IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rezydencja Saji N.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Rezydencja Saji N.   Czw Sty 12, 2017 10:18 am

First topic message reminder :

Rezydencja zbudowana z cegieł na samych obrzeżach miasta, przy ostatnich kamienicach oraz domach. Wyróżniająca się, wyższym, potężniejszym i sprawiającym wrażenie bogatszego od pozostałych. Ciemny duży budynek z czerwonymi dachówkami. Cały dom posiada duże okna, lecz nie można zwykle zobaczyć wnętrza, gdyż jest on zakryte ciężkimi czarnymi zasłonami. Przed domem stoi kilka dużych drzew, dających w czasie cieplejszych dni cień. Z tyłu rezydencji, znajduje się duży wspaniały ogród. Cała rezydencja jest otoczona dużym kamiennym murem.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Sty 01, 2018 6:28 pm

Saja wróciła z kuchni, bezszelestnie przeszła w kierunku fotela na, którym siedziała jej młodsza towarzyszka. Saja miał dziś naprawdę niezwykły humor, bo miała z początku delikatnie ją wystraszyć,jednak w ostateczności zmieniła zdanie i zakryła od tyłu oczy dziewczyny, która najwidoczniej się niczego nie spodziewała. Kiedy Saja przeszła do działania wyszeptała jej słodko do ucha ;
- Zgadnij kto to?- miała nadzieję, że się nie wystraszy, tylko przyjmę to jako zabawę. Wszystko znosiło się na świetną zabawę, jednak została ona przerwana przez jedną ze służących, która odezwała się mimo, że była o to nie proszona;
[i]- Panienko Sajo kolacja została podana. [/b]- młoda pokojów ukłoniła się nisko i skierowała się w stronę kuchni. Natomiast Saja zdjęła dłonie z oczu dziewczyny, mówiąc dość rozczarowanym głosem ;
- No i przerwała nam zabawę. No cóż zapraszam do stołu.
Ogromny stół z kilkoma krzesłami, stała zaraz zza fotelami i teraz Laleczka mogła zobaczyć w całej okazałości salon. Na stole została zapalone świece, które dodawały większego uroku. Większość salonu została oświetlona. Saja czekała aż Esther wstanie z fotela, aby następnie odsunąć jej krzesło. Kiedy obie Panie zasiadły przy stole. Saja rzekła z uśmiechem na ustach ;
- Częstuj się proszę. Tym na co masz ochotę.
Stół, została bogato nakryty, przez służbę. Esther mogła znaleźć na nim dosłownie wszystko, co tylko chciała i na co miała ochotę. Desery wyglądały iście smakowicie, podobnie jak zapach pieczonego mięsa na którego sam widok ślinka ciekła. Saja ponownie zapytała jak na gospodyni przystało ;
- Czego się napijesz moja droga? - Nie wiedziała, co może jej zaproponować, bo nie chciała jej upijać alkoholem, tym bardziej wiedziała, że jest trochę młodsza od siebie. Nagle dodała pd tak, patrząc na nią ;
- Może zrobisz mi tę przyjemność i zostaniesz u mnie na noc. Jeśli tak, to zaraz każe przygotować dla Ciebie jedną z komnat. Myślę, że to byłby ciekawy pomysł i jutro mógłbym Cię odprowadzić po mojej rezydencji jeśli chcesz?
Trzymała w prawej dłoni wino, które zazwyczaj piła do kolacji i czekała, aż Esther jej odpowie, bo może kto wie? Zamknięty chce go też skosztować.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Sty 01, 2018 7:32 pm

Niestety, Esther nie poprawiła się na fotelu na czas, bo Saja... po prostu ją zaskoczyła. Ale konkrety: lalkarka zauważyła, że jej oczy zostały zasłonięte, a wtedy usłyszała słodki głos właścicielki przybytku. Esther zachichotała cichutko, i chciała dodać coś jeszcze, lecz w tym samym momencie ktoś ze służby Saji, kobieta jak można było sądzić po głosie, odezwała się, zapowiadając gotową kolację. Dlatego Esther, domyślając się że wypadałoby wstać i zasiąść do posiłku, tak właśnie uczyniła, a wtedy bardziej przyjrzała się ogólnej aparycji pomieszczenia. Przez chwilę stała tak, podziwiając to wszystko z niemałym zachwytem, na chwilę zupełnie zapominając, że powinna dojść do stołu. Zapomniała nawet o swojej pięknej wizji picia herbaty, na którą miała tu i teraz niezwykle wielką ochotę. Dziwne, prawda? Zważywszy że to było jeszcze przed chwilą jej największe marzenie, by zatopić wargi w gorącym naparze. Jednak już po chwili przypomniała sobie, więc odwróciła się, a jej oczom ukazał się bogato zastawiony stół, a lalkarce aż gęba opadła z podziwu. Podziwu dla pracy służby, podziwu dla bogactwa Saji. No ale nic, wiedziała że taktowniej będzie tego nie komentować, więc podeszła, i już miała odsunąć sobie jedno z kilku tutejszych krzeseł, ale Saja ubiegła ją. Esther usiadła posłusznie i podziękowała szczerze koleżance, która po raz kolejny pokazała, że jest osobą nad wyraz kulturalną.
Wiedziała, że nieuprzejmym byłoby również to, gdyby odmówiła jedzenia. Przez dłuższy czas przyglądała się wszystkim daniom, aż jej wzrok utkwił na salaterce z jakąś przepysznie wyglądającą sałatką, leżącą bardzo blisko niej. Nałożyła sobie odrobinkę. Odrobinkę, by zmieścić też inne, zachęcająco pachnące i wyglądające dania.
- Chętnie napiję się herbaty, jeśli można. – odparła na pytanie Saji. Już nie dodała, że woli owocową, no ale nie chciała wyjść na wybredną. Wymagającą. Powinna być przede wszystkim wdzięczna za tak bogate ugoszczenie. Jaką dostanie to taką wypije, w sumie Esther nie gardzi również innymi rodzajami naparów herbacianych. Nadziewając na widelec kawałek brokułu będącego jednym z wielu składników sałatki, usłyszała kolejne słowa czarnowłosej. Lalkarka odłożyła ostrożnie widelec na talerz i spojrzała jej w oczy.
- Chętnie, ale... – podrapała się wymownie po przedziałku – ...ale wiesz przecież że z rana będę miała znowu czyste konto, jeśli chodzi o pamięć. Moją pamięć. – westchnęła głęboko. - A nawet jeśli, to czy nie mogłybyśmy spać razem? – za późno, nie zdążyła ugryźć się w język. Pożałowała swoich ostatnich słów, ale co się stało to się nie odstanie, nie warto rozpaczać nad rozlanym mlekiem, co było jednym z ulubionych powiedzeń Esther. Ostatecznie uznała, że może jeszcze podreperować sytuację, mówiąc:
- Nie chodzi mi o żaden seks ani nic w ten deseń. Po prostu... po prostu chciałabym, zapadając w sen, poczuć przy sobie bliskość czyjegoś ciała. – i uśmiechnęła się ku niej nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Sty 01, 2018 9:06 pm

Saja kiwnęła głową na znak, że zaraz przyniosą herbatę. Nie dziwiła się, że akurat zapragnęła akurat herbaty. Czarnowłosa jednak wolała lampkę dobrego wina do kolacji, to zawsze poprawiało jej apetyt. Jednym ruchem ki nalała czarownego wina do kieliszka i nagle spojrzała na młodą towarzyszkę.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci to, że się napiję wina w Twoim towarzystwie- uśmiechnęła się i wzięła do ręki kieliszek, po czym podniosła go do góry mówiąc;
- Więc wypiję nasze zdrowie i zza nasze spotkanie. Miło mi, że skorzystasz z mojej gościnność. Do salonu weszła młoda dziewczyna o blond włosach i niebieskich oczach. Ubrana w strój pokojówki. W lewej ręce trzymała srebrną tacę, na której znajdowała się filiżanka i czajniczek. Dziewczyna z decydowanym ruchem, podeszła do Esther i podała jej gorący napar. po czym ukłoniła się nisko i wróciła do kuchni. Saja wpatrywała się w młodą dziewczynę, którą radość nadal, zachwycała czarnowłosą. Siedziała wygodnie na krześle. Trzymając kieliszek w dłoni, zrobiła łyk, a na dalsze jej słowa, omal się nie zakrztusiła jego zawartością. Oczywiście nie miała nic przeciwko, jednak nie spodziewała się takiego obrotu sprawy.
- Nie przejmuj się co do choroby. W końcu będę tuż obok, więc wszystko Ci przypomnę. Teraz nie będziesz z tym sama ja Ci pomogę. Nie martw się na zapas. uśmiechnęła się po raz kolejny i nawet spodobała się pomysł, aby spały razem.
- Masz rację i nie musisz czuć się zakłopotana. Jak najbardziej, możesz ze mną spać, nie przeszkadza mi to, ani trochę. W takim dużym domu, można się łatwo zgubić. Więc może lepiej, żebyś była blisko, skoro poczujesz się bezpieczniej.
Czarnowłosa nałożyła na talerzyk, sporą ilość mięsa, a najbardziej lubiła dziczyznę i sałatkę do tego. Nagle przeniosła wzrok na talerzyk Esther dodając:- Nie krępuj się. No chyba, że Ci nie smakuje? Po kolacji dam Ci ubranie do spania..znaczy wybierzesz sobie coś wygodnego.Powiedz mi moja droga lubisz, może tańczyć? Bo ja i to bardzo.
Saja wstała od stołu i ruszyła w kierunku gramofonu. Nastawiła go i na ulubioną jej muzykę, która była lekiem dla jej uszu. Czarnowłosa nie zwracając uwagi na nic, zaczęła tańczyć pięknego walca. Wyciągając przy tym ręce do przodu, jakby z kimś tańczyła. Cały ten taniec trwał kilka pięknych chwil, bo następnie zielonooka, nie zauważyła puffy, która znajdowała się obok jej kolejnego kroku. Nagle inkwizytora, wpadła na nią, usiłując złapać równowagę, chwyciła za serwetkę znajdującą się na meblu i wylądowała z nią na ziemi, tak że serwetka wylądowała na jej głowie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Wto Sty 02, 2018 6:05 pm

Esther rozumiała, że Saja może mieć ochotę na wino, więc na jej pytanie wyraźnie pokręciła głową dając jej przy tym jasno do zrozumienia, że jej to nie przeszkadza, nawet nie myśląc, że to mogło być pytanie retoryczne. Chętnie dołączyłaby do toastu, ale nie miała niczego do picia, nawet głupiej herbaty, bo ta jeszcze nie została jej podana. Do czasu.... gdy już po chwili obok niej znalazła się służąca i podała Esther gorący napar. Wiedziała, że jest jeszcze zbyt gorąca (mimo, że lubiła gorące, no ale bez przesady) by skosztować chociażby pierwszy łyk, więc, nie przejmując się zupełnie tym jak to wygląda, uniosła ostrożnie filiżankę do góry, aż do nozdrzy, i powąchała herbatę. Zwykła czarna, stwierdziła ze smutkiem. No ale taką też lubiła, tyle że mniej. Tak więc, narzekać nie mogła, ba – nawet jej to do głowy nie przyszło. Była tu gościem, więc musi być uprzejma i być wdzięczna za wszystko, za każdy gest. A kiedy Saja niemal zakrztusiła się winem, Esther spojrzała na nią z wielkim znakiem zapytania, malującym się na jej obliczu.
- Ale wiesz pewnie, że rano będziesz musiała mi podać zeszyt, namawiając bym przeczytała informacje z wewnętrznej stronicy okładki? – mówiąc to, wlepiła swoje spojrzenie w dłonie, które ułożyła na swoich kolanach – Zazwyczaj rano robię to bez żadnej pomocy, no ale... no ale byłoby miło, gdybyś mi trochę opowiedziała o naszym spotkaniu, o minionym dniu... – uśmiechnęła się ku niej blado – Co nie oznacza, że przed snem nie opiszę w nim minionego dnia. – i puściła ku niej porozumiewawcze oczko. I ucieszyła się niezmiernie, kiedy usłyszała, że czarnowłosa przystaje na jej propozycję. A więc jednak wyszło na dobre, że powiedziała wcześniej to, co powiedziała! Jednak świat potrafi zaskakiwać. Ucieszyła się, że powiedziała to, co tak niedawno było jeszcze w jej mniemaniu wielką pomyłką.
- Ależ nie! – pokręciła gwałtownie głową – Ta sałatka jest naprawdę pyszna. A teraz spróbuję czegoś innego... – złapała za widelec, i odgradzając nieskończoną jeszcze sałatkę na bok talerza, zaczęła bacznie przyglądać się wszystkiemu, co znajduje się na stole. Ostatecznie zdecydowała się na to, czego skosztowała Saja, wierząc w jej dobry gust. Położyła mięso na talerzu oraz zaczęła jeść: jeden kęs mięsa, drugi sałatki... i tak dalej, i tak dalej. W końcu jej talerz był już zupełnie pusty, poza nielicznymi, drobnymi okruszkami. Esther westchnęła głęboko, opierając się wygodnie o oparcie swojego siedziska, łapiąc się za brzuch co miało świadczyć, że już się najadła, i zaiste tak było. Jak widać, Esther najada się bardzo szybko. - Ale... ale nie chcę ci brudzić ubrań... mogę spać w samej bieliźnie, jeśli taki widok nie będzie ci przeszkadzał... No ale będziemy przykryte kołdrą... – i zaśmiała się uroczo z własnych słów. Liczyła na to, że Saja nie zinterpretuje źle jej słów. Oby... a kiedy czarnowłosa wspomniała o tańcu, Esther zrobiła wielkie oczy. Tańczyć? Czy lubiła to nie wiedziała, podobnie było z tym, czy umie. Tak czy owak, Saja wstała i zaczęła tańczyć. Wszystko było ładnie, zgrabnie, cudownie, och i ach, aż czarnowłosa zachwiała się i tym oto sposobem znalazła się na podłodze. Esther czym prędzej wstała, a raczej zerwała się gwałtownie z krzesła i pobiegła ku Saji tak szybko, jak to było możliwe, sprawnie omijając różne przedmioty. Ukucnęła tuż przy niej.
- Nic ci nie jest? – spytała z wielką troską w głosie, pochylając się nad dziewczyną i gładząc ją po włosach. Miała przy tym nadzieję, że przy tym upadku nic sobie nie uszkodziła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Wto Sty 02, 2018 7:28 pm

Usiadła na pupie, lecz większej krzywdy sobie nie zrobiła, prócz utraty swojej dumy. Saja próbował wstać z pomocą Esther, jednak chcąc skorzystać z jej pomocy, pociągła ją ku siebie, a oczy obu dziewczyn zeszły się bardzo blisko podobnie jak usta. Saja lekko się zaczerwieniła i z uśmiechem na ustach rzekła ;
- Dziękuję zza pomoc. Nic mi się nie stało. - po tych słowach, które dosłownie wypowiedział tak blisko ust Esther, że nawet nie wiedziała, kiedy ją pocałowała. Kiedy się zoriętowała, co zrobiła szybko przerwała pocałunek. Musiał jednak przyznać, że był bardzo namiętny i przesiąknięty słodyczą. Dla takich ust można było oszaleć. Czarnowłosa po chwili wstała, spojrzała w śliczne oczy dziewczyny ;
- Może jednak zatańczysz ze mną? Nie bój się wyrazie czego Cię złapie. Będę prowadzić oczywiście.
Czarnowłosa nie pamiętała, kiedy tak dobrze bawiła się w czyimś towarzystwie. Nagle wzięła prawą dłoń Esther i położyła ją na swym ramieniu, drugą tak samo. Po czym rzekła czule ;
- Może dajmy sobie spokój z walcem. Może pokołysajmy się w tak muzyki? Co Ty na to?
Dziewczyna chwyciła zza jej kuszące biodra i wprawiła je w delikatny ruch, tak aby się nie wystraszyła, gdy się poczuła pewniej, Saja przyśpieszyła kroku, trzymając mocno Esther przy sobie.
- Nie przejmuj się, będę Twoim wsparciem, a teraz cieszmy się dzisiejszym dniem. Dobrze.- pierwszy raz to ona zrobiła słodką minke szczeniaka. Po czym dodał słodkim głosem ;
- Z pewnością masz rację, a po zatym razem będzie nam jeszcze ciepłej.- kończąc słowa pocałowała ją w namiętnie w czułko, a potem zaczęła się uśmiechać bez przerwy jak nigdy w życiu. Z każdym krokiem, coraz bardziej rozkoszowała się chwilą spędzoną w cudowną towarzyszką.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Sty 07, 2018 11:01 am

Esther oczywiście nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Tego, że również wyląduje na ziemi, ale bardziej chodzi o to, że ich usta złączyły się. Lalkarka początkowo w ogóle nie myślała, co się dzieje, aż w końcu oprzytomniała w pełni i odsunęła się (jednak to czarnowłosa zainterweniowała szybciej), wpatrując się w Saję z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W końcu doszła do siebie w pełni.
- No dobrze... – zaczęła nieśmiało, jak to Esther, która przecież z natury taka właśnie była, jednak kolejne słowa wypowiedziała nieco śmielej – No dobrze, więc zatańczmy. – rzekła, a już po chwili dziewczęta trwały w uścisku, ale nie takim zwyczajnym typowym, a takim doskonałym do tańca. Początkowo Esther nie wiedziała oczywiście, jak ją złapać, jednak Saja jako pierwsza przejęła inicjatywę, z czego lalkarka bardzo się ucieszyła, ucieszyła się równie bardzo z tego, że czarnowłosa sama zaproponowała typ tańca, który był prosty i z tego powodu jak najbardziej Esther odpowiadał. Kołysały się tak, a lalkarka była coraz bardziej szczęśliwa. Szkoda tylko, że najprawdopodobniej jutro nie będzie tego pamiętała... tak, najprawdopodobniej, bo, w sumie, przecież wszystko może się zdarzyć. Przecież jej amnezja nie jest typowa, prawda? No właśnie.
Ucieszyła się jeszcze raz, ale z nieco innego powodu. No bo Saja przystała na jej propozycję, i można nawet powiedzieć, że pocałunek Saji w czoło Esther rozradował tę ostatnią jeszcze bardziej. A ów pocałunek można nawet uznać za przypieczętowanie słów czarnowłosej.
A dziewczęta kołysały się dalej. Esther wiedziała doskonale, że powinna z takich chwil brać jak najwięcej, więc tak właśnie robiła, rozkoszowała się bliskością ciała Saji, tak samo jak rytmem przyjemnej muzyki oraz tym, że czuje się tu i teraz naprawdę bezpieczna. Jest jej ciepło, jest najedzona, a kontakt z czarnowłosą również robił swoje. I nie chciała iść spać w ogóle. No bo utraci pewnie wiele cennych wspomnień, a czytanie o nich to przecież to nie to samo, prawda? Całe szczęście więc, że nie była zmęczona... na razie. Chciała trwać w tym uścisku jak najdłużej, pragnęła widoku uśmiechniętej Saji, potrzebowała rytmu muzyki, by się wczuć w zaistniałą sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Sty 07, 2018 11:45 am

Widziała w oczach Esther nie kończąca się radość, co wprawiło ją większy zachwyt. Szczerze mówiąc Saja nigdy, nie miała przyjaciółki. Kogoś o kogo mogłaby się tak martwić? Kogoś kto by na nią czekał? Kogoś do kogo mogłaby się przytulić i wszystko powiedzieć? Tak naprawdę mimo amnezji dziewczyny, która w cale jej, nie przeszkadzała sama, czuła się bezpiecznie. Mogła jej wszystko opowiedzieć i nie martwić się, czy owa piękność ją nie zdradzi. W sumie amnezja działa na ich korzyść. Choć to choroba, ale nawet z nią można walczyć i na pewnie sposób się nią cieszyć. Czarnowłosa trzymała Esther, wirowała z nią po salonie, jak książę z księżniczką na balu. Nie na byle jakim balu, na balu na którym spotkała się sama śmietanka towarzyska. Gospodyni nie dawała, odczuć kobiecie niczego złego, chciała aby ta, nie tylko czuła się w jej ramionach bezpiecznia, ale przedewszystkim szczęśliwa. To był priorytet wieczoru i każdego następnego ranka. Nie martwiła się tym, że piękność, którą z nią tańczy, może, a z pewnością zapomni ten wieczór. Lecz czarnowłosa z miłą chęcią jej wszystko, przypomni. Opowie z najdrobniejszymi szczegółami, żeby mogła poczuć się tak, jakby o nim pamiętała. Wirowały obie nadal po sali czarnowłosa, przytuliła ją mocniej do swego ciała. Uśmiechając się, a radość od niej tryskała. Blask świec i rozpalonego kominka, dawał obum kobietą błogi stan radości. Obie były szczęśliwe i zadowolone. Inkwizytor-ka nie chciał, przerywać tak pięknej chwili, która miała nadzieję, że będzie trwała wiecznie, jednak jak na gospodyni posiadłości, przystało musiała spytać ;
- Może tak chciałabyś się czegoś napić lub wziąć gorąca kąpiel? - mówiąc te słowa, jeszcze bardziej wtuliła dziewczynę w swojej ramiona, tak aby mogła poczuć teraz bicie jej serca. Serca, które prawie wyrywało się z jej piersi, które biło szalenie, lecz rozkosznie. Saja nie widziała w chorobie Esther samych wad, które sprawiały z pewnością ból i smutek. On widział coś szczególnego, coś niezwykle pięknego, bo zawsze, gdy rano otwierała oczy, patrzyła na świat pod zupełnie innym kątem. Żyła pełną piersią. Żyła każdego dnia jakby się dopiero co urodziła. Może to głupie, jednak piękne. Nie musiała się przywiązywać do niczego, do tego co zazwyczaj niszczy i żera człowiek od środka.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Sty 07, 2018 3:33 pm

Nie da się ukryć, że Esther czerpała z tej trwającej chwili wiele przyjemności, i chciała, ah, tak bardzo chciała by ta trwała nadal... wiedziała jednak, że tak się nie da. Czas, okrutny czas pędził przed siebie, nie zważając nawet na to, ile szkód wyrządza po drodze. Ile ran zadaje, nie myśląc nawet, by je opatrzyć. No ale nic. Teraz było jej dobrze, naprawdę dobrze i nie chciała, by ten czas minął zbyt szybko. Kołysała się z Sają dalej w rytm muzyki. A bliskość czarnowłosej sprawiła, że Esther zaczęło szybciej bić serce. Coraz to mocniej i mocniej... aż poczuła, że te za chwilę może wyskoczyć z jej klatki piersiowej. Jednak przyzwyczaiła się do tego uczucia, więc w jej ruchach nic się nie zmieniło. Trwały dalej w uścisku, kołysząc się w rytm muzyki, która Esther, nie da się tego ukryć, bardzo przypadła do gustu. Wszystko było idealne. Czar miejsca. Muzyka. Bliskość drugiej kobiety oraz świadomość, że jest bezpieczna. Że nic, absolutnie nic jej tutaj nie grozi.
Milczały, ale wiadomo, że i to w końcu musi zostać przerwane. Esther miała się o tym przekonać już po chwili.
- No, chętnie bym się wykąpała, ale... – tu przytuliła się do niej jeszcze mocniej, jeszcze mocniej niż to było przed chwilą z interwencji Saji, więc bicie serca czarnowłosej było dla młodszej jeszcze bardziej dotkliwe. - Ale chętnie bym jeszcze z tobą potańczyła, wypiła jeszcze jedną herbatę... o ile nie masz nic przeciwko temu? – z racji że Esther była o wiele niższa, spojrzała w górę i oczy dziewcząt spotkały się. Lalkarka zatraciła się całą sobą w tym spojrzeniu, po czym przytuliła się do niej jeszcze mocniej. A jednak, mocniej się jeszcze da. - Co powiesz na moją propozycję? – spytała cichutko, a że ton jej głosu nigdy do głośnych nie należał i nie należy, trzeba przyznać, że spytała naprawdę cichym szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sro Sty 10, 2018 9:41 am

Słowa dziewczyny, sprawiały, że Saja czuła się przy niej jak w prawdziwym domu, w tym w którym istnieje, tylko miłość i szczęścia. W domu gdzie nie ma miejsca na złość, nienawiść, czy zabijanie. Panuje w nim ciepło, spokój, a z każdego miejsca, rozbrzmiewa szczery śmiech. Tak ta chwila, mogła trwać wiecznie. Saja, skinęła posłusznie głową na jej słowa twierdząco. Trzymając jeszcze Esther w swoich ramionach, wirowała z nią w tańcu. Który teraz, nie wyglądał tak jak przedtem. Saja ruszyła do przodu szybszym ruchem, a Esther w krok za nią. Nagle Saja zmieniła układ swych dłoni i chwyciła ją obiema rękami pod pachy. Następnie uniosła ją do góry, dość wysoko, że mogła się teraz, poczuć jak ptak. Zrobiła w tej pozycji ostrożnie kilka obrotów, uśmiechając się przy tym. Tak zakończyła się chwilą nawet dość romantycznego tańca. Czarnowłosa po kilku minutach, sprowadziła z powrotem Esther na podłogę, a ta na nowo mogła poczuć stała grunt pod swymi delikatnymi stopami. Następnie chwyciła ją za rękę ;
- Oczywiście. Jednak nadal chcesz zwykła herbatę? Mogę Ci zaproponować owocową z wielu owoców leśnych i tych ogrodowych. Wybór należy do Ciebie. - szeptała ciepłym głosem, a oczy nadal się jej świeciły jak gwiazdy na niebie. Trzymając za ciepłą dłoń Esther, Saja czuła jak, to cudowne ciepło ją ogarnia. Mogła się w nim zatopić bez większego namysłu. Po chwili na powrót poprowadziła dziewczynę w kierunku stołu. Odsunęła krzesło, a później zapytała z ciekawością w oczach?
- Wiem moja droga, że cierpisz na amnezję. Jednak chciałaby się jeszcze czegoś o Tobie dowiedzieć. - uśmiechnęła się szczerze, po czym dodała ;
- Nie chodzi mi o to kim jesteś, ale o to jaka jesteś. Tak naprawdę. Szczerze mówiąc Twoja amnezję mi nie przeszkadza, to sprawia, że mogę z każdym dniem, odkrywać Cię na nowo. Z każdym niem i kolejną godziną. - wyciągnęła prawą dłoń w kierunku kieliszka i upiła z niego kolejny łyk słodkiego napoju. Trzymała go w prawej dłonie, a stopka dotykał białego obrusu. Saja delikatnie pochylała nim do przodu i do tyłu, tak aby jego zawartość się nie wylała, a tylko lekko falowała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Czw Sty 11, 2018 7:54 pm

Nie spodziewała się, że zostanie uniesiona nad ziemię. Saja zrobiła to bez najmniejszego wysiłku, a przynajmniej tak się Esther zdawało. W sumie nie ma się czemu dziwić, lalkarka była naprawdę lekka, co szło w parze z jej nieznacznym wzrostem. Ale nie da się ukryć, że spodobało jej się to. Fakt, początkowo nieco ją to przerażało, w sensie przebywanie na takiej wysokości, ale nie minęło zbyt wiele sekund, gdy zaczęła czuć się swobodnie. Niczym ptak. Ah, cudowne uczucie. Szkoda tylko że już niedługo została postawiona na ziemię. Esther trochę tęskniła do tamtego uczucia, jednak wiedziała że największe przyjemności nie trwają długo, więc zdawała sobie sprawę z tego, że musi się z tym pogodzić. Nic na to nie powiedziała. Nic nie skomentowała. Jedynie cicho się zaśmiała, jak to miała w zwyczaju. Ot, wypuściła z ust ten swój uroczy śmiech. Który to już raz podczas tego samego spotkania? A który od początku jej bytowania na tym świecie? A który od chwili, kiedy zachorowała?
Usłyszała kwestię o herbacie i ucieszyła się, ucieszyła się niemało. Ah, ona proponowała jej ulubiony typ herbaty Esther! Była z tego powodu bardzo szczęśliwa, więc odpowiedziała niemalże automatycznie.
- Owocowa herbata? – uczyniła jeden krok ku Saji – A wiesz, że bardzo chętnie? A wiesz, że to mój ulubiony typ herbaty? – podeszła do niej jeszcze bliżej i ponownie wtulając głowę w jej klatkę piersiową, i ponownie przytulając się do niej jak tylko najmocniej się da. Trwały chwilę tak w tym uścisku, aż w końcu Esther przerwała go, i dziewczęta ruszyły ponownie w kierunku stołu, a kiedy już obie przy nim siedziały, Saja zabrała głos. Lalkarka słuchała jej z najwyższą uwagą, a kiedy odpowiedziała, młodsza zastanawiała się jeszcze chwilę, co odpowiedzieć, aż w końcu i ona się odezwała. Chociaż trzeba przyznać, że to było dla niej niemałe wyzwanie, bo trudno było wymyślić jakąkolwiek odpowiedź na rzucone słowa.
- No skoro widzisz w tym pozytyw... – podrapała się znacząco po przedziałku – ...no to dobrze, ale dla siebie w tym wszystkim, w mojej amnezji pozytywów nie widzę. – zawahała się, po czym dodała coś jeszcze – Przykro mi.
Ciekawa była, co z tą herbatą. Ma się o nią upomnieć? Bo Saja jeszcze się tym nie zajęła... w sensie, nie zawołała służki i nie wydała jej polecenia, bo sama raczej jej nie zaparzy, z tego względu, iż ma tu służące. Uznała, że nie wypada tak się wypominać, więc czekała... i czekała. W międzyczasie obserwowała, jak Saja sączy swój trunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pią Sty 12, 2018 10:51 am

Bawiąc się kieliszkiem przy stole, miała nadzieję, że towarzyszka jednak skusi się i opowie jej coś więcej o sobie, jednak ona tylko podkreśliła słowa amnezja z czego mogła wywnioskować, że jest barfzo nie szczęśliwa z tego powodu. Saja nagle zwróciła uwagę, że nie podano jescze herbaty. Więc zawołała służbę i znowu pokazała się im oczom dziewczyna, tą sam która wcześniej podawała im kolację. Saja spojrzała i rzekła ;
- Przynieść herbatę owocową, tą którą ja często piję.- Młoda kobieta, ukłoniła się nisko i znikła, aby powrócić z dzbanuszkiem i filiżanką gorącego naparu. Dziewczyna o blond włosach, podała ją Esther mówiąc ;
- Proszę. Po czym odwróciła się i wróciła do kuchni. Saja nie odkrywając wzroku od Esther rzekła ciepłym i przyjemnym głosem ;
- Mam nadzieję, że będzie Ci smakowała. To jeden z moich ulubionych smaków. - podniosła kieliszek do ust i zrobiła kolejny łyk, po czym odłożyła go na miejsce, jednak nadal trzymała go w swojej dłoni.
- Powiedz mi moja Droga, dla czego nie widzisz w tym pozytywnej strony? Ja widzę i mnóstwo. Szkoda, że Ty i nie dostrzegasz. Gdyby nie Twoja amnezja, nie poznałaś byś mnie. A ten wieczór nie upłynął by nam na w spójnej zabawie. Te cudowne chwilę spędzone teraz razem by się nigdy nie wydarzyły. Więc nie jest tak źle. A to że rano ich nie będziesz pamiętać, to znowu możemy je spędzić razem. W chorobie najważniejsze jest to, aby mieć kogoś przy sobie, bo to nadaję naszemu życiu sens. To pcha nas dalej. Nie ważne jaka choroby by była, najważniejsze mieć ukochaną osobę przy sobie. Razem można walczyć.. Razem można góry przenosić i razem można z życia, które wydaje się piekłem zrobić raj. Tylko trzeba w to wierzyć i się nie podawać. - uśmiech pojawił się na jej twarzy i zapytała spokojnym i ciekawym głosem ;
- Esther masz może kogoś takiego? Kto by stał przy Twoim boku bezwzględu na wszystko inne? - odwróciła na chwilę wzrok od uroczej dziewczyny i zrobiła łyk winna.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Saja dnia Sob Sty 13, 2018 5:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sob Sty 13, 2018 5:12 pm

Po jakimś czasie, służąca nareszcie przyniosła Esther herbatę. Chwilę poczekała, aż ta nieco ostygnie, aż w końcu upiła mały łyczek gorącego, herbacianego napoju. I... nagle poczuła  się jak w niebie. Ta herbata była doskonała. Ten smak był doskonały. Esther zamknęła oczy i przez chwilę w pomieszczeniu była tylko ona i herbaciany napar. Jednak po paru minutach powróciła do rzeczywistości, i przypomniała sobie o towarzystwie Saji. Saji, która w końcu zabrała głos, głos najwidoczniej dotyczący ich wcześniejszej rozmowy. Esther jeszcze przez chwilę przetwarzała w głowie to, co usłyszała. Początkowo zupełnie nie wiedziała, co ma jej odpowiedzieć, co już wkrótce uległo diametralnej zmianie.
- Gdybym nie była chora, i wtedy mogłybyśmy wpaść na siebie. – upiła kolejny łyk herbaty, która teraz była wręcz idealna do picia, jeśli chodzi o temperaturę. - Wszystko może się zdarzyć. – i ponownie zabrała się za herbatę, tyle że tym razem, w przeciwności do tego co było wcześniej, jej łyk był większy. Może to przez idealną temperaturę, mimo, że Esther wolała raczej bardziej gorące herbaty (i nie tylko herbaty)? - Wyobraź sobie taką scenerię: nie choruję na amnezję. Spotykamy się przypadkiem i wszystko idzie takim samym torem, tylko okoliczności poznania są nieco inne. Więc widzisz, amnezja to głównie kłopot. – chwila wahania – I to mój kłopot.
Zauważyła, że na dnie filiżanki pozostało jej naprawdę niewiele herbaty, więc wypiła resztę dzięki jednemu, zdecydowanemu ruchowi ręki, która ów naczynie trzymała. Ostrożnie odłożyła porcelanowy twór z powrotem. Wszystko było w porządku, do czasu, aż Saja ponownie zabrała głos. Esther zamurowało.
- Noooo... mam mamę na cmentarzu... a z żywych, to... albo nie pamiętam, albo w ogóle nie mam takich osób. – jednak coś przeczuwała, że takich osób nie ma w ogóle, osób które byłyby obok niej, które by ją wspierały. I... zupełnie tego nie kontrolując, lalkarka rozpłakała się. I to na dobre. Był to wielki szloch, a łzy toczyły się po jej policzkach, koncentrując się na końcówce brody. Zwinęła się na krześle w kulkę i łkała dalej. Dziwne, naprawdę dziwne że jej płacz, lekki płacz tak szybko przeobraził się w wielki, monumentalny wręcz szloch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Sty 14, 2018 4:25 pm

- Cieszę się, że Ci herbatka smakuje. To jedna z moich najlepszych. Smak jej przypomina mi dzieciństwo i dzięki niej zapominam o moich zmartwienia. Czasem sprawia, że prawie czuję się jak w raju.- Patrzyła w kierunku Enter, a jej oczy nadal się świeciły, niczym księżyc na niebie będący w pełni. Czuła, że ta rozmowa nie należy do najłatwiejszych, ale nie miała zamiaru jej kończyć.
~ Może i masz rację. Jednak.. Jednak, to spotkanie jest dla mnie najpiękniejsze jakie mogłabym sobie wyobrazić. Nie musiała na Ciebie wpadać, czy poznać w jakiejś gospodzie, tylko w uroczym miejscu, które choć piękne, to blednie przy Twej urodzie. - uśmiechnęła się i wstała od stołu kiedy Esther zaczęła płakać. Ten widok przypominała jej najpiękniejszy wodospad. Podeszła w jej kierunku jej krzesła, po czym objęła ją obiema dłońmi. Schyliła się do jej uszka i zaczęła szeptać słodko ;
- Posłuchaj mnie piękna kruszynko. Nie płacz więcej, bo w tym momencie, może się pojawić śliczne i cudowne jezioro za pomocą Twoich łez. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby to były łzy radości, a nie smutku. Taka urocza istota jak Ty nie może się cały czas smucić. No już.. Już dobrze. Jeśli nie masz nikogo takiego, to jeśli chce to ja zostanę taką osobą. Będę najszczęśliwszą osób na świecie jeśli uczynić mi ten zaszczyt i zostaniesz tu ze mną. - trzymała Esther w mocniejszych już teraz objęciach.
- Nie mogę znieść Twoich łez, to napawa mnie złością. Proszę Cię spójrz przed siebie i zobacz to co ja. Widzę nowy dzień i piękne słońce, które kusi swoimi promieniami. Tym słońcem jesteś Ty Esther z każdym dniem piękna, z kolejnym gorątsza a następnym tajemnicza i niezwykła. Mogłabym Ci mówię, to co moje oczy dostrzegają w Tobie, lecz zabrakło by nam nocy. Pozwól, że Ci pomogę cieszyć się wszystkim tym, co Tobie wydaje się przepaścią bez dna. - dłonie Saji stawały się coraz cieplejsze podobnie jak jej słowa ;
- Moja droga, chcę Ci powiedzieć, że zależy mi na Tobie. Chcę Ci od tej pory pomagać we wszystkim. Chcę odrzucać Twoje zmartwienia z Twych skroni, niczym lśniąca zbroja, która będzie Cię chronić. A jej blaskiem będę rozjaśniać Twoje najciemniejsze dni. Będę jak wiecznie palący się ogień, który rozgrzeje Twoje zimne wieczory. - mówiąc te słowa pocałował ją w policzek i miała nadzieję, że udało jej się poprawić nastrój dziewczynie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pon Sty 15, 2018 8:31 pm

Słuchała uważnie wszystkiego, co ujawnia się z ust Saji, a łzy Esther zaczynały powoli schnąć. Nie widziała w tym wszystkim żadnej pułapki (i nie zauważyłaby tego, gdyby zaiste, jakaś pułapka by była, z racji że jest osobą naiwną i byle słodkie słówka są w stanie zmienić w danym momencie ją, jej podejście do świata oraz do tego, co dzieje się aktualnie), więc wierzyła, że wszystkie słowa czarnowłosej są prawdą. I słusznie, bo tak naprawdę było. I jakoś nie zwróciła uwagi na to, że wszystko, co powiedziała starsza, było bardzo poetyckie. Tak, nie zwróciła uwagi, gdyż skupiła się tylko i wyłącznie na sensie tych słów.
Kiedy Saja skończyła, łzy Esther były już prawie że niewidoczne. Jeszcze tylko wierzchem dłoni wytarła ich resztki, a teraz już w ogóle nie można było pomyśleć, że płakała. Zdradzić ją mógł bezkresny smutek, ale i on i płacz nie zawsze chodziły ze sobą w parze.
Smutek? I ten zaczynał znikać. A potem na jej ustach wykwitł uśmiech. Ale taki lekki, nieznaczny, nie zdradzający zbyt wiele. Nie skomentowała jej słów, według niej jej uśmiech był dość wymowny, nie powiedziała nic nawet po tym, jak Saja zaproponowała, że to ona będzie dla Esther taką bliską osobą. Teraz skupiała całą swoją uwagę na tym, by uspokoić się wewnętrznie. Uspokoić się całkowicie. Zrobiła głęboki wdech i wydech, a żeby już do końca czuć się dobrze, ponownie przytuliła się do Saji. I nadal czuła na policzku pozostałość po całusie. Całusie autorstwa Saji, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Wto Sty 16, 2018 11:11 am

Esther była niezwykłą osobą. Tylko szkoda, że tylko Saja, to zauważała. Nie mogła jej zrozumieć, czemu tak bardzo się tym zamartwia? Czemu nie chce patrzeć na siebie, tak jak ona ją widzi? Musiała sporo wycierpieć, skoro teraz, nie widzi nic innego, tylko niekończącą się rozpacz bez dna. Kiedy Saja, zauważyła, że Esther, wróciła do siebie, wzięła dłonie z jej ciała, a później wróciła na swoje miejsce. Jej oczy świeciły jak tysiące gwiazd na niebie, podsycane smutkiem Esther. Saja mimo swojej pracy nie potrafiła krzywdzi tak nie winnych istot, jak tak, która siedział na wyciągnięcie jej ręki. Czarnowłosa, podniosła kieliszek i upiła z niego mały łyk. Wspaniałe stu letnie winno, było iście wyborne i pasowało idealnie do tej okazji. Jego smak, był delikatny, słodki z nutką goryczy. Saja, czuła jak niezwykła woń alkoholu, rozchodzi się po całym pomieszczeniu. Patrzyła na Esther, która po woli wracał do siebie, a na jej ustach zaczynał na nowo gościć niewinny uśmiech. To co Saja najbardziej w niej uwielbiają. Ten szczery i wymowny uśmiech.
- Powiedz mi. - odłożył kieliszek na stół, po czym ciągła dalej - Powiedz mi na co miałabyś ochotę, a ja to spełnie. - miała oczywiście na myśli zabawę czy dalszą kontynuację tańca. Nagle nie wiadomo skąd, przyszła jej do głowy pewna myśl i wyskoczyła z nią, nie zastanawiając się jakie mogą zaistnieć jej skutki.
- Zabawmy się w chowanego. Tą zabawę, każdy zna i nie trzeba, tłumaczyć jej zasad. Na chyba że chcesz zabawić się w coś innego? Mile widziane jakieś propozycję. Albo może zabawmy się w prawdę lub wyzwanie? Co myślisz? - Saja nie spuszczała wzroku z młodej dziewczyny. Miała nadziej, że wybierze jakąś opcje, aby bardziej umilić sobie ten wspaniały wieczór.


___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pią Sty 19, 2018 5:17 pm

Esther była coraz to bardziej szczęśliwa, chwilowo zapominając o swoim problemie, który zwie się amnezją dysocjacyjną. Szczęśliwa, że może tu i teraz cieszyć się z obecności Saji, z jej podejścia, słów, ugoszczenia... i tak dalej, i tak dalej. Chciała cieszyć się chwilą obecną, ale właśnie wtedy do głosu doszła racjonalność. Że nawet takim przyjemnym wieczorem, nie zniszczy swojego problemu. Nie odeśle go w zapomnienie ani nie sprawi, że zniknie. Próbowała tego typu myśli w sobie stłamsić, przez chwilę jej się to udawało, tak, przez chwilę było dobrze. A przez następną chwilę była zrozpaczona. Ale nie, tym razem z jej oczu nie stoczyła się po policzku ani jedna łza. Myślała, że w takich momentach może w oczach czarnowłosej wyglądać negatywnie. Jako beksa, nieopanowane, rozwydrzone dziecko, które ciągle potrzebuje całości oraz całodobowego monitoringu. Nie chciała na taką wyjść. Dlatego postanowiła, że już nie będzie okazywać swojej słabości... a przynajmniej się postara. Czy jej się to uda? Pożyjemy, zobaczymy.
A Esther nagle zgłodniała. Ot tak, po prostu. Spojrzawszy ponownie na bogato zastawiony stół, aż ślinka zaczęła jej lecieć. Uznała jednak, że nie wypada od tak, ponownie brać się za jedzenie nie pytając o zgodę (lalkarka już taka była...). O, albo przynajmniej nie powiadamiając o tym Saję. Dlatego, odkleiwszy wzrok od potraw, które mieściły się głównie na półmiskach, spojrzała na gospodynię przybytku i uśmiechnęła się nieśmiało. Tak, jak to miała w zwyczaju. W tej chwili padło pytanie, pytanie kierowane do Esther, na co ma ochotę, więc uznała, że będzie taktownie, jeśli w tym momencie zdradzi, na co ma ochotę.
- Wiesz... – krótka pauza, bo Esther zastanawiała się, jak to ubrać w słowa – ... trochę zgłodniałam. Mogę spróbować tych pierogów i tej drugiej sałatki? – i wpatrywała się w nią błagalnie. Mimo że podświadomie wiedziała, bo tak czuła, że Saja nie będzie miała nic przeciwko temu, to jednak... bała się. W taki dziwny, nieodgadniony sposób. Może po prostu lęk miała we krwi? A przynajmniej lęk tego typu.
Wkrótce potem Saja odezwała się ponownie. Esther spojrzała na nią rzeczowo, wzrokiem, który był inny niż jej typowe spojrzenia. Nagle z jej ust poleciały słowa, których w ogóle nie kontrolowała, co nie było u niej typowe. Ale nie można powiedzieć, że żałowała następujących słów.
- Chowanego? A wiesz, że bardzo chętnie? – uśmiechnęła się kącikiem ust – Tylko boję się, że mnie nie znajdziesz, a ja nie znajdę sama powrotu z wybranego miejsca... – podrapała się znacząco po przedziałku. Mimika jej twarzy zdradzała ewidentne zmieszanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Sty 21, 2018 2:10 pm

Siedziała spokojnie i wyczekiwała jej odpowiedzi. Szczerze mówiąc, to Saja nie bawiła się w takie zabawy odkąd skończyła pięć lat. Jednak obecność Esther, sprawiała, że miała ochotę na właśnie tego typu zabawę, aby jeszcze bardziej umilić sobie czas u jej boku. Może Esther była młoda, jednak Saja nie traktowała ją jak dziecko, tylko jak młodą niewiastę oraz damę. Uśmiechnęła się, kiedy wspominała o jedzeniu. Bo przecież, to stało na stole i mogła jeść co tylko zechce. Nie musiała pytać. To troszkę rozczarował Saję, bo starała się, aby ta mogła się poczuć jak u siebie w domu, a tam nie trzeba się przecież o nic pytać. Jednak dobre maniery i kultura, która biła od dziewczyn, wprawiała ją w zupełny zachwyt. Mało kogo w dzisiejszym świecie, można znaleźć o tak wspaniałym wyrafinowaniu. To dodawał jej jeszcze większego blasku, podobnie jak jej słodkie oczęta, które wyglądały tak słodko, że można było by zwariować na sam ich widok patrzenia. Spojrzała na nią, po czym rzekła słodkim głosem ;
- Częstuj się czym zechcesz i na co masz żywnie ochotę. Ta kolacja, została wydana na Twoją cześć. Więc cieszę się że Ci smakuje. - uśmiechnęła się. - Może zechcesz jeszcze napić się herbaty? Służba jest do Twoich usług. - podniosła kieliszek i upiła kolejny łyk wina. Widząc, że Esther nakłada sobie na talerzyk jedzenie. Saja nadal się w nią wpatrywał jak w obrazek. Wiedziała, że to nie grzeczne, lecz jak mogła przestać patrzeć na tak słodką istotę? No właśnie na razie nie mogła przestać. Czarnowłosa słuchała jej kolejnych słów z uśmiechem na ustach. Podobał się jej wybór, którego dokonała Esther, ta zabaw była naprawdę bardzo ciekawa i interesująca. Zawsze odkąd sięga pamięcią Saja, wywoływała u dzieci radości i uśmiech. Spojrzała na nią mówiąc;
- Cieszy mnie Twój wybór. Nic się nie przejmuj. Ustalimy, gdzie możesz się chować, a dokładnie w której części rezydencji. Wiesz ja znam ją jak własną kieszeń, więc spokojnie Cię znajdę. Nie musisz się o nic martwić. - korzystając z okazji, że Esther, zaczęła jeść. Saja postanowiła jej powiedzieć, gdzie może się bezpiecznie poruszać, a dokładnie gdzie nie powinna wchodzić i do jakich pomieszczeń się to dotyczyło;
- Możesz chować się spokojnie w salonie, w kuchni i innych pokojach na parterze. Natomiast nie wolno Ci iść na górę i na poddasze. Tak samo się to dotyczy piwnicy. Znajdują się tam różne przedmioty, które zagorzały by Twojemu życiu. - miała tu na myśli różne płapki, które z pewnością, mógłby ją zranić i zabić. Robiąc ponowny mały łyczek wina, zaczęła mówić dalej ;- I tu mówię całkiem poważnie. W rezydencji też kryje się wiele tajemnic miejsc i przejść. Więc proszę Cię abyś, trzymała się tylko wcześniej wymienionych wcześniej prze ze mnie miejsc.
Sama miała nadzieję, że Esther wszystko dokładnie zrozumiała i nie będzie musiała martwić się o nią, kiedy zamknie oczy i zacznie liczyć do pewnej liczby, którą uzgodnią, gdy tylko skończy jeść.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sro Sty 24, 2018 6:30 pm

Ucieszyła się niezmiernie słysząc, że może się częstować. Chociaż... czego ona właściwie się spodziewała? Czyżby odwrotnej reakcji? Przecież przeczuwała, że Saja odpowie w podobny sposób. Ale nie spodziewała się, że czarnowłosa ujawni, że ta kolacja, te wszystkie bogate, na pewno wspaniałe potrawy są wydane... na jej cześć. Coś czuła, że Saja powiedziała tak tylko po to, żeby Esther się ucieszyła. No bo... no bo innej opcji nie rozpatrywała. Nie mogła uwierzyć w wypowiedziane przez gospodynię przybytku słowa. Do głowy lalkarki zaczęły napływać myśli, trochę tak jakby podświadomie, że może to prawda? To wszystko zostało tu ułożone na cześć, jej cześć, cześć pewnej szesnastolatki, która jest tu gościem.
No ale nic. Esther uśmiechnęła się do niej nieśmiało. Ah, wygląda na to że najprawdopodobniej wyczerpała wszystkie rodzaje uśmiechów, jakie miała w zanadrzu. Tak, i kluczowym słowem jest tutaj "najprawdopodobniej", gdyż możliwie, że to nie do końca prawda. Ale tak bardzo Esther to siebie nie znała, by móc odpowiedzieć sobie na tę wątpliwość.
- Dziękuję. – mówiąc to, nałożyła sobie na talerze cztery pierogi oraz dwie wielkie łyżki sałatki i powróciła do pozycji, w której siedziała, zanim była zmuszona nieco podnieść siedzenie, aby sięgnąć po to, na co ma ochotę. - I nie, na razie dość herbaty. Może potem. – teraz spojrzała, na dodatek nad wyraz uważnie, w jej oczy. Uśmiech zniknął. - Właściwie to... to czemu robisz dla mnie to wszystko? Tak wiele? Jestem tylko Esther, żałosna nastolatka z problemami z pamięcią, przy czym jedyna rzecz, która jej wychodzi to robienie lalek. – zbierało jej się ponownie na płacz, ale, całe szczęście, udało jej się to zawalczyć. I to w ostatnim momencie! Może nieco zeszkliły jej się oczy, ale jeśli już, to w naprawdę znikomym stopniu.
Tak czy owak, teraz nadszedł czas na omówienie zabawy w chowanego na terenie posiadłości Saji. Ale Esther i tak nie przerwała jedzenia, rozkoszując nim podniebienie. Tak, te pierogi są cudowne. Sałatka również. Lalkarka, najprawdopodobniej słusznie, oceniła iż ta ostatnia składa się z kapusty pekińskiej, ciemnych oliwek, pomidorów i ogórków. Ah, palce lizać. Tak więc, Esther jadła powoli. Znów chciała się delektować. Miała jednak nadzieję, że Saja nie pogoni jej, o co w sumie nie powinna się martwić. Nie pogania się kogoś spożywającego posiłek. Do tego dochodzi fakt, iż czarnowłosa najwidoczniej szanowała swojego gościa.
Esther pojęła "nauki" koleżanki i skinęła zauważalnie głową. Tak się akurat złożyło, że... w tym samym momencie, w którym Saja skończyła mówić, lalkarka akurat skończyła jeść to, co miała na talerzu i teraz czuła się naprawdę syta. Czuła się ociężale, tak, to fakt niezaprzeczalny, ale wiedziała że ruch może jej tylko pomóc. Tak więc, ochoczo wstała z krzesła, złapała dłoń Saji i pociągnęła ją ku sobie.
- Więc, zabawmy się! – jej infantylność ponownie doszła do głosu. Pociągnęła swoją koleżankę, by też wstała. A jej głos był nieco piskliwy, a to wszystko z najczystszej radości i podniecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Pią Sty 26, 2018 2:44 pm

Siedziała spokojnie i wygodnie na skórzanym krześle. Popijała od czasu do czasu łyk czerwonego wina oraz rozkoszowała się jego słodkim smakiem. Chwila była urocza. Saja wpatrywał się w piękna dziewczynę do momentu, kiedy ta zadała jej dość istotne pytanie, choć nieco dziwne. Lecz czarnowłosa, wiedział w głębi duszy dlaczego czego je zadała. Choć troszkę ją to dziwiło. Miała nadzieję, że Eather, poczuje się już bardziej bezpieczniej i swojo w jej domu. Jednak nadal brakowało jej pewności, którą chciała potwierdzić tym dość niezwykłym pytaniem. Saja nie miała nic przeciwko temu. Spojrzała z blaskiem szczerości w oku. Po czym odpowiedziała serdecznym głosem jaki tylko, mogła w tej chwili wydobyć z głębi serca ;
- Eather bo ja bardzo, ale to bardzo Cię lubię. Chciałabym spędzać więcej czasu z Tobą, o ile będziesz tego chciała. Nie jesteś zwyczajną nastolatką w moich oczach. Jesteś kimś wyjątkowym, a takiej osoby jak Ty nie spotyka się od tak. Jestem szczęśliwa, że Cię poznałam i że zaszczyciłaś mnie swoją obecnością. Jesteś niezwykła, pamięć nie jest taka ważna. Ważne jest to, że jesteś tutaj ze mną w tej sekundzie i każdej minucie, a mi dane jest się cieszyć że Cię poznałam. Widzi Enter.. - tu zrobiła przerwę i napiła się kolejny łyk wina, po czy ciągła dalej [/b]- Znam wielu ludzi różnego pochodzenia, ale nie są tak wspaniali jak Ty. Im zależy bardziej na rzeczach przyziemnych, a Ty jesteś szczerą i wesołą osobą. Przychodząc do mojego domu. Przyniosła mi w darze radości i przypomniałaś mi czym ono tak naprawdę jest. Czym jest szczery uśmiech? Czym jest prawdziwa radość? I jak wiele ona znaczy dla nas. Dałaś mi więcej niż kto kolwiek inny. Mogłabym wymieniać całą noc, ale i tak by jej zabrakło. [/b]- uśmiechnęła się.
- Musisz mi pokazać jak tworzysz laleczki? Ja nigdy nie miałam cierpliwości do szycia czy wyszywania. To nie była moja dziedzina, ale zawsze podziwiam z pełnym szacunkiem takie osoby, które tą pracę wykonują. Tworzą coś pięknego. Może kiedyś zrobisz dla mnie taką laleczke? - ponownie się uśmiechnęła, przymrużając lekko swoje oczka.
Czekała aż Esther, spokojnie zje, a ona w tym momencie dokończyć ostatni łyk wina. Po czym podniosła wzrok mówiąc spokojnym głosem ;
-Tak masz rację, nadszedł czas na zabawę. Więc moja droga liczę do 25, a Ty musisz się schować. Więc jak zaczynamy?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Wto Sty 30, 2018 3:36 pm

- W każdej chwili możesz zmienić o mnie zdanie – odparła – Może, kto wie, jestem zupełnie inną osobą, niż ci się wydaje... a może nawet... – spojrzała w jej oczy z taką samą powagą, jak to było wcześniej - ... a może nawet jestem zupełnie inna, niż wydaje się mnie samej? – było to, oczywiście, pytanie retoryczne.
Chciała jej jeszcze powiedzieć, że za bardzo jej słodzi, przez co Esther odczuwa pewien dyskomfort pod postacią zmieszania i zawstydzenia. Ale nie powiedziała tego Saji... na razie. Kto wie, może z czasem zmieni zdanie? Może powie o tym, wliczając w to fakt, że przecież czarnowłosa jej prawie że nie zna, więc nie powinna tak wylewnie się o niej rozgadywać. Nie, nie, nie. To się nie trzymało kupy. Zdecydowanie.
Tak więc, żeby się przekonać, czy Esther zdobędzie się na odwagę by to wszystko Saji uświadomić, trzeba czekać. Chociaż, z drugiej strony, możemy się nie doczekać. Może nie chciała ranić swojej aktualnej towarzyszki?
Zaraz potem Saja zmieniła nieco temat, rozpoczynając dyskusję o porcelanowych tworach Esther. Ta ostatia roześmiała się serdecznie.
- Tu nie o szycie chodzi. Chociaż fakt, ta umiejętność też jest ważna, w szyciu sukienek dla lalek chociażby. – przełożyła nogę na drugą nogę – Tu chodzi głównie o operowanie porcelaną. – w jej oczach drgały wesołe płomyki.
I już miała powiedzieć, że zgadza się, by liczyć do dwudziestu pięciu, gdy nagle, nie wiadomo z jakiej racji...
Esther zaiste otworzyła usta, ale nie po to, by powiedzieć powyższe. Nie wiedziała, jak do tego doszło, ale... ale powiedziała Saji iż ta nie może tak rozwlekle rozgadywać się o jej rzekomych pozytywnych stronach – stronach tu obecnej lalkarki. Powiedziała, że najpierw powinna ją bliżej poznać. Na koniec odrzekła, że owszem, pójdą się bawić, pójdą za chwilę by zabawić się w chowanego, ale najpierw muszą omówić tę kwestię. A przez cały ten czas Esther intensywnie wbijała swój wzrok w jej oczy, chcąc zarejestrować w swoim umyśle każdy ruch jej gałek ocznych, każde drgnięcie jakiegokolwiek z elementów twarzy czarnowłosej. Chciała ją "przelecieć" (bez podtekstów) na wylot. O! Albo lepiej – chciała poznać wnikliwie jej myśli, a wiadomo że mimika i wzrok najlepiej zazwyczaj oddają charakter tego, o czym się aktualnie myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sro Sty 31, 2018 6:06 pm

Słowa wypowiedziane w tej chwili, prze Esther nie miały znaczenie. Widocznie nie rozumiała jeszcze, że Saja nie może nacieszyć się jej widokiem i nie tylko. Jej zagadkowa osoba, bardzo przyciągała Saję. To właśnie dla tego, chciała z nią, spędzić więcej swojego czasu. Z taką osobą jak Esther nigdy nie było wiadomo, co się wydarzy za chwilę. Nie była to spokojna przystań jaką każdy by chciał, lecz burzliwa i pełna niespodzianek po drodze. To było coś fascynującego. Wiedziała, że jej towarzyszka tak tego, nie postrzega i mogła czuć się zakłopotana jej słowami, które miały wyłącznie na celu prawdę w jakim sensie czarnowłosa ją widzi. Saja nie lubiła kłamców i też sama nigdy nie kłamała jeśli chodziło o przyjaźń, czy związek. Zawsze wybierała prawdę, nawet gdyby była ona bolesna. Spojrzała na nią łagodnym spojrzeniem z lekkim uśmiechem na ustach ;
- Skarbie to Twoje zdanie. Może nie znamy się zbyt długo, to prawda. Jednak ja nigdy nie mylę się co do osób. Twoje łagodne usposobienie mówi dużo o Tobie, podobnie jak zakłopotanie, które pokazuję się na Twojej twarzy, gdy mówię Ci coś miłego, a przede wszystkim szczerego. - tutaj Saja przerwała, aby nie wprowadzić znowu zbyt słodkiej atmosfery. Ale co na to poradziła? Esther wyglądała na zagubioną osobę, która w swoim życiu mało, doświadczyła prawdziwego uczucia i wsparcia. Saja nie litowała się nad nią nic z tych rzeczy. Podchodziła do niej jak do zwykłej zdrowej osoby z tą małą różnicą, że bardzo jej na niej zależało. Swoją drogą, to dziwne dla czego właśnie, tak zachowywała się przy niej? Dla czego nie wydała ją w macki Organizacji? Czemu zaprosiła ją do domu jak równą sobie osobę? To było proste. Nie musiał się tworzyć nad tymi myślami. Serce czarnowłosej nauczyło się kochać i podchodzić do drugiego człowieka z miłością w oczach, a nie jak wcześniej z nienawiścią i śmiercią na ustach. To wszystko zawdzięczała pewnej kobiecej, którą niestety zdradziła, a ona ją porzuciła. Szczerze mówiąc zasłużyła siebie na to. Teraz czarnowłosa uczy się na błędach, których już więcej nie chce popełniać. Dopiero teraz zrozumiała, że ból fizyczny, to nic w porównaniu do bólu psychicznego jakim są uczucia. To własne one są duszą istnienia człowieka. To one malują w nim prawdziwe życie. Wcześniej była nic nie znaczącą skorupą nie wartą niczego, teraz jej oczy otworzył się szerzej na świat i zaczęła dostrzegać piękno życia w każdej żyjącej istocie. To było cudowne odkrycie, które niestety nie powinno i nie może iść w parze z jej pracą. Kiedyś patrzyła jedynie przez pryzmat nienawiści, teraz patrzy spokojem i ufnością w oczach.
Saja zrobiła łyk wina, po czym ponownie spojrzała ciepłym wzrokiem na Esther ;
-Wiem, że boisz się mi jeszcze zaufać. Nie dziwię Ci się wcale. Koniec - końców jestem Inkwizytorką i powinnam wydać Cię w ręce Organizacji. Pozostaje pytanie dla czego tego nie zrobiłam? Dla czego jestem dla Ciebie taka miła? - oczy czarnowłosej świeciły się teraz jak gwiazdy na niebie i patrząc tym spokojnym łagodnym spojrzeniem rzekła ciepłym głosem;
- Nauczyłam się kochać, być kochaną i wiem co to znaczy stracić ukochaną osobę. Wiem co to znaczy samotność. Poznałam co to prawdziwy ból i kiedy inni odwracają się od Ciebie oraz pozostawiają człowieka samemu sobie. Samego na pastwę losu, bo po co mają się kimś przejmować? Jeśli nie mają z tego korzyści. Ja kiedyś była jedną z nich. Martwa bez uczuć, pozbawiona jakich kolwiek emocji. Żyłam po to by służyć, wykonywać rozkazy, a przed wszystkim by zabijać. Tak wyglądało moje życie dużo przed. Teraz pewna osoba obróciła moje życie do góry nogami. Pokazała mi jaka jest siła prawdziwego uczucia i co może zrobić z każdym człowiekiem, jeśli tylko się na nie otworzy. - jej oczy trwały bez ruch, nawet nie mrugnęły, patrząc w oczy Esther. - Esther, a czy Ty poznałaś taką siłę uczucia, które nie pozwala Ci na na nic innego. Które każe Ci bronić tych, których nie tak dawno nazywałaś wrogami i zabijałaś ich zimną krwią? - poprawiła się wygodnie na krześle i zrobiła łyk wina, nie tracą oczu z towarzyski ;
- Kiedyś była dumna z tego. Po każdej misji traktowali mnie jak bohaterkę. Teraz rozumiem, że to wszystko nie miało znaczenia. Byłam zwykłą morderczynią. Mordującą kobiety, które walczyły by żyć. Nigdy nie rozmawiałam z nim. Nigdy nie znałam ich pragnień. Zawsze to był wróg, który musiał umrzeć i nie miał prawa żyć czy nawet istnieć. Musiał za wszelką cenę zginąć. Pewnie zastanawiasz się teraz dla czego Ci to wszystko mówię? Ponieważ zrozumiałam, że każdy jest wartościowy, każdy z nas jest inny i wyjątkowy. Niepowtarzalny a życie to bezcenny dar, który można łatwo stracić i nikt Ci go nie wróci. Nawet za cenę honoru czy chwilowej chwały. To wszystko jest bez znaczenia, kiedy człowiek tak naprawdę nie pozna wartości drugiego człowiek, a przede wszystkim nie odkryje sam w sobie że życie jest tylko jedno i od nas samych zależy jak chcemy go spędzić. Jak długo chcemy cieszyć się nim. - uśmiechnęła się i zrobiła kolejny łyk mając nadzieję, że teraz Esther zrozumie, że Saja jej nie słodzi w żaden sposób. Jeszcze tydzień temu zabiła by ją bez mrugnięcia okiem. Jednak wszystko, zmieniło się nie oczekiwanie. Teraz mogłaby walczyć za takich ludzi jak ona i umrzeć dla nich. Jako wolna kobieta, która walczy o wolność i równość dla wszystkich, nie dla samej siebie nie dla Organizacji. To było coś więcej. Rodziła się w niej nowa idea, która prowadziła do zgody i równości. Do świata w który każdy mógłby żyć i czuć się kochanym. Może to zbyt szalone, ale jednak pragnienie serca młodej kobiety było zbyt silne, aby porzucić tą myśl. Teraz będzie uporczywie dążyć do wybranego celu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Lut 04, 2018 10:31 am

Nie wiedziała oczywiście, co kłębi się w umyśle Saji. Do czasu... aż ta ostatnia rozgadała się. I to rozgadała nad wyraz wylewnie, ale Esther to nie przeszkadzało, ba! Słuchała jej uważnie, uważniej niż kiedykolwiek, nie znużona ani chwilę jej długim monologiem.
Może to dziwne w tej sytuacji i po krótkim bytowaniu ze sobą, ale... lalkarka zaczynała ją rozumieć. Zaczęła prawidłowo postrzegać jej punkt widzenia. Esther przez cały ten czas uważnie przyglądała się jej oczom. Miała wrażenie, że widzi w nich szczerość, i może... jeszcze coś innego? Ale nawet, jeśli tak było, Esther nie wiedziała (jeszcze), co to takiego.
Podczas słuchania przez panienkę Rodriguez przechodziły różnorakie emocje, ale najczęściej było to wzruszenie, a zaraz po tym zrozumienie. Tak, rozumiała ją coraz bardziej. Coraz to głębiej.
Nie odpowiedziała jej na jej żadne pytanie, bo po prostu czuła, iż te są retoryczne. Do czasu... jednego z pytań, jakie padło z ust Saji. Ester poprawiła się na krześle. Otworzyła usta... ale nie wydobyły się z nich żadne słowa. Po prostu nie wiedziała, co odpowiedzieć. Jak ubrać myśl w słowa, zwłaszcza że w nawet w myślach nie miała przygotowanej żadnej odpowiedzi.
W końcu, po jakimś czasie, Esther poczuła jak jej oczy robią się wilgotne. Nie, nie teraz!, rozkazała sobie w duchu, ale łzy zaczęły płynąć po jej policzkach strumieniami. Ale po jakimś czasie przestała się wstydzić. Wstydzić swoich łez. Patrzyła na Saję przez ich pryzmat. I nie obchodziło jej, co o tym pomyśli czarnowłosa. Miała to gdzieś, chociaż podświadomie czuła, iż ta ją zrozumie. W końcu swoim monologiem dosięgła najgłębszych zakamarków serca lalkarki! Esther uśmiechnęła się kącikiem ust, chcąc jej pokazać, że są to łzy pozytywne, łzy wzruszenia, nie smutku. Jeszcze tego brakowało, by Saja musiała się o nią martwić. Esther tego nie chciała. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Nie Lut 04, 2018 6:27 pm

Saja wiedział, że im więcej mówi tym bardzie Esther, wpada zakłopotanie. Jednak chciał wszystko powiedzieć, aby ta nareszcie poczuła się bezpiecznie i całkowicie odprężona. Widząc jej kolejne łzy, nie była w szoku. Po prostu wiedziała, że napływ tylu słów, mógł u niej spowodować napływ radości i szczęścia, a przynajmniej tak czarnowłosa uważała na tę chwilę. Nie wiedziała, że szczere słowa mają taką moc. Siłę uszczęśliwiania ludzi. To było nowe doświadczenie, które czarnowłosa zapamięta do końca życia. Nigdy nie przypuszczałem, że mogą istnieć łzy szczęścia, przynajmniej nie było jej dane tego zobaczyć, aż do tego dnia. Chciała się uśmiechnąć, ale nie potrafiła oderwać wzroku od towarzyszki. Było w niej coś bardzo interesującego, delikatnego i niezwykłego. Esther nie zdawała sobie sprawy, że kryje w sobie prawdziwy dar i siłę, o której nie miała pojęcia. Tym darem było coś niesamowitego. Jej niewinność potrafiła, otworzyć ludzkie serce w taki sposób o jakim się nikomu nie śniło. Sama jej obecność potrafiła ugasić nienawiści, a wlać w serce dziecięca radość, spokój i szczęścia. Jednak Esther jest tego nie świadoma, ale Saja nie chciała jej teraz tego mówić, bo mogła by się jeszcze bardziej rozczulić, a przecież miałam się bawić. Nie płakać, może Saja była zbyt otwarta w tej chwil, ale nie potrafiła już chować i nie słyszeć swoich myśli jak kiedyś. Teraz chciała, aby przynajmniej ona je poznała, choć przez chwilę, żeby je pamiętała. Chciała przez ten moment dać jej tyle szczęścia i uczuć ile tylko potrafiła, aby Esther mogła je zapamiętać, choć przez gęsta mgłę. Przynajmniej miała taką nadzieję. Czarnowłosa uśmiechnęła się i chcąc przerwać ciszę rzekła spokojnym głosem, popijając wino;
- No to może zaczniemy w końcu naszą zabawę? Ja liczę, a ty się schowaj. Tylko pamiętaj gdzie nie wolno Ci iść dobrze?
Saja delikatnie przymkła swoje oczy i zaczęła po woli liczyć, tak aby Esther miała czas na ukrycie się przed nią.
- Zaczynam liczyć. Więc schowaj się Skarbie. - uśmiechnęła się kusząco mówiąc ;- Jeden... Dwa...trzy...cztery..

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Esther
Władająca porcelaną
avatar

Liczba postów : 146
Join date : 16/05/2016

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Sro Lut 07, 2018 11:19 am

Po tej całej mowie Saji Esther poczuła się nieco nieswojo. Tyle informacji. Tyle uczuć wszelakiego rodzaju. Tyle szans na refleksję. Tyle... ah, można by tak wymieniać, jeśli nie całą wieczność, to przynajmniej na okres dość długawy.
No ale nic. Czas wyznań i wzruszeń przeminął. Pora otrzeć łzy i powrócić na ziemię. No bo... no bo przecież dziewczyny miały się zabawić! W chowanego. Esther nie mogła się doczekać, aż rozpoczną zabawę. Zrozumiała oczywiście, jakich miejsc unikać i gdzie nie powinna się chować. Pamiętała doskonale, więc musiała uwierzyć, by przypadkiem nie wejść do pewnych komnat. Bała się tylko, iż się pomyli. W tak wielkim budynku na pewno o to nie trudno. Jednak miała pozytywne podejście (przynajmniej teraz, przynajmniej w tym przypadku) i wierzyła, że wszystko skończy się dobrze.
Jednak nagle... spanikowała. Że może przypadkowo schowa się tam, gdzie jej chować się nie było wolno. Dlatego, z lekką paniką w oczach zerknęła na Saję.
- A słuchaj... – znowu podrapała się po głowie – ...a słuchaj, a możesz mi przypomnieć, gdzie nie powinnam iść? Proszęę... – teraz spoglądała na nią z czystym błaganiem w oczach – No bo boję się, że zapomnę w trakcie zabawy i zacznie się robić niebezpiecznie... tak, nie zapomnę... pewnie nie przez moją chorobę, bardziej chodzi o zwyczajne, ludzkie zapominalstwo.- i uśmiechnęła się przy tym krzywo.
Jak już Esther otrzymała odpowiedź, zamknęła powieki by przyswoić sobie te wszystkie informacje. Potem otworzyła oczy i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej (a da się?), i wstała i słysząc liczenie Saji, pobiegła na lewo i w korytarzu zauważyła jakąś wielką szafę. Była doprawdy wielka, a może Esther tylko się tak wydawało? Może dlatego, że sama była doprawdy malutka. Uznała, że to dobre miejsce, by się schować, jednak obawiała się, że drzwi będą skrzypieć...  a Saja usłyszy i od razu będzie wiedziała, gdzie jej szukać, w końcu mebel do nowych raczej nie należał. Ale postanowiła zaryzykować. Delikatnie otworzyła... i, no proszę. Żadnego dźwięku! Odchyliła drzwi na tyle, by udało jej się tam wślizgnąć, a kiedy już była w środku, nie wiedziała, jak zamknąć drzwi od środka. Całe szczęście, pewne elementy rzeźbione w drewnie były w pewnych przypadkach tak wypukłe, że dziewczynie udało się złapać za któryś z nich i zamknąć się w szafie. Dalej słyszała odliczanie Saji, jednak ów odgłos był bardziej przytłumiony. Jednak na tyle słyszalny, że Esther poznała się, że czarnowłosa przestała liczyć. Lalkarka starała się oddychać jak najciszej i trzeba przyznać, że szło jej to naprawdę nieźle. Oby tylko się nie zapomniała... zwłaszcza w momencie, gdy Saja będzie przechodzić tuż obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 356
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   Czw Mar 08, 2018 7:25 pm

Słowa Esther o przypomnieniu zasad były jak najbardziej na miejscu. Czarnowłosa uśmiechnęła się i rzekła ciepłym lecz miłym głosem ;
- Nie przejmuj się i tak Cię znajdę. Jedynie to Nie wchodź do piwnicy i na górne piętro. Jeszcze jedno za żadne skarby, nie idź w kierunku piwnicy. - uśmiechnęła się po raz kolejny. Zrobiła łyk czerwonego wina, po czym oblizała kusząco swoje namiętne usta.
- Nie martw się na zapas. Po prostu oddaj się chwili. Nie nastawiaj się, że od razu się zgubisz. Tylko się dobrze baw. Znam każde zakamarki tego domu, więc znajdę Cię.
Saja przysunęła się do niej bliżej i rzekła ciepłym głosem ;
- Chciałaby, abyś w końcu, choć na chwilę, zapomniała o swojej chorobie i przez moment tak naprawdę, poczuła się szczęśliwa. Ta zabaw ma na celu, abyś się dobrze i radośnie poczuła i w żaden sposób nie ma na celu Cię skrzywdzić.
Czarnowłosa odsunęła się od niej i zamknęła mocno oczy. Zaczęła wolne odliczanie, tak aby Esther, mogła spokojnie i bez pośpiechu się schować. Saja oparła się o krzesło. Zapewniła sobie wygodną postawę do momentu ukończenia odliczania. Między czasie nadsuchiwała kroków dziewczyny, które jeszcze doskonale słyszała. Saja nie powiedziała Esther, że jest znakomitym myśliwym. Każdy najmniejszy jej ruch, nawet oddech mógł zdradzić jej kryjówke. Jednak nie miała tak szybko kończyć zabawę. Kiedy dołączyła do ostanie, uzgodnionej cyfry, to wstała delikatnie z krzesła. Wyprostowała nogi i ruszyła do przodu mrucząć słodko ;
- Moja słodka Esther, gdzie się schowałaś? I tak Cię znajdę i złapię.- mówiąc te słowa dość zabawnym głosem, tak aby rozumieszyć dziewczynę, która mogłaby się dość głośno poruszyć lub roześmiać. Dziewczyna szła wzdłuż korytarza powtarzają ciągle te same słowa z uśmiechem na ustach ; - I tak Cię złapię.. A jak Cię złapię, to jeszcze nie wypuszcze ze swych ramion. Doszła do dużej szafy. Obróciła się jednak do mniejszej, która stała troszkę dalej od większej. Nagle otworzyła, tą mniejszą i z uśmiechem na ustach rzekła; [b]- I mam Cię!- prawie wykrzyczała te słowa. Jednak Esther tam nie było. Zamiast niej, były tam tylko ubrania. Saja zamknęła szafę i zaczęła nadsuchiwać jakiegoś dźwięku należącego do niej. Przez krótką chwilę, wydawało się jej, że w dalszej części korytarza, słyszy jej słodki śmiech i tam też się skierowała na chwilę obecną, pozostawiając dużą szafę w spokoju.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja Saji N.   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja Saji N.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Dzielnice mieszkalne-
Skocz do: