IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Sala treningowa   Nie Mar 12, 2017 12:35 pm

First topic message reminder :

Minął niemalże miesiąc od pierwszego zawitania Erin w Inkwizycji. Czy w jej życiu zmieniło się wiele? Z pewnością miała okazję posmakować zwyczajnego, spokojnego życia. Sumiennej pracy i otrzymywania adekwatnych do niej zarobków. Jeśli tylko nie przeprowadzała żadnego strajku głodowego, nie powinna chodzić o pustym żołądku. Dostała swoje minimum godności – ciepłe łóżko i zawsze czekający na nią posiłek, choć to i tak niewiele. Nie próbując ucieczek, ani buntów, mogła zacząć zapominać o niewygodach dawnego życia, co zresztą powinno odbić się na wyglądzie Erin, mianowicie przyzwoitym ubiorze i pełniejszych kształtach.
Właśnie ten okres „przyzwyczajania się” spędziła wyłącznie z Christine, co tłumaczone było na wiele sposobów. Dziecko nim nauczy się biegać, powinno umieć raczkować, prawda? Także i Erin, nie mogła przecież trenować, gdy z powodu swojej postury nie uniosłaby miecza treningowego w dłoń. Poznawała więc historię Inkwizycji. Relację z innymi państwami. Ich motywy, kilka z znaczących w przyszłości planów. I bóg jeden wiedział, że miała z Chris jak w raju, w porównaniu z tym, co miało ją spotkać.
*
Przetrącona przy pierwszym spotkaniu Selene i Erin, kość w końcu zdążyła się zrosnąć, co było wyznacznikiem gotowości złodziejki to rozpoczęcia tego, po co tu przybyła. W zależności od stopnia jej buntu – została posłana do sali treningowej sama albo w obstawie jednego ze żniwiarzy. Gdy już do niej trafiła, zastała czekającą na nią rudowłosą inkwizytorkę. Gotową do pracy, choć początkowo oszczędną w słowach i czynach.
Znalazły się zupełnie same w wielkim, pustym pomieszczeniu, a każdy ich krok i odgłos niósł się echem po wysokich ścianach. Selene ubrana była zwyczajnie, po męsku, choć tym razem jej dłonie zdobiły lekko na nią za duże, skórzane rękawice sięgające niemal łokcia. Jej włosy wciąż były na tyle krótkie, że nie widziała sensu w ich związywaniu, choć powoli zaczynały cisnąć się jej do oczu i zawadzać. W dłoni trzymała dwie identyczne bronie białe, podobne na wzór rapiera, o podłużnej, cienkiej głowni, choć z łagodniejszą osłoną palców, umieszczonej przy rękojeści.
- Łap – powitała ją tym słowem, rzucając jej jedną z broni, gdy znalazła się wystarczająco blisko. Zaraz też wręczyła dziewczynie skórzane rękawice, każąc jej zabezpieczyć dłonie. Wtedy też chwyciła za swoją broń, cofając się jedną nogą o krok, powoli szykując się do nadchodzącego starcia. – Wiesz, jak się nazywam i co będziemy robić – powiedziała słowem wstępu, uśmiechając się niecnie i celując w nią bronią.
- To szpada dworska. Ostra jak skurwysyn – oznajmiła, choć Erin mogła się już zapoznać z ową bronią. Była o wiele lżejsza, niż mogła się tego spodziewać. – Nic więcej nie musisz wiedzieć… A raczej, dowiesz się w trakcie. En garde, hahaha! – zaśmiała się w głos, choć sytuacja bynajmniej zabawna nie była. Nie dodawała nic więcej, ale złodziejka mogła dostrzec, że stopy Selene układają się pod kątem prostym, z jedną nogą wyraźnie wysuniętą do przodu, palcami skierowanymi do przeciwniczki. Uniosła broń do twarzy, prezentując ją w pełnej okazałości, co dla Erin mogło zdać się szeregiem dziwnych czynności, z wykonaniem delikatnego ukłonu na końcu. Zamierzała wrzucić ją na głęboką wodę. Sprawić, że nauczy się szermierki w przyspieszonym tempie... albo zginie próbując się nauczyć.
- Możesz zacząć, sprawdźmy na co cię stać… - zaproponowała, choć nie oczekiwała od niej wielkiej woli walki. Oczywiście, mogła się zdziwić, jako że Erin miała prawo do zemsty za wszystko, co Selene jej dotychczas zgotowała. – Nie krępuj się, potrzebujesz wyłącznie jednej zdrowej dłoni, o wszystkim pomyślałam… - zachęciła ją, niby uprzejmie, choć w głosie Inkwizytorki kryło się wiele jadu.
Była gotowa do sparowania pierwszego ataku, jeśli ten kiedykolwiek nastąpił. W innym przypadku, nie wahała się przejść do działania, zadając pierwszy, dość przewidywalny cios, wyprowadzając pchnięcie z samego środka, celując mniej więcej w klatkę piersiową dziewczyny. Bez większego problemu mogła odbić atak lub odsunąć się na bezpieczną odległość. A co było kolejnym krokiem dziewczyny? Ucieczka? Czy może kontratak, gdy już spostrzegła się, że Selene wcale nie zamierza jej darować?

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene

AutorWiadomość
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Lip 12, 2017 9:43 am

Wdech, wydech, wdech, wydech. Spodziewała się tego, że zaraz dostanie opieprz, zwyczajnie widziała to po wyrazie twarzy rudowłosej kat. Na całe szczęście, w nieszczęściu, ona powiedziała swoje jako pierwsza co ewidentnie uratowało jej dupę.
Potrzebowała chwili, aby złapać oddech. Huh, kto by pomyślał, że aż taki kawał uda się jej przebiec. Okej, dwa, albo trzy razy pomyliła korytarze, ale w końcu tu trafiła, a to się najbardziej liczy, co nie? Co ona poradzi, że te wszystkie korytarze wyglądają prawie identycznie?
- Słabo się czuła... W Inkwizycyjnym szpitalu - wymamrotała tylko, niesądząca, aby Selene w ogóle interesowało co ma do powiedzenia.  Strzelała, że kobieta nawet teraz przestanie na nią zwracać uwagę i chyba zbytnio się nie pomyliła, bo tamta zaraz ruszyła. Hawke przez chwilę stała, przyglądając się jej plecom. Zastanawiała się czy jest tam teraz w ogóle potrzebna. W końcu będą tam lekarze i Selene... A przecież Chris potrzebuję spokoju, nie?
Ruszyła jednak za Selene, wyprzedzając ją po dłuższej chwili. W przeciwieństwie do rudzielca, ona się nie pytała pielęgniarki o kierunek do sali. Wiedziała gdzie grabarz leży. Po niedługim czasie weszła do pomieszczenia.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Lip 19, 2017 12:18 am

Oczywiście, że Selene interesowała każda wiadomość o jej znajomej grabarz, dlatego też zdenerwowała się, słysząc z ust Erin tak lakoniczną odpowiedź. Nie radziła sobie w podobnych sytuacjach. Gdy nie mogła uczynić nic - a nijak potrafiła wpłynąć na stan Christine - odpowiadała furią, zwalając winę na wszystkich i wszystko, co tylko napatoczyło się pod jej nogi. Tym razem atak przyjęła na siebie bogu ducha winna pielęgniarka, która nie znała odpowiedzi na pytania Selene, nigdy nie słysząc o żadnej Christine Darleston. Rudowłosa inkwizytorka była właśnie w trakcie niezbyt przyjemnego polecenia przyprowadzenia kobiecie osoby kompetentnej, gdy dostrzegła przemykającą się obok Erin. Wtedy też machnęła dłonią na przerażoną, młodą pracownicę szpitala, podążając za złodziejką.
Zdążyła dostrzec, w których drzwiach znika, podbiegając kawałek, nie pozwalając się im zamknąć. W tym samym momencie dobiegł ją ostry, męski głos, najwyraźniej mający zamiar ją powstrzymać przed wejściem do pomieszczenia.
- Potrzebuje panienka czegoś? - Przed oczami Selene stanął rosły lekarz, gotowy zagrodzić jej drogę do pomniejszej sali.
- Co się jej stało? - wysapała tylko, robiąc wielkie oczy i oczekując natychmiastowego wyjaśnienia. Nie mógł jej odmówić.
- Nadmierne wycieńczenie, stres. Efekty życia o paczce papierosów - wyjaśnił połowicznie, kręcąc przy tym głową. Nie wątpił, że pracoholiczny tryb życia Christine w końcu zbierze swoje żniwa. - Wyjdzie z tego, teraz jednak potrzebuje odpoczynku. Wizyty nie są wskazane - powiedział znacząco, najwyraźniej słysząc już pogłoski o poczynaniach Selene, nienależących do najbardziej pokojowych.
Zatrzymała się, chwilowo powątpiewając, czy jej obecność będzie odpowiednia. Mimo wszystko, zależało jej na zdrowiu Chris i wiadomość o stanie kobiety była dla Selene niczym piorun z jasnego nieba. Postanowiła jednak dać szansę swoim umiejętnościom zachowywania spokoju i odpowiedziała błagalnym tonem:
- Proszę, panie doktorze. Chcę ją tylko zobaczyć. Obiecuję nie sprawiać problemów. Zostawię drzwi uchylone - zaoferowała nawet, gotowa iść na dowolne ustępstwa, by się zgodził. Wtedy mężczyzna westchnął ciężko i kiwnął głową, ostrzegając ją jednak, że będzie kręcił się w pobliżu. Od razu minęła go, o drżących nogach dostając się do wnętrza salki. Straciła pewność siebie, nie wiedziała jak zareagować widząc leżącą w łóżku grabarz.
Christine dostała odrobinę prywatności i przestrzeni w osobnym pomieszczeniu, jednak nie było jej to do końca potrzebne, gdyż wciąż ledwie kontaktowała ze światem zewnętrznym. Jej zmysły były przytępione zażytymi lekarstwami; oczy miała niemal przymknięte, twarz szarawą. Nie wyglądała dobrze. Selene przeklinała swoją niedomyślność i to, że nie dostrzegła niczego wcześniej. Zbliżyła się bardzo powoli, najciszej jak potrafiła. Kobieta nie zarejestrowała przybycia inkwizytorki ani złodziejki; jej głowa spoczywała bezwładnie na wysokiej, lekko podniesionej poduszce. Odziana była w koszulę szpitalną, a włosy, na co dzień spięte w kok, teraz opadały na jej ramiona. Miała łagodnie zapadnięte policzki. Po plecach Selene przebiegł nieprzyjemny dreszcz.
- Och Chris... - wypowiedziała cicho, nie wiedząc od czego zacząć. Nagle miała jej tak dużo do powiedzenia. Przeprosiny same cisnęły się jej na usta, jakby grabarz właśnie kończyła swój żywot. - Nigdy bym na ciebie nie naskarżyła, przecież wiesz... - wychrypiała, przejęta do granic możliwości. W stanie Christine wyczuwała swoją winę - wyrzuty sumienia nie dawały jej żyć. Grabarz jednak nie zareagowała na jej słowa.
Selene uklękła przy łóżku kobiety, po przeciwnej stronie, po której znajdowała się Erin, wyciągając dłoń i chwytając silnie skrawek wykrochmalonej pościeli.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Lip 20, 2017 3:50 pm

Była ciut zawiedziona faktem, że Chris nie zareagowała na jej przybycie. Miała mimo wszystko cichą nadzieję, że uda jej się porozmawiać z kobietą, przeprosić, okazać skruchę albo zwyczajnie podpowiadać jej jakieś historię. Dobra opowieść przekazana przez niezłego gadułę mogła się stać niezłym lekarstwem na smutki. Potrafiła sprawić, że na ustach człowieka pokazywał się uśmiech, a smutki znikały. Jednakże nie miała swojej opiekunce za złe tego, że ta spała. W końcu potrzebowała odpoczynku, a nie było nic lepszego niż sen jako odpoczynek dla ciała, ale i umysłu. Hawke to dobrze wiedziała i nie miała zamiaru jej w tym przeszkadzać. Nic innego niż czekanie w tej chwili jej nie pozostawało. Musiała nadejść chwila, gdy Chris się obudzi, prawda?
Już chciała usiąść przy jej łóżku, gdy usłyszała głosy ze strony drzwi. Ciemnowłosa klapnęła sobie na krzesełku i zwróciła wzrok w tamtą stronę. Cóż, to było dość jasne kogo mogła się tam spodziewać, ale sama dziewczyna jakoś zapomniała o rudowłosej kat. W tym wszystkim Selene zdawała się mało ważna, Erin nawet nie miała ochoty się z nią sprzeczać. Choć nie było to niczym dziwnym, włóczęga była świadoma, że to jej kłótnie z rudzielcem w ogromnym stopniu przyczyniły się do osłabienia Christine. Było jej z tego powodu bardzo źle.
Ciemnowłosa nie potrafiła tak dłuższy czas przyglądać się Chris w takim stanie. Jej pojebane serduszko ją za bardzo bolało w tej chwili. Chcąc, nie chcąc jej spojrzenie spadło na rudowłosą inkwizytorkę. Hawke nie do końca pojmowała jej zachowanie. Nie rozumiała czemu właściwie Selene nie usiądzie zwyczajnie na krześle. Cóż, nie miała zamiaru komentować tego, nie w tej chwili. Zaskoczyło ją odrobinę to przejęcie ze strony kat. Dobra, nie było najlepiej z Chris, ale przecież nie aż tak aby ciemnowłosa była na łożu śmierci. W zachowaniu kat było za dużo dramatyzmu.
Hawke cicho westchnęła, po czym otuliła się szczelnie płaszczem. Odwróciła spojrzenie od Selene i wbiła je w swoje buty. Coś czuła, że trochę czasu minie zanim jej opiekunka się przebudzi. Może sama powinna się przespać? W końcu krótka drzemka nikomu nie zaszkodzi, co nie? Napewno nie Chris, a ciemnowłosa włóczęga dobrze wiedziała, że dla rudej inkwizytorki i tak nie istnieje, więc co miało stać na przeszkodzie? Raczej nic.
Pokręciła zaraz głową, a dłonią przetarła twarz. Nie, nie powinna spać, powinna czuwać, aby w razie czego móc pomóc Chris, gdy ta się obudzi i będzie czegoś potrzebowała.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Lip 23, 2017 9:43 pm

Selene z kolei nie pojmowała zachowania złodziejki i jej spokoju. Inkwizytorka przejęła się do granic możliwości; to wszystko wyglądało tak poważnie, jakby już nazajutrz Christine miała opuścić ich organizację, nie będąc w stanie się nawet pożegnać, gdyż uniemożliwi jej to otumanienie przez leki. Nigdy nie widziała grabarz w takim stanie, a znały się już długo. Może przez wieczną twardość kobiety, Selene tak rozemocjonowała się tym obrazem.
Klęczała więc przy niej, chcąc ująć dłoń chorej, lecz jednocześnie nie śmiejąc tego uczynić - miała wrażenie, że Christine nie życzyłaby sobie podobnych poufałości, po wszystkich złośliwościach, jakie wymieniły. Ściskała więc kawałek pościeli, gniotąc go bezsensownie.
- To moja wina... - szepnęła, rozklejając się coraz bardziej. Ukryła twarz w zgięciu prześcieradła. Nie dostrzegła nawet, jak Christine drgnęła lekko, lecz nie odpowiedziała - dalej sprawiała wrażenie kompletnie nieświadomej tego, co się wokół niej dzieje.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Lip 26, 2017 9:18 pm

Tak wiele razy nie miała na coś wpływu, że poniekąd do tego uczucia bezsilności zdążyła przywyknąć przez swój krótki żywot. Oczywiście cholernie się martwiła o Christine, jednak ją mimo wszystko niedawno lekarz wytłumaczył jej w jakim stanie jest ciemnowłosa, że teraz jej raczej nic nie zagraża. Erin była świadoma, że jej opiekunka nie jest mimo wszystko umierająca, a tylko potrzebuje spokoju i odpoczynku.
Cóż, obie się nie rozumiały. W sumie to jedna z niewielu rzeczy, które je w tym momencie łączyły. W sumie to trzecia, pomijając poczucie winy oraz przywiązanie do nieprzytomnej pani grabarz. Tak mało je w tym momencie łączyło, a zarazem tak wiele. Któż by się tego spodziewał? Na pewno nie Hawke, która starała się w tym momencie nie zasnąć.
Młoda włóczęga przyglądała się rudowłosej inkwizytorce. Nie sądziła, że tamta ma jakieś uczucia i emocje prócz tych negatywnych, którymi ciągle miała do czynienia. Cóż, trudno sądzić o kimś, że jest dobry, gdy się tego z jego strony nie odczuło, prawda? Erin w życiu nie pomyślałaby, że zobaczy Selene w takim stanie, a tu proszę przed oczami miała kat, która była bliska rozpłakania się jak małe dziecko. W tym momencie przed Hawke stanęło ogromne wyzwanie. Zwyczajnie nie wiedziała co powinna zrobić. Mimo tej ogólnej dezorientacji miała wrażenie, że powinna coś zrobić, poklepać Selene po ramieniu czy powiedzieć coś miłego, a przynajmniej nie przepełnionego jadem i wyrzutami. Tylko, że nie umiała się przekonać do tego, aby cokolwiek zrobić.
Pękło w niej coś dopiero wtedy, gdy usłyszała z ust rudej wyrzuty do samej siebie. Przez chwilę jeszcze siedziała na tyłku, po czym podniosła się, po cichu przemieszczając się na drugą stronę łóżka, aby kucnąć obok Selene i zwyczajnie pogłaskać ją po ramieniu.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Czw Lip 27, 2017 9:51 pm

Była już bliska załamania się i płaczu, gdy poczuła uścisk na ramieniu. Zupełnie się tego nie spodziewała, w pełnym przejęciu nawet nie usłyszała, gdy Erin wstała i podeszła. Poderwała się łagodnie, zbierając w sobie siły i odwracając do dziewczyny swoje zmęczone spojrzenie. Na ten krótki moment przestała jej nienawidzić. Płynęły na tej samej łodzi, dzieliły wspólny problem. Zapewne przejęły się w podobnym stopniu, lecz może inaczej to okazywały. W końcu postanowiła się odezwać do Erin. Bez żadnego przymusu, bez chęci dopieczenia jej.
- Od kiedy się źle czuła? - chciała się dowiedzieć, świadoma, że od niedawna Hawke przebywa z panią grabarz częściej niż ona. Mogła dostrzec objawy wcześniej, choć aktualnie ta informacja niczego by nie zmieniła, a jedynie pogłębiłaby i tak piekące poczucie winy Selene. - Mówiła coś wcześniej? Pewnie... Pewnie niczego nie dała po sobie poznać, jak to ona... Och, Christine - westchnęła jeszcze, rozklejając się na nowo.
Po tych słowach i zapewne odpowiedzi złodziejki, na dłuższy moment zapadła cisza, której Selene nie chciała przerywać. Nie czuła takiej potrzeby. Oddychała spokojnie, zwrócona twarzą w stronę łóżka, nie śmiejąc spojrzeć w twarz pani grabarz, a wzrok wbijając gdzieś w okolice jej rąk i pościeli. Dopiero po pewnym czasie przemówiła cichym, niepewnym tonem, bez żadnej zapowiedzi:
- Poznałam ją dwa lata temu, tuż po otrzymaniu inkwizycyjnych święceń. Opiekowała się moim kuzynem, również grabarzem. Była dla mnie zawsze taka pomocna... Surowa, oczywiście, ale nigdy nie odmówiła rady, gdy ja potrzebowałam tego zbyt często... - wspomniała dawne lata, gdy łagodnie powiedziawszy stąpała po tym świecie w zagubieniu. Prędko otrząsnęła się z myśli. - Boże, gadam, jakby już wyzionęła ducha! - prychnęła, złoszcząc się na siebie i mrugając, usiłując zmienić temat, choć nic nie przychodziło jej do głowy.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Lip 28, 2017 10:50 pm

Trochę nie wiedziała co powinna zrobić prócz zwyczajnego bycia obok Selene i głaskania jej po ramieniu i plecach. Mimo wszystko takie sytuacje był dla niej czymś obcym, mało znanym. Byłaby pewnie w stanie zliczyć na palcach jednej ręki ile razy miała do czynienia z czymś takim. Świat nigdy jej nie oszczędzał, nie raz dostała mocnego kopa w tyłek, po którym nie chciało jej się wstać z ziemi. Jednak za każdym razem musiała wstać i to zazwyczaj o własnych siłach.
W oczach Hawke też można było zauważyć zmęcznie, ale i nie tylko. Był w nich jakiś smutek oraz wyczerpanie. Mimo wszystko męczyła ją ta cała sytuacja, która ciągnęła się od jakiegoś czasu. Nie ma sić co oszukiwać, Erin wyobrażała sobie swoje życie trochę inaczej niż bycie przydupasem Inkwizycji.
- Od dłuższego czasu. Starałam się ją namówić, aby odpoczęła, ale ona udawała, że nic jej nie jest – odparła tylko, zerkając na panią grabarz. Nawet nie wiecie jak Hawke w tej chwili chciała wrócić do tej sytuacji przed kilkunastoma dniami, gdy po prostu po awanturze w karczmie i zawitaniu w progach domu Christine, mogła zwyczajne zasnąć wtulona w jej ramiona. Odwróciła spojrzenie od swojej śpiącej opiekunki.
W milczeniu wysłuchała kolejnych słów padających z ust Selene. Szczerze? Trochę jej w tej chwili zazdrościła. Ruda miała w przeszłości kogoś na kim mogła polegać, zapytać się o radę czy zwyczajnie posłuchać mądrych rad w przeciwieństwie do Erin. Okej, by ktoś w życiu ciemnowłosej jeden typ, którego przez pewien czas Hawke była skłonna nazwać „tatą”, ale ów osobnik odszedł i porzucił ją, zostawiając na pastwę losu. Zapomniał o niej. Wyszło, że był taki sam jak reszta, choć Erin naprawdę go pokochała niczym ojca.
- Nawet nie wiesz jakim szczęściem obdarzył cię los, że spotkałaś kogoś takiego jak Christine – wypowiedziała po cichu te słowa.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sie 04, 2017 9:51 pm

Uśmiechnęła się smutno, zanurzając twarz w chłodnej, pachnącej pościeli, nie chcąc pokazywać się światu w tym stanie. Wbrew pozorom, łatwo się rozklejała. Na co dzień mogło fascynować ją pozbawianie wiedźm palców, ale gdy coś poruszyło jej wrażliwą strunę, nie potrafiła hamować swoich emocji. Jedynym ratunkiem Selene było ukrycie własnej twarzy, jeśli nie opanowała jeszcze sztuki kontrolowanie własnych emocji.
- Tak, brzmi jak ona... - przytaknęła, lecz jej słowa, wydobywające się zza pierzyny nie były zbyt wyraźne. Skuliła się w sobie bardziej, nie chcąc prędko opuszczać tego przyjemnego zakątka i stanu. - Od kiedy pamiętam zwykła brać na siebie więcej spraw, niż była w stanie udźwignąć. Nie tylko ja tak mówię... I moja mistrzyni zastanawiała się, czy Chris kiedykolwiek śpi - prychnęła, próbując odkopać z dna swojego umysłu więcej ciepłych, dotyczących pani grabarz wspomnień.
Dopiero na kolejne słowa Erin, Selene podniosła lekko głowę, wynurzając z pościeli zaledwie brwi i szare oczy, w których odbijało się jej zdziwienie.
- Przecież też ją poznałaś, może nawet lepiej niż ja. O mnie nigdy tak nie dbała, choć może ja niczym nie zasłużyłam na takie traktowanie... - mruknęła cicho. - Przecież też masz to szczęście - powtórzyła, nie rozumiejąc nastawienia dziewczyny. Uważała, że stoją na tej samej pozycji, chociaż... Erin, z niewyjaśnionych nikomu powodów, każde przewinienie uchodziło płazem, podczas gdy Selene obrywała za dwoje.
Nagle rudowłosej inkwizytorce zebrało się na jeszcze jedno wspomnienie. Podzieliła się z nim ze złodziejką, tylko z jednego względu. Selene przekonana o tym, że Christine zdradziła Erin wiele szczegółów z jej życia, podczas gdy tamte spędzały razem wiele czasu. Dlatego nie sądziła, by jej słowa zaskoczyły dziewczynę, przynajmniej częściowo. Wydukała z siebie:
- Podkochiwałam się z niej już w akademii... - O dziwo, wyznanie to wyszło jej gładko; nie uznała to za nic nienaturalnego. Poznały się dokładnie i zaczęły razem pracować już po ukończeniu akademii przez Selene. Wtedy też, młodsza z inkwizyorek wiedziała, że zachowywanie tajemnic w obecności Christine nie ma najmniejszego sensu. Zwłaszcza jeśli kłamie się tak nieumiejętnie. Pogodziła się z tym, czując się w towarzystwie grabarz naturalnie, bez wstydu.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Nie Sie 06, 2017 11:02 pm

Cofnęła w końcu dłoń i przestała gładzić plecy rudowłosej Inkwizytorki, a zamiast tego zaczęła się znęcać i miętolić w ręku kawałek materiału koszuli. Ta cała sytuacja była jakaś dziwna. Ciemnowłosa w życiu nie przypuszczała, że od tak będzie w stanie rozmawiać z Selene, a już zwłaszcza bez wyzwisk i wzajemnego dokuczania i dopierdalania sobie nawzajem. Tak, to ewidentnie była dziwna i niecodzienna sytuacja.
Przez chwilę milczała. Nie była pewna czy chce poruszać ten temat, opowiadać o sobie nawet jeśli miałyby to być tylko naprawdę szczątkowe informację.
- Nigdy nie miałam kogoś na kim mogłabym polegać. Zawsze musiałam radzić sobie sama. Jeśli nie znalazłam sposobu by zdobyć jedzenie – chodziłam głodna. Gdy nie zdobyłam pieniędzy na nocleg w karczmie – spałam gdzie się dało ze zniszczonym płaszczem jako kocem – odparła dość cicho, wbijając spojrzenie w podłogę. Trudno jej się rozmawiało o takich rzeczach. Nigdy nie lubiła zdradzać nikomu skrawków ze swojego życia. - Ludzie zawsze szybko przychodzili, a jeszcze szybciej odchodzili. Tak zawsze było. Każdy prędzej czy później ode mnie odchodzi, zostawia samą w najgorszym momencie. To się skończy jak zawsze. Chris też kiedyś zniknie jak każdy… – powiedziała, a ostatnie słowa z wielkim trudem przeszły jej przez gardło. Zamrugała kilkakrotnie, czując napływające łzy. Nie rozumiała swojego zachowania. To wszystko zdawało się dla niej popieprzone. Nadal nie chciała dopuścić do myśli, że mogłoby jej w jakimkolwiek stopniu zacząć zależeć na ciemnowłosej pani grabarz, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi jasno pokazywały, że tak jest. Jeszcze bardziej nie potrafiła zaakceptować myśli, że komuś mogło na niej od tak zależeć. Przecież to nie możliwe, prawda? Nigdy tak nie było, zawsze był w tym jakiś głębszy cel, aby wykorzystać ją we swoich planach. - Tacy jak ja nie powinni się do nikogo przywiązywać, to się źle kończy – dodała na sam koniec, odparła po chwili, gdy zdążyła się ogarnąć.
Spojrzała zaskoczona na swoją towarzyszkę w niedoli, momentalnie się ciut bardziej wyprostowała i delikatnie przechyliła głowę w bok. Poczuła się dziwnie po wyznaniu Selene. Po pierwsze była zaskoczona. Oczywiście, Hawke i Christine sporo rozmawiały, ale zazwyczaj unikały rozmowy o kat. Grabarz dobrze wiedziała, że wszelkie próby podjęcia rozmowy z Erin na temat rudej kończyły się wściekłością i niepowodzeniem. Młoda włóczęga unikała tematu tamtej jak ognia. Sama Erin nie spodziewała się czegoś takiego po tym rudzielcu. Że niby tej babie, którą kręciły tortury innych mogło na kimś zależeć? Mogła kochać? No, nie umiała sobie tego w ogóle wyobrazić, a tu proszę… Zaskoczenie, mieszało się ze zmieszaniem u Hawke. Miała nieodparte wrażenie, że nie powinna tego usłyszeć. W końcu to nie była jej sprawa, nie? Nie jej interes kto w kim się zakochuje i z kim chodzi do łóżka, nie?
Po drugie nie rozumiała czemu Selene jej to wyjawiła. Po co? Jaki miała w tym cel rudowłosa inkwizytorka? Chciała jej coś udowodnić? A może odstraszyć od Christine. Nie, no takie coś by się nie udało. W końcu Hawke dobrze widziała, że jej opiekunka nie darzy w żadnym stopniu Selene romantycznym uczuciem, ale chyba trochę zrozumiała czemu tamta była aż tak wrogo nastawiona do niej. W końcu to właśnie ona; Hawke, stanęła między nią, a Christine. Zabrała większość uwagi pani grabarz. Dobra, Selene powiedziała o tamtym w czasie przeszłym, ale jak to mówią: „Stara miłość nie rdzewieje”. Poczuła się dziwnie głupio, choć przecież nic złego nie zrobiła.  
- Ja… Ja nie wiedziałam – powiedziała, odwracając wzrok od Selene i zanurzając palce we włosach.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sie 11, 2017 1:48 pm

Wysłuchiwała jej w milczeniu, uspokajając oddech i usiłując wyciszyć myśli. Wszystko, co działo się w szpitalnej sali przychodziło jej gładko; bez większego zastanawiania się czy powinna dzielić się z rozmówczynią tymi wszystkimi tajemnicami na temat swój i Christine. Po prostu mówiła, szczęśliwa, że może zrzucić z siebie ciężar, pogłębiony jeszcze przez wyrzuty sumienia, którymi otaczała się przez stan zdrowia pani grabarz. Nie uznawała sytuacji za nic nienormalnego, nienaturalnego, choć zdecydowanie powinna. Miała wrażenie, że taki stan rzeczy panował od zawsze. Jakby jeszcze niedawno wcale nie warczały na siebie przy każdej z możliwych okazji. Selenie nie była pamiętliwa. Raz wyjaśnione sprawy odchodziły w zapomnienie na zawsze.
Pokiwała ze zrozumieniem, lecz nie czuła współczucia. Znała podobne przypadki, głód wciąż nie był czymś niecodziennym - by go doświadczyć wystarczyło się rozejrzeć, pójść w kierunku biedniejszych dzielnic Wishtown. Hawke trzymała się, aktualnie wyglądając zdrowo, dlatego też do Selene bardziej dotarła druga część jej historii. Odpowiedziała cicho:
- Nie myśl sobie, że przynosisz pecha. To żadne fatum... A raczej ciąg niepomyślnych przypadków - westchnęła, jednocześnie świadoma, że leżąca obok Christine nie podzieliłaby jej zdania. Zwykła przecież wierzyć w przeznaczenie i całą magię tego świata, w którym szczęście było rozłożone dla każdego człowieka równomiernie. W zgodzie z tą myślą, Erin czekało teraz sporo radości. Optymistyczna wizja, lecz Selene wolała sądzić, że wyłącznie ona sama i dokonane wybory mają wpływ na jej losy. - A nawet jeśli... spójrz na nią. Jest na tyle silna, by móc udźwignąć również twój ciężar. To osoba, w którą warto wierzyć. Wiesz już chyba, że łatwo nie odpuszcza? - rzuciła w przestrzeń, nie mogąc zgodzić się z wypowiedzią dziewczyny. Chris nie była jak każdy. Wielu inkwizytorów ufało w pełni jej osądom. I nic nie zapowiadało jej rychłego zniknięcia. O to Selene prędzej podejrzewałaby Erin.
Po wypowiedzianych słowach, przesunęła wzrok na nieprzytomną. Zabiłaby ją, gdyby w tej chwili udawała, namiętnie przysłuchując się ich rozmowie. A później sama umarłaby ze wstydu. Za wiele wyrazów uznania padło, wypowiedzianych na głos, podczas gdy w stosunku do Christine, Selene była na co dzień dość skąpa w ciepłych słowach. Jak sądziła, pani grabarz byłaby do tego zdolna, w pełni swojego bezczelnego sprytu. Nic jednak nie zapowiadało się na to - nie mogła przecież udawać choroby wymalowanej na jej twarzy. Wkrótce wróciły do rozmowy.
Wzruszyła lekko ramionami, spodziewając się jednak, że Erin odpowiedziała wyłącznie z grzeczności, wiedząc już co nieco na ich temat. Dlatego też wiedziała, że niektórych tematów nie ma sensu ukrywać. Nie kontynuowała, złodziejka nie wykazywała więcej zainteresowania. Zamiast tego przechyliła znacznie głowę, odwracając się w stronę dziewczyny, zerkając na nią lśniącymi oczami.
- Przepraszam, że chciałam cię zabić - wypowiedziała możliwie bezpośrednio, w charakterystycznej sobie prostocie.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Hawke
Włóczęga
avatar

Liczba postów : 384
Join date : 23/12/2015

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pią Sie 11, 2017 9:35 pm

Masa ludzi uważała, że rozumieją jakiś temat, ale zwyczaj nie czuli współczucia dla osób, które przeszły dany problem, odczuwając jego piętno przez długi czas. Właśnie tak było z głodem. Selene uważała to za coś zwyczajnego, coś codziennego, coś co po prostu się działo i niekoniecznie coś nad czym trzeba było płakać czy współczuć.
Selene raczej nie znała tego uczucia, które przez tyle lat towarzyszyło Hawke. Ta bezradność, złość na siebie i głód, głód, którego nie można było zaspokoić, bo nie miało się czym. Dla rudowłosej były to tylko zwykłe słowa, a dla Erin jej własna drobna tragedia. Trudno było współczuć, gdy dla kogoś było to tylko słowo i nic więcej. Zresztą, Selene widziała ciemnowłosą włóczęge w dość dobrym stanie, jednak jeszcze kilkanaście tygodni wcześniej ta sama dziewczyna była głodnym, wychudzonym, brudnym szczeniakiem ze strachem i głodem schowanym w spojrzeniu.
Łatwo było to wszystko powiedzieć. Słowa w końcu zazwyczaj przychodzą nam niezwykle bezproblemowo. Samej Erin trochę trudno było jej uwierzyć w słowa swojej towarzyszki niedoli. W końcu czy aż tak dużo w jej  krótkim życiu musiało być złego? Czy tym wszystkim nie kierował jakiś pech albo fatum?
- On też twierdził, że nie odejdzie, że nie jest jak każdy… Zniknął bez słowa chwilę przed tym jak zaczęłam mieć znów problemy, a miał być dla mnie jak ojciec... – odparła, wbijając spojrzenie w podłogę. Nie odpowiedziała nic więcej na słowa kat. Nie chciała się w ten temat zagłębiać. To… nadto bolało. Była to zbyt intymna strefa dla ciemnowłosej.
Czy Hawke dobrze robiła porównując swojego niedoszłego tatę do pani grabarz? Cóż, to było dobre pytanie. Pewne podobieństwa w nich były, ale zarazę sporo się różnili. Jednak w obu przypadkach dziewczyna chciała wierzyć, że nie będzie jak zawsze, że w końcu znalazła kogoś komu na niej zależy, kto ją wesprze i będzie po prostu kochać. Jednak ostatnia porażka nauczyła Erin pewnej ostrożności, a może bardziej wyczulenia na pewne sygnały, których wcześniej nie zauważyła. Ciemnowłosa miała nie raz wrażenie, że gdyby Chris mogła już kilka razy zrezygnowałaby z opiekowania się nią. Zwyczajnie to widziała. Ba, sama czarnowłosa grabarz mówiła, że nie ma do niej siły. Sama Erin miała czasem wrażenie, że tylko jakaś obietnica czy inna sprawa, o której ona nie ma pojęcia, trzyma Christine przy niej. Zerknęła w stronę swojej opiekunki, która była pogrążona w głębokim śnie. Ile kłamstw i sekretów trzymasz przed nami ukrytych? Ile rzeczy ucieka mojemu wzrokowi i znika pomiędzy moimi palcami niczym woda?
Tak, raczej dobrze postąpiła kat, że nie postanowiła kontynuować swojego wywodu. Erin ewidentnie nie poczuła by się w takiej sytuacji komfortowo. Za pewnie nie wiedziałaby co powiedzieć czy zrobić. Zresztą, dziewczyna nie odczuwała potrzeby wpierdalania się w sprawy sercowe między te dwie panie. Choć… W głębi serca poczuła jakieś dziwne ukucie, gdy Selene wyznała jej ten sekret. Mimo tego, Hawke go zignorowała.
Spięła się momentalnie na ostatnie słowa swojej towarzyszki. Obudziły się w niej mieszane uczucia, z którymi niezbyt wiedziała co powinna zrobić. Miała wrażenie, że niczym naturalnym nie będzie zwyczajnie przyjęcie przeprosin i zapomnienie o sprawie. To w końcu nie była jakaś drobnostka, ani przypadek. Wtedy w sali treningowej Selene zbyt dobrze wiedziała do czego chciała doprowadzić i niemal udało jej się to osiągnąć.
Hawke nie spojrzała w stronę rudej. Trudno było jej odwrócić spojrzenie na nią. Czuła zbyt duży ciężar i strach. Ba, przez chwilę nawet chciała się od niej odsunąć, ale powstrzymała się od tego.
- Wiesz… taką rzecz trudno od tak wybaczyć. To jedna z tych, których ludzie nie potrafią wybaczyć – odparła cicho ze wzrokiem wbitym nadal gdzieś w dół.

___________________
I don’t care if you realize
What you see in my eyes
theme|| theme || theme || voice


* * * * * * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t221-i-m-not-calling-you-a-thief-just-don-t-steal-from-me
Selene
Kat
avatar

Liczba postów : 639
Join date : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Pon Sie 21, 2017 6:46 pm

Nie wiedziała, o kim Hawke mówi, ale też nie dopytywała - wszystko w tamtej chwili zdawało się być dla niej odległe i jakby dopływające z bardzo daleka. Nie była już świadoma tego, czy dziewczyna nawiązuje do konkretnej osoby, która znają obie, a może przywołuje na głos nigdy nie znane jej sytuacje. Skomentowała to więc krótko:
- Czyny definiują człowieka. Może nie był więc tym, za kogo go uważałaś? A może... - zastanowiła się, nie chcąc ciągnąc złodziejki za język, ale też nie czując się pewnie błądząc w temacie, o którym nie miała pojęcia. - To ty wydałaś przedwczesną ocenę? - zapytała, nie znając motywów wspomnianego mężczyzny. Różne były przypadki, nie potrafiła nikogo nienawidzić przez jedną historię.
Kiwnęła głową na kolejne słowa dziewczyny, początkowo nie odpowiadając. W kącie sali dosłyszała poruszenie, a gdy się odwróciła, ujrzała stojącego w progu lekarza. Najwyraźniej czas odwiedzin dobiegł końca, co ten obwieścił cichym chrząknięciem, w najsubtelniejszy sobie sposób. Nie chciała jeszcze odchodzić, wracając wzrokiem do Chris i zaciskając dłonie na jej pościeli.
Tym razem była szczera. Christine leżała zupełnie nieprzytomna, a więc nawet nie słyszała jej wyznania. Nie kontrolowała wypowiadanych przez inkwizytorkę słów, ani też nie miała sposobności zmuszenia jej do "uprzejmego" tonu jak ostatnio. Teraz słowa Selene płynęły prosto z serca, chociaż nie oczekiwała od razu rozgrzeszenia. Chciała wyrzucić z siebie ciążący ciężar za tę chwilę dobroci, jaką okazała jej Erin. Potrzebowała tego i wtedy też zrozumiała, że nie zawsze musi być między nimi źle. Czasami wystarczyło przymknąć się i nie warczeć na każdą oznakę odmiennej opinii. Niby tak niewiele...
- Wiem. Nie oczekuję wybaczenia - przytaknęła cicho. Nie rozwiązały swojego problemu, lecz mimo wszystko powstały między nimi dialog był dobrym początkiem. - Ani teraz, ani nigdy. Nie naprawię tego, a przeprosiny niczego nie zmienią. Poczekaj po prostu. Mamy cały czas tego świata, bym mogła udowodnić ci, że chociaż teraz nie kłamię - zdobyła się na twardy, zdecydowany ton, jakby składała dziewczynie istotną obietnicę. Po tym zwlokła się z podłogi, otrzepując kolana i stając na równe nogi. Obdarzyła niechętnym spojrzeniem lekarza.
- Powinnyśmy już iść - oznajmiła cicho, żegnając się z Christine krótkim skinieniem głowy, którego tamta nie widziała i życząc jej szeptem powrotu do zdrowia. Jeśli Erin nie dodała nic więcej, powolnym krokiem podążyła do wyjścia.  

/zt x2

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://wishtown.forumpolish.com/t181-selene
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Wishtown :: Off-Topic :: Strefa pozafabularna :: Retrospekcje-
Skocz do: