IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet Chris

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Gabinet Chris   Wto Sty 24, 2017 8:33 pm


Jeden z wielu gabinetów na piętrze grabarzy, nie wyróżniający się prawie niczym - jednakowo zawalony papierami, niezbyt przestronny, z wielkim oknem, przez które ma się idealny widok na stos (być może przez to wiecznie zasłoniętym). Choć sama Christine sprawia wrażenie osoby zadbanej i ułożonej, niektórzy po przekroczeniu progu jej gabinetu przeżywają prawdziwy szok, a pierwsze pytanie, jakie się po tym nasunie brzmi mniej więcej "jak w ogóle można funkcjonować w takim chaosie!?", co bynajmniej nie jest przesadą, gdyż księgi z archiwum, dokumenty, tajemnicze akta leżą dosłownie wszędzie, od krzesła przed biurkiem, przez podłogę, aż po szeroką donicę z więdnącym kwiatkiem. Jakby tego było mało, część z papierzysk jest przybita do ściany, łącznie z notatkami, będącymi zapewne komentarzami samej właścicielki pokoju.
Poza tym, co rzuca się na pierwszy rzut oka, w pomieszczeniu znajduje się również dębowe, potężne biurko, na którym stoi lampa, a tuż obok fotel, szafa, komoda i trzy półki. Gabinet ogółem nie zachęca do przebywania tu przez dłuższy okres czasu, nawet jeśli znajdzie się miejsce gdzie usiąść, jednak własnie tutaj Christine spędza znaczną część swojego dnia w pracy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Sro Sty 25, 2017 5:30 pm

I znów tu. Poraz kolejny była prowadzona przez jeden z korytarzy, znajdujących się w siedzibie Inkwizycji w Wishtown. No i oczywiście po raz kolejny miał związana ręce. Sznur bezlitośnie ocierał jej nadgarstki i raczej nie miał zamiaru przestać.
Przecież obiecała sobie, że tu nie wróci. Obiecała i co? Gówno. A miała taki idealny plan... Szkoda tylko, że wpadła w beznadziejnie głupi sposób. Mało, że znów musiała tu być to jeszcze poraz kolejny nie była w najlepszym stanie. Cóż, za nie udane próby ucieczki się płaci, czyż nie? Oczywiście, że tak i Hawke przekonała się o tym na własnej skórze. Czasem nie warto rzucać się z nikła nadzieją na ucieczkę, bo nożna tylko oberwać... No i jej koszula również się o tym przekonała, po tym jak została uwalona krwią, która pociekła Erin z nosa. Jednak pal licho z tym. Ból przez ostatnie kilka tygodni stał się jej nieodłącznym towarzyszem. Za to jeden stary kompan ją bardziej niepokoił - głód. Ciemnowłosa właśnie to bardziej obchodziło. Wiedziała jak źle może skończyć, gdy znów nie będzie dobrze jadła... No, ale cóż jej zostało? Nic. Po prostu nic. Hawke czuła, że jedyne co jej teraz powinna zrobić to zwyczajne poddanie się i tyle. Strasznie ją irytowało to popychanie w ramie Kaptura, który chciał ją w ten sposób pospieszyć. Starała się jednak o tym nie myśleć. Jej myśli błądziły w całkiem innym kierunku. Bała się. Nie wiedziała co teraz z nią będzie. Nie sądziłam, aby poraz drugi uda się jej wymknąć po nieudanej kradzieży dokonanej na członku Inkwizycji... Miała wrażenie, że tym razem będzie jeszcze gorzej niż wcześniej. Zwłaszcza, że znów znalazła się w ich siedzibie. Ale może zacznijmy od początku...
Nie miała zamiaru wahać się choćby przez chwilę. W końcu sama Christine zachęcała ją do wyniesienia się stąd jak najszybciej. Zabrała wszystkie swoje rzeczy z kryjówki. Zebrała tyle kasy ile jej się udało. Z resztą i tak dostała trochę grosza od samej pani grabarz, które miała dobrze wykorzystać dopóki nie wyzdrowieje Selene i nie będzie w stanie jej pomóc. Miała zamiar się wynieść jeszcze tego samego dnia, ale jakoś tak nie potrafiła odejść od razu. Postanowiła przejść się poraz ostatni uliczkami Wishtown. Spacer jej trochę zajął, a po nim ruszyła do karczmy, gdzie zjadła ciepły i pożywny posiłek, a następnie przespała noc. Następnego ranka, gdy tylko słońce wysunęła się spod linii widnokręgu Hawke już stała przed bramą miasta, aby wyruszyć w swoją kolejną wyprawę. Jakoś tak ciężko odchodzili jej się z tego miejsca, jednak wiedziała, że nie ma wyboru.
Szła długo, czasem tylko udało jej się skorzystać z wozu jakiegoś miłego chłopa, który właśnie przejeżdżał. Jakoś się to powoli układało, a sama kierowała się ku morzu, chcąc uciec do Stanów Zjednoczonych. Kiedyś o nich trochę słyszała i w tym momencie zdawało jej się to najodpowiedniejsze miejsce do rozpoczęcia nowego życia.
Oczywiście musiało jednak jak zawsze pójście coś nie tak. Najpierw wplątała się w awanturę z jednym typem w karczmie. Trochę jej się przy tym oberwało, ale wyszła jako tak z opresji. Potem została okradziona. Nie zostało jej prawie nic prócz kilku ciuchów oraz swojej lutni. Nie wiedziała zbytnio jak ma zarobić na siebie. Czuła, że jej ręce nie są jeszcze na tyle zdrowe, aby grać. Sama jakoś nigdy nie brała się za uczciwą pracę. Nie wiedziała jakby coś takiego miało wyglądać. No i co jej zostało? Oczywiście to co najlepiej jej wychodziło przez lata - kradzież. Przez jakiś czas szło jej to całkiem dobrze. Udawało jej się to bez większego wysiłku, choć starała się wtedy zbytnio nie ryzykować. Parła dalej do przodu, nie miała zamiaru zostawać na dłuższą czas gdziekolwiek. Szła dalej, a przy okazji kradła, aby móc przeżyć. Po podczas wędrówek stała się jednak coraz bardziej śmielsza, a to oczywiście w tak krótkim czasie musiało się skończyć katastrofą.
Tak, spróbowała okraść kobietę, nie wyglądała na jakąś niezwykle. Cóż, Hawke po chwili zrozumiała jak myliła się co do jej zwyczajności, gdy została powalona na ziemi przy nieudanej próbie kradzieży sakiewki z jej kieszeni. W niedługim czasie miała się dowiedzieć o tym, że kobieta należała do Kapturów. Sama Hawke trafiła do więzienia, gdzie wcale nie miała łatwo. Zaczęło się bicie, słabe jedzenie i zimno... Minęło kilka dni, po bez żadnego wytłumaczenia wyciągnęli z więzienia i zawieźli do siedziby Inkwizycji w Wishtown. Nic nie powiedzieli, wszyscy milczeli, choć Hawke starała się czegokolwiek dowiedzieć. Nie podobało jej się to wszystko. Ba, z trzy razy próbowała uciec, ale na marne.
Taki o to sposobem teraz była prowadzona, a sama dziewczyna nie wiedziała zbytnio gdzie. Spodziewała się po prostu najgorszego. Zaraz została wepchnieta do jakiegoś pokoju, przy okazji prawie się wywaliła. Spojrzała w kierunku prowadzącego ją Kaptura z pewnym wyrzutem w oczach, ale ten się ty w ogóle nie przejął. Tylko położył pod ścianą jej plecak pod ścianą wraz z lutnią. Ciemnowłosa trochę zaskoczyło, że instrumenty był jeszcze cały. Zaraz rozejrzała się po pokoju i zobaczyła już znaną sobie osobę. Trochę nie wiedziała co powinna powiedzieć, jeśli w ogóle powinna coś mówić, więc tylko stała i patrzyła się z zaskoczeniem na Christine.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Czw Sty 26, 2017 11:45 pm

Wbrew pozorom praca grabarza prosta nie była. Po skończeniu akademii umiała wymienić z pamięci nazwy wszystkich plików w archiwum wraz ich dokładną lokalizacją, słuchać zeznać, spisywać je i zadawać pytania jednocześnie. Nic z tych rzeczy nie sprawdziło się jednak we właściwym funkcjonowaniu w Inkwizycji. Aby móc przeżyć pośród bydła, musiała się w nie wmieszać. Bywała chamska – już nie szczera, uszczypliwa, a chamska. Nauczyła się podnosić ton, przeklinać, rozkazywać. Wykorzystywanie innych stało się dla niej chlebem powszednim, bez tego nie działałaby tak sprawnie. To wszystko… nie było jednak jej prawdziwym obliczem, a maską przybraną z konieczności. Nie miała wyboru, korzystała ze swojej przybranej tożsamości niczym męczennica, dla dobra wyższego, żywiąc jedynie nadzieję, że nie zaprzedała swojej duszy do końca. A maska pewnego dnia nie stanie się jej własną twarzą.
Stała nad biurkiem, w pełnym skupieniu pochylając się nad rozłożonymi dokumentami, gdy dosłyszała pukanie, nie – walenie, do drzwi swojego gabinetu. Nie zdążyła powiedzieć „proszę”, gdy cała świta wparowała do środka, z niejaką Erin na czele. Aby pilnować swojej pozycji i utrzymywać opinię osoby, z którą nie wolno sobie pozwalać, chciała wywalić ich wszystkich za próg, aby powtórzyli proces pukania, tym razem z grzecznym czekaniem na odpowiedź. Zaskoczyli ją jednak na tyle, że nie zdążyła wykorzystać odpowiedniego momentu. Pierwszy z inkwizytorów odezwał się mrukliwym tonem:
- Przyprowadziliśmy ją, jak chciałaś. – Popchnął dziewczynę bardziej na środek, jakby chciał ją lepiej wyeksponować w świetle lampy gazowej. Gest ten zdenerwował Christine, ale stłumiła złość w sobie.
- Ach, tak… - westchnęła z początku spokojnie, niemalże się uśmiechając. Po kilku sekundach przybrała jednak groźny wyraz twarzy, a jej głos wyostrzył się. – Jak chciałam… A czy wyrażenie „w jednym kawałku” jest dla was już zbyt odległe, wy tępe jak stado osłów imbecyle!? Co ma znaczyć jej nos, do chuja!? – wrzasnęła na nich, dodatkowo wzmacniając swoją wypowiedź uderzeniem otwartą dłonią w pozbawiony papierów blat biurka.
- To nie nasza wi… - Nie pozwoliła mu skończyć, z sykiem podnosząc rękę w ostrzegawczym geście.
- Rozwiążcie ją. I ani słowa wymówek więcej – rozkazała twardo, krzyżując ręce na piersi i opierając się o kant biurka, ani myśląc się ruszyć do kiedy nie skończą.
- Będzie próbowała uciekać… - wyjaśnił tym razem drugi z inkwizytorów, choć wyraźnie zagubiony. Chris nie zamierzała ufać w zupełności młodej złodziejce, ale jak sądziła – poradzi sobie z nią bez używania przemocy i lin. Skomentowała to mimo wszystko dosyć groźnie:
- Wtedy padnie strzał ostrzegawczy, prosto w jej czoło. – Wzruszyła dodatkowo ramionami, jakby sugerując, że nie sprawiłoby to kobiecie większego problemu, znaczące spojrzenie rzucając na swoją broń przypiętą do pasa. Obserwowała, jak przecinają Hawke więzy, tupiąc niezbyt cierpliwie nogą. – A teraz jazda z mojego gabinetu! – warknęła na nich, ani myśląc ustępować, do kiedy nie znajdzie się w pomieszczeniu sama z Erin.
Wtedy dopiero odetchnęła, przymykając powieki, jakby miniona rozmowa była dla niej wyjątkowo wyczerpująca. W końcu ukryła twarz w dłoniach. Zapadła cisza, a Christine przez dłuższy czas nie chciała jej przerywać, mimo że doskonale wiedziała, co powiedzieć dziewczynie. Przetarła oczy, spoglądając na nią zmęczonym spojrzeniem zza zielonych oczu.
- Miałam nadzieję, że już nigdy się nie spotkamy, Erin – powitała ja tymi słowami, zupełnie odmiennym tonem, niż tym, który zarezerwowała dla inkwizytorów na jej rozkazy. – Doszły mnie plotki o twoich dokonaniach, nie musisz się tłumaczyć – westchnęła, wspominając dostarczone raporty. Nie mogła tego nazwać inaczej, dziewczyna miała pecha. – Szkoda… Jesteś świadoma, że kolejnej okazji już prawdopodobnie nie będzie? – zapytała obdarzając ją czujnym spojrzeniem.
- Szczerze powiem, że nieco się zawiodłam. Człowiek uczy się na własnych błędach… podobno. Ciekawe, ile błędów musisz popełnić ty, aby się nauczyć…? - mówiła spokojnym półtonem. – Mam nadzieję, że nie poturbowali cię za bardzo. Nie dziwię się im jednak. Jeśli zachowujesz się jak zwierzę, będziesz traktowana w ten sposób. – Pod koniec wypowiedzi ton nieco jej się wyostrzył. Czuła się w obowiązku dać jej lekcję. Jeśli się oszukiwało, trzeba było robić to w sposób umiejętny. – Nieważne już. Póki co, zajmę się tobą ja, Selene jest w szpitalu. Jeśli cię to pocieszy, pilnują ją, aby nie uciekła tym razem. Chcesz ją odwiedzić? – zdobyła się nawet na cień uśmiechu. Wyczekując jej reakcji, wyjęła z kieszeni materiałową chustę, podając jej, aby doprowadziła do porządku swoją twarz.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Sob Sty 28, 2017 11:12 pm

Stała trochę skołowana, próbując zrozumieć czemu trafiła właśnie w progi gabinetu pani grabarz. Nie tego się spodziewała. Przecież jeszcze chwilę temu w jej głowie kiełkowały najgorsze scenariusze, jakie była w stanie wymyślić, a tu proszę spotkała już nieco znaną osobę. Człeka, który w ostatnim czasie jako jeden z niewielu od tak zaoferował jej trochę współczucia i dobra. Ciemnowłosa nadal niedokońca rozumiała czemu Christine postępowała tak, a nie inaczej. Dla Erin jej zachowanie było dziwne, wręcz niecodzienne.
Z całego rozmyślania wyrwało ją popchniecie. Mimowolnie zrobiła kilka kroków do przodu, a następnie rzuciła wściekłe spojrzenie na inkwizytora. W jej tęczówkach o kolorze burzowego nieba w tej chwili kryło się coś dzikiego. Pewnie, gdyby mogła już dawno pokazałaby kły i zaczęła warczeć na mężczyznę. Zaraz jednak zwróciła spojrzenie w kierunku kobiety. Mimo to w oczach Erin dalej można było zauważyć tę wściekła iskierkę.
Dziewczyna była trochę zaskoczona zachowaniem Christine. Wcześniej zdawała się być bardziej... łagodna. No i przyjacielska. Cóż, znów trochę zgupiała. Drgnęła lekko, krzywiąc się, gdy ręką kobiety spadła na blat biurka. Grzecznie stała, kiedy tamci przecinali jej więzy. Heh, nie można by nie powiedzieć, że na jej ustach pojawił się triumfalny cień uśmiechu. Wiedziała, że tamtym trochę dopiekł fakt, że został uwolniona. Nie spodobała jej się jednak pomysł z dziurą w głowę jako nagrodę za ucieczkę. O, nie, nie, nie ona wolała mieć nic niepodziurawione. Tak jak teraz jej odpowiadało. Przyjrzała się zaraz obtarcia na nadgarstkach. Nie wyglądało to jakoś przyjemnie, ale ciemnowłosa wiedziała, że nic wielkiego z tego nie wyjdzie. Przeniosła spojrzenie na kobietę, która w tej chwili chowała twarz w dłoniach.
Hawke się trochę poczuła jakby właśnie zobaczyła dwie różne osoby. Tak, miała wrażenie, że tamta wcześniejsza Christine wyszła wraz z Kapturami, aby zaraz ich za coś ponownie odpierdolić, a na jej miejsce przyszła całkiem inna. To było dość niesamowite dla niej. Dwa całkiem różne oblicza w jednej sobie. Dziewczynę powoli zaczynało interesować, które z nich było tym prawdziwym. A może oba były tylko przykrywkami? Licho wie.
Milczała, przyglądając się kobiecie. Nie miała zamiaru się z niczego tłumaczyć. To nie była sprawa pani grabarz. Mimo to  poraz kolejny czuła się dziwnie. Co to wszystko miało znaczyć? Czyżby Christine ją śledziła? A jeśli tak to po jaką cholerę? O co tu do kurwy nędzy chodzi?! Hawke tego nie rozumiała, ale zaraz ją trzeźwiły kolejne słowa kobiety. Jak to nie będzie kolejnej szansy?
- Ty sobie żartujesz?! - warknęła tym razem. Nawet nie miała zamiaru chować złości. Zaraz zacisnęła dłoń w pięść. Wolną ręką zaczęła żywiołowo gestykulować, a to wskazała na wszystko dokoła to na siebie. - Ja nie mam zamiaru zostawać choć chwili z tamtą wariatka, ani dołączać do tej durnej organizacji. Latajcie sobie za wiedźmami, ale mnie w to nie mieszajcie. To, do cholery, nie moja wojna. Ja mam inne. Ważniejsze dla mnie - patrzyła cały czas w zielone tęczówki kobiety, ani przez chwilę nie spuszczając z nich spojrzenia. Zdawała się wogóle nie pamiętać wcześniejszej groźby kobiety. - Znajdźcie sobie innego frajera. Dobrze wiesz, że ja nie jestem wam potrzebna, więc, kurwa, daj mi odejść - ciągnęła dalej. Zaraz się zaśmiała, a jej śmiech zdawał się w jakiś sposób gorzki, a na ustach widniał kpiący uśmieszek.
- A kim, że ty niby masz dla mnie być, że się mną zawodzisz? Co ty, moja matka czy niezadowolona kochanka, he? - spytała jak wogóle nie obchodziły ją konsekwencję słów, które teraz wypowiadała. - Ty chyba nie wiesz jak to jest być nikim dla ludzi ze straży, co? Zwłaszcza, gdy jeszcze podpadniesz Najświętszej Organizacji. Wyżywali się na mnie jak na jakimś bezdomnym kundlu -  no cóż, dalej było słychać w jej głosie wściekłość. Chyba nie było jej się co nieco dziwić. Może trochę przesadzała, ale Christine mówiła to w taki spokojny sposób... No ej, Hawke czuła, że kobieta sobie nic nie robi z tego co ona przeżyła, a to nie było nic miłego.
Uch... Zaraz się zamknęła oczy i spróbowała się uspokoić. Zrobiła z dwa kroki do tyłu. Przymknęło powieki, wzięła głębszy wdech. Wytarła rękawem koszuli krew spod nosa. Zaraz jedną dłoń zatopiła we włosach, czochrając je delikatnie. Czuła, że powinna się nieco uspokoić, bo to może się źle skończyć za jakąś chwilę. Jednak nie było jej to dane... Zaraz jej spojrzenie ponownie spoczęły na kobiety. Można było w jej tęczówkach zauważyć cień wrogości.
- Phy, nie potrzebuję nikogo opieki i nie mam zamiaru odwiedzać tej wariatki- odparła bez ogródek. Tak, nie miała zamiaru okazywać słabości. Co to, to nie. Z resztą ostatnią rzeczą jaką pragnęła zrobić to odwiedzić Selene. No ej, ta kobieta cały czas robiła jej krzywdę. Jakiej innej reakcji po ciemnowłosej można się było spodziewać niż takiej jak teraz? I tak, nie przyjęła chustki z rąk kobiety.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Sty 29, 2017 5:14 am

Wiedziała, że nie będzie łatwo, ale szczerze - nie miała w planach szykować się na małą wojnę. Zacisnęła wargi, trzymając się własnych przekonań i choć nie zamierzała ustępować – przedstawiała swoje racje w sposób cierpliwy.
- To nie jest już „nasza wojna”. Ona dotyczy już wszystkich. I zrozumiesz to prędzej, niż przed zrównaniem z ziemią przez Koszmary całego miasta, łącznie z karczmą, w której z takim upodobaniem bywasz… - Nie wahała się grać w otwarte karty; nie ukrywała informacji, jakie przybywały do niej z różnych źródeł. Raz wypowiedziane, zapadały jej w pamięć. A wiedza była władzą, z której wprost uwielbiała korzystać. Wraz z wiadomością o częstym przebywaniu Erin w popularnej w Wishtown karczmie, zamierzała przemówić jej do upodobań, dając wrażenie, że wciąż może stracić wiele, nawet jeśli nie ma nic. Z miejscami, musieli istnieć ludzie, na których jej zależało, nie przyjmowała innej opcji. Uznała za stosowne powoływać się na wszystkie świętości, aby ją choć nieznacznie przekonać. Wszystko dla mniejszego zła. – Nie mam w tobie wroga, Erin – zaczęła spokojnie. – Uszanowałabym twój wybór, gdybyś tylko jakikolwiek miała. Inkwizycja poświęciła ci już zbyt wiele czasu, aby puścić cię wolno – oznajmiła, nie zamierzając owijać w bawełnę. – Rozumiem twoje wzburzenie. Wiem, że nie pogodzisz się z tym łatwo… Ale ja na twoim miejscu potraktowałabym to jako ofiarowaną szansę – poradziła, odpierając żądanie dziewczyny. Nie mogłaby go już spełnić, jedyne co była w stanie jej oddać do słowa wyjaśnienia.
Pokręciła głową, zaczynając wątpić, że cokolwiek z tego będzie. Gdy mówiła o użyciu broni, nie sądziła, ile może być w tym prawdy. Jednak widząc, coraz bardziej zdenerwowaną złodziejkę, spodziewała się wszystkiego. Mogła być nieobliczalna, wciąż dzika. Nie wątpiła, że morderstwo inkwizytorki nie uszłoby dziewczynie na sucho, ale Christine lubiła swoje życie i nie zamierzała się go tak łatwo pozbywać. Czuła broń ciążącą na udzie. Nie zdradzała tego żadnym z gestów, ale w myślach wspominała, jak wydobyć rewolwer z kabury. Póki co, rozmawiały. I tego planowała się trzymać.
- Zawiodłam się na tobie tak jak może to zrobić tylko człowiek na drugiej osobie. Na twoim sposobie bycia, przyzwyczajeniach i nieumiejętności wyciągania wniosków, gdy te ewidentnie nasuwają się same – poprawiła ją i wytłumaczyła cierpliwie, choć lekko znużonym tonem. Zdążyła już zapomnieć, że będzie miała do czynienia ze zbuntowanym charakterem, świeżo po niezbyt radosnych przeżyciach. Ach, niepotrzebny błąd. Następnym razem musi dać jej ochłonąć.
Westchnęła, nie zamierzając jej tłumaczyć, że złodziejstwo nie jest tolerowane zapewne w żadnym z krajów. Nie usprawiedliwiała strażników, ale też nie mogła mieć im tego za złe, skoro chcieli wymierzyć karę w ten sposób. Schowała chustę bez słowa, gotowa na jej odtrącenie.
- Dobrze. Masz rację, Erin, to nie byłby najlepszy pomysł, dla twojego i jej zdrowia. Odwiedzimy Selene kiedy indziej – przystała na jej sugestię, pozwalając decydować. Potraktowała ją jako równą sobie, celowo. – Ja jednak nie jestem twoim opiekunem. Nie mam też ni jednej korzyści z rozmowy, jaką prowadzimy. Chcę ci tylko pomóc… - Ściszyła nieco głos. – Możesz się tu dobrze ustawić. A ja… Mogłaś trafić gorzej, spójrz. Nie uderzę cię, nigdy. Jeśli zaczniesz uciekać, będę krzyczeć, ale nie pobrudzę sobie rąk tam, gdzie powinna wystarczyć rozmowa. Znam trochę Selene. To uparta, porywcza osoba. Ale ma kilka słabości… przy odrobinie pracy mogłabyś ją przekonać do siebie, a może i sobie podporządkować…? Powiem ci o niej więcej, jeśli chcesz – zaproponowała, unikając gwałtownych rozwiązań.
- Póki co, zamierzam oprowadzić cię po kilku miejscach w budynku, opowiedzieć o tym, jak funkcjonujemy… będę więc wdzięczna, jeśli nie będziesz mi tego utrudniać. W ten sposób zapracujesz na swój dzisiejszy obiad, dobrze? – zapytała, czekając na zgodę dziewczyny, bez której nie zamierzała ruszać z gabinetu.
Zatrzasnęła z cichym hukiem księgę, którą przeglądała przed przybyciem złodziejki, nie zamierzając i tak już wracać do pracy. Od teraz miała dwie możliwości spędzenia popołudnia i szczerze miała nadzieję, że nie będzie niczego żałować.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Sty 29, 2017 7:55 pm

Nie, no z każdą chwilą czuła, że to wszystko jest jednym wielkim, kiepskim żartem, który ją w ogóle nie śmieszył. Ona naprawdę myślała, że Hawke niby uwierzy w tą całą gadanine? Była w wielkim błędzie w takim razie. Tylko ciemnowłosa bardziej rozjuszyła.
- Kurwa, według was dotyczy. Mówisz o pieprzonych Koszmarach, szkoda tylko, że nikt nie słyszy o ich mordowaniu. Nie, wy, kurwa, wolicie chwalić się i pokazywać palenie na stosie ludzi, którzy wam w jakiś sposób podpadli - warknęła przez zaciśnięte zęby. Nigdy nie kręciły ją te krwawe show z udziałem Kapturów i stosów. Uch... Z resztą jakiś czas temu na swojej skórze przekonała się jakie to było straszne uczucie patrzeć na egzekucję kogoś w miarę bliskiego... Zaraz wymierzyła palca w jej stronę. Tknęło ją delikatnie jej słowa. Choć nie miała zamiaru tego pokazywać. No, ej każdy byłby poddenerwowany, gdyby ktoś go śledził. - I nie próbuj mi grać na uczuciach. Nie rusza mnie to, że miasto mogłoby być zniszczone. Nie zależy mi na tym miejscu. Phy, może lepiej jakby się tak stało. Wy też byście wtedy zdechli jak szczury w kanałach - dodała zaraz. Naprawdę nie przepadała za Kaputrami, a przez ostatnie przeżycia nie miała ich zamiaru darzyć jakimikolwiek miłymi uczuciami.
- Chuj mnie to obchodzi. Mówiłam już, znajdźcie sobie innego frajera. Ja się o to nie prosiłam. Ja nie mam zamiaru do tego wszystkiego przyłożyć palca. To nie jest szansa, to jest pieprzone więzienie- rzuciła wściekła. Nie miała zamiaru się z tym zgadzać i godzić. Miała ochotę zrobić tu rozróbe, rozwalić coś. Wyrzucić z siebie to wszystko. Co by dała, by móc pójść po prostu do karczmy, aby się napić i zjeść. Odpocząć od tego wszystkiego.
- To masz problem, że zawiodłaś się na kimś całkiem obcym - odparła tylko. Nie rozumiała tego, ale jakoś nie miała zamiaru tego dochodzić.
Nie wytrzymała tym razem, już po chwili stała tuż przed Christine, patrząc jej hardo w oczy. Złapała kobietę pewnie za kołnierzyk, by ją jeszcze przybliżyć do siebie. Cały czas z uporem patrzyła jej w oczy.
- Ciebie popierdoliło do reszty, co nie? Nie, ja nie będę do niej szła. Pierdole to, nie mam zamiaru się z nią nigdy więcej spotykać. Nigdy więcej - warczała jej prosto w twarz. Położyła ogromny nacisk na dwa ostatnie słowa. No, bo co ona sobie wyobrażała, że Hawke ucieszy się na spotkaniu z Selene? No, na pewno nie. Ciemnowłosa naprawdę nie miała ochoty widzieć jej jeszcze kiedykolwiek. Wiedziała, że ich spotkanie nie skończy się dobrze. - Zamknij się. Co sobie myślisz?  Że co? Przekupisz mnie kilkoma słodkimi słówkami? Zagwarantujesz jedzenie i spokój, a ja za tobą pójdę jak potulna owieczka? Nie jestem pierwszym lepszym frajerzem. Nie wierzę takim jak ty. Nie wierzę i już- Prychnęła zaraz. Przez chwilę zawahała się. W końcu była głodna. Naprawdę by coś zjadła. Do tego jeśli, by dostała jeszcze obiad za darmo, byłoby genialne, ale ta cała wątpliwości do tego co powinna zrobić trwała ledwie przez sekunde. Puściła ją, cofając się od niej na kilka. Zaraz odwracając się plecami do kobiety. - No, to masz problem, bo ja nie mam zamiaru nigdzie z tobą iść, ba, mam zamiar stąd iść w swoją stronę - odparła i ruszyła w stronę drzwi, aby wziąć z podłogi swój plecak wraz z lutnią. Chciała iść do swojej starej kryjówki, przespać się, a potem spróbować zdobyć trochę grosza, zjeść i znów ruszyć w drogę.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Sro Lut 01, 2017 7:01 pm

Wargi lekko jej zbielały w wyniku ich łagodnego zaciśnięcia. Pierwszy objaw zniecierpliwienia, niedobrze. Starała się, myślała, że podeszła ją w odpowiedni sposób, po dobroci. Tak wywnioskowała po informacjach od swoich podszeptujących ptaszków. Może jednak powinna zastosować taktykę swojej koleżanki po fachu, Selene? O nie, naprawdę szkoda było jej rąk. A zresztą… potrafiła się bronić, ale nigdy nie przeszło jej przez myśl, aby uderzyć drugą osobę bez większego powodu. Otóż, Erin naruszając przestrzeń osobistą Christine niemal dała jej ten powód. Dawno nie poczuła się równie urażona i niewłaściwie potraktowana. To nie była dla niej codzienność, ale przez lata pracy tutaj udało jej się określić swoją pozycję i zyskać chłodny szacunek wśród innych. Złodziejka wciąż nie wiedziała z kim ma do czynienia.
- Widzę, że zdążyłaś już wyrobić własne zdanie i będziesz się go z uporem trzymała. Spokojnie, nie będę próbowała cię przekonywać; nie lubię rozmawiać ze ścianą – oznajmiła wyraźnie ostrzejszym tonem, w którym zaczynały dźwięczeć ostrzegawcze nutki. Niedobrze. Nie mogła sobie pozwolić na impulsywne działanie. Musiała to wszystko przemyśleć. Przecież chciała dotrzymać postawionych sobie wcześniej celów… - Prosiłabym cię jednak, o wstrzymanie. Zwracasz się do mnie w liczbie mnogiej, jakbym była ogółem i całością inkwizycji, a jednocześnie z taką pasją powtarzasz „nic o mnie nie wiesz!”. Nie proszę cię o wyrozumiałość, nie. Jedynie o zachowanie odrobiny logiki – dodała, ulegając w końcu wewnętrznej potrzebie poprawienia dziewczyny.
Nie zamierzała robić za jej matkę, ani opiekunkę. Traktowała ją jak równą sobie, co może było błędem, bo nawet gdyby się doszukiwała, nie potrafiłaby odnaleźć w nastawieniu dziewczyny wzajemności.
Zamilkła, obserwując jej poczynania, kierowanie się do wyjścia. Ach, chciała odejść. Tak po prostu. Absurd sytuacji niemal rozbawił panią grabarz. Myślała, że jej życie wróci do normalności? Do starych nawyków i beztroskiej rutyny? Nastawienie dziewczyny było tak naiwne, aż niemalże ją rozczuliło.
- Och, Erin – zaczęła, spokojniejszym tonem. Słodszym, przywołując na usta uśmiech i obdarzając ją bacznym, przeszywającym spojrzeniem. – Chyba nie wyraziłam się wystarczająco jasno. Nie mam najmniejszego zamiaru cię zwodzić słowami, nie będę cię przekupywać, ani mamić wartościami, których nigdy nie doświadczysz. O nie, Erin – powtórzyła jej imię. Używała go często, lubiła to robić. – Ty wciąż myślisz, że masz wybór. Uważasz, że kradzież ujdzie ci na sucho, a Inkwizycja chwilowo pomogła ci w wydostaniu się z więzienia. Otóż nie. Przestąp próg mojego gabinetu bez mojego towarzystwa, a zapewnię ci bilet w jedną stronę z powrotem do ciemnej celi – powiedziała twardo, a resztki pogodnego wyrazu spełzły jej z twarzy, pozostawiając nań jedynie śmiertelną powagę. Nie była zbyt zadowolona, że dziewczę wciąż nie traktowało sytuacji jak należy.
- Jedynym wyborem, jaki kiedykolwiek posiadałaś była możliwość podcięcia sobie żył w więzieniu lub zagłodzenia się na śmierć – dopowiedziała otwarcie, nim zdążyła się powstrzymać. Posunęła się już za daleko, ale póki co jeszcze nie żałowała. – Jak więc będzie? Żegnamy się tutaj? – zapytała, nie mając zamiaru dłużej się z nią targować. I tak straciła wystarczająco wiele czasu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Sro Lut 01, 2017 9:32 pm

Lekceważyła wszystkie słowa padające z ust inkwizytorki. Miała dość słuchania tych bzdur. Głowa ją od tego zaczynała boleć. Bogowie jak ona żałowała w tym momencie, że kiedykolwiek mogła pomyśleć, że kobieta jest inna niż tamci. Serio sądziła na początku, że ta chcę jej po prostu pomóc. Tak po prostu, z dobroci serca i choć trochę różni się od takiej Selene. Głupie pierwsze wrażenie. Teraz wiedziała, że od reszty odróżnia ją tylko sposób znęcania się. Była przez to wściekła na siebie. Zwyczajnie czuła się jak pierwszy frajer i naiwny dzieciak, który od tak uwierzył w kogoś dobroć, bo tą osóbka raz mu od tak pomógł. Powinna wiedzieć, że nic nie jest nigdy za darmo. Uch...
Kucneła przy swoich rzeczach, sprawdziła czy jej lutni nic nie jest i pobieżnie zerkneła do plecaka czy wszystko co miała nadal w nim jest. Dobrze, zgadzało się. Założyła plecak i przewiesiła etui z lutnią przez ramię. Już po chwili wstała, aby stanąć przed drzwiami i położyć na klamce swoją dłoń. Miała zamiar ją nacisnąć i wyjść. Jednak do tego nie doszło... Hawke stanęła, wbijając spojrzenie w ziemię. Zawahał się zwyczajnie, zawahał... Ale cóż jej się dziwić. Nie chciała wracać do więzienia. Miała już za dużo siniaków na ciele od bicia. Przecież wiedziała, że Christine gdyby chciała to w chwilę by ją znalazła... Podejrzewała nawet, że ta już wie o jej małej kryjówce w Wishtow. Cholera... przeszło jej przez myśli. Właśnie poczuła w jak chujowej sytuacji się znalazła. Czuła się fatalnie, a słowa kobiety jeszcze to spotęgowały. Poczuła się jak śmieć, który już dawno powinien zdechnąć w jakimś ciemnym zaułku za śmietnikiem. Po chwili zorientowała się, że zbierają jej się łzy w oczach. Zamrugała kilkakrotnie, aby się ich pozbyć, ramiona jej delikatnie zadrżały. Nie, Hawke, nie płaczemy. Nie ma sensu. Tylko dzieciaki płacza... przeszło jej przez myśli. Wzięła głębszy oddech i odsunęła dłoń od klamki. Poczuła się jak cholerny przegrany. Beznadziejne uczucie.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Pią Lut 03, 2017 7:00 pm

Wstrzymała oddech, gdy tamta odwróciła się w stronę drzwi, wyciągając już dłoń w kierunku klamki. Czyżby to wszystko było na darmo? Naprawdę miały się rozejść w tym momencie? Gdyby Erin wyszła, nie miałaby wyboru. Chciała doprowadzić sprawę do końca, ale nie mogła naginać zasad dla kogoś, kto nader wszystko chciał je łamać. Dłoń skierowała do uda, gdzie spoczywał nań ciążący rewolwer. Kiedy ostatnio go używała? Czy byłaby w stanie…?
Niemal odetchnęła z ulgą, widząc jej rezygnację z zamierzonego planu. Ostre słowa podziałały. Bóg jeden wiedział, jak bardzo pragnęła teraz dodać coś dla załagodzenia sytuacji, nawet jeśli nie przeprosiny, cokolwiek, by zakryć ciążący nad nimi niesmak po wypowiedzeniu ich. Nie uczyniła tego, musiała być twarda, aby od początku pokazać, że w ważnych kwestiach nie ma z nią ustępstw, kompromisy nie istnieją. Położyła dłonie na biurku, przeklinając swoje gwałtowne myślenie.
- Mądre posunięcie – skomentowała dosyć ozięble, po chwili ciszy wyłaniając się na środek pokoju i zbierając swoje rzeczy; torbę oraz notatnik. Ciemnogranatowy płaszcz zostawiła zawieszony na krześle. Nie chciała, by jej przeszkadzano, niech myślą, że udała się na przerwę. Zresztą, w Inkwizycji była dość rozpoznawalną postacią, gdyby ktoś ją potrzebował, z pewnością odnalazłaby ją bez służbowego wdzianka. Stanęła w pobliżu, gotowa do drogi.
- Weź swoje rzeczy, pójdziemy na mały spacer – zarządziła, sięgając po pęk kluczy, a następnie otwierając drzwi na oścież przed Hawke. – Nauczysz się kilku rzeczy, słuchaj więc uważnie. Pod koniec przepytam cię, ile zapamiętałaś – ostrzegła ją, wciąż nie wiedząc, na ile dziewczyna będzie chciała współpracować. – Co w ogóle wiesz o Inkwizycji? – zapytała, choć prędko spostrzegła się, że jeśli zada pytanie w ten sposób otrzyma odpowiedź typu „banda zwyroli”, więc wolała doprecyzować. – Wiesz kim są i czym zajmują się grabarze? – zaczęła od podstaw, chcąc spostrzec się, na czym stoi.
Wyszła na korytarz, czujnie obserwując dziewczynę, dla swojego i innych bezpieczeństwa, zakładając, że w głowie cały czas plany ucieczki. Prowadziła ją po korytarzach Inkwizycji, idąc tuż obok, może pół kroku za nią, za pomocą słów kierując, gdzie powinny iść. Znała doskonale drogę, właśnie w tym miejscu, poza gabinetem, spędzała większość swojego życia.
- Jeszcze jedno… Nie będę tolerowała bezczelności. Na przyszłość – trzymaj ręce przy sobie. – powiedziała ostro, wspominając jej niechciane zbliżenie, przyspieszając kroku, gdy w końcu docierały na miejsce. Machnęła ręką na osobę pilnującą drzwi, by ich przepuściła.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Pią Lut 03, 2017 8:55 pm

Wbijała spojrzenie w podłogę, a ciemne kosmyki zasłaniały jej twarz. Nie płakał, co to to nie. Zdążyła się od tego powstrzymać. W końcu nie chciała okazywać takiej słabości, naprawdę czuła się okropnie... Odechciało jej się wszystkiego. Te ostatnie wydarzenia były dla niej beznadziejne, a to teraz już ostatecznie przelało czarę goryczy. Zastanawiała się za co to wszystko? Za jakie pieprzone grzechy? Dobra, nie była święta, miała swoje za uszami, ale no... Nie przeginajmy. Byli o wiele gorsi ludzie od niej, a im w przeciwieństwie do Hawke się powodziło. Erin starała się być w miarę dobrym człowiekiem, a gdzie teraz trafiła? Między skurwysynów, morderców i najgorszych szumowin.... I jeszcze miała mieć za opiekuna, tą cholerną sadystke Selene. Czy jej życie miałoby takie chujowe już do końca? Jeśli tak, to chyba wolała strzelić sobie w łeb i darować te wszystkie cierpienia.
Milczała. Szczerze mówiąc nie miała ochoty na żaden spacer, a tym bardziej naukę. Po co miała się uczyć o czymś do czego nie chciała należeć? No, ale cóż, została zmuszona i nie miała wyjścia. Niestety... Zostało jej tylko zacisnąć zęby i pójść tam gdzie chciała Christine.
- Bandą skurwysynów, zajmujących się skurwysyństwem - odparła tylko, tonem tak beznamiętnym, który mógł się poszczycić jedynie osobnik, któremu odechciało się żyć. Tak, ewidentnie brakowało w niej tej typowej nutki łobuza oraz buntu. Cały czas wbiła wzrok w podłogę. Nie myślała o ucieczce, wiedziała, że ta i tak nic nie da w tej chwili. Dodatkowo czuła na sobie czujne spojrzenie inkwizytorki. Wiedziała, że ta odbierze każdy nietypowy ruch jako możliwy sygnał do ataku bądź próby ucieczki. Czuła się gorzej niż pies na łańcuchu...
Przemilczała niewzruszona kolejne słowa kobiety. Powstrzymała się jednak od powiedzenia dosadnego "pierdol się", ale i również nie przyśpieszyła kroku, gdy zrobiła to Christine. Nie, ona po prostu szła swoim tempem, który nie był tak sprężysty jak zazwyczaj.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Lut 05, 2017 8:18 pm

Westchnęła głęboko, słysząc jej odpowiedź. Na próżno liczyła na ciąg dalszy, jakiekolwiek dopowiedzenie. Współpraca nie nastąpiła. Dziw, że jeszcze się z tym nie pogodziła.
- Bardzo dojrzale, Erin, gratuluję – przewróciła oczyma, przepuszczając ją w progu, aby weszła do zaciemnionego pomieszczenia. Wewnątrz nie paliła się ani jedna lampa gazowa, czy też na płomień, z bardzo prostego powodu. Znajdujące się tu dokumenty były zbyt cenne, aby móc sobie pozwolić na ich stratę. Póki co, przez gęsty mrok nie mogły dostrzec za dużo. – Jeśli zamierzasz mnie zaszczycać takimi mądrościami, następnym razem, z łaski swojej, trzymaj język za zębami – dopowiedziała spokojnie, nie zamierzając się irytować na zaś, wiedząc już przecież, że czeka ją ciężka przeprawa. Nie omieszka później opowiedzieć Selene, ileż wysiłku to kosztowało. Dłużników nigdy za wiele!
- Grabarze, poza skurwysyństwem, jakże słusznie wspomniałaś, są uszyma i oczyma Inkwizycji. To dzięki nam nasze źródła sięgają do najbardziej zatęchłych dziur w tym kraju. W naszych rękach słowo pisane ma znaczenie, jest władzą, jaką wykorzystujemy do cna. Dzięki nam… powstało to miejsce. – Zatrzymała się, z szacunkiem unosząc wzrok ku wysokiemu sklepieniu z szklanym dachem, przez które widziały gęsto zachmurzone, niemal czarne niebo. Gdy ich wzrok przyzwyczaił się do mroku, dostrzec mogły niekończące się półki wypchane po brzegi księgami, regały z szufladkami, niektóre otwarte z wystającymi papierami, setkę drabin ułatwiających do nich dostęp. – Znajdujemy się w archiwum Inkwizycji, Erin. Zastanawiasz się, czy obcy człowiek jak ty, powinien widzieć na własne oczy to miejsce? Niepotrzebnie. Nikt, zapewniam cię – nikt, bez odpowiedniego, wieloletniego szkolenia nie odnalazłby w tych papierach tego, czego akurat szuka. Jeśli cię to interesuje… Za moją sprawą w jednej z tych szufladek tworzy się również twoja kartoteka – powiedziała cichym tonem, pasującym do owego, pozornie martwego miejsca.
W tle słychać było jedynie miarowe kroki, zapewne należące do pilnujących inkwizytorów, jednak póki co znajdowały się między regałami w samotności, nie dostrzegając w ciemności nikogo więcej. Christine wskazała dziewczynie drogę, doskonale odnajdując się w pomieszczeniu. Podążyły dalej.
- Nie mówię ci tego bez powodu. W pierwszych tygodniach… Będą mieli na ciebie oko. Sprawdzą, czy jesteś osobą godną zaufania. Czy może… masz jeszcze znajomości pośród czarownic – ostrzegła ją powoli, dając łagodną sugestię, by w najbliższej przyszłości dla dobra swojego i innych, nie wpakowywała się w nic, co mogłoby jej zaszkodzić. – Byłoby szkoda, gdyby twoja kartoteka zamknęła się tak prędko – dokończyła, nie pozostawiając wątpliwości, co stanie się z Erin, jeśli zostanie przyłapana na tym, co Inkwizycja uważa za nieodpowiednie.
- Tymczasem… chodźmy. Słyszałaś kiedyś o psach gończych, Erin? – podjęła drugą próbę, w nadziei, że tym razem pójdzie im lepiej. W razie czego miała przecież przygotowany wykład, uzbrojona w cierpliwość.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Lut 05, 2017 9:48 pm

Dalej wyglądała na niewzruszona słowami kobiety. Nie interesowało ją to gdzie i po co idą. Po prostu szła, bo musiała, ale nikt jej nie mógł zmusić do słuchania tego wszystkiego, prawda? Christine mogła próbować, ale ciemnowłosa w tym stanie nie miała ochoty słuchać.
- Nie musi być dojrzałe. Ważne, że to prawda - odparła, wzruszająca ramionami. Przecież miała rację, nie? Już nie jej wina, że Christine tego nie zauważyła. Cóż, nie miała zamiaru jej tego pokazywać na siłę. Choć przecież wystarczyłaby sytuacja sprzed chwili z gabinetu, nie?
Weszła do pomieszczenia, krzywiąc się zaraz delikatnie. Za ciemno... Kurna, to ma być jakaś składzik na miotły czy co? Ech, za duży na składzik... Dodatkowow można było tu wyczuć intensywny zapach papieru i kurzu. Wzrok dziewczyny powoli przyzwyczaiła się do tych ciemności, a ona sama zastanawiała się jak można wytrzymać w takim miejscu dłużej niż 15 minut. Tak, Hawke zaczęła się domyślać, gdzie jest, ale jakoś ją ta myśl nie zachwycała. Po pierwsze, nie potrafiła czytać. Dla niej te wszystkie akta w tym momencie były bezużyteczne. Oczywiście zawsze zostawała możliwość sprzedaży ich komuś, ale na takim interesie łatwo się przejechać... Po drugie, była świadoma ile musi być tu akt osób skazanych i bestialsko zamordowanych...
- Fajnie, ale chyba już ustaliłyśmy, że zajmujecie się skurwysyństwem - powiedziała jak gdyby właśnie była jej tłumaczona rzecz oczywista. Nie rozglądała się. Dalej skupiała raczej spojrzenie na podłodze, starając się przy okazji przypadkiem nie wywalić przez te ciemności. - Cóż, zawiodę cię poraz kolejny, ale w ogóle mnie to nie obchodzi i ani przez chwilę nie pomyślałam o tym - stwierdziła, bez ogródek. No bo po co kobieta się ma oszukiwać, że Hawke to w jakimkolwiek stopniu obchodzi? Jednak drgnęła mimowolnie na wspomnienie o swoich aktach. -Szkoda by było gdyby to wszystko spłoneło... - wymamrotał ledwie słyszalnie. Och... Ależ ją naszła okropna chęć znalezienia pudełka zapałek w swoim plecaku... Wystarczyłaby pewnie jedna zapałka wrzucona do jakiejkolwiek sterty akt. Tak, Hawke z chęcią w tym momencie pozbyła się tych wszystkich papierów...
Do dziewczyny docierały słowa Christine, ale ona sama jakoś nie brała ich teraz do siebie. Spodziewała się, że teraz nawet się nie będzie mogła w spokoju wysikać bez myśli, że ktoś właśnie o tym wie. Jednak jedno zdanie ruszyło Erin bardziej niż reszta...
- Nie kłam, nie byłoby ci w ogóle szkoda. Pozbyła byś się problemu. Twoja koleżaneczka też by się bardzo ucieszyła - odparła, nawet na nią nie patrząc. - Nikt by nie żałował - dodała już o wiele, wiele ciszej. Przykre, ale w tej chwili dziewczyna miała wrażenie, że nikt by nie żałował jej w taki wypadku, bo któż miła to zrobić? Nie miała rodziny, a ludzie z ulicy raczej dbają o siebie, a nie o innych. Zrobiło jej się naprawdę jakoś ciężko. myśl powoli przygniatała. Ręce, które miała schowane w kieszeniach swojego płaszczu, jakoś tak mimowolnie zacisnęła w pięści, wbijając sobie paznokcie w skórę na wewnętrznej części dłoni. Nawet nie zwróciła uwagi, kiedy się nieco zgarbiła. Po co walczyła o życie przez te kilkanaście lat? By zostać teraz po prostu sama? Czuła się w tej chwili okropnie z myślą, że nikt by za nią nawet nie zapłakał po śmierci. To... to po prostu bolało... Naprawdę miała tak skończyć...?
Milczała, pogrążona w swoich myślach. Wzrok miała wbity w podłogę. Zdawała się w ogóle nie słyszeć pytania kobiety. Zdawało się, że jej mózg wybierał tylko te słowa, które wskazywały kierunek, by móc pokierować Erin. Reszta zdawała się być teraz niepotrzebna.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Czw Lut 09, 2017 2:12 pm

Powoli zmierzała w dobrym kierunku, również podczas ich rozmowy. Nawet jeśli nie odnajdywała w słowach dziewczyny sensu, drażniły ją równie mocno co wcześniej, uczyniły niewielki postęp, z milczenia przechodząc w dialog, choć ten pozostawiał Christine wciąż wiele do życzenia. Nie zamierzała się z nią więcej sprzeczać, więc nie wypowiadała na głos oczywistości takich jak: „to wyłącznie twoja prawda”. Aktualnie wolała zachować swój świeżo odzyskany spokój.
Przemilczała również wiele istotnych faktów. Oczywiście, gdyby przez złodziejkę jej cennemu zbiorowi dokumentów stałaby się krzywda, zabiłaby ją, a następnie siebie. Przewróciła więc oczyma, czego dziewczyna i tak zapewne nie dostrzegła, nie wspominając nawet o zapasowych kopiach i najważniejszym – gdyby nie te dokumenty, zaprzeczające albo potwierdzające tożsamość wielu z mieszkańców Wishtown (i nie tylko), prześladowania wiedźm zapewne nasiliłyby się, do kiedy tylko Inkwizycja na powrót wiedziałaby na czym stoi.
Kolejnej wypowiedzi początkowo ugryzła się nawet w język, ale powstrzymywała się na darmo. Od początku czuła, że złodziejka obdarza świat dziwną winą. Nie rozumiała tego jeszcze, próbowała więc odgadnąć:
- Spośród wielu informacji, którymi się z tobą podzieliłam, ty wybrałaś tę, dzięki której możesz się nad sobą użalać. Nie mam powodu, by było mi szkoda… Nie licząc, oczywiście, straconego czasu, co będzie wyłącznie moją winą. Nie bierz tego do siebie. Obdarzamy się przecież podobnym „uczuciem” – wypowiedziała, w nadziei, że Erin mimo wszystko przyswoiła informacje o zagrożeniu, jakie może na nią czyhać w najbliższej przyszłości. Christine była świadoma, że ma do czynienia z wciąż młodą osobą, niekoniecznie postępującą mądrze… Nie kłamała, strata nawet obcego człowieka nie powodowałaby u niej pozytywnych emocji.
Czyli powrót do milczenia, no pięknie. Opuściły już archiwum, na nowo powracając do oświetlonych korytarzy, aż początkowo musiały mrużyć oczy. Christine nie zmieniła taktyki. Wspomniała kilka słów o psach gończych, cierpliwie wyjaśniając, co Hawke musiała wiedzieć, skoro w odległych planach brano pod uwagę jej funkcjonowanie tutaj. Gdy zamknęła temat, postanowiła zagaić:
- Czeka nas teraz długa droga do kolejnego z miejsc. Może opowiedz mi coś o sobie? Coś, czego nie powiedzą mi dokumenty, ani wypowiedzi świadków? Na przykład… Dlaczego wybrałaś akurat Wishtown? – zaczęła spokojnie. - Nie będę niczego spisywała na papier. Chciałabym dla odmiany posłuchać. Dla siebie. Zabicia czasu i przyjemności – spróbowała, oczekując rezultatów. Nie zatrzymywała się, jeśli Erin odrzuciłaby propozycję, kontynuowałaby wykład, nie chcąc tracić czasu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Czw Lut 09, 2017 9:10 pm

Milczała, wbijając spojrzenie w buty. Jej mózg dalej trawił tylko informację co do kierunku jaki powinna obrać. Nic więcej go nie interesowało. No, może prócz przymusu kontrolowania wszystkich potrzebnych funkcji życiowych i tego, aby Hawke nie wpadła na ścianę. Tak, wpadnięcie na ścianę byłoby porażką po całości. A co do milczenia... Było ono trochę inne niż wcześniej. Wcześniej było rodzajem buntu. Naiwna chęć pokazania, że nikt nie będzie nią rządzić i jej rozkazywał. Udowodnienia, że ona jest góra, a nie ktoś inny. Teraz? Teraz była po prostu odcięta. Nic nie chciała udowadniać, ani pokazywać. Musiała dać sobie chwilę. Miała dużo do przemyślenia.
Cały czas męczyło ją jedno upierdliwe pytanie - za co to wszystko? Nie umiała sobie na nie odpowiedzieć. Po dłuższym siłowaniu się sama z sobą rezygnował z szukania odpowiedzi. Zrozumiała, że to nie ma sensu. Po prostu nie ma sensu. Mimo to dalej czuła się żałośnie.
I co Hawke? Mało, że jesteś samotna to teraz już w ogóle cię ludzie znienawdzą... Wszyscy się odwrócą do ciebie plecami... Kapturów nikt nie lubi. Ludzie się ich boją, a nie szanują. Tak, Hawke, tak, było brać nogi za pas, gdy jeszcze był na to czas... Erin dobijały te wszystkie myśli, ale była też wściekła na siebie. Wściekła za to, że nie udało jej się okraść tamtej kobiety. Przecież wcześniej jej wszystko tak łatwo szło... Gdyby mogła coś rozwalić Spokojniej, spokojnie Hawke. Jeszcze da się to załatwić... Tylko trzeba być sprytnym. Tak, spryt. Jesteś bystrym typem, Hawke. Dasz radę! Trzeba tylko wyłapać odpowiednią okazję i zwiać, a potem to jakoś będzie. Tak, dasz sobie radę. Bywało słabo, ale zawsze jakoś z tego bagna wychodziłaś. Teraz też tak będzie. Trzeba tylko zwiać. Potem trzeba wybrać kierunek. Tylko nie ten co ostatnio... Trzeba wybrać inny kraj... Jakiś ładny i spokojny. A tam już się jakoś ułoży. Nie wolno się poddawać. To najważniejsze! A reszta jest nieważna! Nie ma się co przejmować. Nie potrzebujesz ich, Hawke. Nie musisz żyć dla kogoś. Przecież żyjesz dla siebie i wszystkich tych dobrych chwil przebiegło jej przez myśli. Erin jakoś tak się uspokoiła od tego. Podniosło ją to nieco na duchu. No bo, ej chyba nie mogło być tak źle, nie? Nie jest dobrze, ale przecież nie musi tak być. Jak odpowiednio to rozegra to będzie dobrze. Mimo tych myśli na jej ustach nie zawitał uśmiech. Dalej kłębiła się w niej ta niepewność, że to może nie wypalić...
Zaraz skrzywiła się, mrużąc oczy. Uch... Wzrok potrzebował chwili do przyzwyczajenia się do oświetlenia. Zaskoczyło ją ta nagła zmiania oświetlenia. Ciemnowłosa od razu wyrwało to od rozmyślania. Ba, doszły do niej nawet słowa Christine. Niedoczekanie twoje, psia mać. Nic ci o sobię nie powiem. Myślisz, że dam ci materiał do twojej kartoteki? O, takiego! przebiegło jej przez myśli. Milczała, wbijając wzrok w podłogę. Postanowiła nie zaśmiecać sobie głowy tymi jakże ważnymi informacjami o Inkwizycji. W końcu nie miała zamiaru tu zagrzać miejsca na dłużej.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Lut 12, 2017 7:46 pm

Na darmo czekała, w nadziei, że dziewczyna się jeszcze zastanawia nad odpowiednim doborem słów. Przedłużające się milczenie, przerywane jedynie stukotem ich butów na pustym korytarzu, prędko rozwiało ku temu szanse. Nie zamierzała od niej niczego wyciągać na siłę, przecież nie była katem. Dialog miał służyć zabiciu czasu, skoro aktualnie miały go pod dostatkiem.
- Piękna historia. Prawie się wzruszyłam – skomentowała, nie dodając niczego więcej. Jeśli Erin nie zaczęła mówić, kolejne paręnaście minut spędziły w milczeniu. Chociaż mogło być tak przyjemnie! No powiedzmy. Christine darowała sobie nawet ciąg dalszy opowieści, co nie było przejawem mądrości z jej strony – w dziecięcym uporze chciała, by Hawke podjęła konsekwencje, nawet jeśli te miały być zwyczajnym znudzeniem się podczas podróży.
Gdy wyszły zza zakrętu, zaczęły dobiegać je głosy. Szły w ich kierunku, powoli rozpoznając znaczenie tych słów. Kłótnia. Wzajemne zrzucanie winy na siebie. Christine westchnęła ciężko, a gdy w końcu znalazła się bliżej dwóch sprzeczających się mężczyzn w ciemnofioletowych płaszczach. Obdarzyła ich groźnym spojrzeniem, narzucając sobie władczy ton:
- Co się tu stało? – obserwowała ich czujnie, wyczekując natychmiastowej spowiedzi. Przenieśli na nią wzrok, wyraźnie nie wiedząc, od czego zacząć.
- Myszy doświadczalne… Ten imbecyl zostawił otwartą klatkę i wszystkie zwiały… - wyjaśnił pierwszy, na co drugi podjął automatycznie próby wyjaśnienia swojej wersji. Christine przestała słuchać. Pospiesznie machnęła dłonią na Erin, aby nie zatrzymywała się dłużej.
- Idziemy. Laboratorium balsamistów zwiedzimy innego dnia… - zarządziła, a gdy znalazły się w znacznej odległości od sprzeczających się wciąż mężczyzn, wzdrygnęła się cała. – Brrr, banda idiotów… - Podążyły więc dalej, błyskawicznie odhaczając ten punkt programu zwiedzania na dziś. – Teraz udamy się do lochów inkwizycyjnych. Wolałabym, aby oprowadziła cię Selene, ale chyba nie mam wyboru… - westchnęła lekko. – Wiesz, co tam zastaniemy? – zapytała, dając jej kolejną szansę.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Pon Lut 13, 2017 12:47 pm

Nie, nie miała się zamiaru odzywać. A ta kaśliwa uwaga ze strony kobiety nie sprawiła, że Hawke miała ochotę o sobię opowiadać. Z resztą świadomość posiadania jakiś jej prywatnych pobudek przez osobnika, który był odpowiedzialny za jej kartotekę, nie była wcale kusząca. Milczenie ze strony Christine w ogóle ją nie ruszyło. Dodatkowo, gdyby tamta powiedziała jej, że ma być to kara dziewczyna niezbytby zrozumiała z jakiego powodu. Za co niby ta kara? Za to, że nie chciała rozmawiać z kimś tak naprawdę dla siebie obcym, który jeszcze kilka chwil temu tak naprawdę jej groził powrotem do więzień? Hm... Tak, bardzo niezrozumiałe.
Oczywiście, była typem, który wolał rozmawiać i opowiadać, a nawet śpiewać, ale nic w tym momencie nie nakłaniało do tego ciemnowłosa. A szkoda. Jej towarzysze nieraz się o tym przekonali na własnej skórze. Erin zwyczajnie świat fascynował i lubiła się z tym dzielić z innymi. Jednak kochała też słuchać. Zwłaszcza pięknych opowieścią i cudownych ballad. To te dwie rzeczy zawsze wynosiły do życia Hawke promyczek radości i otuchy.
Cóż, nie było dobrych okoliczności do rozmowy, a Hawke znów wróciła do swoich myśli, a co za tym poszło, zaczęła cicho nucić pod nosem tylko sobie znaną melodię. Robiła to mimowolnie. Sama nie zwracała uwagi na to co robi. Brzmienie było przyjemne, spokojne. Mogło przywodzić na myśl jakieś miłe i ciepłe wspomnienia. Hawke nie pamiętała skąd znała tę melodię. Ona po prostu z nią była i kojarzyła się z czymś dobrym.
Dziewczyna przestała nucić dopiero, gdy do jej uszu doszły dźwięki awantury. Miała cicha nadziej, że ów dźwięki przejdą w poważna bójkę, podczas której ona sama będzie miała okazję do zwiania. Niestety niej nadzieja pojawiła się tak szybko jak i znikła. Oczywiście, gdy Christine skupiła swoją uwagę na mężczyznach Hawke zaczęła się po cichu i powoli wycofywać, ale nie miała na to wystarczającej ilości czasu. Cóż, znów musiała podążać za kobietą... Ale...
Zatrzymała się gwałtownie, kręcąc od razu głową.
- Ja tam nie idę - odparła. Była gotowa się nogami zapierać i bronić się jeśli Christine miałaby zamiar ją tam zaprowadzić siła. - Może was wszystkich to miejsce, kręci, pewnie nawet większość podnieca, ale ja nie z takich. Nie jestem pierdolonym sukinsynem z takimi zapędami. Nie mam zamiaru na to patrzeć. Chcę jeszcze w miarę spokojnie spać - dodała zaraz. Przemilczała kwestię tego, że ostatnio niezbyt dobrze sypiała. Ciągły strach, stres, głód i bezsilność potrafiły działać na człowieka.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Wto Lut 14, 2017 6:31 pm

Nie zdążyły jeszcze zejść w dół po schodach, gdy dosłyszała jej próbę buntu. Kolejną. Nie miała do tego cierpliwości, o nie. Jednak zmuszona była również się zatrzymać, nie chcąc zgubić dziewczyny, ani tym bardziej, by zgubiła się tu sama. Odwróciła się, obdarzając ją nieprzychylnym spojrzeniem.
- Nie zachowuj się jak dziecko, Erin. Na dole nie czeka cię nic, czego byś już w życiu nie widziała – prychnęła, marszcząc brwi i czekając na jej reakcję. Nie sądziła, że wszystko, co będzie próbowała dziś zrobić spotka się z odtrąceniem i przeciwnym zamiarem. Całe szczęście, nie było im dane sprzeczać się dalej, grozić, a może i szarpać się siłą. Przerwał im potężny łoskot, najwyraźniej rzucanego, ciężkiego przedmiotu. Christine zamrugała prędko, rozglądając się w poszukiwaniu źródła dźwięku. Nim zdołała ustalić jego pochodzenie, wkrótce rozległ się męski krzyk, z pewnością nie należący do tych przyjaznych. Zza ściany zdołały dosłyszeć mniej więcej:
- Nigdy więcej nie chcę cię tu widzieć!!! Nie udzielę ci pomocy, choćbyś zdychała w rynsztoku! – A wypowiedzi towarzyszył kolejny odgłos, tym razem łamanego przedmiotu, zapewne drewnianego. To nie wróżyło niczego dobrego. Chris cofnęła się o krok, gotowa zmienić trasę podróży.
- Niespokojnie tu dzisiaj. Lepiej chodźmy, nim… - usiłowała ją zachęcić do podążenia w wyznaczonym kierunku, skoro nadarzyła się już okazja. Gdyby się pospieszyły, może uniknęłyby kolejnego z wydarzeń.
Dosłyszały kolejny głos, tym razem kobiecy, ale równie wściekły i zajadły. Kroki, przyspieszone, którym towarzyszyło przesuwanie ciężkich obiektów. Skrzypnięcie drzwi. Na korytarzu, w odległości kilkunastu metrów od nich, stanęła całkiem dobrze znana im postać.
Włosy miała potargane, wyraźnie nieułożone. Koszulę częściowo rozpiętą, a na piersi chyboczący się zegarek na łańcuszku. Ten sam, który padł niegdyś ofiarą kradzieży. Na ramieniu wisiała jej wypchana torba, a na twarzy malował kobiety malował się wyraz niedowierzenia i ogólnego roztargnienia. Dostrzegła je od razu, stając jak wryta, nim jeszcze zatrzasnęła za sobą drzwi. Uniosła wysoko brwi i wyjąkała, jakby czując potrzebę wyspowiadania się lub wypowiedzenia na głos pewnego oczywistego faktu, by stał się jeszcze bardziej prawdziwy:
- Wyrzucili mnie ze szpitala…! – O tak. Stało się, ciekawe dlaczego, ha. Selene nie wyglądała na nieszczęśliwą z tego powodu, a jednak nie sądziła, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Zaczęła się do nich zbliżać, a Christine ukradkiem przeniosła wzrok na Erin, gotowa ją złapać, gdyby ta planowała ucieczki.
- Niech mnie chuj strzeli – mruknęła tak cicho, że nawet stojąca obok niej dziewczyna mogła potraktować wypowiedź jako niewyraźnie westchnienie. Czyżby w takim razie czekała je zmiana planów?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Wto Lut 14, 2017 7:11 pm

Uparcie stała w miejscu, z którego nie miała zamiaru się w tej chwili ruszyć. No chyba, że w przeciwnym kierunku niż lochy. Tak, najchętniej poszłabym się najeść i przespać na czymś mniej twardym i zimnym niż przeklęta więzienna podłoga. W ogóle w tym momencie nie uwierzyła kobiecie. Dobra, dużo przeżyła i trochę widziała, ale czuła, że to co ci psychopaci wyrabiają w tych lochach wychodzi poza jej zakres wyobraźni i tolerancji żołądka, a naprawdę nie miałaby czym wymiotować i to chyba byłoby gorsze do zwykłego pawia.
- Nie pój... - urwała  momentalnie, prawie podskakując w miejscu. Od razu skierowała wzrok w stronę dochodzące do dźwięku. Przełkneła nerwowo ślinę. W ogóle nie podobały się jej te odgłosy. Ba, była nawet już skłonna dobrowolnie ruszyć za Christine, byleby się stąd najszybciej oddalić. Cóż, zrobiła to niestety za późno, a szkoda...
Stanęła jak wmurowana, gdy zobaczyła Selene. Ba, nawet przez chwilę Erin zapomniała jak się oddycha. Momentalnie wszystkie złe uczucia co do tej osoby wróciły. W spojrzeniu ciemnowłosej można było w tej chwili ujrzeć zwyczajny strach. Miała ochotę uciekać. Uciekać jak najdalej od niej. To już chyba naprawdę wolałabym mieć za opiekuna Christine niż Selene. Cóż, czuła, że pod względem bicia pani grabarz nie kłamie.
Gdy ta się zbliżyła Hawke mimowolnie, w odruchu obronnym, cofnęła się o kilka kroków. Ba, jej ciało było gotowe do ucieczki w każdym momencie, gdyby tylko rudowłosa inkwizytorka za bardzo by się zbliżyła, albo spróbowała na nią podnieść rękę.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Lut 19, 2017 3:25 pm

Christine podążyła wzrokiem za Hawke, ostrzegawczo kręcąc głową, by nie robiła niczego głupiego, już na samym starcie. Uniosła za nią dłoń, gotowa pochwycić ją za skraj mankietu. Selene zaś nie robiła sobie z ich zachowania zupełnie niczego, podchodząc śmiałym, zdecydowanym krokiem. Uniosła brwi, nie będąc w temacie i najwyraźniej wyczekując natychmiastowego wyjaśnienia, co one, do cholery, robią tu razem.
- Selene. Nie do wiary. Taką wzorową pacjentkę jak ty…? – powitała ją tymi słowami, nie szczędząc sarkazmu, który rudowłosa inkwizytorka potraktowała jak zwykle poważnie. Wkrótce znalazła się już na tyle blisko, aby móc rozmawiać przyciszonym tonem.
- Co się tu wyprawia? – zapytała, ignorując zbędne słowa. – Co ONA tu robi? – Machnęła dłonią w kierunku Hawke, wyraźnie zdziwiona jej obecnością, szczególnie w towarzystwie Chrisine. Zmrużyła oczy, przyglądając się im podejrzliwie, jakby coś knuły.
- Opowiadam Erin, co powinna wiedzieć, pokazuję, co powinna widzieć – odparła zwięźle na pierwsze pytanie. Nim zdobyła się na kolejne słowa, zacisnęła lekko usta, najwyraźniej powstrzymując się od kąśliwej uwagi. Na darmo. – Co oni z tobą zrobili w szpitalu, Sel? Uderzyłaś się w głowę, spadając z łóżka? Zdążyłaś już zapomnieć o twoim nowym obowiązku? Zresztą… jeśli chcesz, możesz zapytać Erin sama. – Odsunęła się, stając bokiem do swoich towarzyszek, aby mieć widok na każdą z nich.
- Tak się składa, że miałam sporo czasu na przemyślenia. I jestem zdziwiona, że złodziejka zachowała tyle przyzwoitości, aby nie dać nogi – wyjaśniła, zerkając na Hawke, ale wciąż zwracając się wyraźnie do drugiej inkwizytorki, pomimo sugestii Christine. – Potowarzyszę wam. Gdzie zmierzacie? – zarządziła, nie zamierzając rezygnować w razie odmowy. W końcu czuła się odpowiedzialna za naukę Hawke.
Christine milczała dłuższą chwilę. Nie wyjawiła na głos prawdy, przez którą Erin ponownie tu wylądowała. Jeśli Selene się dowie, z pewnością nie od niej. Nie dawała jej powodu do złości, wolała nie mówić, że obecność kolejnej inkwizytorki jest zbędna.
- Kończyłyśmy już… Prowadziłam Erin do akademii. Nie ma potrzeby, abyś szła z nami. Mało tego – mam wrażenie, że przyda ci się jeszcze odrobina odpoczynku. – Czyżby zapomniała dokąd zmierzały? A może celowo zmieniła kierunek? Po jej gładkim tonie ciężko było doszukać się kłamstwa. Selene najwyraźniej nie wysłuchała wypowiedzi do końca.
- Akademia! Świetnie, od wieków tam nie byłam! Chodźmy więc! – zawołała, uderzając otwartą dłonią o własne udo, zadowolona z nieoczekiwanej przygody. Wszystko po pobycie w szpitalu zdało jej się idealną rozrywką. Nie czekała na ich reakcję, po prostu postanowiła. Poszła przodem.
Zamrugała. Nie miały wyboru, jeśli Erin nie zwiała do tego czasu w przeciwną stronę, ruszyły za nią. Wtedy też Chris szepnęła do złodziejki ukradkiem:
- Proszę, nie rób niczego głupiego.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Wto Lut 21, 2017 10:06 pm

Naprawdę miała ochotę zwiać z tego miejsca jak najszybciej się tylko dało. Zwyczajnie się bała. Czuła jak jej serce ciut szybciej bije, a ręce ciut za bardzo się spociły. Nawet jej nogi zdawały się jakoś nienaturalnie ciężkie. Hawke dobrze pamiętała swoje pierwsze spotkanie z Selene i to ostatnie. Wiedziała, że kobieta jest nieprzewidywalna, a nie miała ochotę po raz kolejny oberwać i to pewnie za nic. Erin czuła, że tamta może zbyt nerwowo zareagować na wieści o tym co ostatnio się z nią działo. Nie miała ochoty obrywać za takie pierdoły. Choć trudno powiedzieć, aby nieudana ucieczka, kolejna kradzież na Inkwizytorce oraz nieposłuszeństwo wobec Christine było takim niczym… Ale to mało znaczący szczegół, prawda…?
Wzrok miała skupiony na rudej. Nie zwróciła uwagi na kręcenie głowa przez Christine. Nie, to jej nie powstrzymało o zrobienia kolejnego kroku w tył. Zrobił to dopiero dotyk kobiety, która chwyciła mankiet jej koszuli. To właśnie wtedy ciemnowłosa na nią spojrzała i stanęła, powstrzymując chęć ucieczki. W oczach dziewczyny był wyraźny niepokój oraz chęć jak najszybszego oddalenia się od Selene. Ochroni mnie przed tą wariatką czy nie? przebiegło jej jeszcze przez myśli. Miała wrażenie, że ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. Wiedziała co dziś wyczyniała w towarzystwie inkwizytorki. Christine miała masę powodów, aby zwyczajnie zemścić się za dzisiejsze zachowanie Erin wobec siebie. Cóż, było trzeba czekać. Hawke przełknęła nerwowo ślinę.
W tej całej sytuacji czuła się trochę jak duch albo coś niższego stopnia niż człowiek, a przynajmniej z powodu jednej ze stron całego zamieszania. Christine przeciwieństwie do Selene nie ignorował jej. Ba, Erin zdawało się, że kobieta nawet stara się ją postawić na równi z nimi dwiema. To było dość zaskakujące, dziewczyna się tego nie spodziewała. I o to pani grabarz po raz kolejny ją zaskoczyło. Hawke nawet poczuła wyrzuty sumienia z powodu swojego dzisiejszego zachowania. W końcu była dla tamtej chamska i opryskliwa, a kobieta zamiast się odegrać chroniła jej skórę.
Natomiast zachowanie rudowłosej kat było zgoła odmienne. Pokazywała ona swoją wyższość i lepszość od złodziejki, a przynajmniej tak to odbierała najmłodsza z tego całego towarzystwa. Erin nie czuła się w tym wypadku zbyt dobrze. Nic jednak na to nie powiedziała. Po prostu siedziała cicho. Zdecydowała się nie wtrącać bez wyraźnego sygnału. Stała, wbijając spojrzenie w buty.
Po raz kolejny Christine ją zaskoczyła. Nie rozumiała czemu ta tak szybko zrezygnowała do wyprawy do lochow. Mimo to nie miała zamiaru z tego powodu rozpaczać, a i swojego zdziwienia nie pokazała na twarzy.
Cóż jej pozostało? Po prostu ruszyła za Christine, starając się być spokojna. Skierowała wzrok na kobietę, gdy ta się do niej odezwała i tylko kiwnęła delikatnie głowa na zgodę.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Sob Mar 04, 2017 3:50 pm

Szły więc razem, choć Selene wyraźnie kilka kroków przed, nie zagłębiając się w słowa swojej koleżanki po fachu, a wyłącznie kontrolując zachowanie Erin i to, czy wciąż znajdują się odpowiednio blisko. Wyłapywała wyłącznie tyle, ile Christine chciała, by dosłyszała, nic więcej. Dlatego pomiędzy urwanymi zdaniami złodziejka mogła dosłyszeć jej ściszony głos:
- Nie myśl sobie, że lochy cię ominą. Odłożymy ten wykład na inny dzień – wyjaśniła w końcu swoją zmianę nastawienia, która bynajmniej nie pochodziła z jej roztargnienia, ani zapominalstwa. – W towarzystwie Sel mogłoby nie skończyć się dobrze… - mruknęła jeszcze, obdarzając kat sceptycznym spojrzeniem.
- Co tam mamroczecie? – Inkwizytorka upomniała się wkrótce, bo „milczenie” jakie zapadło pomiędzy pojedynczymi wyjaśnieniami okazało się podejrzane. W swoim praktycznym podejściu nie przepadała za chwilami zamyślenia; czymkolwiek, co mogłoby ją odwieść od pracy i pierwotnego celu.
- To, że obie tu niegdyś mieszkałyśmy, pamiętasz, Selene? Beztroskie czasy akademii, ach… - odparła bez cienia zawahania, w ułamku sekundy wymyślając kłamstwo. Niezbyt trafne, bo przeciętny inkwizytor, wspominając akademię, wzdrygnie się ze strachu. Całe szczęście, przejście przez to piekło było jednorazowe. – Mijamy teraz przez pokoje sypialne. Poznałam jednak Sel dopiero po jej ukończeniu akademii… Takie jak my zazwyczaj trzymają się razem – zachichotała pod koniec wypowiedzi, zupełnie niespodziewanie i chyba po raz pierwszy od początku ich spotkania.
- Zamknij się – warknęła na nią rudowłosa, na co tamta zaniosła się jeszcze donośniejszym śmiechem. O co chodziło? Czyżby to forma pewnego niezrozumiałego żartu? Bo faktycznie, jakby się zastanowić… Niewiele łączyło Selene i Christine. Dlaczego więc ich znajomość wyraźnie trwała, skoro częściej się ze sobą nie zgadzały, niż od biedy szły na kompromis? Kolejna zagadka do rozwiązania. Póki co, Chris spełniła życzenie swojej koleżanki, rezygnując z tematu i powracając na bezpieczniejsze ścieżki.
Wyszły na dziedziniec, stając na chwilę przed budynkiem mieszczącym pokoje uczniów i inkwizytorów, podziwiając rosłą konstrukcję. Po krótkiej historii na temat jej założenia, ruszyły dalej, wymijając grupkę uczniów, od których Erin była niewiele starsza. Przechodziły przez pojedyncze klasy, wysłuchując komentarzy Chris.
- A tutaj znajduje się sala treningowa. Będziecie mogły przychodzić tu po zajęciach adeptów poćwiczyć… - oprowadziła krótko dziewczynę, Selene zaś została w progu, znając miejsce całkiem dobrze. Po wszystkim odwiedziły jeszcze kilka sali wykładowych, klasę od zajęć przyrodniczych, medycznych, przeszły przez bibliotekę, znacznie mniejszą od grabarskiego archiwum. W końcu stanęły w punkcie wyjścia – u bram akademii. Christine aż westchnęła z ulgą. – To wszystko! Jesteś już prawie wolna… - zatrzymała się, patrząc na nią z powagą. – Nauczyłaś się czegokolwiek? Powiedz mi… - zastanowiła się, jak sprawdzić jej wiedzę, a jednocześnie nie zadać zbyt trudnego pytania. Selene stała tuż obok, tym razem z uwagą przysłuchując się ich rozmowie. – Powiedz mi, czym zajmują się grabarze? – zapytała ostatecznie, zaraz zaciskając zęby, w nadziei, że tym razem udzieli jej zadowalającej odpowiedzi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 323
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Nie Mar 05, 2017 11:46 am

Milczała, idąc tam, gdzie chciały dwie inkwizytorki. Nic innego jej raczej nie pozostawało do zrobienia. Robiła to jednak z dużą niechęcią, która starała się zamaskować przy rudowłosej kat. Wzrok dziewczyna przez większość czasu wbijała w swoje buty. Słowa kobiety puściła jednym uchem, a wypuściła drugim. Miała wrażenie, że ten nagła zmiana planu miała raczej za zadanie oszczędzić problemów Christine. Zerkneła to na jedną, to na drugą kobietę, gdy pani grabarz zachichotała. Z jednej strony ciekawiło ją o co chodzi. W końcu rudowłosa tak ostro zareagowała... Jednak na razie nie miała zamiaru zagłębiać się w ten temat.
Sama Hawke czuła rosnący głód, ale ani przez moment nic o tym nie mruknęła. Ani przez chwilę nie wymamrotała na ten temat choćby najmniejszej skargi. Czuła, że to i tak nic nie da, a Selene znajdzie sobie przez ten powód pretekst do bicia. Ciemnowłosa włóczęga była też nieco przyzwyczajona do chodzenia na pusty żołądek. W końcu żyła tak naprawdę na ulicy, a tam nie zawsze się szło z pełnym brzuchem do łóżka... A jak już mowa o łóżku i spaniu. Cóż, Erin miała ledwie na drobny posiłek, a na łóżko w jakiejkolwiek karczmie już niekoniecznie. Westchnęła cicho, czuła, że czeka ją spanie na w jej małej kryjówce. Nie była tym zbytnio ucieszona. W końcu miała tam dość prowizoryczne posłanie. Nic nadzwyczajnego, a Erin z chęcią, by się wyspała w miękkiej i pachnącej pościeli. Po pobycie w więzieniu każdemu by się marzył taki, a nie inny drobny luksus.
Nie wyglądało na to aby ciemnowłosa zainteresowaną tym wszystkim. Mimo to starała się chociaż wyglądać na zainteresowana. Jak zwykle musiała dać o sobie znać gra pozorów. Ech... Mimowolnie jednak się skrzywiła, gdy znalazły się w sali treningowej. Nic, a nic nie uśmiechało się jej ćwiczenie z Selene.
Wreszcie! Upragniona wolność! Aż miała ochotę krzyknąć z radości! A nie, chwila... Wcale nie wolność... Ba, powtórka z rozrywki... Spojrzała na Christine, a potem kątem oka na Selene. Miała okropną ochotę odpowiedzieć jej to co ostatnio. Poraz kolejny pokazać swoją niechęć i bunt wobec tej cholernej organizacji, która ostatnio tylko jej przystwarzała kłopotów. Jednak obecność Selene i jej czujne przysłuchiwanie się rozmowie nie zachęcało do zrobienia tego. Mimo to nadal strasznie kusiła ją ta opcja. W końcu może warto zaryzykować dla tej chwili satysfakcji...?
- Zbierają informację dla Inkwizycji i je zapisują - odparła. Ten buntowniczy duch, który siedział w Hawke od najmłodszych lat, tym razem ustąpił pola chłodnemu rozsądkowi. Erin zwyczajnie nie chciała poraz kolejny dzisiejszego dnia oberwać od inkwizytora. Krew z nosa jej wystarczy... Z reszta, może to mniej ważne, ale przecież przytaknęła Christine, że nie zrobił niczego głupiego. A nie oszukujmy się, stwierdzenie przy zagorzałym członku Inkwizycji, że jedna z ich grup zajmuję się skurwysnstwem nie należało do najmądrzejszych.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
 theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 559
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Chris   Pon Mar 06, 2017 7:12 pm

Zapadło milczenie, pełne wyczekiwania odpowiedzi Erin. Selene nawet zbliżyła się, aby niczego nie przeoczyć. Chwilowe napięcie zeszło z nich dopiero po wypowiedzianym wyjaśnieniu.
- Satysfakcjonuje cię taka odpowiedź? – rozbrzmiał wtedy twardy, lekko zszokowany głos młodej kobiety, stojącej tuż za nimi. Wystarczyło jedno niepochlebne słowo z ust Christine, a nie wahałaby się wziąć spraw w swoje ręce, w końcu przechodząc do własnych metod nauczania. Przy użyciu systemu kar i nagród, ze znaczną przewagą tego pierwszego.
Grabarz wyglądała zaś, jakby kamień spadł jej z serca. Miła odmiana, może obecność Selene jednak się na coś przydała. Rozpromieniła się cała i odetchnęła, wyraźnie zadowolona, że nie przechodzą powtórki z rozrywki.
- Erin zapamiętała co najważniejsze. Zawarła w kilku słowach moją naukę, nie będę wymagać więc niczego więcej. W swoim pragmatycznym usposobieniu lubię konkrety. – Wzruszyła ramionami, ucieszona z otrzymanej odpowiedzi. A nawet jeśli nie do końca, niczego nie dała po sobie poznać. W końcu uderzyła otwartą dłonią o własne udo, przerywając ich chwilę zamyślenia. – To tyle. Dam ci znać, jak będziesz potrzebne, Sel.
Rudowłosa inkwizytorka już otwierała usta, by zgłosić sprzeciw, chociażby dla zasady, ale grabarz położyła dłoń na talii Hawke, nakierowując ją na odpowiednią ścieżkę i zwyczajnie odchodząc. Przez ramię rzuciła jeszcze „do zobaczenia!”, nie zwracając uwagi na pożegnanie drugiej z inkwizytorek ze złodziejką. Dopiero po opuszczeniu murów organizacji, Chris zwolniła kroku, odzywając się ponownie:
- Masz wszystko ze sobą? – zapytała, wodząc wzrokiem za jej torbą i ewentualnym dodatkowym ekwipunkiem. – Odstawię cię teraz do karczmy przy ratuszu. Dogadam się z gospodarzem, tam spędzisz kolejne dni. – Miała tu na myśli wytyczenie mu tysiąca instrukcji z dopiskiem „Inkwizycja za to wszystko zapłaci, dla swojego dobra nie waż się sprzeciwiać”. – Tym razem nie dostaniesz ani grosza. Twój pobyt tam i posiłki zostaną opłacone z góry, nic ponadto. I pamiętaj – będę miała na ciebie oko, choć niebezpośrednio – mówiąc mrużyła oczy, ostrzegając ją po raz wtóry, aby nie czyniła niczego głupiego.
Już w drodze wyciągnęła notes, na wolnej kartce spisując krótki list. Pod koniec wyjęła z skórzanego pokrowca pieczęć i postawiła ją w honorowym miejscu kartki, by nadać papierowi władzę. Pomimo niezbyt przyjaznych pisaniu warunków, literki nakreśliła wyraźne i schludne, dokumentowi nie można było niczego zarzucić. Dotarły do najpopularniejszej karczmy w Wishtown, gdzie Christine kazała Erin poczekać, gdy zamieniała kilka słów z niezadowolonym gospodarzem, ostatecznie wręczając mu papier z pieczęcią. Wróciła wkrótce do swojej towarzyszki.
- Niedługo zaczniemy prawdziwy chrzest, Erin. Módl się, abym nigdy nie usłyszała, że próbujesz czynić coś niemądrego lub na nowo kraść… - Nie zabraniała jej tego bezpośrednio. Chciała zaszczepić w niej inne nastawienie – przestępstwo było legalne… do kiedy nikt o nim nie słyszał. – I pamiętaj, że twoja wolność jest tylko pozorna. – Tymi słowami pożegnała ja, zostawiając ją samą. Zupełnie samą, co nader kontrastowało się z minioną chwilą, pobytem w Inkwizycji, w więzieniu, warknięciami od strażników i krępującymi ją więzami. Wydawało się, że mogła wiele, jeśli tylko nie wszystko.
Oby to uczucie nie uderzyło jej do głowy.
/zt

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
 
Gabinet Chris
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: