynosiło jej korzyści; wręcz przeciwnie – wpakowywało ją w jeszcze większe gówno.
Pociski przeszyły jej ciało, sprawiając, że nogi nie były w stanie utrzymać jej ciężaru. Osunęła się powoli na ziemię, przygnieciona bólem. Pot zrosił jej czoło, a Isabelle z trudem łapała oddech. Ostatkiem sił przyłożyła rękę do brzucha, by zaraz mieć ją całą skąpaną w jej własnej krwi. Przymknęła oczy, już nawet nie słysząc słów bandytów.
Walczyła z ogarniającą ją ciemnością. W końcu, osunęła się w słodkie odrętwienie, jakby to było jej najcudowniejsze wybawienie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Leśna Droga Śmierci
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Finnick Odair
» Droga obok lasu
» Czarna Lista Śmierci
» Droga Królewska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Lasy :: Ponury bór-
Skocz do: