IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Studnia przy wiosce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Studnia przy wiosce   Pią Gru 16, 2016 2:21 am


Studnia, bynajmniej nie spełniająca życzeń, znajdująca się na drobnym placu na wsi, ogólnodostępna i często używana, będąca głównym źródłem wodopoju dziesiątek ludzi. W samej konstrukcji nie ma nic ciekawego, chyba że podpiąć pod wiek obiektu jego zabytkowość. Kilka drewnianych belek tworzących zadaszenie, kamienne ogrodzenie i wydeptana ścieżka, ot, nic specjalnego.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Sob Gru 17, 2016 3:47 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Pią Gru 16, 2016 2:22 am

Otarła pot z twarzy, poprawiając swoją zdobycz, upiętą przy pasie. Truchło zająca, spętane za tylne kończyny. Wracała przez zamarznięte błoto do wioski, dumna z siebie i wciąż rozemocjonowana po udanym polowaniu. Nikt nie musiał jej pomagać, nie skorzystała z propozycji ojca pozwalając mu chociażby na pędzenie zwierzyny, zrezygnowała nawet z obecności starego Springera, który towarzyszył Selene właściwie od dziecka. Przestąpiła ostatnie, pokryte suchymi krzakami tereny, wychodząc na główną drogę, o ile tak można nazwać wydeptaną, pozbawioną roślin ścieżkę, po której nie przejechałby nawet powóz. Dostrzegła pierwsze oznaki cywilizacji, poznając nawet niektóre głosy i twarze. W końcu tutaj dorastała, nim Inkwizycja zdążyła porwać ją pod swoje opiekuńcze skrzydła. Nim jednak skierowała swoje kroki do domostwa ojca, zarzuciła trzymaną dotychczas strzelbę na ramię, decydując się na skorzystanie ze studni, niecałe pół mili drogi od skraju lasu, w nadziei, że jeszcze nie zdążyła kompletnie zamarznąć.
Nie witała się z nikim. Ludzie unikali jej spojrzeń, najwyraźniej nie była tu już mile widziana. Skutecznie ukrywała rozżalenie, krocząc szybko i również udając, że w swoich rodzinnych stronach pojawiła się pierwszy raz w życiu. Sam ubiór Inkwizytorki budził niechęć pośród ich staromodnych zwyczajów, do czego jednak zdążyła już przywyknąć, aż za dobrze wiedząc, że niezależnie od starań nie zdoła przekonać ludzi, że wygodniej torturować wiedźmy bez rozłożystych sukni czy gorsetów. Zbliżała się już do swojego celu – kamiennej studni, znajdującej się na drobnym placu, otoczonym częściowo prymitywną kuźnią i zagrodą dla wesoło gdaczących kur. Nos miała wycelowany ku górze, starając się ignorować spojrzenia wieśniaków, podczas gdy ciało zająca obijało się jej o tylną stronę ud.
W końcu dotarła na miejsce, opierając rękę na drewnianych belkach tworzących konstrukcję pozwalającą na wydobywanie wody z wnętrza studni. Nie zdziwiła się, gdy już przystanęła, kobieta z dzieckiem, dotychczas znajdująca się w pobliżu, natychmiast szarpnęła swoją pociechę za rękę, usiłując odejść w przeciwną stronę, a uczyniła to dopiero gdy usłyszała skierowane w swoją stronę słowa:
- Nie korzystaj z niej. Jest przeklęta, przysięgam!
Nie dodała nic więcej, odchodząc w popłochu, nawet nie odwracając się przez ramię, by natrafić zszokowane spojrzenie inkwizytorki. Jak podejrzewała, był to niezbyt wyrafinowany żart ze strony starszej kobiety, jednak pierwsze co, rzuciła niepewne spojrzenie do wnętrza ujęcia wody. Nie dostrzegła w niej niczego nadzwyczajnego, nawet swojego odbicia, gdyż studnia była zbyt głęboka.
Postanowiła zignorować ostrzeżenie, chociaż po wszystkim, co zdążyła w życiu przeżyć pozostawała osobą nieco przesądną. Zsuwała czerpak, czując na sobie spojrzenia wieśniaków. Chciała to zrobić szybko, nie narażając się na niepotrzebne złośliwości, gdy nagle… poczuła na swojej dłoni, opierającej się o brzeg studni, uścisk, szarpiący ją wyraźnie do wnętrza zbiornika.
Wrzasnęła w głos, zabierając rękę gwałtownie i odsuwając się na pół kroku, czego efektem był upadek pośladkami na twardą ziemię. Dyszała ciężko, nawet nie potrafiąc opisać tego, co się przed chwilą stało. To działo się zbyt szybko, nie zarejestrowała nawet koloru ani kształtu czegokolwiek, co ją złapało. Ale wciąż czuła na ręce uścisk, żywy i mówiący, że to nie była jej wyobraźnia. Skoczyła na równe nogi, wychylając się dosyć głupio, aby stanąć oko w oko z tajemniczym stworzeniem żyjącym w studni.
- Kim jesteś? – zawołała, jednak odpowiedziało jej jedynie echo. – Pokaż się! – próbowała, ale w studni nikogo już nie było. Co gorsza, z wolna zaczęły dopływać ją odgłosy dochodzące z zewnątrz. Bała się odwrócić.
- Z kim ona rozmawia? – słyszała przyciszone pytania.
- Widzi Koszmary…! Wiedźma! – kolejne słowa były dla Selene jak wymierzony policzek. Zacisnęła silnie szczęki, zbierając już słowa, aby się bronić przed podobnymi zarzutami, gdy poczuła niespodziewanie przeraźliwy ból w okolicach skroni. Ogłuszyło ją na dobre parę sekund, dopiero po chwili była w stanie zrozumieć, że oberwała kamieniem, lądującym tuż pod obok. Złapała się za zranione miejsce, przytłoczona po raz wtóry przekleństwami na temat swojego nosicielstwa.
Selene nie pozwalała sobą pomiatać, nigdy. Ale teraz… była przerażona. Trafiono wprost w jej czuły punkt. Nienawidziła tej części siebie, a teraz stała przed ludźmi, których niegdyś doskonale znała, uważających ją nie tylko za kogoś obcego. Była dla nich odmieńcem. Ścisnęła się mocniej za głowę, sparaliżowana. Nie potrafiła zareagować, dlatego cofnęła się aż pod samą studnię, zapominając, że coś może się w niej znajdować.
Jeśli będzie zachowywała się tak dłużej, wieśniacy zapewne stracą zainteresowanie, jednak jeśli dojdzie do siebie… och, bieda temu, kto odważył się rzucić kamieniem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Pią Gru 16, 2016 1:42 pm

Nie ma niczego lepszego od zabaw z samego rana. Strasznych żartów i okropnych figli. Idąc tym tokiem, nie można się zdziwić wymysłem pewnej nieludzkiej istoty, która tegoż dnia postanowiła dać mały upust swej wyobraźni i znudzenia. Do tego szczypta chęci wypicia czegoś lepszego niż ołów wymieszany z zaprawą murarską a otrzymamy wynik. Iris przebywającą głęboko w studni, która straszy okolicznych wieśniaków. Łapie za nadgarstki ręką czy też ogonem, ciągnie i chowa się z powrotem, słysząc krzyki przerażenia, paniki i przekleństwa. Szybkie wycofanie się, co nie stanowiło problemu, zważywszy że studnia zbudowana z kamiennych cegieł pozwalała na bardzo prostą wspinaczkę. Wnęki używane jak drabina. Miała dzięki temu wodę tylko dla siebie, nikt nie chciał nawet spróbować wydobyć wiadra. Prawie się znudziła wyczekiwaniem, gdy nagle kolejny nieszczęśnik postanowił użyć tegoż ludzkiego wymysłu. Złapała za rękę, pociągnęła, schowała się głęboko, w niewidocznym dla ludzkiego oka mroku. Zwinność stanowczo pomagała. Słowa słyszała, aż zaśmiała się pod nosem, ale odpowiedzieć nie odpowiedziała, tkwiąc tam w milczeniu. Nie była nawet świadoma komu zrobiła psikusa. Do czasu.
Inna reakcja pospólstwa. Nie przekleństwa w jej stronę, a rzucone w kogoś innego. Uniosła głowę do góry, zdziwiona. Wsunęła pazury we wnęki i zaczęła przemieszczać się ku górze, powoli i czujnie, biorąc ze sobą pełne wiadro z wodą. Wychyliła głowę akurat w momencie rzutu kamienia, który dosięgnął swoją ofiarę. Rozejrzała się, niepewna, nieco zdezorientowana, z pokerowym wygibasem na ustach. Wzrok zawisł na ofierze tegoż osądu. Dokładniej na tyły, rozpoczynając pobieżne badanie zagrożenia. I jeśli wcześniej Selene nie chciała się obracać z powodu strachu, to teraz miała jeszcze większe powody, by tego właśnie w tej chwili nie robić. Nic tak nie przeraża jak czyiś wzrok wlepiony w plecy w momencie, od strony której najmniej się tego spodziewa. Niemalże z dodatkiem oddechu. Nie trwał on jednak zbyt długo. Iris zaparła się rękoma o murek studni, podniosła się i wreszcie wylądowała ciężkimi buciorami poza studnie, nie daleko inkwizytorki. Prostowanko z niegłośnym westchnięciem świadczącym o szczypcie przyjemności. Potem dodatek parę skrętoskłonów. Sam fakt, jak sielankowo zachowywała się z boku inkwizytorki świadczył o tym, że raczej nie ma pojęcia o jej przynależności do tej grupy. Co gorsza, wiadro które trzymała w ogonie, mogło być widoczne dla wieśniaków. A to nie wróżyło pozytywnej reakcji z ich strony. Raczej milczenie z dodatkiem zaparcia tchu przez przerażenie.
Kończąc swój trening w postaci rozciągania, przyszedł czas na dalszą zabawę. Uśmiech na jej ustach, po chwili pełen obrót, bardzo szybki i żywy. W trakcie jego wykonywania, cisnęła metalowym naczyniem pełnym wody, wprost w rozlazły tłum wieśnioków. Otrzymanie takim uderzeniem było bolesne i powalające, ale nie łamiące kości czy zagrażające szczególnie życiu. To jednak wystarczyło do przerzedzenia tłumów w trybie ucieczki, z ewentualnymi krzykami i piskami pełnymi przerażenia przed nieznanym i niewidocznym.
- Huuh...? Juuuż...? - mruknęła pod nosem i przekrzywiła głowę, niezbyt zadowolona. Westchnęła z szczyptą smutku, nie spodziewając się tego, że ktoś mógłby w ogóle ją zobaczyć, a co dopiero usłyszeć. Dlatego też odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę lasów, dodając do tego akompaniament nucenia w postaci jakiejś klasyki. Widać też, że nie należała do Koszmarów skrajnie głupich, by po takiej sytuacji jak ta, pozostawać w jednym miejscu, odsłaniając się na gniew tych lepiej uzbrojonych.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Sob Gru 17, 2016 2:39 am

Wciąż trzymając się za głowę, podniosła wzrok, natrafiając wprost na postać Koszmara, który najwyraźniej zdecydował się opuścić studnię. Powstrzymała pierwszy odruch, a mianowicie dobycie strzelby z jednoczesnym krzykiem. Sparaliżowało ją, ale nie ze strachu, a z ponownej obawy przed odrzuceniem. Wiedziała, że jest jedyną osobą na placu, która widzi owe stworzenie. Przez chwilę naszła ją absurdalna myśl, aby po prostu się wycofać, udawać, że nic się nie stało i niczego nie widziała. Może na powrót zostałaby zaakceptowana, jako niewyróżniająca się swoją niezrozumiałą odmiennością. Spoglądała na dziwną demonicę o łagodnie zarysowanych kobiecych kształtach, świadoma również, że i ona zarejestrowała jej obecność.
Prędko przeklęła podobny pomysł, wyrzucając go z głowy i sama nie wierząc, że mogłaby sobie pozwolić na złamanie inkwizycyjnej przysięgi. Wiedźmy i Koszmary należało tępić jednakowo, tak obiecywała i tego właśnie chciała. I może nie była równie doświadczona jak żniwiarze, to jednak w oślim uporze nie miała sobie równych.
Zresztą, gdyby chciała się ukrywać dostrzeżenie obecności Koszmara, było na to zdecydowanie za późno, przez szybujące wiadro wody, powodujące u wieśniaków westchnienia i okrzyki przerażenia. Cześć z nich wycofała się do własnych domów, węsząc nadchodzące zagrożenie; reszta, znajdująca się w bezpieczniejszej odległości jednak pozostała na swoich miejscach, najwyraźniej spragniona rozrywki lub ciekawa dalszego rozwoju sytuacji.
Selene zaś nie próżnowała. Gdy tylko pierwszy szok z niej zszedł, rzuciła się przed siebie, lądując po przeciwnej stronie studni, ostatnią część drogi przez trawę i ziemię pokonując za pomocą zgrabnego ślizgu, ukrywając się za kamieniem. Koszmar mógł robić cokolwiek, chociażby wyśpiewywać hymn Hiszpanii, ona nie zwracała na to żadnej uwagi. Zdjęła strzelbę z ramienia, w tym samym czasie wołając donośnym tonem w stronę największego skupiska oddalonych o dziesiątki stóp:
- Niech ktoś sprowadzi pomoc! Ej, ty! – machnęła w końcu ręką na chłoptasia, który akurat załapał z nią kontakt wzrokowy, prędko dostrzegając błąd w pierwszym wypowiedzianym zdaniu. Odpowiedzialność grupowa nigdy się nie sprawdzała. – Tak, ty! Pojedź po żniwia… Po ludzi z Inkwizycji, szybko! – Starała się dobierać najprostsze słowa, mając nadzieję, że jej poważne nastawienie udzieli się też reszcie ludzi. Nie tłumaczyła dalej sytuacji, uważała ją za oczywistą, a przynajmniej na tyle, by byle wieśniak mógł sądzić o obecności Koszmara. Ta informacja musiała zostać przekazana w odpowiednie ręce, tak brzmiała jej jedyna myśl, prędko zastąpiona kolejną: powinna utrzymać stworzenie w jednym miejscu, jeśli do przybycia pomocy się jej nie pozbędzie.
Wychyliła się zza kamienia, próbując ogarnąć wzrokiem sytuację. Zapewne zdołała odnaleźć Iris, więc nie zwlekając dłużej, bez żadnych słów uprzedzenia, naładowała broń, tę samą, którą upolowała przywiązaną do pasa zwierzynę i opierając ją na brzegu studni, wycelowała, wychylając jedynie ramiona i głowę. Nie zamierzała dawać strzału ostrzegawczego, ani wdawać się w konwersacje. Widziała już nieco w życiu, a dzięki nabrała szacunku do przeciwnika. Słyszała historie o humanoidalnych Koszmarach. I nie wyniosła z nich przyjaznych wspomnień.
Wystrzeliła, czując uderzenie na ramieniu. Celowała w głowę, nigdzie indziej. Zamrugała, gdy dym dostał się jej w oczy, wytężając wzrok, aby zobaczyć rezultaty swojego działania.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Iris
Pożeracz Mięsa
Pożeracz Mięsa
avatar

Liczba postów : 50
Join date : 18/09/2016

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Sob Gru 17, 2016 1:12 pm

Zauważyła ruch. Ale nie przewidziała raczej tego, że uciekająca osoba z karabinem przerzuconym przez ramię, mogłaby okazać się być inkwizytorem. Dopiero po słowach, które i usłyszała, odwracając łeb w tamtą stronę do lepszego nasłuchu, utwierdził ją w przekonaniu jak wielki błąd zrobiła. Co gorsza, miała za niego zapłacić.
Huk, świst i spadające krople krwi. Iris zachwiała się, robiąc kilka kroków w bok. Dłoń trzymała w miejscu uderzenia, skroń. Pocisk przebił się przez warstwę mięcha, ale kości były mocniejsze niż w przypadku ludzi. Obszar trafienia był nieco pokruszony, kolejny strzał prawdopodobnie spełniłby swoją rolę. Po chwili upadła kolanami na ziemię, a z ust wyszedł lekki chichot. Wtem, uniemożliwiając przeprowadzanie skutecznych ataków bronią palną, które mogły by przyprawić o morderczy ból głowy, otoczyła swe ciało kościaną, wytrzymałą zbroją. Odwróciła się przodem, wbijając wzrok we studnie i miejsce, gdzie inkwizytorka być powinna. Notabene, nie była tak daleko, zaledwie kilka większych kroków.
- A już myślałam... że będzie dalej tak nudno... - w okolicach karku wytworzyła się dziurka, a z niej wydostała się nić, która przypominała żyłę. Wylał się dziwny, mięsny śluz, który szybko nabrał kształtów. I co gorsza, powstała druga Iris, idealna kopia, aczkolwiek naga, bez zbroi i ubrań. Na ustach miała szeroki uśmiech a z oczysk tryskało zadowolenie i dziwna, niewinna, dziecięca chęć zabaw. Selene mogła strzelać do tej istoty otoczonej w zbroi. Nic jednak by to nie dało.
Wtem wytwór demonicy ruszył. Z pełną prędkością i siłą. Nie bała się trafienia pociskiem. Selene mogła strzelać. Ranić, nawet i niektóre pociski mogłyby się przebić, choć wprawdzie nie miała zbyt wiele czasu, zaledwie kilka sekund. Jeśli wytworzone diabelstwo dotarło w końcu do studni, wyskoczyło, przeskakując ją, z myślą o wskoczeniu na agresora. W taki sposób, co by złapać za nadgarstki, a ogonem obwiązać się wokół szyi. Nawet jeśli miało to sprawić, że ostrze wbije się w jej klatkę piersiową.

___________________
LINKI JESZCZE NIEAKTYWNE - TESTOWE
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 601
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Nie Gru 18, 2016 1:34 am

Wściekłość w niej zawrzała, aż przyćmiło jej w oczach. Zacisnęła palce mocniej na broni, gdy ogarnęła ją świadomość, że to wcale nie będzie prosta walka, którą zakończy jednym strzałem. Nie pocieszała ją celność, jaka nie zdarzała się nawet przy pełnym skupieniu podczas polowań. Zamierzała walczyć, jeśli nie do wygranej, to chociaż do sprowadzenia pomocy, nawet kosztem siebie. Zerknęła kątem oka w kierunku, w którym wykrzykiwała polecenia. Nie dostrzegła już stojących tam osób, tłum przerzedził się jeszcze bardziej, co mogło oznaczać wszystko – być może  potraktowano jej rozkazy poważnie lub wręcz przeciwnie; w pierwszym odruchu, ludzie skierowali się do najbezpieczniejszych, znanym ich miejsc, czyli własnych domów, jakby to miało cokolwiek zmienić.
Uświadomiła już sobie, że ma do czynienia z rozumną i potrafiącą mówić istotą, najwyraźniej upatrującą rozrywkę w walce. Gdyby tylko miała na to czas, z pewnością zaczęłaby się obawiać o własne życie. Póki co, takie myśli nie dobiegały jej zajętego jednym celem umysłu. Cofnęła się, a plan Selene o ukryciu się za przeszkodą w postaci studni, prędko legł w gruzach, było to najzwyczajniej zbędne przeciwko dwóm przeciwnikom. Z braku czasu nad podjęciem odpowiedniej decyzji, postanowiła się zająć powstałym klonem, bynajmniej nie napawającym ją optymizmem i nadzieją na wygraną walkę.
Zdążyła jedynie usunąć się o pół kroku, wstać na równe nogi, skoro już nie było sensu się ukrywać i błyskawicznie zarzucić strzelbę z powrotem na ramię, sądząc o jej późniejszej przydatności. Zwłoki królika obijały jej się o tylną stronę ud, gdy poczuła jak coś oplata się wokół szyi, w ułamkach sekund pozbawiając ją możliwości zaczerpnięcia oddechu. Pierwszym odruchem było szarpanie się, jednak z niewiadomym skutkiem, ani nie trwające długo, gdyż wkrótce musiała bronić się przed zupełnym sparaliżowaniem. Odtrąciła Koszmara za pomocą wyprowadzonego kopnięcia i gwałtownego machnięcia prawą ręką, co chwilowo spowodowało silniejsze zaciśnięcie się ogona na krtani Selene.
- Khhh – wydobyła z siebie, bynajmniej nie zamierzając prosić Koszmara o zaprzestanie, a zwyczajnie desperacko walczyła o kolejne porcje tlenu. Szamotała się, unikając ewentualnych prób kolejnego pochwycenia jej nadgarstków, czując jak ogon stworzenia przebija przez grubą warstwę ubrań. Wyszarpała sztylet z wewnętrznej strony swojej kurtki, natychmiast chwytając dłonią za ściskającą ją część ciała demonicy, napinając ją i usiłując ją przeciąć, tuż przy swojej szyi. Jeśli trwało to zbyt długo, nie wahała się używać swoich buciorów do kopania przeciwniczki gdzie tylko popadło.
Usiłowała utrzymywać drugą, właściwą postać Koszmara w zasięgu wzroku, aby mieć pewność, co tamta knuje, co proste nie było, gdyż właściwie walczyła o życie z jej marnym klonem. Mogła poluzować uścisk ogona lub przeciąć go na dwie części, jednak niezależnie od efektu, postanowiła pociągnąć stworzenie właśnie za fragment ciała, usiłujący jeszcze niedawno ją udusić, zapierając się nogami i celując sztyletem w klatkę piersiową przeciwniczki. Uderzyła, chwytając ją za ramię, odwracając tyłem plecami do właściwego Koszmara, jakby chciała użyć jej kopię jako tarczę.
***
To nie była wyrównana walka; nic z tych rzeczy. Prędko spostrzegła się, że nie ma najmniejszych szans na wygraną. Zdecydowała się wtedy grać na czasie, zajmując całą uwagę Koszmara, z początku walcząc w biegu i nie tracąc czasu na przeładowanie, odrzucając strzelbę, a z czasem rzucając się do ucieczki w stronę lasu. Trzymała się na dystans, kryjąc się między drzewami i oddalając się coraz bardziej od wioski, w nadziei, że chłoptaś z wioski zdoła sprowadzić pomoc na czas… i co najważniejsze – ktoś ją odnajdzie w tej gęstwinie.
Nie wiedziała, ile czasu minęło, jednak szala wygranej nie przechylała się nawet na moment w jej stronę. Nie odważyła się zbliżyć, lecz gdy tylko nadarzała się okazja, sięgnęła po nóż myśliwski, który zachowała dla królika, wciąż przypiętego do jej pasa, ciskając go postać najwyraźniej świetnie bawiącego się Koszmara. Nie odwróciła się więcej, nie dostrzegła nawet, czy udało się trafić. Dosłyszała głosy za swoimi plecami, mogące zwiastować przybycie pomocy. Usiłowała rozpoznać ich znaczenie i źródło, gdy… wybiegła o krok za daleko.
Runęła w dół wprost z wysokiej skarpy na skraju lasu, podczas swojego upadku natrafiając zapewne na każde z możliwych pnączy i korzeni na swojej drodze. W efekcie wylądowała w krzakach, gubiąc w końcu złowionego królika. Ze złamaną kostką, rozcięta prawą nogą aż po udo oraz całą paletą rozcięć i siniaków na ciele, czego – całe szczęście – nie mogła już poczuć, gdyż straciła resztki świadomości.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Alkahest
Szlachecka lekarka
avatar

Liczba postów : 128
Join date : 27/09/2016

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Nie Lut 05, 2017 7:07 pm

...przeleciała tuż obok niej...
***
Drugi tydzień obserwacji. Tak zwana "przeklęta studnia" odstraszała skutecznie wszystkich mieszkańców tego miasteczka. Dowiedział się zbyt późno o tym fakcie, by sprawdzić czy ktokolwiek coś widział. A do diaska potrzebował informacji na ten temat. Potrzebował kogoś kto widział koszmary, a dokładniej to jego...
...ktoś właśnie szedł. Po płaszczu wnioskował, że z inkwizycji. Co też tutaj ich członek, i to akurat tej grupy robił na takich obrzeżach? Czyżby również się dowiedzieli o tym, co tutaj się działo? To nie ta jednostka, na szczęście, ale... Wolałby, by go nie zauważyła. Musiał pozostawać dalej w cieniu, przy leśnej granicy. Binokulary się sprawdzały, świetnie.
Wokół byli ludzie. Widział, że odskoczyła od studni. Dostała kamieniem. Czy słusznie czy nie słusznie... chyba coś wykrzykiwała. Zauważyła coś, czy jedynie wiedziona strachem gadała od rzeczy? Odsunęła się, chwytając za ugodzone miejsce. Odwróciła się.
Zaczęło się robić interesująco. Po schowaniu się za studnią strzeliła... a potem...
...walczyła z czymś. Nie widział z czym, ale na pewno nie przywidziało mu się, że pocisk który po raz pierwszy wystrzeliła zawisł w powietrzu a potem opadł. Widziała koszmary. Nosiciel.
Tego właśnie potrzebował. Pytanie tylko, czy przeżyje. Mógłby pomóc, ale walcząc na ślepo niewiele pomoże. A to co potrzebował mógł pobrać i ze zwłok...
Zbliżali się do niego. Sprawdził, czy był dobrze ukryty. Zdawało się, że tak. Czekał dalej. Zbliżali się do skraju lasu, gdzie obok był ukryty między drzewami i krzakami, tuż obok skarpy.
***
Jeden krok za daleko. Poleciała w dół. Kątek oka widział, jak staczała się w dół, co chwila zmieniając swoje położenie. Runęła, to lepsze słowo.
...koszmar. Tam był koszmar. Nie było czasu.
Rzucił w miejsce, gdzie przed chwilą znajdowała się inkwizytorka mieszankę usypiającą, a sam poleciał w dół. Miał w tym znacznie większą wprawę. Jego oko wychwytywało przeszkody, które unikał... skutecznie. Może nie z gracją, ale osiągał swój cel. Raz tylko za bardzo wbił się bokiem w drzewo. Na szczęście nie ze strony torby.
Wylądował obok dziewczyny. Popatrzył w górę. Nie wiedział jak, i na ile jego mieszanka będzie działać, więc musiał się spieszyć.
Wolna przestrzeń. Spokojnie. Cicho. Młyn. Kobieta. Drobne obrażenia. Udo. Potłuczenia. Możliwe obrażenia wewnętrzne.
To będzie droga przez mękę. Wziął ją na plecy. Długo się z tym szarpał, ale się udało - leżała oparta na nim, podczas gdy on trzymał ją pod udami. Czuł krew. Charakterystyczny zapach.
Biegiem. W bezpieczne miejsce

[z/t x2]

___________________
Wygląd postaci bez kombinezonu: http://oi66.tinypic.com/2jbtgjq.jpg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lissandra Sayashi
Lodowy Wiatr Północy
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 19/01/2017

PisanieTemat: Re: Studnia przy wiosce   Pią Lip 07, 2017 7:02 pm

Dzień był ciepły. Słońce dawało się we znaki. Liss idąc spokojnie drogą. Ocierała czerwoną haftowaną chusteczką, drobne kropelki potu z ciepłego czoła. Sięgał prawą dłonią po manierke, lecz nic w niej nie zostało. Inkwizytorka nie miała czym ugasić pragnienia. Więc zdecydowała podejść do przydrożnej studni i naczerpnąć z niej krystalicznej wody. Nachyliła się nad nią. Delikatnie zamoczyła w niej swoją husteczke i przetarła nią spoconą twarz. Następnie włożyła obie dłonie. Czuła jak zimna woda otula jej nagrzane od słońca palce. Jednym zdecydowanym ruchem nabrała do obu rąk wodę i zalała sobie nią głowę i kar. Chłód wody na gorącym ciele był iście cudowny, jeszcze ten lekki wiatrek dawał kobiecie większą ulgę. Nabierając wody do manierki już miała ugasić swoje wewnętrzne pragnienie, kiedy w odbiciu wody dostrzegła twarz kobiety. Saja nie odezwała się odrazu. Podniosła srebrną manierke do swoich czerwonych ust i zrobiła kilka znacznych łyków. Usiadła z boku na ziemi. Oparła się plecami, o kamienny jej bok. Dopiero po chwili podniosła wzrok do góry i rzekła spokojnym głosem ;- Myślałam, że tylko ja spaceruje przy takim upale. Nie myślałam, że kogoś tu spotkam? Jednak miło mi poznać. - Wstała z ziemi i otrzepał spodnie. Wyciągając prawą dłoń, skierowała ją wstronę kobiety ; - Na imię mam Lissandra, ale znajomi mówią mi Liss, a Ty?- uśmiechnęła się na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Studnia przy wiosce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Studnia w środku parku
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Recepcja
» Pole biwakowe
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Obrzeża Miasta :: Pastwiska-
Skocz do: