IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sierociniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Sierociniec    Pią Lut 24, 2017 8:41 pm

Deszcz nucił swą smutną melodię za pomocą brudnych szyb. Była ona dość monotonna,  współgrała w jakiś sposób z cichym szlochem dziecka skulonego w ciemnym kącie pokoju.
Pomieszczenie było dość małe, chłodne i ewidentnie przydałoby się mu remont.
Drobne, szczupłe ramionka dziecka drżały pod wstrząsami płaczu. Wzrok dziewczynki był skupione na jej dłoniach. Widniały na nich ślady po uderzeniach od linijki. Ciemne kosmyki przysłaniały chuda, zapłakana twarzyczkę Erin. Wszystko ją bolało, każdy gwałtowniejszy ruch zdawała się nie do zniesienia. I jeszcze ten cholerny głód... A za co to wszystko? Za wrobienie jej w kradzież chleba. Wiedziała przecież, że tego nie zrobiła, ale nikt jej nie chciał wierzyć. Dobra, nie była święta, zdarzało jej się wcześniej kraść, gdy była głodna, ale tym razem nie ona to zrobiła. Z resztą nie schowała by dowodu zbrodni do swojego łóżka. Taka głupia przecież nie była. Już trochę się nauczyła jak powinna czasem się zachowywać.
Erin miała tego ewidentnie dość takiego traktowania. Czuła się bezsilnie. Miała wrażenie, że nie tak powinno to wyglądać. Dotkliwe karanie za wszystko, za choćby najmniejsze przewinienie... To nie tak powinno być. Ziarnko nienawiści kiełkowało w niej przez lata. Z każdą karą i niesłusznym osądem to małe ziarenko rozrastało się, aby teraz Erin w pełni nienawidziła swoich opiekunów. Chciała zemsty, chciała by ci, którzy jej to zrobili cierpieli. Tak jak ona teraz. Żeby cierpieli tak jak ona odkąd tu trafiła. Poczuli ból i żal, który w niej siedział przez te wszystkie lata.
- Nie-nienawidzę... Nie-nienawidzę ich wsz-wszystkich - wyszlochala, po czym pociągnęła nosem. Czuła się okropnie, powoli zaczynała ją boleć głowa od płaczu. Była zmęczona tym wszystkim.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sob Lut 25, 2017 12:48 am

Deszcz… jakież to przygnębiające dla śmiertelników zjawisko atmosferyczne. Dla istot takich jak Vengeful Spirit deszcz miał w sobie to ukryte piękno. Panował wtedy mrok oraz chłód, który mógłby trwać nawet wieki i za bardzo by nie marudziła na to. Odkąd stała się duchem nie była istotą, która czerpałaby radość z promieni słonecznych jak również radosnych festynów, które ludzie w ten czas mogliby zorganizować. Czuła się wtedy zawsze tak przejedzona, dokładnie tak jakby ktoś postawił przed nią cały stół jedzenia i wszystko z tego było słodkościami. Chwila przebywania na takim jarmarku i już chciała rzygnąć. Na szczęście w deszczu nikt nie chciał czegoś takiego zorganizować. Wywoływał on ponury nastrój u ludzi, który zdecydowanie lepiej smakował Mściwemu Duchowi.
Zjawa wędrowała w deszczu przez ulice miasta, aż w końcu natrafiła na sierociniec. Dla jednych miejsce posępne i najgorsze z możliwych, a dla Ducha niemalże jak szwedzki stół. Mogła się tutaj zawsze najeść do syta jeśli chodziło o negatywne emocje z różnego spektrum. Teraz jedna wyczuła coś ciekawego. Ktoś cierpiał, nienawidził oraz bardzo silnie pragnął możliwości zemsty. Duchowi nie pozostało nic innego jak przeskoczyć przez ogrodzenie i pokierować się w stronę sierocińca. Telekinetycznie otworzyła jedno z okien i wślizgnęła się do środka, a okno za nią zostało zamknięte. Szła widziana tylko przez niektóre dzieci, a przez żadnego dorosłego. W końcu wśród nich musieli się znaleźć nosiciele albo osoby mocno skrzywdzone przez los.
Zemsta w końcu trafiła pod pokój, z którego dochodziły te emocje. Jej błękitny płomień na głowie zapłonął intensywniej, a na ustach wykwitł uśmiech. Klamkę spowiła czarna mgła i została przekręcona. Z niewielkim skrzypem drzwi się uchylił, a do pokoju weszła błękitnoskóra istota o czerwonych ślepiach. Była dosyć wysoka, odziana w czarną zbroję, a z pleców wystawały skrzydlate ornamenty. Stworzenie miało dosyć specyficzne rogi, które przypominały na pierwszy rzut oka tiarę. Chociaż sądząc po niebieskim płomieniu trawiącym, a jednak niespalającym jej włosów to pasowałoby bardziej określenie ornamenty koksownika. Zjawa emanowała czarną mgłą, a drzwi się za nią zamknęły. Spojrzała swymi czerwonymi ślepiami na dziecko, które wyglądało jak siedem nieszczęść, a następnie wolnym krokiem podeszła i ukucnęła przed dziewczynką.
- Dziecię moje, któż Cię skrzywdził? – zapytała kojącym dla ucha głosem. Nie zimnym, który oferowała swoim potencjalnym ofiarom, a tym przyjaznym, nieco anielskim i budzącym zaufanie przeznaczonym dla kontrahentów specjalnej troski.
- Chodź do mnie i wszystko mi opowiedz – usiadła pod jedną ze ścian, praktycznie jakieś 10 metrów od dziewczynki i rozłożyła swoje ręce. Siedziała po turecku, więc dziecię mogło wygodnie sobie usiąść i wtulić się w odkrytą pierś ducha. Wtedy zjawa objęłaby ją i głaskała po głowie uspokajająco tak, by tamta mała istotka mogła opowiadać cóż takiego jej się przytrafiło.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sob Lut 25, 2017 5:28 pm

Deszcz dalej wygrywał swoją smutną melodię o szyby, ale dziewczyna wcale nie zwróciła na nią uwagi. Zdawała się nawet nie zauważyć, że pada. W ogóle nie interesował ją fakt, że padało, choć jej uszu napewno musiał dość dźwięk kropel bijących o szkło. W końcu miała trochę inne sprawy na głowie. Bardziej bolesne i bliższe jej. Sama nie raz z chęcią przyglądała się kroplą deszczu na oknie. Relaksował ją ten widok. W jakiś dziwny sposób sprawiał, że nieco łagodniała, a może to była wina tej melancholinej melodii granej przez ulewę? Po prostu dalej siedziała skulona w kącie, cicho pochlipując, a czasem pociągając nosem. Erin w pewnym momencie objęła się delikatnie łapkami, starając by nie przystworzyć sobię za dużej ilości bólu. Była zmęczona. Płacz wysysał z niej ostatnie siły, a ona sama czuła się coraz bardziej senna. Jeszcze ten ból głowy... Oparła swój zmęczony łebek o ścianę i przymknęła powieki. Drżała lekko z powodu zimna jakie panowało w pokoju. W końcu miała na plecach tylko swoją koszulę, na której czas już odznaczył swoje piętno. Rękawki zdawały się już o ciut za krótkie niż powinny. W serduszku Erin dalej była ta sama żądza zemsty. Pragnęła, aby jej kaci zaznali takiego samego cierpienia co ona. Przecież im się to bardziej należało niż jej, prawda? Ona była bezbronnym dzieckiem, które wchodziło w ten cały świat, dopiero się go uczyło, a on oprawcami i sadystami. Erin naprawdę chciała, aby stało im się coś złego. Tak by cierpieli przez wiele lat i nie zaznali spokoju. Dziewczynka jednak nauczyła się już napewno jednego w swoim życiu, a dokładnie tego, że świat był niesprawiedliwy. Ona będzie cierpieć jeszcze przez długi okres, a oni będą bezkarni. Erin prze to czuła się fatalnie. Robaczek bezsilności już od jakiegoś czasu wżerał się w jej głowe dzisiejszego wieczoru.
Oparła się całkiem o ścianę, łzy dalej spływały po jej buźce. Dziewczynka chciała zasnąć i choć przez chwilę uciec od swojego ponurego życia. Sen zawsze był pewnego rodzaju ucieczką dla Erin. Chwilą wytchnienia i zapomnienia tych wszystkich katuszy jake ją na co dzień spotykały. Nie było to jej jednak dane...
Do jej uszu dobiegł dźwięk otwieranych drzwi. Drgnęła nerwowo i zaraz się jeszcze bardziej skuliła chowając twarz w ramionka, jakby to miało ją uchronić przed wszelkim złem tego świata. Znów się jej zrobiło słabo, a ramiona delikatnie drżały w obawie następnych ciosów wymierzonych przez wychowawcę w sierocińca. Bała się, cholernie bała, że jeden z nich właśnie przyszedł, aby dać upust frustracji nazbieranej przez cały dzień i poraz kolejny ją zbić. Nie spojrzała nawet na drzwi, tylko dalej się kuliła, powstrzymując się od płaczu. Nie chciała tego... Po kolejnym biciu już napewno by się załamała. To jednak nie miało nastąpić. Dziewczynka słyszała jak podłoga skrzypi pod ciężarem ludzkich kroków. Wiedziała, że ktoś się do niej zbliżał, ale nie były to te szybkie, agresywne kroki żadnego z wychowawców... Coś tu nie grało i Erin zaraz się o tym przekonała, gdy zamiast ostrego głosu wychowawcy do jej uszu doszedł całkiem odmienny dźwięk bardziej czuły i uspokajając. Nie wiedziała kto to, ale poczuła się ciut spokojniejsza niż parę chwil temu. Czyżby to jej jakiś anioł przyszedł, żeby jej pomóc? Może nawet jej własny Anioł Stróż o którym mówiła kiedyś ta zakonnica? Niepewnie skierowała swoje oczy w kierunku głosu nieznajomej kobiety, gdy zobaczyła dziwną istotę. W pierwszej chwili się przestraszyła. W końcu w życiu nie widziała podobnej istoty. Była podobna do dorosłej kobiety, ale różniła się od niej. Jej skóra przecież była niebieska, oczy szkarłatne, a jeszcze te płomienie i rogi... Bogowie, ona wręcz zaniemiała, nie wiedząc co zrobić... Ale ten głos... Taki kojący i spokojny... Przecież nikt, kto tak mówił nie mógłby chcieć jej zrobić krzywdy i być zły, prawda? Erin nawet nie spostrzegła, a już podeszła chwiejnym krokiem do tej istoty, a po chwili wtuliła się w jej objęcia, by zaraz się po prostu rozpłakać.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *


Ostatnio zmieniony przez Hawke dnia Nie Lut 26, 2017 8:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sob Lut 25, 2017 6:14 pm

Mściwy Duch w swoim pozagrobowym żywocie spotykała ludzi w bardzo różnych stanach. Żebraków tonących w błocie i ubranych w najgorsze łachmany, trędowatych których opuścili praktycznie wszyscy oraz dzieci takie jak Hawke. Pobite, smutne oraz pozbawione perspektyw na przyszłość, którą przecież powinny zbudować! Tymczasem ta mała istotka, która rezydowała w tym równie niewielkim pomieszczeniu wyglądała jak siedem nieszczęść. Vengeful Spirit odczuwała całą frustrację dziewczynki oraz jej gniew i nienawiść skierowaną w jeden określony punkt. Tym punktem był sam sierociniec, w którym się znajdowała.
Przechodząc przez korytarze, Miraculum miała okazję zapoznać się z warunkami tutaj panującymi. Nie wiedziała czy lepszych nie było w jej krypcie cmentarnej, wewnątrz której spędzała większość czasu gdy akurat nie ruszała na łowy. Dziecię emanowała strachem na sam odgłos jej kroków oraz dźwięk uchylanych drzwi. Spotkała się po drodze z obrazem katowanych prze opiekunów dzieci co zawsze było tłumaczone potrzebą dyscypliny. Spirit odczuwała emocje obu stron i sama najpewniej oddałaby takiemu opiekunowi gdyby jedno z dzieci zechciało z nią zawrzeć pakt. Połamałaby takiemu człowiekowi kości rąk, które podnosił na dziecko. Nawet nie musiałaby pobierać opłaty od dziecka, gdyż spełniłaby się zasada „oko za oko”.
Gdyby nadal mogła spełniać życzenia to stworzyłaby dla dziecka jakieś godne ubranie, a nie koszulę która była już trochę za mała. Wszystkie te negatywne odczucia Erin przyciągnęły Mściwego Ducha. Zjawa w mroku mogła wyglądać strasznie, jednak nie wykonywała gwałtownych ruchów, by przerazić dziecko oraz potencjalnego kontrahenta. Kobieta tylko cierpliwie czekała, aż dziewczę pójdzie w jej ramiona. Objęła ją niczym matka swoje własne dziecko i poczęła przeczesywać jej czarne włoski swymi długimi, zakończonymi pazurami palcami. Ciało Vengeful było chłodne, prawie jak podłoga lecz stopniowo ogrzewało się od samej temperatury ciała Hawke. Duch poczuła odrobine nostalgii z tamtych dni kiedy jeszcze była istotą żywą. Kiedy to wyznawcy przybywali do niej tłumnie prosząc, błagając o to by spełniła ich życzenie, a czasem po prostu wyżalając się ze swoich problemów.
Objęła i wtuliła w swą błękitną pierś dziewczynkę, od czasu do czasu ocierając z jej policzków łzy. Uśmiechała się do niej i gładziła po policzku, próbując zdobyć jak najwięcej zaufania swojej przyszłej kontrahentki. Syczała uspokajająco i pocierała swoje chłodne lice o pełną zmartwień główkę Erin. Błękitny płomień z głowy Venge rozświetlał im część mroku w pokoju. Płomień, który mogła dostrzec jedynie dziewczynka. Jej Anioł Stróż, który z bliska mógł wyglądać jak demon właśnie zajmował się jej skołatanym serduszkiem.
- Już dobrze. Nie uczynią Ci krzywdy przy mnie – szepnęła do jej uszka miłym i czułym głosem. Dziecko potrzebowało teraz substytutu matki, by móc się otworzyć na kogoś, a Vengeful postanowiła spróbować chwilowo spełnić się w tej roli. Pogłaskała dziewczynkę ponownie po głowie i otarła z jej opuchniętych płaczem oczek łzy. Delikatnie ujęła jej rączkę w swoją szponiastą dłoń, trwając z nią tak kilka chwil. Gładziła ją w międzyczasie po plecach, aż w końcu ponownie zjawa się odezwała. Tym samym, na pozór anielskim głosem.
- Dziecię moje jak się zwiesz? Jam jest Mściwy Duch, Vengeful Spirit. Istota pomagająca niesprawiedliwie skrzywdzonym – rzekła I kciukiem zaczęła rozmasowywać wierzch dłoni Hawke. Poczekała aż dziewczynka się uspokoi i złapie oddech. Ciężar jej ciałka, który spoczywał o nią oparty nie stanowił wielkiego problemu dla białowłosej zjawy, która najwyraźniej postanowiła zainteresować się losem dziecka.
- Któż Cię skrzywdził? – ponowiła pytanie i ciaśniej objęła dziecko ramionami, zachowując przy tym kontakt wzrokowy. Spojrzała w głąb jej ocząt swymi czerwonymi ślepiami, których wzrok nie był ani zimny, ani też ciepły. Vengeful Spirit poszukiwała w oczętach dziewczynki tej jednej iskierki zemsty, która roznieci cały ogień trawiący jej wrogów.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Nie Lut 26, 2017 10:24 pm

Erin wtuliła się w ramiona tejże niezwykłe istoty, której zapewnie w innych okolicznościach by się przestraszyła i uciekała od niej jak najdalej. Ale teraz? Teraz pomimo swojego demonicznego wyglądu zdawała się być jej Aniołem Stróżem. Przecież nikt naprawdę nie widziała anioła, prawda? One mogły wyglądać tak jak ta istota przed nią, czyż nie? Nikt nie obiecywał, że będę one piękne i cudowne, nie?
Nie, nie przeszkadzało jej zimno jakie z początku biło od kobiety. Chłód był kojący dla obolałych dłoni, na których jeszcze jakiś czas temu spadały ciosy od linijki. Z resztą z każdą chwilą czuła jak obie się o siebie grzeją. To było takie przyjemne. Drżenie jej drobnego ciałka spowodowane płaczem i zimnem powoli odchodziło w niepamięć.
Powoli cichł płacz dziewczynki, a ona sama się uspokajała i tylko co jakiś czas pociągała nosem. Nie słyszała bicia serca nieznajomej, gdy tuliła buźkę do jej piersi. Może Aniołom nie bije serce? W końcu oni nie są stąd przeszło jej tylko przez myśli. Przymykała delikatnie powieki, gdy tamta głaskała ją po policzku i wycierała z nich łzy. Wtulała twarz w jej dłoń. Te wszystkie delikatne pieszczoty ze strony Vengeful wyciszały i nieco usypiały ją. Tak w tym momencie pewnie najchętniej by usunęła w ramionach kobiety. Poczuła się zwyczajnie bezpiecznie. Erin nie pamiętała kiedy ostatni raz ktoś ją tak potraktował. To musiało być bardzo dawno temu... Bardzo dawno temu, a sama Erin miała wrażenie, że zdarzyło się to wieki temu i musiała temu towarzyszyć jaka znajoma melodia... Tylko czy to była prawda...? Wracając, ona naprawdę tego potrzebowała. Potrzebowała bezpiecznych ramion, które by ją otuliły tak jak teraz i zapewniły, że już nigdy nikt więcej jej tak nie skrzywdzi. Wsparcia, bezpieczeństwa, opieki i ciepło - tego jej brakowało, a przecież to były podstawowe​ uczucia jakich człowiek powinno zaznać w swoim dzieciństwie.
Spojrzała na twarz kobiety, gdy ta ponownie przemówiła. W jej oczach odcieniu burzowego nieba, które były lekko przysłonięte przez ciemne i lekko przydługie kosmyki włosów, malowało się zaufanie. Dziewczynka ufała jej słowa. Nie wiedziała dlaczego, ale tak było. Naprawdę miała wrażenie, że kobieta nie da jej teraz zrobić krzywdy, choć przecież jej nawet nie znała. Erin dała się złapać za dłoń, jednak skrzywiła się delikatnie i zabrała ją z jej ręki, gdy ta ją zaczęła masować. Z kolejnymi słowami tej tajemniczej istoty teoria dziewczynki o Anile Stróżu legła w gruzię. Mimo to nie uciekła z jej ramion, ani jakoś się nie przestraszyła. Po prostu dalej trwała w jej ramionach. Czuła, że jeśli tamta chciałaby ją skrzywdzić mogłaby to zrobić już dawno. Cóż, może to było dość naiwne zachowanie, ale Erin była po prostu dzieckiem.
- Erin, mam na imię Erin - odparła cicho, ciut zmęczonym głosem, ale już nie drżącym od płaczu. - Naprawdę pani nie jest Aniołkiem - spytała po chwili wahania. A nóż, widelec może kobieta jednak kobieta jest Aniołem?
Na kolejne pytanie dziewczynka poruszyła się niespokojnie. Wahała się czy powiedzieć. Bała się zemsty ze strony swoich opracowanie. Patrzyła w te szkarłatne oczy swojej towarzyszki. Coś się czaiło w spojrzeniu Erin. Pozostawało tylko pytanie co takiego.
- Aloise i Berta - powiedziała cicho.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Nie Lut 26, 2017 10:59 pm

Chłód ciała Vengeful mógł czasami zdziałać cuda. W wypadku kiedy w swe objęcia pochwyciła kogoś pobitego lub z masą siniaków, mogła być jak taki chłodny okład. Przyjemne zimno otulało wtedy zranione części ciała i redukowały opuchliznę na tyle, by sprawić komfort rozmówcy. Nie inaczej było w przypadku dziewczynki, która w pewnym momencie przestała płakać i stopniowo wyciszała się. Dziecko pragnęło jej dotyku oraz czułości, które Zjawa zapewniała poprzez te drobne pieszczoty. Gdyby była bardziej ludzka i emocjonalna to nawet mogłaby się poczuć jak matka, która właśnie uspokajała własne dziecko. Jednak nie mogła odczuć tego przyjemnego ciepła. Jej martwe serce przepełnione było gniewem oraz chęcią dokonywania zemsty. Dokładnie te uczucia pchały ją do przodu i zapewniały siłę, by móc wymierzać sprawiedliwość na własną rękę.
Spojrzała tylko na dłonie dziewczynki, która uciekła od jej dotyku. Nosiły ślady uderzeń oraz prymitywnej formy dyscypliny stosowanej przez ludzi. Nie było nic złego w tym, że rodzic uderzył dziecko raz czy dwa, sprzedając tego dydaktycznego klapsa. Co innego kiedy szła za tym próba wyładowania całej swojej frustracji i kara była zbyt gorliwie wymierzana. Dotyk mógł sprawić dziewczynce ból i dlatego uciekła przed chłodnym dotykiem Mściwego Ducha. Jednak cel został osiągnięty, gdyż dziewczę czuło wobec nadnaturalnej istoty zaufanie. Coś czym nie mogła obdarować dorosłych, ani również dzieci z tego sierocińca, zostało podarowane istocie, która wykraczała poza pojęcie przeciętnego śmiertelnika. Vengeful nie da jej teraz zrobić krzywdy. Przyszła pora na to, by dziecko mogło oddać ze zdwojoną siłą swoim oprawcom, którzy to dopuścili się tak haniebnego czynu katowania słabszej istotki. W Duchu wzbierał gniew, cichy gniew, który gotował się i stopniowo sycił płomień buchający z jej głowy. Nie wydzielał on ciepła i stopniowo powiększał się. Rozprzestrzeniał się w dół jej głowy, tworząc na pozór ognistą perukę dla zjawy. Płomień aktualnie sięgał na wysokość szczęki.
- Nie jestem takim aniołkiem, którego zapragnąłby każdy. Jestem bardzo specyficzna, Erin. Nazwać mnie możesz Aniołem Zemsty – odpowiedziała bez cienia urazy w głosie, dalej w międzyczasie gładząc dziewczynkę po głowie i odgarniając jej grzywkę na bok. Wyczuła tą niepewność i strach wywołany pytaniem o oprawców. Zaprawdę uczynili jej naprawdę wielką krzywdę oraz zadali ogromne cierpienie, skoro nawet w obliczu istoty nadnaturalnej boi się o tym mówić. Jednak w końcu zdobyła się na odwagę i wypowiedziała dwa imiona. Aloise i Berta. Teraz pozostało ustalić jeszcze kilka parametrów związanych z wyglądem oraz wymiarem kary, którą powinni otrzymać.
- Aloise i Berta? – powtórzyła po dziewczynce i nieco mocniej wtuliła ją w swoją pierś. Objęła jej łepek i oparła na nim podbródek. Pogłaskała jeszcze chwilę uspokajająco dziewczynkę po policzku i kontynuowała – Powiedz… jak wyglądają, kim są i co Ci zrobili? – zapytała spokojnym tonem głosu. Cały czas głaskała dziewczynkę oraz trzymała w swoich objęciach, od czasu do czasu robiąc ewentualne przerwy na otarcie jej łez, jeśli ponownie zaczęła płakać. Mściwy Duch zaglądała teraz w głąb serduszka siedzącej na jej kolanach czarnulki. Słuchała, myślała oraz degustowała emocje, które się ulatniały. Te negatywne jak strach, jak i również pozostałe, którymi mogły być gniew lub chociażby pragnienie zemsty.
- Jeśli tego zapragniesz Erin to zostanę Twoim Aniołkiem Zemsty i ukarzę ich odpowiednio. Wystarczy, że powiesz mi co mam im zrobić - powiedziała Zjawa sugerując dziewczynce jak może zaradzić jej problemowi. Tutaj już pozostawała kreatywność dziecka względem tego jaki ma być rodzaj tej kary. Vengeful chciała usłyszeć to z jej drobnych usteczek.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Pon Lut 27, 2017 5:12 pm

Patrzyła na Vengeful z pewną dozą ciekawości. Ów dziecięca ciekawość była potęgowana przez niezwykłe zjawisko jakim był ten niebieski ogień na głowie kobiety. Erin nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała. No cóż, tak to jest, gdy nie widuję się Koszmarów czy innych tego typu istot. Mimo wszystko Erin chyba nie miała co rozpaczać z tego powodu. Przynajmniej mogła spać pod tym względem spokojnie. Dziewczynka chwilę się wahała po czym powoli przysunął swoje drobną rączkę w kierunku ognia, który o dziwo nie patrzył. Poruszyła paluszkami wewnątrz tego niesamowitego ognia, po czym odsunęła od niego dłoń. Przez chwilę jakby cień radości zawitał na jej twarzytce. Sama dziewczynka dzięki temu gestowi zaspokoiła ciekawość co to tego niezwykłego zjawiska.
- To istnieją takie Aniołki? Ten pan co kiedyś przyszedł o takich nie wspominał... Inni się Pani boją? Inne Aniołki też? - wyrzuciła z siebie zaraz, bo iskierka ciekawości zaraz ponownie dała o sobie znać po słowach Ducha. Była zaciekawiona cała postacią, która przed sobą miała. W końcu nikt nigdy jej o takim kimś nie opowiadał. Erin bez jakichkolwiek oporów dawała się głaskać po głowie, a gdy ta odgarnęła kosmyki z jej buźki tylko przymknęła powieki.
Kiwnęła łebkiem, gdy Mściwy Duch powtórzył imiona wychowawców z jej sierocińca. Zaraz znów uległa kobiecie i objęła ją zaciskając delikatnie swoję drobne rączki w piąstki na jej plecach. Wszystkie ruchy dziewczynki był subtelne. Starała się, aby jak najbardziej zminimalizować swój ból. Na całe szczęście okład z zimnego ciała kobiety złagodził większość bólu.
- Oni się tu nami zajmują - zaczęła niepewnie, jakby się bała, że po samym wspominaniu o wychowawcach przywoła ich tu zaraz. Po chwili się jednak uspokoiła i marszcząc subtelnie czółko kontynuowała. - Aloise jest taki wysoki i ma duże ręce. Ma długie brązowe włosy, które związuje w warkocz. Jest niemiły... I głupi... I złośliwy... A Berta jest wysoka jak patyk. Ma blond włosy. I je tak dziwnie upina. I jest brzydka... I nosi sukienki. Takie ciemne, długie i brzydkie... I też jest niemiła, głupia i wredna - urwała znów, zaciskając nieco mocniej dłonie. Trudno jej było mówić o tym co tu się dzieje i co ci ludzie jej robili. W końcu kto by chciał opowiadać o upokarzaniu przez innych? Nikt, a napewno nie dziecko. Ona się źle z tym wszystkim czuła. Nie rozpłakała się jednak. Dzielnie powstrzymywał się od tego. - Oni... Oni mnie zbili, bo znaleźli w moim łóżku ukradziony chleb i kazali tu siedzieć, bo inaczej znów mnie ukarzą. Powiedzieli, dużo niemiłych słów. Bardzo dużo. Ale to nie ja zrobiła! Naprawdę nie ja. Ja go nie zabrała. Naprawdę nie zabrałam - wyrzuciła z siebie szybko kilka ostatnich zdań. Gniew mieszał się w niej z bezradnością. Rozpacz z desperacaja i strachem.
Kolejne słowa Venguful ją zamieszały. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Ona mogła się zemści od tak? Ktoś by za nią skrzywdził Aloisego i Berte, i do tego w taki sposób jaki ona chciała? To zdawało się jej wręcz niemożliwe, ale przecież miała przed sobą tę niezwykłą istotę, czyż nie?
- Moim? - powtórzyła jakby chciała się upewnić, kierując swoje spojrzenie na twarz Ducha.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Pon Lut 27, 2017 6:08 pm

Ogień Vengeful był jedną z rzeczy, o którą zwykle kontrahenci pytali lub próbowali dotknąć i sprawdzić temperaturę. Oczywiście nie parzył, a na dodatek u podstawy płomieniu znajdowały się jeszcze białe, miękkie niczym jedwab włosy zjawy. Spojrzała tylko pytająco na dziewczę, które najwyraźniej świetnie się bawiło jej kosztem. Ostatecznie jednak Zjawa machnęła na to ręką, gdyż nie chciała jej spłoszyć. Zresztą nie miała czym się denerwować, gdyż nawet nie odczuwała żadnego dyskomfortu, wywołanego taką zabawą.
Kler zawsze mówił o tym, że istniał bóg oraz jego skrzydlate sługi. Na świecie według nich czaił się również rogaty Szatan z hordami demonów, które tylko czekały na sposobność wniknięcia do ludzkiego serca. Oskarżano czarownice o spółkowanie z siłami nieczystymi, jednak Vengeful znała to trochę od innej strony. Powstała w oparciu o magię wiedźmy, jednak sama nie czuła się w żaden sposób podległa temu całemu Antychrystowi. Nie służyła legionom potępionych, a zwykłym ludziom, którzy pragnęli zemsty lub możliwości rewanżu.
- Jeśli mnie widzą to zwykle lękają się lub uciekają w popłochu. Nie spotkałam innych Aniołów więc nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Sama jednak wiem, że jestem Aniołem Zemsty – odpowiedziała Zjawa mając nadzieję, że zaspokaja ciekawość dziecka. Przyszła jednak pora, by przejść do interesów. Poznać przyczynę nienawiści tejże małej istotki, która teraz wtulała się w Zjawę. Mściwy Duch traktowana była praktycznie jak najbliższa osoba przez tę dziewczynkę. Wtulała się w nią i szukała schronienia w chłodnych objęciach Pani Zemsty, która w odpowiedzi dawała jej schronienie oraz uspokajała.
Aloise i Berta byli wychowawcami Erin. Z opisu dla Zjawy istotny był wygląd, a nie cechy osoby. To była cecha drugorzędna tak naprawdę, bo znajdzie ich tak czy siak. Chociaż jeśli emanowali negatywnymi emocjami to zadanie będzie prostsze. Vengeful pogłaskała po policzku dziewczynkę, która teraz karmiła ją swoim wstydem oraz smutkiem. Przycisnęła ją mocniej do swej piersi i słuchała dalej, by dowiedzieć się jaką to krzywdę uczynili dziecku.
Standardowo była to przemoc fizyczna i nie byłoby to nic specjalnego, gdyby nie to, że ktoś Erin wrobił. Dodali do tego atak na psychikę dziecka i to zadziałało w ten, a nie inny sposób. Vengeful nie wyczuwała, by dziewczynka kłamała. Nie w tym momencie, a uwierzcie, że trudno jest oszukać uosobienie zemsty. Zwłaszcza takie, które nienawidzi kłamstw. Kobieta jedynie mocniej przytuliła dziewczynkę do siebie i potarła dłonią o jej ramię.
- Wierzę Ci. Nie trwóż się aż nadto dziecię me– przeczesała jeszcze raz ciemną czuprynkę Erin swoimi szponiastymi palcami. Wierzyła jej i zemsty postanowiła dokonać jeśli tamta się zgodzi, jednak Mściwemu Duchowi przyszła do głowy jeszcze jedna myśl, którą wyrzuci niebawem. W końcu czemu miałaby się ograniczać tylko do ukarania samych wychowawców, którzy pochopnie wysnuli wnioski?
- Tak. Jeśli zawrzesz ze mną pakt to ukażę ich w Twoim imieniu. Nie chcesz jednak również ukarać tych, którzy oszustwem i kłamstwem wrobili Cię w coś czego nie zrobiłaś? Powiedz co chcesz bym im uczyniła, a powiem jaka będzie tego cena– zaproponowała zjawa patrząc dziewczynce w oczęta. Uśmiechnęła się delikatnie ukazując rząd białych ząbków i czekała na rozwój wypadków. Skrupulatnie takimi propozycjami podsycała nienawiść dziewczynki do tych ludzi.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sro Mar 01, 2017 9:39 pm

Cóż, Erin była po prostu ciekawskim dzieckiem. Lubiła poznawać nowe rzeczy, intrygowały ją nowości i niesamowite zjawiska, a ogień na głowie Mściwego Ducha napewno się do tego zaliczał. I czy tak naprawdę można karcić dziecko zainteresowaniem do świata? Jest to przecież naturalny odruch człowieka. W końcu to ciekawość uczyła człowieka. Gdyby nie ona dawni przodkowie nie ujarzmili, by ognia, stworzyli koła, ani nie rozwijali się, aby ludzkość stała się głównym panem świata. To ciekawość była kołem napędowym tego wszystkiego.
Była trochę zawiedziona faktem, że kobieta nigdy nie spotkała żadnego Aniołka. Nie oszukujmy się, każdy by chciał wiedzieć czy Anioły wyglądają rzeczywiście tak jak przekazuje im to ich wiara.
- A skąd to Pani wie? - spytała zaintrygowana dziewczynka. Tak, zaczynamy maraton trudnych pytań! Erin była ciekawa czy Venguful wiedziała to od tak, czy ktoś jej to powiedział. A może spotkała samego Boga, który jej to przekazał? Ciemnowłosa miała wrażenie, że każda z możliwość była możliwa. W końcu żyła w świecie, gdzie czary odmieniły ludzie istnienia, żyły czarownice oraz tajemnicze i groźne Koszmary.
Erin nigdy nie lubiła tych ludzi. Cóż, nie było jej się w sumie co dziwić. Znęcali się oni na niej i innych podopiecznych, kiedy tylko mogli. W głębi duszy dziewczynka miała wrażenie, że jej wychowawcy muszą być bardzo nieszczęśliwymi ludźmi, ale odpychała od siebie tę myśli jak i współczucie dla nich. W końcu czy ofiara powinna współczuć swoim kąta?
Gdy się nie miało bliskich, tak jak Erin, każdy kto dał odrobinę czułości, ciepła i bezpieczeństwa mógł się zdawać rodziną. Dziewczynka nie lubiła się do tego przyznawać, bo w końcu nie chciała wyjść na słabeusza, ale szukała spokoju i bezpieczeństwa wśród do dorosłych. Chciała mieć jakikolwiek zalążek rodziny, a już zwłaszcza matkę i ojca. W końcu to te dwie osoby odgrywały w większości życia dzieci najważniejszą role, a Erin ich ewidentnie brakowało. Poszukiwała tego czego jej brakowało.
Kłamie w towarzystwie istoty o nadnaturalnych zdolnościach mogło być niestosowne i ryzykowne. W końcu nigdy nie wiadomo czy ów postać nie potrafi czytać w myślach i nie trawi kłamstwa, a takie coś mogło się bardzo źle skończyć. Nikt nie lubi być okłamywany. Z resztą Erin czuła zwyczajnie zbyt duży respekt wobec Pani Zemsty, aby mydlić jej oczy.
- Pakt... - powtórzyła po Duchu, a oczy Erin dalej były skupione na szkarłatnych tęczówkach Venguful. To słowo brzmiało jakoś tak groźnie i złowrogo, aż przez plecy Erin przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Jednak możliwość zemsty na oprawcach zdawała się być słodka możliwością. Czuła mieszane uczucia do tego wszystkiego. Dalej pragnęła, aby ci ludzie cierpieli tak jak ona, ale z drugiej strony miała wrażenie, że to może nic nie pomóc. Chciała też kary dla osób, które ją w to wrobiły, należało się im to w końcu, prawda? Ona tu cierpiała, kiedy oni w spokoju siedzieli w swoich pokojach otuleni zapewnie kocami. Nie podobały jej się słowa o cenie... Czym miała jeszcze zapłacić? Przecież już cierpiała, a miała jeszcze płacić za zadość uczynienie dla siebie? Czuła się pod tym względem nieprzekonana. To się nie skończy po tej karze dla nich... To się nie skończy dopóki tu jesteś Erin... przeszło jej przez myśli.
- To się nie skończy po skrzywdzeniu ich, prawda...? Oni będę to robić dalej, a Pani pewnie odejdzie po tym... - ...a ja zostane znów z tym sama... dodała w myślach.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sro Mar 01, 2017 11:27 pm

Skąd ona mogła to wiedzieć? Tutaj faktycznie dziecko było w stanie zagiąć Vengeful i przez moment pojawiła się chwila konsternacji na twarzy ducha. Nie mogła jednak odpowiedzieć w stylu: „bo tak i nie pytaj smarkulo”, gdyż taka odpowiedź byłaby niegodna bytu jakim jest Pani Zemsty. Szybko przeanalizowała co do tej pory robiła oraz z jakiego dokładnie powodu i na tej podstawie, odpowiedziała dziewczynce.
- Nie musiał mi tego mówić bóg, ani nikt inny. Jeśli robisz coś i wiesz, że jesteś w tym dobra to najczęściej robisz to przez resztę życia – wybrnęła z dosyć trudnego pytania w taki sposób. Vengeful oczywiście mogłaby opowiedzieć dziecku na czym dokładnie polegała jej „praca” jako Zemsty, jednak coś czuła, że przestraszyłaby przy tym dziecko i przy okazji straciła kontrahenta. Zwłaszcza, że Spirit nie była osobą wierzącą w jakichkolwiek bogów i bożków. Już raz umarła i żadnego światełka w tunelu nie widziała, chociaż… może właśnie tak wyglądało życie po śmierci? Tułanie się jako duch pragnący zemsty lub raczej jedynie odbicie dawnej siebie. Odbite w zwierciadle negatywnych emocji oraz niedokończonych spraw. Jedną z właśnie takich miało być niesienie zemsty, gdzie tylko mogła. Nie spocznie póki jej gniew oraz nienawiść nie zostaną ugaszone, a winni ukarani. Nie chodziło tu jedynie o jej sprawę, ale o wszystkie osoby, które kiedykolwiek doznały krzywd i nie mogły walczyć z agresorem.
Nie oznaczało to jednak, że w swojej historii Vengeful Spirit nie okazała komuś miłosierdzia. Potrafiła wyczuć kiedy ktoś szczerze żałował za swoje czyny i pragnął poprawy oraz zadośćuczynienia. Wtedy Duch faktycznie nie ścigał już dłużej tej osoby, a jedynie wymierzał lżejszą karę, kończąc w ten sposób kontrakt z danym kontrahentem.
- Umowa między nami – wytłumaczyła Zjawa. W końcu dziewczynka mogła nie znać takich fachowych terminów z racji wieku oraz tego, że sierociniec mógł nie zapewniać dostatecznej edukacji. Nigdy nie wiadomo, w końcu jeśli korzystali z tak prymitywnych i barbarzyńskich metod jak kary cielesne oraz izolacja, to również z edukacją mogło być krucho. Podobno człowiek tytułował się gatunkiem szczytowym, który przewyższał zwierzęta w każdym calu. Problem w tym, że Spirit widziała to z nieco odwróconej perspektywy. To zwierzęta były czasami lepsze od ludzi, bo w przeciwieństwie do nich, tamte potrafiły zadbać o swoich i nie mordować ich ku własnej satysfakcji. Nie odczuwały zawiści oraz posiadały instynkt samozachowawczy. Wiedziały kiedy należy ustąpić, jak również priorytetem dla nich była ochrona stada i dobro ogółu, a nie jednostka jak w wypadku ludzi. Jednostka nie miała tak naprawdę znaczenia, gdyż nawet ta najbardziej wybitna kiedyś zniknie z tego świata i zapomni się o niej.
Czerwonooka cały czas trzymała w objęciach dziecię. Gładziła je pieszczotliwie po głowie oraz od czasu do czasu przejechała delikatnie wierzchem dłoni po policzku. Dawała jej czas na zastanowienie się i najwyraźniej nadszedł jego koniec. Była bystrym dzieckiem, bo faktycznie istniała szansa, że na ich miejsce przyjdą następni i zlikwidowanie problemu będzie tylko tymczasowe. Również Vengeful nie będzie mogła tutaj być cały czas, gdyż na świecie inni ludzie również mają prawo do zemsty. Jednak nie oznaczało to, że Zjawa nie ma pomysłu w głowie.
- Istnieje szansa, że na ich miejsce przyjdą kolejni, o wiele gorsi. Nawet jeśli bym ich zabiła lub doprowadziła do szaleństwa to możemy zamienić kij na metalowy drąg – przeczesała ciemną czuprynkę swymi palcami i uśmiechnęła się delikatnie, gdyż to co miała powiedzieć dalej mogło brzmieć nawet jak jakiś plan – Kiedyś będę musiała odejść, jednak w najbliższym czasie nie nastąpi ten moment. Proponuje Ci dokonać zemsty i uciec z tego miejsca. Pomogę Ci w obu, ale w zamian za to jak dorośniesz i się usamodzielnisz to oddasz mi coś o co poproszę – zaproponowała Zjawa. Nie powiedziała jeszcze jaka dokładnie będzie cena, ale Erin również nie zadeklarowała czego dokładnie od niej oczekuje. Negocjacje póki co trwały, a Mściwy Duch mówiła nader cierpliwie i spokojnie. Miały przed sobą cały wieczór, który mogły spędzić razem układając warunki ich drobnej umowy. Takiej, która zaprocentuje w przyszłości.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Czw Mar 02, 2017 5:30 pm

Nie miała zamiaru się wyrywać, ani odsuwać od niebieskoskórej istoty. Dobrze się czuła w ramionach kobiety pomimo jej demonicznego wyglądu. Sama nie wiedziała czemu tak było. Po prostu tak było i tyle. Przez myśl jej nawet przeszło, że mogłaby teraz zasnąć wtulona w ramiona Pani Zemsty. Była zmęczona, a przecież czuła, że kobieta nie da jej teraz zrobić krzywdy.
Przyglądała się obliczu Vengeful, gdy na ta zaczęła się zastanawiać.
- Aha... - trochę ją zaskoczyła ta odpowiedź. Jednak miała tę cichą nadzieję na jakieś bóstwo. Cóż, widocznie nie zawsze można mieć to co się chcę. Erin jeszcze nie dokona rozumiała co ma na myśli Zjawa. Nie doświadczyła jeszcze piękna wędrówki, ani gry na instrumencie. Jednak za kilka lat miała już wiedzieć o co tego zimnego i ciemnego wieczoru miała na myśli niezwykła istota zemsty.
Nie pocieszyły ją w żadnym stopniu słowa kobiety. Wręcz przeciwnie, zdawały się być jaknajbardziej gorzkie. W głębi duszy ciemnowłosa po prostu pragnęła, aby kobieta zaprzeczyła, żeby powiedziała, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Jak każdy tak i Erin po prostu chciała, aby jej życie po prostu się ułożyło oraz nie było w nim niepotrzebnego cierpienia. Mimo wszystko zaniepokoiła ją odebranie długu w późniejszym czasie. Zwłaszcza, że Pani Zemsty nie powiedziała o co może jej konkretnie chodzić. Te wszystkie rozmyślania zostały jednak przerwane. Dziewczynka już chciała coś powiedzieć, gdy jej brzuszek przemówił za nią. Wydobyło się z niego ciche burczenie, które spowodowało lekkie zakłopotanie na buźce dziecka. Erin objęła się łapka za brzuch, odwracając spojrzenie w stronę podłogi.
- Przepraszam - wymamrotała dalej zakłopotania. Tak, już od dłuższej chwili czuła głód, ale starała się nie zwracać na niego uwagi. Jednak żołądek w końcu postanowił dać o sobię znać.
Milczała dłuższą chwilę po czym odezwała się dość niepewnie.
- Ja... Ja po prostu chcę stąd odejść...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Czw Mar 02, 2017 7:15 pm

Na swój sposób słowa Vengeful mogły być znacznie lepsze niż koloryzowanie rzeczywistości i okłamywanie dziecka, które potem dozna jeszcze większego zawodu bo „obiecało” mu się, że będzie dobrze. Jej życie nie ułoży się tak długo jak sama nie zacznie o nie walczyć i Spirit to wiedziała. W świecie mogły przetrwać tylko silne osoby, a słabe ratowały się jedynie tym, że mogły miały dobre koneksje lub pieniądze. Niemniej prędzej czy później i one napotykały sytuację bez wyjścia, którą przetrwają tylko Ci odpowiednio odporni psychicznie.
Słysząc burczenie w brzuchu dziewczynki zjawa delikatnie się uśmiechnęła kącikiem ust. Właśnie zaserwowano jej dodatek w postaci poczucia głodu oraz skrępowania, jednak na dłuższa metę takie odczucie wcale nie było smaczne. Było bardziej jak pieprz do dań albo inna drażniąca przyprawa, która nadawała smaku, jednak samym pieprzem duch się nie naje. Niemniej dziecko wyglądało naprawdę uroczo, gdy przepraszało Ducha, za zwyczajną reakcję organizmu. Była głodna i zdesperowana, a zarazem na tyle słaba przez to, że nie było mowy o ucieczce.
- By odejść musisz mieć siłę, a by ją zdobyć musisz jeść. Jednak nawet jeśli uciekniesz to musisz mieć pewność, że już tu nie wrócisz. Inaczej najpewniej nie skończy się tylko na pobiciu i zamknięciu – powiedziała zjawa głaszcząc dziewczynkę po policzku. Na moment przybliżyła usta do jej policzka i złożyła na nim pieszczotliwego całusa. Poczęła powoli szykować się do wstania. Objęła jeszcze na chwilę dziewczynkę i wtuliła ją w siebie.
- Pragniesz bym poszła po coś do jedzenia dla Ciebie czy wolisz bym została przez resztę wieczoru? A może jedno i drugie? – zapytała, patrząc w błękitne oczęta sierotki, która nadal była w jej uścisku. Zjawa postanowiła jej pomóc chwilowo w ten sposób, gdyż dziecko nie było psychicznie gotowe na to, by podpisać jakikolwiek pakt. Jednak nikt duchowi nigdy nie bronił kraść jedzenia, czy zostawania z przyszłym kontrahentem i budowania więzi pomiędzy nimi, a potem zawarcie paktu. Chwilowo Erin miała całkiem komfortową sytuację, w końcu mogła o tym nie wiedzieć, ale zjawy raczej nikt nie zobaczy, a da radę przeszmuglować do tego pokoju smakołyki z kuchni. Może nawet po drodze spróbować samej znaleźć osoby, które były odpowiedzialne za podrzucenie tamtego chleba.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Nie Mar 05, 2017 12:16 pm

No co ona miała poradzić? Jakoś głupio jej się zrobiło, że tak w jej brzuszku zaburczało. Była trochę zła na siebie, że jej żołądek postanowił tak głośno dać o sobie znać, choć tak naprawdę nie mogła nic na to poradzić. Taka już była natura człowieka, a z nią raczej nie ma co walczyć pod względem takich odruchów. Była po prostu głodna i w tym momencie nie wybrzydzałaby żadnym daniem. Nawet znienawidzoną przez siebie zupą warzywna. Uch, te wszystkie farfocle, które w niej pływały. Ohydztwo... Ale w tej chwil nawet nieważne by były te wszystkie faflocle w zupie. Byle by coś zjeść. Bała się jednak wyjść z pomieszczenia. Zwłaszcza, że mogliby ją naprawdę złapać na kradzieży. A dwa podobne zarzuty w tak krótkim czasie nie mógłby być niczym przyjemnym wobec Erin.
Patrzyła na nią i uważnie słuchała jej słów. Na koniec pokiwała lekko głową, aby pokazać, że rozumie. Tak, musiała być silna i odważna, aby podjąć się ucieczki. Mimo tego, że jeszcze nic w jej życiu się nie zmieniło. Erin poraz pierwszy od bardzo długiego czasu poczuła nadzieję w sercu. W końcu coś mogło się wreszcie zmienić, a ona miała jakaś szanse na wyrwanie się stąd. Uśmiechnęła się na tego drobnego buziaka. Zaraz z powrotem wtuliła się w ciało kobiety, przymykając przy tym powieki. Nie chciała, by ta poszła. Chciała dalej czuć się bezpieczna w jej ramionach. Wiedziała jednak, że to wcześniej czy później będzie się musiało zakończyć, a ona nie będzie mogła za to obwiniać nikogo. Taka po prostu była kolej rzeczy.
- Naprawdę by pani mi coś przyniosła i została ze mną potem? - spytała trochę niepewnie. Nie chciała naruszać cierpliwości, ani rozgniewać Vengeful. Co to, to nie. Mimo wszystko Zjawa zrobiła dla dziewczynki całkiem sporo, za co dziecko było jej wdzięczne, więc niewdzięczność nie była w tej chwili wskazana.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Pon Mar 06, 2017 4:57 pm

Patrzcie, oto Duch Zemsty była lepszym opiekunem niż właściciele sierocińca. Niemniej Erin jeszcze nie rozumiała jak działa ten świat. Nie zdawała sobie sprawy, że zjawa, do której tak się teraz tuliła, potrafiła zabić człowieka i uczynić mu wiele krzywd. Dziewczynka również najwyraźniej w życiu nie widziała tych potworów zwanych Koszmarami i to chyba lepiej dla niej póki co. Vengeful sama gardziła koszmarami i uznawała je za wynaturzenia. Otwarcie okazywała im pogardę, a jeśli tylko spotkało się to z agresywną reakcją po prostu je likwidowała. Zadając im tyle cierpienia, by nikt inny nie chciał zrobić czegoś podobnego Mściwemu Duchowi.
Gdyby nie to, że dziecko naładowało ją sporą dawką pozytywnych emocji to zjawa nawet by nie dała jej tamtego całusa, który wywołał kolejną kanonadę uczuć. Czarnowłosa upatrywała w niebieskoskórej coś czego nigdy nie miała – dom. Ludzie zaprawdę byli prostymi istotami. Pochylając się nad nimi, Vengeful mogła podszyć się pod każdą rolę jaką tylko zechciała, gdyż byli na tyle wdzięczni za pomoc w trudnej chwili, że przypisywali same superlatywy. Nawet tak szkaradnym stworzeniom jak płonąca inkarnacja zemsty.
- Tak. Obiecuję – powiedziała i na moment jeszcze przytuliła główkę dziewczęcia do swojej piersi, a następnie objęła ją, głaskając przy tym po ramieniu oraz policzku za pomocą swych już ogrzanych dłoni. Trwała z nią tak jeszcze chwilę, po czym zanim zsunęła dziecko ze swoich kolan, jeszcze raz poczochrała jej czarną czuprynkę uśmiechając się do niej. Potem wstała i wyszła z pokoju.
Na zewnątrz światła już były pogaszone, a deszcz dalej wygrywał swoją piosenkę dorzucając do tego jeszcze uderzenia piorunów. Niektóre dzieci się tego bały co mogła zresztą usłyszeć podczas przechadzania się korytarzami w poszukiwaniu kuchni. Po drodze zjawa nawet widziała dwójkę opiekunów, którzy zrobili krzywdę Erin jednak nie mogła im jeszcze niczego uczynić. Jeszcze nie nadszedł ich czas, ale niebawem najpewniej sprawiedliwości stanie się zadość. Zjawa idąc korytarzem zwracała uwagę na to czy ktoś jeszcze był w pobliżu. Dopiero kiedy wzrok osoby odwracał się, ona otwierała drzwi. Zresztą mogła również wyczuwać czy ktoś ma zamiar wyjść chociażby po tym, że czuła emocje bezpośrednio po drugiej stronie.
Czerwonooka w pewnym momencie trafiła na stołówkę. Czarny dym wkradł się do zamka i zwyczajnie go wyłamał, a drzwi stanęły otworem. Białowłosa istota powędrowała w kierunku spiżarni, skąd pobrała trzy kiełbasy oraz pół bochenka chleba. Wszystko to wyleciało przed nią, a następnie podleciało aż pod sam sufit, który niekoniecznie musiał być dobrze oświetlony. Zjawa przekradała się po cieniach, aż w końcu wróciła do tamtego pokoju, w którym siedziała Erin. Otworzyła do niego drzwi i weszła z chlebem oraz mięsem lewitującym nad jej lewą dłonią. Zjawa zamknęła za sobą drzwi i podeszła do czarnowłosej, klęknęła przed nią i wręczyła jej mięso oraz chleb. Znowu rozsiadła się pod tamtą ścianą, rozkładając ramiona by dziecko mogło ponownie się w nią wtulić i zjeść to co białowłosa przyniosła.
- Jedz powoli – zwróciła tylko uwagę, gdyż szybkie jedzenie nie było specjalnie zdrowe. Miały cały wieczór, a posiłek trzeba było zjeść godnie. Nawet jeśli był tak prosty jak kiełbasa z pieczywem.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Nie Mar 12, 2017 4:07 pm

Każdy szukał tego czego mu brakowało w życiu i pomimo tego, że Hawke mogła się do tego nie przyznawać dalej poszukiwała kogoś kto mógłby jej zapewnić ciepło i rodzinę. Była tylko dzieckiem. Dzieckiem, które pragnęło trochę miłości i opieki, której nie otrzymywała w sierocińcu. Zazdrościła tym, którzy to mieli.
Ciemnowłosa dobrze pamiętała jak kiedyś była w mieście i widziała szczęśliwą dziewczynkę, która szła ze swoją matką za rękę. Obydwie były wesołe, uśmiechały się. Dziewczynka nie wyglądała na głodną, nie była brudna i wychudzona, a dodatkowo ubrana była w ładną sukienkę. Była całkowitym przeciwieństwem Erin – zaniedbanej, głodnej i chodzącej w starej już znoszonej koszuli i spodenkach oraz ubłoconych butach. Ciemnowłosa sierotka dobrze pamiętała jak wtedy zazdrościła tej nieznajomej dziewczynce. Ona miała wszystko, a Erin nic. A czy tak naprawdę dużo chciała? Przecież pragnęła tylko jednej osoby, która, by ją pokochała i wyciągnęła z tego przeklętego sierocińca.
Dawała się przytulać i uśmiechała się na te drobne pieszczoty ze strony kobiety. Naprawdę dobrze się czuła w jej ramionach. Nie chciałaby ta szła, mimo to grzecznie dała się odsunąć. Przymknęła delikatnie powieki, gdy tamta poczochrała jej włosy. Chwilę stała, patrząc jak  Vengeful wychodzi z pokoju. Po tym usiadła z powrotem na podłodze, opierając się o ścianę, przymykając zaraz delikatnie powieki. Tym razem jednak nie płakała. Nie, w tej chwili czuła spokój. Nawet nie bała się grzmotów, które dochodziły za okna. Burza mogła sobie szaleć na dworze, ona w tej chwili czuła się zwyczajnie bezpiecznie. Wiedziała, że za niedługą chwilę Zjawa wróci do niej z powrotem. Po prostu czekała na nią.
Zareagowała od razu na dźwięk otwieranych się drzwi, nawet pomimo tego, że po takim trwaniu w ciszy powoli zaczęła przysypiać. Zaraz jej tęczówki koloru burzowego nieba zwróciły się w stronę kobiety. Wstała i zrobiła kilka kroków w jej stronę. Na jej twarzy malował pewna radość na widok jedzenia. Nawet nie ważne było to, że był to zwyczajny chleb i kiełbasa. Z resztą w tej chwili zdawało się to niezwykłym rarytasem. Wzięła od  Vengeful jedzenie po czym wzięła spory kawałek kiełbasy do ust. Najchętniej pewnie by zjadła wszystko naraz. Zaczęła szybko przeżuwać jedzenie, opanowała się jednak gdy jasnowłosa zwróciła jej uwagę. Opanowała się, przełknęła ów kawałek, po czym usiadła na jej kolanach. Tym razem jadła już spokojniej. Przeżuwając każdy kawałek powoli i bez zbędnego pośpiechu.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Sro Mar 15, 2017 1:14 am

Czym była rzecz, której Vengeful szukała w swoim życiu? Czy była to zemsta na oprawcach, którzy ją zabili? Już zrealizowała. A może wskrzeszenie swojego kultu? Nie jest zainteresowana. Odnalezienie części siebie oraz zrealizowanie własnych pragnień? Bingo. Zjawa jedyne czego pragnęła to urzeczywistnić swoje marzenie o sprawiedliwości. Takiej prawdziwej, a nie tej, którą sobie każdy mordę wyciera i uważa, że ofiary mordercy nie zasługują na inną rekompensatę poza widokiem zabójcy za kratkami. Nie pragnęła tego o co postulowali zapatrzeni w nierealną przyszłość idealiści. Ludzie, którzy nigdy nic nie stracili nie powinni mieć prawa wypowiadać się o granicy samosądu. Spirit pragnęła najeść się do syta emocjami osób, za które zemsty dokonała. Była bardzo głodna, a jej żołądek wydawał się nie mieć dna. Mimo, że egzystowała już długo i zrealizowała wiele kontraktów, tak nadal nie czuła się ani trochę syta.
W przeciwieństwie do Erin, która właśnie napełniała swój żołądek, Vengeful nadal była głodna. Zapychała się właśnie przyjemnymi uczuciami, które serwowała jej dziewczynka. Zjawa pozwoliła dziewczynce w spokoju dokończyć posiłek, przy czym głaskała ją w międzyczasie po czarnej główce. Obejmowała i dała w spokoju odzyskać siły. Nachyliła się lekko do jej ucha i szepnęła miłym głosem – Prześpij się. Zabierz wszystko co Twoje i jutro Cię stąd zabiorę jeśli tego pragniesz, jednak wiedz że nie będzie potem odwrotu – powiedziała zjawa ujmując dziewczynkę za rękę. Rozmasowała kciukiem wierzch jej dłoni, a kiedy dziecko się najadło i faktycznie chciało usnąć to objęła ją czulej, pozwalając oprzeć się o swą pierś. Ucałowała ją w czoło na dobranoc i pilnowała, by nic nie zakłóciło jej snu. Przez całą noc gładziła ją po głowie uspokajająco, od czasu do czasu przekładając w palcach pasma jej czarnych włosów. Czekała aż do samego rana, do momentu gdy ktoś musiał w końcu zajrzeć do pokoju i obudzić dziewczynkę. Zjawa na moment zablokowała zamek za pomocą telekinezy, symując jego uszkodzenie. Wysunęła się spod dziewczynki i pogłaskała ją po głowie na dzień dobry.
- Zwykli ludzie mnie nie widzą ani nie słyszą, jednak lepiej by nie zauważyli, że opierasz się o pustą przestrzeń. Wróć tutaj ze swoimi rzeczami - odpowiedziała zjawa i przytuliła jeszcze ostatni raz dziewczynkę. Pogłaskała ją po głowie i wskazała głową, by wstała. Sama Vengeful natomiast usadowiła się w rogu pokoju od strony drzwi. Rozsiadła się wygodnie, wyciągając obie nogi przed siebie i przeciągnęła się leniwie. Poruszyła karkiem w lewo i prawo, a stawy strzeliły nieznacznie. Zasiedziała się przez całą noc, a teraz jeszcze było jej za słodko. Musi jak najszybciej wydalić z siebie te emocje, gdyż czuła się coraz gorzej.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Pon Kwi 10, 2017 9:16 pm

Posiłek dłuższą chwilkę jej zajął. Oczywiście, gdyby nie pouczenie Vegeful dziewczynka o wiele szybciej pochłonęłaby jedzenie, które dostała, ale tak to zbytnio się nie śpieszyła. Przez cały czas dziecko czuło się bezpiecznie. Dawno nie okazano jej tyle troski, bezpieczeństwa i ciepła. Erin nie obawiała się nagłego wpadnięcia do pomieszczenia jej wychowawców i ukarania jej za zabrany chleb i kiełbasę. Nie, w towarzystwie Spirit naprawdę czuła się bezpiecznie. Może było to złudne uczucie, jednak ciemnowłosa wierzyła w nie całym swoim dziecięcym serduszkiem.
Przez chwilę nie była pewna czy ucieczka z sierocińca w towarzystwie Veneful jest dobrym pomysłem. Ucieczka nie była niczym pewnym. Ona sama nie posiadała żadnego większego majątku. Nie miała gdzie mieszkać, ani do kogo się udać. Mimo to dla Erin zdawało się to o wiele lepszym wyjściem niż dalsze siedzenie w tym nieszczęsnym miejscu. Ludzie jej tu nienawidzili, a ona ich. Był tylko jeden problem, oni mieli nad nią władze i mogli ją bić, a dziewczynka miała tego serdecznie dość. Kiwnęła głową na słowa Veneful. Cóż, będąc mniej lub bardziej świadoma Erin podjęła decyzje, która miał zaważyć na całe jej życie. Któż by pomyślał, że dziecko może aż tak bardzo zaważyć nad swoją przyszłością?
Zaraz wtuliła się w objęcia kobiety, zamykając zmęczone powieki. Na jej ustach zawitał delikatny uśmiech z powodu całusa. Musiała się przecież wyspać, przed odejściem z tego parszywego miejsca, prawda? Z resztą i tak była zmęczona. Erin miała dziś dość sporo wrażeń jak na jeden dzień. Nie było trzeba długo czekać, aby ciemnowłosa odpłynęła do krainy Morfeusza.
Przespała resztę nocy spokojnie. Nie obudziła się ani razu z powodu koszmarów. Na jej buźce podczas snu rysował się spokój. Dziewczynka skrzywiła się delikatnie na pobudkę ze strony Zjawy. Na początku nie do końca rozumiała co się wokoło niej dzieje. Patrzyła na Ven lekko nieprzytomnym wzrokiem, aby zaraz potrzeć jedno oko dłonią. Po chwil kiwnęła tylko główką. Powoli wstała, a po niedługiej chwili do pokoju wszedł jeden z opiekunów. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Wyłaź, gówniaro i marsz na śniadanie – warknął tylko, a Erin ze wzrokiem wbitym w podłogę wyszła z pokoju. Tuż przed wyjściem zerknęła jeszcze w kierunku Ven. Tak, ciemnowłosa miała zamiar wrócić tu ze swoim drobnym dobytkiem.

***
Ile minęło? Z pół roku. Erin starała się jakoś żyć. Nie było to nic łatwego, zwłaszcza dla dziecka bez rodziny. W końcu, gdy się ma 13 lat raczej nie da się zarobić jak w przypadku dorosłego. Łapała się drobnych prac. Wędrowała z miasteczka, do miasteczka, ze wsi do wsi. Sama zbytnio nie wiedziała czego szukała, jednak szła dalej. Gdy nie mogła zarobić zwyczajnie próbowała kradzieży. Zazwyczaj się jej udawało, choć zaliczyła kilka wpadek przez, które musiała uciekać, ale nigdy jakoś nigdy z przedstawicieli prawa nie złapał jej.
Noc jest najlepszą przykrywką do wszystkiego, a już zwłaszcza do zakradnięcia się do jednej ze stodół, aby tam przespać noc. Lipcowa noc już trochę trwała, a Erin w swojej prowizorycznej kryjówce schowana za jednym ze stogów siana. Krzywiła się przy każdym poruszeniu. Znów ją wszystko bolało, a najgorsze było to, że po raz kolejny w życiu nie było jej stać na miejsce w gospodzie i miskę czegoś ciepłego. Czuła okropną wściekłość. Gdyby nie ten pieprzony cham miałaby pieniądze… Przecież się umówili, co nie? Ona miała popracować w jego sadzie, za co miała dostać pieniądze. Ale nie, on musiał sobie ubzdurać, że Erin podjebała mu trochę tych przeklętych czereśni i wiśni. Przecież ani jednej nie zjadła! Kusiło ją jak cholera, ale powstrzymała się i co? I jedna wielka dupa. Nie zjadła niczego, naharowała się jak wół i nawet nie dostała zapłaty… I co ona mogła zrobić jako dziecko? Nic...

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Vengeful Spirit
Mściwy Duch
Mściwy Duch
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 07/02/2017

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Wto Kwi 11, 2017 5:47 pm

Vengeful odprowadziła wzrokiem dziewczynkę oraz jej wychowawcę. Posłała dziecku na „do widzenia” jeszcze ciepły uśmiech, a chwilę po tym jak drzwi się zamknęły padła na podłogę trzymając się za żołądek. Zawarczała próbując jakby wykrztusić coś z siebie, trzymając się rękoma za brzuch. Uderzyła się w niego dwa razy z pięści, jednak za pierwszym razem nie siadło odpowiednio i jedyne co to złamała sobie żebro, które po chwili się zrosło. Za drugim razem trafiła w odpowiednie miejsce, otworzyła usta, a z nich wylała się biała mgła. Duchowi właśnie ściekały krople potu po twarzy, a wzrok miała nieco zamglony. Była otumaniona po pozbyciu się z wnętrza siebie znacznej ilości pokarmu jakim były te pozytywne emocje, którymi obdarzyła ją Erin. Taka już była specyfika tej konkretnej Zjawy. Nie mogła zbyt długo być wystawioną na pozytywne emocje, gdyż szkodziły jej i musiała od czasu do czasu pozbyć się ich ze swojego wnętrza. Biała mgła właśnie była pozytywnymi emocjami, które znajdowały się wewnątrz Spirit, a jako że emocje nie mają namacalnej formy to bardzo szybko się rozpłynęła w powietrzu. Nie miało to żadnego zapachu, ani nie oddziaływało na świat zewnętrzny. Białowłosa przetarła usta wierzchem dłoni i oparła się o jedną ze ścian. Wyczekiwała powrotu dziewczynki z całym jej dobytkiem, by niebawem zniknąć z nią z tego miejsca. Pomogłaby jej wyłamać kraty, przeskoczyć mur, a nawet wyważyć niektóre z drzwi. Potem ich drogi się rozejdą, a raczej tak myślała Zjawa tamtego dnia.
***
Pół roku później Zjawa nadal krążyła po Wishtown. Zbierając negatywne emocje ludzi oraz dokonując zemsty w ich imieniu. Czasami tajemniczo znikali ludzie, a plotki na mieście mówiły, że porywał tychże jakiś potwór lub inna czarownica. Było w tym niewiele prawdy, gdyż najczęściej tych ludzi Vengeful zabijała, a ciała wyrzucała do rynsztoka lub rzeki. Zależy co było bliżej oraz czego pragnął kontrahent. Białowłosa przemierzała teraz uliczki, w poszukiwaniu kolejnego źródła pożywienia. Zemsta, którą dokonała przed chwilą poprzez zrzucenie nieszczęśnika z wysokości nie była wystarczającym pokarmem dla niej. Szukała ludzi zawistnych oraz z mrokiem w sercu. Wędrowała tak przez dłuższy czas, a ulice stopniowo pustoszały. Zdarzało się, że ktoś z przechodniów widział Zjawę. Krzyczał i uciekał w popłochu myśląc, że ta uczyni mu krzywdę. Spirit żerowała na strachu nosicieli oraz narastającej w ich umysłach paranoi.
Jej duchowe powonienie w końcu doprowadziło ją przed stodołę, z której negatywne emocje oraz rozczarowanie aż kipiały. Ktoś ewidentnie został tam skrzywdzony i domagał się zadośćuczynienia, aczkolwiek ten zapach wydawał się Spirit dosyć znajomy. Kiedyś już go czuła, jednak nie mogła sobie przypomnieć gdzież? Może po twarzy skojarzy osobę? Czarna mgła owinęła się wokół Zjawy, która weszła do stodoły, zamykając za sobą wrota. Błękitny ogień tańczył w ciemnościach i rozświetlał mroki, a plaśnięcia bosych stóp Vengeful odbijały się echem po całej stodole. Niebieskoskóra rozglądała się uważnie w poszukiwaniu osoby, która ją tutaj zwabiła. Wyczuwała jej zapach za jednym ze stogów siana, w stronę którego zaczęła podchodzić.

___________________
Straszny głos|Normalny głos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t423-let-my-vengence-soar#4695
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 343
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sierociniec    Czw Maj 25, 2017 11:20 pm

Zmęczenie coraz bardziej ogarniało jej wykończone ciało. Dziewczyna marzyła teraz tylko o śnie. W końcu niczego innego nie mogła doświadczyć. Wiedziała, że nie zje dziś kolacji, a i pewnie przez kolejne kilka dni będzie chodzić o pustym pysku. Cóż, zostawało jej tylko odpocząć. Dać choć w ten sposób ciału zregenerować siły. Zwinięta w kłębek, szczelnie okryła się swoim płaszczem. Nauczyła się już, że pomimo ciepłych dni, noce bywają zimne, a nie chciała przypadkiem obudzić się cała zmarznięta i zesztywniała. Wystarczył już fakt, że nie miała jakiegoś super miejsca do spania. Nie oszukujmy się, wolałaby zasnąć po prostu w łóżku. Mimo tego zmęczenie zwyczajnie wygrało, a ona sama po chwili już spała, jednak jej sen był dość lekki i czujny. Nie czuła się w tym miejscu bezpiecznie, aby od tak głęboko zasnąć. Każdy bardziej niepokojący ją dźwięk był w stanie ją obudzić i zasiać kolejne ziarno strachu w jej młody serduszku.
Nie dane było jej długo pospać. Minęło może 40 minut, a jej uszy doszedł niepokojący dźwięk, który ją obudził. Ciemnowłosa jednak nie zerwała się z miejsca i nie zerwała się do ucieczki. Najciszej jak potrafiła usiadła i nasłuchiwała, a jej własne serce biło jak oszalałe, gdy słyszała nadchodzące kroki. Poczuła wszechobecny strach, nie wiedziała co powinna teraz zrobić. Przestała myśleć racjonalnie. Nawet jakoś nie zarejestrowała, że światło jakie rozświetliło pomieszczenie było jakieś dziwne, a dokładnie nienaturalnie niebieskie. Nie wiedziała co robić. Miała ochotę uciekać, ale nie była pewna czy w tym stanie podoła to zrobić. Przełknęła nerwowo ślinę, a myśli kotłowały się w jej głowie. Postanowiła się nie ruszać ze swojego miejsca. Miała cichą nadziej, że ten człowiek wszedł tu tylko na chwilę i nie znajdzie jej małej kryjówki.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
 
Sierociniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: