IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac Ćwiczebny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Plac Ćwiczebny   Pią Mar 03, 2017 4:15 pm

Prosty, ćwiczebny plac Inkwizycji. Jest to dosyć spora polana pokryta zielenią. Podzielona jest na 3 równe części. Na jednej z nich rozstawione są tarcze dla broni dystansowych. Cele są oddalone od siebie w różnej odległości tak by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Druga część, znacznie większa przeznaczona jest do nauki jazdy konnej i walki na wierzchowcu. Ten segment ma podłoże piaszczyste i okazjonalnie rozstawiane są na nim płotki do skoków. Ostatnia część jest przygotowana dla osób walczących w zwarciu. Rozstawiono kukły, jak również jest niewielka powierzchnia sparingowa.
Przy samym wejściu na plac jest również niewielka budka, z której można pobrać sprzęt. Znaleźć tam też można wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Mar 03, 2017 6:44 pm

Saja w wolnej chwili lubiła dać upust swoim emocją. Dla tego też często wedrowała w stronę placu ćwiczebnego. Nie było na nim miejsca na którym by nie trenowała. Tym razem jednak miała ochotę na rzucanie sztyletami do tarczy. Wchodząc do środka nie pobierała żadnego sprzętu. Wszytko co potrzebne zawsze miała przy sobię. Zresztą nie lubiła rzucać czy walczyć cudzym sprzętem. Nie ma to jak swoje rzemiosło. Uśmiechnęła się podstępnie, nie widząc żywej duszy na placu. Nikt nie będzie mi przeszkadzał czy zawadzał podczas treningu. Jak by mi był potrzebny? Ale jednak uwielbiała doprawiać się w boju. Stanęła na przeciw jednej z tarcz, która nie była oddalona zbyt daleko, ale też nie była zbyt blisko niej. Jednym ruchem dwóch rąk, dobyła ukrytych sztyletów pod płaszczem. Trzymała je dość mocno za ich niewielką rękojeść. Po chwili żuciła nimi z niebywałą precyzją sam środek tarczy już miała brać kolejną na cel, kiedy do jej uszu dobiegły ciche zbliżające się kroki w jej stronę. Odrazu można było wyczuć, że ktoś się zbliża. Saja zachowała czujność, jednka nic nie mogło ją oderwać od kolejnego rzutu sztyletami.

___________________


Ostatnio zmieniony przez Saja dnia Pią Mar 03, 2017 8:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Mar 03, 2017 7:19 pm

Arcymistrzyni ziewnęła przeciągle. Nie był to zbyt kobiecy gest, a jej postawa pozostawiała wiele do życzenia. Była lekko przygarbiona, a włosy miała w lekkim artystycznym nieładzie. Oczy jak zwykle podkrążone, jednak nie czuć było od niej zapachu alkoholu. Nie tym razme. Szła właśnie korytarzami i przeciągała się leniwie. Ubrana była w swój skórzany pancerz, ciemne spodnie oraz wygodne, skórzane obuwie na niewysokim obcasie. Postukiwała o kafelki swoją „laseczką” i opierała się o nią, dając wrażenie sędziwej arcymistrzyni. Trochę ten wizerunek psuły dwie zwisające, drewniane butelki z alkoholem przy pasie oraz ciemny płaszcz, który miała zarzucony na ramiona. Nie czuła się komfortowo nosząc ten czerwony, gdyż bardzo łatwo było go ubrudzić, a szkoda jej było tak dobrej tkaniny. Na głowie zaś miała swój wierny kapelusz, który naciągnięty był lekko do tyłu, odsłaniając przy tym oczy mistrzyni. Przed chwilą obudziła się ze swojej poobiedniej drzemki, którą ucięła sobie by w jakiś sposób uciec od pracy na nią czekającej. Postanowiła jednak po drzemce trochę się rozruszać, gdyż od najpierw siedzenia na fotelu przez wiele godzin, a potem leżenia, strasznie rozbolały ją plecy i zesztywniały stawy. Dlatego też postanowiła udać się na plac treningowy i troszkę poćwiczyć.
Przed wyjściem na zewnątrz, na ten ziąb gdzie pizdziło złem, odkorkowała butelkę i pociągnęła solidnego łyka wina francuskiego. Rozgrzewający płyn wlał się do jej gardła, a ciepło rozlało po całym ciele. Przetarła nadgarstkiem usta i wyszła na plac.
Nie znała z imienia i nazwiska każdego inkwizytora, także nie rozpoznała Saji. Dziewczyna była od niej wyższa. Znacznie wyższa, bo o pół głowy praktycznie. Arcymistrzyni przywykła do swojego niskiego wzrostu, ale za to już wzrokiem rozebrała sobie kobietę ze dwa razy i mniej więcej oceniła jaką może mieć sylwetkę i proporcje. Patrzyła jak tamta rzucała nożami, które ewidentnie nie były z magazynku ćwiczebnego. Tak bardzo lubiła używać swojego sprzętu? No cóż, Adrastii w sumie też byłoby ciężko walczyć innym mieczem niż tym do którego była przyzwyczajona. Na dodatek tamta miała jeszcze piękne czarne włoski oraz bladą skórę, która kontrastowała z tym kolorem. Gorsecik natomiast Arcymistrzyni postrzegała jako coś niepraktycznego. Dodatkowe usztywnienie, które zmniejszało możliwości ruchu, ale co kto lubi.
Wpadła teraz na świetny pomysł rozruszania się, a przy okazji zawarcia nowej znajomości. Podeszła bliżej kobiety i poczekała chwilę aż tamta skończy rzucać.
- Widzę, że bardzo przykładasz się do treningu. Nie powiem celność robi wrażenie, jednak czy masz ochotę moja droga na małe wyzwanie? – zapytała i ruchem głowy wskazała placyk przeznaczony do sparingów. Oczywiście cały czas miała na ustach szelmowski uśmiech, ale mimo tego głos był dosyć przyjazny. Oto stała przed nią Arcymistrzyni, z której wiedźmy najpewniej robiły diabła wcielonego.
- Swoją drogą jak masz na imię? - zapytała, gdyż głupio było zwracać się w sposób bezosobowy do rozmówcy, a nie kojarzyła tej inkwizytorki.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Mar 03, 2017 8:37 pm

Saja była w szoku, że Arcymistrzyni ją nie poznała, tym bardziej, że ona jest jednym z najlepszych łowców. Nie miała sobie równych. Jeszcze ten młody wiek. Jej zdolności nie szło zapomnieć. Jednak Arcymistrzyni łaskawie tego nie pamięta. Jak może? Pomyślała Saja z wyrzutami. Ja tu sobie żyły i flaki wypruwam, a ona mawet mnie nie kojarzy? Wszyscy w mieście mnie znają. Sława moja niesie się daleko poza grube mury i budzi największy strach między czarownicami oraz koszmarami. A ona nie pamięta nawet mojego imienia. I na co mi to wszystko? Rozłożyła mnie tym na łopatki. Gdyby mój ojciec, to słyszał? Co by sobie pomyślał?
- Miło mi. - rzekła spokojnym tonem. Czuła jak płatki śniegu delikatnie zaczeły pruszyć, ale nawet to nie mogło stanąć jej na przeszkodzie do dalszych ćwiczeń.
- Mam na imię Saja N. I jestem jednym z najlepszych Twoich podwładnych Pani. Dziwi mnie fakt, że nie wiesz o moich znaczynych czynnach oraz licznych zasługach dla naszego kraju. - wzruszyła lekko ramionami. Myślała nad jej słowami. Nikt jeszcze nie pokonał Arcymistrzyni, była najlepsza pod względem wszystkiego. Jej osoba nie tylko budzi postrach wśród wrogów, ale też szacunek. Jej manewry wojenne były słynne oraz niezwykły. Idealny wzór do naśladowania. Jednak Saja narazie wolała działać w samotności. Tak było lepiej i wygodniej. Tajemnicze misję. Nikt nie przeszkadza i nie zawadza. Tak to jak narazie był raj dla młodej inkwizytorki.
- Jeśli nie masz nic przeciwko. To chciałabym jeszcze przez chwilę potrzebować swoją celność. - odmówiła jej sparingu, ale nie przez strach czy coś imnego. Przyszła tutaj zamiarem ćwiczenia celność, później miała na uwadze jazdę konną, a na końcu dopiero sparing. Ale w koniec, końców mogła opuścić jazdę konną i odrazu przejść do walki wręcz i na miecze.
- Zawsze mam plan jak przychodzę tu ćwiczyć. Najpierw mała rozgrzewka po przez rzucanie do celu, później jazda konna, a na końcu dopiero sparing. Ale mogę zrezygnować z drugiej części i przejść do trzeciej. Nie lubię czegoś zaczynać i tego nie kończyć. - rzekła spokojnym głosem. Saja zawsze czego się chwyci zawsze to kończy. Mimo, że odmówiła, to miała jednak nadzieję, że Arcymistrzyni mimo swojego napiętego grafiku, zaczeka i się z nią zmierzy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Mar 03, 2017 9:04 pm

Cóż Arcymistrzyni była na swoim stołku 8 lat, a do twarzy nie miała tak dobrej pamięci jeśli nie widywała osoby dosyć często. Zwykle rozkazy przesyłała w postaci pergaminów, gdyż było to zdecydowanie szybsze rozwiązanie niż robić 5 odpraw jedna po drugiej. Zakładając oczywiście, że nie była to większa akcja, w której udział brała również Adrastia. Wtedy wiadomo, że musiała być obecna i trzeźwa. Rozumiała, że niektórzy inkwizytorzy mogą być sławni z powodu nazwiska albo czynów, jednak z drugiej strony był to miecz obosieczny. Im mniej informacji było dostępnych publicznie tym lepiej, gdyż wzrastała szansa na to, że jakaś wiedźma może nie znać danej osoby i przez to wpaść. Głównie dlatego Stronheim poruszała się po mieście w cywilnym odzieniu. Nawet wewnątrz inkwizytorium nie zakładała czerwonego płaszcza, o ile nie była to jakaś ważna okazja. Głównie dlatego, że ludzie reagowali jakoś bardziej przyjaźnie i naturalnie w momencie kiedy nie znali rangi rozmówcy.
Dopiero kiedy dziewczyna się przedstawiła, Adrastii zaświtało coś w głowie. Aż pstryknęła palcami w geście, że już pamięta. No tak, w końcu Saja była żniwiarzem i to bardzo utalentowanym, a zarazem oddanym sprawie. Kwestia, że nigdy nie spotkały się osobiście więc mogła jej nie rozpoznać wizualnie.
- A faktycznie. W sumie nie spotkałyśmy się wcześniej, a jedyne co to kojarzyłam imię i nazwisko. Nie spodziewałam się tak młodej osoby – powiedziała poprawiając kapelusz i zarazem maskując swoje niedopatrzenie. Mimo, że wszystkich w Inkwizycji traktowała jak własne dzieci, to jednak nie każde dziecko znała z widzenia. Ze słyszenia jeszcze może, ale z widzenia niekoniecznie.
- Pracuj tak dalej, a może mnie zastąpisz – zaśmiała się Arcymistrzyni, która przecież również była młodym talentem. W wieku 30 lat objąć takie stanowisko i mieć tyle władzy, a wcześniej jeszcze prowadzić samej ogromną spółkę kupiecką? To nie byle co zwłaszcza, że arcymistrzyni cechowała się bardzo szybką adaptacją do nowych warunków. Nawet sama kiedyś była żniwiarzem i być może dlatego w Saji widziała dawną siebie. Dziewczyna zdecydowanie była od niej młodsza, pełna zapału oraz energii, aczkolwiek brakowało jej doświadczenia i właściwego ukierunkowania energii.
Czerwonowłosa tylko kiwnęła głową i pozwoliła dziewczynie dalej kontynuować. Przyglądała się ruchowi jej rąk oraz szukała potencjalnych błędów. Poza tym, że ich nie było to nie dostrzegła nic złego. Mogła mieć jedynie zastrzeżenia co do rękawic, które nie są dobrym rozwiązaniem na niskie temperatury. Głównie dlatego, że jeśli żelazo będzie zimne to ciało przymarznie do niego i odrywanie może się okazać bardzo bolesne. Wysłuchała również tego co dziewczyna miała w planach. Trzeba było przyznać, że racjonalnie gospodarowała czasem. Z drugiej strony zaś odzywała się leniwa strona Adrastii, która mówiła, że póki jest zima to nie trzeba się martwić pościgami konnymi. Te zwierzęta znacznie słabiej radziły sobie na śniegu, gdzie mogły się po prostu poślizgnąć i upaść wraz z jeźdźcem co było dosyć bolesne, a nawet można było złamać sobie nogę.
- Godne podziwu. Niewiele osób podziela taki zapał jaki prezentujesz. Powiem tyle, że kiedyś również taka byłam. Pełna zapału, gorliwa, niemalże chodząca perfekcja, jednak z czasem nauczyłam się, że czasami wystarczy się zatrzymać i problem sam się rozwiązuje – mówiła podpierając się swoją czarną laską, aczkolwiek nie karciła dziewczyny w żaden sposób. Wręcz przeciwnie, była zadowolona że ma tak zdolną osobę pod sobą. Taką pracowitą dziewczynę, której jeszcze trzeba pokazać parę rzeczy.
Śnieg powoli odkładał się na rondzie kapelusza i Adrastia musiała strzepywać go co jakiś czas.
- Podoba mi się to podejście. Dokładnie takie jakie powinna reprezentować przyszła arcymistrzyni – powiedziała i usiadła sobie na jednej z ławeczek przy budce ze sprzętem. Odkorkowała wino i pociągnęła z butelki kolejnego łyka. Czekała, aż Saja skończy i zaprosi ją na teren sparingowy. Wtedy Arcymistrzyni pójdzie za nią i stanie na środku. Oprze się o laseczkę i pośle miły uśmiech do dziewczyny dając jej sygnał, że może zacząć.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Sob Mar 11, 2017 5:45 pm

Miłe słowa Arcymistrzyni wprawiał ją w ogólny zachwyt, jednak.. Jednak, tak do końca Saja nie chciałaby dostać tego stanowiska. Siedzenie na tyłku w murach miasta, to nie dla niej. Lubiła wędrować i zapuszczać się po zza grube mury miasta. Nie umiała nigdy usiedzieć w jednym miejscu, a co dopiero pomyśleć o takim znacznym zaszczycie. Saja czuła by się dosłownie, jak ptak zamknięty w klatce, który zapomniał jak latać, albo jakby, ktoś pozbawił ją skrzydeł. Takie choć bardzo zaszczytne stanowisko, to nie dla niej przynajmniej narazie. Jest zbyt młoda duchem, żeby dać się uwięzić w śród tych ceglanych murów.
- Ja Acymistrzyni? Gdzie mi tam do Twych zasług Pani. - odrzekła z lekkim uśmiechem. Po czym skupiła się wyłącznie na obranym celu, który był dość sporo oddalony. Trudność była jeszcze większa. Tarcze zaczeły się po ruszać najpierw w wolnym tempie, a potem coraz to szybciej przyspieszały. Wzięła głębszy wdech mroźnego powietrza do płuc i delikatnie je wypuściła. Starała się zjednoczyć z celem. Wodziła nieustanie oczami w ruchume cele. Nic nie mogło teraz jej przeszkodzić do oddania kolejnego rzutu sztyletami. Pogoda nie miała dla niej większego znaczenia. Nie raz nie dwa pracowała w gorszych warunkach. Skupienie było idealne, podobnie jak chwila. Dziewczyna z nienacka wypuściła oba sztylety na raz. Jeden trafił w sam środek, natomiast drugi wylądował nieco niżej. Tego się nie spodziewała. Pierwszy raz nie trafiła w sam środek, a przecież o niczym innym nie myślała, a może jednak? Jej lewą dłoń nadal przenikał ból, który pozostałe po pakcie ze Spirit. Tak to noe była odpowiednia chwila na ćwiczenia. Podeszła do tarcz, wzięła swoje sztylety i schowała je na powrót pod płaszcz. Podeszła lekkimi krokiem z lekką nie zadowoloną miną w stronę Arcymistrzyni mówiąc :
- To dla mnie ogromny zaszczyt, jeśli taka osobistości jak Pani da mi kilka wskazówek, cennych lekcji.- Saja była jednym z najlepszych wojowników, ale nigdy się tym nie chwaliła.
- Mam nadzieję, że moje marne umiejętność Cię nie rozczarują. Ja jeszcze się uczę. Może zza kilka lat dojdę do idealnej perfekcji we władaniu mieczem jak ojciec. . Śnieg zaczął padać coraz to szybciej i szybciej. Ziemia pokryta wcześniej lodem. Została okryta białą szatą grubego śniegu.
- Człowiek całe życie się uczy mimo nabytej wiedzy czy umiejętność. Pracuję nad sobą cały czas, aby dążyć do perfekcji, ale czy kiedyś do niej dojdze? Jak sądzisz? - Uśmiechnęła się i po chwili odwróciła się plecami do Arcymistrzyni. Zajmując odpowiednie miejsce do sparingu.
- Co do jazdy konnej, to nawet po lodzie da się jeździć, tylko że o wiele ostrożniej niż zwykle. Dla chcącego nic trudnego prawda?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Sob Mar 11, 2017 10:30 pm

Być może właśnie dlatego Adrastia chciała znaleźć kogoś w swoim zastępstwie. Kogoś, kogo mogłaby posadzić na stołku i samej wyjechać na jakiś czas. Och, ile dałaby by móc ponownie wybrać się Jedwabnym Szlakiem do Azji. Ta podróż zawsze wyzwalała w niej dozę ekscytacji, gdyż po drodze nie wiadomo na co mogła trafić. Nie lubiła prostej drogi, jaką zapewniały koleje. Jazda pociągiem całkowicie odbierała przyjemność z podróży, gdyż siedziało się zamkniętym w pudełku i jechało się ciągniętym przez maszynę parową. Ludzie nie doceniali tych prostych przyjemności, które dawała podróż na wozie oraz kimanie pod gołym niebem. Przyglądanie się gwiazdom, które utulały do snu niczym najlepsza kołysanka. Chociaż z drugiej strony praca arcymistrzyni nie była aż tak zła. Jasne, była papierkowa robota, której Glamred nienawidziła z całego serca, jednak nikt nie bronił jej wybrać się na polowanie. Sama zresztą często uciekała z gabinetu, by poszwendać się po mieście w poszukiwaniu czarownic. Aczkolwiek większość pracy musiała wykonać zza biurka, jednak widok arcymistrzyni w terenie był czymś nieopisanym. To była tajna broń, którą Inkwizycja trzymała na czarną godzinę.
Nie wyglądało na to, że Żniwiarz próbowała w jakiś sposób się podlizywać. Była po prostu grzeczna i dobrze wychowana, a zarazem okazywała osobie starszej stopniem szacunek. Arcymistrzyni z zaciekawieniem przyglądała się rzucanym sztyletom, które wbijały się w tarcze oraz podziwiała to skupienie, jakie prezentowała młodsza inkwizytorka. Nie naśmiewała się kiedy tamta nie trafiła w sam środek, bo wiadomo, że każdemu może się błąd zdarzyć i nie należało karcić za takie rzeczy. Nie w wypadku, kiedy pozostałe cele zostały trafione perfekcyjnie chociaż miała wrażenie, że Saja mogła mieć o tym odmienne zdanie. Była grzeczna, skuteczna i niemalże idealna. Chociaż wyglądało na to, że mogła wtedy mieć podczas ostatniego rzutu po prostu jakiś skurcz czy coś podobnego. Może się przećwiczyła?
Arcymistrzyni tylko ją poklepała po ramieniu i pochwaliła – Świetnie rzucasz. A i mów mi po prostu Adrastia, bo czuje się staro jak mówisz per Pani. Ja mam córciu dopiero 38 lat – zaśmiała się czerwonowłosa, a wojowniczka najwyraźniej zrozumiała tę zasadę gdyż dalej odezwała się w nieco mniej formalnym tonie. Bądź co bądź na polu bitwy wszyscy są równi i śmierć nie patrzy na stopień. Po prostu zabiera tego, który był słabszy i nie mógł przetrwać.
- Och nie bądź dla siebie taka surowa. Co zrobisz jak dojdziesz do perfekcji? Właśnie tutaj jest haczyk, że lepiej by ideałów nie było inaczej w życiu traci się sens. Zrozumiesz jak będziesz w moim wieku. Perfekcji nie osiągnę ani ja, ani Ty, ani nawet nasze dzieci czy wnuki. Jesteśmy tylko ludźmi, ale możemy być za to coraz lepsi w tym co robimy – arcymistrzyni posłała jej uśmiech. Ideały nie istniały trochę z innej przyczyny. Człowiek był po prostu człowiekiem i popełniał błędy, a ideał z definicji jest czymś co nie posiada żadnych wad i nie popełnia błędów. Już samo to, że Saja kiedyś się zestarzeje albo dozna kontuzji uniemożliwiało jej bycie idealną, dlatego Glamred chciała jej wytłumaczyć, że należało sobie wysoko stawiać poprzeczkę ale nigdy nie uznawać, że dalej się nie skoczy.
Weszła na plac sparingowy i odeszła na odległość 10 metrów od dziewczyny. Z charakterystycznym tyknięciem katana wysunęła się z pochwy, którą Adrastia przełożyła sobie do prawej ręki. W lewej zaś trzymała miecz luźno, ostrzem skierowanym do dołu.
- Da się i zgoda. Dla chcącego nic trudnego – powiedziała lekko uginając kolana i wyciągając przed siebie katanę. W sumie dla Europejczyka widok takiego miecza, który był cienki mógł być dosyć dziwny. Jak Arcymistrzyni chciała walczyć czymś takim? Czerwonowłosa zacisnęła mocniej dłoń na czarnej pochwie od miecza i pozwoliła Saji wykonać pierwszy ruch. Ustawiła się do niej prawym profilem i obróciła sobie miecz w dłoni. Jak dawno nie wyciągała tego maleństwa! Wydawało jej się, że pochwa mogła się zaciąć ale jednak tak się nie stało. Nadal mogła dobyć tego pięknego, białego ostrza. Zależnie co Saja chciała zrobić to arcymistrzyni miała kilka opcji. W wypadku sztychu, chciała zejść w lewy bok i w razie czego zasłonić się pochwą miecza, by uniemożliwić inkwizytorce pociągnięcia mieczem w bok. Wtedy sama czerwonowłosa przeszłaby do kontrataku za pomocą cięcia horyzontalnego na wysokości ramion, aczkolwiek nie doprowadzałaby go do końca. Nie taki był cel sparingu by się pozabijać i poranić. Jeśli w takim momencie Saja by chciała ją uderzyć albo kopnąć, to arcymistrzyni odchyliłaby się i przepuściła cios, a pochwą od katany uderzyłaby w kolano lub łokieć. Jeśli zaś Saja chciała rozpocząć z cięcia poziomego lub pionowego to w wypadku pionu reakcja była podobna jak w wypadku sztychu, zaś przy poziomym ataku, arcymistrzyni odskoczyła w tył zasłaniając się pochwą od miecza i wykonując nią dźgnięcie na klatkę piersiową, zaś samym mieczem asekurowała się by móc ewentualnie blokować.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Sob Kwi 08, 2017 10:24 am


Stała i oczekiwała ruchu Arcymistrzyni, jednak ona nie miała zamiaru pierwsza zatakować. Więc dała czarnowłosej fory, co zabardzo nie spodobało się Saji. Widać było, że jest pewna siebię i opanowana, a co gorsza trochę ją lekceważy. Dziewczyna wpatrywała się przez chwilę w godną podziwu postawę przeciwnika, która oddrazu zdradzała, że jest dosłownie przygotowana na wszystko. Czarnowłosa jednym ruchem prawej ręki dobyła miecza z pochwy. Jego widok zza każdym razem zapierał jej i nie tylko jej wdech w piersiach. Złota rękojeść wysadzana rubinami i klejnotami. Nawet jego piękna ozdobna rękojeść nie mogła dorównać urokowi czarnej klingi, która lśniła cudownym blaskiem. Ten miecz był istnym cudem, zarówno jak i dla oczu, tak i dla duszy. Nie dokońca był on też wykonany ze zwykłego materiału, jak pozostałe wykute miecze. Drzemała w nim siła dzięki, której dziewczyna bez większego problemu i zwielką łatwością pozbywała swych przeciwników, czy wrogów ich potencjalnej broni. Jego lekka struktura pozwalała jej na szybkie zadawanie ciosów, jak ich odbieranie.
Arcymistrzyni nie zostawiła dziewczynie zbyt większego pola do popisu swych umiejętność. Wyboru jakiegoś większego, też nie było. Postanowiła więc iść w prost na przeciwnika. Trzymając miecz skierowany ostrzem do góry, kiedy znalazła się w jej zasięgu przystąpiła spokojnie do ataku. Jej całe ciało idealnie współgrało z każdym uderzenim miecza. Dziewczyna też zachowywała przy każdym uderzeniu największą ostrożność obserwując, przy tym Arcymistrzyni, starając się wyszukać jej słabego punktu. Czarnowłosa mogłaby zastosować styl "wirującego miecza" wbijając wten sposób szybko miecz z ręki Arcymistrzyni, ale zabawa zbyt szybko by się skończyła, a tu też nie o to chodzi. Saja chciała jak najwięcej się nauczyć więc nie przywiązywała wagi do tego czy wygra czy też przegra. Zasada była jedna wybadać słabe punkty Arcymistrzyni oraz jej najsilniejszych atak.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ringleader
I have no idea what I'm doing here
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 31/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Sro Kwi 12, 2017 8:41 pm

Obie podeszły do walki bardzo swobodnie, chcąc albo się wykształcić i praktykować swoje rzemiosło, albo jak to było prędzej w przypadku starszej z nich – zabić czas, przy okazji sprawdzając poziom swojej podopiecznej. Jednak u obu kobiet zaangażowanie odznaczało się wyraźnie na twarzach. Przyniosły tu własne bronie, naostrzone, godne najprawdziwszej walki, a nie przyjemnego sparingu, mającego nieść przede wszystkim naukę. Nawet nie zastanowiły się nad pobraniem stępionych szabli ćwiczebnych, a co za tym szło – nie powinny traktować sytuacji lekkomyślnie, a tym bardziej uznawać przeciwniczkę za niewartej sobie.
Saja stwierdziła, że arcymistrzyni dała jej fory, lecz czy było to prawdą? Pierwszy atak przebiegł spokojnie, w sposób dosyć klasyczny, jakby obie chciały sprawdzić na czym stoją. Adrastia trzymała opuszczoną broń aż do samego końca, w przeciwieństwie do Saji, która natarła na przeciwniczkę z wyciągniętym ku górze ostrzem. Zbyt szybko zdradziła swój zamiar, nacierając prostym atakiem, z którym starsza z kobiet nie miała problemów z sparowaniem uderzenia za pomocą trzymanej w drugiej dłoni pochwy i łagodnego usunięcia się w lewą stronę.
Czy wykonała kontratak? Pewne było to, że obrona przyszła arcymistrzyni zbyt łatwo. Saja musiała postarać się bardziej, aby zaskoczyć tak obeznaną w boju przeciwniczkę. Może… uciekając się do podstępu? Miała do dyspozycji nie tylko dzierżony w dłoni miecz, który w otwartej walce mógł co najwyżej oślepić Adrastię swoim blaskiem. Dlaczego więc nie wykorzystać do pojedynku reszty swojego ciała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Czw Kwi 13, 2017 2:31 pm

Ostrze inkwizytorki wyglądało naprawdę imponująco. Pozłacana rękojeść ozdobiona dodatkowo klejnotami oraz czarna klinga. Adrastia nie widziała tylko praktyczności tego, by zdobić broń tak drogimi elementami. Według niej niepotrzebnie obciążało to całą broń i mogło prowadzić do spóźnionych o ułamki sekund reakcji, a przecież każdy wie, że w walce liczy sią każda drobinka czasu. Jednak, jeśli Saja umiała czymś takim walczyć i przyzwyczaiła do tego swoje mięśnie to nie miała przeciwskazań. Zwłaszcza, że broń była piękna, aczkolwiek bardziej pasowałaby na jakieś parady jako ozdoba, no ale tutaj już to kwestia gustu. Miecz w każdym razie wydawał się lekki i nie sprawiał władającej dyskomfortu, a to była rzecz najważniejsza.
Na ustach czerwonowłosej wykwitł uśmiech widząc prędkość swojej przeciwniczki. Była zdecydowanie młodsza od Arcymistrzyni i w pewnym momencie to może zadziałać na jej korzyść. Może za jakieś 10-15 lat, gdy Glamred zacznie odczuwać skutki starości wtedy Saja będzie miała z nią większe szanse niż obecnie, jednak oczekiwała pozytywnego zaskoczenia ze strony Żniwiarza. Jej ruchy szło bardzo łatwo odczytać zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Stronheim jest bardziej doświadczoną wojowniczką. Nie planowała od razu odebrać całych nadziei na zwycięstwo. Planowała trochę się rozerwać i zabawić z kobietą, by jak najwięcej obie odczuły przyjemności ze sparingu. Nie chciała jej tym bardziej zniechęcić dlatego nie szła na całość. Już zapomniała tej przyjemnej nutki ekscytacji związanej z godnym przeciwnikiem, który wystawiłby wszystkie jej umiejętności na próbę. Dawno nie czuła tego przyjemnego dopływu adrenaliny, który oblewał całe jej ciało w błogim odczuciu spełnienia podczas konfrontacji. Inkwizytorka specjalnie postanowiła wykorzystać ich normalną broń, której używają na co dzień z kilku względów. Przede wszystkim obie kobiety były na tyle doświadczone, by wiedzieć kiedy zatrzymać cięcie i nie pokaleczyć się wzajemnie, a poza tym… po co używać ćwiczebnej broni, która jest znacznie cięższa niż własnej?
Chciała teraz pokazać swojej przeciwniczce parę trików, których tak naprawdę każdy może się nauczyć, a osoby oburęczne mają nawet łatwiej. Właśnie poprzez blokadę pochwą od miecza oraz zejście na bok, które zagwarantował pokrowiec na miecz mogła teraz drugą ręką wyprowadzić cięcie z czego skorzystała. Szybko obróciła w dłoni miecz, by tępą stroną móc zaatakować ukośnie. Jako, że trzymała ostrze blisko ziemi to szło ono od dołu, aż po kraniec lewego ramienia Saji, by potem móc pociągnąć je bliżej szyi kreśląc w powietrzu siódemkę. Nie doprowadzała do końca cięcia, a zatrzymała je tuż przed szyją kobiety. Puściła jej oczko i odskoczyła jednym susem w tył stając lewym bokiem do kobiety, jakby czekając na kolejny atak. Widać było po oczach i uśmiechu, że Arcymistrzyni czerpała ze sparingu przyjemność. Zresztą był to wysiłek fizyczny, który wytwarza hormony szczęścia.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
Saja
Żniwiarz
avatar

Liczba postów : 171
Join date : 06/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Czw Kwi 13, 2017 5:18 pm

Broń jak broń. Dobrze mieć jednak swoją, przy boku. Ma się pewność, że się nie wyślizgnie, nie złamie itp.. Czsem bywało i tak, że jesli trafił się silny przeciwnik i jakimś cudem, udałoby się mu, wybić miecz z ręki, to trzeba było walczyć tym, co się miało pod ręką, a w najgorszym przypadku gołymi rękami. Nawet brak broni nie przesądzał, o przegranej. Dziewczyna była przywiązania do miecza. Umiała walczyć wszytkim innym. Zresztą to nie była zwykły miecz, a zdobienia na nim nie były dziełem Saji, ani nikogo z jej rodu. Kiedyś jej przodek znalazła, ten cudowny miecz. Leżała daleko ukryty w jaskini przed światem. Tam gdzie wzrok ludzki nie mógł go dostrzec. Tak przynajmniej opowiadał jej ojciec. Dziewczyna mało, co wiedziała, o jego pochodzeniu, a doskonale czuła i rozumiała jego siłę. Ta doskonała broń idealnie współgrała, ze swoim właścicielem, a w tym przypadku z Sają.
Dziewczyna z pewnością wykorzysta lśniący miecz i będzie starała się oślepić nim swoją przeciwniczke. Dziewczyna czuła, po kościach, co kąbinuje Arcymistrzyni. Krzyżując stal, starała się, nie napierać na niego całą swoją siłą. Kierując jego blask w stronę oczu Arcymistrzyni. Mogłaby w ten sposób odskoczyć i uniknąć jej ataku. Nie wystawiłaby się nikomu w taki prosty sposób, oraz nie popełniłaby takiegio błędu. Nie jest zwykłym szarakiem w tych sprawach. Chociaż wpadka może się przytrafić najlepszym, ale nie Saji. Nie dziś. Jeśli pierwszy manewr zawiódł, to na nadchodzący atak wygieła się szybko do tyłu, jak spreżynka. Kiedy Arcy chciała, uderzyć w jej lewy bok, to w pierwszej chwili dziewczyna odskakuje od niej. Trzymając mocno miecz w dłoni, robi przewrotke do tyłu, starając się trafić swoją przeciwniczke prawym szpicem buta w prosto w podbródek, jeśli i to spali na panewce, to szybkim ruchem lewej ręki wyciąga sztylet z pod płaszcza i paruje nim cios Arcymistrzyni. No bo w sumie rzeczy, powinna się spodziewać tego, że skoro rzuca kilkoma sztyletami na raz, to podobnie jak ona potrafi, też precyzyjniej trzymać broń w lewej ręce. O tym mało kto wiedział. Raczej Saja nie chwaliła się tą umiejętnością. To zazwyczaj służyło jej, jako element zaskoczenia, który przychodził później podczas kolejnego ataku, albo jak czuła lekki dyskomfort walcząc zbyt długo prawą ręką. Wracając do sparowania ataku, sztyletami, gdyby się ta wersja udała, to dziewczyna próbuje kontrataku. Nie zapominając, że choć ma ręce zajęte, to pozostają jeszcze jej obie nogi. Choć to zbytnio nie godne, ale jak się to mówi w miłości i na wojnie, czy walce wszystkie chwyty dozwolone. Ugieła szybko prawą nogę i w sekundzie wymierzyła cios kolanem prosto w brzuch Arcymistrzyni.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ringleader
I have no idea what I'm doing here
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 31/01/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Kwi 14, 2017 4:48 pm

Obie były doświadczone i zaprawione z boju. Nawet młoda Saja, niemogąca dorównywać stażem arcymistrzyni, niemal dwa razy od niej starszej, trzymała poziom, sprawiając, że walka była wyrównana i na tym etapie ciężko było stwierdzić o przewadze którejkolwiek ze stron. Miały jednak różne podejście do walki, kształcone były przez różnych nauczycieli i wydarzenia w ich życiach, aby móc wzajemnie się zaskoczyć.
Walka, całe szczęście, nie nabrała osobistego charakteru. Choć kobiety bywają zawistne i nie uznają swoich porażek, tutaj chodziło o przyjazną rywalizację, mającą przysporzyć im profitów. Póki co. A kto wie, co będzie dalej? Może pożałują wzięcia prawdziwych broni, zamiast tych przeznaczonych do treningu?
Adrastia nie wypiła jeszcze tyle, by kontaktować ze światem zewnętrznym w wolniejszym tempie, jednak i Saja nie miała większych trudności, by odchylić się przed wyprowadzonym (lecz niemającym na celu ranić) cięciem przeciwniczki. Chwilowo, młodsza Inkwizytorka nie miała potrzeby wyciągania dodatkowej broni w postaci sztyletu, gdyż udało się jej uniknąć poprzedniego ciosu bez wykorzystywania ich. Być może przyda się on jeszcze w przyszłości. Samo wyciągnięcie broni rozkojarzyło nieco przeciwniczkę, sprawiając, że jeszcze przed odskokiem, zarobiła pierwszy cios, dokładnie tam, gdzie celowała Saja za pomocą kolana, a mianowicie w brzuch. Adrastia na krótką chwilę mogła stracić panowanie nad sytuacją, z pewnością odczuwając uderzenie. Powinna więc zareagować prędko, bo jak się mówi… najlepszą formą obrony jest atak. To była jej kolej na wyprowadzenie ciosu, nim Saja rozkręci się na dobre, wykorzystując swoją chwilową przewagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrastia
Arcymistrzyni
avatar

Liczba postów : 114
Join date : 24/02/2017

PisanieTemat: Re: Plac Ćwiczebny   Pią Kwi 14, 2017 8:57 pm

Adrastia spodziewała się, że dziewczyna ma jeszcze kilka nożyków do rzucania pochowanych po ubraniu. Mogą posłużyć za rozproszenie poprzez rzucenie lub jakiś atak zasięgowy w ostateczności. Raczej arcymistrzyni da radę coś takiego odbić w powietrzu, skoro umie odbijać znacznie szybsze strzały. Nie spodziewała się natomiast, że dziewczyna tak szybko do niej dobije i wyprowadzi całkiem skuteczne kopnięcie. Widać jednak było pewne braki w wyszkoleniu jeśli chodziło o samą walkę wręcz, gdyż sam kop nie sprawił, by inkwizytorka straciła dech. To była właśnie jej szansa na odzyskanie panowania nad sytuacją.
Korzystając z tego, że miała w pobliżu, a dokładniej przy brzuchu kolano Saji zareagowała błyskawicznie. Nie była żółtodziobem, którego powinno ogłuszyć byle kopnięcie czy chwila bólu, dlatego od razu spróbowała złapać ją za nogę oburęcznie i przytrzymując mocno pociągnąć w górę. Jeśli się udało to od razu zanurkowała w dół i zaparła się nogami o dziewczynę, by założyć jej chwyt. Wykręcając nogę, aczkolwiek nie planowała jej wyłamać ze stawu lub go uszkodzić, a sprawić trochę bólu i dyskomfortu. W takiej pozycji niemalże niemożliwe byłoby jakiekolwiek wykonanie cięcia mieczem. Najwyżej sztylety, o których inkwizytorka już wiedziała i miała je na uwadze. Dlatego jeśli tylko przyuważyła, że kobieta po nie sięga i chce ją dźgnąć to skorzystała z obecnej pozycji – kopiąc ją podbródek piętą, by otumanić, jednocześnie wykręcając nogę nieco mocniej, aczkolwiek jeszcze nie czyniąc krzywdy.
Jeśli nie udało się jej pochwycić Saji to błyskawicznie skorzystała z tego, że dziewczyna praktycznie jest w zasięgu rąk. W końcu wyprowadzała kopnięcie, więc Adrastia miała teraz pełną inicjatywę by się wybić i spróbować pochwycić żniwiarza za przeguby dłoni. Wiązało się to z wypuszczeniem miecza oraz pochwy, jednak również uniemożliwiało to wykorzystanie oręża przez przeciwniczkę. Skorzystała z tego, że również radziła sobie znacznie lepiej w parterze, by skokiem zaprzeć się nogami o klatkę piersiową Saji i pociągnąć ją za ręce. Najpewniej wtedy zachwieje jej równowagę na tyle, by móc nogami spróbować dotrzeć do jej głowy. Planowała uderzyć jednocześnie z obu stron w bok głowy kobiety za pomocą ud, a następnie korzystając ze zmiany punktu ciężkości po prostu przerzucić ją za siebie. Szybko sięgając po tym manewrze w stronę leżącego oręża.
Opcji było wiele, jednak Inkwizytorka postanowiła porwać się na tą najprostszą. Skłaniając się bardziej ku tej drugiej jeśli nie wypaliło złapanie kolana kobiety.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t426-rose-red#4784
 
Plac Ćwiczebny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Wishtown :: Siedziba Inkwizycji-
Skocz do: