IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Miły lekarz z psem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jacob Arthur Stevenson
Balsamista
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 18/01/2017

PisanieTemat: Miły lekarz z psem.   Czw Sty 19, 2017 4:35 pm

Jacob Arthur Stevenson 28 lat Człowiek Inkwizytor Balsamista Lekarz, naukowiec


 Wysoki, szczupły mężczyzna z ciemnymi, gładko zaczesanymi i starannie związanymi w kitkę włosami wszedł do pustego pokoju, gdzie przywitał go jego wierny towarzysz – rudy seter. Odstawił elegancką laskę z uchwytem w kształcie orła pod ścianę, zdjął niezbyt wysoki cylinder z głowy i powiesił go na wieszaku stojącym tuż przy drzwiach. Zaraz później, koło redingota i prawie nieużywanego inkwizycyjnego płaszcza zawisł surdut. Mężczyzna przeszedł się niespiesznie po pomieszczeniu, aż wreszcie spoczął na wygodnym fotelu. Twarz, dojrzałą i ozdobioną kilkudniowym zarostem, miał zmęczoną i zatroskaną. Wąskie usta zaciskały się w jeszcze węższą kreskę, a spojrzenie piwnych oczu – zazwyczaj bystre i przenikliwe – teraz tępo wbijał w sufit. Paskudna blizna na lewym policzku i nosie, która wyraźnie odznaczała się na tle zdrowej, opalonej skóry, wraz z delikatnymi zmarszczkami w okolicach oczu  i prostego nosa dodawała zmartwionemu obliczu lat, jakby Inkwizytor nie miał niecałych trzydziestu lat, lecz był już po czterdziestce. Przystojny mężczyzna wyglądał jak cień samego siebie. Kiedy pies ułożył się u jego stóp, Inkwizytor zmarszczył ciemne brwi, po czym jego oblicze niemal od razu złagodniało. Spojrzał na wisiorek z czerwonym krzyżem wiszący na jego szyi – pamiątkę rodową, którą dostał od matki w dniu swoich dwudziestych urodzin, po czym jeszcze raz sięgnął po list od niej, który dotarł do niego zaledwie wieczór wcześniej i zaczął czytać go po raz trzeci:


Kochany Synu!

Dopiero dostałam Twój wcześniejszy list. Musiał zapodziać się na poczcie, ale i tak cieszę się, że go dostałam. Czytanie o Twoich postępach i osiągnięciach napawa mnie dumą równą z tą, kiedy wypowiedziałeś pierwsze słowo i postawiłeś pierwszy krok. Pisząc o tym wzięło mnie na wspominki. Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe. My, stare kobiety, już tak mamy.
Jesteś już taki dorosły, a ja wciąż pamiętam, jak Twój Ojciec musiał przerwać wykład w połowie i przybiec do mnie, żeby odebrać poród. Byliśmy wtedy tacy zabiegani! Ja wydawałam swoją trzecią książkę, a On czarował całe środowiska akademickie swoimi odkryciami. Całe szczęście, że w tym zamieszaniu wyrosłeś na takiego wartościowego człowieka. Myślę, że to sprawka Twoich Sióstr. Dorothy do teraz powtarza mi, że dzięki niej umiesz zachować się przy kobiecie i dalej dziwi się, że nie znalazłeś sobie żony. Ja jestem w stanie to zrozumieć, skoro za miłość wziąłeś sobie naukę i pracę. Razem z Tatą spodziewaliśmy się, że będziesz raczej odporny na wiedzę i będziesz się buntować przeciwko niej, tak jak Elisabeth, ale teraz śmieję się, gdy w ogóle o tym myślę. Nie każdy przecież jest w stanie dostać się na studia medyczne i je skończyć, a jeszcze mniej ludzi robi to bez wykorzystywania swoich znajomości.
I tak jak popierałam Twoją pomoc ubogim tu, w Londynie, tak dalej tęsknię za Tobą i mam w sobie trochę żalu w związku z tym, co zrobiłeś dalej. Rozumiem Twoją chęć pomocy innym oraz poznawania świata, ale uważam, że wstąpienie do Inkwizycji było nie na miejscu i wiąże się ze zbyt wielkim ryzykiem. Myślę, że swoją fascynację tematem czarownic mogłeś wykorzystać w inny sposób, taki, który nie wiązałby się z narażaniem swojego życia. Nie możesz się spodziewać co Ci zrobią, gdy Cię dopadną. Kiedy napisałeś mi, że udało Ci się przekonać Inkwizycję do siebie dzięki swojej wiedzy oraz zdolnościom i rozpocząłeś przyspieszoną naukę w siedzibie Inkwizycji tylko po to, żeby badać te kobiety, Ojciec ledwie powstrzymał mnie przed wyjazdem do Ciebie i zaciągnięciem Cię do domu. Teraz, kiedy jesteś pełnoprawnym Balsamistą i czujesz się zadowolony ze swojej pracy, nie mogę nakazać Ci powrotu. Jesteś dorosłym i odpowiedzialnym mężczyzną i wierzę, że wiesz, co robisz.
Nie piszę Ci tego tylko dlatego, że za Tobą tęsknię. Wspominam też, bo boję się, że to może być jeden z moich ostatnich listów. Jest ze mną coraz gorszej, obecnie nie jestem w stanie ruszyć się z łóżka. Doktor Kolberg nie wie, co się ze mną dzieje. Zaczęło się od niewielkiego zaczerwienienia, teraz mam problemy z chodzeniem i z sercem, nie jestem już w stanie nawet pisać kolejnych książek. Byłam u innych lekarzy, ale oni też nie są w stanie mi pomóc, chociaż moja dawka leków zaczyna przewyższać ilość jedzenia, jakie codziennie jem. Nie chciałam Cię martwić, lecz jedynie poinformować o wszystkim, o co mnie pytałeś. Módl się za mnie, żebym dała radę doczekać się wnucząt z Twojej strony.

Kocham Cię,
Matka.


~*~*~

I tak Jacob wyrósł na dobrze wychowanego, szarmanckiego, ciepłego i spokojnego dyplomatę, który prócz daru pięknej mowy, został obdarzony niezwykłą inteligencją. Uwielbia odkrywać nowe rzeczy, uczyć się, by stawać się lepszym człowiekiem, a także poznawać nowych ludzi, wiedząc, że to klucz do sukcesu i poznania świata. Jego dobre maniery w połączeniu z uprzejmością i elokwencją są w stanie oczarować niejednego, dlatego wszyscy się dziwią jego brakiem ukochanej. On sam jest na tyle rodzinny, że również ubolewa, ale pustkę w sercu zapełnia mu praca i świadomość, że robi coś dobrego. Jest bowiem idealistą, który wierzy, że może zmienić świat oraz nie ma rzeczy i ludzi złych, ponieważ wszystko ma swoją przyczynę i da się wyjaśnić. Przez to zdarza się, iż jest nazywany naiwniakiem, lecz Jacob zdecydowanie odcina się od takich opinii, uważając, że pomimo wszystko wciąż ma głowę na karku. I tu ma rację, gdyż ciężko jest go zmanipulować i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jest absolutnie zdeterminowany, niemalże uparty w kwestii swoich dążeń i ideałów. Naciskom ulega jedynie w ostateczności, kiedy wybiera między złym a gorszym, a nie chce naginać swoich granic moralnych.
Najciekawszym jednak jest to, że będąc Inkwizytorem jest również człowiekiem wrażliwym. Nie na tyle, żeby wzruszać się brzmieniem pięknej sonaty albo płakać na widok biednych, głodnych dzieci, lecz nie potrafi przejść obojętnie obok cierpiącego, nie próbując mu pomóc, tak samo jak zawsze zatrzymuje się przy pięknych dziełach albo kiedy usłyszy miłą melodię graną na ulicy. Co więc człowiek, który brzydzi się przemocą i nie trawi cierpienia, robi w organizacji wybijającej czarownice? Odpowiedź jest banalnie prosta. Jacob nie popiera polityki i propagandy Inkwizycji i chociaż się z tym nie afiszuje, ma cichą nadzieję, że dzięki jego badaniom nastawienie organizacji do wiedźm się zmieni. Jest bowiem absolutnie przekonany, iż da się rozwiązać ten konflikt bez rozlewu krwi, a osoby ze zmutowanym genem nie nadają się jedynie do ścięcia. Można powiedzieć, że darzy je nawet pewną sympatią i jest zafascynowany wszystkim, co ich dotyczy i to jest główny powód, dlaczego zdecydował się dołączyć do Inkwizycji.

△ Broń
Pistolet Howdah kaliber .445. Ma go ze sobą tylko z konieczności, aby w razie potrzeby móc się obronić lub przynajmniej nastraszyć nieprzyjaciela. Całkiem niepozorny sprzęt jak na broń członka Inkwizycji, ale jemu to absolutnie wystarcza

△ Umiejętności
- umie posługiwać się szablą
- w ostateczności potrafi też posłużyć się własną pięścią
- jest z wykształcenia lekarzem, co wiąże się z szeroką wiedzą medyczną i ogólnonaukową
- potrafi jeździć konno
- dobrze gra w karty i szachy
- gra również na wiolonczeli i fortepianie, ma dobry słuch muzyczny

△ Ciekawostki
- właściciel ułożonego i wytresowanego setera irlandzkiego o wdzięcznym imieniu Terry
- leworęczny
- blizna na twarzy jest pamiątką po tym, jak wracał z wizyty w dzielnicy Whitechapel i napadło go dwóch mężczyzn. Jacob nie dał się okraść, ale podczas bójki jeden z napastników przejechał po jego twarzy nożem, nie czyniąc mu większej krzywdy
- uczulony na truskawki
Balsamiści, którzy skończyli Akademię św. Rozalii, średnio za nim przepadają, co Stevenson uważa za zwyczajną zawiść
- nie pali cygar ani fajki, a sam zapach dymu powoduje, że zaczyna się krztusić
- posiada własny gabinet lekarski, który znajduje się naprzeciwko jego mieszkania w kamienicy
- wszędzie nosi ze sobą notatnik, w którym zapisuje swoje spostrzeżenia na różne tematy. Takie zboczenie zawodowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Miły lekarz z psem.   Czw Sty 19, 2017 5:07 pm

Ach, są takie karty postaci, w których przeczytam kilka pierwszych zdań, aby wiedzieć, że zasłużą sobie na akcpet. Mogłabym wtedy zamknąć temat w ciemno, ale grzechem byłoby nie skończyć czytać, ot. Bardzo mi się podobało. Postać złożona, a jednak nie jest powiedziane zbyt wiele, wciąż masz otwartą historię~ Nie mogę się więc doczekać, aż zobaczę Cię na fabule <3.

Co do broni, mogłabyś się jeszcze zastanowić i edytować ją. Szkoda rezygnować z tej możliwości, ale nie jest to obowiązkiem. Po prostu daj znać jak co~!

Z czystym sumieniem alleluja akceptuję i życzę miłej gry.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Miły lekarz z psem.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Boczna Głównej
» Plague Doctor

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Organizacja :: Zapisy-
Skocz do: