IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Sala treningowa   Nie Mar 12, 2017 12:35 pm

First topic message reminder :

Minął niemalże miesiąc od pierwszego zawitania Erin w Inkwizycji. Czy w jej życiu zmieniło się wiele? Z pewnością miała okazję posmakować zwyczajnego, spokojnego życia. Sumiennej pracy i otrzymywania adekwatnych do niej zarobków. Jeśli tylko nie przeprowadzała żadnego strajku głodowego, nie powinna chodzić o pustym żołądku. Dostała swoje minimum godności – ciepłe łóżko i zawsze czekający na nią posiłek, choć to i tak niewiele. Nie próbując ucieczek, ani buntów, mogła zacząć zapominać o niewygodach dawnego życia, co zresztą powinno odbić się na wyglądzie Erin, mianowicie przyzwoitym ubiorze i pełniejszych kształtach.
Właśnie ten okres „przyzwyczajania się” spędziła wyłącznie z Christine, co tłumaczone było na wiele sposobów. Dziecko nim nauczy się biegać, powinno umieć raczkować, prawda? Także i Erin, nie mogła przecież trenować, gdy z powodu swojej postury nie uniosłaby miecza treningowego w dłoń. Poznawała więc historię Inkwizycji. Relację z innymi państwami. Ich motywy, kilka z znaczących w przyszłości planów. I bóg jeden wiedział, że miała z Chris jak w raju, w porównaniu z tym, co miało ją spotkać.
*
Przetrącona przy pierwszym spotkaniu Selene i Erin, kość w końcu zdążyła się zrosnąć, co było wyznacznikiem gotowości złodziejki to rozpoczęcia tego, po co tu przybyła. W zależności od stopnia jej buntu – została posłana do sali treningowej sama albo w obstawie jednego ze żniwiarzy. Gdy już do niej trafiła, zastała czekającą na nią rudowłosą inkwizytorkę. Gotową do pracy, choć początkowo oszczędną w słowach i czynach.
Znalazły się zupełnie same w wielkim, pustym pomieszczeniu, a każdy ich krok i odgłos niósł się echem po wysokich ścianach. Selene ubrana była zwyczajnie, po męsku, choć tym razem jej dłonie zdobiły lekko na nią za duże, skórzane rękawice sięgające niemal łokcia. Jej włosy wciąż były na tyle krótkie, że nie widziała sensu w ich związywaniu, choć powoli zaczynały cisnąć się jej do oczu i zawadzać. W dłoni trzymała dwie identyczne bronie białe, podobne na wzór rapiera, o podłużnej, cienkiej głowni, choć z łagodniejszą osłoną palców, umieszczonej przy rękojeści.
- Łap – powitała ją tym słowem, rzucając jej jedną z broni, gdy znalazła się wystarczająco blisko. Zaraz też wręczyła dziewczynie skórzane rękawice, każąc jej zabezpieczyć dłonie. Wtedy też chwyciła za swoją broń, cofając się jedną nogą o krok, powoli szykując się do nadchodzącego starcia. – Wiesz, jak się nazywam i co będziemy robić – powiedziała słowem wstępu, uśmiechając się niecnie i celując w nią bronią.
- To szpada dworska. Ostra jak skurwysyn – oznajmiła, choć Erin mogła się już zapoznać z ową bronią. Była o wiele lżejsza, niż mogła się tego spodziewać. – Nic więcej nie musisz wiedzieć… A raczej, dowiesz się w trakcie. En garde, hahaha! – zaśmiała się w głos, choć sytuacja bynajmniej zabawna nie była. Nie dodawała nic więcej, ale złodziejka mogła dostrzec, że stopy Selene układają się pod kątem prostym, z jedną nogą wyraźnie wysuniętą do przodu, palcami skierowanymi do przeciwniczki. Uniosła broń do twarzy, prezentując ją w pełnej okazałości, co dla Erin mogło zdać się szeregiem dziwnych czynności, z wykonaniem delikatnego ukłonu na końcu. Zamierzała wrzucić ją na głęboką wodę. Sprawić, że nauczy się szermierki w przyspieszonym tempie... albo zginie próbując się nauczyć.
- Możesz zacząć, sprawdźmy na co cię stać… - zaproponowała, choć nie oczekiwała od niej wielkiej woli walki. Oczywiście, mogła się zdziwić, jako że Erin miała prawo do zemsty za wszystko, co Selene jej dotychczas zgotowała. – Nie krępuj się, potrzebujesz wyłącznie jednej zdrowej dłoni, o wszystkim pomyślałam… - zachęciła ją, niby uprzejmie, choć w głosie Inkwizytorki kryło się wiele jadu.
Była gotowa do sparowania pierwszego ataku, jeśli ten kiedykolwiek nastąpił. W innym przypadku, nie wahała się przejść do działania, zadając pierwszy, dość przewidywalny cios, wyprowadzając pchnięcie z samego środka, celując mniej więcej w klatkę piersiową dziewczyny. Bez większego problemu mogła odbić atak lub odsunąć się na bezpieczną odległość. A co było kolejnym krokiem dziewczyny? Ucieczka? Czy może kontratak, gdy już spostrzegła się, że Selene wcale nie zamierza jej darować?

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 10, 2017 7:29 pm

Była tylko kobietą. Może i aż kobietą, gdy swoim zachowaniem powodowała, że inni kurczyli się w sobie, często spełniając jawnie nadużywające władzy rozkazy. Jednak nie potrafiła być wiecznie silna. Problemy nawarstwiały się, wzbierały się w niej, powodując, że miała ochotę ukryć się przed resztą świata i obowiązkami, którym nie potrafiła już sprostać. W końcu musiała pęknąć. Przeraziło ją tylko to, że osoba, której na co dzień nie zaszczyciłaby pojedynczym spojrzeniem, przyczyniła się do jej zachwiania… a może i potknięcia?
Drżała, wciąż usiłując uspokoić przyspieszony oddech i przeraźliwe bicie serca, łopatkami napierając na drzwi, jakby te mogły w każdej chwili runąć, a u ich progu pojawić się przerażająca bestia. Obserwowała spokojny, leniwy krok Erin, czując, jakby wewnątrz niej coś właśnie obracało się w drobny pył. Ból w klatce piersiowej, pochodzący – jak miała wrażenie – z nadmiaru emocji, stawał się nie do zniesienia. Kruszyła się. I nic nie mogła na to poradzić.
Otarła gwałtownie oczy, desperacko usiłując zatrzymać resztki godności, z jakich jej dziś nie obdarto. Wiedziała, że panika była zbędna, a w Wishtown natrafić było można na setkę innych, mniej bezpiecznych miejsc, które Erin na co dzień mijała lub w nich bywała. Zareagowała zbyt gwałtownie. Dała się ponieść minionemu zagrożeniu, nieświadoma, że po przekroczeniu progu tego pokoju nic złego ją nie czeka.
- Masz rację – przytaknęła cicho, już spokojniej zbliżając się do biurka i bezwiednie puszczając drzwi, które wcześniej trzymała niby kosztem własnego życia. Zbliżyła się do biurka, na którym zostawiła koszyk z owocami i olejkami do kąpieli, z wolna gładząc jego wiklinową rączkę, w milczeniu kontemplując jej kształt. Po głębokim oddechu, zaczęła wyciągać z niego zebrane przedmioty, owoce, broń, a kończąc na podarowanych olejkach zamkniętych w szklanych buteleczkach. – Masz rację – powtórzyła się, przyglądając się beznamiętnie jednej fiolce z starannie wykonanym przez nią napisem. Zacisnęła na niej palce. Po chwili odezwała się zupełnie innym tonem, zwiastującym, że chwilowy spokój był wyłącznie pozorny:
- Dlaczego… dlaczego ty taka jesteś? – jęknęła niemrawo, kręcąc głową. – Staram się dla ciebie, Erin… Ale chyba nie mam już na to siły. – W miarę mówienia jej głos cichnął, łamał się, ale dobrnęła do końca. Ledwie. Odstawiła z hukiem ostatnią fiolkę, powstrzymując się od ciśnięcia nią a najdalszy kąt pokoju. – Jesteś dorosła, poradzisz sobie – dodała, wciskając swoją broń w kieszeń żakietu, teraz wyraźnie wypchaną, niedającą złudzeń, co może znajdować się w środku. Ruszyła do wyjścia. Sama. Nie zwykła prosić dwukrotnie.
- Jutro o świcie pod bramami Inkwizycji, pamiętaj – przypomniała jej, wychodząc z pokoju Erin i spokojnie zamykając za sobą drzwi. Ruszyła przyciemnionym, niekończącym się korytarzem.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 10, 2017 8:31 pm

Leżała tak w nadziej, że Christine sobie daruje, da jej przespać tę resztkę nocy. Ba, przez chwilę miała wrażenie, że słowa, które padły z ust ciemnowłosej włóczęgi poskutkowały, ale ów złudne nadzieje bardzo szybko przeszły w zapomnienie. W sumie to po raz kolejny w ostatnim czasie. Tak, Hawke powinna się już do tego przyzwyczaić.
Jej burzowe spojrzenie było skupione na twarzy pani grabarz. Widziała jakie zmiany rysują się na jej obliczu. Już po kilku sekundach wiedziała, że coś jest ewidentnie nie tak, a ona nie wróci za kilka chwil w objęcia krainy Morfeucsza. Jak na złość Erin poczuła się dziwnie: cholernie nieswojo, a dodatkowa z poczuciem winy. Miała wrażenie, że w jakiś sposób w tym momencie zawiodła panią grabarz, a przecież tego nie chciała, prawda? Tyle się starała, aby ta była z niej dumna. Choć nie rozumiała czemu w ogóle obchodziło ją to, że Chris się na niej zawiodła. Przecież Erin nigdy jakoś nie obchodziło co sądzą o niej inni. Czemu więc tym razem nie spłynęło to po niej jak po kaczce? Ciemnowłosa włóczęga tego naprawdę nie wiedziała, a co za tym idzie cholernie ją to dręczyło. Słowa Christine w jakiś sposób ją przygniotły, nie dały tak po prostu bezczynnie leżeć. Jeszcze, gdy ta mówiła Hawke z powodu wyrzutów sumienia podniosła się z powrotem do pozycji siedzącej, ale nie zrobiła nic więcej dopóki ta nie ruszyła w stronę drzwi. Dopiero wtedy szybko wstała i ruszyła za starszą inkwizytorką. Nie zdążyła jej złapać zanim ta wyszła, ale w korytarzu już jej się to udało. Nie była pewna jak powinna się zachować, czy to co chciała zaraz zrobić w ogóle mogło mieć miejsce, ale nawet nie minęły trzy sekundy, a dziewczyna przestała się wahać i złapała Christine za rękę, aby ta się zatrzymała, po czym przytuliła się do jej pleców. Przez chwile nic nie mówiła, ale jej słowa w końcu przerwały ciszę panującą na korytarzu.
- Przepraszam, ja już nie będę. Daj mi chwilę, a pójdę, gdzie będziesz chciała – powiedziała dość cicho, ale nadal na tyle głośno, aby Christine była w stanie ją usłyszeć.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Cze 16, 2017 8:07 pm

Odchodziła, zmuszona planować, jak teraz powinna ułożyć wszelakie nadzieje wobec Hawke. Nigdy nie próżnowała, nie pozwalała sobie na chwilę bezsensownego zamyślenia. Nawet teraz, gdy poczuła się odtrącona i niesprawiedliwie potraktowana za poświęcenie, które – jak miała wrażenie – oddawała jej każdej możliwej chwili. Musiała sobie z tym poradzić i właśnie to zamierzała uczynić, niezależnie od kosztów.
Jednak wszystkie wątpliwości odeszły, gdy tylko usłyszała dźwięk otwierających się za nią drzwi, tych samych, które zostawiła za sobą. Zwolniła, pozwoliła się dogonić. Poczuła uścisk na swojej dłoni. Przyjęła go z ulgą, zrozumieniem. Oddała dotyk, stając w miejscu i pozwalając jej wypowiedzieć słowa przeprosin. Tak będzie lepiej. Bolało ją, że chwila pojednania nie pokrywała się ze zrozumieniem dziewczyny, gdzie leży jej wina. Przyjęła ją i tak. Przecież to tylko kwestia czasu, nim pojmie prawdę, czyż nie?
- Chcę dla ciebie dobrze, Erin. Nic więcej… - szepnęła, hamując łzy wzbierające się w jej oczach. Och, głupia babo! Starzejesz się, robisz się coraz bardziej ckliwa! Nie wyniknie z tego nic dobrego. – Nie spiesz się. Spakuj się dokładnie, bo nie wrócisz tu prędko. O ile w ogóle. – poinformowała ją, a jej pewność siebie powoli wracała, co odbijało się w głosie Christine. – Poczekam na ciebie na dole, zorganizuję nam powóz. Pojedziemy do mnie. Póki co zamieszkasz u mnie. Później zorganizuję coś lepszego. A będziesz wolna dopiero wtedy, gdy nabiorę pewności, że potrafisz zadbać o własną skórę sama – postawiła jej warunki, nie oczekując już sprzeciwu. Zgodziła się przecież na wszystko, łapiąc ją na skraju korytarza, nim zdążyła odejść.
Odwróciła się powoli, uśmiechając się smutno. Nim ją puściła, poklepała dziewczynę pocieszająco po ramieniu, dając jej łagodny znak, by się nie rozklejała.
- Idź. Ja zamienię jeszcze kilka słów z gospodarzem – poleciła, pozwalając dziewczynie odejść. Czekała jeszcze na jej zgodę lub kolejne słowa. Następnie zaczęła układać sobie w głowie tekst do niezbyt przyjemnej przeprawy z właścicielem ów dobytku.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 17, 2017 6:05 pm

Nie rozumiała tego wszystkiego. Nie do końca potrafiła znaleźć i zrozumieć powód czemu Christine się tak na nią zdenerwowała. W końcu powiedziała tylko prawdę, czyż nie? Czuła jednak, że powinna przeprosić, bo zrobiła coś nie tak. Może ów uczucie było zmanipulowane przez zachowanie starszej od niej kobiety, ale Hawke po prostu czuła, że powinna to zrobić.
W sumie to spodziewała się wszystkiego. Była pewna, że grabarz ją odepchnie, a kto wie, może nawet ciemnowłosej oberwie się w twarz? Na całe szczęście obeszło się bez rękoczynów, a sama Christine zareagowała o dziwo bardzo łagodnie. Erin przytuliła się do niej ciut mocniej, niczym małe dziecko spragnione bliskości. Hawke nawet nie zauważyła jak lekko przymknęła powieki i odetchnęła z wyraźną ulgą z powodu nie odtrącenia przez panią grabarz.
Słuchała w milczeniu tego co ta do niej mówiła. Nie zgłosiła żadnego głosu sprzeciwu co do jej planów. Nie było ku temu sensu, zwyczajną hipokryzją byłoby z jej strony sprzeciwianie się w tej chwili. Bezsensowny stawianie się nie miała racji bytu. Pokiwała głową, aby pokazać, że wysłuchała słów kobiety. Spojrzała na nią, uśmiechając się przepraszająco, a po chwili ruszyła do pokoju, aby zebrać swoje rzeczy.
Dobytek miała skromny, więc dużo czasu nie zajęło jej zebranie go. Oczywiście Hawke dwa razy upewniła się, że niczego nie zapomniała. Rzeczy miała mało, co tylko nauczyło ją ich pilnować. Gdy już była pewna, że wzięła wszystko, zabrała swoje bagaże i mimo tego, że zmęczenie coraz bardziej o sobie przypominało, poszła na dół gdzie miała czekać na nią Christine.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 17, 2017 7:55 pm

Gdy się rozstały, od razu podążyła schodami w dół, kierując się na zaplecze, z hukiem roztwierając wszelakie drzwi stojące jej na drodze. Niektórzy ją kojarzyli; nikt nie próbował jej zatrzymać, zwłaszcza, że minę miała całkiem zaciętą. Wypatrzyła gospodarza stojącego nad kucharkami, wyraźnie wytykającego im błędy w fachu. Oho, teraz ona mu powytyka. Wszystko, co leżało jej na duszy.
- Czy Inkwizycja mało ci płaci za zapewnienie bezpieczeństwa swoim ludziom, patałachu? – warknęła wściekle na powitanie, celując w niego dłonią. Drugą rękę trzymała ostrzegawczo w kieszeni. Mężczyzna zarządzający dobytkiem wyprostował się, gotów odeprzeć postawiony mu zarzut. Nim zdołał do zrobić, Christine ponownie przemówiła, równie nieprzyjemnym tonem. – Goście twojego zawszonego przybytku nie życzą sobie być napastowani przez lokalnych pijaczków. Następnym razem, z łaski swojej uważaj, kogo tu wpuszczasz – zacisnęła zęby, choć nie grożąc mu w sposób jawny, mężczyzna mógł wyczuć, że jeśli jeszcze raz z nią zadrze, z pewnością nie skończy się to dobrze. – Zabieram Erin Hawke; jej pokój jest już wolny. A ty, wiedz, że się nie popisałeś tym razem – dodała wyniośle, zadzierając głowę.
Wtedy rozpętało się małe piekło. Gospodarz również podniósł głos, wyrzucając z siebie żal za wszystkie problemy, jakie zgotowała mu przez lata Inkwizycja. Nie był świadomy, jak wiele jeszcze było przed nim. Krzyczał na nią, zarzekając się, że nie odpowiada za zachowanie każdego z biesiadników, a jeśli jej się nie podoba, może wypierdalać w podskokach. Christine wtórowała mu, grożąc, klnąc jak szewc i gestykulując wściekle. Po wymianie nic nieznaczących argumentów syknęła jeszcze:
- Przydaj się na coś i załatw nam powóz!
- Wypchaj się, opętana babo! Nie chcę widzieć cię tu nigdy więcej! – wrzeszczał na nią, choć zgodnie z życzeniem, podążył w głąb zaplecza. Oczywiście, poszła za nim, wyklinając dalej, kiedy on prosił jednego ze stajennych o zaprzęgnięcie koni. Ich podniesione głosy niosły się, ginąc dopiero w oddali ożywionych uliczek Wishtown.
- Świetnie! Moja noga nigdy więcej tu nie postanie! – syknęła, machając mu środkowym palcem, zupełnie ignorując przerażone spojrzenie stajennego.
- Trzymam cię za słowo! – pożegnał ją, trzaskając za sobą drzwiami od zaplecza i zostawiając ich samych. Mógł wyrażać swoje niezadowolenie w dowolny sposób, do kiedy spełniał swoje zadanie, Christine pozwalała mu na bezczelność. Czasami sądziła, że powinna wyciągnąć konsekwencje, a później przypomniało jej się, że mieszkańcy i tak wystarczająco boją się Inkwizycji. Zależało jej na dobrych stosunkach z właścicielem tego dobytku, ale, och… głupoty nie należało nagradzać!
Poczekała, ile trzeba było na Erin, a gdy już ją zastała, pomachała dłonią, poganiając ją i oddychając głęboko, aby ugasić palącą się w niej wciąż złość. Niełatwo było Christine przejść z jednego stanu do drugiego, ale nigdy nie uważała za prawidłowe wyżywanie się na niej przez porażki, które nie powinny jej nawet dotyczyć.
- To niedaleko – oznajmiła krótko, bojąc się, że gdy doda coś jeszcze, stanie się nieprzyjemna.
Jeśli udało im się wsiąść do powozu, zastukała na młodego stajennego, który spełniał funkcję tymczasowego woźnicy i ruszyły wzdłuż uliczek. Zapadł już zmrok, zmarnowały wystarczająco dużo czasu. Christine była wyraźnie niepocieszona z tego powodu. Ale dość już było złości jak na jeden dzień, nieprawdaż?
Nie minęło więcej niż dziesięć minut, aż powóz zatrzymał się, stając przed jedną z wielkich kamienic. Wysiadła ostrożnie z powozu, trzymając się za spódnice, a następnie żegnając się wyjątkowo cierpko z niczego winnym chłopcem.
- To tutaj. Mieszkamy same z Margaret – oznajmiła, powoli się uspokajając. – Pewnie już śpi… A ciebie naprawdę trzeba umyć… - mruczała pod nosem, wydobywając z kieszeni pojedynczy klucz, przyozdobiony zieloną wstążką. – Margaret to moja gosposia. Dobra kobieta, choć pedantka jakich mało – tłumaczyła przyciszonym głosem, otwierając drzwi do mieszkania, jednocześnie starając się nie narobić hałasu. – Nie wejdziesz do domu z ubłoconymi buciorami, nie zjesz posiłku, nim nie umyjesz rąk, nie wyjdziesz z domu, jeśli na twojej koszuli jest chociażby jedno zagięcie. Strzeż się jej – tłumaczyła, stąpając na palcach, po ciemku prowadząc Hawke po klatce schodowej, wprost do drzwi własnego mieszkania. Po omacku odnalazła klamkę i dziurkę od klucza, otwierając kolejne z drzwi.
Znalazły się w gustownym przedpokoju, przyozdobionym obrazami, lustrami i zupełnie zbędnymi w swojej funkcjonalności ozdobami. Tapetowane ściany były koloru kremowego, upstrzone bordowymi wzorami, mieniące się w delikatnym świetle pochodzącym z jednego z otwartych pokojów.
- Rozbierz się. I zdejmij buty, nim obudzisz demona – szepnęła, rozpinając powoli żakiet. Hawke w ciągu tej chwili spędzonej na korytarzu mogła wypatrzeć, że od przedpokoju odchodzą przynajmniej trzy pary drzwi, lecz póki co mogła jedynie zgadywać, dokąd prowadzą. - Mar? – zawołała cicho w przestrzeń, po rozchodzącym się świetle, domyślając się, że służąca jeszcze nie zasnęła.
I jak na jej życzenie, z pokoju z uchylonymi drzwiami, rozległ się dźwięk przesuwanego krzesła, a zaraz i wysoki głos:
- Ma panienka szczęście, że nie czekałam z kolacją! Kto by to widział wracać o… - zamilkła, gdy pojawiła się, stając przed nimi w koszuli nocnej, dzierżąc w dłoni świecznik. Była to starsza, siwowłosa kobieta, o pucołowatej twarzy, choć czarne brwi nadawały jej surowego wyglądu. – Goście?! Mogła mnie panienka chociaż uprzedzić! – przejęła się niemożliwie i lustrując Erin od góry do dołu wzrokiem.
- Też się cieszę, że cię widzę, Mar – sapnęła, choć w głosie Christine dźwięczała ulga. Najwyraźniej wolała użerać się ze swoją osobliwą gosposią niż resztą tego świata. – To Erin Hawke, wspominałam ci o niej. Będzie naszym gościem przez jakiś czas. Bądź dla niej wyrozumiała – poprosiła, popychając lekko młodszą dziewczynę, aby Margaret mogła się jej dobrze przyjrzeć. – Erin, to Margaret. Powinnaś się jej słuchać, jeśli ci życie miłe. – uśmiechnęła się, na co gosposia rzuciła jej potępiające spojrzenie. – Niech zgadnę… Jesteś głodna i chce ci się spać, prawda? – zaśmiała się, co spotkało się z niezrozumieniem starszej kobiety. – Margaret, naszą księżniczkę trzeba wykąpać. Wiem, że jest późno… Ale tylko na nią spójrz… - powiedziała z udawanym przejęciem, doskonale grając na poczuciu porządku służącej.
- Nigdy nie jest za późno bycie czystym! – żachnęła się, chwytając Erin za dłoń. – Pójdziesz ze mną, młoda damo! Coś ty robiła do tej pory, kopałaś ziemniaki na polu!? – pociągnęła ją za sobą, kierując ich prosto do łazienki. Jeśli Hawke odwróciła się do Christine, wciąż stojącą w przedpokoju, mogła dostrzec, jak kobieta macha jej na pożegnanie, bez cienia żalu oddając ją w paszczę potwora. Cóż, miała z tego niezły ubaw. Z wolna podążyła do swojego pokoju, choć zamierzała wkrótce do nich dołączyć – za nic nie chciała przegapić takiego widowiska.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 17, 2017 10:11 pm

Grzecznie podążała za Christine. Nie miała zamiaru jej w tej chwili bez potrzebnie denerwować. Kobieta i tak wyglądała już na nieźle wkurwioną. Nie było sensu podnosić poziomu jej wściekłości. Mogło się to źle skończyć dla otoczenia jak i dla samej Hawke, a ona chciała jeszcze trochę pożyć i mieć wszystko na miejscu. Podróż z karczmy do mieszkania minęła całkiem przyjemnie. Co jak co, ale udało jej się przysnąć na chwilę, ale była to chyba jej jedna z najkrótszych drzemek. Po chwili wysiadała już z powozu, przecierając wierzchem dłoni oczy. Kiwnęła na pożegnanie chłopcu, po czym ruszyła za Christine.
Naprawdę uważnie słuchała tego wszystkiego co mówiła do niej kobieta, co jakiś czas przytakując, albo cicho mruknąwszy coś w odpowiedzi. Oczywiście na tyle ile pozwalał jej na to zmęczony umysł. Choć i tak trzeba przyznać, że w tej chwili rozgadanie Christine miało swoją zaletę – przez słuchanie takiego potoku słów nie dało się zasnąć. Hawke skrzywiła się delikatnie, gdy usłyszała, że usłyszała, że gosposia była pedantką. Cóż, obawiała się odrobinę, że będzie mieć na starcie na pieńku z tą starszą kobietą. Za to Erin nie miała problemu w przemieszczaniu się po cichu. Co jak co, ale miała to już całkiem dobrze wyuczone. Cóż, taki fach. Przez cały czas Hawke trzymała się trochę z tyłu.
Posłusznie zsunęła buty ze stóp, a następnie zdjęła płaszcz i odwiesiła na wieszak. Dziwnie się poczuła, gdy starsza kobieta się jej tak przyglądała. Miała wrażenie, że jej wzrok miałby zaraz zrobić w niej dziurę. Ciemnowłosa nie była też zbytnio zadowolona, że pani grabarz jeszcze ją przesunęła przed siebie. Hawke o wiele bezpieczniej czuła się w jej cieniu.
- Dobry wieczór – przywitała się, aby przypadkiem nie dostać potem z tego powodu zjebki od Chis. Zaraz przeniosła spojrzenie na swoją opiekunkę. - Nie chce mi się jeść… Chcę iść tylko spać – mruknęła ciupkę niezadowolona, że czarnowłosa sobie żartowała z niej w taki sposób. Zaraz skrzywiła się z powodu kolejnych słów kobiety – Nie jestem żadną księżniczką – odparła i nie była nic więcej w stanie zrobić, bo została pociągnięta przez gosposie. Nim się zorientowała, zdążyła się oddalić spory kawałek od swojej opiekunki, na którą gdy spojrzała, zauważyła na jej ustach dość psotny uśmieszek. Jej osobiście nie przypadł do gustu. Przeniosła burzowe tęczówki na Margaret.
- Proszę panią, ale ja sobie dam radę… Umiem się sama umyć – powiedziała. Co jak co, ale Hawke chciała oszczędzić sobie zażenowania całą sytuacją. Drugim powodem był fakt, że z chęcią ochlapałaby się szybko wodą, a następnie poszła dalej spać.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sob Cze 17, 2017 10:55 pm

Ciągnęła ją wbrew wszystkiemu; nie zamierzała odpuścić, do kiedy Erin nie osiągnie stanu zadowalającego. A Margaret miała naprawdę wysoko postawioną poprzeczkę, jeśli chodziło o porządek i czystość.
- Naprawdę? Jakoś tego po tobie nie widać – sparowała służąca, zręcznie otwierając drzwi na prawo, tą samą ręką, w której trzymała świecznik. – Możesz mówić mi Margaret – powiedziała, po czym wprowadziła ją do skromnej, wyłożonej panelami na podłodze i części ścian łazienki, w której mieściła się wanna na metalowych, pozłacanych nóżkach, parawan, drewniane krzesełko i balia oraz komoda. Służąca prędko obdarzyła ogniem stojące w centrum pomieszczenia świeczniki, sprawiając, że Erin mogła przyjrzeć się całemu wnętrzu nie wytężając wzroku. Przy ścianie wisiały białe, puchate ręczniki oraz lustro w ozdobnej ramie. – Odłóż swoje rzeczy i usiądź, nastawię wodę – poleciła jej, wskazując jej drewniany stoliczek i opuszczając łazienkę wraz ze swoim świecznikiem.
Hawke na krótką chwilę mogła zostać w słodkiej ciszy, gdzie nikt nie próbuje jej wrzucić do wody i natrzeć mydłem, ani nikt nie próbuje jej zamordować w ramach treningu. Krótka to była chwila, bo wkrótce w progu znów zawitała Margaret, przyodziewając fartuch, założony na koszulę nocną, a pod pachą dzierżąc drewniane wiaderko z szczotkami, ścierkami i przedmiotami do higieny. Jeśli Erin nie zdążyła jeszcze usiąść, gosposia z pełną werwą jej w tym pomogła.
- Rozczeszę ci włosy – poinformowała ją i od razu przeszła do działania, stawiając świecznik na panelach i sięgając po szczotkę o łagodnie zakończonych, zaokrąglonych ząbkach. Zanurzyła przedmiot we włosach dziewczyny, przesuwając po nich, a gdy wymagało to użycia większej ilości siły – szarpała, ale starała się robić do delikatnie, przytrzymując brązowe pasma u samej nasady. – Dziwna ta moda wśród młodzieży… co się dzieje z tym światem… - mruczała pod nosem, nie zatrzymując się i intensywnie czesząc włosy dziewczyny, najwyraźniej pijąc do ich długości.– To samo panienka! A później dziwić się, dlaczego jeszcze kawalera nie znalazła…! – biadoliła dalej, wczuwając się coraz bardziej, kręcąc z politowaniem głową.
- Z pewnością to wina spodni goszczących na moim tyłku, Margaret – usłyszały chichot Christine, która od jakiegoś czasu przyglądała się już poczynaniom starszej kobiety. Pozbyła się już butów, pończoch, żakietu oraz jej broń spoczywała już w bezpiecznym miejscu.
- O! O tym właśnie mówię! Z takim nastawieniem i słownictwem, nim się obejrzysz, zostaniesz starą panną! – fuknęła na nią, dokonując już ostatecznych poprawek na włosach Erin, na co Chris wzruszyła ramionami ze śmiechem, co najwyraźniej miało oznaczać, że jest już na to za późno. – I taki przykład dajesz tej młodej damie! – oburzyła się, wstając w końcu, szykując kąpiel dla dziewczyny. – Mam nadzieję, że panienka nie demoralizuje cię tam, w Inkwizycji? – zapytała z przejęciem, przetrzepując nieistniejący pyłek z ręczników, gdy Christine usiadła na brzegu komody, przyglądając się całej scenie z nieukrywanym rozbawieniem.
- Biedne dziecko… Pobyt tutaj dobrze ci zrobi…. – szepnęła, przykładając dłoń do twarzy, bo nagle ogarnęło ją wzruszenie. Później prędkim krokiem podążyła do kuchni, aby sprawdzić stan gotującej się wody. Gdy opuściła pomieszczenie, Christine ledwie mogła powstrzymać się od śmiechu:
- Poczekaj, aż będzie próbowała zapleść ci warkoczyki…

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Cze 20, 2017 6:49 pm

Poczuła lekką irytacje. Czemu wszyscy próbowali jej wmówić, że nie jest wstanie o siebie sama zadbać? Do cholery, no! Wychowywała się na ulicy, umiała sobie poradzić z większością trudności i o siebie zadbać. Dobra, czasem zdarzyło jej się upaść i potrzebowała pomocy, ale zazwyczaj dawała sobie radę sama. Naprawdę głupa kąpiel miała sprawić jej taką trudność? No, raczej nie. Była to banalna czynność, a już na pewno łatwiejsza od treningu z Selene. Pomimo jednak złość, ugryzła się w język i nic nie odpowiedziała. Czuła, że nie ma tu nic do gadania, choćby miała się nie wiadomo jak sprzeciwiać i szarpać.
Nim się zorientowała została sama w skromnej łazience. Stała chwilę rozkojarzona, jej mózg ewidentnie działa wolniej przez zmęczenie, a gdy już zrozumiała, że ma szanse na ucieczkę z pokoju, ba, już zrobiła kilka kroków w stronę wyjścia, właśnie w nim stanęła gosposia. Hawke zrobiła minę męczennika, przeklinając wszystkie sobie znane bóstw i bogów. Już po chwili została pozbawiona swoich bagaży oraz etui z lutnią, a sama Margaret usadowiła ją na krześle i zaczęła rozczesywać jej ciemne włosy. Erin kilkakrotnie się skrzywiła, gdy kobieta szarpała szczotką, aby rozczesać jakiś kołtun. Na wzmiankę o swoich włosach, wywróciła tylko oczami. Nie rozumiała takiego czepialstwa.
Hawke nie była świadoma tego, kiedy Christine weszła do pomieszczenia. Jej obecność zdradziły Erin zdradziły dopiero jej słowa. Dziewczyna spojrzała na nią z widocznym niezadowolenie i wyrzutem w burzowych tęczówkach. W końcu to ona namówiła do tego gosposie. Tak, Hawke w tej chwili wyglądała jak niezadowolone dziecko, które było do czegoś przymuszane.
Po chwili musiała się po raz kolejny ugryźć w język, aby nie wypowiedzieć przypadkiem kilku gorzkich słów na temat Inkwizycji.
- Nie dam sobie zapleść jakiś durnych warkoczyków – burknęła. Irytowało ją to rozbawienie Christine, jej wcale nie było do śmiechu.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Cze 26, 2017 6:13 pm

Pohamowała ochotę przedrzeźniania dziecinnej odzywki Erin, siadając na drewnianym stołku i z wolna wyjmując spinki z misternej konstrukcji, w którą zaplecione były jej włosy. W tym samym czasie wróciła Margaret niosąc ciężki, żeliwny, wypełniony po brzegi wrzącą wodą garnek, pokryty od dołu czarną sadzą. Gdy wlała do metalowej wanny, a w powietrze buchnęła para, Christine machnęła na służkę ręką.
- Erin sobie poradzi. Pomóż mi z włosami – poprosiła ją. Nieobcięte paznokcie Hawke musiały poczekać na kolejny dzień. Po dodaniu zimnej wody, Margaret odgrodziła wannę parawanem, dając nowoprzybyłej krótką instrukcję gdzie co leży i jak powinna tego używać. Przy wannie położyła jej ręcznik i świeżą koszulę nocną, zaraz spełniając życzenie swojej pani i znikając za ciemnym drewnem parawanu, gdzie widoczny był jedynie ich wydłużony cień na jednej ze ścian. Jeśli Hawke na nie spoglądała, mogła dostrzec, jak starsza z kobiet stoi pochylona nad tą siedzącą na stoliku, wypinając jej podłużne spinki z warkocza splecionego w ciasny kok.
- Miałyśmy męczący dzień… - zaczęła rozmowę, ale nie kwapiła się, by jej kontynuować. Wspomniała wszystko, czego doświadczyły od początku na sali treningowej. Miała wrażenie, jakby ta chwila miała miejsce wieki temu. – Nieprawdaż, Erin? – zagaiła, a w głosie Christine dźwięczało zmęczenie.
Wkrótce rozległo się pluskanie wody, zwiastujące, że i Chris korzysta z możliwości umycia się – co prawda poza wanną. Dźwięk wkrótce ustał, a zastąpił go cichy szelest materiału, niewątpliwie tkaniny, w jaką odziewała się grabarz.
- W bawialni mamy wersalkę, tuż pod kominkiem. Nie należy jednak do najwygodniejszych. Jeśli nie będziesz mogła zasnąć, możesz przyjść do mnie – w moim łóżku wyśpisz się lepiej – Erin mogła dosłyszeć jej ściszony, wydobywając się zza parawanu głos. – A ty, Margaret… obudź nas jutro przed świtem. Mamy wiele do zrobienia – poprosiła służącą, na co ta odpowiedziała coś ściszonym głosem.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Cze 26, 2017 10:49 pm

Chwilę patrzyła na Christine, aby w końcu odwrócić od niej wzrok. Wyglądała teraz jak takie niezdecydowane dziecko. Fochać się czy nie? Dobre pytanie, prawda? Zwłaszcza, że z jednej strony Christine się z nią przedrzeźniała, ba, podstępem wepchnęła ją w paszcze lwa, a po chwili ją od tego dzikiego i wielkiego kota uratowała.
Grzecznie wysłuchała słów Margaret, choć sądziła, że dobrze wie do czego służy mydło, woda i szczotka do mycia. Cóż, najwidoczniej staruszka nie wierzyła jej aż na tyle, aby dopuścić taką możliwość. Hawke nie miała innego wyboru jak przyjąć do świadomości, że niektórzy mają ją naprawdę za debila. Bywa. Rozebrała się, aby zaraz wejść do wody. Na początku chciała się tak szybko umyć, by mieć to już za sobą, ale jakiś cichy głosik z tyłu głowy ostrzegł ją przed tym pomysłem. Zrozumiała, że to mogło tylko utwierdzić Margaret w jej przekonaniu. Takim o to sposobem siedziała i powoli szorowała się, a przez dłuższą chwilę jej spojrzenie skupiło się na dwóch kobietach po drugiej stronie parawanu.
- Prawda – mruknęła tylko. Była zmęczona, a przez to mnie chętna na jakiekolwiek rozmowy.  Dotarło jednak do niej, że Christine również jest zmęczona. W sumie to się jej nie dziwiła, w końcu dzisiejszy dzień był jakiś pokręcony.
Umyła się chwilę po Christine, po czym wyszła z wanny i zaczęła się wycierać, aby następnie się ubrać. Spojrzała w stronę Christine, gdy ta ponownie przemówiła.
- Dobrze – odparła.
Po niedługim czasie leżała już w bawialni na tym nieszczęsnym tapczanie, wpatrując się w kominek i delikatny żar, który się w nim jeszcze tlił. W końcu jednak zamknęła oczy, próbując pójść spać. W końcu tak niewiele czasu pozostało jej do tego poranka, czyż nie? Trochę minęło jej na przewracaniu się z boku na bok, aby na koniec stwierdzić, że to nie ma sensu. Usiadła, wahając się jeszcze chwilę czy powinna naprawdę w tej chwili nękać Christine. Kobieta wyglądała na zmęczoną równie bardzo co ona, a może nawet bardziej. Jednak chęć wyspania się zwyciężyła. Hawke wzięła swoją poduszkę i ruszyła po cichu w kierunku pokoju Chris. Stanęła przed nim i delikatnie zapukała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Cze 27, 2017 9:25 am

- Już? – wydukała, nie spodziewając się zastać Erin tak szybko. Wtedy też uderzyła otwartą dłonią o czoło, przypominając sobie o rzeczy, która chodziła za nią od południa. Nie wyjaśniła swojego zachowania, ale była wielce niezadowolona, że przez zamieszanie zdążyła zapomnieć o nieszczęsnych olejkach, od których wszystko się zaczęło. – Dobrze – przytaknęła prędko, nie tłumacząc więcej. – Mar zaprowadzi cię do pokoju. Śpij słodko – mrugnęła, odsuwając od siebie dłoń służącej i tym samym dając jej nieme polecenie, by zostawiła ją samą, choć jednocześnie wiedziała, że w Margaret tli się wiele niezadanych pytań dotyczących tajemniczej dziewczyny.
Wolała nie zdradzać szczegółów. Chris uważała służącą za dobrą osobę, lecz wiedziała również, że tamta miała typową dla siebie manierę, że tajemnice prędko przestały nimi być. Plotki stawały się jej żywiołem, a ona sama traktowała je zbyt poważnie – z pewnością dostałaby zawału, gdyby miała świadomość, że dzieli mieszkanie ze złodziejką.
Hawke za pomocą starszej kobiety znalazła się w przestronnym pomieszczeniu, zaopatrzonym w kominek, wysoki stół, regały, krzesła i wspomnianą wersalkę. Pokój już na pierwszy rzut oka zdawał się przytulny, lecz zdecydowanie nie przewidywał nadprogramowych gości. Margaret zgasiła ostatnia świecę w pokoju, życząc dziewczynie dobrej nocy i udając się do łazienki, by posprzątać.
W domu martwa zapadła cisza, wkrótce nieprzerywana nawet odgłosami sprzątania z łazienki. Christine leżała na plecach, przykryta pod szyję pierzyną. Wpatrywała się w pustą przestrzeń, wspominając minione wydarzenia. Żałowała kilku wypowiedzianych zdań, przeklinała swoją porywczość. Będzie musiała grać ostrożniej, to pewne.
Nie zdziwiła się, gdy usłyszała pukanie do drzwi. Zerwała się prędko, odrzucając pościel i podwijając lekko koszulę nocną, uklęknęła na skraju łóżka. Spodziewała się jej z własnych powodów, nawet pomijając tak oczywisty czynnik, jakim było zmęczenie Erin, pozwalające jej zasnąć nawet w drodze powozem. Rzuciła „proszę”, nie spodziewając się zastać nikogo innego niż dziewczyny.
Gdy Erin otworzyła drzwi, nie mogła dostrzec zbyt wielu szczegółów w ogarniającym ją półmroku. Noc była jeszcze czarna, choć niewiele brakowało, by czerń przekształciła się w szarość charakterystyczną dla świtu. Niewyraźne światło lamp gazowych z ulicy było jedynym źródłem, pozwalającym dostrzec Hawke kształt Christine wyciągającej ku niej rękę. Miała rozpuszczone włosy. Biała koszulę, wiązaną niedbale pod szyją. Z pewnością dosłyszała jej głos:
- Chodź do mnie, dziecinko – wypowiedziała, wyciągając dłoń bardziej. Jeśli Erin ją ujęła, pociągnęła ją do łóżka, kierując w miękkość pierzyny i lekki zapach, tak swoisty Christine. Jednocześnie opatulała ją kołdrą, lądując na materacu. – Od teraz wszystko będzie dobrze – szepnęła na dobranoc, mając wrażenie, że jej słowa są szczere.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Cze 27, 2017 2:40 pm

Sam ciemnowłosa włóczęga nie wiedziała czemu nie jest w stanie zasnąć.Zasypianie nigdy nie sprawiało jej kłopotu, a wręcz przeciwnie. Przecież nawet w powozie bez problemu oddała się w ciepłe i przyjemne ramiona krainy Morfeusza. Cóż, może było dla niej za cicho? Była w końcu przyzwyczajona do zasypiania w hałasie zwykle towarzyszącym zabawą ludzi w niższych pomieszczeniach w karczmie.
Stała, czekając na odwiedź z drugiej strony. Obiecała sobie, że jeśli Christine nie zaprosi jej do środka wróci na wersalkę w bawialni i spróbuję zasnąć. W końcu zmęczenie musi dać o sobie znać i ją pokonać, prawda? Była ciut zaskoczona, że pani grabarz jeszcze nie spała, mimo tego nacisnęła delikatnie na klamkę, uchyliła nieco drzwi i weszła do pomieszczenia. Nie była w stanie zbyt wiele zobaczyć, ale była w stanie określić poszczególne obrysy przedmiotów. Burzowe spojrzenie zaraz przeniosła na Christine. Westchnęła cicho, łapiąc jej wyciągniętą dłoń. Nie miała siły na jakieś stawianie się czy coś. Nawet zlekceważyła nazwanie jej "dziecinką". Przymknęła zaraz powieki, gdy leżała już otulona kocem na łóżku. Jej wzrok znów skupił się na obliczu Christine, Hawke chciała wierzyć w jej słowa. Pragnęła, aby wszystko było już dobrze, przestało być takie pogmatwane i ciężkie. Wiedziała jednak jakie jej życie było, a cichy głosik podpowiadał, że nie wszystko się od tak ułoży. Wahała się chwilę, w końcu chyba nie wypada tak robić, ale chęć bliskości wygrała, a sama dziewczyna przytuliła się do swojej opiekunki, zamykając powieki.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Cze 27, 2017 4:44 pm

Uśmiechała się, czego Erin już widzieć nie mogła. Była z siebie zadowolona; zadowolona, choć tak wiele nie poszło po jej myśli tamtego dnia. Małe zwycięstwo, o które trochę już walczyła. Rozbudziła się. Pozwoliła dziewczynie się w nią wtulić, oplatając ją ciepłymi ramionami. Głaskała ją po głowie do kiedy tamta nie zasnęła. Delikatne usypiająco, jak…
Pobudka nastała zdecydowanie zbyt prędko. Ocknęła się nagle, jak z krótkiej drzemki, w przerażeniu mrugając oczyma, jakby nie do końca świadoma, że w ogóle udało jej się zasnąć. Margaret szeptała do ucha Christine, starając się nie obudzić śniącej jeszcze dziewczyny, lecz grabarz ledwie co kontaktowała. Z trudem zwlekła się z łóżka, dając sobie pięć sekund na otrzeźwienie. Dłonie przyłożyła do twarzy… Cztery, pięć.
Podniosła się jak nowo narodzona, zaczynając wydawać rozkazy służącej, organizując na nowo kolejny dzień ich życia. Wyszła z pokoju po cichu, chcąc dać Erin dodatkowe minuty snu przed brutalną pobudką. Przebierała się na korytarzu, gwiżdżąc pod nosem i raz co raz zanosząc się śmiechem na wypowiadane przez nią żarty, zapewne też zrozumiałe tylko dla niej. Wybrała wytaliowaną zieloną marynarkę, elegancką koszulę i brązowe spodnie, na które przypięła kaburę z bronią, ubrała się więc typowo po męsku – przecież czekało ją dziś sporo pracy. Pakowała do skórzanej torby swój kajecik, gdy z kuchni dobiegł ją zapach smażonych jajek. Uśmiechnęła się po raz wtóry tego poranka. Sięgnęła do papierośnicy i wróciła do swojej sypialni z papierosem w ustach.
Niebo już szarzało, zdecydowanie nadchodziła pora zbierać się do wyjścia. Otworzyła okno na oścież, odgarniając zasłony i wpuszczając chłodne, świeże powietrze poranka do pokoju.
- Pora wstawać, Erin – zaczęła cicho, odpalając papierosa przy pomocy zapałek, które zaraz odstawiła na parapet, na którym też usiadła, przyglądając się zaspanej dziewczynie. – Czuj się jak u siebie… - miała dodać „w domu”, lecz w porę ugryzła się w język, uznając to za spory nietakt. Prędko zmieniła temat. – Trafisz już sama do łazienki. Wiem, że wczoraj nie było czasu na oprowadzanie, ni nic… W przedpokoju mam skromną garderobę. Korzystaj z niej do woli. Może coś przypadnie ci do gustu… - mrugnęła do niej, zaciągając się papierosem i odgarniając nieuczesanej jeszcze kosmyki włosów. Dziwna radość stłumiła zmęczenie wymalowane na jej twarzy. – Margaret skończyła już robić śniadanie, chodź! – powiedziała to w tym samym momencie, gdy służąca weszła do pokoju, natychmiast przybierając surowy wyraz twarzy.
- Panienko! – fuknęła na nią, natychmiast machając rękoma, by rozwiać dym tytoniowy, który dopłynął częściowo do wnętrza pokoju. – Sąsiedzi zobaczą!!! – zawołała, na co Christine zaniosła się śmiechem. Wyrzuciła niedopałek przez okno, ku niezadowoleniu Margaret, zeskakując z parapetu i dziarskim krokiem wychodząc z pokoju. Służka natychmiast wyjrzała przez okno, wypatrując świadków, jakby co najmniej chciała ich po wszystkim uciszyć. Szepnęła pod nosem:
- Skaranie boskie… - zamknęła okiennice, po czym dodała głośniej. – Panienka ma coś dobry humor… - zastanowiła się, zerkając na Erin, próbując rozszyfrować, co jest powodem tego osobliwego zachowania z samego ranka. Odgadnięcie tego nie było jej dane, więc tylko zawołała przez uchylone drzwi:
- Zaraz będzie świtać! Czy nie spóźni się panienka do pracy…!?
Dosłyszały zaraz jej rozbawiony ton głosu:
- Idealnie! Selene nauczy się cierpliwości, gdy co nieco na nas poczeka, haha! – Wypowiedź ponownie zwieńczyła śmiechem, przechodząc do dalszych rytuałów poranka.
*
- Spóźniłaś się!!! – Selene powitała Erin tymi słowami, zupełnie ignorując obecność Christine, człapiącą tuż obok. Z mrocznego świtu zrobił się już całkiem urokliwy poranek, a dokuczliwy chłód został zastąpiony całkiem przyjemnym, ciepłym wiatrem. Chris machnęła ręką, przewracając oczyma i na poczekaniu wymyślając wymówkę:
- To z mojej winy. Zagadałyśmy się. Poważne sprawy, wiesz… Inkwizycja, nauka, ekspedycja, kompozycja… - zaczęła bredzić, świadoma, że Selene przestała już jej słuchać i wkroczyła w tryb pragnienia zamordowania Hawke.
- GÓWNO MNIE TO OBCHODZI!!! MIAŁAŚ BYĆ O ŚWICIE, ZŁODZIEJKO!!! – huknęła na nią, mierząc kopniaka wprost w piszczel Erin. Christine była na to przygotowana, więc od niechcenia odsunęła Selene na długość ramion, każąc się jej natychmiast uspokoić, w efekcie czego piszczel dziewczyny pozostał bez większych strat. Częściowo podziałało, choć wciąż kipiała ze złości. Rudowłosa była osobą punktualną i tego samego wymagała od innych. A dodatkowo, wyraźnie wciąż miała za złe złamane wczoraj palce, aktualnie spoczywający w bandażu z usztywnieniem.
- Nie trać więc czasu. Możecie zacząć. Będziecie biegać wokół budynku – chcę mieć was cały czas na oku, jasne? Najlepiej w odległości kilkudziesięciu cali. Bez zbędnych rozmów. Jak zobaczę, że dokuczasz Erin, rzucę cię czymś, zapamiętaj, Sel – pogroziła jej palem, na co młodsza inkwizytorka prychnęła wściekle.
Christine rozpromieniła się, widząc, że wszystko jest już ustalone, wyciągnęła papiery z torby, mając zamiar je wypełniać na jednym z wysokich tarasów Inkwizycji, skąd będzie miała idealny wgląd na poczynania dziewczyn. Miała tylko nadzieję, że nikt nie zobaczy jej nieobecności w gabinecie…

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Cze 27, 2017 10:02 pm

Wtuliła się w jej ramiona, jak dziecko pragnące odrobiny czułości i ciepła. Wdychała jej zapach, powoli oddając się się we władanie krainy Morfeusza. Jeszcze to głaskanie, ono tak wyciszało i było cholernie przyjemne. Czy nie tego pragnęła? Odrobiny ciepła i spokoju. Kogoś bliskiego, kto byłby w stanie się nią nieco zaopiekować. Miejsca, gdzie mogłaby odpocząć, nie bojąc się, ani nie martwiąc o nic. Miała wrażenie, że w tej chwili ma to wszystko. Mimo to nadal cichy głosik z tyłu głowy powtarzał jej z uporem maniaka: Ty nie masz domu....  To nie jest twój dom, ani twoja rodzina...
Nie było trzeba długo czekać, aby dziewczyna zwyczajnie zasnęła. Jej oddech dość szybko zamienił się w cichy i równomierny. Spała spokojnie, nie były w stanie obudzić jej jakieś niepokojące dźwięki, ani koszmary. Czuła się w tym momencie bezpieczna, że nawet jej mózg przestał czuwać przez sen i wyłapywać niebezpiecznych syndromów.
Nie obudziła się, gdy Margaret przyszła je obudzić. Spała dalej, chociaż jakaś niechęć pojawiła się na jej obliczu, gdy Christine uciekła z jej objęć. Zaraz jednak przytuliła się do jej poduszki, uśmiechając się subtelnie
Skrzywiła się, gdy w pokoju zrobiło się ciut jaśniej i zimniej. Otuliła się bardziej kołdrą, chcąc dalej spać. Dopiero po chwili uchyliła delikatnie powieki, gdy usłyszała słowa Christine. Potrzebowała dobrych kilku sekund, aby usiąść na łóżku, przecierając dłonią oczy. Zaraz do jej nosa doszedł zapach dymu papierosowego. Zerknęła wtedy w stronę rozbawionej grabarz. Christine w tym momencie trochę zaskoczyła ciemnowłosą. Młoda włóczęga nie spodziewała się tego, że starasz inkwizytorka pali. Cóż, nie była to jej sprawa, prawda?
- Dobry – mruknęła, palcami przeczesując włosy. - Nie trzeba, mam swoje ciuchy – dodała zaraz, wstając z łóżka. Była troszkę zaskoczona tą radością Chris. Sama czuła się nie do końca wyspana. Cóż, nocne przygody dawały o sobie znak. Najwyżej dziś wróci do mieszkania swojej opiekunki i pójdzie od razu spać. Spojrzała na nią jednak z pewnym zaciekawienie, gdy ta powiedziała o śniadaniu. Co jak co, ale Hawke bardzo rzadko odmawiała jedzenia. Ba, przez w tamtym momencie nawet ciut bardziej się ożywiła. Z pewnym zdziwienie wymalowanym na twarzy przyglądała się starciu służki z Christine. Trochę nie rozumiała tego całego zachowania Margaret. Nie rozumiała czym aż tak martwiła się staruszka. Nic innego jej nie pozostało, jak zjeść śniadanie, przebrać się w czystą nieco zmęczoną życiem koszule, spodnie z szelkami, buty, a następnie ruszyć w drogę na spotkanie z Selene.
***
Hawke nie była zachwycona takim przywitaniem i od razu pożałowała tego, że wczoraj współczuła kat. Właśnie z tego powodu postanowiła się nie witać z młodszą inkwizytorką oraz trzymać pewien dystans od niej. Tak, nadal chciała pozostać w jednym kawałku. Milczała, przyglądając się rudowłosej. Nie czuła wobec niej żadnego respektu, w przeciwieństwie do Christine. Gdy tylko zobaczyła próbę zamachu na jej osobę od razu odskoczyła do tyłu. Co jak co, ale jako złodziej była całkiem zwinna, zwłaszcza, kiedy była zadbana i nie chodziła z pustym żołądkiem.
Zaraz spojrzała na Chris i tylko kiwnęła głową, sama nie miała zamiaru rozmawiać z Selene i nie sądziła, aby ta druga też miała ochotę to robić. No, chyba, że będzie chodziło o opieprzanie jej, grożenie i próby przywalenia. To tak… Wtedy odbędzie się 'rozmowa'.
No nic, takie życie. Let the Humger Games begin!

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Cze 29, 2017 4:45 pm

Wściekłe spojrzenie Selene nie złagodniało nawet przed chwilę, nawet gdy ewidentnie prowokująca ją osoba odwróciła się już do nich plecami, pozostawiając je same. Jeszcze chwile spoglądała na oddalającą się Christine, mając najprawdziwszą ochotę skorzystać z okazji, gdy grabarz nie patrzy i dokończyć swojego dzieła, tym razem wymierzając Erin idealnego kopniaka. Powstrzymała się, co do niej niepodobne i ruszyła do przodu, zaczynając swoją przemowę, dotycząca nadchodzącego treningu:
- Dziś to, w czym jesteś zapewne dobra, złodziejko – wycedziła przez zaciśnięte zęby, nawiązując do jej niezbyt chwalebnej profesji, do której tak lubiła nawiązywać i wracać, określając ją tym właśnie przydomkiem. – Mam nadzieję, że nie jadłaś śniadania – mruknęła jeszcze, choć nie wspominała o tym wcześniej. Ani Christine nie mogła wiedzieć, że czeka ich wysiłek tak spory, że przywilej jedzenia było lepiej zostawić na późnej.
Zaczęły od krótkiej rozgrzewki, prędko przechodząc w trucht. Z początku Selene nie spieszyła się, Erin nie mogłaby mieć żadnych problemów z dogonieniem jej, nawet gdyby przeszła do szybkiego chodu. Inkwizytorka wolała nie przedobrzyć od początku, zwłaszcza, że miała do dziewczyny… kilka spraw. Ciekawość od pewnego czasu nie dawała jej żyć. Cała ta relacja Erin i Christine wydawała się jej być przynajmniej podejrzana. Nie dzieliła się więc zasadą, że podczas biegu nie powinno się dyskutować, aby utrzymać oddech, zaczynając rozmowę od pierwszego, trapiącego ją pytania. Oczywiście, w niezbyt przyjaznym tonie, a jakże.
- Przyszłaś razem z Christine, złodziejko. Trzyma cię tak krótko, że musicie się spotykać przed treningami? – rzuciła, biegnąc, póki co nie odczuwając zmęczenia, a jedynie przyjemne ożywienie. Chciała już przyspieszyć; rzucić się pełnym pędem po zielonych terenach wokół Inkwizycji. Już wkrótce. Choćby miała za sobą ciągnąc dziewczynę.
Usiłowała wybadać, czy pani grabarz dotrzymuje swojego słowa, kontrolując ich poczynania. Zerkając przez ramię, szukała jej wzrokiem, a gdy już natrafiła na nią, siedzącą na parapecie wysokiego tarasu, niemal dostrzegła ostrzegawcze spojrzenie. Automatycznie poczuła się, jakby Christine przejrzała jej wszystkie plany. Odwróciła się prędko, czując na plecach nieprzyjemny dreszcz.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Cze 30, 2017 7:46 pm

Dalej trzymała bezpieczną odległość od Selene, aby w razie czego być w stanie uniknąć prawdopodobnego ataku. Wcale nie ufała rudowłosej inkwizytorce. Cóż, trudno jest zaufać komuś kto cały czas patrzy się na ciebie jakby chciał zamordować cię za to, że żyjesz. Hm, chyba powinna się już do tego przyzwyczaić, czyż nie? Ta...
Nic nie odpowiedziała, stwierdziła, że to zwyczajnie nie ma sensu. Nie miała siły na przepychanki słowne z psychopatą i szaleńcem, który uparcie będzie stał przy swoim jak koza. Cóż, może Selene kiedyś się nauczy, że Hawke będzie ją zlewać tak długo jak ta będzie się zachowywać tak, a nie inaczej. Czy było tak trudno pojąć czemu Erin wolała spędzać czas z Christine niż młodą kat? Czy tak trudno było wyłapać różnice między zachowaniem ciemnowłosej inkwizytorki, a tej rudej? To był banał, serio. Trudno chcieć współpracować z kimś kto uważa ciebie za śmiecia, prawda?
No nic, nie zostało jej nic innego niż rozpocząć ten durny trening, prawda? Oddała się zamyśleniu, będąc pewna, że kolejne minuty upłyną pod znakiem milczenia, albo opieprzania za wszelkie błędy. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy jej policzki były smyrane przez delikatny wiatr. Lubiła to uczcie, czuła się dzięki niemu w jakiś sposób wolna. W ogóle bieganie było jakieś takie... wyzwalające. Dzięki niemu Hawke mogła wyrzucić z siebie większość złych emocji, a przy okazji utrzymywać dobrą kondycję. Ciemnowłosa nie miała problemu z utrzymaniu tempa tamtej, wręcz przeciwnie. Miała ochotę rzucić się przed siebie i biec, biec, biec.
Z zamyślenia wyrwały ją kolejne słowa Selen. Hawke przeniosła na nią swoje spojrzenie.
-To nie twój interes, kacie - odparła, po czym już bez większych hamulców postanowiła wyprzedzić Selene i biec przed siebie. Byle szybciej, byle dalej, tak, aby brakło jej tchu i musiała chwilę położyć się na świeżej trawie za bramami miasta i patrząc w chmury, łapczywie łapać powietrze. Zmęczona, ale zadowolona. No, ale niestety nie mogła spełnić tego marzenia. Musiała się ograniczyć do głupiej trasy.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Lip 05, 2017 4:10 pm

Mogła spodziewać się tej odpowiedzi, oczywiście. Ale gdy tylko ją usłyszała, natychmiast usiłowała zacisnąć dłonie w pięści, co spowodowało przejmujący ból na połamanych, usztywnionych palcach. Musiała się uspokoić; w innym przypadku miało być tylko gorzej – uszkodzi się bardziej sama albo, co gorsze, zostanie uszkodzona przez Christine. Była w podłej sytuacji, co nie oznaczało, że nie planowała zemsty za całe upokorzenie, jakiego doświadczyła, o nie.
- Oczywiście, że nie – prychnęła cicho, bardziej sama do siebie, gdyż wkrótce została wyprzedzona przez dziewczynę. Nie wyrównywała tempa, biegła kilka kroków za nią. Nie odwracała się już w stronę grabarz, ale czuła na sobie jej czujne spojrzenie. Nie oberwała jeszcze żadnym ciężkim przedmiotem, ani nie otrzymała ostrzeżenia, co było dobrym znakiem. Wciąż ciążyło nad nią zadanie szkolenia Erin, a do tego minimum komunikacji było niezbędne. Christine zapewne miała to na uwadze. Rudowłosa machinalnie podniosła głos, obserwując sylwetkę dziewczyny od tyłu, doszukując się błędów:
- Pracuj rękoma! – Wtedy też przyspieszyła, z wolna ją doganiając. Oddech Selene jeszcze nie przyspieszył; kontrolowała go idealnie, choć negatywne emocje mogły wkrótce spowodować, że się to odmieni. Pozostała krok, półkroku za dziewczyną, woląc ją obserwować z tego punktu widzenia. Zachowała też bezpieczną odległość, zgodnie z wolą pani grabarz. – Spieszysz się gdzieś? Niepotrzebnie, biegamy po pierdolonym okręgu. Skończymy, gdy powiem – syknęła na nią, krzywiąc się przy tym paskudnie.
Rozmowa w biegu nie była wskazana, ale nie potrafiła się powstrzymać. Mogłaby złościć się w milczeniu, obrażać się, co może nawet spowodowałoby, że z czasem przywyknie do obecności Erin i zapomni, od czego zaczęła się ich wspólna niechęć. Wybrała jednak mniej przyjemną drogę.
- Nie interesuje cię więc, dlaczego Chris jest dla ciebie taka milusia? Och! Jesteś taka naiwna! – prychnęła, wypatrując czy tym razem odwróci się i podejmie rozmowę. Nie wierzyła w dobroć serca pani grabarz. To nie było do niej podobne, a przecież znała ją już jakiś czas. Brak korzyści powodował automatycznie, że nie wściubiała ona tam nosa. Coś musiało być na rzeczy, a Selene nie potrafiła zrozumieć co.
Czyżby kierowała nią zazdrość? Naprawdę wystarczyło był zagubionym dzieckiem, aby wkraść się w łaski Christine?
Obyś się nie przejechała na jej dobroci, złodziejko… - podjudzała ją dalej.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Lip 06, 2017 6:30 pm

Biegł, czując się choć przez tą krótką chwilę wolna niczym jastrząb podczas lotu. Przymknęła subtelnie powieki, gdy wiatr delikatnie pieścił jej twarz, a kosmyki poddawały się jego sile. Tak, w tym było czuć wolność, swobodę – to wszystko czego ostatnim czasie jej brakowało. Chciałaby się znów tak czuć, a nie mieć ciągle w głowie, że ktoś patrzy na jej ręce i każdy jej krok analizuje. Sprawdza, testuje. Ech, potrząsnęła głową, chcąc wyrzucić dręczące ją myśli. Teraz nie było to ważne, miała co innego na głowie. Powinna skorzystać z tej odrobiny wolności.
- Po niebie szedł znużony dniem biały zastęp chmur,
A jego śpiew się echem wił nad majestatem gór.
– zanuciła, a w głowie już miała melodię piosenki i kolejne słowa. Zawsze przypominała jej się ta piosenka w podobnych chwilach. Była skoczna, żywa, człowiek miał ochotę się przy jej melodii bawić, pić, śpiewać czy po prostu ruszyć w wędrówkę pełną przygód.
Całkiem zignorowała słowa, padające z ust rudowłosej inkwizytorki. W głowię miała już całkiem innego, ważniejszego dla siebie. Nie obchodziło ją, że praca rąk była nie poprawna – było najmniej istotne w ty momencie.
Po chwili jednak poczuła, że Selene nie jest już od niej tak daleko. Trochę ją to zirytowało, uczucie wolności od razu zniknęło, znów zaczęło się patrzenie, analizowanie i osądzanie. Phy…
Na sekundę zacisnęła dłonie w pięści, gdy kat wypowiedziała kolejne zdanie. W jakiś sposób ukuło to Erin. W głębi duszy ciemnowłosa włóczęga chciała wierzyć, że ktoś w końcu chciał się nią od tak zaopiekować, dać odrobinę ciepła i bezpieczeństwa. Zaraz się jednak opanowała, przecież samo życie nauczyło ją tego, że nikt nie działa bezinteresownie. Robaczek niepewności znów wkradł się do jej umysłu. Milczała dłuższą chwilę, wbijając spojrzenie w ziemię, aby w końcu odwrócić burzowe tęczówki w kierunku Selene i uśmiechając się bezczelnie, przemówić.
-Ja jestem naiwna, a ty jesteś zazdrosna o złodzieja, którego uważasz za śmiecia. Kto tu jest gorszy? Ten, kto ma taką, a nie inną cechę czy ten, który zazdrości osobie, którą gardzi, kacie? Kto tu jest większą spierdoliną? -  zadała jej te pytania, choć odpowiedź dobrze znała, a słowo „kat” zabrzmiało raczej jak obelga, a nie powód do szczycenia się.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Lip 06, 2017 10:04 pm

Bez problemu utrzymywała jej tempo. Jeśli było ono swojego rodzaju wyzwaniem – zamierzała je podjąć i wygrać. Może przez to, że nie potrafiła przegrywać, a może przez chęć utarcia nosa dziewczynie na każdej z płaszczyzn. Choćby miała wypluć płuca i leczyć przez kolejny miesiąc obolałe mięśnie. Nie sądziła jednak, aby kondycja Erin trzymała się tak dobrze.
- Nawet biegać nie potrafisz, kretynko – skomentowała, gdy tamta ignorowała jej jakże cenną radę. – Ani kraść, ani biegać – syknęła jeszcze, wspominając piękne czasy ich pierwszego spotkania. Gdyby Erin uciekała wtedy innymi ścieżkami lub po prostu miała siły czynić to szybciej – z pewnością nie miałyby teraz sposobności przebywać razem. – Ręce przy sobie, ale, do cholery, poruszaj nimi bardziej! – Choć nie zamierzała szczędzić dziewczynie złośliwości, starała się czynić to w praktyczny sposób, skoro już została zmuszona do nauczania jej.
Nie skomentowała jej śpiewu, bo jedynym argumentem, jaki na niego miała, było kontrolowanie oddechu podczas biegu. A prowadzona przez ich rozmowa i tak zaburzała tę czynność wystarczająco mocno. Wysłuchała złodziejki w milczeniu, dopiero wtedy nie będąc już wstanie oddychać dłużej nosem i w końcu otwierając usta. Może też przez to, że po wypowiedzi Erin, Selene huknęła śmiechem. Aż Christine w oddali to usłyszała, na co natychmiast wychyliła szyję i uniosła wysoko brwi. Rozwiązania na takowe zachowanie istniały dwa. Albo zaraz dojdzie do małego końca świata, albo te dwie zaczynają się dogadywać. Grabarz oderwała się od wypełnianych papierów, wiedząc już co jest bardziej prawdopodobne.
Tymczasem Selene śmiała się całkiem szczerze, usiłując się powstrzymać i uspokoić. Oczywiście, nie oczekiwała na tym etapie, by złodziejka nazywała ją po imieniu. Przecież sama tego nie czyniła. A wiele obelg i przekleństw otrzymała w swoim kierunku podczas szkoleń oraz przez resztę jej życia. Spłynęło to po niej jak po kaczce, nawet nie poczuła się urażona. A lubiła grę w otwarte karty, z pełną szczerością. Bardziej skupiła się na treści niesionych słów.
- Nie jestem zazdrosna, złodziejko – wytłumaczyła, niemalże cierpliwie. Nie wiedziała, co czuła. Możliwe, że wolała mieć Christine tylko dla siebie, nawet jeśli nie miała jej praktycznie wcale. Nie sądziła, by Erin miała rację, jednak w duszy prędko odrzuciła tę możliwość. – Czysta ciekawość, lecz nazywaj to jak chcesz. Ja jednak nie ukrywam, że cię nienawidzę. A Christine? Masz świadomość, co ona kombinuje? Chyba nie jesteś na tyle tępa, by wierzyć w jej „dobroć serca”? – pytała, a w głosie Selene kryła się czysta złośliwość.
Wtedy też wspomniana grabarz naprawdę zaczęła się interesować, co dzieje się między biegającymi dziewczynami.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Lip 07, 2017 3:48 pm

Cały czas ignorowała słowa Selene, postanowiła mieć na nią większości zwyczajnie wyjebane. W końcu po co się interesować zdaniem kogoś pokroju tej kat? Dla ciemnowłosej była ona na równi z cwaniaczkiem, który dla swojego interesu wbiłby sprzymierzeńcowi nóż w plecy. Z takim kimś nie warto było się zadawać. Erin coś o tym wiedziała, ulica trochę uczy życia ludzi.
Zmarszczył lekko czoło i ściągnęła subtelnie brwi. Nie rozumiała śmiechu kobiety, nie pasował on wcale do sytuacji.
- Jesteś zazdrosna, kacie. Wściekał się, gdy Christine zamiast pomóc tobie i sprawdzić co z twoją ręką podeszła do mnie. Z resztą cały czas widać zazdrość w twoim spojrzeniu. Oczu nie oszukasz – odparła Hawke. Jednak kolejne słowa ją po raz kolejny ruszyły. Ciemnowłosa włóczęga najpierw miała ochotę przywalić rudowłosej, ale powstrzymała się od tego. W głowie zrodził jej się inny plan, w którym raczej nie oberwie się jej, a pokaże Selene kto tu ma więcej do powiedzenia. Jeszcze moment biegła po wypowiedzeniu słów prze kat, po czym stanęła, robiąc krok w bok, aby przypadkiem tamta na nią nie wpadła, a następnie spojrzała w stronę Christine. Hawke wyglądała na ewidentnie niezadowoloną, może nawet smutną. Sama Erin miała nadzieję, że Christine załapie o co chodzi dziewczynie.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Lip 10, 2017 12:29 am

Ocena padła przedwcześnie w obu przypadkach. Przynajmniej łączyła je szczerość i brak ukrywania żywionych wobec siebie zamiarów i uczuć. Choć Selene nie była dokładnie tym, za kogo uważała ją Erin, to wciąż miała w sobie tyle tupetu, aby nie spocząć, do kiedy jej duma nie zostanie zaspokojona.
- Błędnie więc odczytujesz uczucie w moich oczach - sprostowała natychmiast, całkiem spokojnie jak na siebie. Musiała kontrolować emocje, jeśli chciała wytrzymać w biegu jeszcze dłuższy czas. - Owszem, jestem wściekła. Wściekła, że nie rozumiem tego, co dzieje się pod moim nosem. Niepotrzebnie zakładałam, że ty zaradzisz mojej niewiedzy, złodziejko. Wiesz jeszcze mniej ode mnie - prychnęła na wpół z rozbawieniem, na wpół ze złością. Owszem, nie podobało jej się, gdy Christine podeszła wtedy do Erin, zupełnie ignorując - w jej mniemaniu - poważne obrażenia. Jednak sądziła, że to prywatna zemsta kobiety, czyn mający trzymać ją w ryzach za ostatnią, niedoszłą próbę zabójstwa złodziejki.
Również się zatrzymała, wkrótce za tamtą, kilka kroków dalej, gdyż nie zdążyła od razu wyhamować. Oparła dłonie na kolanach i jęknęła z zawodu, zaraz przewracając oczyma.
- Oj, teraz poskarżysz się mamusi, jaka to pani kat była dla ciebie nieprzyjemna? - zacmokała, naśladując ton marudzącego dziecka. Prędko spoważniała, obserwując wstającą z miejsca Christine, która najwyraźniej dostrzegła zamieszanie. - Nie potrafisz rozwiązać swoich problemów sama, złodziejko? - dodała złośliwie, choć przygotowywała się już na nadchodzącą burzę.
Grabarz nie ociągała się, lecz zejście z tarasu nieco jej zajęło, głównie przez niespięte kartki porywane wiatrem. Gdy po niedbałym wpięciu całości do kajeciku, kobiecie udało się zejść po schodach, już w oddali zawołała:
- Co się stało? - podchodziła prędkim krokiem. - Masz szczęście, Sel, że nie sięgnęłam do orzechów na drzewie; miałabym chociaż czym cię rzucać - wyjaśniła z dala, wciąż podniesionym głosem.
- Cudownie. - Inkwizytorka mruknęła pod nosem, korzystając z chwili przymusowego odpoczynku. - Nie skończyłyśmy jeszcze, nie widzę powodu, by przerywać... - marudziła, wielce niezadowolona, lecz Christine przeniosła już wzrok na Erin, oczekując wyjaśnienia. Jak zwykle bezstronna, dobre sobie.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Lip 10, 2017 2:20 pm

Tak cholernie ją kusiło, tak strasznie, aby najpierw przewrócić rudą inkwizytorkę, potem skopać, a na sam koniec splunąć obok niej na ziemię i pójść w swoją stronę, najlepiej do najbliższej karczmy. Chciała mieć na to wszystko wywalone. Co z tego, że miała co jeść i spać, gdy czuła się na przemian jak w klatce, albo kupa gówna? Jednak chyba nie to było najgorsze. Hawke nie rozumiała czemu tu nadal była? Czemu zwyczajnie stąd nie spróbowała znów uciec? Przecież to nie było w tym momencie nic trudnego, prawda? Zwłaszcza, że teraz mieszkała u Christine. Przecież mogłaby zabrać po kryjomu jakieś kosztowności, chwycić za swój skromny bagaż i zwyczajnie zwiać. Z dwa razy dzisiejszego ranka przez jej myśli przeszła ta myśl, jednak za każdym razem czuła wobec siebie jakaś pogardę z powodu tego pomysłu. Nie rozumiała samej siebie. No, bo czemu ją to brzydziło? Przecież Christine tak naprawę nie powinna być dla niej nikim ważnym, prawda? Hawke też nie była dla niej nikim wartym uwagi. Od to zwykły dzieciak, którego los przygnał do Inkwizycji. Dzieciak przez którego miała same kłopoty.
Czemu… czemu, więc powoli Erin zaczynało zależeć na tym, aby ta czarnowłosa grabarz była z niej dumna...?
Postanowiła zignorować słowa Selene. Coś jej podpowiadało, że Christine raczej wolałaby, uniknąć bójki po której pewnie musiałaby zbierać najmłodszą z ziemi. Z resztą sama wolała oszczędzić sobie kolejnych siniaków i ran.
- Cały czas mi dokucza, jest zazdrosna o twoją uwagę i jeszcze próbuje wmówić, że jesteś moim wrogiem – wyrzuciła z siebie od razu, gdy wzrok Christine tylko na niej spoczął. Zaraz zbliżyła się do pani grabarz, woląc uniknąć jakiegoś ataku ze strony rudowłosej kat.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Lip 10, 2017 9:36 pm

Emocje były zrozumiałe; gdyby mogły robić, co chciały zapewne nigdy nie doszłoby do tego szaleńczego biegu wokół budynku, a usiłowałyby się wzajemnie zabić, nim ruszyłyby z linii startu. Wciąż powstrzymywały ich konsekwencje w różnych postaciach. Oddychała ciężko, oczekując powtórki z rozrywki. W razie czego mogłaby przecież ruszyć w bieg dalej, ratując się przed gniewem Christine.
Wysłuchały słów Erin w ogólnym zdziwieniu. Choć Selene miała ochotę się sprzeczać, że nie do końca tak było, postanowiła zamilknąć i czekać na rozwój sprawy. Może tym razem grabarz nie przyjmie wszystkiego tak łatwowiernie? Christine najwyraźniej nie wiedziała, jak zareagować, unosząc wysoko brwi. Nie spodziewała się tego - to nie było podobne do rudowłosej inkwizytorki, jaką znała. Nie potrafiła odróżnić prawdy od kłamstwa na tym etapie, ale swoją drogą... był to dobry moment, aby po raz wtóry dopiec Selene.
- To prawda? - Niby bezstronnie zapytała, w rzeczywistości grając na czasie. - Mówiłam: „Bez zbędnych rozmów”, czyżbyś nie dosłyszała? Czy ja naprawdę muszę siedzieć wam na głowach!? - Powoli podnosiła głos. Była zmęczona niańczeniem dorosłych już ludzi. Już wkrótce miało się zacząć... Oczywiście, Selene nie zamierzała być bierna. Odpuściła ostatnim razem, teraz nie zamierzała tego czynić.
- Śmieszna jesteś! Jak miałabym czegokolwiek nauczyć złodziejki, nie zamieniając z nią ani słowa?! Możesz mieć swoje chore wymagania, jednak nie mam zamiaru być dla niej miła! Powinnaś po prostu dać mi pracować, abym mogła zrobić z niej... - urwała. To słowo nie przeszło jej przez gardło. Po prostu tego nie widziała; wyobraźnia Selene nie sięgała tak daleko.
- Co z tego, jeśli wyzionie ducha nim uda jej się zdobyć jakiekolwiek święcenia!? - Grabarz przeszła już do krzyku, zbliżając się do Selene i zostawiając Erin za swoimi plecami. Wściekle ściskała wypadające z jej kajeciku papiery, gestykulując żywo. - Dosyć. Po prostu dosyć. O co tu w ogóle chodzi? Kto jest czyim wrogiem?! - powtórzyła chwilowo odwracając się do Erin, wciąż nie rozumiejąc, jak podobne absurdy mogły ujrzeć światło dzienne. Zaraz wróciła spojrzeniem do rudowłosej. - Odpoczniesz sobie, twoje palce muszą się zrosnąć. Zabieram Erin; mam dla niej odpowiednie zajęcie - oznajmiła, mając w głębokim poważaniu, że jeszcze nie skończyły treningu. Machnęła ręką na złodziejkę, dając jej znak, że mogą odchodzić.
Za swoimi plecami usłyszała jeszcze:
- Ach, tak?! Chcesz wojny, Chris? Proszę bardzo! - Selene krzyczała jeszcze, podchodząc w ich stronę, a nawet idąc za nimi, jeśli już ruszyły. - I ja się poskarżę przełożonym, nie będziesz robiła wiecznie tego, co chcesz. Proszę, jeśli chcesz oberwać przez nic niewartą złodziejkę - zapowiedziała, a właściwie rzuciła groźbą. Selene i Christine trzymały się razem, pomagając sobie wzajemnie i idąc na ustępstwa. Do czasu.
Na twarzy grabarz widoczne było wzburzenie. Nie chciała tego wszystkiego. Ale to była jedyna droga. Nie odpowiadała, lecz nie sądziła, by ostrzeżenia Selene miały swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tak czy inaczej, musiała zaryzykować. Zacisnęła zęby, gdy tamta nie odpuszczała:
- Poczekaj! Jeszcze jedno! - krzyknęła, podbiegając kawałek - Wśród żniwiarzy od tygodni wisi już jedna misja, której nikt nie chce się podjąć... Złośliwy, upierdliwy Koszmar, podobno nic groźnego - tłumaczyła, podchodząc bliżej. Nie zerkała na Erin, choć sprawa bezpośrednio jej dotyczyła. - Chcę zabrać tam złodziejkę. Nauczy się pracować w terenie - wyjaśniła, najwyraźniej dążąc do tego, by Christine załatwiła zgodę z góry. Ta jednak zbielała na twarzy, nie będąc w stanie wykrztusić z siebie ni słowa. Otrząsnęła się po pewnym czasie, przytłoczona nadmiarem idiotycznych wypowiedzi, jakie padły w zbyt krótkim przedziale czasu.
- Co? Wykluczone. Nie. Ma. Takiej. Opcji. - Niemalże przeliterowała. Bardziej dosadnie nie mogła wyrazić sprzeciwu. - Nie mogłabym jechać z wami. A mylisz się, jeśli myślisz, że puszczę was tam same. Zapomnij - zarządziła, odwracając się na pięcie. - Idziemy, Erin! - kiwnęła na złodziejkę, zostawiając zdziwioną Selene za sobą.
/zt

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 386
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Lip 11, 2017 9:06 am

Minęło trochę od ostatniej konfrontacji Hawke vs Selene. Cóż, obie panie raczej nie wylewały na siebie miłości, a wręcz przeciwnie nienawiść. Nic więc dziwnego, że ciemnowłosa chodziła jeszcze jakiś czas poddenerwowana i nabuzowana całą sytuacją. Naprawdę ją to męczyło. W końcu miała z tamtą kobietą współpracować przez kolejne kilka lat. Jednak złość Hawke nie miała się na tym skończyć, ba, gdy dowiedziała się czym ma być to odpowiednie zadanie dla niej od Christine miała ochotę spalić całą chałupę i uciec w siną dal, byle tylko dalej od tego wszystkiego. Tak, sortowanie jakiś tam papierzysk nie było szczytem jej fantazji i życiowym celem Erin. Dziewczyna miała wrażenie, że ma to być dla niej jakiś dziwny rodzaj kary, a w planie pani grabarz chodziło, aby ją trochę utemperować. Cóż jej pozostało jak wzięcie i odbębnienie tej dziwnej kary za grzechy? Oczywiście mogła spróbować się buntować, a przy okazji bardziej zezłościć Christine. Nie ma się jednak co oszukiwać, Hawke nie chciała budzić lwa w tej kobiecie, była wręcz pewna, że źle by się to skończyło. Co jak co, ale Erin nie chciała zostać pożarta.
Dni mijały, a Hawke, jak to ostatnio bywało, większość czasu spędzała w towarzystwie Christine, pomagając jej, słuchając jakiś durnych wykładów, które mało ją interesowały i ogólnie pobierając kolejne, w jej mniemaniu, dziwne nauki. Jednak jedna rzecz niepokoiła ciemnowłosą. Pani grabarz zdawała się wyglądać coraz gorzej. Jakaś taka blada, niewyspana i jakby zmęczona. Nie tylko Erin to zauważyła, bo i gosposia inkwizytorki miała podobne zdanie. Włóczęga kilka razy sugerowała Chris by odpoczęła, ale ta zdawała się to ignorować.
Niestety, ale nie dało się uniknąć kolejnego spotkania z Selene. Chris oznajmiła jej wieczorem, że czeka ją kolejny trening z rudowłosą inkwizytorką. Rano, jak ostatnio miały się zebrać i ruszyć na spotkanie z kat. Jednak do tego nie doszło.
Była już spóźniona z jakąś godzinę jak nie więcej. Hawke sama wręcz biegła na miejsce spotkania z rudowłosą, którym miała być sala treningowa w budynku Inkwizycji. Była widocznie zdenerwowana, nawet lekko blada, a jej strach nie był spowodowany przez nerwy związany z samotnym stawieniem czoła rudzielcowi. Co to, to nie. To była o wiele poważniejsza sprawa.
Gdy już była na miejscu, zwolniła zbliżając się do Selene, próbując złapać trochę więcej powietrza, którego tak desperacko domagały się jej płuca.
- Christin... Christine... Zemdlała rano... J-jest teraz... w szpitalu - wyrzuciła z siebie Hawke, nawet nie witając się z Inkwizytorką.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene Torment
Kat
avatar

Liczba postów : 640
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Wto Lip 11, 2017 4:29 pm

Jedyną motywacją Selene była świadomość, że to nie może trwać wiecznie. W końcu złodziejka odejdzie z jej życia albo za jej pomocą, albo sama lub pogodzą się i przywykną do swojej obecności. Oczywiście, miała wrażenie, że pierwsze z rozwiązań jest o wiele bardziej prawdopodobne. Szła ociężale, spodziewając się tego samego co zawsze, kolejnej z porażek. Uwielbiała dawać z siebie wszystko, gdy trenowała sama. Wysiłek fizyczny nie był jej obcy, zawsze po wszystkim czuła się spełniona. Teraz jednak zniechęcała się z każdym dniem, czując, jak odziera się ją z resztek przyjemności, jakie niegdyś odczuwała do przebywania w tej sali.
Nie miała w zwyczaju się spóźniać, więc gdy tylko była gotowa, udała się do ich stałego miejsca spotkań, rozpinając kamizelkę i przygotowując się do treningu. Nie spieszyła się, nauczyła się już, że punktualność nie jest mocną stroną Christine (przynajmniej w stosunku do Selene), i od niej zależało też, kiedy pojawi się Erin. Nie zdziwiła się więc, gdy nie pojawiły się na czas. Czekała wystarczająco długo, aby móc zwątpić, że kiedykolwiek się pojawią. Zezłościła się, to oczywiste. Ale później zaczęła dopatrywać się pozytywów płynących z sytuacji. W końcu będzie mogła ćwiczyć tak, jak miała to w zwyczaju. Bez opieki grabarz, która w jej mniemaniu przynosiła więcej szkód niż pożytku.
Miała salę tylko dla siebie i zamierzała do dobrze wykorzystać. Już wkrótce przeszła do rozgrzewki, aby wkrótce zacząć swoją ulubioną formę tańca - jedyną, w której była dobra, tańca z mieczem. Oddech inkwizytorki nie zdążył nawet przyspieszyć, gdy usłyszała, jak drzwi wejściowe otwierają się z hukiem. Natychmiast odwróciła się w tę stronę. Wkrótce dostrzegła nadciągającą Erin, więc automatycznie otworzyła usta, aby podzielić się niezbyt przyjemną wiązanką na temat spóźnialstwa. Zaskoczył ją jednak brak obecności pani grabarz w pobliżu złodziejki. Nie zdążyła opieprzyć dziewczyny; słowa, a raczej treść, jaką za sobą niosły, przeraziły ją do żywego. Uniosła wysoko brwi, będąc w stanie wydobyć z siebie tylko głupie pytanie:
- Co? Jak to? - Nie potrafiła połączyć wszystkich faktów ze sobą. Przecież... widziała ją jeszcze wczoraj! - Co się stało? - usiłowała się dowiedzieć, by mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, co się wydarzyło. - Naszym szpitalu? - Kolejne pytanie padło z ust Selene, gdy zapinała kamizelkę na koszuli, zaraz narzucając na ramię swoją torbę. Była gotowa do drogi, musiała zobaczyć na własne oczy, jak sprawa wyglądała w rzeczywistości.
- Idę tam - oznajmiła twardo, nie oferując jej wspólnej podróży, ani też nie czując potrzeby przebywania w towarzystwie dziewczyny dłuższej chwili, gdy już pojęła istotę problemu. Nie wiedziała tylko, jaki był cel złodziejki w poinformowaniu jej. Czyżby obecność Selene była tam niezbędna? Już ruszyła przed siebie, ubrania poprawiając w marszu.
Spieszyła się, jej szybki krok niósł się echem po korytarzach Inkwizycji. W myślach wyobrażała sobie już najczarniejsze ze scenariuszy, jakie mogły mieć miejsce. Wparowała do skrzydła szpitalnego z charakterystycznym sobie brakiem taktu. W towarzystwie Erin lub nie, jeśli nie nadążyła za tempem Selene. Podeszła do pierwszej pielęgniarki, jaka miała pecha znajdować się najbliżej wejścia.
- Christine Darleston, grabarz. Gdzie ona jest? - zapytała natychmiast i najwyraźniej gówno ją obchodziło, że pielęgniarka może nie znać odpowiedzi na to pytanie.

___________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: