IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Sala treningowa   Nie Mar 12, 2017 12:35 pm

First topic message reminder :

Minął niemalże miesiąc od pierwszego zawitania Erin w Inkwizycji. Czy w jej życiu zmieniło się wiele? Z pewnością miała okazję posmakować zwyczajnego, spokojnego życia. Sumiennej pracy i otrzymywania adekwatnych do niej zarobków. Jeśli tylko nie przeprowadzała żadnego strajku głodowego, nie powinna chodzić o pustym żołądku. Dostała swoje minimum godności – ciepłe łóżko i zawsze czekający na nią posiłek, choć to i tak niewiele. Nie próbując ucieczek, ani buntów, mogła zacząć zapominać o niewygodach dawnego życia, co zresztą powinno odbić się na wyglądzie Erin, mianowicie przyzwoitym ubiorze i pełniejszych kształtach.
Właśnie ten okres „przyzwyczajania się” spędziła wyłącznie z Christine, co tłumaczone było na wiele sposobów. Dziecko nim nauczy się biegać, powinno umieć raczkować, prawda? Także i Erin, nie mogła przecież trenować, gdy z powodu swojej postury nie uniosłaby miecza treningowego w dłoń. Poznawała więc historię Inkwizycji. Relację z innymi państwami. Ich motywy, kilka z znaczących w przyszłości planów. I bóg jeden wiedział, że miała z Chris jak w raju, w porównaniu z tym, co miało ją spotkać.
*
Przetrącona przy pierwszym spotkaniu Selene i Erin, kość w końcu zdążyła się zrosnąć, co było wyznacznikiem gotowości złodziejki to rozpoczęcia tego, po co tu przybyła. W zależności od stopnia jej buntu – została posłana do sali treningowej sama albo w obstawie jednego ze żniwiarzy. Gdy już do niej trafiła, zastała czekającą na nią rudowłosą inkwizytorkę. Gotową do pracy, choć początkowo oszczędną w słowach i czynach.
Znalazły się zupełnie same w wielkim, pustym pomieszczeniu, a każdy ich krok i odgłos niósł się echem po wysokich ścianach. Selene ubrana była zwyczajnie, po męsku, choć tym razem jej dłonie zdobiły lekko na nią za duże, skórzane rękawice sięgające niemal łokcia. Jej włosy wciąż były na tyle krótkie, że nie widziała sensu w ich związywaniu, choć powoli zaczynały cisnąć się jej do oczu i zawadzać. W dłoni trzymała dwie identyczne bronie białe, podobne na wzór rapiera, o podłużnej, cienkiej głowni, choć z łagodniejszą osłoną palców, umieszczonej przy rękojeści.
- Łap – powitała ją tym słowem, rzucając jej jedną z broni, gdy znalazła się wystarczająco blisko. Zaraz też wręczyła dziewczynie skórzane rękawice, każąc jej zabezpieczyć dłonie. Wtedy też chwyciła za swoją broń, cofając się jedną nogą o krok, powoli szykując się do nadchodzącego starcia. – Wiesz, jak się nazywam i co będziemy robić – powiedziała słowem wstępu, uśmiechając się niecnie i celując w nią bronią.
- To szpada dworska. Ostra jak skurwysyn – oznajmiła, choć Erin mogła się już zapoznać z ową bronią. Była o wiele lżejsza, niż mogła się tego spodziewać. – Nic więcej nie musisz wiedzieć… A raczej, dowiesz się w trakcie. En garde, hahaha! – zaśmiała się w głos, choć sytuacja bynajmniej zabawna nie była. Nie dodawała nic więcej, ale złodziejka mogła dostrzec, że stopy Selene układają się pod kątem prostym, z jedną nogą wyraźnie wysuniętą do przodu, palcami skierowanymi do przeciwniczki. Uniosła broń do twarzy, prezentując ją w pełnej okazałości, co dla Erin mogło zdać się szeregiem dziwnych czynności, z wykonaniem delikatnego ukłonu na końcu. Zamierzała wrzucić ją na głęboką wodę. Sprawić, że nauczy się szermierki w przyspieszonym tempie... albo zginie próbując się nauczyć.
- Możesz zacząć, sprawdźmy na co cię stać… - zaproponowała, choć nie oczekiwała od niej wielkiej woli walki. Oczywiście, mogła się zdziwić, jako że Erin miała prawo do zemsty za wszystko, co Selene jej dotychczas zgotowała. – Nie krępuj się, potrzebujesz wyłącznie jednej zdrowej dłoni, o wszystkim pomyślałam… - zachęciła ją, niby uprzejmie, choć w głosie Inkwizytorki kryło się wiele jadu.
Była gotowa do sparowania pierwszego ataku, jeśli ten kiedykolwiek nastąpił. W innym przypadku, nie wahała się przejść do działania, zadając pierwszy, dość przewidywalny cios, wyprowadzając pchnięcie z samego środka, celując mniej więcej w klatkę piersiową dziewczyny. Bez większego problemu mogła odbić atak lub odsunąć się na bezpieczną odległość. A co było kolejnym krokiem dziewczyny? Ucieczka? Czy może kontratak, gdy już spostrzegła się, że Selene wcale nie zamierza jej darować?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Kwi 25, 2017 6:45 pm

W żadnym stopniu nie była przekonana, aby to był dobry pomysł. Nie z tą wariatką, która ewidentnie chciała się pozbyć jej istnienia z tego świata. Bogowie… Serio, ona chciała jeszcze trochę pożyć. Mimo wszystko lubiła swoje życie. Bywało parszywe i beznadziejne, ale było jej. Jej jedyne, drugiego przecież nie będzie miała! Ale czy miała inny wybór niż przyjść na ten cholerny trening? No, raczej nie.
Tym razem nie została wprowadzona na sale treningową przez żniwiarza. Nie, przyszła sama. Mimo tego skrzywiła się mimowolnie, gdy trafiła do tego pomieszczenia. Cóż, nie wiązała z nim ciepłych uczuć. Trudno jest je czuć wobec miejsc, w którym się prawie zginęło, prawda? Stawiała kroki dość delikatnie i  cicho, jak na złodzieja przystało. Nic więc dziwnego, że kobiety jej nie zauważyły w pierwszym momencie. Nie żeby to przeszkadzało ciemnowłosej. Ba, gdyby tak dalej się kłóciły i nie zwróciły na nią uwagę Hawke, by sobie po prostu poszła. No, ale niestety nie udało jej się wymknąć w ten sposób.
W pierwszym momencie chciała po prostu podejść, gdy Christine przywołała ją do siebie dłonią. Zatrzymała się jednak na widok wyrazu twarzy drugiej inkwizytorki. Może jednak powinna stąd spierdalać? W sumie jakby się teraz odwróciła, to raczej obie panie szybko by jej nie złapały…
Przełamała się i niepewnym krokiem podeszła bliżej Christine. Wolała się nie zbliżać zbytnio od rudowłosej.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Kwi 25, 2017 7:22 pm

Gdy Erin podeszła bliżej, Christine wymieniła z nią kilka uprzejmości, łącznie z pytaniem o samopoczucie. Sprawiała wrażenie pogodnej, wielce ucieszonej z nadchodzącego spotkania. Selene milczała, do czasu aż nie poczuła na sobie znaczącego spojrzenia swojej towarzyszki. Dopadł ją niewątpliwy szczękościsk, na co grabarz trąciła ją niezauważalnie łokciem. Wtedy przemówiła sztywnym tonem, nieco niewyraźnym, przez jej zaciśnięte zęby:
- Chciałabym cię przeprosić za moje ostatnie zachowanie – zaczęła, niby ze skruchą, na którą nie wskazywał ani jej głos, ani wściekłe spojrzenie. – Mam nadzieję, że zapomnimy o tym, co było i zaczniemy od nowa – kolejne słowa wypowiedziała z jeszcze większym trudem. Kat wyciągnęła ku Erin dłoń, bardzo powoli i niechętnie, na gest pojednania, pod czujnym okiem Christine.
Grabarz wyglądała, jakby chciała pociągnąć Selene za język, ale musiała nacieszyć się tym, co dostała. Przeniosła znaczące spojrzenie na Hawke, wzrokiem namawiając ją do ujęcia wyciągniętej ręki, jak nauczycielka, która każe pogodzić się niesfornym uczniom. Gdyby to było takie proste…!
- No, cieszę się, że wszystko sobie wyjaśniłyście, haha! – zawołała z uciechą, choć na pierwszy rzut oka było widać, że gdyby Selene miała coś do powiedzenia, z pewnością byłyby to inne słowa.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Kwi 25, 2017 7:43 pm

Przywitała się z Christine, odpowiedziała na jej pytania. No, ogólnie odwaliła wszystkie te głupoty. Mimo wszystko uważała te pierdoły za zbędne, a nie raz za sztuczne. Może nie do końca w wydaniu Christine, ale inni robili to z czystej formalności. Troszkę Erin zaskakiwało to w jakim dobrym humorze jest pani grabarz. Nie rozumiała tego w ogóle. Ciemnowłosa nie była tak pozytywnie nastawiona do tego spotkania jak Christine. Wręcz przeciwnie Hawke miała wrażenie, że nadciąga kolejna burza, która najbardziej odbije się na jej skromnej osobie. Cały czas towarzysza jej niepewność, nieufność i pewna minimalna doza strachu. Ale jak to mówią, punk widzenia zależy od punktu siedzenia.
Spojrzała na Selene, gdy ta przemówiła. Cały czas Hawke uważnie obserwowała rudowłosą. W cale jej nie ufała. Tak, tym razem nie miała zamiaru popełnić tego samego błędu co ostatnio. Mimo ocenie pewnej osóbki Erin potrafiła wyciągać wnioski i uczyć się na własnych błędach. Nic nie powiedziała na te wymuszone przeprosiny ze strony Selene. Czuła na sobie spojrzenie Christine, była świadoma tego co kobieta w tej chwili od niej oczekuje, ale cóż, musiała ją po raz kolejny zawieść. Niby jakim prawem miała wybaczać rudej? Tym bardziej to co chciała zrobić. Bo co? Przeprosiła pod naciskiem? A w życiu. Takim przeprosiny to sobie można co najwyżej tyłek podetrzeć. Nawet nie uniosła ręki, do wyciągniętej dłoni Selene.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Kwi 25, 2017 8:39 pm

Dużo wysiłku kosztowało Selene, aby wyciągnąć dłoń jako pierwsza. I choć spodziewać się mogła, że jej poświęcenie nie zostanie docenione, zezłościło ją to niezmiernie. Nie wytrzymała, wbrew wszystkim zapewnieniom, że tym razem będzie grzeczna. W jednej chwili warknęła w głos i sięgnęła wyciągniętą ręką do koszuli Erin, grożąc:
- Zabiję ją! – zawyła, jakby zupełnie zapomniała o wypowiedzianych przed minioną chwilą zapewnieniach. I tak oto, cały misterny plan Christine o pogodzeniu dwóch młodszych od niej dziewczyn spalił na panewce. Prędko chwyciła rudowłosą za ramię, stając pomiędzy nimi, twarzą do Selene. Rozdzieliła je krótkim ruchem, a wesoła mina jej zrzedła.
- Spokój! Macie się zachowywać jak ludzie, obie! – narzuciła twardy ton, nie wahając się zainterweniować w razie dalszych sporów, chociaż jednocześnie wiedziała, że nie będzie mogła zareagować w każdej sytuacji. Na chwilę obecną postanowiła nie spuszczać z nich oczu. Ach, a miało być tak pięknie…! – Zachowajcie siły na trening – przykazała im, chociaż straciła trochę na pewności. – Selene, możesz zaczynać… chyba. Sięgnijcie do stojaka, Selene ci wszystko wyjaśni, Erin – zwróciła się do każdej z nich i wskazała na konstrukcję zastawioną broniami do treningu. Drewnianymi, tym razem.
Rudowłosa inkwizytorka spełniła życzenie kobiety. Podeszła krok, sięgając dłonią po drewniany mieczyk, przyglądając mu się sceptycznie. Wyglądał, jakby miał się złamać, gdyby zachciała go roztrzaskać na głowie Erin. I jak miały się uczyć w takich warunkach?! Poczekała aż Hawke do niej dołączy, wybierając swoją „zabawkową” broń. Wtedy syknęła do niej cicho, upewniając się jeszcze czy grabarz (niczym ich wychowawczyni) tego nie słyszy:
- Poczekaj tylko, aż Christine spuści cię z oczu. Spiorę cię na kwaśne jabłko – zerknęła na nią, a złość na nowo w niej zawrzała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Kwi 25, 2017 9:18 pm

Cofnęła się o kilka kroków, gdy zauważyła pierwsze reakcje na swój wyczyn. Nie uchroniło to Hawke jednak od złapania za materiału jej koszuli przez Selene. Mimo to postanowiła hardo patrzeć w oczy rudowłosej, aby pokazać, że się jej nie boi. A niech wie, że jej w tym momencie tak łatwo nie nastraszy. Spodziewała się zaraz oberwać, ale to nie nastąpiło, bo do akcji weszła Christine. Oczywiście w ogóle nie przeszkadzało to Erin. Miała ochotę coś powiedzieć na słowa pani grabarz, ale darowała to sobie. W końcu ona się zachowywała jak człowiek. W przeciwieństwie do rudowłosej inkwizytorki, która była niczym rządne krwi zwierze.
Niechętnie podeszła do stojaka z bronią. Dalej za cholerę nie ufała Selene. Ba, szybciej spróbowałaby oswoić rozwścieczonego psa niż sądzić, że rudowłosa ma jakiekolwiek dobre intencje. Hawke obiecała sobie w tej chwili jedno, a dokładnie to, że jeśli sprawy znów przybiorą niezbyt miły obrót to spierdala stąd, a potem za pewnie też Wishtown.
Wzięła w dłoni drewniany miecz. Po czym zrobiła kilka kroków w tył tak, aby znaleźć się w bezpiecznej odległości od Selene.
- Christine, ona mi znów grozi. Serio, mam już tego dość – powiedziała. Tak, nie miała zamiaru marnować tego typu okazji, które rudowłosa sama jej podsuwała. Nie jej wina, że kat była głupia.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Maj 05, 2017 7:18 pm

Christine zareagowała błyskawicznie, akurat w tym przypadku bezwarunkowo wierząc w słowa Erin, jako że te idealnie pasowały do osobowości Selene. Rudowłosa inkwizytorka zdążyła zrzucić oburzone spojrzenie złodziejce i wydusić z siebie:
- Co…!? Ja… - Kłamanie jednak nigdy nie wychodziło jej wiarygodnie. Zwłaszcza w tak nagłych sytuacjach, nim zdążyła jeszcze obmyśleć ewentualną wymówkę. Wina spadła w całości na nią, bez możliwości usprawiedliwienia się. A Christine w ciągu sekund znalazła się u boku dziewczyn, natychmiast porywając Selene za ucho niczym niesfornego ucznia. Ciągnęła do góry, wcale nie szczędząc siły, aż młodsza inkwizytorka zawyła, usiłując się wyrwać. – Au! Ała! Puszczaj mnie, ty małpo! – wrzeszczała, ale o dziwo – przeciwko pani grabarz nie odważyła się użyć siły.
- CO JA CI POWIEDZIAŁAM!? Jeszcze jeden taki numer, a będziesz sprzątała przez kolejny miesiąc w lochach! – huknęła na nią, szarpiąc jeszcze chwilę, a później puszczając brutalnie. Zwróciła się po tym do młodszej z dziewczyn. – Nie przejmuj się nią, Erin. To tylko puste słowa – rzekła, choć w jej głosie wciąż brzmiały wzburzone emocje.
Gdy Selene zdołała się już wyprostować i odgarnąć włosy po poczynaniach Christine, w jej oczach dostrzec można było wezbrane łzy, zapewne te pochodzące od upokorzenia. Nienawiści w jej spojrzeniu nie mogły zmienić nawet groźby grabarz, ale jednocześnie – można było w nim odczytać coś więcej, jakby… podziw? Czy to możliwe? Szanowała swoistą zaradność (nawet takim kosztem) i być może to był pierwszy krok, jaki zbliżył ją do osoby Erin.
- Po prostu zacznij. I pamiętaj, że jestem blisko, będę słyszeć każde wymienione słowo – oznajmiła jej ostrzegawczo, oddalając się, ale cały czas zerkając na nie przez ramię. Jeśli na nią spojrzały, zobaczyły, że Chris chwyciła w dłoń długi, wąski kijek, który służył zazwyczaj do wskazywania miejsc na pomocach naukowych w treningach. Bóg jeden wiedział, że w rękach kobiety był on śmiercionośną bronią na niezdyscyplinowaną Selene. Przyglądała się im zza zmrużonych oczu, więc rudowłosa nie miała wyboru. Zaczęła, choć nie przychodziło jej to łatwo.
- To… drewniany miecz – wypluła z siebie przez zaciśnięte zęby, unosząc lekko przedmiot ściskany w rękach. – Wyszlifowany, wagowo podobny do klasycznego miecza… zaczniemy od nich, choć głupszego pomysłu dawno nie słyszałam. Drewno jest sztywne, można zarobić guza łatwiej, niż ci się zdaje… a w dodatku łamliwe cholerstwo, ale cóż, Chris mnie…
- Słyszę cię, Sel! – powtórzyła groźnie tamta, na co kat posłusznie przerwała, zaciskając wargi, biorąc uspokajający wdech i zmieniając temat.
- Poznasz podstawy walki mieczem, zaczynając od uderzeń… Powinnyśmy zacząć od rozgrzewki, ale dziś pewnie się nawet nie spocisz. Następnym razem… – Przerwała, przyłapując się ponownie na tym, że ma ochotę jej zagrozić. Kijek Christine wydał bardzo niepokojący dźwięk uderzając o drewnianą podłogę.
Tym razem w końcu i niemal cierpliwie przechodząc do konkretów. Była w swoim żywiole, jako że kochała broń białą. Nawet chęć zabicia złodziejki zeszła tymczasowo na drugi plan. Tłumaczyła od początku – objaśniła dziewczynie odpowiednią postawę, pokazując ją na sobie, wspomniała o pracy ciała, oddaniu wydechu podczas ataku, pracy nóg i rąk, aż w końcu mówiąc o uderzeniach. Instrukcje były proste, wskazała na wyprofilowaną klingę, oznajmiając, którym jej odcinkiem powinna uderzać, łącznie z poleceniem, aby unikała wyprowadzeń ciosów płazem. Gdy skończyła swój krótki wykład, powiedziała, odsuwając się na długość dwóch kroków:
- Spróbuj mnie zaatakować. Do skutku. Celuj, gdzie popadnie – będę się bronić – zaproponowała, palce zaciskając na swoim drewnianym mieczu, gotując się do parowania wyprowadzonych ciosów. Czuła już rosnąca adrenalinę, mimo że Christine wyraźnie zakazała jej oddawać złodziejce.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Maj 09, 2017 7:47 pm

Wow! Zwykły szok pojawił się na chwilę w jej burzowych ślepiach. Nawet we snach nie spodziewała się aż tak błyskawicznej reakcji ze strony Christine. Raczej myślała, że kobieta podejmie szybką próby rozstrzygnięcia tego czy przypadkiem nie kłamie. Tak, Hawke na pewno doświadczyła całkiem miłego rozczarowania.
Przez jej usta przeszedł dość triumfalny uśmieszek, gdy zobaczyła targaną za uszy Selene. No, dziś chyba piękniejszego widoku nie mogła doświadczyć! Tak, przez długi czas będzie wracać myślami do tej chwili. Momentu, gdy utarła po raz pierwszy nosa swojej nowej opiekunce. Ciemnowłosa czuła też pewien rodzaj dumy. W końcu nie dała się zastraszyć Selene. Pokazała jej, że nie da się nią łatwo manipulować poprzez strach.
Spojrzała na Christine i zaraz kiwnęła głową na znak, że rozumie. Mimo wszystko już mniej się bała Selene. W końcu wiedziała, że czuwa nad nią Christine, a ta raczej nie da jej zrobić krzywdy. Przynajmniej takie wrażenie miała Erin, a co za tym idzie czuła się bezpiecznie.
Przeniosła spojrzenie na Selene i w tej chwili poczuła się dość dziwnie. Dalej widziała w spojrzeniu inkwizytorki nienawiść do swojej osoby, ale w jej oczach było coś więcej. Łzy! No, normalnie były łzy! Hawke w życiu by nie powiedziała, że ta rudowłosa kobieta przed nią potrafi płakać. Sama myśl, że Selene mogłaby płakać zdawała się dla ciemnowłosej absurdalna, a tu proszę! Pani kat miała w oczach łzy… To było dla Hawke w jakiś sposób dziwne… Jakby nienaturalne. Poczuła się zmieszana przez to. Trochę też się zamyśliła, bo dopiero po chwili zareagowała na kolejne słowa Christine.
Przed skupieniem się na tej całej lekcji Erin spojrzała jeszcze na panią grabarz i to co ujrzała już całkiem ją uspokoiło. Oj, dobrze wiedziała do czego może się przydać taki kij Christine i czym może się stać w rękach wściekłej osoby.
-  To sama zdążyłam zauważyć – mruknęła pod nosem, oglądając ze wszystkich stron drewnianą broń. No ej, taka głupia nie była. Dalsza część 'wykładu' zdawała się być w jakiś sposób zabawna. Tak, Hawke ciut bawiły te nieudolne próby grożenia jej, które były za każdym razem ripostowane w ten lub inny sposób przez Christine. Nie komentowała tego wszystkiego, ale na jej twarzy momentami widniało niezłe rozbawienie.
Dalej nie było jednak tak prosto i łatwo. Hawke słuchała uważnie, ale tak naprawdę zdawało jej się to nieco w tej chwili czarną magią. Jak miała o tym wszystkim pamiętać podczas walki? Huh… No, ale cóż, trzeba będzie spróbować, prawda? Wszystko wyjdzie w praniu. Z resztą ma prawo do popełniania błędów. Jest w końcu człowiekiem, a dodatkowo pierwszy raz ma taki prawdziwy trening z posługiwania się mieczem.
Trochę niezgrabnie, ale przybrała postawę, którą jeszcze chwilę temu pokazywała jej kobieta. Przez chwilę jakby się wahała czy na pewno dobrym pomysłem jest próba uderzenia Selene. W końcu jednak stwierdziła, że raczej nie ma wyjścia i zwyczajnie spróbowała ją zaatakować. Próbowała do skutku, starając się wykorzystać wszystkie swoje siły.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Maj 13, 2017 9:40 pm

Nie była pierwszym lepszym amatorem, aby z łatwością nie sparować ataków Erin. Choć dostała jawny zakaz krzywdzenia dziewczyny, nie miała najmniejszego zamiaru pozwalać się pokonać. Wiedziała, co się stanie, gdy jej przeciwniczka opuści salę treningową z chociażby jednym nadprogramowym siniakiem. Mimo wszystko, Christine była na ważniejszej pozycji i gdyby chciała, mogłaby zaszkodzić Selene. Zazwyczaj żyły w dobrych stosunkach, jednak młoda kat wolała nie testować cierpliwości kobiety. Pozostało jej więc żywić nadzieję, że Erin potknie się i złamie sobie nos sama.
Przez dłuższą chwilę na sali słychać było jedynie trzaski drewnianych mieczy, odbijanych za każdym razem, zmieszanych z odgłosem ich z wolna przyspieszających oddechów. Przecież mogłyby tak bez końca… Zrobiła unik, odsuwając się w tył, aby dziewczyna podążyła za nią. Musiała się rozkręcić, a czy istniała nauka lepsza od czystej praktyki i wrzucenia na głęboką wodę? Nie musiała zerkać na nogi Erin, by warknąć wściekle:
- Co mówiłam o pracy nóg, złodziejko?! Przyłóż się do tego, do kur…
Przerwało jej oczywiście upomnienie kontrolującej sytuację Christine:
- Uważaj na słowa. Przy damach się nie przeklina – zmusiła się do radosnego tonu, choć w jej oczach błyskało wyraźne ostrzeżenie. Najwyraźniej mówiła o sobie. Jeśli w tym momencie Erin zdecydowała się zaatakować Selene, ta podczas parowania mogła odepchnąć jej broń zbyt mocno, podpierając drewnianą konstrukcję również drugą dłonią. Emocje wzięły górę… Musiała się porządnie powstrzymywać. Przez zaciśnięte zęby syknęła:
- Damy nie podsłuchują.
Nie odwróciła głowy w jej kierunku, całą uwagę skupiając na Erin. Nie chciała przecież oberwać tak łatwo. Miała zamiar pokonać ją doświadczeniem i wytrzymałością, zmuszając do walki ponad siły młodszego dziewczęcia. Nie wytrzymały długo w „ciszy”. Wkrótce pani grabarz odezwała się ponownie.
- Ta „złodziejka” ma imię. Używaj go, z łaski swojej – upomniała ją, gdy zdążyła już przetrawić myśli. – Erin, nie używaj tyle siły. Szybko się zmęczysz. Czekaj na dobrą okazję – usiłowała jej doradzić, przyglądając się uważnie poczynaniom ciemnowłosej. Selene zaś poczuła się urażona, że Chrisitne nie próbuje się nawet ukrywać ze swoją stronnością.
- Ach, tak? – podniosła głos, lecz wściekłe spojrzenie wciąż wbijała w Hawke. – Skoro jesteś taka mądra, może ruszysz swój spróchniały tyłek i pokażesz złodziejce, jak powinno się walczyć? – mówiła, lecz w jej ruchach coraz bardziej widoczne było roztargnienie. Rozmowa i prowokacje ze strony grabarz zdecydowanie ją rozpraszały. A Christine najwyraźniej… była tego świadoma. Odparła ze złośliwą satysfakcją:
- Jesteś ostatnią osobą na tym zapyziałym świecie przekładającą wdzięki broni białej ponad sprawność broni palnej. Pora ruszyć do przodu, Sel. O całą epokę do przodu – zaświergotała radośnie, nawet puszczając wytyki w swoją stronę mimo uszu. Na Selene podziałało to doskonale. W końcu dwie inkwizytorki napotkały się spojrzeniami.
- Odsłoniła lewy bok, Erin! – zawołała natychmiast, machając ręką, aby dziewczyna nie straciła takiej okazji. Nim nawet Selene zdołała zdobyć się na ripostę. Czy Hawke skorzystała ze swojej szansy?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Maj 13, 2017 10:38 pm

Naprawdę się starała. Próbowała atakować w ten sposób, który pokazywała jej Selene. Starała się, aby odpowiednio stawiać kroki w tym pokręconym tańcu. Jednak nadal zdarzały się jej pomyłki, które na tym etapie były raczej nie do uniknięcia. Czuła powoli rosnące zmęczenie. Ba, po kilku uderzeniach miała ochotę zwyczajnie położyć się na tej drewnianej podłodze, zamknąć oczy i dać sobie chwilę na uspokojenie oddechu. Jednak tak pięknie być nie mogło. Ten cholerny trening musiał trwać, a ona sama się męczyć, choć jej samej jakoś na tym wszystkim nie zależało. Robiła to tylko dlatego, że Christine od niej tego wymagała. Głupio jej było w po tym wszystkim zawieść oczekiwania pani grabarz.
Sama zrozumiała, że nie ma sensu tak ciągle nawalać z całej siły. Czuła, że jeśli jeszcze trochę będzie tak robić, a zwyczajnie nie ustoi dłużej na nogach ze zmęczenia. Na pewien czas jej uderzenia stały się lżejsze. Mimo tego prawie się wywróciła, rudowłosa inkwizytorka sparowała o wiele mocniej jej atak niż poprzednie. Na całe szczęście utrzymała się na nogach, a skończyło się tylko kilkoma krokami zrobionymi do tyłu.
Poczuła rosnącą wściekłość. Tu już nawet nie chodziło o samo nazywanie ją „złodziejką”. Erin miała już po dziurki w nosie tego cholernego jadu jaki się sączył ze słów kobiety. Gdy to słowo padło jeszcze raz Hawke jakby zapomniała o wcześniejszych przemyśleniach i samych ostrzeżeniach Christine i znów zaczęła atakować bardziej agresywnie. Sama nie wiedziała co chciała przez to udowodnić.
Nie, nie przegapiła okazji do zaatakowania Selene. Ba, zrobiła to bez zawahania. Jednak gdy już wykonała cios jeszcze przez chwilę utrzymała się na nogach, aby po chwili wylądować tyłkiem na drewnianej podłodze. Tak, nogi odmówiły współpracy ze zmęczenia, a sama dziewczyna oddychała jakby przebiegła maraton z przeszkodami.
Wypuściła z dłoni miecz. Drugą dłonią otarła z czoła krople potu, próbując ogarnąć swój oddech. Bogowie czuła się zmęczona jak nigdy. Nawet po dłuższym biegu tak nigdy nie miała. Nie miała całkiem siły, aby wstać.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Maj 13, 2017 11:16 pm

Próbowała odbić i ten atak, jednak wszystko wydarzyło się zbyt szybko, a wściekłość przez prowokację Christine zamroczyła ją wystarczająco mocno. Zdołała tylko przenieść ciężar ciała na drugą nogę, ustawienie się w pozycji obronnej nie wyszło Selene już zbyt efektywnie. Co prawda zasłoniła lewy bok drewnianym mieczem, lecz było to najgorsze, co mogła w tej chwili uczynić. Jej uścisk na rękojeści nie był nawet solidny. A los chciał, że dłoń rudowłosej znalazła się właśnie w miejscu uderzenia przez Erin.
Rozległ się trzask, a następnie wysoki, urwany krzyk. Również wypuściła miecz z rąk, zmuszona przez uderzenie i nagły, przejmujący ból. Cofnęła się o krok, ujmując miejsce w drugą dłoń, z przerażeniem oceniając szkody. Nie mogła zginać dwóch palców. Otworzyła usta w szoku. Nim zdążyła dojść do siebie, Christine poderwała się ze swojego miejsca, stając pomiędzy dziewczynami, które właśnie ewidentnie zakończyły walkę. Ku zdziwieniu Selene, grabarz zupełnie nie przejęła się jej obrażeniem, odwracając się twarzą w kierunku Erin i wyciągając ku niej dłoń. Jednak prawdziwy policzek zarobiła, gdy dosłyszała jej głos:
- Nic ci się nie stało, Erin?
Pociemniała na twarzy. Jednocześnie miała ochotę płakać, krzyczeć i kogoś zamordować, w dowolnej kolejności. Wydała z siebie wściekłe warknięcie, wyżywając się ostatecznie na mieczu, a dokładniej kopiąc go na drugi koniec sali.
- Wy podłe mendy! Pierdolę te treningi!!! – wrzasnęła, wciąż ujmując się za pulsującą bólem dłoń, po czym odwróciła gwałtownie głowę i szybkimi, długimi krokami podążyła do wyjścia. Gdyby miała sprawne obie ręce, z pewnością trzasnęłaby drzwiami. Dopiero gdy znalazły się same, grabarz zdecydowała się przemówić.
- Selene dostała drobną nauczkę, czyż nie? – uśmiechnęła się blado, choć niepewna, czy nie wynikną z tego poważniejsze konsekwencje. – Widzisz… łatwo ją sprowokować. Pokonałaś ją w uczciwej walce. Jeśli trzeba będzie, następnym razem też utrzemy jej nosa – mrugnęła do niej łobuzersko. Choć pojedynek ciężko było nazwać „uczciwym”, to wina leżała gwałtowności Selene. Może następnym razem pójdzie lepiej…?
- Pokazać ci, gdzie są łaźnie, Erin? – zapytała w końcu. Jeśli dziewczynie udało się wstać, Christine zaczęła upewniać się, czy tamta jest faktycznie cała.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Maj 14, 2017 6:12 pm

Skrzywiła się, gdy usłyszała ten krzyk bólu. Przez myśl przebiegło jej, że trochę przesadziła z siłą, albo ogólnie mogła sobie darować to nieczyste zagranie. Nie miała jednak dużo czasu na rozmyślaniu o tym co się w sumie stało. Zaraz doszło do niej, że przed nią stała z wyciągniętą dłonią Christine. Nie, nie złapała jej od razu. Nie czuła się na siłach wstawać przez jeszcze parę dłuższych minut. Pokręciła głową, na słowa pani grabarz i tylko wskazał głową na  rudowłosą inkwizytorkę, która trzymała się za uszkodzoną dłoń. Tak, przekaz miał być jasny: „Mnie nic nie jest, daj mi chwilkę, złapię oddech i wstanę. Zobacz co z nią.”. Cóż, jej dobre chęci w sumie to poszły na marne, bo młoda kat, wrzeszcząc, wybyła z sali treningowej. Hawke przyglądała się jej, uspokajając powoli oddech. Czuła się w tej chwili źle. Oczywiście w mniemaniu ciemnowłosej Selene zwyczajnie się należało dostać baty. Jej rana zdawała się niczym, przy tym co wcześniej zrobiła Erin. W końcu za to co kobieta jej uczyniła powinna dostać to samo, ale Hawke nie czuła się z tym dobrze. Sama nie do końca rozumiała dlaczego. W sumie to nie zrobiła niczego złego, prawda? One tylko ćwiczyły.
Przeniosła spojrzenie na Christine.
-  To nie było uczciwe – mruknęła, gdy już wystarczająco uspokoiła oddech. Wbiła spojrzenie, gdzieś w podłogę.
Jeszcze chwilę siedziała, po czym powoli podniosła się. Dziwnie się czuła, gdy Christine ją tak sprawdzała. To serio było osobliwe uczucie. Zwłaszcza, kiedy człek przypomniał sobie pewną rozmowę w gabinecie pani grabarz.
- Zjadłabym coś – odparła tylko, przenosząc spojrzenie na swoją opiekunkę. Hawke zdawała się być w tym momencie jakaś taka nieswoja. Jakby ciut ponura.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Maj 14, 2017 9:50 pm

Christine, bynajmniej nie wyglądała na przejętą kontuzją Selene. Dlatego też zmarszczyła brwi, widząc, że Hawke nie tryska radością, odpłacając się inkwizytorce pięknym za nadobne. Pomogła jej wstać i gdy upewniła się, że nic się nie stało dziewczynie, wróciła do tematu.
- Erin, ona na to zasłużyła. Ba, ukarałabym ją bardziej adekwatnie, gdybym tylko nie miała związanych rąk. Zrobię to więc w inny sposób – ścisnęła usta, na moment tracąc pogodny ton. Nie rozumiała. Była zawzięta i zamierzała dopełnić swojej zemsty, pamiętliwa, jak tylko pamiętliwa może być kobieta. – Nie cieszysz się? Czy nie chciałaś tego? Nie oczekiwałaś, że dostanie za swoje?! – dziwiła się, dlaczego młodsza z nich nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Tymi drobnymi pytaniami mogła zdradzić swoje plany wobec Selene. Skoro nie mogła usunąć jej za sprawą podpisów na podaniach, zamierzała przeprowadzić sprawę łopatologicznie. Nie sądziła jednak, że pójdzie tak łatwo…
Otrzepała Erin jeszcze ramiona, po czym przyjrzała się jej badawczo. Dziewczyna mogła być niczym dobrotliwy samarytanin, lecz ona długo trzymała urazy. Jej opinię o kimś mogło zrujnować właśnie jedno, drobne potknięcie i wiele trzeba było starań, by ponownie je naprawić.
- Myślę, że poszło ci całkiem nieźle jak na początek – wyznała, kiwając głową. – Zapracowałaś na posiłek… jak zwykle głodna Erin. Gdy wrócisz do gospody, nie zapomnij się umyć. Masz się myć codziennie, zrozumiano? – mrugnęła do niej, a jej głos na chwilę znów przybrał twarde tony. Wiedziała, kiedy postawić sprawę jasno. – Chcesz, abym ci towarzyszyła? – zapytała w końcu, czując, że może znajdą się jeszcze pytania, na które dziewczyna chce znać odpowiedź.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Maj 16, 2017 9:40 pm

Sama już nie wiedziała czego chciała. Jej myśli i zachcianki przeczyły sobie. Miała istny mętlik w głowie. Z jednej strony chciała, aby Selene się oberwało. Ba, uważała, że jej się to należy za to wszystko. Z drugiej strony źle się czuła z tym co przed chwilą zrobiła.
Ogarnęło ją pewne zaskoczenie. Nie spodziewała się takiego opierdolenia za swoje zachowanie. Zgłupiała przez to już całkowicie. Wbiła spojrzenie w swoje buty, a minę miała niczym mały szczeniaczek, który został przed chwilą skrzyczany za nieodpowiednie zachowanie. Nic więcej nie powiedziała na tamten temat. Miała wrażenie, że nie ma to żadnego sensu. Christine wyglądała na taką, która nie miała zamiaru odchodzić od swojego poglądu przez długi czas.
- Obie uczepiłyście się tego mycia... – wymamrotała tylko. Normalnie to by się sprzeczało o to, że jest wiecznie głodna, bo wcale tak nie było. Oczywiście Hawke lubiła sobie dobrze zjeść, a już zwłaszcza, gdy mogła zrobić to na czyjś koszt, ale to nie oznaczało wiecznego głodu. Po prostu miała dużo miejsca w żołądku. No i była ciut łakoma. Cóż, jak się żyje na ulicy to tak jest. Teraz jednak nie miała siły na takie słowne przepychanki. Wzruszyła ramionami na kolejne pytanie Christine. I szczerze mówiąc trapiło ją coś innego.
Chwilę milczała, nie będąc pewna czy powinna po raz kolejny poruszać tę kwestię, ale ciekawość ponownie zwyciężyła.
- … Czemu tak o mnie teraz uważasz? – spytała, niepewnie spoglądając na kobietę. - Wtedy… W twoim gabinecie, gdy mnie tamci przyprowadzili zdawałaś się w ogóle mną nie interesować… Byłaś szorstka i nieprzyjemna. – dodała zaraz.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 18, 2017 9:32 pm

Wyprostowała się, milknąc i jakby markotniejąc. Dobra chwilę musiała zbierać słowa w swojej głowie, sama niezbyt rozumiejąc swoje zachowanie, a tym bardziej nie potrafiąc się z niego wyjaśnić. Owszem, bywała nielogiczna, a także zupełnie tego świadoma. Wtedy powiedziała o słowo zbyt wiele… ale nie miała też innego wyboru. Jedynie groźby mogły zatrzymać Erin w tym miejscu. Przynajmniej z początku, jak miała nadzieję.
- Przesadzam? – zapytała, jakby grając na czasie. Odsunęła się, chociaż nie sądziła, by głównym problemem była jej nadopiekuńczość. – Nie czerpię przyjemności w strofowaniu cię i dopełnianiu starań, by utrzymać cię w ryzach, Erin. Teraz pilnujesz się sama. Nie muszę dodawać nic więcej od siebie i zając się tym, co jest chyba… bardziej przydatne. Oczywiście… wrócę do koniecznych środków, jeśli tylko na to zasłużysz – przerwała, gdy dobiegł ją znajomy głos, gdzieś z korytarza. Uniosła lekko brwi, zaraz wracając wzrokiem do Hawke.
- Jestem jednak dobrej myśli. Jest już lepiej… - dodała cicho, splatając razem dłonie i wykręcając je lekko, jakby z braku pomysłu, co z nimi zrobić. Chciała powiedzieć o wiele więcej, jednak wiedziała, że nie będzie do dla nich dobre. Miała swoje tajemnice, a z każdym wyjaśnieniem pojawiać się mogło więcej pytań, na które ona nie była jeszcze gotowa odpowiedzieć. – Jesteś taka młoda, Erin – westchnęła pod nosem, a kąciki jej warg łagodnie powędrowały ku górze. Zamilkła, ostatecznie decydując, że wyczerpała temat. Wtedy zapytała:
- Idziemy?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 18, 2017 10:26 pm

Tak, coś czuła, że ów pytanie nie będzie łatwe ani dla niej, ani dla Christine. Mimo to musiała je zadać. Przyglądała się jej w milczeniu, czekając na odpowiedź kobiety. Naprawdę tego nie rozumiała, a nie lubiła tego. Była prosty człowiekiem. Wolała mieć w przejrzysty sposób okazane uczucia wobec siebie. Zachowanie Christine jej nic nie tłumaczyło. Ciemnowłosa miała przez nie jeden wielki mętlik w głowie, z którym nie wiedziała co powinna zrobić. Musiała to w końcu wytłumaczyć. Po prostu musiała…
Słuchała jej, starając się doszukać sensu. Ba, nawet nie przerywała kobiecie w jej wywodzie. Mimo tego odpowiedź Christine ją zawiodła. Ciemnowłosa nie znalazła w niej odpowiedzi na swoje pytanie. Pani grabarz sprytnie chciała ominąć ten temat, ale sam Erin nie chciała po raz kolejny zostać z domysłami. Na twarzy dziewczyny od razu pojawiło się niezadowolenie. Nawet go nie kryła. Dodatkowo nie rozumiała co miał do tego wszystkiego jej wiek i czemu Christine się przy tym uśmiechnęła.
- To nie jest odpowiedź na moje pytanie... I nie do końca rozumiem o co ci chodzi – odparła, patrząc z wyrzutem na swoją opiekunkę. Tak, tym razem nie miała zamiaru tak łatwo odpuścić jak ostatnio. Nie miała zamiaru się ruszyć z miejsca bez wytłumaczenia.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Maj 19, 2017 5:14 pm

Już chciała ruszać, gdy zrozumiała, że to nie koniec rozmowy. Mogłaby machnąć ręką, mogłaby rzucić „nie interesuj się”. Ale zależało jej na dobrej relacji z Erin; jej zaufaniu i lojalności dla sprawy, zwłaszcza gdy będzie to niezbędne. Stanęła więc w miejscu, robiąc wielkie oczy. Jednak nie była gotowa na wyjawienie prawdy, świadoma, że nie może zostać ona różnie odebrana. Christine pozostała więc nieczysta zagrywka.
- Ileż już czasu spędziłyśmy razem, Erin? – zapytała, a w jej głosie rozbrzmiała nuta irytacji, jakby musiała dzielić się z rozmówczynią nad wyraz przejrzystą oczywistością. – Tygodnie? A może już miesiące? Twoja złamana kość zdążyła się w tym czasie zrosnąć! Byłam… jestem twoją opiekunką. Czy to takie dziwne, że przywykłam do twojej obecności? Że zaczęło mi zależeć na twoim zdrowiu? – prychnęła pod koniec wypowiedzi, wyraźnie niechętnie dzieląc się tą informacją.
Nie była z siebie dumna. Miała wrażenie, że zagrała na naiwności, na potrzebie bycia kochaną u dziewczyny. Nie chciała kłamać, nie lubiła tego robić bez konieczności. A w ich przypadku, wyjście prawdy na jaw pozostawało kwestią czasu. Aby pozostać przy wypowiedzianej już wersji, dodała jeszcze:
- Nie ma w tym głębszej filozofii, Erin, nie doszukuj się – zmarszczyła brwi, co nadało jej rozeźlonego wyrazu twarzy. Tak na wszelki wypadek, aby ten sam temat nie został prędko poruszony na nowo.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Maj 19, 2017 10:46 pm

Znów poczuła się poniekąd karcona za to, że czegoś nie rozumiała i dopytywała się o to, a przecież nie miała złych intencji. Chciała tylko zrozumieć, nic więcej. Nie było nic złego, prawda? To był naturalny ludzki odruch. Nikt nie lubił nie rozumieć sytuacji w jakiej się znalazł. Człowiek się w takim wypadku czuł zagrożony, a co za tym idzie nie do końca wiedział co powinien zrobić. Erin czuła się w tej chwili tak samo. Nie umiała w pełni zrozumieć sytuacji w jakiej się znalazła. Wszystko na swój sposób zdawało się być obce i dalekie od tego co znała dotąd.  
Wysłuchała jej całego wywodu, wbijając spojrzenie w swoje buty, a przy okazji gładząc delikatnie prawą ręką lewe ramię. Naprawdę się w tej chwili źle czuła, że zapytała o to. Miała wrażenie jakby serio zdenerwowała swoim pytaniem Christine, a przecież ciemnowłosej na tym nie zależało. Chciała po prostu wiedzieć i tyle. Celem ciemnowłosej włóczęgi nie było zirytowanie pani grabarz.
Nic więcej już nie powiedziała. Tylko kiwnęła głową na znak, że zrozumiała to co kobieta jej przekazała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 25, 2017 10:45 am

Mrużyła oczy podejrzliwie, jakby wyczekując ataku w postaci kolejnego pytania, gotowa je odbić, z podobnym efektem jak zwykła do czynić Selene podczas prawdziwej walki. Kolejne słowa jednak nie padły, a ona zrozumiała, że pojedynek się skończył, gdyż po ostatniej ripoście, Erin straciła wolę walki. Odetchnęła, rozluźniła mięśnie, stając się jakby mniejsza i mniej groźna. Nie dodała niczego więcej, nie komentowała swojego zachowania ani za nic na świecie nie zamierzała przepraszać – jeśli byłoby to koniecznie, powtórzyłaby wypowiedź z jednakowym uporem. Wszystko musiało przebiegać zgodnie z planem. Nie tolerowała porażek.
- Cieszę się, że rozumiesz – mruknęła sceptycznie, widząc jednocześnie zakłopotanie dziewczyny. Zdecydowanie nie mogłaby tu mówić o zrozumieniu ani jakimkolwiek pojęciu sytuacji. Pozostało jej czekać, może czas pokaże jej więcej? – Chodźmy, nim wyrośnie mi broda – dodała, już zniecierpliwiona, chcąc w końcu zająć się czymś bardziej pożytecznym od bezowocnej rozmowy.
Ruszyła z miejsca, mając nadzieję, że Erin podąży za nią. Sięgnęła jeszcze po drewniane miecze; ten, który upuściła Selene i ten, porzucony przez dziewczynę obok, po drodze odkładając je na miejsce. Pozostawiła za sobą porządek, jaki zastała wchodząc tu po raz pierwszy; tym razem obyło się bez śladów krwi na podłodze, cudownie. Nie oglądała się już za siebie, ale wychodząc na korytarz zwolniła jednak, w porę dostrzegając, że zasłyszane wcześniej odgłosy nie były wytworem jej wyobraźni.
Jeśli Erin podążyła za nią, przepuściła ją w progu, niepewnie rozglądając się wkoło, wypatrując odpowiedniej drogi ucieczki. Na korytarzu echem odbijały się odgłosy rozmów, w tym jeden, wciąż wyraźniej podenerwowany, niewątpliwe należał do rudowłosej inkwizytorki, Selene. Wracała z szatni z torbą, zamieniając kilka, na pierwszy rzut oka – niezbyt przyjemnych, słów z inną kobietą, niewątpliwie tu pracującą. Ściskała przy piersi swoją dłoń, która przybrała ciemniejszy kolor i zaczęła już puchnąć.
Gdy tylko Christine zdążyła pomyśleć, że uda jej się uniknąć konfrontacji, przechodząc niezauważoną, dobiegł je twardy głos:
- Chwila! – Zatrzymała się automatycznie, a twarz jej stężała. Zaraz dosłyszała tupot kroków, zmierzających wyraźnie w ich stronę. O dziwo, Selene, choć ruszyła w ich kierunku, nie miała zamiaru zwracać się do Chris. Dostrzegając Erin, podeszła do niej i zdrową dłoń wyciągnęła w jej kierunku, celując w nią palcem. Znalazła się niebezpiecznie blisko, aż w końcu palec wskazujący Selene wylądował pod obojczykami dziewczyny, pukając lekko w jej klatkę piersiową. Wtedy Christine zamierzała się wtrącić, stając blisko, gotowa do ratunku swojej podopiecznej w każdej chwili. To jednak okazało się zbędne, bo Selene warknęła tylko:
- Jutro o świcie, spotkamy się pod bramą Inkwizycji. Ubierz się wygodnie, będziemy biegać – rozkazała z pełnym zacięciem, nie oczekując nawet sprzeciwu. Od razu po tym odwróciła się napięcie i kiwając na swoją nieznaną Chris towarzyszkę, ruszyła w przeciwnym kierunku, pozostawiając je same.
Grabarz aż uniosła brwi ze zdziwienia. Nie wiedziała jeszcze, co knuje Selene, ale jedno było pewne – prędko nie zamierzała się poddać. Zerknęła na Erin, czując, jak sytuacja wymyka się jej z rąk. Chciała dobrze, a teraz… jakby miała je przeciwko sobie. Drgnęła aż, wiedząc, że powinna iść za Selene do skrzydła szpitalnego, nim zupełnie straci kontrolę nad tym, co robi.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 25, 2017 9:03 pm

Miała ochotę zaprzeczyć. Powiedzieć, że tak wcale nie jest. W końcu nie rozumiała tego wcale. Nic, a nic. To wszystko zdawało się być jakieś dziwne, jakby nie do końca grało. Wydawało się w jakiś sposób sprzeczne. Sztuczne? Hawke nie wiedziała o co chodziło. Ciut ją to irytowało. Była jednak pewna, że Christine nie mówi jej całej prawdy. Po prostu to czuła, a takie zachowanie ze strony kobiety było zwyczajnie nie fair. Sama Hawke wolała grać w otwarte karty. Po prostu tak było łatwiej, a nie bawienie się w kłamstwa i niedomówienia. Cóż, może to przez lata spędzone na ulicy ciemnowłosa włóczęga nauczyła się, aby nie zawsze wierzyć ludziom na słowo. Zwłaszcza, gdy jej samej zdawało się, że coś nie gra. Nie powiedziała jednak nic. Dalej milczała, wbijając spojrzenie w swoje buty. Czuła, że dalsze ciągnięcie tematu nie ma sensu, bo tylko zdenerwuje Christine, a po akcji w szpitalu Erin nie miała zamiaru jej irytować. W kobiecie siedziała spora dawka niszczycielskiej siły, a jak się sama dziewczyna przed chwilą przekonała, pani grabarz była bardzo mściwą i zawistną osobą. Ciemnowłosa włóczęgę to tylko upewniło, że lepiej nie wchodzić w niełaskę czarnowłosej. Po prostu posłusznie ruszyła za Chris.
Erin pogrążyła się w swoich myślach. Nie często rozmyślała o tym co się dzieje w jej życiu. Cóż, w końcu co się stało, to się nie odstanie. Nie było sensu zastanawiania się nad tym co by było gdyby. Jednak ostatnimi czasy Hawke coraz częściej pogrążała się w swoim myślach. Starała sobie ułożyć to wszystko co się działo. Zebrać w jedną, logiczną i spójną całość. Wytłumaczyć sobie co naprawdę dzieje się w jej życiu. Przez to nie zwróciła uwagi na odgłosy rozmów. Ba, szła dosyć mechanicznie za Christine, dając się zwyczajnie prowadzić. Nie spostrzegła także zmiany zachowania u swojej opiekunki. Zreflektowała się dopiero wtedy, gdy zrozumiała, że ktoś całkiem szybkim krokiem zbliża się do jej osoby.
W pierwszej chwili chciała zrobić jakiś unik. Zejść z drogi typkowi. Ba, nawet zrobiła z krok do tyłu. To jednak nie miało znaczenia, a sama Erin zrozumiała, że tym kimś jest Selene. Burzowe tęczówki wbiła w oblicze kobiety i tylko cudem powstrzymała się od odtrącenia dłoni rudowłosej inkwizytorki. Nie podobało się Hawke, że tamta naruszała jej przestrzeń. Ruda nie była osobą, której Erin pozwoliła się tykać. Nadal jej nie ufała, ale wolała nie działać zbyt gwałtownie. Już miała dziś pokaz agresji kat. Wolała nie skończyć dzisiejszego dnia, uderzając z impetem tyłem głowy o drewniane drzwi sali treningowej.
Nic nie odpowiedziała na słowa Selene. Poczuła lekki szok. Sądziła, że tamta nie będzie chciała mieć z nią więcej do czynienia. W końcu jej krzyki, gdy wybiegała z sali, mówiły same za siebie, a tu proszę. Erin poczuła, że ma jeszcze większy bajzel w głowie niż przedtem. Czyżby to niezdecydowanie i nagła zmienność miała charakteryzować każdego z tutejszych inkwizytorów? Jeśli tak to Hawke uważałaby to, że Inkwizycja jeszcze istnieje, za jakiś niebywały cud…

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *


Ostatnio zmieniony przez Hawke dnia Czw Maj 25, 2017 9:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 25, 2017 9:41 pm

I Christine była w szoku, co odbijało się łagodnie na jej twarzy. Nie oczekiwała, że pozbyła się młodszej inkwizytorki na dobre, ale nie sądziła również o tak szybkim powrocie Selene. Cóż, zapewne zniechęcenie jej będzie trudniejsze niż sądziła. Od tej pory pozostawały im dwa rozwiązania. Albo pani grabarz zastosuje bardziej radykalne środki, albo Erin i jej przydzielona opiekunka zaczną się chociażby… tolerować.
Aż pokręciła głową do własnych myśli, nie wróżąc nim świetlanej przyszłości. Zapowiadały się przed nią ciężkie tygodnie, pełne pracy, knucia i kłamstw. Nie otrzymała żadnej reakcji od dziewczyny, choć obdarzała ją wyczekującym spojrzeniem. Współczuła jej, dostrzegała zagubienie, tak często goszczące w oczach złodziejki. Westchnęła cicho, odwracając się lekko i powoli, łagodnie położyła dłoń na ramieniu dziewczyny. Ujęła jej drobną kończynę delikatnie, w pocieszającym geście.
- Weź długą, gorącą kąpiel, odpocznij. To powinno pomóc na obolałe mięśnie – wypowiedziała natychmiast, podchodząc do sprawy praktycznie. Nie zamierzała zabraniać Selene prowadzenia treningów, w końcu… w tym przypadku to nie ona była szefem. Mogła co najwyżej zgłosić zażalenie odpowiednim przełożonym. Tak poważny wysiłek dzień za dniem nie był dobrym pomysłem, zwłaszcza, że Christine na chwilę obecną nie miała pojęcia, jakim cudem ma nadążyć i kontrolować biegające dziewczyny, kiedy faktycznie – nie ćwiczyła już od znacznego czasu. – Wieczorem podrzucę ci olejki do kąpieli, złagodzą ból – wspomniała jeszcze, doskonale widząc, jak dziewczyna chybotała się ze zmęczenia po skończonym pojedynku.
I po całym napadzie złości, przeszła znowu do kochającej, opiekuńczej Chris, z którą Erin miała okazję się kilka razy spotkać. Zmiany te rzeczywiście zachodziły zdecydowanie zbyt często…
- Nie przejmuj się nią… jestem pewna, że od tego momentu będzie już lepiej. W razie czego, wiesz… wystarczy tylko słowo – spojrzała dziewczynie głęboko w oczy, z pełną powagą wypowiadając słowa. Chciała, by Erin mogła jej ufać, dlatego nie wahała się zareagować na każdą jej skargę, wierząc dziewczynie już na tyle, że tamta spokojnie mogłaby to wykorzystać przeciwko Selene. – Jestem z ciebie bardzo dumna – dodała jeszcze z łagodnym uśmiechem, w końcu puszczając jej ramie. Odsunęła się o krok i oznajmiła:
- Muszę z nią porozmawiać, Erin. Wiesz, co robić – kiwnęła na nią, żegnając się ze złodziejką w ten sposób. – Spotkamy się jeszcze wieczorem! – rzuciła, odchodząc i goniąc inkwizytorkę, która tym razem niewątpliwie udała się do skrzydła szpitalnego, by opatrzyli jej spuchnięte palce.
/zt

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Maj 25, 2017 10:43 pm

Ostatnimi czasy Hawke całkiem często towarzyszyło uczucie zagubienia. Aż zbyt często miała uczucie, że nie jest na właściwym miejscu dla siebie. Najgorszy był fakt, że nie wiedziała co z tym powinna zrobić. Z drugiej strony to nawet nie miała co robić.
A teraz? Teraz stała, wpatrując się w plecy odchodzącej Selene. Naprawdę zaczynała się w tym wszystkim gubić. Nie rozumiała ani zachowań Christine, ani Selene. Nie była w stanie pojąć tego w co obie kobiety grają i dlaczego ona musi w tym wszystkim uczestniczyć. Ba, być w centrum wydarzeń, starć... Sprawa powoli zaczynała ją na serio przerastała. Westchnęła cicho. Nie, nie miała teraz siły na te wszystkie rozmyślania. Czuła jak nogi się pod nią uginają. Chciała po prostu odpocząć. Zjeść coś i przespać się. Niekoniecznie nawet biorąc tą cholerną kąpiel, o której jej ostatnio wszyscy przypominali. Ona sama jakoś nie czuła ogromnej i niepohamowanej potrzeby mycia się. Odkąd sięgała pamięcią był to swego rodzaju luksus, na który nie zawsze było ją stać. Drgnęła delikatnie i nieco nerwowo, gdy Christine złapała ją za ramię. Nadal się nie przyzwyczaiła do takiego naruszania jej przestrzeni. Wcześniej mało kto pozwalał sobie na takie poufałości z nią. Opanowała się jednak, a zmęczone spojrzenie przeniosła na twarz czarnowłosej kobiety. Wysłuchała jej, a na sam koniec kiwnęła niemrawo głową, gdy ta zakończyła swój wywód na temat mycia się. Naprawdę w jej głowie kąpiel nie była teraz niezbędnym przymusem. Chciała się wygrzać i wyspać pod ciepłą kołdrą. Nie interesowały ją nawet  w tej chwili olejki, o których wspomniała Christine. Pewnie w innym wypadku byłaby niezwykle zaintrygowana możliwością poznania olejków do kąpieli, które były dla niej czymś niezwykle rzadkim.
Nie była taka pewna, że będzie teraz tylko lepiej. Co jak co, ale Hawke nauczyła się jednego o Selene. Tamta byłą ewidentnie nieprzewidywalna i w jej wypadku nic nie można było brać za pewniaka.
- Mh... – mruknęła tylko, odwracając spojrzenie od Chris. Męczyła ją ta zmienność kobiety. Rozumiała, że kobiety są z natury dość niestałe, ale to zdawało się być jawnym przegięciem. Już sama nie wiedziała co powinna myśleć na ten temat. Zwłaszcza na temat dumy, którą ją teraz darzyła pani grabarz.  
Kiwnęła tylko głową, powoli ruszając w swoją stronę. Chciała się jak najszybciej pojawić w karczmie.
***
Nie błądziła po mieście bez celu. Ruszyła od razu do gospody, w której czekał na nią ciepły posiłek. Hawke jadła go powoli, często merdając łyżką w jedzeniu, pogrążona w swoich myślach. Świat dokoła niej zdawał się dla niej nie istnieć. Zjedzenie posiłku zajęło je przez to o wiele dłużej niż zazwyczaj. Gdy już zjadła, poszła na góre i nawet nie przebierając się po prostu walnęła do łóżka. Nie zastanawiała się nawet nad tym czy Chris ją ochrzani za fakt niedostosowania się do jej zaleceń. Nie zdawało się to w tej chwili ważne. Ciemnowłosa otuliła się szczelnie kocem, po czym zamknęła oczy, a już po chwili spała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Maj 26, 2017 11:04 pm

Nie próżnowała, od razu załatwiła niezbędne sprawy; zgodnie z planami odwiedziła Selene w szpitalu, dokończyła pracę papierkową, zamknęła swój gabinet i udała się do własnego mieszkania, jedząc skromny posiłek, a następnie prosząc służącą o przygotowanie kąpieli, by mogła zmyć z siebie brud miasta. Przebrała się w mniej wygodne ubrania, ale takie, za którymi wyraźnie bardziej przepadała, a nie mogła sobie na nie pozwolić w zabieganej codzienności inkwizycyjnej. Pozwoliła upiąć sobie włosy i poprawić kapelusz na głowie, po czym do drobnego koszyka włożyła swój rewolwer ukryty pod chustą, a co najważniejsze - obiecane olejki w zgrabnych, szklanych buteleczkach. Po krótkim zastanowieniu, zakradła się jeszcze do kuchni, porywając z niej kilka owoców i bukiet stojących na parapecie fiołków, aby zgodnie z kulturą – nie przychodzić w gości z pustymi rękoma, nawet jeśli tymczasowy dom Erin nie był do końca jej własnością.
Po opuszczeniu progu zastały ją początki zmroku, mimo że nie poświęciła ani chwili na słodkie lenistwo. Zacmokała z niezadowoleniem, ujmując poły sukni wolną dłonią i decydując się mimo to na podróż pieszo. Reputacja Chris i tak była zszargana, cóż więcej mogło jej grozić, gdyby sąsiedzi zauważyli ją wracającą samotnie po zmierzchu.
Prędko dotarła do znanej jej karczmy, dokładnie tam, gdzie na początku ich znajomości pozostawiła Hawke. Kiwnęła głową do gospodarza, nie wdając się jednak w rozmowy, chcąc jak najszybciej udać się z dala od zgiełku głównej sali, jako że wieczór zdawał się coraz lepiej rozkręcać. Podążyła wzdłuż schodów na pierwsze piętro. Nikt jej nie zatrzymywał; była już kojarzona wśród pracowników, choć sama nigdy nie spędziła tu nocy. Wkrótce trafiła pod znane jej drzwi, łagodnie pukając w ich powierzchnię.
Odpowiedziała jej cisza, na co wygięła wargi w lekkim zawodzie. Nim odeszła lub zaczęła dobijać się mocniej – nacisnęła klamkę. I o dziwo, zadziałało. Drzwi stały przed nią otworem, a ona trafiła do wnętrza pokoju Hawke, początkowo sądząc, że się z nią minęła, a dziewczyna bawi się z resztą biesiadników na parterze, zapominając o zamknięciu pokoju. Cóż, jeśli miała na to siły… Zapewne jutro będzie tego żałować, pomyślała, wzdychając cicho i odkładając koszyk na najbliżej stojący jej blat biurka. Wolnym ruchem zdjęła też kapelusik.
I wtedy dostrzegła mały kłębek pod kocem, z którego wystawała czupryna brązowych włosów. Uśmiechnęła się do siebie, zbliżając się, lecz nie mając najmniejszego zamiaru jej obudzić. Gotowa była zostawić dary w pobliżu i wyjść niezauważoną. Przecież poradziłaby sobie sama, jej obecność nie była niezbędna. Wychyliła się lekko, usiłując dostrzec twarz dziewczyny. Pochyliła się z wolna, tak blisko, że niemal muskała ją kosmykami wyplątanymi z misternej konstrukcji koka spiętego przez jej służąca. Pociągając nosem. Oho. Czyli kąpiel zeszła na dalszy plan?
Wyprostowała się, odwracając się i zostawiając swoje rzeczy, wyszła z pomieszczenia. Zamierzała poprosić pracownice o nagrzanie wody, kąpiąc Erin chociażby w stanie nieprzytomności. Chcąc, nie chcąc, musiała udać się do centrum hałasu. Nim jednak dotarła do środka korytarza dla gości, natrafiła na drobną przeszkodę w postaci zataczającego się jegomościa, z pewnością kończącego swą libację i udającego się na spoczynek. Wykonała taktyczny obrót, aby go wyminąć i ruszyć w swoją stronę, lecz nie przewidziała, że mężczyzna akurat straci równowagę, wpadając na nią swoim wielkim cielskiem.
Krzyknęła w głos, natychmiast z pełnym obrzydzeniem odpychając go rękoma, jednak dźwięk ten mógł zostać zagłuszony przez muzykę z parteru. Syknęła przez zaciśnięte zęby:
- Precz mi z oczu, pijaczyno!
To wyraźnie urzekło mężczyznę, który choć zdawał się być odpowiedzialnym, idąc do łóżka wcześniej, nie do końca kontrolował swoje prymitywne zapędy. Przestąpił z nogi na nogę, aby się nie przewrócić, po czym wymierzył niczemu winnej Christine klapsa, prosto w jej tyłek.
- Do twarzy ci ze złością, ślicznotko.
Podskoczyła, aż otwierając usta ze zdziwienia. Taka bezczelność…! Jak on śmiał! Już ona go nauczy szacunku! Sięgała dłonią w okolice uda, dokładnie tam, gdzie na co dzień spoczywała jej kabura z bronią… Tyle że jej tam nie było, a zamiast tego natrafiła na materiał sukni. Pisnęła aż, cofając się o krok i natrafiając plecami na ścianę, przytłoczona nagłym strachem, zupełnie sparaliżowana.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Maj 27, 2017 7:44 pm

No, co? Hawke sobie grzecznie spała, wtulona w podusie. Spod koca wystawał jej tylko nos. Nie zwróciła uwagi na pukanie czy dźwięk otwieranych drzwi. Ba, nawet hałas z dołu jej nie przeszkadzał. Cóż, pomieszkując po karczmach przyzwyczaiła się do niego.
Nie była świadoma obecności Christine w swoim pokoju. Dalej była pogrążona w śnie, ale tylko do czasu.
Do jej uszu doszło krzyknięcie pani grabarz. Ba, Hawke nawet się ciut obudziła. Uchyliła lekko powieki, jednak po chwili stwierdziła, że coś musiało jej się przesłyszeć i chciała iść dalej spać, gdy usłyszała pisk. Otworzyła gwałtownie oczy i rozejrzała się po pokoju. Zaniepokoił ją ten hałas. Nie znalazła jednak źródła dźwięku w pokoju. Mimowolnie sięgnęła po pierwszą rzecz, która się jej napatoczyła i wyszła z pokoju. O dziwo złapała za jabłko. Przeszła kawałek i zauważyła typa, który ewidentnie próbował się zbliżyć do jakieś kobiety, której jej się to nie podobało. Ciemnowłosa nie dużo myśląc, postanowiła rzucić w typa jabłkiem. Celowała w jego plecy. Niby powinna w głowę, ale plecy były większe, a przez to możliwość trafienia w nie rosła.
- E, ty! Zostaw ją! – krzyknęła, gdy jabłko już dotarło na odległość celu.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 621
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Cze 01, 2017 9:48 pm

W normalnych okolicznościach, chociażby podczas zgrzytów w Inkwizycji, poradziłaby sobie lepiej. Wiedziała, jak powinna się zachować, gdzie uderzyć, aby zabolało i tym samym zdobyć chwilę przewagi. Teraz jednak spanikowała. Bez broni ciążącej na jej udzie poczuła się bezbronnie, jakby starcie, do którego została zmuszona, było już z góry przegrane. Jedyne co była w stanie robić to drżenie i wstrzymywanie oddechu w oczekiwaniu na najgorsze.
Dopiero niespodziewane zawołanie i w następstwie cios okrągłym przedmiotem sprowadził ją na ziemię i przypomniał, że ma do czynienia z nikim innym jak człowiekiem, takim samym jak ona, a nie z krwiożerczą bestią, z którą nie miałaby szans. Mężczyzna wydał z siebie urwany odgłos bólu, jego głowa pod wpływem ciosu przechyliła się na bok, a włosy zasłoniły mu część twarzy.
Nie zamierzała tracić takiej okazji. Wyrwała się prędko, gwałtownie, odtrącając go całą swoją siłą oraz doskonale wykorzystując chwilowe zamieszanie. Zerwała się do ucieczki, jednak nie podążyła drogą, która zmierzała, a wróciła się w stronę pokoju Erin, dopiero wtedy dostrzegając dziewczynę stojącą przy drzwiach i kontaktując, że głos należał do niej. Trzymając w ręku materiał sukni, podbiegła, natychmiast chwytając ją za ramię i niemalże siłą wpychając z powrotem do środka pokoju, predko zamykając za sobą wejście.
Przytrzymywała drewnianą konstrukcję, nasłuchując, jakby mężczyzna miałby próbować się jeszcze za nimi dostać. Nie słyszała niczego niepokojącego, jedynie przekleństwa i kroki stłumione muzyką dochodzącą z dołu. Nie traciła jednak czujności, już na pierwszy rzut oka widoczne było, jak sytuacja mocno wpłynęła na Christine. Wciąż drżała. Dopiero gdy upewniła się, że są bezpieczne, odważyła się spojrzeć na Hawke. Wtedy oznajmiła twardym, zdecydowanym głosem:
- Pakuj się. Nie będziesz mieszkała w tym chlewie – zarządziła, dopiero wtedy wylewając z siebie całą złość za wydarzenie, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Minę miała, jakby chciała rozpieprzyć cały dobytek gospody w drobny mak, spalić aż do zgliszczy. I jej zacięcie zwiastowało, że potrafiłaby to uczynić.
Docierało do niej, jak wiele szczęścia trzeba było mieć, aby nigdy nie zostać w tym mieście okradzionym czy pobitym. A Erin spała tu spokojnie z otwartymi drzwiami…! Aż wzdrygnęła się na samą myśl. Rzucała dalszą porcją jadu:
- Przysięgam, gospodarz pożałuje jeszcze, że poszedł ze mną na jakąkolwiek umowę. Dbanie o bezpieczeństwo gości, dobre, kurwa, sobie! – warknęła przez zaciśnięte zęby, wciąż nie potrafiąc się uspokoić. – Pożałuje tego… - dodała jeszcze pod nosem, w głowie knując niezbyt przyjazny plan. Właściciel dobytku z pewnością zapamięta dzień, w którym zgodził się na pakt z Inkwizycją i nie będzie to bynajmniej dobre wspomnienie.
Nie puszczała drzwi, wciąż czujna i gotowa na każdą możliwość, niczym suka broniąca swych szczeniąt. Popędziła Erin machnięciem ręki, by przeszła do zbierania swojego dobytku.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 358
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Cze 05, 2017 9:29 pm

W sumie to dużo nie zdążyła zarejestrować. Zauważyła tylko, że udało jej się uderzyć w cel, a następnie wszystko potoczyło się w niezwykle szybkim tempie. Zanim się zorientowała stała już z powrotem w swoim wynajętym pokoju. Czuła pewne zmieszanie i rozkojarzenie. Nie była pewna co tak do końca się stało.
Dopiero po chwili jej zaspany umysł połączył wszystko w całość. Spojrzała na Christine. Widziała jak jej ramiona delikatnie drżą. Poczuła swego rodzaju szok. Nie sądziła, aby cokolwiek, kiedykolwiek miało przestraszyć panią grabarz. Miała ochotę podejść do niej. Złapać, przytulić i uspokoić, ale coś ją od tego powstrzymywało. Jakaś wewnętrzna blokada jej na to nie pozwalała. Może to lepiej, że Erin nie odważyła się na coś takiego? W końcu mogłaby wyniknąć z tego dziwna sytuacja, a to było ostatnia rzecz jaką ciemnowłosa chciała mieć teraz na głowie.
Odwróciła spojrzenie od Christine, spojrzała najpierw w stronę okna, a potem łóżka. Tak, chciała znów znaleźć się w objęciach krainy Morfeusza. Nie czuła się w żadnym stopniu wyspana, a przecież musiała rano wstać, nie? Skierowała swoje kroki w stronę posłania.
- Uspokój się – powiedziała spokojnie, zdejmując ze stóp buty. - To nie jest chlew, a jedna z lepszych gospód w mieście. Jedno z najbardziej przyzwoitych miejsc – dodała zaraz, przenosząc zmęczone spojrzenie na czarnowłosą kobietę. Nie miała siły na dyskusje, a już tym bardziej na bawienie się w przeprowadzki nie wiadomo gdzie i po co. - Uwierz mi, spałam w o wiele gorszych miejscach i warunkach – odparła, pocierając wierzchem dłoni oczy. - I jak to sobie dalej wyobrażasz? Że mnie teraz stąd weźmiesz i co dalej? Pójdziesz do kolejnej gospody? Tam będzie tak samo jak nie gorzej. Daruj sobie, to nie ma sensu – powiedziała, po czym położyła się na łóżku, otulając kocem i przymykając lekko powieki.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: