IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przyczepa Fanny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Przyczepa Fanny   Sob Lis 19, 2016 12:58 pm

Znajduje się tutaj to, co do przeżycia jest potrzebna. Zatem, malutka kuchnia, toaleta, niewielka sypialnia oraz....pokój, w którym Fanny trzyma wszystkie zebrane informacje na temat Inkwizycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Lis 19, 2016 1:11 pm

Fanny siedziała samotnie w swojej przyczepie i paliła papierosy. W pokoju, w którym przebywała, znajdowały się wszystkie informacje, które udało jej się zebrać na temat samej Inkwizycji i poszczególnych jej członków. Także wiedziała mniej więcej kim była ruda piękność, która, niestety, zajmowała nałogowym tępieniem czarownic. Zwano ją Czerwonym Pazurem, a nazywała się naprawdę Emily Smith. Wiedziała też kim była Feet, Klucznik oraz Harpun. Miała również informacje o wielu innych członkach Inkwizycji, ale nie mogła, na chwilę obecną, żadnej z tych osób powiązać z niedawną egzekucją czarownicy. Bo czymże innym, aniżeli egzekucją był strzał w tył głowy wymierzony w osobę spętaną, pozbawioną możliwości obrony?
Zielonowłosa czuła, jak jej głowa pulsuje. Przemyślała bardzo wiele rzeczy, przetworzyła całą masę informacji, więc była nieco zmęczona.
- Chryste....dlaczego akurat zostałam głównym detektywem czarownic? - zastanowiła się przez chwilę, chociaż odpowiedź była oczywista. Bo była najlepsza w tym co robiła i jej działania pozwoliły uratować kilka czarownic, jak również dały możliwość do zemsty lub wyeliminowania groźnego wroga. Panna Morland czuła się zatem spełniona zawodowo, na chwilę obecną, chociaż powoli zaczynał się w niej odzywać zew jej własnego ciała, które pragnęło dotyku, pieszczot. Zielonowłosa pokręciła głową odganiając od siebie te natrętne myśli. Przecież i tak teraz nie miała żadnych szans na to, by dostąpić zaspokojenia. Chyba, że...
Jej dłoń jakby mimowolnie powędrowała pomiędzy na piersi, podwinęła spódnicę, dotknęła swojej najwrażliwszej części ciała. Rzadko kiedy nosiła bieliznę, zwłaszcza u siebie w przyczepie, która była jej drobnym sanktuarium, w którym mogła zaznać odrobinę prywatności. Także...skoro nikt nie mógł jej dać nieco radości, postanowiła sobie sama ją zafundować w ramach odpoczynku, relaksu. Nie wiedziała jeszcze, że pod tym względem tego wieczora mogło się wiele zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Lis 19, 2016 1:11 pm

Fanny napisał:
Fanny siedziała samotnie w swojej przyczepie i paliła papierosy. W pokoju, w którym przebywała, znajdowały się wszystkie informacje, które udało jej się zebrać na temat samej Inkwizycji i poszczególnych jej członków. Także wiedziała mniej więcej kim była ruda piękność, która, niestety, zajmowała nałogowym tępieniem czarownic. Zwano ją Czerwonym Pazurem, a nazywała się naprawdę Emily Smith. Wiedziała też kim była Feet, Klucznik oraz Harpun. Miała również informacje o wielu innych członkach Inkwizycji, ale nie mogła, na chwilę obecną, żadnej z tych osób powiązać z niedawną egzekucją czarownicy. Bo czymże innym, aniżeli egzekucją był strzał w tył głowy wymierzony w osobę spętaną, pozbawioną możliwości obrony?
Zielonowłosa czuła, jak jej głowa pulsuje. Przemyślała bardzo wiele rzeczy, przetworzyła całą masę informacji, więc była nieco zmęczona.
- Chryste....dlaczego akurat zostałam głównym detektywem czarownic? - zastanowiła się przez chwilę, chociaż odpowiedź była oczywista. Bo była najlepsza w tym co robiła i jej działania pozwoliły uratować kilka czarownic, jak również dały możliwość do zemsty lub wyeliminowania groźnego wroga. Panna Morland czuła się zatem spełniona zawodowo, na chwilę obecną, chociaż powoli zaczynał się w niej odzywać zew jej własnego ciała, które pragnęło dotyku, pieszczot. Zielonowłosa pokręciła głową odganiając od siebie te natrętne myśli. Przecież i tak teraz nie miała żadnych szans na to, by dostąpić zaspokojenia. Chyba, że...
Jej dłoń jakby mimowolnie powędrowała na piersi, podwinęła spódnicę, dotknęła swojej najwrażliwszej części ciała. Rzadko kiedy nosiła bieliznę, zwłaszcza u siebie w przyczepie, która była jej drobnym sanktuarium, w którym mogła zaznać odrobinę prywatności. Także...skoro nikt nie mógł jej dać nieco radości, postanowiła sobie sama ją zafundować w ramach odpoczynku, relaksu. Nie wiedziała jeszcze, że pod tym względem tego wieczora mogło się wiele zmienić.


Ostatnio zmieniony przez Fanny dnia Sob Lis 19, 2016 10:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Lis 19, 2016 7:05 pm

Astaroth musiała mieć w głowie jakiś radar. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, co jak bardzo potrafiła wyczuć, kiedy może zrobić komuś niezapowiedzianą wizytę i jeszcze z tego skorzystać? Ale zacznijmy od początku.
To był dzień jak każdy inny. Ognista najpierw udała się do karczmy na śniadanie i pogawędkę przy piwie z karczmarzem, a później wróciła prosto do Cyrku, mając na uwadze to, że obiecała być na wieczornym występie i nie spóźnić się. Specjalnie dlatego siedziała w namiocie już od południa i ćwiczyła nowe sztuczki, nudząc się jednak niemiłosiernie. To był chyba jeden z tych dni, kiedy najlepiej jest się położyć spać i obudzić następnego dnia z nowymi siłami i ambitnymi planami. Tego jednak zrobić nie mogła, tak samo jak nie powinna się oddalać, żeby coś jej przypadkiem nie zaaferowało bardziej, niż powinno. I wtedy wyczuła, że dawno nie była u swojej zielonowłosej przyjaciółki, która na pewno znajdzie sposób, żeby umilić im to nudnawe popołudnie. Ale nie wypadałoby iść w gości z pustymi rękami... Dlatego po dłuższym namyśle wyjęła z szuflady nalewkę, którą parę dni wcześniej dostała od znajomego i gwiżdżąc wesoło ruszyła w stronę jakże dobrze znanej przyczepy.
Nie zwykła pukać, tym bardziej nie do kogoś, z kim znała się tak dobrze. Dlatego właśnie wbiła z buta, bez najmniejszego nawet ostrzeżenia, żeby zastać Fanny w zdecydowanie niezręcznym momencie, nim ta mogła zdążyć się wycofać. Oczywiście, bynajmniej nie dla Astaroth, która wydała się kompletnie niewzruszona, a raczej rozbawiona całą sytuacją.
- W takich sytuacjach nie jestem pewna, czy powinnam wyjść czy pomóc - zachichotała, zakrywając palcami usta, po czym zamknęła za sobą drzwi przyczepy i oparła się ramieniem o ścianę, równocześnie eksponując butelkę z bursztynowym trunkiem. - Mam nadzieję, że to cię przekonuje - wyszczerzyła się wesoło, grzecznie jednak czekając na pozwolenie na wejście wgłąb przyczepy, chociaż w głębi duszy czuła, że raczej nie zostanie odrzucona na rzecz samotnych, trzeźwych uciech. To nie byłaby ta Fanny, którą ona znała. Jej Fanny wiedziała co dobre, o!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Lis 20, 2016 11:26 am

Fanny całkiem nieźle się bawiła ze sobą. Robiąc sobie przerwę od pracy w postaci dawania sobie przyjemności, wiedziała, że później dzięki rozluźnieniu jakie nastąpi po spełnieniu, jej umysł stanie się czysty i gotowy do dalszego rozwiązywania zagadek. Pojękiwała cicho tłumiąc te odgłosy. Nie było potrzeby, by ktoś ją słyszał. I kiedy już już prawie docierała do kulminacyjnego momentu, drzwi od jej przyczepy zostały otworzone gwałtownie i bez ostrzeżenia. Zielonowłosa szybko wyjęła dłoń spomiędzy swoich nóg, chociaż wiedziała, że nieproszony gość już ją przyłapał, już wiedział co robiła. Zresztą, zdradzały to rumieńce na jej twarzy i szybki oddech. Poprawiła spódnicę, by zakryć intymne części swojego ciała, po czym spojrzała zażenowana na osobę, która zakłóciła jej spokój. Była to jej dobra znajoma, Astaroth, która pracowała razem z nią w cyrku.
- Szlag by cię trafił, Astaroth! Ileż razy prosiłam, byś pukała zanim wejdziesz do mojej przyczepy! - wykrzyczała w stronę swojej przyjaciółki. Jej policzki palił rumieniec wstydu i zażenowania, chociaż do wstydliwych kobiet to Fanny nie należała. Niemniej jednak, fakt przyłapania na czymś takim sprawiał, że podświadomie reagowała w taki, a nie inny sposób. Dodatkowo rozbawienie, jakie malowało się na twarzy drugiej czarownicy sprawiało, że panna Morland czuła się tym bardziej nieswojo. Westchnęła, gdy zobaczyła butelkę z bliżej niezidentyfikowanym alkoholem w dłoni kobiety.
- Właź. - rzekła jedynie, po czym wstała i poszła do swojej malutkiej kuchni, z której wyjęła dwie szklanki i dwa kieliszki. W końcu nie wiedziała co będą piły, a szkoda było chodzić dwa razy. Zamknęła drzwi od pokoju, w którym miała informacje na temat Inkwizycji, po czym wskazała jedno z dwóch krzeseł w swoim malutkim saloniku. Pomiędzy krzesłami znajdował się malutki stolik, na którym w zasadzie mógł się zmieścić jedynie flakonik z kwiatami, butelka z alkoholem, szklanki i kieliszki. Raczej nic więcej.
Usiadła na jednym z krzeseł.
- Co sprawia, że wpadasz w moje progi w iście wybuchowym stylu? Chęć upicia się, czy coś konkretniejszego? - zapytała. Jej zażenowanie powoli ustępowało, oddech wrócił do normy, ale wcale nie znaczyło to, iż nie miała ochoty dokończyć tego, co jej przerwano. Na razie jednak, dopóki Astaroth tutaj siedziała, nie mogła sobie na to pozwolić. Chociaż może później...wcale nie będzie musiała sobie sama dawać przyjemności? Ale o tym teraz nie myślała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Lis 20, 2016 12:25 pm

Widząc jej reakcję i słysząc wszystkie te okropne obelgi kierowane w jej stronę, Astaroth tylko zaśmiała się głośniej, przez chwilę nie mogąc się kompletnie opanować. Nie czuła, że zrobiła coś złego, prawie w ogóle nie rozumiała swojego błędu, jedynie bawiła ją reakcja Fanny, w jej mniemaniu znacznie przesadzona. Toć ognista nie takie rzeczy widywała i zielonowłosa doskonale to wiedziała.
- Nigdy mnie o to nie prosiłaś? - obnażyła ząbki w uśmiechu dziecka, które droczy się ze swoim rodzicem. Tak naprawdę to przestała liczyć, ile razy słyszała podobną frazę zarówno od Fanny, jak i od innych Cyrkowców, ale oni zawsze tak zabawnie reagowali!
Mimo wszystko miała na tyle instynktu samozachowawczego, że wiedziała, iż powinna teraz nieco udobruchać znajomą, żeby przypadkiem nie zmieniła zdania. Zachęcona od razu weszła głębiej, nie zwróciwszy nawet uwagi na ilość szkła, jakie wzięła ze sobą Fan. Zwróciła na to uwagę dopiero wtedy, kiedy już siedziała na krześle w saloniku, a przed nią na małym stoliku stanęły rzeczone kieliszki i szklanki. Spojrzała najpierw na nie, później pytająco na zielonowłosą, ale szybko jakby o tym zapomniała.
- Jeszcze nie wiem, czy da się tym upić - skrzywiła się. - Właściwie to nie wiem. Miałam nadzieję, że ty mi na to odpowiesz - wzruszyła ramionami i zaczęła jak gdyby nigdy nic odkorkowywać butelkę zębami. Gdy jej się udało, uśmiechnęła się triumfalnie, splunęła korkiem w bliżej nieokreślone miejsce za sobą i po sekundzie namysłu wlała im po trochę do kieliszków. - I to chyba zależy od tego, co rozumiesz przez "coś konkretniejszego" - wymruczała i puściła jej oczko. Nie żeby nie rozważała jakichś scenariuszy tego spotkania, ale raczej były to luźne myśli, ulatywały szybciej, niż się pojawiały. Nie mogła w końcu przewidzieć tego, co tutaj się stanie. - Ale teoretycznie powinnyśmy zacząć od formalności... A więc co u ciebie, Fan? - spytała, zakładając nogę na nogę i odchylając się na krześle.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Lis 20, 2016 3:15 pm

Fanny burknęła coś raczej nie zrozumiałego na pierwsze słowa swojej przyjaciółki. Miało to brzmieć jak "Tak, setki razy", ale ostatecznie wiedziała, że połykaczka ognia jedynie się z nią droczy. A dolewając oliwy do ognia bardzo szybko mógł powstać pożar. Nie było sensu do tego dążyć, zatem zielonowłosa po prostu pominęła ten temat.
Fanny nie wiedziała, z czym przyjdzie im się "mierzyć", więc to szkło wzięła ze sobą, chociaż wnioskując po następnych słowach swojej przyjaciółki, raczej będzie to można spokojnie pić z gwinta. Czyli w sposób, który damom całkowicie nie przystoi. Ale kto powiedział, że one są damami? Założyła nogę na nogę, po czym oparła się wygodniej o krzesło, w czasie, gdy jej towarzyszka nalewała alkohol do kieliszków.
- No dobra, skoro już przyszłaś to myślę, że możemy spróbować się upić tym alkoholem. - rzekła, po czym uśmiechnęła się po raz pierwszy od wejścia Astaroth do jej przyczepy. W zasadzie, skoro tamta przyniosła alkohol, to szkoda byłoby, gdyby się zmarnował. Poza tym, trzeba oczywiście sprawdzić jego moc, jakość i oczywiście rocznik.
- Co rozumiem poprzez stwierdzenie "coś konkretniejszego"? Cóż, teraz to wiem, że będziesz mi musiała jakoś wynagrodzić to, iż przerwałaś mi dobrą zabawę. Alkohol tutaj nie wystarczy, także liczę na twoją kreatywność. - dodała, chociaż nie miała tutaj na myśli nic zbereźnego. Byłaby usatysfakcjonowana drugą butelką jakiegoś trunku, dlaczego nie.
- Co u mnie? Pamiętasz jak ci powiedziałam, że doskonalę swój specjalny taniec? Cóż, myślę, że już go ogarnęłam, a teraz tylko będę musiała doprowadzić go do perfekcji. - wyjaśniła odpowiadając na zadane pytanie. Nie zamierzała go jednak teraz prezentować, bo był to bardzo...specjalny taniec przeznaczony tylko na konkretne okazje, której się teraz nie spodziewała. Także...Astaroth będzie musiała poczekać aż będzie mogła go zobaczyć. Jeśli to w ogóle kiedyś nastąpi.
- No i, dodatkowo, pracuję nad bardzo ciężką sprawą, gdzie utknęłam w martwym punkcie. Ale to nie będę ci tym zanudzać. A u ciebie? - powiedziała, po czym wzniosła kieliszek.
- Za naszą znajomość. - wzniosła toast, po czym wypiła alkohol. Cóż, praktycznie nie poczuła pieczenia w gardle, zatem alkohol nie miał zbyt wielu procent.
- No cóż, sądzę, że lepiej będzie to pić z gwinta. - powiedziała, po czym odstawiła kieliszek gdzieś na bok, gdzie nie będzie on przeszkadzał. Spojrzała na swoją przyjaciółkę, po czym skrzyżowała ręce na piersiach, co sprawiło, że optycznie się nieco powiększyły. Nie było to celowe działanie, a raczej podświadome. Jaki to jednak efekt przyniesie? Czas miał pokazać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Wto Lis 22, 2016 8:01 pm

Wywróciła oczami. To nie był rodzaj trunku, którym Astaroth zwykła się upijać. Niby jak ktoś jest zdesperowany, to może próbować zbić się z nóg nawet winem czy szampanem, jednak kiedy ognista chciała na siebie aż tak podziałać, raczej sięgała po coś mocniejszego. Chociaż kto wie, parę razy załapała się na wyjątkowo mocną nalewkę, tak niepozorną, że As dziwiła się, iż nie może po niej wstać z krzesła. Zaraz, czy ona powiedziała Fanny, co właściwie przyniosła?
- To nalewka. Chyba jabłkowa. Nie ja robiłam, więc nie wiem, ale pewnie jest nieszkodliwa - wyjaśniła. Bo właściwie to nie chciała ich spić, tylko przyjemnie podziałać na ich umysły i może nadać im nieco więcej odwagi.
 Jeśli słowa Fanny miały być niewinne i nic nie znaczące, to niestety jej się nie udało. Zboczony umysł Astaroth wyłapał tu jedynie aluzję, której teoretycznie nie było. Wiedźma uśmiechnęła się wyjątkowo lubieżnie i przejechała koniuszkiem języka po górnej wardze. Standardowo myślała tylko o jednym.
- Na wynagradzanie przyjdzie czas jak skończymy tę butelkę. No, może trochę wcześniej - wymruczała. Bo nie wymagajmy, że będzie się powstrzymywać aż tak długo. Cuda się zdarzają, ale nie w tym przypadku. - O moją kreatywność się nie martw, potrafię zadbać o dobrą zabawę - powiedziała nadwyraz dumnie, wręcz prostując się na krześle.
Przytaknęła, przypominając sobie o tym, co ostatnio mówiła jej przyjaciółka. Och tak, specjalny taniec dla specjalnych osób i na specjalne okazje. Zupełnie tak, jakby to nie była specjalna okazja. Póki co postanowiła sprawę przemilczeć, ale na pewno nie omieszka się poruszyć jej przy najbliższej sposobności. Na przykład wtedy, kiedy Fanny będzie lekko wstawiona. Ognista aż uśmiechnęła się w duszy. O tak, to będzie zdecydowanie świetny moment. Tym bardziej, że naprawdę lubiła, kiedy zielonowłosa tańczyła. To zawsze było niesamowite doznanie, nawet jeśli w owym tańcu nie było niczego zbereźnego. Nie bez powodu była cyrkową hipnotyzerką.
- Pomogłabym ci, ale detektyw to ze mnie chujowy - parsknęła. - Co u mnie... Chyba to, co zawsze. Ogień, alkohol i wianuszek panienek wokół - odrzekła wesoło, pokrótce streszczając połowę swojego życia, które opierało się na tych trzech kwestiach.
- O tak, za naszą znajomość - uniosła kieliszek, którego zawartość zniknęła już w parę sekund. Wiedźma skrzywiła się, ale nie dlatego, że nalewka była niedobra, tylko dlatego, iż była dość słaba. - Masz rację, to smakuje jak soczek - powiedziała trochę zażenowana tym faktem, podczas kiedy odsuwała kieliszek na bok i podawała butelke przyjaciółce, bo prawda, spodziewała się czegoś słabego, ale może nie aż tak. A może to nie było takie słabe, tylko jej organizm się przyzwyczaił do czegoś innego? Ciężko powiedzieć.
Spojrzała na zielonowłosą, najpierw na jej twarz, później mimowolnie na jej, ekhem, atuty. Ona to robiła specjalnie! Testowała granice możliwości Astaroth, które, jak wiadomo, nie są nie wiadomo jakie. Diabeł, a nie czarownica. Ognista przygryzła lekko wargę i spojrzała z lekkim wyrzutem na Fanny.
- Przestań to robić, do cholery, poczekaj, aż opróżnimy ją chociażby do połowy - jęknęła rozpaczliwie, wskazując na butelkę. Nie żeby narzekała, chociaż na to wskazywało jej zachowanie. Po prostu wiedziała, że w ich przypadku im więcej procentów, tym lepsza zabawa. A o to przecież chodziło hipnotyzerce, prawda...?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Wto Lis 22, 2016 11:07 pm

Fanny przytaknęła na pierwsze słowa swojej przyjaciółki. Nalewka była czasem dobra, a skoro nie chciały się dzisiaj spić (a nie chciały), to mogła odpowiednio je rozweselić i rozluźnić przed wieczornym występem. W końcu były w Wishtown, więc potrzebowały zrobić show, jeśli chciały zarobić pieniądze. Tutaj byle co by nie przeszło, zatem zielonowłosa z pewnością ze swojej strony będzie musiała najpierw zahipnotyzować publiczność tańcem, a potem przejść do swoich kuglarskich sztuczek z udziałem publiczności. Jak zawsze. Mimo iż był to schemat stary jak świat, to jednak wciąż się sprawdzał i to z takim samym skutkiem jak niegdyś.
Pannę Morland zaciekawiło stwierdzenie Astaroth odnośnie dobrej zabawy. Co przez to rozumiała? Rozluźnienie, wymianę plotkami, trochę śmiechu, czy może...coś więcej? Jeśli chodziło o coś więcej, to żadna z nich nie musiała sobie dodawać odwagi. W końcu znały się nie od dziś i niejedno ze sobą już robiły. No, ale nie uprzedzajmy faktów. O tym wspomnimy później.
Zaśmiała się, gdy usłyszała stwierdzenie ognistej na swój temat. A raczej zdolności detektywistycznych Astaroth. Faktycznie, pani detektyw chciała kiedyś zasięgnąć jej opinii, ale na nie wiele się przydały. Może dlatego, że wtedy spieszyło im się, by znaleźć jakiś przytulny kącik? A może dlatego, że połykaczka ognia była naprawdę beznadziejna, jeśli chodziło o umiejętności analizy i dedukcji?
- Tak, to prawda. Kariery byś w tym zawodzie nie zrobiła. - powiedziała, by podsumować wypowiedź kobiety.
Fanny wiedziała, że będzie musiała się iść przebrać. Po co? Gdyż specjalny taniec w samej spódnicy i bluzce był niczym, był zbyt...szybki. A bez akcji stałby się nudny. Ale o tym też wspomnimy za chwilę. A raczej za jakiś....trzy czwarte butelki.
- I to przez ten wianuszek panienek wokół zapomniał o swojej przyjaciółce skazując ją na działania na...własną rękę? - zapytała z tajemniczym, nieco zadziornym uśmiechem, patrząc się kobiecie przy tym prosto w oczy. W spojrzeniu zielonowłosej czaił się dziwny błysk. Tak, o tym właśnie mówiła. Nie chciała ukrywać podtekstu, który był w tym momencie oczywisty.
Fanny z oczywistych względów przyjęła butelkę i, nie patyczkując się z nią, pociągnęła dwa, potężne łyki. Dopiero teraz poczuła, że wypiła jakiś alkohol, gdyż zapiekło ją nieco w gardle. Oczywiście, nie było to takie pieczenie, jak w momencie, gdy piła pędzony chyba z boazerii bimber Starego Joe, kiedy to czuła, jakby wlała sobie do gardła płynny ołów, ale lepsze to niż nic, czyż nie? Jak to się mówi, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wytarła dłonią z brody stróżkę alkoholu, której jedna kropla pociekła na jej białą bluzkę, po czym zlizała alkohol ze swojej skóry w dosyć...jednoznaczny sposób. Spojrzała przy tym w dół na swoje piersi oraz, jednocześnie, na plamę, która zrobiła się akurat tam.
- Patrz jaka ze mnie fleja. - rzekła wzdychając. - Aaa....nie idę się teraz przebrać. Pierdolę to. - powiedziała bardziej do siebie niż do Astaroth.
Zerknęła na swoją przyjaciółkę, gdy ta poprosiła o to, by przestała to robić. Ale co?
- Ale co? To? - zapytała, podnosząc swój biust nieco do góry. - To? - powiedziała, łapiąc się za piersi i ściskając je nieco. - A może to? - dodała przejeżdżając palcami wokół sutków, które po chwili stały się twarde, przebijając przez materiał, prześwitując delikatnie.[/b] - opuściła ręce i wybuchnęła śmiechem widząc reakcję swojej przyjaciółki. Nabijała się z niej, ale też zamierzała ją bardziej nakręcić. Tak, teraz i Fanny nabrała ochoty na małe co nieco.
Oddała Astaroth butelkę.
- Dobrze. Od teraz będę siedzieć tak. - powiedziała, prostując plecy i kładąc dłonie na swoich udach w najgrzeczniejszym ze znanych jej sposobów siedzenia. Cóż, przez wyprostowanie pleców jej biust został też odrobinę wypchnięty w przód, co spowodowało, że sterczące sutki stały się nieco bardziej widoczne. Panna Morland uważnie obserwowała przy tym twarz kobiety, na której zapewne za chwilę zabłyśnie cała gama emocji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sro Lis 23, 2016 8:21 pm

Zachichotała, świadoma swojej ułomności w dziedzinie, jaką były wszelkie sztuki kryminalne. Nie była głupia, ale też brakowało jej jakiegoś wielkiego talentu, jeśli chodziło o analizę. Nudziło ją to. Wolała inne, ciekawsze rzeczy.
- Całe szczęście, że natura obdarzyła mnie w inny sposób i nie muszę zarabiać w ten sposób - odrzekła i pstryknęła palcami, spod których prysnęły gorące iskry, co tylko mogło świadczyć, że ta wypowiedź wyjątkowo nie miała drugiego dna, a jeśli miała, to nie celowo.
Uniosła brwi, z rozbawieniem i niejakim zaskoczeniem przyglądając się przyjaciółce. Tak się teraz będzie bawić? Toć po samym jej spojrzeniu Astaroth wiedziała, co się święci i jakoś nie miała zamiaru tego unikać.
- Sugerujesz, że to moja wina? - zaśmiała się. - Trzeba było znaleźć swój wianuszek, tak jak ja. Nie musiałabyś bawić się sama, gdybyś uniosła nos znad notatek i zajrzała gdzie trzeba - teraz to jej spojrzenie roziskrzyło się, gdy zerknęła na przyjaciółkę nie mniej buńczucznie, a po jej twarzy było znow wyraźnie widać, że się droczy. W końcu Fanny doskonale wiedziała, że ognista nie należy tylko do niej, zresztą na odwrót też to działało. Nikt nie zabraniał zielonowłosej wyruszać na łowy tak, jak robiła to As, która z kolei nie mogła zajmować się wszystkimi naraz!
Srebrne, lśniące spojrzenie miała wbite w przyjaciółkę, więc nie umknęło jej ani kiedy alkohol pociekł jej po brodzie, ani kiedy parę kropel skapnęło jej na bluzkę. Przez dłuższą chwilę nie mogła oderwać wzroku od tego miejsca, nawet mimowolnie się oblizała, a ten trans przerwała dopiero hipnotyzerka, odzywając się.
- Prawie tego nie widać - skłamała, bo ją osobiście ta plama bardzo intrygowała i podsuwała jej do głowy coraz głupsze pomysły. Ale z biegiem czasu Fanny najwyraźniej bawiła się coraz lepiej, pobudzając wyobraźnię Astaroth do granic możliwości. Miała, cholera, doświadczenie i wiedziała, co zrobić, żeby to ogniste diablę naprawdę musiało się powstrzymywać, niemal łapiąc się za brzeg krzesła, na którym siedziało. Jednocześnie zacisnęła usta w wąską kreskę i zmrużyła gniewnie oczy, jednak z sekundy na sekundę jej bardzo groźny wyraz twarzy topniał, zastąpiony miną z kategorii tych, które powoli przyjmują rzucone im wyzwanie. Nic dziwnego, że jak tylko przejęła butelkę i upiła kilka solidnych, orzeźwiających łyków, to pochyliła się nieco nad Fanny i z rozbrajającym wręcz uśmiechem małego psotnika, wylała jej na dekolt sporą część trunku.
- Ups? - mruknęła i naciągnęła nieco materiał jej koszuli, aby zlizać z obojczyka dziewczyny trochę słodkawego i nieco lepkiego napitku, powoli przejeżdżając języczkiem coraz wyżej, pnąc się po szyi kobiety i zatrzymując się dopiero przy jej uchu. - Teraz to już wypadałoby, żebyś się przebrała - szepnęła na nie i spojrzała na przyjaciółkę z udawanym smutkiem, bo przecież widać było, że się cholera szczerzy jak głupi do sera i tylko czeka, aż zielonowłosa zrobi to, co zostało jej zasugerowane. A wtedy nie będzie litości! Pohamowania pewnie też nie. Ale skoro kobieta chciała rozpalić As, to chyba jej się to udawało. Niewiele brakowało, żeby zapłonęła żywym ogniem!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Czw Lis 24, 2016 11:12 pm

Fanny wysłuchała pierwszej części wypowiedzi swojej kochanki, po czym pokiwała głową, a jej wzrok spoczął na obfitym biuście Astaroth. Biuście, na który mogłaby patrzeć i patrzeć.
- Tak, to fakt, że natura obdarzyła cię w inny sposób nad wyraz hojnie. - powiedziała, po czym podniosła wzrok i spojrzała w oczy kobiety, a na jej ustach gościł wtedy lubieżny uśmiech. Panna Morland była więcej jak pewna, że cała impreza przeniesie się z saloniku do sypialni zielonowłosej, gdzie obie oddadzą się przyjemnościom, jakie oferowały im ich ciała.
- Wiesz, że nie mogę. Rada czarownic na mnie polega. Poza tym, lubię tę pracę. No i, jakby nie patrzeć, od czasu do czasu zaglądam tam gdzie trzeba. - odparła na zarzuty ognistej. Zarówno jedna, jak i druga miała rację. Fanny miała niesamowite ciało, kuszące, jędrne. Po prostu piękne. Mogłaby mieć więc kochankę w zasadzie na każdą noc w tygodniu. Z drugiej jednak strony, jej umiejętności analityczne nie pozwalały jej na uprawianie ciągłego seksu. W końcu musiała też przysłużyć się dla społeczeństwa, którego była częścią. Zwłaszcza, że za to też dostawała pieniądze. Zresztą, pieniądze nie były ważne. Ważna była satysfakcja, którą czerpała, gdy udawało jej się złapać kogoś, kto był odpowiedzialny za śmierć którejś z czarownic. Była to jednak ponura satysfakcja. Prawdziwą radość czerpała wtedy, gdy udało jej się kogoś złapać jednocześnie ratując przed zabiciem którąś z nich.
Przyjaciółka przejęła butelkę i upiła kilka potężnych łyków. Gdy nachyliła się, to Fanny myślała, iż ta zamierza ją pocałować przelewając alkohol wprost do jej ust. Pomyliła się jednak, gdyż trunek spoczął na jej bluzce. Zielonowłosa spojrzała gniewnie na połykaczkę ognia.
- Wcześniej miała nadzieję na dopranie tej bluzki. Teraz muszę ją wyrzucić. Spotka cię za to kara. - powiedziała nieco zjadliwie, ale gdy jej ciało odebrało odebrało falę chłodu spowodowaną kontaktem z chłodnym napojem, to i jej złość się nieco ochłodziła. A gdy Astaroth naciągnęła tę bluzkę, przejechała językiem po jej obojczyku w górę, aż do ucha, do pani detektyw wewnętrznie już była roztopiona. Wilgoć między jej nogami wezbrała i stała się aż irytująca, więc kobieta założyła nogę na nogę i zacisnęła uda. Zupełnie jakby to miało w czymkolwiek pomóc.
- Tak, chyba masz rację. Teraz koniecznie muszę się przebrać. - wyszeptała mając przy tym półprzymknięte oczy. Miała ochotę na to, by zedrzeć ubranie z Astaroth tu i teraz, natychmiast, wziąć ją na tym mikrym stole. Ale powstrzymała się.
Zielonowłosa pstryknęła palcami, a wszelkie guziki, sznurowania i tym podobne stały się nagle niesamowicie ciężkie. Tylko na ułamek sekundy, który wystarczył, by te się urwały. Zanim jednak dotknęły ziemi czy ciała ognistej, miały już swoją normalną wagę. Bluzka kobiety była więc poszarpana i "rozpięta", jeśli tak to można ująć. Tak samo jak ewentualna bielizna kobiety. Fanny wyciągnęła dłonie i chwyciła piersi swojej przyjaciółki, po czym odgarnęła poły materiału, który zwisał z czegoś co jeszcze do nie dawna było bardzo ładną bluzką i stanikiem. Uśmiechnęła się. Była zadowolona, że władała grawitacją, która pozwalała jej czasowo zwiększyć lub zmniejszyć wagę danego przedmiotu, w tym przypadku guzików i wiązań. A wiadomo, że zwykły materiał nie utrzyma guzików, których waga została momentalnie zwiększona do kilkudziesięciu kilogramów.
- Teraz znacznie lepiej. - uśmiechnęła się rozbrajająco do przyjaciółki podziwiając przy tym jej piersi, jej sutki. Chwyciła piersi w dłonie i ścisnęła je, po czym odsunęła się od Astaroth i wstała ze swojego krzesła.
- No, a teraz czas się przebrać. Ale ty tutaj zostań. - powiedziała, po czym ruszyła w kierunku swojej sypialni. Nie zamykała drzwi, co było celowym zabiegiem. Stojąc w progu, zdjęła z siebie bluzkę, którą odrzuciła gdzieś na bok. Chwilę później zdjęła swoją spódnicę, która zsunęła się z jej ciała. Jako iż pani detektyw miała na sobie wyłącznie to, to w progu stała teraz naga, odwrócona przodem. Oczom Astaroth ukazały się zatem dwie kształtne, jędrne i spore piersi o sterczących, bladych, niewiele ciemniejszych od skóry sutkach. Ognista mogła też widzieć idealnie wygolone, pozbawione wszelkiego zbędnego włosia łono. Chwilę potem zielonowłosa odwróciła się do niej tyłem pokazując cudowną pupę w kształcie serca, z dwoma dołkami nad pośladkami, czasem żartobliwie określanymi jako "miejsce na kciuki". Kobieta założyła na siebie swoja skąpe majtki, stanik z licznymi wisiorkami oraz spódnicę sięgającą kostek, która jednak od połowy ud była mocno prześwitująca. Kolor stroju był czerwony, kolor majtek natomiast czarny. Na twarz założyła sobie półprzezroczystą przepaskę, która miała zarówno zakrywać jej twarz, jak i działać na wyobraźnię. Wyglądała jak kobieta, która za chwilę miała wykonać taniec brzucha. Po bokach stroju wisiały malutkie dzwoneczki, które przy każdym ruchu cicho dzwoniły. Fanny zdjęła również buty preferując tańczyć na boso. Przeszła obok Astaroth tak, jakby jej zupełnie nie zauważyła, po czym podeszła do drzwi wejściowych do przyczepy i zamknęła je na klucz.
Jej top był również lekko prześwitujący, więc można było dostrzec zarys piersi i sutków. Zwłaszcza iż te doskonale przebijały przez materiał stercząc niczym małe kamyczki.
Nachyliła się nad Astaroth, zabrała jej butelkę z alkoholem i upiła kilka potężnych łyków. Gdy przełknęła napój, pocałowała kobietę mocno i namiętnie, a jedna z jej dłoni spoczęła na nagiej i odsłoniętej piersi swojej kochanki. Po chwili jednak odsunęła się gwałtownie, gdyż wiedziała, iż jeśli przeciągnie ten moment chociażby jeszcze o dwie sekundy, to szlag trafi taniec.
Podeszła do gramofonu i puściła delikatną, nastrojową muzykę
- A teraz...Teraz na mój specjalny taniec... Miłej zabawy. - powiedziała do niej uśmiechając się zza przepaski, co mogło zostać dostrzeżone, jako zarys lubieżnego i kuszącego uśmiechu. Tak, to zdecydowanie będzie ciekawy wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Pon Lis 28, 2016 8:36 pm

Prychnęła, wyraźnie niezadowolona z toku myślenia Fanny. Zupełnie tak, jakby zarabiała na chleb własnym ciałem! Ale później zdała sobie sprawę z tego, że kobieta chyba nie chciała jej obrazić, tylko poniekąd skomplementować jej wygląd, co udobruchało As na tyle, żeby powstrzymała się od komentarzy na ten temat.
- Widocznie zdecydowanie zbyt rzadko - odpowiedziała. Dla niej nie było czegoś takiego jak niezwykłe obowiązki, jak świadomość, że ktoś na niej bardzo polega i jeśli go zawiedzie, to będzie kiepsko. Jej największym obowiązkiem było występowanie w Cyrku, ale ognista traktowała to bardziej jako zabawę i sposób na zaimponowanie płci pięknej. Tak właśnie przysługiwała się społeczeństwu. Nie musiała przy tym łamać sobie głowy nad trudnymi zagadnieniami i rwać sobie włosów z głowy, kiedy coś szło nie tak. Jedyne, co musiała robić, to stawiać się na występy i czasami wymyślać nowe sztuczki, żeby nie zanudzać publiczności tym, co znała już na pamięć.
- Kara? - zachichotała, poddając wątpliwościom te jakże okrutne groźby. - Dopierzesz ją. A jak nie, to kupisz nową - wymruczała. Kto by się przejmował jakąś tam bluzką, kiedy roztaczała się przed nim znacznie bardziej kusząca propozycja. Zniszczony kawałek materiału to był teraz najmniejszy problem zielonowłosej, jeśliby wziąć pod uwagę nakręconą wiedźmę siedzącą naprzeciwko niej, zapewne gotową robić różne, jeszcze mniej estetyczne i moralne rzeczy. Zauważywszy, że kobieta nieco zmieniła pozycję, Astaroth ośmieliła się jeszcze bardziej, zmniejszyła odległość między nimi o dodatkowe centymetry i pogładziła ją dłonią po udzie.
- Mogę ci pomóc - szepnęła wesoło, już wędrując łapką do guzików koszuli Fanny...
... I wtedy coś się stało. Ognista momentalnie pochyliła się nieco, czując silne szarpnięcie nadciągające z bliżej niezidentyfikowanego miejsca, wydała z siebie zdziwione sapnięcie i tyle zdążyła zrobić, nim tajemnicza siła przestała ciągnąć ją w dół. Przez chwilę tkwiła tak skołowana, a dopiero gdy poczuła dłoń przyjaciółki na swoim nagim ciele, zorientowała się, co się właściwie wydarzyło. Spróbowała odsunąć się od Fan, patrząc na nią prawie groźnie.
- Ty mściwa łajzo - bąknęła, bijąc tego cholernego zbereźnika po łapach, chociaż nie mogła ukryć swojego rodzaju podziwu dla tego, co właśnie zrobiła. Przecież to było genialne! W tym momencie Astaroth pożałowała, że nie ma takich mocy, które umożliwiają jej rozebranie kobiety w mniej niż sekundę.
Wymamrotała jeszcze coś pod nosem, nie patrząc się na kochankę i nie odprowadzając jej wzrokiem do sypialni, bo zajęła się oglądaniem ewentualnych strat. Na szczęście ani płaszcz, ani kamizelka nie ucierpiały, może dlatego, że były rozpięte już wcześniej i nie przeszkadzałyby hipnotyzerce aż tak bardzo. Tylko ta nieszczęsna koszula i stanik! No nic, będzie musiała coś z tym zrobić, ale póki co tylko zdjęła płaszcz i powiesiła go na oparciu krzesła, stwierdziwszy, że już na nic się jej nie przyda. Dopiero teraz uniosła spojrzenie na Fanny, akurat w momencie, kiedy ta stanęła przed nią naga jak ją Pan Bóg stworzył. Wiedźma przejechała koniuszkiem języka po ustach i ząbkach, zaraz po tym leciutko przygryzając dolną wargę. Nie wiedziała, czy kobieta już zastosowała wobec niej swoje hipnozyterskie sztuczki, ale i tak nie mogła się napatrzeć. Chciała wstać, zrzucić z siebie poszarpane ubrania, rzucić się na swoją kochankę i pokazać jej, jak kończą się takie kusicielskie zabiegi, ale coś kazało jej siedzieć. W końcu Fanny prosiła, żeby to zrobiła. Na pewno miała w tym jakiś cel, a Astaroth wyjątkowo postanowiła być posłuszna. Szybko zobaczyła, że zielonowłosa wkłada na siebie coś, co ognistej przypominało barwne i bogate, upstrzone dodatkami stroje cygańskie, jednak w porównaniu do odzienia Fanny, te wydawały się być strasznie pruderyjne. As nie umknął żaden, nawet najmniejszy jej ruch. Już teraz zdawała się być w transie, chociaż w rzeczywistości cholera wie, co chodziło jej po głowie. Zapewne to, jak ściąga wszystko to, co jej towarzyszka przed chwilą ubrała.
Gdy ta się nad nią pochyliła, mogła dostrzec wyzywający uśmiech samego diabła, który kusił ją do złego i prosił, żeby nie przestawała. Pocałunek odwzajemniła z równą namiętnością, próbując przyciągnąć kobietę do siebie za jeden z wisiorków uwieszonych u jej stanika. Tym bardziej niezadowolona była, gdy ta, zamiast się zbliżyć, odsunęła się poza zasięg jej rąk. Żachnęła się i skrzyżowała łapki na piersi, jakby chciała ukarać ją niemożliwością patrzenia na to, co odsłaniała poszarpana koszula.
- Masz trzy minuty. Po tym czasie będę miała gdzieś, ile kosztowały te ubrania, zedrę je z ciebie i nie będę czekała, aż dojdziesz do sypialni - tak, to była groźba. Brzmiąca jak wyjątkowo kusząca propozycja, ale wciąż groźba, co Astaroth próbowała zaakcentować pewnym niezadowoleniem i zniecierpliwieniem na swojej twarzy, ale wciąż dawała Fanny szansę na zrobienie na niej wrażenia. W końcu, jak już było wspomniane, As miała swoistą słabość do jej tańców. Niech przedstawienie się zacznie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Pon Lis 28, 2016 11:22 pm

Trzy minuty. Tyle niby miała mieć, chociaż doskonale wiedziała, że jej zdolności taneczne były w stanie wprowadzić Astaroth w taki trans, że czas przestawał się liczyć. W końcu, cóż by była z niej za hipnotyzerka, gdyby nie umiała zahipnotyzować każdego? W teorii miała zatem trzy minuty, ale w praktyce miała nieograniczony czas. W końcu ten się nie liczył, gdy przyszło pannie Morland tańczyć przed kimś. A coś czuła, że ten specjalny taniec spodoba się ognistej. Delikatna muzyka leciała z gramofonu, a pani detektyw starała się wczuć w rytm. Powolne, hipnotyzujące nuty dobiegały z tuby. Fanny w tym czasie zaczęła swój występ. Kręcąc biodrami w niemalże leniwym tempie robiła krok za krokiem w stronę swojej przyjaciółki. Niewielkie dzwoneczki wydawały delikatny dźwięk przy każdym, niewielkim nawet ruchu. Zielonowłosa w pewnym momencie jednak zatrzymała się, wykonała powolny piruet, cały czas kręcąc biodrami, cały czas ukazując przy tym gibkość swojego ciała, doskonałe wyczucie rytmu oraz namiętność, jaka biła z jej ruchów. Doskonale czuła się teraz, była w swoim żywiole, a do tego od czasu do czasu zerkała na zasłonięty rękami biust swojej kochanki. Uśmiechnęła się pod nosem, ale postanowiła na chwilę obecną nic z tym nie robić. Minęły dwie i pół minuty, a występ się rozkręcał. Fanny zbliżała się do swojej przyjaciółki, by zaraz zgrabnie się odsunąć poza zasięg jej rąk. Gorąc, jaki czuła między nogami nasilał się z każdą chwilą, z każdym ruchem. Czyżby podniecała się własnym tańcem? A może podniecała się tym, co w niedługim czasie będą robiły? Kto wie?
Fanny w pewnym momencie sięgnęła za swoje plecy i złapała za zapięcie stanika. To ustąpiło po mniej niż sekundzie sprawiając, iż ta część odzienia pani detektyw została została zdjęta z jej ciała i odrzucona gdzieś na bok upadając na podłogę z metalicznym dźwiękiem. Chwyciła się za piersi, po czym ścisnęła je, by następnie chwycić swoje sutki pomiędzy kciuki i palce wskazujące i ścisnąć je lekko. Były twarde jak kamyczki ukazując w ten sposób to, jak bardzo była podniecona.
Następnie wysunęła krzesło na środek saloniku, po czym położyła nogę na siedzisku i powoli podwinęła rąbek spódnicy aż do samej góry ukazując w ten sposób kolor swojej bielizny. Ten jednak był dostrzegalny jedynie ledwie przez sekundę, potem spódnica została opuszczona. Położyła dłonie na oparciu krzesła, nogi rozstawiła nieco szerzej i zakręciła biodrami, po czym dłońmi przesunęła od swojego pępka, przez piersi, zataczając wokół sutków niewielkie kółeczka, by następnie przesunąć wyżej przymykając oczy i przygryzając wargi. Sięgnęła po łańcuszki, które założone za uszy trzymały jej chustkę na twarzy, po czym zdjęła ją ukazując twarz w całości. To też odrzuciła gdzieś na bok i spojrzała Astaroth prosto w oczy w lubieżny, kuszący sposób. Trzy minuty minęły już dawno temu i sama Fanny zaczynała się niecierpliwić. Ale...przedstawienie musi trwać, czyż nie?
W pewnym momencie kobieta rozpięła guzik od swojej spódnicy i pozwoliła tej się zsunąć z jej bioder i upaść na ziemię. Stopą odsunęła ją gdzieś na bok. Stała teraz w samych skąpych majtkach w kolorze czarnym, które wpijały się pomiędzy jej pośladki, a które były leciutko prześwitujące. Włożyła dwa palce za gumkę i zsunęła ją delikatnie, by ukazać swoje gładko wygolone łono, ale by nie ukazać swojej kobiecości. Szarpnęła za materiał do góry sprawiając, że ten wpił się w jej kobiecość, która otuliła go z obu stron. Było to niewygodne, ale dawało doskonały efekt. Dyskretne poprawienie majtek pozwoliło im wrócić na właściwe miejsce. Zielonowłosa nie spuszczała przy tym wzroku z zahipnotyzowanej przyjaciółki. Wreszcie, po dłuższej chwili tańca, pani detektyw odwróciła się plecami do kobiety, pochyliła się do przodu i zdjęła z siebie swoje majtki stając naga. Podeszła do krzesła i weszła na nie kolanami, piersiami opierając się o oparcie. Jej wypięty tyłek był idealnie kształtny, a brzoskwinka połyskiwała wilgocią. Fanny rozszerzyła pośladki, by ukazać swoje najwrażliwsze części ciała, po czym dała sobie klapsa w jeden z pośladków. Następnie zeszła z krzesła, by usiąść na nim i szeroko rozłożyć nogi. Oblizała palec wskazujący i przesunęła nim pomiędzy swoimi piersiami, aż dotknęła swojej kobiecości i pozwoliła sobie na chwilowe podrażnienie jej. Trwało to kilka sekund, a zostało zakończone wsunięciem palca do środka, wyjęciem go i oblizaniem. Następnie zielonowłosa wstała, zachęciła gęstem, by kochanka podążyła za nią, odwróciła się plecami do Astaroth i skierowała się, bardzo powoli, do sypialni, kręcąc przy tym ponętnie biodrami. Oparła się o framugę, by zaczekać na ognistą, chociaż długo, oczywiście, nie musiała czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Gru 04, 2016 6:06 pm

Trzy minuty. Limit ustanowiony absolutnie nie bez powodu. Astaroth znała się doskonale i wiedziała, że więcej nie wytrzyma. Najwyraźniej zapomniała o jednej, bardzo istotnej rzeczy, jaką były zdolności jej kochanki. Hipnoza była w stanie sprawić, że ognista siedziała w miejscu, zamiast ruszyć w stronę Fanny, która przez cały czas przecież była na wyciągnięcie jej rąk albo niewiele dalej. Wystarczyło wstać i zdobić krok w stronę kobiety, aby mieć ją w swoich ramionach. O ile przez większość wyznaczonego czasu zielonowłosa poruszała się na tyle subtelnie i powoli, że As naprawdę zaczynała wątpić, żeby zmieściła się w określonym limicie, tak gdy pod koniec zaczęła się rozkręcać, wiedźma kompletnie przestała baczyć na to, ile jej to zajmuje. Z czasem rozluźniała się coraz bardziej i uspokajała, chociaż jej ramiona nadal zakrywały piersi, a także nie miała zamiaru przestać krzyżować nóg, czując w tamtych okolicach wręcz nieprzyjemne ciepło. Ciężko powiedzieć, czy działało ono na korzyść Fanny czy jednak nie. Z jednej strony to chyba dobrze, że wprawiała młodszą dziewczynę w taki stan, lecz musiała to robić z wyczuciem, żeby nie przeholować, bo wtedy żadna hipnoza nie utrzymałaby tej łajzy na krześle!
Ale póki co, Astaroth ani drgnęła. Nawet, kiedy Fanny była tuż przy niej, a później nagle odsunęła się i zdjęła stanik. Cyrkówka przyglądała się jej dokładnie, przygryzając wargę prawie że do krwi, zaciskając palce w piąstki i poprawiła się na krześle. Dopiero z czasem zaczęła się wiercić jeszcze bardziej, bo poczynania przyjaciółki były coraz bardziej wyzywające i działały na nią prawie tak samo, jak gdyby podeszła bliżej i zaczęła drażnić jej najczulsze punkty. Nagość, pewność siebie pani detektyw i jej zmysłowe ruchy, wszystko to powodowało, że ognista coraz bardziej się niecierpliwiła, ale jednocześnie tak jej się to podobało, że nie chciała przerywać. A może po prostu nie była w stanie? Ciężko powiedzieć.
Jej podniecenie i niemożność usiedzenia w miejscu osiągnęły maksimum, kiedy spódnica opadła na ziemię, a Fanny dalej nie przestawała tańczyć, pokazując coraz więcej. Astaroth wyglądała teraz jak mały piesek, któremu ktoś machał dorodnym pękiem kiełbasy przed pyskiem, grożąc zarazem, że jeśli ja tknie, to będzie spał na mrozie. Dlatego kiedy kobieta skończyła, naprawdę nie potrzeba było wiele, żeby przywołać ognistą. Ledwie zdążyła wykonywać zachęcający gest, a ognista już była tuż przy niej, kładła dłonie na jej kształtnych biodrach i przyciągnęła kochankę do siebie, przylegając do jej pleców swoim rozgrzanym ciałem.
- To był... wyjątkowo udany taniec. Czy planujesz zaprezentować go dzisiaj wieczorem? - wymruczała na jej ucho, przygryzła je leciutko i zachichotała. Dałaby sobie głowę odciąć, że połowa mężczyzn z Wishtown po tym występie porzuciłaby swoje żony i rzuciliby się do przyczepy Fanny, byle tylko powtórzyła, byle tylko mogli jej dotknąć. Ale póki co jej ciało i uwaga były zarezerwowane tylko dla Astaroth. Nie miała zamiaru tego lekceważyć. Nim zdążyły wejść do sypialni, łapka połykaczki ognia już zaciskała się na piersi swojej kochanki, podczas gdy druga powoli uciekła między jej nogi, aby zaraz zacząć delikatnie pieścić jej kobiecość. Nie było czasu na to, żeby dotrzeć do łóżka, musiała mieć ją tu i teraz, bo gdyby miała czekać jeszcze parę sekund, niechybnie by oszalała. Jedynym powodem, dlaczego na chwilę odsunęła się od przyjaciółki, była potrzeba zrzucenia z siebie koszuli wraz z kamizelką, lecz nim odległość między nimi stała się nieznośnie daleka, As już przyciągała do siebie kobietę, dla odmiany odwracając ją uprzednio przodem do siebie. Wpiła się w jej usta i zaczęła wodzić dłońmi po jej ciele, które nie tak dawno wiło się przed nią z niesamowitą zmysłowością i seksapilem. Kwestią czasu było to, kiedy znowu zacznie to robić, tym razem nie w rytm muzyki, lecz pod wpływem dotyku ognistej wiedźmy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Gru 04, 2016 8:06 pm

Fanny doskonale wiedziała, jak potrafiła swoim tańcem działać na zmysły innych. Jej gibkość, jej pasja, którą było widać w każdym ruchu, jej namiętność sprawiały, że nie sposób było oderwać od niej wzroku. A przynajmniej, tak jej się wydawało. Dodatkowo, miała teraz potwierdzenie w tym, iż jej przyjaciółka nimfomanka siedziała wciąż na krześle, a nie rzucała się na nią. Wciąż zakryte piersi Astaroth błagały, by chociażby siłą zmusić ognistą do tego, by je odkryć. Wtedy jednak cały występ Fanny straciłby tę magię. Przestałby być tak hipnotyzujący. A tego przecież zielonowłosa chciała uniknąć. Niemalże można było wyczuć tę napiętą, erotyczną atmosferę, która unosiła się w powietrzu. Zielonowłosa czekała w zasadzie na to, aż ognista rzuci się na nią. Ta jednak siedziała zahipnotyzowana na krześle zakrywając przy tym swoje piersi oraz zaciskając uda. Fanny wciąż się uśmiechała lubieżnie, kusząco, jakby testowała wytrzymałość swojej kochanki. Chwilę jednak po tym, jak zachęciła swoją przyjaciółkę do tego, by do niej dołączyła, ta znalazła się przy niej z dłońmi na jej piersiach. Pani detektyw przygryzła delikatnie dolną wargę i przymknęła oczy pozwalając młodszej kobiecie pieścić ją. W pewnym momencie Astaroth zrzuciła z siebie koszulę oraz kamizelkę, ale zapomniała o jednej rzeczy. O pozostałościach stanika, które zostały zrzucone przez Fanny. W pewnym momencie z ust starszej kobiety wyrwał się jęk przyjemności, gdy poczuła dłoń przyjaciółki na swojej kobiecości. Wtuliła się w nią i jęknęła do jej ucha rozszerzając lekko nogi, buy ułatwić dostęp.
Zapytała, zachichotała.
- Nie.... za dużo byłoby rozwodów w tym mieście. Poza tym, jesteś jedną z nielicznych osób, które są uprawnione do tego, by zobaczyć ten taniec. - powiedziała do niej, po czym ugryzła ją lekko w ucho. Odsunęła się od niej, by ostatecznie złapać za jej spodnie i rozpiąć guzik, po czym rozsunąć rozporek. Zdarła te spodnie z niej, po czym od razu złapała z majtki i te również ściągnęła. Chciała zobaczyć Astaroth nago. I trzeba było przyznać, że ta oto dziewczyna powinna zacząć tańczyć. Gdyby zaczęła, byłaby lepsza od Fanny, prawdopodobnie. Jej ciało było cudowne, jędrne, młode, gorące i chętne do igraszek.
- Wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłam? - powiedziała, po czym pocałowała kobietę najpierw w uda, potem przesunęła się ustami wyżej, aż wreszcie dotarła do pachwin i tam, po obu stronach brzoskwinki swojej kochanki złożyła po jednym pocałunku. Pchnęła Astaroth na łóżko, po czym przesunęła językiem wzdłuż całej kobiecości ognistej skupiając się na tym rozkosznym guziczku, który był tak łasy na pieszczoty. Trwało to jednak jedynie chwilę, było to swoiste drażnienie się z kochanką, gdyż chwilę później położyła się nad swoją kochanką, by następnie pocałować ją wsuwając od razu język do jej ust. Ocieranie się piersiami o jej piersi działało na nią niezwykle pobudzająco, sprawiało, że te nie przestawały być twarde. Cmoknięcia towarzyszące pocałunkom roznosiły się po przyczepie. Dłoń zielonowłosej chwyciła za cudną pierś kobiety i zaczęła ją pieścić szczypiąc delikatnie sutki, wodząc palcami wokół nich, masując je całe. Zamierzała dzisiaj wypróbować jedną ze swoich nowych zabawek. Ale to...później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Wto Gru 06, 2016 5:20 pm

Atmosfera od dłuższego czasu była bardzo napięta, jakby obie testowały siebie nawzajem, ile zdołają wytrzymać bez fizycznego kontaktu, dlatego Astaroth odczuła ogromną ulgę, kiedy wreszcie mogła podejść do Fanny bez obaw, że popsuła jej jakże udany występ. Teraz mogła z czystym sumieniem przejść do swojej ulubionej części ich spotkań. Nie bez powodu "zapomniała" o jednej z części swojego ubioru, pozwalając zielonowłosej na pozbycie się jej. Sama doskonale wiedziała, jaka przyjemność i satysfakcja płyną z pozbawiania kochanki kolejnych ubrań. Z jednej strony żałowała, że Fan nie wykazała się podobnym zrozumieniem i nie pozwoliła jej ściągnąć z siebie tego, co jeszcze przed chwilą miała na sobie, ale były też plusy tej sytuacji. Chociażby taki, że mogły zacząć zabawę już teraz, bez formalności.
- Mam się czuć zaszczycona? - zamruczała z należytą dumą, która rozpierała ją dlatego, iż jako jedna z niewielu osób mogła zobaczyć ten osobliwy taniec... Inna sprawa, że Fanny mogła tak mówić każdemu, tak samo jak wielu mogło zobaczyć ją nago, ale kto by się w to zagłębiał?
W ogóle nie opierała się kobiecie, tak samo jak nie czuła przed nią najmniejszego nawet wstydu. Wręcz grzecznie pomogła jej ze ściąganiem ostatnich elementów swojego odzienia, nie mogąc wytrzymać ani sekundki dłużej i nie chcąc czekać. A gdy już stała przed nią naga, piękna i gorąca, jak ją bozia stworzyła, nie zdążyła wykonać żadnego ruchu ani odpowiedzieć na zadane pytanie, bo zielonowłosa skutecznie zbiła ją z tropu, aż musiała oprzeć się ramieniem o framugę i wpleść palce w jej kosmyki, jakby bała się, że się przewróci. Może to i słusznie, bowiem zaraz wylądowała na łóżku i to absolutnie nie na pozycji tej dominującej. Przez chwilę nawet nie było jej to w głowie, ponieważ jedyne, o czym myślała przez tę chwilę pieszczot językiem, to żeby nie było słychać ich za bardzo poza przyczepą. Dlatego ewentualne jęki zostały stłumione przez jej łapkę, której skórę aż przygryzła z przyjemności, w międzyczasie zaciskając drugą na pościeli łóżka. Całe szczęście, że ta błogość nie trwała długo, bo Astaroth niechybnie by odpłynęła z rozkoszy. Zdążyła się jednak minimalnie ogarnąć, kiedy Fanny odsunęła się od strategicznego punktu na jej ciele i położyła na ognistej. Ta natychmiast odwzajemniła jej pocałunek i chwilę wodziła palcami po nagiej skórze kochanki, aby po pewnej chwili zacisnąć je na jej nadgarstkach i wykorzystać to, żeby przy użyciu niewielkiej ilości siły przeturlać się na kobietę, jednocześnie sprawiając, że obie omal nie spadły z łóżka. Tym Astaroth jednak się nie przejęła, zbyt zajęta całowaniem hipnotyzerki i pieszczeniem jej ciała, jak gdyby nic się nie stało.
- Nie widziałyśmy się tak długo, żebyś zapomniała, gdzie jest twoje miejsce? - wyszeptała zadziornie w przerwie między kolejnymi pocałunkami. Nieważne, czy Fanny chciała po prostu przejąć pałeczki i odwdzięczyć się połykaczce ognia korzystając z elementu zaskoczenia i hipnozy, powinna pamiętać, że ta tak łatwo się nie da. Jakby na potwierdzenie swoich słów zaczęła wodzić palcami po kobiecości kobiety, zataczając na niej subtelne kółeczka, aby zaraz później wsunąć w nią dwa paluszki i zacząć nimi bardzo delikatnie poruszać, jakby chciała doprowadzić ją do szału, a przynajmniej nieco się z nią podrażnić i nie dać jej wszystkiego od razu. Przez cały ten czas nie przestawała patrzeć jej w oczy z szerokim uśmiechem na mordce, jakby nie chciała przeoczyć ani najmniejszego drgnięcia przebiegającego po twarzy Fanny.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Nie Gru 11, 2016 9:00 pm

Fanny była zachwycona mogąc widzieć Astaroth, gdy ta niemalże odpływała z rozkoszy. Wilgoć, którą czuła zielonowłosa, gdy przejechała językiem wzdłuż tego najwrażliwszego miejsca w ciele każdej kobiety dawała jednoznacznie do zrozumienia, iż ognista miała ochotę na więcej, na intensywniejszą, orgazmiczną rozkosz. Zielonowłosa była pewna, że mogła dać swojej kochance spełnienie, ale pod warunkiem, że sama takowe otrzyma. A była przekonana, że dojdzie nie raz i nie dwa. Ale to miało nastąpić później. Podobało jej się, gdy Astaroth jęczała, gdy swoim zachowaniem prosiła o więcej. Czuła się wtedy jeszcze bardziej podniecona niż wcześniej. A gdy już została przewrócone na plecy, zdominowana, to poczuła się jak w swoim żywiole. Poddała się swojej kochance, gdy ta chciała ją przewrócić na plecy. Poddała się, gdy ta położyła się na niej, gdy pieściła jej skórę. Podobało jej się to, chciała, by ta chwila nigdy się nie skończyła. W tym czasie wilgoć pomiędzy jej nogami rosła i rosła, aż w końcu narosła do tego stopnia, że gdyby przyszło jej uprawiać seks przed innymi osobami, chociażby na zewnątrz, to zgodziłaby się na to bez chwili wahania. Nie martwiłaby się tym, że ktoś patrzyłby na to, jak ona wyglądała nago, jak wyglądały jej piersi, jak wyglądały jej nogi, jej kobiecość. Po prostu oddałaby się temu rozkosznemu procederowi, który doprowadziłby ją do, miejmy nadzieję, spełnienia.
-Nie zapomniałam. Chcę ci jednak pokazać, że nie jesteś w stanie mnie całkowicie zdominować. A jeśli myślisz, że jest inaczej to....pokaż mi to. - szepnęła do niej z zadziornym uśmiechem. Rozszerzyła nogi, by ułatwić swojej kochance dostęp do jej kobiecości, by pozwolić tamtej na to, by zrobiła to, na co tylko miała ochotę.
Chwyciła się za piersi i ścisnęła je. Chwilę później pani detektyw poczuła na swoim łonie delikatny dotyk dłoni ognistej. Czuła, jak tamta masowała jej brzoskwinkę, czuła jak dzięki temu po całym ciele rozpływała się rozkosz. A gdy już wsunęła dwa palce do środka jej ciała, to panna Morland pozwoliła sobie na głośny jęk. W końcu i tak wszystkie członkinie tego cyrku już to słyszały.
Kobieta przygryzała wargę, drażniła swoje sutki, starała się pomóc swojej kochance w tym, by tamta doprowadziła ją do spełnienia. Tej jednak nie to było w głowie. Drażniła się jedynie i trzeba było przyznać, iż doskonale wiedziała, jak doprowadzić zielonowłosą do szału.
- Przestań....się znęcać...nade...mną. Przyspiesz... - powiedziała, pomiędzy kolejnymi jękami, po czym zacisnęła dłonie na prześcieradle i jęknęła czując poruszające się w niej paluszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Gru 17, 2016 7:34 pm

Zdominować Astaroth i ot tak patrzeć, jak wije się z przyjemności? Nie należało to do rzeczy absolutnie niemożliwych, jednak sama As zdecydowanie wolała znaleźć się z drugiej strony. Jasne, czasami również potrzebowała spełnienia, ale rzadziej, niż mogłoby się spodziewać po kobiecie niemalże uzależnionej od seksu. Ale o tym Fanny mogła się właśnie przekonać na własnej skórze i przekonywała się o tym za każdym cholernym razem. Tym bardziej słowa zielonowłosej podziałały na ognistą jak płachta na byka.
- Ja nie jestem w stanie całkowicie cię zdominować? - wyszeptała oburzona, jeszcze brakowało, żeby kazała jej potrzymać wyimaginowane piwo. I chociaż wiedziała, że ta prawdopodobnie tylko się z nią droczyła, zachęcając do robienia jeszcze większej ilości dobrych rzeczy, bo przecież już leżała rozłożona na łopatki i z rozszerzonymi nogami, pozwalając zrobić ze sobą wszystko, to Astaroth nie zamierzała poprzestać tylko na tym. Miała zamiar pokazać jej, jak się sprawy mają. Udowodnić, jak bardzo się myli.
Na efekty nie musiała czekać długo. Nie musiała długo dręczyć i pieścić Fanny, żeby ta zaczęła jęczeć z przyjemności tak, że nie zdziwiłaby się, gdyby usłyszały to wszystkie Cyrkówki, dlatego stłumiła nieco ten jęk namiętnym pocałunkiem. Bądź co bądź, nie każdy chciał słyszeć prawie codziennie, co się wyrabia w tej przyczepie, a sama As chciała zachować wszystkie te jakże miłe widoki i dźwięki tylko i wyłącznie dla siebie.
- Spieszy ci się gdzieś? - wyszeptała, kiedy na chwilę zawisła tuż nad nią, rozkoszując się zaserwowanym jej widokiem. Przejechała językiem po skórze pod jej uchem i przygryzła ją leciutko, a później nie omieszkała się zacząć działać jeszcze niżej. Delikatnie wiodła języczkiem po jej piersiach, zataczając wokół sutków małe kółeczka, a później równie leciutko przejechała wargami po rozgrzanym ciele swojej kochanki cały czas pieszcząc ją łapką, aż dotarła do jej podbrzusza. Przygryzła je kilka razy, aż zachichotała pod nosem, a chwilę później już usadowiła się wygodnie między nogami kochanki i jeśli wcześniej ta była doprowadzona do szału, tak teraz ciężko byłoby znaleźć dobre określenie dla tego stanu, do którego ognista starała się ją doprowadzić. Nie dość, że do pieszczot palcami dołączyły te intensywniejsze zadawane językiem, to jeszcze kiedy czuła, że kobieta jest naprawdę blisko, to nagle zwalniała tak bardzo, że takiego tempa nie powstydziłby się bardzo leniwy ślimak. A wszystko tylko po to, żeby udowodnić Fanny, jak bardzo jest uległa, kiedy doprowadzi się ją do odpowiedniego stanu. A jak to wyszło, to mogło zależeć już tylko od zielonowłosej.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Vivian
Treserka bestii
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Gru 17, 2016 8:38 pm

Praca Treserki Bestii była bardzo satysfakcjonująca, ale zarazem bardzo odpowiedzialna. Niby Cyrkowcy trzymali Koszmary w klatkach, jednak ktoś musiał mieć na nie oko, a także dbać o ich potrzeby. Właśnie przez to Vivian spacerowała powolnym krokiem po terenie Cyrku, trzymając łańcuch przyczepiony do obroży na szyi pewnego psowatego Koszmara, którego nadmiar energii wymuszał wyprowadzanie go na spacery.
Mijała właśnie przyczepę Fanny. Jakiś czas wcześniej z oddali widziała, jak Astaroth zmierzała w kierunku tego miejsca. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy nie zajrzeć, tak po prostu, zupełnie po nic. Przystanęła, rozdarta. Nagle usłyszała głośny jęk, niewytłumiony nawet przez ściany przyczepy.
Zaledwie sekundy zajęło jej domyślenie się, co ma miejsce w mieszkaniu Fanny. Vivian jak nigdy spłonęła rumieńcem, uświadomiwszy sobie, w co prawie wtargnęła. Wciąż zażenowana, pociągnęła za łańcuch podopiecznego, który właśnie zaczął obwąchiwać drzwi, i uciekła stamtąd czym prędzej.

z/t w pośpiechu

___________________
"It starts with pain
Followed by hate
No, I don't believe men are born to be killers
I don't believe that the world can't be saved

How did you get there and when did it start?
An innocent child with a thorn in his heart"

12 Stones - World So Cold

Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t359-vivian-k-lambert#3494 Online
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Pon Sty 02, 2017 5:07 pm

Fanny droczyła się z Astaroth, zgrywała się z niej, drażniła jej ambicję, licząc na to, iż dostanie w rękę to wyimaginowane piwo, którego jednak nie byłaby w stanie utrzymać w dłoni ze względu na obezwładniającą rozkosz, na którą liczyła. I nie przeliczyła się chociaż, po prawdzie, liczyła na błyskawiczne przyspieszenie ruchów palców, na szybką rozkosz, która pozostawiłaby po sobie przyjemne mrowienie w podbrzuszu oraz rozluźnienie. I ochotę na więcej.
Ognista jednak miała widocznie inny plan na ten moment, gdyż dalej się droczyła, tym razem jednak z większym okrucieństwem. Kochanka doskonale przy tym wiedziała, jak doprowadzić Fanny na skraj szaleństwa, doprowadzić ją do takiego stanu, by była o krok od błagania o orgazm. Zielonowłosa oddychała szybko, nierówno. Nie kontrolowała swoich jęków, które zostały usłyszane przez Vivian, a zaraz później stłumione przez namiętny pocałunek połykaczki ognia. Panna Morland przeniosła dłonie ze swoich piersi na piersi swojej towarzyszki i zaczęła je pieścić, szczypać sutki, ciągnąć za nie. Zaraz potem na pośladku kobiety spoczął klaps, który echem rozległ się w całym pomieszczeniu. Obie dłonie szybko spoczęły ponownie na cudownym biuście kobiety i zaczęły się nim bawić, ściskać, pieścić. Wtem Astaroth zeszła ustami na szyję, potem na klatkę piersiową, na piersi, a potem niżej i niżej aż wreszcie...
Z ust kobiety wyrwał się głośniejszy jęk, gdy poczuła dotyk języka na swojej kobiecości.
- Tak tak..dokładnie tak...nie przestawaj... - szeptała, chociaż gdzieś w głębi umysłu wiedziała, iż Astaroth i tak zrobi po swojemu.
Chwilę później dotarła do punktu, w którym była o krok od spełnienia. I wtedy nagle połykaczka ognia zwolniła pozwalając orgazmowi się oddalić. Fanny jęknęła z rozczarowania, gdy poczuła ponowne przyspieszenie ruchów. Sytuacja jednak się powtórzyła, więc Fanny z rozpaczą w oczach spojrzała na twarz Astaroth.
- Ty łachudro ty...nie drażnij się ze mną! - rzekła, a w jej głosie było zarówno rozczarowanie, jak i rosnący gniew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sro Sty 04, 2017 3:58 pm

Fanny miała za swoje. Wszystko jedno, czy chciała tylko wjechać Astaroth na ambicje czy naprawdę wątpiła w jej umiejętności, ta nie miała zamiaru odpuścić i, jak widać, doskonale wiedziała, jak sprawić, żeby zielonowłosej odechciało się przepychanek. Oby tylko nie chciała rewanżować się w ten czy inny sposób... Ale ognista już zadba o to, żeby ją udobruchać i wybić jej z głowy wszystkie sposoby na zemstę. Bo jaki jest sens mszczenia się na człowieku, który jest dla ciebie taki dobry jak As? Nawet, jeśli teraz czerpała frajdę z męczenia biednej Fan, tak nie miała zamiaru robić tego w nieskończoność.
Bawiła się tak wyśmienicie, że nawet, gdyby Vivian jednak postanowiła wejść do przyczepy, to nie przerwałaby zabawiać się ze swoją kochanką, o ile w ogóle zauważyłaby wtargnięcie kobiety do środka. Bardziej prawdopodobnym było, że zaprosiłaby trzecią wiedźmę do sypialni. Póki co jednak musiała zadowolić się obecnością tylko jednej panny, na co wcale nie narzekała. Z jej ust wyrwał się cichy jęk, kiedy dłoń hipnotyzerki uderzyła o pośladek ognistej, aby zaraz później uciec na jej piersi. Jaka szkoda, że nie mogła się długo nimi nacieszyć... A może i nie szkoda? W końcu miało ją czekać coś znacznie przyjemniejszego, a przynajmniej w teorii. W praktyce Astaroth wręcz czuła bijący od Fanny gniew, kiedy któryś raz z rzędu nie pozwoliła jej szczytować w imię swojej drobnej zemsty. Nie była tym ani trochę zasmucona, a wręcz przeciwnie - słysząc kolejny rozczarowany jęk i oszczerstwa rzucane w jej stronę, uśmiechnęła się szeroko i zamruczała niczym mały kociak, co najmniej jakby została skomplementowana w najmilszy i najbardziej wyrafinowany sposób.
Łechtało jej ego to, jak bardzo bezbronna i zdana na łaskę As była teraz Fanny, ale nie chciała przegiąć w drugą stronę i sprawić, że ta zaraz się jednak podniesie i w gniewie spowodowanym brakiem orgazmu zrobi ognistej krzywdę. To byłaby najgorsza śmierć na świecie, a nie o to chodziło Szkotce, kiedy przekraczała próg przyczepy. Dlatego nim starsza z nich skończyła wypowiadać ostatnie słowa, mogła znowu poczuć szybkie i mocne ruchy języka na swojej kobiecości, lecz tym razem nie wyglądało na to, żeby miały one ustać przed daniem jej absolutnego spełnienia. Ot, Astaroth wreszcie zdecydowała się na udobruchanie swojej kochanki, przyglądając jej się z ognikami w srebrnych ślepiach i zaczepnym uśmieszkiem na ustach, bo przecież to była najlepsza część ich wspólnej zabawy!

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Pią Sty 20, 2017 11:58 am

Fanny nie zdążyła dokończyć swojej wypowiedzi, gdy ponownie poczuła, jak język kobiety przyspieszył. Przymknęła oczy, a z jej ust wydobył się jęk rozkoszy, który rozszedł się po całej, malutkiej sypialni, która aż przesiąknięta była zapachem seksu i hormonów. Zerknęła w oczy ognistej i dostrzegła w nich te tak dobrze znajome ogniki, w których nie sposób było nie utonąć, zapaść się w ich blasku, który pożarłby i strawił całe ciało niczym rozszalały pożar. Pożar, którego temperaturę można było porównać jedynie do temperatury, jaką odczuwała zielonowłosa. Było jej gorąco z podniecenia, a mimo to na jej skórze pojawiła się gęsia skórka. Doskonałe, szybkie i wprawne ruchy kobiety dawały wyraźnie do zrozumienia, iż Astaroth miała niezwykle duże doświadczenie w tym podobnych zabawach. Pani detektyw czasem aż zazdrościła jej ilości kochanek i perspektyw na spędzanie wieczorów, chociaż sama doskonale wiedziała, że jakby wyszła na łowy, to raczej nie zdarzyłoby się, iż wróciłaby sama do łóżka. Jej praca jednak wymagała poświęceń, więc jedyne na co hipnotyzerka mogła zazwyczaj liczyć to samotne zabawy w domowym zaciszu. Obiecała sobie jednak, że jutro, albo jeszcze nawet dzisiaj po występie, weźmie ze sobą butelkę jakiegoś alkoholu i pójdzie do Astaroth, by powtórzyć to, co teraz robiły. A może dołączy się do ognistej, która, może, będzie wtedy jeszcze z kimś? Kto wie?
Na chwilę obecną czuła, jak fala rozkoszy rozlewała się po całym jej ciele, niemalże odbierając jej nad nim władzę. Jej dłonie samoistnie zaciskały się to na pościeli, to na jej piersiach. Jej oddech był szybki, urywany, płytki. Serce natomiast waliło jej jak oszalałe, zupełnie jakby miało zaraz wyskoczyć jej z piersi. Kobieta zdała sobie sprawę, iż jej kochanka nie zamierzała się teraz z nią droczyć. Po czym? Ano po tym, iż nie była dzisiaj jeszcze tak blisko orgazmu jak teraz. Jęczała więc starając się tłumić dłonią te odgłosy, ale nie wiedziała, na ile skuteczne to było. A z drugiej strony, czy to ważne?
I wreszcie, po chwili, nastąpił ten długo wyczekiwany przez zielonowłosą moment spełnienia. Poczuła, jak rozkosz, którą odczuwała, natychmiastowo wskoczyła na nowy, niemalże nieosiągalny poziom, poczuła, jakby coś w niej wybuchło, sprawiając, że jej ciało eksplodowało na atomy, po czym zapadło się w sobie, by znów przybrać swoją właściwą formę.
Drżała.
Każda komórka jej ciała drżała po orgazmie ledwie chwilę wcześniej przeżytym. Fanny miała zamknięte oczy, gdyż nie była w stanie ich otworzyć. Nie mogła ruszyć również najmniejszym palcem. Ale mogła uspokoić swój oddech, więc zaczęła brać głębsze wdechy, chociaż chętnie nacieszyłaby się jeszcze rozkoszą. Ale na to przyjdzie czas. Za niedługo. Po dłuższej chwili uśmiechnęła się, otworzyła oczy i spojrzała na swoją kochankę, przyciągając ją do siebie i całując namiętnie w usta.
- Mam pomysł. Zaproś do siebie po naszym występie ze dwie chętne kochanki. Zagramy w butelkę, albo pokażemy sobie nawzajem nasze talenty. Zrobimy z tego grupową zabawę. W końcu im więcej nas tym lepiej, czyż nie? - powiedziała zerkając jej w oczy. Taka mała orgia dobrze działała na człowieka. Następnie, nie czekając na odpowiedź pocałowała kobietę raz jeszcze, ale tym razem pocałunek był dłuższy, bardziej namiętny. Był z rodzaju tych, których nie chciało się przerywać. Fanny naparła na swoją kochankę i zmusiła ją do tego, by tamta się przewróciła na plecy. Teraz była kolej zielonowłosej na popracowanie językiem i paluszkami. Całowała ją namiętnie, w usta, po czym przeniosła się na szyję kobiety, której skórę delikatnie przygryzła i zassała. Będzie piękna malinka w tym miejscu. Zadowolona z efektu przeniosła się niżej, na obojczyki kobiety, na których złożyła drobne pocałunki, po czym przejechała po nich językiem zostawiając tam wilgotny ślad. Chciała jednak wreszcie dotrzeć do tych wspaniałych piersi, w których panna Morland była zakochana po uszy. Spore, jędrne, względnie symetryczne, odpowiednio się układały zarówno w dłoniach, jak i w ustach. Toteż kobieta ścisnęła je, po czym zaczęła je masować. Usiadła okrakiem na podbrzuszu Astaroth, także ognista mogła czuć na swojej skórze wilgoć, która znajdowała się między nogami zielonowłosej. Siedziała na niej i patrzyła się na kobietę z góry, prosto w jej oczy, masując jej piersi, ściskając je, szczypiąc sutki. Bawiąc się nimi całymi. Uwielbiała to robić. Uśmiechnęła się do niej zadziornie, po czym pochyliła się i szarpnęła językiem o sutek. Następnie zaczęła wodzić wokół niego, by ostatecznie wziąć go do ust, zassać i przygryźć. To samo zrobiła z drugim. Postanowiła chwilę spędzić w tym miejscu, by nacieszyć się tym cudami natury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Sty 21, 2017 2:26 pm

Kochała to wszystko jak nic innego. Tę woń hormonów, bliskość i ciepło tak wielkie, że mogłoby obrócić w proch całą przyczepę. To było jak szalejący ogień, pochłaniający coraz więcej i więcej, nie znający umiaru w swoim pragnieniu destrukcji. Z tą różnicą, że tutaj nikt nie chciał niczyjej śmierci ani nawet krzywdy, a stawką była bezgraniczna przyjemność przekazywana sobie jak fajka pokoju. Uwielbiała czuć delikatne dreszcze przechodzące przez ciała jej kochanek, słyszeć urywane jęki zmieszane z głośnym biciem serca. Teraz, kiedy Fanny oferowała jej to wszystko, Astaroth czuła się zobowiązana do czerpania z tego pełnymi garściami, aż obie nie będą miały siły na więcej, aż obie nie będą w stanie ruszyć palcem, zbyt odrętwiałe od zmęczenia i błogości.
Kiedy poczuła, że jej kochanka osiągnęła spełnienie, jeszcze przez chwilę drażniła jej łechtaczkę, a później uniosła się na łapkach i przysunęła się do Fanny, obserwując, jak ta próbuje dojść do siebie. Zawsze pociągał ją ten widok, kiedy kobieta nie była w stanie zrobić niczego, niż tylko leżeć i rozkoszować się wspomnieniem minionych chwil i miłym uczuciem ciepła wciąż rozchodzącym się po ciele. As chciała to jakoś skomentować, ale w jednej chwili została przyciągnięta bliżej i zaproszona do pocałunku, który odwzajemniła od razu, niemalże zapominając o tym, co przed chwilą chciała zrobić.
Słysząc słowa hipnotyzerki, skrzywiła się leciutko. Propozycja brzmiała całkiem ciekawie, jednak w tej chwili ognista nie wyglądała na specjalnie rozentuzjazmowaną. Nie, ona chciała się nacieszyć Fan sama, chciała mieć ją tylko dla siebie i nie dzielić się absolutnie z nikim. Mogłoby to zabrzmieć dziwnie, jakby Astaroth była zwyczajnie zazdrosna, ale nic z tych rzeczy. Prawdę mówiąc, sama nie była w stanie określić, o co jej chodziło, ale wiedziała, że to nie był dzień odpowiedni na orgie. Ledwie jednak zdążyła otworzyć usta z zamiarem powiedzenia tego na głos, a zielonowłosa znowu postanowiła nie pozwolić jej na chociażby jedno słówko. Młodsza cyrkówka znowu odwzajemniła pocałunek, uśmiechając się przy tym leciutko i mrucząc jak małe, zadowolone kocię. Chwilę opierała się naciskom ze strony Fanny, ale w końcu posłusznie położyła się na plecach. W końcu też musiała mieć coś z tego wszystkiego, nie tylko satysfakcję, że zaspokoiła drugą kobietę. Wbrew pozorom ona też czasami tego potrzebowała. A teraz, kiedy już pokazała, kto tu rządzi, nie był to najgorszy pomysł i w żadnym stopniu nie był w stanie odebrać jej pozycji.
- A co? Nie wystarczam ci już? – szepnęła cichutko i przybrała smutną minkę, kiedy usta hipnotyzerki odsunęły się na tyle, żeby pozwolić jej na odezwanie się. Zaraz też nieco odchyliła głowę do tyłu, aby ułatwić kobiecie dostęp do swojej szyi, jednocześnie delikatnie miziając i drapiąc skórę na jej plecach i biodrach, jakby chciała poznać każdy fragment jej ciała, każdą wklęsłość i wypukłość, które razem tworzyły taki wspaniały obraz. Już sam widok był niezwykle podniecający, a to, co Fanny robiła właśnie z jej ciałem, prawie całkiem pacyfikowało Astaroth i sprawiało, że było jej tak przyjemnie. No właśnie, „prawie całkiem”, bo nie miała zamiaru leżeć jak kłoda i rezygnować z danej jej szansy. Jak już było wspomniane, zamierzała czerpać ile tylko mogła, więc jej dłonie szybko przeniosły się z pleców kobiety na jej piersi. Nie była dłużna, jeśli chodziło o pieszczoty: masowała je i bawiła się nimi, bezczelnie patrząc zielonowłosej w oczy i uśmiechając się jakby wyzywająco. A później, kiedy jej kochanka całkowicie skupiła się na piersiach ognistej, ta przygryzła lekko wargę i palcami jednej dłoni delikatnie przejechała po żebrach i brzuchu Fan. I tak brnąc coraz niżej wreszcie wsunęła łapkę między jej nogi i nacisnęła na jej kobiecość, jednocześnie poruszając zmysłowo biodrami, a później zaczęła delikatnie drażnić najwrażliwszy punkt kobiety. Zachichotała cicho, wyczekując reakcji Fanny jak dzieciak, który coś zbroił. Najwidoczniej nawet będąc w takiej pozycji nie zamierzała rezygnować z droczenia się ze swoją kochanką.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 83
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Sob Lut 11, 2017 3:25 pm

Fanny miała doskonały widok na Astaroth. Lubiła tę perspektywę, gdy jej młodsza kochanka była pod nią, gdy zdawała się być uległa, gdy pieszczoty, które zielonowłosa jej serwowała, wpływały na jej mimikę, na to, że te grymasy były niesamowicie podniecające. Wiedziała dzięki temu, że kobiecie jest dobrze. Poczuła dotyk dłoni ognistej na swojej skórze, co sprawiło, że aż zadrżała z podniecenia. Gdy połykaczka ognia dotknęła jej piersi, to pani detektyw poczuła, jak znowu ma ochotę na to, by położyć się na plecach i odbierać przyjemność. Wiedziała jednak, że nie mogła sobie na to pozwolić. W końcu teraz była jej kolej na to, by zaspokoić swoją kochankę. Gdy jednak ciepła dłoń Astaroth spoczęła na jej kobiecości i zaczęła ją drażnić, to Fanny przygryzła dolną wargę, przymknęła oczy i uśmiechnęła się. Zamruczała z zadowolenia czując płynącą przez jej ciało rozkosz.
- Wystarczasz w zupełności. Od czasu do czasu orgia jest jednak dobra. - powiedziała zalotnym głosem, ale wiedziała, że nic nie wskóra w tym momencie. Ognista nie miała na to ochoty, a że była uparta jak osioł, to potrafiła iść w zaparte z uporem maniaka. Panna Morland porzuciła więc ten temat skupiając się w tym momencie na tym, by zaspokoić swoją kochankę. W między czasie podjęła decyzję, iż dzisiaj po występach pójdzie do przyczepy Astaroth i rzuci się na nią jak lwica. Zedrze z niej ubranie, rzuci ją na łóżko i zasypie pocałunkami. Da jej rozkosz niezależnie od tego czy tamta będzie tego chciała czy nie. Czy będzie sama, czy też z kimś. Zdecydowała się postąpić ze swoją kochanką dokładnie tak, jak tamta już kilka razy z nią samą postąpiła. Raz stało się to nawet, gdy zielonowłosa siedziała ze swoją przyjaciółką, której jednak nigdy wcześniej nie zaciągnęła do łóżka. Po tym trójkącie, który nastąpił, sypiała z tą przyjaciółką niemalże codziennie przez następne dwa tygodnie. To było prawie że uzależniające.
Nachyliła się nad swoją kochanką i pocałowała ją pozwalając jeszcze przez chwilę, by tamta drażniła jej kobiecość. Ostatecznie jednak zsunęła się niżej sprawiając w ten sposób, iż jej brzoskwinka była poza zasięgiem palców ognistej. Pocałunkami schodziła niżej i niżej, zatrzymując się na chwilę przy piersiach, które najpierw wycałowała, pomaltretowała językiem i zębami sutki, by następnie przenieść się jeszcze niżej, na brzuch, a następnie między nogi. Delikatnie rozchylone płatki kwiecia kobiety wyglądały zachęcająco, a ich zapach był delikatny, uzależniający. Panna Morland oblizała wargi i spojrzała lubieżnie na Astaroth, po czym ucałowała delikatnie łechtaczkę. Wysunęła język i zaczęła ją drażnić. Najpierw powoli, potem jednak coraz szybciej i szybciej. W pewnym momencie dołączyła do tego palce wsuwając je do środka kobiety. Tam drażniła jej przednią ściankę, czując przy tym jak wilgoć Astaroth spływa po brodzie Fanny, opływa jej palce. Przyspieszyła jeszcze bardziej ruchy spoglądając od czasu do czasu zalotnie na kobietę. Przód ciała Fanny spoczywał na łóżku, ale tyłeczek był uniesiony wysoko. Wiedziała, że był on zgrabny, więc prezentowała go ognistej kiedy tylko mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astaroth
Połykacz ognia
avatar

Liczba postów : 298
Join date : 06/02/2016

PisanieTemat: Re: Przyczepa Fanny   Pią Lut 24, 2017 11:36 am

Z kolei dla Astaroth ta pozycja była dość niekomfortowa, tak samo jak wszystkie inne, kiedy to nie ona była na górze. Nie lubiła tego nieprzyjemnego, a zarazem podniecającego uczucia, kiedy nie miała pełni władzy nad sytuacją, kiedy nie była już tą dobrą wróżką, która spełnia życzenia. Paradoksalnie początki były wtedy trudne, jeszcze próbowała się stawiać, ale im bardziej traciła kontrolę, tym bardziej miękła i pozwalała robić ze sobą wszystko. Wystarczyło więc odpowiednio udobruchać ją na początku, aby zrobić z niej potulnego baranka rządnego coraz więcej i więcej.
A że Fanny zaczęła dobrze, na dodatek pozwalając jej na chwilę swobody, nie trzeba było długo czekać, żeby ognisty demon seksu całkowicie uległ pieszczotom pani detektyw. Na chwilę obecną absolutnie żadna orgia nie mogła być lepsza, a gdyby ktoś spróbował się do nich przyłączyć, prawdopodobnie zostałby wyrzucony na zbity pysk i musiałby czekać, aż As nacieszy się swoją kochanką w samotności. Cóż za fascynujące zjawisko! Całe szczęście, że zielonowłosa na tę chwilę porzuciła swój pomysł, żeby zająć się ognistą, bo w przeciwnym razie ta prawdopodobnie wzięłaby sprawy w swoje łapki i ostro wymęczyłaby Fanny za niezaspokojenie jej wtedy, kiedy miała do tego doskonałą okazję.
Korzystała ile mogła z danej jej możliwości pieszczenia i całowania hipnotyzerki, łaknęła tego chciwie jak spragniony piwa lub głodny kawałka chleba. Gdy ta opcja została jej odebrana, mruknęła niezadowolona, ale owe oburzenie nie trwało u niej zbyt długo, zastąpione uczuciem narastającej błogości. Mimo, że zielonowłosa przechodziła do rzeczy całkiem szybko i zdecydowanie, to ta chwila między oderwaniem się od ust As a dotarciem do tego strategicznego punktu na jej ciele, dłużyła jej się niemiłosiernie. Wbiła pazurki w plecy swojej kochanki, czując nieprzyjemnie pogłębiającą się wilgoć między nogami, a im niżej ta się kierowała, tym silniejsze drapanie na plecach i karku mogła odczuć.
Wtedy nadeszła ta upragniona chwila. Już pierwsze pieszczoty językiem wprawiły ciało Astaroth w delikatne drżenie i zmusiły ją do zaciśnięcia palców na pościeli, jeśli nie chciała rozorać karku Fanny. Kobieta doskonale wiedziała, jak doprowadzić ognistą do stanu pełnej rozkoszy, kiedy nie była w stanie zrobić nic innego, jak tylko próbować tłumić rozkoszne jęki i całym swoim jestestwem błagać o więcej, chociaż absolutnie nie musiała tego robić. Kochanka najwidoczniej nie zamierzała spocząć na laurach, a zamiast tego za cel obrała sobie doprowadzenie jej do upragnionego spełnienia w taki sposób, żeby zaskarbić sobie uwielbienie i towarzystwo As na jak najdłużej. Trzeba przyznać, że szło jej fantastycznie, a dwukolorowa nawet nie była w stanie spojrzeć na zgrabne ciało kochanki, zbyt pogrążona we własnej przyjemności. Przymykając oczy i lekko drżąc, przeżywała całą tę rozkosz na swój własny sposób, będąc niemalże oderwaną od świata materialnego, w którym trzymały ją tylko te fizyczne aspekty ich zbliżenia.
W pewnym momencie jej ciało uznało, że ma dość, że więcej nie zniesie. Dźwięk głośnego bicia serca zmieszał się z błogimi jękami, które na swój sposób błagały, aby Fanny okazała litość i nie przerywała tej cudownej chwili. Ognista wsunęła palce między kosmyki jej włosów, podczas gdy jej ciało wygięło się w łuk i spięło, targane falami nieprzerwanej rozkoszy, aby zaraz opaść na łóżko, rozgrzane przyjemnym gorącem rozlewającym się do każdej tkanki. Oddychała szybko, niespokojnie, przez moment nie mogąc złapać tchu ani uspokoić serca, za to zdołała pociągnąć głowę Fan do tyłu, odciągając ją od swojej kobiecości i zmuszając, aby podciągnęła się wyżej i pocałowała kuglarkę. Po skończonym pocałunku, Astaroth wtuliła się mocno w swoją kochankę i zachichotała cicho, gdy jej łapki powoli wędrowały po ciele hipnotyzerki.
- A co jeśli w ogóle nie stawiłybyśmy się na występ? - spytała, a figlarne iskierki w jej oczach zmuszały do zastanowienia się, czy aby na pewno mówiła prawdę i chciała złamać daną innym Cyrkowcom obietnicę dla długich chwil przyjemności.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t239-call-to-priests-and-call-to-gods-my-name-is-astaroth
 
Przyczepa Fanny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Cyrk-
Skocz do: