IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mea Culpa
Biały Indianin
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/01/2017

PisanieTemat: Rynek   Nie Lut 05, 2017 1:08 pm

First topic message reminder :

Podróże między miastami i miasteczkami zazwyczaj nie należały do najkrótszych, jednak ta do Wishtown rozpoczęła się na długo przed świtem i dopiero, gdy krótka wskazówka zegarka głównego kupca przebyła większość drogi do szczytu tarczy, ujrzeli zbliżające się zabudowania. Mea zdążyła już przyzwyczaić się do leżącego wokół, jak się dowiedziała, śniegu, gęstego angielskiego powietrza, masy ludzi i starych, pięknych miasteczek. Jednak krajobraz, który otaczał ją teraz… całkowicie zapierał dech w piersiach. Śnieg na przedpolu Wishtown nie przypominał mokrych zwałowisk na bokach ulic, widocznych gdzieniegdzie w miastach ani brunatnych mlaskających mas, pokrywających wszystkie trakty i drogi. Tutaj z mroków nocy wyłonił się śnieg błyszczący bielą kojarzącą się Mei z chustami pastora, którymi przykrywał kawałki chleba na mszy. Z puszystych chmur po chwili zaczęły spadać grube, białe płaty; powietrze trwało nieruchome, świat pogrążył się w ciszy wstrzymując oddech razem z dziewczyną siedzącą na tyle wozu kupieckiego nurzającego się w bieli. Śnieg padający z nieba z daleka wyglądał jak kłębki bawełny, z których Cicha Rzeka zwijała grube nici do tkania, a przy styczności z czymś ciepłym rozpadał się na malutkie, pojedyncze gwiazdki. Kupcy, z którymi podróżowała również zamilkli (gdy Mea odwróciła się do nich, zauważyła, że się lekko uśmiechają), nawet konie stąpały ciszej – dźwięk kopyt tłumił puszysty śnieg. Jechali pośród takiej scenerii aż do samego miasta co jakiś czas zmuszeni – konie również – do strzepywania śniegu z głów. Dziewczyna wpatrzona w śnieżny pejzaż nawet nie zauważyła zbliżającego się miasta, dopiero widząc pierwsze, mijane, niskie zabudowania, zaczęła się rozglądać. Przyzwyczaiła się już do widoku budynków, które im głębiej wjechać w miasto, tym bardziej rosły i stawały się ozdobniejsze. Jednak teraz, gdy każdy parapet, gzyms i rzeźbienie otulał biały kocyk, a szyby skrzyły się w nieprzypominających niczego wzorach malowanych mrozem, podziwiała angielskie miasto tak, jak za pierwszym razem. W końcu domy przemieniły się w kamienice, a ulica poszerzyła – wjeżdżali w centrum, już zdążyła nauczyć się mniej więcej rozkładu miast. Wóz przyśpieszył, było już całkowicie widno, mieszkańcy wylegli na ulice zmierzając na rynek, co oznaczało tylko jedno – spóźnili się. Mea wyczuła tę nerwową atmosferę kupców i odruchowo ścisnęła lalkę zapominając na chwilę o pięknie świata wokół. W końcu wóz zatrzymał się, para kupców wysiadła i zajęła się końmi, Mea zaś chwilę obserwowała otoczenie, aby bez wyrzutów sumienia móc zeskoczyć. Starszy kupiec, na którego wszyscy wołali Jeff uśmiechnął się do niej, podał jej mieszek z pieniędzmi, wskazał głową na powoli robiący się tłok przy straganach i pchnął ją w ich stronę.
– Pooglądaj sobie, dziewczyno. To już ostatnie miasto, ale bardzo ładne – powiedział, po czym odwrócił się do wozu pomagając towarzyszowi w układaniu ubrań i tkanin. Mea stała jednak nieco niepewna i oglądała się wciąż na znajome twarze, dopiero gdy po chwili ludzie zaczęli zbierać się wokół towarów zza oceanu, dziewczyna ruszyła z miejsca w głąb rynku Wishtown. Pierwszy raz tak późno przyjechali do jakiegokolwiek miasta, zawsze więc miała więcej czasu na przyzwyczajenie się do gęstniejącej masy ludzkiej przelewającej się między przyprawami, których zapach kręcił ją w nosie i odurzał, a najmodniejszych krojów ubraniami, między słoikami pełnymi kolorowych substancji a pięknymi kapeluszami, z których rond wylewały się kaskadami wieczne kwiaty, między świeżym mlekiem i jajkami a delikatnymi rękawiczkami z piórami, haftami, koronkami. Stragany tego dnia zajmowały sporą przestrzeń rynku Wishtown, resztę dopełniali kręcący się ludzie. Ktoś gdzieś stroił skrzypce i na początku to właśnie tam dziewczyna chciała iść, chłonąc otoczenie wszystkimi zmysłami, jednak w tym momencie jej uwagę przykuło zupełnie co innego. Stanęła przed niewielkim stoiskiem okrytym drewnianym daszkiem, na którym w rzędach rozłożono szale, tiule i przede wszystkim rękawiczki. Z tyłu na półeczkach stały wykwintne czepki i kapelusze, ale tym, w czym utkwiła swój bystry wzrok był cylinder. Z kroju męski, ciemnobrązowy, lecz na półce pysznił się wręcz wśród piór i wstążek delikatną i białą jak śnieg koronką powplataną pomiędzy turkusowe wieczne róże otulające rondo z prawej strony. Stała więc tak po środku uliczki między straganami zapatrzona w jeden punkt, trzymając w jednej ręce luźno lalkę i nie zważając na ludzi, którzy potrącali ją co chwila śpiesząc w różnych kierunkach. Turkusowe oczy Mei wczepiły się w turkusowe kwiaty. Jaki on piękny, taki piękny – pomyślała. Nawet sprzedawca już nie próbował nawiązać z nią kontaktu wzrokowego, oczarowanej dziewczyny nie udawało się wcale przywrócić do rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Kouka
Czarownica Niepewności
avatar

Liczba postów : 21
Join date : 17/07/2018

PisanieTemat: Re: Rynek   Nie Sie 12, 2018 11:41 am

Burza. Jakby za mało miała dziś problemów. Z drugiej strony lubiła gdy padało. Po deszczu zioła zawsze pachniały lepiej, a co za tym idzie, łatwiej było je sprzedać. Dzięki temu miała więcej pieniędzy i raz na jakiś czas mogła sobie pozwolić na wynajęcie jakiegoś pokoju w karczmie, więc ostatecznie wychodziło na to samo. Chociaż może nie tym razem? Zielonowłosa sprawiała wrażenie jakby na prawdę chciała pomóc.
- Za darmo? - Dopytała tylko, zerkając w stronę niewielkiego woreczka z monetami który miała u boku. W jej głosie było słychać nutkę zainteresowania. Jedzenie i spanie nie wydawały się złe, jeśli jednak miałaby wydać na to wszystko co zarobiła, to karczma wydawała się tańsza. Z drugiej jednak strony wciąż nie rozumiała czemu nieznajoma jest tak miła. Skoro nie przejmowała się śmiercią innych to czemu przejmuje się tym że Kouka śpi na ulicy?
- Jeśli to podstęp, zatrzymam twoje serce - Wraz z tymi słowami Fanny mogła poczuć lekki nacisk na klatkę piersiową, jakby pokazujący że młódka wcale nie żartuje. Mimo że wcale nie miała mocy by kogoś zabić, wiedziała że wiedźma raczej nie zaryzykuje sprawdzenia, czy dziewczyna mówi prawdę. Samej Kouce dawało to coś w rodzaju lekkiej pewności siebie. Jeśli zielonowłosa uwierzy w to kłamstwo, to nie będzie ryzykowała skrzywdzenia jej, czy innych brudnych sztuczek.
- Strasznie dużo palisz. Jeśli faktycznie mogę u Ciebie przenocować, to w zamian mogę spróbować pomóc Ci rzucić - Mruknęła cicho, jakby zgadzając się na propozycje Fanny.
- Toooo... którędy? - Dodała trochę głośniej starając się ukryć nieufność która wciąż kłębiła się w niej, względem nowopoznanej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanny
Hipnotyzerka
avatar

Liczba postów : 307
Join date : 16/10/2016

PisanieTemat: Re: Rynek   Sro Sie 15, 2018 9:23 pm

Fanny najwidoczniej zainteresowała młódkę swoją propozycją, gdyż ta zaczęła dopytywać, czy za darmo i tak dalej. Kobieta wzruszyła ramionami spoglądając na brudną, zaniedbaną dziewczynkę. Doszła do wniosku, że wyrośnie ona na prawdziwą piękność, jeśli tylko ktoś wyciągnie do niej pomocną dłoń. A tym kimś miała być Fanny. A przynajmniej tak to wyglądało w jej założeniach.
- Nie chcę twoich pieniędzy. Mam wystarczająco swoich. - rzekła, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie. Zdawała sobie sprawę, że Kouka radziła sobie jak  mogła i jakoś jej to wychodziło. Nie chodziła ciągle z pustym żołądkiem, od czasu do czasu sypiała pod solidnym dachem, chociaż tego ostatniego nie mogła przecież wiedzieć. Nie śmierdziała jednak, więc gdzieś od czasu do czasu musiała brać kąpiel. A gdzie mogłaby to indziej zrobić, aniżeli w karczmie?
Gdy usłyszała groźbę ze strony dziewczynki, to uśmiechnęła się delikatnie. Jeszcze nie tak dawno temu panna Morland sama chciała się zabić. Podcięła sobie żyły. Gdyby nie As, jej najdroższa przyjaciółka, nie byłoby jej tutaj, a Kouka mogłaby różnie skończyć w łapach tamtych zbirów. Czyli ciąg przyczynowo skutkowy został zachowany. Wnioski były jednakże zaskakujące.
Niemniej jednak, propozycja dziewczyny wciąż wydawała się być kusząca. Pani detektyw nie wiedziała, czy zdobyłaby się na kolejną próbę samobójczą, toteż, gdyby ją ktoś wyręczy...
- Zrób to. Jeśli nie ufasz mi, zatrzymaj moje serce teraz. Obie na tym skorzystamy. Ja, bo wreszcie odejdę z tego parszywego świata, a ty, bo zyskasz moje pieniądze, które mam przy sobie. A mało tego nie jest. Starczyłoby ci na zamieszkanie w karczmie na kilka tygodni. - powiedziała spoglądając w oczy czternastolatce, by chwile później zrobić krok w przód, jakby chciała ją sprowokować. Czuła lekki ucisk na klatce piersiowej, ale nic poza tym. I z jakiegoś względu nie przerażała ją perspektywa ewentualnej śmierci. O nie.  To było nawet dosyć....kuszące.
Fanny nie spodziewała się, że bezdomna za nią pójdzie,  że  zdecyduje się skorzystać z tej szansy. Dlatego też była mile zaskoczona, gdy usłyszała resztę wypowiedzi.
- Nie chcę rzucać. Nie zamierzam tego robić. - rzekła, po czym poprawiła swoje zakupy, które trzymała w dłoni, zaciągnęła się kolejy raz mocno prawie zbliżając się do końca  papierosa. Jeszcze się tam coś jednak zostało.
- Tędy. - powiedziała, po czym odwróciła się w stronę wyjścia z uliczki nie sprawdzając, czy Kouka za nią idzie ruszyła wolnym krokiem w stronę swojej przyczepy na terenie cyrku. Zamierzała ją tam przechować, dopóki nie zechce wrócić do swojego mieszkania, które nie kojarzyło jej się zbyt dobrze.
Zielonowłosa nie szła przym szybko, czyli swoim normalnym tempem. Szła wolno dając możliwość młódce nadążyć za nią. Czy jednak potrzebnie? Czy zielarka zdecyduje się na nią iść?

z/t Fanny

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Centrum miasta-
Skocz do: