IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet pielęgniarki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Gabinet pielęgniarki   Sob Lut 04, 2017 11:35 pm

To przestronne, jasne pomieszczenie stało się królestwem akademickiej pielęgniarki. Zajmuje się ona wszelkimi drobnymi zranieniami i urazami, które nie wymagają hospitalizacji. Od razu po wejściu można zauważyć dwa krzesła i niewielkie biureczko z gustowną lampą, za którym znajduje się parawan, chroniący przed wzrokiem przybyszów cztery łóżka. Przeznaczone są one dla pacjentów wymagających nieco dłuższego odpoczynku. Większość niezbędnych w pracy przedmiotów i medykamentów znajduje się w dwóch szafach, z czego jedna jest zamykana na klucz, zawsze spoczywający w kieszeni fartucha pielęgniarki.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 228
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Nie Lut 05, 2017 9:42 pm

TRACH! Rozległ się nagle trzask krzesła rzuconego o ścianę. Kobieta, która uczestniczyła w ich próbnym przesłuchaniu, najwyraźniej nie miała najmniejszej ochoty grzecznie siedzieć na swoim miejscu, kiedy kat bił ją po twarzy.
Nikt nawet nie zastanawiał się jak udało jej się wydostać z zatrzasku, a wszyscy uczestniczący w zajęciach uczniowie zerwali się ze swoich miejsc i ruszyli w stronę drzwi. Niestety młody, rudy grabarz, który jak zwykle usiadł na swoim ulubionym miejscu w kącie, jako ostatni znalazł się przy drzwiach do sali. Nawet nie zdążył spanikować, kiedy przesłuchiwana silnie chwyciła jego ramię, wbijając się paznokciami. Chyba nawet ona sama nie wiedziała co chciała tym osiągnąć, lecz na zastanawianie się było już za późno, gdyż kat wraz z grabarzem prowadzącym lekcje silnie odciągnęli ją do tyłu i na nowo zakuli w kajdany, po czym ten pierwszy ogłuszył ją pałką.
Temu co wszystkiemu co się działo zza drzwi przyglądali się dość przejęci uczniowi. Od pierwszej klasy byli uczeni, jak zachowywać się podczas takich wypadków, lecz nie można powiedzieć, że nie zrobiło to na nich wrażenia, a w szczególności Matthew, który cały czas trzymał się w miejscu po którym kobieta przejechała go paznokciami.
Nagle stanął przed nimi wściekły grabarz, aż każdy z zebranych tu nieletnich przełknął ślinę. NIc dziwnego, że był taki zdenerwowany. Taka sytuacja nie miała mieć prawa miejsca, w szczególności podczas zajęć ze studentami, mógł wpaść poważne kłopoty gdyby coś któremuś z nich się stało, dlatego też nagle ryknął gniewnie.
- Matthew Borcke! - Rudzielec aż podskoczył w miejscu. - Pokaż mi rękę, natychmiast! - Chłopak nie miał wyboru. Kiedy tylko lekko ją wychylił, już znalazł się w mocnym uścisku belfra. Tak naprawdę nie było tam nic poważnego, ot lekkie zadrapanie, mężczyzna jednak spojrzał na niego srogo.
- Udasz się teraz do higienistki na drugim piętrze. - Powiedział, a jego ton zdradzał to, że nie przyjmował odmowy, a mimo to rudzielec nieśmiało zaczął. - Ale panie profesorze… - Nie dane mu było jednak dokończyć, bo zaraz mężczyzna wydarł mu się w twarz. - MARSZ DO PIELĘGNIARKI, ALE TO JUŻ!
Matthew nie miał nic do gadania w tej sprawie. Ze spuszczoną głową poszedł do tego cholernego gabinetu. Nie ukrywał tego nigdy, że nie przepadał za lekarzami… a wręcz się ich trochę bał. Z drugiej strony jednak może go zwolnią z zajęć posługiwania się bronią. Cóż, będzie musiał jakoś to przeżyć…
Zapukał do drzwi akademickiej higienistki, po czym lekko je uchylił.
- Um, przepraszam… Dzień dobry? - Zagaił nieśmiało, uśmiechając się niepewnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Sro Lut 08, 2017 10:48 pm

Zdecydowanie miała zły humor. Tak bardzo, że chętnie zepsułaby cudzy.
Wpatrywała się beznamiętnym wzrokiem w wykładowcę, który jak zwykle przynudzał o jakiś nikomu niepotrzebnych bzdetach. Tłumaczył nowe zagadnienia, zadawał pytania i wyjaśniał niejasności, a wszystko to tym swoim typowym, monotonnym głosem. Nic dziwnego, że większość grupy niemalże usypiała, a już na pewno Adrianne. Znów miała za sobą prawie bezsenną noc i gdyby tylko nadarzyła się okazja, niechybnie by zasnęła. Siedziała teraz jak na szpilkach, niecierpliwie oczekując końca zajęć, gdy nagle poczuła delikatny kuksaniec ze strony jej koleżanki z ławki.
Spojrzała na nią nieco niechętnie i pytająco. Utrzymywała bliższe kontakty z tą dziewczyną tylko dlatego, pochodziła z dobrej rodziny i była całkiem przydatna. Poza tym nie irytowała młodej Hay tak, jak niektórzy. Ten moment okazał się wyjątkiem.
- Słyszałaś, że podobno Violette zaczęła spotykać się z Calebem? - szepnęła z przejęciem, które wymalowało się również na jej twarzy w postaci delikatnych rumieńców. - Clara ich widziała, podobno nawet się całowali!
Adrianne instynktownie zerknęła w kierunku wspomnianej znajomej, która utkwiła w niej podekscytowany wzrok, ciekawa reakcji na świeże plotki. Owszem, Hay przez moment ożywiła się i była gotowa wdać się w spekulacje na temat domniemanego związku, jednak zapał szybko ostygł. Nie dzisiaj.
- Monique, ja... - zaczęła szeptem odpowiadać koleżance, gdy nagle rozległo się mało subtelne kaszlnięcie nauczyciela.
- Panienko Hay, skoro tak ciężko skupić panience uwagę na lekcji, zapraszam, porozmawiamy, co panienka zapamiętała.
Zacisnęła usta, ledwo powstrzymując się od spiorunowania nauczyciela morderczym wzrokiem. Chcąc, nie chcąc, uniosła się dumnie z krzesła i powędrowała pod tablicę, a uwaga całej grupy wkrótce skupiła się na niej i na wykładowcy. W końcu jakaś atrakcja na tej nudnej lekcji.
Nie przepytywał jej bardzo. Ot, podstawowe zagadnienia z paru ostatnich tematów, na które Adrianne odpowiadała od niechcenia, nie starając się nawet o dobrą ocenę. Zaledwie tyle, by dał jej spokój. Nauczyciel nie zamierzał jej również mocno męczyć. Panienka Hay cieszyła się dobrą opinią u większości nauczycieli, więc stary profesor nie chciał za bardzo odstawać, by przypadkiem ktoś nie pomyślał, że uwziął się na młodą uczennicę. Ot, odegrał zwykłą szopkę, by pozostali uczniowie wiedzieli, że uwaga na jego zajęciach jest niezbędna.
Wkrótce było po wszystkim. Wstawił jej ocenę dobrą, dorzucił komentarz, że stać ją na więcej, po czym pozwolił wrócić do ławki. Dziewczyna nie zwlekała, ruszyła ku swojemu miejscu, a Monique już z daleka się do niej uśmiechnęła, pewna dalszych ploteczek. Hay ledwo powstrzymała grymas pełen niechęci i znudzenia. Gdyby tylko mogła zerwać się z lekcji...
Och, ależ mogła.
Ulotna myśl szybko wykiełkowała w jej głowie w plan doskonały. A plan prędko przerodził się w czyny. Rozluźniła mięśnie w nogach, pozwalając, by kolana ugięły się pod jej ciężarem, na twarz przywołując wyraz silnej słabości. Przymknęła nawet oczy, całkowicie oddając się chwili.
Ktoś spostrzegawczy zareagował od razu, przytrzymując ją i nie dopuszczając, by upadła na podłogę. Natychmiast zapanowało zamieszanie, ktoś pisnął ze zdumieniem, a Adrianne została posadzona na pierwszym lepszym krześle. Jeszcze przez chwilę udawała, że nie kontaktuje, po czym powolnie uniosła powieki, rozglądając się nieprzytomnie. Naturalna bladość tylko dodała jej realizmu.
- Panienko Hay, wszystko w porządku? - nauczyciel wydawał się być nadzwyczaj przejęty. Bo co jeśli to on wywołał nadmierny stres u swojej uczennicy, który poskutkował owym omdleniem? Należał do ludzi starej daty i mimo wszystko postrzegał kobiety jako płeć słabszą. - Jest panienka w stanie się podnieść?
Kiwnęła głową nieznacznie, jednak nie ruszyła się z miejsca. Przedstawienie nadal trwało.
- Panienko Weltz, podejdź tu, proszę - wykładowca zwrócił się do dziewczyny, która z jego obecnej perspektywy znajdowała się najbliżej. - Zaprowadź panienkę Hay do pielęgniarki. Ale ostrożnie!... Ostrożnie.
Na jego słowa zareagowała wysoka, chuda blondynka. Nie należała do osób, które Adrianne oplotła sobie wokół palca, ani nawet do tych, którzy ją chociaż tolerowali. Maya, bo tak właśnie nazywała się owa dziewczyna, ujęła Hay pod łokieć, ciągnąc ją w górę i pozwalając oprzeć się o siebie. Monique w międzyczasie podała jej spakowaną torbę omdlałej. Zgodnie z zaleceniami nauczyciela Maya nie śpieszyła się, delikatnie prowadząc koleżankę do gabinetu. Sytuacja w klasie tym samym zdawała się być opanowana, a belfer przystąpił do przywracania porządku.
Kiedy tylko opuściły klasę, zachowanie Mayi zmieniło się. Szturchnęła towarzyszkę, zmuszając ją do spaceru o własnych siłach. Nadal ją podtrzymywała, jednak jedynie po to, by stworzyć pozory. Hay spojrzała na nią z oburzeniem, lecz nie odezwała się słowem.
- Dobrze wiem, że udawałaś - prychnęła Maya, uśmiechając się kwaśno. - Kogo jak kogo, ale mnie nie nabierzesz.
Posiadała ogromną, w większości żeńską rodzinę. Niektórzy mawiali, że na jej dziada została rzucona klątwa, przez którą jego ówczesna żona i jej potomkinie stały się niezdolne do rodzenia synów. Maya mocno powątpiewała w prawdziwość tej plotki, jednak istniały pewne zalety z posiadania tak wielu krewniaczek - jedną z nich była umiejętność odróżnienia udawanych omdleń od prawdziwych.
- No i co z tego? - fuknęła Adrianne, urażona, że ktoś przejrzał jej grę. - Co z tym zrobisz, naskarżysz na mnie?
Maya zaśmiała się krótko, jednocześnie odsuwając od siebie Adrianne. Oddaliły się już od klasy, a na dodatek czekała je wędrówka po schodach. Wystarczy już zabawy w chodzenie pod łokieć.
- A co bym z tego miała? - odrzekła złośliwie, by zaraz wzruszyć ramionami z tajemniczym uśmiechem. - Nic, Addie, zupełnie nic. A co tam u mamy?
Doskonale wiedziała, że dotknęła czułego punktu. Hay poczerwieniała na twarzy, a spojrzenie, które skierowała ku koleżance, było pełne gniewu i... strachu. Widać jeszcze nie zdążyła się zorientować, że niektórzy ludzie już szepcą.
- Słyszałam ostatnio, jak rodzice o niej rozmawiają... i zmartwiłam się trochę. Polepszyło się już?
W następnej chwili robiła unik przed spontanicznie wyprowadzonym ciosem. Nie miała zamiaru pozostać dłużna, więc złapała za wyciągniętą rękę Hay i bez litości ją wykręciła. Adrianne sapnęła tylko i spojrzała na Mayę z większą złością.
- Toś ty taka? Tak mi odpłacasz za moje dobre serce i troskę? Addie, jak możesz - syknęła, lecz szybko puściła dziewczynę. Nie chciała zostać przyłapana, nawet podczas zajęć ktoś mógł się tędy przechadzać. - Chyba dasz radę sama dotrzeć do pielęgniarki.
Chętnie pociągnęłaby temat dalej, jednak nie chciała w tym momencie wchodzić z Adrianne w otwarty konflikt. Podsłuchała co nieco od rodziców o pogarszającym się stanie zdrowia lady Hay, jednak nie znała żadnych konkretów. Jeszcze. Na ten moment miała zamiar raz na jakiś czas w najmniej spodziewanym momencie wbić szpilę tam, gdzie bolało najbardziej. Bo kto jak kto, ale stojąca przed nią Adrianne mocno działała jej na nerwy.
Wymieniwszy jeszcze kilka ostrych słów i wrogich spojrzeń, rozeszły się. Adrianne skierowała się do niedalekiego już gabinetu pielęgniarki, po drodze poprawiając mundurek. Starała się też za wszelką cenę uspokoić, by niepożądane rumieńce na policzkach nie zdradziły jej zdrowego stanu. Nie miała pod ręką żadnego lustra, więc nie wiedząc nic o swoich wyglądzie, po dotarciu na miejsce od razu weszła.

Spoczywała na łóżku od dobrej godziny, odpoczywając i rozmyślając o swojej rozmowie z Mayą. Pielęgniarka, dzisiejszego dnia wyjątkowo zabiegana, nie miała czasu dokładnie ją zbadać, więc po wykluczeniu poważnych urazów czy chorób nakazała jej spocząć na tyle gabinetu. Adrianne chętnie przystała na taką wersję, zgodnie z zaleceniem kobiety rozluźniając nieco mundurek. Przez moment nawet się zdrzemnęła, jednak szybko wybudziło ją krzątanie się pielęgniarki.
Zaczęła właśnie odliczać czas, by oszacować, ile lekcji udało jej się opuścić. Jeśli tak dalej pójdzie, spokojnie będzie miała z głowy dwie pełne.
- Panienko - niespodziewanie pielęgniarka weszła za parawan, obrzucając ją uważnym spojrzeniem. - Sądzę, że już możesz udać się na zajęcia.
Nie powiedziała nic więcej, wyraźnie się gdzieś śpiesząc. Adrianne niechętnie zsunęła się z łóżka. Zatem jaką lekcję teraz miała mieć?...
Nim zdążyła sobie przypomnieć, rozległo się ciche pukanie. Dziewczyna od razu nadstawiła ucha, zaintrygowana, któż to nawiedził pielęgniarkę. Ona sama nie wydawała się być zachwycona, gdyż westchnęła głęboko i nieco ponaglająco.
- Dzień dobry, proszę, wejdź i usiądź - mruknęła, po czym zajęła swoje miejsce. - Jak się nazywasz i co się stało?
Gdy tylko Matt wszedł, obrzuciła go badawczym spojrzeniem. Nie dostrzegła na pierwszy rzut oka, by dolegało mu coś poważnego. Jeśli to kolejne chorowite dziecko, które przyszło zawracać jej głowę tylko dlatego, że osłabło, to naprawdę wyjdzie z siebie. I może wprowadzi obowiązkowe picie tranu, by jakoś wzmocnić te dzieciaki?

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 228
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Pią Lut 10, 2017 11:52 pm

Ostrożnie przekroczył próg gabinetu higienistki, wciąż uśmiechając dość niezręcznie. Po jej wyrazie twarzy widać było gołym okiem, że nie była uradowana z jego wizyty. Dostrzegł jeszcze kolejną postać, która oprócz nich znajdowała się w pokoju. Matthew poczuł się przy niej jakoś mniej pewnie, ale jak na razie to zignorował.
- Matthew Alferd Borcke, proszę pani. - Powiedział zająwszy już miejsce. Wyraźnie było czuć, że każda osoba w tym miejscu nie miała najmniejszej ochoty tu być, ale cóż najzwyklej w świecie żadne z nich nie miało wyboru, więc co mógł innego zrobić młody grabarz jak tylko podwinąć swój rękaw i pokazać dość nieokazałą “ranę” po bezpośrednim spotkaniu z przesłuchiwaną.
- Wypadek na przesłuchaniu - Odparł uśmiechając się jeszcze pokraczniej, nie mogąc w sumie zrobić niczego innego, ale poczuł się winny. - To nic poważnego! Ale wie pani… Te całe procedury bezpieczeństwa i profesor Miller lubi panikować. - Próbował jakoś rozluźnić atmosferę, ale spoglądając na dziewczynę co chwilę, czuł jak bardzo mu nie idzie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Pon Lut 20, 2017 7:20 pm

Pielęgniarka niestarannie zapisała nazwisko chłopca na jakimś formularzu, dopytując jednocześnie o klasę, do której uczęszczał. Miała nadzieję na szybką i niewymagającą sprawę, gdyż lada moment powinna opuścić gabinet, jeśli nie chciała zaburzyć swojego napiętego planu dnia. Pośpiech przemawiał przez jej ruchy, a gdy spojrzała na ranę rudzielca, westchnęła teatralnie, w myślach złorzecząc wspomnianemu profesorowi.
- Przecież to zwykłe zadrapanie - fuknęła, nerwowo stukając palcami w blat biurka. Kobieta najchętniej odesłałaby chłopaka z powrotem do klasy z krótką wiadomością dla nauczyciela, by więcej nie zawracał jej głowy pierdołami. Ją jednak również obowiązywały procedury, przez które teraz zapewne się spóźni...
...albo i nie. Szczęście jednak jej sprzyjało.
- Panienko, podejdź tutaj proszę - zwróciła się nagle do Adrianne, która przez cały czas trwania rozmowy w milczeniu stała nieco na tyłach gabinetu. Dziewczyna, korzystając z nieuwagi pielęgniarki, przedłużyła swoją nieobecność na zajęciach. - Jesteś w klasie pielęgniarskiej, prawda? Doskonale się składa, gdyż ja muszę pilnie wyjść, a Matthewowi należy założyć prosty opatrunek. To drobnostka, czyż nie?
Pielęgniarka nawet nie oczekiwała odpowiedzi, w rzeczywistości nie dając uczennicy wyboru. Hay mimo to kiwnęła głową i podeszła do biurka, a jej spojrzenie powędrowało do odsłoniętego skaleczenia chłopaka. W innej sytuacji rozgniewałaby się, że ktoś śmie zrzucić na nią swoją pracę, lecz tym razem było to dziewczynie na rękę.
- Gdy skończycie, zostańcie proszę tutaj, ja lada moment wrócę - kobieta podniosła się z krzesła i zebrała kilka papierzysk. - Musimy jeszcze skończyć wypełniać twoją kartę, chłopcze, lecz zajmie to dosłownie minutkę.
Jeśli Matt nie próbował w żaden sposób oponować, prędko opuściła salę, zmierzając do gabinetu władz akademii. Zaraz po tym Adrianne otworzyła szafę, poszukując w niej niezbędnych rzeczy. Skoro już musiała zabawić się w pielęgniarkę, chciała mieć to jak najszybciej z głowy.

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew
Grabarz
avatar

Liczba postów : 228
Join date : 11/04/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Sob Lut 25, 2017 4:40 pm

Zdawał sobie z tego sprawę jak bardzo to było uciążliwe dla nich wszystkich, ale musiał robić dobrą minę do złej gry i cały czas starając się utrzymać swój przyjazny (a przynajmniej w jego zamyśle) wyraz twarzy. Grzecznie wykonywał polecenia higienistki, byleby tylko zakończyć to niefortunne spotkanie.
Nagle jednak zdziwił się i to dość mocno. Patrzył to na jedną, to na drugą i chyba sam zgłupiał, bo kobieta postanowiła sobie tak po prostu wyjść i zostawić go z tą uczennicą.
Matthew poczuł, jak opuszcza go przy tej dziewczynie całe jego pozytywne nastawienie, a zastępuje je jakiś dziwny strach. Nie wiedział jeszcze co, ale było w niej coś co sprawiało, że słońce chowało się za chmurami, a dzieci zaczynały płakać. Nie zraziło go to jednak (aż tak bardzo), bo przecież zawsze obawiał się nieznajomych, nieprawdaż? Nauczył się jednak, że czasami trzeba brać byka za rogi i po prostu przełamać lody.
Przyglądał się jej jeszcze tylko chwile w milczeniu i wydukał. - Hej. - Uśmiechnął się. Miał wrażenie, że otworzył wrota do piekieł.- Jesteś Adrianne, tak? Adrianne Hay z drugiej klasy. - Stwierdził najwyraźniej rozpoznając dziewczynę. - Jesteś dość sławna, hehe… - Coraz głębiej tonął w łajnie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lana
Męczennica
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 02/09/2016

PisanieTemat: Re: Gabinet pielęgniarki   Sob Lut 25, 2017 7:41 pm

Adrianne w milczeniu grzebała w szafie, na tę krótką chwilę pozostając odwrócona tyłem do chłopaka. Początkowo nie zamierzała łapać z nim większego kontaktu i po prostu wykonać swoje zadanie, jednak gdy odezwał się, zerknęła nań przez ramię. W tym momencie jej twarz nie wyrażała żadnych uczuć.
Kojarzył ją. Skąd? Nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek wcześniej miała z nim do czynienia. Gdyby choć raz zwróciła na niego uwagę, zapewne zapadłby jej w pamięć. Matthew musiał więc skądś o niej słyszeć. To interesujące.
Jej rozmyślania trwały zaledwie ułamek sekundy. Uśmiechnęła się do chłopaka tuż po tym, jak wspomniał o jej sławie, decydując się na subtelne wybadanie sytuacji.
- Cześć - odparła spokojnym głosem, nim ponownie zanurkowała w szafie. Znalazła już bandaże, lecz wciąż potrzebowała jakiegoś środka odkażającego. - Tak, to ja. Nie wiedziałam, że jestem sławna - skłamała, śmiejąc się przy tym lekko. Zastanawiała się, od kogo Matthew posiadał informacje o niej. Od osób, które okręciła sobie wokół palca? A może wręcz przeciwnie, od tych, których uznawała za całkowicie zbędnych i niegodnych jej uwagi?
Nadal nie mogła znaleźć poszukiwanego środka. Energicznie podeszła do biurka, by zostawić tam bandaże i, korzystając z okazji, przyjrzała się Mattowi badawczym spojrzeniem. Swoje intencje skryła pod przyjaznym uśmiechem.
- A Ty jesteś Matthew, dobrze pamiętam? Co takiego o mnie słyszałeś?

___________________
POSZUKIWANIA RELACJI

"Don't you try to hide with those angel eyes
(If you let me inside, I won't hold back this time)
Such a deep disguise, the devil's right inside
(More than paralyzed, oh, it's the chase you like)"


Karta Postaci ♥♠ Relacje


Lista sesji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Gabinet pielęgniarki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet pielęgniarki
» Gabinet Pielęgniarki
» Pokój Pielęgniarki
» W drodze do pielęgniarki może wydarzyć się wszystko.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: